Dodaj do ulubionych

TYLKO Z JOLKĄ

26.10.04, 23:05
Spółdzielnia Mieszkaniowa "Chełm" i Gdański Klub Szaradzistów "Neptun"
organizują 6 listopada o godz. 12 w Klubie Osiedlowym "Alf" Gdańsk-Chełm ul.
Dragana 25/26 turniej szaradziarski "Tylko z jolką".
Zgłoszenia przyjmuje Tadeusz Olejarczyk tel (0-58) 303-68-42. Wpisowe w
kwocie 20 zł będzie można wpłacić bezpośrednio przed turniejem.

oczywiście mozna też zgłaszać się drogą emailową
Obserwuj wątek
    • yksy31102 Pytanie o dojazd na TYLKO Z JOLKĄ 03.11.04, 10:55
      Mam pytanie o możliwości dojazdu komunikacją miejską (oprócz TAXI) z Dworca
      Głównego PKP na ulicę Dragana i Turniej.
      • taddy01 Re: Pytanie o dojazd na TYLKO Z JOLKĄ 04.11.04, 00:05
        Przy dworcu wsiadamy do autobusu 308 lub 295
        a tu są szczegóły zkm.trojmiasto.pl/
    • reptar Halo, Gdańsk! Halo, Gdańsk! Czas wstawać! 06.11.04, 10:16
      No to się dzisiaj będzie działo...!
      • nemala Re: Halo, Gdańsk! Halo, Gdańsk! Czas wstawać! 06.11.04, 11:01
        ołóweczki już atemperowane
        czas zasznurowac trzewiki i w drogę.
        Słyszałam, że zeszłogorocznego Mistrza ma nie być.............
        Walcz z grypą uhuhu.
    • nemala cząstkowe wyniki 06.11.04, 17:22
      tylko pierwsza piątka, bo tyle zdołałam zapamiętać
      1. RADOŃ Marcin
      2. RYDZ Leszek
      3. HANKUS Andrzej
      4. TOKARSKI Tomasz
      5. POKOROWSKA Magdalena
      lece cieszyć się nagroda, mam 1500 cząstek do złozenia w jedną całość. Pewnie
      mi zajmie jakieś 5 godzin.

      Pozdrowienia
    • taddy01 Wyniki turnieju 06.11.04, 19:31
      1. Marcin Radoń (Kraków) 517
      2. Leszek Rydz (Głogów) 500
      3. Andrzej Hankus (Gdańsk) 408
      4. Tomasz Tokarski (Gdyni) 391
      5. Małgorzata Pokorowska (Gdańsk) 380
      6. Gabriela Kohnke-Gniech (Wejherowo) 361
      7. Roman Iwanek (Gdańsk) 312
      8. Małgorzata Figlarowicz (Gdańsk) 307
      9. Anna Kalisz (Pelplin) 295
      10. Przemysław Ketner (Kalisz) 287
      11. Anna Maria Elert (Lublin) 283
      12. Grzegorz Chomicz (Rumia) 280
      13. Anna Bilewska (Gdańsk) 253
      14. Małgorzata Pączek (Gdańsk) 239
      15. Marek Przybylski (Gdynia) 225
      16. Irena Kulesha-Kopeć (Gdynia) 209
      17. Leonard Koelmer (Pruszcz Gdański) 196
      18. Tomasz Trojanowski (Gdańsk) 188
      19. Barbara Trojanowska (Gdańsk) 184
      20. Monika Sidorowicz (Pszczółki) 175
      21. Ewa Kasiewska (Poznań) 174
      21. Michał Kozłowski (Inowrocław) 174
      23. Janina Smółka (Gdańsk)173
      24. Zdzisław Waśniewski (Pelplin) 168
      25. Piotr Lewandowski (Sztum) 139
      26. Roman Kwaśniewski (Gdańsk) 72
      27. Barbara Sidorowicz (Pszczółki) 59
      • widok22 Gratulacje! 07.11.04, 11:49
        Czy możecie podać zasady przyznawania punktów?
        Na czym polegała największa trudność w najtrudniejszej jolce?
        Czy były jakieś nowe jolki na turnieju, czy raczej klasyka?
        Co najbardziej rozgrzało jurorów?

        Gratulacje dla medalistów!
    • taddy01 Re: TYLKO Z JOLKĄ 07.11.04, 17:12
      Tradycją tego turnieju jest punktowanie każdego prawidłowo wpisanego do
      diagramu wyrazu. Tak można było zdobyć 538 punktów. W pierwszej rundzie
      zwycięzcy turnieju zabrakło 2 wyrazów, by zdobyć maxa(272pkt). W drugiej
      rundzie najlepszym okazał się Leszek, któremu tylko Dubczek nie pozwolił zdobyć
      maksymalnej ilości punktów. A jolki rożne i różniste... całostronicowe diagramy
      (60 haseł do wpisania) i diagram z siedmioma skrzyżowanymi wyrazami. Jolki
      ukośne, wiązane, łączone, przez dziurkę... i tradycyjne. A poziom trudności?
      Trudno mi to oceniać, bom winowajcą tego zestawu
      • widok22 Re: TYLKO Z JOLKĄ 07.11.04, 20:20
        taddy01 napisał:

        > Tradycją tego turnieju jest punktowanie każdego prawidłowo wpisanego do
        > diagramu wyrazu

        O.K. - taka zasada najbardziej obiektywnie ocenia zawodników (bo kiedy
        punktowane są zadania, to organizator może bardzo subiektywnie przyznać np. za
        rebus 1 albo 10pkt.).
        Czyli, że zdobywca drugiego miejsca (500 pkt.) umieścił w diagramach aż o 92
        wyrazy więcej niż zawodnik na kolejnym, trzecim miejscu (408 pkt.)! A rok temu
        między dwoma kolejnymi miejscami była jeszcze większa różnica (ponad 100 pkt.).
        A wniosek z tego wyciągam taki, że jolkę najtrudniej jest zacząć - a potem jest
        coraz łatwiej. Czy z tego wynika popularność jolek? - na początku mamy wrażenie
        bardzo trudnego zadania, ale im dalej w las, tym lepiej nam idzie, tym więcej
        mamy zachęt do osiągnięcia końcowego sukcesu.

        Jaką strategię przyjmowali zawodnicy ze środka stawki? Odgadując w jakiejś
        jolce tylko kilka wyrazów próbowali wpisać je do diagramu na chybił-trafił? Czy
        raczej starali się doprowadzać poszczególne zadania do końca, żeby mieć
        potwierdzenie, że zrobili je prawidłowo?

        Czy myślałeś o "warsztatach przygotowawczych", żeby nieco wyrównać szanse
        zawodników? (Słyszałem np., że w Wielkiej Grze zawodnicy dostają listę lektur,
        które wystarczą do udzielenia prawidłowych odpowiedzi).
        • taddy01 Re: TYLKO Z JOLKĄ 08.11.04, 23:14
          widok22 napisał:
          jolkę najtrudniej jest zacząć - a potem jest
          > coraz łatwiej. Czy z tego wynika popularność jolek? - na początku mamy
          wrażenie
          > bardzo trudnego zadania, ale im dalej w las, tym lepiej nam idzie, tym więcej
          > mamy zachęt do osiągnięcia końcowego sukcesu.

          Właściwie to zadając to pytanie, jednocześnie odpowiedziałeś na nie.
          Najbardziej czasochłonne jest zapoznanie się z objaśnieniami i wpisanie
          pierwszych wyrazów do diagramu. A potem ... już z górki.
          Zastanawiasz się nad różnicą punktową między drugim a trzecim turniejowiczem?
          To proste. Zawodnik 2 czyta i pisze szybciej niż zawodnik 3. Gdybyśmy
          zwiększyli limit czasowy do dwóch godzin na rundę turnieju, jestem przekonany
          że połowa uczestników byłaby bliska zdobycia kompletu punktów. Turniej jolek to
          turniej szybkiego czytania i szybkiego pisania.

          > Czy myślałeś o "warsztatach przygotowawczych", żeby nieco wyrównać szanse
          > zawodników?

          Nie. Bo rozwiązywanie jolek to przede wszystkim zabawa.
          Zabawa słowem okraszona szczyptą logiczno- matematycznego myślenia.
          A turniej to też spotkanie przyjaciół - nieprawdaż uhuhu?
          A jeśli ktoś nade wszystko przedkłada ściganie niech zapisze się na kurs
          szybkiego czytania i szybkiego(i wyraźnego) pisania. Efekty przyjdą z czasem.
          • uhuhu Re: TYLKO Z JOLKĄ 09.11.04, 18:36
            taddy01 napisał:

            > Turniej jolek to turniej szybkiego czytania i szybkiego pisania.

            Wydaje mi się, że każdy turniej to turniej szybkiego czytania i szybkiego
            pisania. Chyba chodzi o coś więcej - Taddy, jak sądzisz?

            > A turniej to też spotkanie przyjaciół - nieprawdaż uhuhu?

            Prawdaż!

            W rundzie pierwszej najbardziej kłopotliwymi były dwie jolki wiązane. Oprócz
            standardowej trudności jolek (wymieszana kolejność i konieczność zgadywania
            miejsca wpisu) stawiają one przed rozwiązującym jeszcze jeden problem -
            wpisanie w złym miejscu jednego słowa powoduje nie tylko "niekrzyżowanie się"
            wpisanego pechowca z innymi, ale skutecznie blokuje uzupełnienie danego
            rzędu/kolumny o dalsze wyrazy.

            W rundzie drugiej z kolei w kość dała mi (oprócz jolek łączonych,
            czasochłonnych ze względu na rozmiar) niesymetryczna jolka bez czarnych pól, w
            której zaznaczono kropkami miejsca występowania samogłosek.

            A tak ogólnie, to w wielu jolkach ujmowały mnie ciekawe, świeże objaśnienia.
            Niby nietrudne, a jakże miłe dla oka, wzbudzające uśmiech. Garść przykładów:

            >> klacz przygotowywana do przyszłorocznych derbów
            >> gdy wyczerpany, czekamy na dodruk
            >> ciągle reformowane przez Ministerstwo Zdrowia
            >> z talerzem na 33 1/3 obr.
            >> dziś zamienił siekierę na piłę spalinową
            >> czy ta krzyżówka jest trudna?
            >> w dowcipie zamiast słowa "konfitura" wypowie "marmolada"
            >> Michael, niedoszły inwestor podwarszawskiego Disneylandu
            >> "mitologiczna postać" ciągnąca pług pięcioskibowy
            >> zgromadzono już wszystkie części
            >> współczesny "jaskiniowiec"
            >> siedziba klubu piłkarskiego "Huragan" (blisko Warszawy)
            >> imię dwóch stanów USA
            >> najlepiej wykona je sztangista stomatolog
            >> "trzyma się" go murarz
        • uhuhu Re: TYLKO Z JOLKĄ 09.11.04, 18:09
          widok22 napisał:

          > A wniosek z tego wyciągam taki, że jolkę najtrudniej jest zacząć -
          > a potem jest coraz łatwiej. Czy z tego wynika popularność jolek? -
          > na początku mamy wrażenie bardzo trudnego zadania, ale im dalej
          > w las, tym lepiej nam idzie, tym więcej mamy zachęt do osiągnięcia
          > końcowego sukcesu.

          Tak, coś w tym jest. Ale nie odważę się wyciągnąć wniosku, że popularność jolek
          to zwykła pochodna zależności trudny_początek-dalej_coraz_łatwiej. Jolki lubią
          osoby, którym sama przyjemność odgadywania (rozwiązywania drobnych zagadek,
          jakimi są objaśnienia) nie wystarcza - lubią jeszcze się pogłowić, gdzie to, co
          odgadną, wpisać.

          > Czy myślałeś o "warsztatach przygotowawczych", żeby nieco wyrównać szanse
          > zawodników?

          O, to byłoby coś! Zgrupowanie przedturniejowe, obóz treningowy, kilka
          sparingów... Ale jakże zaintrygowało mnie "wyrównywanie szans zawodników"!
          Rozwiń, proszę, tę myśl!
          • widok22 wyrównywanie szans? 12.11.04, 19:55
            uhuhu napisał:

            > Ale jakże zaintrygowało mnie "wyrównywanie szans zawodników"!

            Nie miałem niczego odkrywczego na myśli. Zobacz jak to jest w czasopismach.
            Nagrodę zdobywa ten, kto rozwiąże ileś tam zadań (np. 10 panoram, 30 zadań
            ponumerowanych, itp.). Ale jeżeli więcej osób niż jedna dokona tego wyczynu,
            nagrodę i inne zaszczyty otrzymuje... szczęściarz wylosowany przez "sierotkę".
            Dzięki temu prostemu zabiegowi dla setek (nawet tysięcy) odbiorców nastąpiło
            wyrównanie szans - nie analizowałem powtarzalności nazwisk laureatów, ale
            zapewne jest bliska zeru. Kto zyskuje? Dziesiątki szczęściarzy, organizatorzy i
            prawie wszyscy, bo kolejne zbiorki zadań są produkowane. Kto traci? Paru tych,
            którym nagroda się należy - ale to przecież system argentyński: prawdziwymi
            fundatorami nagród są ci, którzy wchodzą do systemu z nadzieją wygranej
            (krzyżówki bez nagród nie budzą żadnych emocji).
            Jeśli więc rację ma Taddy, że ważna w turnieju jest zabawa, możliwość spotkania
            przyjaciół itd., itd., to dlaczego nie postarać się o pewne wyrównanie szans,
            by wygrał dobry, a niekoniecznie najlepszy :-)
            Ale - pewnie jednak nie zabawa jest w turnieju najważniejsza, a i do spotkań
            dochodzi ledwie przy okazji...
            • uhuhu Re: wyrównywanie szans? 12.11.04, 20:24
              O, to byłby hiciorek:

              Klub Szaradzistów "Panoramix" serdecznie zaprasza szaradzistów z całej Polski
              na VII Otwarte Spotkanie I Dobrą Zabawę Szaradzistów w Gminnym Ośrodku Kultury
              w Taplarach, początek o godz. 12.00. W trakcie spotkania, po wyrównaniu szans,
              rozlosowane zostaną różne nagrody. Wpisowe w wysokości 10 zł płatne na miejscu.

              Brzmi sielsko anielsko, zaiste! ;-)

              Oczywiście, nie zabawa jest w turnieju najważniejsza, bo każdy podchodzi do
              startu różnie, indywidualnie. Ale... brak wyrównania szans przecież nie
              wyklucza zabawy.

              A zagadnienie, które poruszyłeś przy okazji, jest bardzo ciekawe i może ktoś
              będzie chętny powtórzyć je w nowym wątku i poddać dyskusji: czy krzyżówki bez
              nagród nie budzą żadnych emocji?
              • widok22 Re: wyrównywanie szans? 12.11.04, 20:37
                oczywiście, że nie w Taplarach, tylko w katowickim Spodku, w Pałacu Kultury w
                Warszawie, albo w innym zacnym miejscu.
                I równie dobrze Panoramix jak Jolkin czy Diakrostychon. Najszacowniejsze
                magazyny krzyżówkowe przyznają nagrody po zapłaceniu przez gracza wpisowego
                (zakupie czasopisma) i wykazaniu się pewnym wynikiem.
                Przecież i tak w turniejach jest element losowości (np. opuszczenie litery w
                banalnym słowie) :-)
                Wyrównanie szans nie musi być 100-procentowe. I jestem pewien, że nie wyklucza
                rywalizacji.
                • uhuhu Re: wyrównywanie szans? 12.11.04, 20:58
                  > Wyrównanie szans nie musi być 100-procentowe. I jestem pewien, że nie
                  > wyklucza rywalizacji.

                  Przygotowując zadania na pewien turniej rzuciłem radośnie pomysł, żeby dla tych
                  uczestników, którzy w finale ostatnich Mistrzostw Polski zajęli miejsca 1-10,
                  przygotować nieco zmodyfikowane zestawy zadań: np. uboższe o niektóre czarne
                  pola ;-) Pomysł nie przeszedł, i chyba dobrze.

                  > Przecież i tak w turniejach jest element losowości (np. opuszczenie litery w
                  > banalnym słowie) :-)

                  Ten element losowości na turnieju możesz minimalizować swoimi umiejętnościami.
                  Wysyłając rozwiązania nie masz już takich możliwości - tutaj ten, kto rozwiąże
                  90 zadań, jest dokładnie równy temu, kto rozwiąże zadań 31.
                  • widok22 Re: wyrównywanie szans? 12.11.04, 21:19
                    uhuhu napisał:
                    Przygotowując zadania na pewien turniej rzuciłem radośnie pomysł, żeby dla tych
                    >
                    > uczestników, którzy w finale ostatnich Mistrzostw Polski zajęli miejsca 1-10,
                    > przygotować nieco zmodyfikowane zestawy zadań: np. uboższe o niektóre czarne
                    > pola ;-) Pomysł nie przeszedł, i chyba dobrze.

                    Nawet bardzo dobrze - bo nie chodzi o to, żeby dzielić uczestników
                    na "lepszych" i "gorszych" - przeciwnie - dać szansę siódmemu zwyciężyć
                    czwartego!

                    Mam przed sobą miesięcznik "Rewia Rozrywki" nr 10 (211) z października 2004 r.
                    Na str. 64, od góry:
                    NAGRODY
                    Za prawidłowe rozwiązanie co najmniej 30 zadań:
                    nagroda 500 zł.
                    Za prawidłowe, itd. Dopiero znacznie niżej okazuje się, że jest losowanie -
                    tylko jedna nagroda za 500 zł i tylko jeden zwycięzca.

                    W numerze jest ok. 100 zadań.
                    Na turnieju - nieco mniej, ale także w postaci broszurki. Dlaczego zasada
                    turnieju nie może być podobna? Albo - odwrotnie: dlaczego nagrody 500 zł nie
                    wygrywa ten, kto pierwszy albo kto najlepiej rozwiąze zadania konkursowe?
                    • uhuhu Re: wyrównywanie szans? 12.11.04, 22:33
                      Sądzę, że turniejowych zasad zwyciężania nie da się przenieść na grunt
                      czasopism; wprowadzenie zasady "wygrywa, kto pierwszy" mogłoby mieć komiczne
                      konsekwencje w postaci licznych prób skorumpowania pracowników drukarni tudzież
                      kolejek ze śpiworami pod redakcją w dniu ukazywania się kolejnego miesięcznika.
                      Z kolei wszechkomercjalizacja nakazuje nie wracać do zasady "wygrywa, kto
                      najlepiej rozwiąze zadania konkursowe", bo wówczas, by zminimalizować
                      prawdopodobieństwo i liczbę remisów, zadania konkursowe musiałyby być z bardzo
                      górnej, trudnej półki (pamiętacie Maraton w Azetce? Jak jedna osoba najwięcej
                      zadań gwiazdkowych, to nagroda większa, ale jeśli nie, to losowanie
                      mniejszych). Być może stąd teoretyczna (!?) koncepcja, że skoro nie można
                      przenieść w jedną stronę, to przenieśmy w drugą i zmieńmy turniej w szczęśliwy
                      numerek? ;-))

                      Próbuję jakoś wyobrazić to sobie w warunkach turniejowych. Powiedzmy mamy
                      broszurkę z 40 zadaniami; dajemy uczestnikom 1,5 godziny, i teraz tak: kto
                      rozwiąże przynajmniej 15 zadań, weźmie udział w losowaniu 3 nagród X, kto
                      rozwiąże przynajmniej 10 - 10 nagród Y, a kto przynajmniej 2 - 17 nagród Z?
                      Drodzy Forumowicze - podobałby Wam się taki turniej?

                      Mnie się losowanie mało podoba, ale trudno byłoby mi podpowiedzieć redakcji
                      lepszy pomysł na podział puli. Zasady turnieju pozwalają w miarę obiektywnie
                      wskazać osoby silniejsze szaradziarsko i słabsze szaradziarsko. W warunkach
                      redakcyjnych jest to niemal niemożliwe.
                      • widok22 Re: wyrównywanie szans? 13.11.04, 10:12
                        uhuhu napisał:

                        > Próbuję jakoś wyobrazić to sobie w warunkach turniejowych. Powiedzmy mamy
                        > broszurkę z 40 zadaniami; dajemy uczestnikom 1,5 godziny, i teraz tak: kto
                        > rozwiąże przynajmniej 15 zadań, weźmie udział w losowaniu 3 nagród X, kto
                        > rozwiąże przynajmniej 10 - 10 nagród Y, a kto przynajmniej 2 - 17 nagród Z?

                        Tak, ale powiedzmy to inaczej: Kto zdobędzie 15 punktów, ma szansę na nagrodę
                        X, kto zdobędzie 10 punktów ma szansę na nagrodę Y, zdobycie 2 punktów dają
                        szansę zaledwie na nagrodę Z. Wszystko zależy od tego, na ile turniej jest
                        imprezą sportową, a na ile zabawową (towarzysko-relaksową).

                        > Drodzy Forumowicze - podobałby Wam się taki turniej?

                        Z tym większą niechęcią podejdą Forumowicze do takich zasad, im bardziej
                        traktują turniej szaradziarski jak imprezę sportową, a nie zabawową.
                        • reptar Re: wyrównywanie szans? 13.11.04, 10:28
                          widok22 napisał:

                          > Z tym większą niechęcią podejdą Forumowicze do takich zasad, im bardziej
                          > traktują turniej szaradziarski jak imprezę sportową, a nie zabawową.


                          Przykładem takiej imprezy na wpół sportowej, a na wpół towarzyskiej, mogą być
                          te wszystkie różne maratony i biegi masowe organizowane z okazji rocznic etc.
                          Tam, zdaje się, też nie ma nagród dla osób z miejsc 387. i 729. Uczestnicy
                          cieszą się, że wzięli udział, że ukończyli bieg, i to ich motywuje, i to im
                          wystarczy. A nie widoki na długopis z firmowym napisem, który mogliby wylosować
                          za przebiegnięcie określonej liczby kilometrów.

                          Jak dla mnie, to nagród w ogóle mogłoby nie być. Przez kilka pierwszych swoich
                          występów, w których zdobywałem jakąś nagrodę, robiłem taki numer (niecelowo),
                          że kiedy mnie wywołano, szedłem na środek, odbierałem dyplom i gratulacje, po
                          czym wracałem na miejsce, skąd wołano mnie, żebym wrócił, że to jeszcze nie
                          koniec, że przecież jeszcze nagroda... Po paru takich przypadkach ucywilizowałem
                          się i już nie robię obciachu.
                          • luxer Re: wyrównywanie szans? 17.11.04, 09:54
                            Reptarze ty nie zrozumiałeś intencji wręczania nagrodo-upominków. To nie jest
                            nagroda, to jest zakamuflowane zaświadczenie dla żon/mężów, że rzeczywiście było
                            się na turnieju, a nie gdzieś na ...,nie słyszałeś, co opowiadał w Pinokiu
                            najwyższy rangą prezes?

                            luxer

                            ps.BTW czy zwróciliście uwagę, że w necie wszyscy simieją się tak: ha,ha,ha a
                            powinni tak: cha,cha,cha, albo hi, hi, hi a powinni: chi, chi, chi, Już sama nie
                            wiem, jak powinnam się śmiać,-ha! już wiem, szczerze!

                            luxer
                        • uhuhu Re: wyrównywanie szans? 13.11.04, 22:28
                          widok22 napisał:

                          > Tak, ale powiedzmy to inaczej: Kto zdobędzie 15 punktów, ma szansę na nagrodę
                          > X, kto zdobędzie 10 punktów ma szansę na nagrodę Y, zdobycie 2 punktów dają
                          > szansę zaledwie na nagrodę Z. Wszystko zależy od tego, na ile turniej jest
                          > imprezą sportową, a na ile zabawową (towarzysko-relaksową).

                          Sądzę, że to działa na większości turniejów, a to dzięki temu, że w zasadzie
                          jest dowolność wyboru: im więcej punktów zdobędziesz, tym większy masz WYBÓR
                          nagrody. Podkreślam ów wybór, bo teraz w zasadzie wszystko zależy od
                          uczestnika - jeśli to zabawowicz i zajmie 3-cie m-ce, wcale nie musi wybierać
                          złotego zegarka, może wziąć długopisek, albo zagrać a la Reptar i odebrać ino
                          dyplom. A jeśli to sportowiec, lepszy wynik zaowocuje mu większą gamą wyboru.
                          Proste.

                          Turnieju nie organizuje się dla Reptara i Widoka, ale dla szerokiego grona
                          przeróżnych osób - dlatego nagrody muszą być. Część uczestników przyjedzie się
                          tylko spotkać, część przyjedzie zaciekle walczyć o książki i pucharki, a część
                          to przepięknie pogodzi.

                          Jedno mnie jeszcze zastanawia: dlaczego tak wyraźnie odgranicza się owe dwa
                          pojęcia: ALBO turniej, ALBO zabawa-relaks? Przecież rywalizacja nie wyklucza
                          zabawy! Nie pierwszy raz spotykam się z takim sposobem myślenia - wielu na
                          przykład sądzi, że jak zarabia się na czymś pieniążki, to już nie hobby. A
                          przecież jedno nie wyklucza drugiego.
                          • widok22 Re: wyrównywanie szans? 14.11.04, 10:53
                            uhuhu napisał:
                            >
                            > Sądzę, że to działa na większości turniejów, a to dzięki temu, że w zasadzie
                            > jest dowolność wyboru: im więcej punktów zdobędziesz, tym większy masz WYBÓR
                            > nagrody. Podkreślam ów wybór, bo teraz w zasadzie wszystko zależy od
                            > uczestnika - jeśli to zabawowicz i zajmie 3-cie m-ce, wcale nie musi wybierać
                            > złotego zegarka, może wziąć długopisek, albo zagrać a la Reptar i odebrać ino
                            > dyplom. A jeśli to sportowiec, lepszy wynik zaowocuje mu większą gamą wyboru.
                            > Proste.
                            > Jedno mnie jeszcze zastanawia: dlaczego tak wyraźnie odgranicza się owe dwa
                            > pojęcia: ALBO turniej, ALBO zabawa-relaks? Przecież rywalizacja nie wyklucza
                            > zabawy! Nie pierwszy raz spotykam się z takim sposobem myślenia - wielu na
                            > przykład sądzi, że jak zarabia się na czymś pieniążki, to już nie hobby. A
                            > przecież jedno nie wyklucza drugiego.

                            No tak, się z tymi nagrodami trochę nie zrozumieliśmy - mnie wcale nie chodzi o
                            nagrody materialne, że za pierwsze miejsce jest mikser czy samochód, a za
                            przedostatnie długopis - dla mnie "dyplom za zajęcie któregoś-tam miejsca" też
                            jest nagrodą: rozgraniczam sport i zabawę-relaks ze względu na różnice w
                            emocjach, na motywację.
                            W turnieju sportowym (jak w teleturnieju typu jeden z dziesięciu) istotniejszy
                            jest wynik, w turnieju zabawowym (śpiewające fortepiany) wynik nie ma większego
                            znaczenia, są jeszcze turnieje sportowo-losowe (najsłabsze ogniwo) czy
                            zagrywkowo-losowe (big brother), gdzie emocje wydają mi się zbliżone do emocji
                            kasynowych czy totalizatorowych.
                            Uważam, że wszystkie tegoroczne turnieje szaradziarskie należy zaliczyć do tej
                            pierwszej grupy - uczestnicy traktują turnieje bardzo serio i ma duże
                            znaczenie, czy ktoś zdobędzie sześćdziesiąt siedem, czy sześćdziesiąt osiem
                            punktów, albo które miejsce zajmie.
                            No i co wynika z tego, że szaradziarstwo jest sportem, a nie zabawą? (Upieram
                            się przy rozgraniczeniu). Że trzeba wprowadzić instytucję kibica, której
                            szaradziarstwu według mnie brakuje. Jeżeli na stadion, gdzie 20 facetów kopie w
                            różne strony nadmuchany pęcherz, przychodzi kilkadziesiąt tysięcy ludzi albo do
                            hali, gdzie dwóch niesypatycznych typów leje się po mordach, wchodzi się tylko
                            po okazaniu drogiego biletu wstępu, to powinno się dać zorganizować kibiców
                            także w sporcie krzyżówkowym. No - chyba że przyjmiemy, że stan obecny jest
                            idealny i wszyscy są zadowoleni - co też być może.

                            > Turnieju nie organizuje się dla Reptara i Widoka, ale dla szerokiego grona
                            > przeróżnych osób.
                            >
                            Protestuję przeciwko wyłączaniu Reptara i Widoka z szerokiego grona przeróżnych
                            osób ;-) Widok na ten przykład chciałby wygrać jakąś nagrodę, ale jest za
                            cienki! Zresztą pewnie dlatego, niecnota, wyskoczył z losowaniem!
                            • jw1969 Re: wyrównywanie szans? 15.11.04, 12:05
                              Widok22 napisał:

                              > ...trzeba wprowadzić instytucję kibica, której szaradziarstwu według mnie
                              brakuje.

                              Hm, pomysł ciekawy, na razie kibicują niekiedy nasi bliscy, którzy towarzyszą
                              nam na turniejach. Tylko większe grono kibiców trzeba by jakś przyciągnąć, a to
                              wymagałoby umedialnienia turniejów. Coś takiego jak zrobiono z turniejami
                              szachowymi: na dużym telebimie kibice od razu widzą aktualną sytuację na
                              planszy. Z turnieju trzeba by zrobić show. Nieco w tym kierunku, jak mi się
                              wydaje, poszły olimpiady szaradziarskie - te pojedynki jeden na jeden, to
                              musiało być emocjonujące.
                              A jak kibice, to może pojawią sie porządni sponsorzy, i duże pieniądze...

    • taddy01 Re: TYLKO Z JOLKĄ 12.11.04, 23:14
      Po turnieju, gdy jury w pocie czoła sprawdzało prace i podliczało wyniki Bogan
      Malach(juror) na chwilę opuścił komisję i przeprowadził malutki konkurs(do
      rozwiązania była malutka jolka przerywnikowa). Nagrodami były trzy słoiki
      marynowanych gąsek. W wyniku losowania jeden ze słoików zabrał zwycięzca
      głównego turnieju do Krakowa. Tego typu konkursiki staramy się zawsze
      przeprowadzać, by skrócić czas oczekiwania na ogłoszenie wyników. Możemy
      powiedzieć że jest tu wyrównywanie szans.
      Próby odgórnego ingerowania czyli dawanie forów niektórym uczestnikom wypaczają
      idee szlachetnej rywalizacji. Czy wyobrażacie sobie by FIFA miast losowania
      grup eliminacyjnych do kolejnego Mundialu od razu losowała wyniki końcowe. Może
      wtedy piłkarze nie musieliby się tak męczyć ale ...to nie jest to.
      • widok22 Re: TYLKO Z JOLKĄ 13.11.04, 10:15
        taddy01 napisał:

        > Czy wyobrażacie sobie by FIFA miast losowania
        > grup eliminacyjnych do kolejnego Mundialu od razu losowała wyniki końcowe.
        Może
        >
        > wtedy piłkarze nie musieliby się tak męczyć ale ...to nie jest to.

        Właśnie, bo turniej to sport a nie zabawa. Zabawa (np. w formie konkursików)
        jest tylko przy okazji.
        BTW: wcale nie uważam "wyrównywania szans" poprzez losowanie za dobry pomysł;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka