Dodaj do ulubionych

przeklinanie w pubie vs podsłuchiwanie

31.01.14, 19:24
Byłam ostatnio z kolegą w naszym lokalnym, małym, nieformalnym dzielnicowym pubie. Podobnie jak w wielu pubach, konwencja jest tutaj następująca: wszyscy gadają głośno, wszyscy się słyszą, nikt się nie słucha... Kolega natomiast lubi uzyć plugawego słownictwa, co jednak czyni okazjonalnie i bardzo wdzięcznie, mnie to zupełnie nie przeszkadza, przyzwyczaiłam się przez lata znajomości... Tymczasem od sąsiedniego stolika wstał młody facet, podszedł do nas i poprosił, aby przy nim, nie przeklinać, że jemu przeszkadza... Mój kolega się zmieszał i przeprosił półgębkiem, mam jednak wrażenie, że nasz sąsiad powinien chyba jednak skupić się na swoich znajomych, a nie nadstawiac ucha do naszego stolika i naszych spraw... Co sądzicie?
Obserwuj wątek
    • engine8 Re: przeklinanie w pubie vs podsłuchiwanie 31.01.14, 19:55
      Sluchanie moze byc czynne albo bierne.... czasami nie trzeba nadstawiac ucha i nie sposob nie slyszec nawet nie sluchajac..

      Ty sie przyzwyczailas a inni nie....
      Moze to niezgodne z S-v upominac kogos i wlasciwym dla s-v byloby aby osoba kterej sie nie podoba jak ktos przeklina powinn czy moze wyjsc ale jak ktos ma odwage upomniec to jest to niech sobie s-v mowi co chce to jest "spolecznie pozytywne" wg mnie. smile

      Przeklinanie, glosne wycieranie nosa, plucie, i temu podobne w publicznym miejscu nie powinny miec miejsca....i podejrzewam nie sa dopuszalne wg s-v. Pytanie czy jak ktos nie przestrzega praw/zalecen s-v czy s-v dopuszcza "klina klinem " ?

    • majaa Re: przeklinanie w pubie vs podsłuchiwanie 31.01.14, 21:02
      Wiesz, może ten Wasz sąsiad wcale nie musiał nadstawiać ucha, może kolega po prostu zbyt głośno tego słownictwa używałwink W moim przekonaniu to dobrze, że są jeszcze tacy, którzy nie mają oporu przed zwróceniem uwagi komuś, kto bluzga aż uszy więdną. Myślę, że tak naprawdę jest sporo ludzi, których taki język drażni, tylko nie mają odwagi tego powiedzieć.
      • aga-kosa Re: przeklinanie w pubie vs podsłuchiwanie 31.01.14, 21:23
        Dwa razy przeczytałam pierwszy wpis. Mężczyzna używający towarzystwie kobiety plugawego języka?! W dodatku w miejscu publicznym?
        Wprawdzie prof Miodek powiedział, że można użyć wulgaryzmu ale dla podkreślenia emocji. Nie powiedział, że można to zrobić w obecności kobiety - nawet jeśli ona jest przyzwyczajona (?).
        Też zwracam uwagę gdy słyszę - nie podsłuchując ( bo dziś nie trzeba podsłuchiwać)-, że przepraszam ale mnie to razi.
        W stosunku do młodych dziewczyn np na przystanku, które podobnie jak ich koledzy walczą o palmę pierwszeństwa kto soczyściej zaklnie podchodzę i proszę żeby pozdrowiła babcię od babci Agi, bo jej babcia chwaliła się jaką ma dobrze wychowaną wnusię.
        Jeśli my nie będziemy dbali o czystość naszego języka to kto za nas to zrobi.
        Zastanawiam się jacy rodzice będą z młodych ludzi używających wulgarnych słów. aga
        • nm.buba011 Re: przeklinanie w pubie vs podsłuchiwanie 31.01.14, 22:01
          aga-kosa napisała:

          > Wprawdzie prof Miodek powiedział, że można użyć wulgaryzmu ale dla podkreślenia
          > emocji.

          - miał rację. Zapewne dodał, że każdy wyraz można użyć, bo skoro jest w słowniku.
          Jedyny szkopuł, aby znaleźć ku temu uzasadnienie. Dowcip? Kiedy jest kilkakrotnie lepszy, niż ewentualne złe doznania. Kodeks s-v bywa z różnych powodów zawieszany.
          Dziad Wojciecha, hrabiego Dzieduszyckiego, również Wojciech, pisał na swoich biletach wizytowych D.U.P.A, w odpowiedzi na zaproszenie z dopiskiem - R.S.V.P.

          Dla mnie wysoko diagnostyczne jest, czy wulgaryzm jest wypowiadany z akcentem, czy przeciwnie, przyciszonym głosem. W drugim przypadku, w brew pozorom, użycie wulgaryzmu powinno być zaniechane.

          Wulgaryzmów używał Gustaw Holoubek. Z wyczuciem, klasą i uzasadnieniem.
          Byłem na debacie z udziałem między innymi Magdaleny Zawadzkiej i Doroty Wellman.
          Pierwsza Pani użyła odważniejszego wulgaryzmu, ale zrobiła to z wdziękiem i uzasadnieniem.
          Ta druga wypadła natomiast wulgarnie i ordynarnie, przy większej powściągliwości.

          Wulgaryzmy, to tak, jak narzędzia w rękach fachowca i... partacza.

          Prawdopodobnie, kiedy dowcip byłby przedni, ów wymieniony mężczyzna nie zwrócił by uwagi na wulgaryzm. To by się nie dało zrobić.
          • jamajka10 Re: przeklinanie w pubie vs podsłuchiwanie 02.02.14, 10:47
            W przypadku Dzieduszyckiego nie był to wulgaryzm, tylko żarcik. W odpowiedzi na skrót -inny skrót oznaczający "Dziękuję Uprzejmie Przyjdę Akuratnie"
            Kiedyś, dawno temu, praktyki studenckie odbywaliśmy w ośrodku wojskowym. Chcąc nieco rozruszać sztywnych panów oficerów, na naszym namiocie wywiesiliśmy szyld DUPA, a pod spodem, małymi literkami rozwinięcie: Dolnośląskie Ugrupowanie Plastyków Amatorów, bo to ASP była wink
    • wioskowy_glupek Re: przeklinanie w pubie vs podsłuchiwanie 02.02.14, 22:19
      Sądzimy, że masz coś z głową...
      Pub to miejsce publiczne, kolega głośno przeklinał, trudno więc byłoby go nie słyszeć.
      • czajniczek_russella Re: przeklinanie w pubie vs podsłuchiwanie 03.02.14, 01:53
        Sądzimy, że Twój nick, wioskowy_głupku, jest bardzo trafnie dobrany.
    • urko70 Re: przeklinanie w pubie vs podsłuchiwanie 03.02.14, 11:34
      hexakosioihexekontahexafobie napisał:

      > Byłam ostatnio z kolegą ... Co sądzicie?

      Dynamicznie zmieniasz rodzaj w którym piszesz oraz przedstawiasz
      oczywisty w ocenie problem. W związku z powyższym sądzę że to fikcja.

      Ponadto sądzę, że sugerowanie innym podsłuchiwania i wybielanie osoby
      posługującej się wulgaryzmami na tyle głośno, ze otoczenie słychy jest
      delikatnie mówiąc nie na miejscu.
      • znana.jako.ggigus :)) sokole oko 03.02.14, 14:20
        podziwiam odwage tego mezczyzny w pubie.
        No i to nieeleganckie i tak rozmawiac i przebywac w towarzystwie takich osob. Wg mnie.
        • urko70 Re: :)) sokole oko 04.02.14, 08:20
          znana.jako.ggigus napisała:

          > podziwiam odwage tego mezczyzny w pubie.

          Po prostu dobrze jest czytać / słuchać to co inni "piszą",
          a nie "być może mają na myśli".
          To nadawca odpowiada za treść jaką przekazuje. Jak przekazuje źle to
          jest to jego problem / wina.

          Podobnie oceniam zachowanie zwracającego uwagę. Może nie tyle podziwiam ale
          uważam, ze tak to właśnie powinno wyglądać.
          • znana.jako.ggigus podziwiam odwagę, bo zwrócenie uwagi w 04.02.14, 11:38
            pubie może skończyć się sążnistą awatnruą, wzywaniem policji też np. Może skończy ć się wszystkim, choć słuchanie czyichś bluzgów jest tak samo nieprzyjemne.
            • urko70 Re: podziwiam odwagę, bo zwrócenie uwagi w 04.02.14, 11:44
              znana.jako.ggigus napisała:

              > pubie może skończyć się sążnistą awatnruą, wzywaniem policji też np. Może skońc
              > zy ć się wszystkim, choć słuchanie czyichś bluzgów jest tak samo nieprzyjemne.

              Gdyby uwaga była kierowana do przysłowiowego "karka" to i owszem podziw
              zasadny, jednak kiedy kieruje się ją do hehe "zwykłego" .... ale to już
              rozdrabnianie.
              • znana.jako.ggigus zakładam, że normalna osoba nie bluzga w miejscach 04.02.14, 11:48
                publ., wiec zakładam, że nienormanla osoba tak się zachowuje, ergo spodziewam się wszystkiego.
                Nie zwasze jest tak źle, to fakt.
            • kora3 Pewnie ta odwaga nbyłaby bardziej hmmm 04.02.14, 11:54
              powsciągliwasmile, gdyby kolega watkodawczyni siedział w towarzystwie panów rodem z siłowni tak samo jak on przeklinającychsmile pisze o tym zresztą do Ciebie poniżej.

              Ogólnie - właśnie w celu unikniecia sytuacji, gdy taka uwaga może się jak piszesz "skończyć wszystkim" skłaniałabym się niezależnie od tego, kto przeklina ku interwencji u obsługi lokalu.
              Ona ma prawo zwrócić uwagę, a nawet wyprosić gościa
    • kora3 A wg mnie sytuacja nie jest wcale taka prosta 04.02.14, 10:24
      Ludzie mają prawo rozmawiać jak chcą i o czym mają chęć ze SOBĄ, pod warunkiem, ze nie przeszkadzają tym innym, nie wprawiają ich w zakłopotanie itd.

      Uwazam, ze nie ma oceniać watkodawczynię i jej kolegę w związku z tym, że w rozmowie z sobą używają/jedno z nich używa wulgaryzmów, a obie strony to akceptują.

      Nieco OT - za studenckich czasów miałam takiego kolegę z roku, z którym dla zartów sobie zawsze dogryzaliśmy. Bez wulgaryzmów, fakt, ale w stylu: "Fajną masz koszulę P. Męskich nie było?" , albo "Swietny makijaż. Idziesz na bal przebierańców?". W tamtym okresie nas to b. smieszyło, a nasze najbliższe otoczenie wiedziało, ze to sa jaja. Kiedyś na jakiejś imprezie, na którą zaprosiłam swoją przyjaciółkę spoza grona znajomych z roku na stronie zapytała mnie dlaczego tak bardzo nie lubimy się z P., bo przecież to fajny chłopak. smile
      Wyjaśniłam jej, ze to sa takie nasze ŻARTY, a P. bardzo lubię i jest b. fajny. Dla niej był na tyle fajny, ze został jej męzem smile

      Komuś mogły się te nasze żarty nie podobać, mógł je uważać za głupie, ale nasze żarty- nasza sprawasmile
      Jeśli natomiast idzie o wulgaryzmy - cóż pub to na ogół miejsce, gdzie bywa głośno, bo wszyscy mówią, jeszcze muzyczka zwykle "daje" w tle, więc siłą rzeczy nikt nie szepcze.
      Jeśli kolega watkodawczyni się nie wydzierał używając wulgaryzmów, a siedzący opodal człowiek jakiś tam usłyszał, to moim zdaniem powinien to zmilczeć. Natomiast jeśli przeklinanie było głośne i nagminne i mu przeszkadzało, to moim zdaniem winien zwrócić się do OBSŁUGI lokalu. To ona jest od zwracania uwagi klientom.

      Nie tak dawno miałam okazję widzieć taką scenkę: do małego osiedlowego pubu p[rzyszła parka młodych ludzi. Usiedli samotnie w sali dla palących. Ta sala ma oszklone drzwi i z drugiej sali widać, co się w niej dzieje. Barman ma "podgląd" na tę salę przez szybę bezpośrednio z baru, ale przecież nie gapi suę tam cały czas, tym bardziej, ze ma klientów w drugiej sali. Młodzi ludzie zaczęli się coraz bardziej intensywnie całowaćsmile
      Zasadniczo nikomu z barowiczów by to nie przeszkadzało, tyle, że tym, którzy chcieli do tej sali wejść zapalić, było niezręcznie, a ze ostra zima, to nie chcieli wychodzić z baru na papierosa. Jeden z nich zwrócił uwagę na zachowanie pary barmana, który pofatygował się do drugiej salki i para umizgów zaprzestała.
      jestem zdania, ze w takich sytuacjach, także gdy ktoś przeklina, należy o ule się chce interweniować u obsługi.
      • znana.jako.ggigus mylisz pojęcia 04.02.14, 11:36
        co innego żart, a co innego wulgaryzm. Stojąc obok wyłapujesz pojedyczne słowa. I jeśli to jest bluzg, to czujesz się zbluzgana- Jeśli wyłapujesz bal przebierańców, a potem głupi rechot nawet, to to jest inna sytuacja.
        • kora3 nie, nie mylę 04.02.14, 11:49
          napisałam, ze to o koledze z roku jest OT smile

          Ja jeśli słyszę bluzg nie czuje się wcale zbluzgana, wszak bluzg nie do mniesmile Jeśli ktoś krzyczałby na ulicy "Ty głupku", nie czułabym się ani wyzwana, ani wzywana. smile

          Jak dla mnie - nie mam obowiązku słuchać bluzgów, także nie do mnie skierowanych, ale nie nasłuchuję o czym mówią ludzie w pubie przy innych stolikach, które to stoliki bywają usytuowane nieraz b. blisko siebie. Po prostu tak mam, że jeśli się skupiam na czymś np. rozmowie, to nie słyszę co dzieje się dokoła. Oczywiście, jeśli coś jest b. głosne, np. poprzeklinanie, to nie sposób nie słyszeć. Nadal jednak uważam, że najbardziej prawidłową reakcją jest w tej sytuacji interwencja u obsługi lokalu.

          Nawiasem mówiąc - jak znam zycie to jeśli kolega watkodawczyni byłby tzw. karkiem i siedział w towarzystwie podobnych sobie osób bardzo głosno przeklinając, to ów bywalec pubu pewnie położyłby uszy po sobie i siedział cicho, albo się stamtąd czum prędzej zawijał smile
          Widziałam takie sytuacje nie raz i nie dwa, kiedy grupa młodzieży głosno się smiejąca przy kawiarnianym stoliku dostawała "reprymendę" za zachowanie od innych gości, a goście wyglądający jak reklama siłowni mogli się w tym samym czasie zachowywać dowolnie smile
          • znana.jako.ggigus jeśli rozmawiasz a obok przy stoliku 04.02.14, 11:54
            ktoś PRZESZKADZA Ci używając ciągle wulgaryzmwów, to nie możesz się koncentrować. Zaczynasz coś mówić np. i słyszysz kolejny bluzg. To nie musi być bluzganie, to może być darcie się, niektórzy ludzie mówią głośno, mimo iż stoliki są ciasno ustawione.
            Wg mnie mylisz pojęcie żartu, który ktoś obok może cząstkowo uslyszeć z permanentnym bluzganiem.
            Pewnie że interwencja u obsługi to wyjżcie, aale nadal myślę, że można po prostu zauważć, że obok siedzą ludzie.
            • kora3 Re: jeśli rozmawiasz a obok przy stoliku 04.02.14, 12:00
              znana.jako.ggigus napisała:

              > ktoś PRZESZKADZA Ci używając ciągle wulgaryzmwów, to nie możesz się koncentrowa
              > ć.


              Jeśli o mnie osobiście chodzi, to taka osoba musiałaby się zachowywać bardzo głosno i siedzieć bardzo blisko. Jesliby zachowywała się bardzo głośno, to owszem, trudno byłoby mi się skoncentrować, nawet jeśli nie używałaby wulgaryzmów. W takiej sytuacji poprosiłabym obsługę lokalu o interwencję.

              Zaczynasz coś mówić np. i słyszysz kolejny bluzg. To nie musi być bluzganie,
              > to może być darcie się, niektórzy ludzie mówią głośno, mimo iż stoliki są cias
              > no ustawione.


              Owszem, jak wyżej smile

              > Wg mnie mylisz pojęcie żartu, który ktoś obok może cząstkowo uslyszeć z permane
              > ntnym bluzganiem.

              NIE mylę, toz napisałam - gdyby szło o usłyszenie raz jakiegoś normalnym głosem wypowianego wulgaryzmu, usłyszanego np. dlatego, ze chwilowo mój rozmówca zamikł, zamilkła na chwile muzyka, to osobiście zmilczałabym. Gdyby się ktoś wydzierał uniemożliwiając mi rozmowe, wszystko jedno klnąc, czy zwyczajnie się zbyt głosno zachowując poprosiłabym barmana o interwencję.

              > Pewnie że interwencja u obsługi to wyjżcie, aale nadal myślę, że można po prost
              > u zauważć, że obok siedzą ludzie.


              Pewnie, tylko ja tak mam, że nie wpycham się w kompetencje gospodarzy, a tymi są barmani, kelnerzy ewentualnie ochrona. Wiadomo, ze nie muszą zaraz wszystkiego widzieć, słyszeć, wiec można im powiedzieć i tyle.
              • znana.jako.ggigus tyle że podany przez Ciebie przykład 04.02.14, 12:05
                notorycznie przeklinającego kolegi nie dotyczył jednego wulgaryzmu na wieczór, tak przypuszczam.
                Wołanie obsługi - no nie wiem, wydaje mi się, że dorśli ludzie są w stanie nawzajem się dogadać, a przynajmniej spróbować. W sytuacji z króliczą mufką w innym wątku nie było mowy o tym, żeby iść do kierowcy. Obsługa baru to często jakieś młode dziewczętasmile
                Ale na serio - Ty podajesz ekstremalny przykład w drugą stronę.
                • kora3 Re: tyle że podany przez Ciebie przykład 04.02.14, 12:14
                  znana.jako.ggigus napisała:

                  > notorycznie przeklinającego kolegi nie dotyczył jednego wulgaryzmu na wieczór,
                  > tak przypuszczam.


                  Przepraszam, jakiego kolegi?

                  > Wołanie obsługi - no nie wiem, wydaje mi się, że dorśli ludzie są w stanie nawz
                  > ajem się dogadać, a przynajmniej spróbować.


                  ja jestem zdania, że od tego jest obsługa


                  W sytuacji z króliczą mufką w innym
                  > wątku nie było mowy o tym, żeby iść do kierowcy


                  wybacz, nie czytałam

                  . Obsługa baru to często jakieś
                  > młode dziewczętasmile


                  To bez znaczenia, obsługa, to obsługa

                  > Ale na serio - Ty podajesz ekstremalny przykład w drugą stronę.
                  >


                  Jaki?
                  • znana.jako.ggigus Re: tyle że podany przez Ciebie przykład 04.02.14, 12:17
                    kolegi z postu wyjściowego, o którym dyskutujemy.
                    • kora3 Re: tyle że podany przez Ciebie przykład 04.02.14, 12:20
                      znana.jako.ggigus napisała:

                      > kolegi z postu wyjściowego, o którym dyskutujemy.

                      ale ja nie jestem autorem wątku, wiec przykład nie mój smile
                      • znana.jako.ggigus ale podawałaś w innej dyskusji 04.02.14, 12:29
                        ten przykład z pubem i przeklinajłcym koelgą, nieprawdaż?
                        • kora3 Re: ale podawałaś w innej dyskusji 04.02.14, 12:31
                          znana.jako.ggigus napisała:

                          > ten przykład z pubem i przeklinajłcym koelgą, nieprawdaż?

                          w której? Przytocz, bo nie kojarzę
                          • znana.jako.ggigus kolega przeklinający w osiedlowym 04.02.14, 12:35
                            pubie, gdzie wszyscy się znają. To nie Ty??
                            • kora3 Nie, nie ja :) 04.02.14, 13:18
                              ja opisałam sytuacje w osiedlowym barze, gdzie wszyscy się znają, w której znajoma co się do nas przysiadła, zapytała, czy może pójść z nami, gdy wychodziliśmy do kolegi mieszkającego opodal. Nic o przeklinaniu tam nie było, w każdym razie - z mej strony
                    • znana.jako.ggigus ps i uważam, że zanim odowołać 04.02.14, 12:22
                      się do autorytetu - obsluga baru czy sąd w prawach sporów sąsiedzkich, można najpierw spróbować się dogadać czyli zasygnalizować - to mi przeszkadza. Dla mnie, ale to oczywisście moja postawa - odwoływanie się do innych to następny krok. Obługa lokalu jest wg mnie odpowiedzialna za napoje, czystość stolika, ochronę przed słońcem czy światlło, gdy zapadnie zmrok. Ale obsługa baru nie jest odpowiedzialna za wulgarne zachowanie innych gości.
                      • kora3 Re: ps i uważam, że zanim odowołać 04.02.14, 12:30
                        wiesz, wg mojej oceny obsługa jest odpowiedzialna także za moje samopoczucie w lokalu, składa się na to zarówno to, o czym piszesz, jak i zachowanie innych gości, które mi przeszkadza.
                        Tak samo, jak nie wszczynam sporu w temacie zachowania czyjegoś w domu gospodarza, tak samo nie wszczynam go w lokalu.

                        Przeczytałam post założycielski w temacie mufki z królikasmile Także uważam, ze nie była tu potrzebna interwencja u kierowcy, bo sprawa dotyczyła nietypowych preferencji osoby, która była uczulona na futro.
                        W lokalu mamy prawo wymagać, żeby zachowanie innych gości nam nie przeszkadzało.
                        • znana.jako.ggigus rozumiem i dlatego powtarzam, 04.02.14, 12:34
                          że interwencja u obłsugi to wg mnie kolejny krok.
                          Wg mnie dorosśli ludzie godadują się sami, a jeśli to nie pomaga, trzeba szukać pomocy.
                          Zresztą do dla jednego jest ordynarne, dla innego to norma. Zakładając że obok siedzłą karki czy jak ja bym nazwała- młode byczki z siłki.
                          Czyli z samego faktu różnej wrażliwości obsluga nie musi zajmować się foabiami czy preferencjaami gości.
                          Mufka to oczywiście była mała złośliiwość z mojej strony, kierowca fizycznie nie może interweniować, bo ma rozkład jazdy.
                          • kora3 Re: rozumiem i dlatego powtarzam, 04.02.14, 13:17
                            znana.jako.ggigus napisała:

                            > Czyli z samego faktu różnej wrażliwości obsluga nie musi zajmować się foabiami
                            > czy preferencjaami gości.


                            Wulgaryzmy określane jako "wyrazy powszechnie uznawane za obraźliwe" są wylgaryzmami, a używanie ich w miejscach publicznych może podpadać pod wykroczenie. Może to komuś nie przeszkadzać, może też - przeszkadzać. Wrażliwosc obsługi nie ma tu niczego do rzeczy - skoro ktoś zgłasza jej problem, ma zainterweniować.

                            > Mufka to oczywiście była mała złośliiwość z mojej strony, kierowca fizycznie ni
                            > e może interweniować, bo ma rozkład jazdy.


                            Kierowca ma prawo u nawet obowiązek interweniować w pewnych sytuacjach, tylko, ze taka do nich nie należy.
                            Brutalnie mówiąc: to osoba uczulona ma problem, a nie osoba posiadająca futro. Posiadanie forta, jakby go ktoś nie oceniał, jest całkowicie legalne i w normie społecznej. Zatem tylko od osoby z futrem/w futrze zależy, czy przychyli się do prośby osoby iczulonej. Oczywiście, każdy normalny i kulturalny człowiek - przychyli się, ale tak naprawdę nietypowe jest uczulenie na futro, a nie samo futro.
            • kora3 A jak oceniasz taką sytuację? 04.02.14, 12:10
              W zasadzie co do scenerii dość podobnąsmile
              Po materiale przychodzę z fotografem do "naszego" pubiku. Spotykamy grupke znajomych, dosiadamy się. Jesteśmy oboje pod wrażeniem sprawy, z którą przed chwilką mieliśmy zawodowo do czynienia. Wymieniamy na temat uwagi, znajomi się dołączają, pytają, maja własne komentarze.
              Wszyscy rozmawiamy normalnymi głosami - tak, ze się słyszymy, ale nikt się nie wydziera, nikt też nie klnie. Rozmowa tyczy się tematu pary, która ma 10 dzieci, w drodze 11, nikt nie pracuje, bieda aż piszczy itd. Padają uwagi, że takie postępowanie to bezmyślność, krzywda dla dzieci itp.
              Nagle od stolika obok wstaje jakiś facet, podchodzi i informuje, ze nie mamy racji, bo dzieci to szczęście, a ludziom nie można szczęścia ograniczać, nie mamy serca itd. Gośc siedział przy stoliku samotnie, pewnie przysłuchiwał się naszej rozmowie, bo z konkretnymi uwagami zwracał się do konkretnych osób, które konkretne rzeczy mówiły.
              Nie padały żadne obraźliwe, czy wulgarne sformułowania, ale temat - przyznaję - był kontrowersyjny, albo mógł być.
              • znana.jako.ggigus trafiliście na obrońcę życia:) 04.02.14, 12:16
                a że mieszkam koło kliniki aborcyjnej i za rogiem pasując jest centrum Europejskie Obrońców życia i ci obrońcy, kiedy idę do domu, krzyczą za mną - niech pani tego nie robi, bo myślą, że ja do kliniki i że obrońcy życia komentują zakupy (w koszyku rowerowym), bo chcą być mili, to jestem mało tolerancyjna dla takiej postawy obroćców życia
                smile)
                Ale na serio - no nie wiem, na takie jawne wtrącanie się nie zareagowałabym w ogóle, tylko wzruszeniem ramion.
                Ale to znowu inna bajka.

                • kora3 Mozliwe, nie w tym rzecz 04.02.14, 12:20
                  rzecz w tym, że
                  a) gośc siła rzeczy słyszał rozmowę normalnymi głosami prowadzoną w tych warunkach. Pewnie, szczególnie dlatego, ze siedział sam i nie skupiał się na czymś swoim.
                  b) wtrącał się do tejze rozmowy nieproszony.

                  chodzi mi o to, ze w takich warunkach rozmawiając naprawdę trudno szeptać u mieć pewność, ze nikt nie usłyszy szeptu. Co innego się wydzierać, a co innego - rozmawiać.
                  • znana.jako.ggigus znowu mylisz dwie rzeczy 04.02.14, 12:28
                    on się nie wtrącał, bo mu przeszkadzaliście. On się wtrącił do treści rozmowy.
                    • kora3 O matko, toż napisałam :) 04.02.14, 12:34
                      znana.jako.ggigus napisała:

                      > on się nie wtrącał, bo mu przeszkadzaliście. On się wtrącił do treści rozmowy.

                      ze nie chodzi o to, ze się wtrącił (nie o to chodzi w tym momencie, bo takie wtracanie się jest całkiem poza nawiasem SV), a o to, ze sam nie skupiając się na swoich sprawach (jako, ze sam siedział, to na przemyśleniach, albo lecącej w tle muzyce) SŁYSZAŁ ze szczegółami rozmowę prowadzoną przy innym stoliku NORMALNYMI głosami, bez wydzierania się.
                      • znana.jako.ggigus no ale czego oczekujesz? 04.02.14, 12:39
                        facet naruszył zasady dobrego wychowania, bo się wtrącił do rozmowy.
                        Nigdzie nie pisałam - szepcie przy stolikach albo szyfrujcie wypowiedź, aby obce ucho nie zrozumiało.
                        Wrzucasz dwie odmienne sytuacje, dwie odmienne motywacje do jednego, a raczej stolika w miejscu publicznym jak kawiarna czy pub.
                        • urko70 Re: no ale czego oczekujesz? 04.02.14, 13:14
                          znana.jako.ggigus napisała:

                          > facet naruszył zasady dobrego wychowania, bo się wtrącił do rozmowy.

                          Aby nie został do niej zaproszony przez na tyle głośną rozmowę, że słyszalną
                          w sąsiednich stolikach? smile
                        • kora3 Nadal nie rozumiesz 04.02.14, 13:21
                          chciałam tylko uświadomić, ze nie trzeba zachowywać się SZCZEGÓLNIE GŁOŚNO, by to co się mówi przy stole w pubie, było słyszalne dla gości przy innych stolikach. SZCZEGÓLNIE w sytuacji, gdy ktoś się PRZYSŁUCHUJE rozmowie przy sąsiednim stoliku.
                          W związku z tym nie można a priori zakładać, ze kolega watkodawczyni bardzo głosno klął, a ten, który zwrócił mu uwagę nie przysłuchiwał się specjalnie.
                  • urko70 Re: Mozliwe, nie w tym rzecz 04.02.14, 13:05
                    kora3 napisała:

                    > rzecz w tym, że
                    > a) gośc siła rzeczy słyszał rozmowę normalnymi głosami prowadzoną w tych warunk
                    > ach. Pewnie, szczególnie dlatego, ze siedział sam i nie skupiał się na czymś s
                    > woim.
                    > b) wtrącał się do tejze rozmowy nieproszony.
                    >
                    > chodzi mi o to, ze w takich warunkach rozmawiając naprawdę trudno szeptać u mie
                    > ć pewność, ze nikt nie usłyszy szeptu. Co innego się wydzierać, a co innego - r
                    > ozmawiać.

                    Kiedyś mnóstwo czasu spędzałem w różnych pubach, czasem muzyką
                    czasem bez muzyki, nie przypominam sobie abym kiedykolwiek słyszał
                    o czym gadają ludzie z sąsiedniego stolika.

                    Gdy w pubie jest głośno to gadamy głośno ale tak aby nas słyszeli ludzie z
                    naszego stolika, a nie ze stolika obok, gdy jest w pubie ciszej to i my przy
                    swoimi stoliku rozmawiamy ciszej ale tak aby nas słyszeli ludzie z naszego
                    stolika a nie z sąsiednich.

                    Złoszczą mnie ludzie którzy rozmawiają tak, ze całe otoczenie
                    czy chce czy nie chce to słyszy o czym oni rozmawiają. To samo z rozmowami
                    przez telefon, pół sklepu czy też cały lokal w jakim mieści sie placówka poczty
                    musi uczestniczych w rozmowach co Basia powiedziała Kasi o swoim
                    nowopoznanym chłopcu.

                    Reasumując:
                    a. źle oceniam zachowanie towarzystwa które rozmawia tak głośno, że otoczenie
                    jest skazane na słuchanie nie swojej rozmowy.
                    b. pytanie czy skoro otoczenie zostało włączone do rozmowy to ma prawo
                    czy nie ma prawa w niej uczestniczyć?

                    Skoro ktoś narusza przestrzeń innych ludzi to niech się liczy z pewną reakcją
                    tych ludzi. Być może właściwą reakcją byłoby zwrócenie uwagi aby byli ciszej,
                    a jeśli by nie dotarło to dosadniej .... ale być może ktoś ma doświadczenie, ze
                    takie uwagi nic nie dają i skoro został włączony do rozmowy to i zajął stanowisko.

                    smile
                    • kora3 Re: Mozliwe, nie w tym rzecz 06.02.14, 11:47

                      >
                      > Kiedyś mnóstwo czasu spędzałem w różnych pubach, czasem muzyką
                      > czasem bez muzyki, nie przypominam sobie abym kiedykolwiek słyszał
                      > o czym gadają ludzie z sąsiedniego stolika.


                      no to zaprawdę ewenementsmile

                      >
                      > Gdy w pubie jest głośno to gadamy głośno ale tak aby nas słyszeli ludzie z
                      > naszego stolika, a nie ze stolika obok, gdy jest w pubie ciszej to i my przy
                      > swoimi stoliku rozmawiamy ciszej ale tak aby nas słyszeli ludzie z naszego
                      > stolika a nie z sąsiednich.


                      To zupełnie zrozumiałe, tylko w małych, a ludnych pubach stoliki sa niekiedy tak blisko siebie, że osoba z sąsiedniego siedzi co prawda przy swoim stoliku, ale obiektywnie nie dalej niż osoba, która siedzi przy Twoim.

                      > b. pytanie czy skoro otoczenie zostało włączone do rozmowy to ma prawo
                      > czy nie ma prawa w niej uczestniczyć?


                      Nie, nawet jeśli istotnie byłoby, jak piszesz
                      >
                      > Skoro ktoś narusza przestrzeń innych ludzi to niech się liczy z pewną reakcją
                      > tych ludzi.


                      Hmmm z pewną, właśnie. Zatem do przyjęcia byłyby dwie opcje:
                      1. zwrócenie uwagi towarzystwu, ze za głosno się zachowuje
                      2. Interwencja w tej sprawie u obsługi lokalu.
                      • urko70 Re: Mozliwe, nie w tym rzecz 06.02.14, 22:14
                        kora3 napisała:

                        > no to zaprawdę ewenementsmile

                        A dla nas to była norma.


                        > > Gdy w pubie jest głośno to gadamy głośno ale tak aby nas słyszeli ludz
                        > ie z
                        > > naszego stolika, a nie ze stolika obok, gdy jest w pubie ciszej to i my p
                        > rzy
                        > > swoimi stoliku rozmawiamy ciszej ale tak aby nas słyszeli ludzie z naszeg
                        > o
                        > > stolika a nie z sąsiednich.

                        >
                        > To zupełnie zrozumiałe, tylko w małych, a ludnych pubach stoliki sa niekiedy ta
                        > k blisko siebie, że osoba z sąsiedniego siedzi co prawda przy swoim stoliku, al
                        > e obiektywnie nie dalej niż osoba, która siedzi przy Twoim.

                        Tak, tak, zaraz usłyszymy tu historię o malutkim PUBie w którym Wy
                        siedzieliście przy tak długim stole, że trzeba było mówić tak głośno, że inni słyszeli.


                        > > b. pytanie czy skoro otoczenie zostało włączone do rozmowy to ma prawo
                        > > czy nie ma prawa w niej uczestniczyć?

                        >
                        > Nie, nawet jeśli istotnie byłoby, jak piszesz

                        Uwielbiam takie elementy, które absorbują otoczenie swoimi sprawami ale
                        obruszają się na to jak otoczenie też głośno zaczyna mówić.


                        > > Skoro ktoś narusza przestrzeń innych ludzi to niech się liczy z pewną
                        > reakcją
                        > > tych ludzi.

                        >
                        > Hmmm z pewną, właśnie. Zatem do przyjęcia byłyby dwie opcje:
                        > 1. zwrócenie uwagi towarzystwu, ze za głosno się zachowuje
                        > 2. Interwencja w tej sprawie u obsługi lokalu.

                        Czyli Ty chciałabyś sama się wydzierać na cały lokal, ale ewentualną uwagę
                        to przez obsługę najlepiej drogą dyplomatyczną przez właściwie umocowanych....

                        A może by tak zacząć od siebie i najpierw to pilnuje siebie i swojego towarzystwa(?)
                        • kora3 Re: Mozliwe, nie w tym rzecz 07.02.14, 09:05
                          urko70 napisał:
                          >
                          > A dla nas to była norma.

                          tak wam się zdawało, ze nikt nic nie słyszy smile
                          >
                          >
                          > Tak, tak, zaraz usłyszymy tu historię o malutkim PUBie w którym Wy
                          > siedzieliście przy tak długim stole, że trzeba było mówić tak głośno, że inni s
                          > łyszeli.


                          Nie pitolsmile tylko wejdź do takiego małego pubu i sam zobacz, jak jest smile

                          >
                          > Uwielbiam takie elementy, które absorbują otoczenie swoimi sprawami ale
                          > obruszają się na to jak otoczenie też głośno zaczyna mówić.


                          Sam jesteś "elementem "smile
                          >
                          >
                          > Czyli Ty chciałabyś sama się wydzierać na cały lokal, ale ewentualną uwagę
                          > to przez obsługę najlepiej drogą dyplomatyczną przez właściwie umocowanych....


                          Ja się nie wydzieram, ale zakładam mimo to, ze komus mogę przeszkadzać, bo ludzie sa róznismile Jeśli komuś przeszkadzam, niechże powie mnie, czy obsłudze, ale wtracac się do rozmowy - nie ma opcji smile

                          >
                          > A może by tak zacząć od siebie i najpierw to pilnuje siebie i swojego towarzyst
                          > wa(?)


                          No właśnie, zamiast podsłuchiwac, obserwować ile ktoś pije, ile ma lat ... wypadałoby zając się sobą smile u swoim towarzystwem, tylko, ze niektórzy chyba z tym towarzystwem mają problem i dlatego zajmują się innymi. z samotności?smile
                          • urko70 Re: Mozliwe, nie w tym rzecz 07.02.14, 09:39
                            kora3 napisała:

                            > > A dla nas to była norma.
                            >
                            > tak wam się zdawało, ze nikt nic nie słyszy smile

                            To jest świetny przykład jak potrafisz fantazjować o rzeczach o których
                            nie masz pojęcia.
                            Nie zawsze ale często bywało tak, że to było większe spotkanie i robiły się podgrupki
                            siedzące w osobnych stolikach także raz siedziało się przy jednym stoliku,
                            raz przy innym, a potem jeszcze przy innym. I to pozwalało mi na ocenę
                            tego czy słyszało się osoby z innych stolików czy nie.
                            No ale Ty wiesz lepiej....


                            > >
                            > > Tak, tak, zaraz usłyszymy tu historię o malutkim PUBie w którym Wy
                            > > siedzieliście przy tak długim stole, że trzeba było mówić tak głośno, że
                            > inni s
                            > > łyszeli.

                            >
                            > Nie pitolsmile tylko wejdź do takiego małego pubu i sam zobacz, jak jest smile

                            Kilkaset metrów ode mnie jest mała pizzeria, podają również piwo, mieszczą się tam
                            cztery stoliki. Może miałem szczęście ale nie natrafiłem tam nigdy na ludzi
                            którzy przy stoliku obok rozmawiali by tak głośno żebym słyszał ich rozmowę.
                            Oczywiście słuchać pojedyncze słowa, CZASEM skrawki wypowiedzi ale nie
                            żeby słyszeć całą rozmowę.


                            > >
                            > > Uwielbiam takie elementy, które absorbują otoczenie swoimi sprawami ale
                            > > obruszają się na to jak otoczenie też głośno zaczyna mówić.

                            >
                            > Sam jesteś "elementem "smile

                            Uważam, że skoro dany człowiek czy grupa ludzi sama z siebie nie rozumie,
                            że za głośno rozmawia to wątpliwym jest aby zrozumiała normalną uwagę,
                            tak, jest to możliwe ale mało prawdopodobne.


                            > > Czyli Ty chciałabyś sama się wydzierać na cały lokal, ale ewentualną u
                            > wagę
                            > > to przez obsługę najlepiej drogą dyplomatyczną przez właściwie umocowanyc
                            > h....

                            >
                            > Ja się nie wydzieram, ale zakładam mimo to, ze komus mogę przeszkadzać, bo ludz
                            > ie sa róznismile Jeśli komuś przeszkadzam, niechże powie mnie, czy obsłudze, ale w
                            > tracac się do rozmowy - nie ma opcji smile

                            W pewien sposób zaprosiłaś go do tej rozmowy.
                            To mniej więcej tak jak z pisaniem przez internet, jesli piszesz z kimś indywidualnie
                            przykładowo po gg to masz pełne prawo do oburzenia, ze ktoś się włamuje i włącza
                            do rozmowy. Ale jeśli dyskutujesz z daną osobą ale na publicznym forum to NIE masz
                            prawa zgłaszać pretensji o to, ze ktoś się włącza. To Ty ze swoim rozmówcą wybraliście
                            komunikację która albo jest albo nie jest dostępna dla otoczenia.


                            > >
                            > > A może by tak zacząć od siebie i najpierw to pilnuje siebie i swojego
                            > > towarzystwa(?)

                            >
                            > No właśnie, zamiast podsłuchiwac, [...]

                            Tu jest mowa o tak głośnym mówieniu, ze otoczenie czy chce czy nie chce to słyszy.
                            To jest coś zupełnie innego niż podsłuchiwanie.
      • urko70 Re: A wg mnie sytuacja nie jest wcale taka prosta 04.02.14, 11:40
        kora3 napisała:

        > Ludzie mają prawo rozmawiać jak chcą i o czym mają chęć ze SOBĄ, pod warunkiem,
        > ze nie przeszkadzają tym innym, nie wprawiają ich w zakłopotanie itd.
        >
        > Uwazam, ze nie ma oceniać watkodawczynię i jej kolegę w związku z tym, że w ro
        > zmowie z sobą używają/jedno z nich używa wulgaryzmów, a obie strony to akceptuj
        > ą.

        Jeden akapit przeczy drugiemu, szczególnie w kontekście informacji o tym, że
        otoczenie słyszało owe wulgaryzmy.

        Innymi słowy: Jacek z Zosią mogą się wyzywać od najgorszych jeśli lubią,
        a otoczenie jeśli to słyszy to może to oceniać i może zwrócić uwagę.
        A jeśli nie słyszy to nie ma czego oceniać.

        To, że Jacek z Zosią "zawieszają" działanie sv w pewnych relacjach między sobą
        nie znaczy, ze go nie łamią. łamią za obopólną zgodą.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka