marcin.9999
20.11.13, 16:20
Jak się zachować w takiej sytuacji?
Pracuję w hurtowni dostarczającej półprodukty spożywcze lokalom gastronomicznym (restauracjom, barom itp.). Mamy kilkunastu ważnych klientów, z których każdy raz w miesiącu składa duże zamówienia (powyżej 30 000 zł). U każdego z nich w lokalu bywam osobiście w celu podtrzymywania dobrych relacji biznesowych. Wśród nich jest jeden, który bardzo źle traktuje swój personel. Przy mnie krzyczy na nich, wyzywa, cały czas się złości. Wobec mnie jest miły, nie mam zastrzeżeń, ale wczoraj byłem świadkiem, gdy jedna z jego pracownic na zapleczu upuściła brudną szklankę i ją rozbiła a on powiedział "Ty głupia ku**wo powinnaś pracować du*ą na ulicy a nie w tak dobrym lokalu. Zapłać szmato je**na za tę szklankę i nie pokazuj mi się na oczy dzisiaj". Ona się rozpłakała i wybiegła na zewnątrz a on jak gdyby nigdy nic kontynuuował ze mną rozmowę o dostawie na grudzień. To nie był pojedyczny wypadek, tak jest często, ale ten był chyba najbardziej jaskrawy (przy mnie). Jest mi głupio ilekroć jestem w takie sytuacji.
Jak powinienem zareagować? Kulturalna osoba powinna chyba zwrócić uwagę komuś, kto się tak zwraca do kobiety, ale z drugiej strony mamy relację sprzedawca - klient, w której ja jestem w gorszym położeniu (on ma do wyboru wiele hurtowni)... Jest to bardzo nerwowy i energiczny facet, który jak coś nie jest tak, jak on chce, natychmiast się złości i potrafi zrezygnować z dostawcy (tak było w przypadku jego dostawcy win - wiem to od znajomego - coś mu się nie spodobało w zachowaniu dostawcy i następnego dnia zmienił go na innego). Co byście zrobili na moim miejscu? Zagryzać zęby na takie zachowanie i milczeć? Spróbować delikatnie i uniżenie zwrócić uwagę ryzykując stratę kontraktu? Sytuacja trochę bez wyjścia...
Marcin