dolmadakia
11.11.16, 17:24
Mam dorosłego syna,który jakiś czas temu przedstawił nam swoją dziewczynę. Parę razy u nas była i mocowała-jest bardzo w porządku i nie najgorzej się układa. Problem w tym, że syn uważa, że jestem sztywna, bo mówię do niej: pani Olu. W ogóle uważa, że dziwne jest to, że do jego kolegów też zwracam się przez "pan"
Ma jednego kolegę, którego znam od żłobka i rzeczywiście mówię mu po imieniu, ale do jego żony ( którą poznałam już jako osobę dorosłą) nie zwracam się po imieniu, bo z jakiej racji?
Generalnie do osób dorosłych (pełnoletnich) nie zwracam się per "ty". Zaznaczam, że żadna z osób nie protestuje i nie proponuje innego rozwiązania, więc chyba im to pasuje.
Czy postępuję niedobrze?
Czy rzeczywiście teraz do każdej sporo młodszej osoby z automatu mówi się po imieniu? Czy tylko ja jestem taka nie na czasie? Pracuję jako nauczyciel akademicki i nie przyszłoby mi do głowy mówić studentom po imieniu. Zwracam się "pośrednią" formą np. Pani Magdo,panie Łukaszu. W ogóle z obserwacji wnioskuję, że nawet osoby w moim wieku (nie jestem stara) bardzo chętnie wszystkich z automatu "tykają"... chyba naprawdę jestem staroświecka.