Dodaj do ulubionych

Nieuzasadniony brak sympatii

28.09.16, 14:08
Piszę w sprawie dla mnie osobiście przykrej a jednocześnie zupełnie niezrozumiałej. Pracuję w bardzo zgranym zespole w agencji interaktywnej. Nie tylko dobrze dogadujemy się w pracy, ale także jesteśmy bliskimi znajomymi poza nią, spotykamy się regularnie, spędzamy razem czas, wyjeżdżamy. Kilka osób plus ich partnerzy życiowi. Tak się złożyło, że jedna z bliższych koleżanek z tej naszej paczki związała się niedawno z nowym chłopakiem, który po prostu mnie nie lubi... Bez żadnego powodu!!! Od samego początku wyczułam duży dystans wobec siebie a ostatnio dowiedziałam się od innej koleżanki, że on mnie unika a jego dziewczyna (nasza koleżanka) przyznała jej, że po prostu mnie bardzo nie lubi. Nie rozumiem tego, bo w ciągu całej naszej znajomości, która trwa niecałe pół roku zamieniliśmy może kilka zdań ze sobą, nigdy na osobności, zawsze w większym towarzystwie. Ten jej chłopak nie jest jakiś dziwny czy nienormalny, jest bardzo miły, kulturalny, pozostałe towarzystwo go naprawdę lubi i chyba z wzajemnością, bo wobec innych osób jest serdeczny i otwarty. To nie tak, że wobec mnie jest niegrzeczny czy coś takiego, po prostu bardzo oficjalny, trzyma duży dystans, nie odzywa się do mnie jeśli to ja nie zwrócę się do niego. A dodatkowo jeszcze ta informacja, że powiedział swojej dziewczynie, że mnie bardzo nie lubi sad Nigdy nie spotkałam się z taką sytuacją. Jak można nie lubić kogoś, z kim się nie ma i nie miało nic wspólnego??? Kogoś, kto nic złego wam nie zrobił, nie powiedział???? No jak?? Jest mi tym bardziej przykro, że ja go lubiłam i uważałam za bardzo sympatycznego od momentu, gdy go koleżanka przyprowadziła i przedstawiła. Nigdy bym się nie spodziewała czegoś takiego. Co w tej sytuacji robić? Naprawdę źle się czuję ze świadomością, że ktoś kompletnie irracjonalnie mnie nie polubił? Jak się zachowywać podczas grupowych spotkań, na których on też się pojawia?? Nie chcę wyjść na złośliwą, ale po prostu nie mogę przestać o tym myśleć, boli mnie ten fakt, chociaż jak wspomniałam nie mamy ze sobą nic wspólnego. Czy to w ogóle grzecznie nie lubić kogoś bez absolutnie żadnego realnego powodu?
Obserwuj wątek
    • kora3 Re: Nieuzasadniony brak sympatii 28.09.16, 14:17
      Niepotrzebnie przywiązujesz do tego tak dużą wagę, to tylko chłopak/partner koleżanki. Tak, najpewniej brak sympatii z jego strony do Ciebie, czy raczej antypatia są irracjonalne. Czasem tak zwyczajnie jest, że ktoś nie przypada nam do gustu, choć obiektywnie nie ma przyczyny. Czasem ta przyczyna tkwi w czymś, czego sobie nawet czujący antypatię nie uświadamia: nowo poznany ktoś przypomina mu kogoś do kogo czuje antypatię, jakimś często drobiazgiem, gestami, z urody, sposobem zachowania. Albo gościa drażni jakaś Twoja cecha przez innych uznawana za neutralną.
      Nie ma co sprawą się przejmować, ani jej roztrząsać. Skoro pan jest grzeczny i z dystansem, tez bądź grzeczna i z dystansem. Nie staraj się jakoś przełamywać lodów, bo to w takich sytuacjach droga donikąd. Chodzi tylko o faceta koleżanki, które jak zrozumiałam spotykasz przy okazji spotkań w szerszym gronie - nie przepada za Tobą- trudno - nie musza wszyscy zaraz nas lubićsmile
    • ser_metafizyczny Re: Nieuzasadniony brak sympatii 28.09.16, 14:17
      Nic nie rób.

      Jak sama twierdzisz, nie jest niegrzeczny, po prostu się z Tobą nie spoufala na siłę. Może ma jakiś powód, dla niego racjonalny, a dla Ciebie nie. Sedno jest takie - to bez znaczenia, czy on Ciebie lubi, czy nie, tak długo, jak traktuje Cię grzecznie, nic nie można mu zarzucić. Może go do siebie przekonasz z czasem. A może nie. Spójrz na sprawę z dystansu - facet "wchodzi" w paczkę znajomych i trafia się ktoś, do kogo instynktownie czuje antypatię. Przynajmniej nie dał Ci tego odczuć. Szkoda, że jego dziewczyna nie potrafiła utrzymać faktu w tajemnicy, bo zraniła Cię niepotrzebnie omawiając jego odczucia z waszymi wspólnymi znajomymi.

      Pomyśl, że prawdopodobnie on o Tobie wcale nie myśli poza spotkaniami, kiedy Ty angażujesz się w analizowanie znajomości, która i tak pozostanie powierzchowna. Po co tak zabiegać o obcego człowieka?

      SV nie polega przecież na tym, żeby z każdym się lubić, tylko aby wobec wszystkich być grzecznym i przyzwoitym. smile
    • vezbetka Re: Nieuzasadniony brak sympatii 28.09.16, 14:27
      Jesteś bardzo niedojrzała Monisiu. Niektóre (nie wszystkie!) dziewczęta w gimnazjum mają tak kruchą psychikę, że przejmują się, że "ktoś może mnie nie lubiać" wink Poważnie, jak dorosły, dojrzały człowiek może oczekiwać, że wszyscy go będą lubić? To jest nierealne. Poza tym, nie ma czegoś takiego, jak niechęć bez powodu. Powód jest zawsze, być może nieuświadomiony, ale jest. Np. jakieś Twoje zachowanie, dla innych obojętne, jego akurat irytuje. Albo Twój styl, ubiór, sposób bycia, uroda mu nie odpowiadają. W końcu to też są powody. Racjonalne czy nie, ale powody. Skoro chłopak jest kulturalny wobec Ciebie, ale zdystansowany, "zimny", to nie ma żadnego problemu w sferze dobrego wychowania. Problem poważny jest w Tobie, że odczuwasz potrzebę, aby cały świat Cię kochał. No chyba, że jest tu jakieś drugie dno, którego nie znamy, np. ten chłopak bardzo Ci się podoba i nawet nieświadomie dajesz mu pewne znaki, które on odbiera jako natręctwo. No ale to już spekulacje, nie znam w końcu szczegółów. Krótko pisząc: ogarnij się.
      • kora3 Re: Nieuzasadniony brak sympatii 28.09.16, 15:05
        Mam pytanie Vezbetko, jeśli można ...Dlaczego masz trudności z wypowiedzeniem się merytorycznie bez bycia niegrzeczną i protekcjonalną w stosunku do wątkodawczyni.
        Pytam, bo tu jest forum SV.
        Z punktu widzenia SV oceniłaś sytuację prawidłowo, ale nikt Cię nie pytał, czy wątkodawczyni jest dojrzała czy nie.
        • vezbetka Re: Nieuzasadniony brak sympatii 28.09.16, 15:39
          Zabawne: królowa dygresji i pisania nie na temat poucza mnie, że nie odnoszę się do meritum.
          • kora3 Re: Nieuzasadniony brak sympatii 28.09.16, 15:44
            czytaj uważnie co się do Ciebie pisze - tak jest grzecznie. odniosłaś się do meritum także, natomiast niegrzecznie skomentowałaś wątkodawczynię.
            • ser_metafizyczny Re: Nieuzasadniony brak sympatii 28.09.16, 15:55
              Fakt faktem vezbetko, zaczęłaś komentarz nad wyraz protekcjonalnie.
              Końcówka też jest mało życzliwa.

              Szkoda, bo teraz zamiast skupić się na istocie sprawy roztrząsamy jak się do niej odniosłaś.
              • kora3 Re: Nieuzasadniony brak sympatii 28.09.16, 16:01
                istotę sprawy wszyscy wypowiadający się skomentowali podobnie: nie lubi, nie musi lubić, wystarczy, ze jest grzeczny. nic nie robić, nie przejmować się.
                • baba67 Re: Nieuzasadniony brak sympatii 28.09.16, 16:42
                  A ja znałam taki przypadek- nie pisze o Watkodawczyni bo kompletnie nie nam ludzi, tylko jako przykład irracjonalnych zachowan. Jeden z moich kolegów studentów dawno dawno temu traktował naszą wspólną koleżanke z dużym dystansem bo się podobała a miał zazdrosną dziewczynę która dość często gościła na naszym wydziale bo leżał nieopodal. Co ciekawe był miły dla róznie atrakcyjnych dziewczyn swoją panną i jej dąsami się nie przejmując bo miał w tej kwestii czyste sumienie-nie pociągały go równie mocno.Dziewczyna która mu sie podobała miała narzeczonego od liceum zatem powalczenie o swe szczęscie nie wchodziło w grę.Skąd wiem-od mojego przyjaciela który czasem z nim czytał wyprodukowane przez siebie rękopisy (czyli pil bimber) jak pół roku zresztą.
                  • kora3 Re: Nieuzasadniony brak sympatii 28.09.16, 16:57
                    Hmm m Babo, a ja mam osobiste doświadczenie z taką antypatią wobec kogoś nowo poznanego. Nawet dwa smile Jedną z takich osób był mój dawny współpracownik. Po prostu cos mnie odeń odrzucało normalnie. Nie wiem do dziś - co to było. Facet jak facet, grzeczny, nic specjalnego. Ale normalnie fizycznie odczuwałam jego obecność jako negatywną. Takie odczucia znacznie częściej miewa jedna moja przyjaciółka i nazywa takie osoby wampirami energetycznymi, po prostu czuje się w ich obecności, jakby wysysały z niej energię - tak mówi, choć nic takiego nie robią, co na to wskazywałoby.
                    Z gościem pracowałam 3 lata, nigdy nic złego mi nie zrobił, ale choć zdawałam sobie sprawę z irracjonalności mej niechęci, nie byłam w stanie go polubić. Tyle, ze nie zwierzałam się współpracownikom z tej antypatii, bo i po co, a wobec niego była normalnie grzeczna.
                    Drugą taką osobą była poznana towarzysko kobieta. Tez nie wiem co mnie od niej odpychało, ale dosłownie odpychało. Tez zachowywała się normalnie, nawet rzekłabym dążyła do zacieśnienia się naszych relacji. Ale ja normalnie nie mogłam. Po pewnym czasie wyszło na jaw jak bezwzględna i podła jest to osoba, chociaż akurat mnie nie udało się jej zaszkodzićsad
              • vezbetka Re: Nieuzasadniony brak sympatii 28.09.16, 19:39
                ser_metafizyczny napisał(a):

                > Fakt faktem vezbetko, zaczęłaś komentarz nad wyraz protekcjonalnie.
                > Końcówka też jest mało życzliwa.
                >
                > Szkoda, bo teraz zamiast skupić się na istocie sprawy roztrząsamy jak
                > się do niej odniosłaś.

                Jaki może być komentarz wobec kogoś, kto zachowuje się, delikatnie pisząc, jak osoba niezrównoważona? Przecież oczekiwanie, że wszyscy nas będą lubili i depresja z powodu tego, że ktoś na nie lubi nie są jednak zachowaniami normalnymi.

                Podobnie jak Pani, który nie rozumie prostego polecenia "wysłać trzy listy" mamy albo do czynienia z osobą bardzo mało inteligentną albo wyjątkowo zadufaną w sobie (lub jedno i drugie), nie widzę powodu, żeby takich - nie mieszczących się w kanonie sv - postaw nie oceniać.
                • baba67 Re: Nieuzasadniony brak sympatii 29.09.16, 08:26
                  A my widzimy powód żeby nie oceniać bez potrzeby.Tu żadnej potrzeby nie ma.
      • monika.piskorczyk Re: Nieuzasadniony brak sympatii 28.09.16, 17:49
        Nie oczekuję atencji ani uwielbienia tylko normalnych ludzkich odruchów. Nie można kogoś nie lubić bez powodu, tak się nie da. Wyobraź sobie jakby to było, gdyby okazało się, że nie znosi Cię pani w sklepie u której codziennie kupujesz jogurt, dla której jesteś grzeczna? Albo ochroniarz na portierni w budynku, który Cię nie zna a dla którego jesteś zawsze miła? A tu jest jeszcze gorzej, bo to osoba z bardzo bliskiego kręgu znajomych! Nic złego jej nie zrobiłaś!!! Przeciwnie, zawsze byłaś miła, serdeczna, nawet przypadkiem nie uraziłaś tej osoby a okazuje się, że ona Cię bardzo nie lubi!!! Dlaczego??? Czułabyś się z tym dobrze? Ja tak niestety nie potrafię! Jest mi z tym źle, przykro i odbieram to jako zniewagę, jakby ktoś mnie potraktował bardzo niekulturalnie. Na pewno nie jest to zgodne z zasadami kultury osobistej!!!
        • weronika19733 Re: Nieuzasadniony brak sympatii 28.09.16, 17:52
          Od kiedy SV nakazuje nam wszystkich lubić? Czy to znaczy, że kulturalny człowiek ma lubić wszystkich i wszyscy mają jego lubić? Rozumowanie kompletnie bez sensu jak dla mnie.
        • kora3 Re: Nieuzasadniony brak sympatii 28.09.16, 18:17
          Moniko, niekulturalnie zachowała się koleżanka - partnerka pana, bo on jej się zwierzył, a ona o tym powiedziała plotkarze, która powiedziała Tobie (i pewnie jeszcze inny). Tego rodzaju informacji się nie kolportuje, bo niczego poza jak widać kwasami - nie wnoszą.
          Z punku widzenia SV NIE MA zasady, ze trzeba wszystkich lubić! Nawet jeśli się w krąg znajomych weszło jak ten pan. Jest zasada, że trzeba być grzecznym i z tego co piszesz ów pan się jej trzyma.
          Rozumiem po ludzku, że może Ci być przykro, iż gość nie nie lubi bez powodu z Twej strony- jesteś dlań miła, nie skonfliktowaliście się nigdy itd. Ale gość ma prawo lubic kogo zechce i nie lubić kogo zechce. Ja np. nie lubię pewnej pani z dość bliskiego kręgu znajomych. Gdyby o tym wiedziała, sadziłaby może, ze bez powodu, a mnie w niej irytuje pewna cecha i tyle.
          Jeśli o mnie chodzi to antypatia portiera czy pani od jogurtu wcale mnie nie obeszły. Nic na sumieniu wobec nih nie mam, wiec skoro mnie nie lubia, to tak mają - co mnie to...
        • annthonka Re: Nieuzasadniony brak sympatii 28.09.16, 19:32
          Czasami tak jest, że nie odczuwa się do kogoś sympatii bez żadnych racjonalnych powodów. Być może przypominasz temu panu kogoś nielubianego, albo po prostu nie ta chemia. Nie można też zmusić nikogo, żeby nas lubił, bo nasze odczucia nie kierują się zasadami SV. Niegrzeczne byłoby, gdyby partner koleżanki okazywał wobec Ciebie swoją antypatię.

          Rozumiem, że jest Ci po ludzku przykro, ale traktowanie tego w kategoriach zniewagi jest mocno przesadzone.
        • koronka2012 Re: Nieuzasadniony brak sympatii 28.09.16, 20:46
          Nie masz racji - jak najbardziej możne kogoś nie lubić ot, tak sobie.
          Początek znajomości to stan neutralny, ale na lubienie trzeba zasłużyć. Na nielubienie niekoniecznie, wystarczy mieć np. irytujący głos czy śmiech, wyrażać się z emfazą itd - powodów mogą być tysiące.

          Lubienie ludzi nie jest obowiązkowe, nawet jeśli są militongue_out Ba - powiem więcej, są osoby miłe i sympatyczne, do których nic nie mam - a od których podświadomie mnie odrzuca i trzymam się z daleka. Nadmierną uprzejmość odbieram niekiedy to jako pewnego rodzaju maskę/zakłamanie.

          Natomiast z całą pewnością nie jest grzeczne informowanie cię przez koleżanki o tym fakcie. Ta wiedza była ci najdoskonalej zbędna.
          • pavvka Re: Nieuzasadniony brak sympatii 28.09.16, 21:23
            koronka2012 napisała:

            > Natomiast z całą pewnością nie jest grzeczne informowanie cię przez koleżanki o
            > tym fakcie. Ta wiedza była ci najdoskonalej zbędna.

            Patrząc na cały kontekst, zastanawiam się czy przypadkiem Monika nie zapytała tej koleżanki o to czy chłopak ją lubi. Gdyby koleżanka powiedziała o tym spontanicznie bez pytania, oczywiście byłoby to zupełnie niepotrzebne. Jeśli odpowiedziała na pytanie, to trochę co innego, choć ja na jej miejscu wyraziłbym się jakoś bardziej oględnie, np. 'wiesz, chyba po prostu nie macie ze sobą wiele wspólnego'.
            • beata_ Re: Nieuzasadniony brak sympatii 28.09.16, 21:43
              pavvka napisał:


              > Patrząc na cały kontekst, zastanawiam się czy przypadkiem Monika nie zapytała
              > tej koleżanki o to czy chłopak ją lubi.

              Monika nie zapytała chyba, bo napisała:
              "[...] ostatnio dowiedziałam się od innej koleżanki, że on mnie unika a jego dziewczyna (nasza koleżanka) przyznała jej, że po prostu mnie bardzo nie lubi.[...]"
              • pavvka Re: Nieuzasadniony brak sympatii 28.09.16, 21:51
                Faktycznie, niedokładnie przeczytałem ten fragment. Czyli tak naprawdę problem spowodowała koleżanka plotkara, która niepotrzebnie powtórzyła Monice to czego dowiedziała się od tamtej koleżanki od chłopaka. Co nie zmienia faktu, że reakcja Moniki jest nieuzasadniona, a przynajmniej mocno przesadzona.
                • beata_ Re: Nieuzasadniony brak sympatii 28.09.16, 22:05
                  No niepotrzebnie powtórzyła (ta koleżanka koleżanki Monice) i tu jest jakiś problem dotyczący sv.
                  Reakcja Moniki jest, jaka jest - jest jej po prostu przykro, ale z sv nie ma to nice wspólnego.
        • bene_gesserit Re: Nieuzasadniony brak sympatii 29.09.16, 15:52
          monika.piskorczyk napisała:

          > Nie mo
          > żna kogoś nie lubić bez powodu, tak się nie da. Wyobraź sobie jakby to było, gd
          > yby okazało się, że nie znosi Cię pani w sklepie u której codziennie kupujesz j
          > ogurt, dla której jesteś grzeczna? Albo ochroniarz na portierni w budynku, któr
          > y Cię nie zna a dla którego jesteś zawsze miła?

          Da się nielubić bez powodu, oczywiście że tak.
          Ja np z reguły nie chodzę na filmy z Johnym Deppem, bo mi przypomina moją znienawidzoną psorkę od niemieckiego. Nie znosiłam jej z wzajemnością, Depp jest do niej podobny jak dwie krople wody (minus obfity makijaż w kolorze niebieskim, to jedyna różnica) i nie mogę na niego patrzeć.

          Czyli nielubienie kogos bez powodu może być dowodem traumy i przypadku. Oczywiście - także niedojrzałości, ale nie znamy chłopaka twojej znajomej.

          Proponuję przyjąć do wiadomości, że świat jest dziwny, reguł gry brak i nie na wszystko mamy wpływ oraz cieszyć się, że to dość odległy znajomy. Na zasadzie 'są gorsze nieszczęścia'. Oraz mieć bardziej wywalone na to, co czują do nas inni, zwłaszcza grający mało istotną rolę w życiu i którym nic nigdy nie zrobiłaś. Imo może pomóc.
    • firlefanz Re: Nieuzasadniony brak sympatii 28.09.16, 17:54
      chyba jesteś trollem...

      w tej sytuacji nie ma nic niezwykłego. Każdemu zdarza się od czasu do czasu takie "nielubienie od pierwszego wejrzenia", choć sam nie potrafi wyjaśnić dlaczego - po prostu nie ma chemii, nie nadaje się na tej samej fali.
      • kora3 Re: Nieuzasadniony brak sympatii 28.09.16, 18:27
        Są tacy ludzie, którzy odczuwają potrzebę akceptacji przez wszystkich i bardzo źle znoszą jej brak a już szczególnie, gdy nie dostrzegają powodu, dla którego tej akceptacji brak. Jest to irracjonalne gdy idzie o kogoś kto nie jest i nigdy nie był bliski, przypadkową osobę, jak ten facet. Ale się zdarza i osobiście znam także taka osobę ...
        • baba67 Re: Nieuzasadniony brak sympatii 29.09.16, 08:59
          Ja chyba należę do takich osób, nie żebym rozpaczała ale przeszkadza mi to, przyjmuje to jako niesprawiedliwość. Bo czuję że mam prawo do jakiegoś kredytu zaufania, wstępnej akceptacji a utracic go moge tylko na skutek pewnych niefajnych działań.
          Czy sama odczuwam niechęć do kogoś od pierwszego wejrzenia-rzadko i nigdy nie zdarzyło się że to jest ktoś kto wszedł do grona moich przyjaciól-tu ten kredyt na początku był większy bo ktoś z ludzi mi bliskich człowieka zweryfikował czyli musi być ok. Na ogól był to grunt neutralny i kontakt rzadki.
          Ja się zastanawiam dlaczego ten chłopak w ogóle dziewczynie o swojej niechcęci powiedział, a nie była to wypowiedz oględna typu "jesteśmy z innych bajek" jaka sie powinno dawać na pytanie "dlaczego jej unikasz?". Tu musiało byc mocne wyrażenie niechęci. Z tym gościem jest cos nie halo to nie jest normalna reakcja (nie uczucie tylko wyrażenie tego).Korciu-odczułas antypatię pewnej osoby bez powodu, ale gdyby ktos Cię zapytał o uczucia do niej,powiedziałabyś że jej bardzo nie lubisz?No pewnie nie bo po co?Dlatego chyba skojarzyła mi się historyjka ze studiów.Tu są az 2 elementy których nie kleję.
          Na miejscu Moniki znielubiłabym człowieka,dyskretnie unikałabym a jeśłi juz nie byłoby takiej opcji byłabym dla niego baaaardzo uprzejma(licząc po cichu że dziewczyna sie z nim rozstanie).
          • kora3 Re: Nieuzasadniony brak sympatii 29.09.16, 09:12
            Zważ Babeczko na to, że chłopak o tej niechęci powiedział swojej dziewczynie - bliskiej osobie. Odpowiadając na twe pytanie: tak, gdyby mnie zapytał mój partner powiedziałabym "Bo go/jej bardzo nie lubię". Ba ja bym to powiedziała nawet gdyby NIE pytał, przecież to jedna z najbliższych mi osób, mogę się mu zwierzyć nawet z irracjonalnej niechęci do kogoś.
            Tyle, ze postronnym osobom bym tak nie mówiła, szczególnie plociuchom. Jakby pytaly czemu mało z kims przestaję: - Nie ma okazji, nie wiem, tak wychodzi w zupełnej ostateczności: - Nie z mojej bajki.

            Czy z chłopakiem cos nie tak - wg mnie - nie. To Monika przywiązuje za duzą wagę do banalnej i nic nie znaczącej sytuacji. Rozumiałabym problem, gdyby to nie był chłopak koleżanki, tylko np. ojciec jej chłopaka, czy jej szef, czy nawet współpracownik z którym musi pracować 8 h/24. Ale tu mowa o nic nie znaczącej znajomości
            • pavvka Re: Nieuzasadniony brak sympatii 29.09.16, 09:30
              kora3 napisała:

              > Czy z chłopakiem cos nie tak - wg mnie - nie. To Monika przywiązuje za duzą wag
              > ę do banalnej i nic nie znaczącej sytuacji. Rozumiałabym problem, gdyby to nie
              > był chłopak koleżanki, tylko np. ojciec jej chłopaka, czy jej szef, czy nawet w
              > spółpracownik z którym musi pracować 8 h/24. Ale tu mowa o nic nie znaczącej zn
              > ajomości

              Znajomość jest o tyle znacząca, że są członkami tej samej paczki, i jest to paczka, na której towarzystwo Monika jest niejako skazana przez pracę - dopóki tam pracuje, nie da się z niej bezboleśnie wymiksować. Sam brak sympatii nie byłby wielkim problemem, bo chłopak zachowuje się poprawnie, ale to że ploty na jego temat dosięgły Moniki może zwarzyć atmosferę w grupie.
              • kora3 Re: Nieuzasadniony brak sympatii 29.09.16, 09:45
                Ale nie należy do tego wcale przywiązywać wagi po prostu. Monika nic nie pisze, że przez tę niechęć chłopaka koleżanki jakoś popsuły się jej relacje z innymi osobami. Zatem problemu de facto nie ma: nie przepada za nią facet, z którym przez pół roku przypadkowej znajomości zamieniła parę zdań w szerszym gronie, a który jest dla niej grzeczny. W czym tu jakiś problem? Skoro już wie, że gość jej nie lubi, to zminimalizować te minimalne kontakty z nim (w sensie - bezpośrednie) jeszcze bardziej i gitara.
                Sama mam taką sytuację - od strony chłopaka: nie lubię kuzynki mojej dobrej koleżanki. Ta kuzynka pojawia się w naszym towarzystwie dość często, nic mi złego nie zrobiła, jest dla mnie jako i ja dla niej - grzeczna. Nie, ze jakoś nie mogę jej znieść, ale no zwyczajnie jej nie lubię. ci się dzieje? A NIC. Cześć cześć i tyle. Dlaczego to miałoby spędzać mi sen z powiek? Przecież to dla mnie TYLKO kuzynka koleżanki, ja dla niej jestem TYLKO koleżanką kuzynki. Nie musimy się zaraz "kochać", żeby bezkolizyjnie spędzać z sobą czas przy okazji tak naprawdę spotkań z innymi osobami.
            • baba67 Re: Nieuzasadniony brak sympatii 29.09.16, 12:02
              A gdybyś wiedziała że partner ma długi język i zna kogos kto jest obiektem niechęci tez bys powiedziała?
              • kora3 Re: Nieuzasadniony brak sympatii 29.09.16, 12:14
                Nie byłabym z człowiekiem mającym dlugi jezyk, pytanie od czapy, tak samo, jak pytania w stylu, a co zrobilabyć, jakby Twój partner stracił wszystko smile
                • baba67 Re: Nieuzasadniony brak sympatii 29.09.16, 15:29
                  Pytanie jest retoryczne.I wpadlaś we własne sidła bo odnosisz swoja sytuację(dyskretny partner) do sytuacji opisanej (trolling ale nieistotne) gdzie panna jest ewidentna paplą. A ja do tej sytuacji się odniosłam. No pewnie że można wiele powiedziec partnerowi który jest dyskretny.
                  • kora3 Re: Nieuzasadniony brak sympatii 29.09.16, 15:41
                    Babo, co do tego, ze niewątpliwie kolezanka - partnerka pana postąpiła źle mowiac o jego niechęci do Moniki kolezankce - plotkarze oraz plotkara także postąpił źle - już się wcześniej wypowiedziałam.
                    Pytanie watkidawczyni było jednak inne - nie dotyczyło tego, że plociuchy postąpiły źlesmile
                    Odniosłam się do tego co napisałaś o panu- wg mnie nie ma nic złego w zwierzeniu się nawet z irracjonalnej niechęci do kogoś osobie blskiej, jaka jest partner/ka.
                    Nie ma też nic nadzwyczajnego w tym, że się kogoś nie polubiło, choć nic złego nam nie zrobił.
                    Jak wspomniałam - sama mam taką sytuację w dość bliskim towarzystwie. Nie lubię kuzynki mej koleżanki. NIC mi złego nie robi, ale zwyczajnie jej poglądy i postawa zyciowa mnie od niej odstręczają plus jeszcze denerwująca maniera w mówieniu. w niczym to jednak nam nie przeszkadza - bo nie muszę przebywać tylko z nią ani jakoś bardzo się kolegować. Spotykamy się zawsze w szerszym gronie, wiec czesc cześć i tyle.
    • pavvka Re: Nieuzasadniony brak sympatii 28.09.16, 19:05
      monika.piskorczyk napisała:

      > Nie rozumiem
      > tego, bo w ciągu całej naszej znajomości, która trwa niecałe pół roku zamienil
      > iśmy może kilka zdań ze sobą, nigdy na osobności, zawsze w większym towarzystwi
      > e.

      I co z tego? Jak zrozumiałem, spędziliście sporo czasu przebywając w tym samym gronie, więc nawet jeśli nie rozmawialiście bezpośrednio ze sobą, miał wiele okazji żeby Cię poznać. Większość ludzi nie lubi pewnych polityków czy celebrytów, z którymi nigdy w życiu nie zamienili ani słowa, tylko na podstawie obserwacji. A powodów nielubienia, jak już powiedziano, może być sto tysięcy - od tego że podczas rozmowy w towarzystwie wyraziłaś pogląd głęboko niezgodny z jego przekonaniami, po taki że jesteś z wyglądu podobna do nauczycielki która go gnębiła w podstawówce.
      • weronika19733 Re: Nieuzasadniony brak sympatii 28.09.16, 19:33
        Jest jednak różnica między politykami i celebrytami a prywatnymi ludźmi. Ci pierwsi często goszczą w środkach masowego przekazu, słyszy się o nich czasem nawet wbrew woli, dodatkowo promują jakieś mody i zachowania niekoniecznie nam bliskie, ich wpływ na społeczeństwie bywa duży, zwłaszcza polityków stanowiących prawo. Twoja argumentacja jest bez sensu.
        • pavvka Re: Nieuzasadniony brak sympatii 28.09.16, 20:00
          weronika19733 napisał(a):

          > Jest jednak różnica między politykami i celebrytami a prywatnymi ludźmi. Ci pie
          > rwsi często goszczą w środkach masowego przekazu, słyszy się o nich czasem nawe
          > t wbrew woli, dodatkowo promują jakieś mody i zachowania niekoniecznie nam blis
          > kie, ich wpływ na społeczeństwie bywa duży, zwłaszcza polityków stanowiących pr
          > awo. Twoja argumentacja jest bez sensu.

          Spędziliście razem dużo czasu, nawet jeśli nie sam na sam. Uważasz że to gorsza podstawa do wyrażania o kimś opinii niż znanie kogoś tylko z TV? To ja nie mam pytań... No może poza jednym: czy Ty lubisz wszystkich ludzi z którymi się stykasz, poza tymi którzy wyrządzili Ci jakąś krzywdę?
          • baba67 Re: Nieuzasadniony brak sympatii 29.09.16, 09:11
            Rzecz w tym że chłopak nie powinien opowiadac o swojej mocnej antypatii nikomu.Dobrali sie jak w korcu maku-niewyparzona bużka i panna papla.
            • kora3 Re: Nieuzasadniony brak sympatii 29.09.16, 09:16
              A ja uważam Babo, że bliskiej osobie można powiedzieć wprost pewne rzeczy. A że ta papla...No to już inna sprawa. Ty wszak jesteś za informowaniem: może se panna uznała, że dobrze rozkolportować taką info, żeby Monika wiedziała o tyle smile
              • baba67 Re: Nieuzasadniony brak sympatii 29.09.16, 11:59
                Jestem za informowaniem ale nie kazdego i nie o wszystkim. Po co komukolwiek taka info?I po co mówić o tym bliskiej osobie i to jeszcze wiedząc ze ma długi język?
                Teoria że Monika może pana max kręcić a opowiadanie swojej dziewczyne o głebokiej niechęci jest zasłoną dymną calkiem prawdopodobna moim zdaniem.
                • kora3 Re: Nieuzasadniony brak sympatii 29.09.16, 12:16
                  Ja się takimi dywagacjami nie zajmuję. Mam zaufanie do swego partnera i mogę z nim mowić o wszystkim. Osobom typu plociuch o takich rzeczach nie mówię
                  • baba67 Re: Nieuzasadniony brak sympatii 29.09.16, 15:37
                    A...to coś nowego. Nie zajmujesz się dywagacjami...no, no
                    • kora3 Re: Nieuzasadniony brak sympatii 29.09.16, 15:53
                      Babo, można podywagować, gdy wątkodawca się nie odzywa. tu się odzywa, wiec po kija te "domysły" ze sprawa ma podłoże damsko-meskie. Można zapyytać smile
                      • baba67 Re: Nieuzasadniony brak sympatii 29.09.16, 18:17
                        Bo to możłiwe, zreszta to animacja.jesli nawet by nie była to skąd wiesz ze nie ma takiego podłoża. Monika może byc super atrakcyjna sarenka i to właśnie z tego może wynikać niemiłe zdziwienie ze ktos jej nie akceptuje (bo zwykle jest wręcz przeciwnie).
                        • kora3 Re: Nieuzasadniony brak sympatii 30.09.16, 08:33
                          Owszem babo, nie można wykluczyć tego ze strony pana - że jak pan z twej opowieści unika, udaje ze nie lubi, bo Monika tak naprawdę mu się podoba. Ale to raczej są sytuacje rzadkie- zwykle nawet jeśli tak jest, to poza ekstremalnymi przypadkami posiadania barrrrrdzo zazdrosnej drugiej połowy, zachowuje się wobec takiej osoby jak do innych.
                          Ze strony wątkodawczyni - jesli jest tak jak mówisz - to nadal nie jest zdrowe podejście typu "Nie zaakceptuję tego, że ktoś mnie nie lubi".
                          Dla mnie przyznam jest dość dziwne, że nic nie znacząca dla Moniki osoba i jej antypatia wzbudzają w niej tyle emocji. Uprzedzając - tak, rozumiem że są osoby na tyle wrażliwe, ze je dotyka to, iż nie polubiła ich przypadkowa osoba. Rozumiem, że może to odczuwać jako przykre, ale na Baala, to tylko jakiś przypadkowy gość!
                          • baba67 Re: Nieuzasadniony brak sympatii 30.09.16, 10:54
                            Bo to jest jednak pewna niesprawiedliwość.Tez nie rozumiem dlaczego się tak przejmuje może czuje się troche wyautowana? Przez lata byla integralna częscia w pelni akceptujących ja ludzi w towarzystwie których czuje sie swobodnie (bo jest akceptowana) a tu nagle pojawia się ktos kto wprowadza do tej grupy element niechęci. I juz nie może się czuc w tym samym gronie tak samo swobodnie. Ktos ja czegoś pozbawił.Ale taki lajf. ja musiałam wycofać się z mojej starej paczki z LO kiedy rozstałam sie w czasie studiów sposob wyjątkowo traumatyczny z facetem który sie tam zadomowił i ani myślał z kontaktów zrezygnować. Czlowiek mial pewien urok towarzyski, byliśmu razem 2 lata, niektorzy z moich przyjaciol go szczerze polubili więc...
                            • kora3 Re: Nieuzasadniony brak sympatii 01.10.16, 08:26
                              Babo, o czym Ty gadasz? Jaka niesprawiedliwość? Niesprawiedliwe byłoby, gdyby ta jej paczka z racji antypatii pana n zaczęła ja gorzej traktować.
                              • baba67 Re: Nieuzasadniony brak sympatii 01.10.16, 13:38
                                Niesprawiedliwośc od losu-ktos w był w akceptującej grupie gdzie czuł sie swobodnie i juz tak swobodnie czuć się nie może. Nawet gdyby się Monika nie dowiedziała o antypatii to rezerwę by wyczuła. Czyli tak naprawde bo fajnej paczce nici. Ja tez nieprzyjemnie przeżyłam utrate mojej paczki ale obecnośc byłego wyjatkowo działała mi na nerwy i o żadnych spotkaniach i wspólnych wyjazdach nie bylo więcej mowy.
                                • kora3 Re: Nieuzasadniony brak sympatii 02.10.16, 09:37
                                  E no Babo, nie przesadzajmy ... Były facet - choć jestem jak wiesz za zachowaniem minimum poprawnych relacji z byłymi - to jednak co innego niż facet koleżanki.
                                  Nie możemy zrównywać sytuacji, w której bylaś z kims, rozstaliście się, może boleśnie z Twej czy jego strony, sprawa swieza i niefajnie z antypatią jakeijs przypadkowej osoby pojawiającej się w "paczce"/
                  • minniemouse Re: Nieuzasadniony brak sympatii 29.09.16, 23:17
                    kora3 napisała:
                    > Ja się takimi dywagacjami nie zajmuję.

                    big_grin big_grin big_grin

                    Minnie
                    • kora3 Re: Nieuzasadniony brak sympatii 30.09.16, 08:34
                      No i co Cie Minnie tak śmieszy smile? Jak sobie przypominam, to nie podciągam każdej sytuacji pod możliwy romamas, drugie dno damsko-meskie i zwykle apeluje by tego nie robić.
    • vivi86 Re: Nieuzasadniony brak sympatii 28.09.16, 22:17
      Nie zmusisz kogoś by Cię lubił.
      Co zrobić? Zawrzeć swoisty "pakt o nieagresji". Nie eskalować niechęci Ty wobec niego, on wobec Ciebie. Normalnie odpowiadać jak już to drugie się odezwie, ale nie szukać na siłę kontaktu, nie wykluczać. Zasadniczo dąż do tego, by sytuacja między Wami nie odbiła się na Waszej wspólnej (chcecie tego czy nie) paczce. Nie Twojej, nie jego, tylko już teraz Waszej.

      Z powodzeniem stosuję w swojej sytuacji, która jest chyba bardziej przykra. nie to, że ktoś mnie od początku nie lubił tylko bez żadnego powodu (a przynajmniej nie znanego mi do dziś) raptem znielubił po 7 latach może nie przyjaźni, ale dobrego koleżeństwa.

      Coż, bywa...
      • pavvka Re: Nieuzasadniony brak sympatii 29.09.16, 00:14
        vivi86 napisał(a):

        > Co zrobić? Zawrzeć swoisty "pakt o nieagresji". Nie eskalować niechęci Ty wobec
        > niego, on wobec Ciebie. Normalnie odpowiadać jak już to drugie się odezwie, al
        > e nie szukać na siłę kontaktu, nie wykluczać. Zasadniczo dąż do tego, by sytuac
        > ja między Wami nie odbiła się na Waszej wspólnej (chcecie tego czy nie) paczce.
        > Nie Twojej, nie jego, tylko już teraz Waszej.

        Z opisu Moniki wynika, że obydwoje już teraz się tak zachowują, więc powyższa rada, choć słuszna, wydaje się tu zbędna.
        • vivi86 Re: Nieuzasadniony brak sympatii 29.09.16, 08:06
          Zostaje zatem kontynuować ten właściwy kierunek, bez dodatkowych kroków w kierunku przełamania lodów ze strony Moniki.
        • vivi86 Re: Nieuzasadniony brak sympatii 29.09.16, 08:08
          Zostaje kontynuować.
        • vivi86 Re: Nieuzasadniony brak sympatii 29.09.16, 11:54
          Rada nie jest zbędna, bo Monika postępuje tak, ale jakby nie chciała zmieniać postępowania nie pytałaby o radę.

          Ja radzę kontynuować dotychczasowy sposób postępowania.
        • vivi86 Re: Nieuzasadniony brak sympatii 29.09.16, 11:57
          Pavvka nie zbędna bo ja radzę Monice kontynuować dotychczasowy styl postępowania, a ona by nie pytała gdyby nie chciała go zmienić.
      • monika.piskorczyk Re: Nieuzasadniony brak sympatii 29.09.16, 10:30
        Ale ja nie chcę nikogo zmuszać. Chciałabym po prostu być potraktowana sprawiedliwie, uczciwie i życzliwie. Nie zachowuję się źle wobec nikogo, jeśli coś zrobiłam pomyłkowo źle to mogę przeprosić. Nie chcę żeby odczuwał wobec mnie niechęć ktoś, kogo ja od razu polubiłam i jak dla wszystkich byłam bardzo miła. Zastanawiam się czy może wziąć go na rozmowę w cztery oczy i wypytać dokładnie o wszystko, niech się wytłumaczy czemu mnie nie lubi, może wtedy wszystko naprawimy? Albo zaaranżować spotkanie przez jego dziewczynę, moją koleżankę, spotkać się z nimi we trójkę, wszystko wyjaśnić i zmusić go, żeby się konkretnie wypowiedział czemu mnie tak nie lubi. Ewentualnie wciągnąć w to jeszcze jedną czy dwie koleżanki z towarzystwa i w tym gronie zrobić coś w rodzaju interwencji, bo jak dla mnie ta sytuacja zaszła już za daleko a niestety to ja przez to cierpię, to ja muszę z tym żyć.
        • kora3 Re: Nieuzasadniony brak sympatii 29.09.16, 10:38
          wiesz co Moniko? Nie pogniewaj się, ale naprawdę robisz z igły widły. Cierpisz? A CO się dzieje? Prze to, że dowiedziałaś się, iż chłopak kolezanki Cię nie lubi masz jakies nieprzyjemności ze strony jego, czy innych?
          Co chcesz wyjaśniać? Może chłopakowi nie lezą Twe poglądy, zachowanie, jakaś dowolna inna cecha...Nic mu złego nie zrobiłaś, więc ...nie ma czego wyjasniac.
          Ja nie lubię kuzynki mej koleżanki - nie skracam z nią dystansu, nie chce się zakolegować. Nie pasuja mi jej poglądy na wiele spraw i tyle. Ale to TYLKO kuzynka koleżanki! Ty jesteś TYLKO kolezanką partnerki pana, a pan TYLKO partnerem koleżanki. Dlaczego tak się tym przejmujesz?
        • asia.sthm Re: Nieuzasadniony brak sympatii 29.09.16, 10:40
          Tak, zrob tak koniecznie - wtedy gosc pokocha cie miloscia szczera i prawdziwa, a w ramach zadosuczynienia twojej straszliwej traumy bedzie ci wlasnym plaszczem wyscielal kaluze na drodze. I bedziecie dlugo i szczesliwie zyli.
          Dwie dzurki w nosie, koniec bajki.
        • vivi86 Re: Nieuzasadniony brak sympatii 29.09.16, 11:39
          Monia, wiem, że Ci przykro, miałam tego typu sytuację i było mi naprawdę przykro, ale naprawdę-pakt o nieagresji i tyle.

          Dla dobra Waszwj paczki nie wciągajcie wszystkich w sytuację.

          Zwłaszcza, że on może nie chcieć rozmawiać. Może nie umieć podać racjonalnego czy nie powodu. Absolutnie nie wsyp przed nim osoby, od której wiesz, bo będą kwasy.

          Przetraw to i tak jak pisałam-nie eskaluj(cie) stosunku do siebie nawzajem na forum grupy.

          Wiem, że jest ciężko. Sama przez coś podobnego przeszłam. Ale dałam radę i Ty też dasz.
          • kora3 Re: Nieuzasadniony brak sympatii 29.09.16, 11:46
            Vivi, ale wytłumacz - z czym jest ciężko. Pytam serio, bo nie pojmuję. Jakiś przypadkowy gośc, bo na miejscu chłopaka koleżanki mógłby się znaleźć każdy, nie darzy Moniki sympatia. nic jej nie robi złego, po prostu tak jest, Nie sa i nie byli blisko, ledwie pare zdań w szerszym gronie przez pół roku.
            • vivi86 Re: Nieuzasadniony brak sympatii 29.09.16, 12:05
              Nikomu nie jest miło być nielubianym bez powodu.

              Na miejscu Moniki ledwo-znajomego nowego z paczce bym nie przeżywała.
              Bardziej rozwalenie 7 lat dobrego koleżeństwa z masą wspólnych poglądów, zwierzaniem się sobie i kilkoma wspólnymi kręgami znajomych.

              Niemniej jak pisze dla niej jest to przykre-rozumiem.

              Pavvka moja rada nie jest bezprzedmiotowa bo Monika już twk i tak robi. Ja jej radzę jednak styl kontynuować, ona chce go zmienić. Jakby tak nie było to by nie pisała.
              • kora3 Re: Nieuzasadniony brak sympatii 29.09.16, 12:18
                vivi86 napisał(a):

                > Nikomu nie jest miło być nielubianym bez powodu.


                Miło to może nie, ale normalnie w opisanej sytuacji - obojętne.
                >
                > Na miejscu Moniki ledwo-znajomego nowego z paczce bym nie przeżywała.
                No właśnie

                > Bardziej rozwalenie 7 lat dobrego koleżeństwa z masą wspólnych poglądów, zwierz
                > aniem się sobie i kilkoma wspólnymi kręgami znajomych.


                To calkiem inna sytuacja
                >
                > Niemniej jak pisze dla niej jest to przykre-rozumiem.
                Ja bym rzekła, ze nieszczególnie miłe, ale nadal - obojętne
        • baba67 Re: Nieuzasadniony brak sympatii 29.09.16, 12:01
          No juz przestań, poczatek trollollloro cudowny, teraz przeginasz. Temat fajny, dziekuję, prosze o więćej, my tu doceniamy animatorów.
        • pavvka Re: Nieuzasadniony brak sympatii 29.09.16, 14:14
          monika.piskorczyk napisała:

          > Nie chcę żeby odczuwał wobec mnie niechęć
          > ktoś, kogo ja od razu polubiłam i jak dla wszystkich byłam bardzo miła. Zastan
          > awiam się czy może wziąć go na rozmowę w cztery oczy i wypytać dokładnie o wszy
          > stko, niech się wytłumaczy czemu mnie nie lubi, może wtedy wszystko naprawimy?

          Tak, tak, koniecznie, powiedz mu 'masz mnie natychmiast polubić, bo jak nie polubisz, to pożałujesz'. To na pewno wszystko naprawi.
        • annthonka Re: Nieuzasadniony brak sympatii 29.09.16, 14:22
          Oczywiście, interwencja w towarzystwie kilku koleżanek z towarzystwa, zmuszanie do wyjaśnień i żądanie żeby cię natychmiast polubił, bo jak nie....

          Do tej pory wątek rozwijał się całkiem ciekawie, ale się troll w końcu posypał smile
          • kora3 Re: Nieuzasadniony brak sympatii 29.09.16, 14:37
            obawiam się, że wątkodawczyni nie musi być trollem. Są tacy ludzie, że nie ścierpią braku akceptacji innych, nawet gdy od tych innych nic nie zależy i nie sa nikim bliskim. To jest rodzaj dysfunkcji. Znam taką osobę, która ma ała na swoim punkcie. Jest to obiektywnie atrakcyjna kobieta, ale ciagle szuka potwierdzenia tego w oczach zupełnie przypadkowych osób, na których jej wcale nie zależy! Kiedyś bardzo przezywała, jak znajomy powiedział - nie bez kontekstu - ze bardzo fajna z niej babka i ładna, ale nie w jego typie, bo woli ciemnowłose panie. Normalna opinia, wyrazona przez osobę poproszoną o tę opinię. Mimo to był dąs i przykrośc wielka, bo jakże ona może nie być w typie JAKIEGOKOLWIEK faceta smile
        • aqua48 Re: Nieuzasadniony brak sympatii 29.09.16, 15:00
          monika.piskorczyk napisała:

          > Chciałabym po prostu być potraktowana sprawiedl
          > iwie, uczciwie i życzliwie.

          Nikt Ci do takie traktowania prawa nie dawał. Masz prawo jedynie do bycia traktowaną grzecznie. A chłopak koleżanki jak zrozumiałam zachowuje się wobec Ciebie w miarę w porządku.

          > czy może wziąć go na rozmowę w cztery oczy i wypytać dokładnie o wszy
          > stko, niech się wytłumaczy czemu mnie nie lubi?
          > Albo zaaranżować spotkanie przez jego dziewczynę, moją koleżankę, spotkać się z
          > nimi we trójkę, wszystko wyjaśnić i zmusić go, żeby się konkretnie wypowiedzia
          > ł czemu mnie tak nie lubi. Ewentualnie wciągnąć w to jeszcze jedną czy dwie kol
          > eżanki z towarzystwa i w tym gronie zrobić coś w rodzaju interwencji

          No to by było dopiero niewłaściwe, niegrzeczne i kompletnie nie na miejscu. To obcy człowiek i nie musi Ci się z niczego tłumaczyć, ani nie zasłużył na żadne interwencje z Twojej strony, ani zmuszanie do czegokolwiek. A już wciąganie do intryg koleżanek jest pomysłem strasznym. Daj sobie spokój dziewczyno.
          • kora3 Re: Nieuzasadniony brak sympatii 29.09.16, 15:14
            Pełna zgoda Aquo.
          • baba67 Re: Nieuzasadniony brak sympatii 29.09.16, 15:36
            A ja uważam że mamy prawo do kredytu zaufania i życzliwośći oraz pewnego obiektywizmu . Jeśłi z jakiegos powodu nie potrafie się przemóc żeby nowo poznanym osobom to zaoferować, odczuwam dyskomfort i szukam winy w sobie. A juz na pewno nie opowiadam o tym nikomu bo sie tego wstydze.
            • kora3 Re: Nieuzasadniony brak sympatii 29.09.16, 15:50
              Hmmmm...Owszem, prawo do kredytu zaufania mamy i do życzliwości, ale w tym watku nie ma nic o tym, by pan był wobec wątkodawczyni nieżyczliwy, czy okazywał jej brak zaufania. Ale z tym kredytem zaufania to jednak tak prosto nie jest Babo. Bo ja np. nie mam cienia podejrzeń, że nielubiana przeze mnie kuzynka koleżanki mogłaby mnie przykładowo okraść, jak zostawię przy stoliku torebke tylko w jej obecności. Przeciwnie - w takiej sytuacji byłabym przekonana, że zwróciłaby na nią uwagę i nie pozwoliłaby okrasć mnie przypadkowej osobie! Nie podejrzewam też by chciała mi jakos zaszkodzić, ale to wszystko nie zmienia faktu, że jej NIE LUBIE.
              Życzliwość to też inna para kaloszy: gdyby potrzebowała mojej pomocy a mogłabym pomóc - pomogłabym, ale to znów - nadal nie zmienia faktu, że jej nie lubię.
              czy MUSZE lubić? Dlaczego?
            • bene_gesserit Re: Nieuzasadniony brak sympatii 29.09.16, 15:58
              Oczywiście, że mamy, ale - wbrew rozpowszechnionemu złudzeniu - świat nie jest sprawiedliwy po prostu.
              Ktoś cię nie lubi babo, bez powodu? Jego, nieszczęsnego głupka, strata big_grin
              • kora3 Re: Nieuzasadniony brak sympatii 29.09.16, 16:22
                Wiesz, ale właściwie dlaczego mamy mieć jakieś szczególne zaufanie do osoby słabo znanej, która w dodatku z dowolnej przyczyny nie wzbudza naszej sympatii?
                Życzliwość - owszem zasługuje na nią każdy, kto nie czyni nam krzywdy (upraszczając), ale życzliwy stosunek nie oznacza wcale, że musimy kogos darzyć zaraz sympatią.
                A chyba mamy prawo kogos z dowolnej przyczyny nie polubić? Czy może nie mamy?
                • bene_gesserit Re: Nieuzasadniony brak sympatii 29.09.16, 16:25
                  Czy ja albo baba pisałyśmy o 'szczególnym zaufaniu'?
                  • kora3 Re: Nieuzasadniony brak sympatii 29.09.16, 16:33
                    Ok - niech będzie, nie było mowy o szczególnym, ale dlaczego w sumie pierwsza lepsza słabo znana osoba ma mieć u nas zaraz kredyt zaufania?
                    Bo po mojemu wcale nie - nie idzie o to, że ma się być nieufnym wobec ludzi i podejrzewać każdego o cosik niecnegowink, a o właśnie obdarzanie zaufaniem kogoś przypadkowego.
                    • bene_gesserit Re: Nieuzasadniony brak sympatii 29.09.16, 17:07
                      To, o czym pisze baba, to wartości związane z życzliwością.
                      Bez życzliwości nie ma życia na tej planecie.
                      Wnioski wyciągnij sama.
                      • kora3 Re: Nieuzasadniony brak sympatii 29.09.16, 17:15
                        Baba wymieniła dwie sprawy: kredyt zaufania i życzliwość.
                        Z życzliwością nie zgadzam, należy być życzliwym także wobec osob które nie wzbudziły naszej sympatii, szczególnie już gdy nie wzbudziły jej z jakiejś irracjonalnej przyczyny.
                        Ale kredyt zaufania? Dlaczego?
                        • bene_gesserit Re: Nieuzasadniony brak sympatii 29.09.16, 17:21
                          Tak mnie wychowano i uważam to za właściwe i szlachetne, żeby nowo poznanych obdarzać życzliwością i zakładać ich uczciwość. A brak tego uważam za małostkowy i żenujący. U mnie to są metapotrzeby - to coś, co tkwi w mojej naturze.
                          • kora3 Re: Nieuzasadniony brak sympatii 29.09.16, 17:34
                            Ach - chodzi o zakładanie uczciwości z tym kredytem zaufania. Ok - ale przecież wspomniałam wcześniej, że nie idzie o zakładanie czyjegoś braku uczciwości, ani tym bardziej o podejrzewanie o cos niecnego.
                            Rzecz jednak w tym, że w opowieści wątkodawczyni nic nie ma o tym, by pan jej nielubiący wspominał cos o jej braku uczciwości lub by był wobec niej nieżyczliwy.
                            Wiadomo tylko tyle, ze jest wobec niej grzeczny ale zachowuje dystans. Oraz to, że powiedział swej partnerce, iż Moniki nie lubi. Nie wiadomo w jakich okolicznościach - pytany o to, nie pytany i czy jakoś umotywował to, że jej nie lubi.
                            Co ma zatem piernik do wiatraka?
                            • bene_gesserit Re: Nieuzasadniony brak sympatii 29.09.16, 17:41
                              Może zajrzyj, bo ja wiem, do jakiegoś słownika frazeologicznego, dzięki z góry.

                              Rzecz w tym, że wątek baby był o czymś nieco innym, a jeśli nie chcesz o tym dyskutować, to proponuję, żebyś się wycofała, czyli zamilkła. Chyba, że to awykonalne.
                              • kora3 Re: Nieuzasadniony brak sympatii 29.09.16, 17:48
                                Wątek Baby był o tym, że jej zdaniem każda nowo poznana osoba zasługuje na kredyt zaufania, życzliwość i obiektywizm. Ok, tylko co to ma wspólnego z sympatią, czy jej brakiem?
                                Czy osobę, której się nie lubi z założenia uważa się za nieuczciwą nie mając ku temu podstaw? Jeśli się jest przy zdrowych zmysłach - no to nie. Czy wobec kogoś kogo nie polubiliśmy musimy być zaraz nieżyczliwi? Nie. Czy musimy być w stosunku do takiej osoby nieobiektywni i przypisywać jej negatywne cechy inne niż te, za które jej nie lubimy? Też nie.

                                Zatem co ma to, co Baba napisała wspólnego z sympatią albo jej brakiem?
                                • bene_gesserit Re: Nieuzasadniony brak sympatii 29.09.16, 17:51
                                  Ależ nic nie ma, wiadomo, więc od dobrych paru postów dyskutujesz o niczym. W związku z tym życzliwie podpowiadam ci: przestań. Chyba, że to awykonalne, w co właśnie zaczynam wierzyć.
                                  • kora3 Re: Nieuzasadniony brak sympatii 29.09.16, 18:02
                                    Skoro nie ma, to skąd taki Babowy wpis?
                                    Baba napisała, że jeśli nie może zaoferować nowo poznanej osobie kredytu zaufania, życzliwości czy obiektywizmu to nikomu o tym nie mówi, bo się tego wstydzi. I słusznie. Bo nie ma nic mądrego ani sensownego w zakładaniu, ze ktoś jest nieuczciwy, nieobiektywnym podejściu do kogoś, czy w braku zyczliwosci. Ale te sprawy wcale nie sa związane z sympatia, czy jej brakiem, jak zasugerowała Baba.
                                    Mamy święte prawo kogoś nie polubić z dowolnej - racjonalnej, czy irracjonalnej przyczyny.
                                    • bene_gesserit Re: Nieuzasadniony brak sympatii 29.09.16, 20:20
                                      Jeśli mogłabym ci coś radzić - może sie Baby spytaj? Myślę, że to zakończy targające tobą wątpliwości.
                                      • kora3 Re: Nieuzasadniony brak sympatii 30.09.16, 07:46
                                        Ponieważ ochoczo się z nią zgadzalaś sadziłam, znów niesłusznie, że wiesz o czym mowa smile
                                        • bene_gesserit Re: Nieuzasadniony brak sympatii 30.09.16, 11:58
                                          Ależ zgadzam się nadal, ale - już ci to kiedyś pisałam, najwyraźniej nie zrozumiałaś - nie mam daru telepatii. Dodatkowo sytuacja, w której niejako w obecności autorki wypowiedzi pytasz się _mnie_ o motywacje i intencje tejże osoby wydaje mi się niegrzeczna.

                                          Do przemyślenia, w końcu to forum s-v.
                                          • kora3 Re: Nieuzasadniony brak sympatii 01.10.16, 08:37
                                            Autorka wpisu ma mozliwoć odpowiedzieć. Ja Ciebie pytałam co ma ten podwątek do rzeczy, bo TY tez ocho0cczo się wypowiadałaś o życzliwości i kredycie zaufania hehe (hehe mam nadzieję rozumiesz?smile)
                                            • bene_gesserit Re: Nieuzasadniony brak sympatii 01.10.16, 10:52
                                              Jak napisałam wyżej - twoje zachowanie tutaj (który to już raz w ciągu ostatnich paru miesięcy??) nie jest zgodne z regułami s-v.

                                              Życzliwie nawet poleciłam ci je przemyśleć. Jak widać, zadanie zbyt męczące. No co ja mogę więcej zrobić, nie wiem.
              • baba67 Re: Nieuzasadniony brak sympatii 30.09.16, 19:18
                Mam kilka osób które za mna nie przepadaja, ale powód maja , jak najbardziej. I vice versa.I masz racje-ktos kto nie lubi mnie z punktu bo mu matematyczke małpę przypominam i nic nie robi żeby mnie poznać i polubic albo nie z powodu moich własnych cech rozwijał sie do 8 roku życia a potem tylko rósł. I jako taki nie jest wart uwagi.
            • kora3 Babeczko 29.09.16, 16:53
              Nawet chrześcijański nakaz kochania bliźniego jak siebie samego nie oznacza, że nie wolno nam kogoś zwyczajnie nie lubić! Nie wolno nam krzywdzić innych, także tych, których nie lubimy - SV jest tu z chrześcijaństwem w miarę zbieżny - także do nielubianych ludzi należy się odnosić grzecznie.
              Ale to WSZYSTKO. Oczekiwanie od każdego, że będzie kazdą nowo poznaną osobę darzył sympatia jest irracjonalne.
              Prawo do obiektywnej oceny - a jakże mamy. I nawet kilka razy w rozmowach z Tobą podkreślałam, że właśnie tak jest i ze nie można potępiając czyjś zły czyn tracić z oczu dobrych.
              Tak samo - nie powinno się oceniać kogoś nielubianego przez pryzmat swej antypatii. Że jak jej/jego nie lubię, to zaraz jest brzydka, zaniedbana, zła matka, kiepska pracownica, mało rozgarnięta, nieuczciwa itd.
              Wspomniana kuzynka koleżanki, której to kuzynki nie lubię jest dość atrakcyjna wg mnie, jest dobrym fachowcem i jak mi się wydaje dobrą matką (wydaje się, bo tu mam bardzo ograniczone dane). Nic mi nie wiadomo, by była nieuczciwa i nie podejrzewam, żeby była. ALe nie lubię jej i tyle. Przejawia się to w niechęci do zacieśnienia relacji z nią - nie miałabym ochoty umówić się towarzysko tylko z nią - np.
              • baba67 Re: Babeczko 29.09.16, 18:12
                Nie pisze o darzeniu sympatia, bo na te trzeba zasłużyc tylko startowej antypatii.
                Bywa że nasza niewytłumaczalna niechec jest związana z niechęcią drugiej strony spowodowana zawiścia. Ktos nam zazdrości kasy sukcesów partnera i mimo ogłady to się daje wyczuc i od jest rzeczywiście odczuwalne od 1 minuty. Osoby o zdrowej osobowosci zazdroszcza innym roznych rzeczy (ja braku chęci na słodycze) ale to sie na niechęc nie przekłada. Moze ta kuzynka Ci zazdrości i to wyczuwasz.Bywa że ktos ma niedobrą energię bo jest w środku poplatany i to sie udziela. rzeczywiście nie ma obowiazku lubic wszystkich niemniej nie musimy o tym opowiadać papli.
                • kora3 Re: Babeczko 29.09.16, 18:26
                  Babo, ja napisałam dlaczego nie lubię tej kuzynki- bo ma nie do przyjęcia dla mnie poglądy na wiele spraw i bardzo niefajną do tego "manierę" w wygłaszaniu ich. Nie ma to nic wspólnego z żadną zazdrością ani z mojej ani z jej strony.
                  • baba67 Re: Babeczko 30.09.16, 10:34
                    No ale to nie jest niecheć irracjonalna. Nie przepadamy za ludzmi którzy mają inne poglądy zwłaszcza na wiele spraw. Nie o takiej sytuacji dyskutujemy. Przeciez ten chlopak z opowiadania nie wie jakie sa poglady Moniki bo z nia zamienil pare zdań na krzyż i to pewnie byl smalltalk, mało tego z innymi się dogaduje a w starej paczce na ogól ludzie maja podobne poglady na większośc spraw.
                    • pavvka Re: Babeczko 30.09.16, 12:54
                      baba67 napisała:

                      > No ale to nie jest niecheć irracjonalna. Nie przepadamy za ludzmi którzy mają i
                      > nne poglądy zwłaszcza na wiele spraw. Nie o takiej sytuacji dyskutujemy. Przeci
                      > ez ten chlopak z opowiadania nie wie jakie sa poglady Moniki bo z nia zamienil
                      > pare zdań na krzyż i to pewnie byl smalltalk, mało tego z innymi się dogaduje a
                      > w starej paczce na ogól ludzie maja podobne poglady na większośc spraw.

                      Sam na sam może i wiele nie rozmawiał, ale wspólnie uczestniczyli w wielu rozmowach i on mógł się wiele o jej poglądach dowiedzieć. I nie, grupa, zwłaszcza sformowana przypadkowo przez wspólną pracę, nie musi mieć spójnych poglądów na wszystko.

                      Powiedzmy np. że Monika w trakcie rozmowy w tym towarzystwie wyraziła opinię że 'tylko debile dają w Polsce dzieciom na imię Brajan albo Dżesika', a chłopak ma siostrzeńców o tych imionach albo marzy żeby tak nazwać swoje dzieci. Ona o tym nie wie, a on nie wtrąca się do rozmowy, bo uważa że nie ma sensu polemizować, ale swoje sobie pomyśli. A jeśli podobne sytuacje zdarzą się kilka razy, to jest prawdopodobne że chłopak Monikę znielubi.
                      • pavvka Re: Babeczko 30.09.16, 12:57
                        pavvka napisał:

                        > Powiedzmy np. że Monika w trakcie rozmowy w tym towarzystwie wyraziła opinię że
                        > 'tylko debile dają w Polsce dzieciom na imię Brajan albo Dżesika', a chłopak m
                        > a siostrzeńców o tych imionach albo marzy żeby tak nazwać swoje dzieci. Ona o t
                        > ym nie wie, a on nie wtrąca się do rozmowy, bo uważa że nie ma sensu polemizowa
                        > ć, ale swoje sobie pomyśli. A jeśli podobne sytuacje zdarzą się kilka razy, to
                        > jest prawdopodobne że chłopak Monikę znielubi.

                        Dla uzupełnienia: on ją znielubi, a ona nie będzie miała pojęcia dlaczego. Dokładnie jak w tym przypadku.
                        • baba67 Re: Babeczko 30.09.16, 14:31
                          A to możliwe. Zdumiewajace jak czesto cudze milczenie uwazamy za aprobatę. Bo gdyby chlopak na te Dżesike jakos zareagował, niekoniecznie ostro i to by sie powtorzyło to calej sprawy by nie było bo Monika tez by za nim nie przepadała.
                    • kora3 Re: Babeczko 02.10.16, 12:51
                      babo - po pierwsze - wcale nie wiemy, czy niechęć chłopaka jest irracjonalna. ja wspomniałam o tej kuzynce nie pod kątem racjonalności czy nie niechęci, a pod katem tego, że w sporej grupie znajomych niechęć jednej pani (w tym przypadku mnie) do innej pani (kuzynki koleżanki) niespowodowana jakimś złym zachowaniem drugiej w stos. do pierwszej nie ma znaczenia. Nie musimy z sobą wiele rozmawiać, spotykać się solo itd. W przypadku Moniki i tego pana jest tak samo wszystko jedno dlaczego pan jej nie lubi. Może ma taki powód jak ja, a może żadnego racjonalnego - to bez większego znaczenia. w szerszym gronie mogą się zwyczajnie bezkolizyjnie mijać zachowując się grzecznie wobec siebie i to wystarczy.
                • pavvka Re: Babeczko 29.09.16, 18:26
                  Zawiść to tylko jedna ze stu tysięcy możliwych przyczyn niechęci, a u Ciebie niestety zauważam tendencję do przypisywania ludziom najgorszych z możliwych intencji.
                • koronka2012 Re: Babeczko 29.09.16, 20:55
                  Babo, to akurat najmniej prawdopodobna opcja. Startowa antypatia najczęściej jest spowodowana przyczynami odległymi od zawiści o lata świetlne, to działa na zasadzie odruchu/skojarzenia. Ot, przy poznaniu kogoś przypina się łatki, choćby na bazie wyglądu dośpiewuje się resztę (zadbany=człowiek sukcesu/ma ciekawe życie itd).

                  Napisałam wyżej, że startowa jest dla mnie relacja neutralna, ale to też nie do końca prawda. Patrzę i obserwuję - i właśnie sam wygląd czy sposób wypowiedzi błyskawicznie rzutuje na to, czy poczuję cień sympatii czy wręcz przeciwnie.

                  Przykładowo - jeśli trafię na zaniedbanego abnegata to zakładam, że raczej nie będzie z nas kumpli. Tak samo, jeśli np. mówi w egzaltowany sposób, ma piskliwy głos, czy ujawni opinie, które mi nie leżą - to taka osoba będzie skreślona w mniej niż 10 minut. Naturalnie jest szansa, ze mnie czymś do siebie przekona z czasem, ale szczerze mówiąc - to mało prawdopodobne.

                  Swoją drogą - zastanawia mnie dość rozpowszechniony w Polsce zwyczaj przypisywania innym motywu zawiści - skąd to się bierze, skoro bardziej prawdopodobne są tysiące innych powodów?
                  • kora3 Re: Babeczko 30.09.16, 07:55
                    Koronko, Baba wysunęła hipotezę, że być może ta kuzynka pani koleżanki czuje zawiść do mnie, ja to wyczułam i dlatego jej nie lubię. smile Nie przyszłoby mi to do głowy - na serio. Ja jej nie lubię z konkretnych powodów, które podałam. Ze strony jej zachowania w stosunku do mnie bezpośredni nie m nic co wskazywałoby na zawiść czy co tam jeszcze.
                    Myslę, ze niektórzy ludzie nie potrafią poradzić sobie z tym, ze nie sa przez wszystkich lubiani albo sami nie wszystkich lubią bez konkretnych powodów i dlatego starają się dorobić do tego jakąs prawdopodobną wg nich teorię, żeby się "wyjaśniło".
                    A tymczasem nie ma czego wyjaśniać- tak bywa -jednych lubimy inni sa nam obojętni, jeszcze innych nie lubimy. Z nami jest dokładnie tak samo- jedni nas lubią, innym jesteśmy obojętni, a jeszcze innych nie lubimy. No i gitara - nie ma się czym przejmować, to NORMALNE i nie ma co dorabiać do tego jakiejś ideologii o zawiściach itd. smile
                  • baba67 Re: Babeczko 30.09.16, 10:35
                    Jakas opcja to jest, wcale sie nie upieram że superprawdopodobna ani jedyna możliwa.
                  • baba67 Re: Babeczko 30.09.16, 10:43
                    Nielubienie za opinie nie jest irracjonalne, za wyglad i zapach tez nie. Monika jest normalnie zadbana dziewczyna zakladam , inteligentna jak z postu wynika , jej poglady sa mniej więcej zbieżne z pozostałymi czlonkami paczki a nawet jesli nie bylyby to pan nie móglby ich poznać bo nie bardzo mial kiedy. Silna antypatia za to ze Bogu ducha winna osoba jest np podobna do znienawidzonej koleżanki z liceum która sie nie probuje nic robic to zwykla smarkateria(nie uczucie tylko co sie z nim robi) a mowienie o tym komus kto ma dlugi ozór brakiem taktu. Historyjka jest zmyslona wg mnie ale dobrze napisana i z zycia.
                    • baba67 Re: Babeczko 30.09.16, 10:56
                      Za wyglad w sensie zaniedbany a nie w sensie -podobny do tego ^%$&* z podwórka
                    • kora3 Re: Babeczko 02.10.16, 14:39
                      Wpisz swoją odpowiedź
                    • kora3 Re: Babeczko 02.10.16, 14:53
                      Sorry Babo, pusty post mi się wysłał...Napisałaś, że taka niechęć irracjonalna to smarkateria, tym bardziej jak się nic z nią nie robi... No właśnie, a CO zrobić? jak wspomniałam - kuzynki koleżanki nie lubię z konkretnych powodow, ale jak tu pisałam wcześniej - nie polubiłam swego niegdysiejszego współpracownika i nowo poznanej towarzysko pani. Pani okazała się podła i fałszywą osobą potem, ale współpracownik - wcale nie. Naprawdę nie umiem powiedzieć dlaczego nie polubiłam tych osób na "wejście" . Po prostu nie i tyle. Nic zresztą się w związku z tym nie działo, bo pan nie był moim jedynym bliskim współpracownikiem, a pani należała do szerszego grona znajomych. Dla obojga byłam grzeczna, a oni dla mnie, a ze ich nie polubiłam? No bywa, krzywdy nie robiłam i to w moim odczuciu wystarczy!

                      Owszem, opowiadanie o tym szczególnie plociuchowi jest nietaktowne. Tylko, że my babo nie znamy okoliczności w jakich pan to swej dziewczynie powiedział. Być może zauważyła, że do Moniki szczególnie 3ma dystans i zwyczajnie zapytała - dlaczego? Mowa o bliskiej osobie, pytanie czy trzeba ja okłamywać? Być może powiedział na to: - A bo wiesz, jakoś tak bardzo jej nie lubię - może podał jakiś racjonalny powód - np. ma denerwujący mnie ton głosu, albo nieracjonalny typu - przypomina mi moją nauczycielkę z liceum wredną małpę, albo też nie podał żadnego. Dziewczyna faktycznie plociuch, bo Baal raczy wiedzieć po co mówiła to koleżance, a kolezanka dubeltowy plociuch, bo tym bardziej - po co mówiła to Monice. Ale daruj, to już nie wina tego gościa, tylko dwóch plotkarsmile
                      Inna sprawa, że może być i tak, że parnerka pana powiedziała to koleżance, by tamta przekazała Monice. Wiesz, na tej zasadzie o której mówiłaś, że jak się chce o czymś poinformować, a samemu się nie chce mówic, to się temat "sprzedaje" rozmownemu.smile Po co chciała poinformować? Ano może po to, by Monika nie starała się zacieśnić relacji z panem - na przykład
    • asia.sthm pierwsze wrażenie - masz 11 sekund 30.09.16, 13:27
      Dlaczego pierwsze wrażenie jest takie ważne?
      Nigdy nie ma się drugiej okazji, żeby zrobić pierwsze wrażenie – cyt. Andrzej Sapkowski
      • allegra1002 Re: pierwsze wrażenie - masz 11 sekund 30.09.16, 14:11
        A gdzie jest napisane że musi się wszystkich lubieć za coś lub nie lubić z jakiegoś ważnego powodu? Ja na przykład też w swoim gronie towarzyskim mam taką osobę której nie znoszę. Znam kobitę w zasadzie tylko z widzenia(jest siostrą dobrego znajomego), nic mi nigdy złego czy dobrego nie zrobiła, zachowuje się w towarzystwie niby normalnie. Ale ja po prostu nie trawię tego typu ludzi.Więc unikam, ignoruje i nie lubię baby.Jak mnie ktoś inny pyta czemu uciekam na drugi koniec pomieszczenia gdy babsko pojawia się na horyzoncie, mówię wprost że ona mi działa niekorzystnie na moje samopoczucie wink
        • asia.sthm Re: pierwsze wrażenie - masz 11 sekund 30.09.16, 14:22
          Odpychajaca sie energia dwoch osob jest czasem zabojcza. Sa na ten temat badania, cala powazna nauka. big_grin
          Ja osobiscie nie spotkalam nigdy osoby, ktora na przywitanie podaje zflaczala dlon a pozniej okazuje sie sympatyczna, ciekawa jednostka ludzka warta wiekszego zaangazowania czy lubienia. No i nadal nie wiem jaki mechanizm tu dziala i jak to rozgryzc.
          • baba67 Re: pierwsze wrażenie - masz 11 sekund 30.09.16, 14:37
            Tez to zauważyłam, chętnie bym o tym poczytała.Mam takich uczniow ktorzy stawiaja mnie na nogi zawsze sie czuje mniej zmęczona po lekcji z nimi niz przed lekcją.Abywa odwrotnie, niby grzecznie niby wszystko jakos idzie a ja sie czuje wypompowana.
            • allegra1002 Re: pierwsze wrażenie - masz 11 sekund 30.09.16, 14:41
              Podobno to atawizm ludźmi kieruje, czyli pra-instynkt, tak jesteśmy skonstruowani że w kilka sekund wyczuwamy albo wroga albo przyjaciela.Chcący-niechcący. I wtedy nasz "system szybkiego wykrywania" przesyła do mózgu sygnały alarmowe................uwaga wróg na horyzoncie! No i dupa zbita, nie lubi się paniusi lub facecika.A problem ma z tym albo owa paniusia albo ów facecik, i bezsenne noce z tegoż powodu..............zamiast olać.
          • vezbetka Re: pierwsze wrażenie - masz 11 sekund 30.09.16, 14:40
            asia.sthm napisała:

            > Odpychajaca sie energia dwoch osob jest czasem zabojcza.

            To nie jest żadna "kosmiczna" energia tylko szereg w pełni fizycznych czynników. Np. specyficzne zachowania nam nieodpowiadające, tembr głosu, mimika, inne zachowania niewerbalne, czasami nawet zapach (niekoniecznie naturalny, perfumy) i wiele, wiele innych. Pisałam już o tym, że często są to czynniki nieuświadomione. Ale takie dywagacje to rozmienianie się na drobne. Dla każdego myślącego człowieka oczywiste jest, że nie wszyscy lubią nas i nie wszystkich lubimy my. Nikt podchodzący do życia zdroworozsądkowo również nie robi z tego problemu. Autorka robi. O ile to nie prowokacja, to uważam ją za osobą z problemami psychicznymi, o czym pisałam wielokrotnie, a wiele osób się bulwersowało. Jej kolejne wypowiedzi potwierdzają moją ocenę. W ramach SV wszystko w opisanej sytuacji jest w porządku. W ramach zrównoważenia emocjonalnego wątkodawcy, w porządku nic nie jest...
          • minniemouse Re: pierwsze wrażenie - masz 11 sekund 01.10.16, 01:26
            asia.sthm napisała:
            Ja osobiscie nie spotkalam nigdy osoby, ktora na przywitanie podaje zflaczala dlon

            ja taka sflaczala reke nazywam "zdechla ryba"

            https://likedontlike.files.wordpress.com/2012/02/wetfish1.jpg

            Minnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka