Dodaj do ulubionych

Jeszcze o żubrze...

16.11.04, 17:20
Był sobie wątek:

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10102&w=17504425
Mam do Was dwa pytania:
1. Jak Wy wymawiacie słowo "żubr" - [żubr] czy [żupr]?
2. Jesli wymawiacie [żubr] - co sądzicie o pomysle, żeby wymawiać [żupr]?

Zapoczątkuję odpowiedzi:

1. Wymawiam - bez trudności - [żubr]
2. Dla mnie to jest chore... zwierzę. [żupr] to żubr chory na lepr... czyli
trąd... Dbajmy o nasze zwierzęta...

pzdr
horny
Obserwuj wątek
    • ardjuna Re: Jeszcze o żubrze... 16.11.04, 18:21
      Oj, Horny, lepiej zbastuj, bo Animalsi Cię oskarżą za męczenie zwierząt. Za psa
      gość dostał 8 miesięcy, więc za żubra mozesz załapać ze trzy lata (bo duży i
      pod ochroną) smile
      • emka_1 Re: Jeszcze o żubrze... 16.11.04, 18:22
        ale z gruźlicą i do odstrzałusad
        • ardjuna Re: Jeszcze o żubrze... 16.11.04, 18:25
          emka_1 napisała:

          > ale z gruźlicą i do odstrzałusad

          Anienie... [Żupr s kruślicom i to otszczau], jeśli już big_grin
          • emka_1 Re: Jeszcze o żubrze... 16.11.04, 18:27
            może być, w sumie jeden pies.
            • ardjuna Re: Jeszcze o żubrze... 16.11.04, 18:33
              emka_1 napisała:

              > może być, w sumie jeden pies.

              Oczywiście, masz na myśli 'bies', tylko 'b' wymawiasz jak w [żupr]?
              • emka_1 Re: Jeszcze o żubrze... 16.11.04, 18:36
                ardjuna napisał:

                > emka_1 napisała:
                >
                > > może być, w sumie jeden pies.
                >
                > Oczywiście, masz na myśli 'bies', tylko 'b' wymawiasz jak w [żupr]?
                muszę się zastanowić czy wypadasad
                nobo konsekwentnie wtedy musi być 'pyć' sad
      • h_hornblower Czyżby? 16.11.04, 18:41
        Bo ja przecież bronię żubra przed tymi co Go chcą porazić...

        horny
        • emka_1 Re: Czyżby? 16.11.04, 18:46
          h_hornblower napisał:

          > Bo ja przecież bronię żubra przed tymi co Go chcą porazić...
          >
          za późnosad on już porażony
          • gatta13 Re: Czyżby? 16.11.04, 22:24
            Żubr występuje w puszczy.
            • emka_1 i 16.11.04, 22:37
              dlatego go w najbliższym sklepie nie ma? smile
              • gatta13 Re: i 17.11.04, 21:27
                Być może żubr korzysta z dalszych sklepów.
    • piotrpanek Re: Jeszcze o żubrze... 17.11.04, 13:53
      h_hornblower napisał:

      > Był sobie wątek:
      >
      > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10102&w=17504425
      > Mam do Was dwa pytania:
      > 1. Jak Wy wymawiacie słowo "żubr" - [żubr] czy [żupr]?

      Tak bez kontekstu? To, oczywiście, [żupr.]
      Tak samo w kontekście ubezdźwięczniającym [jest sob'je żupr.] [żupr. sap'je]
      W kontekście udźwięczniającym jednak [żubr za rog'jem]
      A ponieważ mówię po małopolsku, dla mnie kontekstów udźwięczniających jest
      więcej niż np. dla mówiących standardem (niestety smile narzuconym przez
      Mazowszan) np. [żubr ma bar_dz_o ostre kw_i_] hmmm... a może to inna zwierzyna
      czarna? wink
      • candycandy Re: Jeszcze o żubrze... 19.11.04, 12:27
        Zrópże, minę uprzejmą, żuprze??? (Oj, zępy mnie rozpolałysad
        • piotrpanek Re: Jeszcze o żubrze... 19.11.04, 13:22
          candycandy napisała:

          > Zrópże, minę uprzejmą, żuprze??? (Oj, zępy mnie rozpolałysad
          >

          Hmmm... masz strasznie dziwną wymowę... Podobną do niemieckiej - oni
          ubezdźwięczniają na końcu każdej sylaby bez względu na kontekst...
          Ja np. wymówiłbym to tak: [zrubżE m'inE upszEjmOw~ żubżE - oj zEmb_i_ mńe
          rOzbOlaw_i_) (przy czym [E] w "minę" i "zęby" to w zasadzie lekko znasalizowany
          allofon zwykłego półotwartego [E]). Najtrudniej byłoby mi wymówić zbitkę
          bezdźwięcznej [p] i dźwięcznej [ż] albo dźwięcznej [z] i bezdźwięcznej [p].
          Chyba, że sama nie wiesz, o czym piszesz wink
          • h_hornblower Re: Jeszcze o żubrze... 19.11.04, 13:30
            piotrpanek napisał:

            > candycandy napisała:
            >
            > > Zrópże, minę uprzejmą, żuprze??? (Oj, zępy mnie rozpolałysad
            > >
            >
            > Hmmm... masz strasznie dziwną wymowę... Podobną do niemieckiej - oni
            > ubezdźwięczniają na końcu każdej sylaby bez względu na kontekst...
            > Ja np. wymówiłbym to tak: [zrubżE m'inE upszEjmOw~ żubżE - oj zEmb_i_ mńe
            > rOzbOlaw_i_) (przy czym [E] w "minę" i "zęby" to w zasadzie lekko znasalizowany
            >
            > allofon zwykłego półotwartego [E]). Najtrudniej byłoby mi wymówić zbitkę
            > bezdźwięcznej [p] i dźwięcznej [ż] albo dźwięcznej [z] i bezdźwięcznej [p].
            > Chyba, że sama nie wiesz, o czym piszesz wink


            Piotrze,
            nie wiem czy grasz w szachy, ale myślę, że w tej skomplikowanej pozycji
            wygrywało już "w zasadzie lekko znasalizowany allofon zwykłego półotwartego
            [E])" i dlatego zbędne juz było "Chyba, że sama nie wiesz, o czym piszesz" sad

            To może dla odmiany jakiś ładny debiut (najlepiej gambit - tylko nie hetmański,
            bo go zbyt łatwo się obala obrona admiralską)?

            horny
            • piotrpanek Re: Jeszcze o żubrze... 22.11.04, 09:27
              h_hornblower napisał:

              > Piotrze,
              > nie wiem czy grasz w szachy,

              Czasem grywałem, ale czym innym jest granie w szachy w miarę profesjonalne (nie
              mam tu na myśli dosłownie profesji, tylko pewne zaangażowanie), a czym innym
              moje, opierające się jedynie na pobieżnej znajomości ruchów (choć już nie
              pamiętam co bardziej niecodziennych ruchów, jak np. bicie piona w przelocie).
              Przeto nie rozumiem twojej metafory...

              >ale myślę, że w tej skomplikowanej pozycji
              > wygrywało już "w zasadzie lekko znasalizowany allofon zwykłego półotwartego
              > [E])" i dlatego zbędne juz było "Chyba, że sama nie wiesz, o czym piszesz" sad
              >
              > To może dla odmiany jakiś ładny debiut (najlepiej gambit - tylko nie
              hetmański,
              > bo go zbyt łatwo się obala obrona admiralską)?
              >
              > horny
              • h_hornblower Specjalisci od metaforyki "poety hornego"!!! 22.11.04, 21:54
                piotrpanek napisał:

                > Przeto nie rozumiem twojej metafory...

                Nie szkodzi, nie szkodzi. Wnet temu zaradzimy! smile

                Specjalisci od metaforyki "poety hornego" - nowe wyzwanie dla Was! Co "poeta
                horny" chciał powiedzieć?

                Nie dajcie sie prosić! Laur lub Laura czeka!

                horny
    • piotrpanek Re: Jeszcze o żubrze... 19.11.04, 13:29
      h_hornblower napisał:
      >
      > 1. Wymawiam - bez trudności - [żubr]

      Ja też mogę to bez większego trudu wypowiedzieć. Mogę też np. wymówić bez
      większego wysiłku [vźew~l'iśm_i_] zamiast standardowego [vźel'iśm_i_], czy
      mojego, małopolskiego [vźel'iźm_i_]. Tyle, że jest to niezgodne z zasadami
      języka polskiego i nie widzę powodu, by w sytuacjach zwykłych od tych zasad
      odchodzić (np. widzę sens w łamaniu tych zasad przy dyktowaniu -
      typu: "napisz 'kod', a nie 'kot'" wymówiłbym nie tak, jak normalnie [nap'isz
      kot, a ńe kot], tylko [nap'isz kod, a ńe kot])
      • h_hornblower dobrze juz dobrze... 19.11.04, 13:47
        piotrpanek napisał:

        > h_hornblower napisał:
        > >
        > > 1. Wymawiam - bez trudności - [żubr]
        >
        > Ja też mogę to bez większego trudu wypowiedzieć. Mogę też np. wymówić bez
        > większego wysiłku [vźew~l'iśm_i_] zamiast standardowego [vźel'iśm_i_], czy
        > mojego, małopolskiego [vźel'iźm_i_].

        Może załącz nagrania? smile

        Tyle, że jest to niezgodne z zasadami
        > języka polskiego i nie widzę powodu, by w sytuacjach zwykłych od tych zasad
        > odchodzić (np. widzę sens w łamaniu tych zasad przy dyktowaniu -
        > typu: "napisz 'kod', a nie 'kot'" wymówiłbym nie tak, jak normalnie [nap'isz
        > kot, a ńe kot], tylko [nap'isz kod, a ńe kot])

        OK, nie będę się niemądrze upierał, teorii wymowy w odróżnieniu od Ciebie nie
        studiuję. Niemniej, dla mnie naturalną i łatwiejszą wymową jest [żubr] i przy
        nim pozostanę.

        Przy okazji - możesz mi powiedzec co teoria zaleca przy jabłku?
        [jabłko] czy [japko]?

        pzdr
        horny
        • piotrpanek Re: dobrze juz dobrze... 19.11.04, 14:38
          > Przy okazji - możesz mi powiedzec co teoria zaleca przy jabłku?
          > [jabłko] czy [japko]?

          Która teoria? wink

          Jeśli ta ustalona kilkadziesiąt lat temu, mówiąca, że językoznawcy są od
          badania różnych odmian języka, to w tzw. standardzie polskim (mniej więcej
          tożsamym z tzw. językiem literackim - taką odmianą, której nie da się określić
          jako jakiś dialekt, czy socjolekt - ewentualnie jako socjolekt tzw.
          inteligencji, czasem nazywany Warszawską Mową Kulturalną - nie mylić z gwarą
          warszawską) jest sobie [japkO]. Jeśli zaś ta starsza, twierdząca, że
          językoznawcy mają odgrywać rolę językoustawodawców, to [japw.kO]
          slowniki.pwn.pl/poradnia/lista.php?szukaj=jab%B3ko&kat=18
          W każdym razie żadna, chyba że - niezgodna z "obserwacjami terenowymi" -
          mówiąca, że po polsku "tak się mówi, jak się pisze", nie zaleca [jabwkO] (ten
          sam odnośnik - aha, tam nie zaznaczono bezdźwięczności "ł", którą ja oddaję
          jako [w.], ale jest to dla polskich ust dosyć oczywiste między [p] a [k]...)


          > Może załącz nagrania? smile

          Czy to aluzja, że nie zrozumiałeś zapisu? Nie sądzę - nie użyłem niewiarygodnie
          nieintuicyjnej transkrypcji smile
          • h_hornblower Re: dobrze juz dobrze... 19.11.04, 15:21
            piotrpanek napisał:

            > > Przy okazji - możesz mi powiedzec co teoria zaleca przy jabłku?
            > > [jabłko] czy [japko]?
            >
            > Która teoria? wink
            >
            > Jeśli ta ustalona kilkadziesiąt lat temu, mówiąca, że językoznawcy są od
            > badania różnych odmian języka, to w tzw. standardzie polskim (mniej więcej
            > tożsamym z tzw. językiem literackim - taką odmianą, której nie da się określić
            > jako jakiś dialekt, czy socjolekt - ewentualnie jako socjolekt tzw.
            > inteligencji, czasem nazywany Warszawską Mową Kulturalną - nie mylić z gwarą
            > warszawską) jest sobie [japkO]. Jeśli zaś ta starsza, twierdząca, że
            > językoznawcy mają odgrywać rolę językoustawodawców, to [japw.kO]
            > slowniki.pwn.pl/poradnia/lista.php?szukaj=jab%B3ko&kat=18
            > W każdym razie żadna, chyba że - niezgodna z "obserwacjami terenowymi" -
            > mówiąca, że po polsku "tak się mówi, jak się pisze", nie zaleca [jabwkO] (ten
            > sam odnośnik - aha, tam nie zaznaczono bezdźwięczności "ł", którą ja oddaję
            > jako [w.], ale jest to dla polskich ust dosyć oczywiste między [p] a [k]...)

            Jak wynika z mojego pytania idzie o teorię normatywną i oczywiscie ogólną.

            To jak ma byc?

            horny
            • piotrpanek Re: dobrze juz dobrze... 19.11.04, 15:57
              h_hornblower napisał:

              > piotrpanek napisał:
              >
              > > > Przy okazji - możesz mi powiedzec co teoria zaleca przy jabłku?
              > > > [jabłko] czy [japko]?
              >
              > Jak wynika z mojego pytania idzie o teorię normatywną i oczywiscie ogólną.
              >
              > To jak ma byc?

              Skoro potrzebujesz ustaleń językoustawodawców, to chyba jako norma obowiązuje
              [japw.kO] ("japłko" z bezdźwięcznym "ł" - tak by wynikało z wcześniej
              wklejonego linka)...

              >
              > horny
        • piotrpanek Re: dobrze juz dobrze... 22.11.04, 09:36
          h_hornblower napisał:

          >
          > Niemniej, dla mnie naturalną i łatwiejszą wymową jest [żubr] i przy
          > nim pozostanę.

          Czy wolno mi zasiać ziarno wątpliwości? Dokładniej: Przyjmuję, że kiedy siadasz
          sobie w spokoju i sprawdzasz, jak ci samoistnie wychodzi wymowa "żubr", to z
          twoich ust wychodzi [żubr]. Jednak, czy jesteś pewny, że kiedy w mowie
          spontanicznej, a więc niekontrolowanej przyszłoby ci powiedzieć np. "wolę
          Okocim, bo Żubr się bardziej pieni", to nie wyszłoby ci tam [żupr.(śe
          bardźej)]? Niestety, nie jesteś w stanie tego w prosty sposób sprawdzić, bo
          wymaga to spontaniczności wypowiedzi - wiedząc o próbie jej rejestracji, możesz
          (choćby nie całkiem świadomie) starać się wymówić to "staranniej", a
          wypowiedzenie [żubr] nie przekracza możliwości typowych polskich ust...

          > pzdr
          > horny
          • h_hornblower nono! 22.11.04, 21:58
            piotrpanek napisał:

            > Czy wolno mi zasiać ziarno wątpliwości? Dokładniej: Przyjmuję, że kiedy siadasz
            >
            > sobie w spokoju i sprawdzasz, jak ci samoistnie wychodzi wymowa "żubr", to z
            > twoich ust wychodzi [żubr]. Jednak, czy jesteś pewny, że kiedy w mowie
            > spontanicznej, a więc niekontrolowanej przyszłoby ci powiedzieć np. "wolę
            > Okocim, bo Żubr się bardziej pieni", to nie wyszłoby ci tam [żupr.(śe
            > bardźej)]?

            Ziarno watpliwości wydało piekny plon! W piwnym przykładzie wymawiam raczej
            [żupr]. Aż mi wstyd... smile

            horny (TOŻiŻ - oddział stołeczny)
      • jacklosi Re: Jeszcze o żubrze... 19.11.04, 14:25
        Byłem zdania, że żupr jest dziwactwem, ale je zmieniłem, jak sobie
        powiedziałem "żupr poszedł do lasu" i "żubr narobił hałasu". Może ja też jestem
        z Małopolski?
        A w ogóle to należałoby to słowo zlikwidować, ono się nie da wypowiedzieć.
        Powinno być żuber - i byłoby wszystko jasne.
        • emka_1 Re: Jeszcze o żubrze... 19.11.04, 14:33
          anienie, byłby zuber i to nie jest nęcąca perspektywa, poza tym kolega nadużywa
          małopolskisad
          • jacklosi Re: Jeszcze o żubrze... 23.11.04, 08:50
            emka_1 napisała:

            > anienie, byłby zuber i to nie jest nęcąca perspektywa, poza tym kolega
            nadużywa
            > małopolskisad


            Za wszelkie nieumyślne nadużycia serdecznie przepraszam, ale skąd Koleżance
            wziął się ten zuber, to nie wiem.
            Ale jak można Małopolskę małą literą? A fe!
        • piotrpanek Re: Jeszcze o żubrze... 19.11.04, 14:52
          jacklosi napisał:

          > Byłem zdania, że żupr jest dziwactwem, ale je zmieniłem, jak sobie
          > powiedziałem "żupr poszedł do lasu" i "żubr narobił hałasu". Może ja też
          jestem
          >
          > z Małopolski?

          A skądeś jest? Jeśli z Wielkopolski albo Śląska (raczej Górnego, bo Dolny
          niestety jest zbyt wymieszany, żeby robić jakieś uogólnienia), to się pod tym
          względem od Małopolan różnić nie powinieneś...

          Zresztą, ja nie znam wszystkich różnic mojego dialektu i standardu
          (upodobnionego niemiłosiernie do dialektu mazowieckiego sad ). W moim,
          małopolskim dialekcie sonoranty mają zdolność udźwięczniania fonemów
          bezdźwięcznych (stąd małopolski stryj to [brad Ojca], a mazowiecki to [brat
          Ojca]). Może w standardzie/mazowieckim sonoranty (samogłoski oraz [l,ł
          ("kresowe"),w (niesylabiczne u),j,r]) nie mają mocy udźwięczniania fonemów
          bezdźwięcznych, ale mają moc zatrzymania ubezdźwięczniania (teoretyczne modele
          są bardziej skomplikowane i zakładają kilkakrotne zmiany tej cechy smile )
          fonemów dźwięcznych, więc i małopolski i mazowiecki [żubr ma rOg'i], a nie
          małopolski [żubr ma rOg'i], a mazowiecki [żupr. ma rog'i]?
          • jacklosi Re: Jeszcze o żubrze... 23.11.04, 08:47
            Wszystko wskazuje na to, żem jest z Warszawy. A że żubr ma rogi (a nie żupr),
            to już nie wiem skąd. Ale na pewno stryj to bratojca.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka