Dodaj do ulubionych

Korepetycje - problem z frekwencją.....

21.02.07, 22:43
Od września mam na korepetycjach dwie gimnazjalistki, które od jakiegoś czasu
przychodzą jak im pasuje. To znaczy, raz przychodzą, innym razem już nie, bo
któraś jest chora, raz jednej nie pasuje, raz drugiej, a to cos w szkole, a
to zamieszanie przedświąteczne itd. Oczywiście, nie ponoszą z tego tytułu
żadnych konsekwencji finansowych ani nie odrabiają zaległych zajęć (bo nie ma
kiedy).

Ale ostatnio przegięły z nieobecnościami, bo przez trzy ostatnie miesiące
miałam z nimi może z 4 zajęcia. Najczęściej odwołują lekcje dzień wcześniej
późnym wieczorem albo w dniu zajęć. (Dobrze, że w ogóle dają znać, ze nie
przyjdą!)

Jak sobie radzicie w takich sytuacjach?
Obserwuj wątek
    • pandora_ Re: Korepetycje - problem z frekwencją..... 22.02.07, 07:11
      Odmówić współpracy i poszukać solidniejszego klienta. A z rodzicami rozmawiałaś?
      Bo może być tak, że one mówią, że korepetycje miały, kase biorą, a jadą do
      centrum handlowego :) (znane z autopsji - znaczy kiedyś mój uczeń też tak robił)
      • alla133 Re: Korepetycje - problem z frekwencją..... 22.02.07, 08:16
        Rozmowa z rodzicami raczej odpada, bo nigdy nie mialam z nimi nic wspolnego. A
        poza tym, nie sądzę, żeby aż tak kombinowały, ponieważ mieszkają w przyległej
        do mojej miejscowości i nie mogły się do mnie dostać inaczej niż zostać
        przywiezione przez rodzica jednej z nich.
        Może faktycznie mają dużo nauki w szkole, ale jakieś takie dziwne mi siś to
        wydaje. Szukam winy w sobie, ale wydaje mi się, że wcześniej nasza współpraca
        układła się bardzo dobrze, a zajęcia upływały w przyjemnej atmosferze.
        Dziewczyny są bardzo zdolne i wyprzedzają swoich rówiesników klasowych o lata
        świetlne, więc może im nie zależy, żeby znać język jeszcze lepiej.

        Ale mimo wszystko takie zachowanie jest troche nie fair, bo w koncu zobowiązały
        się przychodzić... Chyba im podziękuję, gdy im wróci ochota, zeby znów zacząć
        do mnie przychodzić.

        A poza tym ... Może to nie byłby taki najgorszy pomysł brać za lekcje z góry i
        w razie odwołania zajęć w ostatnim momencie, człowiek ma zapłacone. Czytałam na
        tym forum o takich metodach i moze to całkiem mądre :)
        • honeybb Re: Korepetycje - problem z frekwencją..... 22.02.07, 12:07
          Po pierwsze, nie można tego brać do siebie - młodzież tak ma, że nawet jeśli
          staniesz na rzęsach to nie będą pod wrażeniem. Poza tym jeśli tym dziewczynom
          nie podobają się zajęcia to mogłyby się podobać 100 innym - kwestia gustu ;-)

          Po drugie, śmiem zauważyć, że rozwiązanie problemu przedpłatą może nie odnieść
          skutku z tego prostego względu, że dziewczyny (chyba!) nie płacą pieniądzmi,
          które same zarobiły - może to być ten typ, którym kasa rodziców przecieka przez
          palce a to, że Ci zapłacą jeszcze bardziej ukoi ich "sumienia". (Ale na tym
          zyskasz więc czemu nie ;-))
          Osobiście wydaje mi się, że rozmowa z rodzicami byłaby najlepszym rozwiązaniem a
          jeśli rodzice się tym nie zainteresują to trzeba jak najszybciej zerwać
          "znajomość" z nimi i ich pociechami. Dobrze, że to "tylko" korepetycje a nie
          szkoła - wtedy nie ma ucieczki od takich indywiduów.
    • asia23bb Re: Korepetycje - problem z frekwencją..... 22.02.07, 10:01
      Przede wszystkim porozmawiaj z rodzicami. Co to znaczy, ze nie mialas z nimi
      duzo wspolnego? Bierzesz nr telefonu i dzwonisz. Te dziewczyny moze sa na tyle
      jeszcze nie powazne, ze nie rozumieja Twojej odpowiedzialnosci oraz tego, ze
      organizujesz swoj czas dla nich. Powiedz rodzicom, ze niedpouszczalne jest
      czeste odwolywanie lekcji dzien (czy wieczor!) przed. Postaw sprawe jasno - albo
      (wiem, ze pewnie zalezy Ci na pieniazkach, ale) zrezygnuj i wez kogos solidnego,
      kto bedzie placil z gory:)
      Powodzenia
    • amused.to.death Re: Korepetycje - problem z frekwencją..... 22.02.07, 15:09
      Miałam ostatnio podobny problem - zrezygnowałam z tych korepetycji.
      Nie zależało mi na nich na tyle, żeby dzwonić do rodziców dowiadywać się etc...
      w sumie jak ktoś nie chce to jego problem.
      • alla133 Re: Korepetycje - problem z frekwencją..... 22.02.07, 17:19
        Dzięki za wspierające wypowiedzi. Jakoś łatwiej, gdy wiem, że to nie jakiś
        odosobniony przypadek, ża inni też miewają podobne problemy :)
        Moja postawa w tej sytuacji podobna jest do tej w wypowiedzi
        amused.to.death. Jakoś nie uważam za właściwe kontaktować się z rodzicami, a
        tym bardziej "wymuszać" na dziewczynach uczęszczanie na zajęcia. Nie to nie i
        tyle :)

        Denerwujace jest tylko to, ze człowiek jakoś tam sobie organizuje życie i
        ustala plan działania (i zarabiania!), a tu ktoś wywija mu taki numer.... Zdaję
        sobie sprawę z absurdu takiego pomysłu, ale za szkoły językowe płaci się z góry
        za semestr albo nawet rok i nikogo nie obchodzi, czy jestes chory, czy Ci w tym
        tygodniu pasuje itd. A z tymi korepetycjami to jest jak jest...
        • pandora_ Re: Korepetycje - problem z frekwencją..... 22.02.07, 19:47
          Nie wiem, jak to jest, ale ja nawet na korki spisywałam umowę - w końcu
          wystawiałam faktury. Na lewo to trochę kłopot - i trzeba się liczyć niestety z
          niesolidnymi klientami. Coś za coś.
          • baba67 Re: Korepetycje - problem z frekwencją..... 23.02.07, 11:12
            Minie troche czasu, zanim zbudujesz sobie solidna klientele. Na poczatku
            bierzesz jak leci, ale potem wiesz, jaki typ uczniow sprawia problemy(pracujacy
            dorosli w moim przypadku) i nie dajesz im dobrych terminow-proste.Jak ci taka
            osoba przyjdzie to zysk dla Ciebie -nie opierasz swoich dochodow na tej grupie,
            choc lekcje same moga byc fajne. Opierasz sie na uczniach, ktorych rodzice sa z
            Toba w stalym kontakcie.
            Unikaj oglaszania sie w styczniu-zawracanie glowy z" mocnymi postanowieniami
            noworocznymi"
            • samaira Re: Korepetycje - problem z frekwencją..... 23.02.07, 15:36
              Ciekawe jak mozna nie dawać "dobrych terminów" pracującym dorosłym jeśli
              pracują i mogą tylko w "dobrych terminach" przychodzić - rano i wieczorem.
              • baba67 Re: Korepetycje - problem z frekwencją..... 23.02.07, 20:22
                Rano to nie sa dobre terminy-przynajmniej dla mnie. Zreszta kazdy ma swoje
                dobre i gorsze terminy, Nie musza byc koniecznie takie same.
                • kasuer Re: Korepetycje - problem z frekwencją..... 23.02.07, 22:53
                  Z mojego doświadczenia wynika, że najlepiej współpracuje się z maturzystami -
                  przychodzą nawet w ferie, nie odwołują zajęć z byle powodu. Nieźle bywa z
                  dziećmi, rodzice raczej pilnują swoich pociech. Za to różnie bywa z dorosłymi,
                  najczęściej jest to słomiany zapał.
          • sharmlover Re: Korepetycje - problem z frekwencją..... 15.03.07, 06:23
            pandora: Czy moglabys napisac co zawierala taka umowa. Bedziemy bardzo
            wdzieczni. Pozdrawiam
            • pandora_ Re: Korepetycje - problem z frekwencją..... 15.03.07, 11:50
              Umowa jak umowa: że uczeń bedzie płacił, terminy odwołań takie tam - i MINIMALNĄ
              ilość zajęć w miesiącu. Nie mam juz jej chyba w komputerze, a mojej firmowej, z
              oczywistych względów, nie moge Ci udostepnić :)
    • monika78kr Re: Korepetycje - problem z frekwencją..... 24.02.07, 09:17
      Dobre ustawienie sobie godzin jest u mnie kluczowe. W tym roku tak to wlasnie
      sobie zorganizowalam - dzieci i maturzysci w najlepszych terminach, a pracujacy
      dorosli na dokladke, czyli pozno i w piatek. Jak odwoluja to sie w ogole tym
      nie denerwuje bo trakrtuje ich jak cos extra.
      • samaira Re: Korepetycje - problem z frekwencją..... 24.02.07, 11:35
        Ja pracuję wyłącznie z dorosłymi - od matury i w górę. Znam się na metodach,
        materiałach, książkach dla tej grupy wiekowej. Nie wyobrażam sobie, że również
        pracowałabym z dziećmi - przecież to trzeba ciągle być na bieżąco w piosenkach,
        grach, metodach...
        W tym roku nie ma żadnego problemu z frekwencją - wszystkie terminy mam zajęte,
        ponad 35 godzin w tygodniu, TYLKO DOROŚLI. Ale wiedzą, że jeśli odwołają to nie
        znajdę już dla nich czasu w tym tygodniu. Wiedzą też jak dużo jest chętnych i
        że na ich miejsce znajdę sobie innego ucznia. Są bardzo wdzięczni, mili a
        lekcje nie są tanie. A kiedy jednak odwołują - cieszę się, że mam
        niespodziewanie wolną chwilę :-)
        • baba67 Re: Korepetycje - problem z frekwencją..... 24.02.07, 14:04
          I nigdy w zyciu nie mialas zadnego odwolywacza ? Bo masz niesamowite wrecz
          szczescie...albo obracasz sie w bardzo specyficznym kregu i jedni polecaja
          Ciebie drugim.
          Specjalizacja jest dobra rzecza, ja na przyklad specjalizuje sie w dzieciakach
          z dysleksja Od 4 klasy w gore -gry owszem, ale piosenek raczej nie(wstydza sie
          spiewac).
        • monika78kr Re: Korepetycje - problem z frekwencją..... 25.02.07, 21:45
          samaira napisała:

          > Nie wyobrażam sobie, że również
          > pracowałabym z dziećmi - przecież to trzeba ciągle być na bieżąco w
          piosenkach,
          >
          > grach, metodach...
          Ucze dzieci od 4 klasy szkoly podstawowej, za "prawdziwe" dzieci bym sie nie
          wziela, rzeczywiscie zupelnie inna inszosc.
          • pandora_ Re: Korepetycje - problem z frekwencją..... 25.02.07, 22:01
            Moim zdaniem każdy powinien mieć swoją specjalność, konika i działkę - wtedy
            uczysz, kogo lubisz i jak lubisz. Niestety, w przypadku działania samemu o to
            trudno i trzeba brać, jak leci - myśle jednak, że każdy ma swoje preferencje i
            wybiera sobie uczniów, aby było mu jak najprzyjemniej :))) Nie ma nauczyciela,
            który uczy wszystkiego i wszystkich - ja na przykład nie czuje się zupełnie z
            dziećmi i gimnazjalistami, nie cierpię "ogólnego" angielskiego - wolę uczyć
            konkretów: egzamin, wymowa, pisanie, itp. i bardzo lubię mieć konkretny cel.
        • gioseppe do samaira 01.03.07, 21:14

          > W tym roku nie ma żadnego problemu z frekwencją - wszystkie terminy mam zajęte,
          >
          > ponad 35 godzin w tygodniu, TYLKO DOROŚLI.

          witaj,
          czy możesz powiedzieć jak radzisz sobie z ułożeniem lekcji - godzina po godzinie
          - z dorosłymi?

          u mnie graniczy to z cudem - każdy chce po 17tej.
          pracuję do 20tej więc to tylko 3 godziny dziennie :) niesposób zgodzić się na
          lekcje z każdym :(

          może poradzisz mi jak Ty rozwiązujesz ten problem?
          czy może masz takich dorosłych, którzy mają flexitime? :)

          będę wdzięczna za rady


          A NT: ja też miałam kiedyś takich uczniów, rozwiązałam problem - biorę
          zaliczkowo opłatę za cały miesiąc - uczeń może zgłosić najpóźniej dzień
          wcześniej nieobecność, w przeciwnym razie lekcja przepada a ja mam lukę na
          obiadek :)

          Pozdrawiam
      • baba67 Re: Korepetycje - problem z frekwencją..... 24.02.07, 13:58
        wlasnie to mialam na mysli:-)
    • i.nes Re: Korepetycje - problem z frekwencją..... 24.02.07, 16:58
      Alla, możesz spróbować porozmawiać z dziewczynami i dowiedzieć się o co, chodzi.
      Jakoś między wierszami uprzedzić, że masz plany porozumieć się w tej sprawie z
      ich rodzicami ;) Czekaj na reakcję - niewykluczone, że nagle się okaże, że znów
      chodzą jak złoto. A jeśli nie, to radzę zrezygnować: szkoda Twoich nerwów i
      straconych możliwości zarobienia na kimś solidniejszym.

      --
      Life's a journey, not a destination.
      • blue_mama Re: Korepetycje - problem z frekwencją..... 25.02.07, 19:30
        Ja myślę, że trzeba porozmawiać z rodzicami, w końcu oni płacą za usługę i
        oczekują efektów. Nawet jeśli wiedzą o częstych nieobecnościach córek, to muszą
        sobie zdać sprawę że w ten sposób niewielki będzie pożytek z lekcji. Pozdrawiam!
    • baba67 Re: Korepetycje - problem z frekwencją..... 02.03.07, 10:46
      Chce teraz sensu stricte odpowiedziec na pytanie.
      NIGDY nie godz sie na uklad ze 2 osoby obce ucza sie razem. TO po prostu NIE
      DZIALA.Wynika to z prostego rachunku prawdopodobienstwa.
      Wyjatek stanowi sytuacja ze te osoby sa rodzenstwem ale wtedy zobowiazujesz
      rodzicow,ze jesli jedno z dzieci nie moze drugie ti tak sie zjawia.Iczywiscie
      zdarza sie ze obie nie moga, ale to jest w granicach rozsadku.
      No i uczymy maloletnich tylko bedac w stalym kontakcie z rodzicami.
    • gioseppe SAMAIRA - ponawiam prośbę :) 09.03.07, 23:26
      > W tym roku nie ma żadnego problemu z frekwencją - wszystkie terminy mam zajęte,
      >
      > ponad 35 godzin w tygodniu, TYLKO DOROŚLI.

      witaj,
      czy możesz powiedzieć jak radzisz sobie z ułożeniem lekcji - godzina po godzinie
      - z dorosłymi?

      u mnie graniczy to z cudem - każdy chce po 17tej.
      pracuję do 20tej więc to tylko 3 godziny dziennie :) niesposób zgodzić się na
      lekcje z każdym :(

      może poradzisz mi jak Ty rozwiązujesz ten problem?
      czy może masz takich dorosłych, którzy mają flexitime? :)

      będę wdzięczna za rady


      A NT: ja też miałam kiedyś takich uczniów, rozwiązałam problem - biorę
      zaliczkowo opłatę za cały miesiąc - uczeń może zgłosić najpóźniej dzień
      wcześniej nieobecność, w przeciwnym razie lekcja przepada a ja mam lukę na
      obiadek :)

      Pozdrawiam
      • asia23bb Re: SAMAIRA - ponawiam prośbę :) 09.03.07, 23:34
        Ja nie bardzo rozumiem, co chcesz uzyskac? Sama sobie odpowiedzialas - dorosli
        chca PO pracy, a dnia nie naciagniesz:)
        Mozesz, jesli dasz rade, uczyc do 21, ale oczywiscie rezultaty tego moga byc
        rozne, bo to dosc poznawo jak na nauke:)
        Zdarza sie, owszem, ze ktos pracuje na 2 zmiany, ale po prostu zaczyna prace
        pozniej. Poza tym zostaje jeszcze sobota, ktora mozna cala zagospodarowac:)
        • baba67 Re: SAMAIRA - ponawiam prośbę :) 10.03.07, 10:25
          ona pewnie ma lekcje indywidualne sponsorowane w calosci lub czesciowo przez
          firme i w godzinach pracy. Inaczej nie moge sobie tej gorliwosci frekwencyjnej
          wytlumaczyc...
          • samaira Re: SAMAIRA - ponawiam prośbę :) 10.03.07, 12:27
            Witam!

            Już odpowiadam - nie zauważyłam wcześniej pytania.

            Otóż w tym roku tak jak zazwyczaj - najwięcej chętnych oczywiście wieczorem,
            ale ja postanowiłam ze w tym roku pracuję do 17. Ogłaszam się i z owej ogromnej
            ilości osób, które się zgłaszają wybieram sobie tylko takie, co mogą w ciągu
            dnia. Są to:
            -osoby pracujące na zmianę - raz rano - raz popołudniu
            -1 pani naukowiec, która pracuje, kiedy chce
            -studenci, którzy 1 dzień w tygodniu mają wolny
            -matki karmiące...
            A potem dochodzi już godz.13.00 i maturzyści są, itd. Sama jestem zdziwiona, że
            poniedziałki, środy i piątki mam SZCZELNIE wypełnione od rana do 17.00. Wtorki -
            czwartki - uczę w firmach od 07.30 do 15.30 cały czas są zajęcia.
            A wieczorem muszę zająć się synkiem.
            • baba67 Re: SAMAIRA - ponawiam prośbę :) 10.03.07, 14:29
              Dziekuje za wyjasnienia, rzeczywiscie mnie zaintrygowalas.
              Jednak to nie masz wylacznie doroslych pracujacych, a o tej grupie mowilismy.
              Studenci ani maturzysci nie zaliczaja sie do tej grupy, stad zdziwienie.
              Ja tez mam spora grupe studentow i wszyscy oni sa przed poludniem lub okolo
              poludnia.
              Gdybys mogla uscislic jaki procent Twoich uczniow to dorosli pracujacy, obraz
              bylby jasniejszy .
              Moje doswiadczenia z ta grupa jest takie ze na ponad 20 osob ktore sie u mnie
              pojawily, na dluzej lub krocej, tylko troje moge okreslic jako solidnych.
              Reszte podzielilabym na
              Slomiane zapaly(w tym postanowienia noworoczne)
              Zonglerzy(mam prace,a chodze jeszcze na taniec, yoge, swahili i uprawiam
              windsurfing)
              Lenie zwyczajne czyli kazdy pretekst jest dobry zeby odwolac-szef ochrzanil,
              pies nasikal, moge tak dlugo.
              Moze ktos jeszcze cos dorzuci.
              Nie zaczynam juz wspolpracy, chyba ze znajomy albo polecony, a i wtedy nie daje
              dobrych terminow, bo trzeba patrzec z czego sie chleb je :-)
              • baba67 Re: SAMAIRA - ponawiam prośbę :) 10.03.07, 14:32
                no i jeszcze nie zaznaczylas ze uczysz tez w firmach a to nie sa lekcje prywatne.
                • sunnysmile Rezygnuj z takich uczennic! Patrz mój przypadek! 18.03.07, 20:47
                  Ja mam dość ludzi, którzy odwołują co chwilę lekcje, a bo tu tatuś urodziny ma,
                  a to laska ma gorączke, a to na badania jedzie, a tu ma okres i ją boli, a
                  mamusia na zakupy jedzie itd itd. Grrr dziwne by dziecko jechało na badania we
                  wtorek o 19, albo nagle we wtorek o 19 przyjeżdżają goście! Ostatnio
                  podziękowałam właśnie takiej dziewczynie. Przyszłam do niej na lekcję w sobotę
                  (odrabiałyśmy właśnie "urodziny tatusia"). Dziewczyna (17 lat) mówi mi: w środę
                  mam sprawdzian z Past Simple i Continuous. Więc ok, zaczynam rozmowę pytając
                  się: How was your day? A tu nic. Pytam dalej: What did you do yesterday? Dalej
                  nic. Proszę o wyciągnięcie notatek z naszych poprzednich lekcji (przerabiałyśmy
                  te czasy już!!! ) i mówię: "Masz tu notatki, więc teraz ułóż mi jakiekolwiek
                  zdanie które by odpowiedziało na pytanie: Co robiłaś wczoraj?" A ona mi
                  stwierdza krzycząc: "Ale ja nie umiem!". Zawrzało we mnie! Pierwszy raz uczeń
                  podniósł na mnie głos! Zwróciłam jej uwagę, że nie życzę sobie tego. Pytam się
                  jej: "Skoro wiesz, że masz sprawdzian w środę, a dziś jest sobota, i że mamy
                  lekcję, to dlaczego się nie przygotowałaś na lekcję? Nawet teorii nie
                  przejrzałaś!" Laska w bek. Tu nie wytrzymałam, zawołałam matkę (ja chodzę do
                  ucznia). Przedstawiłam sytuację, powiedziałam, że dziękuję i należy się
                  normalnie zapłata za lekcję, gdyż przyszłam i poświęciłam czas (a minęło tylko
                  10 minut), a że córcia nie przygotowana i podnosi głos na mnie, to już nie moja
                  sprawa. Zabrałam rzeczy i wyszłam. Już nigdy tam nie wrócę! Nie będę się wkurzać
                  nad jakąś głupią małolatą, która podnosi głos na mnie. Na jej miejsce wezmę
                  kogoś innego :)
                  • mamagapka Re: Rezygnuj z takich uczennic! Patrz mój przypad 02.05.07, 16:58
                    moja droga,
                    śmiem twierdzić że to że panna się nie przygotowała to, o ile nie była to jej
                    1, góra 2 lekcja, twoja wina. widocznie do tej pory konsekwentnie jej nie
                    odpytywałaś. zapłata za lekcję też ci się nie należała bo lekcja się nie
                    odbyła. natomiast to że panna podniosła na ciebie głos to chamstwo (panny,
                    oczywiście)i miałaś rację wzywając matkę i przywołując panne do porządku
                    • asia23bb Re: Rezygnuj z takich uczennic! Patrz mój przypad 02.05.07, 18:36
                      Moja droga:), nie masz racji. Postawe takich jak Ty dowodzi, ze ludzie mysla, ze
                      wystarczy przyjsc na korepetycje a wiedza jakims takijemniczym sposobem
                      'wskoczy' do glowy. Korepetycje sa TEZ po to, aby sie do nich przygotowac, tzn
                      powtorzyc sobie material - nikt cudow w godzine na lekcji nie zdziala.
                      A zaplata za lekcje nalezala sie, gdyz korepetytorka przyszla, poswiecajac swoj
                      czas (w ktorym notabene mogla miec lekcje z kims innym, nawet za wyzsza stawke)
                      oraz przygotowala sie do tej lekcji. Czy mogla zalagodzic konflikt to juz inna
                      sprawa, widocznie w tej styuacji sie nie dala.
                      A tak z innej beczki, ile masz latek? Jeszcze w szkole?:))))
                      • kociamama Re: Rezygnuj z takich uczennic! Patrz mój przypad 02.05.07, 20:22
                        A ja sie nie do konca z Toba zgodze.

                        faktycznie, uczen powinien sie do lekcji dodatkowych przygotowywac. Ale z
                        drugiej strony, korepetycje sa po to, zeby nadrabiac zaleglosci i na ten cel
                        ida piniadze. KOrepetytor nie moze zadac pieniedzy za lekcje, kotra nie zostala
                        odwolana, nawet jesli uczen jest nieprzygotowany.

                        NIe po to rodzice placa, zeby nauczyciel marnowal czas na lekcji pouczajac
                        ucznia i gloszac kazania po polsku. JEzeli uczen czegos nie wie, to jest czas,
                        zeby mu wytlumaczyc i przeciwyczyc, a jesli jest krnabrny to po porstu
                        zrezygnowac, ale bez dorporwadzania dzieci do placzu.

                        Rozumiem, ze czasem uczniwie sa nieobliczalni, ale przechodza trudny wiek, maja
                        swoje stresy. Trzeba wziac to pod uwage i nie porbowac nic rozwiazac wrzaskiem,
                        ale lagodnoscia i przygotowaniem do lekcji - bo za to w koncu korepetytorowi
                        sie placi.

                        Pzdr,
                        Kociamama.
                        • kasuer Re: Rezygnuj z takich uczennic! Patrz mój przypad 02.05.07, 22:16
                          Ja też wtrącę swoje trzy grosze. Z postu Sunnysmile wynika, że temat nie był
                          nowy. Oczywiście korepetycje są po to żeby nadrobic materiał, powtórzyc,
                          wytłumaczyc, ale zasad gramatycznych uczeń musi się po prostu nauczyc, tak samo
                          form czasowników. Korepetycje to nauka, a nie odbębnianie pracy domowej za
                          ucznia. Nauczyciel do lekcji musi się przygotowac, a uczeń do lekcji, bez
                          względu na to czy to darmowa lekcja w szkole czy płatna w domu ucznia. Poza tym
                          17-latek to już nie dziecko, tylko uczeń, który za dwa lata będzie zdawał
                          maturę.
                        • asia23bb halo! 02.05.07, 23:16
                          >KOrepetytor nie moze zadac pieniedzy za lekcje, kotra nie zostala odwolana,
                          nawet >jesli uczen jest nieprzygotowany.

                          Ale tu sytuacja byla inna. Sunnysmile nie zadala pieniedzy za samo wejscie,
                          tylko zaszla nieprzyjemna sytuacja. W takim wypadku pieniadze byly ponadto
                          rodzajem zadousczynienia - przyjechala, przygotowala sie przeciez.
                          Poza tym musze jeszcze sunnysmile troszke obronic - ona nie wrzeszczala na
                          uczennice, po prostu zwrocila jej uwage i miala do tego moim zdaniem prawo.

                          Wiesz kociamamo, przeciez Ty sama jestes anglistka i udzielasz lekcji, czasem
                          mam wrazenie, ze dokopujesz wlasnej braci.......
                          • very.martini Re: halo! 02.05.07, 23:39
                            > Wiesz kociamamo, przeciez Ty sama jestes anglistka i udzielasz lekcji, czasem
                            > mam wrazenie, ze dokopujesz wlasnej braci.......

                            Gdzie jest napisane, że mamy się zawsze głaskać po główkach? Według mnie zachowanie Sunnysmile
                            jest zrozumiałe, bo każdego wkurzają chamskie odzywki małolatów, ale zupełnie nieprofesjonalne. Jeśli
                            jakaś szczeniara wyskoczy z głupimi tekstami, to się ją sprowadza do pionu, a nie wychodzi z
                            miną obrażonej królewny.
                          • kociamama Re: halo! 03.05.07, 13:36
                            NIe dokopuje wlasnej braci, ale moge chyba wyrazic dezaporbate dla braku
                            profesjonalizmu? Jak napisala Very MArtini, jest to zrozumiale, nikt z nas nie
                            jest idealny i traci nad soba panowanie w sprawach ineprzyjemncyh, a ta
                            sytuacja na pewno do takich nalezala.

                            Jednak trzeba tez poszukac winy w samym sobie.

                            Co do korepetycji, ktos pial, ze uczen ma za zadanie sie do nich przygotowywac.
                            Jasne, tak jest idealnie i dzieki temu uczen robi szybciej postepy, ale z
                            drugiej strony wszystko zalezy od umowy jaka mamy z uczniem. Ja, np.,
                            korepetycji praktycznie nie udzialam - co oznacza, ze nie pracuje na
                            podreczniku, ktory delikwent przerabia w szkole, nie odrabiam z nim zadan
                            domowych do szkoly 9chyba ze okazjonalnie prosi mnie o sprawdzenie jakiegos
                            wypracowania, ale egenralnie to sie nie zdarza), ale z gory to mowie. PO porstu
                            porwadze dodatkowe zajecia nauki jezyka.

                            Jezeli uczen przychodzi nieprzygotowany, nie mam prawa, jako osoba dostajaca
                            kase za lekcje wyrzucic go z lekcji i za to skasowac. Jezeli kots sie nauczycl
                            sie regulki - to ja podaje, jezeli nie zrobil jakis cwiczen to albo ma to
                            przelozyc na kolejne zajecia, a my robicmy cos innego, albo, jezeli jest to
                            niezbedne - robi prace domowa na lekcji (to sie raczej nie zdarza, bo uwazam to
                            za strate czasu).

                            Jezeli uczen nie umie odpowiedziec na zadne pytanie, najpier ja mowie kilka
                            zdan, zeby dac mu jakis wzor jezykowy (exposure to language to podstawa wg
                            teorii, wiec trzeba to robic w praktyce), puszczam jakies nagranie, kotre uczn
                            ma opowiedziec. W ten sposob wiele uczniow, kotrzy pozornie nic nie wiedza
                            przypominaja sobie wiele i cos z lekcji wynosza.

                            jezeli wpsolpraca sie nie uklada dziekuje i tyle, ale bez scen i oburzenia.

                            Jak bylam mlodsza tez robilam uczniom krotkie wyklady, ze im sie robilo glupio,
                            ale czy mamy do tego prawo? Moze po lekcji, ale nie w czasie samej lekcji, za
                            ktora placa rodzice. Zmienilam swoje postepowanie, bo gadanie nie na temat
                            swiadczy o braku porfesjonalizmu.

                            Pzdr,
                            kociamama.
                            • very.martini Re: halo! 03.05.07, 14:41
                              Ja właściwie w zupełności zgadzam się z Kocią Mamą, chociaż korepetycji również nie udzielam, uczę
                              osoby dorosłe, zazwyczaj bardzo zapracowane, a więc siłą rzeczy regularnie nieprzygotowane do lekcji.
                              I kiedy idę na zajęcia, głownym moim założeniem jest brak założenia, że uczeń cokolwiek zrobił. Tak
                              samo postępowałabym z małolatami, które douczałabym po szkole. Nam wydaje się, że tylko my
                              jesteśmy zarobione, co nie jest prawdą. Dziewczyna mogła mieć poprzedniego dnia sprawdzian
                              semestralny z fizyki, dla mnie to by było wydarzenie tygodnia... Oczywiście, nie powinna podnosić
                              głosu na osobę starszą i wiekiem, i rangą, ale nie uważam tego za powód do przerwania lekcji, i
                              szczerze mówiąc nie zapłaciłabym Ci za jej całość. Zerwanie współpracy PO skonczonej lekcji (z
                              przedstawieniem mamie powodu) - bardzo chętnie, ale po wykonaniu zadania, dla którego mnie
                              zatrudniono, to znaczy nauczenia dziecka czegoś/ czegokolwiek, a nie przyjechania na 10 minut.

                              A jeśli chcesz, żeby uczniowie przychodzili na lekcję przygotowani, to po prostu zawierasz z nimi
                              konkretną umowę przed rozpoczęciem współpracy - nie ma przychodzenia na betona. Wielu moich
                              znajomych chadzało na korepetycje z różnych przedmiotów i często obowiązywał taki właśnie układ.

                              A jeśli chodzi o odwoływanie lekcji - mnie się kiedyś zdarzało, że uczeń dzwonił niemal tuż przed
                              lekcją, żeby odwołać zajęcia, często, kiedy byłam już w drodze do niego. Przełykałam to, a teraz
                              uważam, że to był błąd. Jeśli Ty nie szanujesz swojego czasu, nie będą szanować go inni, a nierzadko
                              przyzwyczają się do tego, że bezkarnie mogą sobie odwołać zajęcia kilkanaście minut przed. Jeśli
                              lekcja była odwoływana tego samego dnia, kasowałam 50% stawki (pomijam sytuacje ekstremalne,
                              oczywiście). Ale ta sama zasada dotyczyła mnie - jeśli odwoływałam lekcję tego samego dnia, następna
                              kosztowała również 50%. Nikt jakoś nie narzekał.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka