flamengista
03.02.09, 19:27
Jestem właśnie po serii kolokwiów z moimi grupami.
Generalnie miałem już doświadczenia z plagiatami, kombinowaniem i ściąganiem.
Dlatego mam dobry system pilnowania przy kolokwiach - ściąganie jest BARDZO
UTRUDNIONE (wiadomo, procederu w 100% ograniczyć się nie da).
Generalnie też jestem bardzo surowy - kto ściąga, wylatuje z 2,0 w pierwszym
terminie - nie ma zmiłuj się.
I tu ciekawe doświadczenie. W latach poprzednich po wyrzuceniu pierwszego
delikwenta grupa się cywilizowała i był spokój. Po prostu rozumieli, że
ściągać się nie opłaca.
A w tym roku w jednej grupie zdarzyło mi się wyrzucić prawie 50% piszących!
Padali jak muchy - mimo, że sąsiad wyleciał, oni dalej próbowali!
Taktyka samobójcza, szczególnie że część z nich miała praktycznie pewne
zaliczenie - ocena z kolokwium była tylko częścią końcowej, za to złapanie
przy ściąganiu dawało "gwarancję" niezdania.
Tu nie chodzi o brak uczciwości i zasad, a o zwykłą głupotę. Dochodzę do
wniosku, że ci nowi mają najwyraźniej oszukiwanie i ściąganie już tak wpojone
od czasów podstawówki, że po prostu nie potrafią inaczej...
W każdym razie bardzo ciekawe zjawisko z dziedziny psychologii społecznej...
Może warto ten fenomen zbadać;)