szaraadzista
26.04.05, 08:41
Mamy początek XXI wieku. Jesteśmy w Europie na całego. Żyjemy wciąż w zadumie
nad wielkim przesłaniem Papieża-Polaka " Nie lękajcie się".
Na forum zrobiło się cicho i poważnie, ale licho nie śpi.
Przede mną leży "Umowa o zakazie konkurencji......" rozpowszechniana przez
Spółdzielnię "Rozrywka" w Warszawie ul. Wilcza 50/52 nr KRS 0000032211,
reprezentowaną przez prezesa Romana Nowoszewskiego.
w umowie tej w paragrafie 1 zatytułowanym -Zakres zakazu konkurencji- prezes
Nowoszewski zaproponował autorom zadań szaradziarskich i zadań zaliczonych
ogólnie do tzw. rozrywek umysłowych - współpracujących z "Rozrywką"
następujące nakazy:
- twórca przez cały czas obowiązywania umowy nie będzie współpracować z
redakcjami i wydawnictwami konkurencyjnymi wobec "Rozrywki",
- twórca zobowiązuje się nie nadsyłać podmiotom konkurencyjnym zadań swojego
autorstwa, jak również nie zamieszczać swoich zadań w innych wydawnictwach,
choćby współpraca taka miałaby charakter doraźny lub jednorazowy,
- zakaz powyższy dotyczy także zadań autorstwa twórcy pod innym pseudonimem
niż obrany we współpracy z Rozrywką lub pod własnym nazwiskie.
Zgodnie z paragrafem 2 umowy twórca w razie narauszenia zakazu konkurencji
zapłaci Rozrywce karę umowną 1000 zł ( tysiąc złotych) za każde jednostkowe
naruszenie zakazu konkurencji. Karę twórca ma opłacić w terminie 14 dni od
dnia otrzymania wezwania do zapłaty.
Tyle meritum umowy.
Do czego zobowiązuje się w tej umowie Spółdzielnia "Rozrywka" względem twórcy?
DO NICZEGO !
Skoro Rozrywka chce, by autor współpracował tylko z Nią i nie pozwala na
wysyłanie zadań do innych redakcji czy wydawnictw, a nawet nie pozwala na
jednorazowe formy działaności twórczej ( np. układanie zadań do jednodniówek
typu mistrzostwa Wrocławia, Głogowa czy druk w lokalnej prasie) to powinna
zagwarantować chociaż to, nadesłane przez twórce zadania będą wydrukowane ( a
nie schowane w szafie) i to pod groźbą 1000 złotowej kary dla Spółdzielni
Rozrywki.
Podpisana umowa nie gwarantuje autorowi drukowania zadań lecz tylko kary za
naruszenie zakazu konkurencji .
Taką umową można autora bardzo szybko wykluczyć z rynku szaradziarskiego.
Wystarczy tylko przyjmować od niego zadania i nie drukować ich potem albo dla
przyzwoitości wydrukować 1-2 zadania w ciągu roku.Bardzo sprytne !
Ciekawi mnie jak będzie wyglądał "aparat ścigania" autorów naruszających
umowę o zakazie konkurencji?
Czy to jest w ogóle zgodne z ustawą o ochronie konkurencji pozostawiam
kolegom prawnikom - szaradzistom?
Może mecenas T. Krukowski z Radomia byłby pomocny w tej kuriozalnej sprawie?
Życzę dobrego samopoczucia autorom, któzy podpisali lub będą musieli podpisać
wyrok na siebie - czyli umowę, która już przeszła do historii polskiego
szaradziarstwa.
Pozdrawiam wszystkich
Szaraadzista