Dodaj do ulubionych

"Nie lej pani wodą" i nic więcej

28.08.16, 14:12
Mamy piękny koniec wakacji i wielu z nas korzysta jeszcze z kąpieli słonecznych nad wodą. Wczoraj byłam świadkiem scenki, która mnie głęboko zasmuciłasad I ...przypomniała o tym forum i dyskusjach w temacie zachowania dzieci i ich rodziców.
Byłam sobie na dzikiej plaży nad płytka rzeczką. Ludzi trochę było, ale nie tak, żeby gęsto. W pewnym momencie usłyszałam piski jakiejś kobiety. Z dość dużej odległości, około 100 metrów. Kobieta pędem wybiegała z wody, a gonił ja strumień wody, który ok. 6-7 - letni chłopiec wypuszczał z takiej sikawki. Reakcji kobiety się nie dziwiłam, bo rzeka górska, to i zimna. Sądziłam, że to jakaś mama, czy ciocia zabawia się z dzieckiem. Tymczasem ku naszego zdumieniu owa pani w towarzystwie pana w zbliżonym do niej wieku (ok. 30) zebrała swoje rzeczy i ruszyli w kierunku, gdzie my plażowaliśmy, bez tego dziecka. Ulokowali się jakieś 20 metrów od nas, kobieta zaczęła gorączkowo czegoś szukać. Zaraz potem podszedł pan i spytał, czy nie mamy czasem zapalniczki, bo zona nie może znaleźć. Mieliśmy. Pan przyszedł oddać i od słowa do słowa okazało się, że plażowicza byłą oblewana tą zimną wodą przez zupełnie OBCE dziecko będące z ludźmi, którzy plażowali dalej, za krzakami, więc my ich nie widzieliśmy. Chłopiec najpierw skierował strumień wody na schładzająca się w rzece kobietę. Sądziła ona, ze przez przypadek, czy nieuwagę. Zwróciła dziecku uwagę "Hej, ale przestań mnie oblewać", ale efektu nie było, dziecko kontynuowało. Podeszła więc do ludzi, z którymi dziecko było prosząc, żeby na nie wpłynęli. Efekt był taki, że chyba ojciec zawołał do dziecka "Nie lej pani". Zero przeprosin. Za jakiś kwadrans pani znów poszła schłodzić się w rzece i sytuacja się powtórzyła przy braku jakiejkolwiek reakcji opiekunów dziecka. W tej sytuacji para się przeniosła gdzie indziej.
Gdy mi to pan relacjonował przy okazji zwrotu zapalniczki pomyślałam sobie, że jakby ta pani poczytała niektóre wątki na forum, to by wiedziała, ze dzieci trza szanować, mają swoje prawa i nie ma o co robic tragediismile
Obserwuj wątek
    • bene_gesserit Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 28.08.16, 14:36
      > Gdy mi to pan relacjonował przy okazji zwrotu zapalniczki pomyślałam sobie, że jakby ta pani
      > poczytała niektóre wątki na forum, to by wiedziała, ze dzieci trza szanować, mają swoje prawa
      > i nie ma o co robic tragediismile

      A które to wątki, które? Bo to ciekawe.
      • kaz_nodzieja Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 28.08.16, 17:39
        Praktycznie wszystkie w których komuś dane zachowanie dziecka (lub rodzica z dzieckiem) się nie podoba.
        • kora3 Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 29.08.16, 07:53
          Ano tak smile
          Jeszcze brakuje tu głosu, że dziecko pewnie ma jakąś ciężką dysfunkcję i bardzo cierpi, rodzice też ...
          • milamala Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 29.08.16, 09:47
            "Jeszcze brakuje tu głosu, że dziecko pewnie ma jakąś ciężką dysfunkcję i bardzo cierpi, rodzice też'

            Tego nigdy wykluczyc nie mozna. Choc choroba czy dysfunkcja nie jest nigdy usprawiedliwieniem od braku reakcji. Dziecko trzeba uczyc. Mam troche znajomych z dziecmi z roznymi problemami i widze jak pieknie potrafia tlumaczyc swoim dzieciom co wolno a co nie. Inna rzecz, ze nauka taka bywa trudniejsza niz przy okazji zdrowych dzieci. Ale uczyc trzeba.
            • kora3 Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 29.08.16, 10:02
              Milu nie zrozum mnie źle, ale jeśli nie panuje się z dowolnej przyczyny nad swoim dzieckiem, to należy zrezygnować z miejsc, w których owo byłoby dla innych uciążliwe. No sorry...Czasem się Milu uczyć NIE DA. Mam takie dziecko "pod opieką" - ma ataki agresji i autoagresji, kontakt z nim jest znikomy. No i opiekująca się nim matka unika ludnych miejsc, gdy spaceruje z tym dzieckiem. Bo gwar, dużo ludzi, nieznane otoczenie wywołuje u niego właśnie te ataki.
              • kaz_nodzieja Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 29.08.16, 10:11
                Miałam pod opieką kiedyś (sprawnego jako tako fizycznie) Pana z chorobą Alzheimera. Były dni gdy zachowywał się w pełni normalnie, ale nawet wśród takich dni zdarzało się, że miał ataki agresji/dziwnego zachowania itp. Nie wzięłabym go do kawiarni czy restauracji, nawet gdy raz musiałam iść z nim do sklepu robiłam zakupy błyskawicznie jak nigdy. Mimo, że w zasadzie prawo miałam. Na kawę w kawiarni mnie stać, prawda? A Pan chory, choroba "na papierze" więc nikt nie powinien mieć pretensji o jego zachowanie, prawda? A że inni chcą w spokoju wypić swoją kawę? Zdrowi są, niech zrozumieją chorego.
                • kora3 Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 29.08.16, 10:27
                  No wiesz, osobie chorej i jego opiekunowi należy się wyrozumiałość, ale opiekun takiej osoby TEZ powinien liczyć się z innymi i mając swiadomośc uciązliwosci swego podopiecznego unikać sytuacji, w których zakłócałby spokój innym.
    • liliawodna222 Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 28.08.16, 14:59
      kora3 napisała:

      > Gdy mi to pan relacjonował przy okazji zwrotu zapalniczki pomyślałam sobie, że
      > jakby ta pani poczytała niektóre wątki na forum, to by wiedziała, ze dzieci trz
      > a szanować, mają swoje prawa i nie ma o co robic tragediismile
      >

      No tak, przypomina mi to dyskusje, które rozgorzały w moich 2 "dziecięcych" wątkach wink
      • kora3 Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 28.08.16, 15:01
        Pewnie ta kobie powinna była zając czymś chłopca, a najlepiej pojechać kupić mu zabawkę inną, niż ta sikawka smile
        • liliawodna222 Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 28.08.16, 15:17
          big_grin
          No i powinna się cieszyć, że to cudze dziecko takie radosne i żywiołowe, toż to przyszłość naszego narodu wink Ups, przepraszam, to moja niestosowna nadinterpretacja wink
          • kora3 Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 28.08.16, 15:19
            Tia, powinna nadto przewidzieć, że nad wodą mogą być dzieci, a dzieci muszą się wyszaleć przecież. Po kiego właziła do wody, jak było tam dziecko? A jakby był krokodyl, to ze by szła? smile
            • milamala Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 28.08.16, 21:12
              Przestancie "ciotki" bajdurzyc. Koniecznie chcecie sprowadzic dyskusje na swoje ulubione tory.
              • kora3 Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 29.08.16, 07:42
                Oj tam oj tam, po prostu szukamy optymalnych rozwiązań smile
        • 31stopniwcieniu Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 02.09.16, 20:17
          kora3 napisała:

          > Pewnie ta kobie powinna była zając czymś chłopca, a najlepiej pojechać kupić mu
          > zabawkę inną, niż ta sikawka smile

          Ale jak to, kupić? Kobieta powinna być przygotowana i przyjść na plażę z zabawką! wink
          • kora3 Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 03.09.16, 08:29
            No fakt, co za tępa strzała smile
    • asia.sthm Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 28.08.16, 19:51
      > jakby ta pani poczytała niektóre wątki na forum, to by wiedziała, ze dzieci trz
      > a szanować, mają swoje prawa i nie ma o co robic tragediismile

      Koro, ty masz wybitne zdolnosci do opisywania zdarzen w ktorych az roi sie od wybitnie glupich doroslych i, jak w tym wypadku, dodajesz do tego wybitnie idiotyczna konkluzje.

      Tak dzieci trzeba szanowac, ale niekoniecznie odpowiedzialnych za nich doroslych.
      A rozczulacy pan nie zareagowal kiedy mu przerazona zona piszczala od zimnej wody, nie obronil, nie interweniowal u rodzicow barbarzyncy ....ale z zapalniczka latal dla niej po plazy oraz dluuugo skarzyl do nieznajomej na paskudne dzieci. Superman jakis, czy co big_grin

      W sumie: jacy dorosli, takie dzieci. I to nie jest dzieci wina, ze maja glupich opiekunow oraz nieprzychylne im otoczenie.
      • kaz_nodzieja Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 28.08.16, 19:58
        Nie każde dziecko trzeba/należy szanować, tak samo jak nie każdego dorosłego. Generalnie powinna obowiązywać zasada wzajemności.
        • asia.sthm Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 28.08.16, 20:37
          Zgoda. Dlatego dorosli szanujac dzieci w ten sposob ucza dzieci szacunku. Odwrotnie to nie zadziala.
      • kora3 Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 29.08.16, 07:37
        Nie, no jasne, gośc powinien zwyczajnie zastrzelić dzieciaka smile
    • heniek.8 Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 28.08.16, 20:44
      ludzie za bardzo opierają się na pośrednikach
      jak mnie jakiś dzieciak np. kopie w autobusie, to patrzę mu w oczy i mówię "kolego mam prośbę żebyś mnie przestał kopać, OK?" nawet jak siedzi u mamy na kolanach

      bo to jest sprawa pomiędzy mną a nim.
      dopiero jak sytuacja się nie poprawia to zaczynam robić akcje po których rodzic czuje się zobowiązany do podjęcia działania
      • kora3 Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 29.08.16, 07:55
        heniek.8 napisał:

        > ludzie za bardzo opierają się na pośrednikach
        > jak mnie jakiś dzieciak np. kopie w autobusie, to patrzę mu w oczy i mówię "kol
        > ego mam prośbę żebyś mnie przestał kopać, OK?" nawet jak siedzi u mamy na kolan
        > ach


        No toz przecież kobita powiedziała do dzieciaka, żeby jej nie oblewało. Twój sposób ok, ale jakoś średnio sobie wyobrażam, że wchodzisz nagrzany słońcem do zimnej górskiej rzeki, dzieciak Cie oblewa, a ty mężnie patrzysz mu w oczy smile
        • heniek.8 Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 29.08.16, 17:50
          kora3 napisała:

          > No toz przecież kobita powiedziała do dzieciaka, żeby jej nie oblewało.

          zbyt łagodnie - to "patrzenie w oczy" to jest po to żeby upewnić się że masz jego uwagę.
          wtedy odwołujesz się do argumentów ad bacalum

          jakieś piski śmiesznym głosem "nie chlap na mnie" to dla takiego dzieciaka zachęta do zabawy
          • kora3 Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 30.08.16, 12:09
            Wiesz, wcale się nie dziwię, ze osoba, która weszła meganagrzana na słońcu do bardzo zimnej wody, by delikatnie się schłodzić, a została zaatakowana strumieniem tejze wody znienacka nie panuje nad tonem swego głosu. To raz, a dwa - jej pewnie nie przyszło początkowo do głowy, ze dzieciak zrobił to specjalnie.
            Jak reaguje osoba tak potraktowana, miałam okazję widzieć nie raz, natomiast raz byłam hehe sprawcą i to sprawcą z premedytacją. Poszliśmy z kolegami ze średniej szkoły na miejski basen. Jednemu z nich towarzyszył nieznany nam wczesnej kuzyn, miły chłopak, duzy i tzw. napakowany (szczegół istotny). W pewnym momencie idąc z budki z napojami spostrzegłam tego kuzyna na brzegu basenu. Aż się prosił hehe, żeby go wepchnąć. Pomimo, że był to spory facet, a ja drobniutka, nie spodziewał się wepchnięcia i wylądował w wodzie dziko wrzeszcząc. No haha hihi. Odechciało mi się śmiać, gdy z naszego koca podniósł się ....ow kuzyn. Wepchnęlam do wody całkiem obcego, wielkiego gościa. Wyszedł gorzej niż wściekły i z mordeczym wyrazem twarzy pyta kto go wepchnal. Z duszą na ramieniu przyznałam, że ja smile i zaczełam przepraszać, ze pomyliłam go z tyłu z kolegą i naprawdę mi przykro. Dał się przeprosić, ale tylko jeśli postawię mu kawę smile No i tak zyskałam fajnego kumpla, z którym kumpluje się już ponad 25 lat. smile

            A co do tego dziecka. Pani zrobiła co się dało najlepiej, poszła sobie. bo szkoda było pięknej pogody na wychowywanie państwa rodziców. Znam wszelako taką osobę, która w opisanej sytuacji zadzwoniłaby na policję. Nie nie po to, żeby zgłosić, ze jest oblewana wodą, tylko po to, żeby zgłosić ze na plazy jest dziecko bez opieki.
      • kaz_nodzieja Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 29.08.16, 08:50
        Od czasu do czasu bywam na pewnym popularnym forum dla mamusiek. Były wiele razy poruszane sprawy typu zwrócenie uwagi przez obcego bezpośrednio do nich niuniusia (niuniusi).
        Według nich taka reakcja jak Twoja jest niemile widziana bo jeżeli ktoś coś ma do ich dziecka to przede wszystkim powinien do nich się zwrócić, a nie do dziecka (czasem okraszone "do dziecka to odważny").
        • heniek.8 Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 29.08.16, 17:59
          też jestem zdania że niuniuś jest w "kokonie" pod opieką rodzica
          toteż nie zaczepiam małych chłopców na plaży itp.
          ale jeżeli sam wychodzi z kokonu przez np. pochlapanie mnie - wtedy jest uczestnikiem po prostu życia publicznego.
    • vivi86 Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 28.08.16, 21:08
      Czyli kolejna parka hołdująca zasadzie wychowawczej: "Nie kop pana, bo się spocisz".

      Uroczo...Nie chcę Cię martwić, ale dla większości takich ludzi sv to inny Wszechświat uncertain
    • milamala Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 28.08.16, 21:08
      Glownym problemem asocjalnych dzieci sa ich asocjalni rodzice. Pan towarzyszacy oblewanej pani powinien podejsc (albo nawet sama pani jesli mlody jeszcze nie jest za bardzo wysoki i barczysty) i bez ceregieli odebrac mu ten pistolet wodny (czy co tam bylo). A potem odniesc do rodzicow, z zastrzezeniem , ze jesli raz bedzie musial pistolecik skonfiskowac to juz na zawsze. Jesli beda protesty, ze nieprawnie, to przypomniec, ze oblewanie obcych ludzi woda bez ich zgody tez jest nieprawne.

      Po drugie pani poszkodowana, nie powinna palic w miejscu publicznym gdzie obok niej plazuja inni. Zachowujac sie w ten sposob nie zachowuje sie lepiej od malego przesladowcy. Z tym, ze maly jest jeszcze maly i moze sie jeszcze daj Bog nauczy, a pani to juz chyba nic nie pomoze.

      Dzieci trzeba szanowac, maja swoje prawa i nie ma co robic ironii z tego faktu, ale dzieci tez powinno sie wychowywac, najlepiej wlasnym dobrym przykladem.
      • kora3 Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 29.08.16, 07:40
        Wiesz Milamaklu, tam nie ma zakazu palenia, a pani o ile paliła - mogę się tylko domyślać, ze tak, skoro pan pożyczał zapalniczkę, bo widzieć i czuć nie miałam okazji - to nikomu nie przeszkadzała, bo do rodziców i dziecka było z miejsca gdzie się przeniosła z 70-80 metrów, a do nas ze 20.
        O wiele bardziej niż osoba, która sobie w takiej odległości zapali przeszkadzają miłośnicy grilla, którzy radośnie grillują tam, gdzie inni plażują...
        • milamala Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 29.08.16, 09:25
          Nie mam az takich doswiadcen zeby ktos grilowal na plazy. Natomiast z paleniem to nagminny problem.
          • kora3 Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 29.08.16, 09:35
            Wiesz, na strzeżonej plaży nad morzem, to pewnie się nie zdarza (nie spotkałam się), na plażach dzikich natomiast, nader często. Jest to bardzo, ale to bardzo uciążliwe Milu. W odróżnieniu od palenia na takich plażach. A to dlatego, że na nich nie jest tak gesto od ludzi, jak na strzeżonych czy nadmorskich. Jeśli ktoś w odległości kilkunastu metrów ode mnie zapali papierosa, to nawet tego nie czuję, także wówczas, gdy wiatr wieje w moją strone. Po prostu tego dymu jest tak mało, że zdąży się rozwiać, nim do mnie doleci. Dymu i smrodu z grilla jest znacznie więcej, wiec przy niesprzyjającym wietrze, to naprawdę obrzydliwie czuć, nawet jeśli grillujący są w większej odległości od innych.
            • milamala Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 29.08.16, 09:43
              Wrecz przeciwnie Koro, powtorze to z naciskiem astmatyka-wrecz przeciwnie, dym z grilla choc uciazliwy, jest znacznie mniej uciazliwy i nie tak szkodzacy zdrowiu jak palenie papierochow, zwlaszcza, ze prawie nigdy nie konczy sie na jednym papierochu. To, ze Tobie dym z papierochow nie przeszkadza, to nie znaczy, ze ow dym jest neutralny. To oznacza, ze tylko tobie nie przeszkada, i tyle.
              Zreszta nie rozmawiamy na temat grilowania w miejscach publicznych do tego nie przeznaczonych, bo wiadomo, ze takze sie tego robic nie powinno.
              Rozmawiamy na temat oburzonej (slusznie) pani na zachowanie chlopca, ktora sama z luboscia lamie zasady sv. Mozna powiedziec 'przyganial kociol garnkowi". Pani niczym nie rozni sie od rodzicow chlopca, jest rownie uciazliwa w przestrzeni publicznej jak ten chlopiec.
              • kora3 Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 29.08.16, 09:58
                Milu, NAPRAWDE wyczułabyś papierosa z odległości 20 metrów? A może tamci wyczuli z 4 razu większej i jeszcze odgrodzeni krzakami. Nie powiem, ze dym papierosowy mi nie przeszkadza. Sama pale bardzo okazjonalnie, na imprezach i w miejscach do tego przeznaczonych. ALE owszem, przeszkadzałoby mi, gdyby ktoś palił metr ode mnie i to jeszcze non stop, albo kilka osób. Nie będę jednak udawać, że czuję dym papierosowy z kilkunastu metrów, bo nie czuję. A powonienie mam akurat bardzo, ale to bardzo wyczulone.
                Co do grilla ...dym jest gęsty, a w upale szczególnie dokuczliwy. Jestem wege i smród palonego miesa jest dla mnie na serio bardzo przykry. Owszem, chodze na grille do znajomych np. Ale tam zawsze lokuję się z odpowiedniej strony i w dużej odległości, więc dyskomfort jest zminimalizowany.
                Podsumowując: nie Milu, ta pani nie zachowała się tak, jak ci rodzice. Zachowałaby się tak, gdyby to, że zapaliła - tak sądzę, bo nie widziałam i nie czułam mogło komus realnie przeszkadzać.
                Tak jak zachowanie tego dziecka. Bo przecież gdyby tej pani nie było w pobliżu i najbliżej plażującymi dla tego dziecka bylibyśmy my ok. 100 metrów od niego, to strumień wody z sikawki do nas by nie dolatywał i nie byłoby nic złego w zachowaniu dziecka
                • milamala Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 29.08.16, 10:11
                  "Sama pale bardzo okazjonalnie".

                  To w ogole nie ma o czym mowic. Nie jestes bez urazy wlasciwa osoba decydujaca o tym czy papierosa czuc czy nie czuc. Dym papierocha wyczuwam na wielkie odleglosci (nie mierze). Nawet jak komus trudno w to uwierzyc. Maz sie dziwil, ze czuje zapach papierocha sasiadow dwa domy dalej. Skoro jak sugerowal nie powinnam czuc, bo jakze to tak czuc z takiego daleka, to skad wiem ,ze sasiad pali. Poszedl sprawdzil i ... niespodzianka - sasiad palil. A przeciez nie powinnam czuc.
                  Podsumowujac: owszem ,ta pani zachowala sie rownie uciazliwie jak rodzice tego chlopca. Jak Kalemu ukrasc krowy to grzech (maluch pania chlapie to zle), jak Kali komus krowy ukrasc to juz nie (jak pani komus papierochami dymi to juz nie jest problem).
                  • kora3 Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 29.08.16, 10:19
                    Milu, nie wierzę, że ci ludzie czuli dym z papierosa z ok. 80 metrów za krzakami.
                    Ja nic nie czułam, ani mój partner, który nie pali, ani mój eks, który palił, ale już nie pali, ani jego partnerka, która nie pali i nigdy nie paliła.
                    A z całym szacunkiem, to ze pale okazjonalnie ma jakieś znaczenie? Wiesz ile już nie paliłam?smile z pół roku. smile Jeszcze mi powiedz, ze po tym pół roku poczułabyś ode mnie, ze 6 miesięcy wcześniej paliłamsmile Jeśli tak, to masz leszy nos niż psy szkolone do wykrywania tytoniu. smile I jeśli tak jest Milu, bo nie przypuszczam, zebys kłamała, to masz niestety wyjątkową wrażliwość na dym papierosowy. Większość ludzi, w tym takich co nie palą i nigdy nie palili takiej nie ma. Np. jak sama wspomniałaś, Twój mąż. Jest to niewątpliwie dla Ciebie niedogodność, ale wynika z Twojej fizjologii, a nie ze złego zachowania innych. Np. tego sąsiada, który pali u siebie, dwa domy dalej - sorry
                    • milamala Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 29.08.16, 10:34
                      Nie wiem czy ci akurat ludzie, moze jacys inni. To innym mozna przeszkadzac. Byla ta pani w miejscu kompletnie odludnym, czy jednak tam troche ludzi kolo niej bylo?

                      Co Ty Koro opowiadasz, gdzie jest mowa o czuciu papierocha tydzen czy miesiac po jego okazjonalnym paleniu?
                      Jasne Koro juz dawno zorientowalam sie, ze dla palacza to niepalacy sa winni, bo ... czuja za bardzo, bo przeciez "normalny" wech nie powinien odczuwac tak mocno papierochow.
                      Koro z racji tego,ze siegasz okazjonalnie po papierocha, to sila rzeczy jestes na jego dym uodporniona. To nie ja mam nadmiernie wyczulony nos, to Ty jako okazjonalna palaczka nie masz normalnie wyczulonego nosa. Jestes na dym juz odporna. Stad nie jestes wlasciwa osoba aby wypowiadac sie na temat wyczuwania dymu papierosowego.
                      • kora3 Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 29.08.16, 10:44
                        milamala napisała:

                        > Nie wiem czy ci akurat ludzie, moze jacys inni. To innym mozna przeszkadzac. By
                        > la ta pani w miejscu kompletnie odludnym, czy jednak tam troche ludzi kolo niej
                        > bylo?


                        No toz napisałam Milu. Byliśmy my, ci państwo, którzy ulokowali się po "przeprowadzce" jakieś 20 metrów od nas i tamci z dzieckiem, którzy byli poza zasiegiem naszego wzroku z wyjątkiem dziecka, za krzakami od nas oddalonymi jakieś 100 metrów.

                        > Jasne Koro juz dawno zorientowalam sie, ze dla palacza to niepalacy sa winni, b
                        > o ... czuja za bardzo, bo przeciez "normalny" wech nie powinien odczuwac tak mo
                        > cno papierochow.


                        BO Milu - nie powinien. i pisze to z pozycji kogoś, komu owszem - przeszkadzałoby, gdyby mu ktoś palił metr od niego, czy dwa. I z pozycji kogoś, kto akurat węch ma bardzo wyczulony, czego wcale nie uważam bynajmniej za zaletę sad

                        > Koro z racji tego,ze siegasz okazjonalnie po papierocha, to sila rzeczy jestes
                        > na jego dym uodporniona. To nie ja mam nadmiernie wyczulony nos, to Ty jako oka
                        > zjonalna palaczka nie masz normalnie wyczulonego nosa.
                        Jestes na dym juz odporn
                        > a. Stad nie jestes wlasciwa osoba aby wypowiadac sie na temat wyczuwania dymu p
                        > apierosowego.


                        Ale pozostałe trzy osoby tam będące nie palą Milu. No jeszcze mój eks kiedyś, z 5 lat temu podpalał tak, jak ja teraz smile Mój partner i jego partnerka - nigdy nie palili.
                        Milu, ja naprawdę jestem za poszanowaniem tak prawa, jak i innych. Uwazam palenie komus "pod nosem" za wręcz chamskie, ale no sorry, nie będę udawac, że wyczuwanie dymu z papierosa od sąsiada dwa domy dalej jest standardem Milu. Bo nie jest ....
                        • milamala Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 29.08.16, 10:55
                          No wiec dobrze, 20 metrow to jeszcze odleglosc w ktorym zdrowy wech czuje dyskomfort z powodu papierochow. Owa pani jak mniemam raczej sie tym nie przejmowala. Nie pytala was czy moze sobie zapalic, malzonek szukal po prostu zapalniczki.
                          Koro, z racji okazjonalnego palenia jestes ostatnia osoba , ktora moze wypowiadac sie na temat zdrowego czy nadwrazliwego wechu. Nadwrazliwy wech taki ponadprzecietny to mialam w pierwszym okresie ciazy, nieco esktremalne przezycie. I to wlasnie byl nadwrazliwy wech. Wech, ktory czuje papierochy to normalny dobry wech, nie przytlumiony jak w przypadku palaczy (nawet okazjonalnych).
                          Zdrowy wech u niepalacza istotnie nie jest zaleta dla palacza i jego chorego wechu. Ale jakie to ma znaczenie dla niepalacza?
                          Nie jestes wlasciwa osoba aby o wechu rozprawiac.
                          Jak mowie, nie bardzo mnie interesuje co dla Ciebie Koro jest standartem w wyczuwaniu papierosa przez jeden czy dwa domy dalej. Nie jestes wlasciwa osoba do oceniania tego.
                          • kora3 Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 29.08.16, 11:05
                            Milu, a mój partner też nie jest? Nie pali i nie palił nigdy, mało tego w żadnym z budynków, gdzie dotychczas pracował nie wolno było palić. Nie wyczuwa dymu od sąsiadów z przeciwka, gdzie oboje paląsmile
                            • milamala Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 29.08.16, 11:19
                              Moj maz tez nie wyczuwa papierochow, rodzice jego palili. Zdolal sobie wech przytepic. Nadrabia 'nadwrazliwym"wzrokiem i sluchem.
                              • kora3 Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 29.08.16, 11:40
                                Ale rodzice mego partnera nie palili. Z jego rodziny pali okazjonalnie jedynie siostra, kupę lat młodsza odeń, z którą nie mieszkał od swego 18 rż.
                                • milamala Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 29.08.16, 12:05
                                  To wcale nie znaczy, ze w jakis inny sposob mu wechu nie przytepilo. Zreszta mozna sie przeciez urodzic z taka wada, tak jak mozna sie urodzic nieco gorzej slyszacym czy widzacym. Natura ogolnie daje nam doskonale zmysly, ale jak wiesz, nie kazdemu i nie po rowno.
                                  • kora3 Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 29.08.16, 12:12
                                    I partnerce eksa też przytępiło? eeeee
                                    • milamala Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 29.08.16, 12:18
                                      Jest was nie malo. Niestety. Tak jak nas "slepakow" tez nie brakuje. Co nie zmienia faktu, ze jak jakis ulomnosci jest bardzo duzo, to nagle staja sie norma.
                                      • kora3 Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 29.08.16, 12:22
                                        Ok Milu, no to skoro mnie się przytępił węch od 1 fajki na pół roku, mojemu eksowi o tegoż ostatnio 5 lat temu, a naszym partnerom nie wiadomo z czego, to nie czuliśmy wcale papierosa tej panismile i chyba szafa gra nie? smile
                                        • milamala Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 29.08.16, 12:31
                                          Osoba, ktora pali chocby raz na rok, albo kiedykolwiek palila nigdy wiecej nie odzyska takiego wechu jak powinna. Tak jak nigdy osoba, ktora stracila troche wzroku czy sluchu nie odzyska go samoistnie tylko dlatego, ze przestala sluchac muzyki w sluchawkach czy innych halasow, albo ogladac caly dzien tv lub komp. Nie badz smieszna Koro. Liczylas na cudowne uzdrowienie?
                                          Szafa nie gra, jesli ktos pali papierochy nie liczac sie z innymi, i jedynie co ma do zaoferowania to sliska teoryjke, o nadwrazliwosci wechu tego, ktoremu zapach papierosa przeszkadza.
                                          • kora3 Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 29.08.16, 12:35
                                            Mila Milu, wg mnie - szafa gra. Zachowanie pani w niczym nikomu z nas nie przeszkadzało. I nie przeszkadzałoby także jak znam życie innym biednym ludziom o stępionym z dowolnego powodu węchu. smile

                                            Tak samo, jak tej biednej większości nie przeszkadza kadzidełko w domu sąsiada usytuowanym dwa domy dalej, czy gotująca się np. kapusta.
                                            • milamala Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 29.08.16, 12:49
                                              Nie wiem o jakim sasiedzie z kadzidelkiem pleciesz, bo ja takiego nie mialam. Moj ukladal kostke brukowa, moze nawet nie wiedzial o istnieniu jakis kadzidelek.
                                              To ,ze tobie oburzona pani z papierosem nie przeszkadzala, tego mi nie musisz tlumaczyc, bo to to ja wiem. Tyle, ze gdybym to ja siedziala na twoim miejscu to mnie owszem by przeszkadzalo. Niby czemu twoj stepiony wech ma byc bardziej respektowany niz moj normalny. Jesli pani domaga sie szacunku dla siebie i respektowania swoich granic to powinna to robic rowniez sama w stosunku do innych. Ale zdajsie ja nie interesowalo czy bedzie wam przeszkadza. Przyszla i zapytala czy bedzie wam przeszkadzac? Nie, malzonek jej przyszedl zapytac o zapalniczke. I to wszystko,
                                              Nie badz obludna Koro.
                                              • kora3 Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 29.08.16, 13:00
                                                milamala napisała:

                                                > Nie wiem o jakim sasiedzie z kadzidelkiem pleciesz, bo ja takiego nie mialam


                                                O przykładowym, czyimś...

                                                . M
                                                > oj ukladal kostke brukowa, moze nawet nie wiedzial o istnieniu jakis kadzidelek
                                                > .


                                                Jak na osobę, która się niczym nie interesuje u innych wzorem Holendrów, to sporo wiesz o gościu, którego ponoc nawet nie znałaśsmile I ten pogardliwy tonik...No i co, ze kładł kostke brukową? Naprawdę uważasz, że brukarze nie wiedzą o istnieniu kadzidełek?

                                                > To ,ze tobie oburzona pani z papierosem nie przeszkadzala, tego mi nie musisz t
                                                > lumaczyc, bo to to ja wiem.


                                                Poza mną także trzem innym osobom smile


                                                Tyle, ze gdybym to ja siedziala na twoim miejscu to
                                                > mnie owszem by przeszkadzalo.


                                                I co byś zrobiła? Bo gdyby mnie cos przeszkadzało, to grzecznie poprosiłabym o zaprzestanie, chyba, że to ja jako druga usytuowałabym się w pobliżu. Wówczas bym się przeniosła dalej. Ty zdaje się masz "patent" ze wypowiadasz w próżnię coś tam i nie przynosi to zadnego efektu smile

                                                Niby czemu twoj stepiony wech ma byc bardziej re
                                                > spektowany niz moj normalny


                                                Np. dlatego, że ja bylam w pobliżu tej pani, a Ty nie smile

                                                . Jesli pani domaga sie szacunku dla siebie i respek
                                                > towania swoich granic to powinna to robic rowniez sama w stosunku do innych


                                                No i robila, paliła w takiej odległości, ze nikomu nie przeszkadzało

                                                . Al
                                                > e zdajsie ja nie interesowalo czy bedzie wam przeszkadza


                                                Zapewne interesowało, bo nie przyszła palić w naszym pobliżu ...

                                                . Przyszla i zapytala c
                                                > zy bedzie wam przeszkadzac? Nie, malzonek jej przyszedl zapytac o zapalniczke.


                                                No już bez przesady, by kobieta chcąc zapalić na wolnym powietrzu pytała się ludzi plazująch w promieniu 20 metrów smile

                                                > Nie badz obludna Koro.

                                                Obłudna? Co przez to rozumiesz?
                                                • matylda1001 Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 30.08.16, 02:37
                                                  Korciu, jeżeli nawet masz osłabiony zmysł powonienia (jak sugeruje Milamala), to nadrabiasz to wyjątkową cierpliwością smile Większość niepalących od palących różni się tylko tym, że nie palą. Większość, ale są upierdliwe wyjątki...
                                                  • kora3 Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 30.08.16, 11:36
                                                    Wiesz Matti, Milamala ma na pewno sporo racji co do tego, że zdarzają się palacze nie liczący się z otoczeniem.
                                                    W drugą stronę też to działa. Byłam w tym roku świadkiem scenki takiej, że przyszła para do ogródka w pizzerii, zamówiła i zapaliła sobie. W tym ogródku, jak w większości ogródków restauracyjnych, piwnych i kawiarnianych - wolno palić, choć są tu też takie, w których palić nie wolno. Informacje o tym, że wolno czy nie wolno sa na ogół widoczne. Potem przyszło jakieś mieszane towarzystwo i zajęło stolik opodal tej pary. Para zjadła i znow zapaliła sobie, no i się zaczęło. Najpierw wypowiadane w próżnię wyrazy oburzenia, które para ignorowała, potem interwencja u kelnerki. Ta wyjaśnia: - Proszę państwa, ależ u nas wolno palić na ogródku. Ale na nich dym leci. No to mogli usiąść tak, by nie leciał. Ale oni chcą tutaj, bo stąd jest ładny widok. Kelnerka na to: No to może poproszą państwo tych państwa by nie palili, ja nie mogę, bo palic tu wolno! Nie oni nie poproszą żądają. Para dopiła co tam miała, zebrała się i poszła. Tymczasem scenke obserwował pan w okolicach mego wieku. Siedział dwa stoliki dalej, dokładnie na przeciwko mnie, więc widziałam, że dotychczas nie palił, ale po tej akcji wyciągnął sobie papierosa i zapalił. Tamci podobnie zareagowali, z tym ze już zwrócili się do gościa, czy musi tu palić. No nie, nie musi, ale MOZE. Ale im przeszkadza. Ach, więc PROSZĄ, żeby nie palił? Nie, nie proszą, ma przestać. Na to gość, że nie i jak im się coś nie widzi, niech zadzwonią po straż miejską, może im służyć numerem.
                                                    Oczywiście nie zadzwonili, bo byłoby to bezsensowne przecież smile ale powiem Ci, że w tym momencie naprawdę żałowałam, że nie mam przy sobie papierosa (bardzo rzadko mam w ogóle) a mój rozmówca także, bo zrobiłabym chętnie to, co ten pan smile
                                                  • milamala Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 30.08.16, 12:30
                                                    Napisala znana palaczka, ktora sie wykloca na kazdym watku o palenie z kazdym niepalacym.
      • kora3 Milamalu 29.08.16, 07:51
        Tak zupełnie szczerze, to powiem Ci, ze np. ja nie usiłowałabym temu dziecku zabierać tej głupiej zabawki. Nie chodzi o to, żebym bała się 6-7 latka, ale rzecz działa się w wodzie, w górskiej rzece. Obawiałabym się, że podczas takiego siłowego odbierania zabawki dziecko mogłoby pośliznąć się na kamieniach na dnie, upaść i poobijać się, czy zachłysnąć wodą. Jakoś nie nęciłaby mnie pespektywa odpowiadania za to...

        Niespecjalnie też dziwi mnie początkowa reakcja kobiety. Weszła nagrzana do rzeki i nagle została oblana bardzo zimną woda. Zareagowała standardowo - myślała, że dziecko zrobiło to przypadkiem - też bym tak pomyslala. Kiedy się przekonała, że nie, interweniowała u rodziców/opiekunów.
        • milamala Re: Milamalu 29.08.16, 09:36
          Koro po swiecie chodza rozne dzieci ( i ich przekleci rodzice). Wczoraj chlopak w kolejce po balona tak skakal, tak szalal, ze w koncu nabil guza mojemu spokojnie stojacemu za nim dziecku. Tatus stal obok i "ani me ani be". Zero interwencji, zero "przeproszeia". Co moglam zrobic, powiedzilam jedynie glosno i wyraznie: asocjalne dzieci maja zwykle asocjalnych rodzicow. Tatus jak zaklety w kamien, zero ruchu, synek ze zlamana reka, coreczka ze zlamana noga. Niezle tam musi byc w tym ich "wesolym"domku.
          Co zrobic, tacy sa ludzie i najgorsze, ze sie nie zmienia. Swiata nie zmienic, mozesz jedynie na tyle ile sie da pilnowac swoich granic.
          Jesli odebranie zabawki byloby ryzykiem dla dziecka, powinna pani poinformowac rodzicow, ze jesli jeszcze raz synus tak sie zachowa to zostanie mu zabawka odebrana bez wzgledu na konsekwencje. I to tonem grzecznym ale nad wyraz stanowczym. jakby nie pomoglo(ale zazwyczaj pomaga) to odebrac zabawke i juz. Nie ma powodu zgadzac sie na oblewanie zimna woda.
          Gorzej maja plazowicze posrod palaczy, tacy rzadko papierosy gasza, doroslemu tez papierosa z geby znacznie trudniej wyciagnac. I najczesciej wtedy trzeba sie samemu ewakuowac.
          • kora3 Re: Milamalu 29.08.16, 09:49
            Wiesz, ja myslę sobie, ze ta kobieta zwyczajnie nie przewidziała, że sytuacja się powtórzy. Dziecko ją oblało, zwróciła mu uwagę, nie pomogło, więc wróciła się do rodzicow. Jakaś reakcja była "Nie lej pani" - pewnie sadzila, że dziecko posłucha rodzica, czy tam opiekuna.

            Podtrzymuję to co napisałam, nawet nie próbowałabym odebrać dziecku tej zabawki. Pewnie nie oddałoby chętnie i kobieta musiałaby się z nim szatmotać. Naprawdę w płytkiej, ale rwącej górskiej rzece o śliskim kamiennym dnie to spore ryzyko.

            Jeśli chodzi o palaczy - zwykle staram się na plaży ulokować w miarę z dala od innych, obcych plażowiczów, dla własnej wygody. Wiec jak wspomniałam - nie czuję nawet jeśli ktoś kilkanaście metrów ode mnie pali. Papierowa rzecz jasna, no jeśli grill, to niestety - owszem
            • milamala Re: Milamalu 29.08.16, 10:03
              Po tym jak zwrocila sie do rodzicow i nie pomogo, mogla jeszcze raz zwrocic sie do rodzicow z uwaga o ewentualnym odebraniu zabawki. Nic nie stalo na przeszkodzie zeby walczyc o uszanowanie swoich granic. W kazdym razie lepszeto niz lamanie samemu zasad sv poprzez palenie.
              Wiesz Koro, ja z kolei jak ide na plaze to tylko szukam palaczy zeby sie kolo nich rozlozyc. Wiadomo, ze niepalacy szuka spokojnego miejsca gdzie nikt go nei bedzie papierochem dreczyl.
              Ilez to ludzi Koro robi grilla z miejscu publicznym a ile w tym samym czasie pali (czuc, Koro, czuc papierochy, nawet jesli ty ich nie czujesz)? Jak 1 do 1000 czy moze raczej 1 do 10000. Palacze praktycznie wszedzie zatruwaja zycie innym, niepoprawni "grillowacze" nawet gdyby chcieli to by wszedzie nie dali rady np. na przystankach grilujacych brak, czego nie mozna o palaczach powiedziec.
              • kora3 Re: Milamalu 29.08.16, 10:12
                Milu, ale ja nie twierdzę, że ty szukasz palaczy. Tylko mam wrazenie, że plażujemy w różnych miejscach...Ja lubię dzikie plaże, a tam nawet jeśli jest upalny wolny dzień nie ma tłumów, bo przecież po obu stronach rzeki jest dużo miejsca. Wybrałam się w tym roku na nowo otwartą plażę nad nieodległym jeziorem. Wszystko ładnie, pięknie, ale kupa luda ...Mnie to nie odpowiada. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że np. rodzina z dziećmi chętniej wybiera się na taką plażę, bo jest miejsce do zabawy dla dzieci, wydzielona część do kąpieli dla nich, ratownik itd. Tam nie wolno na terenie obiektu ani palic, ani grillować. Podobnie jest w pobliskim parku wodnym z wodnymi atrakcjami dla dzieci, z tym, ze tam nie wolno także spożywać alkoholu.

                Na dzikich plażach grillowanie jest Milu nagminne. I nie byłoby w tym nic złego i dziwnego pod wieczór, kiedy większość plażowiczów się zwija. Rzecz w tym, że ludzie grillują w południe!
                W PL palenie na przystankach jest zabronione.
                • milamala Re: Milamalu 29.08.16, 10:26
                  W wielu miejscach nie tylko na przystankach palenie jest zabronione, ale jakos sobie z tego palacze nic nie robia.
                  Bylismy ostatnio w szpitalu dzieciecym. Poszlam z dziecmi na przyszpitalny plac zabaw. Wychodzac z budynku zastalam kurioalny widok - pani palaca tuz pod znakiem "zakaz palenia". Zwrocilam jej grzecznie uwage, nawet tak w formie zartu, na co pani zareagowala wielkim oburzenie, czego ja chce, jak ona ma ciezko chore dziecko w szpitalu. Nawet wlasnym ciezko chorym dzieckim palacz jest w stanie sie zaslaniac.
                  Tak czy owak palacz zawsze bedzie sie zaslanial: a to, ze nie czuc z odleglosci 20 metrow, a to, ze jeden to nic zlego, a to, ze wiatr w inna strone, a to, ze przez krzaki to nie powinno czuc albo, ze ma ciezko chore dziecko. Kazda wymowka jest wg takiego dobra, ale jak jemu sie na glowe zimna woda poleje, to ojejku, tragedia, co robic.
                  Nie chodze na dzikie plaze, ale jestem w stanie glowe dac, ze nawet jesli rzeczywiscie grilowanie jest nagminne to nie tak nagminne jak palenie. Latwiej wyciagnac z torebki papierocha niz gril. I nie probuj mnie przekonywac, ze tak nie jest.
                  Tak czy owak mozna uznac , ze obie formy spedzania czasu (grilowanie i palenie0 sa uciazliwe.
                  Wracajac jednak do watku ( gdzie o grilu mowy nie ma). Uwazam, ze pani oburzajaca sie na dziecko pownna sama byc najpierw przykladem poprawnego zachowania a nie byla.
                  • kora3 Re: Milamalu 29.08.16, 10:34
                    Milu, napisałam Ci już - sorry, ale jeśli naprawdę czujesz papierosa sąsiada palącego u siebie dwa domy dalej, to masz nadwrażliwość na dym papierosowy. Mogę Ci tylko współczuć, bo wielu ludzi pali nie licząc się ani z przepisami, ani z innymi.
                    Ale to nie zmienia faktu, że przeciętny człowiek nie wyczuwa dymu z papierosa na wolnym powietrzu z 20 metrów.
                    Zatem gdybyś na naszym miejscu była Ty, to pewnie tej jeden papieros pani by ci przeszkadzał, ale że były osoby pod tym względem przeciętne, to nikomu nie przeszkadzało.
                    • milamala Re: Milamalu 29.08.16, 10:46
                      Nie Koro, to ty nie wyczuwasz, bo twoj wech juz jest zniszczony przez papierocha nawet okazjonalnego. Kiedys przelamalas te bariere i co myslisz, ze pozostal ci ten wech sprzed palenia? Nie jestes Koro z racji okazjonalego palenia owa "przecietna" osoba, o ktorej piszesz. Ja tez pewnie nie, bo mam astme, ale Ty na pewno nie, bo nikt kto pali okazjonalnie nie pozostaje przecietnie wrazliwym na dym papierosa. Nie da sie. Aby palic trzeba przelamac pewna bariere. Ty to zrobilas. Nie licz na to, ze nie mialo to zadnych skutkow.
                      Najlepiej nalezaloby zapytac jakiegos zdrowego Afrykanczyka z buszu, ktory nigdy nie mial kontaktu z tytoniem. Ciekawa jestem jaka bylaby reakcja. Zapewne takich cechuje dobry wech "albo jak Ty to nazywasz - ponadwrazliwy" i latwo by wyczuli zapach papierocha nawet z jeszcze wiekszej odleglosci niz ja.
                      Rozumowanie palacza nigdy nie przestaje mnie zadziwiac. Normalny zdrowy wech, to nadwrazliwy, a nadwrazliwy li tylko z jednego powodu - palenia. Jakos w innych sprawach moj "nadwrazliwy"wech nie czyni mi problemow. Dla palacza wszyscy inni sa winni (maja nadwraliwy wech) tylko nie on.
                      I nic nie pomoze.
                      • kora3 Re: Milamalu 29.08.16, 11:01
                        milamala napisała:

                        > Nie Koro, to ty nie wyczuwasz, bo twoj wech juz jest zniszczony przez papieroch
                        > a nawet okazjonalnego. Kiedys przelamalas te bariere i co myslisz, ze pozostal
                        > ci ten wech sprzed palenia?



                        Niestety Milamalu, z przykrością przyznaję, że niestety mam ponad przeciętny węch. Z przykrością, ponieważ nie pomaga mi to w niczym a raczej często - przeszkadza. Prawdę mówiąc wołałabym, by węch mi się stępił, ale doi tego musiałabym palić częściej niż raz na pół roku, a nie mam ochoty.

                        Nie jestes Koro z racji okazjonalego palenia owa "p
                        > rzecietna" osoba, o ktorej piszesz. Ja tez pewnie nie, bo mam astme, ale Ty na
                        > pewno nie, bo nikt kto pali okazjonalnie nie pozostaje przecietnie wrazliwym na
                        > dym papierosa.


                        A Twój mąz pali Milu? Bo mój partner nie i jakoś nie wyczuwa dymu z mieszkania sąsiadów na przeciwko, o których wiem, że oboje palą, bo czasem widzę, jak palą na dworze.

                        Nie da sie. Aby palic trzeba przelamac pewna bariere. Ty to zro
                        > bilas. Nie licz na to, ze nie mialo to zadnych skutkow.


                        smile Milu, ja jestem dorosłasmile

                        Zapewne tak
                        > ich cechuje dobry wech "albo jak Ty to nazywasz - ponadwrazliwy" i latwo by wy
                        > czuli zapach papierocha nawet z jeszcze wiekszej odleglosci niz ja.


                        Milu, dzicy Afrykańczycy także palą, choć niekoniecznie tytoń smile Natomiast ich wyjątkowo dobry wech jest mitem. Miałam kiedyś okazję poznać Indian z Navaho, którzy pracują w policji granicznej w USA. Zajmują się tam głownie tropieniem nielegalnych imigrantów o i przemytników. Oczywiście wykorzystują do tego zarówno swe szczególne predyspozycje wynikające z nacji, jak i wielowiekowe doświadczenia tej nacji w tropieniu. I w istocie sa w stanie dostrzec bardzo wiele szczegółów, na które inni nie zwracają uwagi, albo nie potrafią ich interpretować, ale jak właśnie wspominali, szczególny węch nie pomaga w tropieniu ludzi i w ogóle zycie wśród zapachu perfum, spalin, benzyny, detergentów skutecznie ten wech im stępia.

                        > Rozumowanie palacza nigdy nie przestaje mnie zadziwiac. Normalny zdrowy wech, t
                        > o nadwrazliwy, a nadwrazliwy li tylko z jednego powodu - palenia. Jakos w innyc
                        > h sprawach moj "nadwrazliwy"wech nie czyni mi problemow. Dla palacza wszyscy in
                        > ni sa winni (maja nadwraliwy wech) tylko nie on.
                        > I nic nie pomoze.


                        Milu nie wiem, nie znam nikogo,. kto wyczuwałby papierosa z domu sąsiada usytuowanego dwa domy od swego - serio. Cos takiego swiadczy o nadwrazliwosci. Być może TYLKO na ten konkretny zapach. Mój śp. tato np. nie znosił zapachu acetonu. Niepodobna byłoby przy nim zmywać sobie paznokci. Ale on ten zapach wyczuwał wieczorem nawet, jeśli zmywałabyś paznokcie rano i dokładnie wywietrzyła mieszkanie. W takiej sytuacji nie robił z tego problemu, ale czuc - czuł. Nie jest to zwyczajne, bo nikt poza nim tak nie miał, ani w rodzinie, ani wśród znajomych ...
                        • milamala Re: Milamalu 29.08.16, 11:16
                          Chodzilo mi bardziej o kogos kto jest zdrowy i nie miewa kontaktow ze smrodami wielkomiejskimi aby sie do nich moc przyzwyczaic. W miejsce Afrykanczyka wstaw sobie np. gorala, ktory cale zycie pasie owieczki na halach, jest mlody zdrowy i oddycha tylko gorskim powietrzem. Nie mam ciecia watpliwosci, ze tez okazaloby sie, ze ma "nadwrazliwy" wech, a pewnie i sluch (jak ty) i nie watpie , ze wszelkie jego inne zmysly tez okazalyby sie "nadwrazliwe".

                          Koro, myslisz pojecia nadwrazliwosci na jakis zapach, odczwania uciazliwosci na jakis mniej lub bardziej neutralny zapach z dobrym wechem (nie przytepionym niezdrowym trybem zycia-palenia).
                          Twoj tata nie lubil zapachu acetonu bo byl na niego nadwrazliwy, nikt nie mogl uzywac acetonu w jego obecnosci, bo wywolywalo to u niego zapewne jakies nieprzyjemne reakcje. i to jest nadwrazliwosc.
                          A czy wyczuwal aceton u sasiadki dwa domy dalej?
                          Pewnie nie. To byl nadwrazliwy czy nie byl?
                          Sama stwierdzilas, ze byl.
                          Jesli czujesz cos daleko od ciebie (nieistotne, czy ci to przeszkadza czy nie, mnie np. moglyby papierosy nie przeszkadzac a mimo to moglabym je czuc, tak jak inne zapachy) to wtedy masz nadwrazliwy wech czy po prostu bardzo dobry.
                          Jesli czujesz zapach obok siebie, w pojeciu ogolnym w miare neutralny (tak jak ja mialam w ciazy) a wowoluje to u ciebie reakcje wyjatkowo nieprzyjemne, to to jest wech ponadwrazliwy.
                          jesli zas czujesz zapachy z daleka, to masz po prostu wech bardzo dobry, tyle, ze jeden zapach ci przeszkadza a drugi nie.

                          • kora3 Re: Milamalu 29.08.16, 11:28
                            Milu, tak mój tato był nadwrażliwy na aceton. a przepraszam TY czujesz aceton dwa domy dalej? No nie. Pewnie przy swoim znakomitym wechu nie czujesz, ani nie czułabyś go w domu, gdzie rano ktoś zmył paznokcie i cały dzień były otwarte okna.
                            Zadałam Ci proste pytanie: czy Twój maż TEŻ czuł te papierosy u sąsiada? Sama napisałaś , ze nie. Zakładam, że jako maż astmatyczki nie pali.
                            • milamala Re: Milamalu 29.08.16, 11:45
                              Nie czuje zapachu acetonu dwa domy dalej - bo on juz tam nie dociera (niespodzianka?!), a skoro zapach papierosa/grila wyczuwam to co? Znaczy , ze chyba ten zapach wbrew temu co twierdzisz swoim przytepionym wechem jednak dociera.
                              Gdyby nie docieral, to bym go nie wyczula, tak jak nie wyczuwam zapachu papierosow 10 domow dalej. Bo na tekiej odleglosci juz nie dociera.
                              Wyczuwam zapach tylko ten, ktory rzeczywiscie dociera.
                              A to, ze jakis stepiony wech tego nie czuje, to co w zwiazku z tym? To, ze ktos odczwa zapach gorzej (na wlasne zyczenie) odemnie to co ja mam do tego. Jak ktos kustyka to co mnei do tego, mam sobie zlamac wlasna noge, zeby uznal mnie za "normalna"dopasowal do swojego chorego standartu?

                              A jakbym zapach papierosow wyczula a ten zapach nie przeszkadzal by mi komletnie to co? Jaka mialabys teoryjke? Nadwrazliwa czy nie? Czuje, ale jej nie przeszkadza.
                              Tak jak ja wyczuwam zapach grila 10 domow dalej, ale mi to wisi, to co nadwrazliwy jest ten moj wech czy nie?

                              Wyczuwanie wechu , ktory rzeczywiscie dociera to dobry wech, nie stepiony-chory. Dopiero reakcja na niego moze swiadczyc o nadwrazliwosci. Jesli zapach jest w miare neutralny a ktos na niego reaguje alergicznie to mozna mowic o nadwrazliwosci.
                              • kora3 Re: Milamalu 29.08.16, 11:54
                                Milu, a nie jest tak, ze tak wyczuwasz zapach papierosa rzekomo, bo nienawidzisz tego zapachu? Nie wierzę, że wyczułaś zapach dymu papierosowego od sąsiada dwa domy dalej. Jakby sąsiad w ogródku zapalił gorę tyraniu, to owszem. Może było tak, że widziałaś sąsiada z papierosem i potem wydawało ci się, że czujesz zapach. I nie nie obrazaj się, to jest dość nierzadka przypadłośc, taki figiel naszego mózgu. Miałam taka koleżankę, która latami używała pewnych perfum. Ich zapach odbierałam jako ładny i zawsze gdy go poczułam kojarzył mi się z nią - miło zresztą. Potem nie widziałyśmy się jakiś czas i przypadkowo spotkałam ja w miescie. Poczułam znajomy zapach, a tymczasem kolezanka z którą byłam zauważyła, że oto zmieniła perfumy, a tamta potwierdziła.
                                Mogło być tak, że widziałaś ze sąsiad pali/kupuje papierosy i choć nie skupiałaś się na tym, ta informacja pozostała w Twej głowie
                                • milamala Re: Milamalu 29.08.16, 12:16
                                  Palaczowi w ogole logika nie przeszkadza w zyciu.
                                  Jak moge wyczuwac "rzekomo"cos co istnieje rzeczywiscie?
                                  Takim to logicznym tropem pewnie szedl moj maz sprawdzic czy sasiad dwa domy dalej pali, bo przeciez to niemozliwe zeby wyczuc. Noi palil, rzeczywiscie palil.
                                  Ciekawy przypadek ze mnie.
                                  Koro, dodam, ze nawet owego sasiada nie znalam, nie potrafilabym go poznac na ulicy, a co dopiero widziec, ze cos kupuje czy nie. Sasiad mieszkal krotko, duzo pracowal, z nikim sie nie kontaktowal, nie wital sie, nawet nie mialam okazji aby mu sie przyjrzec. Nawet gdybym widziala, ze kupowal papierosy to nie wiedzialabym , ze to on. Nie kojarze czlowieka kompletnie.
                                  Teoria spiskowa upadla. Masz jakas jeszcze na wytlumaczenie ,ze czuje cos czego "czuc nie powinnam" bo wg stepionego wechu zapach nie dochodzi, a jednak czuje ten "niedochodzacy"zapach.
                                  • kora3 Re: Milamalu 29.08.16, 12:25
                                    A czujesz/czułaś zapach gotujących się u niego potraw? Kadzidełka? odświeżacza do powietrza - zakładając ze tych ostatnich używa. Jeśli nie, to nie masz bardzo dobrego węchu, tylko NADWEAZLIWISC na dym pap[ierosowy
                                    • milamala Re: Milamalu 29.08.16, 12:38
                                      Owszem gotujace potrawy czuje, i to doskonale - pewnie dlatego, ze ich zapach dociera. Zapach kadzidelka czy odswiezacza nie dociera - wiec go nie czuje.
                                      CZUJE TYLKO TEN ZAPACH , KTORY DOCIERA. Musialam "podniesc ton" bo juz nie wiem jak mam to jasniej wyrazic.
                                      Zapach, ktory dociera wyczuwam, nie wyczuwam tego zapachu, ktory juz nie dociera. Dlatego czuje obrzydliwego papierocha dwa domy dalej, ale juz nie czuje go 5 domow dalej. Choc pozostaje pewnie rownie obrzydliwy. Ale go juz nie czuje, bo jzu sie rozwial.

                                      Wyjasnij mi laskawie, dlaczego jestem 'nadwrazliwa" na zapach papierosa dwa domu dalej, ale juz 5 domow dalej nie. To jest ten sam obrzydliwy papieros. Ta moja nadwrazliwosc dziala dosc wybiorczo. Zgodnie z twoja logika, obu zapachow czuc nie moge (bo moze najwyzej widzialam nieznanego mi z twarzy sasiada w sklepie papierochy kupujacego) a jednak jeden zapach czuje, a drugiego juz nie.
                                      Wyjasnij mi to choc raz logicznie.
                                      • kora3 Re: Milamalu 29.08.16, 12:46
                                        Boi nawet nadwrażliwość ma granice?
                                        Milu, Twój sąsiad, Twój problem że tak powiem. Może przekonaj go, żeby nie palił, bo Ty czujesz, albo niech się przeprowadzi trzy domy dalej smile
                                        Ru nikt problemu z tym ze pani BYC może zapaliła. BYC może, bo nie widzieliśmy tego ani nie czuliśmy, podejrzewam ze mogło tak być, bo pan pozyczal zapalniczkę. Ale w sumie mógł po to, by rozgrzać do czerwoności kluczyki od samochodu i napiętnować ojca tego rozwydrzonego dzieckasmile

                                        Pojmij, że szanuję Twoje zdanie, ale nie będę udawać, że mi przeszkadza coś, co mnie, ani większości ludzi NIE przeszkadza. A tak wlasnie jest z kimś kto pali papierosa 20 metrów dalej na wolnym powietrzu.
                                        • milamala Re: Milamalu 29.08.16, 12:55
                                          Sasiad jak juz pare razy wspomnialam, mieszkal krotko i dawno sie wyprowadzil.
                                          Wiedze, Kora, ze nie tylko posiadasz monopol na ustalanie standartow w zmyslach ludzkich, ale wrecz w imieniu prawie calej ludzkosci (bo wg ciebie wiekszosci) przemawiasz.
                                          To prawie jak Bog. Nie osmiele sie zatem dalej domagac chocby jednego logicznego wywodu.
                                          Ja niestety nie szanuje tego, ze ktos rosci sobie prawo do palenia nie zwazajac na innych. Niech sobie w domu, w czterech scianach pali, przy zamknietym oknie i drzwiach. Prosze bardzo, jego sciany, jego dom, jego cyrk. Ale nie publicznie, gdzie zapach dla normalnego nie stepionego wechu dociera.
                                          • kora3 Re: Milamalu 29.08.16, 13:10
                                            milamala napisała:

                                            > Sasiad jak juz pare razy wspomnialam, mieszkal krotko i dawno sie wyprowadzil.


                                            Ale zdążyłaś się już o nim dowiedzieć, że był brukarzem i to uniemożliwiało mu dowiedzenie się, iż można sobie w domu zapalić także kadzidełko smile

                                            > Wiedze, Kora, ze nie tylko posiadasz monopol na ustalanie standartow w zmyslach
                                            > ludzkich, ale wrecz w imieniu prawie calej ludzkosci (bo wg ciebie wiekszosci)
                                            > przemawiasz.


                                            Mówię Milu z DOSWIADCZENIA. Nie spotkałam się jeszcze z sytuacją, by ktoś palaczowi zwrócił uwagę, że przeszkadza mu tenże paląc 20 metrów odeń w miejscu gdzie nie ma zakazu palenia na wolnym powietrzu. Nie spotkałam się też, by ktoś się uskarżał na taką sytuację w ogóle.

                                            > Ja niestety nie szanuje tego, ze ktos rosci sobie prawo do palenia nie zwazajac
                                            > na innych


                                            Ale INNYM tu nie przeszkadzało, zrozum to wreszcie. To, ze Ty masz określone problemy zdrowotne oraz jak podkreślasz świetny wech, to nie znaczy, że wszyscy inni tez tak mają.

                                            . Niech sobie w domu, w czterech scianach pali, przy zamknietym oknie
                                            > i drzwiach


                                            Wskaz przepis to nakazujący...

                                            . Prosze bardzo, jego sciany, jego dom, jego cyrk. Ale nie publiczni
                                            > e, gdzie zapach dla normalnego nie stepionego wechu dociera.


                                            Ale sa przepisy, które regulują gdzie wolno, a gdzie nie wolno palic Milu. Skoro masz te swoje problemy, to może korzystaj z miejsc, gdzie jest zakaz palenia. Opodal mnie np. jest na wspomnianej nowej plaży i w dziecięcym parku wodnym. Tam nikt nie musi wypowiadać w próżnię czegos tam pod nosem, tylko jakby ktoś zapalił podejdzie ktoś z obsługi i kategorycznie zażąda zgaszenia papierosa i gitara smile
          • azm2 Re: Milamalu 29.08.16, 10:24
            milamala napisała:
            "Co moglam zrobic, powiedzilam jedynie glosno i wyraznie: asocjalne dzieci maja zwykle asocjalnych rodzicow."

            Myślisz, że tatuś zrozumiał takie trudne słowa? Ja bym tego nie oczekiwał. Nawet nie wiadomo, czy zrozumiał, że to aluzja pod jego adresem.
            • milamala Re: Milamalu 29.08.16, 10:36
              A wiesz, ze mi nie przyszlo do glowy, ze mogl nie skumac. Biorac pod uwage zlamania konczyn u jego latorosli (synus zlamana reka, corunia noga) to tam wesolo w domu maja, i pewnie czasu na nauczenie sie trudnych slow tez nie maja.
              • kora3 Re: Milamalu 29.08.16, 12:41
                Wiesz co Milamalu ? Z Twoim podejściem do innych pewnie nie jest ci latwo w życiusad Przeszkadzało Ci zachowanie dziecka, to trzeba było spokojnie zwrócić się do jego opiekuna a nie wypowiadać cos w próżnię i dopuścić jeszcze, żeby Twemu dziecku stala się krzywda.
                I te pogardliwe "synuś, córunia" - jak na osobę, która tak podkresla, że jest tolerancyjna i nikim się w NL nie interesuje, to brzmi to strasznie ....Uwazasz to, że dzieci miały połamane kończyny za przejaw wesołej atmosfery w domu? Może ulegly wypadkowi? Może mają genetycznie kruche kości? Może ktoś się nad nimi znęca?
                • milamala Re: Milamalu 29.08.16, 13:01
                  "Wiesz co Milamalu ? Z Twoim podejściem do innych pewnie nie jest ci latwo w życiu".

                  Widze Kora, ze zaczynasz zlosliwe komentarze ad personam na kompletnie inny, dowolnie przed siebie wymyslony temat. Wstretne to nieco i obrzydliwe. Bylo milo ale jak widac sie skonczylo.

                  • kora3 Re: Milamalu 29.08.16, 13:15
                    Wstrętne to jest Twoje pogardliwe wyrażanie się o sąsiedzie brukarzu, który hehe takli głupi jest, ze pewnie nie wie o istnieniu kadzidełek. I te pogardliwe "synuś, córunia".
                    A tymczasem ty sama nie potrafisz sobie poradzić w najprostszej sytuacji - normalnie i grzecznie powiedzieć gościowi, by uspokoił dziecko. Tylko wypowiadasz jakieś teksy w próżnię, co żadnego efektu nie przynosi.
                    • milamala Re: Milamalu 29.08.16, 13:57
                      "Niewstretna Koro" ktoras zjadlas wszelkie rozumy swiata, moj maz jest pracownikiem technicznym w szkole, zapewne niejedna kostke brukowa czy kafelke musial poprawic na przestrzeni swoich 20 lat pracy. Wiec sobie nie fantazjuj jak ci wygodnie , a byle wrednie i obrzydliwie, bo tylko o sobie dajesz swiadectwo, wylacznie.
                      Dopiero co jojczyla jak przekupa wredna na targu, ze dziecko leje pancie zimna woda i jak moze, a be, a fe, a straszne, a ratunku, krzywda sie pani zadziala, i jako to niewychowani sa ludzie, choc pani nijak krzywda nie stala, zadnych razow nie doznala, a zaraz potem sie swietoszkowato - obzlizgle oburza, ze jak to tak pogardliwie o dzieciorze, ktory o malo nie wybil oka drugiemu dziecku ... "synus (o laboga jakie to straszne i krzywdzace!!!!)" mowic.
                      Nie twojemu dziecku tylko mojemu dziecku jakis niezrownowazony, nadpobudliwy dziecior ktory nie mogl w miare spokojnie ustac w kolejce (jak 10 innych dzieci) nabil pokaznego guza tuz nad okiem. Wiec sie na ten temat nie wypowiadaj, bo jak to robiesz to nie wiadomo czy to bardziej smieszne czy denne i zalosne jest.
                      Czy jakby trafil lokciem w oko i je wybil mialabym prawo wg swietoszkowatej obludnej Kory na "pogardliwe" nazywanie wrednego dzieciora "synusiem"? Tak moja droga, jak sie ma niezrownowzone dzieci , ktore zachowuja sie nienormalnie, sobie juz krzywde zrobily, i nie poprzestaja na tym, a tatuniek (o laboga, jaka straszna nazwa!) reaguje jak kamien, to ja nie zamierzalam czekac az zrobia krzywde mojemu. I nie ucz mnie jak mam sie zwracac do nieobecnego mentalnie tatuska takich dzieciorow. Bo jestes akurat ostatnia najostatniejsza osoba, ktora moze dawac komus takie porady.
                      Przegielas na maksa.
                      • kora3 Re: Milamalu 29.08.16, 14:13
                        milamala napisała:

                        > "Niewstretna Koro" ktoras zjadlas wszelkie rozumy swiata, moj maz jest pracowni
                        > kiem technicznym w szkole, zapewne niejedna kostke brukowa czy kafelke musial p
                        > oprawic na przestrzeni swoich 20 lat pracy. Wiec sobie nie fantazjuj jak ci wyg
                        > odnie , a byle wrednie i obrzydliwie, bo tylko o sobie dajesz swiadectwo, wylac
                        > znie.


                        Milu, nie interesuje mnie co robi Twój mąż i nie pytałam o to. Odniosłam się tylko i wyłącznie do Twoich słow. Napisałaś, że sąsiad był brukarzem i pewnie nawet nie wiedział o istnieniu kadzidełek. Co ma zawód sąsiada do jego wiedzy o istnieniu tychże?

                        > Dopiero co jojczyla jak przekupa wredna na targu, ze dziecko leje pancie zimna
                        > woda i jak moze, a be, a fe, a straszne, a ratunku, krzywda sie pani zadziala,


                        Dziecko jak dziecko, źle wychowane, ale jeszcze na tyle małe, że jest szansa je wychować. Natomiast tu szło o rodziców dziecka, którzy nie przeprosili, nie skłonili dziecka do zmiany zachowania.

                        > i jako to niewychowani sa ludzie, choc pani nijak krzywda nie stala, zadnych ra
                        > zow nie doznala,


                        Milu, miałaś kiedyś okazję megarozgrzana słońcem zostać oblana bardzo zimną wodą? To naprawdę nic przyjemnego i owszem, może nawet być niebezpieczne. Pomijając, że można doznać szoku, ta kobieta mogła zwyczajnie pośliznąć się na kamieniach chcąc się uchronić przed wodą, upaść, połamać sobie coś, a nawet się zabić, gdyby rąbnęła głową w kamień.

                        a zaraz potem sie swietoszkowato - obzlizgle oburza, ze jak to
                        > tak pogardliwie o dzieciorze, ktory o malo nie wybil oka drugiemu dziecku ...


                        A dlaczego to mama tego drugiego dziecka nie zareagowała? Tak, powinien ojciec tego pierwszego, ale NIE reagował, więc ...Inne dziecko o mało nie wybiło oka Twej córce a ty stałaś i czekałaś na rozwój wydarzeń mówiąc w próżnię???

                        > Nie twojemu dziecku tylko mojemu dziecku jakis niezrownowazony, nadpobudliwy dz
                        > iecior ktory nie mogl w miare spokojnie ustac w kolejce (jak 10 innych dzieci)
                        > nabil pokaznego guza tuz nad okiem.


                        Dlaczego do tego dopuściłaś widząc zachowanie tego dziecka i brak reakcji rodzica, czy opiekuna?

                        Tak moja dr
                        > oga, jak sie ma niezrownowzone dzieci , ktore zachowuja sie nienormalnie, sobie
                        > juz krzywde zrobily, i nie poprzestaja na tym, a tatuniek (o laboga, jaka stra
                        > szna nazwa!) reaguje jak kamien, to ja nie zamierzalam czekac az zrobia krzywde
                        > mojemu.


                        No, ale przecież zrobił krzywdę właśnie. Dlaczego stanowczo nie zwróciłaś się do opiekuna dziecka?


                        > Przegielas na maksa.


                        przeginasz to Ty. Przyznam się, ze przyzwyczaiłam się już do Twej egzaltacji nieco, ale właśnie tylko nieco. Milu, to jest forum, a ty reagujesz tak emocjonalnie, jakby szło tu o Twe zycie.
    • azm2 Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 29.08.16, 10:40
      kora3 napisała:
      "W pewnym momencie usłyszałam piski jakiejś kobiety. Z dość dużej odległości, około 100 metrów."

      Kora3,
      każdy twój wpis wprawia mnie w coraz większy podziw dla twoich zdolności. Teraz dowiedziałem się, że masz słuch nietoperza, a zamiast oczu - dalmierz laserowy.

      I niesamowite szczęście do bycia świadkiem, a często również uczestnikiem różnych dziwnych, a przy tym brzemiennych w wielorakie skutki sytuacji...

      Ponawiam sugestię sprzed kilku miesięcy: spróbuj swoich sił jako scenarzystka filmowa. Myślę, że potrafiłabyś wnieść dużo prawdziwego życia i atrakcji do różnych seriali telewizyjnych. Marnujesz się jako tylko dziennikarka w jakimś czasopiśmie.
      wink
      • kora3 Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 29.08.16, 10:46
        to Ty nie słyszałbyś głosnego krzyku ze 100 metrów? Nie widzisz z takiej odległości przy dobrej widoczności? Przepraszam, ze tak zapytam: czy Ty nie daj Bog prowadzisz samochód?
        • milamala Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 29.08.16, 11:02
          Koro moze ty masz ponadprecietny sluch? jesli pozwolisz skorzystam z twoich dkryc co do zmyslow i stwierdze: taki sluch to nie jest standart, taki sluch to choroba, a w kazdym razie zadna zaleta?
          Obnizylas juz sobie poziom wechu, to moze sprobuj tego samego w kwestii sluchu. Jak tak sobie posluchasz krzykow w odpowiedniej ilosci decybeli (nawet okazjonalnie) to nieco przygluchniesz i nie bedziesz miala juz wiecej problemow z "ponadprzecietnym"sluchem. Bedziesz ... normalna.

          • kora3 Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 29.08.16, 11:10
            Wiesz Milu, ja mam akurat słuch osłabiony w jednym uchu. Nie stanowi to dla mnie problemu, ale jest faktem. Nie ma niczego nadzwyczajnego w usłyszeniu dźwięku o wysokiej częstotliwości z takiej odległości, gdy nie ma innych dźwięków, a nie było. Zastanawiające, bo wszyscy to usłyszeliśmy, a wśród tych osób, tylko mój eks ma ponadprzeciętny słuch. Ja stępiony przez chorobę, mój partner w normie, ale stepiony na pewno z racji pracy, partnerka eksa - nie wiem, ale spiewa ładnie.
            Do tego żeby było śmiesznie zobaczenie kogoś wybiegającego z wody z odległości 100 metrów nie jest niczym nadzwyczajnym przy dobrej widoczności za dnia. Osoba, która by jej nie widziała w tej sytuacji nie powinna prowadzić samochodu, bo jest zwyczajnie niebezpieczna
            • milamala Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 29.08.16, 11:22
              Kora, to byla ironia. Zakladanie, ze dobre slyszenie dzwiekow z duzej odleglosci jest choroba/czyms dziwnym/ niestandartowym jest rownie absurdalne, jak zakladanie ,ze wyczuwanie zapachow na odleglosc to cos nadwrazliwego/niestandartowego.
              • kora3 Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 29.08.16, 11:39
                Milu, wbrew temu co uważasz są ludzie obdarzeni szczególnie dobrym słuchem,. jak np. mój eks. Są też ludzie obdarzeni wyjątkowo dobrym węchem, np. ja. Wspominałaś, że w ciaży byłaś nadwrażliwa na zapachy. Nie jest to rzadkośc, dotyczyło też mej byłej współpracownicy. A wiem to z niezbyt miłej sytuacji. Otóż w centrali mojej firmy pracował pewien pan, który wydzielał specyficzny zapach. Nie był to klasyczny smród niemytego ciała, czy nieprawnych ubrań. Ten zapach nie był nawet szczególnie przykry, był po prostu specyficzny i przez to drażniący dla mnie. Miałam kiedyś okazję na dość długim zebraniu siedzieć koło tego pana, po drugiej jego stronie siedziała ta współpracownica. Byłyśmy bliskimi koleżankami, więc w przerwie powiedziałam jej, że musze się przesiąść, bo nie mogę znieśc tego zapachu. Przystała na przesiadkę, ale była zdziwiona, nie czuła żadnego zapachu od pana szczególnego.
                Za pół roku było kolejne zebranie, a koleżanka w 3 miechu ciąży. Po przywitaniu się z tym panem powiedziałą mi później, że TERAZ to ona czuje ten zapach dziwny i nawet podobnie go odbierała, nie jako nieprzyjemny, tylko właśnie - dziwny.
                • milamala Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 29.08.16, 11:59
                  Koro kompletnie nie chcesz zrozumiec tego co napisalam.
                  W ciazy bylam nadwrazliwa: otwieralalm zamrazalke z zamrozonym miesem i myslalam, ze zemdleje. Zapach skadinad w miare neutralny zamrozonego miesa byl dla mnie nie do zniesienia. Perfumy, nawet moje ukochane rozowe chanel, nie moglam ich zniesc, natomiast zapach gnoju nie wywolywal u mnie zadnych negatywnych reakcji. To bylo dziwne, niestandartowe.
                  Jesli cos czujesz na daleka odleglosc to bardzo dobry wech. Pewnie, ze niestandartowy, jesli obecnie standarty wyznaczaja chorzy ludzie z przytepionymi zmyslami. Jesli zas standarty wyznacza zdrowi to dobre zmysly ludzie maja na stanie, tak z urzedu-albo raczej biologii. Potem sobie jest tepia na wlasne zyczenie. I krzycza, ze inni tez tak powinni. Z jakiegos to powodu osoby z przytepionym wechem maja dyktowac co jest standartem?
                  Ja widze w miare dobrze, ale kiepsko na dalekie odleglosci czy ciemnosci (co ma znaczenie w aucie). Mam teraz krzyczec, ze ten co ma rzeczywiscie dobry wzrok (jak maz) to ponadprzecietny jest, niestandartowy? I , ze ciebie zacytuje "to zadna zaleta".
                  Od kiedy to chore, stepiale standarty staly sie powszechnie obowiazujace, a ci co zachowali swietne dane przez nature zmysly (jak twoj eks sluch) to jakies sa "niestandartowe" i dziwne - "zadna zleta".
                  Otoz znakomicie zachowane zmysly to samo zdrowie i zaleta. Jedynie w chorym swiecie, pelnym smrodu, halasu i niezliczonej ilosci migajacego koloru nagle okazuje sie, ze ci nieco glusi (jak ja) nieco slepi(jak ja) i pozbawieni wyczuwania zapachu na ogleglosc (jak ty) na ktora zapach ten rzeczywiscie dociera to nagle urastaja do rangi standartu.
                  • kora3 Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 29.08.16, 12:19
                    Minnie, rzecz w tym, że naprawdę nie jest standardowe, iż się czuje ulotny dym wytworzony w niewielkiej ilości na taką odległość! To jest tak samo, jakbyś czuła kadzidełko z domu sąsiada dwa domy dalej. A przecież kadzidełko, o ile się go nie zgasi pali się znacznie dlużej niż papieros i zapach ma dalece bardziej intensywny. Gdybyś miała tak wyczulowy wech to czulabys WSZYSTKO co ma w miarę takie samo natężenie i szanse się rozwiać jak dym z papierosa sąsiada! Wspomniane kadzidełko, zapachy gotowanych potraw, a nie TYLKO dym z jego papierosa smile
                    • milamala Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 29.08.16, 12:44
                      Koro, sasiad (byly zreszta) robotnik ukaladajacy kostke brkowa, zapewne kadzidelka nie pali. Nie wiem zatem czy wyczulabym jego kadzidelko. JAKBY ZAPACH TEGO KADZIDELKA CZY CZEGOKOLWIEK DOCIERAL DO MNIE - TO BYM WYCZULA.
                      Powtorze jeszcze raz: czuje zapach ten ktory jest, a nie czuje tego, ktorego juz nie ma.
                      Taka jestem "niestandartowa".
                      Standartem zdajsie jest nie czuc zapachu, ktory jest.

                      Powtorze, czuje WSZYSTKO czego zapach rzeczywiscie dociera (gril, jedzenie, papieros), nie czuje tego czego nie ma.
                      Chyba zagalopowalas sie w odpowiedzi, i sama sobie ulozylas wygodna wersje, wiec powtorze - czuje zapachy gotowanych potraw choc wiem, ze wolalabys wersje, ze nie czuje. Przykro mi.
                      • kora3 Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 29.08.16, 12:51
                        milamala napisała:

                        > Koro, sasiad (byly zreszta) robotnik ukaladajacy kostke brkowa, zapewne kadzide
                        > lka nie pali.


                        Milu, a co ma zajęcie pana sąsiada do palenia kadzidełek?

                        Nie wiem zatem czy wyczulabym jego kadzidelko. JAKBY ZAPACH TEGO
                        > KADZIDELKA CZY CZEGOKOLWIEK DOCIERAL DO MNIE - TO BYM WYCZULA.
                        > Powtorze jeszcze raz: czuje zapach ten ktory jest, a nie czuje tego, ktorego ju
                        > z nie ma.
                        > Taka jestem "niestandartowa".


                        No jesteś ...

                        > Standartem zdajsie jest nie czuc zapachu, ktory jest.


                        Nie Milu, standardem jest wyczuwanie zapachów wyczuwalnych przez większość. O nie pogniewaj się, wiem, że nie mieszkasz w Pl i polskiego pewnie na co dzień nie masz okazji uzywac, ale na litość "standard/owe"

                        > Chyba zagalopowalas sie w odpowiedzi, i sama sobie ulozylas wygodna wersje, wie
                        > c powtorze - czuje zapachy gotowanych potraw choc wiem, ze wolalabys wersje, z
                        > e nie czuje. Przykro mi.


                        Zwyczajnie zapytałam Milu. WIEKSZOSC ludzi nie czuje papierosa, czy gotowanej w domu potrawy dwa domy dalej.
                • milamala Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 29.08.16, 12:03
                  "W centrali mojej firmy pracował pewien pan, który wydzielał specyficzny zapach. Nie był to klasyczny smród niemytego ciała, czy nieprawnych ubrań. Ten zapach nie był nawet szczególnie przykry, był po prostu specyficzny i przez to drażniący dla mnie."

                  To raczej kwestia feromonow. Mialam podobny przypadek z bylym chlopakiem mojej kolezanki. No nie moglam zniesc zapachu tego skadinad milego, mlodego jak najbardziej czystego czlowieka. Czulam "stechlizne" od niego, choc kolezanka najwyrazniej tego nie wyczuwala. Tak sie przyciagamy albo odpychamy.
                  • kora3 Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 29.08.16, 12:20
                    Hmm a moja kolezanka tego nie czuła normalnie. Poczuła dopiero w ciąży.
        • azm2 Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 29.08.16, 12:36
          kora3 napisała:
          "to Ty nie słyszałbyś głosnego krzyku ze 100 metrów?"

          Aha, więc już nie piski, ale głośny krzyk? Co się stało, że zmieniasz zeznania? Czy może nareszcie do małżowin uszu twych doleciała reszta dźwięku?

          I naprawdę ze 100 metrów? Zmierzyłaś dwuocznym dalmierzem laserowym? Może lepiej zrób eksperyment: stań na ulicy obok latarni, zaznacz ją jako "numer zero" i dojdź do piątej latarni. Odstępy między latarniami wynoszą typowo 20 - 23 metry, więc to będzie około 100 metrów. A jeżeli nie chcesz spacerować, to możesz jechać samochodem i patrzeć na licznik. A potem popatrz na punkt startu i porównaj odległość z sytuacją znad rzeki.
          smile
          • kora3 Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 29.08.16, 12:53
            Akurat z oceną odleglosci tak jako inżynier, jak i doświadczony kierowca nie mam i nigdy nie miałam problemów. Ja ma stępiony sluch ale owszem, głosny krzyk bym usłyszała, a tym bardziej PISK, bo ten ma wysoka czestotliwosc.
    • mim_maior Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 29.08.16, 16:00
      Zrobiłam sobie popcorn, kontynuujcie! big_grin
      • asia.sthm Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 29.08.16, 16:45
        E tam, zaraz popcorn.... z gory bylo wiadomo, ze piora sie posypia - pytanie tylko po ilu postach big_grin
        Raczej ziew seryjny juz od polowy.
    • kora3 Re: Milamalu 30.08.16, 11:23
      Zauważam, ze od dawna masz jakiś problem z sobą na moim tle smile
      Owszem, wyczuwanie CZEGOKOLWIEK z domu sąsiada usytuowanego dwa domy dalej o ile jest to dowolny zapach codzienny i normalnie intensywny nie jest typowe. Skąd to wiadomo? Stąd, że większość ludzi nie wyczuwa.

      Nie wiem też co jest dziwnego, że osoba wykształcona technicznie musi mieć do tego, jak i do wszystkiego innego na ogół, predyspozycje. Umiejętność prawidłowego określania odległości w przestrzeni, tak samo jak wyobraźnia przestrzenna są tu na ogół niezbędne.
      Natomiast człowiek, który nie widzi postaci ze 100 metrów przy dobrej widoczności ma poważny problem ze wzrokiem i na pewno nie powinien prowadzić samochodusmile
    • milamala Re: Milamalu 30.08.16, 12:32
      Wiem azm2, wiem, zauwazylam wreszcie to co forumowicze od dawna pisza. Sam prawie bog w postaci Kory nas nawiedza.
    • poledopodpisu Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 03.09.16, 18:03
      zastanawia mnie wątek sikawki. Skąd sikawka w górskiej rzece? z wężem? jakos nie mogę sobie tego wyobrazić
      • kora3 Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 04.09.16, 08:12
        Nie wiem skąd masz przekonanie, że to dziecko znalazło owa sikawkę w rzece smile
        Skąd sikawka? No normalnie - z domu. Nie pojmuję też dlaczego jest jakiś problem z nabraniem wody z górskiej rzeki, a z nizinnej już nie ma smile
        • anula36 Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 04.09.16, 19:22
          mnie taka sikawa oblalo znienacka dziecie nad cieplym morzem, dziecie niepolskie, wiec wyglada to na tendencje ogolnoeuropejskasmile
          • kora3 Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 06.09.16, 16:06
            Wiesz, ale gdy mowa o ciepłej wodzie ciepłego morza, to reakcja organizmu pewnie jest inna smile Co nie zmienia faktu, że dziecko nie tylko nie powinno tego robić specjalnie, a także uważać, żeby kogoś nie oblac przez przypadek.
            • anula36 Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 06.09.16, 21:29
              Czyli jak Cie ktos skopie gumiakiem to bedzie bardziej kulturalny od tego kto Cie skopie trepem bo gumiak miekszy , wiec reakcja organizmu innawink
              • kora3 Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 06.09.16, 23:25
                Niestety niewłaściwie zrozumiałaś - a napisałam wyraźnie. smile Dziecko nie miało prawa nikogo specjalnie oblewać, chyba, ze osobę, z którą się na taka zabawę umówiło. Reakcja organizmu - całkiem poboczna sprawa, natomiast Ty nie pisałaś ze dziecko zrobiło to specjalnie i mimo interwencji u niego kontynuowało oraz ze sytuacja się powtarzała.
                Owszem, nawet małe dziecko należy uczyć, by uważało, żeby swą zabawą nie sprawiało dyskomfortu innym, ale małe właśnie nie umie czasem przewidzieć i zrobi coś PRZYADKIEM. Ale jeśli specjalnie to inna para kaloszy
                • asia.sthm Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 06.09.16, 23:40
                  Oj Kora Kora, ty nigdy dzieckiem nie bylas, zadnego numeru nie wycielas, zadnego psikusa, zadnej glupoty?
                  Jak odpowiesz nie, to z miejsca ci uwierze.
                  • anula36 Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 07.09.16, 08:18
                    oj ja tezsmile
                    • kaz_nodzieja Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 07.09.16, 08:28
                      Ja też, mogła zrobić coś jednorazowo, a po dezaprobacie dorosłej osoby zaprzestać, wtedy były takie czasie gdy dorosłych się słuchało, nawet obcych. Teraz dzieci są rozwydrzone i w sumie cud, że rodzice zwrócili w ogóle uwagę (choć bezskutecznie) dziecku, a nie zwracającemu uwagę bo teraz dzieci mogą wszystko.
                      • milamala Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 07.09.16, 10:24
                        cyt. "Teraz dzieci są rozwydrzone"

                        Och jakie to straszne czasy panie dzieju, straszne, koniec swiata, dzieci takie podle, nie to co my tacy, dobrzy, swieci i doskonali, tyle w sobie milosci, lagodnosci i wyrozumialosci mamy.
                        • anula36 Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 07.09.16, 11:46
                          dzieci nie sa podle, raczej zagubione,ale czy to znacy ze mozna im pozwalac na wszystko, co tylko wpadnie do ich mlodych a wiec nie zawsze przewidujacych glowek?
                          • kora3 Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 07.09.16, 12:18
                            Nie, nie podle, tylko źle wychowywane - statystycznie więcej takich niż kiedyś. Mniej samodzielne, bardziej roszczeniowe - np.
                  • kora3 Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 07.09.16, 10:19
                    Owszem, ale nie z gatunku CELOWEGOI robienia komuś na złość czy krzywdy
                    • asia.sthm Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 07.09.16, 13:02
                      A ty oczywiscie mialas od urodzenia znakomite rozeznanie co kogos zezlosci lub zrobi mu krzywde. Nie mamy watpliwosci big_grin
                      Taka paniusia co to wlazi do gorskiej rzeki paluszka zamoczyc, poniesie niepowetowana krzywde jesli sie ja opryska psikawka. Moze ten chlopczyk nie umial przewidziec, ze tylko w jeden paluszek jest jej goraco, moze mu sie wydawalo ze cala pragnie ochlody. Moze widzial ludzi skaczacych w przereble i byli zadowoleni? Moze zachwycily go jej piski i smiesznie skakala i chcial to powtorzyc zeby i inni sie zachwycili?
                      Moze postanowil te pania zahartowac zeby juz sie tak panicznie tej zimnej rzeki, do ktorej sama wlazi, nie bala?
                      W niektorych ludziach, jak zauwazylam na tym forum, juz samo dziecko wywoluje strach, a nastepnie zlosc. Niektorym przeszkadza w dziecku wszystko jesli odbiega od wzorca wytresowanej kukielki.
                      Brak zrozumienia, jakby nikt w zyciu dzieckiem nie byl, jest wrecz zaskakujacy. I kompletny brak umiejetnosci komunikowania sie z dziecmi ....tak aby sluchaly i uslyszaly.
                      • kora3 Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 07.09.16, 13:24
                        A może chłopiec wychował się w studni???smile
                        Wszystko jedno co sobie dziecko myślało, dziecko w tym wieku powinno już być nauczone, że OBCYCH ludzi się nie zaczepia. To jest pierwsza sprawa! Powinno być tego nauczone dla własnego bezpieczeństwa. Bo na miejscu tej pani mógłby być rosły steryd pod wpływem i mógłby kolikwialnie mówiąc spacyfikować malca. Co byłoby potem nieważne w tym momencie.
                        Poza tym dziecko w tym wieku już powinno wiedzieć, ze nie powinno się prosto ze słońca gwałtownie wchodzić do bardzo zimnej wody - także dla własnego bezpieczeństwa. Wystarczy połączyć te sprawy z zasadą: nie rób drugiemu, co Tobie niemiłe i już dzieciak wiedziałby, ze tak nie wolno. ALE nie jego wina, ze tepi rodzice go tego nie nauczyli.
                        I teraz płynnie do Twego wywodu przechodzącsmile - dziecko sobie myślało, co myślało NA POCZATKU, kobieta ZWRÓCIŁA MU UWAGĘ i nie było pozytywnej reakcji, a sytuacja się powtórzyla pomimo interwencji u rodziców!

                        A dalsza czesc o tym jak to ludzie widząc dziecko czują lek i złosc to już całkiem od czapy smile Nie Asiu, po prostu ludzie - ogólnie nie lubią, gdy się im sprawia dyskomfort. czy będzie to robić dziecko, za którego zachowanie odpowiada opiekun, czy dorosły - nie ma znaczenia.

                        Ciekawe poniekąd jak wypowiadaliby się obrońcy "zabawy" i dziecka, gdyby druga strona była nie dorosła kobieta, a np. jej dziecko ...Ciebie rozumiem setnie ubawiłoby, gdyby Ciebie rozgrzaną słońcem polano strumieniem zimnej wody...A co byłoby, jakby taki malec potraktował tymze TWOJE rozgrzane dziecko, z którym weszłaś do wody by je schłodzić i dzieciaczek zacząłby się trzaść i płakać? Byłabyś równie zachwycona?
                        • kora3 Co Ty na to Asiu? - poważnie 07.09.16, 13:32
                          Kiedy córeczka mojej przyjaciółki miała 3,5 roku została zapisana do przedszkola. Była wówczas przeciętnym 3,5 - latkiem, tyle ze drobniutkim. Jakiś tydzień pochodziła i telefon z przedszkola - doszło to bardzo nieprzyjemnego incydentu. Jeden z chłopców z grupy uderzył córeczkę przyjaciółki i potargał za włoski wydzierając spory ich kłąb. Dziecko trafiło do lekarza, na szczęście nic poważniejszego się małej nie stało, ale zaczęła bac się chodzić do przedszkola. Przyjaciółka miała pretensje do przedszkolanki, ze dopuściła do takiej sytuacji. Pani przedszkolanka stwierdziła, że przecież to sa dzieci i tak się zdarza! Podzielasz jej pogląd? A jeśli to czy podzielałabyś go, gdyby ten chłopczyk córce koleżanki coś złamal, uszkodził oko?
                          • asia.sthm Re: Co Ty na to Asiu? - poważnie 07.09.16, 13:53
                            > Pani przedszkolanka stwierdziła, że przecież to sa dzieci i tak się zdarza! Podzielasz jej pogląd? A
                            > jeśli to czy podzielałabyś go, gdyby ten chłopczyk córce koleżanki coś złamal, uszkodził oko?

                            Tak Koro, podzielam. Klamstwem byloby powiedzenie, ze to sie nie zdarza. Gdyby te dzieci trzymac w klatkach czy na sznurku, to tez zdarzalyby wypadki.
                            Nie wiem do czego zmierzasz. Pewnie ty upilnowalabys, dopatrzyla, zabezpieczyla na 125%, nigdy nic brzydkiego by sie nie wydarzylo, zadnych incydentow by nie bylo, a dzieci szczesliwie by sie braly za raczki i tanczyly kolko graniaste na zawolanie.
                            Prowadz przedszkole albo teatrzyk kukielkowy.
                            • kaz_nodzieja Re: Co Ty na to Asiu? - poważnie 07.09.16, 13:58
                              Przemoc fizyczna nie jest wypadkiem.
                              • kora3 Re: Co Ty na to Asiu? - poważnie 07.09.16, 14:10
                                Dokładnie - przedszkolana dopuściła do sytuacji, gdzie spory chlopiec (nieco starszy od córeczki koleżanki i przede wszystkim znacznie większy) zaczął bić inne dziecko! Wypadek to byłby, gdyby przypadkiem ją potracił np.
                              • asia.sthm Re: Co Ty na to Asiu? - poważnie 07.09.16, 14:31
                                kaz_nodzieja napisał(a):

                                > Przemoc fizyczna nie jest wypadkiem.

                                Spytaj doroslych przemocowcow to ci wytlumacza, ze zupa byla za slona.

                                A tych maloletnich od razuw kajdany.

                                Wiem, ty uwazasz ze teraz to takie wszystko rozwydrzone - za twoich czasow tak nie bylo - same idealy po tej planecie chodzily. Teraz to juz koniec swiata, prawda kaznodziejo?
                                • kaz_nodzieja Re: Co Ty na to Asiu? - poważnie 07.09.16, 14:34
                                  Nie, dzieci zachowywały się różnie, ale reakcja dorosłych (nie tylko rodziców, ale i przypadkowych przechodniów itp.) na ich zachowanie była inna.
                                  Brak reakcji na złe zachowanie dziecka (lub agresja wobec zwracających uwagę) było ewentualnie dopuszczalne u ostatniej patologii, teraz jest to norma i nowoczesny wręcz sposób wychowania.
                                  • 31stopniwcieniu Re: Co Ty na to Asiu? - poważnie 09.09.16, 18:35
                                    kaz_nodzieja napisał(a):

                                    > Nie, dzieci zachowywały się różnie, ale reakcja dorosłych (nie tylko rodziców,
                                    > ale i przypadkowych przechodniów itp.) na ich zachowanie była inna.
                                    > Brak reakcji na złe zachowanie dziecka (lub agresja wobec zwracających uwagę) b
                                    > yło ewentualnie dopuszczalne u ostatniej patologii, teraz jest to norma i nowoc
                                    > zesny wręcz sposób wychowania.


                                    Pogrubiam, bo niektórzy powinni to czytać codziennie przed snem, aż zrozumieją. wink
                                • kora3 Re: Co Ty na to Asiu? - poważnie 07.09.16, 14:37
                                  Daj spokój z demagogią smile Jeśli dziecko jest tak agresywne w stosunku do znacznie odeń mniejszego, które mu w dodatku nic nie robi, to znaczy ze coś z nim nie tak- albo ma jakąś dysfunkcje, albo jest źle wychowywane.
                                  Ponawiam pytanie: czy byłabyś tak samo pobłażliwa, gdyby szło o TWOJE pobite i wytargane za włosy dziecko? I czy przeszłabyś sobie ot tak do porządku dziennego nad tym, że np. Twoje dziecko w wyniku takiej zabawy straciło oko?
                            • kora3 Re: Co Ty na to Asiu? - poważnie 07.09.16, 14:07
                              No wiesz, rzadko się zdarza w przedszkolu, by jedno dziecko tak potraktowało drugie, ze tamto trafia posiniaczone do lekarza i ma włosy wydarte ... Więc widać sobie większość przedszkolanek z tym radzi jednak
                              • asia.sthm Re: Co Ty na to Asiu? - poważnie 07.09.16, 14:39
                                kora3 napisała:

                                > No wiesz, rzadko się zdarza w przedszkolu, by jedno dziecko tak potraktowało dr
                                > ugie, ze tamto trafia posiniaczone do lekarza i ma włosy wydarte ... Więc widać
                                > sobie większość przedszkolanek z tym radzi jednak

                                Oo, juz siniakow sie namnozylo od jednego uderzenia, a lekarz, okaze sie teraz, stwierdzil powazny ubytek wlosow wraz ze skora big_grin

                                Tak, bywaja przedszkolanki, ktore nigdy nie powinny pracowac z dziecmi - bywaja tez takie, ktore sa wspaniale i radza sobie swietnie, a jednak chwile nieuwagi moga i im sie zdarzyc. Prosze cie, teraz nie zacznij wypisywac epistolow o przedszkolankach, ani o malych barbarzyncach napadajacych drobniutkie dziewczynki.
                                • kora3 Re: Co Ty na to Asiu? - poważnie 07.09.16, 14:43
                                  Dziewczynka została uderzona 3 razy, raz w brzuszek, raz w klatkę piersiową i raz w nóżke, przewróciła się przy tym. Owszem ubytek włosów był jakiś czas widoczny, ale odrosły - chciałabyś popolemizować z obdukcją lekarska?
                                  • asia.sthm Re: Co Ty na to Asiu? - poważnie 07.09.16, 15:01
                                    O, to juz obdukcja sie nawet znalazla. Polecam udac sie do sądu, wniesc sprawe o pobicie, pania przedszkolanke zglosic do odpowiednich wladz i nie zawracac juz glowy na forum opisujac krok po kroku jak mlodociani bandyci grasuja w przedszkolach.

                                    Koro, wez na wstrzymanie, twoje historie nie sa wiarygodne - fabularyzujesz w miare potrzeb czasem smiesznie, czasem powaznie, ale nabrac sie to ja sie nie nabiore.
                                    Kiwam tylko glowa ze zrozumieniemm big_grin
                                    • kora3 Re: Co Ty na to Asiu? - poważnie 07.09.16, 16:20
                                      Oczywiście ze była obdukcja, a jak sobie wyobrażałaś w sytuacji, kiedy dziecko mówi, że boi je brzuszek, nóżka i plecki? Sama na swoje ryzyko uznałabyś sobie, że nie ma żadnych urazów, których nie widać? No może Ty, tamta matka - nie i zgadzam się z nią. Oczywiście, że w takiej sytuacji dziecko zostało zbadane! To podstawa szczególnie u małych dzieci, które jeszcze nie potrafią precyzyjnie powiedzieć gdzie tak konkretnie je boli, jak bardzo. a chyba nic nadzwyczajnego w tym, ze matka rozważała wyciagnięcie ewentualnych konsekwencji wobec przedszkola, gdyby okazało się, że dziecku jednak coś poważniejszego się stało. W końcu powierzyła przedszkolu opiekę nad dzieckiem. Nie mówiąc już o tym, że lekarz z całą pewnoscią na dzień dobry interesował się co się dziecku stało. Cóz to miała kłamac lekarza, że samo się uderzyło tu i tam i wyrwało sobie włosy? Masz swiadomość, że lekarz miałby obowiązek powiadomić policję w słusznym podejrzeniu, że matka kłamie, bo które normalne dziecko samo sobie wydarłoby kłab włosów z głowy - no weź
                                      • asia.sthm Re: Co Ty na to Asiu? - poważnie 07.09.16, 16:47
                                        No i marionetkowy teatr sensacji sie zrobil big_grin

                                        W nastepnym odcinku lekarz zacznie podejrzewac matke o wyrywanie dziecku wlosow, dlatego komisyjnie policzono wlosy, a przy okazji i siniaki, i zadarty paznokietek.
                                        • kora3 Re: Co Ty na to Asiu? - poważnie 07.09.16, 16:59
                                          No stara śpiewka, jak brak ci argumentów, to zaczynasz te swoje insynuacje.
                                          Dla mnie matka, której dziecko zostało zbite przez inne w przedszkolu i uskarża się na ból, która nie idzie z nim do lekarza jest głupią, nieodpowiedzialną fladrą - tyle.
                                          A Twoje głupawe teksty świadczą tylko o nieznajomości prawa - lekarz ma obowiązek zawiadomić policję, jeśli ma uzasadnione podejrzenie, ze wobec dziecka stosowano przemoc, a rodzic/opiekun upiera się, że samo sobie coś tam zrobiło. Wyobraź sobie także, ze w PL jeśli zachodzi podejrzenie, że mogło dość u dziecka do urazów wewnętrznych to mądra matka tego nie olewa i mądry lekarz - także. A w przypadku tak małego dziecka trudno to wykluczyć poprzez sam wywiad z pacjentem. To sa oczywistości i dziw, że osoba tak światła jak Ty tego nie wie
                                          • asia.sthm Re: Co Ty na to Asiu? - poważnie 07.09.16, 17:26
                                            śmiech na sali, Koro
                                            Tez mozesz przestac argumentowac, ja dawno przestalam - teraz sie zwyczajnie zgrywam. Z ciebie.

                                            Drukowanymi literami napisze, jesli nadal nie zrozumiesz.
                                            • kora3 Re: Co Ty na to Asiu? - poważnie 07.09.16, 18:00
                                              Jeśli to ma być dowcip wg Ciebie to nie wiem co robisz na forum SV, ale również wyobrażam sobie jak musisz być hehe dowcipna w realu, bo słabe to smile
                                              • asia.sthm Re: Co Ty na to Asiu? - poważnie 07.09.16, 18:12
                                                Nie Koro, to nie mial byc dowcip.
                                                JA SIE Z CIEBIE NABIJAM

                                                a ty sobie badz powazna - kij w d...e jest przyslowiowy, tak naprawde krzywdy ci nie zrobi.
                        • asia.sthm Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 07.09.16, 13:55
                          Na ten post nie chce mi sie odpowiadac. Do kukielek sie nadajesz, ot co.
                          • kora3 Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 07.09.16, 14:08
                            Brak Ci merytorycznych argumentów. Zresztą sama przyznałaś, ze nie jesteś w takich dyskusjach obiektywna smile Ciekawe jakbyś "spiewała", gdyby taki rozwydrzony dzieciak zrobił krzywdę TWOJEMU dziecku ...
                      • kaz_nodzieja Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 07.09.16, 14:01
                        Tak, niewychowane dziecko wywołuje strach i złość. Może inaczej - najpierw strach, bo może okazać się (jak dość często obserwuję) uciążliwe i niewychowane, po upewnieniu się, że przeczucie ich nie myliło i mają doczynienia z małym chamem czują złość.
                        • kora3 Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 07.09.16, 14:11
                          Tyle, ze nie inaczej jest przecież z dorosłymi. Nie chodzi o strach przed dziećmi czy złość na nie, tylko o strach przed niewychowanymi ludźmi i złośc na nich.
                          • kaz_nodzieja Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 07.09.16, 14:13
                            Dokładnie. Z tym, że o ile każdy rozumie złość lub inne negatywne uczucia w kierunku dorosłego chama o tyle chamstwo dzieci jest wybielane na setki sposobów.
                            • kora3 Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 07.09.16, 14:27
                              Wiesz, bo nie zawsze dziecko WIE co robi i ze tak nie wolno...Małe dzieci mają taką percepcję, ze nie są w stanie analizować, wyciagac wniosków i przewidywać. Dlatego słusznie - powinny być pod opieką i to opiekunowie odpowiadają za ich zachowanie.

                              Nie tak dawno tu niedaleko doszło do wypadku drogowego - z udziałem tylko jednego pojazdu na równej drodze, w biały dzień. Samochód sobie jechał drogą szybkiego ruchu z dozwolona tam predkoscią, a na wiadukcie ponad tą drogą - kładce takiej pieszej stało sobie dwóch chłopców 14 i 15 lat i tak się "bawiło" , że rzucało woreczki z woda na przejeżdżające samochody. Taki woreczek rzucony z wysoka działa podobnie jak po prostu kamień. Pech chciał, ze w jeden z samochodów trafił nie w dach, gdzie najpewniej tylko wgniecenie by zrobił, tylko w przednią szybę. Przy dużej prędkości samochodu i z wysoka rzuconym worku łatwo przewidzieć co się stało- szyba po prosyu popekała, a kierująca straciła panowanie nad samochodem i z impetem wjechała w barierkę. Z obrażeniami trafiła do szpitala, chłopców uciekających z kładki zatrzymał przypadkowy przechodzień. Mieli 15 i 14 lat i sprawa ich "zabawy" zajął się oczywiście sąd rodzinny. Jako, że kierująca na szczęście nie doznała żadnych poważniejszych obrazeń skończyło się na nakazie pokrycia strat związanych z uszkodzeniem samochodu dla rodziców i dozorze kuratora dla chłopaków. Gdyby kobieta wypadku nie przeżyła, albo została kaleką mogliby trafić do poprawczaka nawet do 21 roku życia. A to dlatego ich sprawa rozpatrywana byłaby nie jak nieumyślne spowodowanie śmierci/uszczerbku na zdrowiu, tylko jak umyślne. Biegli uznali bowiem, że chłopcy sa na tyle sprawni intelektualnie, iż mogli i powinni przewidzieć możliwe skutki takiej zabawy.
                        • asia.sthm Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 07.09.16, 14:25
                          kaz_nodzieja napisał(a):

                          > Tak, niewychowane dziecko wywołuje strach i złość. Może inaczej - najpierw stra
                          > ch, bo może okazać się (jak dość często obserwuję) uciążliwe i niewychowane, po
                          > upewnieniu się, że przeczucie ich nie myliło i mają doczynienia z małym chamem
                          > czują złość.

                          No tak, tych malych bandytow od razu do kozy!
                          • kaz_nodzieja Re: "Nie lej pani wodą" i nic więcej 07.09.16, 14:31
                            Najczęściej duzi bandyci wyrastają z małych bandytów. Niewychowani mali Jasiowie wyrastają na Januszów, a dziewczynki na dorosłe Grażyny.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka