Piszę w sprawie dla mnie osobiście przykrej a jednocześnie zupełnie niezrozumiałej. Pracuję w bardzo zgranym zespole w agencji interaktywnej. Nie tylko dobrze dogadujemy się w pracy, ale także jesteśmy bliskimi znajomymi poza nią, spotykamy się regularnie, spędzamy razem czas, wyjeżdżamy. Kilka osób plus ich partnerzy życiowi. Tak się złożyło, że jedna z bliższych koleżanek z tej naszej paczki związała się niedawno z nowym chłopakiem, który po prostu mnie nie lubi... Bez żadnego powodu!!! Od samego początku wyczułam duży dystans wobec siebie a ostatnio dowiedziałam się od innej koleżanki, że on mnie unika a jego dziewczyna (nasza koleżanka) przyznała jej, że po prostu mnie bardzo nie lubi. Nie rozumiem tego, bo w ciągu całej naszej znajomości, która trwa niecałe pół roku zamieniliśmy może kilka zdań ze sobą, nigdy na osobności, zawsze w większym towarzystwie. Ten jej chłopak nie jest jakiś dziwny czy nienormalny, jest bardzo miły, kulturalny, pozostałe towarzystwo go naprawdę lubi i chyba z wzajemnością, bo wobec innych osób jest serdeczny i otwarty. To nie tak, że wobec mnie jest niegrzeczny czy coś takiego, po prostu bardzo oficjalny, trzyma duży dystans, nie odzywa się do mnie jeśli to ja nie zwrócę się do niego. A dodatkowo jeszcze ta informacja, że powiedział swojej dziewczynie, że mnie bardzo nie lubi

Nigdy nie spotkałam się z taką sytuacją. Jak można nie lubić kogoś, z kim się nie ma i nie miało nic wspólnego??? Kogoś, kto nic złego wam nie zrobił, nie powiedział???? No jak?? Jest mi tym bardziej przykro, że ja go lubiłam i uważałam za bardzo sympatycznego od momentu, gdy go koleżanka przyprowadziła i przedstawiła. Nigdy bym się nie spodziewała czegoś takiego. Co w tej sytuacji robić? Naprawdę źle się czuję ze świadomością, że ktoś kompletnie irracjonalnie mnie nie polubił? Jak się zachowywać podczas grupowych spotkań, na których on też się pojawia?? Nie chcę wyjść na złośliwą, ale po prostu nie mogę przestać o tym myśleć, boli mnie ten fakt, chociaż jak wspomniałam nie mamy ze sobą nic wspólnego. Czy to w ogóle grzecznie nie lubić kogoś bez absolutnie żadnego realnego powodu?