Dodaj do ulubionych

Prawa gościa, a s-v

24.04.14, 11:36
Co chwilę pojawia się problem jakie gość ma prawa i jak mają się zachować gospodarze. może warto byłoby na ten temat podyskutować zbiorczo?

1/ Czy można się do kogoś ot tak wprosić jeśli brak zaproszenia ze strony gospodarzy, a.. zbliżają się święta, urodziny, imieniny?
- jeśli tak, to w jakiej formie? Czy oznajmiając bezdyskusyjnie - to ja przyjdę we wtorek? i obrażając się jeśli gospodarz mówi np. - we wtorek to mam dawno planowaną wizytę u specjalisty - chirurga, neurologa albo okulisty - że jej nie odwołuje. Wszak we wtorek przypadają jego urodziny.
2/Czy gość ma prawo bezwzględnie oczekiwać podania przez gospodarzy pełnego świątecznego posiłku tylko dlatego że ON akurat się pojawił? Bez względu na sytuacje gospodarzy (na przykład świeży noworodek w domu, gromada małych dzieci do ogarnięcia i położenia do łóżek, sytuacja zdrowotna gospodarzy)
- Czy ma też prawo pojawić się z własnym cateringiem i oczekiwać, że gospodarz będzie podawał i sam jadł to co gość przyniesie, nawet jeśli to nie pasuje do reszty podanych potraw?
3/ czy gość ma prawo do ustalania samemu godziny/pory o której się pojawi w czyimś domu - bo tak mu wygodnie? A gospodarze muszą się zawsze dostosować?
4/Czy gość może się pojawić bez zapowiedzi z dziećmi na imprezie dla dorosłych? I w ogóle oczekiwać od gospodarzy, że zajmą się jego dziećmi i zapewnią im program artystyczny? Udostępnią wszystko czego dzieci chcą?
5/ Czy gość ma w ogóle jakiekolwiek obowiązki?
6/Czy z tych obowiązków gościa zwolniony jest ktokolwiek, a jeśli tak to kto - najbliższa rodzina, osoby samotne, osoby posiadające małe dzieci? I dlaczego?
Obserwuj wątek
    • urko70 Re: Prawa gościa, a s-v 24.04.14, 12:53
      aqua48 napisała:

      > Co chwilę pojawia się problem jakie gość ma prawa i jak mają się zachować gospo
      > darze. może warto byłoby na ten temat podyskutować zbiorczo?

      Dyskutować zawsze warto, zawsze i na różne tematy, tylko niektórym wydaje się
      że jest inaczej.
      Oczywiście ważne są proporcje, trzymanie się głównego tematu, a w przypadku
      wyraźnego OT potrzebne jasne zaznaczenie, że to OT.

      Ja rozumiem reguły SV jako zbiór zasad mających ułatwić życie. Jednak jeśli
      w danym środowisku postępuje się inaczej i wszystkim z tym dobrze to nie ma
      sensu aby powstrzymywali się od puszczania gazów przy stole. Ale oczywiście
      o jakiejkolwiek zgodność z sv nie am mowy.
      Czyli jak komuś dobrze z tym że gość wpada kiedy chce i rości sobie prawa do
      wszystkiego to ich sprawa.


      > 1/ Czy można się do kogoś ot tak wprosić jeśli brak zaproszenia ze strony gospo
      > darzy, a.. zbliżają się święta, urodziny, imieniny?
      > - jeśli tak, to w jakiej formie? Czy oznajmiając bezdyskusyjnie - to ja przyjdę
      > we wtorek? i obrażając się jeśli gospodarz mówi np. - we wtorek to mam dawno p
      > lanowaną wizytę u specjalisty - chirurga, neurologa albo okulisty - że jej nie
      > odwołuje. Wszak we wtorek przypadają jego urodziny.

      Obiło mi się o uszy, że dopuszczalnymi są takie wizyty w przypadku imienin ale
      nie mam pewności i sam raczej bym nie poszedł bez zaproszenia chyba, że byłaby
      to impreza typu imieniny w pracy i każdy z kwiatkiem / życzeniami może przyjść.

      Moim zdaniem dopuszczalne są takie przyjścia bez zaproszeń tylko przy bardzo
      bliskich znajomych i w formie raczej roboczej czyli przychodzi sąsiad do sąsiada
      "Cześć Wojtek, mam tu czteropak, oglądniemy mecz, pogadamy?". Wtedy kiedy
      przychodzący jest osobą na tyle bliską że prawie wie, że swoja obecnością nie
      sprawi gospodarzowi problemu, a jeśli by sprawił to gospodarz nie czułby się
      zakłopotany w odmówieniu.

      Wszelkie inne przyjścia tylko na zaproszenie lub wspólne uzgodnienie.


      > 2/Czy gość ma prawo bezwzględnie oczekiwać podania przez gospodarzy pełnego świ
      > ątecznego posiłku tylko dlatego że ON akurat się pojawił? Bez względu na sytuac
      > je gospodarzy (na przykład świeży noworodek w domu, gromada małych dzieci do og
      > arnięcia i położenia do łóżek, sytuacja zdrowotna gospodarzy)
      > - Czy ma też prawo pojawić się z własnym cateringiem i oczekiwać, że gospodarz
      > będzie podawał i sam jadł to co gość przyniesie, nawet jeśli to nie pasuje do r
      > eszty podanych potraw?

      Kwestia co rozumiemy za pełny posiłek. Czy podanie pieczywa i masła do świątecznego śniadania, czy połączenie śniadania z obiadem, czy cały pakiet czyli śniadanie, obiad, podwieczorek, kolację.
      Moim zdaniem jesli gospodarz zaprasza to tego pieczywa i masła do śniadania można oczekiwać, pozostałe kwestie w zależności od sytuacji.
      Myślę, że ma tu znaczenie to jak to jest przyjęte w danym towarzystwie ale oczywiście mnóstwo innych okoliczności.

      Noworodek w domu - to rodziece-gospodarze imho nie powinni organizować, a jeśli
      już to zminimalizować.
      Gromadka do ogarnięcia i położenia - to też zalezy od okoliczności jesli rodzice
      ogarniają to śniadanie z obiadem może być ale z pewnością uciekałbym przed kolacją.
      Zdrowie - zależy w czym problem, trzeba być uważnym obserwatorem i dać odpocząć.

      Własne jedzenie - zależy od sytuacji, jesli to sałatka warzywna przyniesiona na
      swiateczne śniadanie to uważam, ze ma prawo podać gospodyni, która ją rozpakuje
      i właściwie poda oraz choć spróbuje. Ale jeśli ktoś na takie śniadanie przyniesie pizzę
      to moim zdaniem gospodarz ją bierze, dziękuje i stawia w najmniej kłopotliwym miejscu
      w kuchni nie podając na stół.


      > 3/ czy gość ma prawo do ustalania samemu godziny/pory o której się pojawi w czy
      > imś domu - bo tak mu wygodnie? A gospodarze muszą się zawsze dostosować?

      Nie widze problemu aby zapytać czy wskazana przez gospodarzy godzina/termin
      mogłaby być przesunięta bez sprawienia innym kłopotu. Jeśli zmiana nikomu nie
      sprawi kłopotu to prośba o zmianę. Należy tu jednak być baaardzo delikatnym aby
      nie postawić gospodarzy w kłopotliwej sytuacji w której ciężko by im było odmówić. Do zastosowanie tylko w przypadku bliskich sobie osób. W żadnym wypadku nie
      pytałbym o możliwość przesunięcia terminu ludzi którzy nie sa moimi bliskimi (czy
      z rodziny czy znajomymi).


      > 4/Czy gość może się pojawić bez zapowiedzi z dziećmi na imprezie dla dorosłych?

      To wolny kraj. I niektórzy źle rozumieją tę wolność.


      > I w ogóle oczekiwać od gospodarzy, że zajmą się jego dziećmi i zapewnią im pro
      > gram artystyczny? Udostępnią wszystko czego dzieci chcą?

      Znam takie przypadki, może nie dokładnie takie same ale rodzice przychodzą
      z dzieckiem i w ogóle się nim nie zajmują, a ono skutecznie absorbuje wszystkich,
      gospodarze zajęci gośćmi, podawaniem posiłków. Kłopotliwa sytuacja mimo że
      impreza nie tylko dla dorosłych.


      > 5/ Czy gość ma w ogóle jakiekolwiek obowiązki?

      Punktualność, dopuszczalny kwadrans spóźnienia, kiedyś słyszałem że wręcz
      wskazany - wyjaśnienie było, że to forma dania gospodarzom chwili wytchnienia,
      już wszystko gotowe więc odsapnijmy.

      Dopasowanie się do okoliczności - strój, zachowanie, ewentualny prezent.

      Nienadużywanie gościnności, np: umiejętność wyczucia kiedy podziękować i wyjść.

      Docenienie wysiłku włożonego w przygotowanie przyjęcia - ofc jeśli takowy widać.

      etc.


      > 6/Czy z tych obowiązków gościa zwolniony jest ktokolwiek, a jeśli tak to kto -
      > najbliższa rodzina, osoby samotne, osoby posiadające małe dzieci? I dlaczego?

      Generalnie zasady obowiązują wszystkich tak samo, a to że jest od groma sytuacji wyjątkowych to tez prawda.
      Punktualnym musi być każdy ale łatwiej zrozumieć i usprawiedliwić tych co mieli
      wypadek samochodowy czy tych którzy mieli przyjść z małym dzieckiem ale im
      zasnęło niż tych którzy nie są obarczeni tego typu czynnikami.

      • aqua48 Re: Prawa gościa, a s-v 24.04.14, 13:57
        urko70 napisał:

        > Obiło mi się o uszy, że dopuszczalnymi są takie wizyty w przypadku imienin ale
        > nie mam pewności i sam raczej bym nie poszedł bez zaproszenia

        Tak podobno było w latach sześćdziesiątych, siedemdziesiątych, podobno, bo ja nie pamiętam takiego zwyczaju, żeby w dniu imienin solenizant obowiązkowo siedział w domu i czekał na (niezaproszonych) gości. U części mojej rodziny takie zwyczaje pokutują, co skutkuje kuriozalnym dla mnie dialogiem w odpowiedzi na telefon z życzeniami - to kiedy przyjdziecie? a na kiedy zapraszacie? noo, dzisiaj? a nie dzisiaj to już się nie zbierzemy...
        Dla mnie nieco dziwne. Ja zapraszam konkretnych gości na określony dzień i godzinę. Na imieniny z wyprzedzeniem.

        > Moim zdaniem dopuszczalne są takie przyjścia bez zaproszeń tylko przy bardzo
        > bliskich znajomych i w formie raczej roboczej

        Dodam, że przy najmniejszym zawahaniu się przez gospodarza moim zdaniem należy umówić się na inny termin.

        > Moim zdaniem jesli gospodarz zaprasza to tego pieczywa i masła do śniadania moż
        > na oczekiwać, pozostałe kwestie w zależności od sytuacji.

        Chodziło mi raczej o obowiązkowy gorący, dwudaniowy posiłek przy zaproszeniu na przykład na te imieniny.
        Sądzę, że nie ma takiego obowiązku, co więcej to od gospodarza zależy czy będzie tzw. "zimna płyta", czy rosół z kotletem, czy przyjęcie wyłącznie na słodko.
        Uważam też, że to gospodarz decyduje o tym co wyląduje na stole i wszelkie przyniesione przez gości "prezenty" jedzeniowe lub alkohole może wystawić na stół, ale absolutnie nie ma takiego obowiązku.

        > Nie widze problemu aby zapytać czy wskazana przez gospodarzy godzina/termin
        > mogłaby być przesunięta bez sprawienia innym kłopotu.

        A jeśli na przykład gospodarz zaprasza na 18.00, a gość odpowiada, nie, ja przyjdę o 14.00, bo tak mam czas i tak mi wygodnie?
        Pewnie, że teoretycznie można go przyjąć i w kuchni i rozmawiać z nim podczas przygotowywania przyjęcia, czy sprzątania domu, ale czy taka propozycja ze strony gościa jest w ogóle dopuszczalna?

        > > 5/ Czy gość ma w ogóle jakiekolwiek obowiązki?
        >
        > Punktualność, dopuszczalny kwadrans spóźnienia,
        > Dopasowanie się do okoliczności - strój, zachowanie, ewentualny prezent.
        > Docenienie wysiłku włożonego w przygotowanie przyjęcia - ofc jeśli takowy widać

        > Generalnie zasady obowiązują wszystkich tak samo, a to że jest od groma sytuacj
        > i wyjątkowych to tez prawda.
        > łatwiej zrozumieć i usprawiedliwić tych co mieli
        > wypadek samochodowy czy tych którzy mieli przyjść z małym dzieckiem ale im
        > zasnęło niż tych którzy nie są obarczeni tego typu czynnikami.

        Ja sądzę, że i w sytuacji nadzwyczajnej można przynajmniej próbować minimalizować straty gospodarzy związane z brakiem możliwości pojawienia się. A w każdym razie wykonać telefon z przeprosinami.
        Natomiast nie przyjście z powodu tego, że komuś się nie chce wyjść z domu, albo otrzymało się inną ciekawszą propozycję (co wcale nie jest rzadkością) dla mnie są niedopuszczalne jeśli się już przyjęło zaproszenie.
        • urko70 Re: Prawa gościa, a s-v 24.04.14, 14:44
          aqua48 napisała:

          > Tak podobno było w latach sześćdziesiątych, siedemdziesiątych,

          Coś chyba te klimaty.


          > Dodam, że przy najmniejszym zawahaniu się przez gospodarza moim zdaniem należy
          > umówić się na inny termin.

          Oczywiście.


          > Chodziło mi raczej o obowiązkowy gorący, dwudaniowy posiłek przy zaproszeniu na
          > przykład na te imieniny.
          > Sądzę, że nie ma takiego obowiązku, co więcej to od gospodarza zależy czy będzi
          > e tzw. "zimna płyta", czy rosół z kotletem, czy przyjęcie wyłącznie na słodko.

          Ja nie postrzegam tego w kategoriach obowiązku a raczej dobrego = skutecznego =
          wzajemnego zrozumienia się (zapraszających i zapraszanych).
          Moim zdaniem to również zależy od okoliczności, jeśli zaproszenie jest w tzw
          porze obiadowej to oczekiwanie obiadu jest jak najbardziej na miejscu, a jeśli
          obiad to jednak dwa dania, a potem "słodkie".
          Jeśli zaproszenie na 17ą to przynajmniej dla mnie oczywistym jest że to komunikat
          "na kawę i ciasto" z możliwością czegoś kolacyjnego.


          > A jeśli na przykład gospodarz zaprasza na 18.00, a gość odpowiada, nie, ja przy
          > jdę o 14.00, bo tak mam czas i tak mi wygodnie?

          Być może samolot z kanady wyląduje tak że gość nie miałby co ze sobą zrobić
          ale i w takiej sytuacji powinien raczej grzecznie zapytać czy mógłby wcześniej....
          wink
          A w normalnych przypadkach to... to ja nie wiem co Ci odpowiedzieć smile
          A takiemu gościowi powiedziałbym "wiesz, o 14ej to my nie będziemy gotowi i
          tylko byś przeszkadzał".


          > Pewnie, że teoretycznie można go przyjąć i w kuchni i rozmawiać z nim podczas p
          > rzygotowywania przyjęcia, czy sprzątania domu, ale czy taka propozycja ze stron
          > y gościa jest w ogóle dopuszczalna?

          Zapewne znajdą się takie ludziska, które to dopuszczą smile
          Choć oczywiście i ja bym to dopuścił w pewnych wyjątkowych sytuacjach ale
          jak rozumiem nie o wyjątkach mowa.


          > Ja sądzę, że i w sytuacji nadzwyczajnej można przynajmniej próbować minimalizow
          > ać straty gospodarzy związane z brakiem możliwości pojawienia się. A w każdym
          > razie wykonać telefon z przeprosinami.

          Oczywista oczywistość "Niestety mamy awarię, nie czekajcie, spóźnimy się i opowiemy".
          Awaria może się zdarzyć każdemu.

          > Natomiast nie przyjście z powodu tego, że komuś się nie chce wyjść z domu, albo
          > otrzymało się inną ciekawszą propozycję (co wcale nie jest rzadkością) dla mni
          > e są niedopuszczalne jeśli się już przyjęło zaproszenie.

          Oczywiście.
          • aqua48 Re: Prawa gościa, a s-v 24.04.14, 15:10
            urko70 napisał:

            > Być może samolot z kanady wyląduje tak że gość nie miałby co ze sobą zrobić
            > ale i w takiej sytuacji powinien raczej grzecznie zapytać czy mógłby wcześniej.

            No, nie wiem, ja bym po prostu poszła w tym czasie na zwiedzanie, do kawiarni, albo "przechowała się gdzieś" zamiast zwalać się na głowę gospodarzowi "bo tak mi wygodnie" smile

            > A takiemu gościowi powiedziałbym "wiesz, o 14ej to my nie będziemy gotowi i
            > tylko byś przeszkadzał".

            A on by Ci na to odpowiedział - nie szkodzi smile


            • urko70 Re: Prawa gościa, a s-v 24.04.14, 15:19
              aqua48 napisała:

              > > Być może samolot z kanady wyląduje tak że gość nie miałby co ze sobą zrob
              > ić
              > > ale i w takiej sytuacji powinien raczej grzecznie zapytać czy mógłby wcze
              > śniej.
              >
              > No, nie wiem, ja bym po prostu poszła w tym czasie na zwiedzanie, do kawiarni,
              > albo "przechowała się gdzieś" zamiast zwalać się na głowę gospodarzowi "bo tak
              > mi wygodnie" smile

              I tu znów istotne są okoliczności. Jeśli gospodarzem jest osoba bliska np siostra
              to nie widzę problemu. Jeśli gospodarzem nie jest osoba bliska to oczywiście
              tak jak piszesz.
              Niemniej pamiętajmy, ze to +- 9-10h i raczej nie ma się ochoty na szukanie kawiarni.

              Inną sprawą jest czy w takim przypadku, jeśli się idzie to niebliskich, to nie powinno
              się aby wynająć pokoju w hotelu, przespać, odświeżyć etc.


              > A on by Ci na to odpowiedział - nie szkodzi smile

              A ja ze słyszalnym uśmiechem: - owszem szkodzi.

              Przyznam, ze nawet do głowy by mi nie przyszedł taki tekst*, no chyba, że w żartach.

              * "nie, ja przyjdę o 14.00, bo tak mam czas i tak mi wygodnie"
              • aqua48 Re: Prawa gościa, a s-v 24.04.14, 15:32
                urko70 napisał:

                > Inną sprawą jest czy w takim przypadku, jeśli się idzie to niebliskich, to nie
                > powinno się aby wynająć pokoju w hotelu, przespać, odświeżyć etc.

                Przede wszystkim to nie problemem zapraszającego jest co dorosła osoba zrobi ze sobą do czasu wizyty. Jeśli to dla niej niewygodne to powinna podziękować za zaproszenie.

                Przyznam, ze nawet do głowy by mi nie przyszedł taki tekst

                Rzeczywistość przerasta wyobraźnię smile
                • urko70 Re: Prawa gościa, a s-v 24.04.14, 15:42
                  aqua48 napisała:

                  > > Inną sprawą jest czy w takim przypadku, jeśli się idzie to niebliskich, t
                  > > o nie powinno się aby wynająć pokoju w hotelu, przespać, odświeżyć etc.
                  >
                  > Przede wszystkim to nie problemem zapraszającego jest co dorosła osoba zrobi ze
                  > sobą do czasu wizyty. Jeśli to dla niej niewygodne to powinna podziękować za z
                  > aproszenie.

                  Owszem to nie jego problem ale posadzenie siostry/brata w kuchni i przy okazji
                  łomotania w schabowe i pogadanie przy okazji w 4 oczy to nie musi być problem.
                  Oczywiście rozpatruję przypadek szczególny i tylko rozumieniu:
                  "ok przyjdź wcześniej, poczekasz na roboczo do 18ej u nas"
                  a nie że ktoś rozpocznie przyjęcie wcześniej.


                  > Przyznam, ze nawet do głowy by mi nie przyszedł taki tekst
                  >
                  > Rzeczywistość przerasta wyobraźnię smile

                  Taaa ... od jakiegoś czasu dowiaduję się tutaj, ze nie ma co liczyć na jakiekolwiek granice.
                  wink
              • ach_dama_byc_z_kanady Re: Prawa gościa, a s-v 25.04.14, 11:41
                urko70 napisał:
                tu znów istotne są okoliczności. Jeśli gospodarzem jest osoba bliska np siostra
                to nie widzę problemu. Jeśli gospodarzem nie jest osoba bliska to oczywiście
                tak jak piszesz.
                Niemniej pamiętajmy, ze to +- 9-10h i raczej nie ma się ochoty na szukanie kawiarni.


                I to jest wlasnie "elegant" ze sloma w butach, elegant ktory naczytal sie podrecznikow o dobrym wychowaniu i nachodzil sie na kursy jeszcze lepszego, no ale niewiele z tego zrozumial,
                jedynie co mogl to wykul na pamiec. wiecej nie byl w stanie przyswoic, zasadniczo.
                brak wyobrazni, empatii po prostu.

                Lot z takiej Kanady np Toronto - Warszawa trwa przecietnie 8-9 godzin, zgadza sie.
                ale jeszcze trzeba wziac pod uwage ze na lotnisku trzeba byc co najmniej dwie godziny przed odlotem na odprawe czyli juz mamy lekko 10-11 godzin. na wszelki wypadek zrobmy 3 godziny bo teraz sa okropne kolejki, wiec zeby na pewno sie nie spoznic, niech badzie 11 godzin lotu wraz z odprawa. teraz, na lotnisko z zaparkowaniem trzena dojechac, niech bedzie 45 min - godzina, mamy juz ok 14 godzin
                latania na nogach z ciezkimi walizami, w stresie czy wszystko pojdzie dobrze.

                no a jeszcze zanim wsiedlismy do samochodu to trzeba bylo te walizy dopakowac to sie przepakowalismy pewnie kilka godzin w ostaniej chwili. sam samolot z reguly jest cholernie meczacy zeby nie wiem co.
                9 - 10 godzin lotu w potwornym halasie, ciasnym siedzieniu to jednak nie w kij dmuchal.
                czasami ma spoznienie. a jak lot nam przypada na noc,
                to mamy nieprzespana noc do tego.

                Przylatujemy na lotnisko w W-wie, i dobrze jest jak to koniec naszej podrozy bo teraz czeka nas odprawa celna, stoimy w kolejce niewyspani, wymeczeni, nogi nam wlaza w d..e ale musimy isc po bagaze, wladowac je na wozek, pchac je, zalatwiac z celnikiem,
                nareszcie, taksowka i do domu. ale nie, nie do domu ,
                bo godziny sie przesunely, u nas jeszcze noc a tu juz 14- ta, no a gospodyni nie zyczy sobie aby umordowany lejacy sie pzrez rece gosc krecil sie jej po chalupie, niech spieprza,
                wiec idzie (z tego niewyspania caly zmarzniety) do zimnej kawiarni.
                Gospodyni zadowlona spokojnie szykuje sie na eleganckie przyjecie "bo tak ja uczyli w domu"
                lol

                jeszcze gorzej maja ci co leca np do Krakowa, do W-wia, do Gdanska bo nie dosc ze musza czekac na polaczenie.
                a czasem wlasnie nie, odwrotnie, musza leciec na zlamanie karku do autobusu zeby nie zwial im sprzed nosa bo nie zdaza na kolejny samolot! a przeciez ledwo na nogach stoja
                . i stamtad - znowu won do kawiarni, won.

                Suuuper...

                Minnie
                • urko70 Re: Prawa gościa, a s-v 25.04.14, 12:02
                  ach_dama_byc_z_kanady napisała:

                  > urko70 napisał:
                  > tu znów istotne są okoliczności. Jeśli gospodarzem jest osoba bliska np sio
                  > stra
                  > to nie widzę problemu. Jeśli gospodarzem nie jest osoba bliska to oczywiście
                  > tak jak piszesz.
                  > Niemniej pamiętajmy, ze to +- 9-10h i raczej nie ma się ochoty na szukanie kawi
                  > arni.

                  >
                  > I to jest wlasnie "elegant" ze sloma w butach, elegant ktory naczytal sie po
                  > drecznikow o dobrym wychowaniu i nachodzil sie na kursy jeszcze lepszego, no al
                  > e niewiele z tego zrozumial,
                  > jedynie co mogl to wykul na pamiec. wiecej nie byl w stanie przyswoic, zasadni
                  > czo.
                  > brak wyobrazni, empatii po prostu.

                  Jeśli kiedyś zaczniesz rozumieć tekst pisany, to zrozumiesz, że powyższy mój
                  akapit właśnie bronił takiej przylatującej.

                  Ocenę Tego co tu napisałaś pozostawiam każdemu.
                  • ach_dama_byc_z_kanady Re: Prawa gościa, a s-v 25.04.14, 22:49
                    urko70 napisał:
                    Jeśli kiedyś zaczniesz rozumieć tekst pisany, to zrozumiesz, że powyższy mój
                    akapit właśnie bronił takiej przylatującej.


                    nie bronil wcale. po prostu przeczytaj uwaznie wlasna wypowiedz.

                    Minnie
                    • aqua48 Re: Prawa gościa, a s-v 26.04.14, 14:01
                      ach_dama_byc_z_kanady napisała:
                      >
                      > nie bronil wcale. po prostu przeczytaj uwaznie wlasna wypowiedz.

                      Urko, wiesz przecież, że Minnie wie lepiej co autor miał na myśli i że na pewno jest chamski, a jak nie jest, to nie szkodzi bo miał złe intencje, tylko mu nie wyszło, ot co smilesmile

                      A wracajac do tematu zmęczonego po długiej podróży gościa, w Polsce są takie instytucje jak hotele, w których można spokojnie odsapnąć, odpocząć, odespać, nawet odświeżyć się przed następnym etapem podróży lub planowaną wizytą u kogoś.
                      Znam co prawda takich gości, którzy woląc podróżować autem nocą (choć nic nie przeszkadzało jechać w dzień) zwalali się zapraszającym na głowę o godzinie trzeciej-czwartej nad ranem. Bo tak IM było wygodnie smile
                      • ach_dama_byc_z_kanady Re: Prawa gościa, a s-v 27.04.14, 00:42
                        aqua48 napisała:
                        A wracajac do tematu zmęczonego po długiej podróży gościa, w Polsce są takie instytucje jak hotele, w których można spokojnie odsapnąć, odpocząć, odespać, nawet odświeżyć się przed następnym etapem podróży lub planowaną wizytą u kogoś.

                        Twoj problem Aqua polega na tym ze nie potrafisz wyszczegolnic o jaka sytuacje konkretnie ci chodzi.
                        jestem przekonana ze gosc ktory ma mieszkac w hotelu na czas pobytu i ktory umeczony wlasnie przylecial po niemal dobowej podrozy
                        z wlasnej woli woli pojechac do swego hotelu najpierw odpoczac, sie ogarnac i dopiero przyjsc z wizyta niz zwalic ci sie na glowe z walizami, umeczony i nieswiezy w dodatku.
                        Tutaj wiec zadnego "issue" (problemu) nie bylo w ogole.

                        natomiast jesli TY zaprosilas tych gosci i maja mieszkac u ciebie to wymaganie aby zatrzymali sie wpierw w hotelu lub, jeszcze lepiej, z walizami taszczyli sie do kawiarni,
                        no bo ty musisz w spokoju usmazyc kilka kotletow i obrac ziemniaki,
                        jest wprost oslupiajace.

                        Minnie
                        • urko70 Re: Prawa gościa, a s-v 28.04.14, 12:49
                          ach_dama_byc_z_kanady napisała:

                          > aqua48 napisała:
                          > A wracajac do tematu zmęczonego po długiej podróży gościa, w Polsce są takie
                          > instytucje jak hotele, w których można spokojnie odsapnąć, odpocząć, odespać,
                          > nawet odświeżyć się przed następnym etapem podróży lub planowaną wizytą u kogoś
                          > .

                          >
                          > Twoj problem Aqua polega na tym ze nie potrafisz wyszczegolnic o jaka sytuacje
                          > konkretnie ci chodzi.

                          Toż to lepsze niż jakiekolwiek kabarety....
                          I ja i Aqua wiedzieliśmy o jakich sytuacjach mówmy, Ty zabierasz głos i wiesz lepiej.
                          big_grin
                      • urko70 Re: Prawa gościa, a s-v 28.04.14, 10:07
                        aqua48 napisała:

                        > ach_dama_byc_z_kanady napisała:
                        > >
                        > > nie bronil wcale. po prostu przeczytaj uwaznie wlasna wypowiedz.
                        >
                        > Urko, wiesz przecież, że Minnie wie lepiej co autor miał na myśli i że na pewno
                        > jest chamski, a jak nie jest, to nie szkodzi bo miał złe intencje, tylko mu ni
                        > e wyszło, ot co smilesmile

                        Wiem. Taki urok miasteczka, w którym szeryfem jest przestępca.
                        Dyzma, mimo iż często chamski i bezczelny to często słuchał, obserwował
                        i powtarzał ale właściwe zachowania.


                        > A wracajac do tematu zmęczonego po długiej podróży gościa, w Polsce są takie in
                        > stytucje jak hotele, w których można spokojnie odsapnąć, odpocząć, odespać, na
                        > wet odświeżyć się przed następnym etapem podróży lub planowaną wizytą u kogoś.
                        > Znam co prawda takich gości, którzy woląc podróżować autem nocą (choć nic nie p
                        > rzeszkadzało jechać w dzień) zwalali się zapraszającym na głowę o godzinie trze
                        > ciej-czwartej nad ranem. Bo tak IM było wygodnie smile

                        Ale ona na lotnisku w "niewyspana, wymęczona, z nogami w d..e " pewnie z tego
                        zmęczenia nie zauważyła że słoma którą chciała zobaczyć u kogoś to wystawała
                        ale z jej bytów.
                        • ach_dama_byc_z_kanady Re: Prawa gościa, a s-v 28.04.14, 23:45
                          urko70 napisał:
                          Ale ona na lotnisku w "niewyspana, wymęczona, z nogami w d..e " pewnie z tego
                          zmęczenia nie zauważyła że słoma którą chciała zobaczyć u kogoś to wystawała
                          ale z jej bytów.


                          zdaje sie, wystawilismy sobie swiadectwo... nie po raz pierwszy i nie ostatni, na pewno..

                          Minnie
                          • urko70 Re: Prawa gościa, a s-v 29.04.14, 08:46
                            ach_dama_byc_z_kanady napisała:

                            > zdaje sie, wystawilismy sobie swiadectwo...

                            Już dawno to zrobiłyście.
                    • urko70 Re: Prawa gościa, a s-v 28.04.14, 09:57
                      ach_dama_byc_z_kanady napisała:

                      > urko70 napisał:
                      > Jeśli kiedyś zaczniesz rozumieć tekst pisany, to zrozumiesz, że powyższy mój
                      >
                      > akapit właśnie bronił takiej przylatującej.

                      >
                      > nie bronil wcale. po prostu przeczytaj uwaznie wlasna wypowiedz.

                      Nie umiesz czytać ze zrozumieniem.
                      Bronił i m.in. o to spierałem się z adwersarzem.
    • koronka2012 Re: Prawa gościa, a s-v 24.04.14, 14:28
      > 1/ Czy można się do kogoś ot tak wprosić jeśli brak zaproszenia ze strony gospo
      > darzy, a.. zbliżają się święta, urodziny, imieniny?

      Nie.

      > 2/Czy gość ma prawo bezwzględnie oczekiwać podania przez gospodarzy pełnego świ
      > ątecznego posiłku tylko dlatego że ON akurat się pojawił?

      Jeśli zaprasza się na posiłek - to oczekiwać jak nabardziej może. Tylko w skrytości ducha, że tak powiemtongue_out


      > - Czy ma też prawo pojawić się z własnym cateringiem i oczekiwać, że gospodarz
      > będzie podawał i sam jadł to co gość przyniesie, nawet jeśli to nie pasuje do r
      > eszty podanych potraw?

      Nieładny zwyczaj, ale to prawo silniejszego, który po prostu stawia na swoim. A gospodarz też może uczynić po swojemu - i darować sobie bigos na stole

      > 3/ czy gość ma prawo do ustalania samemu godziny/pory o której się pojawi w czy
      > imś domu - bo tak mu wygodnie? A gospodarze muszą się zawsze dostosować?

      Gość może zasugerować inną porę, ale nie w każdych okolicznościach, a gospodarze mogą, ale nie muszą się dostosować.

      > 4/Czy gość może się pojawić bez zapowiedzi z dziećmi na imprezie dla dorosłych?

      W żadnym wypadku.

      > 5/ Czy gość ma w ogóle jakiekolwiek obowiązki?

      TAk, być w miarę punktualnym, jeśli się przyjęło zaproszenie.

      > 6/Czy z tych obowiązków gościa zwolniony jest ktokolwiek, a jeśli tak to kto -
      > najbliższa rodzina, osoby samotne, osoby posiadające małe dzieci? I dlaczego?

      Nie, rodzina to nie są ludzie z zaburzeniami, żeby ich traktować inaczej. Luźniejsze formy są jednak odstępstwem od reguły, nie regułą.
    • jw.ow Re: Prawa gościa, a s-v 24.04.14, 14:56
      1) wprosić się nie wypada. Ja bym zaprosiła solenizanta na kawę, czy ciastko do kawiarni i tam wręczyła upominek
      2) mniemam, że gość jest zaproszony wiec gospodarze organizują opiekę nad dziećmi lub zapraszają, gdy noworodek jest już większy i gotowy na takie wizyty. Nie powinien się gosć wpraszać gdy noworodek jest w domu tylko czekać na zaproszenie ( ewentualnie dac telefonicznie dać znać, że jest się gotowym do wizyty i czeka na zaproszenie). Już załozyłam taki temat o wprasających się teściach.
      3) gospodarze zapraszają i oni ustalają godzinę. Zaproszony ustosunkowuje się do proponowanej godziny
      4) już kiedyś był taki temat. Jeżeli zaproszenie nie jest kierowane do dzieci to powinien sobie zorganizować opieke nad nimi. Brakiem kultury jest przychodzenie z całą świtą, która nie była zaproszona. Do mnie się tak kiedyś znajomi wprosili i zorganizowałam dzieciom na szybko jakieś kredki ( bo nic ze sobą nie mieli), korzystać ze wszystkiego im nie pozwoliłam ( np. skakanie po łóżkach). To rodzice powinni się zajać dziećmi skoro wpraszaja się z nimi. Jeżeli gospodarz zaprasza dzieci to uważam, że powinien przygotować im miejsce do rysowania/ plastelinę itp. no ale też bez przesady.
      5) Nie ma. Obowiązkiem jego jest nie psuć atmosfery dziwnymi komentarzami czy swoim zachowaniem.
    • annthonka Re: Prawa gościa, a s-v 24.04.14, 15:42
      Też słyszałam, że kiedyś w dzień imienin solenizant oczekiwał po południu z zastawionym stołem, bo wiadomo było, że przyjdą goście. Nie wiadomo ile osób, nie wiadomo o której - jedni wchodzili, inni wychodzili, jednym słowem jak na Dworcu Centralnym (tak określiła to moja babcia).

      Ja jestem zwolenniczką umawiania się na określony termin, a wpraszanie się nigdy nie jest dobrym pomysłem. Jubilat czy solenizant może nie mieć ochoty/zdrowia/czasu/pieniędzy na podjęcie gości. Jeżeli będzie chciał zaprosić, zrobi to sam. Jeżeli nie - ograniczamy się do złożenia życzeń.

      Najlepiej jest określić, czy zapraszamy na obiad, kawę z tortem, wino i drobne przekąski itp. Unikniemy wtedy nieporozumień i ewentualnych kwasów. Jeżeli ktoś ma noworodka czy jest chory, to raczej nie nadaje się do przyjmowania gości. Jeżeli ktoś ma gromadę dzieci do ogarnięcia to powinien zapraszać gości w czasie, kiedy jest się w stanie nimi zająć. W ogóle gości zaprasza się tylko wtedy, kiedy jesteśmy w stanie ich ugościć i poświęcić im swój czas.

      Jeżeli chodzi o własny catering to jak najbardziej, o ile wcześniej umówimy się, że impreza ma charakter składkowy i ustalamy co kto przygotowuje. Jeżeli idzie się na proszony obiad to raczej należy oczekiwać, że gospodarz poda coś do jedzenia i nie trzeba brać ze sobą własnego prowiantu, a poza tym nie wiemy, czy przyniesione danie będzie w ogóle pasować do podanych potraw. Gdyby ktoś przyszedł do mnie z własną wałówką to po prostu byłoby mi przykro, tym bardziej, że zawsze staram się uwzględnić upodobania kulinarne moich gości, ale byłabym w stanie zrozumieć, gdyby ze swoim posiłkiem przyszła osoba o ogromnych ograniczeniach dietetycznych.

      O ile gość zostaje zaproszony ze stosownym wyprzedzeniem to zazwyczaj ma możliwość dostosować się do godziny podanej przez gospodarza. Jeżeli sytuacja naprawdę tego wymaga (w stylu wizyta u lekarza, na którą czeka się dwa miesiące) to można proponować zmianę o pół godziny czy godzinę, ale na pewno nie wypada proponować, że się przyjdzie o 14 skoro zaproszenie jest na 18. Tak samo jak nie wypada proponować przełożenia godziny, na którą się jest zaproszonym, bez ważnego powodu.

      Imprezy dla dorosłych są dla dorosłych, a nie dla dzieci - mogą przeciągać się do późna, może być na nich za dużo alkoholu, albo dorośli chcą sobie po prostu swobodnie pogadać we własnym gronie, bez konieczności zajmowania się dziećmi.
      Jednak gość zaproszony z dziećmi ma prawo oczekiwać, że będą one traktowane jak pełnoprawni goście, czyli że będzie dla nich odpowiednie jedzenie i picie, nawet jeżeli poczęstunek dla dorosłych ma składać się z sushi czy pikantnych mięs. Ze strony gospodarza miło będzie, jeżeli przyszykuje dla dzieci jakiś drobiazg typu kolorowanka albo bajka do obejrzenia.

      Obowiązki gościa? Punktualność, kultura osobista i kultura jedzenia. To obowiązuje bezwzględnie wszystkich.
      • aqua48 Re: Prawa gościa, a s-v 24.04.14, 15:57
        annthonka napisała:

        > Jednak gość zaproszony z dziećmi ma prawo oczekiwać, że będą one traktowane jak
        > pełnoprawni goście, czyli że będzie dla nich odpowiednie jedzenie i picie, naw
        > et jeżeli poczęstunek dla dorosłych ma składać się z sushi czy pikantnych mięs.
        > Ze strony gospodarza miło będzie, jeżeli przyszykuje dla dzieci jakiś drobiazg
        > typu kolorowanka albo bajka do obejrzenia.

        No własnie, ja rozumiem zapraszanie z dziećmi jeśli ma się własne dzieci w podobnym wieku i organizuje się wspólną zabawę. Ale jeśli przychodzi (przy wyraźnej niechęci gospodarzy) ktoś z dziećmi i mówi: a daj jej tam jakieś lalki, czy klocki, a po stwierdzeniu gospodarza, że żadnych zabawek w domu nie ma, następuje zdziwienie lub obraza gościa?

        > Obowiązki gościa? Punktualność, kultura osobista i kultura jedzenia. To obowiąz
        > uje bezwzględnie wszystkich.

        Mnie uczono, że gość nie powinien domagać się niczego, nawet soli do potraw smilePowinien natomiast starać się z szacunku dla gospodarza spróbować podanego jedzenia i pochwalić je jeśli to możliwe. Nie powinien szwendać się po całym domu zaglądając w kąty lub zdejmować z półek przedmioty, które mu się podobają. W ogóle szczególny i entuzjastyczny zachwyt nad wystrojem domu jest niewskazany. Powinien usiąść we wskazanym miejscu, nie tam gdzie JEGO zdaniem byłoby mu wygodnie, lub gdzie by chciał bo gospodarz ma prawo do wyznaczenia miejsc przy stole. Nie powinien przedłużać wizyty, bo lepiej zostawić po sobie pewien niedosyt i chęć ponownego spotkania, niż przesyt własną osobą. No i oczywiście absolutnie nie powinien poruszać kontrowersyjnych tematów.
        • annthonka Re: Prawa gościa, a s-v 24.04.14, 16:09
          aqua48 napisała:


          > No własnie, ja rozumiem zapraszanie z dziećmi jeśli ma się własne dzieci w podo
          > bnym wieku i organizuje się wspólną zabawę.

          Nawet jak się nie ma dzieci w podobnym wieku, a zaprasza się znajomych czy rodzinę z dziećmi (bo czasami jednak nie wypada inaczej) to, moim zdaniem, należy się do wizyty małych gości przygotować. Po pierwsze będzie im miło, a po drugie nie będą się nudzić i marudzić smile



          > Mnie uczono, że gość nie powinien domagać się niczego, nawet soli do potraw smileP
          > owinien natomiast starać się z szacunku dla gospodarza spróbować podanego jedze
          > nia i pochwalić je jeśli to możliwe. Nie powinien szwendać się po całym domu za
          > glądając w kąty lub zdejmować z półek przedmioty, które mu się podobają. W ogól
          > e szczególny i entuzjastyczny zachwyt nad wystrojem domu jest niewskazany. Powi
          > nien usiąść we wskazanym miejscu, nie tam gdzie JEGO zdaniem byłoby mu wygodnie
          > , lub gdzie by chciał bo gospodarz ma prawo do wyznaczenia miejsc przy stole. N
          > ie powinien przedłużać wizyty, bo lepiej zostawić po sobie pewien niedosyt i ch
          > ęć ponownego spotkania, niż przesyt własną osobą. No i oczywiście absolutnie ni
          > e powinien poruszać kontrowersyjnych tematów.

          To właśnie miałam na myśli pisząc o kulturze osobistej, tylko ja jestem bardziej oszczędna w słowach wink
    • nm.buba011 Re: Prawa gościa, a s-v 24.04.14, 23:43
      aqua48 napisała:


      > 5/ Czy gość ma w ogóle jakiekolwiek obowiązki?

      - o ile gospodarz, nie zaproponuje inaczej (impreza swingers), gość ma obowiązek bezwzględnie przestrzegać s-v lub się pożegnać.

      > 6/Czy z tych obowiązków gościa zwolniony jest ktokolwiek, a jeśli tak to kto -
      > najbliższa rodzina, osoby samotne, osoby posiadające małe dzieci? I dlaczego?

      - gospodarz może zwolnić każdego, którego zaprosił. Automatu jednak nie ma.
      Pytanie 1-4 to raczej retoryczne?

      ***********************************************
      www.youtube.com/watch?v=wq3mfaQeVQY
      so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
      • urko70 Re: Prawa gościa, a s-v 25.04.14, 09:27
        nm.buba011 napisał:


        > > 5/ Czy gość ma w ogóle jakiekolwiek obowiązki?
        >
        > - o ile gospodarz, nie zaproponuje inaczej (impreza swingers), gość ma obowiąze
        > k bezwzględnie przestrzegać s-v lub się pożegnać.
        >
        > > 6/Czy z tych obowiązków gościa zwolniony jest ktokolwiek, a jeśli tak to
        > kto -
        > > najbliższa rodzina, osoby samotne, osoby posiadające małe dzieci? I dlacz
        > ego?
        >
        > - gospodarz może zwolnić każdego, którego zaprosił. Automatu jednak nie ma.
        > Pytanie 1-4 to raczej retoryczne?

        Chyba nie rozumiem. sad
        a. Każdy gość ma obowiązek przestrzegać sv.
        b. Gospodarz może zwolnić każdego gościa.

        Co rozumiesz przez "każdego"?
        Czy zwalniając jednego z przestrzegania nie powinien zwolnić wszystkich?
        • nm.buba011 Re: Prawa gościa, a s-v 25.04.14, 09:43
          urko70 napisał:

          > Chyba nie rozumiem. sad
          > a. Każdy gość ma obowiązek przestrzegać sv.
          > b. Gospodarz może zwolnić każdego gościa.
          >
          > Co rozumiesz przez "każdego"?
          > Czy zwalniając jednego z przestrzegania nie powinien zwolnić wszystkich?

          - właśnie tak, jak doprecyzowałeś.

          Może zezwolić na palenie w swoich progach, ale dalej stosując imperatyw s-v (łamanie zasad, ale z zasadami), zezwala wszystkim. Informuje oczywiście o specyfice owego spotkania.

          Kiedy tego nie zrobi, należy przyjąć, że obowiązuje s-v.
          • urko70 Re: Prawa gościa, a s-v 25.04.14, 10:03
            nm.buba011 napisał:

            > Może zezwolić na palenie w swoich progach, ale dalej stosując imperatyw s-v (ła
            > manie zasad, ale z zasadami), zezwala wszystkim. Informuje oczywiście o specyfi
            > ce owego spotkania.

            Informuje kiedy(?):
            a. na spotkaniu,
            b. tuż przed nim
            c. w czasie zapraszania na spotkanie....
            W moim odczuciu tylko i wyłącznie c.
            • nm.buba011 Re: Prawa gościa, a s-v 25.04.14, 10:25
              - pewnie.
        • aqua48 Re: Prawa gościa, a s-v 26.04.14, 14:08
          urko70 napisał:

          > Czy zwalniając jednego z przestrzegania nie powinien zwolnić wszystkich?

          Bardzo ciekawy problem powstał. Czy jeśli zwalniamy jednego gościa z zachowania zasad s-v, załóżmy gdy pojawia się sam, to jednak jeśli przybywa on na oficjalne zaproszenie kiedy gości jest więcej, nie powinien jednak dostosować się do zasad obowiązujących innych?
          • nm.buba011 Re: Prawa gościa, a s-v 26.04.14, 14:58
            aqua48 napisała:

            > urko70 napisał:
            >
            > > Czy zwalniając jednego z przestrzegania nie powinien zwolnić wszystkich?
            >
            > Bardzo ciekawy problem powstał. Czy jeśli zwalniamy jednego gościa z zachowania
            > zasad s-v, załóżmy gdy pojawia się sam, to jednak jeśli przybywa on na oficjal
            > ne zaproszenie kiedy gości jest więcej, nie powinien jednak dostosować się do
            > zasad obowiązujących innych?

            - krąży, zapewne nieudolnie wymyślona opowiastka, o jakoby empatycznym zachowaniu, niebawem św. JP2.
            Papież miałby pozwolić Gromyce, będącemu w towarzystwie innych, choć pomniejszych rangą, na zapalenie papierosa.

            Byłoby to poważne naruszenie s-v, zwłaszcza na powyższe, jak też na fakt, że spotkanie tych konkretnych gości nie mogło być zbyt długie.
    • edw-ina Re: Prawa gościa, a s-v 25.04.14, 18:28
      Wszystko zależy od gości. Jeżeli to jest ktoś bliski, to może się wprosić na urodziny/imieniny, przynieść własne jedzenie, ugotować samemu obiad, zrobić sobie kawę/herbatę, wziąć długą kąpiel, zabrać psy na spacer i ogólnie czuć się jak w domu.

      Jeżeli to nie jest ktoś bliski, tylko np. gość oficjalny, to jednak należy go nieco bardziej obsłużyć. Ale wszystko zależy od atmosfery w domu i charakteru gości. Przez to, że w naszym domu jest atmosfera luźna, to często nawet oficjalni gości wrzucają na luz - zdarzyło mi się np. przesadzać kwiatki z żoną ważnego kontrahenta mojego męża, kiedy oni robili sobie konkurs rąbania drewna, a początkowo zapowiadało się na uroczysty obiad z mocno oficjalną atmosferą.

      Odnośnie własnego cateringu - nie widzę problemu. Stawia się na stół i tyle, niezależnie czy pasuje do reszty, czy nie.

      Godzina odwiedzin - w każdym wypadku uzgadniamy przynajmniej mniej więcej i uważam, że dostosować powinna się każda strona. Np. nasi znajomi zawsze pytają o jakich porach mała ma drzemki, żeby nie przeszkadzać.

      Dzieci na imprezie dla dorosłych średnio widzę. Chyba, że wszyscy się umawiają, że przychodzą z dziećmi, a cała "dorosłość" imprezy polega na wypiciu max po jednym piwie, bo jakoś nie uznaję picia większych ilości przy dzieciach, a dodatkowo nie uznaję trzymania dzieci długo w nocy w stanie "up".

      Ogólnie większość gości staram się szybko przekształcić w małych domowników. Ale ja mam w większości fajnych i bezproblemowych znajomych.
    • claratrueba Re: Prawa gościa, a s-v 26.04.14, 06:27
      1/ Czy można się do kogoś ot tak wprosić jeśli brak zaproszenia ze strony gospo
      > darzy, a.. zbliżają się święta, urodziny, imieniny?

      Nie, w żadnym wypadku. Tylko gospodarz domu decyduje czy chce kogoś przyjąć czy nie i kiedy. Osoba, która się wprosiła to nie jest gość a intruz i takie zachowanie jest oznaką skrajnego egoizmu, nachalności i nieliczenia się z gospodarzem, który gdyby chciał toby zaprosił.
      Odniesienia do dawnych lat nie mają żadnego sensu- przychodzenie do solenizanta wynikało z nieistnienia telefonów komórkowych i trudnego dostępu do stacjonarnych - na 40 mieszkań w moim bloku w latach 70-tych tylko w DWÓCH były telefony, więc osobista wizyta była jedyną możliwą formą złożenia życzeń w większości przypadków.
      2/Czy gość ma prawo bezwzględnie oczekiwać podania przez gospodarzy pełnego świ
      > ątecznego posiłku tylko dlatego że ON akurat się pojawił? Bez względu na sytuac
      > je gospodarzy
      Nie. Prawem gospodarza jest decydowanie czym chce podjąć. Przy czym gościa czyli osobę zaproszoną należy wcześniej poinformować że jest zaproszony na obiad, na kawę. Intruza, który przyszedł jak krowa na cudze pastwisko nie ma żadnego obowiązku fetować żadnymi frykasami, bo jeszcze taki osobnik dojdzie do wniosku, że taka wizyta mile widziana. I posiedzi sobie do kolacji albo i północy. A potem będzie przychodził pod byle pretekstem.
      To jest częsty błąd gospodarza, że skoro już ktoś przyszedł to należy go podejmować jak gościa a potem problem "co zrobić, żeby nie przychodził bez zaproszenia?" Nie zanęcać.
      - Czy ma też prawo pojawić się z własnym cateringiem i oczekiwać, że gospodarz
      > będzie podawał i sam jadł to co gość przyniesie, nawet jeśli to nie pasuje do r
      > eszty podanych potraw?
      To niedobry zwyczaj z czasów kartek na mięso i braków w zaopatrzeniu ale wynikający z dobrej woli podzielenia się jakimś swoim przysmakiem. Gospodarz powinien podziękować i podać, nawet jeśli nie pasuje. Grzecznie się poczęstować i pochwalić. Zwykle nawyk przynoszenia własnej potrawy przynoszącemu zanika jak raz czy drugi zobaczy, że nie cieszy się powodzeniem.
      3/ czy gość ma prawo do ustalania samemu godziny/pory o której się pojawi w czy
      > imś domu - bo tak mu wygodnie? A gospodarze muszą się zawsze dostosować?
      Nie. Ale są uzasadnione wyjątki, np. jak Minnie czyli gość "z drogi". Tu trzeba albo zaprosić gości miejscowych na porę dogodną dla kogos, kto zadał sobie trud podróży do nas, albo przyjezdnego gościa powitac, podać jakiś drobny posiłek, udostepnić łazienkę, by sie odświeżył i pokój by odpoczął. A taki gośc w żadnym wypadku nie powinien narzucać gospodarzowi swojego towarzystwa gdy ten jest zajęty przygotowaniami. Może zaoferować pomoc, ale kiedy gospodarz nie skorzysta, nie siedzieć mu na głowie a poczytać sobie, telewizje pooglądać.
      4/Czy gość może się pojawić bez zapowiedzi z dziećmi na imprezie dla dorosłych?
      > I w ogóle oczekiwać od gospodarzy, że zajmą się jego dziećmi i zapewnią im pro
      > gram artystyczny? Udostępnią wszystko czego dzieci chcą?
      Nie. Zaproszenie Kasi i Tomka to nie jest zaproszenie ani potomstwa ani innych krewnych czy znajomych. Czego często rodzice nie rozumieją. A potem nie rozumieją dlaczego nie są do kogoś już zapraszani wcale.
      Jeśli już dzieci są, trzeba zapewnic im jakąś rozrywkę jeśli rodzice o to nie zadbali. W trosce o sprzęty domowe i samopoczucie innych gości.
      5/ Czy gość ma w ogóle jakiekolwiek obowiązki?
      Tak,pamiętać, że to nie jest JEGO dom. Czyli nie zachowywać sie jak policja przy przeszukaniu- wszędzie wejdzie, wszystkiego dotknie a pozostawić decyzję o pokazaniu domu (rybek w akwarium, gada w terrarium) gospodarzowi. Nie zarządzać gospodarzowi, co w JEGO domu wolno a czego nie- np. komentując palenie, na które gospodarz zezwolił. Nie pasuje towarzystwo palących- nie przychodź. Palenie nie jest dozwolone w miejscach publicznych, dom jest miejscem prywatnym.
      6/Czy z tych obowiązków gościa zwolniony jest ktokolwiek, a jeśli tak to kto -
      > najbliższa rodzina, osoby samotne, osoby posiadające małe dzieci? I dlaczego?
      Zwolniony jest ten, kogo gospodarz zwolni. Tylko i wyłącznie.

      To są bardzo generalne wytyczne. Jeśli gospodarz jest luzak i WYRAŹNIE demonstruje, że do niego mozna wpadać kiedy się chce, z kim się chce i robić co się chce to, oczywiście, gość nie musi zachowywać się sztywno. Takie reguły luzackie ustalił gospodarz- takie u niego obowiązują. "My castle - my rules".
      Natomiast nierespektowanie zasad gospodarza oznacza, że przestanie zapraszać, zaprosi raz w roku z obowiązku i zamiast bogatego życia towarzyskiego będzie tv w gronie rodzinnym.


    • felinecaline Re: Prawa gościa, a s-v 30.04.14, 13:57
      Fajny temat, jako, ze co roku bywam gosciem w "kraju przodkow" a aktualnie juz bardziej "kraju dozgonnych przyjazni" poddaje moj przypadek "vivisekcji w odniesieniu do (forumowego) "savoi vivre'u".
      Z roku na rok wwiadomo, ze przyjade w czerwcu (najdluzsze dni i najsympatyczniejsza oferta owocowa big_grin). Po zarezerwowaniu biletu (biletow jesli razem z mezem) na konkretna date informuje o niej najblizszych mi przyjaciol, o ktorych wiem, ze u nich jestem wlasciwie za domownika.
      Podroz trwa od godziny 6.00do 14.00 (chyba, ze dyjabel namiesza ogonem i samolot z jakiegokolwiek powodu kaze na sienie czekac czekajacym na mnie na lotnisku (taka tradycja, bo w drodze do nich cos tam zwiedzamy, degustujemy czy "oddajemy sie szalenstwu zakupow". Do domu przyjaciol docieramy w okolicy godziny 18.00 choc to tylko "marna 100 km. W euforii nie czuje niedospania czy konczyn w d...e. Dostaje klucze od mieszkania, ktorego bede wylacznym uzytkownikiem przez najblizsze conajmniej 2 tygodnie , instaluje sie, rozpakowuje, odprawiam misterium toaletowe i okolo 19.30 wchodze na pieterko, gdzie uchylone drzwi do mieszkania przyjaciol jak brama soplicowa glosza, ze w goscine zaprasza(ja).
      Przybywam tego pierwszego wieczora z pakuneczkiem wszystkosci, czyli specjalow gastronomicznych, wina, "pamiatek i upominkow czesto z gory "zamowionych" przez moja "prawiesiostre" lub jej meza. Nastepuje kielich powitalny i kolejne towarzyszace kolacji a potem "dlugie nocne rodakow rozmowy".
      Tematow drazliwych by nie zabraklo, ale nigdy ich nie poruszamy - nie tylko z powodu kurtuazji, ale po prostu z braku potrzeby, jest wiele innych, znacznie ciekawszych. Nigdy np nie wahalam sie wyrazic zachwytu nad aktualnym wystrojem domu (krytyki tez zreszta nie, ale to na wyrazne zyczenie gospodarzy). Nierzadko w trakcie pobytu zreszta zdarza mi sie pomagac w roznych zajeciach dekoratorskich, w zeszlym roku np "oprawialismy dziadziusia" - nie w celach kanibalistycznych tylko estetycznych - plaskorzezbiony wizerunek w zabytkowe ramki upolowane uprzednio przez "prawiesiostre u antykwariusza. W trakcie pobytu dokladam sie do wspolnych powilkow albo produktami przywiezionymi albo ...zakupionymi na targu naprzeciwko, zdarza mi sie obierac ziemniaki czy wyrabiac ciasto na pierogi, o zmywaniu nie wspominam, bo robi to "maszynka", ale bywaly lata...smile
      Po poludniu (a czasami juz o poranku) wyjezdzamy na jakies zwiedzanie atrakcyjnej turystycznie okolicy, do pobliskich "wod" albo na nieco dalsza "zagranice"; jesli tam gdzies cos spozywamy oplacam swoja "niedole" w rachunku. W zeszlym roku przez tydzien bylam na gospodarstwie (domowym) sama - jak to okreslalismy "zapsastrozowskiego", bo gospodarze mieli wczesniej zarezerwowana wycieczke.
      Po mniej wiecej tak minionych 2 tygodniach przenosze sie do kuzynki "na wsi" lub innej przyjaciolki w moim rodzinnym miescie,gdzie tez mam niezalezne lokum i gdzie pobyt mija na opisanych juz zasadach.
      Podobnie przebiegaja pobyty moich krewnychiprzyjaciol u mnie, czesto przyjaciele przybywaja ze swoimi przyjaciolmi, im jest nas wiecej (i wiekszy balagan) tym jest weselej i wizyty owe zawsze wydaja mi sie za krotkie. Wiec chyba swietemu Savoirowi krzywda sie nie dzieje big_grin
      Przyznam sie, ze nigdy nie zastanawialam sie, czy jestem w zgodzie z sv, pryswiecalo mi, by nie byc "zawada" i niczym nie sprawic przyszlosci gospodarzom.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka