hormeza
12.12.06, 19:32
Mam sznasę ubiegać się o staż w Paryżu. Aby wogóle zawalczyć o to stypendium,
muszę do końca grudnia znaleźć francuskiego profesora, który mnie przyjmie do
swojej ekipy na 12 mcy. Namierzyłam takich kilku w Paryżu, poszukałam o nich
danych w necie i wysłałam mailem do 5 bardzo uprzejme zapytanie + CV.
Niestety, zaden nie odpowiedział... Nawet negatywnie.
Jak myślicie, czy wg ich zwyczajów postapiłam niegrzecznie (tylko kurcze, mój
szef nie ma żadnych znajomości we FR, żeby mnie zarekomendować, czyli jestem
skazana na siebie), zawracając głowę takim asom? A może po prostu w FR nadal
maile nie są popularną metodą korespondencji (kiedy byłam w 4 lata temu na
Erazmusie wydawało się, że internet ledwie zaczął wypierać słynny minitel).
Może ktoś lepiej zna francuską duszę profesorską i coś doradzi. Telefonować do
nich, czy dać sobie spokój?