Natchnął mnie sąsiedni wątek.
Restauracja średnioelegancka - żadnych białych obrusów i ąę, ale jednak restauracja, nie bar do zjedzenia na szybko. Kelnerka zupełnie nieogarnięta (daję słowo, gdybym przyszła kelnerować prosto z ulicy, to poradziłabym sobie lepiej) - niczego nie wie, o wszystko musi pytać, zapomina i wraca, żeby dopytać, idzie po piwo dla nas i wraca bez piwa - no cyrk. Jedna osoba chce średnio wysmażone, druga dobrze wysmażone - dostajemy odwrotnie, pani zapomina, kto co chciał. I wisienka na torcie - jedna osoba chce zupę, inna przystawkę, obie chcą danie główne. Pani przynosi zupę, a po pół godzinie oba dania główne, w tym jedno razem z przystawką. Zabić nie można, ale co należy zrobić zgodnie z sv - zwrócić pani uwagę mniej lub bardziej stanowczo, zawołać kierownika? Dodam, że jedzenie smaczne, kucharz nie ma za co oberwać.

My akurat zwróciliśmy pani uwagę, ale teraz żałuję, że nie porozmawiałam z kierownikiem - zwyciężyła litość "może jakaś nieogarnięta studentka pracuje tu pierwszy dzień". Lecz z drugiej strony było to pewnego rodzaju przyzwolenie na fatalne wykonywanie przez kogoś swojej pracy.