jan.kran
06.09.08, 13:32
Na sasiednim watku przeczytalam o mamie ktora proponuje swojemu dziecku wiele
aktywnosci i terapii.
Na pewno to dobre ale ja sama sie gubie.
Z jednej strony chcialabym najlepiej dla Juniora ale widze ze to czego On
potrzebuje to spokoj i pewne rytualy.
Myslalam o delfinoterapii w Polsce.
Gra na trabce , ma raz w tygodniu lekcje a poza tym cwiczy codziennie.
Szkola to dla Niego duzy wysilek ale jest coraz lepiej.
Nie wyobrazam sobie prowadzenia Go z terapii na terapie , z jednych zajec
dodatkowych na drugie.
W weekend spotyka sie z kolegami , w niedziela pracuje trzy godziny , roznosi
gazety.
Trabka , szkola , lekka praca , czasem koledzy to maksimum co On trawi , tak
mysle.
Ja raczej staram sie Go wyciszyc a nie stymulowac ale moze sie myle ?
Kran