Dodaj do ulubionych

Do P. Pawla; wciekła, bo chce na ręce

15.11.07, 15:37
Panie Pawle moja córka za dwa dni kończy 3 miesiące, a od niedawna pokazuje,
że potrafi być wciekła, bo chce na ręce. Gwałtownie rusza łapkami, pręży się i
strasznie płacze, wręcz wydzierając się jak może najgłośniej. Co robić, by nie
wychować małego potworka-dyktatorka:)? Z góry dziękuję za odpowiedź
Obserwuj wątek
    • nikita_26 Re: Do P. Pawla; wciekła, bo chce na ręce 16.11.07, 06:26
      No cóż :) Taki maluszek jest za mały aby go olewać. Po to masz
      dziecko by się o nie troszczyć i przytulać. Zresztą jak chcesz mieć
      radosne i uśmiechnięte dziecko musisz mu poświęćić większość uwagi i
      wziąść na ręce kiedy tego potrzebuje. To właśnie dzieci które
      zostawione są samym sobą wyrastają na "potworki - dyktatorki".
      Gdzies o tym niedawno czytałam :) Tak więc musisz dziecku okazywać
      jak najwięcej miłości, często go przutulać, całować itp. :) Życzę
      przyjemnej zabawy :).
      Oj a co to dopiero będzie jak podrośnie i zacznie biegać. Już mi
      ciebie szkoda.
    • 377sil Agulek 16.11.07, 10:33
      Pewnie to twoje pierwsze dziecko i dopiero pierszy raz przeżywasz
      taki stres związany z zachowaniem małej.Mam trzech synów.Pierszych
      dwóch nosiłam bardzo często: Krzyś do pół roku nie tolerował wózka,a
      Grześ miał tak straszne kolki do 4 m-cy,że nikt go nie mógł nosić
      oprócz mnie, tylko mnie tolerował. Byłam chwilami załamana, wściekła
      i miałam ochotę wyrzucic go przez okno. Były momenty,że zostawiałam
      go samego sobie, niech płacze jak chce. Ale już po chwili wszystko
      mi przechodziło, bo zdawałam sobie sprawę,że on ma tylko mnie, tylko
      ja mogę go utulić,tylko na moich rękach czuje się bezpieczny i
      kochany. Nosząc chłopców poważnie nadwyrężyłam sobie kręgosłup, co
      też było dla mnie powodem do frustracji: boli mnie a muszę nosić!
      Teraz z Misiem podchodzę do sprawy zupełnie inaczej, bardziej na
      spokojnie.I widzę,że to skutkuje . Też dużo noszę, ale sprawiłam
      sobie chustę wiązaną, która odciąża mój kręgosłup i w sumie nic mnie
      nie boli. Mam wolne ręce, a dzieć przytula się do mnie. On jest
      zadowolony i ja. I wiesz co, zauważyłam jeszcze, że jeśli dostanie
      dużą porcję czułości, czuje się bezpiecznie i mniej protestuje,
      kiedy wkładam go do wózka. Nie denerwuje sie tyle, bo wie,że w
      każdej chwili może na mnie liczyć. Właśnie o to chodzi dzieciom
      najczęściej.Płaczę, bo chcę mamo, żebyś mnie przytuliła, chcę pobyć
      w twoich ramionach, tu mi najlepiej...Wiadomo,że dzieci są też
      ciekawe świata i z twoich ramion widać najwięcej. Ale nigdy nie
      myśl, że dziecko, zwłaszcza takie małe jak twoje, robi ci na złość,
      bo nie chce leżeć w łóżeczku. To byłoby nieporozumienie. Pozdrawiam
      cię bardzo serdecznie i życzę wiele pogody ducha ( zwykle przydaje
      się młodym mamom)
      • agulek0817 Re: Agulek 16.11.07, 11:30
        Bardzo Wam dziękuję. No właśnie, chodzi o to, że mnie też kręgosłup już wysiada.
        Kupiliśmy leżaczek-bujaczek, bałam się, że Mała może go nie tolerować, ale na
        szczęście tak nie jest. To trochę pomaga.
        • marychna31 Re: Agulek 16.11.07, 18:03
          Agulek,rób ćwiczenia na kręgosłup. Najprostsze to tzw. koci grzbiet
          oraz unoszenie tułowia na rekach, podczas leżenia na brzuchu, tak,
          zeby brzuch lezał na ziemi. Mam nadzieję, ze mozna zrozumiec o co
          chodzi;)

          I noś, tul i kołysz dziecko jak najczęściej. Ono sie tego "domaga"
          bo jest mu to niezbędne w prawidłowym rozwoju.
        • pawel.zawitkowski Re: Agulek 18.11.07, 22:32
          Witam :)
          W sumie nic dodać nic ująć, z wyjątkiem leżaczka. Prosze go nie
          nadużywać. NA razie naturalnym podłożem do rozwoju dzicka jest
          płaskie podłoże, w tym wieku już materac lub karmiata na pdołodze. A
          leżaczka proszę używać sporadycznie, tak by mala nie przyzwyczaiła
          się do tego jak do noszenia. Turlanie, przewalanie się razem po
          podłodze, położenie się obok dizecka i bawienie się razem zajmie
          małą, a Pani pomoże na kręgosłup. Poza tym polecam (dla pani)
          odpowiedniej średnicy pilke (od 55 do 75 cm) i siedzenie na niej
          kilka razy dziennie (przy posiłku, przy kompie, przy każdej okazji -
          to dobra profilaktyka i pomoc na bóle kręgosłupa.
          Paweł Z.
          • 377sil Dziękuję Panie Pawle 19.11.07, 14:38
            za podpowiedź o piłce. Robię czasami różne ćwiczenia właśnie na
            kręgosłup, ale piłka nie przyszła mi do głowy. A pamiętam ze szkoły
            rodzenia,że to była całkiem fajna zabawa.
          • agulek0817 Re: Agulek 10.12.07, 16:37
            Panie Pawle, dziekuję bardzo i Wam dziewczyny również!
    • szamalka Re: Do P. Pawla; wciekła, bo chce na ręce 18.11.07, 22:45
      Ja tylko dodam, że tak co 2 dni mojego 3 miesięcznego synka raz
      dziennie napada smutek i złość. Tak to określam bo wiem, że niema
      kolki, nic mu niedolega a płacze i chce na ręce. Wiem, że wtedy
      poprostu mnie potrzbuje, mojego ciepła i dotyku. Ponieważ cielaczek
      waży już 8kg to kręgosłup mi odpada i ramiona będę miałą chyba jak
      Terminator. Jak go nosze w ciszy to ten czas okrótnie mi się dłuży i
      po minucie odpadam, mam patent, że włączam swoją ulubiona płyte i
      słuchajcie zawsze jest tak, że mały po trzech piosenkach usypia. Ja
      go mam na rękach, tule, "gibie się" do muzyki, śpiewam (Boże dobrze,
      że mąż nie słyszy), chodzę po mieszkaniu i przez muzyke czas mi
      momentalnie mija. Naprawdę polecam włączenie muzyki, a nawet jak
      buntownik nieuśnie to możecie śpiewać, nawet głośno, żeby dać upust
      emocjom.
    • erithacus Re: Do P. Pawla; wciekła, bo chce na ręce 07.12.07, 23:16
      Moja córeczka jest w tym samym wieku (ur.19.08) i zauważyłam, że tez potrafi juz
      wymuszać pewne rzeczy płaczem. Tak właśnie jest z noszeniem. W domu z reguły
      bawimy sie z nią w pozycji leżącej (na pleckach, na brzuchu czy na naszych
      kolanach) i mała bardzo to lubi i nie protestuje, nawet wtedy, kiedy zostawiamy
      ja na jakiś czas samą sobie(np. na macie). Jednak kiedy odwiedzamy dziadków,
      teściowa natychmiast porywa małą i przez całą wizyte nosi ja na rękach. Problem
      pojawia sie, kiedy postanawia w końcu ja położyć. Mała natychmiast zaczyna
      krzyczeć i sie złościć. Wystarczy jednak, że na kilka minut babcia wyjdzie z
      pokoju a córeczka zajmie sie np. tata czy mama, juz problem znika. Trzeba ja
      zagadać, odwrócic uwage zabawkami czy patrzeniem na akwarium i jest ok.
      Najważniejsze, żeby babci nie było w zasiegu wzroku ;)
      podobnie jest z kładzeniem sie spać. Jak tylko ktos stoi przy łóżeczku mała
      wyje, żeby ja wziąć na ręce, a kiedy się wyjdzie z pokoju natychmiast sie
      uspokaja i usypia.
      Oczywiście - żeby nie było, że jestem wyrodna matką;) - mała jest noszona na
      rękach i w chuście, jest przytulana i uspokajana na rękach, kiedy płacze (ale
      tylko do momentu, kiedy sie uspokoi).
      Według mnie trzeba jak najbardziej reagowac na potrzeby dziecka - również te
      dotyczące noszenia - ale nie można dac dziecku całkowicie na wolę i pozwolic mu
      nami sterować. Wbrew pozorom taki mały człowiek bardzo wiele rozumie i wie, jak
      nas wychować, a przeciez powinno byc odwrotnie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka