Dodaj do ulubionych

Obserwator - klient, trudna sytuacja

20.11.13, 16:20
Jak się zachować w takiej sytuacji?
Pracuję w hurtowni dostarczającej półprodukty spożywcze lokalom gastronomicznym (restauracjom, barom itp.). Mamy kilkunastu ważnych klientów, z których każdy raz w miesiącu składa duże zamówienia (powyżej 30 000 zł). U każdego z nich w lokalu bywam osobiście w celu podtrzymywania dobrych relacji biznesowych. Wśród nich jest jeden, który bardzo źle traktuje swój personel. Przy mnie krzyczy na nich, wyzywa, cały czas się złości. Wobec mnie jest miły, nie mam zastrzeżeń, ale wczoraj byłem świadkiem, gdy jedna z jego pracownic na zapleczu upuściła brudną szklankę i ją rozbiła a on powiedział "Ty głupia ku**wo powinnaś pracować du*ą na ulicy a nie w tak dobrym lokalu. Zapłać szmato je**na za tę szklankę i nie pokazuj mi się na oczy dzisiaj". Ona się rozpłakała i wybiegła na zewnątrz a on jak gdyby nigdy nic kontynuuował ze mną rozmowę o dostawie na grudzień. To nie był pojedyczny wypadek, tak jest często, ale ten był chyba najbardziej jaskrawy (przy mnie). Jest mi głupio ilekroć jestem w takie sytuacji.
Jak powinienem zareagować? Kulturalna osoba powinna chyba zwrócić uwagę komuś, kto się tak zwraca do kobiety, ale z drugiej strony mamy relację sprzedawca - klient, w której ja jestem w gorszym położeniu (on ma do wyboru wiele hurtowni)... Jest to bardzo nerwowy i energiczny facet, który jak coś nie jest tak, jak on chce, natychmiast się złości i potrafi zrezygnować z dostawcy (tak było w przypadku jego dostawcy win - wiem to od znajomego - coś mu się nie spodobało w zachowaniu dostawcy i następnego dnia zmienił go na innego). Co byście zrobili na moim miejscu? Zagryzać zęby na takie zachowanie i milczeć? Spróbować delikatnie i uniżenie zwrócić uwagę ryzykując stratę kontraktu? Sytuacja trochę bez wyjścia...
Marcin
Obserwuj wątek
    • dakotaf Re: Obserwator - klient, trudna sytuacja 20.11.13, 16:29
      marcin.9999 napisała:

      > Co byście zrobili na moim miejscu? Zagryzać zęby na takie zachowanie i milczeć?
      > Spróbować delikatnie i uniżenie zwrócić uwagę ryzykując stratę kontraktu?
      > Sytuacja trochę bez wyjścia...

      Uwagi na pewno nie wolno Ci zwracać. Jego lokal, jego reguły, tym bardziej, że będzie kosztowało Cię to dobry kontrakt. Jak Ci się nie podoba, zawsze możesz tam nie przychodzić - co jest równoznaczne ze stratą dobrego klienta. Tak nierozsądnie chyba nie postąpisz. Jest jednak inne dobre wyjście. Następnym razem zanim przyjedziesz do tego pana, zaproponuj mu a nawet poproś, aby Wasze spotkanie odbywało się w jego gabinecie. Na pewno ma jakiś pokój tylko dla siebie. Wymyśl jakąś bajkę w rodzaju "No wie Pan, chciałem Panu powiedzieć o kilku poufnych rzeczach związanych z dostawą, nie chciałbym, aby ktoś nas usłyszał...". To działa. On będzie czuł się doceniony, że masz informację "tylko dla niego" a Ty nie będziesz musiał patrzeć na to, jak on traktuje swoich pracowników i służbę. A jak wiadomo: co z oczu, to z serca. Moim zdaniem idealne rozwiązanie. Oczywiście bądź na tyle mądry, że podczas spotkania powiesz mu faktycznie coś, co będzie wyglądało na tajemnice, np. "Bo wie Pan, słyszałem, że czosnek ma zdrożeć w drugiej połowie przyszłego roku z powodu kryzysu w Mauretanii" czy coś równie pasjonującego, czym zajmują się ludzie w Twojej branży.
      D.
      • aqua48 Re: Obserwator - klient, trudna sytuacja 20.11.13, 17:59
        dakotaf napisała:

        > Uwagi na pewno nie wolno Ci zwracać. Jego lokal, jego reguły,

        Wręcz przeciwnie, ujęcie się w obronie wyzywanej, doprowadzonej do płaczu kobiety zawsze jest na miejscu.
        Inną kwestią jest jak to zrobić (grzecznie, stanowczo i bez uniżoności) i czy jesteś w stanie zaryzykować utratą klienta. Ale jeśli jest on jak piszesz "porywczy" to kwestią czasu jest aby zwrócił się w ten sposób i do Ciebie..
        • dakotaf Re: Obserwator - klient, trudna sytuacja 20.11.13, 18:42
          aqua48 napisała:

          > Inną kwestią jest jak to zrobić (grzecznie, stanowczo i bez uniżoności) i czy j
          > esteś w stanie zaryzykować utratą klienta. Ale jeśli jest on jak piszesz "poryw
          > czy" to kwestią czasu jest aby zwrócił się w ten sposób i do Ciebie..

          To jest niewykonalne. Nie da się zareagować i nie stracić klienta. Niestety nie da się w życiu zjeść ciastka i mieć ciastko. Trzeba wybierać. Natomiast wcale nie byłabym taka pewna, że ten restaurator zwróci się tak do przedstawiciela hurtownika. On nie jest jego podwładnym, więc ich relacje są inne, prawie równorzędne ("prawie" bo klient ma zazwyczaj w takim wypadku pewną przewagę nad dostawcą). Poza tym widzą się na tyle krótko i rzadko (raz w miesiącu), że nie ma za bardzo miejsca na konflikt. I po ostatnie: oni nie dyskutują spraw wywołujących stres: po prostu restaurator mówi co mu jest potrzebne, hurtownik zapisuje, ewentualnie daje jakiś rabat, mówi kiedy dostarczy i koniec. W takich sytuacjach raczej trudno o wybuchy złości wink D.
    • miedziana.k Re: Obserwator - klient, trudna sytuacja 20.11.13, 22:23
      A ja bym chyba spróbowała czegoś takiego: podczas następnej wizyty poprosiłabym o rozmowę na osobności i nawiązała do sytuacji z rozbitą szklanką mówiąc, że podczas ostatniego szkolenia jeden z przedstawicieli opowiadał historię o właścicielu, któremu często puszczały nerwy, aż w końcu jego załoga powiedziała dość, poszli do prawnika, który polecił im robić nagrania, notować świadków, daty i po kilku miesiącach solidnie udokumentowanego mobbingu złożyli zawiadomienie o przestępstwie. Właścicielowi postawiono zarzuty, zapadł wyrok, bo materiał był solidny i świadkowie też (w tym postronni), dostał wprawdzie zawiasy, ale musiał wypłacić odszkodowania pracownikom. I w związku z tym, Ty chciałbyś go tak z dobrego serca ostrzec, bo ta sprawa się pewnie rozniesie (choć właściciel usilnie dba o to, żeby nie wink i jego pracownicy też mogą wpaść na taki pomysł, a Ty niezwykle cenisz sobie z nim współpracę, bla, bla, bla. Może pomoże...
      • urko70 Re: Obserwator - klient, trudna sytuacja 21.11.13, 10:02
        Kapitalny pomysł!
        • giokonda.it Re: Obserwator - klient, trudna sytuacja 21.11.13, 10:23
          No nie za bardzo. Aby zachować kontakt trzeba pozwolić mu wyjść z twarzą,a to się nie uda jeśli weźmiemy się za rozmowę wychowawczo-uświadamiającą. Sam fakt powrotu do sprawy po czasie nadaje zdarzeniu znaczenia. Można było w tej sytuacji od razu powiedzieć "Skaranie z tymi pracownikami, człowiek się stara, zarzyna a Ci dwie lewe ręce mają, a potem jeszcze na skargę latają,że ich się mobbinguje. Znajomy tak miał...". I tu ucinasz... Może gość podejmie temat a może nie. Lepiej nie. Jak bystry to wystarczy. Ziarno niepokoju,że robi coś nie halo zostało zasiane a jednocześnie Ty nie wywyższasz się i nie pouczasz go, bo to w kontaktach handlowych byłoby niewybaczalne. Można też jak radzi Dakota prowadzić takie rozmowy na osobności.
          • urko70 Re: Obserwator - klient, trudna sytuacja 21.11.13, 11:25
            giokonda.it napisała:

            > No nie za bardzo. Aby zachować kontakt trzeba pozwolić mu wyjść z twarzą,a to s
            > ię nie uda jeśli weźmiemy się za rozmowę wychowawczo-uświadamiającą.

            Ja w opisie do które doniosłem się nie widzę wychowywania-pouczania, ja tam widzę dobrą radę jak uniknąć problemów.

            W drastycznych sytuacjach człowiek może zgłupieć, może zostać zaskoczony.
            • giokonda.it Re: Obserwator - klient, trudna sytuacja 21.11.13, 11:40
              > Ja w opisie do które doniosłem się nie widzę wychowywania-pouczania, ja tam wid
              > zę dobrą radę jak uniknąć problemów.

              Owszem, ale ważne jak zobaczy to szef. Musiałby mieć trochę pokory, o którą go nie podejrzewam, aby radę przyjąć i nie obrazić się na Autora. Chociażby za to,że tamten widział jak traktuje podwładnych.
              • urko70 Re: Obserwator - klient, trudna sytuacja 21.11.13, 12:08
                giokonda.it napisała:

                > > Ja w opisie do które doniosłem się nie widzę wychowywania-pouczania, ja t
                > am wid
                > > zę dobrą radę jak uniknąć problemów.
                >
                > Owszem, ale ważne jak zobaczy to szef. Musiałby mieć trochę pokory, o którą go
                > nie podejrzewam, aby radę przyjąć i nie obrazić się na Autora. Chociażby za to,
                > że tamten widział jak traktuje podwładnych.

                Nie pokory ale sprytu, sprytu bo dzięki takiej radzie może uniknąć dużych kłopotów.

                Miałby się obrazić na dostawcę że był świadkiem tego jak właściciel wulgarnie zbeształ pracownicę? Przecież dostawca nie miał na to wpływu.
          • miedziana.k Re: Obserwator - klient, trudna sytuacja 21.11.13, 15:17
            Nie chodziło mi o pouczanie-wywyższanie, bo sytuacja autora wątku jest naprawdę trudna, ale o wzbudzenie we właścicielu niepokoju, a może nawet lęku, bo na innego rodzaju refleksję chyba nie ma co liczyć. To w jaki sposób taki sygnał może mu być przekazany, to już sprawa autora.On w końcu zna go pewnie już dość dobrze i wie, jak można by taką sytuację rozegrać. Jest jeszcze jedno wyjście: pójść do swojego szefa/właściciela firmy i opisać problem, może on będzie miał jakiś pomysł, ewentualnie zgodzi się na to, by autor w przyszłości od razu zareagował, godząc się niejako na zrezygnowanie z tego klienta w imię wyższych wartości (wiem, naiwna jestem wink
            Natomiast zupełnie nie zgadzam się z sugestią, że sposobem wyjścia z takiej sytuacji, było utwierdzenie właściciela w tym, że postępuje właściwie, a to jego pracownicy są "skaraniem". To już lepiej chyba zamilknąć.
            • giokonda.it Re: Obserwator - klient, trudna sytuacja 21.11.13, 19:46
              > Natomiast zupełnie nie zgadzam się z sugestią, że sposobem wyjścia z takiej syt
              > uacji, było utwierdzenie właściciela w tym, że postępuje właściwie, a to jego p
              > racownicy są "skaraniem". To już lepiej chyba zamilknąć.

              Nie zrozumiałaś, nie szkodzi.
              • miedziana.k Re: Obserwator - klient, trudna sytuacja 21.11.13, 20:49
                Myślę, że zrozumiałam i uważam, że robienie zagajenia pt. ciężki los właściciela i beznadziejni pracownicy, nawet w szczytnym celu, akurat w tej konkretnej sytuacji mogło zrobić więcej złego. Właściciel mógłby usłyszeć wyłącznie to, że wina jest po stronie pracowników i że w sumie to dobrze zrobił, a może nawet za słabo op... Obawiam się, że dalszego ciągu o mobbingu mógłby już nie dosłyszeć...
                • giokonda.it Re: Obserwator - klient, trudna sytuacja 22.11.13, 18:18
                  Cóż, jeśli ktoś nie jest w stanie tych słów odpowiednio wypowiedzieć, to jest ryzyko. Ja kolei jestem niemal pewna się,że właściciel nie jest na tym poziomie, aby docenić pomocny gest dostawcy niezależnie od tego, czy z rady skorzysta czy nie.
    • nm.buba011 Re: Obserwator - klient, trudna sytuacja 21.11.13, 10:50
      marcin.9999 napisała:

      > Wśród
      > nich jest jeden, który bardzo źle traktuje swój personel. Przy mnie krzyczy na
      > nich, wyzywa, cały czas się złości. Wobec mnie jest miły, nie mam zastrzeżeń, a
      > le wczoraj byłem świadkiem, gdy jedna z jego pracownic na zapleczu upuściła bru
      > dną szklankę i ją rozbiła a on powiedział "Ty głupia ku**wo powinnaś pracować d
      > u*ą na ulicy a nie w tak dobrym lokalu. Zapłać szmato je**na za tę szklankę i n
      > ie pokazuj mi się na oczy dzisiaj". Ona się rozpłakała i wybiegła na zewnątrz a
      > on jak gdyby nigdy nic kontynuuował ze mną rozmowę o dostawie na grudzień.

      -poprzedniczka słusznie napisała, że to teren i obyczaje gospodarza.
      O ile nie podoba nam się owa kultura, to opuszczamy teren, a nie pouczamy.

      Owa kultura jest więcej niż prawdopodobnie, tam zaakceptowana, a Ty swoją rycerskością mógłbyś pracownicę doprowadzić do utraty pracy. Prawdopodobnie dobrze płatnej, skoro tak sobie pozwalają, także inni pracownicy. A to Twoje słowa.

      Bywają sytuację odwrotne. Podwładna tykała jednostronnie szefa, autora wątku.
      Przyznał mi rację, że zarabiała mniej niż w innych firmach. Odbierała gratyfikacje poza płacowe tykając przełożonego.

      Anglicy mawiają, że jak nie wiadomo o co chodzi...

      Reagować należy gdy jest zagrożenie życia, a ofiara prosi o pomoc.
      Wówczas w swej większości mamy jednak nieco "przytępiony" słuch i sumienie.



      ***********************************************
      www.youtube.com/watch?v=wq3mfaQeVQY
      so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
      • ach_dama_byc_z_kanady Re: Obserwator - klient, trudna sytuacja 21.11.13, 10:54
        Pracownica nie jest bezbronna.
        Po pierwsze nie musi tam pracowac, po drugie moze i powinna zlozyc skarge na niego - nie wiem gdzie w PL sklada sie skargi na takich szefow ale chyba jakas unia jest??

        A dostawca nie powinien sie wtracac, no chyba ze szef bierze sie do rekoczynow.
        wtedy juz tak.

        Minnie
        • urko70 Re: Obserwator - klient, trudna sytuacja 21.11.13, 11:40
          ach_dama_byc_z_kanady napisała:

          > Pracownica nie jest bezbronna.

          Uwzględniając rynek pracy w PL i owszem praktycznie jest.

          > Po pierwsze nie musi tam pracowac, po drugie moze i powinna zlozyc skarge na ni
          > ego - nie wiem gdzie w PL sklada sie skargi na takich szefow ale chyba jakas un
          > ia jest??

          Bardzo łatwo powiedzieć, że nie musi pracować, tylko potem te wyrzuty sumienia jak taka osoba nie może znaleźć pracy przez rok.
          Złożenie skargi jest równoznaczne z pójściem na wojnę z pracodawcą tym samym utrata pracy.

          > A dostawca nie powinien sie wtracac, no chyba ze szef bierze sie do rekoczynow.

          W czym istotnym tkwi różnica pomiędzy przemocą psychiczną a fizyczną, że oto przy psychicznej nie należy się wtrącać a fizycznej to już można?
      • urko70 Re: Obserwator - klient, trudna sytuacja 21.11.13, 11:33
        nm.buba011 napisał:

        > -poprzedniczka słusznie napisała, że to teren i obyczaje gospodarza.
        > O ile nie podoba nam się owa kultura, to opuszczamy teren, a nie pouczamy.

        Znieczulica ma różne oblicza.

        > Owa kultura jest więcej niż prawdopodobnie, tam zaakceptowana,

        I akceptacja objawia się w zachowaniu "Ona się rozpłakała i wybiegła"?


        > a Ty swoją rycer
        > skością mógłbyś pracownicę doprowadzić do utraty pracy. Prawdopodobnie dobrze p
        > łatnej, skoro tak sobie pozwalają, także inni pracownicy. A to Twoje słowa.

        Stąd pytanie "jak to załatwić?".


        > Reagować należy gdy jest zagrożenie życia, a ofiara prosi o pomoc.

        A jak nie prosi to nie reagować, niech umrze. Bardzo oryginalne podejście.
    • kikimora78 Re: Obserwator - klient, trudna sytuacja 21.11.13, 11:05
      Na prawdę uważacie, że wyzywanie w ten sposób innego człowieka to obyczaje gospodarza danego miejsca i trzeba to uszanować, przyjąć do wiadomości, pogodzić się z tym i nie odzywać?

      I żeby nie było - nie wiem co zrobić i jak zareagować, ale uderzyło mnie to w niektórych wypowiedziach "Jego lokal, jego reguły". Jakie reguły? W regulaminie tak, ma? Jak przyjmuje do pracy do mówi "ale wie Pani, u mnie to są takie reguły, że myje się ręce przed wejsciem do kuchni, pracuje w fartuchu a od czasu do czasu jest się wyzywanym od kurew"?
      • default Re: Obserwator - klient, trudna sytuacja 21.11.13, 11:43
        Autor wątku chyba nie jest (tak mi się wydaje) właścicielem hurtowni, w której pracuje. Zatem decydując się na jakąkolwiek ingerencję w układy panujące w firmie, będącej jednym ze strategicznych klientów, a tym samym ryzykując, że firma klienta utraci (przez niego) - naraża się swojemu pracodawcy i sam ryzykuje być może nawet utratą pracy. Bo co powie szefowi, gdy ten go spyta czemu nie udało mu się utrzymać dobrego klienta i naraził firmę na spadek dochodów ? "Panie prezesie, to cham i prostak, fatalnie odnosi się do pracowników, nie mogłem tego znieść" big_grin Raczej mało pradopodobne, że szef powie na to "A, jeśli tak, to w porządku, nie ma sprawy".
        Co innego gdyby był właścicielem, wtedy decyzja o zaryzykowaniu utraty klienta z powodu interwencji, należałaby wyłącznie do niego.
        • dakotaf Re: Obserwator - klient, trudna sytuacja 21.11.13, 15:03
          default napisała:

          > Autor wątku chyba nie jest (tak mi się wydaje) właścicielem hurtowni, w której
          > pracuje. Zatem decydując się na jakąkolwiek ingerencję w układy panujące w firm
          > ie, będącej jednym ze strategicznych klientów, a tym samym ryzykując, że firma
          > klienta utraci (przez niego) - naraża się swojemu pracodawcy i sam ryzykuje być
          > może nawet utratą pracy. Bo co powie szefowi, gdy ten go spyta czemu nie udało
          > mu się utrzymać dobrego klienta i naraził firmę na spadek dochodów ? "Panie pr
          > ezesie, to cham i prostak, fatalnie odnosi się do pracowników, nie mogłem tego
          > znieść" big_grin Raczej mało pradopodobne, że szef powie na to "A, jeśli tak, to w p
          > orządku, nie ma sprawy".
          > Co innego gdyby był właścicielem, wtedy decyzja o zaryzykowaniu utraty klienta
          > z powodu interwencji, należałaby wyłącznie do niego.

          Dokładnie tak, ale oderwanym od życia idealistom tutaj tego nie przetłumaczysz... Myślę, że autor wątku jest na tyle mądry, że nie będzie się mieszał w te sprawy. A jeśli nie będzie na tyle mądry, to bezrobocie szybko nauczy go owej mądrości i w przyszłości będzie wiedział jak zareagować poprawnie, czyli nie mieszać się. D.
          • kikimora78 Re: Obserwator - klient, trudna sytuacja 21.11.13, 15:20
            Ale mi nie chodzi o to, żeby się stawiać od razu. Napisałam przecież, że nie wiem co bym zrobiła albo doradziła. Ale na pewno nie tłumaczyłabym tego "że taki jest w firmie zwyczaj, obyczaj, tradycja" i wtrącać się nie należy.

            Lepiej uczciwie powiedzieć, "nie wtrącam się i przymykam oko, bo zależy mi na pracy / boję się, że dostanę w ryj / boję się, że stracę klienta / mam wrażenie, że ta pani to lubi", niż twierdzić, że takie chamskie zachowanie to po prostu taki obyczaj czy folklor...
            • dakotaf Re: Obserwator - klient, trudna sytuacja 21.11.13, 16:03
              kikimora78 napisała:

              > Lepiej uczciwie powiedzieć, "nie wtrącam się i przymykam oko, bo zależy mi na pracy /
              > boję się, że dostanę w ryj / boję się, że stracę klienta / mam wrażenie,
              > że ta pani to lubi", niż twierdzić, że takie chamskie zachowanie to po prostu
              > taki obyczaj czy folklor...

              Z tym się zgadzam. Najlepiej być szczerym wobec samego siebie, to bardzo ważne dla naszego zdrowia (zarówno fizycznego, jak i psychicznego). W wypadku Pana z hurtowni postawiłabym sprawę tak: "Nie podoba mi się zachowanie restauratora wobec jego służby, wywołuje ono we mnie nieprzyjemne uczucia, ale ważniejsza jest dla mnie moja praca, niż anonimowe osoby i ich emocje, ergo nie będę reagował". Tak czy owak, wychodzi na to samo. Lepiej zaniechać działań smile D.
      • nm.buba011 Re: Obserwator - klient, trudna sytuacja 21.11.13, 11:43
        kikimora78 napisała:

        > I żeby nie było - nie wiem co zrobić i jak zareagować, ale uderzyło mnie to w n
        > iektórych wypowiedziach "Jego lokal, jego reguły". Jakie reguły? W regulaminie
        > tak, ma? Jak przyjmuje do pracy do mówi "ale wie Pani,

        - właśnie, mały drobiazg, zaczyna mówić - 'ty', a nie jak przewiduje s-v na 'Pani'
        Po tym już widać, jakie będą warunki i zwyczaje. Tak się zaczyna.

        S-v to relacje symetryczne.

        Na terenie panuję kultura, cokolwiek by to miało znaczyć, ferowana przez gospodarza.

        O ile gospodarz, abstrahując od tego wątku, proponuje Ci zdjęcie elementów ubrania (przeważnie buty), a Ty się z tym nie godzisz, to kończysz wizytę, a nigdy nie pouczasz.

        Wyjątek, kiedy gospodarz prosi o wyjaśnienie powodu.


        ***********************************************
        www.youtube.com/watch?v=wq3mfaQeVQY
        so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
      • aqua48 Re: Obserwator - klient, trudna sytuacja 21.11.13, 14:02
        kikimora78 napisała:

        > Na prawdę uważacie, że wyzywanie w ten sposób innego człowieka to obyczaje gosp
        > odarza danego miejsca i trzeba to uszanować, przyjąć do wiadomości, pogodzić si
        > ę z tym i nie odzywać?

        Nie, absolutnie tak nie uważam, moim zdaniem brak reakcji to znieczulica i przyzwolenie na przemoc. S-v nakazuje obronę słabszych, a nie milczącą akceptację skrajnego chamstwa.
        Jak nie wiadomo jak się zachować należy zachować się PRZYZWOICIE.
        • ach_dama_byc_z_kanady Re: Obserwator - klient, trudna sytuacja 22.11.13, 12:26


          Urko napisal:
          Bardzo łatwo powiedzieć, że nie musi pracować, tylko potem te wyrzuty sumienia jak taka osoba nie może znaleźć pracy przez rok.
          Złożenie skargi jest równoznaczne z pójściem na wojnę z pracodawcą tym samym utrata pracy.


          Oczywscie. niech nic nie robi. w ten sposob na rynku pracy kompletnie nic sie nie zmieni.
          Szefowie do konca swiata beda bezkarnie wrzeszczec na pracownice i wzywac je od ku..ew.

          Dodam jeszcze ze i co, oprocz 'przyjezdnego' hurtownika w miejscu pracy nie bylo innych "gentlemanow"??? pracownica pracowala na pustyni?

          Aqua -masz racje. w sumie obiektywnie moja postawa wzgledem hurtownika jest tchorzliwa, oczywscie.
          Moralnie, zdecydowanie powinien byl rycersko stanac w obronie zniewazanej pracownicy.
          Co by to zmienilo? moze nic, moze stracilby kontakt, a nawet na pewno, szef pewnie dalej by wyzywal kobiety w pracy od ku..ew ale moze, MOZE, chociaz nie robilby tego juz - przy hurtownikach??

          Dziekuje za kopa w moralny zadek i ruszenie sumienia smile

          Minnie
          • urko70 Re: Obserwator - klient, trudna sytuacja 22.11.13, 12:52
            ach_dama_byc_z_kanady napisała:

            > Oczywscie. niech nic nie robi. w ten sposob na rynku pracy kompletnie nic sie n
            > ie zmieni.
            > Szefowie do konca swiata beda bezkarnie wrzeszczec na pracownice i wzywac je od
            > ku..ew.

            Czy zrobi czy nie to jej indywidualna decyzja, ryzykować utratę pracy w imieniu zmian na rynku pracy jest naiwne i w przypadku rodziny na utrzymaniu nieodpowiedzialne.
            Sytuacja jest skomplikowana i jak rozumeim stąd pytanie autora wątku i moim zdaniem propozycja jaką napisała "miedziana.k" doskonale może rozwiązać sprawę.


            > Dodam jeszcze ze i co, oprocz 'przyjezdnego' hurtownika w miejscu pracy nie byl
            > o innych "gentlemanow"??? pracownica pracowala na pustyni?

            Chodzi Ci o to, że skoro inni nie reagują to i hurtownik ma nie reagować?

            Nie odpowiedziałaś na moje pytanie, odpowiesz?
            • ach_dama_byc_z_kanady Re: Obserwator - klient, trudna sytuacja 22.11.13, 13:11
              Na pytanie juz odpowiedzialam. domysl sie.

              Minnie
              • urko70 Re: Obserwator - klient, trudna sytuacja 22.11.13, 13:18
                ach_dama_byc_z_kanady napisała:

                > Na pytanie juz odpowiedzialam. domysl sie.

                Zacytuj proszę tę odpowiedź, przypominam pytanie:
                "W czym istotnym tkwi różnica pomiędzy przemocą psychiczną a fizyczną,
                że oto przy psychicznej nie należy się wtrącać a fizycznej to już można? "
                • ach_dama_byc_z_kanady Re: Obserwator - klient, trudna sytuacja 22.11.13, 13:40
                  Moralnie, zdecydowanie powinien byl rycersko stanac w obronie zniewazanej pracownicy.
                  • dakotaf Re: Obserwator - klient, trudna sytuacja 22.11.13, 13:48
                    ach_dama_byc_z_kanady napisała:

                    > Moralnie, zdecydowanie powinien byl rycersko stanac w obronie zniewazanej pr
                    > acownicy.


                    Moralnie sprawiedliwość na świecie panować powinna.
                    Dzieci powinny być szczęśliwe, zdrowe i uśmiechnięte.
                    Dorośli dużo zarabiać i być wobec siebie życzliwi.
                    Motylki latać, ptaszki ćwierkać a żabki kumkać.
                    No i jeszcze, żeby od muffinek się nie tyło.

                    Naiwność Twoja jest rozbrajająca. Czytając jednak inne Twoje wypowiedzi dochodzę do wniosku, że Twój kontakt z rzeczywistością jest raczej luźny.

                    Pozdrawiam,
                    D.
                    • ach_dama_byc_z_kanady Re: Obserwator - klient, trudna sytuacja 22.11.13, 13:52
                      dakotaf

                      Wbrew przeciwnie. racje ma Aqua - nie powinno sie przymykac oczu gdy silniejszy sie pastwi nad slabszym. swieta racja.

                      Dakota Fanning?? bardzo dorosly nick, rzeczywiscie..

                      Minnie
                      • nm.buba011 Re: Obserwator - klient, trudna sytuacja 23.11.13, 23:05
                        ach_dama_byc_z_kanady napisała:

                        > Dakota Fanning?? bardzo dorosly nick, rzeczywiscie..

                        - nie komentujemy nazwisk, sygnaturek i nicków.

                        Tu dygresyjnie - dziwne trochę, że jakoby niezgodnie z s-v jest samo wspomnienie o jednym z siedmiu grzechów głównych - obżarstwie. Można być z tym na bakier, a redaktor znawca s-v, napisze, że taki delikwent posiada... klasę.
                        ***********************************************
                        www.youtube.com/watch?v=wq3mfaQeVQY
                        so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
                        • ach_dama_byc_z_kanady Re: Obserwator - klient, trudna sytuacja 24.11.13, 01:29
                          nm.buba011 napisał:
                          Można być z tym na bakier, a redaktor znawca s-v, napisze, że taki delikwent posiada... klasę.

                          Czy wobec tego twoim zdaniem Buba pan Wojciech Mann to czlowiek z klasa czy bez klasy?

                          Minnie
                        • aqua48 Re: Obserwator - klient, trudna sytuacja 24.11.13, 11:57
                          nm.buba011 napisał:

                          > Tu dygresyjnie - dziwne trochę, że jakoby niezgodnie z s-v jest samo wspomnie
                          > nie o jednym z siedmiu grzechów głównych - obżarstwie. Można być z tym na bakie
                          > r, a redaktor znawca s-v, napisze, że taki delikwent posiada... klasę.

                          Dziwi mnie, że tak mało ludzi na pozór inteligentnych i wykształconych nie chce wziąć pod uwagę, że nadwaga nie zawsze jest oczywistym wynikiem folgowania sobie w przyjemnościach związanych z jedzeniem. Bardzo często jest ona skutkiem przewlekłych chorób związanych z metabolizmem, lub nieprawidłowym działaniem gruczołów, które są bardzo trudno lub wcale nieuleczalne.
                    • aqua48 Re: Obserwator - klient, trudna sytuacja 22.11.13, 14:37
                      dakotaf napisała:

                      > Moralnie sprawiedliwość na świecie panować powinna.
                      > Dzieci powinny być szczęśliwe, zdrowe i uśmiechnięte.
                      > Dorośli dużo zarabiać i być wobec siebie życzliwi.
                      > Motylki latać, ptaszki ćwierkać a żabki kumkać.
                      > No i jeszcze, żeby od muffinek się nie tyło.
                      >
                      > Naiwność Twoja jest rozbrajająca.

                      Naiwnością jest spodziewać się wyższych standardów akceptując i pozwalając w pełni na te niższe..
                      • giokonda.it Re: Obserwator - klient, trudna sytuacja 22.11.13, 14:56
                        > Naiwnością jest spodziewać się wyższych standardów akceptując i pozwalając w pe
                        > łni na te niższe..

                        Trzeba mieć taką sytuację ekonomiczną, aby móc sobie pozwolić na te wyższe standardy.
                        • dakotaf Re: Obserwator - klient, trudna sytuacja 22.11.13, 15:02
                          giokonda.it napisała:

                          > > Naiwnością jest spodziewać się wyższych standardów akceptując i pozwalają
                          > c w pe
                          > > łni na te niższe..
                          >
                          > Trzeba mieć taką sytuację ekonomiczną, aby móc sobie pozwolić na te wyższe stan
                          > dardy.

                          Oczywiście, ale nie oczekuj, że zrozumie to ktokolwiek, kto ma w nicku "z kanady" wink Bufonada i wywyższanie się to niestety przykra cecha naszych rodaków. Po niej jesteśmy rozpoznawalni na całym świecie. Z mojej strony EOT. D.
                          • aqua48 Re: Obserwator - klient, trudna sytuacja 22.11.13, 15:08
                            dakotaf napisała:

                            > Oczywiście, ale nie oczekuj, że zrozumie to ktokolwiek, kto ma w nicku "z kanad
                            > y" wink Bufonada i wywyższanie się to niestety przykra cecha naszych rodaków.

                            Odkąd to miejsce zamieszkania jest wywyższaniem się? Chyba wyłącznie dla kogoś kto ma kompleksy, bo Kanada jest wyżej tylko na globusie.
                        • aqua48 Re: Obserwator - klient, trudna sytuacja 22.11.13, 15:05
                          giokonda.it napisała:

                          > > Naiwnością jest spodziewać się wyższych standardów akceptując i pozwalają
                          > c w pe
                          > > łni na te niższe..
                          >
                          > Trzeba mieć taką sytuację ekonomiczną, aby móc sobie pozwolić na te wyższe stan
                          > dardy.

                          Nie, żeby być porządnym człowiekiem wcale nie trzeba być zdrowym, bogatym i pięknym.. A chamowi, czego nikt nie bierze pod uwagę w tym wątku, grzeczna ale zdecydowana postawa może wręcz zaimponować. Wszystko zależy od sposobu przeciwstawienia mu się. I od tego aby potępić konkretne zachowanie, a nie człowieka.
                          • giokonda.it Re: Obserwator - klient, trudna sytuacja 22.11.13, 15:57
                            > Nie, żeby być porządnym człowiekiem wcale nie trzeba być zdrowym, bogatym i pię
                            > knym.. A chamowi, czego nikt nie bierze pod uwagę w tym wątku, grzeczna ale zde
                            > cydowana postawa może wręcz zaimponować. Wszystko zależy od sposobu przeciwstaw
                            > ienia mu się. I od tego aby potępić konkretne zachowanie, a nie człowieka.

                            Mówię tylko tyle,że nie każdego stać na utratę pracy w imię obrony czyjejś czci. Czasem jest to zbyt wiele dla człowieka, który ma rodzinę na utrzymaniu, który cudem pracę znalazł po wielu miesiącach szukania. Fajnie jest być pięknoduchem, jak się niczym nie ryzykuje.
                            • aqua48 Re: Obserwator - klient, trudna sytuacja 22.11.13, 16:56
                              giokonda.it napisała:

                              >Fajnie jest być pięknoduchem, jak się niczym nie ryzykuje.

                              Bycie przyzwoitym nazywasz byciem pięknoduchem? Hmm..

                              W mojej rodzinie dwie osoby straciły wysokie stanowiska z powodu wyboru przyzwoitości i uczciwości w zachowaniu (ponieważ to było w czasach PRL-u nie było to takie proste - wylądowanie z "wilczym biletem" wykluczało w ogóle znalezienie innej pracy), a jedna nigdy nie awansowała z tego powodu, więc wiem o czym piszę i doskonale zdaję sobie sprawę, że podobne wybory nie są łatwe. Jednak nie można być przyzwoitym ani uczciwym wyłącznie w weekendy lub tylko w sprzyjających warunkach.
                              • giokonda.it Re: Obserwator - klient, trudna sytuacja 22.11.13, 17:52
                                Jednak nie moż
                                > na być przyzwoitym ani uczciwym wyłącznie w weekendy lub tylko w sprzyjających
                                > warunkach.

                                Proszę Cię zejdź na ziemię. Ideały są piękne. Są jednak sytuacje życiowe trudne, bo życie nie jest czarno białe i nie jest tak że albo jest się uczciwym albo nie. Przede wszystkim należy starać się być przyzwoitym i uczciwym człowiekiem w codziennym życiu. Bo jest wiele okazji, kiedy mając mniej do stracenia np. chwilę własnego komfortu zachowujemy się nieprzyzwoicie.
                                • aqua48 Re: Obserwator - klient, trudna sytuacja 23.11.13, 18:07
                                  giokonda.it napisała:

                                  > Proszę Cię zejdź na ziemię. Ideały są piękne. Są jednak sytuacje życiowe trudne
                                  > , bo życie nie jest czarno białe i nie jest tak że albo jest się uczciwym albo
                                  > nie. Przede wszystkim należy starać się być przyzwoitym i uczciwym człowiekiem
                                  > w codziennym życiu. Bo jest wiele okazji, kiedy mając mniej do stracenia np. ch
                                  > wilę własnego komfortu zachowujemy się nieprzyzwoicie.

                                  Jestem jak najbardziej na ziemi i nie uważam relatywizmu w stosunku do wartości ani za codzienne życie, ani za wartą do zapłacenia cenę za jak to nazwałaś własny "komfort". Są ludzie, którzy poświęcając istotne dla nich wartości nie będą odczuwać tego komfortu.
                                  I owszem jest tak, że nie da się być uczciwym tylko w dogodnych momentach. To nieuczciwość, przede wszystkim wobec siebie samego..
                                  • giokonda.it Re: Obserwator - klient, trudna sytuacja 23.11.13, 22:17
                                    Szanuję Twoje podejście, choć jest ono lekko naiwne i nie życiowe.
                  • urko70 Re: Obserwator - klient, trudna sytuacja 22.11.13, 15:12
                    ach_dama_byc_z_kanady napisała:

                    > Moralnie, zdecydowanie powinien byl rycersko stanac w obronie zniewazanej pr
                    > acownicy.


                    Tu nadal nie wskazujesz różnicy, o którą było pytanie.
                    • ach_dama_byc_z_kanady Re: Obserwator - klient, trudna sytuacja 23.11.13, 02:15
                      Tu nadal nie wskazujesz różnicy, o którą było pytanie.

                      Wskazalam, nie moja wina ze nie pojmujesz w czym rzecz.

                      minnie
                      • urko70 Re: Obserwator - klient, trudna sytuacja 24.11.13, 12:00
                        ach_dama_byc_z_kanady napisała:

                        > Tu nadal nie wskazujesz różnicy, o którą było pytanie.
                        >
                        > Wskazalam,

                        Nie wskazałaś.
                        • ach_dama_byc_z_kanady Re: Obserwator - klient, trudna sytuacja 24.11.13, 12:11
                          urko70 napisał:
                          Nie wskazałaś.

                          Nie pojalem w czym rzecz, wiec nie wskazala - ot, logika.

                          Minnie
                          • urko70 Re: Obserwator - klient, trudna sytuacja 24.11.13, 12:20
                            ach_dama_byc_z_kanady napisała:

                            > Nie wskazałaś.
                            >
                            > Nie pojalem w czym rzecz, wiec nie wskazala - ot, logika.

                            Więc ponownie proszę o wskazanie ZACYTOWANIE różnicy której dotyczyło pytanie:

                            "W czym istotnym tkwi różnica pomiędzy przemocą psychiczną a fizyczną,
                            że oto przy psychicznej nie należy się wtrącać a fizycznej to już można? "
                            • ach_dama_byc_z_kanady Re: Obserwator - klient, trudna sytuacja 24.11.13, 12:56
                              urko70 napisał:
                              > "W czym istotnym tkwi różnica pomiędzy przemocą psychiczną a fizyczną,
                              > że oto przy psychicznej nie należy się wtrącać a fizycznej to już można? "


                              Aqua -masz racje. w sumie obiektywnie moja postawa wzgledem hurtownika jest tchorzliwa, oczywscie.
                              Moralnie, zdecydowanie powinien byl rycersko stanac w obronie zniewazanej pracownicy.


                              popracuj troche glowa, to zrozumiesz na czym polega moja odpowiedz...

                              Minnie
                              • urko70 Re: Obserwator - klient, trudna sytuacja 25.11.13, 09:58
                                ach_dama_byc_z_kanady napisała:

                                > urko70 napisał:
                                > > "W czym istotnym tkwi różnica pomiędzy przemocą psychiczną a fizyczną,
                                >
                                > > że oto przy psychicznej nie należy się wtrącać a fizycznej to już można?
                                > "

                                >
                                > Aqua -masz racje. w sumie obiektywnie moja postawa wzgledem hurtownika jest
                                > tchorzliwa, oczywscie.
                                > Moralnie, zdecydowanie powinien byl rycersko stanac w obronie zniewazanej praco
                                > wnicy.

                                >
                                > popracuj troche glowa, to zrozumiesz na czym polega moja odpowiedz...

                                Tu nadal nie wskazujesz różnicy o której mowa w pytaniu.
        • giokonda.it Re: Obserwator - klient, trudna sytuacja 23.11.13, 22:24
          > Nie, absolutnie tak nie uważam, moim zdaniem brak reakcji to znieczulica i przy
          > zwolenie na przemoc. S-v nakazuje obronę słabszych, a nie milczącą akceptację s
          > krajnego chamstwa.
          > Jak nie wiadomo jak się zachować należy zachować się PRZYZWOICIE.

          SV to sztuka życia. Jeśli można się tu odwołać do jego zasad, to przede wszystkim należy respektować zasady panujące na czyimś terytorium. Czyli raczej manipulacja przez np odwrócenie uwagi od sytuacji niż wkraczanie otwarcie w konflikt. A jak nie wiadomo jak się zachować, to należy zachować się NATURALNIE.
          • aqua48 Re: Obserwator - klient, trudna sytuacja 24.11.13, 12:03
            giokonda.it napisała:

            > przede wszystkim należy respektować zasady panujące na czyimś terytorium. Czyli raczej manipulacja przez np odwrócenie uwagi od sytuacji niż wkraczanie otwarcie w konflikt.

            S-v nigdzie nie poleca respektowania ewidentnego BRAKU ZASAD.
            Między milczącą akceptacją a wkraczaniem w otwarty konflikt, jest całe spektrum innych zachowań. Nawiasem mówiąc s-v nie poleca również wchodzenia w konflikty.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka