CYPR POLNOCNO-WSCHODNI
Od czego zaczac? Moze od przelotu....a ze widocznosc byla swietna wiec i fotek sporo... najpierw byly po drodze Alpy, jakies podejrzanie dlugie jezioro, chyba Bodenskie, potem Dolomity, Balkany, wyspy na morzu Egejskim i miedzyladowanie w Antalyi.... samolocik niewielki, wiec sie dotankowac musial(cypryjskie linie lotnicze) – fotki umieszcze w galerii po powrocie – wreszcie ladowanie na Cyprze w Ercan... to zaledwie trzydziesci kilometrow od wybrzeza. Niby Cypr i Malta wydaja sie blizniacze, nie maja zrodel slodkiej wody(woda w kanalizacji nie nadaje sie do picia – to tylko odsalana woda morska), a jednak Cypr jest duzo bardziej zielony a i teren jest zroznicowany, wysokie nagie niemal gory i zyzne doliny.
O pogodzie pisalam juz dosyc... slonecznie i wichura – byla.... to juz czas przeszly – dzisiaj kiedy spacerowalysmy po Kyrenii w poszukiwaniu, kantorow wymiany i... chusteczki na glowe dla Basi, na wypadek: meczet... nagle przestalo wiuchac...i zrobilo sie naprawde pieknie.
Kyrenia na pewno zajmie oddzielne miejsce w moim opisie, ale na te chwile napisze tylko tyle ile zdolalam wyczytac z przewodnika:
Podwaliny polozyli w X w.p.n.e. Achajowie, ktorzy setki lat panowali nad wyspa. Twierdza zeglarzy zostala zbudowana przez Bizantyjczykow i wzmocniona okolo VII wieku n.e. przez Lusignan i Wenecjan. Pod panowaniem Imperium Osmanskiego miasto bylo wykorzystywane jako niewielki port. Dzisiaj wokol tego portu gromadza sie kafejki, restauracje...ale miasto ma wiele innych atrakcji nie tylko twierdze... a w tle wspaniala panorama gor.... i do tego miasteczka jeszcze powroce...
Jutro w planie, wybrzeze zachodnie....
twierdza zeglarzy
stary port...