milamala
21.01.16, 00:51
Powiadomilam oficjalnie szkole (dzien wczesniej w niedziele) e-mailem, ze dziecko do szkoly w poniedzialek nie przyjdzie, powiadomilam tez pania nauczycielke ( tak nadprogramowo) przez facebook. Pani wiadomosc przyjela, zyczyla szybkiego powrotu do zdrowia.
Za to od pani dyrektor dostalam e-mail, ze powinnam do szkoly zadzwonic o 8.00 rano a nie mailowac, bo pani dyrektor odbiera maile a ona przychodzi pozniej i nie zdarzy powiadomic nauczycielki. Odpowiedzialam, ze oczywiscie nie ma sprawy, bede dzwonic, ale pani nauczycielka zostala przeze mnie powiadomiona.
Pare dni potem rodzice wszystkich dzieci w szkole otrzymali e-maile, ze nie wolno pisac e-maili jak dziecko chore, ani nie wolno informowac nauczycielek przez portale spolecznosciowe.
Przyznam, ze poczulam sie "troche smieszno-troche dziwno".
Bo tak, dostajemy e-maile od pani dyrektor, ze nie wolno pisac ... e-maili. Odrazu az sie prosi aby wymagac od pani dyrektor takich samych standartow, niech do kazdego dzwoni.
Po drugie, czy ktos rozumie przeslanki dla takich decyzji. Bo jak dla mnie wyglada to troche "nie bo nie i juz, bo ja tak mowie".
Czy zrobilam cos niestosownego.
Zreszta dotychczas rzeczywiscie dzwonilam i zdarzylo mi sie raz, ze wiadomosc, ze bede spozniona nie dotarla do pani nauczycielki. Wiec uwazam, ze powiadomienie jej bezposrednio daje lepszy efekt, no ale coz.
Czy zlamalam takimi formami jakies niejasne dla mnie prawo?