problem

29.07.11, 16:38
Panie Pawle !!!

Moja córeczka ma 14 miesięcy. Od 2 miesięcy chodzi samodzielnie. Po domu chodzi na boso.
Zaczął się problem. Codziennie ktoś mnie upomina z tego powodu, moja teściowa wywołała kłótnię, moje koleżanki uświadamiają mnie jaką krzywdę robię dziecku, pani w sklepie obuwniczym (choć tu wiadomo chodzi o sprzedaż) też uświadamiała mnie jakie to ważne, aby dziecko chodziło w butach po domu.
Zaczęłam interesować się tym problemem i nie wiem kto ma rację. Np. w radach specjalistów od zdrowej stopy można przeczytać:

"barbara.skrzynska
Witam! To prawda, że są dwie szkoły i stale trwa dyskusja na ten temat. Dr Zawitowski rzeczywiście uważa, że mięśnie się dobrze rozwijają gdy dziecko chodzi boso. Inna grupa specjalistów, w tym i ja, ma nieco inne podlądy. Chodzenie boso tak ale po miękkich podłożach - piasek, trawa. W czasie chodzenia po twardym podłożu, w momencie gdy pięta uderza o podłoże powstają mikrowstrząsy, które przez kościec kończyny dolnej przenoszone są na kręgosłup. Podeszwa buta pochłania te mikrowstrząsy i zapobiega przenoszeniu ich na kręgosłup. Jeśli zdecydujesz sie na buciki, to muszą one mieć elastyczną podeszwę. Sztywne podeszwy zmieniaja sposób poruszania się maluszka. Pozdrawiam "


Powiem szczerze, że martwią mnie trochę te mikrowstrząsy. Czy one naprawdę są, istnieją i wpływają na kręgosłup.
Nie chcę zrobić krzywdy mojemu dziecku.

Ta wojna o obuwie po domu jest naprawdę dużym problemem
    • adamowicz_a Re: problem 29.07.11, 19:38
      Kurde, kiedyś dzieci biegały na bosaka, grały w piłkę, łaziły po płotach, kamieniach, drzewach i żyły, miały się dobrze i mniej chorowały pomimo tych wszystkich mikrowstrząsów, mikroorganizmów itd. Pani rehabilitantka, którą znam i która ogląda moją córkę każe po domu, trawie, piachu, gdzie się da puszczać ją boso, bo to jest NATURALNE i daje swobodę ruchu i rozwoju. Ja osobiście też mam takie zdanie.
    • pawel.zawitkowski Re: problem 30.07.11, 23:52
      Witam,
      Pominąwszy fakt, że Pani Barbara Skrzyńska pomyliła moje nazwisko :), to na temat powodów, dla których warto dziecku pozwolić doświadczać chodzenia na bosaka, na tym forum (i nie tylko) napisałem już tomy...
      Nie stworzyłem (jeszcze... :) ) szkoły Pawła Zawitkowskiego...
      Krótko:
      doskonalenie:
      - czucia podłoża i własnego ciała
      - reakcji równoważnych w samej stopie i w całym ciele
      - przenoszenia ciężaru ciała
      - kontroli ciała w statyce i w trakcie ruchu
      - kontroli ruchu, lepsza percepcja podłoża i przestrzeni
      - bezpieczeństwa ruchu
      - cech biomechanicznych samej stopy, dynamiki, sprężystości, gibkości, sprawności (chodzenie na bosaka lepiej kształtuje te parametry niż chodzenie w butach)

      Buty nie kształtują, buty chronią...

      Nie ma możliwości narażania dziecka na mikrowstrząsy w trakcie chodzenia nawet po twardym podłożu, a tym bardziej przenoszenia ich na kręgosłup.
      Natura wymyśliła doskonały system amortyzacyjny dla ciała człowieka: stopy, a dalej dynamiczny system kości, struktur stawowych, mięśni: golenie, kolana, uda, miednica...

      Z chęcią podpiszę się natomiast pod ostatnim zdaniem z cytowanej przez Panią wypowiedzi: "to muszą mieć elastyczną podeszwę"

      Nie wiem, czy teściowa, koleżanki itd. zauważyli, co się dzieje w tzw. przemyśle obuwniczym. Buty są coraz bardziej elastyczne, giętkie, miękkie, sprężyste. Na przykład, dla wprawnych biegaczy proponuje się już nie obuwie sportowe, tylko nakładki na stopy :)
      To oczywiste, że gdyby takie nakładki zaproponować osobie, która dewastuje swoje stopy od rana do wieczora i nie daje im możliwości "treningu", to po kilkuset metrach pewnie by zrezygnowała z powodu co najmniej dyskomfortu, jeżeli nie bólu...

      To nazywam syndromem pierwszego dnia nad morze, Znają ten syndrom wszyscy Ci, którzy pół godziny po przyjeździe nad morze i rzuceniu w kąt bagaży, rozpaleni ochotą wieczornego spaceru w świetle zachodzącego słońca, pokonują pierwszego dnia na bosaka 3 km plaży w jedną i 3 w drugą (trzymając się za ręce na przykład...).
      Następnego dnia nie mogą chodzić, bo bolą ich stopy. Bolą? dlaczego? Bo nagle kazaliśmy pracować mięśniom, których w butach od rana do wieczora nie używamy tak intensywnie.

      Dzieciaki nie muszą popełniać błędów swoich rodziców.

      Wtedy kiedy trzeba założyć buty, to trzeba. Kiedy nie trzeba, nie zakładajmy...

      Pozdr
      Paweł Z.
      • jamajka_g Re: problem 31.07.11, 00:31
        Ja co prawda problemu jeszcze nie mam, bo do chodzenia nam daleko, ale już chciałam podziękować Panu za tak konkretną i jasną nawet dla laika odpowiedź :). I już wiem, że mała będzie ganiała po mieszkaniu boso ;)).

Pełna wersja