17.03.12, 20:32
CYPR POLNOCNO-WSCHODNI

Od czego zaczac? Moze od przelotu....a ze widocznosc byla swietna wiec i fotek sporo... najpierw byly po drodze Alpy, jakies podejrzanie dlugie jezioro, chyba Bodenskie, potem Dolomity, Balkany, wyspy na morzu Egejskim i miedzyladowanie w Antalyi.... samolocik niewielki, wiec sie dotankowac musial(cypryjskie linie lotnicze) – fotki umieszcze w galerii po powrocie – wreszcie ladowanie na Cyprze w Ercan... to zaledwie trzydziesci kilometrow od wybrzeza. Niby Cypr i Malta wydaja sie blizniacze, nie maja zrodel slodkiej wody(woda w kanalizacji nie nadaje sie do picia – to tylko odsalana woda morska), a jednak Cypr jest duzo bardziej zielony a i teren jest zroznicowany, wysokie nagie niemal gory i zyzne doliny.
O pogodzie pisalam juz dosyc... slonecznie i wichura – byla.... to juz czas przeszly – dzisiaj kiedy spacerowalysmy po Kyrenii w poszukiwaniu, kantorow wymiany i... chusteczki na glowe dla Basi, na wypadek: meczet... nagle przestalo wiuchac...i zrobilo sie naprawde pieknie.

Kyrenia na pewno zajmie oddzielne miejsce w moim opisie, ale na te chwile napisze tylko tyle ile zdolalam wyczytac z przewodnika:
Podwaliny polozyli w X w.p.n.e. Achajowie, ktorzy setki lat panowali nad wyspa. Twierdza zeglarzy zostala zbudowana przez Bizantyjczykow i wzmocniona okolo VII wieku n.e. przez Lusignan i Wenecjan. Pod panowaniem Imperium Osmanskiego miasto bylo wykorzystywane jako niewielki port. Dzisiaj wokol tego portu gromadza sie kafejki, restauracje...ale miasto ma wiele innych atrakcji nie tylko twierdze... a w tle wspaniala panorama gor.... i do tego miasteczka jeszcze powroce...

Jutro w planie, wybrzeze zachodnie....

https://www.bilder-hochladen.net/files/big/itqm-vx-c60d.jpg

twierdza zeglarzy

https://www.bilder-hochladen.net/files/big/itqm-vy-8597.jpg

stary port...
Obserwuj wątek
    • m.maska Re: CYPR 17.03.12, 21:02
      A oto jedna z portowych kafejek - od razu zaproszenie do gry w szachy... musi.... ogolnie madry narod - grac w szachy trzeba naprawde potrafic big_grin


      https://www.bilder-hochladen.net/files/big/itqm-w0-c603.jpg
    • m.maska Re: CYPR 17.03.12, 22:10
      Bella Solarius - "The loving trees" - to bedzie kolejne haslo... ogladalam dzisiaj w poblizu portu, ale potrzeba mi wiecej informacji i mysle, ze wiem gdzie ich bede szukac, to co jest w necie - to troche malo....
      A teraz juz Dobrej Nocy Wam zycze....smile
    • m.maska Re: CYPR 20.03.12, 17:09
      Prosze Panstwa, mialam szczytne plany codziennie zdawac relacje, ale poniewaz odcieto mnie na trzy dni od netu, wiec... wychodzi na to, ze po kolei to ja zaczne pisac dopiero po powrocie... wrazen jest tyle, ze lepiej bym zrobila piszac na biezaco nawet w wordzie, ale jesli nie moglam tego wklepac, to odkladalam oczywiscie na pozniej i.... nazbieralo sie juz sporo.
      A slonce.... Zorro, nie mysl, ze to marcowe nie jest takie ach.... jest nawet bardzo ach i och i dzisiaj calkiem niezle mnie przygrzalo, bo tak sobie wygodnie podczas obiadu posiedzialam nie chowajac sie w cieniu parasola.... to nie jest wprawdzie jeszcze mahon, ale niewiele mi brakuje...
      W niedziele objechalismy polnocno-zachodnie wybrzeze, zahaczajac przy okazji o teren zamkniety, na terenie ktorego miesci sie tzw. Blue Villa tzn. posiadlosc pewnego mafioso, ktory byl adwokatem Makariosa, a ktory musial opuscic Cypr tajna droga, zeby go nie zaciukali - przy czym zaciukali go jego pobratymcy Wlosi... wczoraj odbylam wspinaczke do klasztoru-twierdzy, St. Hillarion, jesli pisze wspinaczke to mowa rzeczywiscie o wspinaczce na wysokosci ponad 700m n.p.m. ale bylo tego wiecej.... dzisiaj w programie byla Nikosia, po tutejszemu Lefkosa i to po obu stronach, lacznie z przejsciem przez granice w te i wewte.
    • m.maska Re: CYPR 20.03.12, 19:49
      Tutaj demonstruje Wam sprawcow moich wyrzutow sumienia.... Basia wyrzutami nie dysponuje... wink

      https://www.bilder-hochladen.net/files/big/itqm-w4-c763.jpg

      https://www.bilder-hochladen.net/files/big/itqm-w5-c210.jpg

      po drugiej stronie jest inny asortyment, rownie slodki... wink
    • m.maska Re: CYPR 21.03.12, 18:03
      Zaledwie kilka kilometrow wglab ladu w Salamis mimoza jeszcze nie kwitla, ale juz Famagusta zaprezentowala mimoze oblepiona zoltymi kuleczkami....

      https://www.bilder-hochladen.net/files/big/itqm-w7-678a.jpg
      • m.maska Re: CYPR 21.03.12, 18:21
        a tutaj jeszcze zblizenie tych kuleczek... smile

        https://www.bilder-hochladen.net/files/big/itqm-w8-3fe7.jpg

        AL! kupilysmy syrop z swietojanskiego chlebka... poza tym, ze sprzedawca bardzo zachwalal, ze to trzeba koniecznie wziac dla meza wink to jakos nie dogadalysmy sie na co jeszcze jest dobry.... oczekujemy na info od Ciebie - w razie czego jesli na nic innego nie jest dobry, damy to wiadomym osobom wink
          • m.maska Re: CYPR 21.03.12, 19:26
            te kuleczki to mimoza... Famagusta - to miasto w ktorym dzisiaj bylysmy i tam je dopadlam... ale jest jeszcze wiecej ciekawostek... oto np. taksowki, same ciezkie mercedesy wink samochody najlepszego sortu, mozna tam spotkac lamborgini.... ktorych wlascicielami sa studenci wink

            https://www.bilder-hochladen.net/files/itqm-w9-69a5.jpg
    • m.maska CYPR 23.03.12, 21:38
      Jak podrozowac po takim kraju jak Cypr Polnocny? oczywiscie, ze najfajniej w pojedynke - tylko ile mozna wtedy zobaczyc? nie-wie-le... po to zeby poznac ludzi - czasu jest zbyt malo, po to zeby dotrzec w miejsca, ktore warte sa obejrzenia - trzeba miec wiele samozaparcia.
      Zacznijmy od tego, ze na Cyprze jest tak wiele samochodow prywatnych, ze w zasadzie komunikacja miejska nie istnieje - poza autobusami, ktore przewoza dzieciaki do szkol i studentow na uniwersytety, wszyscy poruszaja sie wlasnymi samochodami.
      Mozna oczywiscie wziac samochod z wypozyczalni - tylko, ze ja mimo, ze jestem kierowca od lat ponad trzydziestu, na taka ekwilibrystyke sie nie pisze - po raz, kazdy samochod poza moim wlasnym jest dla mnie obcy i musze poznawac go na nowo, po dwa, ze siedzac za kolkiem, traci sie wiele z okolicy, koncentrujac sie na drodze, po trzy i to jest najwazniejsze, ze jakos nie rwe sie do przestawiania sie na "jazde lustrzana" to znaczy na ruch lewoskretny i to na zaledwie kilka dni - tak wiec pozostaja zorganizowane wycieczki, ktore akurat tam byly naprawde swietnie przygotowane, nie pozostalo wlasciwie nic waznego na mapie tej czesci wyspy, gdzie bysmy nie byly i czego bysmy nie zobaczyly.
      • m.maska Re: CYPR 23.03.12, 21:40
        p.s. pomijajac juz fakt, ze nie doczytalam np. w zadnym przewodniku nic nt. "Blue Villa" siedziby mafiosa, a nawet gdybym doczytala, to w pojedynke nie mialabym mozliwosci tam wjechac, poniewaz jest to teren zaanektowany przez wojsko i nie wpuszczaja tam nikogo solo, tylko grupy zorganizowane.
        • izydor88 Re: CYPR 24.03.12, 09:27
          Razem z NL prosimy o dalsze zdjęcia!
          Ta fotka nad morzem rewelacyjna.Pamiętam miejsce w Pafos - ruiny antycznego teatru na wzgórzu.Całe wzgórze pokryte wiosenną trawą i jaskrawo-żółtymi kwiatkami - były na którymś z Twoich zdjęć.A na dole morze o barwie,jak u Ciebie smilesmile
          Ktoś mi potem przysłał zdjęcie tego samego miejsca,ale z października.Zamiast zielonej trawy - suche badyle i kolor morza też inny.
          • m.maska Re: CYPR 24.03.12, 10:50
            Klaro smile alez oczywiscie, ze pokaze - na forum niektore tylko, ale umieszcze je w galerii.... na pewno nie beda to zadne zdjecia "artystycznie" zmanipulowane, nie bedzie fotek czarno-bialych, bo te fotki obrazuja to co widzialam, a widzialam kolory, niemozliwe nawet do uchwycenia na zdjeciu, caly swiat wokol byl barwny. Nie wiem czy w dzisiejszych czasach kolorowej fotografii kogokolwiek zachecilby prospekt wydany w kolorach czarno-bialych.
            Jesli piszesz o kolorach Cypru - to powiedziano nam o tym juz w pierwszych minutach naszego pobytu na wyspie, tzn. w drodze z lotniska na wybrzeze - marzec i kwiecien to najpiekniejsze pory roku, w maju wyspa zaczyna wysychac i wszystko zolknie.
            Mialysmy wyjatkowe szczescie... ten porywajacy wiatr, ktory targal nam wlosy, uspokoil sie i pogoda byla przepiekna - a wiatru we wlosach nazbieralysmy juz pierwszego dnia wink
    • m.maska Re: CYPR 26.03.12, 00:34
      I tak to sie zaczelo...
      W sobote rano zrobilysmy rezerwacje na wszystkie kolejne dni...do naszej dyspozycji pozostala wylacznie sobota.
      Jak sie okazalo, w opisie wycieczek bylo mniej niz w rzeczywistosci bylo...wracalysmy do hotelu tuz przed kolacja i bylysmy rzeczywiscie wymeczone i pelne wrazen...
      Przewodnicy byli Cypryjczykami albo Turkami a ich jezyk niemiecki byl, powiedzmy taki sobie, niekiedy bardzo zabawny ale jednego nie mozna im odmowic, to wiedzy o Cyprze - mieli jej w nadmiarze smile
      • m.maska Re: CYPR 26.03.12, 00:59
        Plan wygladal nastepujaco:
        Niedziela: wybrzeze zachodnie az do Güzelyurt, klasztor Świętego Mama, antyczne ruiny Soli, kosciol Maronitow i oczywiscie Blue House...
        Poniedzialek: twierdze Kyrenii a do nich zaliczaja sie twierdza St.Hillarion polozona w gorach wysoko nad miastem, wspaniale gotyckie ruiny klasztoru Bellapais i twierdza zeglarzy nad samym morzem.
        Wtorek: stolica kraju, jedyna jeszcze podzielona stolica w Europie... Nikosia/Lefkosa; tam mielismy obejrzec Meczet Sellimiye a takze Karawanserail, ktory obecnie sluzy jako bazar.
        Sroda: tego dnia mielismy jechac do krolewskiego miasta Salamis, ktore w czasach antycznych bylo najwiekszym i najbogatszym miastem, miastem, ktore opiewal Homer. W programie byl takze klasztor Swietego Barnabasza i.... Famagusta z murami obronnymi i przepiekna katedra, budowana na wzor katedry w Reims.
        Czwartek: byl juz troche bardziej przygotowany z mysla o tych, ktorzy lubia nature... mial to byc wypad na najbardziej wschodni punkt wyspy, polwysep, ktory na dlugosci 30km stanowi Park Narodowy... w koncu to wyspa Afrodyty - nie mozna jej zabudowac hotelami...

        Zabawne... w Hiszpanii, szczegolnie w Andaluzji, ogladalam meczety przebudowywane na koscioly, minarety na wieze koscielne z dzwonami - na Cyprze ogladalam koscioly przerabiane na meczety z dobudowywanymi minaretami...
        W Turcji, mozna sie targowac - na Cyprze ceny sa stale i nikt nikogo na sile nie wciaga do sklepow, mozna wejsc i wyjsc i nie jest sie od razu obstawionym przez sprzedawcow, ktorzy stoja juz z filizanka kawy czy herbaty.... Turcy cypryjscy czuja sie Cypryjczykami, z okresu kolonizacji angielskiej pozostal tam ruch lewostronny i... znajomosc angielskiego... kazdy mowi po angielsku, nie ma jezyka cypryjskiego - jest to turecki chociaz obciazony lokalnym dialektem.
        Z tego co uslyszalam, turysci niemieccy przyjezdzaja zaledwie od dwoch lat - moze dlatego tak bardzo o nas dbali smile
    • m.maska Frankfurt – Ercan via Antalya 16.03.2012 27.03.12, 03:30
      Frankfurt – Ercan via Antalya 16.03.2012

      Głupie było to połączenie, musiałyśmy transportować się na drugi terminal, co nie było znowu takie uciążliwe, bo mamy to już obcykane… lotnisko o tej porze nocy jest spokojne i ciche… przed budynkiem można spokojnie zapalić papierosa, spotkać można co najwyżej innych palaczy… jak to miejsce może wyglądać – przekonałyśmy się po powrocie… rano nie można było tam przejść. Na tym terminalu lądują samoloty z Dalekiego Wschodu, Japończycy z ogromnymi bagażami, tłumy oczekujące na transfer autobusem do pierwszego terminalu... jak to dobrze, że już dawno odkryłyśmy tę drugą możliwość transportu Skyline...

      http://www.bilder-hochladen.net/files/itqm-x4-16e6.jpg

      Kiedy wsiadałyśmy do samolotu było już jasno... teraz kiedy spoglądam na te fotki, widzę jak zmieniał się kolor trawy... we Frankfurcie jeszcze żółta, w Antalyi już zieleniejąca, na Cyprze – wiosna w pełni, a przecież to nie tak znowu daleko.
      Fotki są w galerii – i tak po kolei, teraz kiedy spojrzałam na mapę, upewniłam się, że te pierwsze górki, to był Schwäbische Alb, jezioro najwyraźniej przypomina kształtem jezioro Starnberg w którym „utopił” się Ludwik II.. kiedy leciałyśmy gdzieś nad Salzburgiem, chyba przysnęłam – bo nie zauważyłam nawet machającej z dołu AL, i już znalazłyśmy się nad Bałkanami, potem jeszcze jakieś wysepki, greckie albo tureckie i już góry Taurus, pamiętałam je z ubiegłego roku kiedy to wydawało mi się, że tuż tuż ocieramy się o nie podczas lądowania... międzylądowanie w Anatalyi...po co? A nie wiem – ale będąc już na Cyprze dowiedziałam się, że każdy samolot lecący z UE musi najpierw wylądować na tureckiej Ziemi... miałyśmy i tak szczęście, postój w Antalyi trwał tylko 50 minut...

      Nad Cyprem wisiały ciężkie chmury i ta wichura na szczęście wszystkie je przegoniła na kolejne dni...
      W Niemczech mówi się i pisze, że Madeira jest wyspą na której Bogowie spędzają urlop – a co z Cyprem? Przecież zgodnie z mitologią, to wyspa bogini Afrodyty...
      Podobno najpiękniejszy czas na Cyprze – to marzec-kwiecień...potem temperatury dochodzą do 50° i wszystko wysycha. Jest niemal równie zielona jak Madeira, góry, urwiska... autobus wspinał się w górę tak wysoko, że poczułam jak powoli zatykają mi się uszy.
      Lotnisko znajduje się zaledwie 30km od Girne/Kyrenii – i ten ruch lewostronny. Początkowo dziwne uczuciu się ma, zwłaszcza jeśli samemu jest się kierowcą.
      Czy powinnam wspominać jeszcze o wichurze? Chyba tak – wiało potwornie... morze huczało ze wszystkich stron i tak powitała nas Kyrenia... ale ponieważ byłyśmy zmęczone i po nieprzespanej nocy, więc ograniczyłyśmy się tylko do rozpakowania walizek i pójścia na kolację... zresztą wyśmienitą.
      Cypryjczycy tak jak i Turcy na lądzie bardzo dbają o żołądki turystów...

      https://www.bilder-hochladen.net/files/big/itqm-x5-884d.gif
          • izydor88 Re: Frankfurt – Ercan via Antalya 16.03.201 27.03.12, 12:11
            Wyciągnęłam przewodnik,żeby sobie przypomnieć nasze wędrówki po Cyprze - tym brązowym smile.
            Mieszkaliśmy w pobliżu Limassol - wybrzeże południowe.Najfajniejsza wycieczka - z Limassol do Pafos.Po drodze Kourion - ten antyczny teatr pięknie położony na wzgórzu opadającym do morza.W moich wspomnieniach sytuował się bliżej Pafos,w rzeczywistości leży bliżej Limassol.Między tymi miejscowościami gaje cytrusowe.W Pafos bardzo ciekawe wykopaliska - szczególnie mozaiki w Domu Dionizosa.
            Nasza przewodniczka była Polką,która wyszła z cypryjskiego Greka i od wielu lat mieszkała w Nikozji.Również w hotelu nie było żadnych problemów językowych,bo przydzielono nam polskiego kelnera - było nas tam siedmioro z Polski,reszta to w przeważającej części starsi Anglicy spędzający na Cyprze całą zimę i wiosnę.My byliśmy tam 7-14 kwietnia i korzystaliśmy już z kąpieli morskich.
            • m.maska Re: Frankfurt – Ercan via Antalya 16.03.201 27.03.12, 12:42
              Ach Klaro... mielismy ostatniego dnia wypad na Karpazje, najbardziej na wschod wysuniety cypel Cypru... a tam Golden Beach - piekna plaza, na ktorej w maju, noca zolwie caretta caretta skladaja jaja... i wsrod wspolpodrozujacych znalazlo sie kilka osob, ktore sie oczywiscie rzucily do wody... ja niestety tak sie zagadalam z pewnym milym turysta spoza naszej grupy, ze nawet niewiele fotek tam zrobilam... ow turysta, jest zakochany w Maderze, byl tam juz 6 razy, ale zachwalal tez bardzo Malediwy - nie dopytalam, czy nurkuje...bo Malediwy to raj dla nurkow wlasnie....
              • izydor88 Re: Frankfurt – Ercan via Antalya 16.03.201 27.03.12, 13:14
                Można by powiedzieć,że razem mamy Cypr zaliczony,ale jednak nie.Poznaliśmy na Cyprze małżeństwo polskich Żydów,którzy każdego roku bywają w Pafos i twierdzą,że najpiękniej jest jest na północ od Pafos - na przykład półwysep Akamas.
                Wycieczka po górach Troodos nie zachwyciła nas.Na górze Olimp jest angielska baza wojskowa.Byliśmy też w klasztorze Kykkos - ważnym miejscu dla wyznawców prawosławia.Samo złoto - podobno głównie rosyjskie.Cerkiew jest największym właścicielem ziemskim na Cyprze.W okolicy jeszcze małe na pół wymarłe wioseczki.Większość mieszkańców wyniosła się na wybrzeże i "robi w turystyce".Na placykach pod kwitnącymi judaszowcami siedzieli staruszkowie popijając kawę po grecku/turecku.
                • m.maska Re: Frankfurt – Ercan via Antalya 16.03.201 27.03.12, 13:21
                  Ja takze odwiedzilam wiele kosciolow ortodoksyjnych, kazdy z nich moglby stanowic muzeum ikon - i to jest wlasnie przewaga wyspy nad stalym ladem... nie potrzebuja tam zadnych zabezpieczen i alarmow, kosciol jest zamykany na prosta klodke, ktora pewnie mozna otworzyc agrafka - tylko z wywiezieniem tego z wyspy jest problem....oj napstrykalam sie tych ikon, wiele...
                  Troodos - nie? a wlasnie zalowalam, ze na to juz zabraklo czasu... smile
                  Czy to oznacza, ze po greckiej stronie tez sa co chwile bazy wojskowe?... to taki pozorny spokoj - wiele ciekawego zobaczylam, dowiedzialam sie o rzeczach, o ktorych przewodniki w ogole nie wspominaja...
                  • izydor88 Re: Frankfurt – Ercan via Antalya 16.03.201 27.03.12, 13:43
                    Bazy wojskowe angielskie i amerykańskie - na każdym kroku.W górach Troodos na pewno są piękne miejsca,my zaliczyliśmy Olimp,klasztor i kilka wioseczek.
                    A z jedzenia - oprócz deserów przypominam sobie przepyszne sery.Sekret ich smaku tkwił podobno w tym,że kozy i owce pasły się na łąkach pełnych tymianku.
                    Koniec wspomnień,pędzę do pracy smile
                    • m.maska Re: Frankfurt – Ercan via Antalya 16.03.201 27.03.12, 14:22
                      Tymianek - na Malcie kupilam miod tymiankowy - ostry byl jak diabli... tam tez spiac pod klimatyzatorem nabawilam sie potwornego kataru i kiedy tak szwendalam sie po urwiskach Dingli Cliffs i Clapham Junction znalazl sie tam tubylec, ktory koniecznie chcial mi to wszystko pokazac... to on roztarl w palcach ten tymianek i okazalo sie wtedy, ze ten nieszczesny katar tak do konca mnie nie zmogl - bo poczulam bardzo intensywny zapach....

                      Spokojnej pracy Klaro smile
      • m.maska Girne/ Kyrenia 17.03.2012 27.03.12, 23:23
        Girne/ Kyrenia 17.03.2012

        Ten dzień był jedynym dniem, który miałyśmy dla siebie... dlatego dzielnie ruszyłyśmy obejrzeć miasto, port i okolice... Z hotelu co kilka godzin odjeżdżał Shuttle, który dowoził chętnych do centrum (a zmęczonych zabierał z powrotem)... które zresztą znajdowało się w pobliżu starego portu i fortu... chciałyśmy wymienić trochę pieniędzy na drobne wydatki, bo wprawdzie można wszędzie płacić w euro ale cóż z tego, jeśli wydają resztę w lirach, albo jeszcze lepiej w drobnych kuru i co wtedy z tym począć?
        Port, wg przewodników jest jednym z najładniejszych portów w basenie morza śródziemnego – niewysokie budynki rozlokowały się wokół niedużej zatoczki. Mieszczą się tam niewielkie jednostki pływające, wokół kafejki i gdyby nie wciąż wiejący wiatr, byłaby okazja, żeby posiedzieć i popatrzeć jak toczy się tam życie. Zamiast tego poszłyśmy na „główną” ulicę... przechodząc obok skwerku na którym stoją dwa drzewa...”Bella Solarius” – tak brzmi ich łacińska nazwa – resztę możecie obejrzeć i przeczytać w galerii...

        http://www.bilder-hochladen.net/files/big/itqm-xx-c44e.jpg(link do galerii picasa)
    • m.maska CYPR PÓŁNOCNY 29.03.12, 23:02
      Teraz kiedy powoli reasumuje swoj pobyt na Cyprze, jedno rzuca mi sie w oczy... bylam w Turcji dwa razy. Raz w okolicy Izmiru, na zachodzie i raz w okolicach Antalyi, na poludniu - na ladzie stalym na kazdym kroku spotykalo sie meczety, z jednym minaretem, w malych wioskach, z dwoma, niekiedy nawet z czterema w wiekszych miastach - nie widzialam kosciolow chrzescijanskich. Na Cyprze widzialam ich wiele, ortodoksyjnych, chrzescijanskich. W miejscach w ktorych nadal mieszkaja wyznawcy tych religii, nie zostaly przebudowane na meczety... nie wszyscy Grecy zamieszkujacy Polnocny Cypr opuscili te ziemie.
      To dosyc trudna sytuacja polityczna... jadac spotyka sie wiele domow w stanie surowym - nie jest uregulowana wlasnosc ziemi. Wielu Anglikow chetnie osiedla sie na Cyprze, spokojna starosc, cieplo, prad, ktory nic nie kosztuje - bo wszystkie domy czerpia energie z kolektorow slonecznych(inwestycja jednorazowa rzedu 600€ ) - tak wiec rozpoczynaja budowe domow i nagle okazuje sie, ze gdzies tam w Grecji albo na Poludniowym Cyprze mieszka wlasciciel tej ziemi, ale... ten wlasciciel nie ma dzisiaj do tej ziemi zadnego prawa, jednak jesli sytuacja polityczna sie zmieni, jesli Turcja jednak zostanie przyjeta do UE, wtedy i prawo ziemskie sie zmieni i moze sie nagle okazac, ze maja dom, tylko parcela nie nalezy do nich....

      https://www.bilder-hochladen.net/files/big/itqm-10o-2ba8.jpg
      • m.maska Wybrzeze zachodnie 30.03.12, 00:49
        Jak się okazało program wycieczek był tylko ogólnym zarysem tego co mieliśmy zobaczyć…już pierwszy dzień okazał się wypełniony do ostatniej minuty…a tego pierwszego dnia wyjazd był już o godzinie 8:20… no to sobie wyobraźcie co oznaczało to dla mnie.
        8:20... to u nas dopiero 7:20 a jeszcze trzeba zjeść śniadanie – dla mnie, którą zwykle nie budzi się przed godzina 11.... tak właśnie wyglądają moje urlopy smile
        Ten dzień był „zatytułowany” Wybrzeże zachodnie-Güzelyurt. Opis wycieczki był skromny, droga miała prowadzić przez „cytrynowy ogród” Cypru, mieliśmy odwiedzić klasztor Sw.Mama i wykopaliska antycznego miasta Soli – tyle opis...
        Pierwszym miejscem do którego dotarliśmy była niewielka miejscowość Kormakitis, w której znajduje się kościół Maronitów... kiedyś interesowałam się różnymi religiami, ale nie przypominam sobie żebym natrafiła na taki odłam religii chrześcijańskiej. Wyznawcy przybyli na wyspę w czasie wypraw krzyżowych, to odłam syryjsko-aramejski. Kościół jest pod wezwaniem Św.Jerzego i chyba tylko to, ze główną figurą na ołtarzu jest postać Św.Jerzego, różni go od zwykłych znanych mi kościołów. Był witraż z ostatnią wieczerzą i wizerunki drogi przez mękę i figura Św.Antoniego... kościół jest zamknięty, a kiedy przyjeżdżają wycieczki, pani prowadząca niewielką kawiarenkę znajdującą się w pobliżu przychodzi i otwiera kłódkę na bocznych drzwiach.... kawa po turecku w tej kawiarence podawana zawsze ze szklanką wody, była zresztą świetna smile a z poziomu krzesła można było obserwować uwijające się rozwrzeszczane ptaki....



        no i tuż obok rozłożyło się kilka kramików z tureckimi smakołykami. W ubiegłym roku w drodze do Pamukkale kupiłam coś, co nawet nie wiedziałam jak się nazywało a było świetne... teraz już wiem...orzechy włoskie zatopione w syropie winogronowym... tylko, że to nie jest płynne, za to smakuje wybornie....

        https://www.bilder-hochladen.net/files/itqm-10q-838e.jpg
        • m.maska Blue House 31.03.12, 02:22
          Kolejnym miejscem które żeśmy odwiedzili był Blue House. Villa, którą wystawił sobie na wzgórzu, jednak całkowicie niewidoczna z zewnątrz, adwokat biskupa Makariosa i włosko-grecki mafioso Paulo Pavlides. Zyski czerpał przede wszystkim z handlu bronią, udało mu się zbiec, tajnym przejściem, kiedy wkroczyły wojska tureckie i z nabrzeża uciec czekającą tam łodzią do Włoch, ale tam.... już "swoi" zgotowali mu koniec.
          Willa jak na tamte czasy była luksusowa... to był rok 1957 – oświetlenie, klimatyzacja, łazienki, tajne schowki i przejścia... do tego stopnia, że nawet za wezgłowiem łóżka znajdowała się tajemna droga ucieczki. Okna zasłonięte kotarami, które sprawiały, że po ich zasunięciu do wnętrza nie przedostawał się żaden odgłos z zewnątrz a i dla stojących za oknem nie było słyszalne to co dzieje się w środku....
          Cała ówczesna militarna elita Makariosa urządzała tam wielkie przyjęcia.
          W fontannie zbudowanej w pierwszym salonie, kąpała się nawet Sophia Loren, dla której specjalnie wypełniono ją mlekiem.
          Wewnątrz nie można robić zdjęć, więc mam swoich niewiele, ale znalazłam kilka w necie i te umieściłam w galerii.
          Obecnie cały ten teren należy do wojska i wjazd odbywa się za przepustką... w oczekiwaniu na wejście do budynku odsłuchaliśmy też trąbek i bębenków żołnierskich – była niedziela, więc może dlatego orkiestra wojskowa ćwiczyła.
        • m.maska Klasztor Św.Mamas 03.04.12, 21:51
          Wprost z niebieskiej willi udaliśmy się do miejscowości Morfou gdzie znajduje się muzeum archeologiczne, można tam obejrzeć wydobyte podczas wykopalisk z królewskiego miasta i Bazyliki w Soli drogocenne ozdoby.

          http://www.bilder-hochladen.net/files/itqm-11w-459a.jpg

          Güzelyurt (Morphou): złoty wieniec z Soli


          Muzeum znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie Klasztoru Św.Mamas... wg wyznawców kościoła ortodoksyjnego, właśnie tam znajdują się też jego szczątki, wg innych źródeł jego szczątki do 6 wieku znajdowały się w Kaisarei, potem zostały przewiezione do Konstantynopola a od 1209 jego głowa złożona jest w Katedrze w Langres we Francji.
          Każdego roku w dniu 17 sierpnia do klasztoru zjeżdżają tłumy wiernych... raz w roku – poza tym zapewne codziennie przyjeżdżają liczne wycieczki.
          Św.Mamas często jest przedstawiany z głową lwa.
          W kościele oczywiście jest też cudowny olej, który wypływa z okolicy grobu Św.Mamas... ale przede wszystkim, są tam wspaniałe ikony – jak w większości kościołów ortodoksyjnych, które oglądałyśmy na wyspie.

          http://www.bilder-hochladen.net/files/itqm-11y-8443.jpg

          Święty Mamas (Ikona, 18. wiek.)

          Święty Mamas (także Mammas, grec. Μάμαςwink to legendarny męczennik, który został stracony około roku 275 za czasów cesarza Aureliana w Kaisarei w Kapadocji. Jego święto przypada w kościele ortodoksyjnym 2 września, wg kalendarza juliańskiego 17 sierpnia. Jest patronem pasterzy.
        • m.maska Soli 04.04.12, 18:44
          Ponieważ tego rodzaju wycieczki są dosyć wyczerpujące, a większość podróżujących jest przyzwyczajona do trzech posiłków dziennie, obiad był zaprogramowany... w programie był m.in. kebap – ha... znam kebab z reklam w Niemczech, ale tam to był kebap... nie dochodziłam różnic w pisowni...

          Podjechaliśmy do fajnej knajpki, położonej pięknie na pomoście wychodzącym w morze... a jeszcze tego dnia wiało trochę – byłoby pięknie, gdyby nie ten wiatr...

          Stamtąd pojechaliśmy do Soli.
          Soloi (grecki Σόλοι; także Solia, łacińska forma Soli), była królestwem już w okresie żelaza i antycznym miastem w północno-wschodniej części Cypru. Stolica Soli była położona nad rzeka i posiadała własny port.
          Dzisiaj to teren wykopalisk, szczegolnie pozostałości po Bazylice i ciekawe mozaiki podłogowe...a tuz obok antyczny teatr rzymski...

          I to był ostatni punkt programu tego dnia...zjechaliśmy do hotelu kiedy już zaczęło się ściemniać w sam raz na początek kolacji tzn. około godziny 19...
      • m.maska Kyrenia i okolice 05.04.12, 01:38
        Był poniedziałek, pogoda była piękna, wiatr już ustał na dobre a my po śniadaniu, najpierw policzyłyśmy obecne koty, doszłyśmy do ośmiu i ruszyłyśmy na poznawanie...nowego, a jednak starego świata...
        • m.maska St.Hillarion 05.04.12, 01:54
          Pierwszym miejscem do którego udaliśmy się tego dnia była twierdza St.Hillarion – położona wysoko w górach… teren wokół twierdzy jest terenem wojskowym… znowu stop, znowu oczekiwanie na zezwolenie na wjazd. Musieliśmy czekać, bo chłopcy mieli jakieś ćwiczenia i była niezła strzelanina... w momentach wybuchów, telepało autobusem...właśnie dlatego, nie mogliśmy jadać w górę zatrzymać się w miejscu z którego można objąć kamerą całą twierdzę...w drodze powrotnej było podobnie... chłopcy strzelali nadal.

          A potem była krótka wędrówka w górę, krótkie objaśnienie i... czas wolny...kto chętny mógł powędrować stromymi „schodami” jeszcze wyżej, duuuuuuuuużo wyżej – oczywiście poszłyśmy.. na dole zapytałam schodzących już z góry, wtedy nie miałam pojęcia ile to jeszcze, czy to daleko? Jakaś turystka z uśmiechem odpowiedziała: schody to schody... kiedy już weszłam na ostatni poziom, zrozumiałam – to był dopiero początek wędrówki kiedy stawiałam to niedorzeczne pytanie... ale warto było, ruiny jak ruiny, można się zastanawiać jak dostawali się tam ci wszyscy rycerze przed wiekami, ale widoki są wspaniałe, zwłaszcza wiosną i zwłaszcza jeśli ktoś jak ja, musi jeszcze walczyć z własną słabością, pod tytułem: lęk wysokości...

          St. Hilarion

          Twierdza St.Hillarion, nazywana też potocznie „Zamkiem tysiąca komnat“ jest położona w pobliżu Kyreni/Girne i panuje nad pasażem prowadzącym z Girne do Lefkosji/Nikozji. Jest najlepiej zachowaną spośród trzech dawnych twierdz, które rozsiadły się na okolicznych wierzchołkach gór Pentadaktylos (pięciopalczaste). Pozostałe to Kantara i Buffavento, wraz z nadmorską twierdzą w Kyreni, tworzyły czworokąt... porozumiewano się między twierdzami, jak na dawne czasy przystało, paląc ogniska.

          Trochę historii
          Powstały w wieku IX/X na górze klasztor, został nazwany imieniem Świętego Hillariona, eremity, który spędził ostatnie lata swojego życia w jednej z grot Pentadaktylos. Przypuszczalnie grota ta została wtopiona w twierdzę około roku 1100. Dzisiaj ruiny kościoła uważany jest za bizantyjski klasztor pochodzący z X/XI wieku.
          Guido Lusignan oblegał twierdzę w roku 1191 na zlecenie Ryszarda Lwie Serce, po jej zdobyciu przekazał pod panowanie Franków na żądanie Isaaka Komemnos.
          Legendy... a może i prawda... Guido Lusignans więził tam potem córkę Isaaka.
          St.Hillarion brało też udzial w potyczkach z cesarzem Fryderykiem II.
          Twierdza przechodziła z rąk do rąk, była schronieniem dla różnych krzyżowców.
          Po roku 1232 Lusinianie rozbudowali zamek i wykorzystywali go jako letnią rezydencję. Wtedy też zyskała miano „Dieu d’Amour”. Dobudowano też dwie dodatkowe wieże,
          Twierdza była też w rękach Genuenczykow, było i bratobójstwo i zemsta wdowy i strach przed zdradą własnej ochrony i wyrzucanie niewiernych z wieży... zamek ma bardzo bogatą przeszłość. Od początku XVI wieku był w rekach Wenecjan.
          Od strony wschodniej zamek miał trzy linie obrony, pozostałe strony były zabezpieczone poprzez naturalne umiejscowienie i stromizny, które uniemożliwiały ataki.
          Piękny widok na zachód roztacza się z „okna królowej”.

          Twierdza St.Hillarion była wzorcem zamku, który pojawił się w filmie animowanym "Królewna Śnieżka i siedmiu krasnoludków" – Walta Disney’a.

          A kiedy autobus nie mogąc wziąć ostrego zakrętu musiał w drodze powrotnej manewrować tuz nad brzegiem przepaści, zyskałam dodatkowe wrażenia gratis.... uffff...
        • m.maska Bellapais 19.03.2012 08.04.12, 21:43
          Wprost z St.Hillarion pojechaliśmy do Klasztoru Bellapais

          Z wiki
          Belapais (gr. Αββαείο Μπελαπάις, tur. Bellabayıs ) - wieś na Cyprze, w dystrykcie Kirenia. We wsi znajduje się zrujnowany klasztor augustiański Opactwa Bellapais. Miejscowość została opisana w Bitter Lemons, powieści autorstwa Lawrence'a Durrella[1]. W latach 1996-2005 odbywał się tu festiwal muzyczny.
          W wyniku inwazji tureckiej w 1974 obszar, w którym znajduje się miejscowość kontrolowany jest przez nieuznawaną na arenie międzynarodowej, proklamowaną w 1983 Turecką Republikę Cypru Północnego. Republika Cypryjska rości sobie prawa do tych terenów.


          Ale tutaj dodam coś więcej na ten temat... już na oglądanych w przewodnikach fotkach, klasztor ten robi wrażenie...

          Bellapais (opactwo)

          Gotyckie ruiny opactwa Bellapais (Belapais) zbudowane zostały na występie skalnym gór Pentadaktylos. Wcześniejsze nazwy jakie nosiło opactwo to: „Abbey de la Paix – Opactwo Pokoju“, „Bellapaix – Piękny Spokój“, z powodu białych habitów noszonych przez zakonników, było też nazywane „Białym Opactwem”. Bellapais to najpiękniejsze ruiny klasztorne w basenie Morza Śródziemnego.

          Trochę historii

          http://s1.directupload.net/images/120408/l7uxml9d.jpg

          Herb Królestwa Cypru

          Opactwo stworzyli uciekający przed Saladynem z Jerozolimy Augustianinie w roku 1198. Król HugoI Luzinian obdarował ich posiadłościami ziemskimi a w roku 1206 dołączyli Norbertanie.
          W XIV wieku klasztor został rozbudowany a opat otrzymał mitrę biskupią, która dawała mu prawo do noszenia szpady i złotych ostróg także poza terenem klasztoru. Opactwo wzbogaciło się, co sprawiło, że dyscyplina klasztorna słabła. W roku 1571 opactwo przeszło w ręce kościoła ortodoksyjnego i zaczęło służyć jako kamieniołom do budowy okolicznych kościołów... a jednak to co pozostało robi wrażenie niesamowite... szczególnie oglądane z miasta, nocą, kiedy ruiny są pięknie oświetlone.
        • m.maska Kyrenia - twierdza żeglarzy 13.04.12, 00:02
          Z Bellapais pojechaliśmy na obiad...przeszklony taras, ściany były zasunięte, a za nimi gromada kotów... niektóre były piękne...w oczekiwaniu na jakiś kąsek, wygrzewały się przy basenie. Sęk w tym, ze kiedy po obiedzie wyszliśmy do ogrodu to kociaki trzymały się w bezpiecznej odległości – byle nie za blisko – odwaga cechowała je wyłącznie kiedy czuły się odgrodzone od gości szklaną ścianą...

          I ostatni punkt programu tego dnia portowa twierdza w Kyrenii. Potężna, okazała, niegdyś otoczona kanałem wodnym, dzisiaj zamienionym na ulicę.

          Najstarsze elementy twierdzy pochodzą z VII wieku. Wzmocniona została w X wieku przez Bizantyjczyków i w XVI przez Wenecjan podczas konfliktu z Osmanami. Turcy używali jej jako więzienia zanim stała się turystyczną atrakcją. Mieści się tam kilka muzeów, między innymi muzeum w którym umieszczono wrak antycznego statku, zatopionego niegdyś u wybrzeży Cypru a statek pochodzi jeszcze z czasów przed naszą erą....

          A potem był jeszcze samodzielny spacer po porcie i okolicznych uliczkach i testowanie cypryjskiego wina i świeżo wyciskany sok pomarańczowy, chociaż wciąż miałyśmy nadzieję na ten z granatów, ale widać to jeszcze tam nie był sezon.
    • m.maska Re: CYPR 06.04.12, 15:07
      Kartki wyslane z Cypru....

      oglaszam uroczyscie Wszystkim adresatom kartek wyslanych z Cypru... o ile mi wiadomo, jeszcze zadna nie dotarla... big_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin.... moze dlatego, ze Turecka Republika Cypru Polnocnego nie jest uznawana na arenie miedzynarodowej.... big_grinbig_grinbig_grinbig_grin....
    • m.maska Nikosia/Lefkosa 13.04.12, 23:40
      Następnego dnia pojechaliśmy do stolicy, Nikosia po ichniemu Lefkosa... trochę mało było czasu na obejrzenie „dogłębne” zwłaszcza części greckiej...
      W części tureckiej...
      zaszliśmy do Katedry Św.Zofii, która jak większość kościołów jest obecnie meczetem, ale najfajniejszy był dawny Karawanseraj, przerobiony na...hm... po naszemu rodzaj galerii handlowej – czego tam nie było? Najlepsza w mieście kawa, parzona osobiście przez 90-letniego właściciela kafejki, obrazki, robótki ręczne, karteczki, paseczki, pamiątki i.... antykwariat....książki się tam przewalały na zewnątrz a w środku siedział antykwariusz, prawie nie było go widać pośród tych wielu, bardzo wielu książek – w różnych językach...były tam rzeczy niesłychane, wybór dzieł Szekspira, dla bibliofila raj na ziemi...
      Nikozja jest jedyną podzieloną stolicą Europy... żeby przejść na drugą stronę, trzeba wypełnić papierek, podbić go, inaczej mógłby być kłopot z powrotem do tureckiej części miasta...
      Po drugiej stronie – jednak już inny świat. Przez przejście graniczne wchodzi się wprost na szeroki handlowy pasaż i... właściwie mógłby się on znajdować w każdym europejskim mieście – bo niewielka jest różnica w asortymencie a w cenach, żadna... toteż szybko wróciłyśmy do tej tureckiej części do Karawanseraju, który miał jednak do zaproponowania inność...

      Aaaaa w drodze powrotnej zajechaliśmy jeszcze do "fabryczki" artefaktów....te już można obejrzeć na fotkach w galerii... smile
    • m.maska Salamis 16.04.12, 23:59
      Gdybym miała powiedzieć, które z tych obejrzanych miejsc było najbardziej interesujące – miałabym problem... Twierdza St.Hillarion, Bellapais a może Blue Villa..
      Famagusta miasto założone w III w. p.n.e.... po drodze byliśmy w Salamis to antyczne miasto znajduje się 6km od Famagusty, było głównym miastem Cypru już w XIw. p.n.e. dzisiaj można oglądać jeszcze świadectwo dawnej świetności...teatr, stadion, baseny, sauny, na ścianach widoczne są jeszcze freski..
      Łaźnie z podgrzewana podłogą... widziałam to w ubiegłym roku w Baden-Baden, tylko, że tam nie wolno było robić fotek – w Salamis znajdują się te wykopaliska na wolnym powietrzu i nikt nie kasuje za bilet wstępu...
    • m.maska CYPR - poczta 24.04.12, 01:28
      Nie jest tak bardzo zle... wlasnie otrzymalam wiadomosc, ze pierwsza kartka z Cypru dotarla do adresata - jest wiec szansa, ze i pozostale dojda.... smile miesiac z hakiem potrzebowala smile
        • m.maska Re: Klasztor Św.Barnaby 24.04.12, 19:11
          hihi.... czy Ty masz pojecie jak ciezko pisze sie recznie?... na biezaco pisalam z Cypru - to co mialam tam pisac - skoro to i tak nieaktualne by bylo... w miedzyczasie zdazylam wrocic z Cypru, posiedziec tydzien w domu, poleciec na trzy tygodnie do Polski i wrocic... to tak jakby te kartki ktos w plecaku wozil i jeszcze przy okazji zwiedzal Europe...
    • m.maska Famagusta... 29.04.12, 01:48
      Wyjątkowo trudno było mi się zebrać, żeby napisać o tym mieście - może dlatego, że wywarło naprawdę duże wrażenie...

      I wreszcie Famagusta...najpierw obiad, w restauracji w stylu amerykańskim. Trzeba przyznać, że wszystko co było serwowane gdziekolwiek na wyspie, było nie tylko zjadliwe, ale bardzo smaczne, czego nie mogę powiedzieć o jedzeniu w Paryżu, czy w Hiszpanii... sad
      Famagusta do roku 1974 była najważniejszym portem na wyspie, największym ośrodkiem turystycznym, właśnie tam działały prawie wszystkie hotele znajdujące się na wyspie, dzisiaj ten obszar to tzw. Kraj niczyj, miasto-widmo, ale o tym potem...
      Famagusta w średniowieczu była najważniejszym miastem na wyspie, bogaci patrycjusze ufundowali wiele kościołów, które dzisiaj tworzą niezwykły kontrast z orientalnymi bazarami i minaretami, które dobudowano do chrześcijańskich świątyń, zamienionych na meczety.
      Famagusta, nazywana przez Turków cypryjskich Gazimagusa otoczona jest najsilniejszymi murami obronnymi w całym basenie Morza Śródziemnego. W XV wieku Wenecjanie zbudowali podwójne fortyfikacje, wysokość murów sięga 18 metrów a ich długość wynosi 4 kilometry, zwieńczone są też dodatkowo tuzinem bastionów na których fasadach widoczne są reliefy lwów weneckich. Fosa znajdująca się między fortyfikacjami twierdzy mogła być w każdej chwili zalana wodą morską.
      Fortyfikacje obejmują całe Stare Miasto i są w całości zachowane, można tez odnaleźć ukryte schody, które prowadza na mury z których rozciąga się panorama miasta.
      Za panowania Henryka II zbudowana została przy nabrzeżu wieża obronna (wieża Otella) w której miały się rozegrać dramatyczne wydarzenia opisane przez Szekspira.


      Stare Miasto jest pełne chrześcijańskiej przeszłości i muzułmańskiej teraźniejszości, po większości chrześcijańskich kościołów pozostały jednak tylko ruiny, ale co krok można napotkać weneckie mury i antyczne kamienie.
      Pozostałości weneckiego pałacu stanowią dzisiaj bramę wejściową na główny plac miasta, na którego końcu znajduje się kościół pod wezwaniem Św.Piotra i Pawła a z boku wyłaniają się dziwacznie rosnące w górę pozostałości murów Kościoła Franciszkanów.
      Na placyku ustawiono dwa stare działa i ułożono stertę kul; sprawiają wrażenie jakby wczoraj je tam pozostawiono, by jutro mogły zostać użyte.
      Rzymskie kolumny i antyczne statuy stoją niby dekoracja ulicznych kafejek.
      Nadszarpnięty zębem czasu, wydrążony deszczem i wypalony słońcem na rogu muru usadowił się wenecki lew a w prywatnych ogrodach pełnych drzew figowych i winorośli resztki kaplicy służą w charakterze muru ograniczającego posesje.
      Widok z murów obronnych na miasto jest wspaniały, chociaż po to żeby pokonać niektóre pochyłości niezbędne było naprawdę stabilne obuwie, ale tak naprawdę to niezapomniane wrażenie pozostawia Katedra Św.Mikołaja, to prawdziwy gotycki majstersztyk, znajduje się w samym centrum miasta.
      Kiedy Chrześcijanie zostali wypędzeni z Jerozolimy, Famagusta była najbliższym miastem w którym mogli się osiedlić. Od roku 1298 władcy Cypru koronowali się także na Królów Jerozolimy.
      Kiedy do Famagusty wkroczyli Osmanie, usunięto z katedry wszystkie chrześcijańskie ozdoby, dobudowano minaret, posadzki wyłożono dywanami, ściany udekorowano arabskimi przykazaniami, od tej pory katedra zamieniła się w meczet... nie od razu mogłyśmy wejść do środka, bo właśnie wtedy kiedy szwendałyśmy się wąskimi uliczkami Starego Miasta, muezin nawoływał do modlitwy, trzeba było odczekać pół godziny i powrócić....
      Duża część średniowiecznej Famagusty została wybudowana przy użyciu kamieni przywiezionych z antycznego miasta Salamis.
    • m.maska Varosha 01.05.12, 00:09
      Każdy kraj ma coś do zaoferowania, ciekawego, niezwykłego.
      Zwykle kiedy planuję podróż, wiele czytam na temat miejsc, które chce zobaczyć, ale nie wszystko można odnaleźć w przewodnikach a nawet w necie, jeśli nie wiadomo czego szukać.
      Tak było i tym razem; nigdy nie słyszałam o mafioso, który był adwokatem Arcybiskupa Makariosa i nigdy nie słyszałam o Varoshy..."kraju niczyim", mieście-widmie.

      Zbliżamy się do Varoshy, niegdyś turystycznej dzielnicy Famagusty. Otoczona jest wysokim parkanem, na parkanie ostrzegawcze plakaty, na nich napisy w kilku językach: strefa zakazana. Przed nami piękna plaża ciągnąca się wiele kilometrów na zachód, a wzdłuż niej nieruchomy Skyline świadczący o dawnej „świetności” tego miejsca. Nawet jeśli jakoś można się pogodzić z niektórymi dziwnościami cypryjskiego konfliktu, zaskoczenie w obliczu widocznych w tym miejscu następstw jest ogromne.

      Rozległy kompleks hotelowy, który stał się fantem i potencjalnym elementem przetargowym. Tak wyobrażała sobie to strona turecka w 1974 roku, jednakże strona grecka nie chciała oddzielnego rozwiązania dla Varoshy. Mijały lata i dzisiaj wszystkie hotele i apartamentowce są bliżej ruiny aniżeli ponownego użytkowania.
      Pomijając nawet polityczne porozumienia, przywrócenie do życia tego kompleksu wydaje się nierealne z powodu całkowicie zrujnowanych konstrukcji budowlanych. W całym tym kompleksie dały o sobie znać wszystkie grzechy budowlane jakie niesie ze sobą masowa turystyka. Jeden przy drugim stoją betonowe kloce, to co można ujrzeć tylko jeszcze na wybrzeżu hiszpańskim, przysłaniają słońce, podmywają plaże, zanieczyszczają morze.

      Ówczesne decyzje dotyczące rozbudowy tych terenów, wydawały się proste. Była ładna piaszczysta plaża, stosunkowo niskie koszty uruchomienia i wielu chętnych inwestorów, którym brak było niezbędnej wiedzy, ale mieli potrzebny kapitał. Doszli do pieniędzy najczęściej poprzez import/eksport, albo jako lichwiarze pożyczający pieniądze pod zastaw nabrzeżnych parceli, albo czerpali zyski z plantacji pomarańczy. Natychmiast ceny parceli położonych w pobliżu plaży, poszybowały w górę.
      • m.maska Re: Varosha c.d. 01.05.12, 00:18
        Powstaje „Raj”

        Nadmorskie parcele nie były sprzedawane na metry kwadratowe a na metry bieżące, budowane były hotele i apartamentowce o szerokości pięciu, sześciu metrów i długości 25-30 metrów. Po pierwszym etapie czysto prywatnych inwestycji, inwestować zaczęło w ten "interes" także państwo cypryjskie, kościół ortodoksyjny, „Cyprus Airways”, „British Airways” i inne. W ciągu kilku lat Famagusta stała się modnym miejscem na wschodzie basenu Morza Śródziemnego. W roku 1973 spędziło tam urlop 53,5% wszystkich cypryjskich turystów.
        To co dzisiaj po doświadczeniach z niczym nieograniczoną ekspansją centrów turystycznych, powoduje tylko krytykę, wtedy wykorzystywano bez żadnych ograniczeń.

        Allan Ryalls w „Your Guide to Cyprus“ (1969) pisał: „Morze jest krystalicznie czyste a wielkie plażowe zakole jakby stworzone dla urlopowiczów. Większość z nich to Anglicy, chociaż stopniowo dołączają Skandynawowie i kosmopolityczne towarzystwo urlopowiczów ze statków rejsowych”

        Philip Ward („Touring Cyprus“, 1972) gwarantował swoim klientom “najbardziej odprężający urlop w życiu w jednym z nabrzeżnych hoteli Varoshy”.

        Jednym tchem wymieniano Rimini, Torremolinos i Varoshę.

        Varosha miala do zaoferowania: 45 hoteli w tym 10 000 łóżek, 60 hoteli z apartamentami, 99 „centrów rekreacyjnych”, 21 banków, 24 teatry i kina, około 3000 małych i większych sklepów a kiedy to wspaniałe rozmnażanie pieniędzy zakończyło się niespodziewanie w sierpniu 1974 roku, 380 budynków było jeszcze w trakcie budowy.

        Rozbudowa Varoshy cieszyła się nie tylko wielką reklamą, ale byli tacy, którzy krytykowali zagospodarowanie tego terenu: zbyt wysokie budynki, za blisko plaży, odgrodzono miasto od wybrzeża, pominięto potrzeby ludności tubylczej....
        • m.maska Re: Varosha c.d. 01.05.12, 01:01
          Dzisiaj ten obłęd ma swoją nazwę, Varosha: miasto-widmo od dziesięcioleci w tureckiej niewoli. Społeczność międzynarodowa dawno straciła zainteresowanie, odwiedzający to miejsce turyści stoją zaskoczeni przed ogrodzeniem, spoglądają na budki strażnicze, na narożnik byłego hotelu, w którym na pierwszym pietrze siedzą żołnierze, wojsko ogrodziło teren, jest zakaz wchodzenia, zakaz fotografowania. Na jednej z najpiękniejszych plaż wschodniego wybrzeża cypryjskiego od 1974 roku, kiedy teren ten przeszedł w ręce tureckie, spychać jedynie wiatr, który wziął w posiadanie zrujnowane i popadające w ruinę hotele i luksusowe apartamentowce.
          Nad będącymi w trakcie budowy hoteli i ośrodkami wypoczynkowymi górują jeszcze pozostawione dźwigi...obiekt przetargowy? Jeszcze nigdy ta karta nie została rozegrana.
          Varosha przyjmowała kiedyś ponad połowę wszystkich turystów odwiedzających Cypr, po podziale Cypru powstały nowe ośrodki turystyczne, koszty przywrócenia tego miejsca do życia są zbyt wielkie, żeby było to opłacalne, Varosha pozostanie miastem-widmem....
    • m.maska Karpaz...22.03.2012 06.05.12, 16:17
      To już ostatni dzień pobytu na wyspie, wieczorem trzeba było się spakować i pożegnać gościnny ląd.

      W programie był wyjazd na najdalej na wschód wysunięty cypel Cypru – rejon nazywa się Karpaz, sam półwysep ma 80 km długości i 10 km szerokości.
      W tym rejonie uprawia się głownie oliwki i drzewa świętojańskie.
      Odwiedziliśmy przy okazji taką fabrykę oliwy, pokazano nam cały proces tłoczenia oliwy, dawniej i dzisiaj. Dowiedziałam się, że ciemna oliwa, jest oliwą najdroższą i do uzyskania jednego litra, potrzeba 8-9 kg oliwek i... co zrobić z tymi wszystkimi pestkami, które pozostają z oliwek? Ano zbiera się je w wielkich hałdach, zgniata w formę walców o średnicy mniej więcej 12cm i wysokości 20cm i sprzedaje jako brykiety do palenia w kominkach. Ciekawe czy unosi się z tego jakiś zapach? Oliwkowy może? Kiedy wzięłam w rękę te częściowo zgniecione pestki, miały zapach orzechowy...
      Obiad zjedliśmy w przydrożnej knajpce, zawieszonej na skarpie wysoko nad morzem, na zewnątrz poletka przecudnych anemonów i innych nieznanych mi kwiatków... mnie się to podoba, ale żebym miała to sadzić i tego doglądać – to już raczej nie smile

      Ostatni odcinek drogi, to tereny Parku Narodowego i tylko na samym cyplu znajduje się Klasztor Św.Andrzeja, z cudownym źródłem. Miejsce do którego niegdyś pielgrzymowano, dzisiaj zamieszkuje już tylko kilka zakonnic, pozostałe „cele” stoją puste.

      Karpaz to jedno z niewielu miejsc w Europie gdzie można jeszcze spotkać dzikie osły. Jest ich tam podobno około tysiąca, ale jak można policzyć dziko po polach i lasach galopujące osły? To znowu pozostałość konfliktu grecko-tureckiego. Grecy, którzy opuszczali wtedy te rejony, pozostawiali osły albo jako darowiznę dla Klasztoru Św.Andrzeja, albo puszczali je wolno – w międzyczasie zwierzęta zdziczały, chociaż nie na tyle, żeby widząc zbliżający się samochód nie wychodzić na drogę w oczekiwaniu „łakoci”, głownie jabłek, od kierowców...
      ‘Rób sobie co chcesz, my tu stoimy i stać będziemy dopóki nie „zapłacicie” za przejazd...’ i wszyscy płacą – nie mają wyboru wink
      Rzadko a właściwie wcale nie spotyka się tam wsi czy nawet pojedynczych domostw. Kilka kilometrów na zachód od samego cypla położona jest „Złota Plaża” (Golden Beach), przepiękny odcinek nieskażonej natury. Szeroka rozległa, miejsce w którym żółwie caretta-caretta każdego roku w maju(nocą) składają swoje jaja – w tym okresie wejście na plażę jest zabronione. My byłyśmy tam w marcu i znaleźli się też tacy, którzy zapragnęli wykąpać się tego dnia w morzu... woda była ciepła, pogoda piękna a tęsknota za kąpielą widać ogromna... na kąpiel w basenie hotelowym nie było już nawet czasu.

      W drodze powrotnej „zahaczyliśmy” jeszcze o zachód Słońca i kiedy wjechaliśmy do Kyrenii, widać już było w górze oświetlone mury Bellapais i gdzieniegdzie na zielono świecące minarety...

      To co było do zobaczenia, na Północnym Cyprze – obejrzałyśmy... teraz był już czas na kolacje, pakowanie, powrót...i nareszcie należało odpocząć „po urlopie” smile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka