11.11.16, 17:24
Mam dorosłego syna,który jakiś czas temu przedstawił nam swoją dziewczynę. Parę razy u nas była i mocowała-jest bardzo w porządku i nie najgorzej się układa. Problem w tym, że syn uważa, że jestem sztywna, bo mówię do niej: pani Olu. W ogóle uważa, że dziwne jest to, że do jego kolegów też zwracam się przez "pan"
Ma jednego kolegę, którego znam od żłobka i rzeczywiście mówię mu po imieniu, ale do jego żony ( którą poznałam już jako osobę dorosłą) nie zwracam się po imieniu, bo z jakiej racji?
Generalnie do osób dorosłych (pełnoletnich) nie zwracam się per "ty". Zaznaczam, że żadna z osób nie protestuje i nie proponuje innego rozwiązania, więc chyba im to pasuje.
Czy postępuję niedobrze?
Czy rzeczywiście teraz do każdej sporo młodszej osoby z automatu mówi się po imieniu? Czy tylko ja jestem taka nie na czasie? Pracuję jako nauczyciel akademicki i nie przyszłoby mi do głowy mówić studentom po imieniu. Zwracam się "pośrednią" formą np. Pani Magdo,panie Łukaszu. W ogóle z obserwacji wnioskuję, że nawet osoby w moim wieku (nie jestem stara) bardzo chętnie wszystkich z automatu "tykają"... chyba naprawdę jestem staroświecka.


Obserwuj wątek
    • liliawodna222 Re: per " ty" 11.11.16, 18:16
      Ja też jestem staroświecka smile I też nie znoszę wszechobecnego "tykania".
      Uważam, że to Ty masz rację. Ale może dziewczyna Twojego syna sama powinna Ci zaproponować mówienie po imieniu (do siebie), przy czym w tym momencie na Twoim miejscu zaproponowałabym jej obustronne "tykanie". Innej sytuacji sobie nie wyobrażam.
      • matylda1001 Re: per " ty" 12.11.16, 00:35
        liliawodna222 napisał(a):

        >przy czym w tym momencie na Twoim miejscu zaproponowałabym jej obustronne "tykanie". Innej sytuacji sobie nie wyobrażam.<

        A ja sobie wyobrażam, jak najbardziej. To przyjęte i zupełnie naturalne, że rodzice zwracają się do dziewczyny/chłopaka swojego dziecka po imieniu. Skoro jednak dziewczyna tego nie zaproponowała, to też uważam, że Autorka ma rację zachowując dystans.
        • liliawodna222 Re: per " ty" 12.11.16, 08:47
          matylda1001 napisała:

          > liliawodna222 napisał(a):
          >
          > >przy czym w tym momencie na Twoim miejscu zaproponowałabym jej obustronne
          > "tykanie". Innej sytuacji sobie nie wyobrażam.<
          >
          > A ja sobie wyobrażam, jak najbardziej. To przyjęte i zupełnie naturalne, że rod
          > zice zwracają się do dziewczyny/chłopaka swojego dziecka po imieniu.

          O nie - to jest właśnie to, o czym tu mówimy: na jakiej zasadzie jest to "przyjęte"? Mówimy o DOROSŁYCH ludziach. Dla mnie jest absolutnie niedopuszczalne jednostronne tykanie, świadczy o braku klasy osoby starszej tykającej. Chyba, że to starownika 100-letnia, to przymknęłabym oko.
          • heniek.8 Re: per " ty" 12.11.16, 09:00
            nie napinaj się
            23-latce wcale nie zależy żeby jej mówić "pani"
            jak również nie zależy jej na tym żeby mówić "ty" do 50+ autorki
            • liliawodna222 Re: per " ty" 12.11.16, 09:25
              Nie znasz ani jednej ani drugiej.
              • heniek.8 Re: per " ty" 12.11.16, 09:58
                ło jezu nie znam ich ale czytam co napisała autorka
                został przedstawiony kontekst, zdanie jej syna na ten temat, informacja jak do jej syna odnoszą się rodzice tej panny i że on nie ma nic przeciwko itp.

                i z tego wynika że autorka jest sztywna w porównaniu z oczekiwaniem jej syna, koleżanki jej syna, z normami które są stosowane w innych domach

                jest sztywna, moim zdaniem mieści się w normie i nie ma potrzeby tego zmieniać, ale gdyby jednak zwracała się do tej studentki po imieniu to nie byłoby od razu "niedopuszczalne" "brak klasy" - jak trąbisz na alarm
                • liliawodna222 Re: per " ty" 12.11.16, 10:34
                  Twoje wypowiedzi na tym forum nie mają nic wspólnego z kulturą osobistą.
                  • heniek.8 Re: per " ty" 12.11.16, 10:59
                    no oczywiście, z twojego punktu widzenia nie może być inaczej.

                    zastanawiałaś się kiedyś jak to jest, że kiedy kręcono 40-latka (lata 70-te) normy które wtedy obowiązywały były inne niż teraz? a za 40 lat będą jeszcze inne?

                    po prostu część z tych norm okazuje się niepotrzebna i niepraktyczna, podlegają one ciągłej ewolucji - na poziomie społeczeństw jest to łagodne przejście.

                    natomiast na poziomie jednostki przebiega to bardziej gwałtownie - może to być coś nie do przyjęcia, wtedy po prostu taka jednostka żyje w przeświadczeniu że świat upada, obyczaje dziczeją, dzisiejsza młodzież jest niekulturalna.
                    natomiast pewna część społeczeństwa może być gotowa na przyjęcie nowości - i oni będą postrzegani przez odłam konserwatywny za niekulturalnych.

                    pamiętam jak 20 lat temu mój znajomy pracował w Agorze i mówił że wszyscy tam od Michnika do szatniarza są na "ty" - co wtedy było dla mnie lekko szokujące.
                    dzisiaj tak jest chyba w każdej firmie

                    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/en/4/45/DiffusionOfInnovation.png
          • baba67 Re: per " ty" 12.11.16, 09:46
            To zależy w jakim wieku jest dziewczyna lub chlopak -jeśłi jeszcze w LO to owszem, mimo bycia pożnymi nastolatkami ktorych paniuję w normalnych warunkach na ty bym się zwracała. Ale nie na studiach. Do mojej obecnej synowej mówiłam pani az do zareczyn.Po zaręczynach pozostawanie w tej formie byłoby oznaką chlodu i braku akceptacji, z kolei ja sobie nigdy nie życzyłam żeby moja synowa mówiła mi po imieniu, choc nie oceniam osób które sobie tego życza.
            • vi_san Re: per " ty" 12.11.16, 09:49
              Autorka napisała gdzieś, że dziewczyna ma 23 lata a chłopak [syn autorki] 27. Moim zdaniem forma "ty" byłaby zdecydowanie nie na miejscu. Zwłaszcza, że to, jak zrozumiałam, związek dość świeży...
            • heniek.8 Re: per " ty" 12.11.16, 10:00
              > ja sobie nigdy nie życzyłam żeby moja synowa mówiła mi po imieniu,
              czyli jak mówi: per babo?
              • baba67 Re: per " ty" 12.11.16, 12:40
                A Ciebie pogięło czy racka za blisko odpaliła?
            • matylda1001 Re: per " ty" 12.11.16, 16:19
              baba67 napisała:

              >Do mojej obecnej synowej mówiłam pani az do zareczyn.Po zaręczynach pozostawanie w tej formie byłoby oznaką chlodu i braku akceptacji.

              I tak, i nie smile Ja, do swoich zięciów zwracałam się po imieniu na długo przed zaręczynami, prawie zaraz po tym, jak zaczęli bywać w naszym domu. Poprosili o to a mnie nawet do głowy by nie przyszło proponowanie wzajemności. Ciekawe jakby to było teraz gdybym wtedy zareagowała tak "po zagranicznemu" smile Wśród znajomych mam tylko jedną koleżankę, która jest ze swoim zięciem na "ty", ale zięć był "z odzysku" i ku prawdziwej rozpaczy rodziców okazało się, że jest dwa lata młodszy od teścia i rok starszy od teściowej. Miał się do nich zwracać "mamusiu i tatusiu"?
              Zupełnie inaczej było w przypadku mojej mamy i mojego męża. Moja mama zwracała się do mojego męża per "panie Andrzeju" aż do naszego ślubu... kościelnego, a braliśmy go prawie trzy miesiące po cywilnym. Dobre, czyż nie? smile Tu warto dodać, że po ślubie cywilnym mieszkaliśmy już razem, wtedy w mieszkaniu moich rodziców a rodzice uwielbiali zięcia od dnia poznania (i tak pozostało do ich śmierci). No i musze wyjaśnić, że nie o brak kościelnego ślubu tu chodziło ale o niechęć mojej mamy do mówienia per "ty". Udało jej się odwlec tę szokującą zmianę jak najdłużej się dało, mimo, że mąż proponował na długo przed ślubem żeby przestała mu "panować", no i był młody przecież, jeszcze student. Dowód na to, że moja mama nie lubiła na "ty"? koleżanka, z którą przepracowała w jednym pokoju ponad 30 lat, przy biurku złączonym frontem z biurkiem koleżanki. Były rówieśnicami, patrzyły na siebie każdego dnia przez osiem godzin, wspólnie jadały śniadania, wspólnie rozmawiały o często prywatnych sprawach, odwiedzały się w domach nawet już po przejściu na emeryturę i nigdy nie przeszły na "ty".
              • baba67 Re: per " ty" 13.11.16, 09:27
                POPROSILI O TO.Ano własnie. Skoro poprosili to prośbę spelniłas. Gdyby moja przyszła synowa poprosiła, zapewne tez mowiłabym jej po imieniu. Nie poprosila-nie wiem dlaczego, bo na pewno nie z powodu wysokiego mniemania o sobie, rózne sa motywacje.Mnie tez by nie przyszło do głowy proponowanie wzajemności.
                • matylda1001 Re: per " ty" 13.11.16, 12:18
                  baba67 napisała:

                  > POPROSILI O TO.Ano własnie.<

                  No i od tego sprawa się zaczyna i na tym się kończy. Taka propozycja może paść TYLKO ze strony osoby młodszej. Propozycja może też nie paść przez długie lata, a motywacji może być tyle, ile ludzismile chociażby obawa młodej osoby jak propozycja zostanie przyjęta. No a jak to się stało w Waszym przypadku, że po zaręczynach zaczęłaś się zwracać do narzeczonej syna po imieniu? Ktoś zaproponował, czy samo tak wyszło?
                  No a co jeśli para nie ma ochoty na wiązanie się "papierkiem", ma zaiar pozostać na zawsze w związku partnerskim... Czy (bądż co bądż) rodzina) zawsze ma pozostać na pan/pani jeśli rodzice nie chcą żeby im nieformalna synowa/zięć mówili po imieniu?
                  • kora3 Garśc spostrzeżeń - do Matti i Baby 14.11.16, 12:05
                    Moje drogie Panie ...tak sobie czytałam ten watek i nasunęło mi się spostrzeżenie... Otóż wszystko to o czym piszecie jest ok, tylko, ze osadzone w trochę innym swiecie niż obecny - realny.
                    Uprzezdając, to nie znaczy, że obecnie wiążący się z soba młodzi ludzie nie mają doświadczeń podobnych do Waszych czy Waszych dzieci, tylko, ze takie doświadczenia już nie są dominujące.
                    Ze tak sobie pozwolę cofnąć się w czasie ...Moja mama mojego biologicznego tate znała od liceum. Ona była w pierwszej klasie, gdy go poznała, on był w trzeciej. Mama mieszkała rzecz jasna z dziadkami, tato tam bywał najpierw jako kolega, potem chłopak itd. Jak się pobierali dziadkowie znali go parę lat, mówili mu po imieniu, a on im potem "mamo/tato" - podobnie było z moją babcią - mama taty i moją mamą.
                    Choć dziś nie jest wcale rzadko tak, że syn czy córka mieszkają z rodzicami do czasu zamążpójścia, ożenku, to też nie jest to sytuacja standardowa. Młodzi ludzie wyjezdzają na studia nierzadko b. daleko w PL lub poza nią, mieszkają z dala od rodziców i bywa, że przedstawiają wybranka/wybranke rodzicom już jako narzeczoną/narzeczonego mieszkając z nimi już czas jakiś i będąc w wieku bliżej 20++-30 niż 20-20+.
                    Tu w wątku tez jest pewnien taki właśnie dysonans - wątkodawczyni - słusznie zresztą bardzo - 27- latka traktuje jak przedorosłego, nawet jeśli z nią mieszka. Rodzice 23- latki, jego dziewczyny traktują ją trochę jak dziecko, bo pewnie jest na ich utrzymaniu. Stąd wątkodawczyni swoją relację z synem przenosi na dziewczynę, a tamci rodzice swoją z córka - na jej chłopaka.
                    • matylda1001 Re: Garśc spostrzeżeń - do Matti i Baby 15.11.16, 12:20
                      Myślę, że przesadzasz, Korciu smile świat nie zmienia sie aż tak szybko. Ja dinozaurów biegających po ulicach nie pamiętam a doświadczenia moich dzieci pochodzą z obecnej dekady, i niekoniecznie z początków. Są też moje bieżące obserwacje. Moje dzieci mieszkały w rodzinnym domu aż do ślubu, głównie dlatego, że nie musiały wyjeżdźać na studia ani w poszukiwaniu pracy no i nie czekały z tymi slubami do emerytury wink Za to mają sporo znajomych, którzy przyjechali tu własnie na studia i pozostali. Przywieźli ze sobą najróżniejsze zwyczaje, obyczaje, przyzwyczajenia i zasady. Moi z kolei znajomi mają dzieci, i wiele z nich z tymi przyjezdnymi łaczy się w pary. Czasami już mają +/-30 No i myślę sobie, że wcale nie jest to inny świat tylko ten sam, co kilka lat temu.
                      • kora3 Re: Garśc spostrzeżeń - do Matti i Baby 15.11.16, 12:32
                        Matti, przecież napisałam, ze czasem tak bywa, jak u Ciebie, a czasem nie. I wcale nie jest tak, że dawniej zawsze było właśnie tak jak u Ciebie. Własnie - nie. Za PRL-u ludzie często wyjeżdżali w inne regiony do pracy, czasem z chęci, czasem z nakazu pracy (był taki "wynalazek" na bank o nim słyszałaś). I tak np. mój eksmąż, rodowity Ślązak z dziada pradziada urodził się kochana w obecnym woj. zachodniopomorskim smile tyle, że jego rodzice z nakazu pracy dla ojca wyjeżdżali już razem, jako małżeństwo. Ale kupa ludzi wyjeżdżała jako osoby wolne i łączyła się w pary z kimś miejscowym lub także przyjezdnym. Tak było u nas na Śląsku często smile Mój przyjaciel urodził się w Katowicach, tata jego w Pinczowie (obecne woj. świętokrzyskie), a mama pochodzi z Bartoszyc (jak się nie mylę - warmińsko - mazurskie) - czasem się śmialiśmy, że cud ze się spotkali. Ale wcale nie cud - takie były czasy. I babcia przyjaciela jego tatę poznała, gdy mama narzeczonego przywiozła, żeby rodzice przed ślubem go poznali, bo do Bartoszyc daleko z Katowic, a przecie nie będzie przedstawiała chłopaka, z którym pare kaw wypila, tylko już no z poważnymi zamiarami. Takie sytuacje nie były wcale rzadkie i nadal nie są. Tak samo nierzadko jest tak, że ktoś mieszka z rodzicami do slubu i wówczas to, że ci rodzice wcześniej znają dziewczyne/chłopaka, którzy stają się narzuconymi potem jest całkiem zwyczajne.
                        Inaczej się jednak traktuje osobe, choćby poznana jako dorosła już ale znaną dluższa chwilę jako sympatię syna czy córki, a inaczej osobiczke/ka koło 30 przedstawianego jako narzeczonego już i widywanego np. z racji odległości rzadko.
                  • baba67 Re: per " ty" 14.11.16, 15:36
                    Po prostu zaczęłam jej mówić po imieniu mowiąc jak się ciesze że zostanie moja synowa,szczerze zreszta bo uważam że mój syn miał więćej szczęścia niz rozumusmile
              • baba67 Re: per " ty" 13.11.16, 09:37
                A jak mąz się zwracał do Twojej mamy -mamo czy ty , czy mamo czy mama?Może Twoja mama nie lubiła jak ją tykano dlatego nie wdrażała tej formy sama. Moja babcia rocznik 22 miala tak samo. Z żadna sąsiadek(mieszkała na wsi) znanych od zamązpójścia , widzianych niemal codzień, niejednokrotnie spędzając razem całe dnie na pracy(tzw tłoka-praca wspólna w jednym czasie na jednym gospodarstwie) nie była po imieniu do śmierci.
                • matylda1001 Re: per " ty" 13.11.16, 12:38
                  baba67 napisała:

                  > A jak mąz się zwracał do Twojej mamy -mamo czy ty , czy mamo czy mama?<

                  Do dnia ślubu cywilnego per 'pani' a potem 'mamo', w wersji 'mamo' (ty). Tak się zawsze praktykowało w mojej i męża rodzinie. Pewnie moja mama nie lubiła 'tykania' w ogóle. Zawsze powtarzała, że za czasów jej młodości (późne lata pięćdziesiąte) młodzi ludzie zwracali się do siebie z szacunkiem, per 'koleżanko/kolego' a teraz nastąpił zupełny upadek obyczajów smile
                  Moja babcia ani mama też nigdy nie były na 'ty' z żadną sąsiadką, chociaż ze wszystkimi miały dobry kontakt, a z kilkoma nawet bliski kontakt. Widocznie to 'tykanie' wcale nie jest takie konieczne do zacieśniania relacji międzyludzkich, jak nam obecnie wmawiają.
                  • kora3 Re: per " ty" 14.11.16, 11:01
                    Wiesz Matti, żyję już ponad 40 lat i ...nie spotkałam się nigdy z sytuacją, by ktoś mi wmawiał, ze lepiej sobie mowić na "ty" - serio...Owszem, zdarzało się telemarketerzy czy inni sprzedawcy usług wszelki mówią "pani+ imię" choć relacja do tego nie upowaznia. Uprzedzam, choć wiem, że tak jest nieprawidłowo - nie przeszkadza mi to. Dużo bardziej przeszkadza mi "paniowanie redaktorowanie" w sytuacjach niezawodowych smile
                    Owszem, sa firmy, gdzie zwyczajowo mówi się per ty niezależnie od stopnia znajomości i hierarchii. Choc dla mnie to no problem, nie narzucałabym tego komuś kto nie chce.
                    Natomiast jak słyszę od koleżanek w moim wieku i młodszych, to faktyczne bezczelne zwracanie się per ty ma i miało miejsce na porodówkach. Nie wiedzieć dlaczego personel tychże ma przekonanie, że powinien mówić ty do pani oczekującej porodu ...
                    Moja kolezanka dobrze sobie z tym poradziła smile na pytanie bezczelnego lekarza :- Jak się czujesz ? Odpowiedziała: - Dobrze, a TY? smile
                    Nadmieniam, że maniera mówiania na ty na innych oddziałach nie występuje smile
                    • rosynanta Re: per " ty" 14.11.16, 13:58
                      O, ciekawe, nie spotkałam się z tym ze strony lekarzy na porodówce...
                      Już prędzej "jak się pacjentka czuje?" - w trzeciej osobie.
                      Za to położne zawsze mówią na ty, co w sumie rozumiem. Trudno w sytuacji porodowej wykazywać się kunsztem językowym i formułować zdania w stylu "Czy byłaby pani uprzejma nie przeć, póki nie powiem?" big_grin
                      • kora3 Re: per " ty" 14.11.16, 14:05
                        Zawsze można powiedzieć:- PROSZE nie przeć dopóki nie powiem, nieprawdaż?
                        Nie pojmuję "idei" mówienia ty na tych porodówkach - pewnie ze nie na wszystkich i wszędzie - uprzedzając. Na innych oddziałach jakoś personel daje radę porozmawiać z pacjentami nie "tykając" ich, więc na bank - da się i tam smile
                        • aqua48 Re: per " ty" 14.11.16, 16:49
                          kora3 napisała:

                          > Zawsze można powiedzieć:- PROSZE nie przeć

                          O ile pamiętam to właśnie tak się do mnie zwracano na porodówce. Zawsze per pani. Natomiast przed operacją chirurgiczną przyszedł do mnie lekarz anestezjolog, chłopisko o posturze niedźwiedzia grizzly, zobaczył, że minę mam nietęgą, przytulił serdecznie i powiedział: nie bój się dziewczynko. Przyznam że to było bardzo miłe, i rozluźniające w stresowej sytuacji a nie obraźliwe. Zawsze jak sobie te słowa przypominam to się uśmiecham.
                          • kora3 Re: per " ty" 15.11.16, 10:17
                            Aquo, nie mówimy o specyficznych ludziach czy sytuacjach. Mój tato kiedyś leczył się u pewnego ortopedy, który WSZYTSKIM mówił per tysmile Był to lekarz już uznany i z dość długim stażem, ale nie był w stosunku do swych pacjentów obligatoryjnie znacznie starszy. Od mego taty był młodszy z parę lat. Na dzień dobry pytał go "Gdzieś ty to kolano tak załatwił? i w podobnym tonie. Co ciekawe do mnie, gdy przyszłam zapytać o stan taty przed operacją zwracał się per pani, choć z wieku mogłabym być jego córka smile Widac miał manierę, że na ty zawsze - tylko do pacjentów.

                            Naprawdę wierzę Ci, że do ciebie na porodówce/kach mówiono zawsze pani. Takie samo doświadczenie ma moja dobra koleżanka, która rodziła dzieci (3) w różnych krakowskich szpitalach. Natomiast wiele kobiet wspomina o tym tykaniu na porodówkach i o tym, że to niezbyt miłe było. No mają prawo do swoich odczuć i doświadczeń.
                            Moja współpracownica, z którą przed chwila o tym rozmawiałam, a która urodziła 2 dzieci w dwóch różnych szpitalach w mieście wojewódzkim mówi, ze w jednym - dwa lata temu, gdy rodziła, nie było opcji żeby mówić pacjentce na ty. Wszystko jedno - młodziutkiej pierworódce, czy doświadczonej mamie po 30- stce. Pani i koniec. Ale podczas porodu 10 lat temu było całkiem inaczej - ty i koniec. Z jednym hehe wyjątkiem - otóż razem z nią (i innymi) w tym samym czasie rodzic przyjechała lekarka z tego samego szpitala, tylko innego oddziału. Doi niej personel zwracał się per "pani doktor" hehe...
                            • aqua48 Re: per " ty" 16.11.16, 11:35
                              kora3 napisała:

                              > Aquo, nie mówimy o specyficznych ludziach czy sytuacjach.

                              Koro na tym forum mówimy wyłącznie o specyficznych ludziach i sytuacjach smile



                      • bramstenga Re: per " ty" 15.11.16, 07:36
                        >Już prędzej "jak się pacjentka czuje?" - w trzeciej osobie.

                        Znacznie gorsze jest wszechobecne na porodówkach "mama" - "niech mama przewinie", "niech mama wstanie" itp. Dla mnie horror.
                    • matylda1001 Re: per " ty" 15.11.16, 12:57
                      kora3 napisała:

                      > Wiesz Matti, żyję już ponad 40 lat i ...nie spotkałam się nigdy z sytuacją, by ktoś mi wmawiał, ze lepiej sobie mowić na "ty" - serio..<

                      A mnie tak. Często słyszę, że tak powinno być bo taka forma zbliża ludzi (co przetestowano na zachodzie) a 'paniowanie' jest formą przestarzałą i temu podobne ble, ble, ble...

                      >Dużo bardziej przeszkadza mi "paniowanie redaktorowanie" w sytuacjach niezawodowych smile <

                      Znam problem bardzo dobrze, kiedyś mnie denerwowało, krępowało a teraz się przyzwyczaiłam (chociaż nie pogodziłam).

                      > Natomiast jak słyszę od koleżanek w moim wieku i młodszych, to faktyczne bezczelne zwracanie się per ty ma i miało miejsce na porodówkach. Nie wiedzieć dlaczego personel tychże ma przekonanie, że powinien mówić ty do pani oczekującej porodu ...<

                      Nie spotkałam się z tym ani odbywając staż na położnictwie, ani rodząc, ani czuwając nad narodzinami własnych wnucząt. Poród to wielkie emocje nie tylko dla rodzącej, może jakiejś tam, bardziej wrażliwej położnej się wyrwie na 'ty' ale czy to takie traumatyczne doswiadzenie?

                      > Moja kolezanka dobrze sobie z tym poradziła smile na pytanie bezczelnego lekarza :
                      - Jak się czujesz ? Odpowiedziała: - Dobrze, a TY? smile <

                      O! to zupełnie tak, jak w tym dowcipie z długaśną brodą wink a ja Ci powiem coś z długiego doświadczenia. Pacjentka prędzej by róg poduszki odgryzła ze złości, niż powiedziała coś takiego. Lekarz to nie telemarketer, na którym można się wyżyć przez telefon. Mniejsza o to czy to dobrze, czy źle ale taka jest prawda smile
                      • kora3 Re: per " ty" 15.11.16, 13:14
                        matylda1001 napisała:
                        > A mnie tak. Często słyszę, że tak powinno być bo taka forma zbliża ludzi (co pr
                        > zetestowano na zachodzie) a 'paniowanie' jest formą przestarzałą i temu podobne
                        > ble, ble, ble...


                        no przyznam się, że się nie spotkałam w sensie - osobiście. W mojej pierwszej pracy nie było takiego zwyczaju, per pan + imię mówili sobie ludzie nierzadko pracujący razem dobrych pare lat. Bywało tez zwracanie się po zawodowemu (do mnie np. pani kierowniczko, pani inżynier), bywało na ty, ale ci, którzy tak chcieli. Potem pracowałam już tylko (poza krótkim epizodem tutaj) w branży i tu jest norma mówienie sobie na ty, ale raczej oddolna niż odgórna, po prostu dziennikarze sobie tak mówią i tyle. Mnie to odpowiada
                        >
                        >
                        > Znam problem bardzo dobrze, kiedyś mnie denerwowało, krępowało a teraz się przy
                        > zwyczaiłam (chociaż nie pogodziłam).
                        >


                        Mnie nie tak denerwuje, jak razi ...

                        > Nie spotkałam się z tym ani odbywając staż na położnictwie, ani rodząc, ani czu
                        > wając nad narodzinami własnych wnucząt. Poród to wielkie emocje nie tylko dla r
                        > odzącej, może jakiejś tam, bardziej wrażliwej położnej się wyrwie na 'ty' ale c
                        > zy to takie traumatyczne doswiadzenie?


                        Nie wiem Matti, czy traumatyczne - w porodzie rodzinnym uczestniczyłam raz i zwracano się - do czasu ty do rodzącej. Nadmieniam, że to moja równolatka, rodząc dziecko, przy którego przyjściu na swiat miałam okazje być miała 29 lat.
                        Wierzę, ze Ty się nie spotkałaś, ale to nie znaczy, że to nie ma czy nie miało miejsca.

                        >
                        > O! to zupełnie tak, jak w tym dowcipie z długaśną brodą wink


                        Słyszalam to na własne uszy Matti.

                        a ja Ci powiem coś z
                        > długiego doświadczenia. Pacjentka prędzej by róg poduszki odgryzła ze złości,
                        > niż powiedziała coś takiego. Lekarz to nie telemarketer, na którym można się wy
                        > żyć przez telefon. Mniejsza o to czy to dobrze, czy źle ale taka jest prawda :
                        > )


                        Jak wyżej Matyldo smile Dodam, że moja kolezanka o której mowa, a przy której porodzie byłam także jest lekarzem i wówczas nim była już. Być może dlatego tak nie drżała przed jasnie panem doktorem hehe. Dodam, że ten lekarz to nie był jakiś starszy pan, tylko gośc ok. 35 lat.

                        Natomiast ogólnie co do Twoich smutnych obserwacji. Racja, tylko ze nie trzeba wcale się na to godzić. Kiedyś, dawno temu miałam nieprzyjemność chorować przewlekle. Jako osoba z kregów medycznych pewnie jesteś sobie w stanie wyobrazić co znaczy mieć pałeczkę ropy błękitnej przez 5 lat w uchu. Nierozpoznaną i nieleczoną prawidłowo- dodam. Lezałam sobie w jednym z klinicznych szpitali ślaskich - znanym i mającym ogólnie dobrą opinię. Ordynatorem na otolaryngologii była tam przechamska i przebezczelna baba - serio. Darła się na pacjentów i na podległy jej personel. Ludzie się jej normalnie bali. Kiedy zobaczyłam jak sobie heh "poradziła" z zabiegiem u innej pacjentki, która doznała porazenia nerwu twarzy, a pani doktor jej wmawiała, że jej się WYDAJE iż ma krzywą twarz! , nie zgodziłam się na zabieg w jej wykonaniu. Zaczeła na mnie krzyczeć, że musze się zgodzić, bo inaczej ona mnie wyrzuci z oddziału. Wiesz jak boli ucho ropne? Mnie bardzo bolało, ale spokojnie powiedziałam babolowi, ze się nie zgadzam, a wyrzucić mnie nie może, może mnie wypisać z adnotacją, że nie wie co mi jest i jak to leczyć, bardzo proszę. Następnie, jako osoba chodzaca zlokalizowałam gabinet dyrektora, udałam się hehe tam, przedstawiłam się, złożyłam pisemna skargę oraz zaprezentowałam panu dyrektorowi popis jego podwładnej nagrany na dyktafonie smile Był bardzo mily i pani potem już też smile
                        • matylda1001 Re: per " ty" 15.11.16, 23:42
                          kora3 napisała:

                          > Jak wyżej Matyldo smile Dodam, że moja kolezanka o której mowa, a przy której porodzie byłam także jest lekarzem i wówczas nim była już. Być może dlatego tak nie drżała przed jasnie panem doktorem hehe. Dodam, że ten lekarz to nie był jakiś starszy pan, tylko gośc ok. 35 lat. <

                          No i wszystko jasne, Korciu smile Jak ja rodziłam to wokół mnie było wiele osób mówiących mi na 'ty' i vice versa chociaż ja byłam dopiero studentką. Ale to nie jest dobry przykład.

                          >nie zgodziłam się na zabieg w jej wykonaniu. Zaczeła na mnie krzyczeć, że musze się zgodzić, bo inaczej ona mnie wyrzuci z oddziału. Wiesz jak boli ucho ropne? Mnie bardzo bolało, ale spokojnie powiedziałam babolowi, ze się nie zgadzam, a wyrzucić mnie nie może, może mnie wypisać z adnotacją, że nie wie co mi jest i jak to leczyć, bardzo proszę. <

                          Nie mogła oświadczyć, że nie wie co Ci jest i jak to leczyć, bo wiedziała skoro chciała operować, a wypisać mogła, oczywiście, powód - pacjentka nie wyraża zgody na dalsze leczenie. Korciu, ja nie będę broniła patologii tylko dlatego, że to 'moje gniazdo' przez tyle lat pracy widziałam niejedno draństwo. Nie mogę tylko pogodzić się z tym, że ludzie tak bez zastanowienia obarczają odpowiedzialnością zbiorową całe środowisko.
                          Co do Twojej choroby to współczuję serdecznie, ale jak to się stało, że przez tyle lat pozwolono Ci cierpieć? Wyobrażam sobie te ropne zapalenia ucha środkowego z perforacją błony bębenkowej co kilka miesięcy. Już przy drugim, trzecim nawrocie choroby powinni zrobić wymaz i posiew. Pałeczkę ropy błękitnej w zasadzie łatwo zdiagnozować, za to bardzo trudno leczyć. Czy teraz już jest w porządku?
                          • kora3 Re: per " ty" 16.11.16, 08:42
                            Kochana Matii, jak wspomniałam to było wiele lat temusmile Błonę bębenkową mam już dawno zrekonstruowaną w innym śląskim szpitalu klinicznym.
                            Natomiast pani owszem - nie wiedziała co mi jest - w sensie skąd się wzięło. Dlaczego? bo była tępa?
                            Zaczęło się niewinnie- zwyczajnie zapalenie ucha. Dali mi antybiotyk i przeszło, tyle, ze na 3 tygodnie. Pewnie wówczas, podczas badania mi tę pseudomonas wszczepili. Nawroty miałam nie c parę miesięcy, tylko co pare tygodni na ogół. Lezałam w tym szpitalu wiele razy i nikt nie wpadł na to, żeby mi zrobić zwykły WYMAZ - proste badanie, jak wiesz. Pani ordynator - także , za żadnym razem. Ona chciała robic zabieg polegający na "obejrzeniu jak tam jest" - który przy nieleczeniu źródla nic by mi nie pomógł, a mógł się skończyć róznie. sad Możesz mi nie wierzyc, ale ona na serio wmawiała pacjentce z porażeniem nerwu twarzy, że jej się zdaje, iż ma krzywą twarz, co każdy widział, ze ma!
                            Jak to się stało, ze tyle lat pozwolono mi cierpieć? No właśnie tak - niekompetencja lekarzy - sorry. Po kolejnej hehe poprawie wybrałam się do krewnych pod Łodź (rodzina taty) i tam dostałam kolejnego nawrotu. Mój tato wezwał pogotowie (wiesz jak to przykro wygląda - ból a potem ropa i krew). Młody lekarz z tegoż wysłuchawszy - uwaga - 5- letniej historii choroby był zdumiony! Od razu "się poznał", ze to zakażenie bakteryjne i pytał o wymaz. Nie miałam robionego. Był w szoku. W małym szpitaliku zrobiono mi na cito. Diagnozę znasz smile Leczenie u mnie nie było latwe, bo jestem alergikiem. Podziałał cipron (nie wiem czy dobrze zapamiętałam) podawany wprost do ucha, bo wlewie dożylnym z biodacyny miałam wysypkę na całym ciele. Godznami leżałam z głową w dół, żeby lek się wchłaniał. To była ewidentnie wina lekarzy Matyldo. Od samego początku, bo sama wiesz, że zakazenie pałeczka to zakazenie tzw. szpitalne - prosto mówiąc - samemu trudno to złapać jeszcze w ucho ...
                            Ale dzięki za troskę - dziś jest już dawno dawno ok smile Nieco gorzej słyszę na jedno ucho, błonę mam rekonstruowaną, tamta była w taki stanie, że po zrostach zostały z niej zrosty....Uprzedzając, możesz nie wierzyćsmile - przecież nie ma tak głupich lekarzy nie? smile
              • quba Re: per " ty" 16.11.16, 04:42
                W sprawach służbowych, moim zdanie, nie należy niepotrzebnie przechodzić na "ty".
                Nie każdy po prostu na to zasługuje.
                Cóż z tego, że siedziałabym w biurze tuż obok drugiej osoby, czy miałabym być z nią "po imieniu", mimo, że np. jest nielojalna, roznosi ploty, swoimi błędami obarcza innych? Poza tym znacznie łatwiej jest powiedzieć "ty świnio", niz "pani świnio". A chamstwo niezaprzeczalnie kwitnie na każdym rogu, prawda? Jednym słowem - zależy z kim.
                Z dorosłym kolegą syna, córki? z jakiej racji?
                Kiedy córka mojej współpracownicy skończyła 18 lat, natychmiast zaczęłam do niej mówić "pani Anno". Protestowała matka, córka nigdy.
                życie samo wskazuje, a i osoby zainteresowane, jak do kogo.
            • irmina.chwiesiuk Re: per " ty" 22.11.16, 10:00
              jakże więc mówi co ciebie synowa?
              czy po ślubie jednostronne tykanie jest już wg ciebie ok?
          • matylda1001 Re: per " ty" 12.11.16, 15:01
            liliawodna222 napisał(a):

            > O nie - to jest właśnie to, o czym tu mówimy: na jakiej zasadzie jest to "przyjęte"?<

            smile A czy ja wiem? chyba na zasadzie "zwyczajowej" , w każdym razie w naszym kręgu kulturowym do zaobserwowania we wszystkich (chyba) środowiskach.

            >Mówimy o DOROSŁYCH ludziach. Dla mnie jest absolutnie niedopuszczalne jednostronne tykanie, świadczy o braku klasy osoby starszej tykającej. <

            Osoba starsza, tykająca wykaże się brakiem klasy wtedy, gdy "tyka" bez wyraźnej zachęty ze strony osoby młodej. Często tak się dzieje w pracy (o czym już kilka razy tu było). W kontaktach prywatnych jest inaczej. Prośba koleżanki/kolegi naszego dziecka o skrócenie dystansu w stosunku do jej/jego osoby w niczym nie obliguje rodziców do proponowania wzajemności. Inaczej bylibyśmy na "ty" z przynajmniej połową klasy maturalnej naszej pociechy, wszak to już ludzie pełnoletni, panie i panowie wink
            • kora3 Re: per " ty" 13.11.16, 12:52
              Matyldo - rozmawialiśmy o tym tak wiele razy ...smile Inaczej jest, gdy znasz kolege czy chłopaka córki od jego dziecięcych lat ...Jak dziecko ma 10 lat to mówisz mu per ty6, a ono Tobie pani czy ciociu. Tak zazwyczaj jest choć ja tego nie uznaje - ciociu może być, pani nie, jeśli nie mówi ciociu ma mówić po imieniu - wolęsmile Więc potem naturalnie gdy taka osoba osiąga pełnoletność z reguły nie przechodzi się na pan/i.
              Ale gdy się poznaje kogoś jako dorosłego jest inaczej. NORMALNIE dwie dorosłe osoby mówią sobie poznawszy się albo pan/i albo per ty.
        • kora3 Re: per " ty" 13.11.16, 11:25
          Matyldo, dziewczyna w tej konfiguracji nie może niczego w temacie proponować ....
          • matylda1001 Re: per " ty" 13.11.16, 12:04
            E, tam, nie może... Nie może proponować obustronnego przejścia na "ty" ale może zwyczajnie powiedzieć jak by wolała żeby się do niej zwracano. Podobnie jak w sprawie imienia. Nie każda (dla przykładu) Kunegunda chce być Kundzią i ma święte prawo powiedzieć jakiej formy oczekuje.
            Z tym jest podobnie jak z "panie + imię". Świętej, Forumowej Pamięci Buba twierdził, że forma pan/i + imię jest niedopuszczalna, i pewnie sam tego nie wymyślił. Tylko, że ten, kto wymyślił był mocno oderwany od życia bo bez tej formy trudno byłoby w życiu codziennym.
            • kora3 Re: per " ty" 13.11.16, 12:36
              Mattismile Tak literalnie to Buba miał rację - forma pan/i + imię jest poza SV. Rację paradoksalnie masz też Ty smile - jest cala gama sytuacji w zyciu, gdy się zasady SV zawiesza. I tak jest, gdy przy zazyłosci osoba młodsza proponuje starszej mówienie sobie per ty.
              Tylko, ze synowi wątkodawczyni nie wiedzieć o co biega - matka zachowuje się normalnie, grzecznie. Poznala doroslą dziewczynę syna to i mowi jej pani , dziewczyna nie proponuje nic innego, więc ....Zamiast mieć wąty do matki powinien dziewczynę zachęcić, by z zawieszeniem zasad SV zaproponowała mówienie jej ty i gitara
              • matylda1001 Re: per " ty" 13.11.16, 13:15
                kora3 napisała:

                > Mattismile Tak literalnie to Buba miał rację - forma pan/i + imię jest poza SV<

                Szkoda, że Mickiewicz o tym nie wiedział... a przed nim i po nim wielu pisarzy i poetów... Że o tzw. zwyczajnych ludziach tylko wspomnę...
                No i czy to jest normalne żeby coś ogólnie praktykowanego od setek lat, funkcjonowało poza s-v?

                >Rację paradoksalnie masz też Ty smile - jest cala gama sytuacji w zyciu, gdy się zasady SV zawiesza<

                To bardzo śliska droga a sytuacje traktowane wybiórczo. Jest gdzieś granica?

                > Tylko, ze synowi wątkodawczyni nie wiedzieć o co biega - matka zachowuje się normalnie, grzecznie. Poznala doroslą dziewczynę syna to i mowi jej pani , dziewczyna nie proponuje nic innego, więc ....Zamiast mieć wąty do matki powinien dziewczynę zachęcić, by z zawieszeniem zasad SV zaproponowała mówienie jej ty i gitara<

                Właśnie tak myślę.



                • kora3 Re: per " ty" 13.11.16, 14:15
                  Matti, możemy się złościć na zasady ale to dla nich obojętnesmile. Nie można być z kims trochę ta Ty - wg zasad- tak samo, jak nie da się być trochę w ciąży. Forma "pan/i+imię" to jest forma "trochę na ty" i przez to tak nas razi, gdy używa jej ktoś nieuprawniony, np. telemarketer. Nie razi nas natomiast, gdy używa jej ktoś z kim jesteśmy blisko - nie tak, by mówić sobie "ty", ale też nie tak by zwracać się pani + nazwisko/zawód/ funkcja.
                  Nie jestem bozebroń przeciwnikiem formy "pan/i+ imie" - tylko zwracam uwagę na to, że to poza zasadami SV. To wcale nie równa się niegrzeczne, po prostu jest ze tak powiem poza protokołem smile
    • heniek.8 Re: per " ty" 11.11.16, 19:02
      lepiej za bardzo konserwatywnie niż się wyrywać za bardzo z "ty"
      a że syn uważa? no i co

      chociaż trzeba przyznać że jak się ogląda np. 40-latka i spojrzy na dzisiejsze czasy to rzeczywiście różnica w obyczajach jest ogromna, a to tylko 40 lat minęło, jak jeden dzień
    • baba67 Re: per " ty" 11.11.16, 20:57
      Dobrze robisz, młodzi to lubią, lubia decydowac czy chca być tykani czy nie.
    • firlefanz Re: per " ty" 11.11.16, 23:46
      nie można tego porównywać z sytuacją zawodową (czyli relacją ze studentami).

      problem może być taki, że jeśli wśród jego rówieśników (rozumiem, że Twój syn jest studentem?) jest rozpowszechnione, że rodzice mówią na "ty" do dziewczyn/chłopaków swoich dzieci (nie wiem jakie w tym pokoleniu są zwyczaje smile to może boi się, że Twoje mówienie na "pani" będzie zinterpretowane jako chęć utrzymania dystansu, brak sympatii do jego dziewczyny.
      • dolmadakia Re: per " ty" 12.11.16, 07:57
        Nie, syn już od paru lat studentem nie jest. Natomiast ona- tak. Ma 23. Syn był raz u niej w domu i jej mama od razu mówiła mu po imieniu ( ma 27) no i myślę, że dlatego zostałam tak surowa oceniona. Wydaje mi się, że na mówienie per "ty" zawsze przyjdzie czas, gdy relacje między ludźmi pójdą w bardziej zażyłą stronę. Natomiast w drugą stronę odwrotu nie ma-bo to już afront. Mówię to ogólnie, nie o tym konkretnym przypadku. Dlatego podchodzę dość ostrożnie do tego wszechobecnego tkanina.
        • dolmadakia Re: per " ty" 12.11.16, 07:58
          Miało być: tykania
        • vi_san Re: per " ty" 12.11.16, 08:44
          Słusznie podchodzisz. Ja jestem wrogiem "tykania" i to zarówno na gruncie zawodowym jak i na prywatnym w początkach znajomości, zwłaszcza, gdy nie wiadomo czy dana znajomość w ogóle przetrwa.
        • heniek.8 Re: per " ty" 12.11.16, 09:08
          może różnica 23 i 27 jest tu kluczowa

          u tej dziewczyny w domu, jej koledzy to żaki niebieskie ptaki i to promieniowanie przeszło na twojego syna
          z kolei ty traktujesz jego gości jakby byli życiowo ogarnięci i samodzielni.

          czyli w skrócie efekt aureoli pozytywny i negatywny

          co nie zmienia faktu że jak mówisz do tej studentki 'pani' to nic dyskusyjnego się nie dzieje
          • dolmadakia Re: per " ty" 12.11.16, 09:33
            No, niezupełnie tak jest ,bo dziewczyna nie mieszka w domu, czyli jej koledzy że studiów tam nie bywają (inne miasto) Jej mama jest ode mnie trochę starsza, czyli nie wynika to z jej luzackiego podejścia do życia. Syn mówi, że jest raczej tradycjonalistką jeśli chodzi o ubiór, wygląd, kuchnię i ogólnie styl życia. Trochę inaczej niż ja, bo należę do tych trochę nowocześniejszych i wyglądam na młodszą.
            Ja mogę dziewczynie mówić per ty, ale ona musi to sama wyraźnie powiedzieć- jest młoda, ale w końcu dorosła- sama na siebie zarabia -pracuje i studiuje zaocznie.
            • heniek.8 Re: per " ty" 12.11.16, 10:06
              osobą która zgłosiła tu "problem" jest twój syn (Problem w tym, że syn uważa, że jestem sztywna, bo mówię do niej: pani Olu)

              widzę tutaj taką procedurę:
              1. informujesz syna że chętnie będziesz mówiła "Olu" bez "pani" ale propozycja musi wyjśc od niej
              2. syn przekazuje to Oli
              3. Ola się z tym zgadza albo i nie zgadza (może dla niej to nie jest problem?) i przy następnym spotkaniu mówi do ciebie "proszę mówić do mnie Olu"
    • sid2016 Re: per " ty" 12.11.16, 16:43
      > Zaznaczam, że żadna z osób nie protestuje i nie proponuje innego rozwiązania, więc
      > chyba im to pasuje.

      Jeśli te osoby są sporo młodsze od Ciebie, to nie wypada im.

      > Pracuję jako nauczyciel akademicki i nie przyszłoby mi do głowy mówić studentom
      > po imieniu.

      Ale to nie to samo, co relacje ze znajomymi osób z rodziny.

      Jeśli wolisz formę "pan" "pani" to Twoje prawo - przyjaciołom Twoich dzieci to Ty powinnaś zaproponować przejęcie na "ty", lub nie.

      Btw. co sądzicie o sytuacji, kiedy mam koleżanki, które znam od liceum i podstawówki, ich rodzice znają mnie od dziecka lub nastoletniego wieku i mówią do mnie na ty, ja do nich na pan/pani. Mnie to nie przeszkadza i wydaje się poprawne.
      • dolmadakia Re: per " ty" 12.11.16, 17:21
        To ja też tak mam, ale są to osoby, które znają mnie od dziecka i mamy kontakt względnie stały.
        Tak samo do kolegów moich synów ,których znam od pieluch czy przedszkola czy czasów szkolnych nadal mówię po imieniu. Chodzi o osoby, które się poznaje już jako dorosłe i nie tu chyba znaczenia, że sporo od nas młodsze.
        Zaznaczam, że chętnie będziemy jej mówić po imieniu, ale inicjatywa chyba musi wyjść od niej, nie jest nieśmiała, więc to pewnie kwestia czasu.
    • ewa.tutynska Re: per " ty" 13.11.16, 05:18
      Moim zdaniem dobrze robisz. Zwracanie się na "Pan" jest godne i dostojne.
      • rock-1 Re: per " ty" 16.11.16, 11:52
        Raczej godne i sprawiedliwe, oraz słuszne i zbawienne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka