Dodaj do ulubionych

powiadomienie szkoly o nieobecnosci

21.01.16, 00:51
Powiadomilam oficjalnie szkole (dzien wczesniej w niedziele) e-mailem, ze dziecko do szkoly w poniedzialek nie przyjdzie, powiadomilam tez pania nauczycielke ( tak nadprogramowo) przez facebook. Pani wiadomosc przyjela, zyczyla szybkiego powrotu do zdrowia.
Za to od pani dyrektor dostalam e-mail, ze powinnam do szkoly zadzwonic o 8.00 rano a nie mailowac, bo pani dyrektor odbiera maile a ona przychodzi pozniej i nie zdarzy powiadomic nauczycielki. Odpowiedzialam, ze oczywiscie nie ma sprawy, bede dzwonic, ale pani nauczycielka zostala przeze mnie powiadomiona.
Pare dni potem rodzice wszystkich dzieci w szkole otrzymali e-maile, ze nie wolno pisac e-maili jak dziecko chore, ani nie wolno informowac nauczycielek przez portale spolecznosciowe.
Przyznam, ze poczulam sie "troche smieszno-troche dziwno".
Bo tak, dostajemy e-maile od pani dyrektor, ze nie wolno pisac ... e-maili. Odrazu az sie prosi aby wymagac od pani dyrektor takich samych standartow, niech do kazdego dzwoni.
Po drugie, czy ktos rozumie przeslanki dla takich decyzji. Bo jak dla mnie wyglada to troche "nie bo nie i juz, bo ja tak mowie".
Czy zrobilam cos niestosownego.
Zreszta dotychczas rzeczywiscie dzwonilam i zdarzylo mi sie raz, ze wiadomosc, ze bede spozniona nie dotarla do pani nauczycielki. Wiec uwazam, ze powiadomienie jej bezposrednio daje lepszy efekt, no ale coz.
Czy zlamalam takimi formami jakies niejasne dla mnie prawo?
Obserwuj wątek
    • matylda1001 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 21.01.16, 02:24
      Jeżeli to takie ważne, że dziecka nie będzie w szkole to może rzeczywiście lepiej byłoby zadzwonić. W końcu nikt nie ma obowiązku śledzić na bieżąco facebooka albo dzień zaczynać od sprawdzenia poczty.
      • vi_san Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 21.01.16, 08:04
        Matyldo, oczywiście nikt nie ma obowiązku śledzenia portali czy emili, ale tu matka odebrała od nauczycielki potwierdzenie, iż informacja do niej dotarła! To zmienia postać rzeczy. Gdyby nie było zwrotnej informacji - uważam, że wypadałoby zadzwonić, dyrektorka mogła, nie wiem, nogę złamać, mogła jej w weekend umrzeć matka, cokolwiek,co sprawiłoby, że po prostu zadzwoni i weźmie dzień wolny, po przyjściu do pracy zająć się czymś innym i nie otworzyć poczty. I co? Informacja o nieobecności dziecka powinna dotrzeć do nauczyciela jak najszybciej. Zwłaszcza w dzisiejszych czasach, kiedy to np. nieobecność na pierwszej lekcji w zwykłej podstawówce, do której chodziły bratanice powodowała natychmiastowy telefon do rodziców z pytaniem co z dzieckiem. Więc GDYBY nauczycielka nie odpowiedziała, że wiadomość o nieobecności do niej dotarła - uważam, że telefon byłby uzasadniony. Jednak w sytuacji, w której dyrekcję poinformowano drogą elektroniczną, nauczycielka także została powiadomiona - i WIADOMO, że informację przyjęła - telefonowanie uważam za zbędne.
        • matylda1001 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 22.01.16, 00:59
          Uważam, że jeśli dyrekcja ustaliła jakiś sposób komunikowania się rodziców ze szkołą, to należałoby się do tego stosować. Widocznie z punktu widzenia dyrektorki tak jest lepiej a rodzicom chyba wszystko jedno.
          • kopciuszek83 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 29.01.16, 21:24
            A ja akurat uważam, że to właśnie informacja w formie pisemnej (czyli np. mailowej) powinna zostać wystosowana - mail zostaje, rozmowa telefoniczna nie, i w razie jakichkolwiek problemów można się na takiego maila powołać. Fakt odbycia rozmowy telefonicznej każda ze stron może zanegować, i nie bez powodu łatwiej jest dochodzić np. w sądzie roszczeń z tytułu umowy zawartej na pismie niż umowy ustnej. Odkąd kiedyś mój - były już - szef próbował mnie zwolnić dyscplinarnie z powodu rzekomej nieusprawiedliwionej nieobecności w pracy (gdy tymczasem zgłosiłam mu telefonicznie, że muszę pilnie wziąć UnZ), bardzo doceniam korzyści komunikacji mailowej wink

            Oczywiście nie bardzo wiem, jakie w tym przypadku mogłyby być problemy, niemniej ja - jeśli szkoła tego wymaga - zadzwoniłabym, ale I TAK wysłałabym maila. Tak just in case smile
          • vi_san Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 29.01.16, 21:54
            Otóż, Matyldo, PRZED całą sytuacją - szkoła najwyraźniej nie miała ustalonego schematu powiadamiania. I dlatego też, założycielka wątku postąpiła prawidłowo - informując zarówno czynnik oficjalny - mailem na adres szkoły, oraz nieoficjalnie - nauczycielkę na portalu społecznościowym.
            Skoro dyrekcja uznała, że "wyłącznie powiadomienia telefoniczne" - ok, od tej pory można się tylko dostosować, czyli dzwonić.
            Natomiast ton [opisany przez wątkodawczynię] maila od dyrekcji z nakazami i zakazami - co najmniej niestosowny i jako taki, budzi [przewrotnie i niezgodnie z sv] chęć postąpienia "na odwrót".
            Poza tym nie jest "wszystko jedno". Jak już ktoś tu w wątku pisał - po rozmowie telefonicznej nie zostaje ślad, mail jest jednak trwalszy. Co, jeśli ktoś omyłkowo zanotuje, że Jasio Malinowski jest chory, a to dzwoniła mama Józia Malitkowskiego, sama też zagrypiona? Jeśli sekretarka odbierająca telefon zapomni zapisać, cokolwiek jej przeszkodzi w zanotowaniu, że dzwoniła pani Kowalik, że jej dziecka nie będzie? Po pół godzinie sekretarka ma zamiar zanotować, zaraz, to była pani Kowalik czy Kowalczyk? Znacznie lepszym rozwiązaniem jest mali, w którym sekretarka [czy dyrektorka] otrzymuje wyraźnie zapisane dane ucznia. Jeśli dyrektorka obawia się tak, że maile od rodziców "zawieruszą się" wśród korespondencji urzędowej - niech, u licha założy osobną skrzynkę i tą udostępni rodzicom, na zasadzie "W sprawach uczniowskich proszę kierować maile na adres sekretariat28@wp.pl". Serio sądzisz, że rodzicom zrobi szaloną różnicę, czy piszą na adres sekretariat28 czy na szkołapodstawowa28?
    • vi_san Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 21.01.16, 07:56
      Moim zdaniem - nie popełniłaś żadnego "faux pas". Zachowałaś się odpowiednio i konkretnie. Oficjalnie powiadomiłaś "szkołę" mailem do dyrekcji, a ponadto skontaktowałaś się z nauczycielką [i, co ważne, otrzymałaś od niej potwierdzenie odebrania informacji!].
      Postawa dyrektorki - faktycznie, kusząca do odpowiedzi "Proszę mi nie komunikować ważnych rzeczy mailem, bo skrzynkę sprawdzam raz w miesiącu/jak mi się przypomni/kiedy spodziewam się jakiejś informacji i w związku z tym pani wiadomość do mnie nie dotarła.". Z tym, że byłoby zdecydowanie wbrew sv...
      • yoma Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 23.01.16, 17:01
        Dlaczego wbrew sv? Byłaby to informacja, że się rzadko zagląda do własnej skrzynki, co w tym niegrzecznego.
        • vi_san Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 23.01.16, 18:39
          Dlatego wbrew, że byłaby to informacja nie koniecznie zgodna z prawdą, a na dodatek mając ana celu wyłącznie złośliwość wobec wspomnianej dyrektorki. Złośliwość nie mieści się w ramach sv.
    • kora3 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 21.01.16, 08:10
      Moim zdaniem dyrektorka chce się chyba poczuć wazna. Juz samo napisanie , ze "nie wolno" jest zwyczajnie smieszne. Dlaczego nie wolno? Co za to grozi? smile
      Ok, rozumiem, ze powiadamianie jej mailem rodzi jakąs trudność, bo odbiera maile później niż zaczynają się zajęcia, wiec nie ma jak przed nimi powiadomić nauczyciela. Zakładam, ze to jakiś problem (choc nie kojarzę - jaki) chyba, że idzie o indywidualny tok nauczania - nauczyciel przychodzi TYLKO dla tego dziecka. Tak czy owak - tu jeszcze mozna zrozumiec.
      Natomiast nie wiem co dziwnego i nie tak w powiadomieniu nauczycielki osobiscie niejako przez portal spolecznosciowy. Ludzie przy pomocy tego portalu o naprawde ważnych rzeczach zawiadamiają i informują. Owszem, było nie ok przez FB, gdyby nauczycielka nie była on - line i w zasadzie nie byłoby wiadomo, kiedy odbierze wiadomośc. Ale była, bo wszak odpisała.
      Skoro jednak pani dyrektor taka jest słuzbistką, to sama nie powinna pisać Wam maili. Bo poisze najpewniej na prywatne skrzynki, a te mozna sobie otwierać kiedy się zechce.
      • agulha Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 21.01.16, 13:51
        Napisanie maila, że nie należy pisać maili, samo w sobie jest OK. Gdyż TEN mail nie jest pilny, a tamte niby są.
        Natomiast jak pani dyrektor nie potrafi w dzisiejszych czasach zorganizować działalności swojej placówki, to niech zrezygnuje ze stanowiska. Odbieranie maili prywatnych to sprawa prywatna, tak, i nie można żądać od kogoś śledzenia skrzynki. Szkoła natomiast jako instytucja powinna maile odbierać na bieżąco. W szanującej się instytucji: jest sekretarka (osoba, której obowiązkiem jest siedzieć na... Swoim miejscu, przyjmować gości, korespondencję i wymieniać maile), każdy pracownik ma swój adres e-mail, a instytucja albo dział ma skrzynkę zbiorczą (którą może otwierać sekretarka, a jak złamie nogę, to pani dyrektor osobiście albo woźną posadzi). Są również takie wynalazki jak potwierdzenie odbioru albo automatyczna informacja o nieobecności I KTO ZASTĘPUJE. Pani dyrektorka tkwi jeszcze myślami w XIX wieku.
        W poniedziałek o 8 rano matka może prowadzić pojazd mechaniczny albo lecieć samolotem, i wtedy nie będzie w stanie zadzwonić. I też może być sytuacja nagła (np. korek), że nikogo się nie wyznaczyło do tego ważkiego telefonu.
        Dużo zależy jeszcze od tonu tego maila od dyrektorki. Powinna okazywać w nim troskę i doradzać, jak skutecznie powiadamiać, a nie wychowywać ludzi ("nie zawracać głowy nauczycielom w niedziele na prywatne środki przekazu!") ani im czegoś zabraniać, bo rodzice to nie są jej podwładni.
        • kora3 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 21.01.16, 15:39
          przede wszystkim to najwyraźniej wielka słuzbistka pani dyrektorka sama sobie jest winna! Najwidoczniej NIE USTALIŁA konkretnie w jakiej formie i komu mają być zglaszane takie rzeczy, wiec nasza wątkodawczyni wybrala forme dowolna i skuteczną - wszak otrzymała od nauczycielki potwierdzenie otrzymania wiadomości i przyjęica jej.
          Pani dyrektor powinna zadbac by jasno sprecyzować ZAWCZASU sposób i czas zawiadamiania, a nie potem "zakazywać" maili, czy kontaktu przez FB.
        • koronka2012 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 22.01.16, 23:14
          Napisanie maila w tym tonie jest bardzo nie na miejscu moim zdaniem i świadczy zarówno o braku kultury u dyrektorki jak i jej wybujałym ego.

          "Tamten" mail tez nie wydaje mi się pilny - w końcu co za różnica, czy dziecko jest w klasie czy go nie ma? rodzic wie, nauczyciel wie, gdyby nie mail, to dyrekcja nie miałaby zielonego pojęcia że tego ucznia nie było. Jeszcze niedawno po prostu dawało się usprawiedliwienie PO nieobecności i nikt nie robił problemów z byle czego.
    • triss_merigold6 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 21.01.16, 11:30
      Do głowy by mi nie przyszło, żeby informować nauczyciela przez jakieś media społecznościowe. O planowanych nieobecnościach dziecka informuję via dziennik elektroniczny.
      Poniekąd rozumiem dyrektorkę, pewnie jest zalewana spamem przez rodziców.
    • majaa Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 21.01.16, 11:31
      W mojej opinii postąpiłaś właściwie, a "zarządzenie" dyrektorki jest nieracjonalne. Chodzi przecież o to, żeby dana informacja dotarła do adresata w odpowiednim czasie, a forma przekazu nie jest tu najistotniejsza. W Twoim przypadku tak się stało, bo nauczycielka odebrała maila, więc nie była zaskoczona nieobecnością dziecka. Gdybyś nie dostała potwierdzenia od nauczycielki, wtedy telefon byłby jak najbardziej wskazany, ale tu nie było takiej konieczności. Zapytałabym w związku z tym dyrektorkę o podstawy jej decyzji, bo stwierdzenie "nie wolno" jest tu co najmniej dziwne i absolutnie niczego nie wyjaśnia.
      • shmu Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 21.01.16, 21:08
        Forma JEST wazna. Wyobraz sobie, ze Twoj klient puka Ci do drzwi w domu, zeby podac wazna informacje na temat jego projektu. W trakcie gdy Ty sobie czytasz ploteczki. I tak codzennie smile
        • majaa Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 22.01.16, 15:42
          Nie powiedziałam, że nie jest ważna. Owszem, jest, ale akurat w tej konkretnej sytuacji nie jest najważniejsza. W sensie: nie ma większego znaczenia, czy zadzwonię, czy wyślę maila, byle informacja była podana na czas. W dzisiejszych czasach kontakt mailowy rodzica z nauczycielem jest już rzeczą najzupełniej normalną, a często nawet preferowaną ze względu na możliwość weryfikacji, jeśli zaszłaby taka potrzeba. Oczywiście zgadzam się, że najlepiej byłoby, gdyby autorka, decydując się na formę pisemną, zamiast z facebooka skorzystała jednak z e-dziennika albo z maila służbowego nauczyciela czy szkoły, to nie ulega kwestii. Przypuszczam nawet, że powodem tego listu dyrektorki do rodziców mogły być właśnie skargi nauczycieli na wykorzystywanie prywatnych kontaktów do załatwiania spraw służbowych. Ale takie rzeczy należałoby z rodzicami ustalić już na pierwszym zebraniu. A skoro wyszło, jak wyszło, czyli z jednej strony zabrakło podstawowych ustaleń, a z drugiej wyczucia, to przynajmniej można to nadrobić w jakiś bardziej elegancki sposób, a nie pisać "nie wolno" i już.
    • sluzba_zdrowia_czestochowa Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 21.01.16, 13:24
      Szkoła to zakład administracyjny, czyli każdy mail, który wpływa na oficjalną pocztę szkoły należy traktować jak urzędowe PISMO!

      Jeżeli pani dyrektor tego nie wie, to warto pouczyć ją o istnieniu rozporządzenia o instrukcji kancelaryjnej i rzeczowym wykazie akt, która reguluje odbiór korespondencji.

      Skrzynka pocztowa e-mail, to taki sam wynalazek, jak skrzynka metalowa na ogrodzeniu, tylko inna forma korespondencji.

      Argumenty o późnym sprawdzaniu poczty są śmieszne i żenujące ze strony urzędnika, jaką jest niewątpliwie Pani dyrektor.

      Jak chcesz, to skopiuj mój wpis i wyślij go Pani dyrektor, nawet anonimowo, niech się doedukuje z KPA i z instrukcji kancelaryjnej, bo mentalnie szkoła jest w głębokim peerelu.
      • shmu Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 21.01.16, 21:04
        1. Niekoniecznie mail to urzedowe pismo, chociazby dlatego, ze nie ma na nim podpisu. I wiele urzedow nie honoruje w ten sposob maila.
        2. Przeczytanie maila jako informacji urzedowej, nie jest rownowazne z przeczytaniem maila w nocy lub przed pierwszym dzwonkiem.
        3. Nie uwazam za zenujace tego, ze dyrektorka nie poswieca calego swojego czasu na odbieranie maili zaraz po ich wyslaniu przez rodzica, lub jako pierwszej czynnosci po przyjsciu do pracy. Wyobraz sobie, ze poza tym, ze mail musi byc odczytany, to musi byc o tym poinformowana tez nauczycielka przed lekcja. Wyobraz sobie latanie z klasy do klasy w okresach gryp. Chociaz fakt, ze samo latanie zajmie tyle samo czasu w przypadku telefonu.
        • koronka2012 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 22.01.16, 23:22
          Z ciekawości - po co nauczycielowi informacja, że Kasi czy Józia nie będzie na lekcji? sama z siebie nie zauważy? rozumiałam, że mail ma na celu usprawiedliwienie nieobecności, ale kompletnie nie rozumiem po co dyrektorka miałaby latać po klasach z takimi informacjami?

          Nie popadajmy w skrajności - czytanie skrzynki mailowej jest takim samym obowiązkiem jak przeglądanie korespondencji papierowej. Mail jest potwierdzeniem zgłoszenia - telefon żadnym, pani sekretarka mogła zgubić kartkę, źle zapisać itd. Ton, który przyjęła dyrektorka w zwrotnym mailu jest chyba objawem "choroby zawodowej" - zapomniała, że pisze do rodziców, a nie pierwszoklasistów.
          • shmu Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 26.01.16, 18:46
            Ogolnie rzecz biorac nie wiemy czy rzeczywiscie ta informacja jest potrzebna i wymagana przez szkole. Jesli jest to pewnie w celach bezpieczenstwa dzieci - ze do szkoly dotarly, ze ie poszly na wagary itp. Jak pisalam wczesniej, dla mnie to tez nowosc, ale potrafie sobie wyobrazic, ze niektorzy rodzice tez widza w tym korzysc. I wtedy skuteczny sposob zawiadamiania ma sens. W tym wypadku dyrektorka wskazala, ktory sposob jest skuteczniejszy (wg niej).

            Czytanie maila jest obowoazkiem, czytanie maila w poniedzialek o 7 rano niekoniecznie.

            Natomiast jesli chodzi o to jak powiadamiac - decyzje podejmuje szkola (e-mail, telefon etc) i rodzice sie powinni dostosowac, tyle w kwestii powiadomien.

            Natomiast zawiadamianie przez media spolecznosciowe, prywatny telefon, domofon czy wizyte w domu bez wyraznej zachety pracownika nie jest zgodne z SV. Zauwaz, ze nauczyczycielka nie powinna korzystac z mediow spolecznosciowych w pracy, a poza praca to jej prywatny czas wolny, ktory sie zakloca w niedziele wieczorem. To poprostu nie fair.
            • minniemouse Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 27.01.16, 07:25
              Dokladnie to mialam na mysli Shmu

              z ciekawosci wyszukalam jakie sa przepisy w tej dziedzinie i doszlam do tego:
              Prawo szkolne, procedury
              Procedura monitorowania i dokumentowania frekwencji ucznia
              I. Nauczyciel prowadzący lekcje ma obowiązek sprawdzania obecności i dokonywania stosownych zapisów w dziennikach lekcyjnych stosując znaki:

              Procedury usprawiedliwiania nieobecności uczniów
              7. Jeżeli uczeń jest chory i jego nieobecność zapowiada się na czas dłuższy niż siedem dni, rodzic/prawny opiekun ma obowiązek poinformowania o tym wychowawcy lub sekretariatu szkoły

              procedura zwalniania
              2.3. telefoniczny kontakt z rodzicami / prawnymi opiekunami w przypadku, gdy uczeń
              przez kolejne trzy dni jest nieobecny, a w sekretariacie szkoły nieobecność
              dziecka nie została zgłoszona.


              Rodzice / prawni opiekunowie
              1. Informują telefonicznie sekretariat szkoły o nieobecności dziecka na zajęciach lekcyjnych
              w danym dniu lub kilku kolejnych dniach. Informacja o zgłoszonej nieobecności zostaje
              wpisana do zeszytu” Rejestr nieobecności uczniów w roku szkolnym…”


              uspr nieobecn.
              Usprawiedliwienia nieobecności:
              Rodzic ma obowiązek poinformować szkołę telefonicznie lub osobiście o przyczynie każdej nieobecności ( jednodniowej, wielodniowej ).

              Wyglada na to ze jest niewiele szkol gdzie nie wymaga sie powiadamiania o nieobecnosci nawet gdy w gre wchodzi tylko jeden dzien. podejrzewam, iz z czasem takie zgloszenia beda norma.
              Jesli jest to wyszczegolnione w prawie szkolnym lub w regulaminie szkolnym, to rodzice musza sie dostosowac.
              W regulaminie, o ktory na pewno mozna poprosic (o ile nie ma sie juz wlasnej kopii) musi tez byc wyjasnione jak ze szkola sie kontaktowac.

              Byc moze Milamala ze w twoim regulaminie jest napisane jak zglaszac nieobecnosci ucznia.
              zajrzyj tam, i jesli dyrektorka nie ma racji, to po prostu wyjasnij te sprawe.


              Minnie
    • vilez Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 21.01.16, 16:28
      A nie macie e-dziennika?
      Poza tym, wystarczy usprawiedliwienie dziecka po powrocie do szkoły. No chyba, że chodzi o jakąś wyjątkową imprezę (wycieczka, przedstawienie itp), które miałby opuścić, a jego obecność była z jakichś powodów ważna. Wtedy e-dziennik lub telefon do wychowawcy (jeśli dał) lub do sekretariatu szkoły. To ostatnie zawsze u nas działa- przekazują na czas.
    • shmu Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 21.01.16, 20:53
      Za moich czasow wystarczylo przyniesc usprawiedliwienie nieobecnosci po nieobecnosci. Ewentualnie w przypadku dluzszej - Mama zawiadamiala szkole. Teraz czasy sie zmienily i nie mi osadzac, bo sama nie mam dzieci, ale wydaje mi sie, ze system zawiadamiania przed nieobecnoscia jest spowodowany strachem rodzicow i nauczycieli, ze dziecko nie dotrze do szkoly, bo cos sie stalo po drodze (albo w samej szkole - gdzie btw. szkola jest odpowiedzialna za dzieciaka w godzinach szkolnych). Wyobrazam sobie, ze stad system powiadamiania wczesniejszego lub za pomoca bezposredniego kontaktu, jakim jest telefon. Mail rzeczywiscie moze nie byc odczytany na czas, a sekretarka moze miec spotkanie sluzbowe/jest chora/jest awaria serwera i tez nie odebrac.

      Jesli chodzi o facebooka, jesli uwazamy szkole jako instytucje, jak to ktos ujal administracyjna, chyba jasne jest, ze nie kontaktujemy sie przez prywatne media spolecznosciowe z urzednikami. Z dwoch powodow: zeby szanowac ich prywatnosc (bo na facebooka nie moga wchodzic w pracy), i dlatego, ze moga nie odebrac wiadomosci na czas. Wyobraz sobie, ze Twoj klient pisze Ci na facebooku jakies wazne wiadomosci wieczorem i szefostwo wymaga, zebys byla na biezaco z nimi zaraz po przyjsciu do pracy. Wiec chociaz tym razem wszystko bylo ok, pani odebrala, potwierdzila, dyrekcja nie chce zachecac do tego typu zachowan w przyszlosci, chroniac ucznia i prywatnosc nauczyciela.

      Trzecia sprawa to to, ze dyrektorka napisala maila z wytycznymi. Nie traktowalabym tego zbyt osobiscie. Nie piszesz, ze Twoje nazwisko, czy sytuacja bylo wymienione w mailu, ale wyobrazam sobie, ze nie. Poprostu pewnie sytuacja zdarzyla sie po raz pierwszy i chca przeciwdzialac i podac informace jak postepowac i jak nie.

      Nie widze nic zlego tez, w napisaniu maila, zeby nie uzywac maila w pewnych okolicznosciach. Np. W przypadku checi zerwania umowy trzeba napisac list do instytucji na papierze z podpisem itp, natomiast w przypadku uzyskania informacji, mozna korzystac z maila.

      Szkoda, ze dyrektorka nie wyjasnila w mailu przeslanek, tylko napisala ,,nie wolno''...


    • quba Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 21.01.16, 21:48
      Do szkoły dzwoni telefon, odbiera dyrektor i słyszy :
      - Dzień dobry, jasia kowalskiego nie będzie dziś w szkole.
      - Tak? a kto mówi?
      - Mój tata.

      Każdy może napisać maila do szkoły, dzieci znają hasła rodziców i różne rzeczy podrabiają.
      Wprawdzie po to są komunikatory, żeby się komunikować, ale no właśnie, różnie z tym bywa.
      Pozdrawiam.
      • triss_merigold6 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 22.01.16, 09:17
        Rodzice otrzymują informacje o ocenach i frekwencji na zebraniu. Wtedy mogą od razu usprawiedliwić nieobecności dziecka i ewentualnie wyjaśniać te, które budzą wątpliwości.
      • minniemouse Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 23.01.16, 06:55
        LOL fajne big_grin
    • krecik Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 22.01.16, 09:53
      >Czy zlamalam takimi formami jakies niejasne dla mnie prawo?

      To zalezy, jak szkola reguluje sprawe powiadomien o nieobecnosciach uczniow. Jesli do tej pory nie bylo jasno okreslonych wskazowek, jakie sposoby powiadamiania sa dopuszczalne, to szkola nie powinna sie czepiac emaila.

      Jesli jednak zostalo jasno okreslone, ze o nieobecnosciach powiadamia sie telefonicznie, to sie powiadamia telefonicznie. Kropka. Tu nie ma, ze "na logike" mail jest oficjalnym pismem, czy ze "no przeciez powiadomilam". To sa procedury w instytucji, ktora ma kilkuset podopiecznych - jest zapewne ustalone, ze rano okreslona osoba odbiera telefony lub sprawdza dedykowana skrzynke glosowa i nieobecnosci sa zapisywane centralnie w systemie. Brak powiadomienia sprawia, ze szkola kontaktuje sie z rodzicem w celu ustalenia, czemu dziecko jest nieobecne. Przynajmniej tak to funkcjonuje w obecnej i poprzedniej szkole corki. I jestem w stanie zrozumiec, ze szkola moze sobie zyczyc zunifikowania metody powiadamiania, zeby nie zastanawiac sie, czy rodzic dal znac emailem, przez Facebook, Twitter czy przez kartke w drzwiach.

      Powiadamianie nauczyciela przez Facebook osobiscie uwazam za dziwaczny zwyczaj i inwazje w sfere prywatna. Ale dla mnie dodawanie rodzicow swoich uczniow, a takze samych uczniow, do Facebooka jest czyms jeszcze bardziej dziwacznym, nieumiejetnoscia stawiania granic przez sama nauczycielke i, do pewnego stopnie, nieumiejetnoscia ich przestrzegania przez owych rodzicow.

      Ag
    • mocno.zdziwiona Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 22.01.16, 13:29
      W mojej opinii nietaktem jest kontaktowanie się przez portale społecznościowe w takich przypadkach. Ja te portale odbieram jako sposób kontaktu ze znajomymi, nie zaś jako zaproszenie żeby matki moich uczniów wyszukiwały mnie, sprawdzały zdjęcia czy to na pewno ja i wysyłały zawiadomienie, że dziecka nie będzie. Bez jaj, po to mam weekend żeby odpocząć od pracy a nie otrzymywać korespondencję od matki Iksińskiego czy dziadka Igrekowskiego.
      Jeśli dyrektorka życzy sobie telefonu to trzeba jej prośbę uszanować. Swoją drogą dziwi mnie konieczność informowania o nieobecności, bo kiedyś się przynosiło usprawiedliwienie / zwolnienie i było ok, ale rozumiem, że czasy się zmieniają i szkoły też.
      Gdyby na początku roku podany został oficjalny e-mail szkoły lub nauczycielki i poproszono o kontakt w ten sposób, to ok. Informowanie przez prywatny facebook uważam za "wtopę" z punktu widzenia SV.
      • milamala Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 22.01.16, 14:05
        Sporo odpowiedzi, wszystkie przeczytalam i dziekuje za opinie.
        Nie uchybilam zatem zadnym procedurom. Nie podobala mi sie forma rozkazujaco-oburzajaca powiadomienie mnie a potem reszty rodzicow o sposobie powiadomienia o nieobecnosci.
        'Gdyby na poczatku roku zostal podany oficjalny e-mail to ok" - ano wlasnie podano, podano, telefon, adres, fax i e-mail szkoly w rubryce; kontakt. Pod zadnym nie bylo informacji w jakich sprawach jakiego sposobu uzywac nalezy.
        Nie podano tez zadnych oficjanych sposob powiadomienia, wiekszosc (w tym ja-bo latwiej) po prostu dzwonila. No ale , ze zdarzylo mi sie ostatnio, ze nauczycielka nie zostala pomimo telefonu powiadomiona o spoznieniu to wybralam moim zdaniem skuteczniejszy sposob
        Nie ma zadnych elektronicznych dziennikow ani innych oficjalnych sposobow powiadomienia, tzw. od paru dni wiszenie na telefonie od 8.00 rano. Mam nadzieje, ze przynajmniej po tej "aferze"ktos rzeczywiscie bedzie siedzial w tym sekretariacie od 8.00 i nie trzeba bedzie przez 20 minut oczekiwac na polaczenie a potem rzeczywiscie wiadomosci beda dochodzic do adresatow.
        Skoro nauczycielka przyjmuje zaproszenia rodzicow do grona znajomych na fejsie to po co jak nie po to aby w razie koniecznosci o czyms ja powiadomic.
        Zreszta pani nauczycielka nie wygladala na oburzona, przyjela jednozdaniowa wiadomosc o chorobie i zyczyla powrotu do zdrowia. Ani jej ani mnie nie zajelo to wiecej niz paru sekund w zyciorysie.

        Ktos inny mowil, ze kazdy sie moze podszyc pod napisanie maila. Rodzice sa w stalym kontakcie z nauczycielem szczegolnie 4,5 latkow, bo po prostu codziennie dzieci przywoza lub odwoza do szkoly. Wszystko mozna zweryfikowac. Przez telefon (ktorego zyczy sobie pani dyrektor) tez mozna podstawic kogos innego, czego zreszta 4 latek i tak nie zrobi.

        Tak czy owak "dzieki mnie"pani dyrektor ustalila ostateczna forme zawiadamiania i musze sie jej trzymac , bo co mam zrobic. jedynie forma w jakij to zrobila, no coz.
        • krecik Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 22.01.16, 17:12
          Skoro nie bylo sprecyzowane, ze o nieobecnosciach to tylko przez telefon, to niczym nie uchybilas odnosnie powiadomienia emailem. Natomiast co do Facebooka, to juz zalezy od ustalen pomiedzy rodzicami a nauczycielka.

          > Skoro nauczycielka przyjmuje zaproszenia rodzicow do grona znajomych na fejsie to po co
          > jak nie po to aby w razie koniecznosci o czyms ja powiadomic.

          To jest stawianie rzeczy na glowie. Na Facebooku przyjmuje sie czyjas <i>prosbe</i> o przyjecie do grona znajomych. I wsrod osob znajacych na gruncie bardziej oficjalnym nieprzyjecie takiej prosby moze zostac odebrane jako afront. I wiele osob czuje sie zmuszone do akceptowania tych prosb.
          Jesli nauczycielka sama nie oswiadczyla rodzicom, ze mozna ja dodawac i powiadamiac, to raczej ucielesnienie powiedzenia "daj palec, a wezma cala reke". W takim przypadku nie zdziwilabym sie, jesli email od dyrekcji byl bezposrednim skutkiem uzycia bez uzgodnienia calkowicie prywatnej platformy do przesylania powiadomien o nieobecnosci ucznia.

          > Zreszta pani nauczycielka nie wygladala na oburzona, przyjela jednozdaniowa wia
          > domosc o chorobie i zyczyla powrotu do zdrowia. Ani jej ani mnie nie zajelo to
          > wiecej niz paru sekund w zyciorysie.

          I znowu - czy zapowiedziala uprzednio rodzicom, ze mozna sie z nia kontaktowac w sprawach szkolnych poprzez Facebooka, w jej prywatnym czasie?
          Jesli nie, to zareagowala na takie naruszenie swojej prywatnosci bardzo uprzejmie i postarala sie, aby na drodze oficjalnej ukrocic takie zapedy w przyszlosci.
          Jesli tak, to byc moze bylo tak, ze dyrekcji nie spodobalo sie wykorzystywanie takiego medium, jakby nie bylo - poblicznego, do przesylania takich wiadomosci.

          Swego czasu uczylam w szkole i kursach, ale to bylo tak mniej wiecej pomiedzy 1994-2005, gdy jeszcze czas nauczyciela po zakonczeniu zajec byl jego wlasnoscia i nikomu nie przyszloby do glowy powiadamiac o nieobecnosci dziecka na prywatny numer czy email. Przynajmniej w szkolach, w ktorych ja uczylam.

          Ag
          • minniemouse Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 23.01.16, 07:20
            W sensie: nie ma większego znaczenia, czy zadzwonię, czy wyślę maila, byle informacja była podana na czas.

            MA znaczenie. dyrektorka wyraznie powiedziala, iz ona przychodzi do pracy pozniej i nie zdazy powiadomic nauczycielki, ktora jest wczesniej.

            W ogole nie rozumiem tej poruty o polecenie dyrektorki.
            jedynie, co ewentualnie mozna jej zarzucic to niezbyt przyjemny ton powiadomienia,
            no ale z drugiej strony ja tego emailu nie widzialam wiec na pewno nie moge stwierdzic ze rzeczywscie byl nieuprzejmy i rozkazujacy.
            Moze Milamala nadmiernie sie przejela, wziela sobie wiadomosc zbyt do serca? a wiadomosc faktycznie byla calkiem neutralna?

            w kazdym razie, dyrektorka wydala zarzadzenie w jaki sposob nalezy powiadamiac o nieobecnosci dzieci, i tyle. rodzice - czy im sie to podoba czy nie- musza to zaakceptowac
            i zastosowac sie do rozporzadzenia. i tyle.

            Ty Mialamalu nie zrobilas nic niestosownego. po prostu dyrektorka zorientowala sie akurat
            przez ciebie ze informowanie emailem nie wystarczy.
            zawiadomila (byc moze niezbyt milo) jaka forma jest akceptowalna, a ty niepotrzebnie sie czujesz wywolana do tablicy. nie bierz tego personalnie, i nie przejmuj sie.

            Minnie
            • droch Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 23.01.16, 21:37
              > MA znaczenie. dyrektorka wyraznie powiedziala, iz ona przychodzi do pracy
              > pozniej i nie zdazy powiadomic nauczycielki, ktora jest wczesniej.

              Problem dyrektorki. Niech przychodzi wcześniej.

              > rodzice - czy im sie to podoba czy nie- musza to zaakceptowac

              Dyrektorka polecenia może wydawać wyłącznie swoim pracownikom.
            • majaa Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 25.01.16, 11:48
              minniemouse napisała:

              > W sensie: nie ma większego znaczenia, czy zadzwonię, czy wyślę maila, byle i
              > nformacja była podana na czas.

              >
              > MA znaczenie. dyrektorka wyraznie powiedziala, iz ona przychodzi do pracy pozni
              > ej i nie zdazy powiadomic nauczycielki, ktora jest wczesniej.
              >

              Skoro dyrektorka przychodzi do pracy później, to tym bardziej powinna docenić fakt, że rodzic, oprócz szkoły, sam dobrowolnie i odpowiednio wcześniej informuje także nauczycielkę.
              A poza tym, jeśli szkoła podaje na swojej stronie internetowej oficjalny adres mailowy, to znaczy, że jest to tak samo dopuszczalna forma kontaktu, jak telefon i szkoła ma obowiązek sprawdzania takiej poczty i reagowania na nią. Dyktowanie w takiej sytuacji, z czego wolno, a z czego nie wolno korzystać jest po prostu kuriozalne. Chyba że są ku temu jakieś uzasadnione powody, wtedy należy o nich poinformować zainteresowanych.


              • shmu Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 25.01.16, 22:09
                majaa moim zdaniem ,,kuriozalne'' jest, ze osobie doroslej trzeba zwrocic uwage, zeby nie angazowala pracownikow administracyjnych poza godzinami pracy i poprzez prywatne media spolecznosciowe. Tym bardziej, ze sytuacja nie nalezy do bardzo pilnych.
                Z puntu widzenia autorki - zalatwila sprawe, bo nauczycielka sie dowiedziala, no to przeciez ok.

                Z punktu widzenia nauczycielki - siedziala w niedziele z kolezankami na kawie, pika jej telefon, ze ma nowa wiadomosc na fejsie, a to mama Iksinskiego, ze go jutro nie bedzie. Teraz musi oderwac sie od kolezanek, wstac od stolu i sobie zapisac nazwisko. Raz sie zdarzy - ok, korona jej z glowy nie spadnie (tak czy tak nie fair). Ale jesli uznane to zostanie za normalna procedure - to ta pani na jej prywatnym koncie, w trakcie czasu wolnego musi wykonywac prace (np zapisac sobie, kto ja powiadomil - sezon grypy - 10 rodzicow). Poza tym, jesi uznane to bedzie za normalne - bedzie sie od niej WYMAGALO, zeby sprawdzila facebooka, bo jesli nie, no to jakto, przeciez mama Igreka powiadomila! Wyobraz sobie, ze w niedziele wieczorem MUSISZ sprawdzic fejsa, bo moze ktorys z rodzicow postanowil Cie poinformowac o chorobie dziecka. Fajny wypoczynek...

                Jesli chodzi o mailowanie, to juz pisalam.


                • minniemouse Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 26.01.16, 00:13
                  Shmu - otoz to!

                  M
                • majaa Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 26.01.16, 12:30
                  Ale ja przecież też powyżej napisałam właśnie o mailowaniu na pocztę służbową. A jeszcze wcześniej podkreśliłam, że media społecznościowe to nienajlepsze miejsce na służbową korespondencję, więc się w tym punkcie nie różnimy. Problem natomiast jest taki, że dyrektorka nie napisała tylko o mediach społecznościowych, ale o mailowaniu w ogóle. I to właśnie wydaje się kuriozalne w dzisiejszych czasach, zważywszy w dodatku na to, że sama ochoczo skorzystała z tego narzędzia.
              • minniemouse Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 25.01.16, 22:58
                majaa napisała:
                A poza tym, jeśli szkoła podaje na swojej stronie internetowej oficjalny adres mailowy, to znaczy, że jest to tak samo dopuszczalna forma kontaktu, jak telefon i szkoła ma obowiązek sprawdzania takiej poczty i reagowania na nią. Dyktowanie w takiej sytuacji, z czego wolno, a z czego nie wolno korzystać jest po prostu kuriozalne. Chyba że są ku temu jakieś uzasadnione powody, wtedy należy o nich poinformować zainteresowanych.

                Nie wiem jakie instrukcje byly w "manualu" (agendzie?) ktory podawala szkola gdy dziecko bylo zapisywane do szkoly. moze jest jak mowisz, a moze bylo wyszczegolnione ze adres emailowy sluzy do ogolnej informacji a niebecnosci trzeba zglaszac telefonicznie.
                i moze dlatego dyrektorka sie zdenerwowala bo nikt nie czyta "manuala" i nawet nie wie jakie szkola ma przepisy.
                niezaleznie od tego, dyrektorka zaznaczyla ze ona przyhcodzi do pracy pozniej i dlatego ejst problem.
                Jezeli Maju uwazasz ze system nie dziala nalezycie, to powinnas omowic to z innymi rodzicami. zapytac sie czy sa zadowoleni z systemu powiadomien i jesli nie to wystosowac pismo do szkoly z prosba o zmiane. narzekanie i wydziwianie niczego nie da.

                Skoro dyrektorka przychodzi do pracy później, to tym bardziej powinna docenić fakt, że rodzic, oprócz szkoły, sam dobrowolnie i odpowiednio wcześniej informuje także nauczycielkę.

                nie takze a wylacznie nauczycielke, bo kogo jeszcze? poza tym, czy ze slow dyrektorki nie wynika ze to ona odbiera email i przekazuje tresc nauczycielce, wiec dopoki dyrektorka nie przyjdzie do pracy nikt nic nie wie.
                dodatkowo, rodzic nikomu laski nie robi zawiadamiajac o nieobecnosci, tylko to jego obowiazek.

                Minnie
                • majaa Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 26.01.16, 13:36
                  minniemouse napisała:

                  > Nie wiem jakie instrukcje byly w "manualu" (agendzie?) ktory podawala szkola gd
                  > y dziecko bylo zapisywane do szkoly. moze jest jak mowisz, a moze bylo wyszcze
                  > golnione ze adres emailowy sluzy do ogolnej informacji a niebecnosci trzeba zgl
                  > aszac telefonicznie.
                  > i moze dlatego dyrektorka sie zdenerwowala bo nikt nie czyta "manuala" i nawet
                  > nie wie jakie szkola ma przepisy.
                  > niezaleznie od tego, dyrektorka zaznaczyla ze ona przyhcodzi do pracy pozniej i
                  > dlatego ejst problem.
                  > Jezeli Maju uwazasz ze system nie dziala nalezycie, to powinnas omowic to z inn
                  > ymi rodzicami. zapytac sie czy sa zadowoleni z systemu powiadomien i jesli nie
                  > to wystosowac pismo do szkoly z prosba o zmiane. narzekanie i wydziwianie nicze
                  > go nie da.

                  Założyłam (być może niesłusznie), że skoro autorka zawiadomiła szkołę mailem, a dopiero potem przyszła ta informacja od dyrektorki, to oznacza, że wcześniej nie było jakichś konkretnych zaleceń w tym temacie. A jeśli nie było, to szkoła została powiadomiona poprawnie i pretensje dyrektorki oraz jej tłumaczenie, że przychodzi później są po prostu nie na miejscu. Ja ani nie narzekam ani nie wydziwiam, bo mnie to osobiście nie dotyczy, tylko zwyczajnie oceniam opisaną sytuację. Jeżeli ktoś tu wydziwia, to jest to dyrektorka, która zabrania rodzicom używania do kontaktu oficjalnego szkolnego maila.

                  > nie takze a wylacznie nauczycielke, bo kogo jeszcze? poza tym, czy ze slow dyre
                  > ktorki nie wynika ze to ona odbiera email i przekazuje tresc nauczycielce, wiec
                  > dopoki dyrektorka nie przyjdzie do pracy nikt nic nie wie.

                  Jeśli rodzic ma podany kontakt tylko do szkoły a nie do nauczycielki, to powiadamia szkołę, a nie nauczycielkę. To chyba oczywiste. Autorka zatem zrobiła więcej, niż należało, bo zawiadomiła także nauczycielkę, mimo iż jej służbowego maila nie miała.
                  Tak, ze słów dyrektorki wynika, że to ona odbiera maile i informuje nauczycieli. W takim razie powinna przychodzić do pracy wcześniej albo zlecić zadanie sekretarce. Zresztą w przypadku porannych telefonów i tak z pewnością zajmie się tym sekretarka, bo przecież pani dyrektor przychodzi później.


                  > dodatkowo, rodzic nikomu laski nie robi zawiadamiajac o nieobecnosci, tylko to
                  > jego obowiazek.

                  Nikt o robieniu łaski tu nie wspominał, a autorka właśnie skutecznie zawiadomiła.

                  • droch Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 26.01.16, 19:59
                    > Nikt o robieniu łaski tu nie wspominał, a autorka właśnie skutecznie zawiadomiła.

                    Co więcej, jedyną osobą, która wydaje się robić łaskę jest dyrektorka. Ze swojego tronu nie dostrzega kilku kwestii. Po pierwsze, że rodzić rano oczekując w przychodni na wizytę u lekarza ma na głowie inne sprawy niż pogawędki z sekretarką lub oczekiwanie na połączenie. Dlatego dzień wcześniej wyśle wiadomość o nieobecności dziecka w szkole. A po drugie, że organizacja pracy sekretariatu to jej wyłączny problem. Kompetentna dyrektorka założy alias pocztowy, dedykowany do komunikacji w sprawie nieobecności uczniów. Niekompetentna będzie puszyć się, wydawać rozkazy, żądać wyjaśnień. Ogólnie: traktować rodziców nie jak partnerów, ale jak podwładnych.
                    I w drugim przypadku nie należy potulnie kicać jak żabka.
                    • minniemouse Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 27.01.16, 06:51
                      droch napisał:

                      I w drugim przypadku nie należy potulnie kicać jak żabka.



                      nie nalezy, ale tez takie po prostu olanie zalecenia czy polecenia nietaktownej dyrektorki jest niegrzeczne i niewlasciwym postepowaniem.
                      Oczywscie ze mozna sie sprzeciwic decyzji dyrektorki ale idac stosownym, oficjalnym torem.
                      Inaczej to bedzie tylko dziecinne tupanie nozkami.

                      Minnie
                    • shmu Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 27.01.16, 07:33
                      Rozumiem, ze w przypadku podobnej sytuacji z sadem lub urzedem skarbowym postapilbys tak samo? Nie podobaja Ci sie ich wytyczne, to ,,im pokazesz'' nie odbierajac maila?
          • kora3 Krecik 25.01.16, 15:34
            Wiesz, nie mogę się z Tobą zgodzić...Ja wsród znajomych na portalu społecznosciowym mam ludzi roznych - literalnie znajomych prywatnych, takich co z zawodowych stali się prywatnymi i takich zupełnie zawodowych.
            Z tymi zawodowymi zadnych prywatnych rozmów na portalu nie prowadzę, ALE owszem używam portalu czasem do załatwiania spraw zawodowych. Taka rozmowa wyglada tak np.
            - Dzień dobry, pan rzecznik dziś w pracy.
            - Dzień dobry, tak
            - Mam zapytanie dośc pilne, mozna teraz?
            - Tak, jak zwykle na mail, postaram się odowiedzieć jak szybko sie da
            - Dziękuję serdecznie i czekam

            Taka komunikacja pozwala mi szybko ustalić, czy rzecznik u siebie, czy na urlopie np. poprosić o szybkie działania ws. zapytania, zawiadomić, ze mail z zapytaniem idzie.

            Taka rozmowa moze też wygladać tak :
            - Dzień dobry, pan rzecznik dziś w pracy.
            - Dzień dobry, tak
            - Mam zapytanie dotyczące sprawy XY
            - Ano tak, własnie przygotowujemy komunikat w tej sprawie.
            - O której mogę sie spodziewać?
            - O 12 powinien być. Bedzie na stronie nieco później, ale zainteresowanym wysylam bezposrednio na maile.
            - O to miło, dziekuję i czekam

            Albo też tak:
            - Dzień dobry, pan rzecznik dziś w pracy?.
            - Dzień dobry, oj nie, na urlipie
            - Ach, no to bardzo przepraszam
            - Nie ma sprawy. Jesli coś pilnego, to zastępuje mnie XY , jest dostepny pod numerem xxxxxxxxxxx
            - Dziękuję, zaraz się skontaktuję. Raz jeszcze przepraszam

            Jesli się kogoś calkiem i tylko zawodpowego smile ma w znajomych, to jasna sprawa, że taka osoba jesli się kontaktuje, to zawodowo, a nie zeby pogadać. Czasem trudno sie do kogos dodzwonić, na mail nie ma odpowuedzi, a czas nagli. Nie widzę problemu, że ktos sie odzywa tylko zawodowo. Do mnie czesto się ludzie tak odzywaja, także spoza grona znajomych ze sprawami zawodowymi.
            • droch Re: Krecik 25.01.16, 19:17
              I zgadzam się z Tobą w 100%! Ale można też tak:

              - Dzień dobry, pani rzecznik...
              - Jak pani śmie kontaktować się ze mną w sprawach służbowych przez prywatny profil!? To oburzające, wypraszam sobie! Proszę złożyć pismo w kancelarii!

              Co tam jednak rzecznik sądu czy rządu, przecież to małe miki w porównaniu do Pani Dyrektor Szkoły w relacji do poddanych, znaczy rodziców...
              • minniemouse Re: Krecik 25.01.16, 23:14
                droch napisał:

                - Dzień dobry, pani rzecznik...
                - Jak pani śmie kontaktować się ze mną w sprawach służbowych przez prywatny profil!? To oburzające, wypraszam sobie! Proszę złożyć pismo w kancelarii!

                Co tam jednak rzecznik sądu czy rządu, przecież to małe miki w porównaniu do Pani Dyrektor Szkoły w relacji do poddanych, znaczy rodziców...


                niemniej jednak, i tu sa dwa problemy - jeden, taki ze rzecznik brutalnie acz grzecznie obrugal klienta za uzycie jego prywatnego konta do spraw zawodowych.
                czy uzywanie prywatnych kont do zawodowych spraw jest w porzadku
                i zgodne z SV?
                Czy tez mozna miec prawo nie zyczyc sobie (kategorycznie) byc zaczepianym sluzbowo na prywatnym koncie? zalozmy, ze tym razem to nie rzecznik a lekarz.
                Lekarz, ktorego poza praca, w jego prywatnym a wiec niejako intymnym zyciu
                pacjent nagabuje na jego prywatnym koncie "pani/e doktorze, ja tylko ... bo dziwna wysypka... "
                To w koncu ma sie to prawo do zycia prywatnego czy nie?

                Problem drugi to taki, jakiego tonu uzyl rzecznik. malo przyjemny, ostry, ale wcale nie niegrzeczny.
                calkowicie zgodny z prawem do ochrony prywatnego zycia.
                no ale uraza delikatne ego osoby ktora nie dosc, ze pierwsza popelnia gafe to jeszcze smie sie oburzac ze ja (grzecznie) opieprzyli.

                Minnie
                • vi_san Re: Krecik 25.01.16, 23:26
                  Minnie - że zwrócę ci uwagę na taki maleńki drobiazg. Nie ma obowiązku ani automatu na dołączanie do znajomych każdego kto chce, jak leci. Nauczycielka mogła w zgodzie z sv zignorować "prośbę o dołączenie do znajomych" mamusi ucznia. Jednak tego nie zrobiła. Skoro zaś dodała ją do znajomych, to [skoro koleżankami nie są] wyłącznie w celu właśnie usprawnienia przepływu informacji na linii rodzic - nauczyciel. Innego powodu nie widzę. Lekarz też nie ma obowiązku udostępniać swojego prywatnego konta na fb, numeru telefonu itp danych pacjentowi. A skoro udostępnia = liczy się z tym, że jeden pacjent tylko mu tą droga prześle życzenia świąteczne, a inny będzie co drugi dzień truł o tajemniczej wysypce, takim czerwonawym nalocie na gardle czy szmerach w płucach.
                  • minniemouse Re: Krecik 26.01.16, 00:11
                    Visan,
                    ale co innego jest gdy nauczucielka sama podaje te forme kontaktu wlasnie (i wylacznie) po to aby ja zawiadamiac.
                    co innego gdyby stalo sie to na gruncie towarzyskim, poza szkola, lepiej poznajac sie i nawiazujac prywatny, przyjacielski kontakt zalozmy na party.
                    a tu ktoregos razu konto zostalo uzyte w celu nieprywatnym - wtedy nauczycielka ma prawo poprosic (a nawet obruszyc sie) aby tak nie uzywac tego konta a zawiadomic szkole, prawda?
                    (kwestia czy to byloby milo czy niemilo nie ma w tej chwili znaczenia)
                    jeszcze inaczej jest, gdy pacjent sam zdobedzie adres konta lekarza i zacznie mu truc o wysypce.
                    ale zalozmy, nawet jesli lekarz poda pacjentowi kontakt towarzysko, to nietaktem ze strony pacjenta jest uzywanie tego do wypytywania sie o wysypke. mimo iz lekarzy spotyka to nagminnie i zapewne sa juz przyzwyczajeni, to tez maja prawo nie zyczyc sobie, prawda?

                    Dopiero szczegolne okolocznosci usprawiedliwiaja podobe zachowania - np, osoby dobrze sie znajace maja nieoficjalne przyzwolenie na 'sluzbowe' kontakty w ten spsob. albo majace wyrazne pozwolenie. itp
                    nie uwazasz?

                    Minnie
                    • vi_san Re: Krecik 26.01.16, 09:08
                      Ależ masz całkowitą rację! I tu autorka popełniała faux pas, kontaktując się z nauczycielką na jej prywatnym profilu. Z tym, że nadal nie pozostaje to w nijakiej sprzeczności z tzw. życiem. Dodatkowo - nauczycielka mogła swobodnie nie przyjmować prośby o dołączenie do znajomych mamy Iksińskiego. I wówczas nie miałaby problemu. Znam jednego polityka, który ma na po dwa konta oficjalne: służbowe i prywatne. Na "tablicy" konta służbowego w sumie każdy może pytać o różne kwestie publiczne itp, a do konta prywatnego - przyjmuje tylko "prawdziwych" znajomych. Jest to jakieś rozwiązanie, acz nie wiem czy praktyczne.
                      Z tym, że i tak: autorka zawiadomiła szkołę POPRAWNIE [skoro wcześniej nie było podanego żadnego schematu]. Napisała mail, dodatkowo - poinformowała nauczycielkę [czy zawracanie głowy nauczycielce w niedzielne popołudnie na jej prywatnym koncie fb było taktowne - to osobna kwestia]. W odpowiedzi pani dyrektor szkoły wystosowała nader niemiły [wg słów autorki, w które nie powątpiewamy], kategoryczny mail w trybie rozkazującym, że nie wolno mailem i nie wolno przez portale. I wszystko byłoby ok, gdyby nie ton "zakazu i nakazu" zawarty w mailu do rodziców. ów ton był co najmniej niestosowny. I owszem, kusiłoby mnie [nie twierdzę, że bym to zrobiła, ale myśl wydaje mi się atrakcyjna] przy następnej nieobecności dziecka powiadomić szkołę mailem. I tak aż do czasu, aż pani dyrektor zadzwoni. Bo skoro powodem, dla którego "nie wolno mailem" jest to, że ona później przegląda e-pocztę, to wszak ja też mogę nie otwierać skrzynki wcale przez pół roku na przykład, obowiązku nie ma...
                      • minniemouse Re: Krecik 27.01.16, 06:05
                        vi_san napisała:

                        I wszystko byłoby ok, gdyby nie ton "zakazu i nakazu" zawarty w mailu do rodziców. ów ton był co najmniej niestosowny.

                        Ale ja tez przyznaje ze zachowanie dyrektorki bylo bardzo niestosowne.
                        tylko, czy jej ton usprawiedliwia zlekcewazenie zalecenia badz co badz dyrektorki?
                        zalecenia, ktore dla szkoly, rodzicow i dziecka jest istotne.


                        Minnie
                    • kora3 Minnie - rozgraniczanie sytuacji 01.02.16, 07:21
                      Po pierwsze Vi - san ma rację - nauczyciel , kazdy innych człowiek ma prawo nie przyjmować kogos znanego sobie tylko zawodowo do grona znajomych. Przyjmujac ma narzedzia do ze tak powiem sterowania poziomem ingerencji takiego znajomego w jego profilsmile
                      Owszem Minnie - bardzo ale to bardzo niegrzeczne jest "trucie" lekarzowi o wysypce via FB, nauczycielowi o problemach dziecka itd. ALE juz krótkie zapytanie "Czy pan doktor jutro przyjmuje normalnie?" , albo informacja "Mojego Jasia nie będzie jutro, angina" są czyms zupełnie innym.
                      Nie wypada ze tak powiem przez FB rozwijac tematu zawodowego z osoba mało sobie znana (poza wyjątkami), ale jsli sie jest fejsbukowymi znajomymi, to krótkie informacje są dopuszczalne. "Dzień dobry. Czy pan poseł udzieliłby krótkiego komentarza do nowelizacji ustawy? O której można jutro w tej sprawie zadzwonić?" "dzień dobry. Chetniesmile Mozna dzwonic miedzy 11 a 12 wowczas mam przerwę w komisji" - na przyklad.Nie trujesz i nie zajmujesz jakos czasu posłowi wolnego, bo przecież nie pytasz o koimentarz TERAZ, pytasz, kiedy możesz pytaćsmile
                      A pani nauczycielka, która tak sie poczuła strasznie mofla Milamali odpisac "Rozumiem, Zycze Jasiowi szybkiego powrotu do zdrowia, ale na marginesie - proszę zawiadomic telefonicznie sekretariat, bo takie są procedury i na przyszlość juz zawsze tak zawiamiac o absencji Jasia" i czesć
              • kora3 Drochu :) 01.02.16, 07:01
                droch napisał:

                > - Dzień dobry, pani rzecznik...
                > - Jak pani śmie kontaktować się ze mną w sprawach służbowych przez prywatny pro
                > fil!? To oburzające, wypraszam sobie! Proszę złożyć pismo w kancelarii!
                >
                > Co tam jednak rzecznik sądu czy rządu, przecież to małe miki w porównaniu do Pa
                > ni Dyrektor Szkoły w relacji do poddanych, znaczy rodziców...


                nie spotkałam sie z taką sytuacją przez 15 lat pracy. Dzieci nie mam, wiec z nauczycielami i dyrektorami szkół kontakt mam tylko zawodowy albo czysto prywatny. Nie przyszłoby mi do głowy kontaktować się z kimś via portal społecznościowy zawodowo z kims kogo nie znam, nie mam w znajomych JESLI jest doń kontakt sluzbowy.
        • matylda1001 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 23.01.16, 15:47
          milamala napisała:

          >Rodzice sa w stalym kontakcie z nauczycielem szczegolnie 4,5 latkow, bo po prostu codziennie dzieci przywoza lub odwoza do szkoły<

          No to w takim razie dlaczego tak ważne jest, żeby nauczycielka wiedziała o nieobecności dziecka jeszcze przed rozpoczęciem zajęć? Jeżeli dziecka nie ma w szkole, to znaczy, że rodzice o tym wiedzą. Co się stanie jeśli dyrektorka odczyta wiadomość pięć godzin później albo za dwa dni? Nie wystarczy usprawiedliwić dziecku nieobecność już po powrocie do szkoły?
          W przedszkolu zawiadamia się o mającej nastąpić nieobecności dziecka ale to ze względu na planowanie ilości posiłków i związaną z tym odpłatność, ale w szkole? po co?
          • milamala Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 23.01.16, 19:26
            Nie mam bladego pojecia czemu to takie wazne. Bez sensu. Cala ta sytuacja wydaje mi sie mocno komiczna. Moja corka nawet nie ma jeszcze obowiazku szkolnego. Moga ja wysylac do szkoly albo i nie. Tak na prawde zawiadamiam szkole i nauczycielke bo uwazam, ze to uprzejmie. Szkoda, ze druga strona nie wykazuje takiej uprzejmosci.
            • droch Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 23.01.16, 21:40
              Zapytałbym dyrektorkę, z czystej ciekawości, co się stanie jeśli powiadomienie o nieobecności będziesz w dalszym ciągu przekazywać w ogólnie przyjęty w XXI wieku sposób, tj. za pomocą poczty elektronicznej na oficjalny adres szkoły.
              Z kopią do kuratorium.
              • minniemouse Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 23.01.16, 22:56
                Za bardzo wnikacie, w za bardzo szczegoly:
                Jest szkola. W szkole obowiazuje pewien regulamin, tak pracownikow jak i rodzicow.
                Rodzice nie sa pracownikami szkolnymi, nie wiedza (na ogol) jakie rozporzadzenia odgorne
                a tym bardziej, dlaczego, maja pracownicy tej instytucji. a oni musza stosowac sie do swoich wytycznych.
                Rodzice z kolei, nawet jesli jeszcze nie musza, w momencie kiedy zdecydowali oddac sie ich
                "niemusiejace" pociechy do szkoly, to automatycznie podlegaja przepisom owej szkoly.

                Tak wiec Milamalu, moze nie musialas zapisywac dziecka ale zapisalas,
                jak zapisalas znaczy ze zgodzilas sie na warunki jakie stawia szkola.
                teraz musisz je wypelnic, jesli do tych warunkow nalezy dzwonienie nie emailowanie to niestety ale musisz dzwonic. tak samo jak nauczyciele w owej szkole musza wobec ciebie i dziecka wypelniac swoje obowiazki, czyli nie tylko je edukowac ale i troszczyc sie o nie
                = m.inn. dbac aby bezpiecznie dotarlo do szkoly i do domu - mimo ze " jeszcze nie musi tam chodzic".

                Nie podoba cie sie cos? well, wciaz masz wybor, posylac dziecko do szkoly albo nie.

                Minnie
                • minniemouse Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 23.01.16, 23:21
                  Dlaczego szkoly wymagaja poinformowania o absencji ucznia?
                  Po pierwsze, bo maja procedure sprawdzania obecnosci.
                  Inne powody moga byc rozne, poczawszy od prostego upewnienia sie ze dziecku sie po drodze nic nie stalo. szkola musi tez monitorowac obecnosc uczniow, wiedziec jak czesto przychodza do szkoly, czy nadmiernie nie opuszczaja, i czy rodzice sa swiadomi nieobecnosci dziecka w szkole. czy, np. w przypadku nadmiernej nieobecnosci, nie jest potrzebna jakas pomoc.
                  Jezeli nauczyciel planuje zajecia grupowe, np po dwie trzy osoby w grupie, to nieobecnosc jednego ucznia juz komplikuje ten plan zajec. przy braku zawiadomienia na czas, nauczyciel zwyczajnie nie wie czy dziecko jest ale moze w toalecie, czy sie spoznia, czy w ogole nie przyjdzie, czy moze cos sie stalo (stad potrzeba zawiadamiania na czas).
                  a tym bardziej nie ma czasu na zmiane planu lekcji.
                  Ze spraw urzedowych, szkola zapewne dostaje pieniadze z powrotem za usprawiedliwiona nieobecnosc (przynajmniej tu tak jest), za nieusprawiedliwiona - byc moze tylko czesciowa albo wcale.
                  Tutaj, "Average Daily Attendance" (ADA) - Przecietna Dzienna Obecnosc to jest suma dni obecnosci ucznia w szkole podzielona przez dni aktywne, robocze szkolne.
                  Na podstawie tego oblicza sie jakie szkola dostanie fundusze i jakie utrzymanie od rzadu
                  a nieobecnosc w szkole obniza owo ADA (PDO) i tymze, zarobki szkoly i fundusze.
                  W PL pewnie jest podobnie, a na pewno tak jest w innych panstwach zachodnich gdzie szkoly sa dotowane przez panstwo (nawet prywatne sa nieraz czesciowo subsydiowane).

                  Tak wiec, rodzicom nie majacym pojecia jakie wazne sprawy kryja sie za "szkolna nie/obecnoscia" moze sie wydawac ze 'powiadomic, nie powiadomic' jest bez znaczenia.
                  Tymczasem dla szkoly ma to kluczowe znaczenie,
                  i dlatego zawsze warto pamietac ze gdy nie stoimy "po tej drugiej stronie" to jestesmy nieswiadomi rzeczy i nie powinnismy wydziwiac i krytykowac.

                  Minnie
                  • matylda1001 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 24.01.16, 12:56
                    minniemouse napisała:

                    > Po pierwsze, bo maja procedure sprawdzania obecnosci.<

                    Owszem, sprawdzają i zapisują ze Kowalski był w szkole a Malinowskiej nie był.

                    > Inne powody moga byc rozne, poczawszy od prostego upewnienia sie ze dziecku sie po drodze nic nie stało<

                    Szkoła odpowiada za bezpieczeństwo dzieci na terenie placówki. To, co dzieje się po drodze to sprawa rodziców/opiekunów. Szczególnie w przypadku dzieci małych, których nie puszcza się do szkoły samych.

                    > Jezeli nauczyciel planuje zajecia grupowe, np po dwie trzy osoby w grupie, to nieobecnosc jednego ucznia juz komplikuje ten plan zajec<

                    Taaak... i jak się okaże, że Kasia dziś nie przyjdzie, to pani szybko zorganizuje zastępstwo, żeby dziurę po Kasi zatkać smile

                    >> W PL pewnie jest podobnie<

                    Nie, no... Mam nadzieję, że do takich absurdów nie dochodzi. Gdyby uczniowie uwzięli się na nauczycieli, to wystarczyłoby chodzenie na wagary i nauczyciele powymieraliby z głodu sad

                    >Tak wiec, rodzicom nie majacym pojecia jakie wazne sprawy kryja sie za "szkolna
                    nie/obecnoscia" moze sie wydawac ze 'powiadomic, nie powiadomic' jest bez znaczenia.<

                    Ależ mi ważne sprawy! klękajcie narody smile To, że pani nauczycielka dowie się o przyczynie nieobecności Jasia dwie godziny później... bo samą nieobecność to chyba zauważy od razu?

                    > Tymczasem dla szkoly ma to kluczowe znaczenie,<

                    Minnie, proszę Cię... smile
                    • milamala Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 24.01.16, 20:03
                      "> Tymczasem dla szkoly ma to kluczowe znaczenie,<

                      Minnie, proszę Cię... smile"

                      ha ha ha, wlasnie.
                      Tak czy owak wiadomo , wszyscy rodzice wraz ze mna czy chca czy nie chca musza sie dostosowac do nowych wytycznych pani dyrektor.
                      Jedynie niesmak pozostal, coz zrobic.
                      Ja to sobie odrazu pomyslalam ,ze polece do dyrekcji i poprosze aby nie uzywac wobec mnie tonu rozkazujacego, bo pamietam jeszcze komunizm i ton rozkazujacy traumatycznie mi sie kojarzy. Ciekawe jakby pani dyrektor zareagowala na takie oswiadczenie. he he
                      • droch Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 24.01.16, 22:26
                        > Tak czy owak wiadomo , wszyscy rodzice wraz ze mna czy chca czy nie chca
                        > musza sie dostosowac do nowych wytycznych pani dyrektor.

                        Otóż - nie muszą, a wręcz nie powinni. Z ciekawości, co się stanie po przesłaniu kolejnej informacji o nieobecności na oficjalny adres poczty elektronicznej szkoły? Dyrektorka zaprosi na rozmowę? Nie mógłbym się doczekać. Osobom mentalnie tkwiącym w PRL mówię twarde STOP.
                        • minniemouse Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 24.01.16, 23:22
                          Zsadanicze pytanie - a co was, przepraszam, w ogole obchodzi z jakich powodow i jakiej formie szkola musi byc zawiadamiana o nieobecnosci ucznia?
                          to jest szkoly sprawa, i nie musi sie z niej wam spowiadac tak samo jak np szpital nie musi wam sie spowiadac ze swoich regul, albo bank, albo sklep albo jakakolwiek inna instytucja.
                          Wy nie musicie rozumiec dlaczego jest tak a nie inaczej, a tym bardziej nie wam oceniac czy to jest wazne czy nie - wy musicie sie tylko dostosowac do przepisow, i tyle.
                          nie jestescie odpowiedzialni za szkole, wiec jakim prawem oceniacie co jest wazne a co nie?

                          Rozumialabym te sprzeciwy gdyby chodzilo o jakas moralnie kwestionalna decyzje albo zagrazajaca czyjemus bezpieczenstwu - to wtedy tak, rozumiem poddawanie w watpliwosc
                          zalecenia.
                          Ale tu dyrektorka zaledwie poinformowala iz szkola akceptuje tylko telefony, emaile nie - i o co zamieszanie??? taki macie problem zeby po prostu zadzwonic zamiast napisac
                          w sprawie wlasnego zreszta dziecka??

                          Powtorze, tu istota rzeczy jest nie samo to ze "trzeba dzwonic", tylko Milamala jak dziecko obruszyla sie na kategoryczny ton w jakim otrzymala polecenie. nic wiecej.
                          a za nia niektorzy nadasali sie tak samo: "jakas tam dyrektorka nie bedzie mi mowic co ja mam m robic!" - tyle, to jest prawdziwy problem w tym watku.

                          Minnie
                          • droch Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 25.01.16, 11:05
                            > nie musi sie z niej wam spowiadac tak samo jak np szpital nie musi wam
                            > sie spowiadac ze swoich regul, albo bank, albo sklep albo jakakolwiek
                            > inna instytucja.

                            Błędne założenie. Działanie (a w zasadzie: dzika fantazja) każdej z tych instytucji jest regulowane prawem.

                            > Ale tu dyrektorka zaledwie poinformowala iz szkola akceptuje tylko telefony,
                            > emaile nie - i o co zamieszanie???

                            To już szkoły problem - została skutecznie powiadomiona o nieobecności ucznia.
                            Zasadniczą przewagą poczty elektronicznej jest możliwość wysłania przez rodzica wiadomości jeszcze poprzedniego dnia wieczorem, zamiast "wiszenia" na słuchawce, zanim sekretarka łaskawie odbierze telefon.
                            Szkoła ma oficjalny adres e-mail - ma obowiązek z niego korzystać. Koniec i kropka.
                            Jak każdy inny urząd jest zobowiązany do ustosunkowania się do otrzymanej wiadomości.
                            • minniemouse Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 25.01.16, 23:18
                              droch napisał:

                              To już szkoły problem - została skutecznie powiadomiona o nieobecności ucznia.
                              Zasadniczą przewagą poczty elektronicznej jest możliwość wysłania przez rodzica wiadomości jeszcze poprzedniego dnia wieczorem, zamiast "wiszenia" na słuchawce, zanim sekretarka łaskawie odbierze telefon.
                              Jak każdy inny urząd jest zobowiązany do ustosunkowania się do otrzymanej wiadomości.Szkoła ma oficjalny adres e-mail - ma obowiązek z niego korzystać. Koniec i kropka.



                              LOL zaliczasz sie widze do osob, ktore juz w wiezieniu sa i ciagle nie rozumieja dlaczego ich ukarano..

                              Minnie
                              • droch Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 26.01.16, 10:12
                                Przyjmuję Twoje zaproszenie do polemiki na argumenty ad personam.
                                A zatem, zapewne gdy policjant każe Tobie zjeść słoiczek majonezu, zrobisz to bez wahania. Bo tak trzeba.
                                I tym się różnimy...
                      • minniemouse Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 24.01.16, 23:44
                        milamala napisała:

                        Ja to sobie odrazu pomyslalam ,ze polece do dyrekcji i poprosze aby nie uzywac wobec mnie tonu rozkazujacego, bo pamietam jeszcze komunizm i ton rozkazujacy traumatycznie mi sie kojarzy. Ciekawe jakby pani dyrektor zareagowala na takie oswiadczenie. he he


                        ano wlasnie, i nareszcie wyszlo szydlo z wora - gdyby dyrektorka poprosila milo i uprzejmie
                        to nie byloby sprawy, prawda?

                        Zamiast podejsc z dystansem do glupiej baby ktorej z nadmiaru wladzy zrobilo sie w glowie nadmierne cisnienie od babelkow CO2 (bo dyrektorka zachowala sie jak osoba ktorej wladza przemeblowala glowe)
                        bierzesz jej glupie zachowanie do siebie personalnie, reagujac rownie niestosownie
                        zamiast sie ironicznie usmiechnac na taki objaw wody sodowej, i olac sprawe.

                        "Nie bedzie ci rozkazywac" - czyli - bingo! - mialam racje gdy pisalam ze o samo zarzadzenie w sprawie zawiadomien w ogole tu nie chodzi.

                        Niemniej jednak, z punktu widzenia SV i jako matka ucznia, mozesz oczywiscie zwrocic uwage dyrekcji szkoly na niestosowne zachowanie jej przedstawicielki i poprosic,
                        aby na przyszlosc adresowac rodzicow z szacunkiem. to jedno ci sie naprawde nalezy.
                        pytanie tylko czy skorka warta wyprawki - w koncu to tylko jeden glupi wyskok, a twoje dziecko moze z tego powodu byc pozniej szykanowane.


                        na forum wszyscy jednoglosnie uznali ze dyrektorka nie powinna byla uzywac rozkazujacego tonu zawiadamiajac o formie przekazywania nieobecnosci - wiec nie masz chyba watpliwosci
                        ze co do tego wszyscy ciebie poparli.
                        abstrahujac od formy jej wypowiedzi, ma prawo zazadac wylacznie telefonicznych przekazow.
                        takie sa przepisy w jej szkole.


                        Minnie
                        • minniemouse Re: Off topic uwaga.. 25.01.16, 00:05
                          Jak probowalam wczesniej wyjasnic, szkola to instytucja jak kazda inna, z pewnymi regulami
                          i zasadami, zapisujac dziecko do szkoly niejako podpisujemy 'kontrakt' z owa instytucja czyli
                          zobowiazujemy sie z bedziemy przestrzegac przepisow w niej obowiazujacych.
                          malo kto o tym mysli ale tak wlasnie jest - podpisujesz, zobowiazujesz sie.

                          W watku ktory zalozyla Milamala latwo wyczuc rozdzielajace sie warstwy problemu jaki opisala. istota rzeczy, adekwatna do tematu forum, jest tu zachowanie dyrektorki - bo forma w jakiej przedstawila swoja prosbe byla (ponoc) bardzo niegrzeczna.

                          Natomiast kwestia 'dzwonic/emailowac' to juz jest kwestia inna, wylacznie 'techniczna' - i to wchodzi w tylko zakres obowiazkow rodzica wzgledem szkoly.
                          Jesli szkola z jej tylko sobie znanych powodow zyczy sobie takiej a nie innej formy, a rodzic podpisal z owa szkola 'kontrakt' zapisujac dziecko, to musi sie teraz dostosowac.

                          Oczywscie nie musi wykonywac wszelkich polecen jak leci na slepo, jak najbardziej mozna zakwestionowac, skrytykowac pewne posuniecia szkoly. wtedy nalezy grzecznie i oficjalnie zglosic szkole iz cos nie pasuje, nie podoba sie nam itd, i ta droga ewnetualnie dojdzie do porozumienia miedzy stronami.

                          Milamala (i inni rodzice jesli sa zainteresowani) moga, oczywscie, zaprotestowac przeciwko wylacznie telefonicznym zawiadomieniom. ale nie dlatego bo "nie bedzie mi tu baba rozkazywac", a dlatego ze istnieja jakies realne powody przemawiajace za inna forma tez.
                          moze ktos jest nieslyszacy i nie moze dzwonic, nie ma komorki i bardziej pasuje mu email? itp

                          Obruszanie sie "niech jej sie nie wydaje ze moze mi rozkazywac, to nie komuna" a tym bardziej wydziwianie " a coz jej to za roznica" - nie jest ani grzeczne, ani wlasciwa droga do postepowania z jakokolwiek instytucja.
                          Powody dla ktorych szkola wymaga sprawdzania obecnosci na czas komus moga sie wydawac glupie. pozwolcie jednak szkole kierowac sie wlasna opinia na ten temat.

                          Minnie
                    • minniemouse Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 25.01.16, 01:04
                      matylda1001 napisała:

                      > Szkoła odpowiada za bezpieczeństwo dzieci na terenie placówki. To, co dzieje się po drodze to sprawa rodziców/opiekunów. Szczególnie w przypadku dzieci małych, których nie puszcza się do szkoły samych.

                      nie sugeruje ze jest inaczej. ale zgodzisz sie ze mna, ze moga zaistniec nieprzewidziane przypadki kiedy dziecko moze po prostu po drodze do szkoly zginac?
                      czy nie lepiej wobec tego aby byla mocna linia komunikacji rodzice- szkola?

                      Taaak... i jak się okaże, że Kasia dziś nie przyjdzie, to pani szybko zorganizuje zastępstwo, żeby dziurę po Kasi zatkać smile

                      i co w tym smiesznego?
                      wiedzac ze Kasia nie przyjdzie, nauczyciel po pierwsze nie bedzie dochodzil czy rodzice o tym wiedza, co juz zajmuje kilka minut. nastepnie, nie bedzie opoznial rozpoczecia lekcji glupotkami poza planem czekajac "a moze jeszcze przyjdzie".
                      nastepnie, nie bedzie ponwnie zamieszania gdy porozsadza uczniow a po 20 minutach pojawi sie Kasia i dawaj z powrotem zmieniac sklad 3-osobowej grupy. itp.
                      wez moze pod uwage ograniczony czas "godziny" lekcjyjnej. czasu zawsze brakuje, materialu nigdy. dla ciebie moze to bez znaczenia ale nauczucel ma jakis swoj plan do wykonania.

                      Nie, no... Mam nadzieję, że do takich absurdów nie dochodzi. Gdyby uczniowie uwzięli się na nauczycieli, to wystarczyłoby chodzenie na wagary i nauczyciele po wymieraliby z głodu sad

                      wiesz Matyldo ja tylko podaje niektore z powodow dla ktorych szkola potrzebuje byc zawiadomiona na czas.
                      tak, bardzo smieszne ze z powodu nieobecnosci ADA wykaze iz w jakiejs szkole nieobecnosc spowodowala zmniejszenie funduszu i inncyh zarobkow.
                      wziawsze pod uwage iz zapewne nie mas zpojecia o jakie sumy chodzi, uprzejmie tlumacze co jest napisane w tym artykule:

                      Student 114 is a sophomore at Lincoln High in Southeast San Diego. What makes her exceptional is the number of school days she missed last year – 87, or nearly half the 10th grade.
                      She cost her school $2,464.71.


                      Uczen nr 114 jest seniorka w Lincoln sredniej szkole w Poludniowowshodnim San Diego.
                      Co czyni ja wyjatkowa - ilosc opuszczonych dni szkolnych w zeszlym roku - 87, blisko polowa klasy 10-tej.
                      Kosztowala ona (uczen 114) swoja szkole $2,464.71.


                      - a to tylko dopiero jedno dziecko Matyldo.
                      dalej w tym artykule pisze:

                      At Ramona Unified, 473 chronically absent students cost the district $355,566.77 last year.

                      W Ramona Zjednoczonej, 473 chronicznie opuszczajacych uczni kosztowalo szkole $355,566.77 zeszlego roku.


                      On average, a student with perfect attendance is worth about $5,230 to a school district in San Diego County. Every day missed reduces that amount by about $29.

                      przecietnie, uczen z perfekcyjna obecnoscia jest warty dla szkoly okolo $5,230 w San Diego ksiestwie. Kazdy opuszczony dzien redukuje te sume o $29.

                      It may not sound like much, but the multiplier effect can be financially staggering for some schools.

                      to moze sie wydwac niewiele, ale pomnozone koncowy efekt daje oszalamiajace liczby.

                      During the 2009-2010 term, traditional public schools in San Diego County lost out on at least $102 million in state funding because of absences, according to data gathered by KPBS and inewsource, an investigative reporting nonprofit based at San Diego State University. That figure totaled $624 million over the past five years.

                      Miedzy 2009 -2010 rokiem szkolnym tradycyjne szkoly w SD stracily przynajmniej $102 miliony dolarow z powodu nieobecnosci ucznia w szkole. {....}
                      Przez ostatnie 5 lat, ta liczba w calosci wynosila $624 milionow.


                      cena nieobecnosci w szkole

                      (przepraszam, pozniej dokoncze, teraz musze leciec)

                      Minnie
                      • koronka2012 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 25.01.16, 19:38
                        Minnie, z praktyki szkolnej choćby autorki wynika, że informacja telefoniczna niekoniecznie jest przekazywana, w dodatku nie masz dowodu, że została przekazana. Do tego telefon bywa zajęty. Co prawda moja córka zakończyła szczęśliwie edukację dość dawno, ale dodzwonienie się było dość kłopotliwe. Jak już ktoś raczył podnieść słuchawkę, to byłam odsyłana z kwitkiem, bo np. p. dyrektor gdzieś wyszła, albo kazano mi zadzwonić w czasie kolejnej przerwy. Sorry.
                        Pomijając już wszystko inne - cóż miałabym zrywać się o 8 rano, i dobijać do szkolnego sekretariatu, skoro można wysłać maila poprzedniego dnia wieczorem i spać spokojnie?
                        Szkolny e-mail może obsługiwać sekretarka, skoro pani dyrektor nie dociera do pracy na czas, to nie jest personalny adres.

                        Bez urazy - nie bardzo rozumiem jak niby liczone są te "straty" na nieobecnościach w USA? tamtejszy system finansowania jest zupełnie inny, w Polsce pensja nauczycieli jest stała, dodatki, benefity itd określone w Karcie Nauczyciela, niezależnie od ilości dzieci w klasie, to samo dotyczy kosztów utrzymania placówki. Nikt nikomu nie wylicza w ten sposób okresów absencji, poza tym mówimy o sporadycznych a nie chronicznych nieobecnościach.
                        • minniemouse Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 25.01.16, 23:55
                          koronka2012 napisała:

                          Minnie, z praktyki szkolnej choćby autorki wynika, że informacja telefoniczna niekoniecznie jest przekazywana, w dodatku nie masz dowodu, że została przekazana. Do tego telefon bywa zajęty.

                          To w takim przypadku trzeba zwrocic uwage dyrekcji ze metoda powiadamian nie dziala (sprawnie).
                          niestosowanie sie do polecen szkoly nie jest wlasciwa droga.
                          zalozmy, iz tobie w pracy twoja dyrektorka polecila kontaktowac sie telefonicznie w sprawie jakiegos projektu. a ty nie mozesz sie nigdy do niej dodzwonic. wiec co teraz, olewasz dyrektorke bo ma wiecznie telefon zajety albo jej nie ma? czy tez jak najszybciej informujesz ja jakie sa trudnosci z polaczeniem sie z nia? i jakie to ma skutki na wasz projekt?
                          Wiec poki co, trzeba -niestety- dostosowac sie do zyczenia dyrektorki = szkoly.

                          Szkolny e-mail może obsługiwać sekretarka, skoro pani dyrektor nie dociera do pracy na czas, to nie jest personalny adres.


                          a tu masz calkowicie slusznosc, i tu sie z toba 100% zgadzam. tak wlasnie powinno byc, ze nie sama dyrektorka (tez tego nie rozumiem no ale abstrahuje) a sekretarka odbiera telefony od rodzicow z zawiadomieniem o nieobecnosci. (i takie tam)
                          dyrektorka, imo, ma wazniejsze sprawy na glowie
                          i takie latanie od nauczyciela do nauczyciela "Jas/Kasia dzis nie przyjdzie" jest bez sensu.

                          Bez urazy - nie bardzo rozumiem jak niby liczone są te "straty" na nieobecnościach w USA? tamtejszy system finansowania jest zupełnie inny, w Polsce pensja nauczycieli jest stała, dodatki, benefity itd określone w Karcie Nauczyciela, niezależnie od ilości dzieci w klasie, to samo dotyczy kosztów utrzymania placówki
                          . Nikt nikomu nie wylicza w ten sposób okresów absencji, poza tym mówimy o sporadycznych a nie chronicznych nieobecnościach.



                          Koronko, padlo pytanie "co za roznica czy szkola bedzie wiedziala o absencji ucznia (co sie stanie jak nie zadzwonie)".
                          Tlumacze tylko, jakie moga byc rozne powody dla ktorych szkola koniecznie potrzebuje sprawdzac obecnosc. moze akurat w Polsce szkola nie jest w ten sposob dofinansowywana, ale z kolei o ile sie dobrze orientuje padly propozycje aby za wagary karac - rodzicow. i to slono, szkola wiec byc moze ma jednak wielki interes w tym aby sprawdzac uczeszczanie. bo jesli ilosc dni nieobecnych wykaze nieobecnosc chronicza to bedzie automatycznie kara. im wiecej takich uczniow tym wiecej pieniedzy dla szkoly.
                          nie wiem na co moga byc przeznaczone te pieniadze w polskiej szkole, ale w Pln Am szkola w ten sposob ma extra finanse na np wybudowanie placu zabaw, zakupienia komputerow, innych pomocy naukowych, ksiazek itd. jak widac z tego co podalam, absencje powoduja utrate wielkich sum pienieznych za ktore mozna by nie tylko pokupowac dzieciom wspaniale pomoce lub wybudowac wspaniale sale, a w ogole postawic nowa szkole. I, zeby nie bylo niejasnosci,
                          to to sa pieniadze na dofinansowywanie a pensje dla nauczycieli, podstawowe wyposazenie itd tez jest tu stale.

                          Powtarzam wiec raz jeszcze - nie wypada komentowac co sie dzieje 'za kurtyna' jesli nie mamy o rzeczy zielonego pojecia. skoro nie pracujesz w szkole, nie wiesz co naprawde kryje sie za kulisami, a twoim zadaniem jako rodzica jest wypelniac zalecenia szkoly.
                          W przypadku, gdy ci sie cos nie podoba - zglaszasz to, proponujesz zmiany podajac jak twoim zdaniem byloby lepiej, i tyle. o czym tu debatowac...

                          Minnie
                          • koronka2012 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 26.01.16, 22:42
                            minniemouse napisała:

                            > Wiec poki co, trzeba -niestety- dostosowac sie do zyczenia dyrektorki = szkoly.

                            Może cię to zdziwi ale wcale nie trzeba.... Dyrektor szkoły nie może wydawać rodzicom poleceń, nie jest ich przełożonym, i nie ma powodu do bałwochwalczej uległości. Nie ma też powodu, żebym to rodzice mieli się dostosowywać do jej głupich pomysłów, a nie ona - do rozsądnych pomysłów rodziców (uprzedzanie mailem). Ton i forma wypowiedzi dyrektorki - nie do przyjęcia.

                            > Tlumacze tylko, jakie moga byc rozne powody dla ktorych szkola konieczni
                            > e potrzebuje sprawdzac obecnosc. moze akurat w Polsce szkola nie jest w ten spo
                            > sob dofinansowywana, ale z kolei o ile sie dobrze orientuje padly propozycje ab
                            > y za wagary karac - rodzicow. i to slono, szkola wiec byc moze ma jednak wielk
                            > i interes w tym aby sprawdzac uczeszczanie. bo jesli ilosc dni nieobecnych wyk
                            > aze nieobecnosc chronicza to bedzie automatycznie kara. im wiecej takich ucznio
                            > w tym wiecej pieniedzy dla szkoly.

                            Szkoła w ogóle nie musi wiedzieć wcześniej, większość rodziców nie zgłasza nieobecności PRZED, a usprawiedliwia PO - i jakoś wszyscy z tym od niepamiętnych czasów żyją. Poprzednia informacja autorki o nieobecności nawet nie była przekazana - najwidoczniej jest najdoskonalej zbędna (i na to wskazuje zarówno logika jak i praktyczne obserwacje - nieobecność Jasia w niczym nie wpływa na prowadzenie lekcji, najwyżej jest ciszej).

                            Karę za wagary może wymierzyć sąd, i to w przypadku długotrwałych, uporczywych wagarów, przy braku zainteresowania rodziców. To ma wymusić na niewydolnych wychowawczo rodzicach atencję dla obowiązku szkolnego, a nie ma nic wspólnego z systemem finansowania szkoły. Szkoła nie dostanie z tej kasy złamanego szeląga. W Polsce absencja uczniów ma zerowy wpływ na finansowanie placówki. Budżet jest określony na rok i nie ma innych wpływów z dodatkowych źródeł.
                            • minniemouse Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 27.01.16, 06:32
                              koronka2012 napisała:

                              Może cię to zdziwi ale wcale nie trzeba.... Dyrektor szkoły nie może wydawać rodzicom poleceń, nie jest ich przełożonym, i nie ma powodu do bałwochwalczej uległości. Nie ma też powodu, żebym to rodzice mieli się dostosowywać do jej głupich pomysłów, a nie ona - do rozsądnych pomysłów rodziców (uprzedzanie mailem).

                              naprawde? rodzice nie musza stosowac sie do polecen dyrektorki = szkoly? to dziwne...
                              i przeciez pisalam juz, ze jesli rodzice chca cos zmienic to musza skomunikowac sie z dyrektorka/ szkola.

                              W Polsce absencja uczniów ma zerowy wpływ na finansowanie placówki. Budżet jest
                              określony na rok i nie ma innych wpływów z dodatkowych źródeł.


                              to sie zawsze moze zmienic..

                              Ton i forma wypowiedzi dyrektorki - nie do przyjęcia.


                              A z tym sie zgadzam.

                              Minnie
                              • mim_maior Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 27.01.16, 11:37
                                Nie muszą.
                  • kora3 Minnie 01.02.16, 07:48
                    W PL tak to nie dziala. Milamala akurat pisze o ile dobrze pamietam z Holandii (poprawka Mila, jesli źle pamietam) i tamtejszych przepisow nie znam.
                    Natomoast w PL jet tak, ze owszem subwencja oswiatowa "idzie" za uczniem , ale nie tak, że jak ucznia nie ma to się za niego szkole nie płaci. Płaci się za ucznia zapisanego do szkoły bez względu na to czy bywa np. chorowity i czesto go nie ma. Mowa o subwencji państwa dla samorzadu prowadzącego szkołę ( w PL wiekszosco prowadzenie szkół zepchnieto na samorzady, nieliczne szkoly są szkolami państwowymi stricto - bywają takowe, ale wyjatkowo). Płaca nauczyciela w PL jest wypadkową jest zaplanowanego pensum - pełny etat to o ile pamietam 18 godzin tygodniowo oraz jego statusu wynikajacego z Karty Nauczyciela i zaszeregowania wynikającego ze statusu (mianowany, dyplomowany itd) Nie jest zatem kompletnie prawdą, ze infoirmacja o absencji ucznia jest potrzebna z uwagi na uposazenie nauczycieli smile
                    Do czego moze byś potrzebna? Do przeoganizowania planu zajęc - szczegolnie w klasach nielicznych i nauczania początkowego oraz ze wzgledu na bezpieczeństwo dziecka i kontrole jego absencjinieusprawiedliwionej (raczej klasy wyższe).
                    Dla nas to nieco egzotyczne, bo za czasow naszej szkoły jesli dziecko było np. chore do szkoły nie szło i czesc. Choc byly telefony i szkola na ogoł blisko domu (podstawówka) rodzic nie zawiadamiał szkoly o kazdej krótkiej absencji ucznia. Przynoisilo się zwolnienie od lekarza, albo rodzica i czesc. Zawiadamiało się , gdy absencja ucznia miała być dluzsza - zwyczajowo, bo wymogu nie było, acz szkola MOGŁA sie zainteresować dlaczego Jaś kowalski 3 tygodnie sie juz nie pokazuje. Ale na ogół jesli Jas nózke sobie złamal to taka wiadomość sie tzw. "rozchodziła" i docoerala do nauczycoieli, nawet gdyby rodzic Jasia oficjalnie szkole nie zgłosił..
    • mim_maior Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 26.01.16, 10:28
      Nie wiem, czy piszesz o Polsce, ale jeśli tak, to u nas w ogóle nie musisz zawiadamiać szkoły o nieobecności, choć jeśli szkoła tego oczekuje, to możesz (nie musisz) wyświadczyć jej tę grzeczność. Nie musisz nawet usprawiedliwiać nieobecności, choć zwyczajowo się to robi.
      • minniemouse Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 29.01.16, 22:05
        mim_maior napisała:

        Nie wiem, czy piszesz o Polsce, ale jeśli tak, to u nas w ogóle nie musisz zawiadamiać szkoły o nieobecności, choć jeśli szkoła tego oczekuje, to możesz (nie musisz) wyświadczyć jej tę grzeczność. Nie musisz nawet usprawiedliwiać nieobecności, choć zwyczajowo się to robi.

        No nie bylabym tego taka pewna. z linkow ktore podalam (czytalas w ogole?) wyraznie wynika z regulaminu ze przynajmniej niektore szkoly tego wymagaja. a jesli zapisujesz gdzies dziecko,
        to rownoczesnie zobowiazujesz sie ze przyjmujesz regulamin owej szkolny.
        Za moich czasow (lata70te) nie trzeba bylo rzeczywscie, ale czasy sie zmieniaja.

        Niezaleznie od tego, jesli juz ktos decyduje sie szkole powiadomic, to szkola ma prawo wymagac takiej a nie innej formy powiadamiania.

        Minnie
        • mim_maior Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 01.02.16, 16:11
          Regulamin szkoły to nie jest akt prawny i nie ma żadnych sankcji za ignorowanie go. Zapisanie dziecka do szkoły jest w Polsce obowiązkowe i automatyczne (chyba że się wybiera szkołę inną niż rejonowa) i nie oznacza zawarcia z nią żadnej umowy. Zatem przestrzegam regulaminu, jeśli nie naraża mnie to na przesadne trudności. Jeśli naraża, wnioskuję do Rady Szkoły o jego zmianę. Jeśli się to nie uda, ignoruję go po prostu.
          • minniemouse Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 02.02.16, 00:59
            mim_maior napisała:

            Jeśli naraża, wnioskuję do Rady Szkoły o jego zmianę. Jeśli się to nie uda, ignoruję go po prostu.


            To ze szkola nie jest jednostka typu policja, rzad nie daje ci prawa lamania regulaminu szkolnego. Po cos on jest.
            I po co wobec tego zapisujesz dziecko do szkoly jesli nie masz zamiary przestrzegac jego szkolnego regulaminu? nie mowiac o tym jako piekny przyklad dajesz dziecku.

            Minnie
            • mim_maior Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 02.02.16, 10:06
              Zapisuję dziecko do szkoły (a właściwie jest ono zapisywane), bo muszę. W Polsce mamy obowiązek szkolny. A dziecku daję dobry przykład: nie bądź ślepo posłuszne, myśl, staraj się zmienić to, co uważasz za złe/głupie /zbędne, a jeśli ci się nie uda, to postępuj tak, jak uważasz za słuszne i bądź gotowe na konsekwencje.
              Myślę, Minnie, że po prostu różnimy się filozofią życiową. Ale to nie znaczy, że masz prawo mnie strofować.
              • kora3 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 02.02.16, 10:27
                Co do strofowawnia - bezspornie masz rację. Co do wychowania dziecka w duchu takim, by mialo swoje zdanie, ooreafiło je "obronić" i staralo się zmienić to, co mu nie pasuje - także - sama tak zostałam wychowana. ALE wazne sa też granice i wspomniana przez Ciebie swiadomoiśc konsekwencji tak dla siebie, jak dla innych.
                Sa głupie zasady i przepisy - racja. Dla mnie takie, jak te szkolen w Honadii to kosmos, ale nie sądze, by dało się je zmienić ... A to dlatego, że pewnie wynikaja z tamntejszych ustaw.
                Dla nas sa egzotyczne, ale dla gospodarzy w tym kraju - bynajmniej. Najwyraźniej je akceptuja - dostrzegają wiecej plusów niz minusów takich rozwiązań. Tyle się mówi o9 róznicach kulturowyc pomiedzy Europejczykami, a mieszkańcami Bliskiego Wschodu - przy okazji problemu imigracyjnego, a tymczasem nie uswiadamiamy sobei jak bardzo róznimy się społecznie od ludzi pozornie z tej samej, tzw. zachodniej kultury.
                • mim_maior Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 02.02.16, 21:10
                  Dobrze rozumiem tego rodzaju różnice kulturowe i dlatego wiem, że nie wszędzie mogłabym mieszkać. Holendrzy też pewnie nie chcą zmieniać swoich zasad, bo takie im pasują, a może nawet nie mają świadomości, że można coś zmienić i żyć inaczej. Na szczęście u nas jest więcej wolności i żaden urzędnik nie dzwoni do mnie o świcie sprawdzić, czy przypadkiem sama nie zdecydowałam lekkomyślnie, że moje dzieci są zbyt przeziębione na szkołę (???).
                  • minniemouse Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 02.02.16, 22:47
                    mim_maior napisała:
                    Holendrzy też pewnie nie chcą zmieniać swoich zasad, bo takie im pasują, a może nawet nie mają świadomości, że można coś zmienić i żyć inaczej.



                    Tak, tak, nie maja na pewno, to jest bardzo ciemny narod,
                    trzeba do nich wyslac Polakow aby ich oswiecili.

                    Minnie
                  • kora3 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 03.02.16, 06:31
                    Owszem, ale przebywając w Holandii i tam posyłając dziecko do szkoły nalezy przyjać tamte zasady, a próbowac je zmienic smile można drogami zgodnymi z procedurami. Ignorowanie ich da tyle, ze podlegac się bedzie karze
                  • tijgertje Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 03.02.16, 07:42
                    Ja sie ogromnie ciesze, ze mieszkam w Holandii a nie w Polsce. Holendrzy maja mnoooostwo zasad i przepisow, ale ich przestrzegaja, dzieki czemu sa przewidywalni, zycie prostsze i mniej stresujace, bo wiadomo, czego sie spodziewac, a interpretacja przepisow nie zalezy od humoru urzednika. Polska to dla mnie chaos nie do ogarniecia.
                    • mim_maior Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 03.02.16, 10:01
                      No właśnie, co kto lubi. Nie wiem, czemu Minnie się tak denerwuje, że ludzie mają rozmaite preferencje. To chyba normalne w cywilizowanej części świata.
                      • kora3 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 03.02.16, 10:23
                        Wiesz, ale my tu nie gadamy w sumie o preferencjachsmile tylko o SV. Podwatek o tym, ze jednym się holenderskie zasady podobają, a innym nie, to podwatek poboczny.

                        Tu chodzi o następujące rzeczy:
                        1. czy w regulaminie szkoły jest jasno sprecyzowane JAK konkretnie zawiadamiać o absencji ucznia (godziny takiego zawiadomienia, nr tel.)

                        Jesli tak, a Milamala to przeoczyla, źle zrozumiala - to dyrektorka miała pelne prawo zwrócić jej uwagę - telefonicznie, mailowo, osobiście, dowolnie, byle grzecznie. "Przypominam, ze zgodnie z regulaminem punt taki paragraf taki naszej szkoły o absencji ucznia mozna powiadamiać tylko telefonicznie w godzinach od do na numer telefoniczny xxxxx. Inne powiadomienia - mailowo, telefonicznie na inny numer, czy poprzez prywatne kontakty z nauczyciele dziecka są i będą uznawane za niebyle"

                        Taki powinien być generalnie ton zawiadomienia konkretnie Milamali, a także jesli dyrektorka uznała to za potrzebne, także innych rodziców - w formie przypomnienia.

                        2. jesli nie było to doprecyzowane, a regulamin zawierał tylko info, że rodzic moize kontaktoiwac się ze szkolą via mail lub telefonicznie, to to powinien być inny. "Informuję, że w celu usprawnienia wzajemnych kontaktów i organizacji od dn. xy zawiadamiać o planowanej absencji ucznia mozna wylącznie telefoinicznie pod nr xxxxxxx w godzinach od do. Wszelkie zawiadomienia kierowane inaczej beda traktowane jako niebyłe"
                        -
                    • minniemouse Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 04.02.16, 01:00
                      tijgertje napisała:
                      Holendrzy maja mnoooostwo zasad i przepisow, ale ich przestrzegaja, dzieki czemu sa przewidywalni, zycie prostsze i mniej stresujace, bo wiadomo, czego sie spodziewac, a interpretacja przepisow nie zalezy od humoru urzednika. Polska to dla mnie chaos nie do ogarniecia.

                      ja tak samo. tutaj tez jest porzadek, i choc moze niektorym sie wydaje ze jestesmy krajem sluzbistow to tak wcale nie jest.
                      po prostu, jak wiadomo czego sie trzymac - nie ma burdelu. a jak Polska wychodzi na swym slynnym sobiepanskim "widzimisie", pokazuje wyraznie historia.

                      Minnie
                      • kora3 Minnie 04.02.16, 09:19
                        Trudno Minnie wyciagac wnioski z historii porównując dwa zupelnie inne kraje. Inne pod względem np. położenia geopolitycznego.
                        Dlatego w historię dawniejszą bym nie szła, ale w te najnowsza, owszem.
                        To, ze Polacy mają taki a nie inny stosunek do państwa i jego aparatu wynika w duzej mierze z faktu, że Polska była KDL-em. Przez bardzo wiele lat, bo ponad 40 Polacy aparat państwa uwazali za wroga, którego nalezy tak czy owak zwalczać. smile TAKZE poprzez ignorowanie albo tzw. "obchodzenie" przepisów przez ten aparat stanowionych.
                        Niestety nasza scena polityczna nie sprzyja wzrostowi zaufania obywateli PL do państwa przez co postawa wyniesiona wobec niego z okreu PRL-u nie ulega znaczącym zmianom na lepsze. Polacy bardzo czesto tgraktują przepisy, jako formę zniewalania ich przez państwo, a czasem wrecz jak represjonowanie. Czasem, wcale nierzadko, mają racjęsmile, a czasem zupełnie nie. Bywa, że polskie przepisy są mało czytelne, sprzeczne z sobą nawet itd. To powoduje, ze się ich "nie lubi" i nie chce respektować.

                        Podobnie rzecz się ma w PL z tzw. "kontrola społeczną". W naszym społeczeństwie powiadomienie organow państwa o łamaniu prawa przez kogoś innego, gdy owo łamanie nas nie dotyczy ma określone i bardzo silne konotacje zwiazane z poprzednim systemem politycznym. Za PRL-u donosiciel donosił na takiego, co opowiadał kawały polityczne i teraz osoba zwracająca slusznie uwagę na łamanie prawa przez kogoś innego w zupełnie niepolitycznym zakresie także się tak kojarzy.
                        • minniemouse Re: Minnie 05.02.16, 01:40
                          kora3 napisała:

                          To, ze Polacy mają taki a nie inny stosunek do państwa i jego aparatu wynika w duzej mierze z faktu, że Polska była KDL-em.

                          o?? a sarmaci "Kmicice", a rozbiory, a jedno jedyne veto zawalajace wysilek grupy to z czego? z tego naszego slynnego obywatelskiego poczucia obowiazku?
                          cos mi tu nie pasuje...

                          Minnie
                          • kora3 Re: Minnie 05.02.16, 08:30
                            Minnie, moim zdanim nie mozna sięgac tak dalekosmile Te sprawy też były wynikiem pewnej sytuacji politycznej w warunkach dla nas współczesnych zupełnie niezrozumniałych (nie intelektualnie, a mentalnie). Tak dalece nie przenoszą się relacje społeczne, chyba, ze trwają ... Ale przestrzeń około 50 lat, jest społecznie dośc krótka
                • minniemouse Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 02.02.16, 22:43
                  kora3 napisała:
                  a tymczasem nie uswiadamiamy sobei jak bardzo róznimy się społecznie od ludzi pozornie z tej samej, tzw. zachodniej kultury.


                  roznimy sie ale wcale nie na lepsze. na przykladzie tej dyskusji widac ze Polacy maja gdzies ustawy i przepisy, ktore sami ustalaja.
                  taka prosta sprawa, szkola ma pewien regulamin ale najwyrazniej sobie a muzom.

                  dlatego w innych krajach zachodnich jest porzadek i stabilizacja a w PL slynny "polski sejm".

                  Minnie
                  • kora3 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 03.02.16, 06:34
                    Ni nie Minnie, w PL nie ma takich zasad w szkołach a szkolne zasady są przepisami wewnętrznymi, a nie jak wynika z relacji obeznantch jak w Holandii ogólnymi.
                    Po tej dyskusji wcale nie widac tego o czym piszesz - widac natomiast ze dla Polaków te holenderskie przepisy sa kosmiczne. I nic dziwnego, bo u nastakie nie obowiazują. Ty tez wyrazasz zdziwienie, ze w PL nie mozna ot tak sobie oddać bez paragonu np. butelek po piwie, bo pewnie w Kanadzie - mozna.
              • minniemouse Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 02.02.16, 22:34
                mim_maior napisała:

                A dziecku daję dobry przykład: nie bądź ślepo posłuszne, myśl, staraj się zmienić to, co uważasz za złe/głupie /zbędne, a jeśli ci się nie uda, to postępuj tak, jak uważasz za słuszne i bądź gotowe na konsekwencje.

                Taak. a potem twoje dziecko nie zatrzyma sie przy znaku stopu bo uzna ze to zbedne.
                Konswekwencja moze byc powazny wypadek.
                Tego je uczysz.

                Mim, jak napisalas masz prawo wnioskowac o zmiany, ale ignorowanie lub lamanie prawa
                tylko dlatego ze ci sie nie podoba nie jest ani wlasciwe, ani madre.
                Nie strofuje, wypowiadam tylko swoja opinie.

                Minnie
                • kora3 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 03.02.16, 06:49
                  Minnie - ignorowanie i łamanie zasad takze tych niebadających sensu stricto prawem takze grozi konsekwencjami. A w innym watku piszesz, że TY nie widzisz w "witam" nic protekcjonalnego i ze "czas juz skończyć" z takim postrzeganiem go, bo wg Ciebie jest wygodne. smile No to zdecyduj sięsmile - albo przestrzegany zasad/prawa, albo nie smile

                  I tu po raz kolejny widac róznice mentalne wynikające z odmiennosci społeczeństwsmile Np. Amerykanie nie widzą niczego złego w "hi" zamiast dowolnej innej wersji powitania osób słabo sobie znanych, a w PL powiedzenie "Cześć" do osoby zwanej z widzenia budziłoby prawdziwe zdziwienie. M.in. Anglicy i Wegrzy zaśmiewaja się, gdy ktoś pomyli w ich jezykach "dobrego ranka" z "dzień dobry", a w polskim nawet nie funkcjonuje cos takiego jak "miłego ranka". Jeszcze przestrzegają bardzo dokladnie , ze "dzień dobry" to do 18., a potem juz "dobry wieczór" - koniecznie smile, a w PL w sumie te zwroty funkcjinuja zamiennie zaleznie nie odzagarka, tylko od tego, czy jasnoi czy ciemno. Poza oficjalnymi sytuacjami nikt nie "pilnuje" zeby przypadkiem nie powiedzieć "dzień dobry" o 18.30 w lipcu, gdy o tej porze jest jasno, bialy dzień smile i nikt nie dziwi się "dobry wieczór" w grudniu o 17. bo jest ciemno smile. Pewne zasady sa gdzieś cislo- betoniwe, a gdzie indziej luźne. Podobnie regulaminy i prawa. Gdyby w PL jakaś szkoła publiczna zrobiła sobie taki regulamin, jak opisała tu jednaz forumowiczek mająca holenderskie doswiadczenia, to malo kto pewnie by do neij dziecko zapisał, bo dla nas toi jest absurd. A jakby zapisał i w trakcie nauki taka zmiana zaszłaby, to byłyby skargi od organu załozycoelskiego, poprzez kuratorium, do ministra. smile I ponieważ u nas taki regulamin nie wynikalby (póki co) z przepisów prawa, to pewnie skargi byłyby uwzglednione.
                  • minniemouse Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 04.02.16, 00:48
                    kora3 napisała:
                    Np. Amerykanie nie widzą niczego złego w "hi" zamiast dowolnej innej wersji powitania osób słabo sobie znanych, a w PL powiedzenie "Cześć" do osoby zwanej z widzenia budziłoby prawdziwe zdziwienie. M.in. Anglicy i Wegrzy zaśmiewaja się, gdy ktoś pomyli w ich jezykach "dobrego ranka" z "dzień dobry", a w polskim nawet nie funkcjonuje cos takiego jak "miłego ranka".



                    Koro, wprawdzie na temat twojej ignorancji w temacie juz wypowiedzialam sie w innym watku, to chce jeszcze zapytac - skoro "hi" jest dla ciebie nieodpowiednim zwrotem to co proponujesz?
                    I jakim cudem jestes tak doskonale poinformowana ze "Anglicy i Wegrzy zasmiewaja sie jak ktos pomyli milego ranka z dzien dobry"?? naprawde uwazasz ze to dla nich takie super wazne albo ze nie maja nic lepszego do roboty?


                    Gdyby w PL jakaś szkoła publiczna zrobiła sobie taki regulamin, jak opisała tu jednaz forumowiczek mająca holenderskie doswiadczenia, to malo kto pewnie by do neij dziecko zapisał, bo dla nas toi jest absurd. A jakby zapisał i w trakcie nauki taka zmiana zaszłaby, to byłyby skargi od organu załozycoelskiego, poprzez kuratorium, do ministra. smile I ponieważ u nas taki regulamin nie wynikalby (póki co) z przepisów prawa, to pewnie skargi byłyby uwzglednione.


                    No dokladnie, masz prawo wyboru - zapisac albo nie. jesli jednak z jakis wzgledow zapiszesz, to tymze zobowiazujesz sie do przestrzegania regulaminu tej szkoly.
                    dana szkola w koncu nie prosila cie abys koniecznie do niej zapisala swoje dziecko.
                    to sie nazywa odpowiedzialnosc za swoje czyny. jestes dorosla, uprzednio poznalas wymagania, wiec chyba wiesz na co sie decydujesz?
                    No a gdyby w PL wyszla panstwowa ustawa szkolna ze masz powiadamiac z rana o nieobecnosci tylko telefonem - to bedziesz musiala, czy ci sie to spodoba czy nie.
                    mozesz, oczywscie skladac protesty, i moze je uwzglednia ale jesli nie to, to nie masz wyboru, musisz sie dostosowac.
                    i tyle.

                    A przyrownywanie jakiegos glupiego slowka, ktorego notabene znaczenie tak czy siak aktualnie sie zmienia, do oficjalnych ustaw i regulaminow jest co najmniej niepowazne.

                    Minnie
                    • kora3 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 04.02.16, 07:57
                      minniemouse napisała:

                      >
                      >
                      > Koro, wprawdzie na temat twojej ignorancji w temacie juz wypowiedzialam sie w i
                      > nnym watku, to chce jeszcze zapytac - skoro "hi" jest dla ciebie nieodpowiednim
                      > zwrotem to co proponujesz?


                      np. good morning/afternoon - tak się po angoelsku o ile mimo ignorancji wiem smile mowi "dzień dobry" w oficjaklnej formie smile

                      > I jakim cudem jestes tak doskonale poinformowana ze "Anglicy i Wegrzy zasmiewaj
                      > a sie jak ktos pomyli milego ranka z dzien dobry"?? naprawde uwaz
                      > asz ze to dla nich takie super wazne albo ze nie maja nic lepszego do roboty?


                      Takim sposobem, ze ... widzęsmile I nie o to chodzi, że robia to złosliwie, tylko wielu z nich to zwyczajnie smieszy. Polaka też by smieszyło, gdyby ktos o 10 rano powitał go mowiac "dobry wieczór" - smieszna pomyłka zwyczajniesmile

                      >
                      >
                      > No dokladnie, masz prawo wyboru - zapisac albo nie. jesli jednak z jakis wzgle
                      > dow zapiszesz, to tymze zobowiazujesz sie do przestrzegania regulaminu tej szko
                      > ly.


                      Tu się w pełni zgadzam smile


                      > .
                      > mozesz, oczywscie skladac protesty, i moze je uwzglednia ale jesli nie to, to
                      > nie masz wyboru, musisz sie dostosowac.
                      > i tyle.
                      >


                      Ale do czego mnie teraz Minnie przekonujesz? smile Pytam, bo wyraziłam dokładnie takie samo zdanie.

                      > A przyrownywanie jakiegos glupiego slowka, ktorego notabene znaczenie tak czy
                      > siak aktualnie sie zmienia, do oficjalnych ustaw i regulaminow jest co najmnie
                      > j niepowazne.



                      Mozesz Minnie uwazac za niepoiwazne przestrzeganie zasady SV, ale to się kłoci z eklarowanym przez Ciebie wczesniej legalizmem smile
                      >
                      • minniemouse Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 04.02.16, 23:40
                        kora3 napisała:

                        np. good morning/afternoon - tak się po angoelsku o ile mimo ignorancji wiem smile mowi "dzień dobry" w oficjaklnej formie


                        tiaaaa.... no to zobacz jeszcze dokladnie co to znaczy i kiedy sie tego uzywa.

                        "Hi" to tez jest oficjalna forma, jakbys nie wiedziala. wchodzac do urzedu, lekarza, szkoly
                        po prostu gdziekolwiek mowi sie oficjalnie "HI" albo "HELLO". lub slyszy.

                        Mozna powiedziec oczywscie wczesnie rano "good morning" albo po poludniu "good afternoon".
                        Co wcale nie oznacza ze krociutka forma "hi" jest gorsza. Nie jest.

                        To jest bardzo smiesznie gdy ktos kto nie ma pojecia (ani wyczucia) o jezyku i obyczajach w innym kraju - sorry, ale wtedy tylko 'madrzy sie'.

                        Minnie
                        • kora3 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 05.02.16, 11:10
                          Sorry Minnie, ale teraz to TY własnie jesteś smieszna ze swoją protekcjinalnoscią. Bo tonem polemiki powtarzasz dokładnie TO co JA na pisałam wczesniej. A napisałam, ze w Kanadzie własnie jest przyjęte to "hi" zamiast oficjalnej formy i tam to jest całlkiem naturalne. W PL natomiast nie mowi się przecież "czesć" do osob nieznajomych, czy znanych z widzenia.
                          Tak wiec swoim "mądrzeniem się" tylko przyznałas mi rację smile
                      • minniemouse Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 04.02.16, 23:45
                        kora3 napisała:
                        Takim sposobem, ze ... widzęsmile I nie o to chodzi, że robia to złosliwie, tylko wielu z nich to zwyczajnie smieszy. Polaka też by smieszyło, gdyby ktos o 10 rano powitał go mowiac "dobry wieczór" - smieszna pomyłka zwyczajnie

                        interesujace. przysieglabym ze twoja poprzednia wypowiedz miala zupelnie inne zabarwienie,
                        ale nich ci bedzie.

                        Minnie
                        • kora3 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 05.02.16, 11:23
                          Jakie znów zabarwienie? Nie szukaj kolejnych den smile
                          Normalnie ludzi smieszą takie pomyłki, są zabawne, a nie slużą wykpiwaniu. Moj kolega pół - Wegier opowiadał mi kiedyś, ze gdy miał zamiar przedstawić swoją obecną a wówczas przyszlą żonę swej mamie, która mieszkała na Węgrzech i po polsku nie znala slowa, wymyslili, że nauczy się ona paru zwrotów grzecznosciowych po węgiersku. Ot tak, żeby było miło. Wegierski nie jest latwym jezykiem, a zona kolegi nie słynie ze zdolnosci jezykowych smile No i nauczyla się wówczas dziewczyna. Przed wyjazdem stale powtarzała te pare zwrotów, a jak przyszło co do czego na powitanie przyszłej tesciowej powiedziała "Na zdrowie" hehe.
                          Śmiechu było. smile

                          Ten sam kolega uczył kiedyś wegierskiego innego kolegę. Nie jakoś oficjalnie, a tamtemu to nie było potrzebne do edukacji, czy biznesu - ot hobbystycznie.
                          Razu pewnego umówiłam się z nimi oboma. Ja i "nauczyciel" przyszliśmy wczesniej, a umowa była na 12 w południe. Kolega "uczeń" podchodzac doi stolika powiedział do mnie "Cześć Korciu", a do kolegi cosik po węgiersku, a co tamten idpowiedział po takiemuż z usmiechem wskazując na zegarek smile Potem przetłumaczył. Kolega - uczeń powiedzial doń "Dobrego ranka przyjacielu", a tamten odpowiedział: "Dobrego przyjacielu, dnia (i tu wskazujac na zegarek), bo juz jest dzień" - było 4 po 12smile W wegierskim ten podział jest dośc scisły i zalezny od zegara, a nie od poziomu ze tak powiem jasnosci naturalnej, jak np. w Polsce. Jednoczesnie Wegrzy sa na na ogoł swiadomi, ze ich jezyk nie jest łatwy i jesli sie zasmiewają z tak8ich pomylek, to dobrotliwie a nie złosliwie.
                          • minniemouse Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 06.02.16, 00:18
                            kora3 napisała:

                            oto twoje slowa Koro:

                            M.in. Anglicy i Wegrzy zaśmiewaja się, gdy ktoś pomyli w ich jezykach "dobrego ranka" z "dzień dobry", a w polskim nawet nie funkcjonuje cos takiego jak "miłego ranka". Jeszcze przestrzegają bardzo dokladnie , ze "dzień dobry" to do 18., a potem juz "dobry wieczór" - koniecznie

                            Sorry Koro, ale to "zasmiewaja sie" bynajmniej nie ma zabarwienia niewinnego zarciku.
                            albo sie "zasmiewaja" albo "czasami jest to zabawne".

                            Co do "bardzo dokladnego przestrzegania" - tak samo jak Polacy dokladnie przestrzegaja aby rano mowic "dzien dobry" a wieczorem "dobry wieczor".


                            Minnie
                            • minniemouse Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 06.02.16, 00:31
                              (rowniez przypominam ze to forum Savoir Vivre, starajmy sie wiec trzymac nerwy na wodzy)

                              Milamalu, Tigertje na twoje wyrazne zyczenie podala ci linki ktore ostatecznie udowadniaja jej argumenty.
                              wlasciwa odpowiedzia na takie byloby rowniez przytoczyc wlasne linki z odpowiednimi ustepami chociaz.

                              NIE przytoczylas, nie poparlas swoich slow ani jednym konkretnym dowodem.
                              Gdybys mowila prawde, nie mialabys problemu z podsunieciem broniacych swojej tezy linkow.

                              A do szkoly z zapytaniem jaka jest procedura zawiadamiania o nieobecnosci moze zadzwonic lub wyslac email KAZDY.
                              nie masz prawa wiec nikogo oskarzac o celowe dzialanie przeciwko tobie lub twojemu dziecku.

                              Tak samo, zakladajac watek lub wpisujac post musisz sie liczyc ze dyskutanci maja rozne opinie i sugestie dotyczace tematu watku/postu, zatem nie mozesz wymagac aby "zaprzestali dywagacji" - bo one tobie nie odpowiadaja.

                              Albo masz, albo nie masz, do przytoczenia jakies sensowne argumenty na swoja korzysc.
                              jesli tak, to podaj. jesli nie, to nie, ale nie posuwaj sie prosze, do obelzywych atakow ad personam.

                              Minnie
                            • kora3 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 06.02.16, 00:44
                              Alez Minnie - co ty piszesz ? smile Chyba mylisz to słowo z innym podobnym - "wyśmiewać" się.
                              Zaśmiewać się to niewinne śmiać się serdecznie smile

                              Co do reszty , no nie Minnie - w języku wegierskim "dobre rano/dobrego ranka" funkcjonuje jedynie doi godz. 12 w południe, później jest już bezwzględnie dzień dobry - tak jest poprawnie i Węgrzy w sposób naturalny tego przestrzegają bo wessali to ze tak powiem z mlekiem matek smile

                              U Polaków, w naszym języku funkcjonuje to nieco inaczej. U nas uzycie dobry wieczor i dzień dobry bardziej zależy od tego czy na dworze jest jasno, czy ciemno.
                              Latem kiedy jasno jest długo nie dziwi "dzień dobry" o np. 19, a zima gdy szybko zapada zmrok "dobry wieczor" o 17.
                              • minniemouse Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 06.02.16, 01:28
                                kora3 napisała:


                                Alez Minnie - co ty piszesz ? smile Chyba mylisz to słowo z innym podobnym - "wyśmiewać" się.
                                Zaśmiewać się to niewinne śmiać się serdecznie


                                tylko, ze tu nie jest tak wazne samo slowko jak kontekst, jaki uzylas.
                                nie brnelabym w to dalej Koro bo "kon jaki jest, kazdy widzi" wink

                                Latem kiedy jasno jest długo nie dziwi "dzień dobry" o np. 19, a zima gdy szybko zapada zmrok "dobry wieczor" o 17.

                                a Wegrow i Anglikow przeciwnie, oni z zegarkiemw reku pilnuja co kiedy powiedziec.
                                co do sekundy smile



                                Minnie
                                • kora3 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 06.02.16, 02:00

                                  >
                                  > tylko, ze tu nie jest tak wazne samo slowko jak kontekst, jaki uzylas.
                                  > nie brnelabym w to dalej Koro bo "kon jaki jest, kazdy widzi" wink


                                  no włanie każdy widzismile Jaki znów kontekst? Zaśmiewa się z zabawnych sytuacji. I tyle. Taka pomyłka bywa zabawna.
                                  >

                                  > a Wegrow i Anglikow przeciwnie, oni z zegarkiemw reku pilnuja co kiedy powiedz
                                  > iec.
                                  > co do sekundy smile


                                  Tak, Węgrzy szczególnie starsi, może nie co do sekundy, ale co do minuty, co widać po mojej historyjce z dwoma kolegami. Tak po prostu jest i dla nich to jest całkowicie naturalne smile Nauka jezuyka obcego, o czym sama na pewno doskonale wiesz polega nie tylko na nauczeniu się gramatyki, ale także idiomów i używania wyuczonych slow i zwrotów ZGODNIE z tym jak używa się ich w społeczeństwie, które się danym językiem posługuje.

                                  Gdybys Ty miała uczyc Kanadyjczyka polskiego to musiałabyś mu powiedzieć, ze polskie cześc NIE JEST tym samym, co kanadyjskie "hello", choć często tak jest "hello" na polski tłumaczone a czesc na angielski. A to dlatego, ze w Polsce i po polsku "czesc" się jako uniwersalnego powitania nie używa. W Polsce w sytuacjach nawet nieoficjalnych do osoby nieznajomej, znanej na pan/pani mowi się zależnie od pory "dzień dobry/dobry wieczor". "Cześc" mówi się w zasadzie tylko doosob, z którymi jest się na Ty i to w sytuacjach nieoficjalnych.
                                  Tak samo węgier uczący Polaka swego jezyka musiu powiedzieć, że do 12 jest "dobrego ranka", ale PO 12 już jest "dzień dobry" do 18. a potem jest "dobry wieczor" i nie ma znaczenia jak jest na dworze - jasno czy ciemno o tej 18.
                                  • minniemouse Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 06.02.16, 02:57
                                    Gdybys Ty miała uczyc Kanadyjczyka polskiego to musiałabyś mu powiedzieć, ze polskie cześc NIE JEST tym samym, co kanadyjskie "hello", choć często tak jest "hello" na polski tłumaczone a czesc na angielski. A to dlatego, ze w Polsce i po polsku "czesc" się jako uniwersalnego powitania nie używa. W Polsce w sytuacjach nawet nieoficjalnych do osoby nieznajomej, znanej na pan/pani mowi się zależnie od pory "dzień dobry/dobry wieczor". "Cześc" mówi się w zasadzie tylko doosob, z którymi jest się na Ty i to w sytuacjach nieoficjalnych.


                                    powiedzialabym ze "czesc" nie jest odpowiednikiem "HI" albo "Hello".
                                    odpowiednikiem polskiego "czesc" u nas moze byc np "hiya", howaryah" (hi, how-ar-yah, od hi, how are you?)
                                    moze to cie przekona - z zycia wziete

                                    Even though "Hi" seems informal, it has become the standard accepted greeting in all situations in AmE. In fact, unless you are answering the telephone (which, in the US, the standard greeting is "Hello?") "hello" in a face-to-face situation seems a bit stilted. You'll find that even at the most formal diplomatic functions in the US, "Hi, how are you?" or "Hi, so nice to meet you" are standard greetings.

                                    nawet jesli "hi" wydaje sie byc nieformalne, stalo sie standardowym zaakceptownym pozdrowieniem w kazdej sytuacji w USA (I Kanadzie tez).
                                    W istocie, o ile nie odpowiadasz na telefon (gdzie standardowym pozdrowieniem jest "hello"), mowienie sobie "hello" bedac twarza w twarz jest nieco sztywne.
                                    (czyli formalne, moj dodatek)/ Zorientujesz sie/ dowiesz sie, ze nawet w najbardziej oficjalnych dyplomatycznych funkcjach w US, "Hi, how are you" (dzien dobry, jak sie masz) albo "Hi, nice to meet you" (dzien dobry, milo mi cie poznac) sa sandartowymi pozdrowieniami.

                                    samo zycie wytlumaczone przez tubylca

                                    jak widac o czym nawet ja nie wiedzialam - "hello" jest bardziej oficjalne niz "hi"
                                    ale HI jest poprawna forma pozdrowienia.
                                    ale na "hi" czesto sie tez odpowiada "hello".

                                    mieszkam Koro tu juz ponad 30 lat, to chyba wiem.

                                    I tak wlasnie jest Koro, nie wszystko co podaja w slownikach polsko ang jest tak jak w zyciu.

                                    Minnie
                                    • kora3 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 06.02.16, 03:22
                                      minniemouse napisała:

                                      > powiedzialabym ze "czesc" nie jest odpowiednikiem "HI" albo "Hello".
                                      > odpowiednikiem polskiego "czesc" u nas moze byc np "hiya", howaryah" (hi, how-a
                                      > r-yah, od hi, how are you?)
                                      > moze to cie przekona - z zycia wziete


                                      zatem w dialekcie CAN istnieje precyzyjny odpowiednik polskiego "cześć", ale jest cała masa jezyków i słow, które nie sa używane w innym kraju w sytacji formalnych.

                                      >
                                      > (czyli formalne, moj dodatek)/ Zorientujesz sie/ dowiesz sie, ze nawet w najba
                                      > rdziej oficjalnych dyplomatycznych funkcjach w US, "Hi, how are you" (dzien do
                                      > bry, jak sie masz) albo "Hi, nice to meet you" (dzien dobry, milo mi cie poznac
                                      > ) sa sandartowymi pozdrowieniami.


                                      o dobry przykład z "how are you" - typowy zwrot grzecznościowy, który czystym pozdrowieniem pozdrowieniem i nie ma noc wspólnego z faktycznym zapytaniem o samopoczucie smile Literalnie mona go przetłumaczyć na pa polskie "jak się masz", które wszelako w polskim od dawna nie występuje jako pozdrowienie. I teraz masz taką sytuację, że MUSISZ powiedzieć uczącemu się angielskiego Polakowi, ze tego zwrotu nie należy rozumieć dosłownie. Ze NIE JEST to zapytanie tylko grzecznościowy zwrot po którym z jego strony powinno paść "I'm fine, what about you?" Po polsku, jak ktoś pyta "Co tam u Ciebie?" to nie ma wymogu odpowiadania formułka, boi nie jest to pozdrowienie, a pytanie smile Polak musi wiedzieć, że po takim pytaniu ma powiedzieć, ze u niego wszystko wspaniale, a nie roizwinac np., temat, ze "a nie za bardzo, bo chory jestem" - mam nadzieje,z e teraz rozumiesz już.


                                      > mieszkam Koro tu juz ponad 30 lat, to chyba wiem.

                                      Ale nikt nie twierdzi, ze nie wiesz ... Mnie w średniej szkole jeszcze angola uczyla Angielka. Bardzo wyraźnie rozgraniczala angielski i "amerykański" (o "kanadyjskim" nie mowila). I wlasnie podkresłala, ze Amerykanie traktują "Hello" jak dzień dobry i w USA wypada się tak zwrocic do obcej osoby, ale już w Anglii - niekoniecznie. I tu chodzi wlasnie o ten niuans.
                • mim_maior Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 03.02.16, 10:09
                  Tak, uczę moje (dość liczne) dzieci, że odpowiadają za swoje czyny i że żadne przepisy nie zdejmą z nich tej odpowiedzialności. I że mają myśleć, a nie być posłuszne urzędnikom i funkcjonariuszom. A przede wszystkim tego, że wolność jest ważniejsza niż bezpieczeństwo. Choć rozumiem, że ktoś inny może wybrać odwrotnie i nie oburza mnie to. I nie będę go upominać, choć uważam jego wybór za gorszy.
                  • kora3 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 03.02.16, 10:32
                    Wiesz, mówi się, ze nasza wolnośc kończy się tam, gdzie zaczyna wolnośc innej osoby. Pisze o tym dlatego, że nie zawsze konsekwencje czyjegoś działania spadają TYLKO na tego, kto dziala.
                    Jazda na czerwonym swietle takie konsekwencje nie tylko dla jadącego moze mieć. Bo ok, jedzie liczy się z mandatem, punktami, ale powinien takze z tym, że moze kogos potracić, uczynic kaleką, albo zabić. I to juz nie jest tylko jego sprawa. Bo dla tego kto stanie się kaleką, albo dla rodziny śmiertelnej ofiary wypadku słaba to pociecha, że kierowca teraz poniesie konsekwencje np. karę pozbawienia wolności.
                  • minniemouse Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 04.02.16, 00:55
                    mim_maior napisała:
                    Tak, uczę moje (dość liczne) dzieci, że odpowiadają za swoje czyny i że żadne przepisy nie zdejmą z nich tej odpowiedzialności. I że mają myśleć, a nie być posłuszne urzędnikom i funkcjonariuszom. A przede wszystkim tego, że wolność jest ważniejsza niż bezpieczeństwo. Choć rozumiem, że ktoś inny może wybrać odwrotnie i nie oburza mnie to. I nie będę go upominać, choć uważam jego wybór za gorszy.

                    Uczyc ze nie zawsze przepisy sa madre to jedno, a uczyc ze nie trzeba ich przestrzegac to drugie. najwyrazniej nie potrafisz rozroznic tych dwoch rzeczy.
                    pozostaje tylko wspolczuc niewinnym osobom trzecim ktore moga nie ze swojej woli pojawic sie jednoczesnie na owym znaku stopu ktore twoje dziecko, w/g twoich nauk, uzna za niepotrzebne. i oleje.

                    Minnie
                    • kora3 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 04.02.16, 07:59
                      Dokladnie. Uczenie ze zachowanie dziecka moze miec dla niego konsekwencje to jedno, ale moze miec takze dla innych i to jest sprawa niebagatelna w takiej nauce moim zdaniem
                      • mim_maior Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 04.02.16, 11:07
                        Konsekwencje własnych czynów rozumiem szeroko i cudzą śmierć na sumieniu też się w to wlicza (trochę czuję zażenowanie, że musiałam to w końcu napisać wprost...). Ale przyznam, że boję się takich, co myślą, że jeśli przestrzegają przepisów, to konsekwencje bierze na siebie ich autor. Historia wiele razy zweryfikowała taką postawę.
                        • vi_san Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 04.02.16, 12:01
                          Przykład z życia: mieszkam blisko długiej, prostej ulicy. Przy tejże są po obu jej stronach liczne sklepy, trzy szkoły [podstawówka, gimnazjum, liceum], ośrodek zdrowia, kościół, Było ustanowione ograniczenie prędkości do 50 na godzinę. I co? Ano to, że oszałamiająca większość kierowców "przecież umie jeździć", "przecież ma dobrą widoczność" więc dociskali do 70 i więcej. Po kilku wypadkach śmiertelnych przebudowano ulicę - zrobiono "wysepki", położono "spowalniacze". No i i tak, mimo to nagminnie się zdarzają "mistrzowie", którym nikt nie będzie dyktował i ograniczał ich wolności! W poniedziałek był wypadek. Na przejściu dla pieszych młody człowiek rozpędzony do blisko 100 uderzył w małżeństwo 40+. Oboje ponieśli śmierć na miejscu. Osierocili troje dzieci - 18, 14, 12 lat. Na pewno tym dzieciom ulżyło, bo młody człowiek po wypadku płakał i powtarzał "Ja nie chciałem"...
                          Fajnie jest uczyć dziecko [później młodego człowieka] samodzielnego myślenia i wolności, ale jednak... Mam nieodparte wrażenie, że ów młody człowiek, który zabił dwoje ludzi był właśnie wychowywany w duchu "Nikt ci nie może ograniczać wolności, tylko ty sam możesz oceniać, co jest w porządku a co nie" itp. Bo owszem, konsekwencje ponosi nie autor przepisów, ale również i nie wyłącznie ten, kto te przepisy łamie.
                          • kora3 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 04.02.16, 12:12
                            Dokladnie - własne konsekwencje sa własne, tak moralne, jak i z braku lepszego słowa materialne.
                            Ale w wielu przypadkach nasze działanie grozi konsekwencjami NIE TYLKO nam i w tym rzecz cala.
                        • kora3 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 04.02.16, 12:09
                          Wiesz, ale tu nie chodzi o sumienie i cudzą śmierć na NIM tylko o samą cudza śmierć. W tym rzecz. Żal i wyrzuty sumienia sprawcy śmiertelnego wypadku/ kalectwa to slaba pociecha dla okaleczonego, czy rodziny ofiary.
          • kora3 Mim 02.02.16, 08:02
            Owszem, wątkodawczyni powinna tu o tym wspomnieć, choć pisała wiele razy przy innych okazjach - Milamala nie jest w Polsce, tylko w Holandii. Tam za lamanie takiego regulaminu jak napisała tutaj obeznana z holenderską rzeczywistoscią inna forumowiczka, groza powazne konsekwencje.
            Nie w tym jednak rzecz. Prawo jest czy chcemy czy nie PONAD SV. Zatem niezaleznie od tego jak jest w innym kraju i jak jestesmy nauczenie prawa miejscowego należy przestrzegać.
            W naszym interesie - zeby przestrzegać, trzeba poznac, więc Mila powinna dokładnie przestudiowac regulamin - w razie wątpliwosci po prostu dopytać.
            ALE z kolei pani nauczycielka nie powinna przyjmowac jej zaproszenia na FB jesli jak sugeruje inna forumowiczka bywa to sprzeczne z regulaminem szkół w Holandii, albo jesli nie jest sprzeczne przyjąc, lecz wyraźnie napisać przy próbie kontaktu, ze zgodnei z regulamimem portal społecznosciowy nie moze służyć do przekazywania i wymiany informacji o uczniu na linii rodzic - dziecko, wiec prosi o tym pamietac na przyszlosc, a teraz zawiadomic szkolę zgodnie z regulaminem.
            Nie wiemy dokładnie jaki jest ten regulamin i tu też jest problem - powinien byc ścisły. np. "O absencji ucznia nelezy powiadomic szkołę dzwoniąc pod nr xxxxxxxx od 8.00 do 8.30" - wtedy wiadomo jaka jest ze tak powiem procedura. Jesli ogólnie się podaje, że kontakt ze szkołą na adres mailowy taki lub taki, albo telefon tak czy siaki, to ścisłe to nie jest.
    • felisdomestica Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 27.01.16, 13:32
      Znowu snujecie dywagacje...jak możecie oceniać pismo dyrektorki, skoro go nie przeczytaliście?
      • minniemouse Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 27.01.16, 23:43
        Zakladamy jakie jest (niegrzeczne). inaczej nie ma sensu dyskutowac.

        Minnie
        • felisdomestica Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 29.01.16, 11:11
          O tym, czy coś jest grzeczne czy nie, czasem decydują niuanse. A tych nie znamy. Znamy tylko wersję jednej strony. Dyrektorka ma prawo preferować jakąś formę kontaktu. Ma prawo o to prosić. Nie wiemy jak wyglądała ta prośba, więc nie możemy jej oceniać.
          • koronka2012 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 29.01.16, 20:07
            Problem w tym, że dyrektorka NIE prosiła, a oznajmiła, że NIE WOLNO, bez żadnego sensownego uzasadnienia.

            Dyrektor szkoły jest urzędnikiem, powinien się dostosować do ogólnie przyjętych form komunikacji, a swoje preferencje zostawić do prywatnych spraw, bo w pracy obowiązują inne reguły. Na mail z kuratorium raczej by tak nie odpisała, prawda?
            rodziców potraktowała jak niesfornych uczniów, którym trzeba pokazać kto tu rządzi.
            • genny1 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 29.01.16, 21:05
              Ale nie wiemy, czy napisała, że nie wolno, czy poprosiła, żeby tego nie robić. Poza tym, dyrektor szkoły jest zazwyczaj nauczycielem a nie urzędnikiem.
              • vi_san Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 29.01.16, 21:17
                Dyrektor szkoły JEST urzędnikiem może też być nauczycielem, acz wcale nie musi. Podobnie jak dyrektor szpitala nie musi być lekarzem. Poza tym skoro mail "w imieniu szkoły" to dyrektor występuje nie jako nauczyciel, a właśnie jako urzędnik.
                • genny1 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 29.01.16, 22:50
                  Nie, dyrektor jest nauczycielem. Obowiązuje go Karta Nauczyciela i UCZY. Ma taki obowiązek. Bardzo rzadko się zdarza, że jest na etacie nienauczycielskim.
                  • vi_san Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 29.01.16, 23:10
                    Ok, jest RÓWNIEŻ nauczycielem. Ale w tym przypadku nie występuje jako nauczyciel, a jako dyrektor podległej mu placówki. A więc w tym konkretnym przypadku - jest urzędnikiem. Bo nie oznajmia rodzicom "Na prowadzone przeze mnie zajęcia z biologi uczniowie powinni być zaopatrzeni w ...", czy tam "jako nauczyciel matematyki w klasie IVb informuję iż wszyscy jej uczniowie zakwalifikowali się do konkursu międzyszkolnego z matematyki z czego jestem dumny". W tym [opisanym w pierwszym poście] przypadku informacja pochodzi od DYREKCJI szkoły, a nie nauczyciela.
            • minniemouse Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 29.01.16, 21:57
              koronka2012 napisała:

              Problem w tym, że dyrektorka NIE prosiła, a oznajmiła, że NIE WOLNO, bez żadnego sensownego uzasadnienia.


              Dyrektorka nie musi sie tlumaczyc ze swoich decyzji rodzicom (bo ci nie maja pojecia jak szkola pracuje.)
              Podobnie jak szef firmy nie musi tlumaczyc sie ze swoich decyzji pracownikom.

              Minnie
              • tijgertje Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 01.02.16, 01:12
                Autowrak nie przeczytala szkolnego regulaminu i tyle. To Holandia, kontakt, kiedy jak gdzie, kogo i o czym sie informuje bardzo scisle okreslaja szkolne dokumenty: kalendarz i regulamin. W razie, gdy jakies zasady zdaja sie nie byc do konca jasne dla kogokolwiek, dyrektor ma OBOWIAZEK pisemnie poinformowana wszystkich rodzicow, ktorzy przy zapisac dziecka okreslaja, w jaki sposob chca otrzymywac tego typu informacje, czy to na papierze, czy mailem. W przypadku rodzicow rozwiedzionych i nie mieszkajacych razem oboje musza dostac wszystkie informacje ze szkoly, nieraz jeden na papierze, drugi mailem.
          • minniemouse Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 29.01.16, 21:55
            felisdomestica napisała:

            O tym, czy coś jest grzeczne czy nie, czasem decydują niuanse. A tych nie znamy. Znamy tylko wersję jednej strony.

            Niemniej jednak, jak ktos wczesniej slusznie zauwazyl - wierzymy autorce na slowo smile

            Minnie
    • akle2 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 29.01.16, 11:47
      Masz całkowitą rację, poza tym pani dyrektor ma chyba jakąś sekretarkę/asystentkę (żeby nie było seksistowsko: sekretarza/asystenta), której obowiązkiem jest wiadomości z samego rana odczytać i powiadomić w miarę możliwości, kogo trzeba. Jakoś sobie nie wyobrażam, że pani dyrektor odwala całą buchalterię i biurokrację sama. Skoro mogą z rańca odbierać telefony, to i mogą przyjmować maile. Powiadomienie pani nauczycielki przez media społecznościowe również moim zdaniem, było prawidłowe, skoro sama zainteresowana problemu z tego nie robi. Przecież wszystko jedno, czy zadzwonisz, czy napiszesz, czy złożysz pismo przez kancelarię "na dziennik", czy wyślesz umyślnego, skoro zamierzony skutek został osiągnięty. Chyba, że miało to spełniać warunki formalne, to rzeczywiście trzeba było dać pismo "na dziennik" (koniecznie z nadaniem numeru sprawy ;p) bądź list polecony wink.
      • akle2 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 29.01.16, 18:20
        Choć przyznam, że za moich czasów wystarczyło odręcznie napisać usprawiedliwienie na kartce wyrwanej z zeszytu, opcjonalnie załączając zwolnienie lekarskie wypisane na druczku receptowym.
        • tijgertje Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 01.02.16, 01:06
          To Holandia, musi byc wg scisle okreslonych zasad w regulaminie. U nas nie ma sekretarki, woznego, sprzataczka jest raz w tygodniu. Tylko ksiegowosc organizuje firma zewnetrzna, wspolna dla razem zarzadzanych szkol w rejonie. Dyrektor jest w szkole 4 dni w tygodniu, jak trzeba to zdarza mu sie sprzatac lazienki czy cos naprawiac, telefon odbiera ten, kto ma najblizej, jak nie ma dyrektora, to dzwoni w "kuchni" w holu i odbiera jeden z 3 nauczycieli w najblizszych klasach i przekazuje wiadomosci dalej, to samo z drzwiami, zewnetrzna otwieraja sie wylacznie od wewnatrz, jak ktos przyjdzie to musi zadzwonic dzwonkiem i nieraz patrzec na prawchodzacyc i machajacych uczniow, z ktorych zaden nie ma prawa otworzyc drzwi, musi to zrobic dorosly ( dyrektor, jedno popoludnie bibliotekarka, albo ktorys z nauczycieli czy wolontariuszy.
    • tijgertje Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 01.02.16, 00:54
      Dyrektorka zareagowala prawidlowo. Popelnilas blad, zupelnie niechcacy, ale w konsekwencji dyrektorka miala obowiazek wystosowac pismo informacyjne do wszystkich rodzicow.
      Po pierwsze najwyrazniej nie przewalkowalas szkolnego kalendarza i regulaminu. Sa tam jasno okresleniem zasady informowania o nieobecnosci dziecka czy tez warunkow zwalniania z zajec. To, ze Twoja corka nie skonczyla 5 lat onzacht tylko tyle, ze zapisujac ja do szkoly zobowiazalas sie do przestrzegania szkolnych zasad i tylko od szkomyego regulaminu i dobrej woli dyrektora zalezy, czy np wolny dzien przyzna sam, czy kaze pisac pismo do gminy ( leerplichtambtenaar).
      Naruszylas podstawowa zasade w Holandii, zwlaszcza w tubylczych szkolach. Kazdy kontakt MUSI sie odbywac droga oficjalna, przez szkolne telefony czy maile. Nauczyciel oficjalnie nie ma nawet prawa dodatku rodzicow uczniow do znajomych na FB. Sprawy zawodowe i prywatne musza byc rozdzielone ( dlatego nauczyciele nie moga pracowac w szkolach, do ktorych chodza ich dzieci! ). Niechcacy moglam narazic nauczyciela na przyjemnosci, jesli nie trzyma sie zasad i np wysle informacje o uczniu do rodzica czy zadzwoni z prywatnego maila/telefonu, ryzykuje kare, od upomnienia, przez pisemna nagane (trafiajaca na stale do jego teczki), w ekstremalnych przypadkach nauczyciela mozna nawet zwolnic. Szkolny kalendarz i regulaminu sciesle okresla o czym jak i kiedy nalezy informowac szkole, o nieobecnosciach w dniu choroby zawsze trzeba dzwonic rano, w okreslonych godzinach ( u nas od 8.15 do 8.30). O planowanych np wizytach u specjalistow, ktorzy nie daja prawa wyboru ( wiesz jak jest, masz byc i juz, albo czekasz kolejne 3 miesiace) trzeba u nas informowac nauczyciela mailem z min. tygodniowym wyprzedzeniem, pytania i wnioski dot. np wyjazdow do teatru, szkolnych imprez itp kieruje sie do kogos z rady rodzicow, czysto ze wzgledow organizacyjnych, nauczyciel nie ma po prostu czasu odpisywac na prawie 30 maili, informuje rodzica "kontaktowego", w razie licznych pytan smaruje zbiorczego maila do wszystkich, ale odpowiedzi wysyla sie znowu do rodzica kontaktowego, nie nauczyciela. Nauczyciela mailem informuje sie wylacznie o waznych sprawach dotyczacych dziecka. Przewalkuj regulamin, zebys np pozniej nie byla zaskoczona, jak sobie na pare dni do Polski wybedziesz poza oficjalnymi wakacjami, a po powrocie bedziesz zdziwiona nakazem zaplacenia kilkuset euro kary.
      • kora3 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 01.02.16, 08:35
        Wiesz, choć dla nas w PL te zasady moga wydawać się kosmiczne, to zgadzam się z Tobą - skoro Milamala zapisala dziecko, powinna zapoznac się z regulamimen i go przestrzegać (w razie wątpliwosci - dopytac). Tylko jednego nie rozumiem p skoro są re zasady, to są one najpewniej znane przez nauczycielkę takze. Po nco zatem przyjmuje do znajomych na FB matke dziecka, która nie jest jej znajoma pozazawodow o po kija przyjmuje jej info o planowwanej absencji ucznia? A skoro juz przyjela i matka napisała na FB, to zamiast odpisywac o powrocei dozdroia tylko, pownna dodac inforamację. "Ale rano prosze zgodnie z regulaminem powiadomic szkołe telefonicznie, bo prywatne powiadomienie mnie formalnie nic nie znaczy. Na przyszłość - nie ma zatem sensu tego robić" i czesc. Tymczasem odnoszę wrazenie, ze pani nauczycielka dala Milamali do zroizumienia, ze sprawa jest zalatwiona.
      • kora3 Tijgertje - pytanie techniczne 01.02.16, 08:47
        Z ciekawości smile Piszesz, ze u Was absencje zgłasza się od 8.15 do 8.30 , mam zatem zaptranie; co się dzieje, gdy dzwonisz w tym czasie i non stop jest zajete, bo przeciez moga dzwonic inni. Rozumiem, ze taka informacja nie musi zawierać jakichs szczegółów, ale jesli jest np. okres grypowy, czy "epidemia" anginy, to nawet tekst "Dzień dobry tu Jan Kowalski ojciec Karola Kowalskiego z I b. Syn jest chory, własnie jedziemy do lekarza. Dziś go nie bedzie, jutro takze raczej nie, jak dlugo zdecyduje lekarz. Do widzenia" powielony x razy moze wyczerpać limit 15 minut szczególnie gdy telefon jest jeden jak opisujsz jest jeden, a odbierają go przypadkoweosoby, ze szkoły, ale przypadkowe.
        Co się dzieje, gdy ktoś dzwoni dzwoni, ale jest zajete stale i się w tym czasie nie dodzwoni? Piszesz o karach. No tak, ale kara jest za swiadome naruszenie regulaminu - brzydko mówiąc olanie zawiadomienai. Ale co, gdy ktoś usiłuje trzymac się go, ale technicznie się nie da?
        • tijgertje Re: Tijgertje - pytanie techniczne 01.02.16, 09:49
          Chyba nie ma tu takiej mozliwosci smile z prostego powodu. Dzieci uwazane sa za chore na tyle, by do szkoly nie isc wylacznie gdy maja goraczke powyzej 38C lub jelitowke. Wiele szkol wymaga, zeby nawet z ospa, o ile dziecko w miare dobrze sie czuje i nie ma goraczki, szlo do szkoly. Szkoly podstawowe zazwyczaj sa dosc male i nawet w czasie epidemii grypy frekwencja wynosi min 90 %. Jedynie wsrod maluchow pozniej 6 lat pogromy zdarzaja sie wieksze i przy niektorych epidemiach przez pare dni nawet pol klasy nie ma w szkole.
          Lekcje u nas zaczynaja sie o 8.45, choc o 8.40 dzieci maja obowiazek byc juz w klasie. Jkaby telefon byl non stop zajety, to o 5 czy 10 minut nikt problemu robic nie bedzie. O 8.45 dyrektor u nas dzwoni za nieusprawiedliwionymi nieobecnymi. Nam sie kiedys zglodnieja cala rodzina udalo zaspac, dyrektor mial ubrac po pachy, jak odebralam telefon. Poza tym w Holandii jest fajne funkcjonuje w telefonie umozliwiajaca dodzwonienie sie gdzies w momencie, gdy zwalnianiazwalniania sie polaczenie. Korzystam z tego regularnie, bo do lekarza na wizytach tego samego dnia mozna sie umowic wylacznie miedzy 8.00 a 8.30 i trafienie w wolny polaczenie graniczy z cudem. Dzwonie, zastaje zajety numer, wciskam 5 i odkladam telefon. W momencie, gdy zwalnia sie polaczenie, telefon najpierw dzwoni u mnie, gdy podlodze sluchawke, laczy z przychodnia. W ten sposob nigdy nie udalo mi sie nie zdazyc dodzwonic o wymagania porze.
          • tijgertje Re: Tijgertje - pytanie techniczne 01.02.16, 09:51
            aaaa, przepraszam za bledy, pisanie z tableta z autokorekta to jakis koszmar.
            • kora3 Re: Tijgertje - pytanie techniczne 01.02.16, 10:14
              Spoko, zrozumiala bylas dla mnie i dziekuję bardzo za odpowiedź.
              Fajna opcja z tym oddzwanianiem gdy zwolni się numer. w PL nie wiem czy dostępna - przyznam. U mnie w telefonach przychodzi info, że zajęty dotczacs nymer się zwolni. Ale bywa ro do bani, bo gdy dzwonisz ... znow jest zajety smile
              Zaskoczylo mnie nieco, ze dzieci z ospą - te w lepszej kondycji - posyła sie do szkoly. A zaskoczyło, bo to jest wszak choroba zakaźna. I jasne, ze są szczepienia, ale dla osoby dorosłej, która ospy jako dziecko nie przeszła (bp. dla nauczyciela) zarazenie sie ospą moze miec bardzo powazne konsekwencje. A takie zarażenia sie zdarzają, gdy np. dorosły ma obnizoną odporność. Nie pamietam wszelako, jak dlugo chorujacy na ospę zaraza. Byc moze chodzi o stadium, gdy jeszcze jakieś objawy są, a chory juz nie zaraza.
              • kora3 Tijgertje - moge jeszcze dopytać? :) 01.02.16, 10:39
                Jak pisalam wczesniej - raz nie ma doświadczenia osobistego, dwa w PL jednak inaczej sprawa ze szkołą dziecka wyglada, ale choc te hilenderskie zasady sa dla mnie nieco egzotyczne, rozumiem, ze takie są i rozumiem, ze z Twego doswiadczenia wynika, iz regulamin jest scisły i czytelny i Milamala po prostu go mogla nie przestudiowac dokładnie.

                ALe mam takie zapytanie: regulamin jest najpewniej znany także nauczycielce jej dziecka. Czyli powinna ona wiedzieć, że nie wolno jej
                - przyjmować do grona znajomych na FB rodziców jej uczniów (o ile nie wono)
                - przyjąwszy (jesli wolno) przyjmować i udzielać informacji na tematy szkolne przez FB.

                Czy z Twej wiedzy i doświadzcenia z tymi przepisami nie uwazasz, że bład popełniła takze nauczycielka? Milamala faktycznie mogła cos przeoczyć, ale nauczycielka tam w tej szkole wszak pracuje, regulamin powinna mieć w małym palcu. Jesli nie wolni jej przyjmowac zaproszeń od rodziców uczniów na FB - nie powinna przyjmować. Przy okazaji osobistego spotkania z Milamalą mogła, ładnie byloby wyjasnić, że "Dostałam od panui zaproszenie na FB. Przykro mi, ale regulamin szkolny zabrania mi przyjmowac takie zaproszenia od rodziców uczniów. Prosze sie zatem nie czuc urazoną brakiem akceptacji zaproszenia" . Moim zdaniem nauczycielka powinna tak zrobić, tym bardziej, ze - mam nadzieje, że Milamali nie urazę - ta akurat mama ucznia, co pewnie tajemnicą nie jest - jest cudzoziemką. Nie wiemy jak długo mieszka w Holandii, ale skoro te przepisy nie sa dla niej tak jasne, jak dla Ciebie i dziecko ma malutkie, to mozna wnioskować, ze nie 20 latsmile Taka osoba może pewnych rzeczy czy to wynikających czysto z przepuisów, czy ze zwyczajow danego kraju nie wiedzieć i choc nieznajomość "prawa" nie zwalnia od jego przesztrzegania, to ładnie i miło byłoby komus uswiadomić, wyprowadzić go z błedu.

                Podobnie - jesli przyjmowac do znajomych na FB wolno tych rodziców, ale nie wolno via portal wymieniac informacji na temat ucznia, to pani nauczucielka powinna moim zdaniem odpowiedzieć na informację Milamali "Zyczę (imie dziecka) powrotu do zdrowia. Przypominam, że szkola wymaga oficjalnego zawiadomienia o nieobecności telefonicznie. Tak więc nie ma sensu zawiadamiac mnie prywatnie i na przyszłość proszę o tym pamniętać", nie sądzisz?
                Bo z relacji Minimali wynika, że nauczycielka swa odpowiedzia zasugerowała jej, ze sprawa jest załwtopona, a wszak - nie byla.
                • tijgertje Re: Tijgertje - moge jeszcze dopytać? :) 05.02.16, 01:59
                  Za nauczycielke odpowiadac nie moge. Brakuje mi zdolnosci telepatycznych, za to przejrzalam link do strony wspomnianej szkoly i owszem, zarzad ma nawet tzw "gedragscode", koud zachowan, cos w rodzaju zestawienia dobrych zasad w obchodzeniu sie z innymi, w tym wypadku dotyczacy pracownikow i uczniow szkoly. W roznych miejscach i w odniesieniu do roznych sytuacji tubylcy maja takie rozne mini poradniki dobrego zachowania. Kod tenze obowiazuje w obecnej formie od pazdziernika 2012 roku i jak byk zawiera punkt o tym, ze pracownik / uczen korzysta z portali spolecznosciowych wylacznie w celach prywatnych. Co wiecej, na upartego nawet o podanei tu linka mogliby sie prawnicy przyczepic, gdyz w tym samym punkcie pisza, ze zamieszczanie jakichkolwiek informacji mogacych prowadzac do ujawnienia tozsamosci szkoly jest zabronione ( wlasnie zabronione, nie napisali lagodniej, jak dyrektorka w biuletynie informacyjnym, ze "nie chodzi o to, by..." W odniesieniu do informowania nauczycieli o chorobie dziecka przez FB . Ten koud zawiera pare fajnych " kfiatkow" , w Polsce wrecz nie do pomyslenia np ze pracownik czy uczen w czasie lekcji nie moze miec przy sobie np wlasnego telefonu, bo sa one na czas lekcji przechowywane w umowionym miejscu. Jak to tak, zabrac dziecku telefon jak wchodzi do klasy? A co, jak rodzic bedzie musial juz natychmiast dostac sms-a z wynikiem kartkowki? wink Zamach na wlasnosc prywatna norrmalnie big_grin
                  • kora3 Re: Tijgertje - moge jeszcze dopytać? :) 05.02.16, 08:33
                    Nie oczekiwałam telepatii smile Po prostu zapytałam, czy Twoim zdaniem nauczycielka znając regulamin nie dała Milamali jasno do zrozumienia, że kontaktując się z nią via FB Milamala łamie tenze regulamin. Nie znam holenderskiego i nie wiem co tam jest napisane i nawet nie otwieram linku. Ale wierze Ci, ze to jest napisane, co twierdziszsmile
                    • milamala Re: Tijgertje - moge jeszcze dopytać? :) 05.02.16, 19:50
                      Koro niestety tijgertje sama nie wie co tam jest napisane. Albo udaje Greka albo rzeczywiscie jak mowi moja matka, wie, ze bije dzwon tylko nie bardzo wie w ktorym kosciele.
                      Zamiast podac konkretnie gdzie w regulaminie szkoly czyli tzw schoolgids dyrekcja reguluje kwestie zawiadomien o nieobecnosci, opisuje dosc luzno list o ktorym pisalam.

                      Odpowiedzi na pytanie dlaczego nauczycielka nie przywolala mnie do porzadku na fejsie tj nie poinformowala, ze nalezy rowniez zgodnie z rzekomo wg tijgercie istniejeacym regulaminem (ktorego biedaczka znalezc nie moze, czemu sie trudno dziwic) nalezy rano zadzwonic jeszcze do szkoly, skoro powinna o tej regule wiedziec.

                      • kora3 Milamalu 05.02.16, 20:30
                        Przede wszystkim to nie poczytywałabym wypowiedzi Tijgertje jako złośliwe. Na pewno więcej wie o zasadach panujących w szkoła w NL, niż np. ja czy inne osoby mieszkające poza NL i tematem się dotychczas nie interesujący. Ja holenderskiego w ząb nie znam smile, to i nie sprawdzę nijak, czy zapis wcześniej był. Piszesz, ze nie było i nie mam powodu Ci nie wierzyć. Natomiast nie wykluczam, że jak każdy człowiek moglas cos przeoczyć, choć nie sądzę, że taką dość kluczową rzecz w regulaminie łatwo jest przeoczyć.

                        To co napisala Tijgertje rzuca jednak na te sprawę jeszcze inne swiatło. Mianowicie no należy zauważyć, że choć i PL i NL sa w Europie mentalnie i kulturowo różnimy się od Holendrów , co pokazał choćby ten wątek. Być może ton w jakim napisala dyrektorka jest w NL uznawany za normalny przy tego rodzaju komunikatach - nie wiem. W Pl na pewno uznano by go za niegrzeczny. Twoje dziecko jest jak zrozumiałam wczesnoszkolne, nie wiem czy masz starsze, ani jak długo mieszkasz w NL. Być może nie masz doświadczenia na razie z holenderskimi szkołami i cos tam całkiem normalnego, mam na ,myśli taki mail, odczytujesz jako wyjątkowo niegrzeczny w tonie, co Polakowi raczej też kojarzyloby się z niegrzecznością.

                        Co do pani nauczycielki - no być może nie zdawała sobie faktycznie sprawy, że Ty to zawiadomienie uznajesz za zawiadomienie skuteczne szkoły i potraktowała jako informację prywatną, jak napisała Tijgertje. Trochę to dla mnie dziwne, bo skoro nie jesteście znajomymi faktycznie, to w jakimz celu miałabyś prywatnie informować. Z tym, że o ile nauczycielka wie, ze jesteś cudzoziemką, to mogla sobie pomyśleć, ze w PL sa takie zwyczaje smile
                        Stąd nie uważała, że powinna Ci przypomnieć o konieczności oficjalnego zawiadomienia. Ott uznala sobie, ze w PL poza oficjalnym zawiadamianiem zawiadamia się też prywatnie.

                        Niewykluczone też, ze brak tego przypomnienia wynikał czysto z mentalność Holendrów, jaka przedstawiła Tijgertje. Z braku lepszych określeń nazwałabym taką mentalność miłym brakiem zyczliwosci smile I nie, nie chodzi o to, że sa to ludzie nieżyczliwi innym. Po prostu z opisu nie cechuje ich specjalnie empatia, mam na myśli w kontaktach takich służbowych, a nie rodzinnych, czy koleżeńskich. Po prostu wychodzą z zalozenia, że ktoś POWINIEN coś wiedzieć, a jeśli nie wie, omyłil się, to ma sobie sam poradzić, bo ma jasne procedury. Tak wnioskuję z opisu Tijgertje rzecz jasna. Oczywiście może to być wniosek błędny
                        • milamala Re: Milamalu 05.02.16, 21:03
                          Tijgertie napisala, ze w regulaminie szkoly NA PEWNO bylo ustalone w jaki sposob nalezy szkole o nieobecnosci zawiadamiac, tylko ja to widocznie przeoczylam.
                          Zapodalam wiec ow regulamin zwany schoolgids umieszczony jawnie na stronie internetowej z prosba aby ten "na pewno'istniejacy regulamin pomogla mi odszukac.
                          Nie zrobila tego.
                          O czym tu wiecej dywagowac.
                        • milamala Re: Milamalu 05.02.16, 21:08
                          cyt. "Ja holenderskiego w ząb nie znam smile, to i nie sprawdzę nijak, czy zapis wcześniej był. Piszesz, ze nie było i nie mam powodu Ci nie wierzyć. "

                          Nie musisz mi wierzyc na slowo, ja ci mowie jak jest, udowodnic ci (skoro nei znasz niderlandzkiego) nie udowodnie, bo jak udowodnic istnienie czegos ... co nie istnieje.
                          Tijgertje twierdzi, ze istnieje, niech poda na ktorej stronie schoolgids jest. Proste i nieskomplikowane. Ja Ci to wtedy uczciwie przetlumacze i bede bila sie w piersi, a Ty sama mozesz jeszcze na dodatek wrzucic do google tlumacz i zawsze jakos tam sie przetlumaczy pare zdan.
                          Tu nie ma co snuc opowiesci, tutaj mozna operowac konkretami.
                          • kora3 Re: Milamalu 05.02.16, 21:54
                            Milamalu
                            Raz jeszcze - nie mam powodu Cie nie wierzyć. Te uwagi zatem nie do mniesmile
                  • milamala Re: Tijgertje - moge jeszcze dopytać? :) 05.02.16, 19:42
                    Slodka jestes tijgertje.
                    Piszesz wlasnie o tresci listu, o ktorym ja pisze w pierwszym watku, ktory przyszedl do nas rodzicow parenascie dni temu jako nieuwsbrief. A nie mialas cytowac listy pani dyrektor o ktorym sama pisze, tylko wyszukac wczesniejsze zarzadzenie dyrekcji jak nalezy powiadamiac o nieobecnosci. Twierdzilas, ze na pewno cos takiego istnieje tylko ja nie doczytalam. Wiec doczytaj za mnie.
                    Powtorze, masz schoolgids czyli ogolny regulamin szkoly, mam nadzieje, ze to chociaz wiesz. Twierdzilas jako osoba wiedzaca wszystko, ze w takim regulaminie na pewno taka informacja jest jak nalezy informowac, wiec z laski swojej podaj mi numer strony ze SCHOOLGIDS a nie cytuj listu pani dyrektor o ktorym ja pisze w pierwszym watku.

                    Albo pokaz konkretnie gdzie w schoolgids konkretnie, na ktorej stronie jest napisane to co rzekomo przeoczylam, albo nie plec bzdur.
                    List pani dyrektor znamy wszyscy bo go zacytowalam, wiec sie nie wysilaj.


                    ++++++












































                    • tijgertje Re: Tijgertje - moge jeszcze dopytać? :) 05.02.16, 21:58
                      Wchodzisz na strone glowno szkoly, pod "Home" rozwijasz menu, na dole masz "schooltijden", gdzie pisza:
                      " Mocht uw kind ziek zijn, dat kunt u dat telefonisch (vanaf 8.00 uur) aan ons doorgeven" . Po Twoim incydencie dopisano" niet per email of via Facebook"

                      Schoolgids nie ma konkretnego zapisu , odsyla do informacji na stronie i w klaendarzu.

                      Poza tym masz w zakladce "schoolbeleid" protokoly, w tym pkt 13: "zieke leerling", do wgladu u dyrekcji.

                      Schoolgids zaznacza, ze praktyczne informacje sa przekazywane na spotkaniu informacyjnym na poczatku roku ( odbylo sie 10 wrzesnia 2015 o 19.30) i w kalendarzu. Nie wiem, jak wyglada papierowa wersja, elektroniczna zawiera wylacznie aktywnosci. Nie dopytalam, bo z ciekawosci skontaktowalam sie ze szkola (nie znosze, jak ktos mi zarzuca klamstwo i lubie wiedziec, jak czegos chce sie dowiedziec, to szukam we wszystkich mozliwych zrodlach), co zas do "cytowania" przez ciebie listu dyrektorki mam watpliwosci co do rzetelnosci tlumaczenia. Szkola potwierdzila, ze tego typu informacje praktyczne zawsze sa podawane przy zapisie dziecka do szkoly i co roku na spotkaniu informacyjnym, a ze wszyscy od lat wiedza co i jak i po raz pierwszy zaistniala taka a nie inna sytuacja, to od przyszlego roku nie tylko na stronie, ale rowniez w schoolgids umieszcza odpowiednie info.

                      Odnosnie FB: tutaj obowiazuja odgorne zasady, do ktorych schoolgids odsyla na stronie 4. w punkcie 1.3 do stowarzyszenia szkol Catent. Tu masz bardzo wazny dokument w zakladce "Organisatie": "Gedrags- en meldcode. Jak w to wejdziesz, przyda Ci sie tez ponizej "klachtenregeling", bo najwyrazniej szkola nie spelnia Twoich oczekiwan i warto wiedziec gdzie i jak mozna sie skarzyc. W gedragscode (odnosnik w pierwszym akapicie) przestudiuj punkt 16 odnosnie portali spolecznosciowych, poza tym polecam punkt 9 oraz zalecenia zarowno na stronie jak i w schoolgids, typowe dla Holandii: Jak masz probrem, idziesz i dopytujesz oraz rozmawiasz bezposrednio u zrodla. Mam cytowac kazde zdanie? w przyszlym tygodniu macie wywiadowki (dopytaj, bo jak pierwszaki raportow nie dostaja, to moga byc w innym terminie, poza tym nigdy nie sa obowiazkowe), ale jest to idealne 10 min. zeby pogadac i WSZYSTKIE WATPLIWOSCI wyjasnic bezposrednio z nauczycielem, zawsze mozesz poprosic (wczesniej, przed umowieniem sie na konkretna godzine), by przy rozmowie obecny byl dyrektor czy ktos z rady nadzorujacej. a na przyszlosc proponuje mniej sie burzyc, a dotrzec do zrodel, zamiast innym dokopywac. jesli prosisz kogos o pomoc, to miej swiadomosc, ze ta pomoc nie musi oznaczac slow, ktore z gor chcesz uslyszec.
                      Koniec, wiecej sie nie bede wypowiadac i reagowac, na pewno wiesz lepiej jak rozwiazywac swoje problemy.ja ze szkoly syna jestem super zadowolona, bo mamy doskonaly kontakt, oparty na obustronnym zaufaniu zarowno z nauczycielami jak i dyrektorem. W poprzedniej szkole syna kadra wyznawala zasade "my doskonale wiemy, co robimy, a ty sie rodzicu nie wtracaj", negujac wszelkie uwagi. rownali w dol, na czym dziecko ogromnie tracilo. wojny niemal trzeba bylo, zeby dziecko stamtad zabrac (bo z dzieckiem z licznymi diagnozami takie proste to wcale nie jest), ale roznica jest ogromna i wynika wlasnie glownie z iotwartej komunikacji. 2 lata temu sadzono, ze mlody nie osiagnie wyzszego poziomu szkoly sredniej niz VmboTl, teraz idzie do Vwo+ . Masz jeszcze male dziecko i w zawilosciach edukacji mozesz jeszcze sie nie orientowac, ale sadze, ze nie bedziesz miec problemu ze znalezieniem, co to dokladnie znaczy.
                      Acha, zeby nie bylo: ze szkola skontaktowalam sie zaznaczajac, ze robie to bez niczyjej wiedzy (i mialam nadzieje, ze tak pozostanie, ale nie dalas mi wyboru), wylacznie z wlasnej ciekawosci, aby moc samodzielnie jak najbardziej obiektywnie ocenic sytuacje. Juz klawiatury nie bede scierac piszac co mysle, napisalam wystarczajaco, choc watpie, czy cokolwiek byloby w stanie Cie przekonac.
                      • milamala Re: Tijgertje - moge jeszcze dopytać? :) 06.02.16, 00:30
                        cyt. "Odnosnie FB: tutaj obowiazuja odgorne zasady, do ktorych schoolgids odsyla na stronie 4. w punkcie 1.3 do stowarzyszenia szkol Catent. Tu masz bardzo wazny dokument w zakladce "Organisatie": "Gedrags- en meldcode. Jak w to wejdziesz, przyda Ci sie tez ponizej "klachtenregeling", bo najwyrazniej szkola nie spelnia Twoich oczekiwan i warto wiedziec gdzie i jak mozna sie skarzyc. W gedragscode (odnosnik w pierwszym akapicie) przestudiuj punkt 16 odnosnie portali spolecznosciowych, poza tym polecam punkt 9 oraz zalecenia zarowno na stronie jak i w schoolgids, typowe dla Holandii: Jak masz probrem, idziesz i dopytujesz oraz rozmawiasz bezposrednio u zrodla. Mam cytowac kazde zdanie? w przyszlym tygodniu macie wywiadowki (dopytaj, bo jak pierwszaki raportow nie dostaja, to moga byc w innym terminie, poza tym nigdy nie sa obowiazkowe), ale jest to idealne 10 min. zeby pogadac i WSZYSTKIE WATPLIWOSCI wyjasnic bezposrednio z nauczycielem, zawsze mozesz poprosic (wczesniej, przed umowieniem sie na konkretna godzine), by przy rozmowie obecny byl dyrektor czy ktos z rady nadzorujacej. a na przyszlosc proponuje mniej sie burzyc, a dotrzec do zrodel, zamiast innym dokopywac. jesli prosisz kogos o pomoc, to miej swiadomosc, ze ta pomoc nie musi oznaczac slow, ktore z gor chcesz uslyszec. "

                        Musialam to zacytowac, bo az smieszne, wypisujesz jakies cuda, o wywiadowkach (no dziekuje ci bo bez ciebie to w zyciu bym sie nie domyslila, ze moja corka ma wywiadowke, jak dobrze, ze pojawilas sie na forum, istny aniol z nieba) o zazaleniach o rozmowach z nauczycielem, i Bog wie o czym jeszcze i nie wiadomo do czego.
                        Ale tego jednego o czym mowa ciagle znalezc nie mozesz.
                        Znowu zapomnialam... bylo podane ustnie przy zapisie i jeszcze na spotkaniu informacyjnym.
                        No tak ... a tam gdzie mozna golym okiem udowodnic i nie mozna dodac po fakcie tj. w school gids (wersja elektroniczna i papierowa dla rodzicow) ... nadal jak nie bylo tak nie ma.
                        No ale po co skoro ... wszyscy od lat wiedza jak nalezy informowac. To mnie zupelnie rozwalilo.
                        To dobra puenta dyskusji: po co pisac w oficjalmym regulaminie szkoly (schoolgids) ktory opisuje najwazniejsze rzeczy jakie wiedziec rodzic powienien, i ktory to regulamin otrzymuje kazdy rodzic w wersji papierowej skoro ... kazdy wie od lat.
                        No ale powiedzieli przy zapisie ... choc nie wiem po co - skoro kazdy wie od lat.
                        Nie wiem czy to bardziej straszne czy smieszne.
                        Swoja droga, moze to jednak dobry watek.
                        Moze warto przemyslec, czy ta szkola jest normalna.
                        Bo o tobie to nie mowie, bo wiadomo,
              • tijgertje Re: Tijgertje - pytanie techniczne 05.02.16, 02:28
                Z ospa jak i wieloma innymi chorobami jest tak, ze zarazaja jeszcze zanim pojawia sie objawy, wiec tubylcy wyciagaja calkiem logiczny wniosek, ze jak ktos sie mial zarazic, to juz zdazyl wink
                • kora3 Re: Tijgertje - pytanie techniczne 05.02.16, 08:39
                  No wiesz, mozliwe, nie jestem lekarzem. Wspomniałam o tym dlatego, że ... no ja własnie nie przechodziłam wcale dzieciecych chorób zakaźnych z wyjątkiem rózyczki. 8 lat temu była komunia coreczki mej przyjaciołki, oczywiscie bylam na uroczystosci i przyjeciu., duzo czasu spedzilam z dziewczynką. To było w niedzielę rzecz jasna,a we wtorek okazało się, ze dziewczynke "obsypała" ospa. Nasz wspólny kolega, lekarz był mocno zaniepokojony i nie o dziecko, a o mnie. Wczesniej chorowałam, przeszłam długą terapie antybiotykową. Obawiał się, ze mogłam się zarazić, a to jak twierdzil dla doroslej osoby bardzo, ale to bardzo niebezpieczne. Ale nic sie nie stało smile
                  • tijgertje Re: Tijgertje - pytanie techniczne 05.02.16, 10:35
                    Podobnie mieliśmy z synem. Po chrzcinach dzwoniła siostra, ze jej synka wysypała ospa, a mój młody właśnie miał być szczepiony. Szczepienie musieliśmy przesunąć i odczekać 3 tygodnie zeby sprawdzić, czy sie nie zaraził, bo przy ospie od momentu zarażenia do pojawienia sie objawów właśnie tyle czasu mija i w tym czasie można zarazić każdego, nawet nie wiedząc, ze samemu jest sie chorym. Ospa u dorosłych to faktycznie nie takie hop siup, dobrze, ze sie nie zaraziłas.
                    • kora3 Re: Tijgertje - pytanie techniczne 05.02.16, 11:31
                      Przyznam sie, ze miałam stracha trochę. Byłam po tych antybiotykach, osłabionasad Mam nadzieję, że adminki nam nie urwą głow za OTsmile
                      Teraz oczywiscie jest medycyna na znacznie wyzszym poziomie, ale pamietam skutki ospy w dorosłym wieku w rodziniesad Brak mojej babci, jako około 25 latek zaraził się ospą od swego bratanka. Btl na granicy smierci, przezył, ale niemal stracił wzrok! Nosił takie bardzo grube szkla, a pod koniec życia już niemal nie widzial. To bylo wlasnie powikłanie po ospie przeszłej w doroslości.
                  • minniemouse Re: Tijgertje - pytanie techniczne 06.02.16, 02:19
                    kora3 napisała:

                    To było w niedzielę rzecz jasna,a we wtorek okazało się, ze dziewczynke "obsypała" ospa.


                    ale to raczej popiera, nie zaprzecza dzialaniom "tybylcow" - wiadomo ze dziecko ma ospe dopiero jak ma wysypke. zatem dziecko ktore jeszcze nie mialo widocznych objawow, jest w szkole i nieswiadomie zakaza. takie nalezaloby zostawic w domu, no ale...

                    natomiast wysypane juz nie, wiec nie zakaza, zatem nie ma potrzeby trzymania go w domu. no chyba ze sa powiklania.


                    Minnie
                    • kora3 Re: Tijgertje - pytanie techniczne 06.02.16, 02:38
                      No tak Minnie, tylko wiesz, ja nie jestem lekarzem i nie pracuje stale z dziećmi, ze musze takei rzeczy wiedzieć. smile Ja nawet do przypadku ospy corki koleżanki nie wiedziałam, ze w dzisiejszych czasach zarazenie się ospa w dorosłości jest możliwe i tak niebezpieczne. Owszem, widziałam skutki takiego zarazenia się dorosłego w rodzinie, ale dotyczyło to osoby z pokolenia nie podlegającego obowiązkowym szczepieniom. Ja bylam szczepiona, wiec ...

                      Zresztą nie napisałam przezcież do Tijgertje, ze nieprawdę pisze, albo ze to kretynizm posyłać dzieci z ospa do szkoły, tylko napisałam, ze mnie ta info zaskoczyła i dlaczego zaskoczyla. Wyjaśniła mi i czesc. Nie wiem o co Ci chodzi smile
                    • matylda1001 Re: Tijgertje - pytanie techniczne 06.02.16, 23:00
                      minniemouse napisała:

                      > natomiast wysypane juz nie, wiec nie zakaza<

                      Niestety, zakaża. Zakaża do chwili aż ostatni pęcherzyk pokryje się strupkiem. Zwykle trwa to 3-6 dni od wystąpienia objawów.

                      > zatem nie ma potrzeby trzymania go w domu. no chyba ze sa powiklania.<

                      Jest potrzeba trzymania w domu nawet jak już nie zakaża, żeby właśnie powikłań nie było.
                      • minniemouse Re: Tijgertje - pytanie techniczne 06.02.16, 23:20
                        matylda1001 napisała:

                        > Niestety, zakaża. Zakaża do chwili aż ostatni pęcherzyk pokryje się strupkiem.


                        Przeniesienia zakażenia od chorego można zatem uniknąć przez zwykłe zabiegi higieniczne: mycie rąk po kontakcie z chorym i zmianę odzieży czy używanie fartucha. W klinice, gdzie pracuję, stosujemy izolację i wymienione zabiegi higieniczne i nie dochodzi do zakażeń pacjentów od chorych na ospę wietrzną przebywających w osobnych salach, mimo że niektórzy chorzy mają obniżoną odporność.
                        pediatra o ospie

                        W koncu postanowilam siegnac do zrodla bo tyle przeciwnych opinii.

                        No wiec - jesli dziecko pokryje sie strupkami i czuje sie dobrze to moze isc do szkoly.
                        moze o to chodzi szkole.
                        poza tym, szkola czesciowo ma racje. skoro choroba jest zakazna od momentu 'poczecia' az do pokrycia sie strupkami, to faktycznie oznacza ze kto mial sie zarazic to sie zarazil, bo

                        Okres wylęgania wynosi zwykle 2-3 tygodnie, a po tym czasie należy się spodziewać pierwszych objawów.

                        to po 2-3 tygodniach kontaktu dzieci zdrowych w klasie z chorymi, nie ma sensu ich odseparowywac.

                        Minnie
                        • matylda1001 Re: Tijgertje - pytanie techniczne 07.02.16, 00:31
                          minniemouse napisała:

                          > No wiec - jesli dziecko pokryje sie strupkami i czuje sie dobrze to moze isc do szkoly.
                          moze o to chodzi szkole.<

                          Nie wiem o co chodzi szkole, ale po tym, co Tijgertje zrobiła Milamali, dla mnie stała się zupełnie niewiarygodną. Nie wierzę, żeby jakakolwiek szkoła wymagała od rodziców przysyłania na zajęcia chorych (wszystko jedno na co) dzieci. No a porównanie warunków panujących w szpitalu i tych w szkole/przedszkolu uważam za niepoważne.
                          • minniemouse Re: Tijgertje - pytanie techniczne 07.02.16, 00:58
                            matylda1001 napisała:
                            Nie wierzę, żeby jakakolwiek szkoła wymagała od rodziców przysyłania na zajęcia chorych (wszystko jedno na co) dzieci.

                            Z calym szacunkiem Matyldo, ale mieszkasz w PL i jesli nie bylas w Holandii to skad mozesz wiedziec jak jest w innym kraju?
                            U nas dziecko jak nie ma goraczki to ma/moze isc do szkoly.
                            swiadomosc ze kicha i kaszle sie w lokiec jest od malego, nauczanie o koniecznosci mycia rak jest powszechne i na codzien.

                            no chyba ze jest jakas epidemia typu swinska grypa itp to wtedy zalecaja zostawac w domu.
                            dotyczy to tak dzieci jak i doroslych.

                            Po drugie, w PL jest nie do pojecia np dawac malym dzieciom mleko prosto z lodowki.
                            bo bron boze gardelko je rozboli/przeziebi sobie. a tu sie daje.
                            i znieczula sie dzieciom gardlo lodami po wycieciu migdalow.
                            tak samo nie do pomyslenia jest aby male dziecko nie mialo rajtuzek albo spodni jak jest zimno. tu jak chca chodza z golymi nozkami i jest dobrze. no chyab ze jest mroz.
                            ale w np Japonii
                            dzieci musza chodzic bez rajtuzkow nawet w zimie bo maja sie hartowac!
                            ja tez na to zwróciłam uwagę będąc w Japonii. Dzieci w wózkach, bądź starsze już chodzące, przy temperaturze kolo 0 stopni i wietrze z ciepło ubranymi rodzicami, same stały w krótkich spodenkach...
                            brr...


                            zimny chow

                            Tak ze, nie zakladaj Matydlo ze wiesz jak jest w innym kraju.
                            Tutaj jest tak samo! nie ma przeciwwskazan aby dziecko z wiatrowka nie moglo chodzic do szkoly o ile czuje sie dobrze:
                            wiatrowka nie jest powodem do zostawiania dzieci w domu

                            Mysle ze sam tytul ci wystarczy - chickenpox (wiatrowka) is no reason (nie jest powodem) to keep (by trzymac) the kids at home (dzieciaki w domu).

                            A co do niewiarygodnosci jednej i drugiej - dla mnie wieksza wiarygodnosc ma ta osoba,
                            ktora jest w stanie poprzec swoje argumenty rzeczowo i oficjalnymi linkami.
                            nie ta ktora wymysla od swirow i nie popiera swojej racji zadnym konkretem.

                            Minnie
                        • kora3 Re: Tijgertje - pytanie techniczne 07.02.16, 00:51
                          Minnie, ale sprawa działa w OBIE strony. Bo jak doczytałam, owszem, w pare dni po obsypce dziecko już nie zaraza, ale za to jest samo bardzo mało odporne, bo jego organizm walczy z poważną zakaźną chorobą. U takiego człowieka banalna grypka może zaowocować np. zapaleniem mięśnia sercowego.

                          I żeby nie było, ze nie weirze Tijgertje a wg Ciebie jestem ignorantką smile Mam znajomych - pare Polka i Holender. Oboje na emeryturze, osiedlili się jako emeryci w PL. I owszem, nie raz nie dwa opowiadali, że w NL z kropłowką niektórzy ida do pracy. Wiec nie jest tak, że nie wierzę Tijgertje, ze dzieci z ospą w fazie, gdy już nie stanowią zagrozenia dla innych. Ale inno stanową zagrozenie dla nich
          • matylda1001 Re: Tijgertje - pytanie techniczne 06.02.16, 22:24
            tijgertje napisała:

            >Dzieci uwazane sa za chore na tyle, by do szkoly nie isc wylacznie gdy maja goraczke powyzej 38C lub jelitowke. Wiele szkol wymaga, zeby nawet z ospa, o ile dziecko w miare dobrze sie czuje i nie ma goraczki, szlo do szkoły<

            Z ospą do szkoły?? przecież to wyjątkowa bezmyślność i skrajna nieodpowiedzialność. Nie chodzi tu nawet o prawdopodobieństwo zarażenia zdrowych dzieci bo to oczywiste, ale najistotniejsze jest to, że dziecko chore na ospę ma osłabiony organizm i łapie wszelkie infekcje. To może skończyć się tragicznie. Trudno uwierzyć, że szkoła namawia rodziców do tak głupiego zachowania.


    • mim_maior Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 02.02.16, 10:14
      Po wyjaśnieniu paru szczegółów okazało się, że problem nie dotyczy sv, a zawiłości regulaminu pewnej szkoły w Holandii i tamtejszych przepisów/obyczajów oświatowych.
      • kora3 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 02.02.16, 10:16
        No jednak troszkę SV dotyczy. Z kilku powodów.
        • milamala Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 03.02.16, 20:21
          Kora dobrze, ze przytomnie zapytalas tijgertje dlaczego nauczycielka przyjela wiadomosc naturalnie, nie odsylajac mnie do rzekomo wg tijgertje istniejecego regulaminu. Powinna przeciez go znac. Szkoda, ze nie ma odpowiedzi.
          Rowniez dyrektorka w swoim mailowym "nieuwbrief" nie przypomniala o owym "istniejacym juz" ... wg tijgertie rzecz jasna, zarzadzeniu, a jedynie informowala o tym jak informowac wolno a jak nie wolno.

          Tijgertje, jak widze wiesz lepiej jakie w szkole mojego dziecka sa zasady. Zdajsie nawet lepiej niz sama nauczycielka.
          Licze, ze pomozesz mi je zglebic.
          Posylam link. Znasz znakomicie holenderski, takze lektura nie bedzie trudna.
          www.kbsdeplataan.nl/
          Tam jest schoolgids. Moze wskazesz gdzie dokladnie mowa jest w nim o sposobie informowania szkoly o nieobecnosci ucznia.

          Minni strasznie sie zaangazowalas, nawet bardziej niz ja w rzeczywistosci. Ja do dyskusji moge dodac jedynie tyle, ze lubie ogolne holenderskie zasady tworzone przez grupe ludzi, bo zwykle sa one sensowne. Ale nawet Holandia to nie raj, a jej mieszkancy to nie aniolowie, i zawsze trzeba myslec co sie robi i jesli jakas jednostka urzedowa cos sobie wymysli "bo tak, bo ja jestem wazny, madry, mily i ladny" to warto miec intelektualna kontrole nad tym a nie wszystko brac na wiare jak to cielatko.
          Dla uspokojenia emocji dodam, ze zamierzam sie dostosowac do ostatniego zalecenia dyrektorzycy, bo nie mam czasu, sily, ochoty i zdrowia z nia o to walczyc. Takze spokojnie.
          • kora3 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 04.02.16, 08:03
            Zapytałam Milamalu, bo dla mnie kluczowe znaczenie ma CZY w szkole Twego dziecka nauczycieli obowiazuje zakaz przyjmowania na FB do znajomych roidziców uczniow i CZY reguła jak nalezy zawiadamiac była okreslona scisle wczesniej. Jak wspomniałam - jesli tak, dyrektorka miała prawo Tobie, a takze innym rodzicom o tym przypomnieć, byle grzecznie. Jesli nie, to takze miała prawo Was wszystkich zawiadomic o utworzeniu takiej reguły, ale takze grzecznie.
            • milamala Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 04.02.16, 20:43
              cyt. "CZY w szkole Twego dziecka nauczycieli obowiazuje zakaz przyjmowania na FB do znajomych roidziców uczniow "
              Bron Boze, nie bylo takiego zakazu i nie ma.

              cyt. "CZY reguła jak nalezy zawiadamiac była okreslona scisle wczesniej"
              Dowcip polega na tym, ze nie. Dyrektorka nie przypomniala, a pod wplywem sytuacji po prostu stworzyla nowa zasade. Niestety w sposob w ktorym poczulam sie jak niesforny uczniak a nie rodzic.
              • minniemouse Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 05.02.16, 01:34
                milamala napisała:
                Dyrektorka nie przypomniala, a pod wplywem sytuacji po prostu stworzyla nowa zasade. Niestety w sposob w ktorym poczulam sie jak niesforny uczniak a nie rodzic.

                hmm taaa.. i tak urazila twoja dume ze teraz trzeba dyrektorke ukarac.
                za kare za ten ton, wlasnie ze nie bedziemy dzwonic do szkoly - (co moze bardzo szkole ulatwiac przeplyw informacji, organizacje) - i olejemy nowe wytyczne.
                niech sie nauczy, i na drugi raz trwozliwie pyta, czy nie zechcielibysmy uprzejmie przesiasc sie na nowy system informowania? nie? a to przepraszam najmocniej..

                come on.. ton dyrektorki nie ma nic wspolnego z potrzebami szkoly.

                Minnie
                • tijgertje Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 05.02.16, 02:22
                  minniemouse, nie ma sie czym przejmowac, bo w regulaminie szkoly jak byk pisze, ze jesli ucznia z nieznanej przyczyny nie ma w szkole, dyrektor ma obowiazek poinformowac o tym urzednika odpowiedzialnego za realizacje obowiazku szkolnego, ten z kolei ma zbadac sytuacje i w razie, gdy stwierdzi, ze ktos sie miga od obowiazku szkolnego, moze nalozyc kare pieniezna. Dosc popularny bat na wagarowiczow w szkolach srednich i rodzicow, usilujacych wyleczyc na duzo tansze wakacje poza oficjalnymi terminami. Wspominalam juz o tym wyzej, ale najwyrazniej milamala uwaza, ze wcale jej nie chce pomoc, tylko podobnie jak szkola sie uwzielam, zeby jej dokuczyc. Szkoly tutaj sa strasznie urzedowe. Mielismy kiedys sytuacje, ze jeden tatus po lekcjach, na ogrodzonym terenie szkoly w obecnosci kilku uczniow zaatakowal weerbalnie chlopca, ktory niechcacy popchnal jego syna i do jego matki rzucil haslami antyrasistowskimi. Nastepnego dnia od razu wyslano list do wszystkich rodzicow, ze z obecnymi w czasie zajscia dziecmi zorganizowano pogadanke i wszczeto procedury wedlug obowiazujacego protokolu. Troche to trwalo, ale przez kolejne 8 lat, do momentu zakonczenia przez dzieci edukacji, porywczy tatus ma zakaz wstepu na teren szkoly, z wyjatkiem indywidualnych wywiadowek i szkolnych imprez, ale tylko pod obstawa zony, ktora zobowiazala sie pisemnie, ze go dopilnuje i do powtorki nie dopusci. W razie powtorki szkola ma prawu usunac dzieci z listy uczniow. Takie maja procedury na wszystkie mozliwe zajscia i sytuacje, wszystkie zawsze sa do wgladu u dyrekcji. Tak samo np bylo, jak mi synus doniosl, ze kolezanka boi sie do domu wracac, bo jak tatus popije, to ja bije. Wystarczylo, ze poinformowalam nauczycielke ( osobiscie i bez swiadkow, powtorzylam wylacznie slowa syna, co musialam mu obiecac, bo spac nie mogl, martwiac sie o kolezanke). Szkole obowiazuja rowniez procedury w razie podejrzenia przemocy domowej i choc w tym wypadku totalnego swira maja odnosnie zachowania tajemnicy, to sprawa zajac sie musza.
                • kora3 Minnie 05.02.16, 08:55
                  Z potrzebami szkoły ton dyrektorki ma niewiele wspólnego - racja. Za to z SV ma wiele wspólnego. A ze jesteśmy na foum SV, a nie "szkoły w Holandii", to sobie rozmawiamy smile
                  Moim zdaniem takze kategoryczne nakazy, zmiany relulaminu itd. nalezy obwieszczać tonem grzecznym. Nie ma to nic wspólnego z uniżonością, ani trwożliwością, tylko z KULTURĄ.
                • milamala Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 05.02.16, 19:31
                  Pare razychcialam ci Minni napisac ale sie powstrzymywalam, pozwolisz, ze napisze jednak i to ostatni raz bo twoje dywagacje i nonsensowne teorie , ktore snujesz z uporem maniaka sa mowiac delikatnie nieco dziwne. Ochlon troche i zacznij pisac do rzeczy, albo skoncz wreszcie.
          • tijgertje Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 05.02.16, 00:38
            Za nauczycielke nie odpowiadam, ale jestes pewna, ze chcesz, zebym ci tu cytowala z przepisow, ktore to Ty powinnas znac? Moge poszperac, tylko, co jesli faktycznie sie okaze, ze napisali czarno na bialym cos, czego sie wypierasz?
            • kora3 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 05.02.16, 09:05
              Ale nikt nie oczekuje zebyś "odpowiadala " za nauczycielkę. Bo i dlaczego. Ja pytałam, czy TWOIM ZDANIEM nauczycoielka znajac regulamin nie powinna go Milamali przypomniec w grzecznej formie, jak tu podałam.
              Na stronie mojej firmy jest zakładka o pracownikach i tam jest wyraźnie napisane kto czym się zajmuje i na jakim terenie. W stopce też jest napisane jakie są oddzialy i podane są telefony. I dzwonia ludzie z czasem z zupełnie innych cześci tego rozległego dośc województwa smile Wg zasad tej pani dyrektor np. ja odebrawszy taki tel powinnam powiedzieć "Dodzwonił sie pan pod niewlsciwy numer, proszę sprawdzić sobie numer na stronie, albo w gazecie i zadzwonić tam gdzie trzeba. Do widzenia".
              Nie znam nikogo kto tak by się zachował, serio. Odpowiada się inaczej "Oj, przykro mi, ale pan zadzwonił pod niewłasciwy numer. Pan dzwoni z X, tak? tym terenem zajmuje się u nas Iksiński. Mogę panu podac numer jego telefonu" - na przyklad.
              • tijgertje Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 05.02.16, 10:27
                Hihi, a wiesz, ze wielu Holendrów właśnie tak prosto z mostu reaguje? Odsyłając na stronę uważają, ze spełnili swój święty obowiązek, a informowanie konkretnie co i jak nie wchodzi w zakres ich obowiązków big_grin logiczne, choć może robić wrażenie chamskiego. Tubylcy naprawdę są strasznie urzedowi, zazwyczaj są bardzo pomocni, ale lubią wszystko według zasad i regułek. Większość znanych mi Holendrów na info przez FB po prostu w ogóle by nie zareagowała uznając sprawę za niebyła, jeśli już, to podobnie jak nauczycielka, z góry zakładając, ze skoro info idzie przez kanał prywatny, to jest to info prywatne, nie oficjalne i rodzic w poniedziałek rano szkole tak czy siak oficjalnie poinformuje o nieobecności dziecka. Nawet do głowy by im nie przyszło, ze maja taka wiadomość traktować jako oficjalne usprawiedliwienie! To naprawdę inna mentalność i nikt tam milamala na złość zrobić nie chciał, nikt dyrektorka zareagowała sucho i urzędowo, tak, jak większość tubylców by tego oczekiwała, wiadomość w biuletynie ma charakter czysto informacyjny, podany grzecznie, acz w sposób pozbawiony jakichkolwiek emocji, czyli typowy dla tego typu biuletynu. Szkole w tym wypadku naprawdę niczego zarzucić nie można, milamala po prostu mogła niechcący cos przeoczyć czy złe zinterpretować biorąc wszystko do siebie, choć dyrekcja na pewno nie miała na celu żadnego ataku na jej osobę. I tak jak na samym początku pisałam, zamiast doszukiwać sie nie wiadomo czego, warto po prostu znać zasady panujące w danym otoczeniu, cześć z nich może być niepisana, bo np każdy tubylec o tym po prostu wie i obcokrajowcom nieraz trudno pewne rzeczy pojąć i zrozumieć. Sama nadal sie uczę (po 16 latach w Wiatrakowie) i niektóre z zasad społecznych nadal wydają mi sie bynajmniej dziwne. Osobiście np nie znoszę zasady witania sie na tubylczych urodzinach. Jak jest 20 gości, to za nekgrzeczne uchodzi, jeśli ktoś przyjdzie na imprezę i nie przywita sie z każdym osobiście ( z dziećmi włącznie!), podając rękę i gratulując ( z okazji urodzin solenizanta). Brrr, jeszcze jakaś manie maja całowania sie przy tym z wszystkimi, neozaleznie od stopnia pokrewieństwa i znajomosci, obowiązkowo 3 razy. W pracy nie musza pisać o zgłaszaniu choroby, zwolnień lekarskich nikt tu nie wypisuje, każdy pracodawca wierzy pracownikowi na słowo, jeśli ten mówi, ze jest chory, bo nie ma powodu przypuszczać, ze jest inaczej, Holendrper nie pójdzie do pracy tylko i wyłącznie jak naprawdę jest tak chory, ze nie jest w stanie i każdy po prostu wie, ze jak jest chory, to rano dzwoni do szefa. To są oczywiste oczywistości, szkoły o takich rzeczach informują, ale nawet gdyby tego nie robiły, to oczekują, ze każdy to wie. Szkoła milamala akurat o sposobie zgłaszania choroby dziecka informuje, choć zauważyłam, ze incydent z FB zaowocował uściśleniem informacji i dodaniem po info,z ze zgłasza sie nieobecność dziecka telefonicznie od 8.00 nawiasu z " nie przez Facebook i e-mail ". W tubylczym pojęciu każdy, kto to przeczyta uzna to tylko i wyłącznie za ujednolicenie info ( zwłaszcza, ze szkoła ma rownież profil na FB, co jak wszyscy wiedza służy wyłącznie celom łatwiejszego udostępniania informacji), ale obawiam sie, ze milamala ma już dawno wyrobiona opinie i nic jej nie przekona. Tubylcy są czasem wyjątkowo konkretni i słusznie uważają, ze jak sie ma problem, to sie go jasno wykłada jak kawę na ławę, bez emocji, same suche fakty i konkrety po prostu i nie ma sensu doszukiwać sie w nich żadnych ukrytych podtekstów, bo tych po prostu nie ma. Pamietam, jak poprzednia dyrektorka w szkole syna uparcie regularnie pisała w citygodniowym biuletynem ze jak ktoś jest z czegoś niezadowolonym to ma jej przyjść powiedzieć. Tylko dlatego, ze była grupka mam, które wiecznie narzekały na szkole ( zazwyczaj zupełnie niesłusznie), ale nauczycielowi czy dyrektorce o swoich uwagach słowem nie wspomnieli. Ja tam lubię tubylcza bezpośredniość i jak cos było nie tak, od razu szlam do dyrekcji. Nikt nie miał mi tego za złe, większość rodziców tak robiła, a szkoła była wdzięczna, bo w ten sposób po prostu dowiadywali sie o tym, co rodzice o szkole i jej pomysłach sadza. O narzekaniach na boisku często dluuuugo nie mieli zielonego pojęcia, dopóki jednak ktoś nie "podkanlowal". I noc to z personalnymi atakami nie ma wspólnego. Z jedna mama miałam dawno temu niezły cyrk, bo straszliwie sie użalała na bezduszność urzędników, którzy jej dzieci chcieli odebrać tylko i wyłącznie dlatego, ze dzieci maja autyzm. Tu akurat złe trafiła, bo doskonale znałam sytuacje, pomagałam w tym czasie sporo w szkole jako wolontariusz, dzieciaki znam, mamie sama nawet pewne problemy zgłaszałam i widziałam jej reakcje ( wszyscy są głupi i tylko jej na złość chcą zrobić). Do tego mam syna z autyzmem i doskonale sie orientuje w procedurach m.in. obowiązujących gdy dziecko zabiera sie od rodziców. Wcale nie są takie proste i trzeba naprawdę sie bardzo "postarać", zeby pozwolić sobie odebrać dziecko, na pewno neo ze względu na diagnozę. Po konfrontacji ze mną i przedstawieniu konkretnych faktów narzekanie sie skończyło, bo dotarło, ze trafiła pod zły adres, gdzie nikt w jej bajeczki nie uwierzy, zwłaszcza, ze wielu rodziców doskonale wiedziało, ze jakakolwiek chęć pomocy dzieciom ze strony szkoły trafiała na zdecydowany, wręcz agresywny opór rodziców , tylko znając temperament mamusi nikt nie miał odwagi zaprotestować.
                • kora3 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 05.02.16, 11:48
                  Barzdo to interesujące co piszesz, nie znam wielu Holendrow, w Holandii byłam 2 razy, ale u polskich znajomych i krótko.
                  Lubię jasne reguły i konkrety - podobnie chyba jak Ty. smile
                  Zdaję sobie też sprawe, ze tam, gdzie spotyka się (w szerokim tego słowa) znaczeniu grupa ludzi z innych zwyczajowo kultur takie a nie inne zachowanie moze być odczytane jako niegrzeczne/obcesowe, a tymczasem jest przyjetym zwyczajem. Tak bywa w obrebie także jednej nacji, a cóz dopiero roznych.

                  Co to odpowiadania na taki omyłkowy telefon... Widzisz, ja jesli słyszę, ze dzwoni osoba młoda/ w sile wieku to takze czasem odsylam na stronęsmile, szczególnie, gdy np. dla mnie byłoby kłopotliwe szukanie numeru własciwej osoby, ALE gdy słysze osobę starsza i bezradne mówienie, to na strone nie odsyłamsmile, bo zdaje sobie sprawę, ze pewnie z netu nie korzysta. W takich sytuacja, gdy na szybko nie mogę skierowac do własciwej osoby, to podaje stacjonarny numer centrali, który znam na pamięć "Prosze zadzwonić pod ten numer, tam juz pana pokieruja do własciwej osoby".
    • tijgertje Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 05.02.16, 22:26
      Skoro Milamala zyczy sobie cytatow, prosze bardzo, tu wspomniany przez nia email, w rzeczywistosci cotygodniowy biuletyn informacyjny:
      www.kbsdeplataan.nl/index.php?section=1&page=105&modoption=view&newsletter_id=164

      w pierwszym akapicie cytowany "list". Moje tlumaczenie (mozna sobie porownac z google, milamala zapewne lepiej go przetlumaczy:
      "Zgloszenie choroby lub przekazanie informacji:
      Kiedy Panstwa dziecko jest chore, zglasza to Pan/i szkole rano miedzy 8.00 a 8.30 telefonicznie.
      Rowniez, gdy ma Pan/i wiadomosc dla nauczyciela, moze to Pan/i przekazac telefonicznie lub osobiscie (przed/ po lekcjach).
      Nie chodzi o to, by te wiadomosci zostaly przekazywane przez email lub facebook.
      Zechcialaby Pan/i przy zgloszeniu choroby rowniez przekazac czy dziecko chodzi do TSO/BSO ? (tlum: opieka miedzy i polekcyjna, cos w rodzaju swietlicy). Bedziemy wowczas mogli natychmiast zawiadomic pracownika TSO i BSO. Beda wtedy od razu wiedziec, gdzie sa dzieci. "

      • tijgertje Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 05.02.16, 22:27
        Gwoli jasnosci, caly biuletyn pisany jest w formie grzecznosciowej, do czytelnika dyrekcja zwraca sie w formie "u", odpowiadajacej polskiem "Pan/Pani/Panstwo".
      • kora3 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 05.02.16, 22:34
        Dzięki - To i wcześniejsze Twoje wyjaśnienia sporo "rozjaśniły" przynajmniej mnie.
        • milamala [...] 05.02.16, 23:07
          Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
          • tijgertje Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 05.02.16, 23:56
            Znowu sobie wlasne teorie dopowiadasz.
            • milamala [...] 06.02.16, 00:05
              Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
      • minniemouse Re: Milamala... 06.02.16, 00:40
        tijgertje napisała:
        Kiedy Panstwa dziecko jest chore, zglasza to Pan/i szkole rano miedzy 8.00 a 8.30 telefonicznie.


        Milamalu, oto wlasnie Tijgertje zacytowala wyjatek z regulaminu ostatecznie rozwiewajacy watpliwosci co do wymaganej formy powiadamiania w twojej szkole.

        Nie ma znaczenia czy tobie to przekazali ustnie czy pisemnie - tak czy siak musialas wiedziec ze trzeba dzwonic.

        Oczywiscie zapomnienie takiego faktu, bo jak najbardziej mozna zapomniec i na pewno nie tylko tobie sie to zdarza, jest wybaczalne.
        Ale w takim przypadku tym bardziej nie mozna sie czepiac dyrektorki ze wymaga stosowania procedury. jedynie za co ja mozna winic to za ton jakiego uzyla.

        Minnie
        • milamala Re: Milamala... 06.02.16, 00:53
          "Milamalu, oto wlasnie Tijgertje zacytowala wyjatek z regulaminu ostatecznie rozwiewajacy watpliwosci co do wymaganej formy powiadamiania w twojej szkole"

          Dosc wyraznie napisalam, ze pani tijgertje nie cytowala reglaminu TYLKO LIST O KTORYM PISALAM W PIERWSZYM WATKU, ktory pojawil sie na mojej skrzynce meilowej po fakcie a nie przed. Mysle, ze to jest dosc jasne, choc nie watpie ze dalej bedzie udawanie Greka.

          cyt. "Nie ma znaczenia czy tobie to przekazali ustnie czy pisemnie - tak czy siak musialas wiedziec ze trzeba dzwonic.

          Pewnie, jakie to ma znaczenie, przeciez jak szkola powiedziala, ze udzielila ustnie (choc po co? - skoro kazdy wie od lat) to wiadomo, ze udzielila. Przeciez to jasne jak to slonce. Wiadomo, ze pani dyrektor z racji pelnienia waznej funkcji jest nienaganna moralnie i nie smiala by klamac.
          No a jak dzielila ustnie to po co pisac w regulaminie pisemnym. Mozna tam napisac o szukaniu wszy na glowach dzieci po kazdych wakacjach oraz inne cenne uwagi. Po co odrazu pisac o zawiadomieniu w czasie choroby.
          Skoro szkola mowi, ze powiedziala, to powiedziala, tak jest, amen.
          Jakby nie bylo szkola katolicka, wiadomo sama prawda i uczciwosc.
          • minniemouse Re: Milamala... 06.02.16, 01:40
            milamala napisała:

            Dosc wyraznie napisalam, ze pani tijgertje nie cytowala reglaminu TYLKO LIST O KTORYM PISALAM W PIERWSZYM WATKU, ktory pojawil sie na mojej skrzynce meilowej
            po fakcie a nie przed.


            i w tym liscie wyraznie powiedziane jak zawiadamiac.
            musialas to tez dostac, bo kazdy dostaje na poczatku roku, (moje dziecko tez chodzilo do szkoly a widze ze tu i tam sa podobne praktyki informowania rodzicow)
            no a jesli zostalas powiadomiona istotnie ustnie - to tez musialas wiedziec.
            nie masz nic na swoje usprawiedliwienie w tej kwestii, i tyle.
            nerwy i obrzucanie blotem nic tu nie daje.

            Minnie
            • minniemouse Re: Milamala... 06.02.16, 01:42
              btw, czym jest ten "list" jak nie regulaminem szkolnym?

              link w temacie

              Minnie
              • milamala Re: Milamala... 06.02.16, 02:12
                Ten list jest regulaminem od parunastu dni, stworzonym PO incydencie.
                Przed choroba corki, jedynie co bylo to przekoannie pani dyrektor. ze "ludzie wiedza".
                • kora3 Sorry Minnie 06.02.16, 03:31
                  Ale faktycznie Milamala już dobrych kilka razy Ci pisała, ze ten list NIE JEST regulaminem i ze ta informacja pojawila się PO tym incydencie, gdy ona powiadomila szkole mailem, a nauczycielke na Fejsie. Pisała tez kilka razy, ze o tym, iż takiej informacji udziela się ustnie i "ludzie wiedzą" Tijgertje dowiedziała się DOPYTUJĄC szkołę.
            • milamala Re: Milamala... 06.02.16, 01:53
              Juz mi nie pitol glupot wiecej bo nie mam sily na uparcie z glupa powtarzane kretynizmy.
              jak widac chocbym piencet razy mowila, ze pisala o liscie ktory dostalam w mailu po fakcie to i tak bedziesz odwracac kota ogonem.
              Co zreszta tylko swiadczy o tobie, bo nie wierze, ze az tak daleko mozna nie rozumiec.

              jakbym byla powiadomioan ustnie - to bym wiedziala. Tego tez nie rozmiesz? Mam napisac jasniej. No to napisze. Nie bylam powiadomiona, i nie wiedzialam, bo gdybym byla powiadomiona to bym wiedziala. Jeszcze raz cos powtorzyc.
              A poza tym jestem tak wk... ze nie chce mi sie wiecej odpisywac na twoje powtarzane z uporem maniaka bzdury.
              • minniemouse Re: Milamala... 06.02.16, 02:06
                milamala napisała:

                jakbym byla powiadomioan ustnie - to bym wiedziala. Tego tez nie rozmiesz? Mam napisac jasniej. No to napisze. Nie bylam powiadomiona, i nie wiedzialam, bo gdybym byla powiadomiona to bym wiedziala. Jeszcze raz cos powtorzyc.


                wyjatkowo nie usuwam tej wypowiedzi chociaz jest bardzo niekulturalna.

                poprzednio imputowalas Milamalu, ze "moze" powiadomiono cie "ustnie". upieralas sie tez ze "w regulaminie nie ma o telefonie, mozna emailem".
                teraz przyznajesz ze po prostu nie mialas pojecia o regulaminie, ani pisemnie (zapewne nie czytalas) ani ustnie.
                zatem zatoczylismy koleczko - dyrektorka miala racje, tylko uczynila to niemilo.

                Minnie
                • kora3 Re: Milamala... 06.02.16, 03:36
                  No nieprawda, nie tak pisala. To że "może mi powiedziano ustnie" to była ironia Minnie. Wyrazona po tym, jak Tijgertje po dopytaniu w szkole uzyskała ta taką informacje + informacje 'ludzie to wiedza". Milamala od początku twierdziła, ze nie ma tego w regulaminie. prawdopodobnie nie ma, skoro Tijgertje musiała aż dopytywać osobiście o to, czym przysnzasz nie musiała, ale mogla narazić Milamal i jej dziecko na nieprzyjmnosci
                  • minniemouse Re: Milamala... 06.02.16, 03:51
                    skoro Tijgertje musiała aż dopytywać osobiście o to, czym przysnzasz nie musiała, ale mogla narazić Milamal i jej dziecko na nieprzyjmnosci


                    osobiscie watpie aby narobila szkody. jakiej szkody, np? i dlaczegoby? bo zalozmy zapytala jak konkretnie jest bo ma sprzeczne wiadomosci od rodzicow tej szkoly?
                    nawet jesli dyrektorka sie domyslila o kogo chodzi to nie miala powodu sie "sekowac" ani na M ani na jej dziecko.
                    zapytac kazdy moze i podac ogledny powod dlaczego pyta.

                    rzecz ponadto w tym ze T na swoje slowa ma dowody, a M nie.
                    przyznasz chyba sama ze ktos kto mowi prawde nie ma problemu z przytoczeniem dowodu?
                    gdzie sa Milamali dowody?
                    mogla bez problemu spokojnie wyprostowac cos co uwazala za mylnie zinterpetowanie i takze podac jakies linki czy cos.


                    Minnie
                    • kora3 Re: Milamala... 06.02.16, 04:06
                      Dowodem jest wpis Tijgertje Minnie - cytuje go w poscie "Niestety Minnie, ale mila ma rację". Kontaktowała się ze szkolą cudzego dziecka, dziecka kobiety znanej w dodatku mało co z FORUM dopytując o szczegóły incydentu z udziałem tej matki. To chore Minnie, chore. Podwójnie chore dlatego, ze Tijgertje jest dla nas NICKIEM w dodatku mało nam znanym a Mila i jej coreczka sa dla dyrektorki szkoły zupełnie realnymo osobami! A potrojnie chore, że Tijgertje zrobila to, żeby udowodnić swoja racje w błahej sprawie, jej wcale nie dotyczącej NA FORUM.

                      Powiadasz ze skąd wiadomo, ze dziecko będzie sekowane? No nie wiadomo, ale Mila chyba dyrektorke zna jednak lepiej niż Ty i skoro ma takie obawy to na czyms je opiera. poza tym wiesz, nie wiadomo za kogo się Tjgertje podała, bo jeśli napisała prawdę, że sytuację zna z ogólnodostępnego forum i wdala się w polemikę z tą matką od incydentu, to Mila może mieć naprawdę grube nieprzyjemności sad
                  • minniemouse Re: Milamala... 06.02.16, 03:58
                    kora3 napisała:

                    No nieprawda, nie tak pisala. To że "może mi powiedziano ustnie" to była ironia
                    Minnie.


                    dla mnie nie brzmialo jak ironia.

                    Milamala od początku twierdziła, ze nie ma tego w regulaminie.


                    tzn wczesniej nie bylo? tego nie bedziemy wiedziec, bo podany 'wytycznik' moze byc zarowno przpomnieniem starego polecenia jak i utworzony calkiem nowy.
                    A Milamala nie podala zadnego linku na dowod ze tego nie bylo.

                    ale zalozmy ze przekonalas mnie i teraz wierze Milamali. co z tego?

                    wobec tego M moze sobie zlekcewazyc nowe wytyczne bo "nowe, glupie i podane nieprzyjemnym tonem"?


                    Minnie
                    • kora3 Re: Milamala... 06.02.16, 04:19
                      minniemouse napisała:
                      >
                      > dla mnie nie brzmialo jak ironia.

                      Minnie, a bierzesz pod uwagę, ze możesz się mylić? Kiedyś, w ogole?smile Niekoniecznie zaraz w czyms merytorycznym, ale po prostu przez pospiech, nieuwagę, roztargnienie zmęczenie cos pomylić, źle zrozumieć, przeoczyć, nie przeczytać wszystkiego? Ot ja przeoczyłam bardzo istotny wpis Tijgertje i Milamalę przekonywałam, że nie wiadomo, czy była mowa o tym incydencie. A była.
                      Pomyłka, przeoczenie każdemu się może zdarzyć.


                      > tzn wczesniej nie bylo? tego nie bedziemy wiedziec, bo podany 'wytycznik' moze
                      > byc zarowno przpomnieniem starego polecenia jak i utworzony calkiem nowy.
                      > A Milamala nie podala zadnego linku na dowod ze tego nie bylo.


                      Tijgertje także takiego linku nie podala, który dowodziłby, że było. Wrecz przeciwnie, skoro dopytywała mailowo, to znaczy, ze NIE było, bo jakby było, to by nam na pewno tu zapodalasmile
                      >
                      > ale zalozmy ze przekonalas mnie i teraz wierze Milamali. co z tego?

                      Nic, bo teraz najważniejszą sprawa nie jest wiara jednej czy drugiej, skandaliczne zachowanie Tijgertje
                      >
                      > wobec tego M moze sobie zlekcewazyc nowe wytyczne bo "nowe, glupie i podane nie
                      > przyjemnym tonem"?


                      Nie i nigdy nie twierdziłam, ze może sobie lekceważyć. Wskaz może gdzie tak twierdziłam.
                      >
                      • matylda1001 Re: Milamala... 06.02.16, 23:32
                        kora3 napisała:

                        >skandaliczne zachowanie Tijgertje <

                        To podłość z jaką jeszcze się na forach nie spotkałam! Zapamiętam sobie ten nick na zawsze.

                        • minniemouse Re: Milamala... 06.02.16, 23:41
                          matylda1001 napisała:
                          To podłość z jaką jeszcze się na forach nie spotkałam! Zapamiętam sobie ten nick na zawsze.


                          https://www.freesmileys.org/smileys/smiley-laughing001.gif

                          M
                          • matylda1001 Re: Milamala... 07.02.16, 00:48
                            No... rzeczywiście, zabawne..
                            A co byłoby gdyby sprawa miała nieprzyjemne konsekwencje, a to byłaby jedyna szkoła w maleńkiej miejscowości? Mila miałaby się przeprowadzić czy wozić dziecko do innej szkoły, gdzieś daleko? co byś doradziła?
    • tijgertje Re: Tijgertje - moge jeszcze dopytać? :) 05.02.16, 23:58
      Nie dzwonilam. Wyslalam maila z zapytaniem o usostepnienie tresci protokolu o chorobie dziecka.
      • milamala Re: Tijgertje - moge jeszcze dopytać? :) 06.02.16, 00:43
        No to mnie "uspokoilas", bo mailem to juz bzdur nagadac nie mozna.
        Zycze ci zeby to co zrobilas mojej corce wrocilo rykosztem do twojego synka.
        A watek bardzo pouczajacy.
        Szkola ewidentnie zawalila, co tylko sie potwierdzilo (a to, ze przy zapisie informuja, a to na spotkaniu na poczatku roku, wszsytkie mozliwe okolicznosci - oby nie na pismie do udowodnienia.
        Tam gdzie powinno byc w schoolgids, bo to jest jedyna rzecz ktora otrzymuje rodzic do reki (w koncu nei kazdy rodzic musi korzystac z internetu) plus kalendarz - jak sama nazwa wskazje jest to kalendarz (miesiace, dni tygodnia i co zaplanowano na poszczegolne dznie) plus adresy dzieci, to tam dalej jak nie bylo tak nie ma.
        Oczywiscie w przyszlym roku zapewne sie pojawi.
        Choc nie wiem w sumie po co ... przeciez kazdy to wie od lat.
        Wraz z przysiega w urzedzie miasta przy otrzymaniu obywatelstwa bylam informowana, ze jak mi wowczas jeszcze nie istniejace dziecko zachoruje to mam dzwonic do szkoly. Jak moglam o tym zapomniec, kazdy o tym wie. Ten tekst, o tym, ze "kazdy o tym wie od lat" mnie dobil na maksa.
        Powinnam na prawde dobrze przymyslec czy to wlasciwa szkola dla mojego dziecka.
        • tijgertje Re: Tijgertje - moge jeszcze dopytać? :) 06.02.16, 00:52
          Pomysl, obawiam sie, ze zadna moze nie byc wlasciwa.
          • milamala Re: Tijgertje - moge jeszcze dopytać? :) 06.02.16, 00:55
            Bosze, i kto to mowi, ktos kto kontaktuje sie ze szkola obcego sobie dziecka zeby narobic mu smrodu z czystej zlosliwosci.
            Nic cie nie sprawiedliwia.
        • kora3 Re: Tijgertje - moge jeszcze dopytać? :) 06.02.16, 00:57
          Milamalu, ale dlaczego uważasz, że Tijgertje musiała jakos zaszkodzić Twej córeczce? Jakos nie przypuszczam by napisała w mailu, że oto wdala się w polemikę z jedną z mam na polskim forum w takiej a takiej sprawie. Przecież mogła zwyczajnie napisać, ze ona/jej znajomy są zainteresowani tą szkołą i chcieliby poznac szczegóły regulaminu. Ja bym tak zrobiłasmile

          A do meritum sprawy - to w końcu wiedziałaś, ze masz dzwonić czy nie? Wszystko jedno ustnie czy pisemnie. Jeśli wiedziałaś, to popełniłaś bląd wybierając inną drogę informowania. Nic się strasznego nie stało, ale przypomniano o właściwej.
          • milamala Re: Tijgertje - moge jeszcze dopytać? :) 06.02.16, 01:20
            Kora, na prawde tak szczerze, bylabys tak naiwna, ze uwierzylabys ze jak ktos wpadnie na taki szatanski pomysl zeby kontaktowac sie ze szkola cudzego dziecka na drugim koncu Holandii to po to zeby nie zaszkodzic. Ja bym na to nie wpadla. No nie przyszlo by mi do glowy zeby dzownic czy mejlowac do szkoly cudzego dziecka. Tego rodzaju szatanskie pomysly nie pojawiaja sie w glowie, ktora nie ma zamiaru nikogo skrzywdzic.
            Ale ona ma synka, niewiele starszego od mojej corki. Zlo wraca.

            Zreszta po co dzwonila? Wszystko mialo byc rzekomo w regulaminie.
            Co jej mieli przyslac? przeciez wszystko mialo byc powszechnie dostepne/powszechnie wiadome. Wiec o co pytac? jakie szczegoly regulaminu?
            Sposob zawiadomienia o chorobie jesli wazny jest dla szkoly to chyba powinien byc dostepny w reglaminie szkoly, a nie w jakis jego tajemnych szczegolach o ktore trzeba prosic osobno w mailu.
            O co ona prosila ... skoro wszystko rzekomo jest czarno na bialym.

            Co do meritum. Trudno wiedziec cos o czym sie nie bylo informowanym.
            Zalosnie to wszystko pokretne, a to byli rodzice informowani przy zapisie a potem na spotkaniu (ustnie oczywiscie) , a poza tym wszystkim od lat "ludzie wiedza" jak nalezy informowac szkole o chorobie - wiec po co informowac - nawet ustnie. Czyli dobra szkola, bo choc ludzie wiedza to i tak informuje ustnie. Takze szkolny regulamin dostepny papierowo i elektronicznie juz nie musi. Moze dzieki temu o wszach na glowie dzieci opowiadac (bo i takie ow regulamin zawiera informacje, ze wszech miar szczegolowo).
            • kora3 Re: Tijgertje - moge jeszcze dopytać? :) 06.02.16, 01:44
              milamala napisała:

              > Kora, na prawde tak szczerze, bylabys tak naiwna, ze uwierzylabys ze jak ktos w
              > padnie na taki szatanski pomysl zeby kontaktowac sie ze szkola cudzego dziecka
              > na drugim koncu Holandii to po to zeby nie zaszkodzic.


              No wiesz z uwagi na to, ze ja się często kontaktuję w sprawach zupełnie obcych mi ludzi z roznymi instytucjami wcale nie mając zamiaru szkodzić i w efekcie nie szkodząc, bylabym tak naiwna smile Inna sprawa czy zaangażowałabym się tak jak Tijgertje w sprawie niezawodowej i w zasadzie błahej, w dodatku zaczerpniętej z forum.
              Ale gdyby na Ciebie za tego maila i FB zamiast tela nałożono jakąs karę i potrzebna by Ci była pomoc, to starałabym się dowiedzieć jak było z tym regulaminem. W tej konkretnej sprawi byhloby to utrudnione, bo nie znam ani holenderskiego, ani prawnika prawnika biegłego w holenderskich przepisach. Ale bariera jezykowa byłaby tu problemem mniejszym - mam paru znajomych mieszkających od wielu lat w Holandii i biegle wladajacych miejsciwym jezykiem, wiec mogłabym poprosić ich o pomoc. Mam tu nawet w pobliżu pare emerytów holenderskich smile Pani Polka, wrocila do kraju po 35 latach zycia w Holandii. Pan Holender, nie mowi po polsku, ale zona go tłumaczy. Jednak ani oni, ani znajomi w Holandii nie są prawnikami wiec ...
              Dowiedzieć się o ten regulamin nie podając po co mi on byłoby łatwo - szukam szkoły dla dziecka/piszę o odminnosci systemów edukacyjnych w różnych krajach UE itd.


              Ja bym na to nie wpadla.
              > No nie przyszlo by mi do glowy zeby dzownic czy mejlowac do szkoly cudzego dzi
              > ecka. Tego rodzaju szatanskie pomysly nie pojawiaja sie w glowie, ktora nie ma
              > zamiaru nikogo skrzywdzic.
              > Ale ona ma synka, niewiele starszego od mojej corki. Zlo wraca.


              Nie dramatyzuj Milamalu. Rozumiem Twe zdenerwowanie, ale jeszcze nie wiemy, czy wydarzyło się jakieś "zło".
              >
              > Zreszta po co dzwonila? Wszystko mialo byc rzekomo w regulaminie.
              > Co jej mieli przyslac? przeciez wszystko mialo byc powszechnie dostepne/powszec
              > hnie wiadome. Wiec o co pytac? jakie szczegoly regulaminu?
              > Sposob zawiadomienia o chorobie jesli wazny jest dla szkoly to chyba powinien b
              > yc dostepny w reglaminie szkoly, a nie w jakis jego tajemnych szczegolach o kto
              > re trzeba prosic osobno w mailu.
              > O co ona prosila ... skoro wszystko rzekomo jest czarno na bialym.
              >


              No tu masz rację bezspornie. Ale też Tijgertje, ale też mogła dopytać nie naprowadzając na Twój i córeczki trop. "Przepraszam nie dostrzegłam zapisu o informowaniu szkoły o planowanej absencji dziecka. Czy mogę poznac wytyczne" i dostać odp., ze takie są a takie wymagania, a informuje się o nich ustnie przy zapisywaniu latorośli.


              Takze
              > szkolny regulamin dostepny papierowo i elektronicznie juz nie musi. Moze dzieki
              > temu o wszach na glowie dzieci opowiadac (bo i takie ow regulamin zawiera info
              > rmacje, ze wszech miar szczegolowo).


              Tu tez masz rację. Wymóg w dodatku tak wazny powinien być umieszczony w regulaminie i jasno sprecyzowany. To czy ludzie wiedza nie ma znaczenia. W Pl tez ludzie wiedza, że jak się jest wezwanym na świadka do sadu należy się stawić, a jednak jest to napisane na każdym takim wezwaniu. Ustna informacja może umknąć, szczególnie w sytuacji gdy no dziecko ciężko chore i panika, a tu trza szkołę jeszcze zawiadamiać.
              • minniemouse Re: Tijgertje - moge jeszcze dopytać? :) 06.02.16, 01:59
                kora3 napisała:
                Ustna informacja może umknąć, szczególnie w sytuacji gdy no dziecko ciężko chore i panika, a tu trza szkołę jeszcze zawiadamiać.


                Koro, po pierwsze, czy Milamala przedstawila ci (nam) jakikolwiek dowod o rzekomo zlosliwej dzialalnosci Tijgertje? bo ja tu nic takiego nie widze,
                natomiast bez trudu moge wyszukac i przytoczyc zadania Milamali o dowody ze strony Tijgertje.
                to jej przytoczyla. na jej wlasne zyczenie.
                tak samo, mamy najmniejsze dowody ze strony Milamali ze T dzwoniac do szkoly w jakikolwiek sposob napomykala o jej corce? tez nie.

                dowody prosze, jakis list, message od szkoly albo cos - inaczej to jest zwykle oszczerstwo.

                Wracajac do cytatu jaki na poczatku podalam - owszem, zgoda, bedac ustnie zawiadomionym mozna zalozmy zapomniec.
                ale wtedy nie oskarza sie dyrektorki o samowolne dzialanie a sprawdza pisemny regulamin.
                jesli istotnie nastapila samowola, to wyciaga sie konsekwencje.

                tymczasem, ani slowa od Milamali ze cos takiego uczynila, zadnego linku z dowodem iz dokladnie w jej corki szkole jest inaczej.
                fakty mowia same za siebie.


                Minnie
                • kora3 Re: Tijgertje - moge jeszcze dopytać? :) 06.02.16, 02:28
                  minniemouse napisała:

                  > Koro, po pierwsze, czy Milamala przedstawila ci (nam) jakikolwiek dowod o rzeko
                  > mo zlosliwej dzialalnosci Tijgertje? bo ja tu nic takiego nie widze,


                  Minnie, a czy ja uważam z zalozenia, że tadziałalnosc była złosliwa? gdzie? możesz przytoczyc?

                  > natomiast bez trudu moge wyszukac i przytoczyc zadania Milamali o dowody ze str
                  > ony Tijgertje.
                  > to jej przytoczyla. na jej wlasne zyczenie.


                  Owszem Minnie, ale tu wszystko zalezy od tego jak Tijgertje wszela w posiadanie tych dowodów. Bo jeśli udawała, ze ja to intersuje nie wspominając słowem o sytuacji niedawnej z Milamalą to ok. Ale jeśli zadając pytanie "naprowadziła" szkole na Milamale i jej córeczka, to bardzo, ale to bardzo byłoby nieok. Zapytałam Tijgertje jak było, jeszcze nie ma odp.
                  Gdyby zapytala w sposób naprowadzający to postąpilaby bardzo niezgodnie z SV, a także z zasadami współżycia społecznego. Milamala jest dla niej osobą obcą i nawet nieznaną zupełnie. Nikt jej nie upoważnił do poruszania ze szkolą tematu incydentu z udzialem Milamali! Nie uprzedziła jej, że ma zamiar kotaktowac się ze szkołą, ani jakim sposobem ma zamiar uzyskać informacje. Moim zdaniem to bardzo niegrzeczne - o ile uzyskując je "naprowadzila" na Milamalę. Bo mogla nie naprowadzić - z doświadczenia osobistego wiem, że można się wielu rzeczy dowiedzieć nie "natrącając" o konkretne osoby, czy zdarzenia.


                  > tak samo, mamy najmniejsze dowody ze strony Milamali ze T dzwoniac do szkoly w
                  > jakikolwiek sposob napomykala o jej corce? tez nie.


                  No nie, toteż uspokajam Milamale oraz o ewentualnej winie Tijgertje piszę w trybie przypuszczającym "Gdyby tak było, byłoby to bardzo nieok"

                  >
                  > dowody prosze, jakis list, message od szkoly albo cos - inaczej to jest zwykle
                  > oszczerstwo.


                  Skieruj swe żadania do osoby, która zarzuty wysuwa smile

                  >
                  > ale wtedy nie oskarza sie dyrektorki o samowolne dzialanie a sprawdza pisemny
                  > regulamin.
                  > jesli istotnie nastapila samowola, to wyciaga sie konsekwencje.


                  Ale jakie samowolne działanie? Milamala "oskarżała" dyrektorke o złamanie SV, a nie samowolne działania.

                  Dla mnie sprawa jest prosta: jeśli wymóg jest taki ważny, to bezwzględnie powinien być umieszczony w regulaminie. Bo do niego zawsze można sięgnąć, a ludzka pamięc bywa zawodna. Nawet jeśli informacja była przekazywana ustnie i dotychczas nikt nie zrobił inaczej, to i tak należy takie info umieszczać, jak choćby widać o sytuacji z Milamalą.
                  Ale ok - Milamali nikt głowy nie urwal za to, dyrektorka przypomniała jej osobiście o tej zasadzie oraz potem wszystkim rodzicom. I nadal OK. Milamala miała tylko zastrzeżenia co do tonu jakim napisany był mail. Nic dziwnego skoro poczula się "wywołana do tablicy" a w dodatku nie czuła się winna skoro nie było tego w regulaminie i twierdzi, że nie było także mówione jej ustnie! Bo ton maila jest taki, jakby to było i powinno być dla wszystkich oczywiste,a skoro nie ma tego w regulaminie i ona twierdzi, ze jej nie poinformowano, to dla niej oczywiste nie było i niegrzecznością jest oczekiwanie ze być powinno - oczywiste
                  • kora3 No niestety Minnie, Mila ma racje :( 06.02.16, 03:57
                    ponieważ nie mam i tak co robic, a w podróży nie zasne zadałam sobie trud i wyszukałam wypowiedź "a ze wszyscy od lat wiedza co i jak i po raz pierwszy zaistniala taka a nie inna sytuacja, to od przyszlego roku nie tylko na stronie, ale rowniez w schoolgids umieszcza odpowiednie info." autorstwa Tijgertje, która poprzednio przeoczyłam.
                    No i niestety Minnie, ale Milamala ma prawo być zdenerwowana, a zachowanie Tijgertje mogło na pewno narazic jej córeczke na szykany.

                    Mnie się miło rozmawiało z Tijgertje, ale w głowie mi się nie miesci, że można skontaktować się ze szkołą cudzego dziecka i swoimi pytaniami narazić je na nieprzyjemności oraz jego rodziców, bo się chce udowodnić swoja rację na forum sad To naprawdę niepojęte..
                    Mysłalam, ze może Milamala przesadza, w tym sensie, ze owszem Tijgertje skontaktowała się ze szkola, ale tak, ze nie było mowy o tym incydencie - udawała matke chętną do zapisania tam swego dziecka - na przykład i dopytywała o rozne szczegóły.
                    Niestety zacytowany fragment wypowiedzi Tijgertje nie pozostawia wątpliwości: kontaktując się pytala o ten konkretny incydent.

                    Absolutnie nie powinna tego robić i oburzenie Milamali jest słuszne! To jest skandal jak można coś takiego zrobić w ogole. I to dla głupiej checi "wygrania" z kims na forum...
                    Faltycznie Mila ma racje - to chore i nic tego nie usprawiedliwa sad
                    • minniemouse Re: No niestety Minnie, Mila ma racje :( 06.02.16, 04:04
                      "a ze wszyscy od lat wiedza co i jak i po raz pierwszy zaistniala taka a nie inna sytuacja, to od przyszlego roku nie tylko na stronie, ale rowniez w schoolgids umieszcza odpowiednie info."


                      to ja poprosze o dokladne wyjasnienie o jaka strone chodzi i czym sie rozni od schoolgids.
                      bo mi to mowi ze informacja byla, na stronie szkolnej. a poniewaz sporo rodzicow wysylalo emaile to dyrektorka sie wkurzyla i zrobila pisemko, potwierdzajace ze informujemy telefonem.

                      I dalej nie widze dlaczego to mialoby zaszkodzic.

                      plus, takie listy mogly pojsc do kazdego.

                      Minnie
                      • kora3 Re: No niestety Minnie, Mila ma racje :( 06.02.16, 04:30
                        Minnie napisze to dużymi literami, żeby jasność była TO JEST CYTAT Z TIRGERYTJE:

                        > "a ze wszyscy od lat wiedza co i jak i po raz pierwszy zaistniala taka a nie
                        > inna sytuacja, to od przyszlego roku nie tylko na stronie, ale ro
                        > wniez
                        w schoolgids
                        umieszcza odpowiednie info."

                        >

                        > > minniemouse napisała:

                        > bo mi to mowi ze informacja byla, na stronie szkolnej. a poniewaz sporo rodzico
                        w wysylalo emaile to dyrektorka sie wkurzyla i zrobila pisemko, potwierdzajace
                        > ze informujemy telefonem.


                        Nie Minnie, choć w istocie tyle zacytowałam, ze mogło Ci się ta zdawać, ale calośc tej wypowiedzi Tijgertje jest przecież w watku i możesz się przekonac, ze owszem niefortunnie zacytowalam, ale Ty źle to rozumiesz.
                        Tijgertje napisla mniej więcej, że wcześniej tego nie było ani tu ani tu, bo ta informacja była przekazywana ptzy zapisie dziecka do szkoły, a poza tym "każdy to wie", ALE z uwagi na taki incydent, który zdarzyl się pierwszy raz od przyszłego roku będzie to umieszczona zarówno na stronie, jak i w tym drugim informatorze.

                        >
                        > I dalej nie widze dlaczego to mialoby zaszkodzic.

                        No wiesz, szkoła nie musi być zachwycona, że matka ucznia rozmawia na taki temat na forum SV i podaje namiary na szkolę calkiem obcej kobiecie, prywatnej osobie, która wypytuje o jej sprawy.
                        >
                        > plus, takie listy mogly pojsc do kazdego.

                        jakie znow listy ?
                        • kora3 Calośc cytatu o jakim pisalam 06.02.16, 04:36
                          Szkola potwierdzila, ze tego typu informacje praktyczne zawsze sa podawane przy zapisie dziecka do szkoly i co roku na spotkaniu informacyjnym, a ze wszyscy od lat wiedza co i jak i po raz pierwszy zaistniala taka a nie inna sytuacja, to od przyszlego roku nie tylko na stronie, ale rowniez w schoolgids umieszcza odpowiednie info.
                          • minniemouse Re: Calośc cytatu o jakim pisalam 06.02.16, 23:35
                            kora3 napisała:

                            Szkola potwierdzila, ze tego typu informacje praktyczne zawsze sa podawane przy zapisie dziecka do szkoly i co roku na spotkaniu informacyjnym, a ze wszyscy od lat wiedza co i jak i po raz pierwszy zaistniala taka a nie inna sytuacja, to od przyszlego roku nie tylko na stronie, ale rowniez w schoolgids umieszcza odpowiednie info.

                            ale tak jak bylo oryginalnie napisane, Koro, to mozna zrozumiec dwojako - "nie tylko na stronie"
                            doskonale moze oznaczac ze dotad bylo podawane TYLKO na stronie internetowej,
                            a teraz bedzie i na stronie i w gazetce.

                            niezaleznie od tego - musialo byc na stronie podane jak zawiadamiac. to sa podstawowe informacje o szkole, takie ABC..

                            Minnie
                            • kora3 Re: Calośc cytatu o jakim pisalam 07.02.16, 00:54
                              Minnie - ale o co Ci chodzi, wszak SAMA napisałam, że faktycznie tak jak wcześniej zacytowałam MOGLAS opacznie zrozumieć. DLATEGO zacytowałam calośc. Nie wyważaj otwartych drzwismile
                        • minniemouse Re: No niestety Minnie, Mila ma racje :( 06.02.16, 23:45
                          kora3 napisała:
                          No wiesz, szkoła nie musi być zachwycona, że matka ucznia rozmawia na taki temat na forum SV i podaje namiary na szkolę calkiem obcej kobiecie, prywatnej osobie, która wypytuje o jej sprawy.


                          Koro, na milosc boska... palnelas absurd do entej potegi..

                          Minnie
                          • kora3 Re: No niestety Minnie, Mila ma racje :( 07.02.16, 00:59
                            A przepraszam jaki?
                            instytucja, z która kontaktuje się ktoś powołując na konkretny incydent nie mając nijakiego z nim związku ma prawo wiedzieć dlaczego osoba prywatna i nijak niezwiazana o to pyta.
                            Poza tym no szkoła może nie za fajnie patrzeć na to, że matka dziecka wyzala się postronnym osobom na nią - nieważne jak i gdzie.
                            • minniemouse Re: No niestety Minnie, Mila ma racje :( 07.02.16, 01:18
                              Poza tym no szkoła może nie za fajnie patrzeć na to, że matka dziecka wyzala się postronnym osobom na nią - nieważne jak i gdzie.

                              tak tak Koro szkole moze sie to nie podobac. tak jak np komus moze sie nie podobac ze w publicznych mediach nazywaja go np kaczka, ale coz moze na to poradzic.

                              jesus....

                              M
                              • kora3 Re: No niestety Minnie, Mila ma racje :( 07.02.16, 01:21
                                Minnie - co może na to poradzić ? To zależy od sytuacji. ja z doświadczenie i obserwacji wiem, że można komus uprzykrzyć porządnie zycie nie łamiąc nawet zadnyc regulaminow. Np. daletego, ze się go nie lubi, albo ma na niego o cos złość. Więc nie przekonuj mnie, ze dytektorka nic nie może, nawet jakby chciała
                                • minniemouse Re: No niestety Minnie, Mila ma racje :( 07.02.16, 01:31
                                  Koro...

                                  to jest TYLKO 4 letnie dziecko, TYLKO mama ktora nie wiedziala, i TYLKO pouczenie jak zawiadamiac szkole... nie koniec swiata.


                                  Minnie
                                  • kora3 Re: No niestety Minnie, Mila ma racje :( 07.02.16, 01:40
                                    Owszem, ale mama która w oczach dyrektorki wyzala się teraz przed całym swiatem. Minnie, MYLNIE zakładasz, ze zawsze swiat jest taki jak Ty myślisz, ze jest. Moja znajoma grzecznie i na osobności zwróciła raz uwagę pani nauczycielce, by nie pytała jej syna o ojca (który był szkolnym kolega pani nauczycielki), bo po rozstaniu ojciec się chłopcem nie interesuje i tego rodzaju pytania sa dla dziecka przykre, Normalna prosba - uzasadniona. Pani nauczycielka poczuła się wielce urazona i sekowała tego ucznia. Że poczuła się urazona "jako pedagog " to cytat hehe wiem, bo w tej szkole uczył mój kolega i ona się wyzalała jak to jakas mausia lepiej wie od PEDAGOGA co dziecku przykrośc sprawia. Więc wiesz ...
                                    • minniemouse Re: No niestety Minnie, Mila ma racje :( 07.02.16, 02:26
                                      kora3 napisała:

                                      Moja znajoma grzecznie i na osobności zwróciła raz uwagę pani nauczycielce, by nie pytała jej syna o ojca

                                      ponownie, Koro, co to ma wspolnego z oficjalnym, publicznie dostepnym regulaminem o ktory kazdy moze spytac?

                                      matka tego ucznia rozmawiala poufnie w sprawie prywatnej. i za takie szykany miala prawo naskarzyc na nauczycielke do dyrektora.

                                      Holenderska dyrektorka nie ma ZADNYCH powodow do szykanow bo zapytano ja o publiczne informacje. nic nie szkodzi nawet jesli powolano sie na znajoma jej matke (w co nie wierze to to ze imiennie) - w dalszym ciagu dyrektorka wyjasnia o co chodzi w publicznym zarzadzeniu.
                                      list o ktorym mowilam - to list jaki dostala MM przytoczony w linku - skad wiesz ze po tym incydencie tego listu nie dostali WSZYSCY RODZICE?
                                      Koro, w szkole jest XYZ numer dzieci. niejeden rodzic z pewnoscia cos sknocil, niejedno dziecko narozrabialo. naprawde wierzysz ze przez jedna glupia czterolatke i jej matke dyrektorka nie moze odtad spac?

                                      ponownie nawoluje, sprowadzmy te historie do wlasciwych proprocji i zdrowego rozsadku.

                                      Minnie
                                      • minniemouse Re: Google.. 07.02.16, 04:52
                                        z wlasnej ciekaowsci weszlam na googla,
                                        wrzucilam "elementary school Amsterdam Netherlands" i potem google map.

                                        prosze:
                                        szkoly w Amst

                                        przelaczylam na mape
                                        szkoly na mapie

                                        wyszlo mi od groma roznych szkol, weszlam na strone akurat szkoly Oscar Carre (tak akurat mi przypasowala) i uzylam translatora jaki mam w programie.

                                        I rzeczywscie, na stronie szkoly pod "Practical Issues" stoi jak byk:
                                        Call in sick
                                        Is your child sick? Report it to the school before 8:30 am. Call the school at telephone number 02 ........ .

                                        (i wiecej)

                                        Zawiadamianie o chorobie.
                                        twoje dziecko jest chore? Zglos to szkole przed 8:30. Do szkoly zatelefonuj pod ..."


                                        I nie chodzi o to czy akurat do szkoly w kwestii sie dzwoni czy emailuje, a o fakt ze kazda szkola ma taka strone na ktorej jest podane co i jak.
                                        Wierze w to bo u nas jest tak samo.
                                        I tak pisala T na samym poczatku - ze szkoly maja strony a na nich wszelkie informacje.
                                        takze instrukcje jak zawiadamiac o nieobecnosci.

                                        czy sa jeszcze jakies watpliwosci co do podania sposobu zawiadamiana nieobecnosci w szkolach holenderskich?

                                        Minnie
                                        • minniemouse Re: Google.. 07.02.16, 04:55
                                          przepraszam, od tego ciagle powtarzania o nieob. pomylilo mi sie -mialo byc
                                          "czy sa jeszcze watpliwosci co do sposobu powiadamiania RODZICOW jak ..." itd

                                          M
                                          • minniemouse Re: Z przymruzeniem oka.. :) 07.02.16, 05:07
                                            a propos wczesniej dyskusji o 'niezaleznosci Polakow' smile
                                            maly zarcik

                                            Rozmawia dwóch sędziów. Nagle do pokoju wpada jakiś facet i zwraca się do jednego z sędziów mówiąc:
                                            - Pies pana żony pogryzł mojego klienta, jestem jego adwokatem, żądam 5000 zł odszkodowania. Sędzia bez słowa wstał, wyciągnął pieniądze i wręczył adwokatowi. Ten podziękował i wyszedł.
                                            Na to ten drugi sędzia:
                                            - Stary, przecież ty nie masz żony, a tym bardziej ona nie ma psa.
                                            Na to ten odpowiada:
                                            - Przecież wiesz jak to jest, sprawa trafi do sądu, a w naszych sądach to różnie bywa, mogą cię ożenić, kupić psa i kazać wychodzić z nim na spacer o 6:00 rano


                                            big_grin big_grin big_grin

                                            Minnie
                                            • kora3 Re: Z przymruzeniem oka.. :) 07.02.16, 10:45
                                              Dowcip mi znany Minnie,ale nie wiem co miałby mieć wspólnego z niezależnością Polaków, naprawde.

                                              Osobiscie bardzo lubię jasne sytuacje, klarowne przepisy itd. Tym dziwniejsze wydaje mi się wyjaśnienie dtrektorki szkoły, ze "wszyscy wiedzą" - w sensie jest to wiedza powszechnie znana i niekoniecznie trzeba ją umieszczać w regulaminie, w kraju gdzie wszystko jest tak starannie i dobrze oprzepisowane smile
                                      • kora3 Re: No niestety Minnie, Mila ma racje :( 07.02.16, 10:35
                                        Minnie to wybacz, ale Ty tak nieuważnie czytasz, ze staje się meczace. sad Ten list DOSTALI WSZYSCY RODZICIE po tym incydencie - to było KILKA, jeśli nie kilkanaście razy napisane w tym wątku przez Milamalę.

                                        Tylko to nie ma znaczenia, bo z wypowiedzi Tijgertje wprost wynika, że dyrektoraka wspomniała o tym incydencie w odpowiedzi na jej mail podkreślając, ze takie cos zdarzyło się po raz pierwszy. Czyli skojarzenie BYŁO z Milamalą i tym nieszczęsnym incydentem.
                                        Jak wspomniałam, nie podejrzewam Tijgertje , by uczynia cos ze zlosliwosci, raczej zwyczajne nie pomyslala, że to o robi jest nieok, bo w końcu to obca kobieta, obce dziecko, nikt jej nie prosił itd. Pewnie miała dobrą intencje- dociec prawdy. Ale wyszło, jak wyszło.

                                        Przepraszam, ale na forum SV słowa chodzio "głupią 4- latke i jej matkę" mi nie pasują Minnie. Tak, wlasciwie rozumiem ten idiom - "głupie" oznacza w nim "mało znaczace/nie mające znaczenia" ale należy się też zastanawiać, czy zawsze uzycie go jest madre, potrzebne. Użycie pejoratywnego słowa bądź co bądź "głupia" w odniesieniu do dziecka jest niekoniecznie dobre moim zdaniem.
                                        W końcu to Tijgertje kontaktowaa się ze szkoła dziecka Milamalu, żeby cos udowdnic na głupim forum- prawda?:_)
                                        • minniemouse Re: No niestety Minnie, Mila ma racje :( 07.02.16, 23:44
                                          kora3 napisała:
                                          Minnie to wybacz, ale Ty tak nieuważnie czytasz, ze staje się meczace. sad Ten list DOSTALI WSZYSCY RODZICIE po tym incydencie - to było KILKA, jeśli nie kilkanaście razy napisane w tym wątku przez Milamalę

                                          (juz sil brakuje..)
                                          nie ja, tylko ty Koro. po raz enty - to jest list, przydatnie z data, 20 01. 2016
                                          do ktorego jest tu przytoczony link co najmniej dwukrotnie, raz przez T tijgertje 05.02.16, 22:26
                                          raz przeze mnie,
                                          link nr 2


                                          Ten list to jest owszem list wyslany po incydencie. ale, wbrew temu co twierdzi MM (i sama sobie zaprzecza, co elegancko udowodnila Asia) to nie jest NOWY regulamin! to jest tylko przypomnienie starego regulaminu, jasno figurujacego na internetowej stronie szkoly!

                                          oto co jest w internetowej stronie szkoly:

                                          School hours in the school year 2015-2016 are as follows: the school hours of group 1, 2 and 3 are: school hours of group 4 t / m 8 are: morning from 8:30 to 11:45 am from 08:30 AM - 11:45 afternoon from 13:00 to 15:15 pm from 13:00 to 15:15 pm Wednesdays from 8:30 to 12:15 pm on Wednesdays from 8:30 to 12:15 pm Wednesday and Friday afternoons free Wednesday free If your child is sick, then you can telephone ( from 8.00 pm) let us (not by mail or via Facebook)?

                                          jesli twoje dziecko jest chore, mozesz zadzwonic ((vanaf 8.00 uur) (od 8 pm))
                                          NOT -NIE przez email albo FB.


                                          ta informacja Koro jest pod 'home', czyli strona glowna.
                                          ale Mm jakos tego nie widzi
                                          Tam jest schoolgids. Moze wskazesz gdzie dokladnie mowa jest w nim o sposobie informowania szkoly o nieobecnosci ucznia.

                                          ciekawe, ze ja z Kanady bez problemu widze i wskazuje.

                                          dalej, na zarzuty Mm ze T dzwonila do jej szkoly, T odpisala:

                                          tijgertje napisala
                                          Nie dzwonilam. Wyslalam maila z zapytaniem o usostepnienie tresci protokolu o chorobie dziecka.

                                          ale Mm wielokrotnie w roznych watkach upiera sie ze nie, dzwonila.

                                          dalej, zapytalas Mm "JAK taki (zauwaz, ) mail moze jej zaszkodzic:
                                          kora3 06.02.16, 00:57
                                          Milamalu, ale dlaczego uważasz, że Tijgertje musiała jakos zaszkodzić Twej córeczce? Jakos nie przypuszczam by napisała w mailu,



                                          na co Mm ci odpowiada od rzeczy, do konca nie podajac JAK taki mail mogl jej zaszkodzic:

                                          milamala 06.02.16, 01:20
                                          Kora, na prawde tak szczerze, bylabys tak naiwna, ze uwierzylabys ze jak ktos wpadnie na taki szatanski pomysl zeby kontaktowac sie ze szkola cudzego dziecka na drugim koncu Holandii to po to zeby nie zaszkodzic. Ja bym na to nie wpadla. No nie przyszlo by mi do glowy zeby dzownic czy mejlowac do szkoly cudzego dziecka. Tego rodzaju szatanskie pomysly nie pojawiaja sie w glowie, ktora nie ma zamiaru nikogo skrzywdzic.
                                          Ale ona ma synka, niewiele starszego od mojej corki. Zlo wraca.
                                          Zreszta po co dzwonila?


                                          w innym wpisie:
                                          milamala 06.02.16, 01:37
                                          No niestety narobila mojemu dziecku smrodu. Dobrze to ujelas, mniej emocjonalnie niz ja. Takie teksty jak napisala nie pojawiaja sie w suchym zapytaniu o jakies tam protokoly.
                                          Moje emocjonalne wpisy sa usuwane, podczas gdy to ona sama powinna byc zbanowana.
                                          Na prawde, takiej msciwosci i wrednosci nie spotkalam w zyciu. Zeby wpasc na taki pomysl to nei wiem co trzeba miec w glowie. i wole nie wiedziec.


                                          i co, dowiedzials sie czegos?
                                          oprocz wyrzekan jaka to podlosc, smrod i szkodzenie, Mm nie napisala NIC co by wnioslo swiato jak faktycznie to moze jej szkodzic.
                                          NIC. ZERO. -
                                          powtorze - Mm byla pytana wielokrotnie JAK JEJ TO zaszkodzilo
                                          i ani razu nie podala JAK.

                                          dalej - napisalas Koro:
                                          Tylko to nie ma znaczenia, bo z wypowiedzi Tijgertje wprost wynika, że dyrektoraka wspomniała o tym incydencie w odpowiedzi na jej mail

                                          znajdz mi prosze taka wypowiedz jesli mozesz, bo nie moge jej znalezc.
                                          z tym ze, nawet jesli znajdziesz, to wytlumacz mi prosze, dlaczego dyrektorka NIE WIEDZAC dlaczego T pyta, nie mialaby sama z siebie wspomniec o tym incydencie jako niewinnym przykladzie?
                                          czy postac rzeczy zmienilby fakt gdyby przypadkowo o zasady informowania dzwonil inny,
                                          nie zwiazany z forum i watkiem calkiem nieznany nam rodzic, a dyrektorka by TEZ wspomniala o tym incydencie? co wtedy? Mm ma szukac z pomoca detektywa tego rodzica i wytoczyc mu proces, bo w konsekwencji naprowadzil dyrektorke na trop jej, Mm?
                                          kolejny absurd.

                                          Przepraszam, ale na forum SV słowa chodzio "głupią 4- latke i jej matkę" mi niepasują Minnie. Tak, wlasciwie rozumiem ten idiom - "głupie" oznacza w nim "mał
                                          o znaczace/nie mające znaczenia"
                                          ale


                                          Koro, dobrze zrozumialas idom, wlasnie takie bylo moje zalozenie. wiec po co na sile doszukujesz sie drugiego dna?

                                          W końcu to Tijgertje kontaktowaa się ze szkoła dziecka Milamalu, żeby cos udowodnic na głupim forum- prawda?:

                                          no wlasnie - to tylko glupie forum. dlatego mowie - trzymajmy te historie we wlasciwej proprocji.
                                          T zostala sprowokowana niejasnymi i czesto sprzecznymi wpisami forumowiczki.
                                          kazdy, kto by zostal oskarzony ze "nie wie, gada bzdury itp", poczulby sie wywolany do tablicy
                                          i przedstawial najlepsze dowody na swoje slowa. j
                                          ak nie pomaga przytaczanie regulaminu ogolnego, to sie prowokuje do siegniecia do zrodla.
                                          a dzwonic do szkoly pytac jak jest - moze kazdy.
                                          tym bardziej kazdy po takim incydencie, gdyz moglo byc wiecej zdezorientowanych badz niezdyscyplinowanych rodzicow.
                                          i na pewno tak bylo, na pewno nie tylko jedna Mm wysylala maile zamiast dzwonic
                                          stad irytacja dyrektorki.

                                          Koro, zwykla prosta detektywistyczna robota w watku, ktora takze celnie przed chwila wykonala Asia,
                                          niezbicie wykazuje jakie sa fakty. a one juz mowia same za siebie.

                                          Wybaczcie, prosze te rozne podkreslenia w tekscie, ale zalezy mi aby bylo jasno, zrozumiale,
                                          szczegolnie tam gdzie klade nacisk na slowa.

                                          Minnie
                                          • kora3 Re: No niestety Minnie, Mila ma racje :( 08.02.16, 09:56
                                            Minnie, no to skorto wiesz, ze wszyscy wiedza, iż list dostali WSZTSCY rodzixe, to po co pytasz "A skąd wiesz, ze tego listu nie dostali inni rodzice?" - nie pojmuję.

                                            O tym, ze sprawa z MIlamalą była jednorazowym incydentem swiadczy wpis Tijgertje, który w całości zacytowałam. Świadczy on o tym, ze była mowa iż wszyscy to wiedza i taka sytuacja zdarzyła się po raz pierwszy.

                                            Owszem, Mila nieładnie zarzucala Tijgertje nieweidze i kłamstwo, ale to wlasnie tylko głupie forum i nic nie tłumaczy takiego zachowania jak Tijgertje
                                            • majaa Re: No niestety Minnie, Mila ma racje :( 08.02.16, 10:19
                                              Niby takie "niewinne" forum... i proszę... afera na całego. Jak to trzeba, kurczę, uważać... człowiek nieopatrznie chlapnie jedno słowo za dużo i znajdzie się nadgorliwiec, który nie tylko go "wyśledzi" ale musi jeszcze sprawę dogłębnie spenetrować i narobić dymu, ot tak, po prostu, żeby udowodnić swoje racje... no szok po prostu surprised
                                              • milamala Re: No niestety Minnie, Mila ma racje :( 08.02.16, 12:57
                                                "Jak to trzeba, kurczę, uważać... człowiek nieopatrznie chlapnie jedno słowo za dużo i znajdzie się nadgorliwiec, który nie tylko go "wyśledzi" ale musi jeszcze sprawę dogłębnie spenetrować i narobić dymu, ot tak, po prostu, żeby udowodnić swoje racje... no szok po prostu"

                                                Wlasnie, szkoda, ze ja to dopiero sie na bledach ucze, nigdy przed. Ta historia jest w zasadzie nauczka dla kazdego, bo nigdy nie wiesz jaki swir siedzi za klawiatura innego komputera.
                                            • milamala Re: No niestety Minnie, Mila ma racje :( 08.02.16, 12:54
                                              cyt. "Owszem, Mila nieładnie zarzucala Tijgertje nieweidze i kłamstwo, ale to wlasnie tylko głupie forum i nic nie tłumaczy takiego zachowania jak Tijgertje "

                                              Jak chodzii o scislosc to ona zarzucala mnie niewiedze (i niby racja, bo jak sie okazalo "wszyscy wiedza" he he he) , jedyne co to poprosilam o sprawdzenie na stronie regulaminu szkoly w ktorym rzekomo miala byc ta zasada, ktora rzekomo przeoczylam. Oczywiscie w reglaminie i nigdzie indziej na stronie (wowczas) takiej reguly nie bylo, wiec pani hiena wpadla na szatanski pomysl, ze ona zadzwoni/zameiluje i sobie o tym pogada i udowodni, ze jednak gdzies jest, ze ona ten reglamin gdzies znajdzie, zeby go miala spod ziemi wykopac. Noi pogadala, szkoda gadac.
                                              I co uzyskala.
                                              -narobila mi klopotow
                                              -dowiedziala sie, ze "wszyscy wiedza"i takie informacje udzielane sa ustnie
                                              - ze taki incydent byl pierwszy raz (przy czym jednoczesnie klamala, ze "ona tylko o regulamin niewinnie pytala". Taaaak a dyrektora taka bystra ze zapytania o regulamin domyslila sie ze chodzi o incydent ze mna)
                                              -regulamin nie znalazla

                                              Ot cala historia.
                                              • minniemouse Re: No niestety Minnie, Mila ma racje :( 08.02.16, 22:38
                                                milamala napisała:

                                                Jak chodzii o scislosc to ona zarzucala mnie niewiedze (i niby racja, bo jak sie okazalo "wszyscy wiedza" he he he) , jedyne co to poprosilam o sprawdzenie na stronie regulaminu szkoly w ktorym rzekomo miala byc ta zasada, ktora rzekomo przeoczylam. Oczywiscie w reglaminie i nigdzie indziej na stronie (wowczas) takiej reguly nie bylo,

                                                klamiesz.
                                                oczywscie ze na stronie internetowej w regulaminie BYLA ta zasada, musiala byc bo to sa podstawowe informacje szkolne.
                                                ja zreszta skopiowalam link ktory TY SAMA podalas.

                                                wiec pani hiena wpadla na szatanski pomysl,


                                                dyskredytuja cie takie slowa. Tijgertje cie nie obraza w zadnym wpisie.

                                                I co uzyskala.
                                                > -narobila mi klopotow
                                                > -dowiedziala sie, ze "wszyscy wiedza"i takie informacje udzielane sa ustnie
                                                > - ze taki incydent byl pierwszy raz (przy czym jednoczesnie klamala, ze "ona ty
                                                > lko o regulamin niewinnie pytala". Taaaak a dyrektora taka bystra ze zapytania
                                                > o regulamin domyslila sie ze chodzi o incydent ze mna)
                                                > -regulamin nie znalazla


                                                duzo nalas wody, ale dalej nie wiemy jak ci zaszkodzila.
                                                moze dlatego ze kompletnie NICZYM?
                                                tyle wody, i dalej nie jestes w stanie udowodnic swojej racji.

                                                Minnie
                                            • minniemouse Re: No niestety Minnie, Mila ma racje :( 08.02.16, 22:24
                                              kora3 napisała:
                                              Minnie, no to skorto wiesz, ze wszyscy wiedza, iż list dostali WSZTSCY rodzixe, to po co pytasz "A skąd wiesz, ze tego listu nie dostali inni rodzice?" - nie pojmuję.

                                              bo na poczatku przeoczylam wpis gdzie tak napisalas - ale nie to jest ciekawe,
                                              tylko pytanie: skoro wiedzialas o tym od poczatku, to czemu nie odpisywalas na moje wielokrotne pytanie?

                                              O tym, ze sprawa z MIlamalą była jednorazowym incydentem swiadczy wpis Tijgertje, który w całości zacytowałam. Świadczy on o tym, ze była mowa iż wszyscy to wiedza i taka sytuacja zdarzyła się po raz pierwszy.

                                              podaj prosze jeszcze raz ten konkretny cytat, jak prosilam uprzednio.

                                              Owszem, Mila nieładnie zarzucala Tijgertje nieweidze i kłamstwo, ale to wlasnie tylko głupie forum i nic nie tłumaczy takiego zachowania jak Tijgertje

                                              alez tylko to tlumaczy! i to jak! : )

                                              ty tez, gdyby ci zarzucali klamstwo i niewiedze, predko bys udowadniala na wszelki i bezapelacyjny sposob jaka jest prawda.

                                              Minnie
                                              • kora3 Re: No niestety Minnie, Mila ma racje :( 09.02.16, 05:36
                                                Cytat już podałam Minnie i nawet się doń odniosłaś tyle, ze opacznie, wiec podałam go raz jeszcz - w calosci. smile

                                                Ad vocem Twego twierdzenia: owszem, byłabym zła, gdyby mi ktoś zarzucal kłamstwo, ale nie, nie posunęłabym się do kontaktu ze szkołą obcego dziecka, żeby swoja rację na forum udowodnić.
                                                • minniemouse Re: No niestety Minnie, Mila ma racje :( 09.02.16, 12:16
                                                  kora3 napisała:

                                                  Cytat już podałam Minnie i nawet się doń odniosłaś tyle, ze opacznie, wiec podałam go raz jeszcz - w calosci.

                                                  Koro, mysmy wiele roznych cytatow sobie podawaly.
                                                  albo istnieje takowy i mi go podasz, albo uznaje ze wyssalas go z palca.

                                                  Minnie
                                                  • kora3 Re: No niestety Minnie, Mila ma racje :( 09.02.16, 12:45
                                                    no toz Minnie - jest tu post zatytułowany "całość cytatu o którym pisałam" nez przesady, żeby tego nie zauważyć, tym bardziej, ze się do niego już odniosła m.in. ze początkowo inaczej zrozumiałaś.
                                                  • minniemouse Re: gdzie ten cytat... 09.02.16, 22:15
                                                    kora3 napisala
                                                    no toz Minnie - jest tu post zatytułowany "całość cytatu o którym pisałam"

                                                    sek w tym Koro, ze ty zadnego cytatu pod takim tytulem nie podalas.
                                                    to sa wszystkie wpisy zatytulowane "calosc cytatu ..... "

                                                    kora3 06.02.16, 04:36
                                                    Szkola potwierdzila, ze tego typu informacje praktyczne zawsze sa podawane przy zapisie dziecka do szkoly i co roku na spotkaniu informacyjnym, a ze wszyscy od lat wiedza co i jak i po raz pierwszy zaistniala taka a nie inna sytuacja, to od przyszlego roku nie tylko na stronie, ale rowniez w schoolgids umieszcza odpowiednie info.

                                                    kora3 07.02.16, 00:54
                                                    Minnie - ale o co Ci chodzi, wszak SAMA napisałam, że faktycznie tak jak wcześniej zacytowałam MOGLAS opacznie zrozumieć. DLATEGO zacytowałam calośc. Nie wyważaj otwartych drzwi


                                                    minniemouse 06.02.16, 23:35
                                                    kora3 napisała:

                                                    Szkola potwierdzila, ze tego typu informacje praktyczne zawsze sa podawane przy zapisie dziecka do szkoly i co roku na spotkaniu informacyjnym, a ze wszyscy od lat wiedza co i jak i po raz pierwszy zaistniala taka a nie inna sytuacja, to od przyszlego roku nie tylko na stronie, ale rowniez w schoolgids umieszcza odpowiednie info.

                                                    ale tak jak bylo oryginalnie napisane, Koro, to mozna zrozumiec dwojako - "nie tylko na stronie"
                                                    doskonale moze oznaczac ze dotad bylo podawane TYLKO na stronie internetowej,
                                                    a teraz bedzie i na stronie i w gazetce.

                                                    niezaleznie od tego - musialo byc na stronie podane jak zawiadamiac. to sa podstawowe informacje o szkole, takie ABC..

                                                    Minnie


                                                    Jest tyle juz watkow ze nie bede tracic czasu i sie przekopywac przez 12 stron aby znalezc cytat, o ktory ci chodzi.
                                                    natomiast jesli chodzi o ciebie, to latwiej tobie pamietac gdzie mniej wiecej to mzoe byc niz mnie.

                                                    anyway, z tresci domyslam sie jednak ze chodzi o wypowiedz T w ktorej jest napisane ze to jednorazowy incydent, tak?

                                                    co minimalnie sprawe zmienia, wziawszy pod uwage iz glownym zarzutem tutaj byl rzekomy uprzedni brak owej informacji na stronie szkoly, i narobienie szkody dziecku i autorce.
                                                    na to zadnego dowodu nie ma, za to jest stek wyrzeczen i pogrozek.

                                                    Minnie
                                                  • kora3 Re: gdzie ten cytat... 10.02.16, 07:29
                                                    Wybacz Minnie, ale jak na osobę bardzo zaangażowaną w temat nieuważnie faktycznie czytasz...
                                                    Tijgertje sama napisała, że dopytywała w tej sprawie. A skoro dopytywała, to nawiązała do incydentu z Milamalą. Proste
                                                  • minniemouse Re: gdzie ten cytat... 10.02.16, 21:48
                                                    kora3 napisała:

                                                    Tijgertje sama napisała, że dopytywała w tej sprawie. A skoro dopytywała, to nawiązała do incydentu z Milamalą. Proste


                                                    Koro ja moge cos zapomniec ale na biezaco czytam uwaznie, w przeciwienstwie do ciebie.
                                                    napisalas " w watku pod tytulem 'cytat w calosci' podalam cytat T."
                                                    NIE podalas, nie w tych wpisach. a w dokladnie tak zatytulowanych wpisach nie sposob zorientowac sie co sie cytuje, a kto jest autorem, i jakiej, tresci.
                                                    poniewaz jednak nie dawalo mi to spokoju, sama odkopalam co i jak. zreszta, jak pisalam, juz wczesniej domyslilam sie o co chodzi.

                                                    I wielokrotnie pisalam, od poczatku tak naprawde, ze nawet jesli T nawiazala do tego incydentu to
                                                    a/lol, co z tego? naprawde wierzysz w jakies przesladowanie za to ze strony dyrektorki?
                                                    bo ktos dzwonil do szkoly zapytac jak dokladnie zawiadamiac i czy owa dyrektywa jest na stronie szkolnej??
                                                    to juz nie mozna miec watpliwosci bo bedzie krwawa vendetta? lol

                                                    b/M nie udowodnila ze spotkaly ja i/lub jej dziecko jakiekolwiek szykany.
                                                    zadnego przykladu, linku, tresci osobistego listu - NIC, ZERO, ZIP, NADA.

                                                    Zalozmy Koro, teoretycznie, ze ja nie zadbalam badz zapomnialam jaka jest procedura usprawiedliwania obecnosci dluzej niz 3 dni w 'mojej' szkole. i napisalam odrecznie usprawiedliwienie dla corki ze chora.
                                                    tymczasem okazuje sie, na nieobecnosc dluzsza niz 3 dni wymagane jest zwolnienie lekarskie. I dyrektorka w dosc ostrych slowach wyslala mi email ze na tak dluga chorobe wymagane jest oficjalne zwolnienie lekarskie, z pieczatka itd.
                                                    a po tym jeszcze wszyscy rodzice dostali pisemko jak usprawiedliwiac, i oprocz stalej informacji na stronie dodano tam "poza lekarskim, innych usprawiedliwien nie przyjmujemy".
                                                    za jakis czas dzwoni ktos i pyta "przepraszam, czy moge poprosic o potwierdzenie jak zwalniac bo jedna z matek twierdzi ze na stronie nie jest podane jak, i ze lekarskie nie musi byc".

                                                    na co dyrektora dostaje szalu za taka bezczelnosc, a na moja corke naklada okropna kare bo obcy czlowiek smial dzwonic do szkoly ???
                                                    No please Koro... powtarzam przeciez to absurd. czy tu czy tam.

                                                    Minnie
                                                  • milamala Re: gdzie ten cytat... 10.02.16, 23:38
                                                    A wydawalo sie, ze nie potrzeba byc szczegolnie bystrym zeby wysnuc dosc prosty logiczny wniosek, ze skoro przedstawilam pani tijgertie w swojej niepomiernej glupocie strone internetowa szkoly mojego dziecka to skoro znalazla tam przedstawione informacje przed, to DLACZEGO KONTAKTOWALA SIE ze szkola, po co skoro "bylo"wszystko na stronie". Na moje nieszczescie niestety nic na stronie internetowej i w regulaminie nie przeoczylam. Bardzo zaluje, bo gdybym przeoczyla to by ona to znalazla i nie wpadla na szatanski pomysl kontaktowania sie ze szkola mojego dziecka. Jeszcze nigdy tak bardzo wolalaym nie miec racji jak w tym przypadku. A niechby znalazla to co rzekomo przeoczylam, niechby wyszlo na jej. Przynajmniej uniknelabym wiekszych problemow.
                                                  • matylda1001 Re: gdzie ten cytat... 11.02.16, 00:50
                                                    milamala napisała:

                                                    <skoro przedstawilam pani tijgertie w swojej niepomiernej glupocie strone internetowa szkoly mojego dziecka to skoro znalazla tam przedstawione informacje przed, to DLACZEGO KONTAKTOWALA SIE ze szkola, po co skoro "bylo"wszystko na stronie".<

                                                    I to należy uznać za OSTATECZNY argument. Lepszego nie potrzeba.
                                                  • vi_san Re: gdzie ten cytat... 11.02.16, 00:04
                                                    Minnie, o tyle nie masz racji, że Milamala pisała, iż jej dziecko miała ogromne problemy z aklimatyzacją. I, wyobraź sobie, że są ludzie, którzy, brutalnie mówiąc, po takiej "akcji" telefonu/maila od kompletnie obcej, nie zainteresowanej szkołą osoby po prostu zapamiętają "A, X to córka tej, która "robi" problemy, a potem jeszcze pyskuje po świecie!". I może nie będą "się znęcać", ale o przyjaznej atmosferze nie da się mówić. Tu, dodatkowo w grę wchodzi fakt "podpadnięcia" bezpośrednio" zwierzchniczce placówki. Dla dziecka mającego problemy z adaptacją [a Milamala pisała, że jej dziecko ma takowe] - mocno zdystansowane traktowanie będzie wyraźnie odczuwalne. Tylko proszę cię, nie pisz, że w Holandii nikt nigdy... Bo właśnie z tejże "świetlanej" Holandii do Polski wrócili moi powinowaci, ze względu, na kłopoty córki w szkole [pan pracował w specyficznej branży w niedużej miejscowości, jedna szkoła, albo dalekie dojazdy], a zaczęło się od tego, że 10latka nie zrozumiała jakiegoś punktu regulaminu i postąpiła "niedobrze". Bardzo chłodno poinformowano ją jak ma być prawidłowo i pozornie był to koniec sprawy. Ale... Zaczęły się "drobiazgi", których nie sposób nazwać szykanami. Jednak właśnie te "codzienne" drobiazgi sprawiły, że po dwóch latach i potężnych problemach cała rodzina wróciła do Polski.
                                                    W sytuacji zaś konfliktu między M, T i szkołą nie wiemy co dokładnie napisała w mailu do dyrekcji T., w jaki sposób przedstawiła sytuację, nie wiemy tez dokładnie jakie informacje były na stronie szkoły PRZED niefortunnym mailem od M. a jakie pojawiły się po...
                                                    I na koniec - nie chodzi o nakładanie jakichś "okropnych kar" na dziecko M. Jeśli nie rozumiesz, że wcale nie są potrzebne "okropne kary", żeby dziecko odczuło dezaprobatę to dyskusja dalsza jest bezprzedmiotowa.
                                                  • kora3 Re: gdzie ten cytat... 11.02.16, 06:41
                                                    Mnie kompletnie rozwala, ze Minnie nie rozumie, iż takie cos jest zwyczajnie naruszeniem norm społecznych. I tak naprawdę to, czy bedzie miało jakieś przykre konsekwencje dla dziecka, czy nie nie ma tu znaczenia.
                                                  • vi_san Re: gdzie ten cytat... 11.02.16, 09:56
                                                    Ja rozumiem i nie przyszłoby mi do głowy w żadnych okolicznościach gdzieś dzwonić/mailować po obcych ludziach.Najwyżej mogłabym podać link do strony szkoły [która to strona potwierdzałaby moje zdanie], ewentualnie tłumaczenie tejże. Albo też zadzwonić/mailować do ZNANEJ sobie osoby pracującej w oświacie i przy okazji wypytać, czy takie kwestie są regulowane i jak, bo mimo wszystko wierzę w coś takiego jak uzus. W razie ewidentnego zarzucenie mi kłamstwa na forum - odpowiedziałabym na zasadzie "Sprawdź sobie sama dokładnie, a potem pyskuj, inaczej każda pozostanie przy swoim zdaniu. Z tym, że ja SPRAWDZIŁAM i wiem co mówię. Z mojej strony EOT." - wiem, to ostatnie zbyt grzeczne nie jest, ale i grzeczne nie jest zarzucanie kłamstwa.
                                                    Fakt, że te konsekwencje MOGĄ się pojawić - i owszem, ma znaczenie jak najbardziej. i że wspomniane konsekwencje ponosić będzie nie T., a jakieś nieznane jej dziecko... Pamiętasz, Koro, w innym wątku jedna z forumek oznajmiła, że ona uczy swojego syna, że nikt w żadnych okolicznościach nie może ograniczać jego wolności i swobody, ale będzie musiał ponosić tego konsekwencje? Podałam przykład: młody człowiek jadąc dużo ponad ograniczenie prędkości [bo nikt mu nie będzie ograniczał] na przejściu dla pieszych zabija dwoje ludzi - rodziców trójki dzieci. Zapewne dla tych dzieci powinno być dużą ulgą, że po wypadku sprawca płakał, powtarzał "Ja nie chciałem!" i zapewne będzie miał wyrzuty sumienia do końca życia... Tu mamy przykład: T. ponosi konsekwencje tylko i li w postaci niechętnego spojrzenia niektórych osób na forum, dziecko M - może ponieść znacznie poważniejsze konsekwencje jej nieprzemyślanego uporu w kwestii udowodnienia, że "moja racja jest najmojsza!". A nawet gdyby tychże konsekwencji nie było i dyrektorka była osobą najmilszą, najżyczliwszą i w ogóle aniołem na ziemi - pewne normy, nawet jeśli nie sankcjonowane prawnie są przyjęte "po coś". I może warto, zwłaszcza jeśli jest się dorosłym, jak T., patrzeć ciut dalej niż "zajuszenie" w dyspucie?
                                                  • kora3 Vi - san 11.02.16, 10:33
                                                    Pisząc, ze zasadniczo nie ma znaczenia, czy zachowanei T będzie miało jakies negatywne skutki dla dziecka M miałam na myśli TYLKO aspekt tematyki forum, czyli SV Vi-san.

                                                    Z tego punktu widzenia nie ma kompletnie znaczenia czy i jakie negatywne skutki ma czyjes naganne zachowanie. Brak skutków bowiem nie zmniejsza bynajmniej naganności zachowania.

                                                    Dla wnuczki sąsiadki moich rodziców - pani Kowalskiej naganne zachowanie innej sąsiadki w postaci sprawdzania na ogólnodostępnych listach wyniku egzaminu tej panienki żadnych konsekwencji nie miało. Ale to nie zmienia faktu, że to zachowanie było naganne z punktu widzenia SV a po ludzku po prostu wariackiesmile

                                                    Dla mnie też tropienie "prawdy" przez współpracownicę, która uważała ze to były mąz podał mnie o rozwod, a nie ja jego - nijakich przykrych konsekwencji nie miało. Gadała sobie, ludziom i tak zwisało kto kogo podał, bo w sumie co ich to. Ale to nie zmienia faktu, ze zachowanie współpracownicy było naganne i też wariackie.

                                                    W tym przypadku ja udowodniłam swoje pokazując jej przy ludziach wyrok sadu w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej smile Ale ja użyłam do tego dokumentu, który do mnie nalezał i mogłam sobie z nim robić CO ZECHCE. Pani ta mogła się przy odrobinie oleju w głowie SAMA dowiedzieć jak było, bo w PL wyroki sądów są jawnesmile Musiałaby chyba tylko zapłacic za odpis. Gdyby tak zrobiła, to byłoby to głupie i wariackie - pod tym względem, ze tak się interesuje rozwodem nieznanego sobie chłopa i znanej w sumie z pracy kobitki, ale konsekwencji dla mnie nie byłoby żadnych przecież. No może poza pozytywnymi, że zamknęłaby wreszcie dziób, bo jak ją znam, na bank nie przyznałaby się, ze sprawdzała, skoro wyszłoby nie na jej smile

                                                    Gdyby natomiast dzwoniła, mailowała do mego eksmęża, to te konsekwencje przykre dla mnie mogłyby się pojawić. I wówczas nie byłaby to tylko naganna postawa pt. "zesr...m się a nie dam się" - w sensie udowadniania swej "racji", ale także zwyczajnie bezmyslnosc i chamstwo.

                                                    Jak wspomniałam - rozwala mnie, ze Minnie nie pojmuje, ze takie zachowanie jest poza norma społeczną sad Najśmieszniejsze w tym jest to, ze sama T przyznała, ze postąpiła źle, choć jak deklaruje chciała dobrze i żaluje tego.
                                                    A Minnie, nie i nie - wszystko jest ok.
                                                    Nie jest, miejmy nadzieję, ze nie będzie konsekwencji, ale samo w sobie takie zachowanie JEST ZŁE. Udowodnienie swojej racji może być ważne, ale nie kosztem wchodzenia z butami w zycie innych - nieproszonym.
                                                    Pomimo wykonywanego zawodu mnie nie przyszłoby do glowy samowolnie kontaktować się ze szkoła obcego dziecka, którego matka opisuje sytuację na forum. Mogłabym to zrobi POPROSZONA o interwencję, ale nigdy sama z siebie. Naeet gdybym miała pełne przekonanie, ze owa matka się myli, cos przeoczyła itd.
                                                    To jest TYLKO forum smile Rozmawiamy sobie tak naprawdę dla przyjemności, rozrywki. Jasne, można udowodniać coś komuś przy pomocy przykładowo linku do OGÓLNODOSTEPNEJ strony. Indywidualne śledztwo w dowolnej sprawie, mogące w dodatku doprowadzić do identyfikacji informatora jest tu poza normą.

                                                    Zabawne, bo Minnie uważa, ze T miała prawo dowolnymi srodkami udowadniać swą rację, gdyż M zarzuciła jej kłamstwo/niewiedzę. Tymczasem sama mnie zarzuca, ze historyjka o sąsiadkach i wnuczkach jest zmyslonasmile Zatem teraz wg Minnie powinnam skłonić inne osoby historyjke te znające, by napisały do Minnie i przekonały ja, ze jest prawdziwa. Wcale nie byłoby to trudne, bo choć pani Nowak już nie zyje (inne nosiła naprawdę nazwisko) to wśród jej dawnych sąsiadów funkcjonuje cos takiego, jak powiedzenie "Nie interesuj się jak Nowakowa"smile, a ostatnio "Nie bądź jak Nowakowa" smile - mam sporo tych ludzi w znajomych na portalu społecznosciowymsmile Ipewnie gdyby mnie i im się chciało, mogliby Minnie zapchać skrzynkę oświadczeniami, że tak właśnie było, a historia wielu oburzyła i stała się podwaliną do tych powiedzonek. Tylko PO CO? uważa, ze jest zmyslona, niech uważa. jakie to ma dla mnie znaczenie ma FORUM? Udowadniałabym, gdyby mi ktoś zarzucał ZAWODOWO, że zmyśliłam coś, ale na FORUM?

                                                  • vi_san Re: Vi - san 11.02.16, 11:49
                                                    Fakt możliwych konsekwencji dla tematyki forum sv nie ma nic do rzeczy, jednak dla średnio myślącego człowieka może być jednak argumentem, konkretnym, a nie tak "ulotnym" jak czyjeś poglądy na właściwe zachowanie. smile Oczywiście z punktu widzenia sv konsekwencje [bądź ich brak] nie mają nijakiego znaczenia.
                                                    Ja akurat w historię o Nowakowej o Kowalskiej wierzę bez zastrzeżeń - nie tyle dlatego że TY ją podałaś, a dlatego, że znam co najmniej kilka osób równie wścibskich i rozplotkowanych jak rzeczona Nowakowa.
                                                    W kwestii plotkary w pracy - mi by się nawet nie chciało zamykać jej dzioba "udowadniając" swoją rację. Ot, na zasadzie "Sprawia ci to przyjemność, to sobie klep, mi to "lata".". Miałam koleżankę, która kilka lat spędziła wraz ze swoim ówczesnym mężem w USA, po czym się rozwiodła, wróciła do Polski i poznałyśmy się gdy podjęła pracę w "moim" zakładzie - opisywała te lata w USA barwnie i fantastycznie, jak to jeździli, balowali, jakie przyjaźnie tam ponawiązywała i jak to wszyscy "zza oceanu" błagają ją by wróciła, bo bez niej życie już nie jest takie samo, Holiłudy Bahamy i Miami u stóp itd. Nie wiedziała, że jej były mąż po rozwodzie również powrócił do Polski i jest bliskim kolegą mojego męża... Wiedziałam od niego [tudzież innych wspólnych znajomych], że w Stanach oboje pracowali jak mrówki, bo plan był taki, że jadą na kilka lat zarobić na dom i życie po powrocie, oszczędzali każdego centa, że z grona ich wspólnych znajomych - w sumie nikt nie utrzymuje z nią kontaktów... Mogłam jej przerwać te fantasmagorie i powiedzieć "Ależ co ty mówisz! To nie tak było! Nie Miami tylko farma w Ohio, nie balangi, tylko ciężki zapieprz, poza tym z nikim stamtąd nie masz kontaktu!" I nawet mogłabym na dowód przedstawić zarówno jej eksmęża jak i np. maile od wspólnych znajomych. Tylko po co? Wiedziałam, że kłamie, ale nijakiego to dla mnie znaczenia nie miało, co najwyżej śmiałam się z niej w duchu.
                                                    Tym bardziej nie widziałabym powodów, żeby cokolwiek "udowodnić" na forum... Inną kwestią jest, jak mówisz, gdyby ktoś poddał w wątpliwość twoją rzetelność zawodową, przykładowo gdyby T. była administratorem strony szkolnej, a M. zarzuciła, że nie ma tam jakiejś informacji - wówczas T. miałaby pełne prawo się bronić. Z punktu widzenia ZAWODOWEGO i podważenia jej kompetencji zawodowych - wówczas, uważam, nawet na zwykłym forum, miałaby pełne prawo udowadniać swoją rację. Jednak M. nijak nie poważyła kompetencji zawodowych T., ba, nie podważyła nawet jej znajomości reguł obowiązujących w Holandii!
                                                  • minniemouse Re: Vi - san 11.02.16, 12:53
                                                    vi_san napisała:

                                                    Jednak M. nijak nie poważyła kompetencji zawodowych T., ba, nie podważyła nawet jej znajomości reguł obowiązujących w Holandii!

                                                    Visan, najpierw - a ja nie wierzylabym ex-owi. poza tym, pracowanie jak mrowki nie przeszkadza wziac udzialu od czasu do czasu w balandze. tak samo mogal miec swoich prywatnych przyjaciol i wspolpracownikow i pracodawcow, ktorzy autentycznie byli tak zadowoleni z jej zalozmy sprzatania iz blagali ja aby nie wyjezdzala.

                                                    wracajac do cytatu - dokladnie to sie stalo. M przez "udowodnij mi' podwazyla T znajomosc regulaminu i powiedziala ze u niej w szkole tego nie bylo i nie ma.
                                                    a ja wiem ze musialo byc. ze zdrowego rozsadku to wynika. i znajomosci regulaminu holenderskich szkol ktore T akurat dobrze znala. a ja znam z naszych.

                                                    Niektorym sie naiwnie wydaje ze "mogly byc konsekwencje dla forum"- to jest tak absurdalne ze nie wiadomo co, siac i plakac czy dusic sie ze smiechu.
                                                    przede wszystkim - JAKIE konsekwencje? ZA CO???
                                                    od kiedy to nie mozna rozprawiac na forum na temat dowolnej szkoly i jej regulaminu?
                                                    i dyrektorki, i rodzicow, dzieci?
                                                    no zastanow sie nad tym ale tak realnie, serio.

                                                    co innego gdybysmy klamliwie znieslawiali te szkole, polecali np perwertom, lub podawali nieprawde o szkole mogaca zaszkodzic jej dobremu imieniu w rzeczywusty sposob.

                                                    ale jakas glupia forumowa blah blah pisanina "jedna matka nie znala regulaminu, druga dzwonila sie spytac jak jest"... oh please.
                                                    alez dajzez pani spokoj.

                                                    Minnie
                                                  • vi_san Re: Vi - san 11.02.16, 13:24
                                                    M, przez "udowodnij" podważyła znajomość przez T. tego konkretnego regulaminu tej konkretnej szkoły. Nie ogólną wiedzę T. Serio, sądzisz, że T. lata po wszystkich placówkach edukacyjnych Holandii i wkuwa na pamięć regulaminy? Bo ja osobiście wątpię. Mocno wątpię.
                                                    "Konsekwencje dla forum" to oczywista bzdura, tym bardziej, że z tego co zauważyłam na forum nie padła nawet informacja która to konkretnie szkoła.
                                                    Natomiast co do konsekwencji działania T. - to i owszem, mogą być. Z tym, że nie dla forum, a dla dziecka M. Proste? I T., dla głupiego i egoistycznego udowodnienia swoich racji w głupiej i w sumie nieistotnej dyskusji na forum nie powinna była się komunikować ze szkołą dziecka M., a tym bardziej poruszać kwestii mogących naprowadzić rozmówcę na "przyczynę" tychże dopytywań, czyli na samą M. Gdyż jej działanie było co prawda w 100% zgodne z prawem, ale zdecydowanie nie było zgodne z "zasadami współżycia". Nijak się nie odnosisz też do konkretów, które ci podałam w jednym z wcześniejszych postów: czy uważasz za "ok" działania T. przy założeniu, iż mogły one przynieść konsekwencje dla trudno adaptującego się dziecka M.? Czy osoba dorosła, jaką [jak mniemam] T. jest, nie powinna patrzeć bardziej perspektywicznie, a nie zafiksować się na "konieczności" udowadniania czegokolwiek?
                                                    Jeśli nie rozumiesz, to faktycznie "oh please. alez dajzez pani spokoj"...
                                                  • minniemouse Re: Vi - san 11.02.16, 14:10
                                                    vi_san napisała:

                                                    M, przez "udowodnij" podważyła znajomość przez T. tego konkretnego regulaminu tej konkretnej szkoły. Nie ogólną wiedzę T. Serio, sądzisz, że T. lata po wszystkich placówkach edukacyjnych Holandii i wkuwa na pamięć regulaminy?

                                                    Visan, nie wiem gdzie mieszkasz ale w takich krajach jak Holadnia, Kanada przewaznie odgorne przepisy jasno ustalaja co i jak. indywidualnie moga sie roznic ze np w jednej szkole zajecia rozpoczynaja sie o 9, w innej o 8:45 a jeszcze innej o 7:30. i tu sa minimalne roznice kiedy powiadamiac. mozna tez powiadamaic sekretarke lub bezposrednio dyrektora it ale wszystkie szkoly wymagaja aby dzwonic zzawiadomieniem.
                                                    dlatego wierze ze szkola miala na stronie o dzwonieniu, tylko zostalo to przegapione.
                                                    z doswiadczenia tez wiem, ze wlasnie immigranci czesto nie doceniaja jak wazne jest aby stosowac sie do "glupich" szkolnych przepisow '|ach, co za roznica w koncu!" - a szkole robi to roznice, nieraz ogromna. patrz moj przyklad ile szkoly w Pln Am traca finansowo na nieobecnosci ucznia. A taki swiezo wyemigrowany Polak tego nie rozumie, i nie wie. itd itp.
                                                    i sie smieje "a co za roznica dla szkoly" - ano roznica.

                                                    Natomiast co do konsekwencji działania T. - to i owszem, mogą być. Z tym, że ni
                                                    > e dla forum, a dla dziecka M. Proste?


                                                    JAKIE konsekwencje?? ZA CO ????

                                                    Czy osoba dorosła, jaką [jak mniemam] T. jest, nie powinna pat
                                                    > rzeć bardziej perspektywicznie, a nie zafiksować się na "konieczności" udowadni
                                                    > ania czegokolwiek?


                                                    a ja pytam po raz kolejny - I CO TAKIEGO sie stalo? poprosze tez o dowod ze ktokolwiek nie moze - nie prawa - poprosic szkoly o bezsporne wyjasnienie watpliwosci, bo znajoma mowila ze... itd.
                                                    no wytlumacz mi, ze nie moze. i dlaczego, konkretnie.

                                                    Minnie
                                                  • vi_san Re: Vi - san 11.02.16, 20:02
                                                    oh please. alez dajzez pani spokoj...
                                                    W końcu i tak TY wiesz wszystko dużo lepiej i lepiej znasz wszystkie zasady i zależności międzyludzkie...
                                                    Po raz kolejny [i ostatni, żeby nie było] tłumaczę:
                                                    1. Nie wiemy czy informacja aby w razie nieobecności dziecka dzwonić była podana na stronie szkoły PRZED niefortunnym mailem M. Czy też było to traktowane właśnie jako uzus, więc niedookreślone.
                                                    2. Jeśli nawet było, co M. przegapiła - dziecka nie było w szkole jeden dzień. Serio jakieś tam "władze odgórne" od razu cofają subwencje szkole, bo jedno dziecko było nieobecne, o czym szkoła POINFORMOWANA została, tyle, że nie w przyjętej formie?
                                                    3. Opisałam ci powyżej sytuację, właśnie z tej "cudownej" Holandii, dziecka co prawda nieco starszego, które właśnie przez ogólną trudność w adaptacji i "na starcie" popełniony błąd - miało [to dziecko] problemy. Zbyt drobne, żeby je można było nazwać szykanami, same szczególiki, ale dla wrażliwego dziecka szczególiki potrafią zatruć życie. M. pisała, że jej dziecko ma problemy z "aklimatyzacją" i "zapamiętanie" przez zwierzchnika placówki może [podkreślam - może, nie musi!] wpłynąć na tychże trudności pogłębienie.
                                                    4. Pisałam też, że T. w żaden sposób nie naruszyła prawa. Oczywiście miała prawo dzwonić gdzie chciała i pytać o co chciała w dowolnej formie. Ale to, że miała do tego prawo nijak się ma do tego, czy korzystanie z tegoż prawa w tym akurat przypadku było mądre, słuszne i przemyślane.
                                                  • matylda1001 Re: Vi - san 11.02.16, 21:24
                                                    vi_san napisała:

                                                    > Nie wiemy czy informacja aby w razie nieobecności dziecka dzwonić była podana na stronie szkoły PRZED niefortunnym mailem M. <

                                                    Ja myślę, że tej informacji nie było ani PRZED mejlem ani PO mejlu. Milamala podała link do strony z regulaminem WIEDZĄC, że nie ma tam nic na ten temat. Gdyby cokolwiek było, to forumowa detektyw nie mejlowałaby do szkoły ale po prostu wskazałaby, gdzie to jest napisane w regulaminie. Skoro nic nie znalazła w treści regulaminu, to mejlowała do szkoły, żeby... no właśnie... po co?

                                                    > Serio jakieś tam "władze odgórne" od razu cofają subwencje szkole, bo jedno dziecko było nieobecne, o czym szkoła POINFORMOWANA została, tyle, że nie w przyjętej formie?<

                                                    Gdyby nawet gdziekolwiek funkcjonowało takie durne prawo, ze szkoła odpowiada finansowo za usprawiedliwioną nieobecność ucznia (w co nic a nic nie wierzę bo to nielogiczne), to pewnie dyrekcja wolałaby żeby rodzice usprawiedliwiali nieobecność właśnie mejlem, bo stanowiłby namacalny dowód. W razie wątpliwości łatwiej powołać się na treść mejla, niż rozmowy telefonicznej.

                                                    >Ale to, że miała do tego prawo nijak się ma do tego, czy korzystanie z tegoż prawa w tym akurat przypadku było mądre, słuszne i przemyślane.<

                                                    Moim zdaniem nie miała prawa tego robić. To, że coś nie jest zabronione nie znaczy, że jest dozwolone.
                                                  • vi_san Re: Vi - san 11.02.16, 23:57
                                                    PO całej sprawie podobno na stronie pojawił się dopisek, że o nieobecności dziecka informować należy telefonicznie [a nie mailem lub przez fb].
                                                    Po co forumowa detektyw kontaktowała się bezpośrednio ze szkołą - pojąć nie mogę. Co chciała osiągnąć, poza wystawieniem forumce opinii plociucha?
                                                    Też nie wierzę, że ministerstwo [czy kto tam jest organem nadrzędnym] cofa zaraz kasę, bo ucznia jeden dzień nie było w szkole, o czym zresztą szkoła została poinformowana! Wierzę natomiast, że rzeczony organ nadrzędny prowadzi ewidencję i w przypadku dużej ilości nieobecności może się bliżej zainteresować funkcjonowaniem placówki, do cofnięcia subwencji włącznie. Tyle, że nie po jednorazowej nieobecności, na litość Boską!
                                                    Ja nie polemizuję z tym czy powinna była to zrobić, bo ewidentnie nie. Natomiast zgadzam się z Minnie, że miała prawo zadzwonić i powiedzieć. Tak jak każdy ma prawo na przykład ujawnić każdą informację krępująca czy niemiłą dla Minnie jej pracodawcy, o ile ta informacja jest prawdziwa. Przykładowo w sytuacji, kiedy przełożony Minnie byłby ultrakatolickim niemal fanatykiem - oczywiście Minnie nie miałaby kompletnie nic przeciw, gdyby jej sąsiadka zadzwoniła do niego i poinformowała, że Minnie mieszka z facetem bez ślubu i dwukrotnie usunęła ciążę. O ile [oczywiście] byłoby to zgodne z prawdą. I zdaniem Minnie, w Holandii i w Kanadzie absolutnie taka informacja nie miałaby wpływu na stosunek szefa do pracownika. Nie znam życia prywatnego Minnie, nie wiem czy ma szefa czy też jest sama "sterem - żeglarzem - okrętem". To tylko przykład, w jaki sposób wtykanie nochala w nie swoje sprawy może [pomimo pełnej zgodności z prawem i prawdą!] być szkodliwe.
                                                  • kora3 Re: Vi - san 12.02.16, 09:07
                                                    Dokładnie ...
                                                    Nie wierze w to ze za jednoraowe "nie takie" poinformowanie szkoły organ założycielski cofa subwencje. Zresztą ... gdyby tak faktycznie było, to szkoła sama dbałaby o swój interes i kros uprawniony zwyczajnie zadzwoniłby do Milamali/jej meza z zapytaniem dlaczego dziecka nie ma w szkole.
                                                    Tylko, ze wcale nie musiał, bo wszak nauczycielka WIEDZIAŁA dlaczego.
                                                    Nawet jeśli w regulaminie było wszystko (w co watpie) to nie stało się wszak nic strasznego. DROBNE nieporozumienie i tyle.
                                                  • minniemouse Re: A to juz cudowne.... 12.02.16, 01:33
                                                    Matylda napisala
                                                    Gdyby nawet gdziekolwiek funkcjonowało takie durne prawo, ze szkoła odpowiada finansowo za usprawiedliwioną nieobecność ucznia (w co nic a nic nie wierzę bo to nielogiczne),

                                                    podalam ci linki z oficjalnymi, SZKOLNYMI stronami, i stronami internetowych gazet, gdzie jest wyjasnione co i jak.
                                                    tylko ponownie podkresle iz pensje dla nauczycieli sa tu takze stale,
                                                    a te pieniadze za obecnosc ida na DOFINANSOWYWANIE szkol.

                                                    tak ze, Matyldziu, nie musisz mi wierzyc, a temu co jest napisane czarno na bialym u zrodla.
                                                    nie chcesz, nie wierz, pamietaj tytlko ze zaprzeczanie rzeczywistosci nic ci nie da,
                                                    i rowna sie zaslanianiu oczu rekoma mowiac " tego tu nie ma, tego tu nie ma"... smile

                                                    to pewnie dyrekcja wolałaby żeby rodzice usprawiedliwiali nieobecność właśnie mejlem, bo stanowiłby namacalny dowód. W razie wątpliwości łatwiej powołać się na treść mejla, niż rozmowy telefonicznej.

                                                    jakby wolala to by wydala takie zarzadzenie, proste.

                                                    Minnie
                                                  • kora3 Re: A to juz cudowne.... 12.02.16, 09:29
                                                    Minnie, zastanow się logicznie ok? Bez emocji, ok?
                                                    Szkoła ma dofinansowanie zależne od frekwencji, tak? I co dalej?
                                                    No jak dziecko jest chore to go nie ma w szkole tak? No tak. Sądzisz, ze w każdej takiej szkole jest wydelegowany przez organ państwa nadzorca, który codziennie sprawdza ilu dzieci nie ma i dlaczego? NA PEWNO nie Minnie.
                                                    Organ państwa ma jednak z pewnością nadzór nad tym JAK szkola ze tak powiem "pilnuje" kwestii frekwencji tym bardziej, ze są zapewne odgórne przepisy dot. tego.
                                                    Bezsporne jest, ze mail stanowi lepszy dowod niż rozmowa telefoniczna. Tym bardziej, że jak pisała tu T te szkolne telefony nierzadko odbierają całkiem rozne osoby. Pewnie to odnotowują jakos, ale np. po 2 miesiącach ktoś ma prawo nie pamietac czy i w jakiej sprawie dzwoniła jakaś Milamala nie? Z drugiej strony - mail może wyslać ktokolwiek mając dostęp do skrzynki. A z trzeciej przypadkowa osoba może nie kojarzyc głosu ojca czy matki danego ucznia - wiec zadzwonić też może ktokolwiek.
                                                    Tak czy owak - nawet jeśli w regulaminie było od samego początku, a Mila przeoczyła, to szkole było wiadomo, jej córeczki nie będzie. Bo info o tym dotarło do nauczycielki. Niezgodnie z zasadami, ale dotarło. Nie było więc tak, ze zabrałą dziecko i pojechała z mezem na miesiąc do Polski i nie wiadomo co się z dzieckiem dzieje, dlaczego nie chodzi do szkoły.
                                                    Owszem, należy przestrzegać regulaminow, ale każdy jest człowiekiem, nie? W związku z jej pomyłka (o ile zaszła) nic zlego szkole się nie stało! W sensie cofniecia subwencji czy coś.
                                                    Moim zdaniem to telefoniczne zawiadamianie nie ma wiele wspólnego z dofinasowaniem Minnie. Ma znaczenie pewnie organizacyjne. Bo w sumie jeśli za nieobecność zmniejszona jest subwencja to zupełnie nie ma znaczenia JAK się o niej zawiadamia. Lepiej mailem, bo jest wówczas slad. Telefoniczne zawiadomienie trudniej udowodnić - owszem jest biling ale wszak na nim nie widać PO CO ktoś dzwonił. No można jeszcze nagrywać.
                                                    Tak czy owak, nawet jeśli Mila popełniła błąd to drobny. Na pewno nie spowodowal wielkich strat dla szkoły smile
                                                  • kora3 Re: Vi - san 11.02.16, 13:10
                                                    Wiesz, z kolezanka fantastka - Twoją to zupełnie inna sparwa. Pisałam o tym do Minniesmile - jeśli tylko fantazjowanie czyjes nikomu nie szkodzi (np. baba nie opowiada, ze mą z był sadysta, a to nie jest prawda), to kulturalnie jest zmilczeć takie mity wypowiadane przez koelzanke na SWÓJ przecież temat smile
                                                  • vi_san Re: Vi - san 11.02.16, 13:29
                                                    I o to mi właśnie chodziło. Ponieważ plotła tylko na swój temat - a niech sobie gada. Z tym, że mi by się, nawet gdyby plotki dotyczyły moich spraw [a nie istotnych, jak np. w Twoim przypadku: kto kogo podał o rozwód], nie chciało latać z dokumentami i plotkarze dzioba zamykać.
                                                  • kora3 Re: Vi - san 11.02.16, 13:44
                                                    Alez ja się specjalnie po ten dokument nie fatygowałam smile Wziełam go przy okazji bytności u rodziców i fakt, pokazałam przy ludziach, żeby babsko upokorzyć, a nie coś udowadniać ludziom pozostałym. Bo tym ludziom latalo zupełnie kto w moim małżeństwie bylym podał kogo o rozwód i na jakich zasadach smile Po prostu nie znosiłam tego babska przez jej zachowaniesmile
                                                  • minniemouse Re: Vi - san 12.02.16, 01:18
                                                    Kora napisala
                                                    jeśli tylko fantazjowanie czyjes nikomu nie szkodzi

                                                    rzecz w tym Koro, ze jak dotad NIKT nie udowodnil iz Milamli stala sie jakakalowiek krzywda.
                                                    ona sama nie wyjasnila jak, ani tym bardziej nie przedstawila zadnych dowodow na to.
                                                    wytykalam to juz kilkakrotnie, ale jakos nie zareagowalas. ani ty, ani nikt inny.
                                                    wiec jak na razie, mamy tylko fantastyczne snucia o rzekomej szkodzie.

                                                    Minnie
                                                  • vi_san Re: Vi - san 12.02.16, 10:28
                                                    Minnie, oceniamy nie co się stało, a co się może stać - proste? Czy każdy kto przekracza dozwoloną prędkość powoduje wypadek ze skutkiem śmiertelnym? Nie. Ale każdy taki kierowca MOŻE spowodować taki wypadek. Podobnie z postępkiem T. - MOŻE nie mieć żadnych skutków, a MOŻE mieć. Osoba dorosła, jak piszesz w innym miejscu grzeczna, zrównoważona i logicznie myśląca - powinna PRZEWIDYWAĆ możliwe skutki swoich zachowań. Oczywiście kierowca, który daje gazu i kogoś zabija też przecież "nie chce zabić" - on tylko jest przekonany o swoich umiejętnościach drogowych! A trup to tylko taki skutek uboczny jego pomyłki... Oczywiście, skala zachowania tegoż kierowcy a T. całkiem inna, ale może ten przykład unaoczni ci, co i ja i Kora rozumiemy i o co mamy pretensje.
                                                  • kora3 Re: Vi - san 12.02.16, 11:17
                                                    Dokladnie Vi - san. Nikt T jak to się mowi głowy nie urywa, postąpila źle, rozumei to, przeprosila, ale całą sprawę dalej nakreca Minnie postulująca, ze "nic się nie stało Polacy" - w sensie, zachoanie T było ok. Nie było i T sama to przyznala
                                                  • minniemouse Re: Vi - san 12.02.16, 23:37
                                                    kora3 napisała:

                                                    ale całą sprawę dalej nakreca Minnie postulująca, ze "nic się nie stało Polacy" -

                                                    Udowodnij ze cos sie stalo. No, slucham - podaj jakies cytaty autorki, przytocz jakies jej linki ze jej, M i jej dziecku - faktycznie cos sie stalo.

                                                    Nie lepiej ani gorzej nakrecam niz TY KORO swoim zaprzeczaniem rzeczywstosci.

                                                    ja to przynajmniej trzymam sie konsekwetnie FAKTOW, ty Koro tworzysz wciaz nowe fantastyczne historyjki - historyjki od czapy.


                                                    Minnie
                                                  • kora3 Re: Vi - san 13.02.16, 01:04
                                                    Minnie Ty znow czegoś nie pojmujesz. Jesteśmy na forum SV, które w dodatku administrujesz.
                                                    Jest mnóstwo zachowań do których mamy prawo - w sensie jest to legalne. Ale nie wszystkie legalne zachowania sa grzeczne i zgodne z norma społeczną.
                                                    W innym watku ci to już niedawni wyjasnialam (i nie tylko ja). mamy prawo nie klaniac się, mamy prawo nieustapic miejsca staruszce, mamy prawo nie pomóc matce z wózkiem - to wszystko jest legalne. Czy przy tym grzeczne, sama sobie odpowiedz
                                                  • minniemouse Re: Vi - san 13.02.16, 01:15
                                                    kora3 napisała:
                                                    Minnie Ty znow czegoś nie pojmujesz. Jesteśmy na forum SV, które w dodatku administrujesz.

                                                    nie wiem naprawde o co ci chodzi?

                                                    . mamy prawo nie klaniac się, mamy prawo nieustapic miejsca staruszce, mamy prawo nie pomóc matce z wózkiem - to wszystko jest legalne. Czy przy tym grzeczne, sama sobie odpowiedz

                                                    oczywscie, ale co to ma wspolnego z tym watkiem?
                                                    przy czym wytykam przy okazji - znowu nie odnioslas sie do moich wyraznych faktow.

                                                    Minnie
                                                  • kora3 Re: Vi - san 13.02.16, 01:22
                                                    Minnie - to ma wspólnego, ze możemy robic pewne rzeczy jeśli nie sa sprzeczne z prawem, ale bywaja za to niegrzeczne.
                                                    T zachowała się niegrzecznie, niezgodnie z norma społeczną. Amen smile
                                                  • matylda1001 Re: Vi - san 13.02.16, 01:27
                                                    minniemouse napisała:

                                                    >Udowodnij ze cos sie stało No, slucham - podaj jakies cytaty autorki,
                                                    przytocz jakies jej linki ze jej, M i jej dziecku - faktycznie cos sie stalo.<

                                                    A co by się miało stać tak nagle? To świeża sprawa i teraz za wcześnie jeszcze na linki i cytaty, ale to, że dyrektorka przy spotkaniu odwróciła głowę na jej widok nie chcąc dopuścić do kontaktu wzrokowego świadczy, że nie zapomniała, że czuje się urażona. Bardziej nieprzyjemne konsekwencje mogą dać o sobie znać za miesiąc, za pół roku albo później.
                                                    Szkoda, że tego nie rozumiesz. Szkoda tez, że nie rozumiesz, że gdyby w regulaminie, do którego Milamala podała link było coś na temat sposobu informowania o nieobecności, to nasza pani detektyw nie miałaby po co dzwonić do szkoły.
                                                    W tym wątku wypowiedziało się sporo osób i zdaje się, że jesteś jedyną, która pochwala naganne zachowanie. Nawet winowajczyni przyznała, że postąpiła niewłaściwie. Szkoda, że nie dało Ci to do myślenia.

                                                  • minniemouse Re: Vi - san 13.02.16, 02:25
                                                    matylda napisała:

                                                    > A co by się miało stać tak nagle? To świeża sprawa i teraz za wcześnie jeszcze
                                                    > na linki i cytaty, ale to, że dyrektorka przy spotkaniu odwróciła głowę na jej
                                                    > widok
                                                    nie chcąc dopuścić do kontaktu wzrokowego świadczy, że nie zapomniała, że
                                                    > czuje się urażona.


                                                    o co konkretnie jest urazona?
                                                    bo musiala udzielic odpowiedzi jaka tak czy siak zobowiazana jest udzielac?
                                                    bo musiala wystosowac pisemka do rodzicow ktore tak czy siak tamtejszym regulaminem jest zobowiazana wystosowac?
                                                    Dyrektorka wykonala swoja ZWYKLA ROBOTE, Matyldo, drobna robote jakiej w szkole jest pelno. to powod zeby sie mscic lub czuc urazonym???

                                                    Szkoda tez, że nie rozumiesz, że gdyby w regulaminie, do którego Milamala podała link było coś na temat sposobu informowania o nieobecności, to nasza pani detektyw nie miałaby po co dzwonić do szkoły.

                                                    ALEZ BYLO!!!!! wlasnie o to chodzi ze bylo!, a po incydencie dopisano tylko
                                                    nie przez email albo FB" !!
                                                    a nasza "pani detektyw" nie dzwonila a napisala email, na wyrazne zadanie autorki "wez udowodnij".

                                                    prosze, tu jest:
                                                    to przejrzalam link do strony wspomnianej szkoly i owszem, zarzad ma nawet tzw "gedragscode", koud zachowan,
                                                    W roznych miejscach i w odniesieniu do roznych sytuacji tubylcy maja takie rozne mini poradniki dobrego zachowania. Kod tenze obowiazuje w obecnej formie od pazdziernika 2012 roku i jak byk zawiera punkt o tym, ze pracownik / uczen korzysta z portali spolecznosciowych wylacznie w celach prywatnych.

                                                    Nawet winowajczyni przyznała, że postąpiła niewłaściwie. Szkoda, że nie dało Ci to do myślenia.

                                                    nie ze 'postapila niewlasciwie' a zaluje ze wzgledu na reakcje!!! histeryczna reakcje!!
                                                    a ta ostatnia nie ma nic wspolnego z rzekoma krzywda, na ktora jak dotad nie ma dowodu.

                                                    I nieprawda, nie jestem jedyna ktora uwaza ze T zachowala sie nagannie.
                                                    ktos inny bez trudu udowodnil autorce jej wlasnymi slowami ze kreci. czemu tego nie skomentujesz?

                                                    szkoda, ze tych faktow nie zauwazasz. i inni tez. i rzeczywscie szkoda, ze ci to nie daje do myslenia.
                                                    mozna uwazac ze dowiadywanie sie w cudzej szkole jest przegieciem - ale nie ze niewlasciwe, bo dowiadywac sie kazdy moze jak chce-
                                                    wiec mozna uwazac to za przegiecie, nadgorliwosc- ale nie mozna oskarzac o krzywde nie majac dowodow na to!

                                                    Minnie
                                                  • matylda1001 Re: Vi - san 13.02.16, 15:42
                                                    minniemouse napisała:

                                                    >o co konkretnie jest urazona?<

                                                    O to należałoby zapytać dyrektorkę, nie mnie.

                                                    > Dyrektorka wykonala swoja ZWYKLA ROBOTE, Matyldo, drobna robote jakiej w
                                                    szkole jest pelno. to powod zeby sie mscic lub czuc urazonym???<

                                                    Dla mnie nie, ale są ludzie, którzy czują się urażeni z dużo mniejszego powodu, a Milamala twierdzi, że pani dyrektor należy do osób drażliwych.

                                                    >> ALEZ BYLO!!!!! wlasnie o to chodzi ze bylo!, a po incydencie dopisano tylko
                                                    nie przez email albo FB" !!<

                                                    Czyli Milamala miała rację twierdząc, że PRZED incydentem nie było nic na temat mejla i FB?

                                                    > a nasza "pani detektyw" nie dzwonila a napisala email, na wyrazne zadanie autorki "wez udowodnij".<

                                                    Prosiła T o udowodnienie, że informacja jest w treści regulaminu, skoro T upierała się, że jest. Tylko o to, a nie o mejle czy telefony do szkoły.

                                                    >> nie ze 'postapila niewlasciwie' a zaluje ze wzgledu na reakcje!!! histeryczna reakcje!!<

                                                    Ta reakcja nie jest bezpodstawna. Nikt nie lubi jak obcy człowiek bez powodu komplikuje mu życie. Na forum ludzie nie raz podają jakies dane na swój temat, bardziej lub mniej świadomie. Często na podstawie tych danych można zainteresowanych zidentyfikować i namierzyć w kilka minut. Czy to znaczy, że wolno to wykorzystać?
                                                    Nie tak dawno sama byłam w podobnej sytuacji. Na jednym z forów była pani, która szokowała wszystkich swoimi nazistowskimi sympatiami i nienawiścią do Polaków, Żydów, Romów. Pochodziła z rodziny polsko-niemieckiej, mieszkającej na Mazurach. Szczyciła się siostrą swojej babci, która była nadzorczynią w Auschwitz, a po wojnie została osądzona i stracona jako najmłodsza zbrodniarka hitlerowska. Pisała obrzydliwe słowa, obrażała adwersarzy, myślała, że w internecie jest anonimowa. Jako, że wcześniej już zwróciłam uwagę na jej nick, na różnych forach (ze względu na zachowanie) to namierzenie jej w realu zajęło mi 10-15 minut. W końcu podałam jej dokładną datę urodzenia, pierwszą literę nazwiska i pierwszą literę miejscowości, skąd pochodzi i gdzie mieszka. Mogłam z tymi danymi zrobić wszystko, nie zrobiłam NIC. To, co podałam na forum sprawiło, że mnie zwymyślała, ale więcej jej nicka nigdzie nie widziałam. I o to chodziło.

                                                    >mozna uwazac ze dowiadywanie sie w cudzej szkole jest przegieciem - ale nie ze niewlasciwe, bo dowiadywac sie kazdy moze jak chce- wiec mozna uwazac to za przegiecie, nadgorliwosc- ale nie mozna oskarzac o krzywde nie majac dowodow na to! <

                                                    Przegięcie i nadgorliwość nie byłyby oceniane negatywnie, gdyby mieściły się w normie. Tu te normy zostały przekroczone. Co do krzywdy... czas pokaże, czy oskarżenie o krzywdę było uzasadnione. Teraz jeszcze nie można powiedzieć, ani, że na pewno tak, ani, że na pewno nie.
                                                  • minniemouse Re: Vi - san 14.02.16, 01:43
                                                    matylda1001 napisała:

                                                    Dla mnie nie, ale są ludzie, którzy czują się urażeni z dużo mniejszego powodu, a Milamala twierdzi, że pani dyrektor należy do osób drażliwych.

                                                    fakty dobitnie wykazuja ze M mowila rozne, czesto sprzeczne ze soba rzeczy.
                                                    tym bardziej pozniej mogla fantazjowac na swoja korzysc.

                                                    Ale dla swietego spokoju zalozmy ze dyrektorka jest drazliwa. no to co?
                                                    jesliby rzeczywscie odbijalaby zlosliwie sie na dziecku, to za to za takie cos mozna zlozyc na nia skarge.
                                                    pod warunkiem oczywscie ze ma sie dowody.

                                                    Czyli Milamala miała rację twierdząc, że PRZED incydentem nie było nic na temat
                                                    > mejla i FB?


                                                    hmm Matyldo, ale to jej nie pomaga wcale a wcale.
                                                    problem w tym ze informacja JAK zawiadamiac szkole JUZ byla jak byk - ze TELEFONICZNIE.
                                                    a tym, ze DODANO "nie przez email albo telefon" wlasnie sie udowadnia bardziej ze wczesniej taka informacja (jak zawiadamiac_ NA STRONIE BYLA.
                                                    Do czegos bowiem to trzeba bylo dodac.

                                                    Przegięcie i nadgorliwość nie byłyby oceniane negatywnie, gdyby mieściły się w normie.


                                                    sek w tym ze to sie miesci w normie. kazdy ma prawo zasiegnac informacji U ZRODLA,
                                                    szczegolnie jesli kazano mu udowodnic ze mowi prawde.

                                                    Minnie
                                                  • kora3 Minnie - zapytania 14.02.16, 09:10
                                                    Skoro o tym, ze trzeba zawiadamiać telefonicznie "od zawsze" było na stronie, to na jaką okoliczność T mailowała do szkoły?
                                                    Kolejne, czysto teoretyczne rzecz jasna: jaką masz pewność i skąd, że T napisała tu prawdę opisując swą korespondencję ze szkołą?

                                                    I kolejne: jak można na forum komus cos kazać? Wytłumacz proszę - jakie konsekwencje poniósłby nick (bo przecież my dla siebie tu jesteśmy nickamismile), który nie udowodnilby po hehe wezwaniu "udowodnij"? Na moje oko - żadne. Ty mnie w tym watku zarzucałaś wprost kłamstwo? No i co się stało? Ano NIC Minnie, nicsmile Napisałam, ze możesz sobie wierzyć w historię o Nowakowej i Kowalskiej (oczywiście naprawdę inaczej się nazywały, bo obie już nie zyją), albo nie. Bo co to ma za znaczenie? Ale ponieważ to prawda, to teoretycznie mogłabym Ci to wykazać, tylko PO CO Minnie, PO CO?

                                                    Co do ewentualnych możliwości składania skarg na panią dyrektor w razie gdyby ... Minnie, dorosla jesteś, inteligentna i obyta, a wypisujesz takie przepraszam pierdoły, jakbys miała 12 lat i kompletnie zycia nie znala. sad Tak, zawsze można złożyc skargę, jeśli ktoś zachowuje się niezgodnie z regulaminem/prawem. Ale każdy dorosły i jakoś tam doświadczony człowiek WIE, ze można komuś uprzykrzyć życie nie łamiąc wcale ww. Można działając całkowicie zgodnie z ww i nawet z SV moja droga. Można to zrobić np. stając się z osoby życzliwej i przyjaznej tzw. lodowato uprzejmą. A mowa tu o małej dziewczynce, która jak sama jej matka pisze ma spore trudności adaptacyjne w szkole. Oraz dziewczynce, która jak Ty podnosisz ma roztrzepana i przewrażliwiona mamę. Te dwie ostatnie cechy wystarczą, żeby za tą mamą już pani dyrektor - z opisu oschla słuzbistka nie przepadała. A już w sytuacji, gdy na jaw wyszło, że owa matka o incydencie z mailem i FB opowiada wszem i wobec podważając postępowanie pani dyrektor ta na pewno nie darzy Milamali sympatią.
                                                  • minniemouse Re: Minnie - zapytania 14.02.16, 09:49
                                                    Koro, poczytaj sobie sama wypowiedzi autorki

                                                    jakbym byla powiadomioan ustnie - to bym wiedziala. Tego tez nie rozmiesz? Mam napisac jasniej. No to napisze. Nie bylam powiadomiona, i nie wiedzialam, bo gdybym byla powiadomiona to bym wiedziala. Jeszcze raz cos powtorzyc.
                                                    Tam gdzie powinno byc w schoolgids, bo to jest jedyna rzecz ktora otrzymuje rodzic do reki (w koncu nei kazdy rodzic musi korzystac z internetu plus kalendarz


                                                    masz tu niezbity dowod na to ze Milamala w/g swoich wlasnych slow nie zajrzala nigdy na strone internetowa,
                                                    i nie wiedziala bo "nawet podanego ustnie nie slyszala" -
                                                    co wiecej potrzebujesz na dowod ze Milamala nie miala pojecia jaki jest regulamin w jej dziecka szkole???
                                                    z drugiej strony, tez sama przyznala ze "dotad tylko dzwonila" - w koncu jaka jest prawda??
                                                    ano taka, ze z pewnoscia wiedziala o dzwonieniu bo dotad dzwonila ALE poniewaz nie znala regulaminu, to raz zamiast zadzwonic, bo jej nie pasowalo -wyslala email.
                                                    i dostala grzeczny opieprz.


                                                    a dowody na obrazliwa prowokacje, proszde bardzo, sa tu :

                                                    Mm:
                                                    Tijgertie napisala, ze w regulaminie szkoly NA PEWNO bylo ustalone w jaki sposob nalezy szkole o nieobecnosci zawiadamiac, tylko ja to widocznie przeoczylam.
                                                    szkole o nieobecnosci zawiadamiac, tylko ja to widocznie przeoczylam.
                                                    Zapodalam wiec ow regulamin zwany schoolgids umieszczony jawnie na stronie internetowej
                                                    z prosba aby ten "na pewno'istniejacy regulamin pomogla mi odszukac.
                                                    Nie zrobila tego.
                                                    O czym tu wiecej dywagowac.

                                                    Tijgertje twierdzi, ze istnieje, niech poda na ktorej stronie schoolgids jest. Proste i nieskomplikowane.
                                                    Zamiast podac konkretnie gdzie w regulaminie szkoly czyli tzw schoolgids dyrekcja reguluje kwestie zawiadomien o nieobecnosci, opisuje dosc luzno list o ktorym pisalam.
                                                    Odpowiedzi na pytanie dlaczego nauczycielka nie przywolala mnie do porzadku na fejsie tj nie poinformowala, ze nalezy rowniez zgodnie z rzekomo wg tijgercie istniejeacym regulaminem (ktorego biedaczka znalezc nie moze, czemu sie trudno dziwic) nalezy rano zadzwonic jeszcze do szkoly, skoro powinna o tej regule wiedziec.

                                                    swiety by sie zawzial aby udowodnic.

                                                    Wiecej sie nie bede powtarzac. mysl sobie co chcesz.

                                                    Minnie

                                                    Chuck Norris nie robi pompek - tylko odpycha ziemię
                                                  • kora3 Re: Minnie - zapytania 14.02.16, 10:50
                                                    minniemouse napisała:

                                                    to raz zamiast zadzwonic, bo jej nie pasowalo -wyslala
                                                    > email.
                                                    > i dostala grzeczny opieprz.


                                                    Minnie, ale czy Ty nie możesz pojąc, ze tak naprawdę to czy Mila znala regulamin i skąd NIE MA ZNACZENIA? Milamala zapytała w temacie listu pani dyrektor do wszystkich rodziców. Dla mnie list był w tonie tzw. służbowym, niezbyt miłym, ale nie niekulturalnym. Zważywszy, że idzie o Holandię, gdzie taki ton jest ogólnie przyjęty w relacji dyrektor szkoły - rodzice dzieci i osobe z opisu oschłą i slużbistkę, można uznać, że lit pani dyrektor był poprawny co do SV.

                                                    Bez względu Minnie na to, czy cos jest jasno określone w regulaminie, czy nie "opieprzać" także grzecznie nie jest zgodnie z SV smile Każdy jest człowiekiem, może się pomylić, nie doczytać, zapomnieć, źle zrozumieć. Jeśli tak się stało, to należy grzecznie zwrócić temu komus uwagę, a nie "opieprzac". Jednakowoz Mila tak odebrała list dyrektorki, bo najprawdopodobniej jest to osoba ogólnie oschla, a przy tym w NL taki ton jest najwyraźniej przyjęty.

                                                    > swiety by sie zawzial aby udowodnic.
                                                    >


                                                    Jeju, Minnie smile Jaka prowokacja, jaki święty?
                                                    Normalnie człowiek by się tak wcale nie angażował w udowadnianie Mili, ze nie może mieć racji, nawet nomen omen będąc o tym swiecie przekonany. Każdy poza T by odpuścił, dobra, niech Ci będzie, mam swoje zdanie i czesc.
                                                  • minniemouse Re: Jeszcze to bo zapomnialam.. 14.02.16, 09:56
                                                    Koro dlaczego wierze T a nie M?
                                                    bo pisze z sensem, podaje dowody w postaci linkow a przede wszystkim uzywam zdrowego rozsadku: zaden/na dyrektor/ka w HOLANDII nie bedzie szykanowal/a dziecka za niewinne zasiegniecie informacji w niejasnej sprawie, nawet jesli domysla sie o kogo chodzi.

                                                    A już w sytuacji, gdy na jaw wyszło, że owa matka o incydencie z mailem i FB opowiada wszem i wobec podważając postępowanie pani dyrektor

                                                    Dyrektorka nie znajaca ani w zab po polsku???????????????? nie majac mozliwosci sprawdzic czy to prawda??? i gdzie?? co? jak?
                                                    pokaz mi DOWOD Koro ze wyszlo na jaw.

                                                    Minnie
                                                  • kora3 Re: Jeszcze to bo zapomnialam.. 14.02.16, 10:53
                                                    Minnie, no nie, naiwna jesteś jak dziecko smile
                                                    Posługujesz się STEREOTYPAMI moja droga, a to jest zawsze złe, TAKZE gdy chodzi o stereotyp pozytywny, bo takim TERAZ się posługujesz.

                                                    Ja z doświadczenia wiem, że Holendrzy jak i przedstawiciele różnych innych nacji, mogą być RÓZNI. Nie sa to wbrew temu co piszesz same anioły. Jak zresztą i inne nacje.

                                                    A skoro Minniie po raz kolejny pytasz, gdzie dowód, ze wyszło na jaw, to znaczy ze nieuważnie czytasz zarówno moje posty, jak i wyjaśnienia T.
                                                  • kora3 Jeszcze Minnie, bo teraz ja zapomniałam :) 14.02.16, 11:09
                                                    Mówisz o zdrowym rozsądku... Hmm no to zdroworozsądkowo dyrektor szkoły pytany przez całkowicie postronną osobę od kiedy jakaś informacja jest na stronie internetowej szkoły stara się dowiedzieć DLACZEGO ta osoba pyta Minnie. Tym bardziej ktoś będący służbistą.
                                                    Opiszę ci z grubsza jakąs sytuację nieznanej Ci osoby np. z taka instytucja jak NFZ, a ty zamailuj do tej instytucji z zapytaniem dlaczego tak. Głowe dam, ze zwrotnie dostaniesz zapytanie kim jesteś (w sensie kogo reprezentujesz) oraz dlaczego ta sprawa Cię interesuje. Normalne. Bo NFZ ma obowiązek udzielać informacji: tym co sprawa ich dotyczy, organom nadrzędnym w stosunku do siebie, dziennikarzom. I na tym koniec Minnie.
                                                    Tobie, jakiejś postronnej Minnie nie ma obowiązku, wiec zapyta o argumenty na podstawie których oczekujesz odpowiedzi.

                                                    Nie przypuszczam, by dyrektorka hilenderskiej szkoły, do tego oschła sluzbistka tak zwawo udzielała odpowiedzi T, która jest osobą postronną (!!!!). Jakiejś ogólnej w stylu jakie sa wymogi, pewnie tak i pewnie odsyłając na strone, gdzie teraz jest już wszystko smile Ale jakichś szxczegółowych w stylu od kiedy to jest na stronie - nie, nie bez wyjasnień. Bo niby dlaczego? T nie jest przedstawicielką organu kontrolującego szkołę, wiec dlaczegóżby się jej miała opowiadać od kiedy coś tam jest na stronie. TERAZ jest i gitara.
                                                  • minniemouse Re: Jeszcze Minnie, bo teraz ja zapomniałam :) 15.02.16, 01:54
                                                    No i gdzie ten twoj niezbity, niezaprzeczlany dowod, Koro, co??
                                                    jakos nie masz, hmm

                                                    ja podalam linki i dowody na wszystko - ty nie. co za lipa.
                                                    M
                                                  • kora3 Re: Jeszcze Minnie, bo teraz ja zapomniałam :) 15.02.16, 07:07
                                                    Dowód jest w postaci postu T - przyznała, ze mailowała, ze była mowa o tym incydencie z M.
                                                    O TYM rozmawiamy Minnie, nie o regulaminie. Bo z regulaminem sprawa jest jasna - był czy nie był tam wpis dyrektorka miała prawo przypomnieć (jeśli był) i dopisać, jeśli nie było byle grzecznei.
                                                    LipięTy odstawiasz smile - usiłujkesz udowdinic, ze można być niegrzecznym jesi ma się przekonanie o swej racji. Nie Minnie, nie można
                                                  • kora3 Naprawdę lipa Minnie:(- nieuwaznie czytasz 15.02.16, 08:13
                                                    Prawdziwa lipa, gdy DOROSŁA, OBYTA, DOSWIADCZONA OSOBA - jaką jesteś Minnie uważa, że można wpychać się z bytami w cudze życie z checi udowodnienia swej racji na głupim forum w dodatku. To jest zwyczajnie NIEPOJETE Minnie, niepojęte.
                                                    Nawet w realu, walcząc naprawdę o swoje człowiek powinien zachowywać jakiś umiar Minnie. Nawet w realu, gdy spór jest o tzw. pietruszkę, czyli kto ma rację w błahej sprawie nie należy po trupach isc do celu, by swoją rację udowodnić. Nawet będąc o niej swiecie przekonanym Minnie. Własnie dlatego, ze idzie o "pietruszkę", sprawę na udowadniającego błahą, która go nie dotyczy. !!!
                                                    Dokladnie pokazał to przykład mej współpracownicy. Coś sobe wkręciła, źle zrozumiala, ale BYŁA przekonana na bank, ze to ona ma racje, a ja kłamię. Mogłam kłamać? Moglam Minnie, teoretycznie mogłam, dalibóg nie wiem po co, w jakim celu, ale mogłam. No i? Dla tej pani zadnego znaczenia nie miało kto w moim eksmałzeństwie podał o rozwod, wcale jej to nie dotyczyło Minnie. ALE miała przekonanie o swej racji, a ja pare razy powiedziałam jej, ze bzdury pleciesmile Mogła poczuć się wezwana hehe do udowodnienia? No mogła ...

                                                    Jest to osoba tępa, która nie wiedziała, ze całkowicie bezkolizyjnie i dyskretnie może się przekonać sama jak było - w PL wyroki sadów są jawne. Mogła zatem wpaść na pomysł zadzwonienia do mego eksmęża, na przykład. Namierzenie go pewnie byłoby nie tak trudne, choć go nie znala wcale. Wg Ciebie kobieta nie zrobiłaby nic zlego - zwrócilaby się do źródla (hehe) w celu potwierdzenia, albo zaprzeczenia swoim przekonaniom. Gdyby zrobiła to grzecznie i raz, to mój eksmąż nie mógłby skarżyc jej o nękanie itp. Normalny człowiek nie odpisalby na taki mail od obcej osoby, albo odpisałby "Co to panią obchodzi", albo i prawdę, nieprawdę - bez znaczenia. Wiec wg Ciebie nic by się nie stało.
                                                    A tu się stać mogłoby Minnie- napisałaby do ciężko chorego człoiwieka czym moglaby zaszkodzić poważnie i jemu i mnie. Czy mogłaby przewidzieć, ze tak się może stać? Wg Ciebie pewnie - nie. A wg mnie tak - nie zaraz koniecznie musiałaby wpaść na to, że mój eksmąż jest chory - ale powinna przewidzieć, ze takie pytanie ze strony nie znanej mu osoby z kręgu osob tu mi znanych może wywołać irytacje i jakieś podejrzenia. Na to powinien KAZDY wpaść.

                                                    Analogicznie tutaj: T mogła do woli korzystać z oficjalnej strony szkoły - tego co jest na niej ogólnodostępne i tym posiłkować się udowadniając swą rację, skoro już tak jej na tym zalezało. Ale nie powinna się w żadnym razie posuwać do mailowania do szkoły, bo nie jest w stanie Minnie przewidzieć konsekwencji tego.
                                                    Tak wiem, zaraz będzie, ze nie a dowodu, ze jakieś konsekwencje są, czy będą.
                                                    Ale tak się złośliwie składa Minniesmile, ze ja naprawdę mam bardzo dobrą pamięć. I pamięma, ze T tu napisała, iż w regulaminie szkoły jest napisane, ze wszelkie ujawnianie i przekazywanie postronnym osobom informacji dot. szkoły, które szkole moglyby zaszkodzić jest ZABRONIONE - dokładnie takie słowo - ZABRONIONE. Czy Ty to rozumiesz Minnie?
                                                    Milamala zrobiła cos zabronionegosad - na wyraźne nagabywania T podała link do konkretu - strony szkoły. Postąpiła źle (no wg Ciebie nie za bardzo, była bowiem wzywana na foru, KAZANO jej hehe udowodnić swe racje), najpewniej nawet nie pomyślawszy o tym, że na polskim forum ktoś wpadnie na to, by kontaktować się ze szkołą. Ale tak się stało.
                                                    Czy teraz już Minnie rozumiesz, że obawy Mili co do możliwych konsekwencji NIE SĄ bezpodstawne?
                                                    Mało tego T z wielka satysfakcją tu napisała o tym, ze takie informowanie jest ZABRONIONE. Czyli wiedzac o tym, ze jest skontaktowała się ze szkołą mając pełna swiadomośc, że może to narobić Milamali kłopotów, całkiem realnychsad
                                                    Jako osoba uwazająca regulaminy za swietośc powinna była OSTRZEC Milę przypominając jej ten punkt regulaminu, a nie jeszcze wykorzystywać jej naiwność i cieszyc się, że tak naiwna byłasad
                                                    Naprawdę nie rozumiem jak możesz uznawać takie zachowanie za normalne i fair, sorrysad
                                                  • kora3 Cytat z tej wypowiedzi T 15.02.16, 08:41
                                                    Żebys mnie znow nie mordowała, że nie a czegos takiego itd. to cytuję Ci poniżej z data i godziną oraz Nickiem, bo nie wiem jak teraz skopiować link do postu:


                                                    tijgertje 05.02.16, 01:59

                                                    Za nauczycielke odpowiadac nie moge. Brakuje mi zdolnosci telepatycznych, za to przejrzalam link do strony wspomnianej szkoly i owszem, zarzad ma nawet tzw "gedragscode", koud zachowan, cos w rodzaju zestawienia dobrych zasad w obchodzeniu sie z innymi, w tym wypadku dotyczacy pracownikow i uczniow szkoly. W roznych miejscach i w odniesieniu do roznych sytuacji tubylcy maja takie rozne mini poradniki dobrego zachowania. Kod tenze obowiazuje w obecnej formie od pazdziernika 2012 roku i jak byk zawiera punkt o tym, ze pracownik / uczen korzysta z portali spolecznosciowych wylacznie w celach prywatnych. Co wiecej, na upartego nawet o podanei tu linka mogliby sie prawnicy przyczepic, gdyz w tym samym punkcie pisza, ze zamieszczanie jakichkolwiek informacji mogacych prowadzac do ujawnienia tozsamosci szkoly jest zabronione ( wlasnie zabronione, nie napisali lagodniej, jak dyrektorka w biuletynie informacyjnym, ze "nie chodzi o to, by..."

                                                    O tym, ze regulamin zabrania ujawniania tozsamosci szkoły jest w vzesci wytłuszczonej. NADAL uważasz, że "nic się nie stało, Polacy nic się nie stało" skoro z tego co wcześniej zacytowałam z postu T WIADOMO, ze była mowa o tym konkretnym incydencie podczas mailowej wymiany informacji T ze szkołą?
                                                  • minniemouse Re: Cytat z tej wypowiedzi T 15.02.16, 22:04
                                                    Prosilam o dowod ze dyrektorka wie ze jest o niej watek. gdzie ten dowod??
                                                    gdzie?? no, gdzie???

                                                    ponownie dostalam tylko slowotok od rzeczy, sorry.
                                                    najwyrazniej starasz sie na sile przedluzyc dyskusje.

                                                    Minnie
                                                  • matylda1001 Re: Cytat z tej wypowiedzi T 16.02.16, 01:36
                                                    Rany bosssskieeee! Ktoś tu twierdził, że dyrektorka wie, że na polskim forum jest o niej wątek???
                                                    Poproszę o link do tej wypowiedzi.
                                                  • kora3 Matyldziu :) 16.02.16, 06:03
                                                    matylda1001 napisała:

                                                    > Rany bosssskieeee! Ktoś tu twierdził, że dyrektorka wie, że na polskim forum je
                                                    > st o niej wątek???
                                                    > Poproszę o link do tej wypowiedzi.


                                                    Dokładnie ...
                                                    Obawiam się, ze Minnie teraz tzw. "gra wariata". Chciala dowodu na to, ze M teraz może mieć kłopoty w zwqaizku z "interwencją" T. Dostała. Dostala jednocześnie dowód na to, że T wiedziała o tym, że M może mieć te kłopoty. Nigdzie nie pisałam, ze dyrektorka miałaby wiedzieć SKAD osoba postronna (czyli T) uzyskała informacje o szkole włącznie z ta o która konkretnie chodzi !!! Wystarczy, ze taka osoba uzyskała te informacje, co potwierdzono w korespondencji z ta osobą, czyli z T.
                                                    Minnie będzie teraz udawac wielkie niezrozumienie wynikające z mieszkania w CAN, różnicy czasu, zmeczenia itd. ale golym okiem widać, ze się zwyczajnie wymiguje. smile Twierdziła, że z faktu kontaktu T ze zkołą M nic złego dla M i jej dziecka wyniknąć nie może. Udowodniłam jej ze może (nie muszac kontaktować się ze szkoła dziecka, choć wzywała mnie i jeszcze pare osob do tego udowaniania, co w pojęciu Minnie jest bezwzględnym nakazem na forum hehe), to teraz odwraca kota ogonem. smile

                                                    >
                                                  • matylda1001 Re: Matyldziu :) 16.02.16, 13:23
                                                    Jak Minnie się zaprze, to nie ma przeproś smile Podążając tokiem Jej rozumowania należałoby teraz skontaktować się z tą dyrektorką i zapytać wprost - czy i jakie wrażenie wywarł na niej incydent z Milamalą i czy zamierza wyciągać konsekwencje. Na szczęście Minnie nie zna niderlandzkiego bo kto wie, czy nie mielibyśmy już odpowiedzi wink
                                                  • kora3 Re: Matyldziu :) 16.02.16, 13:25
                                                    Ło matko, nie daj Boże ... smile
                                                  • matylda1001 Re: Matyldziu :) 16.02.16, 14:50
                                                    smile Sama się przestraszyłam tego, co napisałam i dlatego pragnę oświadczyć, że ja się takiej odpowiedzi NIE DOMAGAM!
                                                  • kora3 Re: Matyldziu :) 16.02.16, 15:32
                                                    LOL smile ani ja, ani ja tylko nie dzwoń i nie mailuj Minnie - plizzz
                                                  • kora3 Re: Cytat z tej wypowiedzi T 16.02.16, 05:26
                                                    Nie kompromituj się Minnie - nigdzie nie pisałam, ze dyrektorka miałaby wiedzieć o dyskusji na forum.
                                                    Już daj sobie spokój z tymi wymysłami smile
                                                  • kora3 Matyldo - no właśnie 14.02.16, 08:24
                                                    Ja się naprawdę dziwię braku zrozumienia sytuacji ze strony Minnie sad
                                                    Raz z tego powodu oczywistego, jaki podałaś - skoro w regulaminie było to napisane, to na jaką u licha okolicznośc T mailowała do szkoły? Jak zrozumiałam na taka, ze chciała ustalić, czy było "od zawsze", czy też pojawiło się PO incydencie z Milamalą. Jeśli tak było, to siłą rzeczy MUSIAŁA wspomnieć o tym incydencie. Bo gdyby w mailu normalnie zapytala "Jakie są zasady informowania o planowanej absencji dziecka w Waszej szkole?", to pewnie dostałaby link do strony, na której już w tym momencie WSZYSTKO podobno było. smile
                                                    I nadal nie wiedziałaby, czy to pojawiło się po incydencie, czy było wcześniej.
                                                    Skoro zatem MUSIALA pytając zahaczyć o incydent z Milamalą, to oczywiste jest, że była o nim mowa. T zresztą sama to przyznała zauważając przy tym, że uswiadomila dyrektorce, że działa na wlasną reke, a nie proszona przez kogoś.
                                                    Tak czy owak oczywistym jest, że nie pytała ogólnie, tylko w nawiązaniu do incydentu!!!

                                                    A dwa - nie mogę pojac na serio, jak Minnie może uwazac, ze to całkiem normalne, by bedac osobą zupełnie postronna, jedynie dyskutantem na forum kontaktować się ze szkołą cudzego dziecka - kobiety znanej sobie TYLKO z forum - zahaczając o konkretną sytuację z udzialem matki tego dzicka, by UDOWODNIC SWĄ RACJĘ na tymze forum.
                                                    Przecież to OCZYWISTE, ze takich rzeczy się nie robi, nawet z pozytywnych pobudek, nawet w celu obrony dobrego imienia swego hehe nicka!
                                                    Nie robi się, bo to już wchrzanianie się w osobiste sprawy innych bez zaproszenia! Co innego dyskusja na forum, a co innego real.

                                                    Dziwi mnie także naiwność Minnie w temacie ewentualnych kwasów ze strony dyrektorki po tej sytuacji. Dorosla, inteligentna, obyta kobieta, a nie wie, że wszędzie ludzie bywają rózni, w tym drażliwi na swoim punkcie, z przerostem ego, złośliwi itd. także.
                                                  • minniemouse Re: Vi - san 12.02.16, 23:05
                                                    vi_san napisała:
                                                    Minnie, oceniamy nie co się stało, a co się może stać - proste?


                                                    Nie, kochana, NIE oceniamy tego co sie moglo stac tylko co sie JUZ STALO.
                                                    A co sie takiego stalo - bez zadnych watpliwosci M oskarzyla T ze ta zaszkodzila jej dziecku.
                                                    zaszkodzila, fakt dokonany - nie tryb przypuszczajacy.
                                                    wlasnie dokladnie o to chodzi, o JUZ wysuniete oskarzenia, bezpodstawne, nieudowodnione oskarzenia
                                                    poniewaz jak dotad oskarzycielka NIE udowodnila swojej rzekomej krzywdy.
                                                    Bez zadnych watpliwosci M tez utrzymywala, iz na szkolnej stronie nie bylo podane jak zawiadamiac - na co T podala link do strony szkolnej istniejacy od 2012 r z informacja dla rodzicow jak zwiadamiac o nieobecnosci dzieci - wiec bylo tam.

                                                    Minnie
                                                  • vi_san Re: Vi - san 13.02.16, 09:04
                                                    Ok, TY zawsze wiesz najlepiej i klękajcie narody. Ty WIESZ jaka jest dyrektorka placówki dziecka M., WIESZ co i jak napisała w mailu T., WIESZ jak było, jest i będzie. Z mojej strony EOT.
                                                  • kora3 Minnie 12.02.16, 13:41
                                                    Nie ściemniaj Minnie, bo ZAREAGOWAŁAM smile Wpisów jest dużo, ale nie zarzucaj mi czegos bezpodstawnie, bo zdaje się, ze za tym nie jesteś smile
                                                    Napisałam wyraźnie, ze NIE MA znaczenia, czy zachowanie T jakos zaszkodziło M. W zakresie SV rzecz jasna. Pewne zachowania są sprzeczne z normami społecznymi nawet jeśli obiektywnie nikomu nie szkodzą Minnie.
                                                    Przykład - zachowanie pani Nowak. Obiektywnie jej wariackie wścibstwo nie zaszkodziło przecież ani wnuczce pani Kowalskiej, ani samej Kowalskiej. Nie zrobiła Nowakowa też nic sprzecznego z prawem: wówczas listy egzaminacyjne były ogólnodostępne (nie wiem jak jest teraz) i każdy mogł je sobie przeczytać. Mimo tego zachowanie Nowakowej spotkało się jak wspomniałam z potępieniem. I nie dlatego, ze było obiektywnie szkodliwe dla kogoś, ani nie dlatego, ze było łamaniem prawa, ale u licha dlatego, ze było wariackie i sprzeczne z norma społeczną. Norma ta mówi bowiem, że nie wtykamy nosa w nieswoje sprawy, nie węszymy wokół innych i nie "dochodzimy prawdy" w sprawach innych, które nas nijak nie dotyczą.

                                                    Podobnie sprzeczne z norma społeczną było zachowanie T. Sama zresztą uznała to poniewczasie i napisała, ze żałuje swego postępowania.

                                                    Czy ta sprawa może zaszkodzić dziecku Milamali - nie wiem, ale wykluczyć tego Minnie nie można. I nie, nie przekonuje mnie argument innej (niż Polaków) mentalności Holendrów. Bo z doświadczenia wiem, ze wszędzie na całym globie są ludzie ROŻNI. Fajni, niefajni, złośliwi, życzliwi, empatyczni, egoistyczni itd. Jak już też pisałam - jakby Holendrzy byli ideałami to nie byłoby w NL więzień (albo siedzieli by w nich tylko cudzoziemcy), konfliktów żadnych, spornych sytuacji, mnóstwa pracowników zatrudnionych "na czarno" itd.
                                                    Pewnie, że na bank dyrktorka szkoły nie będzie bic teraz dziecka Milamali, ani stawiac w kącie smile, ALE może spowodować, ze dziewczynka majaca już spore trudności adaptacyjne jak wspomniała Mila będzie się czuć w szkole jeszcze bardziej obco. Nie musi robić nic nielegalnego Minne. I najpewniej nie zrobi. Ale także na legalu można dzieciakowi uprzykrzyć życie, zdaje się Vi - san taki przypadek opisała i co za zdziwo miał miejsce właśnie w NL.
                                                    Jasne MY możemy pomyśleć: kto by się mścił za jakies pytanie postronnej osoby o jakiś nieważny incydent i to jeszcze na dziecku? Ano niestety Minnie są tacy ludzie. To okropne, ale są. Może Milamala jest przewrazliwiona, no możliwe, chodzi wszak o jej dziecko, które w dodatku ma problemy adaptacyjne. Ale może nie. Ona zna te dyrektorke, my nie i T także nie. Mila twierdzi, ze jest niezbyt mila, dlaczego jej nie wierzyć? Argument, że jest Holenderką, a Holendrzy maja "inną mentalność" jest niezbyt mądry Minnie. Raz z powodów jakie podałam - w każdym kraju sa rózni ludzie, a dwa: nie wiemy czy jest Holenderkąsmile Najprawodopodobniej jest obywatelka NL, ale to nie znaczy, że etnicznie Holenderka, ani nie znaczy, ze osobą wychowaną w mentalności typowej dla Holendrow. Może być np. dorosłym dzieckiem imigrantów, albo panią, która wyszła za Holendra o pochodzi z innej nacji.

                                                    A ze naprawdę można się za byle gie mścić na dziecku osobiście widziałam. Moja znajoma - celniczka miała dziecko w przedszkolu. Wychowaczynią była miła pani. Dzieciak lubił tam chodzic i było to dziecko bez jakichś szczególnych problemów. Pani ta pewnego razu poprosiła te znajomą na stronę i poprosiła o przysługę - jej syn dostał od mobilnych mandat, bo skontrolowali go na ulicy i miał przy sobie karton fajek z przemytu. Pani wychowaczyni poprosila, czy znajoma by nie mogla jakos pomoc anulować ten mandat, o syn nie zarabia wiele itd. Znajoma nie była mobilniakiem, ani zadnym ważnym celnikiem, zwyczajnym, pasowym o niezbyt dużym wówczas chyba rocznym stazu w SC. Odmówiła tłumaczac, ze nie ma takich możliwości (prawda), a obecnie każdy mandat jest rejestrowany natychmiast w systemie (prawda) skąd wycofać go teoretycznie można, ale tylko posiadając stosowne uprawnienia, których ona nie ma (prawda). Nie skomentowała bezczelnej bądź co bądź prośby. Pani wychowawczyni powiedziała, ze no tak, rozumie. Tyle, ze po tym zdarzeniu synek znajomej coraz mniej chętnie chodził do przedszkola. Nie, nikt mu krzywdy nie robił Minnie. Ale jak dawniej pani była miła dlań i chwaliła dziecko, tak stała się oschła, zwracająca uwagęna kazde nawet najmniejsze uchybienie matki, czy dziecka, a także na nieudany rysunek itd.
                                                    Są Minnie TACY ludzie, choć może się toi wydawac niepojęte. Znajoma dzieciaka przeniosą do innego przedszkola, ale nie miała podstaw do skarg na panią wychowawczynię. NIC nielegalnego wobec dziecka się nie działo, ale atmosfera wokół niego bardzo się na legalu zmieniła ...
                                                  • minniemouse Re: Minnie 12.02.16, 23:31
                                                    kora3 napisała:
                                                    Nie ściemniaj Minnie, bo ZAREAGOWAŁAM

                                                    NIE zareagowals ani razu Koro, na moje konretne pytania - co powiesz na brak dowodow ze strony autorki vs konretne dowody ze strony T?
                                                    ani razu nie skomentowalas faktu iz autorka poza stekiem zlorzeczen w sumie tylko nalala morze wody o jej rzekomej krzywdzie - ALE NIE MA ANI JEDNEGO DOWODU na swoje slowa!

                                                    W przeciwienstwie do T ktora kazdy swoj wywod poprala stosownymi linkami,
                                                    a nawet ja niezaleznie od kazdego wyszukalam moje wlasne linki z faktami i podalam tutaj.
                                                    Powtorze -nie zareagowals na fakt, ze autorce ponad wszelka watpliwosc udowodniono nieznajomosc rzeczy i brak jej najmniejszego dowodu na jej "krzywde".

                                                    A twoj przyklad - o rety! od rzeczy przyklad.
                                                    Jako dowod ze na czteroletnim dziecku za zasiegniecie normalnej informacji w szkole, informacji jaka szkola ma OBOWIAZEK podac
                                                    przytaczasz historyjke o zdemoralizowanej matce chcacej wyciagnac jej doroslego syna-kryminaliste z odpowiedzialnosci za swoje wstretne, kryminalne czyny???
                                                    zastanawiasz sie czasem Koro jak - przepraszam - bez sensu fantazjujesz?
                                                    Dwie krancowo rozne, w niczym niepodobne sytuacje, sa dla ciebie argumentem??

                                                    Koro, niezmiennie od poczatku powtarzam jakie sa TU GOLE FAKTY.
                                                    fakty wynikajace ze slow samych autorow,
                                                    nie przytoczone od czapy przyklady jak to "jedna baba drugiej babie.." ktore nie maja nic wspolnego z faktami tutaj.


                                                    Podobnie sprzeczne z norma społeczną było zachowanie T. Sama zresztą uznała to poniewczasie i napisała, ze żałuje swego postępowania.


                                                    BZDURA! T nic podobnego nie uznala, a zalowala ze dala sie wciagnac poniewaz autorka zareagowala histerycznie i nieadekwatnie. co jest zupelnie zrozumiale, kazdy by zalowal ze w ogole pisnal slowo na tak skrajna reakcje.
                                                    Co NIE JEST w zadnym wypadku "uznaniem niepoprawosci swojego zachowania"!
                                                    T zachowala sie normalnie i rzetelnie.
                                                    Nie uda cie Koro zaprzeczaniu na sile rzeczywistosci, no sorry.


                                                    Minnie
                                                  • kora3 Re: Minnie 13.02.16, 00:58
                                                    Minnie - naprawdę sądzisz, ze jeśli będziesz swoje powtarzac jak mantre to stanie się to prawdą?

                                                    Zareagowalam - wyraziłam zdanie, że nie jest ważne, czy zachowanie T zaszkodzi dziecku M - z punktu widzenia SV rzecz,jasna bo nawet jeśli nie z tegoż punktu było naganne.
                                                    Tak uważam i nie zmieniam zdania. Tak samo naganne było zachowanie p. Nowak, które nikomu nie zaszkodziło, bo i jak?

                                                    Poza tym Minnie - taka uwaga - zarzucasz Mili zbytnia emocjonalność, gdy chodzi wszak o jej dziecko w realu, a sama tak się nakręciłaś, że wypisujesz pod wpływem emocji totalne bzdurysmile
                                                    Osoba ukarana mandatem karnym NIE JEST w polskim rozumieniu tego słowa kryminalistą. smile I zaprawdę nie wiem skad to wytrzasnęłaś. Może w CAN osoba ukarana mandatem nim jest, ale w PL nie.
                                                    Posiadanie niewielkiej ponad normę ilości wskazującej na docelowy użytek własny towaru akcyzowego bez polskich znaków akcyzy nie jest w PL przestępstwem tylko wykroczeniem. Jest karane mandatem karnym i osoba nim ukarana nie figuruje w rejestrze skazanych. Wiec nazywanie takiej osoby kryminalistą a wykroczenia ohydnym czynem kryminalnym tchnie Minnie farsa smile
                                                  • minniemouse Re: Vi - san 11.02.16, 13:07
                                                    Z tego punktu widzenia nie ma kompletnie znaczenia czy i jakie negatywne skutki ma czyjes naganne zachowanie. Brak skutków bowiem nie zmniejsza bynajmniej naganności zachowania.


                                                    a tu MA, i to jeszcze jak ma, bo od tego cala chryja sie zaczela - ze "dziecku zaszkodzila".
                                                    a co wazniejsze, to sama chciala aby "udowodnic jej.." .. itd - ale nie chce mi sie tlumaczyc apiat.

                                                    Ale to nie zmienia faktu, że to zachowanie było naganne z punktu widzenia SV a po ludzku po prostu wariackiesmile

                                                    a nienie, z punktu widzenia sv bylo zle ale nic wariackiego Koro nie ma w nadmiernej ludzkiej ciekawosci.
                                                    najlepsze dowody jakie to normalne i ludzkie - to jak zaraz posypaly sie przyklady z ciocia Jadzia i co tam jeszcze Visan napisala.
                                                    bardzo, bardzo to normalne i ludzkie, wsciubianie nosa w nieswoje sprawy. tylko niekulturalne.

                                                    coz, kobieta byla wyjatkowo ciekawska. bardzo ludzka, normalna przywara.
                                                    z tym ze, jeszcze nie samym wscibstwem podpadla a tym co i jak powiedziala.
                                                    gdyby trzymala buzie na klodke "wiem juz ze to prawda" to by nikt sie oburzal, nawet gdyby ja przyuwazyl przy sprawdzaniu cudzej listy.
                                                    albo gdyby przylapala p. Kowalska na klamstwie- tez by byla in a reakcja.
                                                    oburzenie objeloby tez Kowalska.


                                                    Minnie
                                                  • kora3 Re: Vi - san 11.02.16, 13:17
                                                    Wiesz Minnie - z wadami to jest tak, ze trzeba nad sobą pracować, albo liczyć się z konsekwencjami wad. Nie interesuje mnie, ze ktoś już tak ma, ze jest np. wścibski, czy chamski. Niech ma, ale niech się liczy z konsekwencjami smile
                                                    Nie, oburzenie nie objęłoby Kowalskiej, bo w sumie nikogo to jakoś nie interesowało gdzie jej wnuczka, pozostałym sąsiadom, jak i Nowakowej znana głownie Z WIDZENIA idzie do szkoły.
                                                    Może jeszcze ewentualnei, gdyby kobita się chwaliła, że wnuczka olimpijka wszystkich zdeklasowała na egzaminach, a tu okazałoby się, ze nie zdała. Ale nie chwaliła się i jak znam życie to pewnie tylko Nowakowej wspomniała ze się dostała, bo ta pytałasmile
                                                    Normalnie ludzi takie rzeczy nie interesują, gdy nijak ich Minnie nie dotycza. Ok, Nowakowa zapytala, bo wcześniej o tym gadaly, miały wnuki w tym samym wieku i nic złego, ze zapytala, ani dziwnego. Ale sprawdzanie listy było dziwactwem, PATOLOGICZNYM zachowaniem.

                                                  • minniemouse Re: Vi - san 12.02.16, 01:21
                                                    Kora napisala:
                                                    Nie, oburzenie nie objęłoby Kowalskiej, bo w sumie nikogo to jakoś nie interesowało gdzie jej wnuczka, pozostałym sąsiadom, jak i Nowakowej znana głownie Z WIDZENIA idzie do szkoły.


                                                    oburzenie nie objeloby osoby ktora publicznie, i w tym konkretnym przypadku juz notorycznie oklamuje otoczenie?
                                                    ejze Koro.. wink

                                                    Minnie
                                                  • kora3 Re: Vi - san 12.02.16, 09:42
                                                    Notorycznie? W tym konkretnym przypadku nie słyszałam, by pani Kowalska jakoś obwieszczała do jakiej szkoły i w jakich okolicznościach dostała się jej wnuczka. Na pytanie sąsiadki odpowiedziała gdzie się wybiera (w sensie - zdaje) oraz potem, ze się dostała.

                                                    Sadze, ze gdyby okłamała w tym samym tonie (bez jakichś mitów, ze najlepsza w województwie np.) Nowakową i innych, to poza ta psychopatka Nowakowa nikt by uwagi na to nie zwrócił, bo w sumie co to kogoś obchodzi gdzie się uczy znana z widzenia dwa pokolenia młodsza dziewczynka.

                                                    Pisałam ci już - ludzie często nie móiwą prawdy, albo wręcz kłamią w SWOICH sprawach i POWINNO się to zmilczeć jeśli tylko nikomu nie wyrządzają tym krzywdy np. ich dyskredytując.
                                                    Mowa o tym była już w paru watkach Minnie. Znam kobietę, którą mąz dość spektakularnie sciął w rogi. Mówiąc kolokwialnie rozmnożył się z jej siostrzenicą. Pani na pytania dlaczego się rozstali mówiła "wypaliło się". Ja znałam prawdę i Twoim zdaniem co? Powinnam słyszac taka odpowiedź obwieścić, ze tak i tak i jeszcze ze szczegółami? Bo przecież oklamuje otoczenie hehe i to heh notorycznie. No i co z tego Minnie, co? Co to otoczeniu szkodzi, ze nie mowi prawdy, powiedz mi?
                                                    Mój kolega przez ałe lata podtrzymywał, ze jego ojciec nie zyje. LATA! Przez czysty przypadek przy okazji śmierci tego ojca wyszło, ze przez te lata zył sobie i wcale się synem nie interesił po rozstaniu z matka. I co? Ano nic Minnie, nic choć latami notorycznie moja droga kolega okłamywał otoczenie. Nic, bo komu z nas to zaszkodziło?
                                                  • kora3 Re: Vi - san 13.02.16, 01:18
                                                    Minnie, ja nie wiem już, czy Ty nie rozumiesz, czy udajesz...

                                                    Sytuacje w zyciu są ROZNE Minnie, RÓZNE...

                                                    Bardzo wiele zależy od kontekstu, a Ty uparcie starasz się go nie dostrzegać. smile

                                                    GDYBY pani Kowalska co i rusz zanudzala innych opowieściami, jak to jej wnuczka okazała się najlepsza na egzaminach do X, a okazałoby się - wszystko jedno jak- ze ledwo zdała, albo tym bardziej nie zdala to pewnie owszem, spotkałoby się to z potepieniem otoczenia.

                                                    Ale jakby na natarczywe pytania wscibskiej sąsiadki powiedziała, ze ni tak dostala się wnuczka i okazałoby się to nieprawdą, to pewnie nie. Bo raz, ze nikogo poza wscibska sasiadką by to nie obeszło, bo temat obcy reszcie, a dwa każdy pomyślałby, ze chciała się odczepić od wścibskiej baby i zbyla ja czymkolwiek.

                                                    Tak to funkcjonuje w świecie normalnych i kulturalnych ludzi. W nim ludzie nie maja potrzeby "dochodzenia prawdy" o innych, gdy ich ona nie dotyczy, a dowiedziawszy się jej przypadkiem udają, że wierza w dawna wersję i nic nie wiedza.

                                                  • minniemouse Re: Vi - san 13.02.16, 01:57
                                                    kora3 napisała:

                                                    najpierw, ponownie - znowu nie odnioslas sie do faktow.

                                                    > GDYBY pani Kowalska co i rusz zanudzala innych opowieściami, jak to jej wnuczka
                                                    > okazała się najlepsza na egzaminach do X, a okazałoby się - wszystko jedno jak
                                                    > - ze ledwo zdała, albo tym bardziej nie zdala to pewnie owszem, spotkałoby się
                                                    > to z potepieniem otoczenia.


                                                    Tak jak autorka upierala sie ze na stronie zawiadomienia nie bylo, a T udowodnila ze bylo,
                                                    i oskarzyla T o robienie szkody - bez podstaw bo na to dowodu nie miala i nie ma?


                                                    Minnie
                                                  • kora3 Re: Vi - san 13.02.16, 12:39
                                                    Minnie - PO RAZ KOLEJNY odnoszę się do faktowsmile
                                                    Oto fakty:
                                                    - M twierdziła, ze na stronie nie było wcześniej wyraźnei zaznaczone, ze ws.nieobecności dziecka można kontaktować się TYLKO via telefon w określonych godzinach rannych
                                                    - T twierdzila, ze musi być zaznaczone, bo w NL zawsze tak jest
                                                    - M zapodała link do strony szkoły
                                                    i tu się zatrzymajmy - nie znam holenderskiego i nawet nie otwierałam tego linku. Prawdę mówiąc, nie zadawałabym sobie tyle trudu, żeby przetłumaczyć za pomocą znających holenderski znajomych teksty na stronie szkoły, żeby coś komuś udowodnić.
                                                    No, ale T nie musiała zadzwać sobie wiele trudu, bo holenderski zna.
                                                    - T stwierdziła, ze na stronie jest
                                                    - M za to, ze teraz może jest, ale wcześniej nie było.
                                                    Tu znow się zatrzymajmy Minnie. Ani Ty, ani ja ani nikt nie jest w stanie TERAZ stwoerdzić od kiedy to na stronie jest. M twierdzi, ze od niedawna, T, że "od zawsze", tylko teraz dodano, że nie przez mail i nie przez FB należy zawiadamiać. Na bank zaznaczono to PO incydencie z Milamalą. Tylko nie wiemy czy TYLKO to dodano
                                                    Dalsze fakty :
                                                    - T chcąc nie wiadomo po co udowodnić, ze musiało być wcześniej mailuje do szkoły dziecka Mili.
                                                    - Teraz na logikę: NA PEWNO pyta od jak dawna jest to na stronie, a dyrektorka NA BANK kojarzy to z konkretna matką konkretnego dziecka - Milamalą.
                                                    Dlaczego tak jest na logikę? Ano dlatego, ze skoro TERAZ na stronie to jest, to o co miałaby pytać T w mailu? Czy jest? Ni nei, bo przecie twierdził, ze jest. Zatem w mailu nie pytała ogólnie o zasady zawiadamiania o absencji w tej szkole, jak sugerowałaś, TYLKO o to OD kiedy to jest. A to ma bezpośredni związek z incydentem z Milamalą. Sama zresztą przyznala, że napisała dyrektorce, iż o sytuacji wie od samej zainteresowanej, ale podkreślila, ze działa na wlasną rękę, a nie na jej prośbę. Taki wyjaśniała sama T.

                                                    - T otrzymuje jak dla mnie dość niejasną odpowiedz, jak na kraj w którym wszystko jest takie oczywiste. Tu było, tam nie było, po tym incydencie będzie i tu i tu, a incydent zdarzył się po raz pierwszy, bo wszyscy od zawsze wiedza co i jak - to także napisała sama T.

                                                    Z grubsza tak wlasnie wyglądają fakty Minnie. Nie są dla mnie tak oczywiste jak dla Ciebie, ze było itd.
                                                    Ale owe fakty dot. istnienia tego PRZED incydentem na stronie nie mają dla mnie znaczenia Minnie.
                                                    Milamala pytała, czy naszym zdaniem mail dyrektorki po wszystkim był grzeczny. To raz. A dwa - nie jest zgodne z SV wtrącanie się nieproszonym i postronnym w jakiekolwiek sprawy innych Minnie!!!
                                                    TAKZE a może nawet szczególnie wówczas, gdy się wtrąca TYLKO dlatego, ze się chce udowodnić swoją rację, a już bardzo szczególnie NA FORUM. !

                                                    Moja współpracownica wścibska tropicielka cudzych prawd TEŻ Twoim zdaniem mogła sobie zadzwonić do mojego eksmęża/napisać, by wyjaśnił kto o ten rozwod podał? Przeceiz chciała tylko ustalić prawdę. Ona UWAZAŁA, ze on mnie, a ja jej zarzucałam niewiedzę. Więc dla uratowania swego wizerunku hehe miała prawo? No karalne to nie byłoby, ale czy miała prawo zgodnie z normą społeczną? No nie.
                                                    Ale coż złego mogłoby się stać. Najwyzej gość by jej nie odpisał. Albo odpisał - prawdę albo nieprawdę, a jego słowa nadal nie stanowiłyby zadnego dowodu na to jak było. Albo "A co to panią obchodzi?" No w każdym razie nic by się wg Ciebie nie stało i stać nie mogło.
                                                    Otóż Minnie pojmij, że właśnie MOGŁO. Nie mam obowiązku opowiadania się ze szczegółów mego eksmałzeństwa ani też chęci opowiadania się szczególnie osobom jak ta pani - niebliskim i nielubianym. Więc nie znała ona pewnych faktów. I mogła napisac do człowieka Minie chorego psychicznie w fazie kumulacji choroby. Mogłaby tym zaszkodzić tak mnie, jakby sobie wkręcił, że nasyłam jakichś ludzi na niego, a także jemu osobiście, bo jest chory i może bardzo róznie zinterpretować takie bezczelne co prawda i bardzo osobiste, ale wszak niewinne pytanko.
                                                    No właśnie Minnie. Ale wg Ciebie niczłego by owa pani nie zrobiła - chciała poznac prawdę,zapytała się, nic nie wiedziała o jego chorobie itd.
                                                    To nie ma znaczenia Minnie - w ogóle nie powinna się tym INTERESOWAC, boi to nie jej broszka i tyle.
                                                  • minniemouse Re: Vi - san 14.02.16, 01:32
                                                    Tu znow się zatrzymajmy Minnie. Ani Ty, ani ja ani nikt nie jest w stanie TERAZ stwoerdzić od kiedy to na stronie jest.

                                                    jestesmy, bo ogolne przepisy sa ustalone od 2012r.
                                                    a poniewaz na stronie MUSI byc tak podstwowa informacja ja jak zawiadamiac szkole
                                                    Z PEWNOSCIA BYLA PODANA.

                                                    jedyna roznica to dodanie PO zeby nie stosowac emailu i FB, czyli praktycznie powtorzenie aby tylko dzwonic
                                                    DODANE, rozumiesz to slowo? DODANE


                                                    nie znam holenderskiego i nawet nie otwierałam tego linku.


                                                    lol, no pieknie. najwazniejszy dowod a ty nawet nie zadalas sobie trudu aby go sprawdzic????
                                                    nie musisz zreszta znac holenderskiego, te slowa telefonische - telefon, niet - nie (dokladnie nie pamietam ortografii) sa tak podobne do kazdego innego jezyka ze trzeba by byc naprawde ostatnim durniem aby ich nie pojac.
                                                    to jedno, a drugie kazdy moze uzyc automatycznego tlumacza strony. wystarczajaco tlumaczy aby zrozumiec tresc. jesli ja zrozumialam, ty bys bez problemu tez zrozumiala.

                                                    a w ogole to wystarczy jak przetlumaczy ci na angielski - A JA PRZETLUMACZYLAM TAK - podajac caly ten cytat ze strony.
                                                    technicznie wiec rzeczywscie nawet nie musialas sprawdzac linku bo podalam cytat w oryginale i po angielsku. choc powinnas byla.
                                                    Zabieranie sie do dyskusji nie zadajac sobie trudu Koro sprawdzenia faktow -
                                                    czyli nie znajac faktow
                                                    jest co najmniej ... uhmm.. nierozsadne.

                                                    Minnie
                                                  • kora3 Re: Vi - san 14.02.16, 06:48
                                                    Minnie - co Ty wyplatasz? Co powinnam była? To wątek poboczny - ten spor miedzy T i Msmile
                                                    Było, czy nie było wcześniej T nie powinna mailować do szkoły dziecka M - amen smile
                                                  • minniemouse Re: Vi - san 14.02.16, 01:52
                                                    Sama zresztą przyznala, że napisała dyrektorce, iż o sytuacji wie od samej zainteresowanej, ale podkreślila, ze działa na wlasną rękę, a nie na jej prośbę. Taki wyjaśniała sama T.

                                                    A nienie, nigdzie nie napisala ze " wie od samej zainteresowanej", mogla rownie dobrze powiedziec " chcialabym zapytac jaki jest regulalmin ...., nie jestem z nikim zwiazana i pytam dla wlasnej ciekawosci."

                                                    Teraz na logikę: NA PEWNO pyta od jak dawna jest to na stronie, a dyrektorka
                                                    > NA BANK kojarzy to z konkretna matką konkretnego dziecka - Milamalą.


                                                    A niech sobie kojarzy! sek w tym ze to nie ma zadnego znaczenia! pomylka ktora zrobila Milamala jest bez znaczenia, tak samo jak prosba o rozwianie watpliwosci ze strony Tijg jest zupelnie normalna!
                                                    dyrektorka zwyczajnie poinformowala pisemkiem jedna matke potem wszytskich rodzicow
                                                    bo takie sa procedury w tym kraju, w tej szkole.
                                                    tak samo jak udzielanie dodatkowych informacji klientom nie jest niczym dziwnym po zamieszaniu!!

                                                    Co tu sie naprawde stalo Koro to M sie siekla bo wytknieto i udowodniono jej nieznajomosc przepisow. nic wiecej Koro, nic wiecej.

                                                    Minnie
                                                    z
                                                  • kora3 Re: Vi - san 14.02.16, 06:51
                                                    minniemouse napisała:

                                                    > A nienie, nigdzie nie napisala ze " wie od samej zainteresowanej", mogla rownie
                                                    > dobrze powiedziec " chcialabym zapytac jaki jest regulalmin ...., nie jestem z
                                                    > nikim zwiazana i pytam dla wlasnej ciekawosci."


                                                    Nieprawda Minnie, nie czytałaś dokłdanie postów T - napisała, ze podkreślila iż działa przez nikogo o to nieproszona i bez wiedzy zainteresowanej.


                                                    > A niech sobie kojarzy! sek w tym ze to nie ma zadnego znaczenia! pomylka ktora
                                                    > zrobila Milamala jest bez znaczenia, tak samo jak prosba o rozwianie watpliwos
                                                    > ci ze strony Tijg jest zupelnie normalna!


                                                    Wg Ciebie Minnie, zaledwie wg Ciebiesmile

                                                    >
                                                    > Co tu sie naprawde stalo Koro to M sie siekla bo wytknieto i udowodniono jej ni
                                                    > eznajomosc przepisow. nic wiecej Koro, nic wiecej.


                                                    Nie znam M to się nie wypowiem, mnie zbulwersowało, że T mailowała do szkoły obego dziecka w jego sprawie. Pare innych osob także.
                                                  • minniemouse Re: for Pete's sake!... 12.02.16, 01:07
                                                    vi_san napisała:
                                                    że są ludzie, którzy, brutalnie mówiąc, po takiej "akcji" telefonu/maila od kompletnie obcej, nie zainteresowanej szkołą osoby po prostu zapamiętają "A, X to córka tej, która "robi" problemy, a potem jeszcze pyskuje po świecie!".

                                                    na milosc boska Visan, T szkole tylko pytala o regulamin, nie zlorzeczyla i to jeszcze z imienia "jaka ta jedna matka jest nieodpowiedzialna i bezczelna!"
                                                    jakie problemy X stwarzala??? pytaniem o regulamin stwarzala problemy?? jak ktos pyta/prosi szkole o informacje to "stwarza problemy"??
                                                    chryste!...

                                                    T TYLKO ZADALA NORMALNE DLA SZKOLY PYTANIE!!!
                                                    i serio, nic sie nie stalo. dyrektorka zapomniala o sprawie od razu.
                                                    tylko tu sie dzieje, bo niektorzy nie potrafia zrozumiec iz nic sie nie stalo.

                                                    a moze teraz wyobraz sobie taka teoretyczna sytuacje, ze przypadkowo do szkoly dzwoni lub emailuje ktokolwiek, lub lepiej -jakikolwiek rodzic ze szkoly, i prosi o dokladnie takie same informacje
                                                    i jeszcze dodaje "bo to jest niejasne i poza tym dodano jakies nowe szczegoly o zawiadamianiu, dlaczego?"
                                                    - czy taka osoba TEZ nie naprowadza na trop M??
                                                    i czy wtedy M tez by sie tak denerwowala: "no zaszkodzil/a mojemu dziecku, zaszkodzil/a! jakim prawem ten ktos sie pytal szkoly!, od razu wiadomo ze o mnie chodzi!" - czy nie obeszloby jej to w ogole "no bo to nie forum" -
                                                    - no jak Visan, to taka sama sytuacja, czy uwazasz ze na wszelki wypadek kazdy jeden, obojetnie kto by to nie byl, powinien byl przewidziec ze moze "ajajaj, naprowadzic na M trop, zaszkodzic jej dziecku" - wiec ma unikac pytan w tej sprawie ??

                                                    . I może nie będą "się znęcać", ale o przyjaznej atmosferze nie da się mówić.


                                                    jakie "znecanie", jaka "atmosfera" Visan?? naprawde wierzysz ze gdyby doszlo do tak nieprawdopodobnej sytuacji ze dyrektorka za kare (ale za co????) "uwzielaby sie" na kogos to przeciez nie na CZTEROLETNIE dziecko!!
                                                    i nie ma znaczenia czy w PL czy w Holandii - to jest tylko male dziecko!!
                                                    https://www.kent.gov.uk/__data/assets/image/0020/6086/Child-with-painted-hands.jpg

                                                    nie wiemy co dokładnie napisała w mailu do dyrekcji T., w jaki sposób przedstawiła sytuację, nie wiemy tez dokładnie jakie informacje były na stronie szkoły PRZED niefortunnym mailem od M. a jakie pojawiły się po...

                                                    jezus, a co mogla napisac? jaka T jest wiemy ze sposobu w jaki pisze - grzeczny, zrownowazony, logiczny i poparty dowodami. w dodatku (imo niepotrzebnie) przeprosila za zaniepokojenie.
                                                    a jak, sorry ze to wytykam, pisze ktos inny? "hiena, zlosliwiec, slodka jestes, Albo pokaz konkretnie gdzie w schoolgids konkretnie, na ktorej stronie jest napisane to co rzekomo przeoczylam, albo nie plec bzdur narobilas syfu, jestes wstretna wariatka" itp.
                                                    nie wiem jak dla ciebie, ale dla mnie wiekszego zaufania jest warta osoba grzeczna i logiczna.

                                                    Minnie
                                                  • vi_san Re: for Pete's sake!... 12.02.16, 10:21
                                                    Gdyby o to samo zapytał ktoś z rodziców dzieci z TEJ szkoły - to całkiem inna sytuacja i nie porównuj nawet mailowania przez osobę OBCĄ, nie mającą nic wspólnego ze szkołą do uszczegółowienia informacji przez rodzica ucznia!
                                                    Poza tym NIE WIEMY ani co ani w jakim tonie T. napisała - TWOIM zdaniem wypowiada się w sposób grzeczny, zrównoważony i logiczny. Czy jesteś pewna, że twoje zdanie jest identyczne ze zdaniem odbiorcy jej maila? Czy masz podstawy, by uważać, że T. NIE MOGŁA napisać maila w tonie nieco innym? Albo też [całkowicie zgodnie z prawdą] w sposób, nasuwający wspomnianemu odbiorcy, że M. "pyskuje" na szkołę wszędzie? No, ja takiej pewności nie mam. Uważam, że po osobie, która mailuje do dyrekcji kompletnie sobie obcej placówki po to, żeby udowodnić na forum cokolwiek - można się spodziewać wszystkiego. Ale raczej nie zrównoważenia, spokoju i wyważenia.
                                                    Nigdzie nie twierdziłam, że M. pisze czy postępuje w porządku - na pewno nie, ale jest o tyle zrozumiałe, że kierują nią nerwy [to żadne usprawiedliwienie, ale można zrozumieć!]. Moim zdaniem pierwszym [i podstawowym] błędem M. było ujawnienie T. do której konkretnie szkoły dziecko uczęszcza - gdyby nie to - całej sprawy by nie było. No, chyba, że założymy, iż T. mailowałaby do WSZYSTKICH szkół w Holandii wypytując o ten nieszczęsny punkt...
                                                    Cóż, podałam ci znany mi jeden przykład z tej samej Holandii, fakt, dziecka trochę starszego, bo mającego lat 10, ale wciąż tylko DZIECKA, które przekroczyło regulamin RAZ, dopytywało się co zrobiło źle, zostało chłodno poinformowane, po czym [tak, w tej cudownej krainie!] ze strony dyrekcji, a pod tym wpływem także i nauczycieli zaczęły się "drobiazgi". Te drobiazgi, ale niemal codzienne, zatruły życie wrażliwej i trudno aklimatyzującej się dziewczynce - do tego stopnia, że ojciec zrezygnował z niezłej pracy i rodzina wróciła do Polski. I nie mówi mi, że to przypadek jednostkowy! Owszem, nie jest regułą [chwała Bogu!], ale M. podkreśliła, że jej dziecko trudno się adaptuje, miało problemy z zaaprobowaniem nowej sytuacji itd. NIE ZNASZ dyrektorki tej placówki, nie wiesz, jak zareaguje czy postąpi i jakie to będzie miało skutki. Tego, na razie nie wie nikt.
                                                    Być może będzie jak piszesz - czyli dyrektorka mail od T. skasuje i w tym samym momencie zapomni o sprawie. Być może. Ale gdyby nie mail T. - sprawa już dawno NA PEWNO by przyschła i została zapomniana. Dlatego działanie T. uważam za kompletnie zbędne i sprzeczne z "normami współżycia".
                                                  • kora3 Re: gdzie ten cytat... 11.02.16, 06:31
                                                    minniemouse napisała:

                                                    > I wielokrotnie pisalam, od poczatku tak naprawde, ze nawet jesli T nawiazala
                                                    >
                                                    do tego incydentu to
                                                    > a/lol, co z tego? naprawde wierzysz w jakies przesladowanie za to ze strony dy
                                                    > rektorki?


                                                    Nie wykluczam, jak niczego co jest możliwe

                                                    > bo ktos dzwonil do szkoly zapytac jak dokladnie zawiadamiac i czy owa dyrektywa
                                                    > jest na stronie szkolnej??


                                                    Minnie, proszę, nie błaznuj smile Przed chwila napisałaś mi w innym poscie, ze to JEST na stronie szkoły. I Twoim zdaniem także wcześniej było (tyle, ze przed incydentem bez dopisku, że nie przez mail i nie przez FB). Skoro JEST, to na jaką okolicznośc ktoś dzwoni (T twierdziła, ze mailowała, ty WIESZ, ze dzwonila - ciekawesmile) i pyta czy jest na stronie?smile
                                                    No wlasnie. Przypuszczam, ze a logike, skoro jest, to T mailowala dopytać czy zawsze było i jak z tym incydentem z Milą.

                                                    > to juz nie mozna miec watpliwosci bo bedzie krwawa vendetta? lol

                                                    Minnie- nie miała prawa moralnego wypytywać o incydent związany z obcym dzieckiem obcej kobiety.

                                                    > na co dyrektora dostaje szalu za taka bezczelnosc, a na moja corke naklada okro
                                                    > pna kare bo obcy czlowiek smial dzwonic do szkoly ???
                                                    > No please Koro... powtarzam przeciez to absurd. czy tu czy tam.


                                                    Znajoma mi matka poprosila grzecznie i w 4 jasnie pania hehe nauczycielkę, by nie zagadywala jej syna o ojca (którego owa pani nauczycielka była dawną szkolną kolezanka), bo ojciec się od rozstania z matką dzieckiem nie interesuje. Zwykla normalna prośba do osoby niezorientowanej w temacie. Prośba, do której każdy normalny człowiek by się dostosowal bez komentarza.
                                                    Atymczasem pani nauczycielka poczuła się do głębi urazona, ze ja PEDAGOGA (hehe z bożej laski) poucza (!!! tępak nie odróznia pouczania od prośby) co wyrazała parokrotnie w gronie wspolpracownikow.
                                                    Na dziecko nie nalozono żadnej kary, o nie. Ale było pytane prawie na każdej lekcji - z przedmiotu. Do tego nagle okazało się, ze niezbędne jest napisanie przez dzieci (wszystkie) pracy pt. "Co robi mój tata". Qrcze, dlaczego tata, a nie mama, wujek, dziadek?
                                                    Tu sprawa się oparla o kuratorium i bynajmniej nie z powodu tego chłopca, a pewnej dziewczynki, jego koleżanki z klasy. Bo dziewczynka napisała "Mój tata nic nie robi. Umarl i lezy na cmentarzu" . To była literalnie prawda a dziewczynka została oceniona jako ... bezczelna. Bo zdaniem pani nauczycoelki i zdaniem pani dyrektor szkoły skoro taka sytuacja dziewczynka powinna napisac co robił zmarly nim umarł. albo coś całkiem zmyślonego bo przecież nie szło o fakty, a o rozwijanie umiejetnosci z przedmiotu.
                                                    Tymczasem kurator wojewódzki miał zdanie zgoła odmienne, które podzoelam poniekąd. Uznal, że jak się ma w klasie 11- osobowej jedno dziecko, którego tata nie zyje, drugie z sytuacją jak ta znajoma mnie i trzecie z problemem alkoholowym ojca, to się takich tematów nie zapodaje. SZCZEGOLNIE bedac pedagogiem.
                                                    Wnioski wyciągaj sama ...
                                                  • minniemouse Re: gdzie ten cytat... 11.02.16, 12:36
                                                    Minnie- nie miała prawa moralnego wypytywać o incydent związany z obcym dzieckiem obcej kobiety.

                                                    nibyc dlaczego nie? udowodnij ze to niemoralne zadzwonic zapytac
                                                    " dowiedzialam sie ze u was nie mozna wysylac emaili w sprawie.....,
                                                    czy moglabym dowiedziec sie jaki jest dokladnie regulamin w waszej szkole?"
                                                    co w tym niemoralnego, Koro?

                                                    drugie -

                                                    Przed chwila napisałaś mi w innym poscie, ze to JEST na stronie szkoły. I Twoim zdaniem także wcześniej było (tyle, ze przed incydentem bez dopisku, że nie przez mail i nie przez FB).

                                                    Bo JEST i BYLO, tylko pewna mama przegapila, albo w ogole nie czytala regulaminu.

                                                    Skoro JEST, to na jaką okolicznośc ktoś dzwoni {.. }(T twierdziła, ze mailowała, ty WIESZ, ze dzwonila ) (ja- zgadza sie, emailowala, emailowala - ale w tej dyskusji naprzemiennie przewija sie emailowala z dzwonila ale tak jest -emailowala nie dzwonila)
                                                    i pyta czy jest na stronie?smile


                                                    na taka, ze mu kazali to udowodnic.

                                                    Minnie
                                                  • kora3 Re: gdzie ten cytat... 11.02.16, 13:38
                                                    Minnie, raz jeszcze wspomniałam o przyzwoitości smile
                                                    Ja mam zawodowe prawo pytać każdego o co zechcę smile Instytucja MUSI mi odpowiedzieć, prywatna osoba - nie.
                                                    Ale po mimo, ze mam takie prawo zawodowe NIGDY nie naraziłabym informatora na to, że będzie mieć kłopoty przez moje pytania.
                                                    Nawet jeśli uważam, że nijakich kłopotów by nie miał, mam takie przekonanie. A to dlatego, że nie mogę być swego przekonania pewna. Nawet jeśli opieram je na znajomości jakichś reguł, doświadczeniu, czy nawet znajomości konkretnej osoby.
                                                    Uwaam, ze nie mam prawa kogos narazać.
                                                    Na szczęście odrobina sprytu pozwala akurat w moim zawodzie w 8 na 10 przypadkach rozegrać sprawę tak, żeby pytanie zadać, a informatora nie narazić.

                                                    A ja przecież nie pytam z pustej ciekaowsci, tylko w związku z PRACĄ. Z czystej ciekawości, bym nie pytała wcale smile
                                                    I nie opowiadaj, że ktoś T KAZAŁ udowodnić hehe, bo to już smeiszne. M nic nie może KAZAĆ T. Tak samo, jak ja Tobie, Ty mnie - np. To jest forum, a nie praca smile
              • milamala Re: Tijgertje - moge jeszcze dopytać? :) 06.02.16, 02:07
                cyt. "No wiesz z uwagi na to, ze ja się często kontaktuję w sprawach zupełnie obcych mi ludzi z roznymi instytucjami wcale nie mając zamiaru szkodzić i w efekcie nie szkodząc, bylabym tak naiwna"

                W sumie ja tez, do glowy by mi nie przyszlo, ze mozna zrobic komus taki numer jak ona. Slowo daje jak stara jestem to by mi do glowy nie przyszlo, ze cos takiego mozna zrobic. Co w takiej glowie siedzi.
                Dzieki za wsparcie. Nie naloza na mnie kary. Po prostu dyrektorka dala sie juz poznac z nienajlepszej strony jako osoba niemila i jak podejrzewam msciwa. Bedzie sekowala mnie i dziecko tak , ze w koncu bedziemy musialy zmienic szkole. No nie przysloby mi do glowy zeby komus taki numer wyciac. Chyba nigdy nie zmadrzeje.
                Ja znam holenderski, chyba niezle, tyle, ze w tym przypadku to nawet gdybym byla rodowita Holenderka to by nie pomoglo. Nie do wiary.

                cyt. "Nie dramatyzuj Milamalu. Rozumiem Twe zdenerwowanie, ale jeszcze nie wiemy, czy wydarzyło się jakieś "zło".

                Dyrektorka jest nowa, na poczatku wydawala sie bardzo milo. Po tym incydencie pokazala inna twarz. Nie mam niestety powodu do optymizmu. Tylko jak ja wytlumacze mojemu mezowi, ze bedziemy musieli zmienic szkole, bo napisalam na forum historie a jakas .... skontaktowala sie ze szkola.

                cyt. "No tu masz rację bezspornie. Ale też Tijgertje, ale też mogła dopytać nie naprowadzając na Twój i córeczki trop. "Przepraszam nie dostrzegłam zapisu o informowaniu szkoły o planowanej absencji dziecka. Czy mogę poznac wytyczne" i dostać odp., ze takie są a takie wymagania, a informuje się o nich ustnie przy zapisywaniu latorośli."

                Sama juz niestety wiesz, ,ze odpowiedzi jakie udzielila szkola mowie same za siebie. Nie napawaja optymizmem. No nic jej nie tlumaczy. Nie wiem jak mozna cos takiego zrobic.

                cyt. "Wymóg w dodatku tak wazny powinien być umieszczony w regulaminie i jasno sprecyzowany. To czy ludzie wiedza nie ma znaczenia"

                No wlasnie, to jest najdurniejsza rzecz jaka slyszalam "bo ludzie wiedza". I na tym opiera sie cala sprawa. Szkola o niczym nie informowala - bo ludzie wiedza. A potem wielce sie obruszyla, ze jednak nie wszyscy wiedza. Bardzo " profesjonalne".
                Moze nie ma co plakac, ze szkole trzeba zmienic.
                • minniemouse Re: Tijgertje - moge jeszcze dopytać? :) 06.02.16, 02:12
                  milamala napisała:

                  Sama juz niestety wiesz, ,ze odpowiedzi jakie udzielila szkola mowie same za siebie. Nie napawaja optymizmem. No nic jej nie tlumaczy. Nie wiem jak mozna cos takiego zrobic.


                  my nie widzielismy listu ktory rzekomo dostalas przez forumowiczke.
                  i nawet nie prosze o przytoczenie tresci bo zawsze mozna spreparowac cos samemu i podac jako cudze.

                  Nie lubie jak ktos, bo mu glupio, bezpodstawnie kogos oskarza nie majac ani krztyny dowodu.

                  Minnie
                  • milamala Re: Tijgertje - moge jeszcze dopytać? :) 06.02.16, 02:22
                    Wszystko gra?
                    Jakiego listu ktory dostalam przez forumowiczke???
                    Jakiej tresci? Czego? Co spreparowac? Jakie cudze? O czym ty bredzisz?
                    Od dluzszego czasu maniakalnie zaangazowalas sie w ten watek, nie wdawalam sie z toba w dyskusje a ty pisalas i pisala, potem wydawalo mi sie, ze udajesz, ze nie rozumiesz odpowiedzi, ale teraz to juz na serio zaczynam sie bac, ze ty tak na powaznie bez ladu i skladu.
                • kora3 Re: Tijgertje - moge jeszcze dopytać? :) 06.02.16, 02:59
                  milamala napisała:

                  > Dzieki za wsparcie. Nie naloza na mnie kary.


                  to dobrze, ale z kara to był przykład sytuacji, w której usiłowałabym się kontaktować ze szkołą żeby Ci pomóc. Na pewno bym Ci o tym powiedziała i od Twego wyboru zależałoby czy takiej pomocy chcesz i czy mam przy tym nie "naprowadzać" na ciebie, czy otwartym tekstem zapytać o te sytuację.

                  Po prostu dyrektorka dala sie juz
                  > poznac z nienajlepszej strony jako osoba niemila i jak podejrzewam msciwa.


                  Po czym wnosisz?

                  Bedz
                  > ie sekowala mnie i dziecko tak , ze w koncu bedziemy musialy zmienic szkole. No


                  Dlaczegoi tak uważasz?



                  > Dyrektorka jest nowa, na poczatku wydawala sie bardzo milo. Po tym incydencie p
                  > okazala inna twarz. Nie mam niestety powodu do optymizmu.


                  Ale czym to się objawia? Czy poza tym nieprzuyjemnie odebranym przez Ciebie mailem było cos jeszcze?


                  Tylko jak ja wytlumac
                  > ze mojemu mezowi, ze bedziemy musieli zmienic szkole, bo napisalam na forum his
                  > torie a jakas .... skontaktowala sie ze szkola.


                  Wiesz - nawet jeśli będziesz musiala, to dlatego, że dziecko będzie sekowane (uważasz, ze na pewno będzie). To będzie powod ewentualnej zmiany.

                  >
                  > Sama juz niestety wiesz, ,ze odpowiedzi jakie udzielila szkola mowie same za si
                  > ebie. Nie napawaja optymizmem


                  Nie, właśnie nie wiem. Być może nuedokladnie czytałam zacytuj plissmile


                  > No wlasnie, to jest najdurniejsza rzecz jaka slyszalam "bo ludzie wiedza". I na
                  > tym opiera sie cala sprawa. Szkola o niczym nie informowala - bo ludzie wiedza
                  > . A potem wielce sie obruszyla, ze jednak nie wszyscy wiedza. Bardzo " profesjo
                  > nalne".
                  > Moze nie ma co plakac, ze szkole trzeba zmienic.


                  No masz rację - nieprofesjinalne
                  • minniemouse Re: Tijgertje - moge jeszcze dopytać? :) 06.02.16, 03:44
                    kora3 napisała:

                    Amerykanie traktują "Hello" jak dzień dobry i w USA wypada się tak zwrocic do obcej osoby, ale już w Anglii - niekoniecznie. I tu chodzi wlasnie o ten niuans.


                    no ale ty sie powolywalas na znanych ci Kanadyjczykow.

                    i nie mowie ze jestes stara, ale srednia szkola to chyba zamierzchla przeszlosc, co wink
                    raz ze jezyk ewoluuje, to jeszcze jak sama piszesz inne niuanse sa tu a tam.
                    o Anglii sie nie wypowiadam bo tam nie mieszkam.
                    moze ona znala tylko brytyjski angielski. co w PL sie uznaje za ang na calym swiecie.


                    Minnie
                    • kora3 Re: Tijgertje - moge jeszcze dopytać? :) 06.02.16, 04:11
                      minniemouse napisała:


                      > no ale ty sie powolywalas na znanych ci Kanadyjczykow.

                      owszem, wspomiałam ze przelotnie mi znanych i samych wojskowych smile
                      >
                      > i nie mowie ze jestes stara, ale srednia szkola to chyba zamierzchla przeszlosc
                      > , co wink


                      owszem, ale pewne warstwy Anglików - rdzennych mam na myśli są mocno przywiązani do tradycji językowych swej nacji, choć ich jezyk róznie "zdoalektowany" jest jezykiem urzędowym taze innych krajów.

                      > moze ona znala tylko brytyjski angielski. co w PL sie uznaje za ang na calym sw
                      > iecie.


                      Pani znala 4 jezyki, w tym bardzo dobrze polski.
                      I gdyby znala tylko rytyjski, to nie wiedziałaby, że "po amerykańsku" mowi się inaczej, niż "po brytyjsku"smile
        • tijgertje Re: Tijgertje - moge jeszcze dopytać? :) 06.02.16, 00:58
          "No to mnie "uspokoilas", bo mailem to juz bzdur nagadac nie mozna.
          Zycze ci zeby to co zrobilas mojej corce wrocilo rykosztem do twojego synka."

          dziekuje, zawsze prosilam o udostepnianie wszystkich informacji szkol i przedszkoli, ktore rozwazalam dla syna. Nic w tym ani nowego, ani dziwnego. Regulaminy, protokoly itp sa do ogolnego wgladu i mail z taka prosba nikogo nie dziwi. Tak samo teraz walkuje wszystkie mozliwe informacje o szkole sredniej. Na razie zawsze synowi to tylko na dobre wychodzilo, bo jak mi szkola mowila "nie da sie", to przychodzilam z kopia dokumentu udowadniajacego, ze jednak sie da, tylko nikomu sie nie chce ruszyc, zeby lepiej poszukac, latwiej zwalic na glupia szkole.
          • kora3 Tijgertje - konkretne zapytanie - wazne 06.02.16, 01:10
            Poźno już i emocji sporo u Milamali, wiec nie do końca rozumiem.

            Z tego co ona pisała zrozumiałam, że zwrociłas się do szkoły jej corki z zapytaniem o regulamin, bo nie jest on dostępny bez logowania się. Czy tak?

            Teraz wazna dla mnie bardzo kwestia, bo z pisania Milamali zrozumiałam, że zwracając się napisałaś, że to w związku z sytuacją z jej udzialem. i szkoła miała ci odpowiedzieć, że nie ma w regulaminie, bo te informacje podają ustnie przy zapisie. Czy tak było?

            Jeśli tak, to postąpilas bardzo źle pod względem SV sad i nie tłumaczyłoby Cie, ze nie lubisz być oskarzana o kłamstwo - NIKT nie lubi. Tu jednak jesteś anonimowym nickiem, a Milamala i jej córeczka sa osobami znanymi szkole. I takie Twoje zachowanie faktycznie mogłoby dziecku zaszkodzić i Milamali. No, ale nie wiem jak było, wiec proszę o odpowiedź.
            • milamala Re: Tijgertje - konkretne zapytanie - wazne 06.02.16, 01:37
              cyt. "Poźno już i emocji sporo u Milamali, wiec nie do końca rozumiem. "

              No trudno sie dziwic.

              "Z tego co ona pisała zrozumiałam, że zwrociłas się do szkoły jej corki z zapytaniem o regulamin, bo nie jest on dostępny bez logowania się. Czy tak? "

              No tak wlasnie, nic nie bylo dostepne (zreszta nawet przez telefon nic nie uzyskala) jakby byly powszechnie dostepne to by sie o nic nie pytala.

              cyt. " Teraz wazna dla mnie bardzo kwestia, bo z pisania Milamali zrozumiałam, że zwracając się napisałaś, że to w związku z sytuacją z jej udzialem. i szkoła miała ci odpowiedzieć, że nie ma w regulaminie, bo te informacje podają ustnie przy zapisie. Czy tak było? "

              No niestety narobila mojemu dziecku smrodu. Dobrze to ujelas, mniej emocjonalnie niz ja. Takie teksty jak napisala nie pojawiaja sie w suchym zapytaniu o jakies tam protokoly.
              Moje emocjonalne wpisy sa usuwane, podczas gdy to ona sama powinna byc zbanowana.
              Na prawde, takiej msciwosci i wrednosci nie spotkalam w zyciu. Zeby wpasc na taki pomysl to nei wiem co trzeba miec w glowie. i wole nie wiedziec.

              cyt. " Jeśli tak, to postąpilas bardzo źle pod względem SV sad i nie tłumaczyłoby Cie, ze nie lubisz być oskarzana o kłamstwo - NIKT nie lubi. Tu jednak jesteś anonimowym nickiem, a Milamala i jej córeczka sa osobami znanymi szkole. I takie Twoje zachowanie faktycznie mogłoby dziecku zaszkodzić i Milamali."

              Nic dodac nic ujac. Przez taka .... na powaznie bedziemy musialy zmienic szkole.
              Jak ludziom zle nie zycze to ona jak malo kto zasluzyla zeby to co zrobila wrocilo do niej w dwojnasob.
              A ja zaluje, ze prze moja glupote z podawaniem namiarow moje dziecko moze ucierpiec.
              Jak mozna. Jakim trzeba byc czlowiekiem.
              • kora3 Re: Tijgertje - konkretne zapytanie - wazne 06.02.16, 02:05
                Milamalu,, ale Tijgertje jeszcze nie odp. i nie mamy pewności czy tak właśnie postąpila. Mogla zapytać i dopytać (pisała chyba, ze mailowała nie telefonowała) nie zdrazdając, ze chodzi o Twoja sytuację niedawną. Napisałam gdzieś jak.
                • tijgertje Re: Tijgertje - konkretne zapytanie - wazne 06.02.16, 13:23
                  Postaram sie wyjaśnić kilka rzeczy wieczorem.
                  Kora, sprawdź proszę poczte.
                • milamala Re: Tijgertje - konkretne zapytanie - wazne 06.02.16, 19:33
                  Kora, niestety po pierwsze jedna z jej odpowiedzi mowi o reakcji szkoly (ze zawiadamia ustnie, ze "kazdy to wie") a po drugie wpisy na stronie szkoly tj. umieszczenie po tej rozmowie wpisow o zawiadamianiu o nieobecnosci.
                  Niestety nie mam cienia watpliwosci, ze poruszyla kwestie w romowie tudziez mailu i narobila nam smrodu.
                  Jesli to prawda, ze pisala mail to przynajmniej bedzie dowod czarno na bialym. Jesli byl to jednak telefon, to bardzo watpie zeby ktos ze szkoly pod przysiega klamal w jej obronie.

                  Mnie to duzo nauczylo, a z mezem podjelismy decyzje, ze pociagniemy ja do odpowiedzialnosci prawnej. W przyszlym tygodniu rozpoczniemy procedure.
                  Coz wiecej dodac.
                  Powinnam byla wiedziec, ze swirow na swiecie nie brakuje. Za glupote trzeba placic.
                  • asia.sthm Re: Tijgertje - konkretne zapytanie - wazne 06.02.16, 20:00
                    Mila, pozwol dac sobie jedna rade - wypij te szklanke zimnej wody zamiast robic w niej burze, a wlasciwie sztorm wielki z piorunami.
                    Wszystkie te pogrozki sa malo powazne. Nawet jesli Tijgertije sie wyglupila to ty chyba bardziej i nie widac konca tego szalenstwa.
                    Nie wydajesz dobrej opinii szkole swojej corki podejrzewajac, ze dyrektorka bedzie sie mscic na 4-letniej dziewczynce. Wszyscy juz w szkole zapomnieli zarowno o twojej pomylce jak i mejlu z paroma pytaniami.... od jakiejs kobiety.
                    Spokojnego weekendu zycze.
                    • minniemouse Re: Tijgertje - konkretne zapytanie - wazne 06.02.16, 23:24
                      asia.sthm napisała:
                      Wszyscy juz w szkole zapomnieli zarowno o twojej pomylce jak i mejlu z paroma pytaniami.... od jakiejs kobiety.


                      dokladnie smile

                      Spokojnego weekendu zycze.

                      ja rowniez : )

                      Minnie
    • kora3 Re: Tijgertje - moge jeszcze dopytać? :) 06.02.16, 00:01
      Milamalu, uspokój się. To jest forum SV.
      • milamala [...] 06.02.16, 00:07
        Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
    • milamala Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 06.02.16, 19:21
      Tijgertie, moja corka od paru tygodni zaczela szczesliwie chodzic do szkoly wreszciebez protestow. Teraz jak sie wreszcie po pol roku przyzwyczaila bede jej musiala powiedziec, ze musimy zmienic szkole.
      Powiem ci krotko.
      Zaplacisz za to. Nie mozna dzwonic sobie w panstwie prawa do czyjejs szkoly czy pracy i wygadywac co ci slina na jezyk przyniesie aby zaszkodzic, zwlaszcza dziecku, zeby sie zemscic, czy cos udowodnic na forum. 4 letnia dziewczynka zaplaci za twoje zachowanie. Dyrektor nie mam najmniejszej watpliwosci, ze wezmie sobie teraz corke na celownik bo nie bedzie sie jej podobalo, ze rodzic rozmawia o szkole w internecie podajac jej namiary.
      Narazilas nas na powazne problemy.
      Jesli masz chocby cien nadzieji , ze rozplynie sie to po kosciach to porzuc ta nadzieje.
      Jesli myslisz, ze jestes anonimowa to jestes bardziej naiwna niz ja.
      Zostaniesz zidentyfikowana. Zloze angifte na policje juz w przyszlym tygodniu i uzyje mojego ubeezpieczenia prawnego, szczesliwie bardzo dobrego, tak, ze sie nie pozbierasz sie.
      Nie licz na to ze ci to ujdzie na sucho.
      Jeszcze nigdy nie bylam tak pewna, ze spotkam sie z kims na sali sadowej.
      Moj maz juz wie i jest nie mniej oburzony.
      Do zobaczenia w realu Anno. Tej sprawy nie zapomnisz do konca zycia. Przekroczylas granice.

      • tijgertje Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 06.02.16, 21:44
        No coz. Wyglada na to, ze moje jakiekolwiek wyjasnienia tutaj w tej chwili sa juz zupelnie bezcelowe.

        Anonimowa nie bylam, nie jestem i nigdy nie twierdzilam, ze tak jest. Jakbys miala problem z ustaleniem mojej tozsamosci, to daj znac, podam co trzeba.
        • asia.sthm Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 06.02.16, 21:53
          Juz widze jak policja bedzie sie pokladala ze smiechu i ci wszyscy adwokaci Mili, ktorych wynajmie a ubezpieczenie pokryje wszystkie koszty jej pieniactwa.

          Trzymaj sie Tijgertje i daj znac z tego ewentualnego wiezienia to wyslemy ci cebule i pilnik wpieczony w placek.
          • tijgertje Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 06.02.16, 22:06
            Trzymaj sie Tijgertje i daj znac z tego ewentualnego wiezienia to wyslemy ci cebule i pilnik wpieczony w placek.

            Zecydowanie wolalabym szydelko i abonament na wloczke wink
            • asia.sthm Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 06.02.16, 22:22
              Masz jak w banku wytrzymale szydelko, a wloczka bedzie akrylowa, pierwszej jakosci big_grin
              • matylda1001 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 07.02.16, 00:10
                Chyba, że zrobi sobie szydełko ze słomki do napojów smile Szydełka nawet do samolotu nie przemycisz a co dopiero do aresztu.
                A tak poważnie, to Tijgertje dopuściła się podłości i dziwię się, że tego nie widzicie.
                • minniemouse Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 07.02.16, 00:23
                  matylda1001 napisała:
                  A tak poważnie, to Tijgertje dopuściła się podłości i dziwię się, że tego nie widzicie.


                  nieno, ludzie...!!! jakiej podlosci, na milosc boska. bo zadzwonila do szkoly MM sie spytac o PRAWDE??
                  no i co sie stalo?? masz jakis dowod ze MM to rzeczywscie zaszkodzilo?

                  Minnie
                  • matylda1001 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 07.02.16, 00:42
                    minniemouse napisała:

                    > nieno, ludzie...!!! jakiej podlosci, na milosc boska. bo zadzwonila do szkoly MM sie spytac o PRAWDE??
                    no i co sie stalo?? masz jakis dowod ze MM to rzeczywscie zaszkodzilo?<

                    Na dowody to chyba jeszcze za wcześnie, ale znam życie i wiem, ze może być różnie. Milamala nie prosiła o takie zaangażowanie w sprawę z Jej strony więc nie powinna się tak dalece wtrącać.
                  • kora3 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 07.02.16, 00:43
                    Minnie
                    Nie jest ważne czy zaszkodziło. Tijgertje postąpiła źle, tyle, ze ja nie uważam ze ze złosliwosci, czy checi zaszkodzenia. Zwyczajnie nie pomysłała. Milamala stała przy swoim, Tijgertje chciała udowodnić, że ma rację. Ale nawet gdy jej zarzucano, że pisze bzdury nie powinna kontaktować się ze szkoła w sposób naprowadzający na incydent z Milamalą. Jeszcze raz podkreślam - po namysle nie uważam, by Tijgertje zrobiła to zosliwie i chciała zaszkodzić!!!! Ale sama TY w TYM wątku podkreślasz do Mim (słusznie zresztą bardzo!), że trzeba się liczyc z konwencjaminaszyc działań nie tylko dla nas samych, ale też dla innych.
                    Mam nadzieje, ze noc złego z tego jednak nie wyniknie i wszystko się ulozy
                    • minniemouse Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 07.02.16, 01:15
                      kora3 napisała:

                      Ale nawet gdy jej zarzucano, że pisze bzdury nie powinna kontaktować się ze szkoła w sposób naprowadzający na incydent z Milamalą.

                      chyba sie pomalu wycofam z tej dyskusji bo nie dosc ze od pewnego juz czasu stala sie absurdalna, to w tej chwili zaczyna przybierac rozmiary sci-fi pomieszanej z bajka i fantazja.

                      Koro, niby dlaczego T nie miala prawa dzwonic do Mim szkoly? no dlaczego?? i czym naprowadzila? masz dowod oprocz histerycznych slow MM ze tak wlasnie bylo??

                      KAZDY ma prawo zadzwonic do szkoly zapytac "jak jest, bo moja znajoma mowila mi ze ..." - KAZDY Koro. KAZDY.

                      Po drugie, wlasnie, skad wiesz ze duzo wiecej rodzicow po nowej dyrektywie nie dzwonilo do tej wlasnie szkoly zapytac: "to w koncu jak mamy informowac??" - T tym bardziej bylaby w tym tylko jedna anonimowa z nich!
                      skad tez wiesz ze w tej szkole tak czy siak nie ma dziennie kilku telefonow od rodzicow zapytujacych jakie maja przepisy, bo szukaja szkoly dla dzieci??
                      uwazasz ze gdyby zalozmy np ktores z dzieci przynioslo do szkoly kota,
                      i odtad przynoszenie zywych zwierzat zostalo zabronione, to nikt nie prawa dzwonic sie i dopytywac o co chodzi z tymi zwierzakami bo bron boze naprowadzi na trop tego wlasnie dziecka i "dyrektorka bedzie sie sekowala teraz na to dziecko"??
                      nosz kurde.. ochlonmy moze juz z ta krzywda, i zacznijmy myslec zdrowym rozsadkiem.

                      Dla mnie poza tym to jest nieprawdopodobne aby zabronic komukolwiek zasiegnac informacji jak chce i gdzie chce!

                      A w ogole najlepiej podsumowala to ASIA, i sadze ze warto na tym poprzestac.

                      Minnie
                      • kora3 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 07.02.16, 01:32
                        Minnie , nie udawaj, mowa była o TYM incydencie. Naprawde czas skończyć faktycznie, bo zagadujesz temat. Dlaczego nie należy dzwonić do szkoły dziecka? No paradne. a z tych samych powodów dla jakich nie nalezało dzwonic do firmy Damy z Wachlarzem i pytać, czy to prawdaze wypraszają pracownice jak chcą pogadać na osobności, bo znajoma tak mówiła. Z tych samych dla jakich nie powinno się dzwonic do znajomych forumowiczki co jej po imprezie składkowej jedzenie oddają, bo znajoma tak mówiła. Rozumiesz wreszcie?
                        Ciekawe, że jak Twoim znajomym pralka o 8 rano pracujaca u sąsiadów taki dyskomfort czyniła to nie wpadłaś na to, żeby do tych sasiadów dzwonic i normalnie zapytać dlaczego tak wcześnie piorą, bo znajomi ci mówili, tylko się pytałaś co powinni zrobić. Było zadzwonić i zapytać - skoro to takie normalne
                        • minniemouse Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 07.02.16, 02:08


                          Minnie , nie udawaj, mowa była o TYM incydencie.

                          masz dowod na to ze wymieniono dokladnie Mm i jej dziecko, czy pytanie bylo z serii
                          "bo jedna matka z tej szkoly mowi ze..."

                          a z tych samych powodów dla jakich nie nalezało dzwonic do firmy Damy z Wachlarzem i pytać, czy to prawdaze wypraszają pracownice jak chcą pogadać na osobności, bo znajoma tak mówiła.

                          Koro please. wroc do wlasciwych proporcji sprawy, co? ...
                          tam mowa jest o regulaminie szkolnym obowiazujacym wszystkich, i o co moze zapytac dowolnie kazdy nawet powolujac sie na "bo slyszala/em ze..",

                          co do tego ma jakas wyrywkowa sytuacja jednej pracownicy gdzies tam hen,
                          w indywidualnym zakladzie pracy. itd.

                          absurd, absurd, absurd.

                          Minnie
                          • kora3 Minnie - praktyka :) 07.02.16, 11:20
                            minniemouse napisała:

                            > masz dowod na to ze wymieniono dokladnie Mm i jej dziecko, czy pytanie bylo z s
                            > erii
                            > "bo jedna matka z tej szkoly mowi ze..."


                            Nie musiano wymieniac nazwiska, z zadnej strony Minnie - wystarczy, że napomknieto ze stonyd dowolnej o tym incydencie, ktoryu jak sama panu dyrektor zauwaza w odp. do Tijgertje był jednorazowy , ergo - wiadomo o kogo chodzi.

                            >
                            > Koro please. wroc do wlasciwych proporcji sprawy, co? ...
                            > tam mowa jest o regulaminie szkolnym obowiazujacym wszystkich, i o co moze zapy
                            > tac dowolnie kazdy nawet powolujac sie na "bo slyszala/em ze..",


                            A tu chodzi o firmę, tam tez można zadzwonić z zapytaniem czy nie szukają kogoś do pracy np. i napomknąć,ze słyszałam, ze ...

                            >
                            > absurd, absurd, absurd.

                            Dla mnie Minnie absurdem jest osobisty kontakt z jakąkolwiek instytucja w nawiązaniu o dyskusję na forum. Jeszcze, gdyby Tijgertje sprawa interesowała zawodowo - np. pracowała by w instytucji nadzorującej szkoły w NL, albo była dziennikarką wink to moglaby się tematem zainteresować, ALE w takiej sytuacji powinna skontaktować się na priva z Milą, a nie samowolnie ze szkołą. Tu to jednak chyba nie zachodzi. Nawet najlepsze intencje Minnie nie usprawiedliwiają takich akcji, pojmij to.

                            a tak a propos incydentów...W pewnej samorządowej instytucji przed pewnym kościelnym swietem naczelnicy wydziałów dostali via mail "prośbę" o uczestniczenie w uroczystej mszy swietej. Włodarz ówczesny miasta był znany ze swej religijności- powszechnie. Jego podwładni wiedzieli, że ich uczestnictwo w różnych religijnych uroczystościach jest przez niego mile widziane, zaś jego brak - niemile widziany. Oczywiście gość nie był takim głąbem (jak komendant wojewódzki pewnej formacji hehe), żeby pisemnie wydać takie polecenie- on wyrazał nadzieje smile, ze "spotkamy się wszyscy na uroczystej mszy swietej". Ot zwyczajna niejako prywatna prosba, ale to tylko tak dla picu Minnie, bo spróbowałabyś nie przyjść. Naczelniczka jednego z wydziałów, która się wyłamywała na początku rzadów tego gościa, mając mocne "usprawiedliwienie' samotna opieke nad głęboko niepełnosprawnym synem, pzestala być naczelniczką - na legalu kochana, w ramach REORGANIZACJI zapowiadanej przecież w kampanii wyborczej smile

                            W każdym razie ja powzięłam informacje, ze taka heh "prosba" pojawiła się na pismie , mailowo. Temat- kasek kochana, kasek. smile Ale zostałam poproszona o nieujawnienie tej informacji i choć z ciężkim sercem, ale zgodziłam się.
                            Ale Minnie wg Twojego toku rozumowania - dlaczego?
                            Ten mail dostali WSZYSCY naczelnicy- jakies 10 osób. Więc TEORETYCZNIE każdy z nich mógłby mi o tym powiedzieć, nie? Tym bardziej, co było faktem dość powszechnie znanym wszyscy byli mi znani.
                            Ale prosta analiza pokazuje, ze tylko właśnie TEORETYCZNIE. Bo 5 naczelników było nowych- w sensie naczelnikami zrobil ich obecny włodarz, byli z jego "kosciołowej" nacji. 1 - brat proboszcza jednej z parafii okolicznych tnie nowy, ale także bardzo religijny. 2 - działacze Stowarzyszenia Rodzin Katolickich - nie nowi, ale także bardzo religijni, 1 także nie nowy, ale za to członek archidiecezjalnego chóru - jak się domyślasz, także religijny. Pozostawał 1 Minnie - nie nowy i nie wrogi religijności, ale niezaangażowany w niej.

                            Polskie prawo Minnie gwarantuje mi możliwość nieujawniania źródła informacji nie tylko jakiej instytucji, ale np. organom ścigania i wymiarowi sprawiedliwości smileCzyli nawet pytana przez włodarza miasta miałam pelne prawo powiedzieć, ze nie ujawnie skad to wiem. I nie ujawnilabym, tylko na Baala, co z tego, skoro włodarz miasta i tak by się DOMYŚlił.
                            Jemu nic by nie było, najwyżej ludzie pośmiali by się w necie jego "wyjaśnien", ze to tylko taka prośba, żadne tam polecenie sluzbowe i czesc. A tamtego też by z punktu nie wywalił, zrobiłby znów REORGANIZACJĘ na legalu i pozbyl gościa i tak nie pasującego do rozmodlonej ekipy. Aja bym przecież tylko zapytała w instytucji samorządowej, która WOLNO mi ptrac jako dziennikarzowi "Słyszałam, że....?"
                          • kora3 I jeszcze pewna historyjka - dla Minnie szzególnie 07.02.16, 12:58
                            Moi rodzice mieli kiedyś sasiadke - nazwijmy ja pani Nowak oraz inna nazwijmy ja pani Kowalska. Mieszkaly w jednej klatce schodowej. Tak się złożyło, że wnuk Nowakowej i wnuczka Kowalskiej chodzili do tej samej podstawowki na innym nieodległym osiedlu.
                            Wnuczka pani Kowalskiej miała trochę problemów z matematyka. Wiedzialam o tym stąd, że była ona kolezanka mej siostry, w tym samym były wieku i siostra porosiła mnie, czy nie mogłabym tej koleżance troszkę pomóc, bo wybierałą się do liceum koło nas, mającego opinię jednego z lepszych w miescie. Zgodziłam się.
                            Wiadomo, że Nowakowa i Kowalska z racji posiadania wnuków w tym samym wieku rozmawiały o tym, gdzie się które do sredniej szkoły wybiera. No i po egzaminach i ogłoszeniu wynikow spotyka Nowakowa Kowalską "I jak tam pani Kowalska? Wnuczka się dostała? Bo mój X tak, z bardzo dobrą lokatą" Nowakowa na to, że tak, no dostala się wnuczka. Ot i tyle.
                            Mija kilka dni i pani Kowalska stoi z jeszcze dwoma sąsiadkami na spacerku z pieskami. Idzie Nowakowa. Dzień dobry, dzień dobry i Nowakowa mowi. "No pani Kowalska, pani wnuczka rzeczywiście się dostała. Poszłam, sprawdziłam, bo myślałam, ze pani lkłamie, wnuczek mi mówił, ze ona slaba z matematyki jest". Jedna z postronnych sąsiadek, nazwijmy ja pani Kwiatkowska znana z bezpośredniości mówi :"Pani Nowakowa, pani chyba ma coś z głową! Żeby iśc do szkoły, gdzie się nie ma żadnego interesu swojego i listy sprawdzać, czy ta jest wnuczka sąsiadki, trza mieć nie po kolei. Ale z pani hehe detektyw za dyche" . sprawa tego, że Nowakowa poszła sprawdza lusty przyjętych do liceum, żebysutalic czy Kowalska mówi prawdę się rozniosła i pani Nowakowa delikatnie mówiąc spotkała sięz ostracyzmem otoczenia, które ja Kwiatkowska nie mogło pojać jak normalna kobita, nic z dziewczynka wspólnego nie mająca migla zadawać sobie trud sprawdzania list w nieodległym co prawda, ale liceum, gdzie zadnego swego interesu nie miała smile
                            Ale w sumie to pani Nowakowa przecież nic złego nie zrobila. Poszła sobie przeczytać ogólnodostępne , wywieszone na widok publiczny listy wyników egzaminow. Nie dopytywała o tę dziewczynkę przecież, nie zachodziła do sekretariatu się dowiadywać, nie zaszkodziła jej nijak. Dlaczego wiec jej zachowanie spotkało się ze zdumionym oburzeniem?
                            Ano Minnie DLATEGO, że takie "śledzenie" spraw innych i "poszukiwanie prawdy" - wszak Nowakowa poszła w celu ustalenie, czy Kowalska mowi prawdę smile w tematach kogos niedotyczących nijak nie jest dobrze odbierane społecznie. W P w każdym razie.
                            Tu sytuacja była nieco inna, mam na mysli te z forum - Milamala zarzucała Tijgertje brak wiedzy w temacie, czy niewątpliwie sprowokowała ja do udowadniania prawdy. To także jednak powinno iec swoje granice usytuowane właściwie ...
                            • minniemouse Re: I jeszcze pewna historyjka - dla Minnie szzeg 08.02.16, 00:01
                              kora3 napisała:

                              Nie dopytywała o tę dziewczynkę przecież, nie zachodziła do sekretariatu się dowiadywać, nie zaszkodziła jej nijak. Dlaczego wiec jej zachowanie spotkało się ze zdumionym oburzeniem?

                              dlatego, ze pani Nowakowa tak negatywnie wyroznila tylko jedno dziecko sposrod wielu.
                              pani Nowakowa, nie dajac wiary w dostanie sie jednej wnuczki do szkoly prawie ze otwarcie powiedziala "bo ona jedna jakas taka glupia/ malo zdolna".
                              To uczynilo sprawe personalna, i to oburzylo sasiadki i babcie.
                              Gdyby p. Nowakowa sprawdzala w szkole ogolnie kto sie dostal kto nie,
                              "a bylam w szkole zobaczyc liste przyjec, i widze p. Nowakowa ze i wnuczka sie dostala, gratuluje"

                              to nikt by sie nie oburzal.

                              Co nie ma nic wspolnego z przypadkiem gdy ktos komus otwarcie zarzuca klamstwo,
                              i az sie sam prosi aby mu przedstawic dowody ze tak nie jest.

                              Minnie
                              • kora3 Re: I jeszcze pewna historyjka - dla Minnie szzeg 08.02.16, 10:05
                                Minnie, chodzi co o to, ze gdyby pani Nowakowa nie wspominała o podejrzewanym kłamstwie kowalskiej to je zachowania byłoby normalne i normalnie ocenione?smile
                                Otóż nie - nie byłoby wcale normalne, żeby kobieta nie mająca żadnego interesu w tym, żeby sprawdzić kto się dostał do danego liceum łaziła tam i sprawdzała listy.
                                Najdelikatniej można by to było nazwać dziwactwem, na pewno nie normą. Jakos inni ludzie tam nie latali sprawdzać bez potrzeby - także JA - ktoś kto dziewczyne tam zdająca przygotowywal do egzaminów. Przyszła, powiedziała ze się dostała, podziękowała za pomoc i tyle.

                                Tak samo tu - owszem, był spor, większość z nas nie zna ani holenderskiego, ani tamtejszych zasad, poza Milamala chyba tylko Tijgertje. Zarzucani jeje brak wiedzy, mogła sprawdzić na stronie, zalinkować, zacytować, ale na Baala nie mailować w tej sprawie do szkoły!!!
                                • minniemouse Re: I jeszcze pewna historyjka - dla Minnie szzeg 08.02.16, 23:33
                                  kora3 napisała:
                                  Wiadomo, że Nowakowa i Kowalska z racji posiadania wnuków w tym samym wieku rozmawiały o tym, gdzie się które do sredniej szkoły wybiera. No i po egzaminach i ogłoszeniu wynikow spotyka Nowakowa Kowalską "I jak tam pani Kowalska? Wnuczka się dostała? Bo mój X tak, z bardzo dobrą lokatą" Nowakowa na to, że tak, no dostala się wnuczka. Ot i tyle.

                                  chyba zapomnialas co napisalas Koro smile
                                  jak nie miala zadnego interesu, jak jej wnuk tez byl na liscie.
                                  ale nawet jesliby nie byl, to dlaczego to 'nienormalne' byc ciekawym kto ze znajomych dzieci dostal sie do szkoly a kto nie? dla mnie zupelnie normalna ciekawosc, jak kazda inna.

                                  zreszta, nie o to chodzi - powtorze, gdyby babcia Nowakowa skomentowala fakt dostania sie wnuczki jakos neutralnie, bez imputowania ze "nie wierze, w/g mnie za glupia aby sie dostac"
                                  to nie byloby oburzenia.

                                  Minnie
                                  • matylda1001 Re: I jeszcze pewna historyjka - dla Minnie szzeg 09.02.16, 02:05
                                    minniemouse napisała:

                                    > ale nawet jesliby nie byl, to dlaczego to 'nienormalne' byc ciekawym kto ze znajomych dzieci dostal sie do szkoly a kto nie? dla mnie zupelnie normalna ciekawosc, jak kazda inna.<

                                    Nie, Minnie... nie każda ciekawość jest normalna, normalnych ludzi takie sprawy nie interesują, ale ciekawskich - jak najbardziej. Ci sami ludzie biegają niezaproszeni na śluby znajomych, zaglądają spotkanym w sklepie znajomym do wózków z zakupami i pilnie sledzą co sąsiedzi wyrzucają do śmietnika. Obrzydliwość! Tu jeszcze zachodzi taki problem, że pani... jak jej tam... Nowakowa, chyba... nie tyle poszła sprawdzić czy wnuczka znajomej zdała do szkoły, ale sprawdzić, czy babcia powiedziała prawdę.
                                    Miałam taką daleką kuzynkę - ciocię Jadzię. Rodzice utrzymywali z nią bardzo luźne kontakty. Kuzynka przyjaźniła się z jedną z nauczycielek pracujących w moim liceum. Ta nauczycielka nigdy mnie na szczęście nie uczyła, nawet na zastępstwie nigdy w mojej klasie nie była, na bank nie wiedziała nawet która to ja jestem. Pewnego razu na przerwie przechodziłam obok pokoju nauczycielskiego i kogo zobaczyłam? ano cioteczkę Jadziunię rozmawiającą z tą nauczycielką. Ostatecznie nic nienormalnego w tym by nie było, w końcu się przyjaźniły, ale nauczycielka trzymała pod pachą... dziennik mojej klasy! Po co był jej potrzebny dziennik klasy, której nigdy nie uczyła? Jestem pewna, że ciocia chciała obejrzeć sobie moje oceny smile To też była niezdrowa ciekawość, podobnie jak u pani Nowakowej. Wsadzanie nosa w cudze sprawy zawsze wygląda paskudnie.
                                    • minniemouse Re: I jeszcze pewna historyjka - dla Minnie szzeg 09.02.16, 02:24
                                      matylda1001 napisała:

                                      że pani... jak jej tam... Nowakowa, chyba... nie tyle poszła sprawdzić czy wnuczka znajomej zdała do szkoły, ale sprawdzić, czy babcia powiedziała prawdę.

                                      oczywscie. ale dlaczego nie wierzyla sasiadce na slowo? podp. - bo wnuczka tak slabo sie uczyla.
                                      nie twierdze przeciez ze to bylo ladnie. wrecz odwrotnie, podaje przyklad jak by bylo neutralnie.
                                      ale nie takie bylo pytanie Kory, tylko "czemu to oburzylo?"
                                      oburzylo, bo zarzucajac klamstwo dala wyraz co mysli o mozliwosciach wnuczki.

                                      Minnie
                                      • kora3 Re: I jeszcze pewna historyjka - dla Minnie szzeg 09.02.16, 06:00
                                        A co to panią Nowakowa obchodziło kobieto, jak się uczyło mało jej w sumie bo na "dzien dobry" znane dziecko? No właśniesmile Ja np, nie ma bladego pojęcia jak uczył się syn moich najbliższych sąsiadów, ani nawet do jakiej szkoły podstawowej, gimnazjum, ani sredniej chodził. Wiem gdzie studiuje, bo sam mi powiedział, nie sprawdzałam wyobraź sobie czy to prawda. A w dzisiejszych czasach byłoby to latwe, mogłabym to uczynić nie wychodząc z domu smile Ale po co pytam się, PO CO?
                                    • kora3 Matyldo 09.02.16, 06:37
                                      Widocznie w srodowisku Minnie to normalne. Dla mnie i Ciebie - nie. Jak mam dużo znajomych z dziecmi w roznym wielu, to nie wypytuje jak się uczą, gdzie się dalej wybierają do szkoł/na uczelnie itd. Tyle wiem, ile sami mi mówią rodzice, albo dzieci. Nie przyszłoby mi do głowy, mimo hehe zawodu, sprawdzać ...Zwykła ciekawość? Nie, nie zwykła, patologiczna zwana wścibstwem ...
                                      Mialam takie indywiduum kiedyś w pracy - wszystkim się babsko interesowało i wszędzie węszyło kłamstwo. Mloda dziewczyna, wykształcona a mentalnośc pańszczyźnianej chłopki smile
                                      Kazdemu w zyciorys zagladala smile A to czy ma samochód na raty, czy w gotówce kupiony, a to czy mieszkanie kupił, czy ma po babci. Mowa o ludziach i sytuacjach, które wcale plociucha nie dotyczyly - dla mnie kosmos, dla Minnie smile - normalna ciekawość.
                                      Raz się wariatka do mnie przychrzanila: ze niby kłamię, iż ja podałam o rozwod mego eksmęża, a tymczasem on podal mnie. Nadmieniam, ze ona mego eksmęża nie znała, poznała mnie jako już rozwiedzioną. Nijakiego wiec interesu nie miała, ot hehe dochodzila prawdy...
                                      A ta była taka, ze fakt ja podałam go o rozwod, natomiast on mnie o stwierdzenie niewaznosci malzeństwa w sądzie biskupim. Nie robiłam z tego tajemnicy, bo pisma mi przychodziły o pracy - taki adres podała dla wygody smile Baba była kims w rodzaju sekretarki, to pisma odbierała i pytała mnie po co kuria do mnie prywatnie pisze (zwykła ciekawośc hehe) - powiedziałam, nie było to tajemnicą. Tak czy owak się babsko nakręciłosmile Jak byłam u rodzicow, to pofatygowałam się i znalazłam w szufladzie wyrok sadu ws. mego rozwodu i zabrałam. Pokazalam babsku ciekawemu prawdy przy wszystkich smile Tam jest napisane z czyjego powództwa był rozwod. smile Nie, nie chodziło mi o to by pokazać, ze ja meza o rozwod podałam, bo w sumie jaka to róznica po paru latach, ale o to, żeby babsku pokazać jaka jest glupia. Zrobilam to rzecz jasna przy ludziach. Skutek dobry, bo od tamtej pory każdy jej przypominał to zdarzenie - Tak, tak, no wiemy, dziecko Kowalskiego nie zdało.. A Kory maż podal ja o rozwod, tylko sad inaczej napisał w wyroku, weź się lecz wariatko ...

                                      W zasadzie zamiast dywagować mogła sobie baba sama spradziwc, w PL wyraki sadow sa jawnesmile Wg Minnie byłaby to zwyczajna ciekawość hehe
                                      • minniemouse Re: Matyldo 09.02.16, 22:35
                                        kora3 napisała:
                                        Widocznie w srodowisku Minnie to normalne.


                                        Nie Koro, "w moim srodowisku" to nie jest normalne, i prosilabym cie abys pamietala ze mowa o stworzonej napredce bajeczce bys mogla lepiej argumentowac. nie przekladaj tego wiec na zycie w realu.
                                        rowniez nie ma sensu bajeczki usprawniac coraz to nowymi trikami, poniewaz summa summarum bajeczka nie ma nic wspolnego z tym, o czym mowa w watku.
                                        Bo pani Kowalska nie zarzucala babci Nowakowej niczego, babcia Nowakowa z wlasnej nieprzymuszonej woli sprawdzala dla siebie jak jest.
                                        tu jest inaczej, tu glowny bohater otwarcie zazadal "udowodnij".

                                        Niemniej jednak, wracajac do twojej interesujac bajeczki, mam pytanie Koro,
                                        a czy sasiadki bylyby rownie oburzone gdyby okazalo sie ze pani Kowalska klamala,
                                        jej wnuczki wcale nie przyjeto?
                                        no co by bylo, gdyby babcia Nowakowa powiedziala " klamala pani, pani Kowalska, wnuczki nie ma liscie a w sekretariacie mi powiedzieli ze nie zdala?"

                                        Minnie
                                        • kora3 Re: Matyldo 10.02.16, 08:02
                                          To nie jest żadna bajeczka Minnie. Zauwazylam, że gdy brak ci argumentow starasz się, na ogół fakt z mizernym skutkiem, zdyskredytować rozmowce.

                                          Co do Twego pytania - sadze, że reakcja bylaby taka sama. A wiesz dlaczego? Bo nawet jakby Kowalska klamala, to co? Sądzisz, ze dla kogoś postronnego, poza głupią Nowakową dla kogokolwiek miałoby znaczenie do jakiej szkoły sredniej poszło dziecko znane im z widzenia o dwa pokolenia młodsze? Przeciez to absurd srawdzać takie coś DLA SIEBIE... Bo na logikę do czego komus to dla siebie potrzebne?

                                          To tak samo, jak z ta moją byłą współpracownicą - tropicielką prawdy, hehe. Co jej do tegoczy ja eksmęża podałam o rozwod czy on mnie -sama powiedz. Ani go nie znała, ani na oczy nie widziala, ze mna też tylko czesc czesc w pracy i tyle. Wyjasnij mi dlaczego wg Ciebie to normalne, ze tak ja zajmowała sprawa mego rozwodu kto, kogo podal, tym bardziej, ze było to z 3-4 kara po tymze rozwodzie. Bardzo proszę łopatologicznie mi to wyjasnij, o ja tego na serio nie pojmuję.
                                          Nawet gdyby tak było, że to były maż podałby mnie o rozwód to jaie miałoby to znaczenie pare dobrych lat po tym rozwodzie dla ludzi, którzy go na oczy nie widzieli? Żadne. Powodami rozwodu i okolicznościami mógłby się interesować pan, który ze tak powiem starałby się o me względy - to tak. Ale obca kobieta?

                                          Pisalismy już kiedyś w wieklu watkach o "tropieniu prawdy", która nijak nie dotyczy tropiciela ...Bywa wiele sytuacji, kiedy ludzie nie mówią prawdy, albo wręcz kłamia na swój temat. Jeśli tylko nie robia tego, by się wywyższyć, albo kogoś zdyskredytować, to ich sparwa. Nawet jeśli się wie, ze klamia, to kulturalnie jest to zmilczeć Minnie. Mowi sąsiadka, że jej mąż wyjechał do pracy za granicę, a Ty wiesz, ze wyprowadził się do innej pani. No i ? No i nic, co to w sumie dla Ciebie za roznica?

                                          Tu podnosisz w tym watku, że Milamala sprowokowała Tijgertje pisząc "udowodnij". No i? I nic, to tylko forum. Zresztą po fakcie ani Mila, ani Tijgertje NIE MOGŁY niczego już udowodnićsmile Bo po incydencie i liscie szkoła mogła dopisać do regulaminu ten punkt, a wcześniej mogłoby go nie byćsmile To jest TYLKO forum Minnie, a ie prokuratura, czy sad, ze od udowodnienia swego cos zależy.
                                          Kiedyś napisałam tu o pewnym zjawiskusmile, bardzo wielu forumowiczow zarzucało mi, że to nieprawda, takie nie występuje. No i ? Mogłam podać namiary na ludzi, którzy by to potwierdzili np. adresy stron, na których sa adresy mailowe do nich. Ale PO CO? Żeby ktoś z forum zawracal im głowę pytaniami, podczas gdy odpowiedzi dla takiej osoby nie mają zadnego znaczenia? No wlasniesmile Nie wiezey ktoś, to nie, jakiz to problem smile

                                          A w tej watkowej sytuacji - mogło być tak, ze było w tym regulaminie i Minnie to zwyczajnie przeoczyła - ludzie hehe tak miewają. Mogło być i tak, ze nie było, bo w NL to jest powszchnie znany i praktykowany zwyczaj i regula w szkołach i przez to ktoś tam tworząc pisemny regulamin zapomnnial zapisac. Hilendrzy o dziwo też sa ludźmi, a nie jakąś nadnacją, ze nigdy się nie mylą smile
                                          • minniemouse Re: Matyldo 10.02.16, 22:17
                                            kora3 napisała:
                                            > To nie jest żadna bajeczka Minnie. Zauwazylam, że gdy brak ci argumentow staras
                                            > z się, na ogół fakt z mizernym skutkiem, zdyskredytować rozmowce.


                                            Bajeczka, bajeczka, napredce stworzona na potrzebe dyskusji. i zupelnie nieadekwatna, do tego.

                                            Tu podnosisz w tym watku, że Milamala sprowokowała Tijgertje pisząc "udowodnij". No i? I nic, to tylko forum. Zresztą po fakcie ani Mila, ani Tijgertje NIE
                                            MOGŁY niczego już udowodnićsmile Bo po incydencie i liscie szkoła mogła dopisać do
                                            regulaminu ten punkt, a wcześniej mogłoby go nie byćsmile


                                            No Koro, wybacz, ale w tej specyficznej sytuacji "udowodnij to" rowna sie jednoznacznie z zarzucaniem "klamiesz".
                                            A szkola nie mogla na stronie dopisac po incydencie tak podstawowej instrukcji jak zawiadamianie o nieobecnosci. to tak jakby instytucja dopisala po fakcie godziny otwarcia.
                                            Co szkola dopisala po fakcie to dodala "nie emailem lub przez FB".

                                            Mogłam podać namiary na ludzi,

                                            nie mpoglas podac namiaru na prywatne osoby - nie bez ich zgody, przynajmniej.
                                            a do publicznej szkoly KAZDY moze zadzwonic, nawet ty i nawet ja.
                                            z dowolnym pytaniem.

                                            I jeszcze takie fakty:

                                            Milamala napisala
                                            'Gdyby na poczatku roku zostal podany oficjalny e-mail to ok" - ano wlasnie podano, podano, telefon, adres, fax i e-mail szkoly w rubryce; kontakt. Pod zadnym nie bylo informacji w jakich sprawach jakiego sposobu uzywac nalezy.

                                            bo pod kontakem nie ma takiej informacji. jest pod Home, tam pod "Practical issues" (schooltijden)

                                            I rzeczywscie, na stronie szkoly pod "Practical Issues" stoi jak byk:
                                            Call in sick
                                            Is your child sick? Report it to the school before 8:30 am. Call the school at telephone number 02 ........ .

                                            Mocht uw kind ziek zijn, dan kunt u dat telefonisch (vanaf 8.00 uur) aan ons doorgeven (niet per mail of via Facebook)?

                                            U nas Koro jest dokladnie tak samo. informacja dla rodzicow JAK zawiadamiac (praktyczne informacje) MUSI byc podana na stronie.

                                            Tijgertje napisala:
                                            Autowrak nie przeczytala szkolnego regulaminu i tyle. To Holandia, kontakt, kiedy jak gdzie, kogo i o czym sie informuje bardzo scisle okreslaja szkolne dokumenty: kalendarz i regulamin. W razie, gdy jakies zasady zdaja sie nie byc do konca jasne dla kogokolwiek, dyrektor ma OBOWIAZEK pisemnie poinformowana wszystkich rodzicow, ktorzy przy zapisac dziecka okreslaja, w jaki sposob chca otrzymywac tego typu informacje, czy to na papierze, czy mailem. W przypadku rodzicow rozwiedzionych i nie mieszkajacych razem oboje musza dostac wszystkie informacje ze szkoly, nieraz jeden na papierze, drugi mailem.


                                            fakt:
                                            Tijgertje napisala:
                                            Po pierwsze najwyrazniej nie przewalkowalas szkolnego kalendarza i regulaminu. Sa tam jasno okresleniem zasady informowania o nieobecnosci dziecka czy tez warunkow zwalniania z zajec.


                                            fakt:

                                            Szkolny kalendarz i regulaminu sciesle okresla o czym jak i kiedy nalezy informowac szkole, o nieobecnosciach w dniu choroby zawsze trzeba dzwonic rano, w okreslonych godzinach ( u nas od 8.15 do 8.30).


                                            Kod tenze obowiazuje w obecnej formie od pazdziernika 2012 roku i jak byk zawiera punkt o tym, ze pracownik / uczen korzysta z portali spolecznosciowych wylacznie w celach prywatnych.

                                            Wchodzisz na strone glowno szkoly, pod "Home" rozwijasz menu, na dole masz "schooltijden", gdzie pisza:
                                            " Mocht uw kind ziek zijn, dat kunt u dat telefonisch (vanaf 8.00 uur) aan ons doorgeven" . Po Twoim incydencie dopisano" niet per email of via Facebook"


                                            fakt:
                                            Acha, zeby nie bylo: ze szkola skontaktowalam sie zaznaczajac, ze robie to bez niczyjej wiedzy (i mialam nadzieje, ze tak pozostanie, ale nie dalas mi wyboru), wylacznie z wlasnej ciekawosci, aby moc samodzielnie jak najbardziej obiektywnie ocenic sytuacje.


                                            Minnie
                                            • milamala Re: Matyldo 10.02.16, 23:33
                                              A wydawalo sie, ze nie potrzeba byc szczegolnie bystrym zeby wysnuc dosc prosty logiczny wniosek, ze skoro przedstawilam pani tijgertie w swojej niepomiernej glupocie strone internetowa szkoly mojego dziecka to skoro znalazla tam przedstawione informacje przed, to DLACZEGO KONTAKTOWALA SIE ze szkola, po co skoro "bylo"wszystko na stronie". Na moje nieszczescie niestety nic na stronie internetowej i w regulaminie nie przeoczylam. Bardzo zaluje, bo gdybym przeoczyla to by ona to znalazla i nie wpadla na szatanski pomysl kontaktowania sie ze szkola mojego dziecka. Jeszcze nigdy tak bardzo wolalaym nie miec racji jak w tym przypadku. A niechby znalazla to co rzekomo przeoczylam, niechby wyszlo na jej. Przynajmniej uniknelabym wiekszych problemow.
                                            • kora3 Re: Matyldo 11.02.16, 06:10
                                              minniemouse napisała:

                                              > Bajeczka, bajeczka, napredce stworzona na potrzebe dyskusji. i zupelnie nieadek
                                              > watna, do tego.


                                              Taaaa, no jasne smile
                                              >
                                              > A szkola nie mogla na stronie dopisac po incydencie tak podstawowej inst
                                              > rukcji jak zawiadamianie o nieobecnosci. to tak jakby instytucja dopisala po fa
                                              > kcie godziny otwarcia.
                                              > Co szkola dopisala po fakcie to dodala "nie emailem lub przez FB".


                                              A Ty bylaś przy tym? osobliwe smile

                                              >
                                              > Mogłam podać namiary na ludzi,
                                              >
                                              > nie mpoglas podac namiaru na prywatne osoby - nie bez ich zgody, przynajmniej.
                                              > a do publicznej szkoly KAZDY moze zadzwonic, nawet ty i nawet ja.
                                              > z dowolnym pytaniem.


                                              Te osoby wyraziły zgodę na uzycie ich danych oraz wizerunku w publikacji. Ich adresy mailowe sa podane na stronach firm, które prowadza zatem mogłam podać, poza tym każdy mógł sobie PO publikacji znaleśc te strony i adresy mailowe na nich i skorzystać. smile pytając o co chce

                                              Cała reszta wywodu - Minnie, nie interesuje mnie teraz czy było na stronie wcześniej, czy nie. Prawda jest taka, ze T przekroczyła granice przyzwoitości. I TYLE. Nie jest dtrektorka tej szkoły, ze ma osobisty interes, czy tez formowy, by wykazac, ze było wcześniej itd. Nadgorliwość powiadają jest gorsza od faszyzmu smile
                                              • minniemouse Re: Matyldo 11.02.16, 13:14
                                                A Ty bylaś przy tym? osobliwe


                                                nie musialam Koro, po pierwsze jak pisalam bedac stad wystarczy znac ogolne zasady i logicznie pomyslec
                                                a po drugie sama M przekonala mnie ze musialo byc tylko ona nie wie - jak wykazala na forum ze nie wie pod czym tego szukac.

                                                Te osoby wyraziły zgodę na uzycie ich danych oraz wizerunku w publikacji.


                                                jak wyrazily to o ile nie klamie sie na ich temat, nie znieslawia ich - nie ma o czym mowic.

                                                Prawda jest taka, ze T przekroczyła granice przyzwoitości. I TYLE. Nie jest dtrektorka tej szkoły, ze ma osobisty interes, czy tez formowy, by wykazac, ze było wcześniej itd.


                                                NIE przekroczyla, i jak KAZDY miala swiete prawo dowiadywac sie gdzie chce i jak chce.
                                                i tyle....

                                                Minnie
                                                • kora3 Re: Matyldo 11.02.16, 13:31
                                                  Nie Minnie i dziwię się, że tego nie dostrzegasz. Mieć prawo w sensie działać legalnie owszem każdy ma orawo, ale jak wspominałam o granicach PRZYZWOITOŚCI...
                                  • kora3 Re: I jeszcze pewna historyjka - dla Minnie szzeg 09.02.16, 05:53
                                    minniemouse napisała:
                                    >
                                    > chyba zapomnialas co napisalas Koro smile
                                    > jak nie miala zadnego interesu, jak jej wnuk tez byl na liscie.



                                    Minnie, pisałam kiedyś - dysponuję naprawdę bardzo dobrą pamięcią smile Napisałam, że wnuki pań chodziły o tej samej PODSTAWOWKI, a nie ze wybierały się do tej samej szkoły sredniej - bo i się nie wybierały smile

                                    > ale nawet jesliby nie byl, to dlaczego to 'nienormalne' byc ciekawym kto ze zna
                                    > jomych dzieci dostal sie do szkoly a kto nie? dla mnie zupelnie normalna cieka
                                    > wosc, jak kazda inna.


                                    No może masz taka mentalnośćsmile Wiekszosc ludzi jednak nie ...Jeszcze zakładam, ze może gdzieś w malej miejscowości, gdzie wszyscy się znaja i sa 2 szkoły srednie na krzyż to może. Ale w duzum miescie, gdzie jest takich szkół, wówczas było kilkadziesiąt - nikt nie sprawdzał jeżdżąc od jednej do drugiej sprawdzać czy się dziecko tych czy innych znajomych dostało smile
                                    >
                                    > zreszta, nie o to chodzi - powtorze, gdyby babcia Nowakowa skomentowala fakt d
                                    > ostania sie wnuczki jakos neutralnie, bez imputowania ze "nie wierze, w/g mnie
                                    > za glupia aby sie dostac"
                                    > to nie byloby oburzenia.


                                    Na pewno byłoby zdziwienie - w jakim celu kobieta nie mająca nic do tego chodzila i sprawdzała listy smile

                                    Jak wspomniałam Minnie, może to przyjęte w Twoim srodowisku, ze ludzie majacy dużo czasu obskakują najbliższe szkoły w celu ustalenia kto z dzieci znajomych się dostał - wierze. Ale tam - nie. Nie słyszałam o innym przypadku poza Nowakowa. Jak ktoś znal jakieś dziecko - w sensie znajomych latorośl. to zwyczajnie pytał, gdzie się wybiera i przyjmował odp. bez sprawdzania smile
                    • milamala Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 07.02.16, 12:53
                      cyt. "Tijgertje postąpiła źle, tyle, ze ja nie uważam ze ze złosliwosci, czy checi zaszkodzenia. Zwyczajnie nie pomysłała"

                      Kora, ty jestes z natury tzw. dobry czlowiek i probujesz ludzi usprawiedliwac. Ale nie wyglada to tak rozowo moim zdaniem.
                      Tijgertje - trudno mi pisac ten nick bo to oznacza "tygrysek", a przeciez to zaden tygrysek, to hiena jest, poznalam ja juz wczesniej i nawet ze soba korespondowalysmy na priv.
                      Dobrze wiedziala jak trudno bylo mojej corce zaaklimatyzowac sie w nowej szkole. Wreszcie po pol roku po swietach zaczela wreszcie chodzic do szkoly bez prolemow. Odetchnelismy z ulga. Wiedziala o moich z tym problemach szczegolowo. Nie miala prawa"nie pomyslec". Jest dorosla kobieta, sama na syna niewiele starszego od mojej corki, na dodatek ma dosc wlasnych z nim problemow i mimo to "nie pomyslala".
                      Zeby udowodnic swoja racje na jakims forum, w sprawie, ktora nawet mnie tak nie przejela jak ja, zadzwonila/mailowala do szkoly mojego dziecka w taki sposob, ze dyrektorka doskonale wiedziala o kim mowa.
                      Teraz gdy moje dziecko wreszcie sie przyzwyczailo do szkoly bedziemy musieli szukac nowej szkoly. Czeka nas kolejna walka o aklimatyzacje. W tej szkole nie mozemy zostac, bo przez najblizsze 8 lat nie zalatwimy juz tam niczego co bedzie wymagac choc odrobiny dobrej woli dyrektorki. Smrod powstal i pozostanie do konca.
                      Niestety nei towarzyszy mi przeczcie, ze wszystko sie jakos ulozy. Jesli dyrektora zrobila incydent w sprawie w mojej ocenie blahej jak wyslanie maila zamiast telefonu, to incydentu z opowiadaniem o jej szkole na forach internetowych przez matke ucznia nie podaruje tak latwo. Ludzie sa rozni. Z Holendrami generalnie mozna sie dogadac, ale jak wszedzie sa ludzie i ludziska.
                      Nic jej nie usprawiedliwia, kompletnie nic, musiala doskonale wiedziec, ze zaszkodzi mojemu dziecku, ale jej to po prostu nie interesowalo. Udowodnienie racji na forum bylo wazniejsze.
                      No nie wiem co powie na ten temat prawnik, sama jestem ciekawa. Pewnie go tez cala ta kuriozalna sytuacja zdziwi. Bo do mnie to chyba nigdy nei dotrze, ze ktos mogl zrobic cos takiego. To podlosc z jaka sie nigdy nei spotkalam.
                      • kora3 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 07.02.16, 13:23
                        Milamalu, ja naprawdę rozumiem Twe rozgoryczenie i wzburzenie.
                        Sama przecież napisałam, ze Tijgertje postąpila bardzo źle. Ale czy naprawdę spitka się jej działanie z przykrymi konsekwencjami dla Twego dziecka? No na razie nie wiemy. Jasne, Ty znasz te dyrektorke, my nie, zatem my możemy uznawać, ze nie no przecież dorosła kobieta nie będzie robiła problemu z tego, ze mailowała do niej jakas pani i uslala szczegóy w związku z tym incydentem, a ty możesz mieć przesłanki do uważania, ze będzie wręcz odwrotnie.
                        Ale na zapas nie ma się co martwić Milamalu. Nie wiemy przecież czy Tijgertje wspomniała cokolwiek o tym, ze o sytuacji wie z forum. Być może dyrektorka wzięła ją, albo sama przedstawila się, jako znajoma matki, dłużej w Holandii mieszkająca, rodaczka matki, która się o tym dowiedziała i bez zachęty z Twej strony, chciała dopytać, by pomóc, żeby więcej takich sytuacji z Twym udzialem nie było.

                        Nie usprawiedliwiam jej teraz, tylko nie przypuszczam, by wygłupila się z tekstem, że o wszystkim wie z forum na polskim portalu.
                        W każdym razie na zapas nie ma się co artwić. Czasem tak jest Milamalu, ze uważamy, nawet mając ku temu przesłanki, że coś będzie miało straszne konsekwencje, a okazuje się , ze żadne - w drugą strone niestety tez to zdiala.
            • milamala Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 07.02.16, 12:32
              cyt. "Zecydowanie wolalabym szydelko i abonament na wloczke"

              Widze, ze bardzo bawia cie okolicznosci twojego postepku.
              • asia.sthm Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 07.02.16, 16:22
                Milamala napisała do Tijgertje:

                > cyt. "Zecydowanie wolalabym szydelko i abonament na wloczke"
                >
                > Widze, ze bardzo bawia cie okolicznosci twojego postepku.

                Oczekujesz ciezkiej zaloby i braku usmiechu juz do konca jej zywota? Ty masz naprawde problem Mila. Zgryzliwosc oraz te wszystkie dramaty, ktore sama tworzysz dokola siebie wykoncza cie kiedys z cala pewnoscia. Tez sie usmiechnij, dobrze ci to zrobi.
        • milamala Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 07.02.16, 12:30
          "Anonimowa nie bylam, nie jestem i nigdy nie twierdzilam, ze tak jest. Jakbys miala problem z ustaleniem mojej tozsamosci, to daj znac, podam co trzeba"

          Podaj zatem na priv. Wiesz jak wysylac bo ze soba juz korespondowalysmy.
          • tijgertje Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 08.02.16, 13:18
            Wysłałam obszernego maila. Mam nadzieje, ze przynajmniej spróbujesz przeczytać go bez emocji i bez uprzedzeń, z góry zakładając, co chce powiedzieć.

            Jest mi ogromnie przykro, ze sprawa w taki sposób sie rozwinęła. Żałuje, ze dałam sie sprowokować i najbardziej żałuje, ze zareagowałeś w tak emocjonalny sposób. Nie tak Ci chciałam pomoc i przepraszam, ze dałam sie wciągać w ten młynek. Jestem przekonana, ze ani Tobie, ani Twojej córce w szkole w żaden sposób nie zaszkodziłam, co wynika z innej mentalności Holendrów. W Polsce faktycznie ktoś mógłby sie choćby na dziecko za cos takiego mścić, nie tutaj. W moim przekonaniu zrobiłam cos głupiego, głownie wspominając tu, ze kontaktowałam sie ze szkoła. Gdybym chciała zaszkodzić, mogłam to zrobić na 100 innych sposobów, już na pewno nie pisałbym o swoim nieprzemyślanym wybryku na forum. Mogłam pocieszać i głaskać,, krytykując wredna szkole, a w duchu zaśmiewając sie, jak to komuś dowalilam. Wystarczyłoby choćby ujawnić co nieco z prywatnej korespondencji, zeby sobie zasłużyć na najgorsze epitety, ale nie ze mną te numery. Temat uważam za definitywnie zamknięty i choć bardzo cenie choćby rozsądne podejście Asi czy Minnie, bardzo proszę o niedolewanie więcej oliwy do ognia. Asia, w razie czego trzymam Cię za słowo, choć szydełkuje w zasadzie tylko z naturalnych materiałów, ale doceniam gest i jak już do więzienia trafie, to na żadna włóczkę narzekać nie będę wink
            • kora3 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 08.02.16, 13:43
              A pomysłaś, że może emocjonalna reakcja Mili wynika także z jej nieznajomości zbyt dobrze wspomnianej mentalności Holendrów?
              Asia i Minnie mieszkają także poza PL, ibstawiam, ze dluzej, niż Mila w NL. Sama przyznalas, że w POLSCE gnębienie dziecka za to, że mama skarzy się gdzieś na forach na szkołę podając jej namiary byłoby wielce prawdopodobne.

              Jak się człowiek przenosi do obcego kraju, nawet na stale i nawet wiążąc się z kimś z tego kraju, to nie od razu zaczyna myslec kategoriami społeczeństwa w jakim się znalazł.
              • tijgertje Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 08.02.16, 13:52
                Kora, pomyslałam po fakcie. Przeciez od samego początku nie robiłam nic innego poza tłumaczeniem holenderskich zwyczajów i mentalności, ale nic to nie dało. Do czytania info o szkole odsyłalam ponad pół roku temu na innym forum. Więcej nie będę.
                • milamala Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 08.02.16, 14:45
                  Tijgertje, wybacz, ale sama przyznalas, ze racji twoich ograniczen zdrowotnych masz problemy z odczytywaniem spolecznych norm - dlaczego uwazasz, ze mozesz sama siebie uznac za specjalistke od zwyczajow i mentalnosci kogokolwiek? Nie wiem, nie znam cie, sama tak twierdzisz, i po tym co zrobilas domyslam sie, ze tak pewnie jest, ty nawet nie jestes w stanie odczytac prawidlowo mentalnosci ludzi kraju w ktorym sie urodzilas i wychowalas a co dopiero kraju do ktorego przybylas jako dorosla osoba.

                  I faktycznie przypomnialam sobie jak mi napisalas zebym przeczytala info o szkole. Zignorowalam to wtedy, pomyslalam, ze to dziwny wpis skierowany do osoby, ktora od poltora roku szuka wlasiciwej szkoly dla dzieka i nie tylko przeczytala wszystkie strony internetowe wraz z ich schoolgids jako podstawowe zrodlo podst. informacji. z opisem metoda ze wszystkich szkol podstawowych w moim miasteczku, ale nawet w nich wszystkich (tych, ktorych bralam pod uwage) bylam osobiscie zeby poczuc atmosfere.
                  W mojej nie wyczulam, bo w miedzy czasie z bardzo konkretnego fajnego i normalnego dyrektora z ktorym przeprowadzalam rozmowe na stanowisko przyszla nowa pani, z ktora juz kontaktu do tego incydentu nie mialam.
                  No a teraz bede jej "ulubiona"matka.
              • milamala Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 08.02.16, 14:59
                Kora ludzie w Holandii sa tacy sami jak w Polsce, jedni sa ok inni troche mniej. I tu sa dobrzy ludzie z ktorym idzie sie dogadac, ale i wiezien dla kryminalistow tez nie brakujem, wiec i tacy tez sie znajduja.
                Polacy tez sa rozni, jest taka Kora, Milamala, Matylda i inne formowiczki, ktore sie wypowiedzialy, jak mam nadzieje wiekszosc ktorym nigdy by do glowy taki pomysl nie przyszedl, ale jest tez Tijgertie, ktora na taki pomysl wpadla, ale przynajmniej robi wrazenie, ze zaluje, ale jest tez typ taki jak ciocia dobra rada asia.sthm ktora pewnie nie takie rzeczy ma na sumieniu, skoro nie widzi nic niestosownego a wrecz swietnie sie czuje z tym. Sa ludzie i ludziska, jak w kazdym kraju.
                To czy ktos sie bedzie mscil niestety nie zalezy od kraju, tylko od czlowieka.
                Z poprzednim uwielbianym i oplakiwanym po odejsciu dyrektorem szkoly na pewno nie byloby takich problemow. Ta pani przyszla z drugiego konca Holandii i w sumie dla kazdego jest zagadka.
                Ani ja, ani tym bardziej majaca klopoty z rozpoznaniem spolecznych norm Kora wiedziec nie moze. Ja wiem tylko tylko, ze juz po pierwszym incydencie, gdy przychodzilam kolo pani dyrektor w wejsciu, odwrocila wzrok i udawala, ze mnie nie widzi. Nie przejelam sie wtedy, pomyslalam, ze moze mnie rzeczywiscie nie widzi, choc byloby trudno. No ale mozna przeciez byc rozkojarzonym. Teraz, kto to wie.
                • kora3 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 08.02.16, 15:17
                  Nie mam kłopotów z rozpoznawaniem nor społecznych Milamalu. Nie wiem dlaczego uważasz, ze mam, ale mniejsza o to.

                  Mam swiadomosc, ze choć na pewno mentalnośc Holendrów, w sensie całości społeczeństwa rozni się od mentalności Polaków - znow jako społeczeństwa, to wszędzie i tu i tam sa rozni ludzie. Jak pisałam wcześniej - Ty te dyrektorkę znasz, my w tym ja - nie.
                  Ty możesz mieć zwyczajnie ppodstawy do myslenia ze to osoba niezyczliwa, my nie mamy podstaw zakładać ze zyczliwa na pewno, albo na pewno niezyczliwa.

                  A tak a propos mentalności ... Mam wśród dalszyc znajomych pare polsko-holenderską, która mieszkała kilkadziesiąt lat w NL i teraz niedawno przyjechała do Polski. Gdybym miałaoceniac nawyki/zwyczaje Holendrow po tym panu - Holendrze, to musiałabym stwierdzić, ze Holendrzy sa nieprawdopodobnymi brudasami. W sensie porządku w domu. Jest bowiem u nich straszny syf - pokrywa kurzu, brudne naczynia, lepiący się stolik itd. Niewykluczone, ze tam z kolei Holendrzy nie znając innych Polaków po tej pani mogli wyrobić sobie zdanie o Polakach, ze straszne brudasy.
                  A przecież ani Polacy, ani Holendrzy tacy nie są w większości - ot dobrala się para brydasów, którym nie przeszkadza syf i jedzenei z brudnych talerzy - a ze z 2 różnych nacji, to szczegol
                  • milamala Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 08.02.16, 19:01
                    Kora, moj Boze! Nie o Ciebie chodzilo. Chodzilo mi o Tijgertie w kontekscie tego co sama pisala.
                    • milamala Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 08.02.16, 19:06
                      Kora teraz przeczytalam swoj wpis, no przepraszam Cie, oczywiscie nie chodzilo o Ciebie tylko Tijgertie. To przez to, ze nie sprawdzam moim wpisow przed wyslaniem, a powinnam.
                      • kora3 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 09.02.16, 05:39
                        E spoko, nic się niestało smile Zdziwiłam się tylko
            • asia.sthm Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 08.02.16, 14:37
              > Asia, w razie czego trzymam Cię za słowo, choć szydełkuje w zasadzie tylko z naturalnych > materiałów, ale doceniam gest i jak już do więzienia trafie, to na żadna włóczkę narzekać
              > nie będę wink

              Och, najmocniej przepraszam, ty naprawde planujesz szydolkowac. Ja myslalam ze szydelko potrzebne ci bedzie do wydlubania sie z lochow ja w "Calym zdaniu nieboszczyka". No ale skoro zamierzasz szydelkowac, to obiecuje regularnie dosylac wloczke najlepszej jakosci - niech bedzie luksusowo big_grin

              Ja ciebie rozumiem - tez by mnie ponioslo - nie cierpie pieniaczych furiatow ani podstepnych manipulantow. Uwazam, ze jestes w porzadku.
              I juz wiecej oliwy nie doleje.
            • genny1 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 08.02.16, 15:03
              Dlaczego zakładasz, że w Polsce dziecko byłoby szykanowane? Przepraszam Cię, ale to głupie, co piszesz. Mieszkasz w Holandii, nie znasz polskiej szkolnej rzeczywistości, ale na pewno byłoby źle, bo to Polska. A to przecież dyrektorka holenderskiej szkoły, zakładam, że Holenderka, napisała list, który nie spodobał się milamali i innym forumowiczkom!
              • majaa Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 08.02.16, 15:38
                Też mi się nie podoba takie podejście i nie rozumiem, skąd się ono bierze. Z jakichś kompleksów, czy co? Właśnie na forum 'emama' czytałam wątek o Holendrach, którzy zapraszając na urodziny swojej córki tak je urządzili, że w efekcie to jedni z gości (Polacy, nota bene) niejako zostali zmuszeni do zasponsorowania wszystkim obecnym jedzenia w knajpach, bo gospodarze (ani pozostali goście zresztą też) absolutnie się do tego nie poczuwali. Dlatego drażnią mnie takie uwagi natury ogólnej, jakie to jedne narodowości są niby wspaniałe, a inne - z Polakami na czele oczywiście - beznadziejne, że strach. A prawda, jak zwykle, leży po środku, bo w każdym narodzie są i ludzie porządni i dranie, jakich mało i zależy na kogo ma się (nie)szczęście w życiu trafić.
                • kora3 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 09.02.16, 06:51
                  Może cos takiego wynika ze znajomości środowiska nauczycielskiego w PL. sad Ja dzieci nie mam, to i ze strony rodzica doswiadczeń nie mam, ale znam wieli nauczycieli. Większosć jest hmmm dziwna.
                  A a propos tej Holandii tak zorganizowanej wspaniele. Skoro tak jest to jak to się dzieje, ze tam taka kupa ludzi pracuje na czarno? To niewielki obszarowo kraj przecież, bez jakichś wielce trudnych terenów (jak w PL np. Bieszczady). A ludzi pracujących na czarno - mnóstwo smile
                  • majaa Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 09.02.16, 15:18
                    kora3 napisała:

                    > Może cos takiego wynika ze znajomości środowiska nauczycielskiego w PL. sad Ja d
                    > zieci nie mam, to i ze strony rodzica doswiadczeń nie mam, ale znam wieli naucz
                    > ycieli. Większosć jest hmmm dziwna.

                    Ale co to znaczy "dziwna"? No owszem, dość często u nauczycieli można zaobserwować manierę pouczania innych, nawet dorosłych, czy 'robienia wykładu' na jakiś temat, ale jak się to ma do celowego gnębienia ucznia, dokuczania mu ze względu na błędy rodzica (bo to miałoby się niby dziać po takiej akcji w polskiej szkole)? Dlaczego uważasz, że w innych krajach nauczyciele są mniej skrzywieni zawodowo, bardziej sprawiedliwi i uczciwi wobec uczniów? Masz jakąś wiarygodną skalę porównawczą? Naprawdę bardzo mnie interesuje, co jest podstawą do formułowania takich opinii.
                    • kora3 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 10.02.16, 07:33
                      Maju, nie chodzi o to, że yal MUSI być w PL, a o to, że MOZE. Tijgertje twierdzi, że w NL to niemożliwe, bo Holendrzy mają inna mentalność, ja uważam, ze możliwe wszędzie w tym w PL i NL.

                      Co znaczy "dziwni" - no dla mnie np. to, że pani nauczycielka potrafi roztrząsać przy ludziach sytuację zyciową matki ucznia- uprzedzając - nei, nie z checi pomocy, ani nie z powodu wpływu tej na dziecko. Ot tak sobie. Dla mnie - kosmos
                      • majaa Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 10.02.16, 09:53
                        kora3 napisała:

                        > Maju, nie chodzi o to, że yal MUSI być w PL, a o to, że MOZE. Tijgertje twierd
                        > zi, że w NL to niemożliwe, bo Holendrzy mają inna mentalność, ja uważam, ze moż
                        > liwe wszędzie w tym w PL i NL.

                        smile Że może, Korciu, i to wszędzie, to ja właśnie doskonale o tym wiem. A zatem się zgadzamy. Wcześniej robiłaś wrażenie, że podzielasz zdanie Tigertje, stąd mój post.

                        > Co znaczy "dziwni" - no dla mnie np. to, że pani nauczycielka potrafi roztrząsa
                        > ć przy ludziach sytuację zyciową matki ucznia- uprzedzając - nei, nie z checi p
                        > omocy, ani nie z powodu wpływu tej na dziecko. Ot tak sobie. Dla mnie - kosmos
                        >

                        No ale roztrząsa przy obcych, którzy nie znają ani matki, ani ucznia, czy przy takich, którzy ich znają? W jaki sposób "roztrząsa"? Podaje szczegóły, dzięki którym można się zorientować, o kogo konkretnie chodzi albo namierzyć daną rodzinę? Bo przecież my tu na forum też "roztrząsamy" rozmaite problemy różnych ludzi, których osobiście nie znamy i to nie żaden kosmos, prawda?smile
                        • kora3 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 10.02.16, 10:30
                          majaa napisała:
                          >
                          > smile Że może, Korciu, i to wszędzie, to ja właśnie doskonale o tym wiem. A
                          > zatem się zgadzamy. Wcześniej robiłaś wrażenie, że podzielasz zdanie Tigertje,
                          > stąd mój post.


                          Aha, no to nie zostałam dobrze zrozumiana. Po koleismile: to Tijgertje podniosla, że Milamala niepotrzebnie się martwi, bo o ile w PL takie coś mogłoby zaowocować kłopotami dla dziecka, to w NL nie, bo Holendrzy mają inną mentalnośc. To jest JEJ zdanie, natomiast ja w związku z TYM zdaniem zapytałam, czy bierze pod uwagę, że Milamala może mieszkać w NL krotko, nie znać tak dobrze mentalności i kojarzyć te sytuację analogicznie do podobnej w PL.

                          Osobiście ze swej strony uważam, że nie można wykluczać jakiegoś indywidualnego zachowania powołując się na mentalnośc całego społeczeństwa. Nawet jeśli w jakims społeczeństwie dana postawa np. mentalna jest dominująca. Takiei coś jest z gruntu niemądre, bo jest stereotypemsmile - nieważne pozytywnym, czy negatywnym.
                          Pokazałam to także na przykładzie - skoro Holendrzy są OGOLNIE takimi legalistami, a państwo wypracowało tak doskonale procedury, to jak to molziwe, że w NL pracuje tylu ludzi zza granicy na czarno? Kto ich zatrudnia, skoro mentalnie Holendrzy sa legalistami?smile No najpewniej tacy Holendrzy, którzy jednak legalistami nie sąsmile

                          >
                          > No ale roztrząsa przy obcych, którzy nie znają ani matki, ani ucznia, czy przy
                          > takich, którzy ich znają?


                          Róznie Maju i mowa tu nie o jednej pani nauczycielce, znam sporo ludzi z tego zawodu.


                          Bo przecież my tu na forum też "roztrząsamy" rozmaite problemy różnych ludz
                          > i, których osobiście nie znamy i to nie żaden kosmos, prawda?smile


                          Hmmm Maju. Powiem Ci tak - forum to jest jednak co innego. Choc ja zawsze staram się zmienić jakies nieistotne szczegóły - zboczenie zawodowesmile
                          To czy taka osoba/rodzina jest identyfikowalna - zależy. Ta pani o której wspomniałam uczy w małej szkole w niewielkiej miejscowości. Np. ja w tej miejscowości nie bywam i nie mam zadnych w niej znajomych. Ale jest ona w zasadzie nieodległa i mogę przy okazji pracy, albo innej zacząć bywać i poznać. I wówczas na bank zorientowałabym się która to pani jest bohaterką opowieści panu nauczycielki.

                          Analogicznie: bierzesz gazetę i czytasz sobie następujący tekst: "23- letni Adrian K. jest podejrzany o zamordowanie swojej żony. Do zabójstwa doszło w listopadzie zeszłego roku w X (pow. Y) . 21- letnia Katarzyna K. zgineła od ciosu nożem. Była wówczas w 4 miesiącu ciąży. Śledczy od początku podejrzewali udział jej męza i ojca nienarodzonego dziecka oraz dwóch córeczek, ten jednak zaprzeczał by miał cokolwiek wspólnego ze śmiercią żony. Miał początkowo wydawałoby się dość mocne alibi: jego szef twierdził, że w dniu zabójstwa pracowal on i nie opuszczal miejsca pracy az do wieczora. Jednak przedwczoraj nastąpil przełom w śledztwie ponieważ szef Adriana K. wycofał swe wcześniejsze zeznania z obawy przed karą za składanie fałszywych zeznań." Czytasz to i nie masz zielonego pojęcia kim może być podejrzany o zabóstwo 23- latek. Bo w X w powiecie Y nigdy nie bylaś, nie znasz tam nikogutko i może tyle kojarzysz, że to X z 70 km od twego miasta jest. Ale mieszkańcy miejscowości X na bank kojarzą Adriana K. a najpewniej także jego szefa.
                          • majaa Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 10.02.16, 13:03
                            kora3 napisała:

                            > Róznie Maju i mowa tu nie o jednej pani nauczycielce, znam sporo ludzi z tego z
                            > awodu.


                            I wszyscy, których znasz tak roztrząsają?

                            > Hmmm Maju. Powiem Ci tak - forum to jest jednak co innego. Choc ja zawsze stara
                            > m się zmienić jakies nieistotne szczegóły - zboczenie zawodowesmile
                            > To czy taka osoba/rodzina jest identyfikowalna - zależy. Ta pani o której wspom
                            > niałam uczy w małej szkole w niewielkiej miejscowości. Np. ja w tej miejscowośc
                            > i nie bywam i nie mam zadnych w niej znajomych. Ale jest ona w zasadzie nieodle
                            > gła i mogę przy okazji pracy, albo innej zacząć bywać i poznać. I wówczas na ba
                            > nk zorientowałabym się która to pani jest bohaterką opowieści panu nauczycielki
                            > .

                            Nie, no bez przesady...wink A czy to po prostu nie jest tak, że pani czasem opowiada Ci jakąś historyjkę, bo właśnie wie, że nie znasz ludzi i nie będziesz wnikać, kto, co, kiedy i za ile? To jeszcze nie zbrodnia. Ale czy jesteś pewna, że plotkuje tak również w tej swojej miejscowości? To jest przecież istotna różnica jednak. Ja sądzę, że gdyby tak było, to ta nauczycielka miałaby już nieźle zszarganą reputację, a może nawet i problemy w pracy.

                            > Analogicznie: bierzesz gazetę i czytasz sobie następujący tekst: "23- letni Adr
                            > ian K. jest podejrzany o zamordowanie swojej żony. Do zabójstwa doszło w listop
                            > adzie zeszłego roku w X (pow. Y) . 21- letnia Katarzyna K. zgineła od ciosu noż
                            > em. Była wówczas w 4 miesiącu ciąży. Śledczy od początku podejrzewali udział je
                            > j męza i ojca nienarodzonego dziecka oraz dwóch córeczek, ten jednak zaprzeczał
                            > by miał cokolwiek wspólnego ze śmiercią żony. Miał początkowo wydawałoby się d
                            > ość mocne alibi: jego szef twierdził, że w dniu zabójstwa pracowal on i nie opu
                            > szczal miejsca pracy az do wieczora. Jednak przedwczoraj nastąpil przełom w śle
                            > dztwie ponieważ szef Adriana K. wycofał swe wcześniejsze zeznania z obawy przed
                            > karą za składanie fałszywych zeznań." Czytasz to i nie masz zielonego pojęcia
                            > kim może być podejrzany o zabóstwo 23- latek. Bo w X w powiecie Y nigdy nie byl
                            > aś, nie znasz tam nikogutko i może tyle kojarzysz, że to X z 70 km od twego mia
                            > sta jest. Ale mieszkańcy miejscowości X na bank kojarzą Adriana K. a najpewniej
                            > także jego szefa.

                            smile No i właśnie, o takim żurnaliście nikt nie powie, że "to kosmos, że takie rzeczy pisze", choć przecież mogą to przeczytać także ci, którzy bohatera historii znają i natychmiast skojarzą. Tak, że nie popadajmy w przesadęsmile
                            • kora3 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 10.02.16, 14:00
                              majaa napisała:


                              > I wszyscy, których znasz tak roztrząsają?


                              Wszyscy nie, ale całkiem sporo smile
                              >
                              > .
                              >
                              > Nie, no bez przesady...wink A czy to po prostu nie jest tak, że pani czasem opowi
                              > ada Ci jakąś historyjkę, bo właśnie wie, że nie znasz ludzi i nie będziesz wnik
                              > ać, kto, co, kiedy i za ile? To jeszcze nie zbrodnia.


                              Pani nie tak mnie opowiada, bo szerszemu gronusmile

                              Ale czy jesteś pewna, że
                              > plotkuje tak również w tej swojej miejscowości? To jest przecież istotna różnic
                              > a jednak. Ja sądzę, że gdyby tak było, to ta nauczycielka miałaby już nieźle zs
                              > zarganą reputację, a może nawet i problemy w pracy.


                              pani nie jest z tej miejscowości, tylko tam pracuje, mieszka tu.
                              >

                              > smile No i właśnie, o takim żurnaliście nikt nie powie, że "to kosmos, że takie rz
                              > eczy pisze", choć przecież mogą to przeczytać także ci, którzy bohatera histori
                              > i znają i natychmiast skojarzą. Tak, że nie popadajmy w przesadęsmile


                              Nie tylko o żurnaliście nikt nie powie, ale także o policji, czy prokuraturze, bo to ONE udzielają takich informacji (także zwykle za pośrednictwem swoich stron internetowych) wskazując na miejsce, czas, wiek podejrzanego, okoliczności zdarzenia itd.
                              Ta zasada identyfikowalności w mediach mówi o możliwości zidentyfikowania bez wątpliwości przez przeciętnego czytającego bez szczególnego trudu z jego strony. Czyli o możliwości zidentyfikowania przez WIEKSZOSC Maju.
                              Gdyby było inaczej w zasadzie nic nikt nie mógłby informacyjnie napisać, bo co to za informacja "Taki jeden pan z nie możemy napisać skąd jest podejrzanyu o zabucie swej zony, ale okoliczności podac nie możemy. Dlaczego on jest podejrzany, też napisac nie możemy. "smile ?
                              Należy jednak bezwglednie trzymać się terminologii prawniczej i unikac kategorycznych stwierdzeń dopoki nie zapadnie wyroi i nie stanie się prawomocny.
                              • majaa Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 11.02.16, 10:45
                                kora3 napisała:

                                > Wszyscy nie, ale całkiem sporo smile

                                > Pani nie tak mnie opowiada, bo szerszemu gronusmile

                                No dobrze, ale czy to grono zna osobiście bohaterów tych historii?
                                I czy to "całkiem sporo" Twoich znajomych uprawnia już do wydawania opinii ogólnych? Mnie się to wydaje krzywdzące.

                                > Nie tylko o żurnaliście nikt nie powie, ale także o policji, czy prokuraturze,
                                > bo to ONE udzielają takich informacji (także zwykle za pośrednictwem swoich st
                                > ron internetowych) wskazując na miejsce, czas, wiek podejrzanego, okoliczności
                                > zdarzenia itd.
                                > Ta zasada identyfikowalności w mediach mówi o możliwości zidentyfikowania bez w
                                > ątpliwości przez przeciętnego czytającego bez szczególnego trudu z jego strony.
                                > Czyli o możliwości zidentyfikowania przez WIEKSZOSC Maju.
                                > Gdyby było inaczej w zasadzie nic nikt nie mógłby informacyjnie napisać, bo co
                                > to za informacja "Taki jeden pan z nie możemy napisać skąd jest podejrzanyu o z
                                > abucie swej zony, ale okoliczności podac nie możemy. Dlaczego on jest podejrzan
                                > y, też napisac nie możemy. "smile ?

                                Chwilka, bo nie bardzo rozumiem te zasady... O co chodzi z tą "możliwością zidentyfikowania przez większość"? Przecież jeśli nie znam człowieka, to jego imię, zawód, czy miasto, z którego pochodzi i tak mi nic nie powie. Nie mam też żadnego powodu, żeby dociekać, kto zacz, bo po co mi to. Natomiast ci, którzy mieli z nim osobiście do czynienia bez wątpienia od razu skojarzą, o kogo chodzi.
                                Dlatego właśnie pytałam, cóż w tym dziwnego, jeśli nawet nauczycielka opowie o jakimś ciekawym przypadku w swojej pracy komuś, kto tych ludzi w ogóle nie zna. Zwłaszcza że ona, w odróżnieniu od dziennikarza, jak sądzę, nie podaje pewnie istotnych szczegółów identyfikacyjnych. Wielu z nas tak właśnie robi, choćby tu na forum.
                                • kora3 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 11.02.16, 11:07
                                  majaa napisała:

                                  > No dobrze, ale czy to grono zna osobiście bohaterów tych historii?


                                  jakaś czesc na pewno, skori też uczą w tej samej szkole co pani ...

                                  > I czy to "całkiem sporo" Twoich znajomych uprawnia już do wydawania opinii ogól
                                  > nych? Mnie się to wydaje krzywdzące.


                                  Nie dotyczy to tylko moich znajomych, także ludzi poznawanych przypadkiem, np. przy okazji pracy

                                  >
                                  > Chwilka, bo nie bardzo rozumiem te zasady... O co chodzi z tą "możliwością zide
                                  > ntyfikowania przez większość"? Przecież jeśli nie znam człowieka, to jego imię,
                                  > zawód, czy miasto, z którego pochodzi i tak mi nic nie powie. Nie mam też żadn
                                  > ego powodu, żeby dociekać, kto zacz, bo po co mi to.


                                  No właśnie - no właśnie smile Przez większość oznacza przez przeciętnego czytelnika gazety, czy strony. Odsetek ludzi mających pojecie o kim mowa w tym ww. tekście jest niewspółmiernie mały w stosunku do liczby tych, którzy mogą siegnąc po gazetę czy wejść na stronę np. policji. A gdyby ci nie mający pojęcia chcieli ustalić kim konkretnie jest opisany 23- latek musieliby zadać sobie niemały trud.

                                  > Dlatego właśnie pytałam, cóż w tym dziwnego, jeśli nawet nauczycielka opowie o
                                  > jakimś ciekawym przypadku w swojej pracy komuś, kto tych ludzi w ogóle nie zna.
                                  > Zwłaszcza że ona, w odróżnieniu od dziennikarza, jak sądzę, nie podaje pewnie
                                  > istotnych szczegółów identyfikacyjnych. Wielu z nas tak właśnie robi, choćby tu
                                  > na forum.


                                  Widzisz, masz rację. Tylko my nie opowiadaniu o ciekawym przypadku mówimy zgoła. Nawet ksiądz, którego wszak obowiązuje tajemnica spowiedzi MOZE się w swej ustnej wypowiedzi, czy publikacji POWOŁAC na swe doświadczenie jako spowiednika podając przykład konkretnej sytuacji "grzechowej". Tylko musi to zrobić w taki sposób, by nie naprowadzić czytelnika/słuchacza na penitenta. Znów - PRZECIETNEGO. Bo jeśli taką publikację czyta np. przyjaciel penitenta na którego spowiedź się ów kapłan powołuje, któremu to ów jako przyjacielowi powiedział o danej sytuacji i jest ona nietypowa, to się wszak domyśla, ze może chodzić o jego przyjaciela. On, inny spowiednik, który też słuchał tego penitenta - tak, ale cała reszta - nie i w tym rzecz.

                                  Ja bardzo chętnie słucham o ciekawych przypadkach Maju, także z zycia szkoły np. Tylko, ze opis, jak się czyjas mamusia prowadzi z podaniem nazwiska ucznia z małej wsi i małej szkoły nie wydaje mi się ani ciekawe, ani na miejscu.
                                  • majaa Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 11.02.16, 12:19
                                    Dzięki za wyjaśnieniasmile Rozumiem w takim razie, że ta konkretna nauczycielka jest po prostu zwykłą plotkarką, bo opowiada o kimś nie tylko obcym słuchaczom, ale i tym, którzy bohatera znają, tak? No to mało fajnie. Tyle że plotkarze trafiają się w każdym zawodzie, nie wydaje mi się, żeby akurat szczególny prym wiedli tu nauczyciele. No, ale to tylko moje obserwacje, nie mam na to statystyksmile
                                    • kora3 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 11.02.16, 13:26
                                      No tak, ja oplotkowywanych akurat nie znam, ale podejrzewam, ze osoby pracujące z nia w tej samej szkole znają.
                                      Podalam tu konkretny przykład, ale w przypadku nauczycieli plotkarwo i wścibstwo oraz taka maniera kim to ja nie jestem smile wydają mi się z obserwacji - nierzadkie.
                                      Inna pani nauczycielka nazywa sama sienie 'profesorka" i uważa się za kogoś niemożebnie wykształconego. Np. informuje, ze ma kilka fakultetów smile - niepytana o wykształcenie , dodam smile hehe. Tymczasem skończyła nauczanie początkowe i zrobila kilka podyplomówek z plastyki czy tam muzyki. Fajnie, ze się dokształcała, ale to nie sa dodatkowe fakultety to raz, a dwa, ze ona te popisy wstawia w towarzystwie ludzi, gdzie 99 proc. ma wyższe wykształcenie, a 80 proc. z tychże na lepszych uczelniach i bardziej prestiżowych kierunkach uzyskane smile To jest zwyczajnie zenujace - jak ona się "profesoruje" np. do mojego eksa, albo naszego kolegi fizyka jądrowego smile Nie czarujmy się - baba uczy dzieci literek i cyferek do tego malowania domków i kotków i brzdakania na cymbałkach smile Żaden towstyd, broń Boże, a jeśli robi to dobrze, to chwała jej, ale robic z siebie Bog wie kogo z tego powodu, to zwyczajnei smieszne smile
                    • matylda1001 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 11.02.16, 01:22
                      majaa napisała:

                      >> Ale co to znaczy "dziwna"? <

                      Coś w tym jest. Każdy, kto chodził do szkoły wie, że z nauczycielem lepiej nie zadzierać, bo się nie wygra. Nieważne po której stronie jest racja, to nauczyciel ma zawsze przewagę nad uczniem/rodzicem. Poza tym wśród nauczycieli panuje wyjątkowa solidarność zawodowa, więc trudno jednemu z nich udowodnić np. niewłaściwy stosunek do uczniów albo brak kompetencji zawodowych. Nie sądzę, że problem dotyczy tylko polskich nauczycieli.
                      • genny1 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 11.02.16, 09:39
                        Matyldo, nie te czasy smile To rodzic ma przewagę nad nauczycielem/dyrektorem. To rodzic może krzyczeć/ubliżać/pomawiać etc., nauczycielowi nic nie wolno. To rodzic w konsekwencji pójdzie/napisze skargę/ anonim do kuratorium lub ministerstwa a szkoła będzie nękana rozmaitymi kontrolami przez pół roku. Teraz racja jest ZAWSZE po stronie rodzica.
                        • majaa Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 11.02.16, 10:17
                          No właśnie, opis Matyldy pasuje do szkoły z "mojej epoki"smile Teraz jest 'po nowemu'. Aż mnie to czasem przeraża, że nauczyciele zdają się być tak bezradni wobec wybryków zarówno uczniów, jak i ich rodziców. Zebrania też całkiem inaczej wyglądają. Powszechne są dyskusje z nauczycielem, roszczenia, wymagania, propozycje 'nie do odrzucenia', pretensje... Nauczyciel jest między młotem a kowadłem, bo z jednej strony chciałby zachować choćby pozory autorytetu, a z drugiej stara się być miły i usłużny, żeby przypadkiem nie wpłynęła jakaś skarga od rozsierdzonego rodzica.
                          • kora3 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 11.02.16, 10:52
                            maju, a wytłumacz mi dlaczego "dyskusja z nauczycielem" jest zła? Bo nie rozumiem zupełnie. Cóż to jakiś władca absolutny czy bóstwo jest, że nie wolno z nim podyskutować, mieć odmiennego zdania?
                            Jak wspomniałam - znam wielu nauczycieli i wielu z tych wielu jest niedouczonych, jest ignorantami, ni zachowuje się poprawnie i nie ma o tym nawet pojęcia itd.
                            Dlaczego w relacji towarzyskiej można to dostrzegać, a w relacji rodzic dzuiecka - nauczyciel tegoz należałoby nie dostrzegać i a priori uznawać, ze nauczyciel ma zawsze rację i nie ma z nim dyskusji?

                            Sama ucze hehe w szkole (i na uczelni). Tyle, ze w szkole w ramach zajęć dodatkowych, dla chętnych. Kiedyś zrobiłam uczniom taka "ściągawkę" z najczęściej popełnianymi błędami typu: ilość ludzi, pod rząd, przysłowiowe grzyby po deszczu, po najmniejszej linii oporu itd. Ot tak, żeby utrwalać, że to są bardzo częste błędy, ale błedy. No i pokazuje mi uczennica uwagę do jej rodziców od pana nauczyciela, że "K. opuściła już 4 lekcje POD RZAD i taka ILOŚĆ nieobecności jej zaszkodzi". Nauczyciel ten nie naucza polskiego - fakt. Ale jest MAGISTREM innej dziedziny nauki smile Powiedz mi co ja mam takiej uczennicy powiedzieć? Że pan profesor (hehehe) jednak dobrze napisal, bo ... jest nauczycielem ?smile Ni przecież NIE, źle napisał. Pewnei, ze nie wykpiwałam chłopa, ale też nie kłamałam, ze tak jednak jest dobrze. - Jak wspomniałam, te błędy sa bardzo czeste i zdarzają się także jak widać ludziom wykształconym i posiadającym duzą wiedzę w swej dziedzinie. Tak powiedziałam, ale tak naprawdę to człowiek będący NAUCZYCIELEM w zadnym razie takich błedow nie powinien popełniać! Czy uczy matematyki, czy plastyki Maju. To jest FAKT, ze to sa błędy podstawowe i razące.
                            • majaa Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 11.02.16, 11:45
                              kora3 napisała:

                              > maju, a wytłumacz mi dlaczego "dyskusja z nauczycielem" jest zła? Bo nie rozumi
                              > em zupełnie. Cóż to jakiś władca absolutny czy bóstwo jest, że nie wolno z nim
                              > podyskutować, mieć odmiennego zdania?

                              Ależ można dyskutować i mieć inne zdanie, jak najbardziej. Ale wypadałoby przy tym wiedzieć, o czym się mówi, a nie dyskutować na zasadzie "nie znam się, ale się wypowiem, bo mogę". Wiesz na pewno o tym, Korciu, dobrze, że mamy już wielu specjalistów od medycyny i polityki, a teraz jeszcze wygląda na to, że wielu rodziców czuje się też wybitnymi specjalistami od metodyki nauczaniawink

                              > Jak wspomniałam - znam wielu nauczycieli i wielu z tych wielu jest niedouczonyc
                              > h, jest ignorantami, ni zachowuje się poprawnie i nie ma o tym nawet pojęcia it
                              > d.

                              Też mam takie obserwacje, niestety, że poziom nauczycieli jest niższy niż kiedyś. Tak bardzo ogólnie rzecz ujmując, oczywiście. Ale w sumie to nie dziwota, tylko wynik pewnych zmian społecznych, zwłaszcza w dostępie do edukacji. I bynajmniej nie optuję za tym, żeby traktować nauczycieli jak nieomylne bóstwa, w żadnym razie. Ale trzeba też sobie uświadomić, że podważając ich autorytet na każdym niemal kroku i w sposób czasem dość bezceremonialny, jako rodzice sami strzelamy sobie w kolano. I nie, nie chodzi o to, żeby ukrywać błędy czy wręcz udawać, że źle jest dobrze, ale drwiny też na pewno nie są właściwe, a niestety bywają rodzice, którzy tak właśnie reagują przy dzieciach.
                              • kora3 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 11.02.16, 15:28
                                Maju, mam pełną swiadomość tego, że denerwujące bywa wypowiadanie się kogoś niemającego wiedzy merytorycznej. Zwazyć jednak trzeba na to, że dzieci/młodzież miewają różnych rodzicow, także takich, którzy odstają od poziomu nauczyciela - in minus.
                                Niemniej to jest rodzic, ma prawo pytać, rozmawiać w temacie jego dziecka. Jeśli jest wymadzającym się ignorantem, to należy zachować spokój i wyjaśnić mu sporne kwestie tak, by zrozumiał.
                                Podobny problem występuje dość często na linii petent- urzędnik. Urzednik cos wyjasnia, np. opierając się na rozporządzeniu ministra, ale tak, że petent go zwyczajnie nie rozumiesad Dlatego się irytuje, nierzadko biega na skargi czy do szefostwa urzędnika, czy do mediówsmile Osobiscie bylam świadkiem scenki, kiedy pani urzędniczka człowiekowi po 70- tce, rolnikowi wyjaśniała kwestię pewnego dodatku. Kobita mu przeczytała rozporządzenie ministra łącznie moja mila z tekstem dziennik ustaw blablabla z późniejszymi zmianami. Chłopina NIC z tego nie pojał, czemu się nie dziwię wcale. A sprawa była prosta jak dtut, zaś działanie urzędniczki całkowicie zgodne z przepisami! Tylko było chłopu powiedzieć prosto: nie dostał pan tyle tego dodatku co przedtem, bo minister zmienił zapisy i teraz się należy panu mniej.
                                • majaa Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 11.02.16, 15:48
                                  kora3 napisała:

                                  > Niemniej to jest rodzic, ma prawo pytać, rozmawiać w temacie jego dziecka. Jeśl
                                  > i jest wymadzającym się ignorantem, to należy zachować spokój i wyjaśnić mu spo
                                  > rne kwestie tak, by zrozumiał.

                                  No i tak się właśnie zwykle dzieje. Problem w tym, że teraz tych "wymądrzających się ignorantów", jak trafnie ich określiłaś, jakby nieco przybyło...albo, wzorem niektórych żenujących celebrytów, nabrali odwagi do publicznych wystąpieńwink
                                  • kora3 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 11.02.16, 16:08
                                    Rozumiem ...
                            • genny1 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 11.02.16, 14:27
                              Przyznam, Koro, że dziwię Ci się, że z takim uporem bronisz swojej tezy. Wiesz, gdyby takie błędy popełniał polonista, byłoby to faktycznie skandaliczne. Ale zacytowane przez Ciebie błędy są nagminnie popełniane przez dużą część społeczeństwa. W tym posłów, senatorów, ministrów a nawet premierów czy innych marszałków. Prezydentów takoż. To oczywiście nie tłumaczy, a zaledwie wyjaśnia. Ponadto, gdyby takie błędy robił superchemik czy inny geograf a był świetnym nauczycielem mojego dziecka, to miałabym to w nosie.
                              A tak jeszcze, ale nie ad personam, znam dziennikarzy, jednych osobiście, innych z "czytania" lub słuchania, którzy popełniają podstawowe błędy gramatyczne, stylistyczne i leksykalne. I Ty, Koro, też o tym wiesz. Tylko mnie do głowy nie przyszłoby formułować opinii o dziennikarzach w ogóle, bo skrzywdziłabym wielu porządnych i kompetentnych ludzi. Ty takich oporów nie masz. Aż dziwne.
                              • kora3 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 11.02.16, 14:36
                                Genny
                                Ależ kompletnie się nie zrozumialysmy. Może po kolei smile
                                Ja doskonale wiem, że te błędy sa nagminne i DLATEGO właśnie uczuliłam na nie moich uczniów. Nie po to, żeby poprawiali innych - zaznaczam, ale po to, żeby sami ich nie popełniali.
                                Tu wspomniałam o nich w tym kontekście, że jak pisała Maja nauczyciele chcą mieć autorytet, a często nie mają bo rodzice uczniów podważają tenże.
                                Ja niczyjego autorytetu podważać nie miałam zamiaru, wykonywałam swoją prace i uważam, że do moich obowiązków nalezało uczniów na te błędy uczulić.
                                Coż jednak począć, gdy uczniowie od jednego uczącego (mnie w tym przypadku) słyszą, ze to błędy, a drugi uczący je je popełnia? Co ja powinnam robic, by nie podrywac autorytetu tamtego nauczyciela? Przyznac, ze to jednak nie sa błędy? No nie przecież. Uwazam, że dobrze z tego wybrnęłam.
                                Co do Twej uwagi- widzisz, ja pochode ze "starej szkoły" ....smile
                                • genny1 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 11.02.16, 15:23
                                  Troszkę jednak co innego pisałaś, Koro. Mam na myśli tę "dziwność" nauczycieli, czyli rozciąganie pojedynczych przypadków na całą populację. I prostowanie błędów, acz chwalebne, nijak się ma do wcześniejszej wypowiedzi. Ale nie dzieląc włosa na czworo: w każdym środowisku zawodowym są ludzie, których zachowanie danej profesji nie przystoi.

                                  A już zupełnie z innej strony. Zgodzę się, że część nauczycieli/lekarzy/dziennikarzy/prawników nie może się równać z ich starszymi kolegami. Tylko, czy to końca ich wina... ? Teraz musiałybyśmy podyskutować o kształceniu akademickim. W znaczeniu, rola wyższej uczelni.

                                  PS Ja jestem jeszcze starsza szkoła smile
                                  • kora3 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 11.02.16, 15:36
                                    Wiesz, wiadomo, ze jak słusznie zauwaza Maja niższe kwalifikacje nauczycieli (ogolnie) tych młodszych, wynikają z niższego poziomu kształcenia w ogole i dotyka to TAKZE tego zawodu.
                                    W temacie błędow wyjaśniłam w czym rzecz, ale to o "dziwności" środowiska podtrzymuję. Wiekszosc znanych mi prywatnie nauczycieli to osoby szczególnie drażliwe na swym puncie - podkreślam: większość, a nie wszyscy. I mowa tu o nauczycielach nie tych najmłodszych wcale, ale w okolicach mego wieku i starszych. Spektrum moich znajomości prywatnych także pod kątem wykonywanych zawofów jest dość szerokie, ale słowo daję naprawdę nauczyciele się wyróżniają właśnie np. wspomniana drazliwoscią i przerostem ego smile Może tak wyszło, fakt, ale tak jest i mowa tu o nie paru, a wielu znanych mi prywatnie belfrach.
                                    Osobistych jakichś uprzedzeń do nauczycieli nie mam. Jako osoba bezdzietna nie jestem nigdy osobiście zaangazowana w jakiś konflikt uczeń - nauczyciel, czy rodzic - nauczyciel. Żaden tez pan nauczyciel nie złamał mi serca, ani nauczycielka nie odbiła faceta smile Uprzedzam, bo na forum do różnych wnioskow ciekawych hehe rozmowcy dochodzą bez przesłanek ze strony drugiej smile
            • minniemouse Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 08.02.16, 22:56
              tijgertje napisała:
              Jest mi ogromnie przykro, ze sprawa w taki sposób sie rozwinęła. Żałuje, ze dałam sie sprowokować i najbardziej żałuje, ze zareagowałeś w tak emocjonalny sposób.

              alez przestan Tijgertje! nie masz czego zalowac, bardzo dobrze zrobilas ze spokojnie, logicznie pozbieralas dowody na to jak naprawde jest.
              mialas swiete prawo zadzwonic do jakiej szkoly chcesz, i zapytac o regulamin.
              wierze, ze wcale nie musialas przy tym tlumaczyc dlaczego, i wierze ze nawet gdybys napomknela ze jacys rodzice sa niezorientowani do konca, to dyrektorka nie miala najmniejszych powodow aby sie denerwowac a tym bardziej, lol, "mscic".
              Bo w szkole rozne pomylki sie zdarzaja, wchodza nowe ustawy - jest to po prostu normalny "szlif" w trakcie "prania".

              bardzo dobrze zrobilas ze sie dowiedzialas, bo np. ja sama bylam ciekawa prawdy.
              tez nie znosze jak ktos kreci i klamie.

              Jestem przekonana, ze ani Tobie, ani Twojej córce w szkole w żaden sposób nie
              zaszkodziłam,


              ja tez jestem o tym przekonana!!!
              Milamala jak dotad nie jest w stanie przedlozyc minimalnego dowodu ze jej ktokolwiek zaszkodzil. albo cokolwiek.
              Tijgertje, kazdy twoj wpis byl spokojny, grzeczny i wywazony. kazdy twoj link logicznie, bezsprzecznie i neutralnie udowadnial twoje argumenty.
              Wykonalas dobra robote detektywistyczna. w ogole sie nie przejmuj.

              Minnie
    • mim_maior Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 07.02.16, 13:56
      No proszę, niby wszystko zgodnie z prawem, a tak nieładnie wyszło... Choć w sumie, skoro zgodnie z prawem, to chyba nie ma problemu? Przynajmniej w Holandii (i Kanadzie).
    • asia.sthm Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 07.02.16, 16:08
      Zastraszajaco rozrosl sie temat - awantura, jakich nawet forum Kraj moze pozazdroscic
      Moze nalezy przypomniec co Milamala napisala w swoim pierwszym, otwierajacym ten watek poscie

      milamala napisała:

      > Powiadomilam oficjalnie szkole (dzien wczesniej w niedziele) e-mailem, ze dziec
      > ko do szkoly w poniedzialek nie przyjdzie, powiadomilam tez pania nauczycielke
      > ( tak nadprogramowo) przez facebook. Pani wiadomosc przyjela, zyczyla szybkiego
      > powrotu do zdrowia.
      > Za to od pani dyrektor dostalam e-mail, ze powinnam do szkoly zadzwonic o 8.00
      > rano a nie mailowac, bo pani dyrektor odbiera maile a ona przychodzi pozniej i
      > nie zdarzy powiadomic nauczycielki. Odpowiedzialam, ze oczywiscie nie ma sprawy
      > , bede dzwonic, ale pani nauczycielka zostala przeze mnie powiadomiona.
      > Pare dni potem rodzice wszystkich dzieci w szkole otrzymali e-maile, ze nie wol
      > no pisac e-maili jak dziecko chore, ani nie wolno informowac nauczycielek przez
      > portale spolecznosciowe.
      > Przyznam, ze poczulam sie "troche smieszno-troche dziwno".
      > Bo tak, dostajemy e-maile od pani dyrektor, ze nie wolno pisac ... e-maili. Odr
      > azu az sie prosi aby wymagac od pani dyrektor takich samych standartow, niech d
      > o kazdego dzwoni.
      > Po drugie, czy ktos rozumie przeslanki dla takich decyzji. Bo jak dla mnie wygl
      > ada to troche "nie bo nie i juz, bo ja tak mowie".
      > Czy zrobilam cos niestosownego.
      > Zreszta dotychczas rzeczywiscie dzwonilam i zdarzylo mi sie raz, ze wiadomosc,
      > ze bede spozniona nie dotarla do pani nauczycielki. Wiec uwazam, ze powiadomien
      > ie jej bezposrednio daje lepszy efekt, no ale coz.
      > Czy zlamalam takimi formami jakies niejasne dla mnie prawo?

      Mila, czyli wiedzialas, ze nalezy dzwonic (wszyscy jednak jakos to wiedzieli) ale pomyslalas, ze lepiej to im zorganizujesz. Zreszta, przyznam ze pomysl kuszacy aby nie wstawac po moze zle przespanej nocy i dorywac sie do telefonu juz o osmej rano. Kazda minuta snu na wage zlota przy chorym dziecku.
      Nie wyszlo dobrze wiec nalezaloby przyjac do wiadomosci ze pomysl byl kiepski ze wzgledu na regulamin szkolny.
      Na koniec pytasz dziarsko czy zlamalas niejasne dla ciebie jakies prawo.
      Mila, nie mozna bylo od razu zaznaczyc ze rzecz odbywa sie w Holandii?

      Moje wnioski na koniec tej wielkiej awantury sa takie:
      - do szkoly mialas juz wczesniej zastrzezenia, niemile poczatki przyzwyczajania corki (malego dziecka przedszkolnego wlasciwie)
      - trudno tez bylo tobie przyzwyczaic sie do nowej sytuacji zyciowej (pierwsze dziecko rozpoczynajace szkole to wieeeelkieee wydarzenie w zyciu kazdej rodziny)
      - caly ten poczatkowy okres od wrzesnia(?) byl dla was stresujacy, a kiedy juz corka sie przyzwyczaila to ty wpadlas na pomysl zmiany regul zglaszania nieobecnosci dziecka, i znowu krach i zawod szkolny - tym raze dla ciebie.
      - i znalazlas sobie winnego tygryska, takiego pieska do skopania, i chcesz go obarczyc cala wina za zrujnowana kariere dziecka, koniecznoscia zmiany szkoly, mozliwymi szykanami konsekwencjami.

      Moim zdaniem jestes DRAMA QUEEN - Krolowa Dramatu nie z tej ziemi. Konkurencji mozesz szukac w filmie lub na deskach teatru dramatycznego.
      Moim zdaniem zastanow sie czy swojej histerii nie projektujesz dziecku - dziecko moze nabawic sie urazu do szkolu juz na samiutkim poczatku swojej kariery szkolnej. Jesli wyczuje, ze szkola jest niebezpieczna, musi byc skoro mama sie niebezpieczenstwa boi, to znaczy ze trzeba uciekac i nie dac sie tam zostawiac chocby na minutke.

      Mila, wez to po rozwage, oddetchnij gleboko i juz nie histeyzuj, bo wykonczysz siebie, dziecko, meza i forumowiczow przy okazji. I wszyscy pouciekaja wink
      • kora3 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 07.02.16, 17:00
        Asiu, tak, masz rację Mila za bardzo się przejęła listem pani dyrektor - moim zdaniem. Czy on był niegrzeczny w tonie - no róznie można go odczytywać zaleznie od stopnia swej wrazliwosci i swych też dotychczasowych doswiadczeń, albo ich braku oraz też okoliczności. Mila poczuła się "wywoałana do tablicy", bo wszak wiadomo było, ze list jest pokłosiem incydentu z jej udziałem. czy słusznie, no w moim odczuciu -nie. Nalezało przejść do porządku dziennego, potem już stosować się do wytycznych i ..tyle. Czy mogla zadać pytanie na forum - mogla. Tylko fakt, że rzecz dzieje się w Holandii, gdzie są inne przepisy dot. szkół i inne też stosunki interpersonalne, co przekłada się też na ton danego pisma, powoduje, ze nie byliśmy w stanie oceniac sytuacji zgodnie z tamtymi realiami. Kategoryczny, oschły ton w stosunku do bądź co bądź doroslych ludzi nie bedacych podwładnymi pani dyrektor w PL budziłby naturalny sprzeciw. A w NL najprawdopodobniej - nie.
        Mój znajomy miał zabawną sytuację- poproszono go o konsultację w sprawie pewnego przedsięwzięcia przygotowywanego przez pewną fundację. Fundacją tą kierował Szwed, w ogóle sporo w niej było Szwedów, ale pierwszy mail z prośbą wystosował doń polski pracownik fundacji, po polsku. Był on w bardzo uprzejmym tonie, nie uniżonym, ale właściwym sytuacji, kiedy prosi się kogoś ważnego, w tym przypadku specjalistę o pomoc - bezpłatnie. Kolega chętnie się zgodził. W temacie osobistego spotkania miała się z nim kontaktować sekretarka prezesa fundacji, Szwedka, ale mówiaca po polsku. No i się skontaktowala. Jak opowiadał kolega mowila w miare poprawnie, acz z zabawnym acentem. No i powiedziała, że ... prezes wzywa go na jakis tam dzień i godzinęsmile Być może literalnie tak jest po szwedzku - nie wiem, albo ona znając jezyk jednak dość pobieżnie tak sobie przetłumaczyła na polski "oczekuje pana" - nie wiem. Kolega się nie obraził, ale zawczasu zapytał, czy prezes zna angielski. pani potwierdzila. A zapytał, bo obawiał się, ze polszczyzna pani sekretarki może zaszkodzić porozumieniu z prezesem, a nie pomóc.
        No bo powiedz mi kto w PL oczekując od kogos ważnego nieodpłatnej pomocy WZYWA tego kogos na dany termin?smile Toz nawet w odwrotnej sytuacji zaprasza się, oczekuje kogos na nie wzywasmile Wzywa w zasadzie sąd, policja, prokuratura, urząd jakiś, komornik itd.
        Nie zna szwedzkiego ani kolega, wiec nie wuemy, czy owo wzywanie było pokłosiem sredniej znajomości polskiego przez sekretarkę, czy w jezyku szwedzkim wezwać/zaprosić/oczekiwać nazywa się tak samo. Ale po polsku byłoby to przyznasz bardzo nie na miejscu.

        Wracając do tematu - owszem Mila emocjonalnie podeszła, ale Tijgertje - także. Powiedz sama czy TY mając przekonanie o swej racji w jakims spornym temacie analogicznym o tego kontaktowałabyś się ze szkołą obcego Ci dziecka, żeby się dowiedzieć szczegółów? Przyznam się, ze ja - nie. Przecież to tylko forum Asiu.
        • asia.sthm Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 07.02.16, 21:44
          > Nie zna szwedzkiego ani kolega, wiec nie wuemy, czy owo wzywanie było pokłosiem
          > sredniej znajomości polskiego przez sekretarkę, czy w jezyku szwedzkim wezwać/
          > zaprosić/oczekiwać nazywa się tak samo. Ale po polsku byłoby to przyznasz bardz
          > o nie na miejscu.

          Tak, z cala pewnoscia chodzilo o slowo kallelse majace pare znaczen jak to czesto bywa we wszystkich jezykach swiata.
          kallelse to wezwanie, bardziej w znaczeniu - zaproszenie, zacheta do stawienia sie w danym terminie, gdzie czas mamy juz dla siebie zarezerwowany, a w dalszym ciagu zawsze jest nadmienione, ze jesli termin nie pasuje to prosze dac znac - natychmiast sie go zmieni na inny.
          Pani sekretarce nietrafnie sie odruchowo przetlumaczylo, zawodowy tlumacz by takiej pomylki nie popelnil. Po polsku nalezalo to powiedziec: zapraszamy dnia....o godz. .... lub: Oczekujemy pana dnia tego i tego o godz. ...
          I jesli sie ten termin zaakceptuje, to nalezy przybyc punktualnie, chociaz to nie zaden sad ni policja. Punktualnosc swieta rzecz big_grin
          Dobrze ze kolega sie nie obrazil ale chetniej wolal porozumiewac sie po angielsku - zawsze lepiej obywac sie bez posrednika. Pani sekretarce nalezy jednac oddac honor - starala sie jak mogla i pewnikiem kontakt z konsultantem z Polski w jezyku polskim podyktowany byl checia uhonorowania go - bardzo ladny gest.
          Moim zdaniem nastapilo niewielkie, a znaczne "lost in translation" - zdarza sie niekiedy nawet zawodowym tlumaczom, potrafi wywolac skandale polityczne czy straty biznesowe. Tzw wypadek przy pracy jak w kazdym zawodzie.


          Inne znaczenie kallelse to: powolanie, cel w zyciu, misja smile moze pani sekretarka z sercem podchodzi do polskiego i ten raz jej sie noga omskla.
          • kora3 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 08.02.16, 10:08
            Kolega ani myślał się obrazać Asiu, opowiedział to jako anegdotkę. Teraz sobie zdałam sprawę, ze twój nick świadczy o tym, ze piszesz ze Szwecji smile - zatem z ta zabawną historyjką nie mogłam trafić lepiejsmile
            • asia.sthm Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 08.02.16, 11:02
              O tak, zgadzam sie, a dla mnie to jest cenna anegdotka, bo czesto w pospiechu na zywo musze cos przetlumaczyc i nie wiem czy by mi to wezwanie samo niechcacy nie wskoczylo. Teraz bede sie pilnowac ;D

              Kiedy 13 lat temu musialam szybko zalozyc konto gazetowe wszystkie joanny, joaski, asie i aski w najrozniejszych odmianach byly zajete. Numerkow nie chcialam, wiec skrotowe literki same mi pod palce wskoczyly. Oficjalny skrot jednak to STHLM - jednej mi brakuje. Ale zgadlas dobrze.
              • kora3 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 09.02.16, 06:59
                smile ale się złozylo ..
    • skyler-white Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 09.02.16, 01:13
      StandarDy, nie "standarty" ??
      • minniemouse Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 09.02.16, 01:47
        sorry, to pomylka z angielskiego smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka