Dodaj do ulubionych

łamanie reguł savior-vivre`u

05.05.03, 20:28
Wlasnie przeczytalem w watku o butach ze ZAWSZE nalezy je zdejmowac i NIGDY
nie prosic o ich zdjecie. I ze KAZDE inne zachowanie jest sprzeczne z
savoir`vivrem.
Moje pytanie:
Czy savoir-vivre to dla was kwestia na raz i na zawsze. Czy w zadnym
przypadku nie wolno odejsc od sztywnych regul?

Jesli jestesmy w bardzo eleganckim gronie to zwykle przestrzegamy tych regul,
ale czy jest to tak bardzo sztywny obowiazek nawet w gronie dobrych
przyjaciol? Czy rzeczywiscie savior`vivre krepuje nas az tak mocno. Jak to
jest? Przestrzegacie regul niezaleznie od miejsca, sytuacji, grona dookola,
czy moze czasem pozwalacie sobie na poluzowanie ich gdy jest oczywiste (a
moze to nie jest takie oczywiste) ze nikt nie ma ochoty sie nimi krepowac?
Czy bycie czlowiekiem dobrze wychowanym zalezy od tego czy sie bezwzglednie
zawsze stosuje zasady dobrego zachowania czy moze od tego ze wie sie w jakich
sytuacjach nie nalezy pozwalac sobie na zbyt swobodne zachowanie?
Pozwole sobie na koniec tego watku przytoczyc sygnaturke ktora kiedys mial
jeden z forumowiczow, a ktora mi sie bardzo podobala, niestety w tej chwili
nie pamietam kto to byl, (z gory przepraszam za wykorzystanie bez podania
czyje to ale po prostu nie pamietam). Sygnaturke w kazdym razie stanowil
cytat:
"Klasa jest przestrzegac etykiety, ale lekcewazyc konwenanse" Jerzy Waldorff.
Obserwuj wątek
    • absurd Re: łamanie reguł savior-vivre`u 05.05.03, 23:24
      sumerolog napisał: Czy savoir-vivre to dla was kwestia na raz i na zawsze.
      Czy w zadnym przypadku nie wolno odejsc od sztywnych regul?

      Ależ nie dzielmy włosa na czworo. W pewnych sytuacjach odstępstwa są możliwe,
      a nawet pożądane. Tak choćby jak w przytoczonym przez Ciebie przykładzie w
      wątku o butach.
      Co do cytatu z Waldorffa na temat klasy. Chyba zgodzisz się ze mną, że można
      ją (klasę) zdefiniować także jako umiejętność znalezienia się w każdej
      sytuacji.
      Busolą niech będzie z jednej strony znajomość pewnych reguł, ale z drugiej
      także zdrowy rozsądek. Bo inaczej uwikłamy się w pułapki absurdu wink
      • oka5 Re: savoir vivre 06.05.03, 00:43
        absurd napisał:

        > Busolą niech będzie z jednej strony znajomość pewnych reguł, ale z drugiej
        > także zdrowy rozsądek. Bo inaczej uwikłamy się w pułapki absurdu wink

        Otóż to. Savoir vivre i jego zasady to jedno, a ich przestrzeganie to drugie.
        W wątku o butach napisałam o obowiązującej zasadzie. To, czy ktoś się do niej
        zastosuje, jest jego własnym wyborem. Ja akurat tę zasadę stosuję, co nie
        znaczy, że wszystkie inne też. Myślę, że reguły wypada znać i jeśli już je
        łamać, to świadomie, dlatego chętnie się ich uczę, choć do końca tej nauki
        jeszcze daleko wink. Gorzej, gdy ktoś uparcie brnie w niewiedzę i nie chce
        przyjąć do wiadomości, że zachowuje się niewłaściwie, wtedy do końca życia
        będzie podtykał swoim gościom owe osławione laczki bez względu na
        okoliczności. Ale to już nie moje zmartwienie.
        Wspomnianej wyżej sygnaturki używał Sloggi.
        • sumerolog Re: savoir vivre 07.05.03, 15:42

          > Otóż to. Savoir vivre i jego zasady to jedno, a ich przestrzeganie to drugie.
          > W wątku o butach napisałam o obowiązującej zasadzie. To, czy ktoś się do niej
          > zastosuje, jest jego własnym wyborem. Ja akurat tę zasadę stosuję, co nie
          > znaczy, że wszystkie inne też. Myślę, że reguły wypada znać i jeśli już je
          > łamać, to świadomie, dlatego chętnie się ich uczę, choć do końca tej nauki
          > jeszcze daleko wink. Gorzej, gdy ktoś uparcie brnie w niewiedzę i nie chce
          > przyjąć do wiadomości, że zachowuje się niewłaściwie, wtedy do końca życia
          > będzie podtykał swoim gościom owe osławione laczki bez względu na
          > okoliczności. Ale to już nie moje zmartwienie.
          > Wspomnianej wyżej sygnaturki używał Sloggi.

          Ano własnie. Co w praktyce oznacza, ze w progach mojego domu, ktory - jak
          twierdza Anglicy - jest moja twierdza, kiedy przychodza do mnie dobrzy znajomi,
          moge ich poprosic o zdjecie butow, zdajac sobie sprawe z tego ze nie jest to do
          konca poprawne. Czyli to jednak nie sztywne stosowanie regul w kazdej sytuacji
          warunkuje dobre wychowanie, a raczej znajomosc tychze regul i umiejetnosc
          dostosowania sie do sytuacji okreslonej - jak to bywa - przez zycie. Ciesze
          sie, ze jednak dostalem taka odpowiedz bo po tym poscie z butami zwatpilem...
          PS> Sprawdzilem tez ta sygnaturke, owszem, sloggi. Nawiasem mowiac to swietny
          cytat.
    • kropka Re: łamanie reguł savior-vivre`u 06.05.03, 17:47
      hm... moja prababcia mawiała, że "damą się jest, albo nie. Nie można się tego
      nauczyć, bo damą się rodzi i to zobowiązuje".
      Moja Niania mawiała, że "chłop ze wsi wyjdzie, ale wieś z chłopa nigdy. I nie
      zależy to od miejsca urodzenia" Nie wiem, czy te ważne w moim życiu kobiety
      miały rację. Ale coś w tym jest.
      Taki drobiazg - jak w teatrze widzę chłopaka w rozciągniętym swetrze i w
      dżinsach, to mnie to razi. Raził mnie Kuroń odbierający Order Orła Białego w
      osławionej niebieskiej bluzie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka