Dodaj do ulubionych

Przykra sytuacja :(

07.05.13, 13:04
Moja bliska kolezanka poprosiła inną, by kupila jej pewien drobiazg (już to praktykowaly).
Owa kolezanka kupiłą go, a ze byly umowione przed imprezą w domu tej pierwszej, przyniosla te niezbyt kosztowną rzecz. Kolezanka nie miała tyle gotówki, by natychmiast oddać niewielką kwotę, nie stanowiło to problemu, tym bardziej, ze po drodze wstąpiła do bankomatu. Chciala oddać pieniądze natychmiast, ale tamta odmowila, stweirdzila, ze "rozliczą" się na spotkaniu w pubie. Po drodze moja bliska kolezanka odebrałą telefon, który zmusil ją do pilnego pójscia w jedno miejsce. Po jakiejś godzinie pojawiła sie w pubie. Przy barze kupila sobie coś do picia i przysiadla sie do znajomych, z którymi byla umowiona, a w których byla koleanka wczesniej kupująca jej ten drobiazg. Wg jej relacji natychmiast wyjęla pienądze w kwocie takiej, jak powinna i oddala kolezance. Towarzystwo siedzace w pubie bylo już lekko podchmielone.
Minęły 2 dni i tamta kolezanka upomniała się o kasę za ten drobiazg - grzecznie, ale stanowczo. Nie pytała "smirkłuchaj, nie pamietasz czy mi oddawalaś", tylko od razu stwierdzila, ze kasy nie otrzymała. Kolezanka (ta bliska) jest pewna na 100 proc. ze oddawała za ten drobiazg.
I tak też powiedziala tamtej. Ta się jednak upiera wnioskujac z tego, że z kwoty, którą miała przy sobie, przy ogranioczonych zakupach w pubie zostało jej bardzo mało pieniedzy.
Rzecz w tym, ze kwota, która jak twierdzi jej pozostala, nawet przyjąwszy, że doliczy się kase za ten drobiazg nadal jest zbyt niska, w stosunku do tej, która powinna zostać tamtej kolezance.
Z wyliczeń wygląda na to, że mogla zgubić te pieniądze, albo o zgrozo, mógl jej ktoś je ukraść.
Tak czy owak - moja kolezanka powiedziała jej, że na pewno dała kasę i wykazała, że nawet gdyby nie, to i tak przy tym co kupowała w pubie z ktowy, ktorą miala zostały jej niewspólmierne do wydatków grosze. Ale zapowiedziała, że pieniądze za dtobiazg odda jeszcze raz.
Głupia i dziwna sytuacja, te dziewczyny czesto się miedzy sobą "rozliczały" i nigdy nie było problemu. Kwota nie jest rujnująca, ale chodzi o zasadę. Co myslicie?
Obserwuj wątek
    • baba67 Re: Przykra sytuacja :( 07.05.13, 13:16
      Kolezanka za niewysoka kwote dowiedziala sie ze kolezanka nie ma do niej zaufania i potrafi podejrzewac ja o cwaniactwo.To niewiele za pozbycie sie z grona znajomosc kogos na kogo szkoda czasu.
      • kora3 Re: Przykra sytuacja :( 07.05.13, 13:33
        No wiesz, tak. Inna sprawa, ze owa kolezanka mogłą faktu oddawania jej kasy zwyczajnie nie pamietać, a kolezanki nie podejrzewać zaraz o cwaniactwo, a o zapominalstwo np.

        Tak czy oak forma upomnienia się (bez cienia watpliwosci, a powinna je mieć zważywszy na okolicznosci) jest delikatnie mowiac, nieciekawa
        • baba67 Re: Przykra sytuacja :( 07.05.13, 13:38
          Jesli kolezanka twierdzi ze jest pewna a ta jej nie wierzy to nie jest podejrzenie o zapominalstwo, Swoja droga tak sie u...dobrze bawic, zeby nic z wieczoru nie pamietac to bardzo nieciekawa panienka.
          • kora3 Re: Przykra sytuacja :( 07.05.13, 13:45
            baba67 napisała:

            > Jesli kolezanka twierdzi ze jest pewna a ta jej nie wierzy to nie jest podejrze
            > nie o zapominalstwo,


            No to fakt - masz rację

            Swoja droga tak sie u...dobrze bawic, zeby nic z wieczoru
            > nie pamietac to bardzo nieciekawa panienka.


            eeee no nie przesadzaj Babo! Czy ja gdzieś napisalam, ze którakolwiek z nich NIC nie pamieta? Moja koleanka DOBRZE pamieta, że kase oddawalasmile A tamta, coż - ja wiele razy nie pamietam szczegółów jakichś rozmów o niczym np. wcale nie bedąc nie tylko pijaną, ale nawet podchmieloną. A zwrot "zwazywszy na okolicznosci" oznaczal nie stan upojenia czyjs, a to, że niezależnie od spornej kwoty, kolezanka mej kolezanki smile i tak ma za mało pieniedzy w stosunku do kwoty, którą dysponowała i którą wydala. A pamieta co kupiła w pubie ...
            • baba67 Re: Przykra sytuacja :( 07.05.13, 13:50
              Wychowano mnie tak ze musialabym byc pijana w sztok zeby nie pamietac rozliczen.
              • kora3 Re: Przykra sytuacja :( 07.05.13, 13:58
                No, ale moze innych wychowano inaczej. Kiedyś moja kolezanka (takze na imprezie) poprosila mnie, bym schowała jej klucze do torebki - ja przyjechałam samochodem i nic alkoholowego nie pilam. Ona - moze z 2 piwa na kilka godzin. Wrzucialam klucze do torebki, zamknęłam. Przyjechałam do domu. Nazajutrz kolezanka dzwoni i pyta, czy nie wiem przypadkiem, gdzie "posiala" klucze, bo chyba zgubila. Nie miałam Ci ja pojeciasmile Spotkałysmy sie z jeszcze jednym uczestnikiem imprezy i on mówi "Co Ty Aniu skleroze masz? Przecież na włąsne oczy widzialem, jak dawalas klucze Korci, zeby Ci schowała. Jeszcze wspominałas, że masz małą plytkie kieszenie i boisz się, żeby nie wypadly" Otwieram torebkę (a mam na ogoł duze i przepatne) grzebię SA!!!
                Dodam, ze mam na ogół dobrą pamieć - np. rzadko coś zapisuje, a szczegolnie nagrywam podczas sluchania ludzi zawodowo. Ale AUTENTYCZNIE jak bum bum - akcji z kulczami Ani nie pamietałam, po prostu myslałam o czym innym wówczas, bylam zajeta rozmowa na jakiś interesujący temat i jej prośbe wykonalam machinalnie smile
                • baba67 Re: Przykra sytuacja :( 07.05.13, 15:14
                  Co nie zmienia faktu ze ja posadza o krecenie.
                  • aqua48 Re: Przykra sytuacja :( 07.05.13, 15:43
                    Cóż, nie pozostaje nic innego tylko oddać pieniądze po raz drugi, najlepiej przelewem, żeby był dowód, albo przy świadkach i zamknąć sprawę nie prosząc więcej tej koleżanki o świadczenie przysług.
                    W takich sytuacjach jeśli nie wymieni się OD RAZU pieniędzy za oczekiwany przedmiot to mogą zostać kwasy i nieporozumienia.
                    • pankrasia Re: Przykra sytuacja :( 09.05.13, 15:56
                      No ale przecież w relacji autorki wątku wynika jasno, że jedna pani drugiej pani oddała te pieniądze przy świadkach... Więc może można zapytać, czy ktoś z nich tego nie pamięta?
                      • engine8 Re: Przykra sytuacja :( 10.05.13, 01:13
                        Oj zdarzalo sie kazdemu ze byl na 110% pewien czegos np gdzie polozyl potmonetke i na pewno ktos ja schowal a potem sie okazalo ze tym rzaem to rzeczywiscie nikt nie dotykal tylko ma sie zapomnialo..??

                        Jest takie powiedzenie (w nieudolnym polskim tlumaczeniu).
                        "Oszukasz mnie raz -Ty sie wstydz. Oszukasz mnie 2-gi raz - Ja sie wstydze..."
                        • kora3 Racja Engine, tylko 11.05.13, 10:41
                          Akurat ta kolezanka jest wielką skrupulantką w takich sprawach. A poza tym jest taki drobny szczegół. Otóż ona w portfelu miala dosłownie kilka złotych jeszcze w domu. Z bankomatu "wybrala" banknot o określonym nominale. Przyszedłwszy do pubu specjalnie tym banknotem zapłąciła za swoje piwo, żeby rozmienić pieniądze i miec jak oddać tamtej kolezance dokładnie taką sumę, jaką miała oddać. Potem kupila jeszcze jedno piwo sobie i drinka innej kolezance. Z tą kolezanką poniekąd wracała do domu i po drodze niczego juz nie kupowała na bank.
                          Z rozliczeń pozostałych pieniedzy wyszło jej dokładnie, ze kupila dwa piwa, drink i oddała te drobna kwotę.
                      • kora3 Owszem Pankrasiu 11.05.13, 10:33
                        Z tego co wiem rzecz się odbyła przy stoliku w pubie (mnie tam nie było, żeby jasnosc byla). Siedziało tam ok. 10 osób licząc z obiema paniami. Rz3ecz w tym, ze te osoby rozmaiwiały miedzy sobą i niekoniecznie skupialy się na tym, co robią w tym czasie te dwie kolezanki. A ta oddająca przecież nie wstala i nie powiedziałą "Niniejszym oswiadczam, że odddaję B. kwotę x złotych za to i tamto". Zakładam, że sama mogłabym nie zauwazyć tych rozliczeń, gdybym tam była, wiec nie oczekuję, że inni koniecznie zauwazyli. Ale masz swietą rację - mogli. Tylko zbadanie tego wg mnie nalezało do kolezanki, ktora ma watpliwosci, czy jej te kwotę oddano (inne tez ma, bo nawet nie liczac tej drobnej sumy, z kasy, którą na pewno miała przy sobie zostało jej śmiesznie mało pieniedzy przy niewielkich wydatkach w pubie). Trudno, żeby to ta, która oddała, a niby nie oddala poszukiwala swiadków. Chodzi o mała sumę, wiec oddała ją raz jeszcze i nie zamierza sie wygłupiać z "przesluchiwaniem" uczestników imprezy (ja ją rozumiem).
                        • aqua48 Re: Owszem Pankrasiu 11.05.13, 16:07
                          kora3 napisała:

                          > Trudno, żeby to ta, która oddała, a niby nie oddala poszuki
                          > wala swiadków.

                          Mylisz się, ta która była winna pieniądze powinna była zrobić wszystko aby ich oddanie nie pozostało niezauważone - czyli oddać je jak najprędzej, nie w hałasie i zamieszaniu i rozmowach z innymi oraz nie wtedy kiedy koleżanka, której je oddała mogła być pod wpływem alkoholu.
                          Pozwoliła natomiast, żeby koleżanka upominała się parę razy o zwrot kwoty, co było niedopuszczalne i zapewne pogłębiło poczucie, że sprawa nie została uregulowana.
                          • kora3 Nie rozumiem teraz za bardzo 11.05.13, 16:21
                            Sytuacja wyglądala tak: jedna drugiej przyniosla do domu rzecz. Ta, ktora miała za nia oddać w tym momencie nie miała tyle gotówki, wychodzą z domu, ida obok bankomatu, "wierzycielka" kase wyciąga, chce oddać (sa we dwie), ta, ktorej nalezy oddać kase nie ma wydac z banknotu, prosi, zeby rozliczyły sie w pubie - dla mnie zupełnie normalna sytuacja - serio.
                            PO co robić zamieszanie, skoro wiem, ze nie mam wydać, skoro za chwilę razem bedziemy w miejscu, gdzie da sie łatwo (kupując coś) rozmienić pieniadze?
                            Kolezanka - "wierzycielka" musi na chwilę zmykać, ale za niedługo jest w pubie. Rozmienia klase kupując piwo, daje ile powinna. Reszta być moze nie zwraca na to uwagi. Nic dla mnie dziwnego - też bym nie robiła "hallo" z oddawania komuś jakieś drobnej kwoty, z oddawaniem grubszej (nie zdarza mi się pozyczać takowej) też nie. Jesliby szło o naprawdę duzą sumę to byłby na nią rewers, wiec naturalne byloby oddanie go wierzycielowi podczas oddawania pieniedzy. Tu jednak mowa o kwocie rzedu kilkudziesieciu złotych. I to nie pożyczonych, a jako zwrot za zakup "przy okazji". Ja sie przyznam, że nie przyszłoby mi do głowy w takiej sytuacji zwracać na siebie (i fakt oddawania kasy) uwagi, zeby mieć swiadków. Nie sadziłabym, ze ktoś sie wyprze przyjecia naleznosci - serio.
                            Dodam, że żadna z pań w chwili odawania kasy nie byla w stanie upojenia. Pisząc, że towarzystwo było "podchmielone" miałam na mysli to, że było to spotkanie towarzyskie, w szerszym gronie i z alkoholem (ale bez przesady) a nie konferencja, czy 3 osoby, z których jedna w podoibnej sytuacji nie biorąc udziału w traansakcji, ale siedząc i nie rozmawiajac z nikim innym siłą rzeczy pewnie widzialaby scenkę.
                            • aqua48 Re: Nie rozumiem teraz za bardzo 11.05.13, 16:52
                              Koro, ale nie chodzi tu o to czy TY widzisz problem, tylko o to, że jednak zaistniał konflikt, prawda? W takiej sytuacji należy postąpić tak jak zrobiła Twoja koleżanka - skoro nie ma się dowodu zapłaty, zapłacić jeszcze raz i wyciągnąć wnioski na przyszłość - nie korzystać więcej z uprzejmości koleżanki, korzystać i regulować należności z nią przelewem lub przy wiarygodnych świadkach.
                              Tu błędem było, że ta odbierająca zakupiony przedmiot nie posiadała odliczonej kwoty i nie wymieniła jej w zamian za przedmiot od razu.
                              • kora3 Ależ masz rację 12.05.13, 11:52
                                Tylko raczej zwyczajnie nikomu normalnie nie przyszłoby do glowy powoływac jakichś wiadków w sprawie takiej kwoty. Swoją drogą - w domu były przed wyjsciem same - swiadków oddania tu by nie było.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka