Dodaj do ulubionych

Dziwny problem...

31.12.05, 00:09
No coz, glupie to jest,ale nie wiem jak to załatwic wiec licze,ze jako wiekszosc z was jest odemnie starsza pomozecie mi.
Mam 17 lat, mieszkam tylko z mamą. Mam wspaniała dziewczyne i we 2 spedzamy sylwestra. Brat tez chce wyjsc, a mama nie pojedzie gdzie miała jechac, ze wzgledu na warunki na drogach. I tu pozostaje odwieczny problem. Przeciez nie zostawimy jej samej w sylwestra...Nikt ze znajomych jak narazie nie zaprosil jej,ja za swojego sylwestra juz zaplacilem, wiec nie ma mowy zebym nie poszedł. W razie czego, brat powiedzial ze zostanie, ale za rok moze byc podobnie. Wstyd mi tak kombinowac i na siłe ja gdzies wkrecac, jak to zrobiłem rok temu. Wiem ze to dziwne, ale prosze o zrozumienie...Smieszy mnie to,czemu nie jest zapraszana (o czym sie dowiedziałem) - ludzie sie boja ze skoro jest samotna, a reszta bedzie w parach to wyniknie jakas niezdrowa wystacja... Dla mnie to załosne, ale teraz nie to jest wazne... Prosze o jakies rozsadne odpowiedzi.
Dziekuje z góry.
Obserwuj wątek
    • kora3 Re: Dziwny problem... 31.12.05, 01:02
      Niestety w Polsce samotna kobieta na impzeto "zagrożenie" w mentalności
      pozostalych .., Aż wstyd, europa i takie coś sad
    • buba011 Re: Dziwny problem... 31.12.05, 01:41
      Wojtek!
      Mimo młodego wieku, trafnie obserwujesz ŻYCIE. Dodam, osoba samotna
      jest "zagrożeniem" dla otoczenia, nieuczciwie byłoby powiedzieć że jest inaczej.
      Spróbuj odpowiedzieć, do kogo podejdzie nieśmiała osoba, gdy musi się o coś
      zapytać lub zaistnieć w grupie: do małżeństwa z trojgiem dzieci, czy do
      atrakcyjnego singla przeciwnej płci? Paradoksalnie, najbardziej okrutny, w
      grupie nie jest lider, ale osoba zagrożona "wykuczeniem" i niską samooceną.
      TY wiesz jak: należałoby postąpić, a jak jest ekonomicznie i wygodnie. Nie
      oczekuj porady. Chyba już zdecydowałeś, oczekujesz od jakiegoś narwańca, choćby
      tylko jedynego ...aprobaty. To Twoje życie. Wybory dopiero przed tobą. Jako
      ludzkość, NASZE WYBORY i dylematy powstały już na POCZĄTKU w Edenie. Dam Tobie
      jednak radę: Przeczytaj uważnie swój "wątek", z pozycji swojej mamy i Twojej
      dziewczyny, być może przyszłej żony, a może trochę się zawstydzisz
      i ...spróbujesz Ty, dać radę, woyytek'owi1988.
      buba
      • kora3 Re: Dziwny problem... 31.12.05, 12:37
        Wiesz co Bubo ?? Przeraziłaś/leś mnie ...Powtarzasz pewnien stereotyp , wiesz ?
        Chyba nietrafniesmile Single wcale najczęsciej nie poluja na mężów i zony innych
        ludzi smile Zwłaszcza jak podobnym sposobem zostaly singlamismile Z obserwacji widze,
        że na cudzych parterów i partnerki poluja zakompleksieni zajęci smile Chyba chcą
        sobie poprawic swój własny wizerunek (a jednak ktoś mnie chce !!!) nie ma
        zresztą reguły ! Wyluczanie ko,keżanki z grona znajomych, bo zostałą singlem
        jest przejawem drobnomieszczństwa, idiotyzmu oraz niestety świadoości swej
        zagrożonej jakże pozycji "lidera" - załosne
        • buba011 Re: Dziwny problem... 31.12.05, 13:33
          Koro!
          Ty nie tylko bardzo szybko piszesz/co widać/, także jeszcze szybciej czytasz
          pisanie innych, co także jaskrawo uwydatniasz w swoich interpretacjach. Nie
          gnaj tak bo nie warto. Obawiam się że wspotkaniu z Tobą "na żywo" nie wielką
          miałbym szanse co kolwiek powiedzieć. Uśmiechnij się trochę, a i w tekstach, co
          innego wyczytasz.
          Pa.
          buba
          • kora3 Re: Dziwny problem... 31.12.05, 17:45
            Ja się bardzo często uśmiecham Bubo (albo Bubie, bo nie wiem smile Pisze nieco
            literowkowo, bo mam nietypową klawiaturę smile może i nie doczytałam, przepraszamsmile
            a na żywo, czesciej słucham niż mówię - taka praca smile
            Miłego Sylwestra i wszystkiego naj w Nowym Roku smile
      • kasikgr Re: Dziwny problem... 02.01.06, 16:02
        No i tu się Bubo nie zgadzamy...
        Przeczytałam wątek Wojtka z pozycji osoby samotnej (wolę mówić: samodzielnej),
        starszej i... zaimponował mi! Pozazdrościłam jego mamie! Pozazdrościłam
        dbałości o drugą osobę, empatii...
        Wojtku - rozumiem Twoje dylematy. Wiem, że już teraz jest "po ptokach" i za
        późno na radę co robić. Proponuję ustrzec się przed taką sytuacją na
        przyszłość. Rozumiem, że nie zabierzesz swojej mamy na swoją imprezę, ale może
        spróbuj ją namówić do towarzyskiego spotkania z innymi Samodzielnymi?
        Na początek - w sieci, a potem w realu? We Wrocławiu jest takie forum na
        stronie plan.pl/wroclaw/forum/ wątek Cytruski.
        Nie warto siedzieć w domu, warto się spotykać.
        Pozdrówka!
    • 3nele Re: Dziwny problem... 01.01.06, 17:16
      Witaj, Woyytek. Twoj problem wcale nie jest dziwny, mysle, ze kazdy dorastajacy
      czlowiek musi kiedys zaczac "dorosle" decydowac w podobnych sytuacjach. Nie
      jestes juz malym dzieckiem nierozlacznie zwiazanym z Matka, stajesz sie
      dojrzalym czlowiekiem i masz moralne prawo organizowac sobie swoje prywatne
      zycie takze BEZ Mamy. Przypuszczam, ze Swieta spedzaliscie rodzinnie razem, a
      teraz na ta sylwestrowa impreze chciales pojsc z dziewczyna, i dobrze.
      PROBLEM to ma natomiast Twoja Mama. Wnioskuje, ze nie jest kobieta wiekowa, nie
      skonczyla pewnie 50 lat.Od Niej samej zalezy, jakich znajomych sobie dobiera i
      z kim sie przyjazni, czy sa wsrod nich ludzie na ktorych moze polegac i
      spontanicznie odwiedzic /nawet w Sylwestra/ gdy nagle poczuje sie samotna lub
      jak w tym wypadku zmienia sie Jej plany. Ty, Woyytek, nie jest odpowiedzialny
      za to, ze Twoja Mama nagle nie ma dokad isc.
      Uwazam, ze sytuacja bylaby inna gdyby Matka byla chora lub niesprawna, czyli
      ograniczalyby Ja okolicznosci zewnatrzne od Niej nie zalezne. Wtedy, byc moze,
      nalezaloby przy Niej posiedziec.
      Napisz prosze jak w koncu wyszlo. Pozdrawiam.
      • woyytek1988 Re: Dziwny problem... 02.01.06, 10:01
        No coz...Wyszło tak, ze ja poszedlem z dziewczyna na sylwestra do tej knajpy, a ona została w domu wraz z bratem. Gdy wrociłem, nie widzialem by była bardzo zawiedziona,ale sadze, ze chcetnie by sie gdzies wybrała. Wsciekly byłem na ta pogode, bo miala jechac na slask i dobrze by sie tam bawiła, ale jeszcze bardziej na ten stereotyp osoby "samotnej". Jednak dalej zastanawiam sie co np w przyszłym roku...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka