demodee
21.03.15, 18:59
Byłam świadkiem takiej sytuacji:
W autobusach warszawskich jest wydzielone specjalne miejsce na wózki, taka jakby zatoczka.
Część przednia zatoczki jest przeznaczona na wózki inwalidzkie, część tylna na wózki dziecięce.
I zdarzyło się raz, że w miejscu dla wózków inwalidzkich stała parka młodych ludzi. Na którymś przystanku do autobusu wsiadła pasażerka z wózkiem dziecięcym i chciała się ustawić w części przeznaczonej dla wózków inwalidzkich, bo w tej dla dziecięcych już jakiś wózek stał. Przeszkadzała jej ta parka. Kobieta z wózkiem poprosiła młodzież, aby się usunęła, ale oni nie chcieli, bo niby dlaczego? Wózek dziecięcy to nie wózek inwalidzki, dlaczego mają ustępować? Gdyby w autobusie znalazł się wózek inwalidzki, to by oczywiście miał prawo do swojego miejsca. Ale tak, to młodzież weszła pierwsza i zajęła miejsce i nikt, poza inwalidą, nie ma prawa ich z tego miejsca ruszyć.
Oczywiście zaczęła się dyskusja, jaka ta młodzież nieżyczliwa jest, a że młode matki są roszczeniowe itd.
A jak s.v. radzi rozwiązać dylemat wózka?