Piesi w mieście

IP: squid:* / 10.0.5.* 23.09.03, 15:58
Wiemy chyba wszyscy, że w Polsce na drogach obowiązuje ruch prawostronny.
Jak sądzicie czy to dotyczy także pieszych idących po chodniku, deptaku i
gdzie tam jeszcze chcecie, byle tylko nie po ulicy.
Uważam, że to, iż tak jest należało by nie jednemu tłumokowi wbić do czaszki
młotkiem. Ileż to razy idąc chodnikiem po jego prawej stronie musiałem
wskakiwać nieomal na parapety okna wystawowego bo tenże tępak nie zejdzie na
swoją stronę chodnika tylko wali na czołowe.
A ileż to razy miałem na plecach wychodzących ze sklepu i.t.p. - ich
włączanie się do ruchu nie obowiązuje, bo oni to przecież są ponad innymi !!!
Najgorsze jest przechodzenie przez przejścia dla pieszych, kiedy po drugiej
stronie stoi cała armia "nosorożców"
Nie mogą zrozumieć, że połowa szerokości przejścia jest dla ich kierunku
ruchu a druga musi być dla kierunku przeciwnego. Lezie to to wprost na Ciebie
i nic go nie obchodzi, że wprowadza zamęt i utrudnia poruszanie się innym.
Straszne "zaburaczenie" jest w naszym światku.
Albo takie chodzenie "ławą" po chodniku czy deptaku - zgroza !
No i na koniec - wchodzenie na siłę do drzwi z których ja akurat wychodzę.
To już jest ewenement na skalę światową ! Jakże by mogło być inaczej - muszą
wejść przed tobą (ale nie przede mną, o nie !)nie pozwalając Ci opuścić
pomieszczenia z którego wychodzisz.
Jak sądzicie, czy są jakieś sposoby na zamianę tych " buraków " w ludzi
cywilizowanych ?
P.S.
Dla tych dojeżdżających pociągiem w stronę Lublińca i dalej też coś mam,
ale " o tem potem " !
    • alex.stela Re: Piesi w mieście 23.09.03, 16:05
      Niestety - dla buraków cukrowych jest jeszcze cukrownia, ale dla
      takich "buraków", o których piszesz, szansy już nie ma. Strasznie schamiało to
      nasze społeczeństwo... Młodzież, wyzwolona z ram kulturowych, robi to, co się
      jej żywnie podoba, także na ulicach. Wynika to z pewnego sposobu myślenia: JA
      jestem najważniejszy, a INNI to tylko dodatek do JA i g... mnie obchodzą. No i
      właśnie na chodnikach trzeba takich OBCHODZIĆ...
    • Gość: nina Re: Piesi w mieście IP: *.protonet.pl 23.09.03, 16:39
      Masz rację. Dodam do tego wjeżdżanie aut na chodniki.Też są jakieś normy.
      Spróbuj przejść chodnikiem od Sorbony w stronę dworca!W niektórych miejscach
      dla pieszego jest ok. 20 cm. Młody przejdzie,starszy musi znaleść lukę między
      autami i zejść na jezdnię.
      To jeden przykład tylko.
      I nie jest to problem miejsc do parkowania,tylko wygodnictwo posiadaczy aut.
    • loggic Re: Piesi w mieście 23.09.03, 19:11
      najlepiej jest przy wychodzeniu z pociagu. chcesz wyjsc, a ponizej ciebie na
      peronie cala masa ludzi ktorzy najchetniej juz by weszli. czasam wchodze w taki
      tlum z kolanem do przodu i juz nieraz ktos oberwal. ale co to pomoze?
      L.
    • forman5 Re: Piesi w mieście 23.09.03, 20:28
      Gość portalu: In napisał(a):

      > Wiemy chyba wszyscy, że w Polsce na drogach obowiązuje ruch prawostronny.
      > Jak sądzicie czy to dotyczy także pieszych idących po chodniku, deptaku i
      > gdzie tam jeszcze chcecie, byle tylko nie po ulicy.
      > Uważam, że to, iż tak jest należało by nie jednemu tłumokowi wbić do czaszki
      > młotkiem. Ileż to razy idąc chodnikiem po jego prawej stronie musiałem
      > wskakiwać nieomal na parapety okna wystawowego bo tenże tępak nie zejdzie na
      > swoją stronę chodnika tylko wali na czołowe.
      > A ileż to razy miałem na plecach wychodzących ze sklepu i.t.p. - ich
      > włączanie się do ruchu nie obowiązuje, bo oni to przecież są ponad innymi !!!
      > Najgorsze jest przechodzenie przez przejścia dla pieszych, kiedy po drugiej
      > stronie stoi cała armia "nosorożców"
      > Nie mogą zrozumieć, że połowa szerokości przejścia jest dla ich kierunku
      > ruchu a druga musi być dla kierunku przeciwnego. Lezie to to wprost na
      Ciebie
      > i nic go nie obchodzi, że wprowadza zamęt i utrudnia poruszanie się innym.
      > Straszne "zaburaczenie" jest w naszym światku.
      > Albo takie chodzenie "ławą" po chodniku czy deptaku - zgroza !
      > No i na koniec - wchodzenie na siłę do drzwi z których ja akurat wychodzę.
      > To już jest ewenement na skalę światową ! Jakże by mogło być inaczej - muszą
      > wejść przed tobą (ale nie przede mną, o nie !)nie pozwalając Ci opuścić
      > pomieszczenia z którego wychodzisz.
      > Jak sądzicie, czy są jakieś sposoby na zamianę tych " buraków " w ludzi
      > cywilizowanych ?
      > P.S.
      > Dla tych dojeżdżających pociągiem w stronę Lublińca i dalej też coś mam,
      > ale " o tem potem " !


      Dokładnie to samo myśle co ty.Ja z kolei nie wchodzę na parapet lub na jezdnię
      tylko w sytuacji bez wyjścia po prostu staję jak słup.O i dziwo przechodzień
      lub grupa który staranował by mnie, zaczyna myśleć.Od razu usuwa się by
      ominąć "słupa".
      Wypróbój to skutkuje !


    • forman5 Re: Piesi w mieście 23.09.03, 20:43
      Czasem tak się zastanawiam kto ma na chodniku pierwszeństwo. Wychodzący z
      posesji, ze sklepu itd wpada czasem na mnie.Przecież na drodze obowiązują
      przepisy ruchu to dlaczego na chodnikach nie dzieje się podobnie.Wychodzący
      powinien"bezpiecznie"włączyć się do ruchu pieszego i ustąpić pierwszeństwa
      znajdującego się w ruchu przechodnia.
      Rzadko podróżuję koleją,ale podobnie jest u mnie po mszy w kościele.Pierwsza
      wychodzi młodzież i momentalnie po wyjściu formują sie grupki.I to zaledwie
      0,5 metra od drzwi i stoją czekając na zwiekszenie stada.I żaden nie myśli
      albo nie chce pomyśleć że pozostali muszą się przeciskać między staczami.Po
      wyjściu z kościoła już człowiek musi się denerwować a czasem w myśli
      zakląć.Zaraz dalej zaczyna się wyjazd z parkingu ale to już temat o kierowcach.
    • drcarlos Re: Piesi w mieście 23.09.03, 22:21
      ja stosuje te zasady "ruchu chodnikowego" prawostronnego i to ze wychodzacy ma
      pierwszenstwo przed wchodzacym.
      bardzo latwo idzie to zaobserwowac na przykladzie autobusow; nieraz zdazyl mi
      sie przypadek ze chce sobie wylezc z autobusu a tu juz sie cisna do gory, drugi
      widzi ze chce wylazic ale co tam! cisnie sie na sile... niepelnosprytni...
      czesto tez jest ze za mna jest jeszcze pare osob ktore tysz chca wylezc, ale
      wchodzacym nie wmowisz! nie umiom sie domyslic ze jak trocha pasazerow wylezie
      z tego autobusu to bedzie wiecej miejsca... :/ :\
Pełna wersja