Dodaj do ulubionych

SWIADOMOSC A EWOLUCJA

14.09.05, 22:52
Gość portalu: pak napisał(a):

> Czy zaobserwowales kiedykolwiek w swoim zyciu, zeby z niczego albo z
czegos
> prostszego samoistnie powstalo cos bardziej zlozonego w sensie zawartosci
> informacji?
> Zapewne nie. Dlaczego wiec zakladasz, ze swiadomosc jest wyjatkiem?

Czym w takim razie jest ewolucja?
Chyba nie bedziesz zaprzeczal,ze istnieje?
Nie kazdy ma taka sama swiadomosc siebie i otaczajacego go swiata,mimo ze
kazdy z nas jest czlowiekiem.
Swiadomosc rosnie wraz z ewolucja.
Obserwuj wątek
    • vacia Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA 15.09.05, 13:14
      maksimum napisał:

      > Gość portalu: pak napisał(a):
      >
      > > Czy zaobserwowales kiedykolwiek w swoim zyciu, zeby z niczego albo z
      > czegos
      > > prostszego samoistnie powstalo cos bardziej zlozonego w sensie zawartosci
      >
      > > informacji?
      > > Zapewne nie. Dlaczego wiec zakladasz, ze swiadomosc jest wyjatkiem?
      >
      > Czym w takim razie jest ewolucja?
      > Chyba nie bedziesz zaprzeczal,ze istnieje?
      > Nie kazdy ma taka sama swiadomosc siebie i otaczajacego go swiata,mimo ze
      > kazdy z nas jest czlowiekiem.
      > Swiadomosc rosnie wraz z ewolucja.

      Dla wielu wykształconych ludzi ewolucja to tylko jedna z wielu nieudowodnionych
      teorii.
      Tal jak Pak słusznie zauważył, małoprawdopodobne jest aby coś tak złożonego jak
      ludzka świadomość powstała z czegoś prostrszego.
      Wiarygodne jest wyjaśnienie , że to świadomy Bóg obdarzył ludzi świadomością i
      tak donosi Biblia Księga Rodzaju 1:27
      • facet123 Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA 15.09.05, 13:15
        > Wiarygodne jest wyjaśnienie , że to świadomy Bóg obdarzył ludzi świadomością
        i
        > tak donosi Biblia Księga Rodzaju 1:27

        Bardzo interesujące użycie słowa "wiarygodne"...
        • mikronezja Bardzo interesujące użycie sł. ''wykształcony" 15.09.05, 13:54
          "Dla wielu wykształconych ludzi ewolucja to tylko jedna z wielu
          nieudowodnionych teorii."
          • maksimum Re: Bardzo interesujące użycie sł. ''wykształcony 15.09.05, 23:17
            Polska miala dosc duze opoznienia w stosunku do krajow zachodnich w ksztalceniu
            ludzi,wiec zaczeto nadrabiac iloscia.
          • arcykr Re: Bardzo interesujące użycie sł. ''wykształcony 16.09.05, 09:22
            mikronezja napisał:

            > "Dla wielu wykształconych ludzi ewolucja to tylko jedna z wielu
            > nieudowodnionych teorii."
            Wg. Karla Poppera teorii naukowej nie można udowodnić, można ją tylko obalić.
            • maksimum Re: Bardzo interesujące użycie sł. ''wykształcony 16.09.05, 14:42
              arcykr napisał:

              > mikronezja napisał:
              >
              > > "Dla wielu wykształconych ludzi ewolucja to tylko jedna z wielu
              > > nieudowodnionych teorii."
              > Wg. Karla Poppera teorii naukowej nie można udowodnić, można ją tylko obalić.

              Nie znam czlowieka!
              --------------------------------------------------------------------------------
              jest skostniałą i w dużym stopniu błędną ideologią, co spowodowało zerwanie ze
              Stowarzyszeniem. W trakcie studiów Popper miał też okazję zapoznać się z
              poglądami Freuda poprzez wakacyjne praktyki prowadzone przez jednego z
              bezpośrednich uczniów Freuda. Podobnie, jak to było z marksizmem, Karl nabrał
              bardzo szybko krytycznego dystansu do bardzo popularnej wtedy w Wiedniu
              psychoanalizy. W trakcie studiów zaczął się też bardzo żywo interesować
              współczesną fizyką, często chodząc na wykłady przyjeżdżających do Wiednia
              naukowców z całego świata. Szczególnie silne wrażenie wywarł na nim wykład
              Alberta Einsteina, w którym Einstein określił dokładnie eksperyment, który
              dowiódłby niesłuszności jego teorii względności.
              --------------------------------------------------------------------------------
              • losiu4 Re: Bardzo interesujące użycie sł. ''wykształcony 21.09.05, 15:22
                maksimum napisał:

                > Karl nabrał bardzo szybko krytycznego dystansu do bardzo popularnej wtedy w
                > Wiedniu psychoanalizy

                patrz pan, jaki madry człowiek :)

                Pozdrawiam

                Losiu
            • marcinlet Re: Bardzo interesujące użycie sł. ''wykształcony 16.09.05, 19:22
              arcykr napisał:

              > Wg. Karla Poppera teorii naukowej nie można udowodnić, można ją tylko obalić.
              Jako, że obalenie teorii jest tym samym co udowodnienie jej negacji (teorii
              przeciwnej) Popper mylił się.
              • arcykr Re: Bardzo interesujące użycie sł. ''wykształcony 20.09.05, 08:50
                Zaprzeczenie teorii nie jest teorią, bo zaprzeczenie koniunkcji zdań jest
                alternatywą (a nie koniunkcją) zaprzeczeń.
                • Gość: Marcinlet Falsyfikacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.05, 09:31
                  Ale i tak metodologia Poppera nie jest za dobra. Nie da się sprawdzić
                  wszystkich hipotez i próbować je falsyfikować, bo jest ich po prostu za dużo.
                  Wiele teorii odrzucamy jako oczywiście fałszywe i w ogóle nie zasługujące na
                  sprawdzenie. Ja mogę mieć teorię, że jak się zatańczy przed kioskiem to
                  dostanie się za darmo gazetę - można to sfalsyfikować, ale tylko idiota będzie
                  to robił. To oczywiście skrajny przykład, ale na pewno są w nauce takie
                  przykłady kiedy teorię po prostu odrzuca się na "zdrowy rozsądek", nie bawiąc
                  się w falsyfikowanie.
                  Żadna teoria nie zostaje też odrzucona kiedy nie ma innej, lepszej. Nie ma w
                  nauce bezkrólewia. Uczeni starają się rozbudowywać teorie zamiast je obalać.
                  Dążą oni do rozwiązywania na ich gruncie problemów przez nie zrodzonych i
                  mających szanse na rozstrzygnięcie, nie zaś do poszukiwania zagadnień, które w
                  ich ramach rozwiązać się nie dadzą. Starają się więc raczej bronić za pomocą
                  rozmaitych zabiegów swych teorii przed negatywnym werdyktem pojawiających się
                  anomalii, które zawsze dają znać o sobie, i mają nadzieję, że się wreszcie z
                  nimi uporają za pomocą swych dotychczasowych narzędzi, a więc nie porzucają ich
                  natychmiast, gdy tylko jakieś doświadczenie im zaprzeczy.
                  Falsyfikacja przyczynia się do wylania dziecka z kąpielą. Np. psychoanaliza: wg
                  Poppera nie jest naukowa, nie można jej sfalsyfikować. Psychoanaliza pozwala
                  jednak zrozumieć wiele spraw związanych z naszymi nieświadomymi przeżyciami (co
                  nie potrafią inne kierunki psychologii), więc nie da się z niej ot tak
                  zrezygnować.
                  Jak naukowcy odrzucą jakąś starą teorię, to mówią, że jest nienaukowa. Nie jest
                  to więc już sfalsyfikowana teoria naukowa, ale w ogóle nie jest naukowa.
                  Kolejne pytanie: założmy, że wszystkie sposoby falsyfikacji hipotezy nie
                  powiodły się. Mamy więc przyjąć teorię? Ale skąd wiemy, że wyczerpaliśmy
                  wszystkie sposoby falsyfikacji? Zawsze można wymyślić kolejny, tak więc
                  naukowiec ma marnować całe życie na wymyślanie sposobów falsyfikacji?
                  Nic się nie dzieje w próżni, jeśli hipoteza zostanie sfalsyfikowana, to nie
                  musi to być jej wina, ale różnych pobocznych spraw: wstępnych założeń, warunków
                  laboratoryjnych, innych twierdzeń, jakichś czynników zakłócających.
                  Popper opisywał raczej pewien idealny model nauki niż jej rzeczywistą praktykę.
                  • arcykr Re: Falsyfikacja 22.09.05, 10:10
                    > Jak naukowcy odrzucą jakąś starą teorię, to mówią, że jest nienaukowa.
                    Niekoniecznie.

                    Np. psychoanaliza: wg
                    >
                    > Poppera nie jest naukowa, nie można jej sfalsyfikować. Psychoanaliza pozwala
                    > jednak zrozumieć wiele spraw związanych z naszymi nieświadomymi przeżyciami
                    (co> nie potrafią inne kierunki psychologii), więc nie da się z niej ot tak
                    > zrezygnować.
                    Nie wszystko, z czego nie potrafimy zrezygnować, jest naukowe.

                    > Kolejne pytanie: założmy, że wszystkie sposoby falsyfikacji hipotezy nie
                    > powiodły się.
                    Sptkałem sie na łamach "Świata Nauki" z zasadą naukowców "nie będę mówił o
                    wszystkim".

                    Mamy więc przyjąć teorię? Ale skąd wiemy, że wyczerpaliśmy
                    > wszystkie sposoby falsyfikacji?
                    Rzecz w tym, że nie wiemy, dlatego nauka jest tworem ciągle ewoluującym.

                    Zawsze można wymyślić kolejny, tak więc
                    > naukowiec ma marnować całe życie na wymyślanie sposobów falsyfikacji?
                    Jego wybór. Kariera naukowa pełna jest ryzyka.

                    > Nic się nie dzieje w próżni, jeśli hipoteza zostanie sfalsyfikowana, to nie
                    > musi to być jej wina, ale różnych pobocznych spraw: wstępnych założeń,
                    warunków laboratoryjnych, innych twierdzeń, jakichś czynników zakłócających.
                    To trzeba porządnie wykonywac doświadczenia i obserwacje i eliminować czynniki
                    zakłócające.

                    > Popper opisywał raczej pewien idealny model nauki niż jej rzeczywistą praktykę.
                    Czyli pisał o tym, jaka nauka powinna być.
                    • Gość: Marcinlet Re: Falsyfikacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.05, 09:12
                      arcykr napisał:
                      > > Kolejne pytanie: założmy, że wszystkie sposoby falsyfikacji hipotezy nie
                      > > powiodły się.
                      > Sptkałem sie na łamach "Świata Nauki" z zasadą naukowców "nie będę mówił o
                      > wszystkim".
                      Zaraz, uczciwość badacza nakazuje wypróbować wszystkie, nawet jak najbardziej
                      absurdalne pomysły. Przynajmniej w idealnym świecie Poppera. ; )
                      > Mamy więc przyjąć teorię? Ale skąd wiemy, że wyczerpaliśmy
                      > > wszystkie sposoby falsyfikacji?
                      > Rzecz w tym, że nie wiemy, dlatego nauka jest tworem ciągle ewoluującym.
                      W nauce nie ma jakiejś ciągłej ewolucji, od falsyfikacji do falsyfikacji. Kuhn
                      uważał, że mamy do czynienia z rewolucyjną zmianą paradygmatów.

                      > > Nic się nie dzieje w próżni, jeśli hipoteza zostanie sfalsyfikowana, to n
                      > ie
                      > > musi to być jej wina, ale różnych pobocznych spraw: wstępnych założeń,
                      > warunków laboratoryjnych, innych twierdzeń, jakichś czynników zakłócających.
                      > To trzeba porządnie wykonywac doświadczenia i obserwacje i eliminować czynniki
                      > zakłócające.
                      Doświadczenia wykonują ludzie (bo naukowcy to tacy sami ludzie jak wszyscy),
                      warunki nigdy nie są idealne. Skąd w ogóle naukowiec ma pewność, że wykonał
                      wszystko dobrze? Zawsze może czegoś nie zauważyć. Wcale nie musi być w tym jego
                      wina.
                      > > Popper opisywał raczej pewien idealny model nauki niż jej rzeczywistą pra
                      > ktykę.
                      > Czyli pisał o tym, jaka nauka powinna być.
                      Nauka świetnie sobie radzi taka jaką jest.
                      Przy okazji, czy teoria, że w Polsce mieszkają same dziewice jest naukowa?
                      Można ją sfalsyfikować.
                      Jest też kompletnym bezsensem falsyfikować teorię, kiedy nie ma się innej,
                      lepszej. Tak jak pisałem w nauce nie ma bezkrólewia.
                      • arcykr Re: Falsyfikacja 23.09.05, 17:10
                        Gość portalu: Marcinlet napisał(a):

                        > Zaraz, uczciwość badacza nakazuje wypróbować wszystkie, nawet jak najbardziej
                        > absurdalne pomysły.
                        Nie, ponieważ to jest sprzeczne ze społecznym pochodzeniem środków na badania.
                        Powinny one być wydawane zgodnie z zasadami pewnej "ekonomii".

                        Przynajmniej w idealnym świecie Poppera. ; )
                        Dlaczego?

                        > W nauce nie ma jakiejś ciągłej ewolucji, od falsyfikacji do falsyfikacji. Kuhn
                        > uważał, że mamy do czynienia z rewolucyjną zmianą paradygmatów.
                        Nauka to nie tyylko paradygmaty ale też codzienne, robocze hipotezy.
                        >

                        > Doświadczenia wykonują ludzie (bo naukowcy to tacy sami ludzie jak wszyscy),
                        > warunki nigdy nie są idealne.
                        Dlatego doświadczenia należy powtarzać.

                        Skąd w ogóle naukowiec ma pewność, że wykonał
                        > wszystko dobrze? Zawsze może czegoś nie zauważyć. Wcale nie musi być w tym
                        jego wina.
                        Ale powinien się starać.

                        > > Czyli pisał o tym, jaka nauka powinna być.
                        > Nauka świetnie sobie radzi taka jaką jest.
                        Bo naukowcy stosują się do postulatów falsyfikowalności.

                        > Jest też kompletnym bezsensem falsyfikować teorię, kiedy nie ma się innej,
                        > lepszej.
                        To zachęca do tworzenia lepszej teorii.
                        • Gość: Marcinlet Re: Falsyfikacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.05, 09:23
                          arcykr napisał:

                          > Gość portalu: Marcinlet napisał(a):
                          >
                          > > Zaraz, uczciwość badacza nakazuje wypróbować wszystkie, nawet jak najbard
                          > ziej
                          > > absurdalne pomysły.
                          > Nie, ponieważ to jest sprzeczne ze społecznym pochodzeniem środków na badania.
                          > Powinny one być wydawane zgodnie z zasadami pewnej "ekonomii".
                          Właśnie o to mi dokładnie chodziło. "Idealny" model nauki jest niewykonalny.
                          Metodologia naukowa też powinna być "ekonomiczna".
                          > Przynajmniej w idealnym świecie Poppera. ; )
                          > Dlaczego?
                          No bo Popper by chciał, żeby każdą hipotezę falsyfikować i w ogóle zbadać czy
                          jest to możliwe. Jak każdą to każdą.

                          > > Doświadczenia wykonują ludzie (bo naukowcy to tacy sami ludzie jak wszysc
                          > y),
                          > > warunki nigdy nie są idealne.
                          > Dlatego doświadczenia należy powtarzać.
                          Nawet jeśli np. 2 doświadczenia dadzą 2 takie same wyniki to może być
                          spowodowane, że zostały wykonane w takim samym lub 2 takich samych
                          niedoskonałych laboratoriach.

                          > > > Czyli pisał o tym, jaka nauka powinna być.
                          > > Nauka świetnie sobie radzi taka jaką jest.
                          > Bo naukowcy stosują się do postulatów falsyfikowalności.
                          To czy fizyka Einsteina sfalsyfikowała fizykę Newtona? Ja się spotkałem z
                          twierdzeniem, że ją "uzupełnia". Ale wg Newtona prędkość jest względna, w tym
                          więc i prędkość światła. Wg Einsteina prędkość światła jest stała. Jest więć
                          sprzeczność.
                          A teoria ewolucji, niewątpliwie naukowa, jest falsyfikowalna czy nie?
                          Doktryna, że każde zdarzenie ma przyczynę. Naukowcy jakby nie pozwalają na jej
                          falsyfikację. Wszelkie niepowodzenia w poszukiwaniu przyczyny jakiegoś zjawiska
                          nie zostają uznane za sfalsyfikowanie tej doktryny. Nawet w przypadku fizyki
                          kwantowej naukowcy mówią jedynie, ze pojęciom przyczyny i skutku brak jest
                          tutaj mocy wyjaśniającej.
                          > > Jest też kompletnym bezsensem falsyfikować teorię, kiedy nie ma się innej
                          > ,
                          > > lepszej.
                          > To zachęca do tworzenia lepszej teorii.
                          Tylko jak długo na to trzeba czekać? Sam pisałeś o "ekonomii".

                          W nauce nie ma jakiejś ciągłej ewolucji, od falsyfikacji do falsyfikacji.
                          > Kuhn
                          > > uważał, że mamy do czynienia z rewolucyjną zmianą paradygmatów.
                          > Nauka to nie tyylko paradygmaty ale też codzienne, robocze hipotezy.
                          Czyli jest ten "ciągły rozwój" czy nie? Robocze hipotezy powstają w ramach
                          jakiejś teorii, naukowiec nie zastanawia się nad teorią, ale przyjmuje ją
                          zakładająć jej prawdziwość. Po prostu rozbudowuje teorię z większą precyzją.
                          Zalicza się to wg Kuhna do nauki "normalnej".
                          Czasem jest rewolucja naukowa, "nauka rewolucyjna" wg Kuhna. Jest gdy okazuje
                          się, że istniejące teorie są wysoce niezadowalające. Przez jakiś czas wiele
                          teorii może rywalizować, trwa to do chwili aż jedna teoria zaczyna być
                          preferowana względem innych. Ale zmiana teorii nie jest tylko powodowana suchą
                          metodologią badań, ale też czynnikami społecznymi, ideologicznymi itp.
                          Uczeni starają się rozbudowywać istniejące teorie niż nieustannie je
                          obalać.Dążą oni do rozwiązywania na ich gruncie problemów przez nie zrodzonych
                          i mających szanse na rozstrzygnięcie, nie zaś do poszukiwania zagadnień, które
                          w ich ramach rozwiązać się nie dadzą.
                          Falsyfikacja nie jest żadnym istotnym kryterium naukowości. Gdyby tak było, to
                          teoria, że Mars jest z sera byłaby naukowa, bo można przynajmniej w teorii tam
                          polecieć i poddać ją falsyfikacji.
                          • Gość: Karol Sabath Re: Falsyfikacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.05, 20:57
                            > Falsyfikacja nie jest żadnym istotnym kryterium naukowości. Gdyby tak było,
                            > to teoria, że Mars jest z sera byłaby naukowa, bo można przynajmniej w teorii
                            > tam polecieć i poddać ją falsyfikacji.
                            Falsyfikowalność (przynajmniej potencjalna) JEST WARUNKIEM rozpatrywania
                            hipotezy jako naukowej. Nie jest jedynym kryterium, ale niespełnienie tego
                            wstępnego warunku w ogóle sprawia, że nie ma o czym dalej mówić. Innymi słowy,
                            hipotezę, że Mars jest zbudowany z sera można uznać za przykład testowalnej
                            hipotezy, ale możemy ją na wstępie odrzucić, bo już dysponujemy danymi (z
                            próbników), które mówią o tym, że Mars jest z kamienia. Wcześniej - przed
                            lotami kosmicznymi - można by ten budulec Marsa uważać za skrajnie
                            nieprawdopodobny - np. dlatego, ze do produkcji sera potrzebne jest mleko, a
                            krowy tonęłyby w serowej powierzchni planety, itd. Natomiast nietestowalna, a
                            przez to nienaukowa, byłaby np. teza, że Bóg stworzył Marsa z substancji sera,
                            ale dla niepoznaki zmienił jego formę substancjalną w formę czerwonawych skał
                            (jak podczas Przeistoczenia po wypowiedzeniu określonej formuły przez
                            uprawnioną (wyświęconą) osobę (koniecznie płci męskiej) hostia i wino stają się
                            substancjalnie prawdziwymi Ciałem i Krwią Chrystusa, zachowując absolutnie
                            wszystkie obserwowalne aspekty zbożowego opłatka i sfermentowanego soku z
                            winogron = zasadnicza zmiana substancji nie ma żadnych obserwowalnych
                            empirycznie korelatów). Na gruncie filozofii neotomistycznej taka przemiana
                            bytu polegająca na całkowitej zmianie jego substancji (transsubstancjacji) przy
                            dokładnie zerowych zmianach wszystkich parametrów empirycznych jest możliwa.
                            Ale jest nietestowalna: mimo tak dramatycznej różnicy substancji i "istotowej
                            natury" nie ma żadnego - choćby możliwego do pomyślenia - sposobu odróżnienia
                            hostii konsekrowanych od niekonsekrowanych - jeśli się z góry nie wie, które
                            miał na myśli kapłan odprawiający mszę. Podobnie nie dałoby się - z założenia -
                            sfalsyfikować hipotezy, że Mars jest istotowo/substancjalnie z sera, ale o
                            formie substancjalnej skały. Dopiero taka hipoteza byłaby kompletnie nienaukowa
                            (a nie tylko naiwna czy sprzeczna z faktami, a więc w oczywisty sposób fałszywa
                            już w chwili postawienia). Także dlatego nauki empiryczne nie mogą posługiwać
                            się tomizmem (czy szerzej: arystotelesowską koncepcją bytów) jako swoją
                            podstawą filozoficzną, bo na takim gruncie nie da się rozstrzygać o słuszności
                            różnych alternatywnych hipotez, jeśli absolutnie nie da się sprawdzić ich
                            przewidywań (odróżnić pozytywnego od negatywnego wyniku eksperymentu).
                            • arcykr Re: Falsyfikacja 25.09.05, 13:17
                              Zestawienie Marsa zbudowanego z sera z tajemnicą Eucharystii jest moim zdaniem
                              obraźlize dla tej ostatniej.
                              • maksimum Re: Falsyfikacja 25.09.05, 15:36
                                arcykr napisał:

                                > Zestawienie Marsa zbudowanego z sera z tajemnicą Eucharystii jest moim zdaniem
                                > obraźlize dla tej ostatniej.

                                Mnie tez to troche zniesmaczylo.
                                • Gość: Karol Sabath Re: Falsyfikacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.05, 16:45
                                  > > Zestawienie Marsa zbudowanego z sera z tajemnicą Eucharystii jest moim
                                  > > zdaniem obraźlize dla tej ostatniej.
                                  > Mnie tez to troche zniesmaczylo.
                                  Zniesmaczonych przepraszam.
                                  Musiałem użyć serowego Marsa, bo taki przykład padł. Ponieważ kard. Schoenborn
                                  nawoływał niedawno do prymatu doktryny kościoła katolickiego jako wyznacznika
                                  prawdziwości teorii naukowych (dopuszczalnych interpretacji faktów
                                  empirycznych), chciałem pokazać, że tomizm - filozoficzny fundament doktryny
                                  Kościoła katolickiego - jest niefalsyfikowalny, a przez to nie nadaje się do
                                  zastosowania przez naukowców w zakresie przyrodoznawstwa. Ponieważ uznałem, że
                                  czyta nas sporo osób o różnym przygotowaniu, nie mogłem zakładać powszechnej
                                  znajomości arystotelesowskiej teorii bytu (ani jej Tomaszowej wersji), a nie
                                  chciałem rozdymać postu do wykładu. Postanowiłem więc odwołać się do takiego
                                  przykładu tomistycznego opisu świata, który powinien być znany większości
                                  czytelników - a więc transsubstancjacji podczas Eucharystii. Jeżeli mój opis
                                  tego, jak w świetle tomizmu nalezy rozumieć dogmat o rzeczywistej,
                                  substancjalnej (a nie jak w innych kościołach - symbolicznej) przemianie hostii
                                  i wina w Ciało i Krew Chrystusa zawiera merytoryczne błędy, proszę mnie
                                  skorygować. Jeżeli opis jest rzetelnym oddaniem doktryny, proszę się nie
                                  krzywić. Jeśli kogoś ten przykład razi, proszę podać lepszy, a neutralny wobec
                                  uczuć religinych. Przypomnę, że wcześniej padały tu np. oskarżenia, że Darwin
                                  jest winny holocaustu i inne tego typu sformułowania, i nie słyszałem zgodnego
                                  chóru oburzenia. Czyżby większe zgorszenie budziło zestawienie obok siebiedwóch
                                  analogicznie nietestowalnych hipotez "materiałowych" niż oskarżenie o
                                  ludobójstwo człowieka, który na tle współczesnych wyróżniał się wyjątkową
                                  otwartością na ludzi innych kultur i "ras"? Powtórzę: a) czy mój post zawierał
                                  błedy merytoryczne w opisie tomistycznego rozumienia transsubstancjacji
                                  (jakie)? b) czy jest ona testowalna = naukowa? c) czy porównywane tezy nie mają
                                  identycznej struktury? d) czy jest lepszy, powszechnie znany przykład
                                  ilustrujący stanowisko arystotelizmu/tomizmu nadający się jako analog serowego
                                  Marsa?
                                  • arcykr Re: Falsyfikacja 27.09.05, 10:10
                                    Nie tylko rozum się liczy - uczucia również.
                                  • mikronezja Może przedmówcy ... 26.10.05, 01:47
                                    nie lubią sera ?
                                    • maksimum Re: Może przedmówcy ... 26.10.05, 03:05
                                      Ja lubie,szczegolnie zolty.
                          • arcykr Re: Falsyfikacja 25.09.05, 11:44
                            Gość portalu: Marcinlet napisał(a):

                            > No bo Popper by chciał, żeby każdą hipotezę falsyfikować i w ogóle zbadać czy
                            > jest to możliwe. Jak każdą to każdą.
                            Na jakiej podstawie uważasz, że by tak chciał?

                            > > Dlatego doświadczenia należy powtarzać.
                            > Nawet jeśli np. 2 doświadczenia dadzą 2 takie same wyniki to może być
                            > spowodowane, że zostały wykonane w takim samym lub 2 takich samych
                            > niedoskonałych laboratoriach.
                            Chodziło mi o więcej razy.

                            > To czy fizyka Einsteina sfalsyfikowała fizykę Newtona?
                            Można tak uważać.

                            > A teoria ewolucji, niewątpliwie naukowa, jest falsyfikowalna czy nie?
                            Popper początkowo myślał, że nie, ale zminił zdanie.

                            > Tylko jak długo na to trzeba czekać? Sam pisałeś o "ekonomii".
                            Tymczasowo można stwierdzić, że sie nie wie, jaka teoria jest prawdziwa.
              • losiu4 Re: Bardzo interesujące użycie sł. ''wykształcony 21.09.05, 15:24
                marcinlet napisał:

                > Jako, że obalenie teorii jest tym samym co udowodnienie jej negacji

                ?!?!?!?!?!?!

                Pozdrawiam

                Losiu
                • Gość: Marcinlet Re: Bardzo interesujące użycie sł. ''wykształcony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.05, 09:55
                  losiu4 napisał:

                  > marcinlet napisał:
                  >
                  > > Jako, że obalenie teorii jest tym samym co udowodnienie jej negacji
                  >
                  > ?!?!?!?!?!?!
                  >
                  > Pozdrawiam
                  >
                  > Losiu
                  Dane podważające hipotezę potwierdzają tym samym jej negację, czyli ich
                  kwalifikacja zależy od przyjętego punktu widzenia. Oczywiście to już dotyczy
                  pojedyńczych twierdzeń, a nie ich uporządkowanych zbiorów.
                  • arcykr Re: Bardzo interesujące użycie sł. ''wykształcony 22.09.05, 10:04
                    Ale teorie to uporządkowane zbiory.
                    • Gość: Marcinlet Re: Bardzo interesujące użycie sł. ''wykształcony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.05, 12:23
                      To właśnie poprawiam i uściślam: chodzi mi o pojedyńcze, proste twierdzenia,
                      nie całe teorie.
                      Np. zakładam, że Ziemia stoi w miejscu.
                      Falsyfikuję to, więc Ziemia nie stoi w miejscu.
                      Skoro nie stoi w miejscu, to się porusza.
                      Potwierdziłem więc hipotezę, że Ziemia się porusza.
                      Czyli falsyfikacja jednego zdania to weryfikacja przeciwnego, kwestia
                      przyjętego punktu widzenia.
                      • Gość: Karol Sabath Re: Bardzo interesujące użycie sł. ''wykształcony IP: *.pgi.waw.pl 22.09.05, 14:32
                        > Np. zakładam, że Ziemia stoi w miejscu.
                        > Falsyfikuję to, więc Ziemia nie stoi w miejscu.
                        > Skoro nie stoi w miejscu, to się porusza.
                        > Potwierdziłem więc hipotezę, że Ziemia się porusza.
                        > Czyli falsyfikacja jednego zdania to weryfikacja przeciwnego, kwestia
                        > przyjętego punktu widzenia.
                        Po pierwsze, rzadko mamy do wyboru tylko dwie możliwości. Np. w przykładzie z
                        Ziemią jej ruchomość lub nieruchomość zależy od przyjętego układu odniesienia.
                        Po drugie, jeśli ktoś się uprze, będzie kwestionował falsyfikację aż do
                        upadłego (podważając np. uczciwość obserwatora)... Niedawno był tu na forum
                        podany link do chrześcijańskiej strony broniącej geocentryzmu...
                      • arcykr Re: Bardzo interesujące użycie sł. ''wykształcony 25.09.05, 11:47
                        Gość portalu: Marcinlet napisał(a):

                        > To właśnie poprawiam i uściślam: chodzi mi o pojedyńcze, proste twierdzenia,
                        > nie całe teorie.
                        Ale Popperowi chodziło o kryterium naukowości całych systemów takich jak teoria
                        względności czy marksizm.
          • Gość: kpsting Re: Bardzo interesujące użycie sł. ''wykształcony IP: 12.152.252.* 21.01.07, 21:55
            > "Dla wielu wykształconych ludzi ewolucja to tylko jedna z wielu
            > nieudowodnionych teorii."
            >

            "ergo, ci ludzie nie sa wystarczajaco wyksztalceni."
            • maksimum Re: Bardzo interesujące użycie sł. ''wykształcony 24.01.07, 04:29
              Gość portalu: kpsting napisał(a):

              > > "Dla wielu wykształconych ludzi ewolucja to tylko jedna z wielu
              > > nieudowodnionych teorii."

              Oczywiscie chodzi tu o tzw "wyksztalcona" lewice.Czyli pierwsze pokolenie
              ludzi,ktorzy kupili sobie doplom jakiejs trzeciorzednej uczelni.
              Calkiem mozliwe,ze poslanka Beger zacznie studiowac,bo Marysia Walesa juz sie
              na studia zapisala.

              > "ergo, ci ludzie nie sa wystarczajaco wyksztalceni."

              Oni po prostu wiedza swoje,a to trzeciorzedne wyksztalcenie ma tylko potwierdzic
              to,o czym sa od dawna przekonani.
      • madcio Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA 15.09.05, 15:29
        W świecie nauki ewolucja jest FAKTEM, równie pewnym i jasnym jak to, że Ziemia
        jest okrągła. Jesli ktoś ma z powodów religijnych z tym kłopot, cóż, to JEGO
        problem.

        Rzeczywistość jest taka jaka jest, a nie taka jaką byś chciała, żeby była.
        • vacia Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA 16.09.05, 10:25
          madcio napisał:

          > W świecie nauki ewolucja jest FAKTEM, równie pewnym i jasnym jak to, że Ziemia
          > jest okrągła. Jesli ktoś ma z powodów religijnych z tym kłopot, cóż, to JEGO
          > problem.
          >
          > Rzeczywistość jest taka jaka jest, a nie taka jaką byś chciała, żeby była.

          Dlaczego nie znaleziono szczątków stadia przejściowego między gatunkami : rybo-
          płazów, gado-ptaków, ptako-ssaków?
          Nie znaleziono bo nie istnieją.
          Skoro nie istnieją to teoria ewolucji ma dziury, których nikt i nic nie jest w
          stanie wypełnić.
          Rzeczywistość jest taka jaka jest a nie taka jaką chcieliby mieć ewolucjoniści.
          Pzdrawiam.
          • Gość: paleontolog Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA IP: *.pgi.waw.pl 16.09.05, 16:43
            vacia napisała:
            > Dlaczego nie znaleziono szczątków stadia przejściowego między gatunkami:
            > rybo-płazów,

            Można się z nimi zapoznać w dowolnym podreczniku paleontologii kręgowców, albo
            online, np. na stronie
            www.palaeos.com/Vertebrates/Units/140Sarcopterygii/140.100.html#Sarcopter
            ygii (i nastepnych podstronach aż do kladu Tetrapoda).
            Tamże liczne linki.

            > gado-ptaków,

            Strona www.palaeos.com/Vertebrates/Units/340Theropoda/340.000.html i
            nasttępne, aż do kladu Aves.

            > ptako-ssaków?
            > Nie znaleziono bo nie istnieją.

            Te ostatnie rzeczywiście nie istnieją, bo ssaki nie pochodzą przecież od
            ptaków, tylko od tzw. gadów ssakokształtnych!!!

            Przodkowie ssaków: www.palaeos.com/Vertebrates/Units/Unit390/000.html i
            następne strony do Therapsida i dalej do Mammalia


            > Skoro nie istnieją to teoria ewolucji ma dziury, których nikt i nic nie jest
            w
            > stanie wypełnić.

            Wypełniają ją liczne znaleziska kopalne - co latwo sprawdzić (por. wyżej).

            > Rzeczywistość jest taka jaka jest a nie taka jaką chcieliby mieć
            ewolucjoniści.

            Rzeczywistość jest taka jaka jest a nie taka jaką chcieliby mieć kreacjoniści.
            Nietety, świadkowie Jehowy (i inne fundamentalistyczne grupy wyznaniowe) celują
            w filtrowaniu informacji docierającej do wyznawców...
            • xv123 Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA 16.09.05, 19:00
              Gość portalu: paleontolog napisał(a):

              > Wypełniają ją liczne znaleziska kopalne - co latwo sprawdzić (por. wyżej).>
              >
              > Rzeczywistość jest taka jaka jest a nie taka jaką chcieliby mieć
              kreacjoniści.
              > Nietety, świadkowie Jehowy (i inne fundamentalistyczne grupy wyznaniowe)
              celują> w filtrowaniu informacji docierającej do wyznawców...

              Niestety nie mam przygotowania ani w dziedzinie biologii ani paleontologii
              ale chyba nie zaprzeczysz, że zdarzają się przypadki fałszowania wykopalisk i
              fałszerstw w nauce, pozatym nauka też się zmienia , tak więc nie wiemy co
              jeszcze w przyszłości poznamy nowego o naszej rzeczywistości i czy będzie to
              harmonizowało z Biblią.
              Pozatym jak powstało życie?
              Jeśli ewolucja jest według Ciebie faktem to trwa ona nadal, jakie są prognozy
              co jeszcze powstanie?
              Przecież to powinno być proste dla ewolucjonistów aby na postawie tego co
              według nich już nastąpiło przewidzieć zmiany w przyszłości i to odległej
              przyszłości?
              Nawet kościół katolicki nie uznał ewolucji za udowodnioną a Ty piszesz że
              jakieś fundamentalistyczne wyznania filtruja informacje dochodzące do wyznawców.
              To naturalne jest , że człowiek wierzący w Boga jest za poznawaniem prawdy
              obojętnie jakiej dziedziny ta prawda miałaby dotyczyć.
              Tak więc ewentualne filtrowanie informacji raczej mogłoby pochodzić od naukowców
              żądnych bardziej swojej sławy niż wierności prawdzie naukowej a nie od ludzi
              wierzących że Bóg ich osądzi za to co robią.
              • Gość: scept89 "Niestety nie mam przygotowania" IP: *.ljcrf.edu 17.09.05, 03:53
                xv123 napisał:
                > Niestety nie mam przygotowania ani w dziedzinie biologii ani paleontologii

                I z tym nie sposob sie nie zgodzic.

                >że zdarzają się przypadki fałszowania wykopalisk i
                > fałszerstw w nauce,
                1) dowiadujesz sie o falszerstwach z Bibli czy od innych naukowcow?
                2) sekwencje genomu czlowieka, szympansa, myszy, fugu, kury, plus chyba juz
                setek genomow bakterii tez sfalszowano?

                > pozatym nauka też się zmienia , tak więc nie wiemy co
                > jeszcze w przyszłości poznamy nowego o naszej rzeczywistości i czy będzie to
                > harmonizowało z Biblią.
                Chyba odwrotnie. Czytac wowczas bedziesz:
                "I zauwazyl Wszechmocny z oddali jak na planecie nr 3 jedna z malp piesciakow
                uzywac zaczela, i pokochal Pan malpe owa".

                > Pozatym jak powstało życie?
                Mowimy o ewolucji/palenteologi czy abiogenezie? Ewolucja zaszla niezaleznie od
                tego czy pierwsze prakomorki powstaly na Ziemi, przylecialy na kometach z
                kosmosu, albo Wielki Manitou wystrugal je udatnie. Fakt ze np. fizyka nie
                wyjasnia powstania Wszechswiata nie obala fizyki -> piszesz na komputerze
                uzywajacym polprzewodnikow ktore nie bylyby mozliwe bez mechaniki kwantowej.


                > Przecież to powinno być proste dla ewolucjonistów aby na postawie tego co
                > według nich już nastąpiło przewidzieć zmiany w przyszłości i to odległej
                > przyszłości?

                Znajac wyniki totolotka z ostatnich 3.5 miliarda lat prosimy o wytypowanie
                kolejnego numerow na najblizsze 20 milionow lat. Powodzenia!
                Mutacje sa losowe.


                > To naturalne jest , że człowiek wierzący w Boga jest za poznawaniem prawdy
                > obojętnie jakiej dziedziny ta prawda miałaby dotyczyć.

                Widac "poznawanie prawdy" nie polega na otwieraniu ksiazek. Osmoza jakas?
                • xv123 Re: "Niestety nie mam przygotowania" 17.09.05, 11:53
                  Gość portalu: scept89 napisał(a): .
                  >
                  > >że zdarzają się przypadki fałszowania wykopalisk i
                  > > fałszerstw w nauce,
                  > 1) dowiadujesz sie o falszerstwach z Bibli czy od innych naukowcow?

                  Od naukowców. Przeprowadzono anonimową ankietę wsród pracowników naukowych z
                  zapytaniem, czy zdarzyło im się naciągać ,naginać wyniki badań do swoich teorii
                  i dość znaczyny procent osób badanych przyznał się do tego ( nie pamiętam ile
                  konkretnie ).
                  Jeśli sami naukowcy przyznają się do fałszerstw cóż nam pozostaje.
                  Tu na Forum Nauka był taki wątek i link do artykułu.

                  > 2) sekwencje genomu czlowieka, szympansa, myszy, fugu, kury, plus chyba juz
                  > setek genomow bakterii tez sfalszowano?

                  Wiesz dobrze, że znaczna część naukowców , może nawet większość jest wierna
                  prawdzie naukowej.
                  Ale niestety nie wszyscy, ubolewam nad tym. Gdyby ludzie w tym i pracownicy
                  naukowi podporządkowali się szlachetnym zasadom moralnym z Biblii procent
                  przekłamań w nauce zmniejszył by się..
                  >
                  > > pozatym nauka też się zmienia , tak więc nie wiemy co
                  > > jeszcze w przyszłości poznamy nowego o naszej rzeczywistości i czy będzie
                  > to
                  > > harmonizowało z Biblią.
                  > Chyba odwrotnie. Czytac wowczas bedziesz:
                  > "I zauwazyl Wszechmocny z oddali jak na planecie nr 3 jedna z malp piesciakow
                  > uzywac zaczela, i pokochal Pan malpe owa".

                  Nie rozumiem co masz na myśli pisząc "piesciakow"?

                  >
                  > > Pozatym jak powstało życie?
                  > Mowimy o ewolucji/palenteologi czy abiogenezie? Ewolucja zaszla niezaleznie od
                  > tego czy pierwsze prakomorki powstaly na Ziemi, przylecialy na kometach z
                  > kosmosu, albo Wielki Manitou wystrugal je udatnie. Fakt ze np. fizyka nie
                  > wyjasnia powstania Wszechswiata nie obala fizyki -> piszesz na komputerze
                  > uzywajacym polprzewodnikow ktore nie bylyby mozliwe bez mechaniki kwantowej.

                  Ale prywatnie możesz sobie takie pytanie zadać i czy rozważając ten problem
                  przyjmujesz ingerencję Boga w powstanie życia na naszej planecie?
                  Czy masz odwagę aby dopuśćić do swej myśli istnienie niewidzialnego potężnego
                  Bytu, który zna każdą Twoją myśl.
                  >
                  >
                  > > Przecież to powinno być proste dla ewolucjonistów aby na postawie tego co
                  > > według nich już nastąpiło przewidzieć zmiany w przyszłości i to odległej
                  > > przyszłości?
                  >
                  > Znajac wyniki totolotka z ostatnich 3.5 miliarda lat prosimy o wytypowanie
                  > kolejnego numerow na najblizsze 20 milionow lat. Powodzenia!
                  > Mutacje sa losowe.
                  >
                  >
                  > > To naturalne jest , że człowiek wierzący w Boga jest za poznawaniem prawd
                  > y
                  > > obojętnie jakiej dziedziny ta prawda miałaby dotyczyć.
                  >
                  > Widac "poznawanie prawdy" nie polega na otwieraniu ksiazek. Osmoza jakas?

                  Nie otwieram tych książek co Ty i na tym polega problem :-)
                  P.S.
                  Przez pomyłkę zalogowałam się tutaj poprzednio jako xv123 przeważnie używam
                  vacia
                  Pozdrowiamn Cię serdecznie
                  • Gość: scept89 Re: "Niestety nie mam przygotowania" IP: *.ljcrf.edu 17.09.05, 12:44
                    xv123 napisała:
                    > Przez pomyłkę zalogowałam się tutaj poprzednio jako xv123 przeważnie używam
                    > vacia

                    A to bardzo przepraszam za zagadniecie -> wszystko jasne.

                    Pozdrowiam Cię serdecznie takze i zachecam do poczytania genetyki.


                  • Gość: Karol Sabath Re: "Niestety nie mam przygotowania" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.05, 20:13
                    Vacia napisała:
                    > Nie otwieram tych książek co Ty i na tym polega problem :-)

                    No właśnie... jak pisałem:
                    > Nietety, świadkowie Jehowy (i inne fundamentalistyczne grupy wyznaniowe)
                    > celują w filtrowaniu informacji docierającej do wyznawców...

                    Ale może chociaż do wskazanych linków warto zajrzeć, żeby poznać
                    te "nieistniejące formy pośrednie".
                    • mikronezja Sfałszowane oczywiście ... 26.10.05, 01:55
                      zapomniałeś dodać ...
              • Gość: MaDeR Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA IP: *.ima.pl 20.09.05, 11:05
                > ale chyba nie zaprzeczysz, że zdarzają się przypadki fałszowania wykopalisk i
                > fałszerstw w nauce,
                Gdyż zdarzają się oszustwa w nauce (rzadko zresztą), oznacza to, że ewolucja
                jest jednym wielkim oszustwem. Brawa za wnioskowanie.

                > Pozatym jak powstało życie?
                Abiogeneza niewiele ma wspólnego z ewolucją.

                > Jeśli ewolucja jest według Ciebie faktem to trwa ona nadal, jakie są prognozy
                > co jeszcze powstanie?
                Problemy z tym są podobne do przewidywania pogody, tylko jeszcze gorzej.
                Zresztą, było troche przewidywań na ten temat, tylko ciężko je praktycznie
                zweryfikować, bo musiałbyś się przenieśc w czasie o miliony lat do przodu.
                Istnieje jednak inny sposób weryfikajci - na przykład przy poszukiwaniu
                brakujacych ogniw pośrednich, można spróbowac przewidzieć, gdzie i w jakiej
                warstwie się znajduje oraz jakie cechy będzie posiadać, znajdując się w połowie
                drogi między dwoma wcześniej znanymi formami.

                > Nawet kościół katolicki nie uznał ewolucji za udowodnioną
                Uznał. Półgębkiem i z wymuszoną dobrą miną do złej gry, ale uznał. Nie znasz
                własnej religii? Wstyd.
                • Gość: MaDeR Uops. IP: *.ima.pl 20.09.05, 11:07
                  > > Nawet kościół katolicki nie uznał ewolucji za udowodnioną
                  > Uznał. Półgębkiem i z wymuszoną dobrą miną do złej gry, ale uznał.
                  > Nie znasz własnej religii? Wstyd.
                  Vacia chyba nie jest katoliczką. Sory za posądzenie.
                  • maksimum Re: Uops. 20.09.05, 23:16
                    > Vacia chyba nie jest katoliczką. Sory za posądzenie.

                    Ja mysle,ze jest i to zagorzala.
                    • Gość: Karol Sabath Re: Uops. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.05, 23:39
                      > > Vacia chyba nie jest katoliczką. Sory za posądzenie.
                      > Ja mysle,ze jest i to zagorzala.
                      W zasadzie sama powinna to rozstrzygnąć, jeśli zechce...
                      Ja widzę u niej typowe szablony świadków Jehowy (odwoływanie się do autorytetu
                      Pisma jako oczywistości, akcentowanie proroctw spełniających się na naszych
                      oczach, ocena nauki na podstawie cudzych opinii, unikanie świeckich -
                      naukowych - lektur). Ma to ten przyjemniejszy aspekt, że Vacia stara się być
                      uprzejma nawet wobec dyskutantów, którzy nadeptują na odciski jej wiary (nie
                      mówię, że nie jest też z natury przyjazna bliźnim, ale na pewno trening
                      cierpliwego i opanowanego głoszenia obcym ludziom swojej Prawdy jest pomocny w
                      powściąganiu emocji i niezmordowanym powtarzaniu sprawdzonych wytrychów
                      retorycznych). Z katolikami bywa różnie. Ciekawe, czyje domysły się
                      potwierdzą... Vaciu?
                      • maksimum Re: Uops. 21.09.05, 03:47
                        Gość portalu: Karol Sabath napisał(a):

                        > Ma to ten przyjemniejszy aspekt, że Vacia stara się być
                        > uprzejma nawet wobec dyskutantów, którzy nadeptują na odciski jej wiary (nie
                        > mówię, że nie jest też z natury przyjazna bliźnim, ale na pewno trening
                        > cierpliwego i opanowanego głoszenia obcym ludziom swojej Prawdy jest pomocny
                        w powściąganiu emocji i niezmordowanym powtarzaniu sprawdzonych wytrychów
                        > retorycznych). Z katolikami bywa różnie. Ciekawe, czyje domysły się
                        > potwierdzą... Vaciu?

                        Ja jestem katolikiem i moje dzieci niedawno byly u komunii.
                      • vacia Re: Uops. 21.09.05, 21:11
                        Gość portalu: Karol Sabath napisał(a):

                        Ciekawe, czyje domysły się > potwierdzą... Vaciu?

                        Jestem Świadkiem Jehowy.
                        • Gość: MACIEJ Re: Uops. IP: *.nycmny.east.verizon.net 21.09.05, 21:40
                          I to mocno zaangazowanym.
                          Nie takim jak ja,od swieta.
                          • vacia Re: Uops. 22.09.05, 07:37
                            cieszę się, że jest nas tu już dwoje....
                            Pozdrawiam serdecznie MACIEJU :-)
                            • Gość: Karol Sabath Re: Uops. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.05, 07:51
                              vacia napisała:
                              > cieszę się, że jest nas tu już dwoje....

                              Tak chyba powinno być - jak mówi przysłowie, Swiadkowie Jehowy chodzą
                              parami... ;-)

                              Ale cieszę się, Vaciu, że śledzisz ten wątek, choć zapowiadałaś wycofanie się.
                              Gdybyś miała czas, dyskutuj dalej.
                              • vacia Re: Uops. 22.09.05, 09:53
                                Gość portalu: Karol Sabath napisał(a):

                                > Ale cieszę się, Vaciu, że śledzisz ten wątek, choć zapowiadałaś wycofanie
                                się. > Gdybyś miała czas, dyskutuj dalej.

                                Zaglądam tu, to prawda ale napisanie jednego zdania to nie to samo co dyskusja,
                                gdyby można wyrazić swoje poglądy w sposób krótki a jednocześnie wyczerpujący
                                to co innego.
                                Ale myślałam o Tobie.
                                Jak się trochę poczytam ( to wymaga czasu ) to chętnie wrócę do dyskusji.
                                Nie chcę w rozmowie w sposób niezmordowany używać sprawdzonych wytrychów
                                retorycznych jak o mnie tu wyżej napisałeś , powtarzać cudzych opinii o nauce
                                oraz unikać świeckich naukowych lektur.... :-)

                                • Gość: Karol Sabath Re: Uops. IP: *.pgi.waw.pl 22.09.05, 14:04
                                  > Jak się trochę poczytam ( to wymaga czasu ) to chętnie wrócę do dyskusji.
                                  > Nie chcę w rozmowie w sposób niezmordowany używać sprawdzonych wytrychów
                                  > retorycznych jak o mnie tu wyżej napisałeś , powtarzać cudzych opinii o nauce
                                  > oraz unikać świeckich naukowych lektur.... :-)
                                  Brawo!!! Powyższy cytat powinni sobie wydrukować i powiesić nad komputerem
                                  wszyscy dyskutanci na forum (w tym kreacjoniści)... Vaciu, masz moje szczere
                                  uznanie. I na pewno taka postawa zaowocuje przynajmniej wyrobieniem sobie
                                  pogłębionej opinii na sprawy znane Ci dotąd tylko z jednego (powiedziałbym -
                                  niezbyt obiektywnego) żródła - czego się dowiesz o świecie, to Twoje. Tak
                                  trzymać!
                                  Serdecznie pozdrawiam
                                  Karol Sabath
                            • maksimum Re: Uops. 22.09.05, 15:07
                              vacia napisała:

                              > cieszę się, że jest nas tu już dwoje....
                              > Pozdrawiam serdecznie MACIEJU :-)

                              Ja tez pozdrawiam serdecznie.
          • maksimum Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA 16.09.05, 23:38
            vacia napisała:

            > Dlaczego nie znaleziono szczątków stadia przejściowego między gatunkami :
            rybo-płazów, gado-ptaków, ptako-ssaków?

            Nietoperz?
            members.aol.com/bats4kids2/bird.htm
            Nieotperz nie jest ptakiem.

            > Nie znaleziono bo nie istnieją.

            Zwierzeta maja to do siebie,ze sa miesozerne i wieksze jedza mniejsze,a mrowki
            i inne muchy oczyszczaja co sie da.
            Zeszta sie rozpada na sloncu i deszczu w ciagu kilkudziesieciu lat.

            > Skoro nie istnieją to teoria ewolucji ma dziury, których nikt i nic nie jest
            >w stanie wypełnić.

            Przykladow jest duzo wiecej,wiec moze sama siegniesz po wiedze zrodlowa?

            > Rzeczywistość jest taka jaka jest a nie taka jaką chcieliby mieć
            >ewolucjoniści.

            I dobrze byloby znac te rzeczywistosc.

            > Pzdrawiam.
            • vacia Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA 17.09.05, 12:13
              maksimum napisał:

              > Zwierzeta maja to do siebie,ze sa miesozerne i wieksze jedza mniejsze,a mrowki
              > i inne muchy oczyszczaja co sie da.
              > Zeszta sie rozpada na sloncu i deszczu w ciagu kilkudziesieciu lat
              >
              > > > Przykladow jest duzo wiecej,wiec moze sama siegniesz po wiedze zrodlowa?
              >
              >> I dobrze byloby znac te rzeczywistosc.

              Nietoperze budzą moje zdziwienie.
              Tak jak napisałam , niestety moja wiedza jest za mała abym mogła skutecznie
              polemizować ale dlaczego tak dużo przeciwników ewolucji Darwina.
              Są wśród nich ludzie o większej wiedzy niż moja , w tym również biolodzy.
              "Boski palec" w akcie stwórczym musiał jednak być.
              Pozdrawiam.
              • maksimum SWIADOMOSC A EWOLUCJA- " PALEC BOZY" 18.09.05, 15:08
                vacia napisała:

                > Nietoperze budzą moje zdziwienie.
                > Tak jak napisałam , niestety moja wiedza jest za mała abym mogła skutecznie
                > polemizować ale dlaczego tak dużo przeciwników ewolucji Darwina.
                > Są wśród nich ludzie o większej wiedzy niż moja , w tym również biolodzy.
                > "Boski palec" w akcie stwórczym musiał jednak być.

                Tak twierdzi wiele osob,ktore nie widza 100% dowodow rzeczowych na
                potwierdzenie ewolucji.
                Nie uwazasz,ze "Palec Bozy" jest wielkim uproszczeniem w porownaniu z wyjsciem
                ludzi z jaskin,zamieszkaniem w lepiankach,nastepnie domach drewnianych a
                pozniej murowanych,ze o palacach nie wspomne?

                > Pozdrawiam.


              • Gość: MaDeR Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA IP: *.ima.pl 20.09.05, 11:10
                > Tak jak napisałam , niestety moja wiedza jest za mała abym mogła skutecznie
                > polemizować ale dlaczego tak dużo przeciwników ewolucji Darwina.
                Nie ejst ich dużo, tylko są bardzo hałaśliwą bandą.

                > Są wśród nich ludzie o większej wiedzy niż moja , w tym również biolodzy.
                Jaki jest ich stosunek do ogólnej liczby biologów?
          • europitek Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA 17.09.05, 01:37
            Chyba nie do konca masz racje w kwestii bycia rzeczywistosci taka, a nie inna.
            Faktem jest, ze nie jest ona (rzeczywistosc) taka jak ja bym chcial, zeby byla.
            Z drugiej jednak strony mozna znalezc argumenty na rzecz istnienie ewolucji.
            Wezmy na ten przyklad psa domowego, ktory zostal udomowiony (a moze sam sie
            udomowil) jakies 15000 lat temu. Przez te tysiaclecia, w wyniku selekcji
            hodowlanej, zmienil sie ze zwierzecia "wilkopodobnego" w gatunek skladajacy sie
            z komglomeratu roznych ras, bardzo rozniacych się między soba istotnymi
            parametrami. Staly nacisk selekcyjny spowodowal w tym "krotkim" czasie
            powstanie tak rozniacych sie osobnikow jak pekinczyki i owczarki alzackie,
            jamniki i dingo. Czy mozna tego nie zauwazyc ? I jeszcze jedno, by uprzedzic
            zarzuty: zrodlo tego nacisku (w tym wypadku czlowiek) nie ma wielkiego
            znaczenia dla sprawy.
            Mankamentem tego przykladu - w wypadku tej dyskusji - jest to, iz proces ten
            dokonal sie faktycznie bez udzialu ewolucjonistow, czyli nie mieli wplywu na
            rzeczywistosc. Choc pod innymi wzgledami jest to niewatpliwy atut.
            • vacia Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA 17.09.05, 12:18
              europitek napisał:

              >
              > Wezmy na ten przyklad psa domowego, ktory zostal udomowiony (a moze sam sie
              > udomowil) jakies 15000 lat temu. Przez te tysiaclecia, w wyniku selekcji
              > hodowlanej, zmienil sie ze zwierzecia "wilkopodobnego" w gatunek skladajacy
              sie> z komglomeratu roznych ras, bardzo rozniacych się między soba istotnymi
              > parametrami.

              Nad psami też się zastanawiałam ;-)
              Bóg stworzył "wilka" a dalsze udomowienie go i ogromne zróżnicowanie w obrębie
              gatunku powstało samo.
              • europitek Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA 17.09.05, 17:20
                1. Historia "wilka" i "psa" pokazuje, ze procesy opisywane przez teorie
                ewolucji realnie dzialaja na naszych oczach. (Dotyczy to rowniez i innych
                gatunkow np. bydla domowego).
                2. Jesli "wilk" mogl przeksztalcic sie w "jamnika" i "pekinczyka", to dlaczego
                sam nie moze byc produktem analogicznego procesu.
                3. "Stworzenie" "wilka" jest watpliwe, gdyz jest to gatunek "mlody" zupelnie
                nie znany z wczesniejszych okresow historii zycia na Ziemi. Zatem, albo powstal
                on w inny sposob (np. w drodze ewolucji) lub tez "stworzenie" nie bylo aktem
                jednorazowym, lecz ciagiem pojedynczych "stworzen" rozciagnietym nieskonczenie
                w czasie. (Kazda z tych mozliwosci przeczy "siedmiodniowce".)
                • arcykr Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA 22.09.05, 10:18
                  europitek napisał:

                  > lub tez "stworzenie" nie bylo aktem
                  > jednorazowym, lecz ciagiem pojedynczych "stworzen" rozciagnietym nieskonczenie
                  > w czasie.
                  Pasuje to do fragmentu pieśni "Ciebie, Boże wielbimy": "Ojcze, któryś z niczego
                  * Wszystko stworzył, utrzymujesz, * Tyś początek wszystkiego, * Wszystkim
                  rządzisz, zawiadujesz". Oznacza to, że stwórcza aktywnośc Boga nie ogranicza się
                  momentu początkowego ani izolowanych cudów (co nie znaczy, że opowiadam się tym
                  samym za panteizmem).
                  • Gość: Karol Sabath Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA IP: *.pgi.waw.pl 22.09.05, 14:13
                    > Pasuje to do fragmentu pieśni "Ciebie, Boże wielbimy"
                    Pieśń kościelna może nie jest może najlepszym argumentem naukowym... :-)
                    Ja bym na Twoim miejscu podkreślał, że pasuje to do koncepcji "stwarzania
                    ustawicznego" (creatio continua) św. Augustyna...
                    Tyle, że jest to "przezroczyste" dla obserwacji empirycznych. Procesy tego
                    świata dają się skutecznie opisywać bez dodatkowego filozoficznego założenia o
                    tym, że za wszystkim stoi Bóg. Jest to więc założenie nadmiarowe. Można tak
                    wierzyć, ale nie da się tego przetestować. To tak jak z pytaniem, czy mleko
                    kwaśnieje od fermentacji bakteryjnej, czy od tego, że sikają do niego
                    krasnoludki. Wystarczają bakterie. Można twierdzić, że jednak tak naprawdę
                    bakterie to tylko przygodny aspekt zsiadłego mleka, a fundamentalną przyczyną
                    jest zawsze krasnoludek. Jeśli krasnoludka wyposaży się w niewidzialność i
                    niewykrywalność, to takiej tezy praktycznie nie da się wykluczyć inaczej niż
                    mówiąc, że ów krasnoludek jest zbędny (nadmiarowy w kategoriach brzytwy
                    Ockhama).
                    • arcykr Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA 23.09.05, 17:16
                      Gość portalu: Karol Sabath napisał(a):

                      > > Pasuje to do fragmentu pieśni "Ciebie, Boże wielbimy"
                      > Pieśń kościelna może nie jest może najlepszym argumentem naukowym... :-)
                      Nie jest argumentem naukowym, ale wyraża tradycyjną wiarę Kościoła.

                      > Ja bym na Twoim miejscu podkreślał, że pasuje to do koncepcji "stwarzania
                      > ustawicznego" (creatio continua) św. Augustyna...
                      > Tyle, że jest to "przezroczyste" dla obserwacji empirycznych. Procesy tego
                      > świata dają się skutecznie opisywać bez dodatkowego filozoficznego założenia o
                      > tym, że za wszystkim stoi Bóg. Jest to więc założenie nadmiarowe.
                      Wcale nie chodzi mi o to, że jest to założenie potrzebne do zajmowania się
                      ewolucją. Po prostu cieszę się, że wiara katolicka nie jest sprzeczna ze
                      współczesną nauką.
              • Gość: Karol Sabath Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.05, 17:54
                > Bóg stworzył "wilka" a dalsze udomowienie go i ogromne zróżnicowanie w obrębie
                > gatunku powstało samo.
                Przecież ten sam mechanizm (mutacje i selekcja powstałej zmienności - czyli
                darwinowski dobór naturalny, a także dryf genetyczny itp.) działa nie tylko "w
                obrębie gatunku". Jeżeli akceptujesz naturalne (nie nadprzyrodzone) zmiany od
                wilka do ratlerka, buldoga, pudla, jamnika, foksteriera, charta, bernardyna
                itp., to czemu zaprzeczasz, że te same mechanizmy - i to działające przez
                znacznie dłuższy okres czasu - doprowadziły do zróżnicowania się wilka,
                szakala, likaona, kojota, lisa, pieśca (lisa polarnego), fenka itp. od
                wspólnego przodka psowatych? A ów wspólny przodek psowatych - podobny do
                przedstawicieli kopalnego rodzaju Leptocyon, jest z kolei zbliżony do przodków
                bogatej w gatunki wymarłej podrodziny Hesperocyoninae, a jeszcze
                prymitywniejsze formy, z rodzajów Miacis, Prohesperocyon i z podrodziny
                Borophaginae, zbliżają się już do wspólnych przodków z niedźwiedziowatymi i
                łaszowatymi, itd. aż do wspólnego przodka całego rzędu ssaków drapieżnych, itd.
                Różnice morfologiczne między kolejnymi (nie skrajnymi) ogniwami tych linii
                ewolucyjnych nie są większe niż np. między wilkiem a pekińczykiem (na ogół
                znacznie mniejsze). W dodatku wnioski na temat pokrewieństw między gatunkami
                wyprowadzone z ich anatomiii przez zoologów (i paleontologów) mają niezależne
                potwierdzenie w wynikach genomiki porównawczej (różnice w sekwencjach DNA,
                także niekodujących, są proporcjonalne do pokrewieństw.

                > ale dlaczego tak dużo przeciwników ewolucji Darwina.
                > Są wśród nich ludzie o większej wiedzy niż moja , w tym również biolodzy.
                Przeciwników Darwina jest tak dużo z przyczyn pozamerytorycznych - głównie ze
                względu na kampanię prowadzoną przez rozmaite grupy wyznaniowe (od świadków
                Jehowy, przez wiele fundamentalistycznych kościołów ewangelicznych, a nawet
                niektórych katolików - jak. prof. Giertych, aż po muzułmanów - ruch Harun Jaya -
                i krisznaitów - "Zakazana archeologia"). Wielu ludzi, którym autorytety
                religijne mówią, że muszą być przeciw Darwinowi, bo to sprzeczne z Biblią,
                Koranem czy Wedami, woli trzymać się swojej religijnej wersji dziejów świata i
                życia. Natomiast wśród biologów antyewolucjonizm jest równie rzadki jak wśród
                fizyków wiara w radiestezję czy zjawiska paranormalne - zawsze się tacy znajdą,
                bo naukowców jest terazm multum, ale to zawsze outsiderzy. W przypadku
                kreacjonistów zresztą wyraźnie widać korelację z fundamentalistyczną
                religijnością - np. prof. Giertych wiadomo jakie ma poglądy, Michael Cremo i
                Richard Thompsom - autorzy "Zakazanaej archeologii" są wysokim
                funkcjonariuszami ruchu Hare Kryszna (jako Drutakarma Dasa i Sadaputa Dasa),
                jeden z niewielu innych kreacjonistów z tytułem doktora, Jonathan Wells, jest
                kapłanem Kościoła Zjednoczenia, czyli sekty Moona), itp. Ponieważ kreacjoniści
                powołują się na rozmaite listy osób krytykujących darwinizm (na ogół sa to
                ludzie kompletnie bez związku z naukami przyrodniczymi), w Ameryce
                ruszył "Projekt Steve": lista naukowców, popierających ewolucję i potępiających
                kreacjonizm jako pseudonaukową szarlatanerię. Wszyscy sygnatariusze muszą się
                legitymować doktoratem z nauk przyrodniczych i mieć na imię
                Steve/Stephen/Stefan itp. (na cześć nieżyjącego już Stephena Jaya Goulda);
                obecnie lista (działająca od 2003 roku) liczy 615 nazwisk. Ponieważ tylko ok. 1
                proc. naukowców amerykańskich ma tak na imię, jest to odpowiednikiem ponad 60
                tys. amerykańskich uczonych uważających kreacjonizm za antynaukowy. Więcej:
                www.talkorigins.org/faqs/steve/
                • vacia Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA 18.09.05, 14:37
                  Drogi Karolu, dziekuję Ci za wykład, tak jak już pisałam wcześniej brakuje mi
                  wiedzy merytorycznej abym mogła prowadzić rzeczową dyskusję, powinnam trochę
                  poczytać na ten temat, żeby zabrać głos.
                  Nie dziwię się jednak w to, że kreacjonizm ma wielu zwolenników i to nie tylko
                  chrześcijan. Również ci którzy nie opierają się na Biblii przypisują nasz
                  widzialny Swiat istnieniu Boga.
                  Jeśli Bóg istnieje to nie ma konfliktu między nauką a Bogiem.
                  Biblia to nie podręcznik naukowy, to przede wszystkim księga spełniajacych się
                  proroctw.
                  Na temat stworzenia świata, życia, stworzenia ludzi jest dosłownie parę zdań w
                  Biblii.
                  Nie ma tam żadnych szczegułów.
                  Skoro tak, to co stoi na przeszkodzie aby zawrzeć kompromis i uznać ,ze w
                  procesie stwarzania życia i poszczególnych gatunków Bóg odegrał rolę
                  inspirującą ,inicjującą.
                  Na pewno nauka wszyskiego nie wyjaśnia, nawet tu na Forum pisało ,że do dziś
                  naukowcy nie wiedzą jak powstało życie na Ziemii, nie potrafią odpowiedziec na
                  takie pytanie a skoro nie wiedzą to nie moga zaprzeczyć istnienia boskiego
                  udziału w tym procesie.
                  Żwróć uwagę, jak mało prawdopodobne jest że przypadkowo na naszej planecie
                  powstały tak sprzyjające do życia warunki.
                  A tym bardziej nasza ludzka świadomość o której mowa w tym wątku nie powstała
                  przypadkiem.
                  Pozdrawiam Cie serdecznie.
                  • Gość: Karol Sabath Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.09.05, 18:19
                    > Skoro tak, to co stoi na przeszkodzie aby zawrzeć kompromis i uznać ,ze w
                    > procesie stwarzania życia i poszczególnych gatunków Bóg odegrał rolę
                    > inspirującą ,inicjującą.
                    Problem w tym, że na gruncie nauki nie można przypisywać przyczyn obserwowanych
                    procesów czynnikom metafizycznym. Naukowców obowiązuje naturalizm
                    metodologiczny. Jego naruszenie prowadzi do kompletnego chaosu. Powiedzmy, że
                    uczony X otrzymuje wyniki niezgodne z jego hipotezą. Jeżeli wolno wprowadzać
                    elementy nadprzyrodzone, to nie ma sposobu mu tej hipotezy wyperswadować.
                    Dochodzimy to takich absurdów jak w innym wątku (o wulkanach i dinozaurach na
                    tym forum), gdzie kreacjonista Korelli wszystkie merytoryczne argumenty odrzuca
                    przywołując kolejne cuda (materializowanie się miliardów ton piasku z powietrza
                    na zawołanie itp.). Dlatego w obrębie nauki Bóg (zrestą - Bóg jakiej religii?
                    nauka jest ponadwyznaniowa] nie może być integralnym elementem hipotez.
                    Czym innym jest to, że prywatnie uczony może być wierzący i np. zachwycać się
                    światem widząc w nim ład stworzenia. Ale nie może oczekiwać, by np. uczony
                    innego wyznania uznał to za element hipotezy naukowej.
                    Poza tym, chciałem przypomnieć, że zabrałem głos nie w kwestii tego, czy uczony
                    może intuicyjnie dopatrywać się opatrzności w świecie. Chodziło mi o to, że
                    tzw. kreacjonizm naukowy głosi fałszywe świadectwo przeciw biologom,
                    paleontologom, geologom itp., twierdząc jakoby nie było form przejściowych,
                    jakoby zapis kopalny przystawał do literalnej interpretacji biblii itp.
                    Starałem sie pokazać merytoryczną bezzasadność tych twierdzeń. Cała współczesna
                    wiedza naukowa potwierdza zachodzenie ewolucji - jako procesu niekierowanego -
                    a także np. pochodzenie człowieka od wspólnych przodków z szympansami, a także
                    dalsze pokrewieństwo z całą resztą biosfery. Żeby to zanegować trzeba się
                    uciekać do manipulacji faktami, żonglerki cytatami wyrwanymi z kontekstu, do
                    jawnych kłamstw itd. I przeciw takiej dezinformacji protestuję najsilniej.

                    > Na pewno nauka wszyskiego nie wyjaśnia, nawet tu na Forum pisało ,że do dziś
                    > naukowcy nie wiedzą jak powstało życie na Ziemii, nie potrafią odpowiedziec
                    na
                    > takie pytanie a skoro nie wiedzą to nie moga zaprzeczyć istnienia boskiego
                    > udziału w tym procesie.
                    Przepraszam, ale to tak nie działa. Jeżeli policja nie wie, kto dokonał
                    przestępstwa, bo ma za mało danych, ślady kryminalistyczne zdążyły się zatrzeć,
                    itp., to nie uprawnia do wniosku, że w takim razie wypada uznać, że włamywaczem
                    czy mordercą był diabeł. Po prostu nie można łatać dziur w wiedzy zatykając je
                    bytami metafizycznymi (jak - u progu kultur Mezopotamii - nie wiem, skąd się
                    bierze deszcz - odpowiadam: anioły otwierają upusty w sklepieniu niebieskim.
                    Jak nie wiem - w średniowieczu - co powoduje ruchy ciał niebieskich -
                    odpowiadam, jak święty Tomasz z Akwinu - to anioły są poruszycielami planet;
                    jak nie wiem, na czym polegają procesy życiowe - jak w XIX wieku - przypisuję
                    je boskiej "sile życiowej" (vis vitalis), jak nie znam mechanizmów działania
                    mózgu (jak do połowy XX wieku)
                    - zamiast odwoływać się do neurofizjologii, mówię o "duszy" jako podłożu
                    świadomości, itd.
                    Wszystkie te kwestie zostały stopniowo wyjaśnione naukowo i Bóg/anioły
                    przestały być tam potrzebne, zastąpione cyklami parowania wody, grawitacją,
                    biochemią czy neurofizjologią. Spychanie Boga do roli zapchajdziury w
                    nierozwiązanych jeszcze problemach jest strategią dość naiwną (i kolejne
                    odkrycia wyganiające Boga z kolejnych zakamarków świata automatycznie podkopują
                    taką "teologię".
                    > Żwróć uwagę, jak mało prawdopodobne jest że przypadkowo na naszej planecie
                    > powstały tak sprzyjające do życia warunki.
                    Zwróć uwagę na absurdalność takiego postawienia problemu. To tak, jakbyśmy
                    powiedzieli: Jakże nieprawdopodobnym zbiegiem okoliczności jest to, że
                    urodziłem się akurat tam, gdzie była moja matka. Innymi słowy, to
                    nie "przypadkowo" zbiegło się życie i korzystne dlań warunki, ale życie mogło
                    się rozwinąć i przetrwać DLATEGO, że tutaj warunki tego nie wykluczały. I skoro
                    żyjemy i dyskutujemy o tym na tej planecie, to jasne, że to "przypadkiem" nasza
                    planeta. Na Marsie też życie mogło kiedyś powstać, ale ciekła woda z czasem
                    znikła i nie ma Marsjan, którzy mogli by się temu dziwić...
                    > A tym bardziej nasza ludzka świadomość o której mowa w tym wątku nie powstała
                    > przypadkiem.
                    Obawiam się, że jednym z problemów może być u Ciebie alternatywa: "Bóg ALBO
                    przypadek". Czy przedmioty "przypadkiem" spadają w dół (ALBO fizycy muszą
                    przyjmować, że Pan Bóg je intencjonalnie przemieszcza)? Czy jak wysycha roztwór
                    soli, atomy "przypadkiem" układają się w regularne, sześcienne kryształy ALBO
                    Bóg musi je osobiście układać w kostki? Ewolucja też nie jest
                    procesem "przypadkowym" w takim rozumieniu, że każdy wynik jest równie
                    prawdopodobny. Świadomość np. nie wyewoluowała "przypadkiem". U ssaków
                    prowadzących złożone życie społeczne, jak naczelne, walenie, psowate, czy
                    słonie, zdolność "uświadamiania" sobie własnych stanów emocjonalnych i
                    motywacji jest bezcenna do modelowania i przewidywania zachowań innych
                    osobników. Pies - choć przecież należy do innego gatunku - jest w
                    stanie "domyślić się" intencji człowieka, małpy potrafią celowo okłamywać inne
                    osobniki, sugerując im fałszywe miejsce ukrycia przysmaków, itp. A więc
                    świadomość nie jest "przypadkowym wytworem ewolucji". Jak każda cecha jest
                    niekonieczna (ewolucja nie musiała się potoczyć dokładnie tak), ale ma
                    określone przyczyny, dla których - kiedy jednak mutacje dotyczące budowy mózgu
                    ją umożliwiły - została przez dobór naturalny upowszechniona w populacji.
                    Swiadomość siebie pozwala nam budować wirtualne modele cudzej psychiki (np. ja
                    odpisując, wyobrażam sobie, jakimi torami może iść Twoje myślenie) i to pozwala
                    nam sprawniej funkcjonować w społeczeństwie. A osobniki sprawniej
                    funkcjonujące, skuteczniej przekazują swoje geny (statystycznie, bo różnie bywa
                    z przyczyn losowych). W tym przypadku świadomi gracze na arenie społecznej
                    radzą sobie lepiej niż nieświadomi.
                    Oczywiście, świadomość jest też źródłem wielu nowych problemów - np. efektem
                    ubocznym jest świadomość własnej śmiertelności, a to jest stresujące, więc żeby
                    zniwelować ten destrukcyjny efekt (osłabienie motywacji życiowej, niechęć do
                    altruizmu, zwłaszcza narażania życia dla grupy), trzeba jakoś sobie je
                    zniwelować - np. wizją nieśmiertelności duszy. A jeśli na dodatek wprowadzi się
                    boski sąd za uczynki popełnione za życia, mamy doskonałe narzędzie trzymania
                    zachowań w ryzach norm społecznych usankcjonowanych boskimi nakazami. Zauważmy,
                    że jeszcze Abrahamowi Bóg obiecywał nagrodę w kategoriach darwinowskiego
                    dostosowania - ang. fitness (w swoistym biologicznym znaczeniu sukcesu
                    reprodukcyjnego). Dopiero z czasem przyjęły się wśród żydów egipskie
                    wyobrażenia o nieśmiertelności duszy, wskrzeszeniu ciała i o sądzie ostatecznym
                    (a także zmodyfikowany echnatoński monoteizm). I taka kombinacja okazała się
                    znacznie bardziej chwytliwa niż tradycyjna wizja Szeolu, podobnego do greckiego
                    Hadesu.
                    Nie dziwię się więc, Vaciu, że i Tobie taka wizja intuicyjnie pasuje, a
                    ponadto - co ważniejsze - Twoja wspólnota daje Ci poczucie przynależności,
                    wybraństwa, subiektywnej pewności wyboru drogi życiowej itp. To naturalne. Ale
                    pozwolę sobie uważać to za iluzję - z gatunku pożytecznych "złudzeń, które
                    pozwalają żyć".
                    Chciałbym tylko, żebyś Ty, czy inne osoby, którym taka czy inna wiara religijna
                    daje osobiste szczęście, nie czuły się w obowiązku negowania faktów naukowych,
                    które do ich wizji świata nie pasują. Jeżeli nie chcesz narażać swego komfortu
                    psychicznego, ok, nie otwieraj książek naukowych. Ale nie głoś też publicznie
                    poglądów krytykujących teorie naukowe, których empirycznych świadectw nie
                    znasz, i nie zamierzasz poznawać. Ja np. wypowiadam się o
                    • vacia Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA 19.09.05, 10:26
                      Gość portalu: Karol Sabath napisał(a):

                      > Problem w tym, że na gruncie nauki nie można przypisywać przyczyn
                      obserwowanych> procesów czynnikom metafizycznym. Naukowców obowiązuje
                      naturalizm > metodologiczny.

                      Naturalizm metodologiczny nie wchodzi w konflikt z Bogiem. Bóg stworzył świat
                      posługując się wiedzą,posługując się metodami naukowymi i nauka nie wchodzi z
                      konflikt z Bogiem tylko ludzie wchodzą w konflity między soba.



                      Jego naruszenie prowadzi do kompletnego chaosu. Powiedzmy, że
                      > uczony X otrzymuje wyniki niezgodne z jego hipotezą. Jeżeli wolno wprowadzać
                      > elementy nadprzyrodzone, to nie ma sposobu mu tej hipotezy wyperswadować.

                      Bóg jest naukowcem i to co dla nas wierzących jest cudem dla Boga jest po prostu
                      wykorzystaniem jego wiedzy naukowej w celu osiągniecia określonego zamierzenia.
                      Dlatego w miarę rozwoju nauki poznajemy tez bardziej Boga i poznajemy też
                      środki i metody naukowe jakimi się posługiwał przy stwarzaniu świata.
                      Naukowiec w swojej pracy nie może powoływać się na czynnkiki nadprzyrodzone ale
                      z kolei jeśli odkryje on jakąś prawdę naukową nie będzie ona nigdy stała w
                      sprzeczności z istnieniem Boga


                      . Dlatego w obrębie nauki Bóg (zrestą - Bóg jakiej religii? > nauka jest
                      ponadwyznaniowa]

                      Bóg jest jeden i jest ponad wyznaniowy


                      nie może być integralnym elementem hipotez.

                      Integralnym elementem hipotez Bóg nie może być ale może być ponad hipotezą w
                      świadomości uczonego, który docieka prawdy o rzeczywistości.


                      > Czym innym jest to, że prywatnie uczony może być wierzący i np. zachwycać się
                      > światem widząc w nim ład stworzenia. Ale nie może oczekiwać, by np. uczony
                      > innego wyznania uznał to za element hipotezy naukowej.


                      > Chodziło mi o to, że
                      > tzw. kreacjonizm naukowy głosi fałszywe świadectwo przeciw biologom,
                      > paleontologom, geologom itp., twierdząc jakoby nie było form przejściowych,
                      > jakoby zapis kopalny przystawał do literalnej interpretacji biblii itp.
                      > Starałem sie pokazać merytoryczną bezzasadność tych twierdzeń. Cała
                      współczesna> wiedza naukowa potwierdza zachodzenie ewolucji - jako procesu
                      niekierowanego -> a także np. pochodzenie człowieka od wspólnych przodków z
                      szympansami, a także > dalsze pokrewieństwo z całą resztą biosfery. Żeby to
                      zanegować trzeba się
                      > uciekać do manipulacji faktami, żonglerki cytatami wyrwanymi z kontekstu, do
                      > jawnych kłamstw itd. I przeciw takiej dezinformacji protestuję najsilniej.

                      Chyba nie zaprzeczysz że filozofia nalezy róznież do nauki, jeśli spojrzysz na
                      historię to od niej wzięły początek wszystkie dziedziny wspólczesnej nauki a
                      chyba się orientujesz,że większość filozofów zajmowała się i zajmuje nadal
                      zaganieniem istnienia Boga.
                      Skoro Bóg wchodzi w zakres badań pierwszej nauki ludzkości nie możesz się żżymać
                      na określenie kreacjonizm naukowy.
                      Gdyby nie dorobek filozofii z której rózniez korzystasz nie byłoby postepu w
                      dziedzinie biologii, paleontologii i geologii.
                      To nie dorobek naukowy stoi w sprzeczności z Bogiem o którym pisze w Biblii,że
                      posługując się wiedzą naukową stworzył widzialny nam świat ale to ludzie którzy
                      odrzucają Boga stwarzaja sztuczne podziały między nauka a Bogiem.
                      Czytałam ,że kog genetyczny małpy wprawdzie pozornie podobny ( niemal jednakowy)
                      do kodu genetycznego człowieka jednak różni się od niego.
                      Dlaczego jest różnica genetyczna między małpami człekokształtnymi a ludźmi?
                      W Biblii jest tak mało konkretnych informacji na temat stwarzania
                      zwierząt i ludzi, że nauka nie może stać w sprzecznośći z kreacjonizmem.
                      Co oznacza słowo kreacjonizm?
                      Oznacza udział Boga w powstawaniu życia na Ziemii i tego boskiego autorstwa
                      żaden naukowiec nie jest w stanie wyeliminować.
                      To naukowcy zapierający się,że Boga nie ma posługują się manipulacjami
                      a naukowiec przyjmujący za pewnik ponadludzki byt- Boga i akcepujący udział
                      Boga w powstawaniu życia spokojnie docieka prawdy wiedząc że żadne odkrycie
                      naukowe nie zachwieje ideą Boga , przecież sam Bóg jest pierwszy przcierał
                      szlaki wiedzy.
                      .


                      >> Wszystkie te kwestie zostały stopniowo wyjaśnione naukowo i Bóg/anioły
                      > przestały być tam potrzebne, zastąpione cyklami parowania wody, grawitacją,
                      > biochemią czy neurofizjologią. Spychanie Boga do roli zapchajdziury w
                      > nierozwiązanych jeszcze problemach jest strategią dość naiwną (i kolejne
                      > odkrycia wyganiające Boga z kolejnych zakamarków świata automatycznie
                      podkopują> taką "teologię".

                      Kiedy nauka jeszcze nie była w stanie wyjaśnić naukowo przyczyn deszczu
                      wyjaśniała to Bogiem .
                      Teraz już wie. Ale co to zmienia? Po prostu od poczatku Bóg zaprojektował obieg
                      wody w przyrodzie a ludzie po prostu po jakiś czasie do tego doszli jak to Bóg
                      uczynił.

                      W Księdze Kaznodziei 1:7 - 3 tysiące lat temu napisano: " Wszystkie rzeki płyną
                      do morza a morze nie wylewa; do miejszca z którego wyszły rzeki,wracają się aby
                      znowu płynąć"
                      Biblia nie jest księgą naukową ale nie stoi w sprzeczności z nauką ale
                      informuje nas że Bóg posługując się Rozumem stworzył wszechświat.
                      To,że obecne białe plamy w nauce zostaną w przyszłości wyjaśnione naukowo
                      bynamnije nie pomniejszą zanczenia czy nie wyelimnują Boga ale
                      spowodują u nas zachwyt nad wiedzą naukową Boga jaką się posługiwał przy
                      stwarzaniu swiata.

                      .

                      >> Nie dziwię się więc, Vaciu, że i Tobie taka wizja intuicyjnie pasuje, a
                      > ponadto - co ważniejsze - Twoja wspólnota daje Ci poczucie przynależności,
                      > wybraństwa, subiektywnej pewno
                      • Gość: Karol Sabath Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.05, 20:31
                        > Bóg jest jeden i jest ponad wyznaniowy.
                        a) Już to stwierdzenie, że "Bóg jest jeden", jest wyznaniowe - setki milionów
                        Hindusów (a to bystre umysły, na których opiera się znaczna część dzisiejszej
                        informatyki i nauki, także amerykańskiej) wierzą w wielu bogów (i świat
                        cykliczny, a nie raz stworzony). Także wśród Japończyków większość to
                        szintoiści (politeiści).
                        b) Nawet wśród monoteistów nie ma zgody co do tego, czy np. Bóg jest osobowy (i
                        ile jest w nim osób), czy nie (jak u buddystów, którzy mają bardzo abstrakcyjne
                        pojęcie Absolutu w porównaniu z porywczym i ludzkim Bogiem tradycji
                        judeochrześcijańskiej.
                        c) Nawet wśród chrześcijan są różne poglądy na temat tego, czy Bóg jest raczej
                        prawodawcą (i swoich praw nie łamie), czy raczej stale wszystkim "ręcznie"
                        steruje.
                        A każda z powyższych różnic w wierze przekłada się na inne założenia, które z
                        tego wynikałyby dla hipotez naukowych próbujących Boha do nauki przemycić.

                        > Chyba nie zaprzeczysz że filozofia nalezy róznież do nauki, jeśli spojrzysz
                        na
                        > historię to od niej wzięły początek wszystkie dziedziny wspólczesnej nauki a
                        > chyba się orientujesz,że większość filozofów zajmowała się i zajmuje nadal
                        > zaganieniem istnienia Boga.
                        a) filozofia to nauka humanistyczna, nie przyrodnicza. Ja mówię o "science",
                        czyli o takich naukach, gdzie stawia się empirycznie testowalne hipotezy.
                        Teoria flogistonu czy geocentryzm, a także geologia potopowa, stawiały
                        testowalne przewidywania i upadły zastąpione przez teorie lepiej opisujące i
                        przewidujące rzeczywistość. W filozofii nie ma takiego postępu - dalej jak
                        gdyby nigdy nic, są tomiści, neoplatonicy, zwolennicy Nietschego czy Kanta albo
                        innych autorytetów - tworzący "szkoły" kultywujące jakąś tradycję, która
                        przemawia im do przekonania. Religie są jak filozofie (czy jak kierunki w
                        sztuce) - subiektywne i niechętne empirycznej weryfikacji, bo decyduje
                        autorytet założyciela czy charyzmatycznych liderów.
                        b) nie podejmuję się oszacowania, czy kwestia istnienia Boga pasjonuje
                        większość dzisiejszych filozofów. Na ogół większość uważa sprawę za dawno
                        rozstrzygniętą (na tak - jak tomiści, albo na nie - jak chyba większość
                        wspólczesnych filozofów nauki na zachodzie). Ale ponieważ, jak mówię,
                        filozofowie nie są w stanie wypracować kryteriów ustalenia, która szkoła
                        poprawniej opisuje rzeczywistość (ani nawet co do tego, czy można ją
                        obiektywnie poznać), nie ma sensu tracić czasu na przenoszenie ich jałowych
                        metaficzycznych dysput do dyskusji na temat dość łatwo weryfikowalnych faktów.
                        Nie mówię, że nie warto się interesować filozofią, ale na użytek naszej
                        dyskusji proponuję pozostać przy nauce (w sensie science), a o humanistykę
                        zahaczać tylko tam, gdzie to konieczne.
                        > Skoro Bóg wchodzi w zakres badań pierwszej nauki ludzkości nie możesz się
                        żżymać na określenie kreacjonizm naukowy.
                        Mogę. Naukowy w tej nazwie (ang. "scientific creationism" albo "creation
                        science") odwołuje się nie do nauk w rodzaju filozofii czy teologii,
                        teatrologii albo literaturoznawstwa, tylko do nauk przyrodniczych. A w nich
                        obowiązuje określona metodologia i liczenie się z faktami empirycznymi.
                        Ponieważ kreacjonizm te fakty i reguły rozstrzygania o trafności hipotez
                        ignoruje, a jego propagatorzy łamią też elementarne zasady etyki naukowej
                        (nagminne manipulowanie cytatami - wyrwanymi z kontekstu i zazwyczaj
                        przestarzałymi - jako główna metoda argumentacji), jest równie "naukowy"
                        jak "komunizm naukowy" czy "naukowe wróżenie z tęczówki" (irydologia) albo
                        ufologia. Kreacjoniści zachowują się jak filozofowie, nie jak przyrodnicy -
                        powtarzają stare tezy, bez względu na to, że dawno zostały sfalsyfikowane.

                        > Czytałam ,że kog genetyczny małpy wprawdzie pozornie podobny (niemal
                        jednakowy)
                        > do kodu genetycznego człowieka jednak różni się od niego.
                        Kod (sposób kodowania białek przez DNA) jest identyczny, a sekwencja DNA
                        (treść) minimalnie inna. Przy czym skala tych różnic jest zgodna z tym, czego
                        można się spodziewać po mniej więcej 7 mln lat oddzielnej ewolucji od wspólnego
                        przodka (na co wskazuje niezależnie zapis kopalny). A nie ma powodu, żeby
                        niekodujące sekwencje DNA były tak podobne u niezależnie stworzonych gatunków;
                        podobnie nie musiałoby by być tak podobne rozmieszczenie genów na chromosomach
                        (główna różnica polega na tym, że nasz chromosom 2 powstał z połączenia - fuzji
                        Robertsonowskiej - dwóch małpich; wiadomo których, bo mają takie same markery -
                        zob. np. www.gate.net/~rwms/hum_ape_chrom.html - dlatego mamy o parę
                        chromosomów mniej).
                        > W Biblii jest tak mało konkretnych informacji na temat stwarzania
                        > zwierząt i ludzi, że nauka nie może stać w sprzecznośći z kreacjonizmem.
                        a) kreacjoniści stawiają wiele konkretnych tez na temat dziejów świata, w tym
                        zwierząt i ludzi, że popadają w liczniejsze sprzeczności z nauką niż sama
                        Biblia (vide choćby nasze przekomarzania z Korellim na innym wątku).
                        b) nawet to co jest w Biblii jest sprzeczne z wiedzą naukową (zarówno co do
                        skali czasowej, jak i sekwencji zdarzeń). Było to dyskutowane np. w
                        odoniesieniu do potopu i innych aspektów kreacjonistycznej geologii,
                        paleontologii, fizyki i (pre)historii na tymże wątku (wulkaniczno-dinozaurowym).
                        Niestety, tezy, że "ponieważ mioja święta księga mówi Prawdę, nie może być
                        sprzeczna z prawdą naukową" czy też "prawdziwa nauka musi prowadzić do Boga, bo
                        to one jest żródłem Prawdy" itp. to tylko pobożne życzenia - takie filozoficzne
                        czy raczej teologiczne zaklęcia. Trzeba zejść do konkretów, i wtedy widać
                        sprzeczności gołym okiem.
                        > To naukowcy zapierający się,że Boga nie ma posługują się manipulacjami
                        > a naukowiec przyjmujący za pewnik ponadludzki byt- Boga i akcepujący udział
                        > Boga w powstawaniu życia spokojnie docieka prawdy wiedząc że żadne odkrycie
                        > naukowe nie zachwieje ideą Boga , przecież sam Bóg jest pierwszy przcierał
                        > szlaki wiedzy.
                        A konkretnie - jaki ostatnio wkład w poznawanie mechanizmów powstawania życia
                        wnieśli ci spokojni dociekacze prawdy przyjmujący za pewnik istnienie Boga? I
                        jakie owa wiara miała znaczenie dla ich wyników naukowych?
                        > Bóg jest naukowcem (...) poznajemy też środki i metody naukowe jakimi się
                        > posługiwał przy stwarzaniu świata.
                        To dla mnie pewna nowość. Bóg Biblii nie sprawiał nigdy na mnie wrażenia
                        naukowca - raczej kapryśnego władcy, żądnego czci, może także wodza żadnego
                        krwi wrogów i nieposłusznych poddanych, ale żeby naukowiec?
                        Podobnie pierwsze słyszę, żeby stosował środki i metody naukowe przy stwarzaniu
                        świata. Zawsze słyszałem, że posługiwał się środkami i metodami metafizycnymi...
                        > Kiedy nauka jeszcze nie była w stanie wyjaśnić naukowo przyczyn deszczu
                        > wyjaśniała to Bogiem. Teraz już wie. Ale co to zmienia? Po prostu od poczatku
                        > Bóg zaprojektował obieg wody w przyrodzie, a ludzie po prostu po jakiś czasie
                        > do tego doszli jak to Bóg uczynił.
                        Co to zmienia? Ano to, że podobnie może się stać w przypadku powstania życia.
                        Kiedyś - i to może jeszcze za naszego życia, bo postęp badań nad biogenzą jest
                        szybki (zapraszam do Muzeum Ewolucji na czwartkowy wykład o 16 w ramach
                        Festiwalu Nauki) - ludzie "po prostu do tego dojdą" - i kolejna ostoja Pana
                        Boga zniknie. Bo chociaż stale wszędzie przywołujesz Boga, to w kwestii np.
                        meteorologii jest to przywoływanie imienia Bożego nadaremno. W programach
                        komputerowych przewidujących pogodę nie uwzględnia się Boga. Wystarczy czysta
                        fizyka atmosfery. Oczywiście, zawsze można wszędzie Boga wcisnąć, ale to będzie
                        już tylko rytualne zaklęcie (Bóg sprawia, że ciepła woda paruje, a zimna się
                        skrapla), po którego eliminacji (ciepła woda paruje, a zimna się skrapla) nasza
                        wiedza o procesie przyrodniczym się nie zmieni, a wyniki doświadczeń się nie
                        pogorszą.
                        • vacia Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA 20.09.05, 12:54
                          Gość portalu: Karol Sabath napisał(a):
                          .
                          > a) Już to stwierdzenie, że "Bóg jest jeden", jest wyznaniowe - setki milionów
                          > Hindusów wierzą w wielu bogów (i świat
                          > cykliczny, a nie raz stworzony). Także wśród Japończyków większość to
                          > szintoiści (politeiści).

                          > b) Nawet wśród monoteistów nie ma zgody co do tego, czy np. Bóg jest osobowy
                          (i> ile jest w nim osób), czy nie (jak u buddystów, którzy mają bardzo
                          abstrakcyjne
                          >
                          > pojęcie Absolutu w porównaniu z porywczym i ludzkim Bogiem tradycji
                          > judeochrześcijańskiej.
                          > c) Nawet wśród chrześcijan są różne poglądy na temat tego, czy Bóg jest
                          raczej
                          > prawodawcą (i swoich praw nie łamie), czy raczej stale wszystkim "ręcznie"
                          > steruje.
                          > A każda z powyższych różnic w wierze przekłada się na inne założenia, które z
                          > tego wynikałyby dla hipotez naukowych próbujących Boha do nauki przemycić.

                          Jako obrońca prawdy na Forum zdajesz sobie sprawę, że najważniejsza jest prawda
                          o Bogu a nie ilość fałszywych poglądów na jego temat.
                          Z uwagi na fakt, że źródłem wiedzy o Bogu jest przede wszystkim Biblia a w
                          niej pisze w Psalmie 83:18 "aby wiedziano, że ty który masz na imię Jahwe, ty
                          sam jesteś Najwyższym nad nad całą ziemią."
                          Z tego zdania wynika ,że Bóg jest jeden, że jest najwyższy i że jest osobą o
                          określonym imieniu.
                          To imię można przetłumaczyć na:" On powoduje że się staje"
                          Imię Boże zaświadcza, że Bóg ma moc sprawczą.
                          Dysponuje ogromną energią, którą wykorzystał przy stwarzaniu Wszechświata.
                          Izajasza 40:26



                          Kreacjoniści zachowują się jak filozofowie, nie jak przyrodnicy -
                          > powtarzają stare tezy, bez względu na to, że dawno zostały sfalsyfikowane.

                          Chyba nie wszyscy kreacjoniści. Kreacjoniści -biologowie i genetycy na pewno
                          psługują się rzeczowymi argumentami. Na pewno poziom argumentacji zależy od
                          tego jaką wiedzą operuje dyskutant.
                          Jak sam przyznasz , wiedza ewolucjonistów ewoluuje dość szybko, dużo szybciej
                          niż gatunki zwierząt, bo przecież stale zmieniają się pewne poglądy
                          ewolucjonistów od czasów Darwina , choć minęło zaledwie niecałe 150 lat tej
                          teorii , to to co dziś głoszą nie wiadomo, jak się ma do prawdy naukowej.
                          Na najważniesze pytanie : jak powstało życie ? nie odpowiedziano a jeśli życie
                          powstaje tylko z życia to z jakiego Życia powstało fascynujące życie na naszej
                          planecie.

                          A nie ma powodu, żeby> niekodujące sekwencje DNA były tak podobne u
                          niezależnie stworzonych gatunków; > podobnie nie musiałoby by być tak podobne
                          rozmieszczenie genów na chromosomach > (główna różnica polega na tym, że nasz
                          chromosom 2 powstał z połączenia - fuzji Robertsonowskiej - dwóch małpich;
                          wiadomo których, bo mają takie same markery -

                          Powód podobieństwa kodów genetycznych różnych gatunków jest:
                          -pochodzą od tego samego Autora, Stwórcy, Ojca, -Boga
                          -Stwórca korzystał z podobnego tworzywa,
                          -przy tworzeniu kolejnych gatunków wykorzystywał poprzednie dobre i sprawdzone
                          rozwiązania

                          >
                          > > W Biblii jest tak mało konkretnych informacji na temat stwarzania
                          > > zwierząt i ludzi, że nauka nie może stać w sprzecznośći z kreacjonizmem.
                          > a) kreacjoniści stawiają wiele konkretnych tez na temat dziejów świata, w tym
                          > zwierząt i ludzi, że popadają w liczniejsze sprzeczności z nauką niż sama
                          > Biblia (vide choćby nasze przekomarzania z Korellim na innym wątku).

                          Tu się z Toba mogę zgodzić, w końcu kreacjoniści też nie mają pełnej wiedzy na
                          temat stwarzania co generuje możliwość popełniania przez nich omyłek, dlatego
                          ważniejsze jest co Biblia mówi na ten temat.
                          Bóg jest największym uczonym wszechczasów, on stworzył z energii materię
                          wszechświata przekształcając energię, którą dysponował w nasz materialny
                          wszechświat i on też posługująć się wiedzą naukową zapoczątkował życie na
                          naszej planecie.
                          Dlatego prawda naukowa nigdy nie stanie w sprzeczności z Bogiem gdyż
                          Bóg za pomoca nauki stworzył świat.My tylko mozolnie odkrywamy ślady jego
                          działalności.

                          > b) nawet to co jest w Biblii jest sprzeczne z wiedzą naukową (zarówno co do
                          > skali czasowej, jak i sekwencji zdarzeń). Było to dyskutowane np. w
                          > odoniesieniu do potopu i innych aspektów kreacjonistycznej geologii,
                          > paleontologii, fizyki i (pre)historii na tymże wątku (wulkaniczno-
                          dinozaurowym)

                          Nie znam tego wątku ale chociaż Biblia nie jest podręcznikiem naukowym to co
                          podaje o Ziemi to rzetelne informacje.
                          Na przykład o istnieniu powszechnie występujących praw w świecie materialnym
                          donosi księga Hioba 38:33 (naposana 1600 lat p.n.e. lub Jeremiasza 31:35 i
                          33:25 a było to na długo przed czasami Pitagorasa.

                          > .
                          > Niestety, tezy, że "ponieważ mioja święta księga mówi Prawdę, nie może być
                          > sprzeczna z prawdą naukową" czy też "prawdziwa nauka musi prowadzić do Boga,
                          bo > to one jest żródłem Prawdy" itp. to tylko pobożne życzenia - takie
                          filozoficzne> czy raczej teologiczne zaklęcia. Trzeba zejść do konkretów, i
                          wtedy widać > sprzeczności gołym okiem.

                          Biblia to nie bajka dla dzieci ale jest księgą spełniających się ważnych
                          proroctw a niektóre proroctwa spełniają się na naszych oczach.
                          Więc powoływanie się na nią ma swoje merytoryczne uzasadnienie.

                          > A konkretnie - jaki ostatnio wkład w poznawanie mechanizmów powstawania życia
                          > wnieśli ci spokojni dociekacze prawdy przyjmujący za pewnik istnienie Boga? I
                          > jakie owa wiara miała znaczenie dla ich wyników naukowych?

                          Chyba naulowcy bez przerwy dociekają jak powstało życie, nie robią sobie przerw
                          a jeśli coś ustalą to się dowiemy również na Forum Nauka :-)



                          > > Bóg jest naukowcem (...) poznajemy też środki i metody naukowe jakimi się
                          >
                          > > posługiwał przy stwarzaniu świata.
                          > To dla mnie pewna nowość. Bóg Biblii nie sprawiał nigdy na mnie wrażenia
                          > naukowca - raczej kapryśnego władcy, żądnego czci, może także wodza żadnego
                          > krwi wrogów i nieposłusznych poddanych, ale żeby naukowiec?
                          > Podobnie pierwsze słyszę, żeby stosował środki i metody naukowe przy
                          stwarzaniu> świata. Zawsze słyszałem, że posługiwał się środkami i metodami
                          metafizycnymi..

                          Spróbuj uważnie czytać Biblię a znajdziesz dużo informacji na temat "Naukowości
                          Boga"
                          To co dla prostych ludzi wydaje się mateafizyczne jest po prostu dobrze
                          wyjaśnione naukowo.
                          A to co jeszcze dziś ktoś uważa za metafizyczne " jutro" b ędize dobrze poznane
                          i wyjaśnione metodami naukowymi.
                          Niewierzący niepotrzebnie używają słowa metafizyczny w odniesieniu do Boga
                          bo bardziej pasowałoby określenie "prawdziwy", lub Bóg który daje się nam
                          poznawać.
                          > .
                          > > Kiedy nauka jeszcze nie była w stanie wyjaśnić naukowo przyczyn deszczu
                          > > wyjaśniała to Bogiem. Teraz już wie. Ale co to zmienia? Po prostu od pocz
                          > atku

                          > Co to zmienia? Ano to, że podobnie może się stać w przypadku powstania życia.
                          > Kiedyś - i to może jeszcze za naszego życia, bo postęp badań nad biogenzą
                          jest > szybki
                          Jeśli poznamy jak powstało życie nie myśl, że będzie to równoznaczne z
                          wyeliminowaniem Boga bo jesteśmy jego dziełem i nic tego nie zmieni nawet jeśli
                          tak nie uważamy.

                          (zapraszam do Muzeum Ewolucji na czwartkowy wykład o 16 w ramach
                          > Festiwalu Nauki) -

                          Dziękuję, za daleko mieszkam.

                          • Gość: Karol Sabath Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.05, 21:52
                            > > a) Już to stwierdzenie, że "Bóg jest jeden", jest wyznaniowe
                            > Z uwagi na fakt, że źródłem wiedzy o Bogu jest przede wszystkim Biblia a w
                            > niej pisze w Psalmie 83:18 "aby wiedziano, że ty który masz na imię Jahwe, ty
                            > sam jesteś Najwyższym nad nad całą ziemią."
                            > Z tego zdania wynika ,że Bóg jest jeden, że jest najwyższy i że jest osobą o
                            > określonym imieniu.
                            Vaciu, czy nie zauważasz, że wygłaszasz tezy "wyznaniowe"? "źródłem wiedzy o
                            Bogu jest przede wszystkim" Stary Testament dla Żydów, Stary plus Nowy dla
                            chrześcijan, Koran dla muzułmanów, Wedy dla hinduistów, Tripitaka dla
                            buddystów, itp. Ty wychodzisz od założenia, że to Twoja wiara jest prawdziwa,
                            i to Twoja święta księga jest prawdziwa, itp., ale to samo uważa muzułmanin,
                            hinduista itd. o swoich świętych księgach czy tradycjach. A mówiliśmy,
                            przypomnę o wprowadzaniu założeń religijnych do hipotez naukowych. A więc, co
                            byś sobie pomyślała, gdybyś w publikacji naukowej naukowca z Azji przeczytała
                            jako integralną część argumentacji jakieś stwierdzenia wyprowadzone z jego
                            świętych pism? Tak samo dla niego Twoje "oczywistości" (że Bóg jest jedent
                            itp.) są nic nie warte jako argument. Nie możesz żądać od naukowców, żeby chcąc
                            uprawiać nauki przyrodnicze NAJPIERW nawrócili się na Twoją religię. Tym
                            bardziej, że właśnie odkąd nauka pozbyła się założeń religijnych, zaczęła się
                            posuwać do przodu. Św. Tomasz zbudował teoretyczny model Układu Słoneczenego -
                            nie dość że geocentryczny, to jeszcze napędzany przez anioły. Tak mu wyszło z
                            filozofowania przesiąkniętego religią. Ale model, mimo najszczerszych intencji,
                            okazał się niewiele wart. Skuteczniejsza okazała się nauka uprawiana bez
                            zakładania ingerencji boskiej. Kiedyś Laplace, przedstawiając Napoleonowi swój
                            model funkcjonowania Układu Słonecznego, na pytanie, gdzie w tym modelu jest
                            miejsce dla Pana Boga, odpowiedział; "Sire, ta hipoteza nie była mi potrzebna".
                            Wtedy biolodzy musieli jeszcze odwoływać się do tajemniczej "siły życiowej"
                            czy "fluidów" (odpowiednika biblijnego "tchnienia życia"). Z czasem jednak i im
                            hipoteza Boga przestała być potrzebna jako element teorii, jak Laplace'owi.
                            Dlatego nawet naukowcy wierzący w taką czy inną religię, uprawiają swoją
                            dziedzinę - z powodzeniem - bez przywoływania Boga.
                            > Imię Boże zaświadcza, że Bóg ma moc sprawczą.
                            Żartujesz, Vaciu? A np. imię "Wielkie Mzimu" zaświadcza, że jego posiadacz jest
                            Wielki? Przpraszam Cię, ale to co Ty uprawiasz takimi "argumentami" nie tylko
                            nie przejdzie jako merytoryczny argument przyrodniczy, ale nawet nie jest
                            filozofią. To jest (niezbyt wysokiego lotu) apologetyka, i to oparta na błędnym
                            kole: Moja święta księga mówi prawdę o Bogu, bo jest przekazana przez Boga. A
                            wiem o tym na pewno stąd, że tak właśnie naucza moja święta księga."
                            Spróbuj sobie uświadomić, że żadne argumenty oparte na ZAŁOŻENIU o absolutnej
                            prawdziwości Pisma nie mogą służyć do WYKAZYWANIA jego prawdziwości (skoro nie
                            dopuszczasz myśli, że Pismo się myli, że jest wytworem ludzi itp., to zamykasz
                            się na możliwość testowania takiej możliwości,a to jest fundamentem
                            postępowania naukowego). A poza tym argumenty z autorytetu Biblii są kompletnie
                            nieskuteczne w rozmowie z osobami spoza kręgu współwyznawców.
                            > Kreacjoniści -biologowie i genetycy na pewno psługują się rzeczowymi
                            argumentami.
                            Co znaczy "na pewno"? Ty zakładasz, że się nimi posługują. Najpierw sprawdź, i
                            zobacz co te argumenty są warte (i ilu jest kreacjonistów-biologów).
                            > stale zmieniają się pewne poglądy ewolucjonistów od czasów Darwina,
                            > choć minęło zaledwie niecałe 150 lat tej teorii ,
                            > to to co dziś głoszą nie wiadomo, jak się ma do prawdy naukowej.
                            To właśnie jest prawdą naukową (dziś). Prawda naukowa to nie jest Prawda poza
                            czasem. To jest ogół twierdzeń uważanych przez naukę za prawdziwe na danym
                            etapie. To samo dotyczy każdej nauki. Podobnie wiedza i poglądy fizyków,
                            chemików, medyków itp. zmieniały się na przestrzeni ostatnich 150 lat. To nie
                            jest najmniejszy powód, żebyś odrzucała np. mechanikę kwantową, bo kiedyś
                            Einstein wyrażał się o niej sceptycznie, a sam też mówił co innego niż Newton,
                            więc fizycy stale zmieniają poglady i w ogóle nie wiadomo co jeszcze wymyślą...
                            Nauka nie opiera się na dogmatach i dlatego właśnie stale się rozwija. Nie
                            możesz z tego czynić zarzutu jakiejkolwiek nauce, w tym biologii ewolucyjnej
                            (akurat teoria doboru naturalnego, doboru płciowego i parę innych podstawowych
                            osiągnięć Darwina wytrzymały próbę czasu wyjątkowo dobrze w porównaniu z
                            dorobkiem wielu innych uczonych z tamtych czasów.
                            > Na najważniesze pytanie: jak powstało życie ? nie odpowiedziano a jeśli życie
                            > powstaje tylko z życia to z jakiego Życia powstało fascynujące życie na naszej
                            > planecie.
                            Pytanie o powstanie życia wykracza poza zasięg biologii ewolucyjnej. Podobnie
                            jak fizyka Newtonowska jest w swoim zakresie stosowalności prawdziwa bez
                            względu na to skad się wzięly opisywane przez nią ciała, tak teoria Darwina
                            sprawdza się wobec organizmów żywych bez względu na to, skad się wzięły
                            pierwsze z nich. Ale, skoro już pytasz, odeślę Cię do literatury, bo naprawdę
                            wiele już udało się wyjaśnić - polecam książki: tinyurl.com/aha2f i
                            tinyurl.com/9b36p (bardziej popularne), albo tinyurl.com/buqlu
                            (ambitniejsza - i droga), ewentualnie np.
                            ool.weizmann.ac.il/publications.html - trochę literatury
                            specjalistycznej, w tym PDFy, albo strona zespołu prof. Szostaka z Harvardu
                            genetics.mgh.harvard.edu/szostakweb/, a po polsku np.
                            www.ewolucja.org/d3/d31-1a.html albo niedużą książeczkę
                            tinyurl.com/do854
                            > Powód podobieństwa kodów genetycznych różnych gatunków jest:
                            > -pochodzą od tego samego Autora, Stwórcy, Ojca, -Boga
                            > -Stwórca korzystał z podobnego tworzywa,
                            > -przy tworzeniu kolejnych gatunków wykorzystywał poprzednie dobre i
                            sprawdzone rozwiązania
                            Zaraz, to znaczy, że najpierw sprawdzał na małpach, a potem z tego materiału
                            robił ludzi? Czyli nie jest wszechwiedzący i nie wie z góry jak stworzyć
                            idealnie za pierwszym podejściem, tylko czerpie swoją wiedzę z prób i błędów,
                            wybierając poprzednio sprawdzone rozwiązania? Bóg się uczy na własnych błędach?
                            Oj, teolodzy by się nie ucieszyli...
                            Poza tym, nie ma powodu, żeby w chromosomach człowieka umieszczać w 98 proc.
                            identyczne niekodujące DNA (większość naszego genomu to introny i inne
                            sekwencje nie ulegające ekspresji fenotypowej). Nawet jeśli człowiek jest na
                            obraz i podobieństwo Boże w 100 proc., nie ma powodu, żeby szympans był w 98
                            proc....
                            W dodatku są też te same niedoróbki, np. sekwencje ALU, nieczynne pseudogeny
                            receptorów węchowych i inne śmieci. Jeśli - wg Biblii - wszelkie wady
                            doskonałego stworzenia powstały wskutek grzechu Adama i Ewy, dlaczego w genach
                            szympansa pojawiły się identyczne fuszerki jak w naszych?
                            > Biblia to nie bajka dla dzieci ale jest księgą spełniających się ważnych
                            > proroctw a niektóre proroctwa spełniają się na naszych oczach.
                            > Więc powoływanie się na nią ma swoje merytoryczne uzasadnienie.
                            Nikt nie twierdzi, że to bajka dla dzieci (w TV byłaby "tylko dla widzów
                            dorosłych", ze względu na dawkę okrucieństwa i przemocy). To antologia dorosłej-
                            przeważnie religijnej, ale też poezji miłosnej czy przysłów - literatury
                            hebrajskiej (z elementami zapożyczonymi z tradycji akadyjskiej, babilońskiej,
                            egipskiej) i hellenistycznych Żydów. Jest twórczym przetworzeniem rozmai
                            • vacia Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA 21.09.05, 09:12
                              drogi Karolu bardzo przyjemnie się z Tobą dyskutuje ale muszę już dziś
                              wycofać się z naszej rozmowy zanim ona się w pełni rozwinęła ( przyczyna jest
                              tak prozaiczna, że nie będę jej podawała).
                              Taka niedokończona rozmowa ma też jakieś zalety...
                              Przez ostatnich kilka miesięcy romawiałam tu Forum Nauka z pewnym inteligentnym
                              nieznajomym aż napisał mi w ostatnim "liście", że nie wie jak długo jeszcze
                              wytrzyma rozmowę ze mną. Po co miałbyś mi to samo napisać?( ale nie dlatego się
                              wycofuję :-)
                              Podsumowując naszą krótką wymianę zdań napiszę parę refleksji jakie mi przyszły
                              do głowy:
                              Myślę, że człowiek pracujący naukowo może wierzyć w Boga a nawet jest mu
                              łatwiej niż ludziom nie parającym się nauką.
                              Dlaczego tak uważam? Rzetelna praca naukowa rozwija umiejętność myślenia
                              niezbędną w procesie poznawania Boga, ułatwia podejmowanie rozsądnych decyzji,
                              ułatwia zrozumienie głównego przesłania Biblii, pozwala docenić wartość prawdy
                              w każdej dziedzinie życia, rozwija tolerancję dla ludzi innych światopoglądów,
                              rozwija niezależność myślenia i pomaga uniezależnić się od obowiązujących
                              stereotypów w myśleniu, uwalnia od materializmu i pogoni za pieniędzmi... i
                              mogłabym jeszcze długo wymieniać te przyczyny.
                              Dlatego jest wielu wierzących wśród wybitnych naukowców ale się może z tym nie
                              afiszują bo nie ma u nas zwyczaju dyskutować o religii w towarzystwie.
                              -
                              Moim z daniem niepotrzebnie przenosisz niechęć do kreacjonistów na Biblię i
                              Boga
                              Na rozmowa z przeciwnikami ewolucji byłaby dla Ciebie łatwiejsza gdybyś te
                              naukowe metody jakie stosujesz w swojej pracy zastosował wobec Biblii i
                              spróbował jeszcze raz do niej sięgnąć ale już bez uprzedzeń, bez patrzenia na
                              nią z przymrużeniem oka ale obiektywnie i rzeczowo tak jak to robisz czytajać
                              świeckie książki naukowe.
                              Biblia nie od razu odsłania co ma do powiedzenia. Z jednej strony jest
                              adresowana do wszystkim z drugiej bardziej wynagradza tych którzy poświęcą jej
                              więcej czasu.
                              Ułatwiłoby Ci to zrozumienie kreacjonistów i znalazłbyś wspólną płaszczyznę.
                              Napisałes , że prawda naukowa jest zawsze umieszczona w czasie.
                              Ale są pewne prawdy ponadczasowe, wieczne.
                              Taką prawdą jest to, że istnieje Bóg.
                              Podziwiam Twoją wiedzę, swobodę i uprzejmość w dyskusji, jednocześnie
                              te walory umysłowe powinny ułatwić Ci na nie powielanie obiegowych
                              nieprawdziwych opinii ateistów na temat Boga i Biblii, w rodzaju że Bóg
                              judeichrześcijański sprawia na Tobie wrażenie "okrutnego","kapryśnego" władcy
                              że imię Boga jest nieważne Rzymian 10:13 ( faraon też uważał omię Boga Zydów
                              za nieważne aż 10 plag musiało go przekonać, że to imię jest ważne), że Biblia
                              nie zawiera prawdy historycznej...
                              Tak samo jak zżymasz się na kreacjonistów, że powielają stereotypowe argumenty
                              przeciw ewolucji, manipuluja faktami i wyrywają cytaty z kontekstu
                              w celach manipulacji tak samo postaraj się i rzetelną wiedzę na temat Biblii
                              i nie powielaj cudzych opinii na jej temat, nie unikaj rzetelnych uczciwych
                              opracowań na temat tej księgi, którą yo księgę nawet świeckie państwo uznało za
                              ważną, że wprowadziło ja do zakresu kształcenia szkoły średniej.
                              P.S.
                              Gdyby nie Bóg nie byłoby przyrody i nie miałbyś tak przyjemnego
                              zawodu biologa i paleontologa.
                              Dużo zawdzięczasz Bogu, nie jest on przezroczysty bo widać jego dzieło :Przyrodę
                              Bóg jest niewidzialny oczami ale dostrzegany umusłem tak jak wiele innych
                              niewidzialnych a istniejących zjawisk.
                              Pozdrawiam Cię serdecznie i dzięki za miłą rozmowę :-)










                              • Gość: Karol Sabath Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.05, 19:23
                                > Dlatego jest wielu wierzących wśród wybitnych naukowców ale się może z tym
                                nie
                                > afiszują bo nie ma u nas zwyczaju dyskutować o religii w towarzystwie.
                                Oczywiście, że wielu naukowców jest wierzących (różnych wyznań), bo nauka i
                                wiara to jednak różne porządki. Podobnie znalazłoby się np. wielu przesądnych
                                naukowców, albo zażywających leki homeopatyczne mimo braku jakiegokolwiek
                                naukowego uzasadnienia ich skuteczności. Także naukowcy nie zachowują się
                                stuprocentowo racjonalnie. Ciekawe jest jednak to, że statystycznie wśród
                                naukowców jest mniej wierzących niż w społeczeństwach, z których się wywodzą.
                                Poza tym - co dla nas istotniejsze - nie uwzględniają parametru Boga w swojej
                                pracy zawodowej, ani nie uzasadniają Biblią swoich koncepcji.
                                > Bóg jest niewidzialny oczami ale dostrzegany umusłem tak jak wiele innych
                                > niewidzialnych a istniejących zjawisk .bo widać jego dzieło :Przyrodę
                                Widzisz, to jest Tweja interpretacja. Fizyk patrzy na tęczę i widzi
                                rozszczepienie światła na kropelkach wody. Ty możesz widzieć w tym znak
                                przymierza Boga z ludźmi, ustanowiony po potopie na zgodę. Ale to jest tylko
                                nałożenie pewnego przekazanego Ci przez tradycję rozumienia danego zjawiska.
                                Mylisz więc emocjonalne skojarzenia i odczucia z uprawianiem nauki. Jeśli
                                weźmiesz dowolny podręcznik fizyki czy chemii, albo biologii - nic tam nie
                                zależy od Boga. Choć oczywiście każdemu wierzącemu wolno patrzeć na świat przez
                                okulary wiary, np. wychwalać mądrość Stwórcy itp., ale bez tego wyniki obliczeń
                                nie stają się ani trochę gorsze. Więc Bóg jest dla naukowców hipotezą
                                nadmiarową - nic nie wnosi do usprawnienia opisu świata (choć może zaspokajać
                                potrzebę ładu, sensu itp.)
                                > Moim z daniem niepotrzebnie przenosisz niechęć do kreacjonistów na Biblię i
                                > Boga
                                Ja nie jestem niechętny Biblii. Uważam, że to kawał dobrej literatury - wiele
                                mądrych spostrzeżeń, wiele szlachetnych myśli, itp. Jestem niechętny narzucaniu
                                np. nauce dosłownej interprtetacji Biblii - bo to zmuszałoby też np. do
                                dosłownego traktowania opisów Boga jako porywczego i mściwego okrutnika.
                                > Na rozmowa z przeciwnikami ewolucji byłaby dla Ciebie łatwiejsza gdybyś te
                                > naukowe metody jakie stosujesz w swojej pracy zastosował wobec Biblii bez
                                > patrzenia na nią z przymrużeniem oka ale obiektywnie i rzeczowo tak jak to
                                > robisz czytajać świeckie książki naukowe.
                                Właśnie to staram się robić. Analizować treści biblijne, porównywać je między
                                sobą i z zewnętrznymi źródłami. Takie krytyczne podejście doprowadziło mnie
                                właśnie do moich opinii.
                                > którą yo księgę nawet świeckie państwo uznało za ważną, że wprowadziło
                                > ja do zakresu kształcenia szkoły średniej
                                I słusznie, tak samo jak dzieła Homera itp., należy do kanonu kulturowego
                                naszej cywilizacji. Ale to, że Iliada jest w lekturą szkolną, nie znaczy, że
                                Zeus istniał naprawdę.
                                Miło się gawędziło. Może nasze argumenty pomogły też innym w ich własnych
                                poszukiwaniach...
                  • Gość: Karol Sabath Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.09.05, 18:22
                    c.d. urwanego postu
                    Jeżeli nie chcesz narażać swego komfortu psychicznego, ok, nie otwieraj książek
                    naukowych. Ale nie głoś też publicznie poglądów krytykujących teorie naukowe,
                    których empirycznych świadectw nie znasz, i nie zamierzasz poznawać. Ja np.
                    wypowiadam się o historii religii judeochrześcijańskiej nie na zasadzie -
                    Biblii nie czytałem, ale to wszystko kłamstwo, bo jest sprzeczne z darwinizmem.
                    Przeciwnie, znam Biblię, poczytałem sobie o archeologii Bliskiego Wschodu, o
                    dorobku biblistyki itp. i na tej podstawie wypowiadam swoje opinie, a jeśli
                    ktoś wskazuje rzeczowe empiryczne kontrargumenty, jestem gotów zmodyfikować
                    swoje poglądy w stosownym zakresie.
                    • maksimum SWIADOMOSC A EWOLUCJA-VACIA,BLAGAM-TYLKO NIE DAJ 19.09.05, 04:54
                      sie zastraszyc facetowi,ktory cale zycie spedzil na czytaniu ksiazek!
                      Ja na Ciebie licze.
                      • vacia Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA-VACIA,BLAGAM-TYLKO NIE 19.09.05, 11:02
                        Przyznam się, że choć mam inne poglądy niż mój dyskutant Karol to niemniej
                        podziwiam jego umiejętność myślenia i wiedzę oraz polot w pisaniu i dużą
                        kulturę wypowiedzi.
                        Mimo podziwu nie mogę jednak przyjąć jego wizji świata( świata bez Boga) bo
                        jest nie przekonująca.
                        • maksimum Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA-VACIA,BLAGAM-TYLKO NIE 19.09.05, 21:58
                          vacia napisała:

                          > Przyznam się, że choć mam inne poglądy niż mój dyskutant Karol to niemniej
                          > podziwiam jego umiejętność myślenia i wiedzę oraz polot w pisaniu i dużą
                          > kulturę wypowiedzi.

                          Tez mysle,ze facet przeczytal wiecej ksiazek niz ma wlosow na glowie.

                          > Mimo podziwu nie mogę jednak przyjąć jego wizji świata( świata bez Boga) bo
                          > jest nie przekonująca.

                          Identycznie jak ja!
                          Nie trzeba wszystkiego co napisane w biblii brac zbyt doslownie i wtedy Bog
                          jest nam pomocny w zyciu.
                          • vacia Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA-VACIA,BLAGAM-TYLKO NIE 20.09.05, 13:37
                            Naprawdę się cieszę, że tak myślisz :-)

                            Wierzący w Boga mogą się różnić w poglądach ale już dużo ich łączy.
                        • Gość: Karol Sabath Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA-VACIA,BLAGAM-TYLKO NIE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.05, 22:12
                          > Mimo podziwu nie mogę jednak przyjąć jego wizji świata( świata bez Boga) bo
                          > jest nie przekonująca.
                          Dzięki za miłe słowa - jakaż odmiana po dyskusji z p. Korellim na podobne
                          tematy - ale ja nie jestem specjalnie łasy na podziw. Po prostu myślę, że
                          podobnie jak Ty, Vaciu, myśli i czuje wiele osób. Próbuję Tobie, a przy okazji
                          postronnym czytelnikom, wyjaśnić, dlaczego nauka nie akceptuje kreacjonizmu nie
                          tylko jako prawdziwego obrazu świata, ale nawet jako rzetelnej alternatywnej
                          hipotezy naukowej. Próbuję w ten sposób na swój skromny sposób przeciwdziałać
                          zorganizowanej kampanii dezinformacyjnej wymierzonej głównie w biologów
                          ewolucyjnych i paleontologów, ale także geologów czy astronomów, którą toczą
                          kreacjoniści, wykorzystując sentymenty religijne do propagowania cynicznych
                          kłamstw, przeinaczeń i pseudonauki. Ostatnio kampania ta toczy się pod szyldem
                          Inteligentnego Projektu (zob. www.creationismstrojanhorse.com/), ale
                          wciąż głoszone są też i tradycyjne tezy "kreacjonizmu naukowego". Wiem, że
                          wiele osób szczerze szuka prawdy i zatrute owoce kreacjonistów łykają w dobrej
                          wierze. I takim osobom próbuję wskazywać co bardziej oczywiste nielogiczności i
                          fałsze w bezkrytycznie przyjętych przekazach i zachęcać do samodzielnej oceny
                          faktów.
                          I nie oczekuję od swoich rozmówców przyjęcia wizji "świata bez Boga" za własną,
                          bo nie mam szczególnej motywacji do pozbawiania ludzi wiary (żaden Bóg ateistów
                          nie oferuje nagrody w niebie za nawracanie na ateizm :-)), tym bardziej, że
                          udowodnić nieistnienia Boga się nie da (z powodu wspomnianej wcześniej
                          Jego "przezroczystości"). To jest ewentualnie zabawa dla filozofów (którzy
                          chętnie zaproponują też w zamian zastępczą etykę i inne namiastki religii). Ja
                          tylko chcę pokazać, że a) biologia ewolucyjna oparta na paradygmacie
                          neodarwinowskim ma się dobrze, i b) literalna interpretacja Biblii prowadzi na
                          naukowe manowce. Przy okazji wyrażam swoje - oparte na konkretnych
                          arguumentach - wątpliwości wobec historyczności zdarzeń opisanych w biblii (lub
                          ich interpretacji jako nadprzyrodzonych interwencji), ale to efekt uboczny, bo
                          forum poświęcone jest nauce...
                          • vacia Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA-VACIA,BLAGAM-TYLKO NIE 20.09.05, 13:34
                            Gość portalu: Karol Sabath napisał(a):

                            > Próbuję w ten sposób na swój skromny sposób przeciwdziałać
                            > zorganizowanej kampanii dezinformacyjnej wymierzonej głównie w biologów
                            > ewolucyjnych i paleontologów, ale także geologów czy astronomów, którą toczą
                            > kreacjoniści, wykorzystując sentymenty religijne do propagowania cynicznych
                            > kłamstw, przeinaczeń i pseudonauki. Ostatnio kampania ta toczy się pod
                            szyldem > Inteligentnego Projektu (zob. www.creationismstrojanhorse.com/), ale
                            > wciąż głoszone są też i tradycyjne tezy "kreacjonizmu naukowego". Wiem, że
                            > wiele osób szczerze szuka prawdy i zatrute owoce kreacjonistów łykają w
                            dobrej > wierze. I takim osobom próbuję wskazywać co bardziej oczywiste
                            nielogiczności i> fałsze w bezkrytycznie przyjętych przekazach i zachęcać do
                            samodzielnej oceny > faktów.

                            Trochę nie chce mi się wierzyć w ten moralny podział że ewolucjoniści są dobrzy
                            i szlachetni a kreacjoniści to kłamcy i oszuści.
                            Czy można tak jednoznacznie ocenić ludzi?
                            Dyskusja powinna toczyc się o sprawę a nie przechodzić na osobiste ataki.
                            Przeciez konflikt dotyczy poglądów a nie ludzi.
                            Prawdę mówiąc z racji wychowaczo korzystnego wpływu Biblii na moralność to
                            kreacjoniści powołujący się na Biblie powinni być znani z uczciwości w dyskusji.
                            Dlatego jako wierząca cieszę sie że to Bóg ma osądzać ludzi o ich poglądy a nie
                            my sami bo emocje zasłaniają nam często prawdziwy obraz rzeczywistości.

                            > I nie oczekuję od swoich rozmówców przyjęcia wizji "świata bez Boga" za
                            własną, bo nie mam szczególnej motywacji do pozbawiania ludzi wiary (żaden Bóg
                            ateistów> nie oferuje nagrody w niebie za nawracanie na ateizm :-)), tym
                            bardziej, że udowodnić nieistnienia Boga się nie da (z powodu wspomnianej
                            wcześniej > Jego "przezroczystości"). To jest ewentualnie zabawa dla filozofów
                            (którzy
                            > chętnie zaproponują też w zamian zastępczą etykę i inne namiastki religii).
                            Ja
                            > tylko chcę pokazać, że a) biologia ewolucyjna oparta na paradygmacie
                            > neodarwinowskim ma się dobrze, i b) literalna interpretacja Biblii prowadzi
                            na
                            > naukowe manowce. Przy okazji wyrażam swoje - oparte na konkretnych
                            > arguumentach - wątpliwości wobec historyczności zdarzeń opisanych w biblii
                            (lub ich interpretacji jako nadprzyrodzonych interwencji), ale to efekt
                            uboczny, bo
                            > forum poświęcone jest nauce...

                            Forum jest poświęcone nauce ale pamiętaj że filozofia jest dziedziną nauki .
                            Słowo filozofia się niektórym źle kojarzy pewnie dlatego że wielu filozofów
                            popełniło rażące błędy w myśleniu, których bolesne skutki musimy wszyscy
                            ponosić.
                            Ale filozof dążący do prawdy ,ten który umiłował mądrość ponad wszystko zawsze
                            będzie należał do ludzi nauki.

                    • vacia Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA 19.09.05, 10:49
                      Gość portalu: Karol Sabath napisał(a):

                      > c.d. urwanego postu
                      > Jeżeli nie chcesz narażać swego komfortu psychicznego, ok, nie otwieraj
                      książek
                      >
                      > naukowych. Ale nie głoś też publicznie poglądów krytykujących teorie naukowe,
                      > których empirycznych świadectw nie znasz, i nie zamierzasz poznawać. Ja np.
                      > wypowiadam się o historii religii judeochrześcijańskiej nie na zasadzie -
                      > Biblii nie czytałem, ale to wszystko kłamstwo, bo jest sprzeczne z
                      darwinizmem.
                      >
                      > Przeciwnie, znam Biblię, poczytałem sobie o archeologii Bliskiego Wschodu, o
                      > dorobku biblistyki itp. i na tej podstawie wypowiadam swoje opinie, a jeśli
                      > ktoś wskazuje rzeczowe empiryczne kontrargumenty, jestem gotów zmodyfikować
                      > swoje poglądy w stosownym zakresie.

                      Poglądy na temat istnienia Boga i kreacjonizmu które głoszę na Forum
                      należą do nauki jaką jest Filozofia.
                      Wiekszość filozofów zajmowało się i zajmuje istnieniem Boga.
                      Jeśli Bóg istnieje: to mnie siedział i nie siedzi założonymi rękoma
                      ale jest to Bóg działający a efekty jego dziąłań są przedmiotem nauk
                      szczegółowych.
                      Uczciwie przyznałam że nie mam wiedzy na temat ewolucji i dlatego nie moge na
                      ten temat rzeczowo dyskutować ale uważam, że nauka nie stoi w sprzeczności z
                      Bogiem i teoria ewolucji nie wyjaśnia wszystkiego( gdyby tak było nie miała by
                      przeciwników bo np Kopernik ich nie ma),tym bardziej ewoplucja nie wyjaśnia
                      wszystkiego jeśli chodzi o świadomość człowieka.
                      To czego nie wyjaśnia może w przyszłości zostanie naukowo wyjaśnione ale wcale
                      to nie umniejszy roli Boga a wprost przeciwnie wzbudzi nasz zachwyt nad
                      mądrością i warsztatem naukowym naszego Boga Stwórcy.
                      Pozdrawiam Ci serdecznie i dziękuję za Twoje poświęcenie w celu uświadomienia
                      mnie, podziwiam Twój intelekt i życzę Ci abyś dostrzegł w Bogu prawdziwego
                      naukowca a nie
                      metafizyczny wymysł marzycieli, którzy wymyślili Boga aby poprawić swój komfort
                      życia.
                      • Gość: Karol Saath Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.05, 21:44
                        > Jeśli Bóg istnieje: to nie siedział i nie siedzi założonymi rękoma
                        > ale jest to Bóg działający a efekty jego dziąłań są przedmiotem nauk
                        > szczegółowych.
                        Sęk w tym, że jego ewentualna działaność wymyka się badaniom nauk
                        szczegółowych. Nie da się wyodrębnić tej zmiennej - nie można zrobić
                        eksperymentu kontrolnego: w jednej próbówce reakcja zachodzi w obecności Boga,
                        a w drugiej bez. Dlatego Bóg - jeśli jest i działa w przyrodzie -
                        jest "przezroczysty" dla metod naukowych. Stąd dodawanie rytualnych fraz w
                        rodzaju "Pan Bóg sprawia, że - powiedzmy - deszcz pada, bo woda paruje i się
                        skrapla" nic nie wnosi w porównaniu ze zdaniem "deszcz pada, bo woda paruje i
                        się skrapla" do naszej wiedzy o procesie ani do praktycznych zastosowań tej
                        wiedzy. Czasem, oczywiście, można by wyciągać pewne wnioski o naturze Boga z
                        jego stworzeń - np. najwięcej trudu włożył w projektowanie skomplikowanych
                        cykli życiowych wrednych pasożytów - ale chyba teolodzy woleliby, żeby nauki
                        szczegółowe im nie wchodziły w zakres kompetencji...

                        > teoria ewolucji nie wyjaśnia wszystkiego ( gdyby tak było nie miała by
                        > przeciwników bo np Kopernik ich nie ma.
                        Oj, pudło. Od I wydania "O powstawaniu gatunków" nie minęło jeszcze 150 lat, a
                        teorię Darwina biolodzy zaakceptowali powszechnie jeszcze za jego życia
                        (ostatni poważni kreacjonistyczni biolodzy wymarli dobre 100 lat temu).
                        Zaledwie sto lat po śmierci Darwina, pochowanego z honorami w Opactwie
                        Westminsterskim, papież powiedział "nowe zdobycze nauki każą nam uznać, że
                        teoria ewolucji jest czymś więcej niż hipotezą. Zwraca uwagę fakt, że teoria ta
                        zyskiwała stopniowo coraz większe uznanie naukowców w związku z kolejnymi
                        odkryciami dokonywanymi w różnych dziedzinach nauki. Zbieżność wyników
                        niezależnych badań - bynajmniej nie zamierzona i nie prowokowana - sama w sobie
                        stanowi znaczący argument na poparcie tej teorii."
                        Tymczasem Kopernik przezornie ogłosił swoją teorię tuż przed śmiercią, jego
                        żywy zwolennik, Galileusz, wylądował w areszcie domowym, a jego
                        kopenikańskie "Dialogi" zdjęto z indeksu ksiąg zakazanych dopiero w 1835 roku.
                        Kopernikanizm zwalczano z pobudek religijnych równie uporczywie jak później
                        darwinizm (zob. np. www.racjonalista.pl/kk.php/s,1336). I nawet po 500
                        latach Kopernik wciąż ma wrogów - są np. chrześcjańskie, w tym katolickie koła
                        apologetyczne, które nie tylko sprzeciwiają się teorii Darwina, ale i
                        Kopernika, broniąc geocentryzmu - np. www.catholicintl.com/qa/2005/qa-
                        feb-05.htm#Question%2020 , www.kolbecenter.org/owen.bennett.reply.htm
                        (obronie geocentryzmu poświęcona jest druga część tej przydługiej polemiki w
                        imieniu Centrum Kreacjonistycznego im. Maksymiliana Kolbego - w którym udziela
                        się też Maciej Giertych), www.catholic-forum.com/forums/showthread.php?
                        t=2503, forums.catholic.com/showthread.php?t=50080 itp. (a co dopiero
                        mówić o różnych dziwnych Towarzystwach Płaskiej Ziemi itp.)

                        > ewoplucja nie wyjaśnia wszystkiego jeśli chodzi o świadomość człowieka.
                        W zasadzie ewolucja nie jest od tego, żeby wyjaśniać WSZYSTKO - to nie jest
                        przecież jakiś świecki zamiennik Boga. Ewolucja jest obserwowalnym procesem
                        biologicznym, teoria ewolucji go opisuje i wyjaśnia różne jego aspekty, ale
                        zasadniczo od wyjaśniania świadomości jest kognitywistyka (cognitive science) -
                        dziedzina wyrastająca głównie z psychologii, neurofizjologii, z badań nad
                        sztuczną inteligencją itp. Biolog ewolucyjny może powiedzieć, jak to się
                        dzieje, że świadomość, jeśli jest przystosowawczo korzystna i dziedziczna, może
                        się upowszechnić w populacji.
                        • Gość: MaDeR Mówiąc o geocentryźmie... IP: *.ima.pl 20.09.05, 11:18
                          ...polecam tę perełkę. :>

                          www.fixedearth.com
                        • vacia Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA 20.09.05, 13:20
                          Gość portalu: Karol Saath napisał(a):

                          >> Sęk w tym, że jego ewentualna działaność wymyka się badaniom nauk
                          > szczegółowych.

                          Badaniom się działalność Boga nie wymyka( skądże) ale tylko może niektórym
                          naukowcom sie wymyka, tym którzy tak się skupili na nauce że zapomnieli że po
                          prostu odkrywają tylko Myśl Boga ,sami zaś nie tworzą genialnej myśli ale ją
                          tylko odkrywają i że zamiast wpadać w zachwyt nad swoją mądrością wypadało by
                          im raczej podziwiać Inteligencję Boga.

                          Czasem, oczywiście, można by wyciągać pewne wnioski o naturze Boga z
                          > jego stworzeń - np. najwięcej trudu włożył w projektowanie skomplikowanych
                          > cykli życiowych wrednych pasożytów - ale chyba teolodzy woleliby, żeby nauki
                          > szczegółowe im nie wchodziły w zakres kompetencji...

                          Krytykować jest zawsze najłatwiej...


                          >
                          > > > ewoplucja nie wyjaśnia wszystkiego jeśli chodzi o świadomość człowieka.

                          > W zasadzie ewolucja nie jest od tego, żeby wyjaśniać WSZYSTKO - to nie jest
                          > przecież jakiś świecki zamiennik Boga. Ewolucja jest obserwowalnym procesem
                          > biologicznym, teoria ewolucji go opisuje i wyjaśnia różne jego aspekty, ale
                          > zasadniczo od wyjaśniania świadomości jest kognitywistyka (cognitive
                          science) -> dziedzina wyrastająca głównie z psychologii, neurofizjologii, z
                          badań nad > sztuczną inteligencją itp. Biolog ewolucyjny może powiedzieć, jak
                          to się dzieje, że świadomość, jeśli jest przystosowawczo korzystna i
                          dziedziczna, może> się upowszechnić w populacji.

                          Świadomość człowieka jest jakościowo różna od świadomości wszystkiego co żyje
                          na Ziemii, dlatego ważne jest wyjaśnienie skąd się wzięła?
                          Czy jest możliwe aby mózg człowieka będący siedliskiem świadomości wyewoluował
                          sam z siebie?
                          Zdolność mózgu do uprawiania abstrakcyjnej matematyki nie może być ubocznym
                          skutkiem ewolucji.
                          Serdecznie Cię pozdrawiam.
                          P.S.
                          Czy zdolność ludzi do bezinteresownej miłości to według Ciebie skutek
                          ewolucji? :-)


                          • Gość: Karol Sabath Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.05, 22:15
                            > Badaniom się działalność Boga nie wymyka( skądże) ale tylko może niektórym
                            > naukowcom sie wymyka, tym którzy tak się skupili na nauce że zapomnieli że po
                            > prostu odkrywają tylko Myśl Boga ,sami zaś nie tworzą genialnej myśli ale ją
                            > tylko odkrywają i że zamiast wpadać w zachwyt nad swoją mądrością wypadało by
                            > im raczej podziwiać Inteligencję Boga.
                            Vaciu, mylisz emocje (np. podziw) czy odczucia estetyczne (zachwyt) z badaniem
                            naukowym. Badacz może uważać, że jego przedmiot badania, powiedzmy glista, jest
                            piękny, obły i w ogóle się nim zachwycać (i przenosić ów zachwyt na
                            domniemanego Stwórcę), ale to nie ma nic wspólnego z możliwościa zbadania
                            działania Boga w świecie. Pisałem, dlaczego z orzyczyn metodologicznych nie da
                            się uchwycić ewentualnego wpływu Boga (kwestia eksperymentu kontrolnego). I
                            Bóg - jak u Laplace'a - nie jest integralnym składnikiem żadnych owocnych
                            programów badawczych. Nauka (science) bez Boga obywa się świetnie, a porzucenie
                            założeń opartych na dogmatach biblijnych (od Oświecenia poczynając)
                            zapoczątkowało rozwój w tempie nieporównywalnym z tym, co nabożni filozogowie
                            średniowieczni zdołali osiągnąć przez znacznie dłuższy czas.
                            > Czy jest możliwe aby mózg człowieka będący siedliskiem świadomości wyewoluował
                            > sam z siebie?
                            Nie z siebie, tylko z "malpiego" mózgu. Szympansy mają już świadomość siebie
                            (eksperyment z lustrem), potrafią kłamać, intrygować i politykować
                            (tinyurl.com/bt8t9). Przeżywają emocje zbliżone do uniesień religijnych
                            ("taniec deszczu"), w doświadczeniach z człekokształtnymi uczonymi języka
                            migowego lub piktogramów stwierdzono, że przez wiele miesięcy pamiętają o
                            zmarłych pobratymcach, wyrażają tęsknotę za nimi, smutek, a nawet coś w rodzaju
                            zdawania sobie sprawy ze śmiertelności. Nasza świadomość różni się od
                            szympansiej ilościowo, nie jakościowo.
                            > Zdolność mózgu do uprawiania abstrakcyjnej matematyki nie może być ubocznym
                            > skutkiem ewolucji.
                            A dlaczego? Nawet kawki liczą do siedmiu... :-)
                            > Czy zdolność ludzi do bezinteresownej miłości to według Ciebie skutek
                            > ewolucji? :-)
                            Opisuje to psychologia ewolucyjna oparta na teorii gier (choć okazuje się,
                            że "bezinteresowność" jest pozorna. Zauważmy zresztą, że matki innych ssaków
                            też zdolne są do heroicznych poświęceń (z oddaniem życia włącznie) w obronie
                            swych dzieci. Podobnie psy narażają życie dla swych właścicieli i okazują wiele
                            dowodów bezinteresownego oddania. Delfiny ratują tonących ludzi, karmiące
                            samice ssaków przygarniają młode innych gatunków. Mrówki robotnice harują na
                            królową z najwyższym poświęceniem i nic z tego nie mają... Zachowania
                            altruistyczne nie są wyłączną właściwością ludzi. A podłoże neurofizjologiczne
                            i hormonalne afektów takich jak miłość jest nieźle zbadanae...
                            W urwanym poprzednum poście chciałem dodać, że powoływanie się na proroctwa nie
                            jest dobrym argumentem w dyskusji naukowej, zwłaszcza jeśli proroctwa były
                            spisane po faktach, których miały dotyczyć, albo są tak pokrętnie sformułowane,
                            że każde pokolenie odczytuje je jako idealnie pasujące akurat do swych czasów...
                            • arcykr Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA 23.09.05, 17:44
                              Gość portalu: Karol Sabath napisał(a):

                              > Badacz może uważać, że jego przedmiot badania, powiedzmy glista, jest
                              > piękny, obły i w ogóle się nim zachwycać (i przenosić ów zachwyt na
                              > domniemanego Stwórcę), ale to nie ma nic wspólnego z możliwościa zbadania
                              > działania Boga w świecie.
                              I znowu o pasozytach... Może ich istnienie jest wynikiem działalności
                              zbuntowanych duchów - diabłów? Wiem, że nie jest to hipoteza naukowa, ale jest
                              to jakieś wytłumaczenie religijne. Może ktoś ma lepszy pomysł?

                              > Nauka (science) bez Boga obywa się świetnie, a porzucenie>
                              > założeń opartych na dogmatach biblijnych (od Oświecenia poczynając)
                              > zapoczątkowało rozwój w tempie nieporównywalnym z tym, co nabożni filozogowie
                              > średniowieczni zdołali osiągnąć przez znacznie dłuższy czas.
                              Korelacja czasowa nie jest dowodem na związek przyczynowo-skutkowy.

                              > Nie z siebie, tylko z "malpiego" mózgu. Szympansy mają już świadomość siebie
                              > (eksperyment z lustrem), potrafią kłamać, intrygować i politykować
                              > (tinyurl.com/bt8t9). Przeżywają emocje zbliżone do uniesień religijnych
                              > ("taniec deszczu"), w doświadczeniach z człekokształtnymi uczonymi języka
                              > migowego lub piktogramów stwierdzono, że przez wiele miesięcy pamiętają o
                              > zmarłych pobratymcach, wyrażają tęsknotę za nimi, smutek, a nawet coś w
                              rodzaju zdawania sobie sprawy ze śmiertelności.
                              Ale skąd wiemy, że one subiektywnie coś odczuwają, a nie jest to wynik ich
                              przystosowań do życia społecznego?

                              > Zauważmy zresztą, że matki innych ssaków
                              > też zdolne są do heroicznych poświęceń (z oddaniem życia włącznie) w obronie
                              > swych dzieci. Podobnie psy narażają życie dla swych właścicieli i okazują
                              wiele dowodów bezinteresownego oddania. Delfiny ratują tonących ludzi, karmiące
                              > samice ssaków przygarniają młode innych gatunków. Mrówki robotnice harują na
                              > królową z najwyższym poświęceniem i nic z tego nie mają... Zachowania
                              > altruistyczne nie są wyłączną właściwością ludzi.
                              Moja wątpliwość - jak wyżej.

                              > jeśli proroctwa były
                              > spisane po faktach, których miały dotyczyć, albo są tak pokrętnie
                              sformułowane,> że każde pokolenie odczytuje je jako idealnie pasujące akurat do
                              swych czasów..
                              A jak pokolenia przed Chrystusem odczytywały psalm 110 albo pewne fragmenty
                              Księgi Izajasza? (Nie chcę sugerować, że należy tego używać jako argumentu w nauce.)
                              • Gość: Karol Sabath Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.05, 10:03
                                Karol Sabath napisał:
                                > > Procesy tego świata dają się skutecznie opisywać bez dodatkowego
                                > > filozoficznego założenia o tym, że za wszystkim stoi Bóg.
                                > > Jest to więc założenie nadmiarowe.
                                arcykr napisał:
                                > Wcale nie chodzi mi o to, że jest to założenie potrzebne do zajmowania się
                                > ewolucją. Po prostu cieszę się, że wiara katolicka nie jest sprzeczna ze
                                > współczesną nauką.
                                O ile nie domaga się odrzucenia teorii empirycznych na podstawie sprzeczności
                                ze swoją doktryną...

                                > > Nauka (science) bez Boga obywa się świetnie, a porzucenie>
                                > > założeń opartych na dogmatach biblijnych (od Oświecenia poczynając)
                                > > zapoczątkowało rozwój w tempie nieporównywalnym z tym, co nabożni
                                > > filozofowie średniowieczni zdołali osiągnąć przez znacznie dłuższy czas.
                                arcykr napisał:
                                > Korelacja czasowa nie jest dowodem na związek przyczynowo-skutkowy.
                                Zauważmy, że uczeni greccy też uprawiali naukę bez odwoływania się do Biblii, i
                                też osiągnęli znaczne sukcesy. Tymczasem średniowieczni uczeni, nie
                                rozdzielający nauki od religii, niewiele posunęli dorobek starożytnych, za to
                                skupiali się na alchemii i astrologii. Rozwój nowożytnej nauki zbiega się z
                                oświeceniowym odrzuceniem teologicznego myślenia o nauce. To wszystko zbieg
                                okoliczności? ("przypadkowa korelacja czasowa")? A gdzie dziś są sukcesy
                                empiryczne i jakiś postęp wyjaśniania świata (dawania testowalnych przewidywać)
                                ze strony "ID-ologów"? Po prostu, jeśli się za wyjaśnienie badanego zjawiska
                                uznaje odpowiedź "Bóg tak chciał (za niezbadane są jego wyroki)", albo "oto
                                przejaw Bożego ładu" - to mamy tylko modlitewną adorację, ale zero naukowego
                                postępu wiedzy.
                                > Ale skąd wiemy, że [szympansy] subiektywnie coś odczuwają, a nie jest to
                                > wynik ich przystosowań do życia społecznego?
                                A skąd wiemy, że ludzki niemowa jak płacze, to subiektywnie cierpi, a nie tylko
                                wyraża przystosowanie do życia społecznego?

                                > > Zachowania altruistyczne nie są wyłączną właściwością ludzi.
                                > Moja wątpliwość - jak wyżej.
                                Zachowania altruistyczne (nie altruizm jako subiektywne nastawienie) są po
                                prostu obserwowalne (osobnik A podejmuje działanie przynoszące korzyść
                                osobnikowi B, a sam na tym traci - naraża życie, wydatkuje energię itp.).
                                Wyjaśnienie zachowań altruistycznych na gruncie teorii ewolucji odwołuje się
                                głównie do doboru krewniaczego. Osobnik A dzięki pomocy B zwiększa
                                swoją "inclusive fitness" (dostosowanie łączne), jeśli koszt A jest niższy niż
                                iloraz zysku B i stopnia pokrewieństwa A z B. Czyli moje geny geny wyjdą na tym
                                równie dobrze jeśli a) sam przeżyję i spłodzę dzieci, albo b) sam zginę, ale
                                uratuję brata bliźniaka, który się rozmnoży, albo c) uratuję dwoje rodzeństwa
                                niebliźniaczego (statystycznie 1/2 wspólnych alleli sośró różniacych się w
                                populacji), albo d) czwórkę kuzynów, itp. Jeśli mój koszt nie polega na pewnej
                                śmierci, to np. opłaca mi się zamoczyć, żeby uratować życie tonącemu nawet
                                dalekiemu pociotkowi...
                                Oczywiście, ponieważ w pierwotnych ludzkich społeczeństwa klanowych (w jakich
                                kształtowała się większość genetycznych podstaw naszych zachowań społecznych)
                                wszyscy byli ze sobą blisko spokrewnieni, instynktowny odruch altruistyczny
                                obejmuje wszystkich, ale nie w jednakowym nasileniu. Ludzie są jednak bardziej
                                gotowi ratować własne dzieci (nawet z narażeniem życia) niż np. stanąć w
                                obronie przypadkowego przechodnia.
                                Jeżeli chcemy skłonić ludzi do powszechnego altruizmu, musimy im zmanipulować
                                informację o realnym stopniu pokrewieństwa wobec adresatów altruizmu. Trzeba im
                                wpoić przekonanie, że wszyscy, którzy mają być objęci działaniem tego odruchu,
                                to krewni w I stopniu pokrewieństwa (kolejno coraz szersze kategorie: bracia
                                Rodacy - synowie jednego Narodu/jednej Matki-Ojczyzny), umiłowane bracia i
                                siostry w Chrystusie, wszyscy ludzie są braćmi [nie licząc sióstr :-)], itp.).
                                Ale nawet po wpojeniu przekonania tego typu, jesteśmy skłonni ratować życie
                                jednego takiego "brata" tylko jeśli sami mamy co najmniej 50 % szans przeżycia
                                (albo jesteśmy starzy, lub z innych względów uważamy swoje dalsze życie -
                                przynajmniej doczesne - za mniej wartościowej. Jeśli zatem chcemy uzyskać
                                maksimum altruizmu (przeświadczenie, że życie biorcy jest warte dokładnie tyle
                                co własne), trzeba zasugerować 100-procentowe pokrewieństwo genetyczne ("Oto
                                brat twój bliźni"). Dlatego chrześcijańska miłość bliźniego słusznie uchodzi za
                                szytowe osiągnięcie w dziedzinie kształtowania postaw altruistycznych
                                (abstrahując od praktycznej realizacji wobec umiłowanych nieprzyjaciół...).
                                Oczywiście, instynkty opiekuńcze i altruistyczne mogą sie przenosić też na
                                osobniki spoza własnej puli genowej - na inne gatunki (delfiny pomagające
                                ludziom, czy stare panny hołubiące swoje pieski i kotki jako zastępcze dzieci).
                                > A jak pokolenia przed Chrystusem odczytywały psalm 110 albo pewne fragmenty
                                > Księgi Izajasza? (Nie chcę sugerować, że należy tego używać jako argumentu w
                                nauce.)
                                Wobec tego nie będę udzielał odpowiedzi. Myślę, że wystarczy zapytać żydów. Oni
                                uznają psalmy i Izajasza za natchnione, a nie odnoszą ich do Chrystusa.
                                • arcykr Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA 25.09.05, 11:53
                                  Gość portalu: Karol Sabath napisał(a):

                                  > Po prostu cieszę się, że wiara katolicka nie jest sprzeczna ze
                                  > > współczesną nauką.
                                  > O ile nie domaga się odrzucenia teorii empirycznych na podstawie sprzeczności
                                  > ze swoją doktryną...
                                  A domaga się?
                                  >
                                  > Rozwój nowożytnej nauki zbiega się z
                                  > oświeceniowym odrzuceniem teologicznego myślenia o nauce. To wszystko zbieg
                                  > okoliczności? ("przypadkowa korelacja czasowa")?
                                  Może.

                                  > > Ale skąd wiemy, że [szympansy] subiektywnie coś odczuwają, a nie jest to
                                  > > wynik ich przystosowań do życia społecznego?
                                  > A skąd wiemy, że ludzki niemowa jak płacze, to subiektywnie cierpi, a nie
                                  tylko wyraża przystosowanie do życia społecznego?
                                  Stąd, że on też jest człowiekiem.
                                  >
                                  > > > Zachowania altruistyczne nie są wyłączną właściwością ludzi.
                                  Ale można powiedzieć, że Bóg wykorzystał naturalne skłonności altruistyczne do
                                  umożliwienia rozwoju cnót nadprzyrodzonych.

                                  > > A jak pokolenia przed Chrystusem odczytywały psalm 110 albo pewne fragmen
                                  > ty
                                  > > Księgi Izajasza? (Nie chcę sugerować, że należy tego używać jako argument
                                  > u w
                                  > nauce.)
                                  > Wobec tego nie będę udzielał odpowiedzi. Myślę, że wystarczy zapytać żydów.
                                  Już pytałem na forum Izrael. Odpowiedzi (jednego autora) były niepoparte
                                  przekonywojącymi argumentami.
                                  • Gość: Karol Sabath Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.05, 17:47
                                    > > Po prostu cieszę się, że wiara katolicka nie jest sprzeczna ze
                                    > > > współczesną nauką.
                                    > > O ile nie domaga się odrzucenia teorii empirycznych na podstawie
                                    > > sprzeczności ze swoją doktryną...
                                    > A domaga się?
                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=29171380
                                    > > Rozwój nowożytnej nauki zbiega się z
                                    > > oświeceniowym odrzuceniem teologicznego myślenia o nauce. To wszystko
                                    > > zbieg okoliczności? ("przypadkowa korelacja czasowa")?
                                    > Może.
                                    Żartujesz? Wskaż z całego dorobku nauki nowożytnej jakikolwiek przykład
                                    znaczącego i trwałego postępu wiedzy wynikły z wmieszania teologii do
                                    przyrodoznawstwa (jako przeciwwagę dla licznych przykładów, że odrzucenie
                                    myślenia w kategoriach tradycyjnych doktryn uruchomiło radykalne przyspieszenie
                                    poznania).
                                    > > A skąd wiemy, że ludzki niemowa jak płacze, to subiektywnie cierpi, a nie
                                    > tylko wyraża przystosowanie do życia społecznego?
                                    > Stąd, że on też jest człowiekiem.
                                    A skąd wiesz, że inny człowiek naprawdę coś subiektywnie odczuwa? (I dlaczego
                                    te same kryteria nie stosują się do innych naczelnych, albo waleni, z którymi
                                    możemy się porozumieć?)
                                    > Ale można powiedzieć, że Bóg wykorzystał naturalne skłonności altruistyczne do
                                    > umożliwienia rozwoju cnót nadprzyrodzonych.
                                    Powiedzieć można wszystko. Ale dlaczego? Czy ta teza daje jakieś ilościowe
                                    przewidywania (np. co do nasilenia aktów altruistycznych w zależności od
                                    realnego albo subiektywnie postrzeganego pokrewieństwa)?

                                    > Myślę, że wystarczy zapytać żydów.
                                    > Już pytałem na forum Izrael. Odpowiedzi (jednego autora) były niepoparte
                                    > przekonywojącymi argumentami.
                                    Z ciekawości zapytam, jakie to były argumenty i dlaczego były nieprzekonywające?
                                    A może na anglojęzycznych forach temat był już wałkowany?
                                    • arcykr Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA 27.09.05, 10:15
                                      Gość portalu: Karol Sabath napisał(a):

                                      > > > O ile nie domaga się odrzucenia teorii empirycznych na podstawie
                                      > > > sprzeczności ze swoją doktryną...
                                      > > A domaga się?
                                      > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=29171380
                                      Poglądy kardynała to nie wiara katolicka.

                                      > Żartujesz? Wskaż z całego dorobku nauki nowożytnej jakikolwiek przykład
                                      > znaczącego i trwałego postępu wiedzy wynikły z wmieszania teologii do
                                      > przyrodoznawstwa (jako przeciwwagę dla licznych przykładów, że odrzucenie
                                      > myślenia w kategoriach tradycyjnych doktryn uruchomiło radykalne
                                      przyspieszenie poznania).
                                      To nie jest dowód.

                                      > > > A skąd wiemy, że ludzki niemowa jak płacze, to subiektywnie cierpi,
                                      > a nie
                                      > > tylko wyraża przystosowanie do życia społecznego?
                                      > > Stąd, że on też jest człowiekiem.
                                      > A skąd wiesz, że inny człowiek naprawdę coś subiektywnie odczuwa? (I dlaczego
                                      > te same kryteria nie stosują się do innych naczelnych, albo waleni, z którymi
                                      > możemy się porozumieć?)
                                      Bo sam jestem człowiekiem.

                                      > > Ale można powiedzieć, że Bóg wykorzystał naturalne skłonności altruistycz
                                      > ne do
                                      > > umożliwienia rozwoju cnót nadprzyrodzonych.
                                      > Powiedzieć można wszystko. Ale dlaczego? Czy ta teza daje jakieś ilościowe
                                      > przewidywania?
                                      Nie musi dawać, bo nie jest naukowa.
                                      >
                                      > > Myślę, że wystarczy zapytać żydów.
                                      > > Już pytałem na forum Izrael. Odpowiedzi (jednego autora) były niepoparte
                                      > > przekonywojącymi argumentami.
                                      > Z ciekawości zapytam, jakie to były argumenty i dlaczego były nieprzekonywające?
                                      Psalm 110 interpretowano jako dotyczący Mojżesza lub nawet Abrahama. Dokładnej
                                      argumentacji nie pamiętam.

                                      > A może na anglojęzycznych forach temat był już wałkowany?
                                      Na przykład na jakich?
                                      • Gość: Karol Sabath Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.05, 12:21
                                        > > > > O ile nie domaga się odrzucenia teorii empirycznych na podstawie
                                        > > > > sprzeczności ze swoją doktryną...
                                        > > > A domaga się?
                                        > > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=29171380
                                        > Poglądy kardynała to nie wiara katolicka.
                                        Nie mówiłem o wierze katolickiej, a o "domaganiu się przez Kościół dopasowania
                                        nauki do swojej doktryny". A jak Kościół ma się czegoś publicznie domagać w
                                        bardziej widoczny sposób, niż przez wypowiedzi najwyższych hierarchów? Zresztą
                                        podobno JE Schoenborn działał z przyzwoleniem JŚ Benedykta XVI. Nie wiem, kto
                                        jeszcze stoi wyżej w Kościele i kontaktuje się z mediami w sprawie oczekiwań
                                        Kościoła wobec nauki.

                                        > To nie jest dowód.
                                        Jakiś lepszy pomysł?

                                        > > A skąd wiesz, że inny człowiek naprawdę coś subiektywnie odczuwa?
                                        > > (I dlaczegote same kryteria nie stosują się do innych naczelnych, albo
                                        > > waleni, z którymi możemy się porozumieć?)
                                        > Bo sam jestem człowiekiem.
                                        No, i skąd wiesz, że inni ludzie naprawdę cierpią, przeżywają emocje itp., a
                                        nie tylko wpasowują się w oczekiwania społeczne? Na razie nie wykraczasz poza
                                        błędne koło "Tylko ludzie przeżywają cierpienie czy emocje, a wiem o tym bo
                                        jestem człowiekiem". Gdybyś był np. delfinem, to Twoje uczucia mogłyby stanowić
                                        dowód, że inne ssaki też je mają. Ale skoro jesteś człowiekiem, Twoje uczucia
                                        nie obalają tezy, że inne ssaki ich nie mają (ani też same w sobie nie dowodzą,
                                        że doświadczają ich naprawdę inni ludzie - może tylko Ty jesteś taki uczuciowy?
                                        Innymi słowy - sprecyzuj źródła swoich przekonań, że osobnik A (ludzki niemowa)
                                        cierpi albo się złości, a osobnik B (szympans posługujący się językiem
                                        migowym) - nie.

                                        > > > Ale można powiedzieć, że Bóg wykorzystał naturalne skłonności
                                        > > altruistyczne dou możliwienia rozwoju cnót nadprzyrodzonych.
                                        > > Powiedzieć można wszystko. Ale dlaczego? Czy ta teza daje jakieś
                                        > > ilościowe przewidywania?
                                        > Nie musi dawać, bo nie jest naukowa.
                                        To czemu ma być alternatywą dla naukowej hipotezy wyjaśniającej altruizm
                                        doborem krewniaczym (a także altruizmem zwrotnym i ew. doborem grupowym)?

                                        > > A może na anglojęzycznych forach temat był już wałkowany?
                                        > Na przykład na jakich?
                                        Na przykład:
                                        sql.uleth.ca/palimpsest/
                                        www.sbl-site.org/
                                        www.ibiblio.org/bhebrew/
                                        a także np. www.iidb.org/vbb/forumdisplay.php?f=60 (już może pod innym
                                        kątem)...
                                        ravingatheist.com/forum/viewtopic.php?id=1794&action=new
                                        Są też artykuły o proroctwach mesjańskich w interpretacji judaistycznej:
                                        judaism.about.com/od/jewishviewofjesus/a/jesus_isaiah53.htm
                                        www.infidels.org/library/magazines/tsr/1993/2/2virgi93.html
                                        (a to wszystko tylko wierzchołek Google'owej góry lodowej...)
                                        • arcykr Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA 28.09.05, 15:26
                                          Gość portalu: Karol Sabath napisał(a):

                                          > > Poglądy kardynała to nie wiara katolicka.
                                          > Nie mówiłem o wierze katolickiej, a o "domaganiu się przez Kościół dopasowania
                                          > nauki do swojej doktryny". A jak Kościół ma się czegoś publicznie domagać w
                                          > bardziej widoczny sposób, niż przez wypowiedzi najwyższych hierarchów?
                                          Nie była to wypowiedź oficjalna.

                                          Zresztą
                                          > podobno JE Schoenborn działał z przyzwoleniem JŚ Benedykta XVI. Nie wiem, kto
                                          > jeszcze stoi wyżej w Kościele i kontaktuje się z mediami w sprawie oczekiwań
                                          > Kościoła wobec nauki.
                                          Sam papież nic nie powierdział. A podobno to żaden argument.
                                          >

                                          > dowód, że inne ssaki też je mają. Ale skoro jesteś człowiekiem, Twoje uczucia
                                          > nie obalają tezy,
                                          Wcale nie mają obalać.

                                          > Innymi słowy - sprecyzuj źródła swoich przekonań, że osobnik A (ludzki
                                          niemowa) cierpi albo się złości, a osobnik B (szympans posługujący się językiem
                                          > migowym) - nie.
                                          Same przejawy przeżyć psychicznych to nie to samo co istnienie duszy nieśmiertelnej.
                                          >
                                          > > Nie musi dawać, bo nie jest naukowa.
                                          > To czemu ma być alternatywą dla naukowej hipotezy wyjaśniającej altruizm
                                          > doborem krewniaczym (a także altruizmem zwrotnym i ew. doborem grupowym)?
                                          Nie ma być altermatywą.
                                          • Gość: Karol Sabath Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.05, 20:44
                                            > > > Poglądy kardynała to nie wiara katolicka.
                                            > > Nie mówiłem o wierze katolickiej, a o "domaganiu się przez Kościół dopaso
                                            > wania
                                            > > nauki do swojej doktryny". A jak Kościół ma się czegoś publicznie domagać
                                            > w
                                            > > bardziej widoczny sposób, niż przez wypowiedzi najwyższych hierarchów?
                                            > Nie była to wypowiedź oficjalna.
                                            To co, papież ma wystosować edykt oficjalnie żadający od (w większości
                                            niekatolickich) naukowców, żeby nagięli swoje badania do jego doktryny?
                                            Publiczne wypowiedzi najwyższych dostojników Kościoła, zwłaszcza tak stanowcze,
                                            nie są ich prywatnymi, anonimowymi poglądami.

                                            > Sam papież nic nie powierdział. A podobno to żaden argument.
                                            Chwileczkę, już w inauguracyjnej homilii Benedykt XVI oświadczył: "Nie jesteśmy
                                            przypadkowym i pozbawionym znaczenia produktem ewolucji."
                                            (www.oecumene.radiovaticana.org//pol/Articolo.asp?id=34770). Czyli uznał
                                            kwestię rozwiniętą przez Schenborna w artykule za wystarczająco ważną, żeby ją
                                            poruszyć podczas inauguracji pontyfikatu, kiedy cały świat na niego patrzył.

                                            > Same przejawy przeżyć psychicznych to nie to samo co istnienie duszy
                                            > nieśmiertelnej.
                                            Dusza nieśmiertelna może jest, może jej nie ma (jeszcze w księdze Mądrości
                                            raczej nie było wiary w taką duszę nieśmiertelną, jaką zapożyczyczyło później
                                            judeochrześcijaństwo od Egipcjan - wraz z ideą sądu po śmierci). Mówiliśmmy o
                                            autentycznych odczuciach - bólu, strachu, cierpienia, ciekawości,
                                            macierzyńskiej troski itp. To wszystko ma wyraźne korelaty fizjologiczne (to
                                            samo podłoże hormonalne i neuroprzekaźnikowe, te same struktury mózgu (i to z
                                            tych starszych - jak podwzgórze). Nie da się badać istnienia duszy (wpółczesnej
                                            neurologii wydaje się nadmiarowa), co najwyżej dzieje wyobrażeń o niej i ich
                                            uwarunkowania. Ale ja mówię o obserwowalnych zjawiskach psychiczych (mających
                                            podłoże w mózgu).
                                            > Wcale nie mają obalać.
                                            > Nie ma być altermatywą.
                                            Nie bardzo rozumiem. W odpowiedzi na moje tezy stawiasz jakieś kontrtezy, które
                                            sprawiają wrażenie polemiki, a potem okazuje się, że mówiłeś "obok"? Mam
                                            poczucie, jakbyś stosował ostatnio głównie uniki i ogólnikowe negacje, kiedy
                                            tylko argumenty merytoryczne wypadają nie po Twojej myśli... Masz prawo, ale to
                                            trochę utrudnia dyskusję... :-(
                                            • arcykr Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA 30.09.05, 11:15
                                              Gość portalu: Karol Sabath napisał(a):

                                              > To co, papież ma wystosować edykt oficjalnie żadający od (w większości
                                              > niekatolickich) naukowców, żeby nagięli swoje badania do jego doktryny?
                                              Nie ma wystosować, bo tak nie powinno być.

                                              > Publiczne wypowiedzi najwyższych dostojników Kościoła, zwłaszcza tak
                                              stanowcze, nie są ich prywatnymi, anonimowymi poglądami.
                                              W każdym razie nie powinny być.
                                              >
                                              > > Sam papież nic nie powierdział. A podobno to żaden argument.
                                              > Chwileczkę, już w inauguracyjnej homilii Benedykt XVI oświadczył: "Nie jesteśmy
                                              >
                                              > przypadkowym i pozbawionym znaczenia produktem ewolucji."
                                              > (www.oecumene.radiovaticana.org//pol/Articolo.asp?id=34770).
                                              Nie było to uroczyste ogłoszenie dogmatu.

                                              Czyli uznał
                                              > kwestię rozwiniętą przez Schenborna w artykule za wystarczająco ważną,
                                              Co nie znaczy, że metropolita wiedeński rozwinął tę kwestie poprawnie.
                                              >
                                              > > Same przejawy przeżyć psychicznych to nie to samo co istnienie duszy
                                              > > nieśmiertelnej.
                                              > Dusza nieśmiertelna może jest, może jej nie ma (jeszcze w księdze Mądrości
                                              > raczej nie było wiary w taką duszę nieśmiertelną, jaką zapożyczyczyło później
                                              > judeochrześcijaństwo od Egipcjan - wraz z ideą sądu po śmierci).
                                              Chyba zapomniałeś dodać słowa "zaraz" po śmierci.

                                              > > Wcale nie mają obalać.
                                              > > Nie ma być altermatywą.
                                              > Nie bardzo rozumiem. W odpowiedzi na moje tezy stawiasz jakieś kontrtezy,
                                              To nie są (czy też nie mają być) kontrtezy ale "metatezy". Chodzi mi o to, że
                                              ustalenie oparte na empirii nie obalaja prawd wiary dotyczących tego, co
                                              przekracza empirię.
                                              • Gość: Karol Sabath Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.05, 23:59
                                                > Nie było to uroczyste ogłoszenie dogmatu.
                                                Ale kard. Scheonborn odwoływał się do tradycyjnej doktryny (=wcześniej
                                                uroczyście ogłoszonych dogmatów) jako do argumentów wykluczających prawdziwość
                                                neodarwinizmu. Jeśli on i B XVI uważają, że stare dogmaty obalają dobór
                                                naturalny, to po co ogłaszać nowe? Wystarczy od ołtarza wypowiedzieć
                                                (przypomnieć) przesłanie, że człowiek nie jest produktem przypadkowej (w
                                                domyśle neodarwinowskiej) ewolucji.
                                                > > To co, papież ma wystosować edykt oficjalnie żadający od (w większości
                                                > > niekatolickich) naukowców, żeby nagięli swoje badania do jego doktryny?
                                                > Nie ma wystosować, bo tak nie powinno być.
                                                No właśnie. Dlatego uważam, że to co ostatnio usłyszeliśmy od papieża i
                                                Schoenborna wystarcza, by uznać, że Kościół rości sobie pretensje do
                                                roztawiania po kątach teorii naukowych na zasadzie oceny ich zgodności z
                                                arystotelesowskimi w założeniach dogmatami. Nie ma sensu oczekiwać, że zostanie
                                                ogłoszona nowa doktryna ani dektret. Dlatego właśnie to, co już się dzieje, to
                                                jest domaganie się podporządkowania dopuszczalnych teorii naukowych doktrynie
                                                konkretnego wyznania.
                                                > Chyba zapomniałeś dodać słowa "zaraz" po śmierci.
                                                Tu idee ewoluowały. Ostatecznie w chrześcijaństwie na ogół przyjmuje się, że
                                                będzie hurtowy Sąd Ostateczny (wraz ze zmartwychstaniem ciał - też akcent
                                                egipski - mumifikacja miała zagwarantować nieśmiertelność także ciała), ale
                                                zaraz po śmierci dusze też podlegają sądowi w I instancji (czasem wśród opcji
                                                tymczasowych jest czyściec, czasem nie, czasem - zwłaszcza w "ludowej teologii"
                                                rolę Ozyrysa czy odźwiernego Hadesu pełni św. Piotr).
                                                > To nie są (czy też nie mają być) kontrtezy ale "metatezy". Chodzi mi o to, że
                                                > ustalenie oparte na empirii nie obalaja prawd wiary dotyczących tego, co
                                                > przekracza empirię.
                                                OK. Ale obowiązuje pewna symetria. Jeśli metatezy mają się nijak do empirii, to
                                                są niefalsyfikowalne i nienaukowe. Oznacza to, że nie można też żadnych
                                                wniosków z metatez popierać świadectwani empirycznymi ani używać ich do
                                                kwestionowania teorii naukowych. W praktyce najczęściej, jeśli coś daje się
                                                wykorzystać apologetycznie, to się to podchwytuje (nauka potwierdza, że.....),
                                                ale jeśli empiria okazuje się sprzeczna z Biblią czy dogmatami, wtedy się
                                                okazuje, że owe dogmaty czy wierzenia są metatezami poza zasięgiem falsyfikacji
                                                empirycznej. To jest moralność Kalego...
                                                • arcykr Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA 02.10.05, 10:55
                                                  Gość portalu: Karol Sabath napisał(a):

                                                  > > Nie było to uroczyste ogłoszenie dogmatu.
                                                  > Ale kard. Scheonborn odwoływał się do tradycyjnej doktryny (=wcześniej
                                                  > uroczyście ogłoszonych dogmatów)
                                                  Dokładnie których dogmatów?

                                                  > Dlatego uważam, że to co ostatnio usłyszeliśmy od papieża i
                                                  > Schoenborna wystarcza, by uznać, że Kościół rości sobie pretensje do
                                                  > roztawiania po kątach teorii naukowych na zasadzie oceny ich zgodności z
                                                  > arystotelesowskimi w założeniach dogmatami.
                                                  Które dogmaty są arystotelesowskie w założeniach?
                                                  • Gość: Karol Sabath Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.05, 12:45
                                                    > > Ale kard. Scheonborn odwoływał się do tradycyjnej doktryny (=wcześniej
                                                    > > uroczyście ogłoszonych dogmatów)
                                                    > Dokładnie których dogmatów?
                                                    Zob. tinyurl.com/tloj (Pius XII ex cathedra w encyklice Humani Generis).

                                                    > Które dogmaty są arystotelesowskie w założeniach?
                                                    Np. o rzeczywistej transsubstancjacji Eucharystii (Katechizm Kościoła
                                                    Katolickiego: 1374); cała teza o substancjalnej obecności Ciała i Krwi Jezusa
                                                    wymaga oparcia się na arystotelesowskiej koncepji bytu (juz o tym pisałem, i
                                                    nawet poczułeś się urażony, więc zauważyłeś, choć nie wskazałeś, w czym
                                                    ewentualnie zniekształciłem tę doktrynę).
                                        • arcykr Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA 28.09.05, 15:36
                                          Gość portalu: Karol Sabath napisał(a):

                                          > Są też artykuły o proroctwach mesjańskich w interpretacji judaistycznej:
                                          > judaism.about.com/od/jewishviewofjesus/a/jesus_isaiah53.htm
                                          > www.infidels.org/library/magazines/tsr/1993/2/2virgi93.html
                                          > (a to wszystko tylko wierzchołek Google'owej góry lodowej...)
                                          Przeczytanie tego zajmie troche czasu...
                                        • arcykr Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA 28.09.05, 15:44
                                          Odnośnie tego:
                                          judaism.about.com/od/jewishviewofjesus/a/jesus_psalms.htm
                                          Psalm 22:
                                          Nei chodzi tu o tylko jeden werset, którym zajmuje się Bruce James (Baruch Gershom).
                                          Psalm 110: A co miał wspólnego Dawid z obrządkiem Melchizedeka?
                            • Gość: kapitalizm Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA IP: *.oc.oc.cox.net 25.09.05, 19:11

                              - Oczywiście, instynkty opiekuńcze i altruistyczne mogą sie przenosić też na
                              osobniki spoza własnej puli genowej - na inne gatunki (delfiny pomagające
                              ludziom, czy stare panny hołubiące swoje pieski i kotki jako zastępcze dzieci).


                              ...wydaje mi sie, ze blednie rownasz uczucia opiekuncze z postawa altruistyczna,

                              altruizm wymaga poswiecenia, czyli zrzeczenia sie jakiejs wlasnej wartosci na
                              rzecz bezwartosci lub mniejszej wartosci u drugiego czlowieka (alte-
                              drugi,inny) - jako taki odnosic sie moze tylko do relacji miedzy ludzmi,

                              innymi slowy opieka na zwierzetami jest zaledwie zaspakajaniem i wzbogacaniem
                              wlasnego zycia, jest czynnikiem podnoszacym wlasna wartosc, czasem tylko
                              subiektywnie,

                              wychowywanie i opieka nad swymi dziecmi rowniez nie ma charakteru
                              altruistycznego - chyba, ze opiekujacy nie ma do swych dzieci stosunku
                              emocjonalnego (milosci) - wtedy jest to w jego odczuciu postawa altruistyczna,
                              z poswieceniem,

                              ale chyba zgadzam sie z twoim ujeciem postaw egoistycznych/altruistycznych na
                              gruncie ewolucji (zysk/strata) - sproboj ta mysl rozwinac na postawy
                              ekonomiczne (popyt/podaz),

                              moze pomoze ci to w zrozumieniu logiki wolnego (naturalnego) rynku?



                              • Gość: Karol Sabath Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.05, 19:45
                                > ...wydaje mi sie, ze blednie rownasz uczucia opiekuncze z postawa
                                altruistyczna
                                Mówimy nie o uczuciach, a o obserwowalnym behawiorze. Osobnik A (rodzic)
                                zmaiast jeść sam, haruje i oddaje pokarm dziecku (B). Oczywiście, altruizm ten
                                jest pozorny, bo chodzi o zwiększenie szans przetrwania własnych genów. NA tym
                                właśnie polega wyjaśnienie behawioru altruistycznego na gruncie doboru
                                krewniaczego.
                                > opieka na zwierzetami jest zaledwie zaspakajaniem i wzbogacaniem wlasnego
                                > zycia, jest czynnikiem podnoszacym wlasna wartosc, czasem tylko subiektywnie,
                                Uczucia to emocjonalno-hormonalny sposób motywowania osobnika do selektywnie
                                korzystnych zachowań. Jeśli jesz, to subiektywnie robisz to, żeby poczuć
                                sytość, albo napawać się smakiem potraw, albo spędzić miły wieczór biesiadny.
                                Ale podłożem tego, że jedzenie jest subiektywnie przyjemne, jest to, że
                                organizm potrzebuje określonych składników. Gdybyśmy nie czuli głodu, albo nie
                                lubili potraw słodkich/ tłusztych (energia) i słonych (sód potrzebny do
                                przewodnictwa nerwowego), zaszkodziłoby to naszym szansom przekazania genów.
                                Podobnie uczucia macierzyńskie (uruchamiane w mózgu pod wpływem oksytocyny po
                                porodzie) to sposób zapewnienia "instynktownej" opieki potomstwu (i zwiększenie
                                sukcesu rozrodczego).
                                > moze pomoze ci to w zrozumieniu logiki wolnego (naturalnego) rynku?
                                Ja rozumiem logikę popytu i podaży. Twierdzę tylko, że jak w każdym
                                ekosystemie, zasoby (pojemność środowiska) są skończone.
                                • maksimum Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA 26.09.05, 01:40
                                  > Ja rozumiem logikę popytu i podaży. Twierdzę tylko, że jak w każdym
                                  > ekosystemie, zasoby (pojemność środowiska) są skończone.

                                  Przy obecnym poziomie nauki liczba ludnosci moze spokojnie sie potroic i nie
                                  zabraknie nam ani jedzenia ani czystej wody,ani zrodel energii.
                                  Problem polega na tym,ze ludzkosc traci mozliwosc tak szybkiego rozmnazania sie
                                  jak to mialo miejsce jeszcze 50 lat temu.
                                  I nie chodzi tu o sama chec rozmnazania sie,ale o fizyczna niemozliwosc.
                                  Coraz wiecej jest kobiet i mezczyzn ,ktorzy nie moga miec potomstwa,a bardzo
                                  duzo rodzin zadowala sie jednym.
                                  Co powstrzymalo prezydenta Kwasniewskiego by mial tylko jedna corke?
                                  Chyba nie brak pieniedzy,czy zle warunki materialne?
                                  Obecny prezydent USA,Bush ma tylko 2 corki blizniaczki mimo ze od dawna jest
                                  milionerem.
                                  To nie jest kwestia warunkow materialnych,ze ludzie nie maja wiecej dzieci!
                                  • Gość: Karol Sabath Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.05, 08:33
                                    > Przy obecnym poziomie nauki liczba ludnosci moze spokojnie sie potroic i nie
                                    > zabraknie nam ani jedzenia ani czystej wody,ani zrodel energii.

                                    Najpier policz, o ile trzeba by zwiększyć podaż wody, jedzenia i czystej
                                    energii np. w Etiopii czy Indiach, żeby nawet OBECNA ludność Ziemi zużywała ich
                                    na poziomie przeciętnego Amerykanina. Większość ludzi na świecie zużywa drobny
                                    ułamek tych dóbr co Amerykanin, a już są one deficytowe.

                                    > To nie jest kwestia warunkow materialnych,ze ludzie nie maja wiecej dzieci!
                                    Oczywiście. To kwestia prostej kalkulacji. Jeśli chcę zagwarantować sukces
                                    swoim genom w społeczności, gdzie panuje wysoka śmiertelność (od połogu,
                                    noworodków, dzieci, z powodu chorób zakaźnych, zatruć, drapieżników, wojen
                                    itp.), muszę mieć dużo dzieci, żeby mieć szansę, żeby któreś przysporzyło mi
                                    wnuków (i w tradycyjnych przedkapitalistycznych społeczeństwach liczba ludności
                                    rosła b. wolno mimo wysokiej dzietności - parametry były dobrane równowagowo).
                                    Jeśli żyję w bogatym stabilnym społeczeństwie z dobrą opieką medyczną, a
                                    kryterium sukcesu genów będzie nie samo przeżycie, lecz status społeczny
                                    potomstwa - opłaca mi się mieć mało dzieci (bo prawie na pewno dożyją pory
                                    płodzenia wnuków), ale zainwestować jak najwięcej w ich start życiowy, aby
                                    zapewnić im dobrą pozycję w konkurencji. W biologii ewolucyjnej
                                    powiedzielibyśmy, że doszło do zmiany ze strategii "r" do strategii "K" jako
                                    skuteczniejszej. Zauważmy, że biedni - którzy nie mogą skutecznie konkurować z
                                    bogatymi - pozostają przy strategii "r". Jak przyjdzie huragan - bogacze wsadzą
                                    swoją dwójkę dzieci do luksusowego samochodu lub helikoptera i ewakuuja się, a
                                    biedacy będą liczyć, że któreś z tuzina dzieci przypadkiem ocaleje w jakiejś
                                    bezpiercznej kryjówce.
                                    • maksimum SWIADOMOSC A EWOLUCJA-ROZMNAZANIE SIE 26.09.05, 15:28

                                      > Najpier policz, o ile trzeba by zwiększyć podaż wody, jedzenia i czystej
                                      > energii np. w Etiopii czy Indiach, żeby nawet OBECNA ludność Ziemi zużywała
                                      ich na poziomie przeciętnego Amerykanina. Większość ludzi na świecie zużywa
                                      >drobny ułamek tych dóbr co Amerykanin, a już są one deficytowe.

                                      Woda w NYC nie pochodzi z filtrowania Hudson River lecz jest kanalami
                                      dostarczana z jezior w polnocnym stanie NY.
                                      To samo jest z woda pitna w Los Angeles czy Las Vegas.

                                      > > To nie jest kwestia warunkow materialnych,ze ludzie nie maja wiecej dzieci!

                                      > Oczywiście. To kwestia prostej kalkulacji. Jeśli chcę zagwarantować sukces
                                      > swoim genom w społeczności, gdzie panuje wysoka śmiertelność (od połogu,
                                      > noworodków, dzieci, z powodu chorób zakaźnych, zatruć, drapieżników, wojen
                                      > itp.), muszę mieć dużo dzieci, żeby mieć szansę, żeby któreś przysporzyło mi
                                      > wnuków (i w tradycyjnych przedkapitalistycznych społeczeństwach liczba
                                      ludności
                                      > rosła b. wolno mimo wysokiej dzietności - parametry były dobrane równowagowo).
                                      > Jeśli żyję w bogatym stabilnym społeczeństwie z dobrą opieką medyczną, a
                                      > kryterium sukcesu genów będzie nie samo przeżycie, lecz status społeczny
                                      > potomstwa - opłaca mi się mieć mało dzieci (bo prawie na pewno dożyją pory
                                      > płodzenia wnuków), ale zainwestować jak najwięcej w ich start życiowy, aby
                                      > zapewnić im dobrą pozycję w konkurencji. W biologii ewolucyjnej
                                      > powiedzielibyśmy, że doszło do zmiany ze strategii "r" do strategii "K" jako
                                      > skuteczniejszej. Zauważmy, że biedni - którzy nie mogą skutecznie konkurować
                                      z bogatymi - pozostają przy strategii "r". Jak przyjdzie huragan - bogacze
                                      wsadzą
                                      > swoją dwójkę dzieci do luksusowego samochodu lub helikoptera i ewakuuja się,
                                      >a biedacy będą liczyć, że któreś z tuzina dzieci przypadkiem ocaleje w jakiejś
                                      > bezpiercznej kryjówce.

                                      Moj punkt widzenia jest calkiem inny.
                                      Uwazam,ze obecni ludzie nie sa fizycznie i psychicznie przygotowani na to by
                                      miec wiecej dzieci,tak jak to mialo miejsce za ich pradziadkow.
                                      To nie jest kwestia wolnego wyboru,ze gdyby chcieli to by mieli wiecej dzieci.
                                      Ilosc kobiet nieplodnych lub majacych bardzo duze problemy z zajsciem w ciaze
                                      jest obecnie duzo wieksza niz to mialo miejsce 50 czy 100 lat temu.Dokladnie to
                                      samo dotyczy mezczyzn.
                                      www.ingentaconnect.com/content/oup/beheco/2005/00000016/00000002/art00398



                                      • Gość: Karol Sabath Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA-ROZMNAZANIE SIE IP: *.pgi.waw.pl 26.09.05, 17:24
                                        > Uwazam,ze obecni ludzie nie sa fizycznie i psychicznie przygotowani na to by
                                        > miec wiecej dzieci,tak jak to mialo miejsce za ich pradziadkow.
                                        > To nie jest kwestia wolnego wyboru,ze gdyby chcieli to by mieli wiecej dzieci.
                                        > Ilosc kobiet nieplodnych lub majacych bardzo duze problemy z zajsciem w ciaze
                                        > jest obecnie duzo wieksza niz to mialo miejsce 50 czy 100 lat temu.Dokladnie
                                        > to samo dotyczy mezczyzn.
                                        Serio uważasz, że to nie ma nic wspólnego z antykoncepcją, planowaniem
                                        mniejszej rodziny itp., tylko wszyscy starają się mieć minimum pół tuzina
                                        dzieci, ale większości nie wychodzi???
                                        • maksimum Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA-ROZMNAZANIE SIE 26.09.05, 22:09
                                          > Serio uważasz, że to nie ma nic wspólnego z antykoncepcją, planowaniem
                                          > mniejszej rodziny itp.,

                                          W Polsce jest zakaz usuwania ciazy a w Stanach nie i mimo wszystko rozrodczosc
                                          w Stanach jest wyzsza niz w Polsce.
                                          Oczywiscie,ze tak uwazam.
                                          Zobacz co sie dzieje w Polsce i w Rosji.
                                          Ludzie nie sa fizycznie i psychicznie przygotowani na to by miec wiecej niz
                                          jedno dziecko.
                                          To nie jest kwestia zamoznosci czy statutu spolecznego,bo do rodzenia i
                                          wychowywania dzieci trzeba miec kupe zdrowia,sil i odpornosci psychicznej.

                                          > tylko wszyscy starają się mieć minimum pół tuzina
                                          > dzieci, ale większości nie wychodzi???

                                          Po drugim dziecku padaja na twarz i maja dosyc.Pomijam fakt ze bezplodnych
                                          kobiet i mezczyzn jest teraz wiecej niz kiedykolwiek wczesniej.
                                • kapitalizm Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA 26.09.05, 08:15
                                  - Ja rozumiem logikę popytu i podaży. Twierdzę tylko, że jak w każdym
                                  ekosystemie, zasoby (pojemność środowiska) są skończone.


                                  ...tak, w kazdym ZAMKNIETYM systemie,

                                  dlatego wazne jest aby system byl otwarty i wolny na penetracje wszystkich
                                  podmiotow zainteresowanych,

                                  w przypadku dzialan gospodarczych mowimy o wolnym rynku, a w przypadku surowcow
                                  naturalnych o zamknietym OBIEGU (niezniszczalnym) wszystkich pierwiastkow
                                  calego ekosystemu,

                                  zgadzam sie, ze biorac pod uwage tylko jedno zrodlo energii - i to w
                                  ograniczonym czasie i obszarze - moze wystapic niedobor tego jednego
                                  konkretnego surowca, co wcale nie znaczy, ze wszystkie surowce dla wszystkich
                                  potencjalnych rodzajow energii sa wyczerpane (skonczone) w calym ekosystemie,

                                  w tym sensie zasoby (pojemnosc srodowiska) sa nieskonczone,

                                  co do zachowania osobnikow w swiecie zwierzecym, to mialbym pewne zastrzezenia
                                  i watpliwosci czy przenoszenie tych obserwacji do zachowan ludzi sa adekwatne i
                                  uzasadnione,

                                  czlowiek w koncu jest jedynym zwierzeciem racjonalnym (rational animal), jest
                                  istota nie posiadajaca zadnego automatycznego (instynktownego) mechanizmu
                                  przetrwania - caly jego byt spoczywa na uzywaniu rozumu,

                                  nic - w odroznieniu do swiata zwierzecego - w przyrodzie nie jest mu dane
                                  instynktownie i poza pierwszym odruchem oddechu i laknienia, wszystko co
                                  potrzebuje do zycia musi wyprodukowac i zdobyc za pomoca swego rozumu,

                                  czy tak wysoce racjonalnie wyspecjalizowany sposob przetrwania moze byc
                                  rozpatrywany na gruncie czysto genetycznym, przeniesionym prosto ze swiata
                                  zwierzecego?



                                  • maksimum Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA-GENETYKA 26.09.05, 15:05

                                    > co do zachowania osobnikow w swiecie zwierzecym, to mialbym pewne
                                    zastrzezenia
                                    > i watpliwosci czy przenoszenie tych obserwacji do zachowan ludzi sa adekwatne
                                    i uzasadnione,
                                    > czlowiek w koncu jest jedynym zwierzeciem racjonalnym (rational animal),
                                    jest istota nie posiadajaca zadnego automatycznego (instynktownego) mechanizmu
                                    > przetrwania - caly jego byt spoczywa na uzywaniu rozumu,

                                    Tu sie zupelnie nie zgodze,bo czlowiek ma instynktowny mechanizm przetrwania.
                                    en.wikipedia.org/wiki/Nature_vs_nurture
                                    Zolnierz w czasie krotkiego szkolenia nie mozna nauczyc,ze to wlasnie on ma
                                    przetrwac a nie jego wrog.
                                    Dlaczego ludzie nie spedzaja wakacji w miescie,lecz uciekaja do lasu i nad wode
                                    by ryby lowic czy polowac na zwierzyne,ze o zbieraniu grzybow nie wspomne?

                                    > nic - w odroznieniu do swiata zwierzecego - w przyrodzie nie jest mu dane
                                    > instynktownie i poza pierwszym odruchem oddechu i laknienia,

                                    Wszystkie instynkty dziedziczy,a z biegiem lat z powodu nieuzywania ich w
                                    oryginalny sposob,zostaja przekierowywane na robienie kariery.

                                    > wszystko co
                                    > potrzebuje do zycia musi wyprodukowac i zdobyc za pomoca swego rozumu,

                                    Nie powiedzialbym,zeby zachowanie Mozarta czy Rolling Stones bylo w pelni
                                    racjonalne,mimo ze osiagneli sukcesy wsrod ludzi racjonalnych.

                                    > czy tak wysoce racjonalnie wyspecjalizowany sposob przetrwania moze byc
                                    > rozpatrywany na gruncie czysto genetycznym, przeniesionym prosto ze swiata
                                    > zwierzecego?

                                    Oczywiscie!
                                    To wlasnie genetyka i wlasciwe instynkty pozwalaja na sukces w wysoko
                                    rozwinietych cywilizacjach.
                                    • Gość: kapitalizm Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA-GENETYKA IP: *.oc.oc.cox.net 01.10.05, 07:46
                                      - Tu sie zupelnie nie zgodze,bo czlowiek ma instynktowny mechanizm przetrwania.
                                      en.wikipedia.org/wiki/Nature_vs_nurture
                                      Zolnierz w czasie krotkiego szkolenia nie mozna nauczyc,ze to wlasnie on ma
                                      przetrwac a nie jego wrog.

                                      ...to nie jest zaden instynkt, tylko nabyta cecha,

                                      jako dzieci nie zdajemy sobie sprawy z zadnych zagrozen "instynktownie" -
                                      wszystkiego musimy doswiadczyc albo sie nauczyc od innych (dzieci, rodzicow),

                                      to samo z zolnierzem,


                                      - Dlaczego ludzie nie spedzaja wakacji w miescie,lecz uciekaja do lasu i nad
                                      wode
                                      by ryby lowic czy polowac na zwierzyne,ze o zbieraniu grzybow nie wspomne?

                                      ...zalezy od upodoban - wielu nie wyjezdza, a jak wyjezdzaja to sie mecza i
                                      potwornie nudza,



                                      > nic - w odroznieniu do swiata zwierzecego - w przyrodzie nie jest mu dane
                                      > instynktownie i poza pierwszym odruchem oddechu i laknienia,

                                      - Wszystkie instynkty dziedziczy,a z biegiem lat z powodu nieuzywania ich w
                                      oryginalny sposob,zostaja przekierowywane na robienie kariery.

                                      ...czlowiek rodzi sie jako 'tabule rasa' - zupelnie pozbawiony jakichkolwiek
                                      naturalnych 'instyktow' przetrwania - nic w przyrodzie nie jest 'dopasowane' do
                                      jego wymagan i wszystko musi zdobyc i wytworzyc uzywajac swego rozumu,
                                      wszystkiego musi sie nauczyc,

                                      > wszystko co
                                      > potrzebuje do zycia musi wyprodukowac i zdobyc za pomoca swego rozumu,

                                      - Nie powiedzialbym,zeby zachowanie Mozarta czy Rolling Stones bylo w pelni
                                      racjonalne,mimo ze osiagneli sukcesy wsrod ludzi racjonalnych.


                                      ...jak to nie, przeciez musieli sie kiedys nauczyc grac na instrumentach,
                                      wymaga to niesamowitej koncentracji umyslowej i wileu cwiczen (nauki),

                                      sprobuj na slepo uderzac w gitare....a zobaczysz,


                                      > czy tak wysoce racjonalnie wyspecjalizowany sposob przetrwania moze byc
                                      > rozpatrywany na gruncie czysto genetycznym, przeniesionym prosto ze swiata
                                      > zwierzecego?

                                      - Oczywiscie!
                                      To wlasnie genetyka i wlasciwe instynkty pozwalaja na sukces w wysoko
                                      rozwinietych cywilizacjach.


                                      ...a w jakim stopniu, skoro zadnnych sposobow przystosowania srodowiska do
                                      wlasnych potrzeb, czlowiek nie ma zakodowanych? - wymien jakies,

                                      wszystko co potrzebuje do zycia musi wyprodukowac uzywajac swego rozumu,


                                      MYSL.

                                      • Gość: Karol Sabath Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA-GENETYKA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.05, 09:06
                                        > wszystkiego musimy doswiadczyc albo sie nauczyc od innych (dzieci, rodzicow),

                                        > nic - w odroznieniu do swiata zwierzecego - w przyrodzie nie jest mu dane
                                        > instynktownie i poza pierwszym odruchem oddechu i laknienia,

                                        > ...czlowiek rodzi sie jako 'tabule rasa' - zupelnie pozbawiony jakichkolwiek
                                        > naturalnych 'instyktow' przetrwania
                                        > wszystko co potrzebuje do zycia musi wyprodukowac uzywajac swego rozumu,


                                        Polecam książkę na temat mitu "tabula rasa" w świetle współczesnej nauki:
                                        Dane bibliograficzne i recenzja: www.swiatnauki.pl/pdf.pdz?pokplik=4071
                                        A także na stronie wydawcy:
                                        www.gwp.pl/
                                        Oryginał: tinyurl.com/bf8xc
                                        • Gość: kapitalizm Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA-GENETYKA IP: *.oc.oc.cox.net 01.10.05, 23:58
                                          ....chyba nie do konca mnie zrozumiales,

                                          mowilismy o instynkcie przetrwania (min. zolnierza) - w tym kontekscie czlowiek
                                          jest jak "tabula rasa" - tzn nie rodzi sie z zadna zakodowana informacja
                                          odnoszaca sie do tego jakie ma podjac czynnosci w celu przetrwania,

                                          biologicznie organizmu daje czlowiekowi sygnal glodu czy pragnienia, ale
                                          nie 'podpowiada' mu co ma zjesc, czy gdzie szukac wody - atrybuty ktore
                                          nazywamy instynktem w swiecie zwierzecym,

                                          oczywiscie w szerszym sensie czlowiek to nie 'tabula rasa' - rodzimy sie wkoncu
                                          z wielka iloscia informacji zawartych w naszych genach, jak rowniez z
                                          okreslonym bagazem potencjalnego talentu i inteligencji - nie jest to zadna
                                          forma instynktu,



                                          "The Blank Slate" czytalem - nic raczej nowego, Ayn Rand ujela ten problem
                                          szerzej juz w latach 60-tych,

                                          na marginesie, czy miales czas i okazje zapoznac sie z filozofia Objektywizmu?

                                          S. Pinker popelnil wiele bledow logicznych, min. pisze:




                                          Nie wyklucza to dzia∏aƒ
                                          altruistycznych w dwóch przypadkach:
                                          gdy wspiera cz∏onków w∏asnej rodziny,
                                          a wi´c nosicieli (przynajmniej po cz´Êci)
                                          tych samych genów, lub gdy liczy na rewan
                                          ˝ (mamy wtedy do czynienia z altruizmem
                                          odwzajemnionym).

                                          ....zamiennie traktuje on altruizm i egoizm - zaleznie od tego, ktory w danym
                                          momencie popiera jego teze,

                                          oczywiscie oba przyklady jakie podal sa dzialaniami egoistycznymi, a nie
                                          altruistycznymi - ochrona WLASNEGO (w tym wypadku wlasnej rodziny), oraz
                                          wymiana przyslug - rowniez jest egoistyczna ochrona WLASNEGO interesu (liczenie
                                          na rewanz),


                                          w innym miejscu:


                                          His fundamental message is: Yes, Virginia, there is a human nature. People of
                                          all cultures are born with a host of inborn predispositions - to acquire
                                          language and music, to favor kin over strangers, to desire sex and to be
                                          ashamed of it, to value even trades and to punish cheaters, and dozens more.

                                          ...zupelnie sam tu sobie zaprzecza gdy mowi, ze czlowiek faworyzuje "kin over
                                          strangers" jako przyklad na human nature - przyklad o tyle nie trafiony, ze bez
                                          nabytych zwiazkow uczuciowych na przestrzeni dlugiego okresu czasu spedzonego
                                          z dana osoba, czlowiek nie czuje sie "instynktownie" (jego "inborn
                                          predisposition") blizej do swego biologicznego brata, anizeli do kogos zupelnie
                                          obcego - czasem wrecz odwrotnie,

                                          w jednym w czym sie z nim zgadzam to jego konkluzja, ze jest cos takiego
                                          jak "the existence of an objective human nature" - szkoda, ze on jej nie
                                          znalazl.
                                          • Gość: Karol Sabath Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA-GENETYKA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.05, 17:54
                                            Polecam jakieś książki o psychologii ewolucyjnej. Z badań wynika, że naprawdę
                                            mnóstwo naszych cech ma wrodzone podłoże (od kanonów urody po zachowanie się w
                                            sytuacji rozpadu norm społecznych albo silnej stratyfikacji grupy
                                            na "nadzorców" i "więźniów" - np. powstarzalność "eksperymentu stanfordzkiego"
                                            Zimbardo (ostatnio w Abu Ghraib). Może teraz - zwłaszcza w Ameryce - trudno
                                            zaobsrwować to tak łatwo jak w dawnych licznych rodzinach wielopokoleniowych,
                                            ale często zdarzają się całe pakiety zachowań, tików, stylu poruszania się,
                                            intonacji, poczucia humoru itp., które dziedzicza się np. z ojca na syna czy
                                            dziadka na wnuka (i nie wynika to z przekazu kulturowego, bo często występje
                                            odstęp dwóch pokoleń, a przy tym tylko część rodzeństwa ma te pakiety, a część
                                            nie (wzkutek losowej segregacji genów).

                                            > S. Pinker popelnil wiele bledow logicznych, min. pisze:
                                            > Nie wyklucza to dzia∏aƒ altruistycznych w dwóch przypadkach:
                                            > gdy wspiera cz∏onków w∏asnej rodziny, a wi´c nosicieli (przynajmniej po
                                            > cz´Êci) tych samych genów, lub gdy liczy na rewan˝ (mamy wtedy do czynienia z
                                            > altruizmemodwzajemnionym).
                                            >
                                            > ....zamiennie traktuje on altruizm i egoizm - zaleznie od tego, ktory w danym
                                            > momencie popiera jego teze,
                                            > oczywiscie oba przyklady jakie podal sa dzialaniami egoistycznymi, a nie
                                            > altruistycznymi - ochrona WLASNEGO (w tym wypadku wlasnej rodziny), oraz
                                            > wymiana przyslug - rowniez jest egoistyczna ochrona WLASNEGO interesu
                                            > (liczenie na rewanz),

                                            Nie. Po prostu przywołuje dwie podstawowe koncepcje tłumaczące zachowania
                                            altruistyczne: altruizm krewaniaczy (poświęcenie dla pobratymców, zwiększające
                                            inclusive fitness - sostosowanie łączne - genów altrusty) i altruizm
                                            odwzajemniony (wymagający na ogól rozpoznawania się niespokrewnych graczy (w
                                            sensie teorii gier) - w celu wyeliminowania oszustów, dlatego optymalna
                                            strategia ewolucjyjnie stabilna wobec niespokrewnionych graczy to "tit for tat"
                                            (wet za wet) - pierszy ruch powinien kooperacyjny, a następne - takie jak
                                            reakcja partnera).

                                            Pierwszy model (krewniaczy) odpowiada (nie tylko u ludzi) za altruizm wobec
                                            członków rodziny/klanu (i za nepotyzm), drugi - za altruizm wobec obcych (nawet
                                            osobników innych gatunków). Chrześcijaństwo chyba najlepiej spośród innych
                                            religii potrafiło wykorzystać oba te wrodzone mechanizmy w służbie altruizmu (w
                                            Twoim rozumieniu - tj. bez wymiernego zysku dla altruisty):
                                            a) zmanipulowało informację o pokrewieństwie (teraz każdy człowiek to "Twoj
                                            brat bliźni", czyli osobnik o 100-procentowym pokrewieństwie genetycznym)
                                            (podobne zabiegi stosują wszystkie systewmy nawołujące do powszechnego
                                            bratrstwa);
                                            b) wprowadziło dodatkowego gracza gwarantującego wypłaty zwrotne nawet w
                                            imieniu pozornie niewypłacalnych beneficjentów altruizmu (np. nędzarzy, chorych
                                            czy umierających): "Cokolwiek uczynicie jednemu z tych najmniejszych, Mnieście
                                            uczynili" (i w nagrodę dostaniecie "Królestwo Niebieskie"). Czyli drobna
                                            jałmużna czy inny altruistyczny gest zostanie z nawiązką odpłacony wieczną
                                            szczęśliwością. Tak zyskownej inwestycji tudno się oprzeć. Doczesne wypłaty to
                                            także szacunek otoczenia, wiarygodność ("to dobry i uczciwy człowiek") itp.
                                            • Gość: kapitalizm Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA-GENETYKA IP: *.oc.oc.cox.net 02.10.05, 22:45
                                              ...odpowiadasz troche z boku tematu,


                                              moj post byl w zwiazku z niepoprawnoscia uzycia pewnych slow,

                                              otoz slowo "instynkt" oznacza automatyczna i nieomylna forme wiedzy,

                                              tak jak czlowiek nie posiada klow czy rogow automatycznie, instynktownie
                                              sluzacych mu jako narzedzia przetrwania, tak samo nie posiada instynktownej,
                                              automatycznej wiedzy,

                                              choc posiadamy wole, a nawet pozadanie przetrwania, jestesmy zupelnie
                                              pozbawieni wiedzy jak zyc, co jest pozadane, a co jest szkodliwe dla naszego
                                              zycia,

                                              ale nawet to pozadanie by ZYC (byc zywym) nie jest automatyczne, strach przed
                                              smiercia nie daje nam wiedzy jak utrzymac zycie,

                                              pozyskiwac wiedze i dokonywac odpowiednich wyborow dzialania mozemy tylko za
                                              pomoca myslenia - a do tego natura nas nie moze zmusic - czlowiek ma zdolnosc
                                              samounicestwienia, bycia nieracjonalnym, nielogicznym, i w mniejszym lub
                                              wiekszym zakresie czesto z tego korzysta,

                                              twoje porownania cech dziedzicznych sa o tyle nie trafione, ze nie przytaczaja
                                              zadnego dowodu na istnienie "instynktu przetrwania" u czlowieka - a o tym tu
                                              dyskutowalismy,

                                              co wiecej jako dziedziczne podajesz rozne przyklady zachowania - tik, styl
                                              poruszania sie, intonacja czy poczucie humoru - wszystkie one sa cechami
                                              nabytymi,

                                              tik i styl poruszania sa cechami wizualnej obserwacji, intonacja jak i akcent -
                                              akustycznej obserwacji, a poczucie humoru calym szeregiem uwarunkowan
                                              kulturowych i wychowawczych, swiadomych lub nie,


                                              ta wiara w dziedzicznosc cech charakteru i instynktowna nature czlowieka byla
                                              szczegolnie widoczna w dzialnosci hitlerowskiej, gdzie u Hitlera rasa, a z nia
                                              dziedziczne cechy (np. u zydow chciwosc, u polakow glupota) byly
                                              niereformowalne i stad przeznaczone do eksterminacji,

                                              podobnie za Stalina antysocjalne zachowanie kulakow bylo ich stanem naturalnym
                                              (dziedzicznym) i nie resocjalizacja, a esterminacja byla praktykowana,

                                              oba deterministyczne systemy zaprzeczaly roli jaka odgrywa racjonalne myslenie
                                              w ksztaltowaniu ludzkiej swiadomosci i formowaniu charakteru kazdego
                                              indywidualnego czlowieka, bez wzgledu na pochodzenie czy sekwencje genow

                                              co do znaczenia slowa "altruizm", to z samej definicji jest to poswiecenie
                                              jakiejs wartosci uznawanej za wyzsza (np. pieniedzy, czasu, wlasnego zycia) na
                                              rzecz wartosci uznawanej za nizsza, lub na rzecz zupelnego braku wartosci,

                                              kazde dzialanie odwrotne, czyli uzyskiwanie rownowartosci lub wartosci wyzszej
                                              nie jest altruizmem - stad nielogicznie tlumaczysz bledy S.Pinkera,

                                              "altruizm krewaniaczy (poświęcenie dla pobratymców, zwiększające
                                              inclusive fitness - sostosowanie łączne - genów altrusty)

                                              ...czynnosc powodujaca zwiekszenie wlasnego stanu posiadania nie jest
                                              czynnoscia altruistyczna,

                                              to tak jakby powiedziec "poswiecilem" moje piec genow aby otrzymac 10 genow,
                                              albo "poswiecilem" 5 dolarow aby otrzymac towar o wartosci $10,

                                              bardzo wazne jest uzywanie wlasciwego slownictwa - inaczej cale wywody moga
                                              prowadzic do bezsensownych konkluzji, jak u S.Pinkera,


                                              tak wiec oba rzekome "modele altruizmow" (krewniaczy i odwzajemniony) nie sa
                                              ani altruizmami, ani nie sa "w sluzbie altruizmu", a juz zupelnie nie sa
                                              to "wrodzone mechanizmy",

                                              prawda (przynajmniej czesciowa) natomiast jest, ze przeslanie kazdej filozofii
                                              opartej na Chrzescijanstwie (w tym roznych jej 'wariantow' jak np. Marksizm,
                                              Nazizm), ma korzenie w altruizmie, czyli poswiecaniu jakiejs wartosci na rzecz
                                              mniejszej wartosci, lub bezwartosci - to zamienne stosowanie (od ok. II
                                              tysiacleci) znaczenia jakze przeciwstawnych slow altruizm-egoizm, powoduje u
                                              wielu ludzi (w tym szczegolnie w swiecie nauki) wiele zamieszania i falszywych
                                              konkluzji - sam dales sie zlapac na Chrzescijanska relatywizacje znaczenia
                                              slowa altruizm (altruistycznie zyskasz...."milosc brata"..."Krolestwo
                                              Niebieskie"...."wieczna szczesliwosc" - w domysle ten niby altruizm tak
                                              naprawde jest egoizmem), gdzie religia Chrzescijanska nigdy nie kryla, ze
                                              pozadanym wzorcem zachowania jest poswiecenie (altruizm), a dbanie o wlasne
                                              dobro (egoizm) jest grzechem,

                                              zlo Chrzescijanstwa nie lezy w tym, ze czasami namawia do zawierania
                                              korzystnych transakcji (chocby tylko iluzorycznych) - lecz wrecz odrotnie, ze
                                              uznaje prawdziwy ALTRUIZM (poswiecenie) za cnote....jak poswiecenie pieniedzy
                                              dla kogos bez pieniedzy lub z mniejsza iloscia pieniedzy....poswiecenie talentu
                                              dla kogos bez talentu....a w ostatecznosci poswiecenie zycia na rzecz smierci
                                              ("zycia wiecznego") - w religii tej (i nie tylko tej - dzis Islam jest goracym
                                              zwolennikiem totalnego poswiecenia) jestes caly czas namawiany (zgoda, czasem
                                              nie wprost) do zawierania niekorzystnych dla ciebie transakcji,

                                              i to jest kwintesencja zla wiekszosci religii, w tym Chrzescijanstwa,

                                              p.s.

                                              czy zrobiles juz jakies dociekania w filozofii Objektywizmu, pamietam miales
                                              pewne niesprecyzowane watpliwosci - ....but take your time....



                                            • maksimum Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA-GENETYKA 02.10.05, 23:36
                                              Gość portalu: Karol Sabath napisał(a):

                                              > Polecam jakieś książki o psychologii ewolucyjnej. Z badań wynika, że naprawdę
                                              > mnóstwo naszych cech ma wrodzone podłoże (od kanonów urody po zachowanie się
                                              w sytuacji rozpadu norm społecznych albo silnej stratyfikacji grupy
                                              > na "nadzorców" i "więźniów" - np. powstarzalność "eksperymentu
                                              stanfordzkiego"
                                              > Zimbardo (ostatnio w Abu Ghraib). Może teraz - zwłaszcza w Ameryce - trudno
                                              > zaobsrwować to tak łatwo jak w dawnych licznych rodzinach wielopokoleniowych,
                                              > ale często zdarzają się całe pakiety zachowań, tików, stylu poruszania się,
                                              > intonacji, poczucia humoru itp., które dziedzicza się np. z ojca na syna czy
                                              > dziadka na wnuka (i nie wynika to z przekazu kulturowego, bo często występje
                                              > odstęp dwóch pokoleń, a przy tym tylko część rodzeństwa ma te pakiety, a
                                              >część nie (wzkutek losowej segregacji genów).

                                              Nie mnostwo lecz wszystkie nasze cechy sa wrodzone i nie trzeba byc zbytnio
                                              spostrzegawczym by zauwazyc to po swoich rodzicach czy dzieciach.
                                              My dostosowujemy nasze zachowanie do zmieniajacych sie wymagan spolecznych i w
                                              zwiazku z tym te cechy lepiej lub gorzej widac.

                                              I troche na temat altruizmu:
                                              www.bbc.co.uk/nature/animals/mammals/explore/altruism.shtml
                                              • Gość: Karol Sabath Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA-GENETYKA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.05, 01:35
                                                > Nie mnostwo lecz wszystkie nasze cechy sa wrodzone
                                                Tu się zagalopowałeś. Nie można nadużywać dużych kwantyfikatorów. Niektóre
                                                cechy wynikają z wpływów środowiskowych i są nabyte (np. niedożywienie albo
                                                zażywanie używek przez matkę podczas ciąży może wpłynąć na rozwój płodu, nie
                                                dziedziczą się genetycznie kalectwa, urazy, tatuaże, czy znajomość tradycji
                                                swojego plemienia). Podobnie dziedziczna jest tylko skłonność do nauki języka i
                                                plastyczność mózgu w określonym przedziale wiekowym, ale konkretny zasób
                                                słownictwa jest nabyty drogą pozagenetyczną. Nikt też nie rodzi się z
                                                umiejętnościa kierowania promem kosmicznym, a co najwyżej z pewnymi
                                                predyspozycjami (szybki refleks, opanowanie, itp.), które i tak wymagają
                                                intensywnego treningu. Prawda leży w tym przypadku pośrodku. Człowiek nie jest
                                                ani tabula rasa, na której można np. wypisać program nowego socjalistycznego
                                                człowieka, jak chcieli marksiści, ani też zdeterminowaną genetycznie kukłą,
                                                realizującą tylko program przekazany przez przodków. W praktyce mamy do
                                                czynienia z dynamiczną interakcją wrodzonych predyspozycji i konkretnych
                                                bodźców otoczenia (uczeniem się). Ale to, że pewnych rzeczy uczymy się łatwo
                                                (np. intuicyjnego trafiania w ruchomy cel z poprawka na masę miotanego pocisku,
                                                opór powietrza, ruch celu itp.), a innych trudno (np. intuicyjnego operowania
                                                probabilistyką) oznacza, że nasze możliwości uczenia się są genetycznie
                                                uwarunkowane. Wrodzoną mamy skłonność do określonych smaków, ale przepisu na
                                                potrawę trzeba się nauczyć (tak jak zwierzęta uczą się polowania, śpiewu, itp.)
                                                • maksimum Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA-GENETYKA 03.10.05, 03:55
                                                  Gość portalu: Karol Sabath napisał(a):

                                                  > > Nie mnostwo lecz wszystkie nasze cechy sa wrodzone
                                                  > Tu się zagalopowałeś. Nie można nadużywać dużych kwantyfikatorów.

                                                  Nauka ewoluuje w kierunku mojego pogladu od tych dosc dawnych i bardzo
                                                  prosciutkich pogladach o tabula rasa.Juz teraz naukowcy twierdza,ze to kim
                                                  jestesmy jest w zdecydowanej wiekszosci uwarunkowane genetycznie.Wyjechac z
                                                  Polski do Stanow moze kazdy,ale nie kazdy zaaklimatyzuje sie w Stanach
                                                  wystarczajaco do swoich potrzeb.Czlowiek swiadomie zmienia srodowisko w ktorym
                                                  mieszka i to czlowiek ksztaltuje srodowisko,a nie srodowisko ksztaltuje
                                                  czlowieka.To tak jakby stal sama sie wypalala w hutach.Czlowiek pierwotny
                                                  wycinal las ksztaltujac srodowisko wokol swojego szalasu albo groty,a teraz
                                                  byloby to niepraktyczne,wiec czlowiek wybiera miejsce,ktore mu najlepiej
                                                  odpowiada.
                                                  Gdy czlowiek byl na poziomie zwierzat,to nie on ksztaltowal srodowisko,tylko
                                                  musial sie do niego dostosowac.

                                                  > Niektóre
                                                  > cechy wynikają z wpływów środowiskowych i są nabyte (np. niedożywienie albo
                                                  > zażywanie używek przez matkę podczas ciąży może wpłynąć na rozwój płodu, nie
                                                  > dziedziczą się genetycznie kalectwa, urazy, tatuaże, czy znajomość tradycji
                                                  > swojego plemienia). Podobnie dziedziczna jest tylko skłonność do nauki języka
                                                  i plastyczność mózgu w określonym przedziale wiekowym, ale konkretny zasób
                                                  > słownictwa jest nabyty drogą pozagenetyczną. Nikt też nie rodzi się z
                                                  > umiejętnościa kierowania promem kosmicznym, a co najwyżej z pewnymi
                                                  > predyspozycjami (szybki refleks, opanowanie, itp.), które i tak wymagają
                                                  > intensywnego treningu.

                                                  Identycznie tak samo jest ze zwierzetami zanim sie stana w pelni dorosle i
                                                  niezalezne.

                                                  > Prawda leży w tym przypadku pośrodku. Człowiek nie jest
                                                  > ani tabula rasa, na której można np. wypisać program nowego socjalistycznego
                                                  > człowieka, jak chcieli marksiści, ani też zdeterminowaną genetycznie kukłą,
                                                  > realizującą tylko program przekazany przez przodków. W praktyce mamy do
                                                  > czynienia z dynamiczną interakcją wrodzonych predyspozycji i konkretnych
                                                  > bodźców otoczenia (uczeniem się).

                                                  Rozwoj cywilizacyjny przyczynia sie do specjalizacji i dlatego nauczanie
                                                  poszczegolnych przedmiotow mozemy pozostawic nauczycielom,z tym ze do szklanki
                                                  kubel wody nie wejdzie,czyli mozliwosci przyswajania wiedzy sa uwarunkowane
                                                  genetycznie.

                                                  > Ale to, że pewnych rzeczy uczymy się łatwo
                                                  > (np. intuicyjnego trafiania w ruchomy cel z poprawka na masę miotanego
                                                  pocisku,
                                                  > opór powietrza, ruch celu itp.), a innych trudno (np. intuicyjnego operowania
                                                  > probabilistyką) oznacza, że nasze możliwości uczenia się są genetycznie
                                                  > uwarunkowane. Wrodzoną mamy skłonność do określonych smaków, ale przepisu na
                                                  > potrawę trzeba się nauczyć (tak jak zwierzęta uczą się polowania, śpiewu,
                                                  >itp.)

                                                  Specjalizacja doprowadzila do tego,ze nie kazdy potrafi tak gotowac jak dobry
                                                  kucharz.
                                      • maksimum Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA-GENETYKA 02.10.05, 16:47
                                        Gość portalu: kapitalizm napisał(a):

                                        > - Tu sie zupelnie nie zgodze,bo czlowiek ma instynktowny mechanizm
                                        przetrwania.
                                        > en.wikipedia.org/wiki/Nature_vs_nurture
                                        > Zolnierz w czasie krotkiego szkolenia nie mozna nauczyc,ze to wlasnie on ma
                                        > przetrwac a nie jego wrog.
                                        >
                                        > ...to nie jest zaden instynkt, tylko nabyta cecha,

                                        Zapominasz,ze czlowiek jest miesozernym drapieznikiem.
                                        Polowanie,to nie jest jego hobby,tylko forma przezycia.

                                        > jako dzieci nie zdajemy sobie sprawy z zadnych zagrozen "instynktownie" -
                                        > wszystkiego musimy doswiadczyc albo sie nauczyc od innych (dzieci, rodzicow),
                                        >
                                        > to samo z zolnierzem,

                                        Dopoki nie stanie ze zwierzeciem,takim jak sam jest oko w oko.

                                        > - Dlaczego ludzie nie spedzaja wakacji w miescie,lecz uciekaja do lasu i nad
                                        > wode
                                        > by ryby lowic czy polowac na zwierzyne,ze o zbieraniu grzybow nie wspomne?
                                        >
                                        > ...zalezy od upodoban - wielu nie wyjezdza, a jak wyjezdzaja to sie mecza i
                                        > potwornie nudza,


                                        > > nic - w odroznieniu do swiata zwierzecego - w przyrodzie nie jest mu dane
                                        >
                                        > > instynktownie i poza pierwszym odruchem oddechu i laknienia,
                                        >
                                        > - Wszystkie instynkty dziedziczy,a z biegiem lat z powodu nieuzywania ich w
                                        > oryginalny sposob,zostaja przekierowywane na robienie kariery.
                                        >
                                        > ...czlowiek rodzi sie jako 'tabule rasa' - zupelnie pozbawiony jakichkolwiek
                                        > naturalnych 'instyktow' przetrwania - nic w przyrodzie nie jest 'dopasowane'
                                        do jego wymagan i wszystko musi zdobyc i wytworzyc uzywajac swego rozumu,
                                        > wszystkiego musi sie nauczyc,

                                        Z tabula rasa juz eksperymentowali komunisci i faszysci i im zupelnie nie
                                        wyszlo:
                                        en.wikipedia.org/wiki/Tabula_rasa

                                        Nie zapominaj,ze tabula rasa jest podstawa filozofii marksistowskiej,a Ty chyba
                                        probujesz kapitalizm propagowac.

                                        > > wszystko co
                                        > > potrzebuje do zycia musi wyprodukowac i zdobyc za pomoca swego rozumu,
                                        >
                                        > - Nie powiedzialbym,zeby zachowanie Mozarta czy Rolling Stones bylo w pelni
                                        > racjonalne,mimo ze osiagneli sukcesy wsrod ludzi racjonalnych.
                                        >
                                        >
                                        > ...jak to nie, przeciez musieli sie kiedys nauczyc grac na instrumentach,
                                        > wymaga to niesamowitej koncentracji umyslowej i wileu cwiczen (nauki),

                                        To dlaczego Ty nie grasz jak Mozart?
                                        Pewno dlatego,ze nie urodziles sie z takim talentem jak on.
                                        Jak chcesz to cwicz duuuuuuuuzo,a ja jestem cierpliwy i poczekam na efekty.

                                        > sprobuj na slepo uderzac w gitare....a zobaczysz,
                                        >
                                        >
                                        > > czy tak wysoce racjonalnie wyspecjalizowany sposob przetrwania moze byc
                                        > > rozpatrywany na gruncie czysto genetycznym, przeniesionym prosto ze swiat
                                        > a zwierzecego?
                                        >
                                        > - Oczywiscie!
                                        > To wlasnie genetyka i wlasciwe instynkty pozwalaja na sukces w wysoko
                                        > rozwinietych cywilizacjach.
                                        >
                                        >
                                        > ...a w jakim stopniu, skoro zadnnych sposobow przystosowania srodowiska do
                                        > wlasnych potrzeb, czlowiek nie ma zakodowanych? - wymien jakies,

                                        Potrzeby sa uzaleznione od swiadomosci,a ta u roznych ludzi jest rozna i rosnie
                                        wraz z czlowiekiem.

                                        > wszystko co potrzebuje do zycia musi wyprodukowac uzywajac swego rozumu,

                                        A ten wlasnie rozum dziedziczy po przodkach.

                                        > MYSL.

                                        Pewno nie czytales o dziedzicznosci inteligencji.
                                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=29754287

                                        • Gość: kapitalizm Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA-GENETYKA IP: *.oc.oc.cox.net 02.10.05, 23:14
                                          ...moja odpowiedz do Karola powinna ci wystarczyc.
                                          • maksimum Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA-GENETYKA 03.10.05, 00:04
                                            Gość portalu: kapitalizm napisał(a):

                                            > ...moja odpowiedz do Karola powinna ci wystarczyc.

                                            Twoja odpowiedz niczego nie wyjasnia,bo masz bardzo bledny poglad na ten temat.
                                            Ty uwazasz,ze niemowlak ludzki,ktory bylby wychowany wsrod zwierzat nie
                                            nauczylby sie chodzic na dwoch nogach lecz latal na czterech.
                                            Poza tym mlode lwy nie przetrwalyby bez opieki matki i to matka uczy je jak
                                            polowac i na co,a przed kim uciekac.
                                            Instynkt przetrwania czlowiek ma identyczny jak i wszystkie zwierzeta,tylko
                                            wykorzystuje go w inny sposob ze wzgledu na roznorodnosc warunkow w jakich
                                            zyjemy.
                                            • Gość: kapitalizm Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA-GENETYKA IP: *.oc.oc.cox.net 03.10.05, 07:30
                                              - Twoja odpowiedz niczego nie wyjasnia,bo masz bardzo bledny poglad na ten
                                              temat.
                                              Ty uwazasz,ze niemowlak ludzki,ktory bylby wychowany wsrod zwierzat nie
                                              nauczylby sie chodzic na dwoch nogach lecz latal na czterech.
                                              Poza tym mlode lwy nie przetrwalyby bez opieki matki i to matka uczy je jak
                                              polowac i na co,a przed kim uciekac.
                                              Instynkt przetrwania czlowiek ma identyczny jak i wszystkie zwierzeta,tylko
                                              wykorzystuje go w inny sposob ze wzgledu na roznorodnosc warunkow w jakich
                                              zyjemy.


                                              ....az trudno z takimi naiwnymi argumentami polemizowac...ale....niech ci
                                              bedzie,

                                              najpierw przeczytaj bardzo uwaznie jeszcze raz co ja napisalem, a potem co ty
                                              mi odpowiedziales,

                                              potem zastanow sie co ma budowa anatomiczna czlowieka lub zwierzecia wspolnego
                                              z zagadnieniem instynktu (zakodowanej genetycznie automatycznej wiedzy) w
                                              odniesieniu do natury przetrwania,

                                              budowa ciala np. lwa i uklad jego miesni jest zaprogramowany do instynktownej
                                              (automatycznej) reakcji na zagrozenia w przyrodzie, jak i w celu zdobywania
                                              pozywienia - stad dzikie zwierzeta trzymane w niewoli nigdy do konca nie mozna
                                              pozbawic naturalnych (instynktownych, automatycznych) odruchow,

                                              odwrotnie czlowiek, zadna z jego cech fizycznych (poza mozgiem, a scislej
                                              mozliwoscia rozumowania - ale to nie cecha fizyczna) nie umozliwia mu ani
                                              przetrwania w przyrodzie, ani zdobycia pozywienia - stad czlowiek trzymany w
                                              niewoli lub na wolnosci dalej musi polegac na swoim rozumie jako jedynym
                                              narzedziu przetrwania, zdolnosci woluntaryjnej (nieautomatycznej,
                                              nieinstynktownej),

                                              i prosze nie podawaj innych niewoluntaryjnych procesow jak mruganie, oddychanie
                                              czy wydalanie, jako przykladow "instyktow przetrwania " u czlowieka - takimi
                                              nie sa, i chyba nie musze juz rozwijac dlaczego,


                                              co do altruizmu, odsylam cie znowu do mojego poprzedniego postu,

                                              ani nietoperze, ani podejrzani nie wybieraja altruistycznych (poswiecajacych)
                                              rozwiazan - wrecz przeciwnie, pomijajac juz fakt, ze nietoperze niczego nie
                                              wybieraja - wybor jest atrybutem wolnej woli, ktora to cecha obdarzony jest
                                              tylko czlowiek,

                                              dlatego tylko czlowiek ma zdolnosc do prawdziwego (w odroznieniu od tego
                                              niby "altruizmoegoizmu") altruizmu, czyli nieracjonalnego dzialania
                                              przynoszacego mu straty - dodam tylko, jako kwantyfikator moralny, - zdolnosc
                                              badaca podlozem wszelkiego zla u czlowieka.



                                              • maksimum Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA-GENETYKA 03.10.05, 22:17
                                                > potem zastanow sie co ma budowa anatomiczna czlowieka lub zwierzecia
                                                wspolnego
                                                > z zagadnieniem instynktu (zakodowanej genetycznie automatycznej wiedzy) w
                                                > odniesieniu do natury przetrwania,
                                                >
                                                > budowa ciala np. lwa i uklad jego miesni jest zaprogramowany do instynktownej
                                                > (automatycznej) reakcji na zagrozenia w przyrodzie,

                                                To samo mozna powiedziec o reniferze,skunksie,racoonie czy czlowieku.Nie bede
                                                wspominal o dzikich indykach czy koniach.

                                                > jak i w celu zdobywania
                                                > pozywienia - stad dzikie zwierzeta trzymane w niewoli nigdy do konca nie
                                                >mozna pozbawic naturalnych (instynktownych, automatycznych) odruchow,

                                                Taj samo czlowieka nie mozna pozbawic instynktow i dlatego dochodzi do
                                                bojek,zabojstw czy wojen.

                                                > odwrotnie czlowiek, zadna z jego cech fizycznych (poza mozgiem, a scislej
                                                > mozliwoscia rozumowania - ale to nie cecha fizyczna) nie umozliwia mu ani
                                                > przetrwania w przyrodzie, ani zdobycia pozywienia

                                                Oczywiscie ze pozwala mu na przetrwanie w przyrodzie i sa nawet specjalne
                                                wakacje dla tych,ktorzy chca tego sprobowac.

                                                >- stad czlowiek trzymany w
                                                > niewoli lub na wolnosci dalej musi polegac na swoim rozumie jako jedynym
                                                > narzedziu przetrwania,

                                                Zaraz zaprzeczysz,ze zwierzeta maja mozg i ze zupelnie nie posluguja sie nim w
                                                czasie polowania.
                                                Przeciez lew nie rzuca sie na oslep na stado lecz najpierw selekcjonuje
                                                najslabsza sztuke w stadzie,ktora pozniej zaatakuje i ta selekcja odbywa sie
                                                przy pomocy mozgu.

                                                > "instyktow przetrwania " u czlowieka - takimi
                                                > nie sa, i chyba nie musze juz rozwijac dlaczego,

                                                Tobie nie jest dane zrozumiec,ze wraz z rozwojem umyslowym czlowieka jego
                                                instynkty nie zanikaja lecz sie wyostrzaja.
                                                Ewolucja usprawnia czlowieka a nie ubezwlasnowolnia go.
                                                Wez za prosty przyklad rekordy olimpijskie.
                                                Czlowiek obecnie nie tylko szybciej biega,dalej i wyzej skacze,ale rowniez
                                                dalej rzuca pilka baseballowa niz kiedykolwiek dotychczas.
                                                Pierwotny czlowiek musial podbiegac z dzida do sarenki na odleglosc 10-20 m a
                                                teraz rekord rzutu oszczepem jest 100 m.
                                                Nie tylko czlowiek ale i zwierze uderzone kamieniem czy pilka baseballowa pada
                                                trupem.
                                                Czlowiek ewoluowal duzo lepiej i szybciej niz jakiekolwiek inne zwierze i
                                                dlatego wlasnie teraz dalby sobie duzo lepiej rade w przyrodzie niz
                                                kiedykolwiek dotychczas.
                                                Ty nie widzac szponow u czlowieka takich jakie ma lew,uwazasz,ze czlowiek
                                                stracil instynkty.
                                                Moze raczysz zauwazyc,ze 100,000 lat temu czlowiek szponow tez nie mial i dal
                                                sobie rade.

                                                > co do altruizmu, odsylam cie znowu do mojego poprzedniego postu,
                                                >
                                                > ani nietoperze, ani podejrzani nie wybieraja altruistycznych (poswiecajacych)
                                                > rozwiazan - wrecz przeciwnie, pomijajac juz fakt, ze nietoperze niczego nie
                                                > wybieraja - wybor jest atrybutem wolnej woli, ktora to cecha obdarzony jest
                                                > tylko czlowiek,

                                                Wyboru dokonuje rowniez lew nie rzucajac sie na najsilniesze i najszybsze
                                                osobniki w stadzie lecz na najslabsze.

                                                > dlatego tylko czlowiek ma zdolnosc do prawdziwego (w odroznieniu od tego
                                                > niby "altruizmoegoizmu") altruizmu, czyli nieracjonalnego dzialania
                                                > przynoszacego mu straty - dodam tylko, jako kwantyfikator moralny, - zdolnosc
                                                > badaca podlozem wszelkiego zla u czlowieka.

                                                Z tym sie tez nie zgodze,bo sam fakt ze zwierzeta zyja stadnie swiadczy o
                                                tym,ze musza byc sobie na wzajem uzyteczne.
                                                • Gość: kapitalizm Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA-GENETYKA IP: *.oc.oc.cox.net 04.10.05, 07:33
                                                  - ty dalej swoje,

                                                  ....Z tym sie tez nie zgodze,bo sam fakt ze zwierzeta zyja stadnie swiadczy o
                                                  tym,ze musza byc sobie na wzajem uzyteczne.


                                                  - bycie nawzajem uzytecznym (jak w kazdej innej wymianie, np. handlowej) nie
                                                  jest altruizmem, tylko dobrze i racjonalnie pojetym egoizmem, w przypadku
                                                  zwierzat nie maja one wyboru i zawsze dzialaja w celu uzyskania korzysci dla
                                                  siebie ("egoistycznie") - natomiast czlowiek, poniewaz jest obdarzony wolna
                                                  wola, moze swiadomie wybrac (i czesto wybiera) dzialanie dla siebie nie
                                                  korzystne (poswiecajace, altruistyczne),

                                                  ty (i nie tylko ty) mylnie przyjales interpretacje slowa altruizm jako
                                                  dzialanie przysparzajace korzysc (natychmiast lub z opoznieniem) osobnikowi
                                                  wyswiadczajacemu ten altruistyczny uczynek - i naiwnie sadzisz, ze przeciez
                                                  kazdy chce dobrze dla siebie i zawsze bedzie wybieral ta korzystniejsza opcje,

                                                  a zwierzatka tez sa przeciez dobre (dla siebie i innych osobnikow) wiec one
                                                  tez, tak jak my ludzie, wybieraja ta lepsza opcje ("altruistyczna"),

                                                  oczywiscie w tym miejscu jak uzywasz slowa "wybieraja" negujesz wlasne
                                                  twierdzenie o instynktownosci altruizmu,


                                                  uzywajac naszej, ludzkiej terminologii, zwierzeta nie maja wyboru i zawsze
                                                  postepuja "racjonalnie" (dla ochrony i kontynuacji wlasnego zycia) - czlowiek
                                                  ma wybor, i nie zawsze (a wg, mnie rzadko) postepuje racjonalnie,

                                                  .... Wyboru dokonuje rowniez lew nie rzucajac sie na najsilniesze i najszybsze
                                                  osobniki w stadzie lecz na najslabsze.

                                                  - to jest dokladnie sedno twego niezrozumienia zagadnienia wolnej woli i
                                                  dokonywania swiadomego wyboru, w odroznieniu od instynktownej reakcji jaka
                                                  zwierze sie charakteryzuje (np. polujac na zawsze slabszego osobnika),
                                                  czlowiek kierujac sie rozumem moze WYBRAC (i czesto wybiera) nieracjonalne
                                                  zachowanie,

                                                  krotko, zwierze nie ma wolnego wyboru i zawsze dziala instynktownie (zgodnie ze
                                                  swoja natura) - czlowiek ma wolna wole i dlatego moze WYBRAC dzialanie
                                                  przeciwne jego naturze,

                                                  dla przypomnienia definicja instynktu = "wrodzona zdolnosc wykonywania pewnych,
                                                  skomplikowanych, nie wyuczonych czynnosci, swoistych dla danego gatunku i
                                                  waznych dla przetrwania w srodowisku zarowno osobnika, jak calego gatunku" -
                                                  Slownik Wyrazow Obcych PWN,

                                                  czlowiek, aby przetrwac musi sie NAUCZYC wszystkich czynnosci przystosowujacych
                                                  go do zycia, czy to na pustyni, czy na biegunie, w dzungli, w miescie, czy na
                                                  tych twoich "wakacjach w przyrodzie",

                                                  jesli dalej nie zrozumiales, to ja sie poddaje!
          • Gość: MaDeR Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA IP: *.ima.pl 20.09.05, 11:11
            > Dlaczego nie znaleziono szczątków stadia przejściowego między gatunkami :
            > rybo-płazów, gado-ptaków
            Oczywiście, że znaleziono. Choćby "gado-ptak", osławiony Archaeopteryx.

            en.wikipedia.org/wiki/Archeopteryx
            > ptako-ssaków?
            Źle. Ssaki nie pochodza od ptaków. Może douczysz się czegoś na temat ewolucji, i
            to NIE z publikacji kreacjonistycznych, znanych z swoich kłamstw, przeinaczeń i
            łgarstw w imię boże?

            > Skoro nie istnieją to teoria ewolucji ma dziury, których nikt i nic nie jest w
            > stanie wypełnić.
            Oczywiście, to nieprawda.
      • i-love-china HAHAHAHAHAHAHAHAHA..................... 16.09.05, 00:01
        Wielu wyksztalconych ludzi.......tak na uniwersytetach chrzescijanskich na
        poludniu USA.......

        Tutaj w Szanghaju, praktycznie kazdy kto ukonczyl studia uznaje ewolucje za
        fakt a nie religijne badziewia.......

        To co w Biblii jest wiarygodne?????
        Nie rozsmieszaj mnie kobieto.........nota bene dlaczego polskie kobiety maja
        obsesje na punkcie religii???????
        • maksimum Re: HAHAHAHAHAHAHAHAHA.....................TAK! 16.09.05, 03:34
          i-love-china napisał:

          > Wielu wyksztalconych ludzi.......tak na uniwersytetach chrzescijanskich na
          > poludniu USA.......
          >
          > Tutaj w Szanghaju, praktycznie kazdy kto ukonczyl studia uznaje ewolucje za
          > fakt a nie religijne badziewia.......

          To jest ciekawe,bo oni maja swoja wiare i o naszej biblii pojecia nie maja.

          > To co w Biblii jest wiarygodne?????
          > Nie rozsmieszaj mnie kobieto.........nota bene dlaczego polskie kobiety maja
          > obsesje na punkcie religii???????

          To jest odwolanie sie do czegos nieskazitelnie doskonalego.
          Kazdy widzi w sobie wady i poprzez odwolywanie sie do Boga chce sobie pomoc w
          samodoskonaleniu sie.
        • vacia Re: HAHAHAHAHAHAHAHAHA..................... 16.09.05, 10:33
          i-love-china napisał: >
          > Tutaj w Szanghaju, praktycznie kazdy kto ukonczyl studia uznaje ewolucje za
          > fakt a nie religijne badziewia.......
          >
          > To co w Biblii jest wiarygodne?????
          > Nie rozsmieszaj mnie kobieto.........nota bene dlaczego polskie kobiety maja
          > obsesje na punkcie religii???????

          Może w Chinach panuje głęboki ateizm?
          Może prawa człowieka w Chinach są łamane między innymi wskutek nieznajomości
          wspaniałych prawd zawartych w Biblii , a w Biblii zachęca się do szanowania
          życia i zdrowia ludzkiego.
          Pomysł aby Wszechświat powstał bez udziału Boga jest tak nierealny , że nie
          warto takiej możliwości rozpatrywać.

          • Gość: zdziwiony Re: HAHAHAHAHAHAHAHAHA..................... IP: *.pgi.waw.pl 16.09.05, 16:48
            > Biblii zachęca się do szanowania życia i zdrowia ludzkiego.

            A dobry przykład daje sam Jehowa, mordując wszystko co żyje podczas potopu,
            albo podżegając do ludobójstwa, w tym kobiet i dzieci, wszystkich mieszkańców
            Kanaanu, żeby ich dobra mogli zająć sobie jegpo ulubieńcy??
            • arcykr Re: HAHAHAHAHAHAHAHAHA..................... 16.09.05, 17:45
              Gość portalu: zdziwiony napisał(a):

              > A dobry przykład daje sam Jehowa, mordując wszystko co żyje podczas potopu,
              Nie wszystko. A co wolo wojewodzie...

              > albo podżegając do ludobójstwa, w tym kobiet i dzieci, wszystkich mieszkańców
              > Kanaanu, żeby ich dobra mogli zająć sobie jegpo ulubieńcy??
              www.mateusz.pl/ksiazki/js-pn/js-pn_14.htm
              • Gość: zdegustowany Re: HAHAHAHAHAHAHAHAHA..................... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.05, 19:56
                Rzeczywiście, wzruszająca apologetyka. Jak się okazuje, księgę Jozuego napisał
                ludzki autor, w czasach króla Jozjasza. Czyli także wypowiedzi Mojżesza
                pochodzące jakoby od Boga w tej kwestii (Liczb 33/34, Powt.Prawa 20), to tylko
                wymysły ludzkiego autora o nacjonalistycznym temperamencie... Tyle, że jaką
                mamy pewność, że inne teksty biblijne, z tych samych ksiąg i opatrzone tą samą
                klauzulą "to mówi Pan" lub podobną, nie są wymysłem ludzkich autorów? Np. sam
                fakt, że to lud Izraela jest narodem wybranym. Przecież to też może być wyraz
                patriotycznej nadgorliwosci ludzkiego autora? Jak się mówi A, to się mówi B.
                Teraz nam się zmieniła wrażliwość i uważamy "czyszczenie etniczne" za naganne,
                więc zwalamy takie treści na to, że ludzki autor miał trudne dzieciństwo i
                wyrósł w okrutnym otoczeniu. Zgoda. Ale CAŁĄ treść Biblii można tak wyjaśnić
                (książki pisali ludzie, zwykle długo po fakcie, i umieszczali tam co chcieli -
                budując hagiograficzny wizerunek pozytywnych bohaterów, dodając cuda i
                zafałszowując historię pod konkretne tezy, które autor chciał przekazać). Wtedy
                biblia traci sankcję boskiego nieomylnego autorytetu i każdy może sobie z niej
                wyciągnąć to, co mu nie pasuje lub go razi, co nie przeszkodzi domagać się
                bezwzględnego poszanowania wobec tego, co zostaje (a najlepiej wpisania tego do
                konstytucji europejskiej i prawa karnego).
                Nie mówię już o tym, że w owym artykule Jacek Salij twierdzi, że Bóg upodobał
                sobie akurat Hebrajczyków, choć okrutni mordercy, a nie Kananejczyków w
                zasadzie bez powodu, równie dobrze mógłby pomóc wymordować tych pierwszych tym
                drugim - na kogo wypadnie, na tego bęc...
                No i "głównym jego przesłaniem jest prawda, iż sam Bóg był Wodzem,
                wprowadzającym swój lud do ziemi obiecanej." Czxyli obiecał cudzy, zamieszkany
                teren, a później osobiście zlecił ludobójstwo, by się tam jego ulubieńcy mogli
                wprowadzić i odebrać obiecany prezent spływający krwią mężczyzn, kobiet i
                dzieci... Czy zatem "ziemia obiecana" była faktycznie obiecana przez Boga (i
                pomógł ją zawłaszczyć), czy to tylko jedno z wielu okrutnych plemiom sobie
                upatrzyło żyzny kraj i w ówczesnie typowy sposób go najechało, a
                później "ludzki autor", piszący historię ku pokrzepieniu serc swoich rodaków
                dorobił do tego mitologię o boskim nakazie?
                Poza tym, pisze Salij, "prawo wojenne starożytnego Izraela prawdopodobnie nie
                różniło się w swoim okrucieństwie od obyczajów narodów ościennych" -
                oczywiście, ale to samo dotyczy reszty objawionego prawa Izraela - zasada "oko
                za oko, ząb za ząb" (ew. z zamianą na grzywnę), na której zbudowane jest prawo
                Izraela, też nie różni się od prawodawstwa sąsiadów). Dlaczego więc reszta
                (poza prawem wojennym) też nie ma być ludzkim wytworem ducha czasów? A poczucie
                uprzywilejowania przez Boga (boga, bogów) własnego plemienia, szczepu, czy
                narodu powtarza się w większości tradycji mitycznych i kosmogonicznych. To
                właśnie NASI przodkowie zostali ulepieni, wypluci, wdobyci z dna morza, itp.,
                to my jesteśmy prawdziwymi Ludźmi, to u nas są święte miejsca, gdzie działy się
                kluczowe sprawyy na początku świata. Więc dlaczego opowieści o przymierzu z
                Bogiem mają być prawdziwe akurat w przypadku Izraela (tym bardziej, że dotyczą
                zdarzeń jeszcze starszych niż księga Jozuego)?
                Przedstawienie nakazu ludobójstwa w imię Boga jako pięknego wyrazu
                bezwarunkowej miłości Stwórcy do biednych grzeszników, którzy po prostu byli
                masowymi mordercami (ale przecież nie oni jedni, a poza tym to było dawno...) -
                to obrzydliwy przykła retorycznego odwracania kota ogonem. Podobnie jak
                podkreślanie, że właściwie nie ma sprawy, bo potem Jezus z potomkinią
                niedobitków rzezi nawet rozmawiał (wprawdzie przyrównując jej naród do psów,
                którym szkoda dawać ochłapu, ale na końcu ją pochwalił...), więc już wszystko
                jest już ok...
                A kiedyś jakoś o. Salij sprawiał na mnie sympatyczne wrażenie...
                • maksimum HAHAHAHAHAHAHAHAHA.....A KONFUCJANIZM? 17.09.05, 02:15
                  Gość portalu: zdegustowany napisał(a):

                  > Rzeczywiście, wzruszająca apologetyka. Jak się okazuje, księgę Jozuego
                  napisał
                  > ludzki autor, w czasach króla Jozjasza. Czyli także wypowiedzi Mojżesza
                  > pochodzące jakoby od Boga w tej kwestii (Liczb 33/34, Powt.Prawa 20), to
                  tylko
                  > wymysły ludzkiego autora o nacjonalistycznym temperamencie... Tyle, że jaką
                  > mamy pewność, że inne teksty biblijne, z tych samych ksiąg i opatrzone tą
                  samą
                  > klauzulą "to mówi Pan" lub podobną, nie są wymysłem ludzkich autorów? Np. sam
                  > fakt, że to lud Izraela jest narodem wybranym. Przecież to też może być wyraz
                  > patriotycznej nadgorliwosci ludzkiego autora? Jak się mówi A, to się mówi B.
                  > Teraz nam się zmieniła wrażliwość i uważamy "czyszczenie etniczne" za
                  >naganne,

                  A co o tym wszystkim myslal Konfucjusz?
                  Oczywiscie nic nigdy nie myslal na ten temat,bo mieszkal za daleko od tego
                  rejonu i byl zajety innymi sprawami.
                  I kto by pomyslal,ze wielki filozof 500 lat p.n.e. nie tylko ze nie byl
                  religijny,ale i przeciwstawial sie temu.
                  pl.wikipedia.org/wiki/Konfucjusz
                • arcykr Re: HAHAHAHAHAHAHAHAHA..................... 20.09.05, 08:54
                  Gość portalu: zdegustowany napisał(a):

                  > Rzeczywiście, wzruszająca apologetyka. Jak się okazuje, księgę Jozuego napisał
                  > ludzki autor, w czasach króla Jozjasza. Czyli także wypowiedzi Mojżesza
                  > pochodzące jakoby od Boga w tej kwestii (Liczb 33/34, Powt.Prawa 20), to tylko
                  > wymysły ludzkiego autora o nacjonalistycznym temperamencie... Tyle, że jaką
                  > mamy pewność, że inne teksty biblijne, z tych samych ksiąg i opatrzone tą samą
                  > klauzulą "to mówi Pan" lub podobną, nie są wymysłem ludzkich autorów?
                  Pomocą jest rodzaj literacki.

                  > Nie mówię już o tym, że w owym artykule Jacek Salij twierdzi, że Bóg upodobał
                  > sobie akurat Hebrajczyków, choć okrutni mordercy, a nie Kananejczyków w
                  > zasadzie bez powodu,
                  Nieodgadnione są wyroki Boskie.
                  • Gość: Karol Sabath Re: HAHAHAHAHAHAHAHAHA..................... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.05, 11:09
                    > > jaką mamy pewność, że inne teksty biblijne, z tych samych ksiąg i opatrzone

                    > > samą klauzulą "to mówi Pan" lub podobną, nie są wymysłem ludzkich autorów?
                    > Pomocą jest rodzaj literacki.
                    Akurat chyba wszędzie tam mamy do czynienia z tym samym rodzajem literackim
                    (księgi "historyczne", zawierające objawione prawodawstwo - wojenne
                    lub "cywilne"). Jasne, że nikt nie próbuje "falsyfikować" przypowieści albo
                    poezji - chyba że ktoś stawia tezę, że dany - ewidentnie metaforyczny -
                    fragment należy traktować jako źródło wniosków przyrodniczych (wtedy polemika
                    dotyczy tej interpretacji). Jeżeli ktoś mówi, że opowieść o stworzeniu świata
                    jest poetyckim hymnem na cześć stwórcy - ok, piękna poezja religijna
                    starożytnego Wschodu (materiał ew. do analiz porównawczych dla znawców innych
                    literatur tego kręgu kulturowego, co jest oryginalne, co zapożyczone, jak autor
                    postrzegał świat itp.). Jeśli ktoś mówi, że to objawiona relacja z faktycznych
                    wydarzeń i postuluje konkretne empirycznie testowalne zjawiska i zdarzenia
                    jakie miały się dokonać kilka tysięcy lat temu - wtedy można i trzeba
                    przeanalizować te roszczenia konfrontując je z naukowymi danymi i metodologią.
                    Tak to rozumiem.
                    > Nieodgadnione są wyroki Boskie.
                    Szkoda, bo wielu ludzi całe życie postępuje w określony sposób, rezygnując z
                    wielu rzeczy i poświęcając czas na inne, bo ufają, że Bóg jest przewidywalny w
                    swoich wyrokach (np. na Sądzie Ostatecznym nie powie: "A, właściwie, to tak jak
                    kiedyś mi się odwidziało z tymi ofiarami ze zwierząt, tak teraz przestało mi
                    zależeć na innych formach pobożności. A znowuż ci mordercy mają w sobie coś
                    takiego, że dam im całą nagrodę...").
                    • arcykr . 22.09.05, 10:21
                      Gość portalu: Karol Sabath napisał(a):

                      > > Nieodgadnione są wyroki Boskie.
                      > Szkoda, bo wielu ludzi całe życie postępuje w określony sposób, rezygnując z
                      > wielu rzeczy i poświęcając czas na inne, bo ufają, że Bóg jest przewidywalny w
                      > swoich wyrokach (np. na Sądzie Ostatecznym nie powie: "A, właściwie, to tak
                      > jak kiedyś mi się odwidziało z tymi ofiarami ze zwierząt, tak teraz przestało
                      > mi zależeć na innych formach pobożności. A znowuż ci mordercy mają w sobie
                      > coś takiego, że dam im całą nagrodę...").
                      Nieodgadnione nie znaczy wzajemnie sprzeczne.
                      • Gość: Karol Sabath Re: . IP: *.pgi.waw.pl 22.09.05, 14:26
                        arcykr napisał:
                        > Nieodgadnione nie znaczy wzajemnie sprzeczne.

                        Ale tu właśnie chodzi o sprzeczność. Jeśli Bóg uważał, że kult obejmujący
                        ofiary ze zwierząt dokonywane z zachowaniem szczegółowych wytycznych
                        nasuwających myśl o obsesyjno-kompulsywnej osobowości (jak w "Dniu świra"),
                        jest mu absolutnie niezbędny, a jakiekolwiek odstępstwa lub brak gorliwości
                        usprawiedliwiają np. potop albo poszczucie żołdakami Jozuego, a potem Jezus
                        (który "nie przyszedł zmienić Prawa ani na jotę"), mówi, że te ofiary są
                        zupełnie niepotrzebne i składać ich nie należy, oraz, że nieprzyjaciół należy
                        miłować, a w ogóle "nie ma Zyda, Greka ani Rzymianina", bo wszyscy są równi
                        przed Bogiem, to w takim razie wybicie całej biosfery (minus pasażerowie Arki)
                        czy dotychczasowych mieszkańców Ziemi Obiecanej (motywowane właśnie tym, co
                        Jezus określił jako pomijalnie nieistotne) dowodzi sprzeczności wymagań i
                        wyroków Bożych. (Można zostać zgładzonym za niestosowanie się do wymagań, które
                        są i tak nieważne). I mała pociecha, że Bóg po potopie żałował tego, co narobił
                        (przy okazji zaprzeczając swojej słynnej pozaczasowości i wszechwiedzy - skoro
                        nie potrafił przewidzieć skutków swego własnego działania, oczywistych nawet
                        dla średniorozgarniętego dziecka).
                        • arcykr Re: . 23.09.05, 17:55
                          Gość portalu: Karol Sabath napisał(a):

                          > Ale tu właśnie chodzi o sprzeczność. Jeśli Bóg uważał, że kult obejmujący
                          > ofiary ze zwierząt dokonywane z zachowaniem szczegółowych wytycznych
                          > nasuwających myśl o obsesyjno-kompulsywnej osobowości (jak w "Dniu świra"),
                          > jest mu absolutnie niezbędny,
                          Bogu nic nie jest potrzebne. Kult potrzebny jest ludziom i do ich mentalności
                          był dostosowany w czasach starotestamentowych.

                          > a potem Jezus
                          > (który "nie przyszedł zmienić Prawa ani na jotę"), mówi, że te ofiary są
                          > zupełnie niepotrzebne i składać ich nie należy,
                          Proszę o konkretny cytat.

                          to w takim razie wybicie całej biosfery (minus pasażerowie Arki)
                          I minus stworzenia wodne... Poza tym, dane naukowe świadczą o tym, że potopu
                          ogólnoświatowego wcale nie było, czyli opowieśz o nim należy traktować w
                          kategoriach metaforycznych.

                          > czy dotychczasowych mieszkańców Ziemi Obiecanej (motywowane właśnie tym, co
                          > Jezus określił jako pomijalnie nieistotne)
                          To była motywacja ludzi, nie Boga.

                          >I mała pociecha, że Bóg po potopie żałował tego, co
                          > narobił (przy okazji zaprzeczając swojej słynnej pozaczasowości i wszechwiedzy
                          Żal Boga to antropomorfizacja.
                          • Gość: Karol Sabath Re: . IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.05, 10:48
                            > > a potem Jezus (który "nie przyszedł zmienić Prawa ani na jotę"),
                            > > mówi, że te ofiary są zupełnie niepotrzebne i składać ich nie należy,
                            > Proszę o konkretny cytat.
                            Służę - Ewangelia św. Mateusza, rozdział 5, Jezus powiada:
                            (17) Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem
                            znieść, ale wypełnić6. (18) Zaprawdę. bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i
                            ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie,
                            aż się wszystko spełni. (19) Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań,
                            choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie
                            niebieskim. A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie
                            niebieskim.

                            Nie wklejam tu cytatu z całego Prawa, bo ciut przydługie, ale każdy może sobie
                            sam przeczytać np. pod online.biblia.pl/index.php - zwłaszcza ksiegi:
                            Wyjścia (rozdziały 20-31), Kapłańska, Liczb, Powtórzonego Prawa...
                            I porównać z praktyyką uczniów Chrystusa (czy chociaż jota jest wypełniana).

                            > Bogu nic nie jest potrzebne. Kult potrzebny jest ludziom i do ich mentalności
                            > był dostosowany w czasach starotestamentowych.
                            Bez żartów. Jahwe się wyraźnie domagał wyłączności kultu, o przepisach
                            składania ofiar itp. jest dużo więcej (kilka ksiąg podanych wyżej) niż o całym
                            stworzeniu świata i dziejach ludzkości (pierwszych kilkanaście rozdziałów
                            Rdz)...

                            > To była motywacja ludzi, nie Boga.
                            Też tak uważam (w odniesieniu do całości przesłania Biblii). Ale (jak inne
                            nakazy biblijne w tych samych ksiegach) była podparta autorytetem Jahwe. Albo
                            Biblia jest natchniona integralnie i wszędzie "Tak mówi Pan" oznacza nakaz od
                            Boga, albo niektóre kawałki są od Boga, a inne tak samo sygnowane w tej samej
                            księdze to wyraz uprzedzeń lub motywacji ludzkiego autora. Ale wówczas
                            dziesiecioro przykazań też mógł sobie wymyślić ludzki autor (na co zresztą ja
                            bym stawiał). Nie możesz jednać bronić nadrzędności wyprowadzonych z Biblii
                            dogmatów nad nauką (w razie sprzecznosci), jeśli Biblia jest zlepkiem kawałków
                            natchnionych i "czysto ludzkich" (bo wtedy trzeba podać gwaratowane kryterium
                            niesubiektywnego odróżniania jednych od drugich).
                            • rs_gazeta_forum Re: Karol Sabath 24.09.05, 19:47
                              Panie Karolu, czytam z przyjemnością pana listy na tym wątku, ze strachem
                              jedynie myśląc, ile czasu musiałbym poświęcić na podobnie składne wypowiedzi, że
                              o przytaczanych argumentach nie wspomnę. Ale przynajmniej nie znalazłem cienia
                              różnic w wyciąganych wnioskach, więc odpadła mi groźba polemiki z panem ;-).
                              Pozdrawiam

                              P.S.
                              To imię i nazwisko spotkałem już np. w WiŻ. Przypadek?
                              • Gość: Karol Sabath Re: Karol Sabath IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.05, 20:03
                                > To imię i nazwisko spotkałem już np. w WiŻ. Przypadek?
                                Nie. Można je także czasem spotkać w Świecie Nauki, Biologii w Szkole, Academii
                                itp, - a także portalu ewolucja.org i forum paleontologia.pl. To wszystko ten
                                sam ja... :-)
                                Pozdrawiam
                                Karol Sabath
                                • rs_gazeta_forum Re: Karol Sabath 24.09.05, 22:42
                                  Pozdrawiam więc też, jako (choć jednostronnie) dawnego znajomego :-).
                                  • maksimum Re: Karol Sabath & znajomi z dawnych lat. 25.09.05, 04:29
                                    Mnie tez po samym imieniu i miejscu pobytu kilka osob poznalo i nawet
                                    dodzwonili sie do mnie.
                            • arcykr Re: . 25.09.05, 12:00
                              Gość portalu: Karol Sabath napisał(a):

                              > > > a potem Jezus (który "nie przyszedł zmienić Prawa ani na jotę"),
                              > > > mówi, że te ofiary są zupełnie niepotrzebne i składać ich nie należ
                              > y,
                              > > Proszę o konkretny cytat.
                              Chodziło mi o cytat, w którym Jezus powiedział, że ofiary są zupełnie
                              niepotrzebne i składać ich nie należy".
                              > Służę - Ewangelia św. Mateusza, rozdział 5, Jezus powiada:
                              > (17) Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem
                              > znieść, ale wypełnić6. (18) Zaprawdę. bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i
                              > ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie,
                              > aż się wszystko spełni. (19) Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań,
                              > choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie
                              > niebieskim. A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie
                              > niebieskim.
                              Ten cytat to znam...
                              >
                              > > Bogu nic nie jest potrzebne. Kult potrzebny jest ludziom i do ich mentaln
                              > ości
                              > > był dostosowany w czasach starotestamentowych.
                              > Bez żartów. Jahwe się wyraźnie domagał wyłączności kultu, o przepisach
                              > składania ofiar itp.
                              Domagał się dla dobra tych, którzy mieli je składać.

                              > Ale wówczas
                              > dziesiecioro przykazań też mógł sobie wymyślić ludzki autor (na co zresztą ja
                              > bym stawiał).
                              Ale Magisterium Kościoła uważa przykazania za powszechnie obowiązujące.

                              Nie możesz jednać bronić nadrzędności wyprowadzonych z Biblii
                              > dogmatów nad nauką (w razie sprzecznosci),
                              Nie mam zamiaru tego bronić.

                              jeśli Biblia jest zlepkiem kawałków
                              > natchnionych i "czysto ludzkich" (bo wtedy trzeba podać gwaratowane kryterium
                              > niesubiektywnego odróżniania jednych od drugich).
                              Kryterium jest nauczanie Kościoła.
                              • Gość: Karol Sabath Re: . IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.05, 17:34
                                > > Jahwe się wyraźnie domagał wyłączności kultu, o przepisach
                                > > składania ofiar itp.
                                > Domagał się dla dobra tych, którzy mieli je składać.
                                Może, ale oficjalnie wielokrotnie uzasadniał to tym, że lubi woń spalonego
                                mięsa... (np. Wj 29,18, Kpł 6,14; Kpł 26,18, Liczb 28,8). A ci co składali nie
                                tak jak trzeba, albo nie komu trzeba - do rozwałki (i nie tylko kazał
                                wymordować kobiety i dzieci rękami żołdaków Jozuego, ale i samemu nie odmówił
                                sobie trochę porzucać kamieniami z nieba do ruchomych celów, zabawnie
                                biegających w panice po najeździe bogobojnych Izraelitów). Wyraźnie właściwy
                                kult był ważniejszy niż wartość życia ludzkiego...
                                A może "Domagał się dla dobra tych, którzy mieli je składać." należy rozumieć w
                                sensie Kpł 7,9? Wtedy zgoda. Beneficjenci się specjalnie nie kryli...
                                (zważywszy na to, że Tora wyszła prawdopodobnie spod rysików kapłanów z czasów
                                królewskiej reformy monoteistycznej Jozjasza w VII w. p.n.e., zasada "cui
                                predest" narzuca się sama.) :-)

                                > > jeśli Biblia jest zlepkiem kawałków
                                > > natchnionych i "czysto ludzkich" (bo wtedy trzeba podać gwaratowane
                                > > kryterium niesubiektywnego odróżniania jednych od drugich).
                                > Kryterium jest nauczanie Kościoła.
                                a) którego Kościoła?
                                b) z jakiego okresu? (np. do 1835 r. nauczanie Kościoła katolickiego broniło
                                geocentryzmu i Galileusz pozostawał na indeksie, jako sprzeczny z nim).
                                c) czy to jest "gwarantowane niesubiektywne kryterium" dla żydów i innych
                                niechrześcijan? (jak wykazać obiektywną słuszność konkretnych elementów
                                wchodzących w skład doktryny uznawanej przez aktualne Magisterium Kościoła?
                                Tym, że Duch Święty trzyma z większością podczas głosowań Ojców Soborowych,
                                albo w Komisjach teologicznych?)
                                • arcykr Re: . 27.09.05, 10:33
                                  Gość portalu: Karol Sabath napisał(a):

                                  > > Domagał się dla dobra tych, którzy mieli je składać.
                                  > Może, ale oficjalnie wielokrotnie uzasadniał to tym, że lubi woń spalonego
                                  > mięsa... (np. Wj 29,18,
                                  "I spalisz całego tego barana na ołtarzu. Jest to ofiara cało[palenia dla Pana,
                                  miła woń, ofiara spalana dla Pana".

                                  Kpł 6,14;
                                  To jest o ofiezrze z mąki.

                                  Kpł 26,18,
                                  "Jeżeli i wtedy nie będziecie mnie słuchać, będę w dalszym ciągu karał was
                                  siedem razy więcej za wasze grzechy."

                                  Liczb 28,8
                                  "Drugie jagnie winieneś ofiarować o zmierzchu. Złóż w ofierze z tymi samymi
                                  ofiarami z pokarmów, podobnie jak rano, mnależącą do nich ofiarę z płynów jako
                                  miłą woń ofiary spełnianej dla Pana".
                                  I gdzie tu jest uzasadnienie? I gdzie jest napisane, dla kogo ta woń jest miła?

                                  ). Wyraźnie właściwy
                                  > kult był ważniejszy niż wartość życia ludzkiego...
                                  Bóg ważniejszy jest od ludzi.

                                  > A może "Domagał się dla dobra tych, którzy mieli je składać."
                                  Ofiary składane były w imieniu i dla dobra całego ludu.

                                  > > Kryterium jest nauczanie Kościoła.
                                  > a) którego Kościoła?
                                  Założonego przez Jezusa.

                                  > b) z jakiego okresu? (np. do 1835 r. nauczanie Kościoła katolickiego broniło
                                  > geocentryzmu i Galileusz pozostawał na indeksie, jako sprzeczny z nim).
                                  To nie jest nauczanie w sprawie wiary i moralności.

                                  > c) czy to jest "gwarantowane niesubiektywne kryterium" dla żydów i innych
                                  > niechrześcijan?
                                  Łk 11, 29 "To plemię jest plemieniem przewrotnym. Żąda znaku, ale żaden znak nie
                                  będzie mu dany, prócz znaku Jonasza."
                                  • Gość: Karol Sabath Re: . IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.05, 11:39
                                    arcykr napisał:
                                    > I gdzie tu jest uzasadnienie? I gdzie jest napisane, dla kogo ta woń jest
                                    miła?
                                    Oj, już z Rdz. 8,20-21 wiadomo, że nie ma to jak woń spalenizny, żeby
                                    udobruchać Jahwe i skłonić go jakichś szlachetnych postanowień (w rodzaju nie
                                    będę już uprawiał ludobójstwa na skalę planetarną, a najwyżej lokalną): "(20)
                                    Noe zbudował ołtarz dla Pana i wziąwszy ze wszystkich zwierząt czystych i z
                                    ptaków czystych złożył je w ofierze całopalnej na tym ołtarzu. (21) Gdy Pan
                                    poczuł miłą woń, rzekł do siebie: «Nie będę już więcej złorzeczył ziemi ze
                                    względu na ludzi."
                                    A zresztą niby dla kogo to miała być miła woń, jeśli nie "dla Pana" - po to
                                    żeby rzezak mógł się nawąchać? I po co składać ofiary w taki, a nie inny sposób?

                                    > Bóg ważniejszy jest od ludzi.
                                    No dobrze, ale On się bez tego dymu mógł obejść zanim kazał składać sobie
                                    ofiary i obchodzi się bez niego od czasów Jezusa, więc to jest dość słabe
                                    uzasadnienie dla masowych mordów kobiet i dzieci innowierców.

                                    > Ofiary składane były w imieniu i dla dobra całego ludu.
                                    Ale zjadali je kapłani...
                                    Poza tym, "dla dobra całego ludu" oznacza a), że gdyby nie złożyli, to by im
                                    się z nieba oberwało, jak Kanaaniton (taki mały szantażyk), b) że Boga można
                                    przekupić (skłonić do przychylności w zamian za prezenty).

                                    > > którego Kościoła?
                                    > Założonego przez Jezusa.
                                    A który z Kościołów chrześcijańskich nie rości sobie prawa do bycia
                                    spadkobiercą prawdziwej spuścizny nauczania Jezusa?

                                    > > b) z jakiego okresu? (np. do 1835 r. nauczanie Kościoła katolickiego
                                    > > broniło geocentryzmu i Galileusz pozostawał na indeksie.
                                    > To nie jest nauczanie w sprawie wiary i moralności.
                                    A w sprawie mechanizmów ewolucji biologicznej jest?

                                    > "żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku Jonasza."
                                    Czyli poza uwierzeniem na słowo w relacje o zmartwychwstaniu Jezusa nie ma i
                                    nie będzie żadnych argumentów mogących poświadczyć prawdziwość tej doktryny?
                                    • arcykr Re: . 29.09.05, 10:28
                                      Gość portalu: Karol Sabath napisał(a):

                                      > Oj, już z Rdz. 8,20-21 wiadomo, że nie ma to jak woń spalenizny, żeby
                                      > udobruchać Jahwe i skłonić go jakichś szlachetnych postanowień (w rodzaju nie
                                      > będę już uprawiał ludobójstwa na skalę planetarną, a najwyżej lokalną):
                                      To kolejna antropomorfizacja.

                                      > A zresztą niby dla kogo to miała być miła woń, jeśli nie "dla Pana"
                                      Dla ludzi. Zrobiłem w domu próbe i wsadziłęm kawałek szynki do płamienia
                                      kuchenki gazowej - pachniało ładnie.

                                      I po co składać ofiary w taki, a nie inny sposób?
                                      Nie wiem.
                                      >
                                      > > Bóg ważniejszy jest od ludzi.
                                      > No dobrze, ale On się bez tego dymu mógł obejść zanim kazał składać sobie
                                      > ofiary i obchodzi się bez niego od czasów Jezusa,
                                      Właściwie to od zburzenia świątyni jerozolimskiej.

                                      > Poza tym, "dla dobra całego ludu" oznacza a), że gdyby nie złożyli, to by im
                                      > się z nieba oberwało, jak Kanaaniton (taki mały szantażyk),
                                      Nie szantażyk, ale jasne warunki przymierza.

                                      b) że Boga można przekupić (skłonić do przychylności w zamian za prezenty).
                                      To nie jest tak. Bóg widzi nastawienie wewnętrzne. Nie chciał przyjąć ofiary
                                      Kaina a przyjął ofiarę prawego Abla.
                                      >
                                      > > > którego Kościoła?
                                      > > Założonego przez Jezusa.
                                      > A który z Kościołów chrześcijańskich nie rości sobie prawa do bycia
                                      > spadkobiercą prawdziwej spuścizny nauczania Jezusa?
                                      Tylko jeden rości słusznie.
                                      >
                                      > > To nie jest nauczanie w sprawie wiary i moralności.
                                      > A w sprawie mechanizmów ewolucji biologicznej jest?
                                      Nie.
                                      >
                                      > > "żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku Jonasza."
                                      > Czyli poza uwierzeniem na słowo w relacje o zmartwychwstaniu Jezusa nie ma i
                                      > nie będzie żadnych argumentów mogących poświadczyć prawdziwość tej doktryny?
                                      Agrumenty tak, ale nie dowody przekonujące tych, którzy nie chcą uwierzyć.
                                      • Gość: Karol Sabath Re: . IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.05, 23:39
                                        > To kolejna antropomorfizacja.
                                        ...która potwierdza, że Jahwe, jak inni starożytni bogowie, został "stworzony
                                        na obraz i podobieństwo człowieka" (a potem ewoluował w miarę rozwoju refleksji
                                        filozoficznej).
                                        > > A zresztą niby dla kogo to miała być miła woń, jeśli nie "dla Pana"
                                        > Dla ludzi. Zrobiłem w domu próbe i wsadziłęm kawałek szynki do płamienia
                                        > kuchenki gazowej - pachniało ładnie.
                                        To byłby kolejny antropomorfizm (nam się podoba zapach pieczystego, to i Bogu),
                                        ale to nie tylko to. Idea składania ofiar przez palenie mięsa czy innych darów
                                        nie ograniczała się do monoteistycznego Izraela - podobnie składali ofiary
                                        choćby przeklęci Kanaanici (tyle że na ołtarzach innych bogów). Założenie było
                                        takie, że bóg/bogowie mieszkają wysoko - na górze (Olimpie, Synaju, Fudzijamie
                                        itp.) lub w "niebie" (w chmurach - gdzie ich zmagania słychać jako grzmoty -
                                        lub nad chmurami). Poniewż dym unosi się w górę, jest logicznym nośnikiem darów
                                        dla bogów, którzy się żywią, wdychając tłuste zapachy.
                                        Część cytatów z Biblii jest ambiwalentna, i na upartego można - choć bez
                                        logicznego uzasadnienia - próbować je odczytać tak, że "miły zapach" jest nie
                                        wiadomo dla kogo. Wtedy oczywiście powstaje pytanie, po co w takim razie palić
                                        mięso na ołtarzu? Każdy może sobie przecież sam zgrillować kawałek mięsa i się
                                        napawać zapachem. A dla kapłanów wdychanie w kółko spalenizny chyba nie byłoby
                                        już aż tak atrakcyjne...
                                        Ale to tylko jałowe spekulacje, bo są cytaty, które rozstrzygają tę
                                        ambiwalencję, jak choćby: Lb 8,1: "Pan mówił tak do Mojżesza: (2) «Oznajmij
                                        Izraelitom następujące rozporządzenie: Czuwajcie nad tym, by składać Mi w
                                        określonym czasie dary ofiarne, moje pokarmy jako ofiary spalane, na miłą woń
                                        dla Mnie." itd., oraz Rdz. 8,20-21 "(Noe zbudował ołtarz dla Pana i wziąwszy
                                        ze wszystkich zwierząt czystych i z ptaków czystych złożył je w ofierze
                                        całopalnej na tym ołtarzu. (21) Gdy Pan poczuł miłą woń, rzekł do siebie: «Nie
                                        będę już więcej złorzeczył ziemi ze względu na ludzi."
                                        Jasno wynika z nich, że woń ma być (i jast) miła dla Pana, i że chodzi o
                                        dostarczenie mu pokarmu.
                                        Oczywiście widać w tym antropomorficzne założenie, że Bóg; a) wącha, b) lubi te
                                        zapachy co pasterze przy ognisku, c) potrzebuje pokarmu, d) znajduje się w
                                        obrębie atmosfery (i to niezbyt wysoko, bo zapachy wyżej nie sięgają). I
                                        właśnie takich ofiar - opartych na naiwnie antropomorficznych założeniach
                                        powszechnych w całym świecie starożytnym - domaga się Jahwe w tych samych
                                        księgach, gdzie objawia przykazania itp. Stanowi to przesłankę PRZECIW
                                        nadprzyrodzonej inspiracji tych tekstów jako całości.

                                        > > I po co składać ofiary w taki, a nie inny sposób?
                                        > Nie wiem.
                                        Po co teoretycznie - wyjaśniłem wyżej (aby zamienić dary w lotne związki, które
                                        poszybują w niebo i dokarmią Boga, oraz wprawią go w przychylny nastrój).
                                        Po co praktycznie - żeby kapłani mieli zagwarantowane stałe dostawy darmowych
                                        dóbr wszelakich w najlepszym gatunku (swoją drogą, asortyment ofiar
                                        wyspecyfikowany szczegółowo w Pięcioksięgu średnio pasuje do tego, czym
                                        dysponowali Izraelici w czasach, kiedy miało to im zostać objawione (zbiegli z
                                        Egiptu uciśnieni niewolnicy, błąkający się 40 lat po pustyni raczej nie mieli
                                        na zbyciu do spalenia (czy zostawienia na ołtarzu, skąd nocą "Bóg sobie
                                        zabierał" fanty) aż tylu wysokogatunkowych tkanin, czy nawet zwierząt i
                                        wypieków. Wygląda na to, że wymagania co do asortymentu i ilości ofiar były
                                        skrojone raczej pod potrzeby kapłanów w czasach, kiedy te księgi napisali (VII
                                        w. p.n.e.) niż pod możliwości wspóltowarzyszy Mojżesza.
                                        Zresztą na co Bogu, Stwórcy całego wszechświata, te wszystkie wełniane tkaniny
                                        itp.? Wyraźnie to alimentacja kapłanów.
                                        > Nie szantażyk, ale jasne warunki przymierza.
                                        "Kup pan cegłę"?
                                        > Tylko jeden rości słusznie.
                                        Mhm. Przypadkiem akurat Twój? :-) Chyba inne kościoły mają na ten temat inne
                                        zdanie...
                                        > > > To nie jest nauczanie w sprawie wiary i moralności.
                                        > > A w sprawie mechanizmów ewolucji biologicznej jest?
                                        > Nie.
                                        To po co JE Schoenborn i JŚ Benedykt XVI orzekają o prawdziwości teorii
                                        biologicznych według kryterium zgodności z ich tradyjną doktryną?
                                        Jeżeli nie jest to ich działka, to po co rzucać na szalę swoje dogmaty?

                                        > > nie będzie żadnych argumentów mogących poświadczyć prawdziwość tej doktry
                                        > ny?
                                        > Agrumenty tak, ale nie dowody przekonujące tych, którzy nie chcą uwierzyć.
                                        No tak, ale jak ktoś najpierw musi "chcieć uwierzyć", to to są średnie
                                        argumenty (takie co przekonują tych, co chcą być przekonani...). Na gruncie
                                        nauki to marna propozycja.
                                        Ale oczywiście zgadzam się, że ludzie wierzą (i potem przyjmują różne
                                        apologetyczne racjonalizacje), bo chcą uwierzyć (potrzeba sensu życia/świata,
                                        nadzieja na nieśmiertelność swoją i bliskich, potrzeba zaświatowego wyrównania
                                        krzywd, itp.). Tylko, że oczywiście nasze pragnienia i chęci nie muszą się
                                        przekładać na realność naszych wymarzonych bytów.
                                        • arcykr Re: . 01.10.05, 15:33
                                          Gość portalu: Karol Sabath napisał(a):

                                          > > To kolejna antropomorfizacja.
                                          > ...która potwierdza, że Jahwe, jak inni starożytni bogowie, został "stworzony
                                          > na obraz i podobieństwo człowieka"
                                          A może odkryty?

                                          > Część cytatów z Biblii jest ambiwalentna, i na upartego można - choć bez
                                          > logicznego uzasadnienia - próbować je odczytać tak, że "miły zapach" jest nie
                                          > wiadomo dla kogo. Wtedy oczywiście powstaje pytanie, po co w takim razie palić
                                          > mięso na ołtarzu?
                                          Żeby wyrazić przekonanie, że Bóg jest ostatecznym celem każdego stworzenia.

                                          > Ale to tylko jałowe spekulacje, bo są cytaty, które rozstrzygają tę
                                          > ambiwalencję, jak choćby: Lb 8,1: "Pan mówił tak do Mojżesza: (2) «Oznajm
                                          > ij
                                          > Izraelitom następujące rozporządzenie: Czuwajcie nad tym, by składać Mi w
                                          > określonym czasie dary ofiarne, moje pokarmy jako ofiary spalane, na miłą woń
                                          > dla Mnie."
                                          Trzeba było tak od razu.

                                          > Jasno wynika z nich, że woń ma być (i jast) miła dla Pana, i że chodzi o
                                          > dostarczenie mu pokarmu.
                                          Dlaczego chodzi o dostarczenie pokarmu?

                                          > Oczywiście widać w tym antropomorficzne założenie, że Bóg; a) wącha, b) lubi
                                          te zapachy co pasterze przy ognisku, c) potrzebuje pokarmu, d) znajduje się w
                                          > obrębie atmosfery (i to niezbyt wysoko, bo zapachy wyżej nie sięgają). I
                                          > właśnie takich ofiar - opartych na naiwnie antropomorficznych założeniach
                                          > powszechnych w całym świecie starożytnym - domaga się Jahwe w tych samych
                                          > księgach, gdzie objawia przykazania itp. Stanowi to przesłankę PRZECIW
                                          > nadprzyrodzonej inspiracji tych tekstów jako całości.
                                          Dlaczego?
                                          >
                                          > Zresztą na co Bogu, Stwórcy całego wszechświata, te wszystkie wełniane tkaniny
                                          > itp.?
                                          Juz pisałem - dla dobra ludzi.

                                          > > Tylko jeden rości słusznie.
                                          > Mhm. Przypadkiem akurat Twój? :-) Chyba inne kościoły mają na ten temat inne
                                          > zdanie...
                                          Ale nie mają racji.

                                          > To po co JE Schoenborn i JŚ Benedykt XVI orzekają o prawdziwości teorii
                                          > biologicznych według kryterium zgodności z ich tradyjną doktryną?
                                          Nie wiem.

                                          > Jeżeli nie jest to ich działka, to po co rzucać na szalę swoje dogmaty?
                                          Jakie dogmaty?

                                          > No tak, ale jak ktoś najpierw musi "chcieć uwierzyć", to to są średnie
                                          > argumenty (takie co przekonują tych, co chcą być przekonani...).
                                          Bóg dał człowiekowi możliwość wyboru.
                                          • Gość: Karol Sabath Re: . IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.05, 18:13
                                            > > Jahwe, jak inni starożytni bogowie, został "stworzony na obraz i
                                            > > podobieństwo człowieka"
                                            > A może odkryty?
                                            Gdyby się dało Jahwe "odkryć", byłoby to zgodą na poddanie go krytyce opartej
                                            na empirii. I wszyscy mogliby dochodzić do powtarzalnych wyników. Tymczasem nie
                                            ma większej korelacji między różnymi religiami poza ewidentnymi zapożyczeniami.
                                            Zatem Jahwe nie został "odkryty", a jedynie "wyspekulowany" (z prób wyjaśnienia
                                            sensu i początków świata, opartych na antroporficznej ekstrapolacji
                                            intecjonalnej przyczynowości na wszechświat, przedłużenia "w górę" hierarchii
                                            społecznej powyżej królów, itp., zintegrowania z tym różnych obserwacji
                                            przyrody - słupy solne nad Morzem Martwym, szkielety "olbrzymów" w warstwach
                                            osadów, szczątki ryb i morkich muszli w górach, wielka struktura w kształcie
                                            łodzi na Araracie, samozapalające się krzewy na pustyni, itp.)

                                            > > po co w takim razie palić mięso na ołtarzu?
                                            > Żeby wyrazić przekonanie, że Bóg jest ostatecznym celem każdego stworzenia.
                                            Przecież tylko mała część stworzeń kończyła jako pieczyste w świątyni.

                                            > Trzeba było tak od razu.
                                            Te same cytaty przytaczałem (nawet obszerniej) już kilka postów wcześniej.
                                            Trzeba było je od razu przeczytać. A wcześniej uważnie czytać Biblię...

                                            > Dlaczego chodzi o dostarczenie pokarmu?
                                            Lb 8,1: "(...) Czuwajcie nad tym, by składać Mi w określonym czasie dary
                                            ofiarne, moje pokarmy jako ofiary spalane" (cytuję po raz trzeci)

                                            > > Stanowi to przesłankę PRZECIW nadprzyrodzonej inspiracji tych tekstów jako
                                            > > całości.
                                            > Dlaczego?
                                            Bo skoro jedna część - i to ta dotycząca czasów Noego etc., których Mojżesz nie
                                            mógł pamiętać, a więc objawiona, oraz dotycząca nakazów kultu (też z klauzulą,
                                            że to dosłowne żądania Boga) - zawiera ewidentne antropomorfizmy, to znaczy że
                                            całość jest ludzkim wytworem, pisanym według powszechnych wyobrażeń swoich
                                            czasów i w interesie beneficjentów/autorów (kapłanów).
                                            Zauważmy, że Pięcioksiąg poświęca najwięcej miejsca (i jest drobiazgowo
                                            konkretny) w kwestiach a) ile, czego i jakiej (najwyższej) jakości należy
                                            przynosić w darze do świątyni (dla Pana Boga oczywiście, ale jak wiemy, on się
                                            jednak tym dymem nie żywi, ani nie stroi się w cennne tkaniny itp.) oraz b)
                                            przepisów korporacyjnych monopolizujących te darmowe dobra doczesne (monopol
                                            dla rodów kapłańskich - jeszcze szczelniejszy niż krytykowane obecnie przepisy
                                            korporacji prawniczych zamykające ten dochodowy biznes przez ludźmi spoza
                                            rodziny). Cała opowieść o stworzeniu świata, dziejach ludzkości itp. jest tylko
                                            skleconym z różnych tradycji (z wciąż widocznymi szwami) krótkim wprowadzeniem,
                                            mającym uzasadnić dlaczego ewentualne wyłamanie się z daniny grozi
                                            nieobliczalnymi konsekwencjami.

                                            > > Zresztą na co Bogu, Stwórcy całego wszechświata, te wszystkie wełniane
                                            > > tkaniny itp.?
                                            > Juz pisałem - dla dobra ludzi.
                                            Wszystkich, czy tylko z rodu Aarona i Lewiego?

                                            > > > Tylko jeden rości słusznie.
                                            > > Mhm. Przypadkiem akurat Twój? :-) Chyba inne kościoły mają na ten temat
                                            > > inne zdanie...
                                            > Ale nie mają racji.
                                            O tym sobie będziecie mogli podyskutować z Vacią, albo Jarkiem
                                            (tinyurl.com/bal4w) bez mojego udziału, bo wyjeżdżam niebawem na
                                            sympozjum zagraniczne. (Gdyby mi się coś stało, będzie wiadomo, Kto upozorował
                                            katastrofę samolotu lub innny wypadek... ;-))

                                            > > Jeżeli nie jest to ich działka, to po co rzucać na szalę swoje dogmaty?
                                            > Jakie dogmaty?
                                            Ich trzeba zapytać. Powinni znać swoją doktrynę...

                                            > > No tak, ale jak ktoś najpierw musi "chcieć uwierzyć", to to są średnie
                                            > > argumenty (takie co przekonują tych, co chcą być przekonani...).
                                            > Bóg dał człowiekowi możliwość wyboru.
                                            Według jakich kryteriów? Nie można potem kogoś obwiniać za zły wybór, jeśli
                                            racjonalnie nie da się go uzasadnić, bo decydujące muszą być "chęci" do
                                            uwierzenia w to czy tamto...
                                            • arcykr Re: . 02.10.05, 11:03
                                              Gość portalu: Karol Sabath napisał(a):

                                              > Gdyby się dało Jahwe "odkryć", byłoby to zgodą na poddanie go krytyce opartej
                                              > na empirii. I wszyscy mogliby dochodzić do powtarzalnych wyników.
                                              Inne wyniki mogą być spowodowane skażeniem grzechem i wpływami złego ducha.

                                              > > > po co w takim razie palić mięso na ołtarzu?
                                              > > Żeby wyrazić przekonanie, że Bóg jest ostatecznym celem każdego stworzeni
                                              > a.
                                              > Przecież tylko mała część stworzeń kończyła jako pieczyste w świątyni.
                                              No to co?
                                              >
                                              > > Dlaczego chodzi o dostarczenie pokarmu?
                                              > Lb 8,1: "(...) Czuwajcie nad tym, by składać Mi w określonym czasie dary
                                              > ofiarne, moje pokarmy jako ofiary spalane" (cytuję po raz trzeci)
                                              "Moje" niekoniecznie oznacza, że jest to pokarm spożywany przez Boga.
                                              >
                                              > mógł pamiętać, a więc objawiona, oraz dotycząca nakazów kultu (też z klauzulą,
                                              > że to dosłowne żądania Boga) - zawiera ewidentne antropomorfizmy, to znaczy że
                                              > całość jest ludzkim wytworem,
                                              Ale są w niej ukryte treści objawione.

                                              > > > Zresztą na co Bogu, Stwórcy całego wszechświata, te wszystkie wełni
                                              > ane
                                              > > > tkaniny itp.?
                                              > > Juz pisałem - dla dobra ludzi.
                                              > Wszystkich, czy tylko z rodu Aarona i Lewiego?
                                              Dla narodu wybranego.
                                              Z takimi jak vacia nie ma co dyskutować.>
                                              bo wyjeżdżam niebawem na
                                              > sympozjum zagraniczne. (Gdyby mi się coś stało, będzie wiadomo, Kto upozorował
                                              > katastrofę samolotu lub innny wypadek... ;-))
                                              Ta wypowiedź jest poniżej twojego dotychczasowego poziomu.
                                              >
                                              > Według jakich kryteriów? Nie można potem kogoś obwiniać za zły wybór, jeśli
                                              > racjonalnie nie da się go uzasadnić, bo decydujące muszą być "chęci" do
                                              > uwierzenia w to czy tamto...
                                              To nie jest obwinianie tylko szanowanie konsekwencji.
                                              • Gość: Karol Sabath Re: . IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.05, 13:10
                                                > Inne wyniki mogą być spowodowane skażeniem grzechem i wpływami złego ducha.
                                                To ciekawe wyjaśnienie, ale nie słyszałem, żeby któś tłumaczył, że w
                                                doświadczeniu wyszły mu złe wyniki, bo laborant był grzeszny, a przy tym
                                                zadziałały wpływy złego ducha... A w każdym razie w nauce tego rodzaju
                                                argumenty nie uchodzą za wyjaśnienie niezgodności obserwacji z przewidywaniami
                                                teorii.

                                                > > Bóg jest ostatecznym celem każdego stworzenia.
                                                > > Przecież tylko mała część stworzeń kończyła jako pieczyste w świątyni.
                                                > No to co?
                                                Jak trafianie na ołtarz pmijalniej małej frakcji biomasy Ziemi wskauje na to,
                                                że taki jest ostateczny cel wszystkich organizmów?

                                                > > całość jest ludzkim wytworem,
                                                > Ale są w niej ukryte treści objawione.
                                                Bardzo głęboko ukryte... Chyba jeśli się przekazuje jakiś komunikat (którego
                                                niezrozumienie grozi śmiercią i wiecznym potępieniem), to się go nie ukrywa w
                                                stercie naiwnych ahistorycznych opowieści o cudach itp.? A jeśli się celowo
                                                ukrywa, to nie można mieć pretensji, że ktoś nie wydłubał tego "objawionego
                                                jądra" (które w każdej intetrpetacji okazuje się inne).

                                                > > > Juz pisałem - dla dobra ludzi.
                                                > > Wszystkich, czy tylko z rodu Aarona i Lewiego?
                                                > Dla narodu wybranego.
                                                Zwiększała się koniunktura na tekstylia?

                                                > Z takimi jak vacia nie ma co dyskutować.
                                                Ja chyba jestem bardziej tolerancyjny - uważam, że trzeba zakładać dobrą wolę
                                                wszystkich dyskutantów - i przynajmniej próbować wyjaśnić swoje racje (i
                                                wskazać na pułapki w cudzych rozumowaniach). Zdaję sobie sprawę, że każdy
                                                zakaźny mempleks ("wirus umysłu") ma wbudowaną szczepionkę na konkurencyjne
                                                memy, więc indoktrynację niełatwo przełamać, ale jeśli nie Vacia czy Korelli,
                                                to przynajmniej inni czytelnicy Forum może unikną zakażenia podobnymi poglądami
                                                i chwytami apologetycznymi, zanim się zasklepią w niewywrotnej tautologicznej
                                                doktrynie (Biblia jest prawdziwa, bo jest dana od Boga, zatem prawdziwa nauka
                                                musi dochodzić do prawd zgodnych z Biblią, bo to Bóg jest twórcą Prawdy, a
                                                możemy być tego pewni, bo sam to powiedział w Biblii i dowiódł cudami opisanymi
                                                w Biblii). Jest to argument analogiczny do tego z kawału o starych cadyku
                                                spotykającym się regularnie z Jahwe przy kartach (i nie do przeskoczenia dla
                                                kogoś już "po tamtej stronie" nawrócenia).

                                                > Ta wypowiedź jest poniżej twojego dotychczasowego poziomu.
                                                Oj, czasem zbiera mi się na ironię...

                                                > > Nie można potem kogoś obwiniać za zły wybór, jeśli
                                                > > racjonalnie nie da się go uzasadnić, bo decydujące muszą być "chęci" do
                                                > > uwierzenia w to czy tamto...
                                                > To nie jest obwinianie tylko szanowanie konsekwencji.
                                                Jeśli ktoś podejmuje decyzje z zachowaniem należytej staranności, i najlepsze
                                                rozeznanie oparte na empirii (fakty dotyczące stworzeonego świata ocenione
                                                zgodnie z danym przez Stwórcę rozumem) skłania go do dobrze uzadanionego wyboru
                                                ateistycznego czy agnostycznego, zamiast opowiedzenia się za jedną z wielu
                                                konkurencyjnych religii, odwołujących sie do różnych nieaprawdzalnych "faktów"
                                                czy obietnic, to co to za "szacunek dla konsekwencji"? Jak się rozdaje znaczone
                                                karty, to nie można potem (w każdym razie nie można sprawiedliwie) karać za zły
                                                wybór.
                                                • arcykr Re: . 05.10.05, 16:50
                                                  Gość portalu: Karol Sabath napisał(a):

                                                  > > Inne wyniki mogą być spowodowane skażeniem grzechem i wpływami złego duch
                                                  > a.
                                                  > To ciekawe wyjaśnienie,
                                                  "Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą." Co nie znaczy,
                                                  że Boga można wyizolować doświadczalnie.

                                                  ale nie słyszałem, żeby któś tłumaczył, że w
                                                  > doświadczeniu wyszły mu złe wyniki, bo laborant był grzeszny,
                                                  A ja to widziałem na własne oczy jak młodszej koleżance wyszły złe wyniki, bo
                                                  nie chciało jej się (i to był jej grzech - lenistwo) wystarczająco dokładnie
                                                  wypłukać strzykawek.

                                                  A w każdym razie w nauce tego rodzaju
                                                  > argumenty nie uchodzą za wyjaśnienie niezgodności obserwacji z przewidywaniami
                                                  > teorii.
                                                  A które wyniki obserwcji sa sprzeczne z istnieniem Boga?
                                                  >
                                                  > Jak trafianie na ołtarz pmijalniej małej frakcji biomasy Ziemi wskauje na to,
                                                  > że taki jest ostateczny cel wszystkich organizmów?
                                                  Przez analogię.
                                                  >
                                                  > > > całość jest ludzkim wytworem,
                                                  > > Ale są w niej ukryte treści objawione.
                                                  > Bardzo głęboko ukryte...
                                                  Dlatego potrzebne jest wyjaśniające działanie Kościoła.

                                                  > > Dla narodu wybranego.
                                                  > Zwiększała się koniunktura na tekstylia?
                                                  A co to ma do rzeczy?
                                                  >
                                                  > > > Nie można potem kogoś obwiniać za zły wybór, jeśli
                                                  > > > racjonalnie nie da się go uzasadnić, bo decydujące muszą być "chęci
                                                  > " do
                                                  to co to za "szacunek dla konsekwencji"?
                                                  "Błogosławieni czystego serca, albowiem oni BOga oglądać będą". Ja sam
                                                  dostąpiłem oglądania chwały Boga w stworzeniu, kiedy ostatnio wybrałem się w góry.
                                                  • Gość: MACIEJ Re: . IP: *.nycmny.east.verizon.net 07.10.05, 05:04
                                                    Spotkales Rutkiewicz?
                                                  • arcykr Re: . 07.10.05, 14:30
                                                    Nie.
                                                  • Gość: MACIEJ Re: . IP: *.nycmny.east.verizon.net 07.10.05, 15:34
                                                    Mnie sie zdaje,ze ona sobie zafundowala bilet w jedna strone.
                                  • Gość: Karol Sabath Re: . IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.05, 11:53
                                    arcykr napisał:
                                    > Kpł 6,14;
                                    > To jest o ofiezrze z mąki.
                                    Ale też, że ładnie pachnie...

                                    > Kpł 26,18,
                                    > "Jeżeli i wtedy nie będziecie mnie słuchać, będę w dalszym ciągu karał was
                                    > siedem razy więcej za wasze grzechy."
                                    Uups... Mój błąd. Próbowałem zapamiętać za dużo liczb na raz... Ale teraz
                                    wertując księgę Liczb znalazłem cytaty, który rozstrzygają wątpliwość "dla kogo
                                    miała być miła woń" - Lb 8: (1) Pan mówił tak do Mojżesza: (2) «Oznajmij
                                    Izraelitom następujące rozporządzenie: Czuwajcie nad tym, by składać Mi w
                                    określonym czasie dary ofiarne, moje pokarmy jako ofiary spalane, na miłą woń
                                    dla Mnie. (6) To jest ustawiczne całopalenie, które już na górze Synaj składano
                                    Panu jako miłą woń ofiary spalanej. (24) Takie ofiary macie składać codziennie
                                    przez siedem dni jako pokarm, jako ofiary spalane, jako miłą woń dla Pana:
                                    winny być składane oprócz codziennej ofiary całopalenia i należącej do niej
                                    ofiary z płynów.
                                    Czy możemy uznać tę kwestię za dowiedzioną?
                                    • arcykr Re: . 29.09.05, 10:30
                                      Nie, ponieważ we fragmencie "jako miłą woń dla Pana" nie wiadonmo, czy "dla
                                      Pana" oznacza, dla kogo jest miłą woń, czy też dla kogo jest składana.
          • maksimum Re: HAHAHAHAHAHAHAHAHA..................... 17.09.05, 00:02
            vacia napisała:

            > Może w Chinach panuje głęboki ateizm?

            Konfucjanizm i buddyzm #162:
            www.nationmaster.com/graph-T/rel_mai_rel
            > Może prawa człowieka w Chinach są łamane między innymi wskutek nieznajomości
            > wspaniałych prawd zawartych w Biblii , a w Biblii zachęca się do szanowania
            > życia i zdrowia ludzkiego.

            Chinczycy zyja niemal tak dlugo jak Polacy,a duzo dluzej niz
            Rosjanie,Ukraincy,Bulgarzy,Rumuni,Bialorusini,Lotysze,Estonczycy,Litwini.
            www.nationmaster.com/graph-T/hea_lif_exp_at_bir_tot_pop&int=-1
            > Pomysł aby Wszechświat powstał bez udziału Boga jest tak nierealny , że nie
            > warto takiej możliwości rozpatrywać.

            Confucius:
            www.friesian.com/confuci.htm

      • adam9999 AFORYZM 02.10.05, 11:04
        Człowiek to istota, która nieświadomie zdobyła świadomość.
        AdamG
    • dokowski Np. rozwój dziecka, to świadomość z niczego 15.09.05, 16:32
      maksimum napisał:

      > Gość portalu: pak napisał(a):
      >
      > > cos bardziej zlozonego w sensie zawartosci informacji?
      > > Zapewne nie. Dlaczego wiec zakladasz, ze swiadomosc jest wyjatkiem?
      >
      > Swiadomosc rosnie wraz z ewolucja.

      A także w efekcie dorastania dziecka.
      • maksimum Re: Np. rozwój dziecka, to świadomość z niczego 15.09.05, 16:38
        dokowski napisał:

        > maksimum napisał:
        >
        > > Gość portalu: pak napisał(a):
        > >
        > > > cos bardziej zlozonego w sensie zawartosci informacji?
        > > > Zapewne nie. Dlaczego wiec zakladasz, ze swiadomosc jest wyjatkiem?
        > >
        > > Swiadomosc rosnie wraz z ewolucja.
        >
        > A także w efekcie dorastania dziecka.

        O tym wlasnie chcialem napisac,ze my rodzice dbamy o to,by swiadomosc naszych
        dzieci byla wieksza od naszej,bo od swiadomosci uzalezniony jest byt.
        Nauka i praca ludzie sie bogaca,wiec wpajamy zamilowanie do szkoly oraz
        solidnej ,uczciwej pracy.
        • europitek Re: Np. rozwój dziecka, to świadomość z niczego 16.09.05, 21:07
          Masz racje. Z zastrzezeniem, ze prawdziwie swiadomi bogaca sie nauka i praca
          innych ludzi, a nie wlasna.
          • maksimum Re: Np. rozwój dziecka, to świadomość z niczego 17.09.05, 01:40
            europitek napisał:

            > Masz racje. Z zastrzezeniem, ze prawdziwie swiadomi bogaca sie nauka i praca
            > innych ludzi, a nie wlasna.

            No wlasnie,bo bogactwo jest z :
            1-pracy
            2-kapitalu

            i jesli masz wystarczaja ilosc kapitalu,to stajesz sie jego menadzerem,co jest
            tez praca.
            • europitek Nie tak szybko 17.09.05, 03:20
              Posiadanie kapitalu nie oznacza zarzadzania nim i odrotnie.
              A zycie z pracy innych nie jest rownoznaczne z posiadaniem kapitalu.
              • maksimum Re: Nie tak szybko 17.09.05, 04:22
                europitek napisał:

                > Posiadanie kapitalu nie oznacza zarzadzania nim i odrotnie.

                Zalezy w jakiej formie jest kapital.
                Jesli jest to biznes i kapitalista nie jest szefem biznesu,to przynajmniej
                wybiera wlasciwego czlowieka na szefa,zeby do biznesu nie dokladac.
                Czy Lech Walesa moglby byc dyrektorem stoczni?
                Oczywiscie,ze nie,bo nie mial do tego przygotowania.
                Ale czy moglby mianowac kogos rozsadnego do zarzadzania biznesem?
                Tym "rozsadnym" byl M.Wachowski-bez studiow.
                No wiec temu,ktory nie ma lba do rzadzenia,zostaje spieniezyc biznes i zyc z
                procentow bankowych,co tez jest inwestycja,czyli zarzadzaniem wlasnego majatku.

                > A zycie z pracy innych nie jest rownoznaczne z posiadaniem kapitalu.

                Mozna za pozyczone pieniadze "zorganizowac" biznes,lub pobierac kaske za
                posrednictwo.
                • maksimum GOD AND SCIENCE 18.09.05, 18:17
                  www.godandscience.org/love/sld032.html
                  • Gość: Karol Sabath Re: GOD AND SCIENCE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.09.05, 18:32
                    maksimum napisał:
                    > www.godandscience.org/love/sld032.html

                    Klasyczne rozumowanie typu "nos dla tabakiery" (albo "jakie to szczęście, że
                    rzeki płyną akurat pod mostami").
                    Gdyby nie pasy Van Allena, życie rozwijałoby się tylko pod osłoną wody, albo
                    wszyscy mielibyśmy takie adaptacje jak Deinococcus radiodurans - które
                    pokazują, że życie w warunkach bez osłony przeciwpromiennej jest możliwe. Ale
                    ponieważ pasy Van Allena istnieją, większość organizmów nie ma takich
                    przystosowań (tak jak my, żyjąc na lądzie nie mamy skrzeli), bo wiążą się one z
                    niepotrzebnymi w tej sytuacji kosztami. Co ciekawe, w dziejach Ziemi, nawet za
                    czasów istnienia hominidów, dochodziło wielokrotnie do przebiegunowania pola
                    geomagnetycznego (są zresztą już zwiastuny kolejnego) i wtedy wskutek
                    rozkojarzenia geodynama w jądrze Ziemi pasy Van Allena zanikają, a w każdym
                    razie dramatycznie słabną, a mimo to nic się specjalnie z życiem nie dzieje.
                    Może wystarcza osłona jonosfery i warstwy ozonowej, a może jesteśmy w stanie
                    znieść więcej niż nam się wydaje (może kosztem zwiększonej śmiertelności)?
                    • maksimum EKSPLOZJA POPULACJI W 2 POLOWIE XX WIEKU. 18.09.05, 23:07
                      www.census.gov/ipc/www/worldhis.html
                      Z 2,4 mld do 6,4 mld ale trend juz slabnie.
                      Kto by pomyslal,ze 10,000 lat p.n.e. bylo na ziemii co najmnie 1 mln ludzi.
                      Jak widac statystycy nie uwzglednili potopu.
                      • Gość: Karol Sabath Re: EKSPLOZJA POPULACJI W 2 POLOWIE XX WIEKU. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.09.05, 23:26
                        > Kto by pomyslal,ze 10,000 lat p.n.e. bylo na ziemii co najmnie 1 mln ludzi.
                        > Jak widac statystycy nie uwzglednili potopu.

                        a) wg biblijnej chronologii 10 tys. lat p.n.e. nie było wszechświata;
                        b) przed potopem mogło być dowolnie dużo ludzi (ale się wszycy potopili z
                        wyjątkiem ośmiorga...)
                        :-)
                        • europitek Re: Eksplozja populacji w 2 polowie XX wieku. 19.09.05, 02:59
                          W rzeczywistosci eksplozja demograficzne zaczela sie dobre 100 lat wczesniej w
                          Europie, lecz juz wygasla. W tej chwili, to juz wyraznie widac schylek tego
                          procesu w wiekszosci regionow globu, gdzie wystepowal. Najciekawsze w tym
                          procesie bylo to, ze dokonywal sie on w warunkach prawie ciaglego spadku
                          urodzen, co jeszcze kilkaset lat wczesniej praktycznie oznaczaloby wymieranie
                          ludzkosci.
                        • maksimum Re: EKSPLOZJA POPULACJI W 2 POLOWIE XX WIEKU. 19.09.05, 03:42
                          Gość portalu: Karol Sabath napisał(a):

                          > > Kto by pomyslal,ze 10,000 lat p.n.e. bylo na ziemii co najmnie 1 mln ludz
                          > i.
                          > > Jak widac statystycy nie uwzglednili potopu.
                          >
                          > a) wg biblijnej chronologii 10 tys. lat p.n.e. nie było wszechświata;
                          > b) przed potopem mogło być dowolnie dużo ludzi (ale się wszycy potopili z
                          > wyjątkiem ośmiorga...)
                          > :-)

                          No wlasnie nigdzie nie zauwazylem w statystykach tej drastycznej przerwy w
                          ilosci ludnosci swiata i zeby od 8-semki musieli zaczynac wszystko od nowa.
                          Jakos malo kosherne te statystyki sa.
                          Ta idea zaludnienia swiata przez wybranych przetrwala u nich do dzis i mnoza
                          sie bez pamieci.
                          • Gość: Karol Sabath Re: EKSPLOZJA POPULACJI W 2 POLOWIE XX WIEKU. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.05, 07:51
                            > Ta idea zaludnienia swiata przez wybranych przetrwala u nich do dzis i mnoza
                            > sie bez pamieci.
                            To jakaś aluzja do radykalnego stanowiska Watykanu w sprawie antykoncepcji oraz
                            wielodzietnego modelu lansowanego przez katolicką prawicę i amerykańskich
                            neokonserwatystów? :-)
                            • maksimum Re: EKSPLOZJA POPULACJI W 2 POLOWIE XX WIEKU. 19.09.05, 22:11
                              Gość portalu: Karol Sabath napisał(a):

                              > To jakaś aluzja do radykalnego stanowiska Watykanu w sprawie antykoncepcji

                              To fakt,ze do wlasciwego stosunku do antykoncepcji trzeba dorosnac.
                              Kiedys bylem za,teraz jestem przeciw.

                              > oraz
                              > wielodzietnego modelu lansowanego przez katolicką prawicę i amerykańskich
                              > neokonserwatystów? :-)

                              To tez jak najbardziej popieram,choc bardziej slowem niz czynem,bo mam tylko
                              dwoje dzieci.
                              • Gość: Karol Sabath Re: EKSPLOZJA POPULACJI W 2 POLOWIE XX WIEKU. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.05, 22:20
                                > To fakt,ze do wlasciwego stosunku do antykoncepcji trzeba dorosnac.
                                > Kiedys bylem za,teraz jestem przeciw.
                                > oraz wielodzietnego modelu rodziny
                                > To tez jak najbardziej popieram,choc bardziej slowem niz czynem,bo mam tylko
                                > dwoje dzieci.
                                Tak tryzmać - zwiększajmy pogłowie ludzi dalej zwiększając dzietność przy
                                malejącej śmiertelności (przy tym podnosząc standard życia = zużycioe energii i
                                innych zasobów), a Ziemia jakoś to wszystko zniesie i się zregeneruje jak gdyby
                                nigdy nic... :-(
                                • maksimum Re: EKSPLOZJA POPULACJI W 2 POLOWIE XX WIEKU. 19.09.05, 22:56
                                  Gość portalu: Karol Sabath napisał(a):

                                  > Tak tryzmać - zwiększajmy pogłowie ludzi dalej zwiększając dzietność przy
                                  > malejącej śmiertelności (przy tym podnosząc standard życia = zużycioe energii
                                  i innych zasobów), a Ziemia jakoś to wszystko zniesie i się zregeneruje jak
                                  >gdyby nigdy nic... :-(

                                  To oczywiscie zalezy od tego jak ludzie traktuja siebie nawzajem i ziemie na
                                  ktorej mieszkaja.
                                  Najwyrazniej widac,ze najwieksze obszarowo panstwo na swiecie ,Rosja drazona
                                  choroba nieudolnosci zarzadzania doswiadcza spadku ilosci ludnosci.
                                  www.logtv.com/films/chelyabinsk/nuclear.htm
                                  Czesc ludzi ucieka przed skazeniem srodowiska a czesc z powodu biedy.
                                  Moze w XXI wieku Rosjanie zrozumieja,ze podbijanie nowych terenow nie musi
                                  oznaczac wzrostu bogactwa.
                                  W Stanach jest 300 mln ludzi i rocznie przybywa 3 mln nowych.
                                  Gdzie tu umiejetnosc zycia,skoro 3x wieksza od USA,Rosja nie moze wyzywic 143
                                  mln ludzi,a w USA bez problemu zyje 300 mln.?
                                  Nie bede nawet wspominal od nadprodukcji zywnosci w USA.
                                  • Gość: Karol Sabath Re: EKSPLOZJA POPULACJI W 2 POLOWIE XX WIEKU. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.05, 23:06
                                    Ameryka leży w trochę korzystniejszej strefie klimatycznej (Rosję można raczej
                                    przyrównać geograficznie do Kanady - gdzie też nie ma setek milionów
                                    mieszkańców), a po drugie żyje na ekologiczny kredyt - wysysa nieodnawialne
                                    zasoby (paliwa, surowce, emisje gazów) z całego świata. Nie chce mi sie szukać
                                    wyliczeń, ile ludzi mogłaby utrzymać Ziemia, gdyby korzystali z niej tak
                                    rozrzutnie jak Amerykanie - ale mniej niż już jest na świecie. Model
                                    amerykański jest nie do upowszechniania na cały świat - chyba że ochodzi o
                                    przyspieszenie Apokalipsy...
                                    • maksimum Re: EKSPLOZJA POPULACJI W 2 POLOWIE XX WIEKU. 19.09.05, 23:32
                                      Gość portalu: Karol Sabath napisał(a):

                                      > Ameryka leży w trochę korzystniejszej strefie klimatycznej

                                      A huragany nawiedzajace poludniowe USA przez kilka miesiecy w roku?
                                      Pustynie niemal na calym zachodzie USA,od Texasu po San Diego?
                                      Trzesienia ziemii w Kalifornii?
                                      Tornada w centralnych stanach.
                                      Ja nawet w NYC przezylem huragan i trzesienie ziemii kilka lat temu.
                                      Las Vegas,Phoenix,San Diego i wiele innych miast zbudowanych na pustyni tetni
                                      zyciem.

                                      > (Rosję można raczej przyrównać geograficznie do Kanady - gdzie też nie ma
                                      >setek milionów mieszkańców),

                                      W Kanadzie liczba ludnosci mimo wszystko szybko rosnie a nie spada tak jak w
                                      Rosji.

                                      > a po drugie żyje na ekologiczny kredyt - wysysa nieodnawialne
                                      > zasoby (paliwa, surowce, emisje gazów) z całego świata. Nie chce mi sie
                                      szukać
                                      > wyliczeń, ile ludzi mogłaby utrzymać Ziemia, gdyby korzystali z niej tak
                                      > rozrzutnie jak Amerykanie

                                      Kyoto sie klania,bo Amerykanie nie chca placic za zanieczyszczenia innych?

                                      > - ale mniej niż już jest na świecie.

                                      Czemu wiec Amerykanie nie wymieraja masowo ani nie uciekaja do Rosji czy EU?
                                      Albo Kanady?

                                      > Model
                                      > amerykański jest nie do upowszechniania na cały świat - chyba że ochodzi o
                                      > przyspieszenie Apokalipsy...

                                      Bo np Polakom zaszkodzilby dobrobyt na wzor amerykanski?
                                      • europitek Re: EKSPLOZJA POPULACJI W 2 POLOWIE XX WIEKU. 20.09.05, 00:07
                                        1. Oj, maksimumie, jesli cos popierasz, to rob to sam tez. Z ta
                                        wielodzietnoscia, to chyba jest tak, ze najbardziej popieraja ja ci, co sami
                                        nie maja dzieci.

                                        2. Z tym wzrostem ludnosci w Ameryce Polnocnej (USA i Kanada), to tez nie jest
                                        wcale tak rozowo. Odejmij imigrantow oraz obywateli w pierwszym pokoleniu, a
                                        zauwazysz tez problemy. Duzy wzrost jest dzieki przybyszom, ktorzy przyworza ze
                                        soba rowniez wlasna polityke prorodzinna i kilku grupom spolecznym, ktora sa
                                        raczej klientami panstwa niz je utrzymuja. I - jesli pamiec nie zawodzi - w USA
                                        tak bylo zawsze. Ten wzrost ludnosci nie powinien cie cieszyc, lecz martwic.

                                        3. Problemy ludnosciowe (przyrostu) maja wszystkie kraje, ze sie tak wyraze,
                                        liberalimu wolnorynkowego. Myslisz, ze to przypadek ? A moze dzieci sa zbyt
                                        drogie w produkcji i eksploatacji wiec przegrywaja w konkurencji z innymi
                                        towarami ?

                                        4. Na Twoje pytanie o powod, dla ktorego Amerykanie nie uciekaja masowo do
                                        Europy odpowiem Ci zlosliwie: bo nie znaja geografii i nie wiedza, ze istnieja
                                        inne kraje. A ci nieliczni, ktorzy wiedza, maja na tyle dobrze, ze nie musza
                                        uciekac.
                                        • maksimum Re: EKSPLOZJA POPULACJI W 2 POLOWIE XX WIEKU. 20.09.05, 03:55
                                          europitek napisał:

                                          > 1. Oj, maksimumie, jesli cos popierasz, to rob to sam tez. Z ta
                                          > wielodzietnoscia, to chyba jest tak, ze najbardziej popieraja ja ci, co sami
                                          > nie maja dzieci.

                                          Zamiary mnie przerosly i skonczylem na dwojce.
                                          Ale popatrz na B.Clintona-jedna corka.Czy Kwasniewski-jedna corka.
                                          Na ich miejscu chyba bym sie pod ziemie zapadl.

                                          > 2. Z tym wzrostem ludnosci w Ameryce Polnocnej (USA i Kanada), to tez nie
                                          jest
                                          > wcale tak rozowo. Odejmij imigrantow oraz obywateli w pierwszym pokoleniu, a
                                          > zauwazysz tez problemy. Duzy wzrost jest dzieki przybyszom, ktorzy przyworza
                                          ze soba rowniez wlasna polityke prorodzinna i kilku grupom spolecznym, ktora sa
                                          > raczej klientami panstwa niz je utrzymuja. I - jesli pamiec nie zawodzi - w
                                          >USA tak bylo zawsze. Ten wzrost ludnosci nie powinien cie cieszyc, lecz
                                          >martwic.

                                          A jednak mnie cieszy.
                                          Problem,ktorego nie rozumieja EUropejczycy polega na tym,ze wzrost liczby
                                          ludnosci WYMUSZA WZROST GOSPODARCZY.
                                          Swiadczenia spoleczne w USA sa niewysokie i imigranci przyjezdzaja tutaj
                                          dorabiac sie.Potrzebne sa nowe mieszkania,domy,samochody,itd.
                                          Gdy nie ma wzrostu ludnosci-mozna wyremontowac stare mieszkanie i jezdzic
                                          starym samochodem,jak to sie w EU dzieje.

                                          > 3. Problemy ludnosciowe (przyrostu) maja wszystkie kraje, ze sie tak wyraze,
                                          > liberalimu wolnorynkowego. Myslisz, ze to przypadek ? A moze dzieci sa zbyt
                                          > drogie w produkcji i eksploatacji wiec przegrywaja w konkurencji z innymi
                                          > towarami ?

                                          Tez prawda i tu najistotniejszy jest metabolizm.
                                          Musisz byc po prostulepszy od tych,wsrod ktorych zyjesz.

                                          > 4. Na Twoje pytanie o powod, dla ktorego Amerykanie nie uciekaja masowo do
                                          > Europy odpowiem Ci zlosliwie: bo nie znaja geografii i nie wiedza, ze
                                          istnieja
                                          > inne kraje. A ci nieliczni, ktorzy wiedza, maja na tyle dobrze, ze nie musza
                                          > uciekac.

                                          A ja Ci zadam pytanie na inteligencje.
                                          Skad jest najwieksza legalna imigracja do USA??
                                          • Gość: Karol Sabath Re: EKSPLOZJA POPULACJI W 2 POLOWIE XX WIEKU. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.05, 07:02
                                            > Problem,ktorego nie rozumieja EUropejczycy polega na tym,ze wzrost liczby
                                            > ludnosci WYMUSZA WZROST GOSPODARCZY.
                                            Reality check:
                                            Czy Chińczycy zaczęli przeżywać wzrost gospodarczy (wyższy od ameykańskiego)
                                            kiedy Mao prowadził politykę "intensyfikacji produkcji siły żywej",czy teraz,
                                            kiedy mają nakazany model 2+1?
                                            Czy lawinowy wzrost populacji krajów Trzeciego Świata (a to on głównie
                                            odpowiada za wzrostu ludności Ziemi) WYMUSIŁ WZROST GOSPODARCZY tych krajów,
                                            czy doporowadził do ich kolapsu i przeeksploatowania zasobów?
                                      • Gość: Karol Sabath Re: EKSPLOZJA POPULACJI W 2 POLOWIE XX WIEKU. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.05, 06:56
                                        > > Ameryka leży w trochę korzystniejszej strefie klimatycznej
                                        > A huragany nawiedzajace poludniowe USA przez kilka miesiecy w roku?
                                        A arktyczne warunki na Syberii (większośći terytorium Rosji)? Nie chodzi mi o
                                        klęski żywiołowe, a o położenie w strefie klimatycznej. Rosji odpowiada pod tym
                                        względem Kanada, a Stanom Zjednoczonym - Chiny (i te mają swoją porcję
                                        tajfunów, pustynnych badlandów, trzęsień ziemi itp.) - a przy tym o wiele
                                        większą gęstość zaludnienia.
                                        > W Kanadzie liczba ludnosci mimo wszystko szybko rosnie a nie spada tak jak w
                                        > Rosji.
                                        W obu przypadkach znaczą rolę odgrywa migracja. Podobnie w USA przyrost
                                        demograficzny robią głównie imigranci, zwłaszcza Latynosi.
                                        > Kyoto sie klania,bo Amerykanie nie chca placic za zanieczyszczenia innych?
                                        Nie chce płacić za swoje zanieczyszczenia (proporcjonalnie do ich emisji) - i
                                        teraz musi płacić za naprawę szkód po Katrinie (a potem ponosić koszty dalszych
                                        zmian klimatu).
                                        > Czemu wiec Amerykanie nie wymieraja masowo ani nie uciekaja do Rosji czy EU?
                                        > Albo Kanady?
                                        Do EU ani Rosji nie mogą, bo nie znają języków obcych i są za słabo
                                        wykształceni. Do Kanady wielu demogkratów chętnie by się przeniosło...
                                        > Bo np Polakom zaszkodzilby dobrobyt na wzor amerykanski?
                                        Bo gdyby Polacy i reszta świata chciała (6 mld ludzi) chciałaby sobie pozwolić
                                        na dobrobyt na wzór amerykański, zaszkodziłoby to ludzkości i biosferze jeszcze
                                        bardziej niż kiedy robi to sama Ameryka. Zasoby naturalne nie są z gumy.
                                        • Gość: kapitalizm Re: EKSPLOZJA POPULACJI W 2 POLOWIE XX WIEKU. IP: *.oc.oc.cox.net 20.09.05, 07:58
                                          Gość portalu: Karol Sabath napisał(a):




                                          Bo gdyby Polacy i reszta świata chciała (6 mld ludzi) chciałaby sobie pozwolić
                                          > na dobrobyt na wzór amerykański, zaszkodziłoby to ludzkości i biosferze
                                          jeszcze
                                          >
                                          > bardziej niż kiedy robi to sama Ameryka. Zasoby naturalne nie są z gumy.


                                          ...wiele nielogicznosci w jednym zdaniu:

                                          1. jakiej to ludzkosci zaszkodzilby dobrobyt reszty swiata?

                                          2. dobrobyt nie osiaga sie checiami czy 'widzimi sie'

                                          3. zasoby "naturalne" to nic innego jak cala materia w stanie naturalnym nas
                                          otaczajaca, jako taka jest z 'gumy', w tym sensie, ze ani nie moze znikac, ani
                                          ubywac - materia jest niezniszczalna,

                                          nie wspominajac juz o nonsensie globalnego ocieplenia:

                                          www.predictweather.com/global_warming/index.asp
                                          www.aynrand.org/site/News2?JServSessionIdr011=0iwn3uutd1.app5a&page=NewsArticle&id=7363&news_iv_ctrl=1077
                                          www.aynrand.org/site/News2?JServSessionIdr011=0iwn3uutd1.app5a&page=NewsArticle&id=5470&news_iv_ctrl=1264

                                          www.aynrand.org/site/News2?page=NewsArticle&id=5251&news_iv_ctrl=1077
                                          czytaj Kioto manipulacje:

                                          www.predictweather.com/articles.asp?ID=36
                                          • Gość: Karol Sabath Re: EKSPLOZJA POPULACJI W 2 POLOWIE XX WIEKU. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.05, 08:26
                                            > 1. jakiej to ludzkosci zaszkodzilby dobrobyt reszty swiata?
                                            Całej, bo wszyscy ucierpieliby z zapaści spowodowanej przeeksploatowaniem
                                            ziemi - przekroczeniem pojemności środowiska, jak mówią ekolodzy (nie
                                            ci "zieloni", tylko badacze zajmujący się ekologią).

                                            > 2. dobrobyt nie osiaga sie checiami czy 'widzimi sie'
                                            No dobrze - "gdyby wszyscy żyli na amerykańskim poziomie" a nie "chieli tak
                                            żyć".

                                            > 3. zasoby "naturalne" to nic innego jak cala materia w stanie naturalnym nas
                                            > otaczajaca, jako taka jest z 'gumy', w tym sensie, ze ani nie moze znikac,
                                            > ani ubywac - materia jest niezniszczalna,

                                            Ale nam nie jest potrzebna abstrakcyjna "materia" jako masa, tylko konkretne
                                            pierwiastki lub związki chemiczne - ropa naftowa, żelazo, platyna, złoto,
                                            wolfram, wanad, itp. Większość dostępnej nam materii (w skorupie ziemskiej) to
                                            tlenek krzemu. Wprawdzie można z niego robić procesory, ale nie ubrania,
                                            tworzywa sztuczne, ani nawet przewody w komputerach. Nawet gdyby Alfa Centauri
                                            była zrobiona z kontenerów z dokładnie taką materią, jakiej potrzebujemy, to
                                            nie byłoby technicznie możliwe ani opłacalne zaopatrywanie się w nią tam. A
                                            więc jesteśmy skazani na niewielkie i nieodnawialne zasoby tych konkretnych
                                            rodzajów materii i surowców energetycznych, z których da się wyprodukować
                                            wyposażenie amerykańskiego domku na przedmieściu, napędzać amerykańskie
                                            samochody itp. A tych zasobów nie starczy dla wielu pokoleń
                                            miliardów "Amerykanów".

                                            > nie wspominajac juz o nonsensie globalnego ocieplenia:
                                            Pożyjemy, zobaczymy. Na razie powołoki lodowe się kurczą (śnieg na Kilimandżaro
                                            zniknie za kilkanaście lat), huragany przybierają na sile, od upałów we Francji
                                            i Włoszech giną tysiące ludzi, ale możemy się uspokajać zapewnieniami ekspertów
                                            pracujących dla wielkich korporacji, że nic nam nie grozi...
                                            • kapitalizm Re: EKSPLOZJA POPULACJI W 2 POLOWIE XX WIEKU. 20.09.05, 08:45
                                              > Pożyjemy, zobaczymy. Na razie powołoki lodowe się kurczą (śnieg na
                                              Kilimandżaro
                                              >
                                              > zniknie za kilkanaście lat),

                                              www.aynrand.org/site/News2?page=NewsArticle&id=7352&news_iv_ctrl=1077
                                      • Gość: MaDeR Re: EKSPLOZJA POPULACJI W 2 POLOWIE XX WIEKU. IP: *.ima.pl 20.09.05, 11:28
                                        > > a po drugie żyje na ekologiczny kredyt - wysysa nieodnawialne
                                        > > zasoby (paliwa, surowce, emisje gazów) z całego świata. Nie chce mi sie
                                        > > szukać wyliczeń, ile ludzi mogłaby utrzymać Ziemia, gdyby korzystali z niej
                                        > > tak rozrzutnie jak Amerykanie
                                        Widzę, że nie czaisz. Po prostu, gdyby wszyscy ludzie na Ziemi żyli na poziomie
                                        amerykańskim, nie starczyłoby dla nich światowego wydobycia wszystkiego, co
                                        tylko byś chciał. Świat się trzyma dzięki wyzyskowi, czy to komunistycznemu, czy
                                        kapitalistycznemu.

                                        > bo Amerykanie nie chca placic za zanieczyszczenia innych?
                                        Ale im sr.. ile wlezie to wolno?
                                • Gość: kapitalizm Re: EKSPLOZJA POPULACJI W 2 POLOWIE XX WIEKU. IP: *.oc.oc.cox.net 20.09.05, 07:18
                                  ....nie ma obawy z tym zuzyciem energii - energia jest niewyczerpalna i tak jak
                                  cala materia jest niezniszczalna - zmienia tylko swoj stan.
                                  • Gość: Karol Sabath Re: EKSPLOZJA POPULACJI W 2 POLOWIE XX WIEKU. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.05, 07:54
                                    Gość portalu: kapitalizm napisał(a):
                                    > ....nie ma obawy z tym zuzyciem energii - energia jest niewyczerpalna i tak
                                    > jak cala materia jest niezniszczalna - zmienia tylko swoj stan.
                                    Nawet w skali wszechświata to żadna pociecha - kiedy dojdzie do jego śmierci
                                    cieplnej, nie będzie użytecznej enenergii...
                                    Ale tu i teraz chodzi o pozyskiwanie energii dla potrzeb ludzkości. Ropy i gazu
                                    starczy na jedno-dwa pokolenia, a np. do wyprodukowania turbiny wiatrowej
                                    trzeba zdaje się więcej energii (poczynając od wydobycia rudy żelaza, przez
                                    wytop stali czy produkcję tworzyw sztucznych, transport, montaż itp.) niż ona
                                    daje czystej eneregii. A co dopiero, gdyby trzeba było, powiedzmy, sprowadzać
                                    surowce z Księżyca. I zawsze przy naszych procesach ucieka część energii jako
                                    straty ciepła. W skali ludzkości to uboczne ciepło już wpływa na klimat. Tym
                                    bardziej - gdyby a) wszyscy wytwarzali tyle ciepła i gazów cieplarnianych co
                                    przeciętny Amerykanin i b) tych wszystkich byłoby coraz więcej z powodu
                                    wielodzietności.
                                    Trochę się dziwię, że muszę tłumaczyć rzeczy oczywiste...
                                    • kapitalizm Re: EKSPLOZJA POPULACJI W 2 POLOWIE XX WIEKU. 20.09.05, 09:54
                                      ....oj widze, ze b. latwo ulegasz popularno-naukowym mitom,

                                      i wykazujesz znowu nielogiczne myslenie,

                                      cos co czlowiek zaczyna uzywac i potrzebowac staje sie towarem rynkowym, a w
                                      mysl zasady wolnego rynku towar poszukiwany zawsze znajdzie swego producenta
                                      (np. narkotyki, energia),

                                      tak
                                      jest z lasami, poniewaz amerykanie zuzywaja duzo drzewa - w sposob
                                      naturalny musi go wciaz przybywac - i przybywa - jest go z roku na rok wiecej i
                                      wiecej,

                                      tak samo jest z energia - od momentu rozpoczecia uzywania ropy jako nosnika
                                      energii - potwierdzonych pokladow tego surowca wciaz przybywa - tak samo bedzie
                                      gdy ludzie opanuja komercyjna produkcje energii z jakiegokolwiek innego zrodla -
                                      tego surowca zawsze bedzie przybywalo - a nie ubywalo,

                                      czy zauwazyles, ze kurczakow od momentu masowego ich zjadania, wciaz przybywa?

                                      ubywa tylko tych gatunkow zwierzat ktorymi czlowiek sie nie interesuje
                                      komercyjnie, lub jakis rzadowy idiota wprowadzi go na liste
                                      podlegajaca "ochronie" - jest to zazwyczaj kwestia czasu, az dany gatunek
                                      wyginie - bo biznes nie moze go eksploatowac komercyjnie,


                                      poza tym popelniasz blad widzenia swiata oczami dzisiejszego nastolatka: "czego
                                      nie ma dla mnie teraz, tego nie ma wogole",

                                      postep techniczny jest procesem, a nie stanem zastanym, zalezy tylko od
                                      zdolnosci tworczego myslenia i wolnosci produkcji czlowieka, a nie od mineralow
                                      wykopanych z ziemi,

                                      mylisz sie jesli myslisz, ze pojazd za pomoca ktorego dzis czlowiek sie
                                      przemieszcza, zawsze bedzie potrzebowal benzyny - tak jak kiedys mylilbys sie,
                                      ze zawsze bedziesz potrzebowal siana dla swego konia,

                                      a wiec energia bedzie tak dlugo jak dlugo czlowiek bedzie wolny do jej
                                      komercyjnego zuzywania,

                                      zauwaz, ze kraje o gospodarce rynkowej-kapitalistycznej od poczatku rewolucji
                                      przemyslowej zuzywaja co roku wiecej energii, wytwarzaja co raz to wiecej
                                      roznych przedmiotow - a zyja w coraz to czystszym srodowisku, coraz wygodniej,
                                      dluzej i zdrowiej,

                                      no i wszystkich tzw. "surowcow" nie ubywa, ale tez nie przybywa - choc co roku
                                      mamy wiecej znalezionych zloz,

                                      nie mowiac juz, ze coraz wiecej ludzi do nich naplywa z nie kapitalistycznej
                                      czesci swiata,

                                      powiesz dlaczego? czy to cud?

                                      nie, to po prostu fizyka oraz uwolnione sily tworcze czlowieka w kapitalizmie,

                                      do waszej dyskusji o przeludnieniu moge tylko dodac, ze w kapitalizmie kazdy
                                      czlowiek to bezcenny nabytek i potencjalny Einstain czy B. Gates - w
                                      odroznieniu do innych systemow gdzie czlowiek jest albo balastem, albo tanim
                                      niewolnikiem,

                                      a wiec w kapitalizmie, szczegolnie USA, Hong-Kong problem przeludnienia nie
                                      moze zaistniec - czyli jesli boisz sie przeludnienia powinienes apelowac o
                                      kapitalizm na calym swiecie,

                                      > 1. jakiej to ludzkosci zaszkodzilby dobrobyt reszty swiata?
                                      Całej, bo wszyscy ucierpieliby z zapaści spowodowanej przeeksploatowaniem
                                      ziemi - przekroczeniem pojemności środowiska, jak mówią ekolodzy (nie
                                      ci "zieloni", tylko badacze zajmujący się ekologią).


                                      ...stop & think,

                                      jesliby reszta swiata czyli wszyscy zyli w dobrobycie - to komu by sie zylo zle
                                      ('wszyscy ucierpieli'), albo - albo.

                                      albo dobrobyt, albo cierpienie - zdecyduj sie,


                                      a przedewszystkim nie badz naiwny...

                                      ... i MYSL = LOGIKA = WOLNOSC = KAPITALIZM
                                      • Gość: Karol Sabath Re: EKSPLOZJA POPULACJI W 2 POLOWIE XX WIEKU. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.05, 10:55
                                        > i wykazujesz znowu nielogiczne myslenie,
                                        > cos co czlowiek zaczyna uzywac i potrzebowac staje sie towarem rynkowym, a w
                                        > mysl zasady wolnego rynku towar poszukiwany zawsze znajdzie swego producenta
                                        > (np. narkotyki, energia),
                                        > tak samo jest z energia - od momentu rozpoczecia uzywania ropy jako nosnika
                                        > energii - potwierdzonych pokladow tego surowca wciaz przybywa
                                        Na tej samej zasadzie "przybywa" udokumentowanych zabytków egipskich -
                                        odkrywane są wciąż nowego grobowce itp. Ale gdyby każdy chciał mieć autentyczną
                                        egipską mumię (była już kiedyś taka moda na starożytności), to kapitalizm nie
                                        wyprodukuje na zawołanie 6 miliardów zmumifikowanych starożytnych Egipcjan, bo
                                        oni są nieodnawialni. To samo dotyczy złóż surowców naturalnych. Oczywiście, że
                                        firmy naftowe wysyłają geologów na nowe tereny (i badają dno morskie), to
                                        rośnie liczba udokumentowanych zasobów w porównaniu z czasami, kiedy badali
                                        tylko płytkie złoża na lądzie. Ale to nie znaczy, że ropy przybywa. Po prostu
                                        ubywa nieznanych złóż, a przybywa znanych. A samej ropy z tych złóż ubywa bo ją
                                        wydobywamy i spalamuy. Tak samo jak to, że dzisiejsi naukowcy znają ponad
                                        milion gatunków, a Linneusz kilka tysięcy, nie znaczy, że od XVIII wieku tych
                                        gatunków przybyło (przeciwnie - wiele zostało wytępionych). To, że teraz
                                        dokumentujemy zasoby głębsze niż 50 lat temu (ale też droższe w eksploatacji),
                                        czy że zasoby bilansowe znanych złóż się podwyższy o 20 %uwzględniając to, że
                                        się wyciska ze złoża więcej przez sztuczne zwiekszanie ciśnienia w złożu,
                                        oznacza tylko tyle, że zamiast np. za 20 lat ropa się skończy za 40, albo za 60
                                        (a jest potrzebna nie tylko jako paliwo, ale i jako surowiec chemiczny np.
                                        przemyśle tworzyw sztucznych).
                                        > nie mowiac juz, ze coraz wiecej ludzi do nich naplywa z nie kapitalistycznej
                                        > czesci swiata, powiesz dlaczego? czy to cud?
                                        Nie, to skutki m.in. przeludnienia w ich rodzinnych stronach.
                                        > a wiec w kapitalizmie, szczegolnie USA, Hong-Kong problem przeludnienia nie
                                        > moze zaistniec - czyli jesli boisz sie przeludnienia powinienes apelowac o
                                        > kapitalizm na calym swiecie,
                                        Co, Honkgkong wydobywa ropę na własne potrzeby (czy sprowadza z Arabii, gdzie
                                        na pustyni jest mało ludzi, a mnóstwo ropy - do czasu), czy jest
                                        samowystarczalny żywnościowo (czy może sprowadza ją ze słabo uprzemysłowionych
                                        ubogich terenów). Hongkong czy USA prosperują dzięki temu, że mają tanie
                                        surowce z krajów, gdzie za towary i robociznę płacą grosze.
                                        > jesliby reszta swiata czyli wszyscy zyli w dobrobycie - to komu by sie zylo
                                        zle
                                        > ('wszyscy ucierpieli'), albo - albo.
                                        > albo dobrobyt, albo cierpienie - zdecyduj sie,
                                        Jak przejsz cały spadek, to przez chwilę pożyjesz w dobrobycie, a potem
                                        będziesz cierpiał... Jak wytniesz całą Amazonię i sprzedasz cenne drewno do
                                        USA, to doraźnie się wzbogacisz, ale potem deszcze zmyją laterytową glebę i nie
                                        będziesz miał ani lasu, ani gleby pod uprawę, tylko czerwony nieużytek. Zasoby
                                        odnawialne odnawiają się w określonym tempie (można je trochę przyspieszyć, ale
                                        nie w nieskończoność). I liczba ludzkości powinna się do tego dostosować (żeby
                                        zużycie było zbliżone do odnawiania zasobów). A pobudzanie koniunktury przez
                                        rozmnażanie jest dziś bez sensu. Te dodatkowe dzieci lądują na bezrobociu albo
                                        w bezproduktywnych "socjalnych" zajęciach (przecieracze stolików w
                                        fastfoodach, przeprowadzacze dzieci przez ulicę itp.) i ani oni, ani
                                        społeczeństwo się od tego nie bogaci.
                                        • europitek Re: EKSPLOZJA POPULACJI W 2 POLOWIE XX WIEKU. 20.09.05, 17:59
                                          Sytuacja analogiczna do wyrebu Amazonii miala juz realnie miejsce ok. 20 lat
                                          temu w Etiopii. Ze wzgledu na gorzysty charakter terenu znikanie gleby
                                          odbylo "w nocy z piatku na poniedzialek", a potem byly wielkie migracje i walki
                                          wewnetrzne. Informacje mialem z pierwszej reki wiec wiem, jak to sie "sprawnie"
                                          odbywa.
                                          Powtorzenie tego w Amazonii to, oczym powinni pamietac nasi oponenci,
                                          najprostszy sposob na "sfidelizowanie" calego regionu, a to bedzie USA
                                          kosztowac wiecej nizby ten las byl ze zlotych drzew.
                                        • Gość: kapitalizm Re: EKSPLOZJA POPULACJI W 2 POLOWIE XX WIEKU. IP: *.oc.oc.cox.net 20.09.05, 19:00


                                          ...czy ty umiesz czytac ze zrozumieniem?

                                          napisales:

                                          - Ale to nie znaczy, że ropy przybywa. Po prostu
                                          > ubywa nieznanych złóż, a przybywa znanych. A samej ropy z tych złóż ubywa bo

                                          >
                                          > wydobywamy i spalamuy.

                                          a w moim poscie bylo:

                                          "no i wszystkich tzw. "surowcow" nie ubywa, ale tez nie przybywa - choc co roku
                                          mamy wiecej znalezionych zloz,"

                                          ...jaki jest twoj wniosek?

                                          czytaj ze zrozumieniem, i pomysl przed odpowiedzia,

                                          to samo dotyczylo swiata zwierzat, gatunkow nie przybywa - 'my point was' -
                                          ilosciowo przybywa tych zwierzakow ktorymi czlowiek interesuje sie komercyjnie -
                                          logiczne?

                                          pozwol, ze powtorze abys dobrze zrozumial - tak dlugo jak dlugo istnieje
                                          kapitalizm, tak dlugo energii ani zadnych innych tzw. surowcow "naturalnych",
                                          nigdy nie zabraknie,

                                          a czy wiesz dlaczego nigdy nie bedzie takiego momentu?

                                          bo natura ludzka sie nie zmienia - zawsze bedzie ktos kto chce duzo zarobic,

                                          problem dla przetrwania ludzkosci zaczalby sie tylko wtedy, gdyby nagle nikomu
                                          na swiecie nie zalezalo na zarobku, lub gdyby kapitalizm zostal zniszczony na
                                          calym swiecie i zapanowal socjalizm, lub inny pre-kapitalistyczny system
                                          feudalny,

                                          gdyby bylo zapotrzebowanie na egipskie mumie - kapitalizm wyprodukowalby
                                          dokladnie tyle ile potrzeba, i wiecej - na kazda kieszen, od plastiku po
                                          szczero-zlote,

                                          mozesz mi wierzyc,

                                          - Nie, to skutki m.in. przeludnienia w ich rodzinnych stronach.


                                          ...nastepna bzdura,

                                          ludzie emigruja tam gdzie maja wieksze szanse na poprawe warunkow zycia, a nie
                                          gdzie jest mniej ludzi,

                                          wiekszosc meksykanczykow ucieka do USA z prowincji Meksyku, a nie z
                                          przeludnionej stolicy,

                                          - Co, Honkgkong wydobywa ropę na własne potrzeby (czy sprowadza z Arabii, gdzie
                                          na pustyni jest mało ludzi, a mnóstwo ropy - do czasu), czy jest
                                          samowystarczalny żywnościowo (czy może sprowadza ją ze słabo uprzemysłowionych
                                          ubogich terenów).

                                          ... brak zrozumienia co to jest samowystarczalnosc,

                                          tak dlugo jak w Hong-Kongu czy USA istnieje system kapitalistyczny tak dlugo
                                          ludzie tam beda samowystarczalni - a wiec beda mogli produkowac to co jest
                                          innym potrzebne - wolny handel zalatwia reszte,

                                          - Hongkong czy USA prosperują dzięki temu, że mają tanie
                                          surowce z krajów, gdzie za towary i robociznę płacą grosze.

                                          ...widze, ze na ekonomii to nie znasz sie wogole,

                                          surowce nie sa tanie, ale sa za darmo, one nie kosztuja nawet jednego centa,

                                          to za co placimy to ludzka praca, a nie surowce,

                                          a wiec koszt ropy to przede wszystkim koszt poszukiwania, wydobycia, transportu
                                          i przerobki, sztucznie powiekszony przez machinacje mafijne dyktatorow, ktorzy
                                          przypadkowo zyja na ziemi spod ktorej kapitalistyczni przedsiebiorcy, z
                                          kapitalistyczna technologia wydobywaja ta, inaczej bezuzyteczna, czarna maz, i
                                          dodac nalezy, ze kapitalistyczny popyt powoduje, ze oni (ci dyktatorzy i ich
                                          niewolnicy) maja co jesc,

                                          - Jak przejsz cały spadek, to przez chwilę pożyjesz w dobrobycie, a potem
                                          będziesz cierpiał... Jak wytniesz całą Amazonię i sprzedasz cenne drewno do
                                          USA, to doraźnie się wzbogacisz, ale potem deszcze zmyją laterytową glebę i nie
                                          będziesz miał ani lasu, ani gleby pod uprawę, tylko czerwony nieużytek.

                                          ...po pierwsze dobrobyt nie powstaje na wskutek spadkow, tylko z produkcji,

                                          po drugie jako ludzkosc nic nie otrzymujemy w spadku - wszystko musimy
                                          wyprodukowac, i produkujemy, rowniez lasy,

                                          lasy Amazonki czy innych obszarow moga zanikac tylko wtedy gdy nie sa
                                          wlasnoscia prywatna - w gospodarce wolnej i prywatnie zarzadzanej zawsze
                                          przybywa tego co jest poszukiwane przez rynek - pamietasz moja lekcje z
                                          ludzkiej chciwosci?

                                          ta chciwosc powoduje, ze wlasciciel lasu chce wciaz byc coraz to bogatszy, a na
                                          stare lata chce albo sprzedac, albo podarowac dzieciom, wnukom czy organizacjom
                                          charytatywnym, dobrze prosperujacy las - bo to jest jego biznes, jego skarb,
                                          jego EGO,

                                          w odroznieniu od dzialania panstwa - tu polityka jest zawsze krotkowzroczna,

                                          czyli znowu wracamy do prawa wlasnosci i kapitalizmu, ktory te prawa strzeze
                                          najlepiej,

                                          nie gniewaj sie za moj ton, czy pouczenia, ale ignorancja w zakresie ekonomii i
                                          polityki tu na forum (i nie tylko) jest olbrzymia - nie bierz moich krytyk
                                          osobiscie, wierze, ze jak sie dobrze zastanowisz to przyznasz mi racje,

                                          zgadzam sie natomiast z wieloma twoimi uwagami na temat Boga (w koncu na czyms
                                          sie tez znasz!) - moze tu moglibysmy podyskutowac?
                                          • europitek Re: EKSPLOZJA POPULACJI W 2 POLOWIE XX WIEKU. 20.09.05, 19:49
                                            Jesli twierdzusz, ze surowce nic nie kosztuja, to sprobuj zalozyc zaklad
                                            wydobywczy w USA. Zapewne myslisz, ze wezmiesz lopate, pojdziesz w pole i dawaj
                                            kopac stad, az do wieczora. Szybko sie rozczarujesz i poczujesz na wlasnej
                                            skorze, jak wasz "dyktator mafijnymi machinacjami" oskubuje Cie niemilosiernie.
                                            Surowce kosztuja, bo "lezac w glebie" sa wlasnoscia panstwa, w granicach
                                            ktorego sie znajduja. To panstwo sprzedaje Ci je, a koszty wydobycia sa
                                            potracane z ceny ktora mu placisz.
                                            • Gość: kapitalizm Re: EKSPLOZJA POPULACJI W 2 POLOWIE XX WIEKU. IP: *.oc.oc.cox.net 20.09.05, 21:42
                                              Jesli twierdzusz, ze surowce nic nie kosztuja, to sprobuj zalozyc zaklad
                                              wydobywczy w USA. Zapewne myslisz, ze wezmiesz lopate, pojdziesz w pole i dawaj
                                              kopac stad, az do wieczora.

                                              ...dokladnie tak,

                                              oczywiscie na swojej ziemi,

                                              oczywiscie ziemia tez byla za darmo, poniewaz USA bylo (jest coraz mniej)
                                              kapitalistyczne ziemie niezagospodarowana przez nikogo rozdawano za darmo,

                                              niestety nie rozdano jej calkowicie (blad) i teraz panstwo jest "wlascicielem"
                                              czesci ziemi w USA - w wiekszosci bezuzytkow, jesli chodzi o surowce,

                                              wszystkie dzialki eksploatacyjne byly i sa wlasnoscia prywatna - nawet mozesz
                                              sobie jedna kupic - ropa w nich jest za darmo,

                                              - Szybko sie rozczarujesz i poczujesz na wlasnej
                                              skorze, jak wasz "dyktator mafijnymi machinacjami" oskubuje Cie niemilosiernie.

                                              ...tu masz racje, wszyscy placimy zbujeckie podatki - ale w kapitalizmie
                                              najmniejsze,

                                              - Surowce kosztuja, bo "lezac w glebie" sa wlasnoscia panstwa, w granicach
                                              ktorego sie znajduja. To panstwo sprzedaje Ci je, a koszty wydobycia sa
                                              potracane z ceny ktora mu placisz.

                                              ...w panstwie socjalistycznym i feudalnym - tak,

                                              w kapitalizmie obywatele sa wlascicielami,

                                              KAPITALIZM = WOLNOSC
                                              • europitek Re: Eksplozja populacji w 2 polowie XX wieku. 20.09.05, 22:25
                                                A slyszales kiedys o koncesjach na wydobywanie kopalin ?
                                                Co do reszty to patrz post Karola Sabatha.

                                                PS. Znajdz i podaj linka do amerykanskich przepisow o darmowym wydobywaniu
                                                kopalin - to zalatwi sprawe.
                                                • kapitalizm Re: Eksplozja populacji w 2 polowie XX wieku. 22.09.05, 20:14
                                                  europitek napisał:

                                                  > A slyszales kiedys o koncesjach na wydobywanie kopalin ?
                                                  > Co do reszty to patrz post Karola Sabatha.


                                                  ...Karolowi juz wyjasnialem, rowniez dzis, poczytaj,


                                                  >
                                                  > PS. Znajdz i podaj linka do amerykanskich przepisow o darmowym wydobywaniu
                                                  > kopalin - to zalatwi sprawe.


                                                  ...tak powstawaly majatki i szybkie uprzemyslowienie w XIX w. - ziemia byla
                                                  rozdawana za darmo, czasem za $1, nie w dzierzawe ale na wlasnosc,

                                                  i to nie tylko roponosna ale i zlotonosna - poczytaj troche historii USA -
                                                  fascynujaca historia postepu ludzkiego dobrobytu i jakosci zycia dla milionow
                                                  ludzi z calego swiata.
                                          • Gość: Karol Sabath Re: EKSPLOZJA POPULACJI W 2 POLOWIE XX WIEKU. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.05, 20:16
                                            > "no i wszystkich tzw. "surowcow" nie ubywa, ale tez nie przybywa - choc co
                                            roku
                                            > mamy wiecej znalezionych zloz,"
                                            > ...jaki jest twoj wniosek?
                                            > czytaj ze zrozumieniem, i pomysl przed odpowiedzia,
                                            W Twojej wypowiedzi tezy o nowych złożach pojawiały się w kontekście
                                            przeświadczenia, że kapitalizm w nieskończoność może wyczarowywać nowe zasoby,
                                            np., cytuję:
                                            > pozwol, ze powtorze abys dobrze zrozumial - tak dlugo jak dlugo istnieje
                                            > kapitalizm, tak dlugo energii ani zadnych innych tzw. surowcow "naturalnych",
                                            > nigdy nie zabraknie, bo zawsze bedzie ktos kto chce duzo zarobic,
                                            więc zwróciłem uwagę, że ten "przyrost" złóż jest pozorny. Jest ich skończona
                                            ilość, i w związku z wydobyciem, de facto zasobów ubywa (bo są zużywane). To
                                            samo dotyczy np. gleb, zasobów wody pitnej itp. A ktoś, kto chce dużo zarobić,
                                            chętnie sprzeda dziś coś, to, czego dla jego wnuków potem zabraknie.

                                            > gdyby bylo zapotrzebowanie na egipskie mumie - kapitalizm wyprodukowalby
                                            > dokladnie tyle ile potrzeba, i wiecej - na kazda kieszen, od plastiku po
                                            > szczero-zlote,
                                            Niestety, mumia z plastiku (ani nawet ze złota) nie zastąpi mumii ze
                                            starożytnego Egipcjanina... Podobnie jak ropa z farbowanej wody... (choć na
                                            polskich stacjach benzynowych "ludzie którzy chcą zarobić" zmierzają w tym
                                            kierunku pomnażania zasobów...
                                            > ...widze, ze na ekonomii to nie znasz sie wogole,
                                            > surowce nie sa tanie, ale sa za darmo, one nie kosztuja nawet jednego centa,
                                            > to za co placimy to ludzka praca, a nie surowce,
                                            O, Marks... Pamiętam tę koncepcję ekonomiczną...
                                            Ale ok. Załóżmy, że wszędzie na świecie stawka godzinowa jest amerykańska. Jak
                                            to wpłynie na ceny surowców dla USA i Hongkongu? Czy jeżeli za jeden
                                            mikroprocesor nie będą dostawać tony ryżu, tylko 10 kg, to dalej będzie się im
                                            tak dobrze wiodło?
                                            > tak dlugo jak w Hong-Kongu czy USA istnieje system kapitalistyczny tak dlugo
                                            > ludzie tam beda samowystarczalni - a wiec beda mogli produkowac to co jest
                                            > innym potrzebne - wolny handel zalatwia reszte,
                                            Twoja wiara w magiczną moc wolnego rynku przypomina mi trochę zaklęcia, że
                                            komunizm rozwiąze wszystkie bolączki ludzkości... Ta sama ideologiczna
                                            pewność... No dobrze. Jak zabudujemy całą Azję tak gęsto jak Hongkong, a resztę
                                            świata - jak Amerykę, to skąd te setki miliardów ludzi będą kupować tanią
                                            żywność? Takie enklawy bogactwa czy gęstego zaludnienia żyją dzięki zapleczu
                                            rolniczo-surowcowemu.
                                            > ta chciwosc powoduje, ze wlasciciel lasu chce wciaz byc coraz to bogatszy, a
                                            na
                                            > stare lata chce albo sprzedac, albo podarowac dzieciom, wnukom czy
                                            organizacjom
                                            > charytatywnym, dobrze prosperujacy las - bo to jest jego biznes, jego skarb,
                                            > jego EGO,
                                            A może właściciel chce swój kawałek Amazonii wyciąć w pień, zarobić, a
                                            pieniądze przeznaczyć na przeprowadzkę do USA i urządzenie tam syna i wnuka? A
                                            niech się potem tysiące Indian martwią, jak przeżyć na gołej ziemi. Jakość poza
                                            latyfundystami i garstką paru innych dobrze ustawionych środowisk kapitalizm w
                                            trzecim świecie nie przyniósł bogactwa, a raczej degradację.
                                            Ja zresztą nie bardzo mam czas i ochotę na dyskusje o ekonomii, bo to nie moja
                                            działka, zwracam tylko uwagę na przyrodnicze aspekty (pojemność środowiska, czy
                                            stabilna demografia - kiedyś wielodzietność była kompensowana wysoką
                                            śmiertelnością i populacja była z grubsza konstans, teraz żyjemy dłużej, dzieci
                                            umierają rzadziej, więc trzeba zrezygnować z lansowania tradycyjnej liczby
                                            potomstwa gwarantującej przekazanie genów. Teraz do tego samego wystarczy parka.


                                            • Gość: kapitalizm Re: EKSPLOZJA POPULACJI W 2 POLOWIE XX WIEKU. IP: *.oc.oc.cox.net 20.09.05, 23:24
                                              > czytaj ze zrozumieniem, i pomysl przed odpowiedzia,
                                              W Twojej wypowiedzi tezy o nowych złożach pojawiały się w kontekście
                                              przeświadczenia, że kapitalizm w nieskończoność może wyczarowywać nowe zasoby,
                                              np., cytuję:
                                              > pozwol, ze powtorze abys dobrze zrozumial - tak dlugo jak dlugo istnieje
                                              > kapitalizm, tak dlugo energii ani zadnych innych tzw. surowcow "naturalnych",
                                              > nigdy nie zabraknie, bo zawsze bedzie ktos kto chce duzo zarobic,
                                              więc zwróciłem uwagę, że ten "przyrost" złóż jest pozorny. Jest ich skończona
                                              ilość, i w związku z wydobyciem, de facto zasobów ubywa (bo są zużywane). To
                                              samo dotyczy np. gleb, zasobów wody pitnej itp. A ktoś, kto chce dużo zarobić,
                                              chętnie sprzeda dziś coś, to, czego dla jego wnuków potem zabraknie.

                                              ...a ty dalej odpisujesz przed pomysleniem, oj nie ladnie,

                                              pisalem, ze surowcow nigdy nie zabraknie - bo wciaz inna materia nam sluzy do
                                              coraz to innych potrzeb,

                                              nie bedzie nawet tak, ze bedziemy musieli czekac na wyczerpanie sie surowca
                                              ropy aby zmienic zrodlo naszej energii - nastapi to duzo wczesniej...pamietaj o
                                              zadzie zysku!

                                              tak jak czarna maz lezala przez miliony laty nie rozpoznana jako surowiec do
                                              produkcji energii, tak samo jest i zawsze bedzie z kazda nowa potrzeba jaka
                                              czlowiek sobie nie wymysli - istotne jest tylko aby czlowiek byl wolny, a jego
                                              wlasnosc byla chroniona prawnie - nic wiecej ludziom nie potrzeba do
                                              samowystarczalnosci,


                                              - To
                                              samo dotyczy np. gleb, zasobów wody pitnej itp. A ktoś, kto chce dużo zarobić,
                                              chętnie sprzeda dziś coś, to, czego dla jego wnuków potem zabraknie.


                                              ....znowu to samo...az rece opadaja,

                                              ilosc materii we wszechswiecie jest stala, jest ona niezniszczalna i
                                              niekreowalna, zmienia ona jedynie swoj stan,
                                              energia rowniez jest stanem materii,

                                              dotyczy to oczywiscie rowniez wody w naszym ekosystemie, jej ilosc jest stala,
                                              w tym sensie, ze nigdy jej nie ubywa na wskutej tzw. "zuzywania",

                                              pozwol, ze wytlumacze prostym jezykiem zebys zrozumial - jesli napijesz sie
                                              nieskazitelnie czystej wody ze zrodelka, to po jakims czasie ja wysikasz i
                                              powiedzmy trafi do kanalizacji, z tamtad do oczyszczalni i spowrotem czysta do
                                              krany w twoje kuchni,

                                              tak samo dzieje sie z kazdym innym obiegie wody w przyrodzie, jest ona albo w
                                              sposob naturalny filtrowana (czyszczona) albo za posrednictwem technologii,

                                              a wiec wody pitnej nigdy nie moze zabraknac - ale moze zabraknac technologii do
                                              jej oczyszczania - i tu znowu musimy chronic system ktory ta technologie
                                              umozliwia - Kapitalizm,

                                              nie musze juz chyba dodawac, ze cena jaka placimy za pitna wode to koszt
                                              ludzkiej robocizny dostarczajacej jej nam do domu - a nie cena za wode,

                                              woda (H2O) jest za DARMO,

                                              - Niestety, mumia z plastiku (ani nawet ze złota) nie zastąpi mumii ze
                                              starożytnego Egipcjanina...

                                              ...tak, nie zastapi, dlatego oryginalna jest (i powinna byc) na rynku
                                              najdrozsza, tak jak z oryginalnymi obrazami - reprodukcje sa zawsze tansze,

                                              pamietaj, ze rynek (wolny oczywiscie) radzi sobie z kazdym problemem
                                              materialnym czlowieka w sposob doskonaly,

                                              nie jest nam potrzebny zaden Bog, I Sekretarz, Krol, Minister czy Rada
                                              Starszych - wystarczy nieregulowany przez nikogo Wolny Rynek,

                                              - O, Marks... Pamiętam tę koncepcję ekonomiczną...

                                              ...nie, chodzi o odwrotnosc Marksa,


                                              - Ale ok. Załóżmy, że wszędzie na świecie stawka godzinowa jest amerykańska.
                                              Jak
                                              to wpłynie na ceny surowców dla USA i Hongkongu? Czy jeżeli za jeden
                                              mikroprocesor nie będą dostawać tony ryżu, tylko 10 kg, to dalej będzie się im
                                              tak dobrze wiodło?

                                              ... na wolnym rynku cena za dany towar jest zawsze wlasciwa i sprawiedliwa,

                                              mikroproces kosztuje tyle ile ludzie sa sklonni za niego zaplacic, ani centa
                                              mniej, ani wiecej,

                                              - Twoja wiara w magiczną moc wolnego rynku przypomina mi trochę zaklęcia, że
                                              komunizm rozwiąze wszystkie bolączki ludzkości...

                                              ... ty moze wierzyles w te zaklecia (stad twoja gorycz porazki)...ja nigdy nie
                                              mialem watpliwosci - rowniez teraz....sorry,

                                              - Ta sama ideologiczna
                                              pewność...

                                              ...pewnosc ta sama, ideologia odwrotna...gdzie tu jest jakas sprzecznosc?

                                              mysl logicznie, nie emocjonalnie,

                                              - No dobrze. Jak zabudujemy całą Azję tak gęsto jak Hongkong, a resztę
                                              świata - jak Amerykę, to skąd te setki miliardów ludzi będą kupować tanią
                                              żywność? Takie enklawy bogactwa czy gęstego zaludnienia żyją dzięki zapleczu
                                              rolniczo-surowcowemu.

                                              ...uwazam, ze twoja slaba wiedza ekonomiczna wplywa na niezrozumienie swiata
                                              polityki...ale moze byc odwrotnie,

                                              a wiec fakt, ze socjalizm byl, i jest, zlem (glownie z racji moralnych) nie
                                              oznacza, ze jego przeciwienstwo (kapitalizm) jest rowniez zly,

                                              nawet z logicznego zalozenia przeciwienstwem zla (w tym wypadku socjalizmu)
                                              jest dobro (kapitalizm),



                                              - A może właściciel chce swój kawałek Amazonii wyciąć w pień, zarobić, a
                                              pieniądze przeznaczyć na przeprowadzkę do USA i urządzenie tam syna i wnuka?

                                              ...jest to tylko mozliwe jesli wlascicielem ziemi (lasu) jest panstwo, tylko
                                              wtedy mozna machlojkami czy przkupstwem tanio 'wejsc' w posiadanie tego lasu,

                                              na wolnym rynku musialby za duzo za niego zaplacic, aby lekkomyslnie go tanio
                                              sprzedac, taka tania sprzedaza byloby jednorazowe sprzedanie jednego plonu
                                              drzew - takie jest myslenie urzednikow - ale nie powaznych prywatnych
                                              przedsiebiorcow,

                                              - Jakość poza
                                              latyfundystami i garstką paru innych dobrze ustawionych środowisk kapitalizm w
                                              trzecim świecie nie przyniósł bogactwa, a raczej degradację.

                                              ...moze dlatego, ze ty (i wielu innych) blednie system propagowany przez Marksa
                                              nazywacie "kapitalizmem"....czy to dlatego, ze on napisal ksiazke pod tym
                                              tytulem?

                                              czy musze dodawac, ze prawie cala Afryka, Am Poludniowa to panstwowe socjalizmy?

                                              slyszalem nawet, ze niektorzy nawet polski eksperyment nazywaja
                                              kapitalizmem...ha,ha

                                              - kiedyś wielodzietność była kompensowana wysoką
                                              śmiertelnością i populacja była z grubsza konstans, teraz żyjemy dłużej, dzieci
                                              umierają rzadziej, więc trzeba zrezygnować z lansowania tradycyjnej liczby
                                              potomstwa gwarantującej przekazanie genów. Teraz do tego samego wystarczy parka

                                              ...populacja byla konstant bo nie bylo postepu technologicznego - az do czasu
                                              kapitalistycznej rewolucji przemyslowej w XVIIw - wieku oswiecenia, szacunku
                                              dla rozumu i wolnosci jednostki,

                                              ten postep nauki i technologii spowodowal eksplozje demograficzna, od tego
                                              czasu czlowiek zyje zdrowiej, dluzej, wygodniej, w lepszym srodowisku
                                              (technologia), oddychajac czystszym powietrzem (technologia) i pijac coraz
                                              lepsza i czystsza wode (znowu technologia), a wszystko przy stale rosnacej
                                              ilosci ludzi,

                                              jak znajde zrodlo to podesle ci dane mowiace, ze w USA gdyby wziasc wszystkie
                                              miasta, zaklady produkcyjne, autostrady i wogole wszysko co czlowiek zabudowal,
                                              razem w jedno miesce, to zajmowaloby mniej niz 4% calego USA! - innymi slowy
                                              nawet dzis, przy obecnej technologii, gdyby wszyscy ludzie swiata chcieli sie
                                              przeniesc do USA to kazda rodzina moglaby by zyc we wlasnym domku
                                              jednorodzinnym, z dwoma garazami,



                                              ale pominmy te przyziemne trudne problemy, rzeczywiscie powinnismy na razie
                                              sprawy ekonomii czy ideologii pozostawic na boku - wyraznie nie twoja 'dzialka'


                                              powiedz mi czy ty jestes ateista?

                                              jaki jest twoj stosunek do zjawisk 'nadprzyrodzonych'?

                                              pzdr.



                                              • Gość: Karol Sabath Re: EKSPLOZJA POPULACJI W 2 POLOWIE XX WIEKU. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.05, 00:04
                                                > pisalem, ze surowcow nigdy nie zabraknie - bo wciaz inna materia nam sluzy do
                                                > coraz to innych potrzeb,
                                                Wciąż żyjemy w epoce żelaza, potrzebujemy też złota, itp. Nie da sie zamieniać
                                                dowolnie każdej materii w inną.

                                                > ....znowu to samo...az rece opadaja,
                                                > ilosc materii we wszechswiecie jest stala, jest ona niezniszczalna i
                                                > niekreowalna, zmienia ona jedynie swoj stan,
                                                > energia rowniez jest stanem materii,
                                                Wszystko pięknie, ale co ma piernik do wiatraka? Mówimy o materii w zasięgu
                                                człowieka. I powtarzam, potrzebujemy konkretnych rodzajów materii, np.
                                                określonych pierwiastków (te są akurat niezniszczalne). Ale np. ropa po
                                                spaleniu zamienia się w dwutlenek węgla. Ten rodzaj materii, który był nam
                                                przydatny (np. paliwa) bywa zniszczalny...
                                                > pozwol, ze wytlumacze prostym jezykiem zebys zrozumial - jesli napijesz sie
                                                > nieskazitelnie czystej wody ze zrodelka, to po jakims czasie ja wysikasz i
                                                > powiedzmy trafi do kanalizacji, z tamtad do oczyszczalni i spowrotem czysta
                                                do
                                                > krany w twoje kuchni,
                                                Ilość wody, jaka trafia na dane terytorium jest skończona. Im więcej się jej
                                                zużywa na nawadnianie pól i dla potrzeb przemysłu, tym mniej jej zostaje do
                                                picia. Można stawiać zapory, ale się zamulają i powodują inne negatywne skutki.
                                                Można nawadniać, ale przy silnym parowaniu pola ulegają zasoleniu. Można
                                                oczuszczać wodę, ale to pochłania dużo energii...
                                                > nie musze juz chyba dodawac, ze cena jaka placimy za pitna wode to koszt
                                                > ludzkiej robocizny dostarczajacej jej nam do domu - a nie cena za wode,
                                                > - O, Marks... Pamiętam tę koncepcję ekonomiczną...
                                                > ...nie, chodzi o odwrotnosc Marksa,
                                                Przecież to jest cały Marks, cały on. Wartość dóbr mierzymy "wartością dodaną"
                                                (wkładem pracy).
                                                > mikroproces kosztuje tyle ile ludzie sa sklonni za niego zaplacic, ani centa
                                                > mniej, ani wiecej,
                                                Którzy ludzie? Niektórzy daliby więcej (bogatsi, albo maniacy komputerowi),
                                                inni mnniej, a cenę może śrubować monopolista.
                                                > nawet z logicznego zalozenia przeciwienstwem zla (w tym wypadku socjalizmu)
                                                > jest dobro (kapitalizm),
                                                Piękny i jakżeż elegancki dowód...
                                                > ten postep nauki i technologii spowodowal eksplozje demograficzna, od tego
                                                > czasu czlowiek zyje zdrowiej, dluzej, wygodniej, w lepszym srodowisku
                                                > (technologia), oddychajac czystszym powietrzem (technologia) i pijac coraz
                                                > lepsza i czystsza wode (znowu technologia), a wszystko przy stale rosnacej
                                                > ilosci ludzi,
                                                Zauważmy, że najprzyjemniej i najzdrowiej żyje się tam, gdzie przyrost
                                                naturalny jest zerowy lub ujemny (a kraje z eksplozją demograficzną nie są
                                                ostoją zdrowia i czystych miast). Woda i powietrze są czyste tam, np. w UE,
                                                gdzie państwa - narzuciły rygorystyczne przepisy i karzą za ich łamanie.
                                                Wcześniej (a w Trzecim Swiecie do dziś) kapitaliści smrodzili i zatruwali wody,
                                                bo chcieli zysków, a nie komfortu ludności.
                                                > jak znajde zrodlo to podesle ci dane mowiace, ze w USA gdyby wziasc wszystkie
                                                > miasta, zaklady produkcyjne, autostrady i wogole wszysko co czlowiek
                                                zabudowal,
                                                > razem w jedno miesce, to zajmowaloby mniej niz 4% calego USA!
                                                Polecam Google Earth. Widać jak rozpełzły się po całych Stanach te niekończące
                                                sie suburbia... A resztę terenów poza pustyniami i górami zajmują głównie
                                                farmy. Dużo ludzkości by się tam już nie wcisnęło. Może ze dwa razy tyle co
                                                teraz (jeśli rolnictwo by jeszcze wydoliło).
                                                • kapitalizm Re: EKSPLOZJA POPULACJI W 2 POLOWIE XX WIEKU. 22.09.05, 18:10
                                                  - Ilość wody, jaka trafia na dane terytorium jest skończona. Im więcej się jej
                                                  zużywa na nawadnianie pól i dla potrzeb przemysłu, tym mniej jej zostaje do
                                                  picia.

                                                  ...woda nie znika, obojetnie czy ja wypijesz, czy nawodnisz nia pola, czy w
                                                  przemysle schlodzisz nia urzadzenia - woda zostaje albo zabrudzona, albo po
                                                  podgrzaniu wyparowuje i z deszczem wraca spowrotem na ziemie - gdzie dzieki
                                                  technologi zostaje znowu oczyszczona i sprzedana na rynku,

                                                  to sie nazywa obieg zamkniety,

                                                  energia rowniez jest w takim obiegu, dzisiejsza ropa po spaleniu wraca do
                                                  przyrody i po kilku milionach lat znowu bedziemy mogli ja wydobywac.
                                                  • Gość: Karol Sabath Re: EKSPLOZJA POPULACJI W 2 POLOWIE XX WIEKU. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.05, 20:54

                                                    >> - Ilość wody, jaka trafia na dane terytorium jest skończona. Im więcej się
                                                    >> jej zużywa na nawadnianie pól i dla potrzeb przemysłu, tym mniej jej zostaje
                                                    >> do picia.
                                                    kapitalizm napisał:
                                                    > ...woda nie znika, obojetnie czy ja wypijesz, czy nawodnisz nia pola, czy w
                                                    > przemysle schlodzisz nia urzadzenia - woda zostaje albo zabrudzona, albo po
                                                    > podgrzaniu wyparowuje i z deszczem wraca spowrotem na ziemie - gdzie dzieki
                                                    > technologi zostaje znowu oczyszczona i sprzedana na rynku,
                                                    Jeżeli odparujesz/zabrudzisz wodę w jednym dorzeczu, gdzie jest jej mało (jak w
                                                    Polsce czy na wielu obszarach Środkowego Zachodu USA, to pociecha, że
                                                    odparowana wróci jest nikła, po spadnie tam, gdzie opady są duże. Na danym
                                                    terytorium w danym reżimie klimatycznych podaż wody jest dość sztywna.

                                                    > to sie nazywa obieg zamkniety,
                                                    To oznacza też, że zanieczyszczenia nie znikają.

                                                    > energia rowniez jest w takim obiegu, dzisiejsza ropa po spaleniu wraca do
                                                    > przyrody i po kilku milionach lat znowu bedziemy mogli ja wydobywac.
                                                    Sorry, wierzysz w perpetuum mobile. Energia chemiczna wiązań węglowodorów ropy
                                                    rozproszona w postaci ciepła powiększa entropię i nie wróci w użtecznej postaci.
                                                  • Gość: kapitalizm Re: EKSPLOZJA POPULACJI W 2 POLOWIE XX WIEKU. IP: *.oc.oc.cox.net 22.09.05, 22:54
                                                    - Jeżeli odparujesz/zabrudzisz wodę w jednym dorzeczu, gdzie jest jej mało (jak
                                                    w
                                                    Polsce czy na wielu obszarach Środkowego Zachodu USA, to pociecha, że
                                                    odparowana wróci jest nikła, po spadnie tam, gdzie opady są duże. Na danym
                                                    terytorium w danym reżimie klimatycznych podaż wody jest dość sztywna.

                                                    ...dalej to jest tylko kwestia techniczna, jak ja sprowadzic (kupic) z terenow
                                                    gdzie sa wieksze opady lub zbudowac na tyle duza zapore (Hoover Dam pod Vegas)
                                                    aby zatrzymac te troche wody ktore na danym terenie jest,

                                                    albo sie nie osiedlac na terenie na ktorym nie ma wystarczajaco wody, wiedzac,
                                                    ze nie ma sie kapitalu na zakup technologii, czy nie umie sie wybudowac tamy,

                                                    w koncu kiedys na pustyni w Nevadzie nikt nie mogl mieszkac - nie bylo
                                                    wystarczajaco duzo kapitalu i technologii - kapitalizm ta przeszkode pokonal,

                                                    ale w Afryce dalej nie ma kapitalizmu, wiec ludzie nie maja wody, ani wielu
                                                    innych rzeczy, zreszta,

                                                    > to sie nazywa obieg zamkniety,
                                                    To oznacza też, że zanieczyszczenia nie znikają.

                                                    ...nie, nie znikaja, sa filtrowane, odprowadzane i skladowane na wysypiskach
                                                    smieci,

                                                    > energia rowniez jest w takim obiegu, dzisiejsza ropa po spaleniu wraca do
                                                    > przyrody i po kilku milionach lat znowu bedziemy mogli ja wydobywac.
                                                    Sorry, wierzysz w perpetuum mobile. Energia chemiczna wiązań węglowodorów ropy
                                                    rozproszona w postaci ciepła powiększa entropię i nie wróci w użtecznej postaci.

                                                    ...co znaczy uzytecznej postaci?
                                                    ty dalej zakladasz, ze za miliony lat ludzie beda mieli ta sama technike i
                                                    energie beda pozyskiwac w tej samej postaci - pierwiastki nie znikaja,

                                                    jesli dzisiejsza ropa odlozy sie w inna postac, np. pierwiastka "X", to nie
                                                    znaczy, ze za jakis czas ludzie nie opanuja technologii pozyskiwanie energii z
                                                    pierwiastka "X" - kiedys ludzie tez nie wiedzieli co zrobic z tym czarnym
                                                    kamieniem (weglem), a potem z ta czarna mazia (ropa),

                                                    a swoja droga, czyz nie myslisz, ze universe to wlasnie to
                                                    legendarne "perpetuum-mobile"?
                                                • kapitalizm Re: EKSPLOZJA POPULACJI W 2 POLOWIE XX WIEKU. 22.09.05, 20:04
                                                  - Można
                                                  oczuszczać wodę, ale to pochłania dużo energii...

                                                  ...a energii mamy nieskonczona ilosc, nawet z faszystowska polityka arabskich
                                                  kacykow i krotkowzrocznoscia zachodnich rzadow, cena energii jest relatywnie
                                                  niska - szczegolnie tu w USA,

                                                  pomysl sobie jaka bylaby cena gdyby rynek byl naprawde wolny,


                                                  - Przecież to jest cały Marks, cały on. Wartość dóbr mierzymy "wartością
                                                  dodaną"
                                                  (wkładem pracy).

                                                  ...nie wszystko co Marks napisal bylo lunatyctwem, nawet w tekstach Hitlera
                                                  bylo pare sensownych zdan....i co z tego?


                                                  - Którzy ludzie? Niektórzy daliby więcej (bogatsi, albo maniacy komputerowi),
                                                  inni mnniej, a cenę może śrubować monopolista.

                                                  ...i bogatsi placa wiecej, kupujac fancy komputery w eleganckich sklepach,

                                                  monopol jest mozliwy tylko w wyniku kumoterstwa z wladza panstwowa - dlatego
                                                  rynek musi byc wolny od interwencji panstwa,


                                                  > nawet z logicznego zalozenia przeciwienstwem zla (w tym wypadku socjalizmu)
                                                  > jest dobro (kapitalizm),
                                                  Piękny i jakżeż elegancki dowód...

                                                  ...pure logic,

                                                  - Zauważmy, że najprzyjemniej i najzdrowiej żyje się tam, gdzie przyrost
                                                  naturalny jest zerowy lub ujemny (a kraje z eksplozją demograficzną nie są
                                                  ostoją zdrowia i czystych miast). Woda i powietrze są czyste tam, np. w UE,
                                                  gdzie państwa - narzuciły rygorystyczne przepisy i karzą za ich łamanie.

                                                  ...tu bym mial watpliwosci,

                                                  zylem w EU i USA - czystosc wody i powietrza jest porownywalna, tu i tam sa
                                                  rejony bardziej i mniej czyste - ale wygodniej i lepiej sie zyje tu, bez zadnej
                                                  watpliwosci, obiektywnie,

                                                  w Europie ludzie strasznie poswiecaja swoj komfort i jakosc zycia, np. jezdzac
                                                  malutkimi samochodami (przepisy, podatki), z samego tego powodu ginie rocznie
                                                  niepotrzebnie tysiace ludzi - wszystko po to zeby zaoszczedzic troche pieniedzy
                                                  i przypodobac sie zwariowanym politykom,

                                                  domy, sklepy, hotele, w EU rowniez sa mniejsze = mniejszy komfort,

                                                  wogole cala sfera serwisowa jest na nizszym poziomie - wszystko przez panstwowe
                                                  regulacje - a efekt jest mizerny - nizszy poziom zycia przy podobnej czystosci
                                                  wody i powietrza do USA,

                                                  i po co im to?

                                                  ja mam na to odpowiedz...ale innym razem...to jest bardziej filozoficzny
                                                  problem,


                                                  - Wcześniej (a w Trzecim Swiecie do dziś) kapitaliści smrodzili i zatruwali
                                                  wody,
                                                  bo chcieli zysków, a nie komfortu ludności.

                                                  ...od kiedy to kraje III swiata sa kapitalistyczne?

                                                  na wolnym rynku gdy cala wlasnosc jest w rekach prywatnych nie istnieje problem
                                                  czystosci - dzieki chytrosci kazdy chce jak najwyzszej jakosci swoich towarow i
                                                  uslug (greed),

                                                  im dalej dany kraj (w tym III swiat) jest oddalony od tej zasady wolno-
                                                  rynkowej, tym albo gorsze warunki zycia, albo brudna woda i powietrze,

                                                  albo czesto jedno i drugie, jak w III swiecie,


                                                  - Polecam Google Earth. Widać jak rozpełzły się po całych Stanach te
                                                  niekończące
                                                  sie suburbia... A resztę terenów poza pustyniami i górami zajmują głównie
                                                  farmy. Dużo ludzkości by się tam już nie wcisnęło. Może ze dwa razy tyle co
                                                  teraz (jeśli rolnictwo by jeszcze wydoliło).

                                                  ...tereny suburbia to ogromne polacie parkow i nie zabudowanych miejsc, w
                                                  Europie "zieloni" by znowu rozpaczali nad rozrzutnoscia tutejszej zabudowy i
                                                  zbyt wysoka jakoscia zycia 'kosztem' przyrody - bo te tereny zielone sa b.
                                                  rozroszone, nie w jednym kawalku,

                                                  pustynia jest rowniez mozliwa do zaludnienia (Las Vegas), rowniez farmy,
                                                  pamietaj, ze te dane mowily o teoretycznym zaludnieniu terenow (wszystkich) nie
                                                  zabudowanych - ponad 96% USA jest NIE zabudowane!

                                                  • Gość: Karol Sabath Re: EKSPLOZJA POPULACJI W 2 POLOWIE XX WIEKU. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.05, 21:03
                                                    > ...a energii mamy nieskonczona ilosc, nawet z faszystowska polityka arabskich
                                                    > kacykow i krotkowzrocznoscia zachodnich rzadow, cena energii jest relatywnie
                                                    > niska - szczegolnie tu w USA,
                                                    Dream on...

                                                    > im dalej dany kraj jest oddalony od tej zasady wolno rynkowej, tym albo
                                                    > gorsze warunki zycia, albo brudna woda i powietrze,

                                                    A najlepsze warunki życia i czyste powietrze były w ultrawolnorynkowych
                                                    regionach przemysłowych kolebki kapitalizmu - Anglii w czasach opisywanych
                                                    przez Dickensa albo w innych enklawach rewolucji przemysłowej... Marksizm
                                                    wylągł się na fali zachwytu mas robotniczych rosnącym komfortem życia...
                                                    Daj spokój. Wystarczy, że muszę tu wyważać otwarte drzwi tłumacząc
                                                    fundamentalistom chrześcijańskim abecadło nauk przyrodniczych, żebym musiał
                                                    jeszcze na drugim froncie polemizować z takim utopijnym doktrynalnym
                                                    ultralibertarianizmem. Przepraszam, nie mogę się angażować w ten subwątek z
                                                    braku mocy przerobowych - mam też furę innych spraw. Zostawiam tę polemikę
                                                    ekonomistom, ekologom, filozofom, kto chce... Pozdrawiam.
                                                  • Gość: kapitalizm Re: EKSPLOZJA POPULACJI W 2 POLOWIE XX WIEKU. IP: *.oc.oc.cox.net 22.09.05, 23:13
                                                    > ...a energii mamy nieskonczona ilosc, nawet z faszystowska polityka arabskich
                                                    > kacykow i krotkowzrocznoscia zachodnich rzadow, cena energii jest relatywnie
                                                    > niska - szczegolnie tu w USA,
                                                    Dream on...

                                                    ...porownaj ceny USA/EU....to nie dream, wierz mi,

                                                    > im dalej dany kraj jest oddalony od tej zasady wolno rynkowej, tym albo
                                                    > gorsze warunki zycia, albo brudna woda i powietrze,

                                                    A najlepsze warunki życia i czyste powietrze były w ultrawolnorynkowych
                                                    regionach przemysłowych kolebki kapitalizmu - Anglii w czasach opisywanych
                                                    przez Dickensa albo w innych enklawach rewolucji przemysłowej... Marksizm
                                                    wylągł się na fali zachwytu mas robotniczych rosnącym komfortem życia...
                                                    Daj spokój. Wystarczy, że muszę tu wyważać otwarte drzwi tłumacząc
                                                    fundamentalistom chrześcijańskim abecadło nauk przyrodniczych, żebym musiał
                                                    jeszcze na drugim froncie polemizować z takim utopijnym doktrynalnym
                                                    ultralibertarianizmem. Przepraszam, nie mogę się angażować w ten subwątek z
                                                    braku mocy przerobowych - mam też furę innych spraw. Zostawiam tę polemikę
                                                    ekonomistom, ekologom, filozofom, kto chce... Pozdrawiam.

                                                    ...jak zwykle w tym temacie masz b. pobiezna i iscie Dickensowa wiedze,

                                                    bardzo krotko:

                                                    powstanie pierwszych zakladow przemyslowych bylo ratunkiem dla wyczerpanych
                                                    praca na roli wiesniakow, doslownie miliony umierajacych na wsiach walilo do
                                                    miast w poszukiwaniu lepszych, a nie gorzych warunkow zycia,

                                                    tak samo zreszta robia dzis walac do "wyzyskujacych" kapitalistow, kiedy tylko
                                                    ktorys odwazy sie zaryzykowac i otworzyc tam swa fabryke,

                                                    pamietaj, ze ludzie zawsze glosuja nogami - w XIXw. rowniez, i nie ogladajac
                                                    sie na swych marksistowskich 'zbawicieli' tak oni wtedy, jak i dzis
                                                    wybieraja "wyzyskiwacza" kapitaliste nad bajki Marksa, Rozy-Luxemburg, Dickensa
                                                    czy innych cynikow,

                                                    wydawalo mie sie, ze ty jestes logicznie myslacym czlowiekiem (nie wierzacym
                                                    latwo w cuda) - a tu taki Dickens!

                                                    pomysl logicznie, dlaczego ludzie wybieraliby prace po 12 godzin w nie
                                                    komfortowych warunkach?
                                                  • maksimum Re: EKSPLOZJA POPULACJI W 2 POLOWIE XX WIEKU. 23.09.05, 05:01

                                                    > powstanie pierwszych zakladow przemyslowych bylo ratunkiem dla wyczerpanych
                                                    > praca na roli wiesniakow, doslownie miliony umierajacych na wsiach walilo do
                                                    > miast w poszukiwaniu lepszych, a nie gorzych warunkow zycia,

                                                    I tak wlasnie dzieje sie teraz w Chinach.

                                                    > tak samo zreszta robia dzis walac do "wyzyskujacych" kapitalistow, kiedy
                                                    >tylko ktorys odwazy sie zaryzykowac i otworzyc tam swa fabryke,

                                                    Chiny otworzyly sie na kapitalizm duuuuuuzo lepiejniz Rosja i wyniki maja duzo
                                                    lepsze.

                                                    > pomysl logicznie, dlaczego ludzie wybieraliby prace po 12 godzin w nie
                                                    > komfortowych warunkach?

                                                    Bo na wsi chinskiej pracuja po 16 godzin na dobe i maja z tego mniej.
                                                    EUropa wywalczyla sobie 8 godz dzien pracy i wstretni kapitalisci porzucaja
                                                    wygodnych i inteligentnych na rzecz zaangazowanych i pracowitych.
                                                    Symulacje wykazaly,ze wszystko co jest produkowane na swiecie moze byc
                                                    produkowane w samych Chinach.
                                                    Pod wzgledem komputerow,telewizorow czy tel komorkowych juz sie wysuneli na
                                                    pierwsze miejsce.
                                                    O butach i tekstyliach nie bede nawet wspominal.
                                                  • Gość: Karol Sabath Re: EKSPLOZJA POPULACJI W 2 POLOWIE XX WIEKU. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.05, 06:44
                                                    > Symulacje wykazaly,ze wszystko co jest produkowane na swiecie moze byc
                                                    > produkowane w samych Chinach.
                                                    No właśnie, a skoro tak, to po co intensywnie rodzić następne ręce do pracy w
                                                    reszcie świata? Więszość miejsc pracy jest zatem "socjalna"...
                                                    Oj, miałem już zostawić ten wątek ekonomistom i ekologom, ale nie mogłem się
                                                    oprzeć... ;-)
                                                  • maksimum Re: EKSPLOZJA POPULACJI W 2 POLOWIE XX WIEKU. 23.09.05, 15:12
                                                    Gość portalu: Karol Sabath napisał(a):

                                                    > > Symulacje wykazaly,ze wszystko co jest produkowane na swiecie moze byc
                                                    > > produkowane w samych Chinach.
                                                    > No właśnie, a skoro tak, to po co intensywnie rodzić następne ręce do pracy w
                                                    > reszcie świata?

                                                    Pisalem juz o tym wczesniej ,ale zostalem zbagatelizowany.
                                                    Przyrost naturalny wymusza wzrost gospodarczy.Mlode pokolenie ma inne poglady
                                                    na stary swiat i widzi inne rozwiazania.
                                                    Kazdy z nas ma swoje ograniczone mozliwosci i jesli tylko skoncentrujemy sie na
                                                    utrzymaniu tego co osiagnelismy,to zaczniemy sie cofac.
                                                    Ja przeroslem swojego ojca i robie wszystko by moj syn przerosl mnie.
                                                    Najbardziej zdumiewa mnie moja corka,ktora przerasta wszystkich o glowe nawet w
                                                    klasie dla specjalnie uzdolnionych w ktorej jest.

                                                    > Więszość miejsc pracy jest zatem "socjalna"...

                                                    Zycie,to ma byc walka o przetrwanie i wtedy daje ono duzo satysfakcji,bo gdy ma
                                                    sie wszystko "zabezpieczone" przez panstwo,to musi sie to skonczyc stagnacja
                                                    umyslowa,a w nastepstwie tego ekonomiczna.

                                                    > Oj, miałem już zostawić ten wątek ekonomistom i ekologom, ale nie mogłem się
                                                    > oprzeć... ;-)

                                                    Ekonomia jest o tyle ciekawa,ze musisz brac pod uwage psychike czlowieka niemal
                                                    w kazdej decyzji.
                                                    USA prowadza gospodarke popytowa,ktorej glowna rola jest pobudzic ludzi do
                                                    konsumowania wiecej.Wiecej w tym przypadku znaczy rowniez lepiej.
                                                    Pobudzenie oczywiscie musi byc umyslowe,bo jak wiadomo swiadomosc ksztaltuje
                                                    byt.
                                              • Gość: Karol Sabath Re: EKSPLOZJA POPULACJI W 2 POLOWIE XX WIEKU. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.05, 08:07
                                                > powiedz mi czy ty jestes ateista?

                                                W zasadzie agnostyk (z katolickim backgroundem), ale na potrzeby niniejszej
                                                dyskusji mogę robić za ateistę (chociaż zastrzegam, że jednoznaczne
                                                udowodnienie nieistnienia jakiegokolwiek Boga uważam za niewykonalne z przyczyn
                                                zasadniczych - metodologiczno-filozoficznych; zawsze można tak zredefiniować
                                                Boga, żeby nie dało się go obalić - np. niektórzy mówią, że "Bóg jest tak
                                                subtelny, że żeby uszanować wolną wolę człowieka nie przejawia się w sposób
                                                jednoznacznie uchwytny, bo to by zniewalało do wiary, a Bóg chce wolnego wyboru
                                                wyznawców" - tyle, że oczywiście to stoi w sprzeczności z Bogiem Starego
                                                Testamentu, gdzie Bóg domagał się twardo tylu a tylu ofiar z wołów itp.
                                                (zupełnie jak konkurencja), a jak nie, to zsyłał potop albo Jozuego z
                                                bogobojnymi żołdakami, wyrzynającymi niesłusznie praktykujących.

                                                > jaki jest twoj stosunek do zjawisk 'nadprzyrodzonych'?

                                                Generalnie sceptyczny. Jeśli coś jest sprzeczne z prawami fizyki, to nie
                                                przyjmuję opowieści o tym na słowo. Domagam się testowalnych świadectw
                                                empirycznych, bo dotychczasowe zjawiska nadprzyrodzone/paranormalne zawsze
                                                okazywały się oszustwami albo nadinterpretacjami świadków.
                                                • maksimum Re: EKSPLOZJA POPULACJI W 2 POLOWIE XX WIEKU. 21.09.05, 15:14
                                                  Gość portalu: Karol Sabath napisał(a):

                                                  > > powiedz mi czy ty jestes ateista?
                                                  >
                                                  > W zasadzie agnostyk (z katolickim backgroundem), ale na potrzeby niniejszej
                                                  > dyskusji mogę robić za ateistę (chociaż zastrzegam, że jednoznaczne
                                                  > udowodnienie nieistnienia jakiegokolwiek Boga uważam za niewykonalne z
                                                  przyczyn
                                                  > zasadniczych - metodologiczno-filozoficznych; zawsze można tak zredefiniować
                                                  > Boga, żeby nie dało się go obalić - np. niektórzy mówią, że "Bóg jest tak
                                                  > subtelny, że żeby uszanować wolną wolę człowieka nie przejawia się w sposób
                                                  > jednoznacznie uchwytny, bo to by zniewalało do wiary, a Bóg chce wolnego
                                                  >wyboru wyznawców"

                                                  Czyli cos na wzor ewolucji w religii chrzescijanskiej.
                                                  Bog utozszamia to,czym nie jestesmy a do czego dazymy,czyli w Twoim wypadku
                                                  wiedza absolutna.
                                                  Mnie nudzi chodzenie do kosciola,bo ksiadz jest nudny jak flaki w oleju.
                                                  Gdy bylem w kosciele irlandzkim w Milford Pa. to ksiadz byl bardzo dobry i
                                                  pobyt w takim kosciele,to wieksze przezycie niz wyprawa do kina czy teatru.

                                                  >- tyle, że oczywiście to stoi w sprzeczności z Bogiem Starego
                                                  > Testamentu, gdzie Bóg domagał się twardo tylu a tylu ofiar z wołów itp.
                                                  > (zupełnie jak konkurencja), a jak nie, to zsyłał potop albo Jozuego z
                                                  > bogobojnymi żołdakami, wyrzynającymi niesłusznie praktykujących.

                                                  Religia jest dostosowana do swiadomosci czlowieka wlasnie w takim okresie w
                                                  jakim on zyje,czyli dawanie za przyklad tego co mialo miejsce(bylo opisywane)
                                                  tysiace lat temu nie ma sensu.
                                                  W zwiazku z tym,ze w Polsce nie bylo Konfucjusza,trzeba poslugiwac sie religia
                                                  by uczyc etyki.
                                                  • arcykr Nuda na uczcie miłości 23.09.05, 18:01
                                                    maksimum napisał:

                                                    > Gdy bylem w kosciele irlandzkim w Milford Pa. to ksiadz byl bardzo dobry i
                                                    > pobyt w takim kosciele,to wieksze przezycie niz wyprawa do kina czy teatru.
                                                    Co ten ksiądz tekiego ciekawego robił?
                                                    Polecam przeczytac tę książkę:
                                                    www.mateusz.pl/ksiazki/pdzsims/
                                                    Ja przy niej płakałem.
                                                  • maksimum Re: Nuda na uczcie miłości 23.09.05, 18:52
                                                    arcykr napisał:

                                                    > maksimum napisał:
                                                    >
                                                    > > Gdy bylem w kosciele irlandzkim w Milford Pa. to ksiadz byl bardzo dobry
                                                    > i pobyt w takim kosciele,to wieksze przezycie niz wyprawa do kina czy teatru.

                                                    > Co ten ksiądz tekiego ciekawego robił?
                                                    > Polecam przeczytac tę książkę:
                                                    > www.mateusz.pl/ksiazki/pdzsims/
                                                    > Ja przy niej płakałem.

                                                    Po pierwsze w kosciolach katolickich w USA(poza polskim) jest spowiedz
                                                    powszechna i w kosciolach NIE MA KONFESJONALOW.
                                                    W NYC w tym polskim kosciele gdzie chrzcilem swoje dzieci tez jest spowiedz
                                                    powszechna,czyli nie spowiadasz sie przed ksiedzem.
                                                    Po drugie,kosciol zyje z datkow wiernych,wiec jak ksiadz umie zaciekawic
                                                    wiernych swoimi kazaniami,to dostaje na tace wiecej.
                                                  • arcykr Re: Nuda na uczcie miłości 24.09.05, 09:08
                                                    maksimum napisał:

                                                    > Po pierwsze w kosciolach katolickich w USA(poza polskim) jest spowiedz
                                                    > powszechna i w kosciolach NIE MA KONFESJONALOW.
                                                    > W NYC w tym polskim kosciele gdzie chrzcilem swoje dzieci tez jest spowiedz
                                                    > powszechna,czyli nie spowiadasz sie przed ksiedzem.
                                                    To źle.

                                                    > Po drugie,kosciol zyje z datkow wiernych,wiec jak ksiadz umie zaciekawic
                                                    > wiernych swoimi kazaniami,to dostaje na tace wiecej.
                                                    Kazania nie są najważniejsze.
                                                  • maksimum Re: Nuda na uczcie miłości- SPOWIEDZ 24.09.05, 16:39
                                                    arcykr napisał:

                                                    > maksimum napisał:
                                                    >
                                                    > > Po pierwsze w kosciolach katolickich w USA(poza polskim) jest spowiedz
                                                    > > powszechna i w kosciolach NIE MA KONFESJONALOW.
                                                    > > W NYC w tym polskim kosciele gdzie chrzcilem swoje dzieci tez jest spowie
                                                    > dz powszechna,czyli nie spowiadasz sie przed ksiedzem.
                                                    > To źle.

                                                    Chcialbys sie nasluchac:
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=30&w=2448626&a=5825975
                                                    > > Po drugie,kosciol zyje z datkow wiernych,wiec jak ksiadz umie zaciekawic
                                                    > > wiernych swoimi kazaniami,to dostaje na tace wiecej.
                                                    > Kazania nie są najważniejsze.

                                                    To moze to:
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=30&w=2448626&a=5802807
                                                  • arcykr Re: Nuda na uczcie miłości- SPOWIEDZ 25.09.05, 12:07
                                                    "Dla czystego wszystko jest czyste."
                                  • Gość: MaDeR Re: EKSPLOZJA POPULACJI W 2 POLOWIE XX WIEKU. IP: *.ima.pl 20.09.05, 11:36
                                    Taaa. A indianie wierzyli w wielkie stada bizonów, które wychodziły spod ziemi.
                                    Widzę, że pewne, wyjątkowo kretyńskie memy są zaraźliwe.

                                    Cytacik specjalnie dla ciebie z jednej z najlepszych gier wszechczasów (punkt
                                    dla tego, który zorientuje się, co to za gra), tłumaczenie własne:

                                    Zasoby na planecie istnieją, by je konsumować. I zostaną one skonsumowane, jeśli
                                    nie przez naszą generację, to w przyszłości. Jakie prawo zapomnianej przyszłości
                                    zabroni nam naszego dziedzictwa? Żadne, powiadam! Weźmy to, co nasze, zjedzmy i
                                    napełnijmy się.
                                    CEO Nwabudike Morgan, "Etyka chciwości"
                                    • Gość: kapitalizm Re: EKSPLOZJA POPULACJI W 2 POLOWIE XX WIEKU. IP: *.oc.oc.cox.net 21.09.05, 07:38
                                      www.oism.org/pproject/s33p36.htm
                                      • Gość: Karol Sabath Re: EKSPLOZJA POPULACJI W 2 POLOWIE XX WIEKU. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.05, 08:25
                                        Gość portalu: kapitalizm napisał(a):
                                        > www.oism.org/pproject/s33p36.htm
                                        Bardzo optymistyczne. CO2 świetnie robi na porost drzew, a żadnego wzrostu
                                        temperatury nie ma... Ale to jest temat nie do "Swiadomości a ewolucji", lecz
                                        do wątków
                                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=29195270 i
                                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=29095743&v=2&s=0
                                        Z zacytowanego artykułu polecam zwłaszcza Fig. 16 (a propos Katriny)...
                                        Swoją drogą, zabrakło mi Acknowledgemnts (kto finansował ten artykuł).
                                      • Gość: MaDeR Re: EKSPLOZJA POPULACJI W 2 POLOWIE XX WIEKU. IP: *.ima.pl 22.09.05, 13:37
                                        > capmag.com/article.asp?ID=2561
                                        > www.oism.org/pproject/s33p36.htm

                                        "If the U.S. government establishes freedom in the energy industry by removing
                                        environmental restrictions"

                                        No nie mówiłem? Filozofia starego, dobrego Nwabudike Morgana z cytatu (nie bez
                                        powodu nosi to tytuł "Etyka CHCIWOŚCI"). Nasr.., zanieczyścić, zasyfić i się
                                        napchać. Polityka samobójcza, choć na krótka metę zyskowna.
                                    • Gość: kapitalizm Re: EKSPLOZJA POPULACJI W 2 POLOWIE XX WIEKU. IP: *.oc.oc.cox.net 21.09.05, 08:01
                                      capmag.com/article.asp?ID=2561
                                      • Gość: Karol Sabath Re: EKSPLOZJA POPULACJI W 2 POLOWIE XX WIEKU. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.05, 08:31
                                        Gość portalu: kapitalizm napisał(a):
                                        > capmag.com/article.asp?ID=2561

                                        A, to tu się doładowujesz ideologicznie? :-) No cóż, gdyby nie źli ochroniarze
                                        przyrody, którzy marudzą na wydobycie ropy i gazu na terenach chronionych
                                        Alaski (bo ropa się wyjątkowo wolno rozkłada w chłodzie, i skażenia mają tam
                                        dramatyczne skutki - nie mówiąc o ryzyku podczas transportu - pamiętasz ten
                                        tankowiec, co zapaskudził wybrzeża Alaski?), firmy naftowe mogłyby zarobić
                                        jeszcze więcej. I w ogóle, gdyby zieloni nie przeszkadzali, byłoby super
                                        (amerykańskie elektrownie atomowe są bezawaryjne - może oprócz Three Mile
                                        Island... - elektorwnie węglowe nie przyczyniają się do tworzenia
                                        zanieczyszczeń...). Jednym słowem - cały "kapitalizm" w oryginalnej wersji
                                        językowej... :-)
                                        • kapitalizm Re: EKSPLOZJA POPULACJI W 2 POLOWIE XX WIEKU. 22.09.05, 17:20
                                          Gość portalu: Karol Sabath napisał(a):

                                          > Gość portalu: kapitalizm napisał(a):
                                          > > capmag.com/article.asp?ID=2561
                                          >
                                          > A, to tu się doładowujesz ideologicznie? :-)

                                          ...i pomyslec, ze mam naukowe zaplecze w tym co mowie - poczytaj moze cos z
                                          filozofii Obiektywizmu Ayn Rand - ja mam to szczescie, ze ich Instytut jest w
                                          moim sasiedztwie, ale ty mozesz duzo znalezc w sieci,

                                          pytalem kiedys czy jestes ateista - ja jako Objektywista oczywiscie nie wierze
                                          w cuda i sily nadprzyrodzone,

                                          po przeczytaniu paru twoich wypowiedzi na temat Boga, myslalem, ze moze jestes
                                          tez racjonalista nie tylko w tych sprawach, ale i w tematyce ekonomii i
                                          polityki,

                                          a moze masz jakies watpliwosci - ja jestem otwarty na kazdy racjonalny (nie
                                          emocjonalny) argument,

                                          - No cóż, gdyby nie źli ochroniarze
                                          > przyrody, którzy marudzą na wydobycie ropy i gazu na terenach chronionych
                                          > Alaski


                                          ...chronionych dla kogo?

                                          przeciez tam nikt nie mieszka, ani nie jezdzi na wakacje,

                                          -(bo ropa się wyjątkowo wolno rozkłada w chłodzie, i skażenia mają tam
                                          > dramatyczne skutki - nie mówiąc o ryzyku podczas transportu - pamiętasz ten
                                          > tankowiec, co zapaskudził wybrzeża Alaski?), firmy naftowe mogłyby zarobić
                                          > jeszcze więcej.

                                          ...a my konsumenci razem z nimi bysmy zarobili jeszcze wiecej, bo pamietaj, ze
                                          na rynku jak jakas firma zarabia duzo pieniedzy, to oznacza, ze z drugiej
                                          strony transakcji jest duza ilosc klientow potrzebujacych ten ich produkt - to
                                          sie nazywa wzbogacanie wszystkich ludzi - tak powstaje dochod narodowy - czyli
                                          bogactwo,

                                          ryzyko podczas transportu.... powiadasz?
                                          widze, ze masz uraz do ryzyka...dobrze, ze nie sluchano kiedys takich
                                          wystraszonych glosow - do dzis dalej zylibysmy w jaskiniach,

                                          rozpalanie pierwszego ognia tez bylo ryzykowne - ale nie posluchano twojego
                                          glosu.....tylko dlaczego dzis powietrze jest czysciejsze niz przed
                                          laty?...hmmm...


                                          - I w ogóle, gdyby zieloni nie przeszkadzali, byłoby super
                                          > (amerykańskie elektrownie atomowe są bezawaryjne - może oprócz Three Mile
                                          > Island... - elektorwnie węglowe nie przyczyniają się do tworzenia
                                          > zanieczyszczeń...). Jednym słowem - cały "kapitalizm" w oryginalnej wersji
                                          > językowej... :-)

                                          ...nie ma zycia bez ryzyka, wszystko co robimy niesie ryzyko - od tego jest
                                          kapitalistyczna technologia, by to ryzyko minimalizowac i szybko usuwac,


                                          poza tym, czlowiek zyje z przeksztalcania przyrody na swoje potrzeby - a nie
                                          odwrotnie,

                                          przyroda nie ma zadnej wartosci sama dla siebie - ma wartosc tylko w
                                          odniesieniu do nas, ludzi - na tyle na ile my mozemy z niej skorzystac - nic
                                          wiecej,

                                          nie ma wartosci bez wartosciujacego, czyz nie tak logika mowi?
                                          • Gość: Karol Sabath Re: EKSPLOZJA POPULACJI W 2 POLOWIE XX WIEKU. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.05, 20:46
                                            > ...i pomyslec, ze mam naukowe zaplecze w tym co mowie - poczytaj moze cos z
                                            > filozofii Obiektywizmu Ayn Rand - ja mam to szczescie, ze ich Instytut jest w
                                            > moim sasiedztwie, ale ty mozesz duzo znalezc w sieci,

                                            Niestety, nasze pojęcie naukowości, racjonalności itp. nieco się różnią.
                                            Podejrzewałem, że Twój parareligijny stosunek do wszechmocnego wolnorynkowego
                                            kapitalizmu zawiera nutkę "kult", czy sekciarstwa... Przywołanie śp. Alisy
                                            Zinowiewnej Rosenbaum (Ayn Rand) trochę mi wyjaśniło, skąd ten rys "wolnego
                                            rynku jako zastępczego Boga". Polecam
                                            world.std.com/~mhuben/critobj.html
                                            > przyroda nie ma zadnej wartosci sama dla siebie - ma wartosc tylko w
                                            > odniesieniu do nas, ludzi - na tyle na ile my mozemy z niej skorzystac - nic
                                            > wiecej, nie ma wartosci bez wartosciujacego, czyz nie tak logika mowi?
                                            Ayn Rand ubiegł w takim myśleniu Miś o Bardzo Małym Rozumku, który jeszcze w
                                            latach międzywojennych w zręcznym rozumowaniu doszedł do wniosku "jedyny powód
                                            bycia pszczołą to ten, żeby robić miód, a jedyny powód robienia miodu, to ten,
                                            żebym JA go jadł"...
                                            • Gość: kapitalizm Re: EKSPLOZJA POPULACJI W 2 POLOWIE XX WIEKU. IP: *.oc.oc.cox.net 22.09.05, 23:26
                                              Niestety, nasze pojęcie naukowości, racjonalności itp. nieco się różnią.
                                              Podejrzewałem, że Twój parareligijny stosunek do wszechmocnego wolnorynkowego
                                              kapitalizmu zawiera nutkę "kult", czy sekciarstwa... Przywołanie śp. Alisy
                                              Zinowiewnej Rosenbaum (Ayn Rand) trochę mi wyjaśniło, skąd ten rys "wolnego
                                              rynku jako zastępczego Boga". Polecam
                                              world.std.com/~mhuben/critobj.html
                                              > przyroda nie ma zadnej wartosci sama dla siebie - ma wartosc tylko w
                                              > odniesieniu do nas, ludzi - na tyle na ile my mozemy z niej skorzystac - nic
                                              > wiecej, nie ma wartosci bez wartosciujacego, czyz nie tak logika mowi?
                                              Ayn Rand ubiegł w takim myśleniu Miś o Bardzo Małym Rozumku, który jeszcze w
                                              latach międzywojennych w zręcznym rozumowaniu doszedł do wniosku "jedyny powód
                                              bycia pszczołą to ten, żeby robić miód, a jedyny powód robienia miodu, to ten,
                                              żebym JA go jadł"...

                                              ...wszystkie te zarzuty przerabialem przed laty, zaden nie przetrwal kryterium
                                              Arystelesowskiej logiki,

                                              wymien z ktora krytyka sie zgadzasz, podyskutujemy, sam sie usmiejesz z
                                              niektorych ich argumentow,

                                              pamietaj, ze tu w USA jest wiele 'powaznych' krytyk idei Kopernika, 'naukowych'
                                              wywodow o plaskosci Ziemi, profesorow zaprzeczajacym istnieniu Holokaustu, itp.

                                              niestety ty sam musisz uzyc swojego krytycznego myslenia i jesli bedziesz
                                              surowo stosowal zasady logiki, mozesz latwo ta sieczke przesiac,

                                              ja jestem otwarty na krytyke, rowniez samej filozofii Objektywizmu - nic dla
                                              mnie nie jest swietoscia - oprocz rozumowego postepowania i logicznego myslenia,

                                              prosze podaj konkrety, ktore uwazasz sa z tym sprzeczne - chetnie poslucham,
                                              pomysle i odpowiem,

                                              Ready?
                                              • Gość: kapitalizm Re: EKSPLOZJA POPULACJI W 2 POLOWIE XX WIEKU. IP: *.oc.oc.cox.net 23.09.05, 07:50

                                                - Niestety, nasze pojęcie naukowości, racjonalności itp. nieco się różnią.

                                                ...ale radziles sobie niczego w dyskusji z "Vacia", wiec myslalem, ze i na inne
                                                tematy tez bedziesz mial racjonalne poglady...,


                                                czy wiesz, ze tylko Biblia bije A. Rand pod wzgledem nakladow i czytelnosci w
                                                USA!

                                                pomimo, ze byla ateistka, a to przysporzylo jej wielu wrogow - w USA bycie
                                                ateista to samobojstwo - szczegolnie teraz pod rzadami neoconow,

                                                jestem przekonany, ze jak poznasz filozofie Objektywizmu, to bedzie ci ona
                                                bliska - wkoncu w cuda JUZ nie wierzysz,

                                                nie bede wiecej szorstki i pouczajacy, podobno to nasza Randzistow wada,

                                                zajrzyj do naszej dyskusji z Vacia:

                                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=25173750&a=25705583
                                                nie musisz spieszyc sie z odpowiedzia - wiem, ze kazdy z nas ma swoje
                                                zobowiazania i malo czasu - ja i tak tu wciaz zagladam, jest tyle roboty do
                                                zrobienia,

                                                pzdr.
                                                • maksimum Re: EKSPLOZJA POPULACJI W 2 POLOWIE XX WIEKU. 23.09.05, 15:19
                                                  Gość portalu: kapitalizm napisał(a):

                                                  >
                                                  > - Niestety, nasze pojęcie naukowości, racjonalności itp. nieco się różnią.
                                                  >
                                                  > ...ale radziles sobie niczego w dyskusji z "Vacia", wiec myslalem, ze i na
                                                  >inne tematy tez bedziesz mial racjonalne poglady...,

                                                  Karol jest jak najbardziej racjonalny i zupelnie bez powodu sie go czepiasz.
                                                  Poglady ktore on wyznaje sa szczytem pogladow europejskich.On z nimi wyrastal i
                                                  nam je prezentuje.
                                                  Powinienes raczej miec pretensje,do wszelkiego rodzaju naukowcow w EU,ktorzy
                                                  wlasnie taki a nie inny obraz swiata propaguja w Europie.
                                                  Chodzi mnie tutaj o system propagandy stosowany przez administracje EU w
                                                  Brukseli.Oni wydaja kupe pieniedzy,by ludzi trzymac w przekonaniu,ze to co sie
                                                  dzieje w EUropie jest najlepsze i jedyne godne nasladowania na swiecie.
                                                  Gdyby Karol pomieszkal w Stanach kilka lat,jestem pewien ze jego poglady by
                                                  ewoluowaly w strone tych popularnych w USA.
      • Gość: raptus Re: Np. rozwój dziecka, to świadomość z niczego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.05, 02:48
        Bóg, Świadomość albo Zagłada.
        Tak wygląda podsumowanie dotychczasowych wypowiedzi.

        Bóg i Zagłada - są już dobrze zdefiniowane

        Brakuje sprecyzowania świadomości:
        - najpierw indywidualna: samoświadomość, dalej świadomość czegoś -
        później św. zbiorowa, społeczna...
        - jakość i/czy ilość - czy świadomość można mierzyć (podobnie jak inteligencję)
        [- sztuczna świadomość - symulacje, komputery itp.]?
        - obróbka - metody (bezpośrednie) zwiększania i/lub poprawiania
        - określenie takiej świadomości, która zagwarantuje uniknięcie zagłady
        (człowiek świetlanej przyszłości)
        • Gość: MACIEJ WYTLUMACZE KAPITALIZM. IP: *.nycmny.east.verizon.net 21.09.05, 02:57
          Sa dwie teorie:
          1-Podazowa-w niej sie lubuja EUropejczycy.BRAK PODAZY TEGO CO LUDZIE CHCA.
          2-Popytowa-czyli wlasciwy kapitalizm ,uprawiany w Stanach.BRAK POPYTU NA DOBRA
          KTORYCH JEST WBROD.

          Karol wspomina o kryzysach i niedoborach,czyli mowi dokladnie to,czego ucza w EU
          i upewniaja ludzi w przekonaniu,ze koniec swiata jest przed nami,tylko
          dokladnie nie wiemy kiedy.
          Teoria podazowa twierdzi,ze kryzysy wynikaja z BRAKU PODAZY TEGO CO LUDZIE CHCA.
          Cena ropy idzie w gore,wiec klapki zapadaja na oczy ludziom,ze bedzie to koniec
          swiata,jaki znamy.
          Jest mnostwo innych zrodel energii poza ropa,ale ropa cieszy sie najwiekszy
          powodzeniem,bo jest w danej chwili najtansza.Gdy ceny ropy pojda w
          gore,zostanie ona zastapiona przez inne zrodla energii,ktorych jest bardzo
          wiele.
          Rynek rzadzi o tym,co jest w danej chwili najbardziej oplacalne.
          Podobnie jest z wycinka lasow w Amazonii.
          Lasow nie wycina sie,zeby wycinac,lecz zeby na ich miejscu posiac soje.
          Lasow ubywa,a soji przybywa i w ten sposob Brazylia przescignela USA w exporcie
          soji.
          Czy z powodu wzrostu cen ropy nastapil kryzys swiatowy?
          Wrecz przeciwnie!
          Swiat nigdy nie rozwijal sie tak szybko jak teraz.
          Wlasnie z powodu tak szybkiego rowoju swiata,ropa tak zdrozala.
          Jakie natomiast jest wytlumaczenie w EU stagnacji europejskiej?
          EUropejczycy swoim obywatelom tlumacza,ze ich stagnacja jest spowodowana
          wysokimi cenami ropy oraz tym ,ze jej rzekomo niedlugo zabraknie i swiat
          pograzy sie w ciemnosciach.Gdyby wysokie ceny ropy mialy zaszkodzic gospdarce
          swiatowej,to zaszkodzilyby takze Chinom,Indii i USA,a do tego jak wiemy nie
          doszlo.No wiec zwalanie swojego niemoctwa na brak surowcow czy ich wysokich cen
          jest wywazaniem otwartych drzwi.
          Czy zwiekszonej liczbie ludnosci zabraknie zywnosci?
          Oczywiscie ,ze nie bo w krajach kapitalistycznych jest nadprodukcja zywnosci
          mimo ze w II polowie XX wieku liczba ludnosci wzrosla z 2,4 mld na 6,4 mld.
          EU w swojej glupocie boi sie zywnosci modyfikowanej genetycznie bez zadnego
          sensownego powodu,mimo ze do jej upraw potrzeba mniej lub zadnych srodkow
          ochrony roslin.
          Teoria popytowa twierdzi,ze kryzysy sa powodowane brakiem popytu,bo podaz
          towarow lub surowcow jest sprawa drugorzedna.
          I tu sie znowu klania filozoficzna teoria,ze swiadomosc ksztaltuje byt i glowna
          rola panstwa jest motywowanie ludzi do poglebiania swojej swiadomosci.
          • Gość: Karol Sabath Re: WYTLUMACZE KAPITALIZM. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.05, 07:37
            > w krajach kapitalistycznych jest nadprodukcja zywnosci
            > mimo ze w II polowie XX wieku liczba ludnosci wzrosla z 2,4 mld na 6,4 mld.

            Ale liczba ludności akurat w tych krajach z nadwyżkami ludności jest w miarę
            stabilna. A w krajach które dodały te parę miliardów ludzi jest często głód, a
            nie nadwyżki żywności.

            Proponuję jednak założyć nowy temat na forum (np. czy kapitalizm znosi wszelkie
            bariery wzrostu zaludnienia? Albo, Czy zasoby Ziemi są nieograniczone? Albo:
            Czy Ziemai mogłaby trwale utrzymać 100 miliardów ludzi w dobrobycie? Czy cały
            świat mógłby mieć gęstość zaludnienia Hongkongu?
            Może taki wątek przyciągnie znawców ekonomii bardziej niż "Swiadomość a
            ewolucja"?
        • maksimum EKSPLOZJA POPULACJI W 2 POLOWIE XX WIEKU. 21.09.05, 04:06
          Gość portalu: Karol Sabath napisał(a):

          > > Problem,ktorego nie rozumieja EUropejczycy polega na tym,ze wzrost liczby
          > > ludnosci WYMUSZA WZROST GOSPODARCZY.
          > Reality check:
          > Czy Chińczycy zaczęli przeżywać wzrost gospodarczy (wyższy od ameykańskiego)
          > kiedy Mao prowadził politykę "intensyfikacji produkcji siły żywej",czy teraz,
          > kiedy mają nakazany model 2+1?

          Powiedzmy sobie szczerze,ze glowny powod rozwoju gospodarczego Chin,to
          wprowadzanie kapitalizmu przez Deng Xiaoping,bo Mao byl zwyklym komunista.
          en.wikipedia.org/wiki/Deng_Xiaoping
          Zmiana rzadow wplynela na wzrost rozwoju gospodarczego,ktory zaczal sie w
          1978,a Mao zmarl w 1976.

          > Czy lawinowy wzrost populacji krajów Trzeciego Świata (a to on głównie
          > odpowiada za wzrostu ludności Ziemi) WYMUSIŁ WZROST GOSPODARCZY tych krajów,
          > czy doporowadził do ich kolapsu i przeeksploatowania zasobów?

          Najwiekszym sukcesem gospodarczym ostatnich lat sa Indie i Brazylia,gdzie
          ludzie rozmnazaja sie bez opamietania.
          W Chinach dla przypomnienia przybywa rocznie 10 mln ludzi,na nieco ponad miliard
          a w USA okolo 3 mln na okolo 300 mln. czyli relacje sa z grubsza zachowane.

          • europitek Re: Eksplozja populacji w 2 polowie XX wieku. 21.09.05, 04:31
            Maksimumie jestes w bledzie piszac, ze w tych krajach ludzie rozmnazaja sie bez
            opamietania. Dane demograficzne tego nie potwierdzaja - wzrost liczby ludnosci
            dokonuje przede wszystkim za sprawa wydluzenia czasu zycia. Wskazniki
            demograficzne pokazuja, iz takie kraje, jak Meksyk, Brazylia i Chiny sa juz w
            fazie wygasania eksplozji demograficznej, choc ze wzgledu na liczebnosc
            populacji przyrost (w liczbach bezwzglednych) jest jeszcze wyraznie widoczny.
            • maksimum Re: Eksplozja populacji w 2 polowie XX wieku. 21.09.05, 04:45
              europitek napisał:

              > Maksimumie jestes w bledzie piszac, ze w tych krajach ludzie rozmnazaja sie
              bez opamietania. Dane demograficzne tego nie potwierdzaja - wzrost liczby
              ludnosci
              > dokonuje przede wszystkim za sprawa wydluzenia czasu zycia. Wskazniki
              > demograficzne pokazuja, iz takie kraje, jak Meksyk, Brazylia i Chiny sa juz w
              > fazie wygasania eksplozji demograficznej, choc ze wzgledu na liczebnosc
              > populacji przyrost (w liczbach bezwzglednych) jest jeszcze wyraznie widoczny.

              Gdzies widzialem tabele,ze przyrost urodzen na swiecie ustabilizowal sie okolo
              1990 roku i teraz jest w stagnacji a pozniej bedzie spadal.
              Wniosek bylby z tego taki,ze wzrost liczby ludnosci dokonuje sie dzieki
              wydluzeniu czasu zycia.
        • maksimum EKSPLOZJA POPULACJI W 2 POLOWIE XX WIEKU. 21.09.05, 04:35
          Gość portalu: Karol Sabath napisał(a):

          > Wciąż żyjemy w epoce żelaza, potrzebujemy też złota, itp. Nie da sie
          >zamieniać dowolnie każdej materii w inną.

          To dlaczego ceny zlota nie rosna i utrzymuja sie na poziomie 450 doll za uncje.
          A juz dosc dawno temu bylo po 700 doll za uncje.

          > Ilość wody, jaka trafia na dane terytorium jest skończona. Im więcej się jej
          > zużywa na nawadnianie pól i dla potrzeb przemysłu, tym mniej jej zostaje do
          > picia. Można stawiać zapory, ale się zamulają i powodują inne negatywne
          skutki.
          > Można nawadniać, ale przy silnym parowaniu pola ulegają zasoleniu. Można
          > oczuszczać wodę, ale to pochłania dużo energii...

          Mozna tez slodka wode uzyskiwac z morskiej i kazdy wiekszy jacht ma to
          urzadzenie.

          > Zauważmy, że najprzyjemniej i najzdrowiej żyje się tam, gdzie przyrost
          > naturalny jest zerowy lub ujemny

          Tam po prostu czas stanal w miejscu i zacznie sie cofac,gdy zubry wyjda na
          ulice.

          > (a kraje z eksplozją demograficzną nie są ostoją zdrowia i czystych miast).

          USA i Chiny przezywaja podobna eksplozje demograficzna i zyje sie tu z roku na
          rok lepiej.

          > Woda i powietrze są czyste tam, np. w UE,
          > gdzie państwa - narzuciły rygorystyczne przepisy i karzą za ich łamanie.

          Powiedzmy sobie szczerze,ze ludzie sobie wybieraja tych,ktorzy nimi rzadza i
          efekty sa zgodne z oczekiwaniami.
          USA postawily na wzrost gospodarczy,a EU na stagnacje gospodarcza i populacyjna.

          > Wcześniej (a w Trzecim Swiecie do dziś) kapitaliści smrodzili i zatruwali
          >wody, bo chcieli zysków, a nie komfortu ludności.

          A w demokracji jeden robol pracujacy w fabryce ma jeden glos jak i
          kapitalista,wiec robole przeglosowali kapitaliste w sprawie czystosci
          srodowiska.


          > sie suburbia... A resztę terenów poza pustyniami i górami zajmują głównie
          > farmy. Dużo ludzkości by się tam już nie wcisnęło. Może ze dwa razy tyle co
          > teraz (jeśli rolnictwo by jeszcze wydoliło).

          Przypominam,3 mln rocznie.Przez 33 lata nastepne 100mln.
          Zageszczenie ludnosci w USA jest KILKAKROTNIE MNIEJSZE niz w Europie Zachodniej.
          • Gość: Karol Sabath Re: EKSPLOZJA POPULACJI W 2 POLOWIE XX WIEKU. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.05, 07:43
            > Mozna tez slodka wode uzyskiwac z morskiej i kazdy wiekszy jacht ma to
            > urzadzenie.
            Ale odsalanie morza na potrzeby całego kraju i dostarczanie tej wody tym
            wszystkim tłumom wymagałoby dodatkowej infrastruktury i zużycia energii.
            Wszystkie takie rozwiązania są coraz bardziej kosztowne - i na dodatek
            uzależniają nas od technologii w sprawach istotnych dla przeżycia. Jeśli cała
            ludność - z powodu zatrucia poziomów wodonośnych wód gruntowych, co już się
            zaczyna (a jest o wiele trudniejsze do odkręcenia niż zatrucie np. rzeki) -
            zdana byłaby na odsalaną wodę morską, to większa awaria systemu oznacza śmierć
            z pragnienia. Można żyć bez prądu, nie oglądając telewizji. Ale bez wody byłoby
            ciężko.
            > USA i Chiny przezywaja podobna eksplozje demograficzna i zyje sie tu z roku
            na
            > rok lepiej.
            Chińczycy mają radykalną politykę rodzinną 2+1.
            • maksimum Re: EKSPLOZJA POPULACJI W 2 POLOWIE XX WIEKU. 21.09.05, 15:55
              Gość portalu: Karol Sabath napisał(a):

              > Ale odsalanie morza na potrzeby całego kraju i dostarczanie tej wody tym
              > wszystkim tłumom wymagałoby dodatkowej infrastruktury i zużycia energii.

              No i spory problem tworzy gora soli,ktora przekracza zapotrzebowanie ludnosci i
              trzeba ja wywozic na ocean.

              > Wszystkie takie rozwiązania są coraz bardziej kosztowne - i na dodatek
              > uzależniają nas od technologii w sprawach istotnych dla przeżycia. Jeśli cała
              > ludność - z powodu zatrucia poziomów wodonośnych wód gruntowych, co już się
              > zaczyna (a jest o wiele trudniejsze do odkręcenia niż zatrucie np. rzeki) -
              > zdana byłaby na odsalaną wodę morską, to większa awaria systemu oznacza
              >śmierć z pragnienia.

              Problem z zatruwaniem rzek byl w krajach uprzemyslowionych w latach 1960tych a
              od tamtego czasu nastepila znaczna poprawa.
              Jeszcze 30 lat temu nad NYC byl smog,a teraz jest czyste niebo.
              Benzyna olowiowa oraz duze wydzieliny spalin powodowaly chmure miedzy wiezowcami
              ktorej nie dalo sie przewietrzyc,a obecne samochody maja zero spalin.

              > Można żyć bez prądu, nie oglądając telewizji.

              Bez TV nie da sie zyc i uwazam to za upadek cywilizacji.Cos musi pobudzac moja
              swiadomosc,a brak komunikacji z innymi wtraca nas do sredniowiecza.

              > Ale bez wody byłoby ciężko.

              Woda w rzekach jest teraz duzo czystsza w krajach uprzemyslowionych niz byla
              kilkadziesiat lat temu.

              > > USA i Chiny przezywaja podobna eksplozje demograficzna i zyje sie tu z ro
              > ku na rok lepiej.
              > Chińczycy mają radykalną politykę rodzinną 2+1.

              Polityka ta jest na papierze,bo znam wielu Chinczykow w USA i rozmawiam z nimi.
              Byla dosc ostra nagonka w biednych rejonach rolniczych na 2+1,ale w miastach i
              ci na wsi,ktorzy mogli sobie materialnie pozwolic na wiecej dzieci,to nikt ich
              nie przesladowal.
              Poza tym polityka 2+1 powodowalaby spadek liczby ludnosci,a w Chinach liczba
              ludnosci caly czas rosnie.
              www.census.gov/cgi-bin/ipc/idbsum.pl?cty=CH
              • Gość: MACIEJ TA KONFRONTACJA ROBI WRAZENIE !! IP: *.nycmny.east.verizon.net 22.09.05, 16:36
                www.time.com/time/covers/0,16641,1101050815,00.html
                Czyli Amerykanie sa zdecydowanie za ewolucja.
                • maksimum SWIADOMOSC A EWOLUCJA-GENETYKA 04.10.05, 14:53
                  Gość portalu: kapitalizm napisał(a):

                  > - ty dalej swoje,
                  >
                  > ....Z tym sie tez nie zgodze,bo sam fakt ze zwierzeta zyja stadnie swiadczy o
                  > tym,ze musza byc sobie na wzajem uzyteczne.
                  >
                  >
                  > - bycie nawzajem uzytecznym (jak w kazdej innej wymianie, np. handlowej) nie
                  > jest altruizmem, tylko dobrze i racjonalnie pojetym egoizmem,

                  Egoizm jest czysto ludzki i dlatego tak sie wyrozniamy wsrod zwierzat.

                  > w przypadku
                  > zwierzat nie maja one wyboru i zawsze dzialaja w celu uzyskania korzysci dla
                  > siebie ("egoistycznie")

                  Zwierzeta dzialajac stadnie ,uznaja swoje miejsce i podporzadkowanie w grupie.
                  Jest samica alfa,beta itd i to samo dotyczy samcow i zwierze w stadzie nie ma
                  prawa wyjsc przed ustalony porzadek.

                  > - natomiast czlowiek, poniewaz jest obdarzony wolna
                  > wola, moze swiadomie wybrac (i czesto wybiera) dzialanie dla siebie nie
                  > korzystne (poswiecajace, altruistyczne),

                  Mowisz o ludziach ulomnych umyslowo.
                  Kazdy wybiera najlepiej dla siebie i swojej rodziny i to samo jest wsrod
                  zwierzat.

                  > ty (i nie tylko ty) mylnie przyjales interpretacje slowa altruizm jako
                  > dzialanie przysparzajace korzysc (natychmiast lub z opoznieniem) osobnikowi
                  > wyswiadczajacemu ten altruistyczny uczynek - i naiwnie sadzisz, ze przeciez
                  > kazdy chce dobrze dla siebie i zawsze bedzie wybieral ta korzystniejsza opcje,

                  Czas najwyzszy na przyklady.
                  Ameryka dlatego wygrala II wojne w Europie,by miec korzysci ze wspolpracy w
                  pokojowej Europie.
                  Czy wprowadzenie demokracji przez USA w Afganistanie i Iraku jest altruistyczne?
                  Dla pokojowego rozwoju USA i swiata wazne jest by zlikwidowac terroryzm,bo to
                  wlasnie wplynie na rozwoj swiata.
                  W wyzwoleniu Afganistanu i Iraku nie bylo altruizmu,choc niektorzy moga tak
                  uwazac.

                  > a zwierzatka tez sa przeciez dobre (dla siebie i innych osobnikow) wiec one
                  > tez, tak jak my ludzie, wybieraja ta lepsza opcje ("altruistyczna"),
                  >
                  > oczywiscie w tym miejscu jak uzywasz slowa "wybieraja" negujesz wlasne
                  > twierdzenie o instynktownosci altruizmu,

                  Powyzszego zdania nie wziales z moich wypowiedzi.
                  Kazde zwierze i czlowiek tez wybiera latwiejsza forme na przezycie.
                  Lew wybiera najslabsza jednostke w stadzie do upolowania,a czlowiek wybiera
                  prace najlatwiejsza do wykonania,ktora przyniesie mu zadowalajace dochody.

                  > uzywajac naszej, ludzkiej terminologii, zwierzeta nie maja wyboru i zawsze
                  > postepuja "racjonalnie" (dla ochrony i kontynuacji wlasnego zycia) - czlowiek
                  > ma wybor, i nie zawsze (a wg, mnie rzadko) postepuje racjonalnie,

                  Czlowiek rowniez zawsze postepuje racjonalnie wg wlasnej oceny sytuacji.
                  Zycie ludzkie jest duzo bardziej skomplikowane niz zwierzece oraz ludzie miedzy
                  soba duzo bardziej roznia sie niz zwierzeta.
                  Nie mozesz wymagac od czlowieka po szkole podstawowej by dokonywal takich
                  samych wyborow jak czlowiek po studiach.Perspektywa myslenia tych ludzi jest
                  zupelnie inna i ten dobrze wyksztalcony wybiega ze swoim mysleniem duzo
                  bardziej w przyszlosc.Prosty czlowiek wybiera proste rozwiazania ,bo nie umie
                  inaczej a nie dlatego ze chce zle dla siebie.

                  > .... Wyboru dokonuje rowniez lew nie rzucajac sie na najsilniesze i
                  >najszybsze osobniki w stadzie lecz na najslabsze.
                  >
                  > - to jest dokladnie sedno twego niezrozumienia zagadnienia wolnej woli i
                  > dokonywania swiadomego wyboru, w odroznieniu od instynktownej reakcji jaka
                  > zwierze sie charakteryzuje (np. polujac na zawsze slabszego osobnika),
                  > czlowiek kierujac sie rozumem moze WYBRAC (i czesto wybiera) nieracjonalne
                  > zachowanie,

                  To tylko zalezy,KTO to zachowanie ocenia.
                  Wg jednych O.J.Simpson byl winny,ale jury go uniewinnilo.

                  > krotko, zwierze nie ma wolnego wyboru i zawsze dziala instynktownie (zgodnie
                  ze swoja natura) - czlowiek ma wolna wole i dlatego moze WYBRAC dzialanie
                  > przeciwne jego naturze,

                  Mowiac krotko znowu sie mylisz,bo zwierze w stadzie jest podporzadkowane
                  przywodcy stada i musi dzialac stadnie nawet jak nie jest to dzialanie dla
                  niego najlepsze.

                  > dla przypomnienia definicja instynktu = "wrodzona zdolnosc wykonywania
                  pewnych,
                  > skomplikowanych, nie wyuczonych czynnosci, swoistych dla danego gatunku i
                  > waznych dla przetrwania w srodowisku zarowno osobnika, jak calego gatunku" -
                  > Slownik Wyrazow Obcych PWN,

                  Masz chyba wyraznie napisane na koncu zdania:"jak calego gatunku" co dowodzi
                  tego co powyzej napisalem,ze instynkt jest altruistyczny w grupie.

                  > czlowiek, aby przetrwac musi sie NAUCZYC wszystkich czynnosci
                  przystosowujacych
                  > go do zycia, czy to na pustyni, czy na biegunie, w dzungli, w miescie, czy na
                  > tych twoich "wakacjach w przyrodzie",

                  Problem polega na tym,czy nauczy sie sam,czy tez zostanie nauczony przez kogos.
                  Bo jesli nauczy sie sam,tzn ze ma instynkty samozachowawcze.

                  > jesli dalej nie zrozumiales, to ja sie poddaje!

                  Moze bys zaczal przyklady podawac,bo dyskusja staje sie encyklopedyczna?
                  • Gość: kapitalizm Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA-GENETYKA IP: *.oc.oc.cox.net 11.10.05, 06:22
                    ....sorry, ale nie zauwazylem twojej odpowiedzi,

                    nie wiem czy jeszcze jestes zainteresowany, daj znac,



                    - Mowiac krotko znowu sie mylisz,bo zwierze w stadzie jest podporzadkowane
                    przywodcy stada i musi dzialac stadnie nawet jak nie jest to dzialanie dla
                    niego najlepsze.

                    ...dowod na moje twierdzenie, ze zwierze NIE wybiera, tylko reaguje
                    instynktownie....a w stadzie, to akurat jest dla niego najkorzystniej,


                    > dla przypomnienia definicja instynktu = "wrodzona zdolnosc wykonywania
                    pewnych,
                    > skomplikowanych, nie wyuczonych czynnosci, swoistych dla danego gatunku i
                    > waznych dla przetrwania w srodowisku zarowno osobnika, jak calego gatunku" -
                    > Slownik Wyrazow Obcych PWN,

                    Masz chyba wyraznie napisane na koncu zdania:"jak calego gatunku" co dowodzi
                    tego co powyzej napisalem,ze instynkt jest altruistyczny w grupie.



                    ...a skad wziales tu ten altruizm....nie mowiac juz o klasyfikowaniu altruizmu
                    jako instynkt!!!

                    chyba nalezy ci sie nagroda Nobla,


                    > czlowiek, aby przetrwac musi sie NAUCZYC wszystkich czynnosci
                    przystosowujacych
                    > go do zycia, czy to na pustyni, czy na biegunie, w dzungli, w miescie, czy na
                    > tych twoich "wakacjach w przyrodzie",

                    Problem polega na tym,czy nauczy sie sam,czy tez zostanie nauczony przez kogos.
                    Bo jesli nauczy sie sam,tzn ze ma instynkty samozachowawcze.

                    ...alez plywasz tu,

                    a jak sie nauczy sam z ksiazki...to nazwiesz to instynktem?

                    jesli cos wymaga nauczenia - to znaczy to nie jest instynkt,

                    > jesli dalej nie zrozumiales, to ja sie poddaje!

                    Moze bys zaczal przyklady podawac,bo dyskusja staje sie encyklopedyczna?

                    o jakie przyklady ci chodzi?

                    musialbym ci podawac miliony dzialan czlowieka, wszystko co czlowiek robi jest
                    dowodem na brak instynktu,

                    i prawie wszystko co zwierze - oparte jest na instynktach,

                    taka jest roznica miedzy zwierzetami a ludzmi.....w skrocie.

                    • maksimum Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA-GENETYKA 11.10.05, 15:10


                      > > dla przypomnienia definicja instynktu = "wrodzona zdolnosc wykonywania
                      > pewnych,
                      > > skomplikowanych, nie wyuczonych czynnosci, swoistych dla danego gatunku i
                      > > waznych dla przetrwania w srodowisku zarowno osobnika, jak calego gatunku
                      > " -
                      > > Slownik Wyrazow Obcych PWN,
                      >
                      > Masz chyba wyraznie napisane na koncu zdania:"jak calego gatunku" co dowodzi
                      > tego co powyzej napisalem,ze instynkt jest altruistyczny w grupie.
                      >
                      >
                      >
                      > ...a skad wziales tu ten altruizm....nie mowiac juz o klasyfikowaniu
                      >altruizmu jako instynkt!!!
                      >
                      > chyba nalezy ci sie nagroda Nobla,

                      Wiem,dziekuje.

                      > > czlowiek, aby przetrwac musi sie NAUCZYC wszystkich czynnosci
                      > przystosowujacych
                      > > go do zycia, czy to na pustyni, czy na biegunie, w dzungli, w miescie, czy
                      >na tych twoich "wakacjach w przyrodzie",
                      >
                      > Problem polega na tym,czy nauczy sie sam,czy tez zostanie nauczony przez
                      >kogos. Bo jesli nauczy sie sam,tzn ze ma instynkty samozachowawcze.
                      >
                      > ...alez plywasz tu,
                      >
                      > a jak sie nauczy sam z ksiazki...to nazwiesz to instynktem?

                      A gdzie znajdzie ksiazki w lasach na pograniczu z Kanada?

                      > jesli cos wymaga nauczenia - to znaczy to nie jest instynkt,

                      A lwica jak uczy swoje male polowac,to co to jest?
                      Bezpodrecznikowa nauka instynktu?

                      > > jesli dalej nie zrozumiales, to ja sie poddaje!
                      >
                      > Moze bys zaczal przyklady podawac,bo dyskusja staje sie encyklopedyczna?
                      >
                      > o jakie przyklady ci chodzi?

                      O takie jak moje z lwica,ktora uczy male polowac.

                      > musialbym ci podawac miliony dzialan czlowieka, wszystko co czlowiek robi
                      >jest dowodem na brak instynktu,

                      Ze wzgledu na brak miejsca podaj tylko 3 przyklady.

                      > i prawie wszystko co zwierze - oparte jest na instynktach,

                      2 przyklady prosze.

                      > taka jest roznica miedzy zwierzetami a ludzmi.....w skrocie.

                      1 przyklad prosze.
                      • Gość: kapitalizm Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA-GENETYKA IP: *.oc.oc.cox.net 13.10.05, 18:05
                        O takie jak moje z lwica,ktora uczy male polowac.

                        ...caly czas podajesz przyklad na nauczanie czyli nie na instynkt,

                        > musialbym ci podawac miliony dzialan czlowieka, wszystko co czlowiek robi
                        >jest dowodem na brak instynktu,

                        Ze wzgledu na brak miejsca podaj tylko 3 przyklady.

                        uprawianie roli, produkcja przemyslowa, prowadzenie samochodu,

                        > i prawie wszystko co zwierze - oparte jest na instynktach,

                        2 przyklady prosze.

                        zdobywanie pozywienia, lot ptakow w kluczu,


                        > taka jest roznica miedzy zwierzetami a ludzmi.....w skrocie.

                        1 przyklad prosze.

                        myslenie o przyszlosci (emerytura), handel.
                        • maksimum Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA-GENETYKA 13.10.05, 21:01
                          Gość portalu: kapitalizm napisał(a):

                          > O takie jak moje z lwica,ktora uczy male polowac.
                          >
                          > ...caly czas podajesz przyklad na nauczanie czyli nie na instynkt,
                          >
                          > > musialbym ci podawac miliony dzialan czlowieka, wszystko co czlowiek robi
                          > >jest dowodem na brak instynktu,
                          >
                          > Ze wzgledu na brak miejsca podaj tylko 3 przyklady.
                          >
                          > uprawianie roli, produkcja przemyslowa, prowadzenie samochodu,

                          Uprawianie roli i produkcja przemyslowa jest metoda na przezycie.
                          Zanim czlowiek zaczal uprawiac role,zajmowal sie zbieractwem i polowaniem,ale
                          jesli mozna lepiej zyc dzieki uprawie roli i hodowli,to instynkt podpowiedzial
                          czlowiekowi,ze czas na postep ewolucyjny.

                          > > i prawie wszystko co zwierze - oparte jest na instynktach,
                          >
                          > 2 przyklady prosze.
                          >
                          > zdobywanie pozywienia, lot ptakow w kluczu,

                          Uprawa roli i hodowla jest metoda na przezycie,a ja jak jade gdzies samochodem
                          to bardzo lubie jechac za kims,bo sie mniej mecze i nie musze obserwowac drogi.

                          > > taka jest roznica miedzy zwierzetami a ludzmi.....w skrocie.
                          >
                          > 1 przyklad prosze.
                          >
                          > myslenie o przyszlosci (emerytura), handel.

                          To jest efektem ewolucji instynktow,bo pierwotny czlowiek zyl z dnia na dzien.
                          Chyba nie chcesz zatrzymac ewolucji i powiedziec,ze ci co ewoluuja traca
                          instynkt,a ci co nie ewoluuja zachowuja instynkt?
                          • Gość: kapitalizm Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA-GENETYKA IP: *.oc.oc.cox.net 13.10.05, 21:34
                            Uprawianie roli i produkcja przemyslowa jest metoda na przezycie.
                            Zanim czlowiek zaczal uprawiac role,zajmowal sie zbieractwem i polowaniem,ale
                            jesli mozna lepiej zyc dzieki uprawie roli i hodowli,to instynkt podpowiedzial
                            czlowiekowi,ze czas na postep ewolucyjny.

                            ...zupelnie nie tak,

                            instynkt albo sie ma albo nie,

                            instynkt niczego nie podpowiada, jest odruchem bezwarunkowym, nie wymaga
                            zadnego myslenia, przystosowywania,

                            krotko.... nie podlega zadnej woli


                            Uprawa roli i hodowla jest metoda na przezycie,a ja jak jade gdzies samochodem
                            to bardzo lubie jechac za kims,bo sie mniej mecze i nie musze obserwowac drogi.

                            patrz moja odpowiedz powyzej,


                            >
                            > myslenie o przyszlosci (emerytura), handel.

                            To jest efektem ewolucji instynktow,bo pierwotny czlowiek zyl z dnia na dzien.
                            Chyba nie chcesz zatrzymac ewolucji i powiedziec,ze ci co ewoluuja traca
                            instynkt,a ci co nie ewoluuja zachowuja instynkt?


                            ...to samo, poprostu myla ci sie pojecia, nic wiecej.
                            • maksimum Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA-GENETYKA 13.10.05, 23:54
                              Gość portalu: kapitalizm napisał(a):

                              > Uprawianie roli i produkcja przemyslowa jest metoda na przezycie.
                              > Zanim czlowiek zaczal uprawiac role,zajmowal sie zbieractwem i polowaniem,ale
                              > jesli mozna lepiej zyc dzieki uprawie roli i hodowli,to instynkt
                              >podpowiedzial czlowiekowi,ze czas na postep ewolucyjny.
                              >
                              > ...zupelnie nie tak,
                              >
                              > instynkt albo sie ma albo nie,

                              I obecni ludzie maja te same instynkty co przed tysiecy lat,z tym ze bardziej
                              udoskonalone.
                              Moze odpowiesz mnie na proste pytanie,Moj Drogi Medrcu,dlaczego ludzie zyli
                              kiedys srednio 30 lat a teraz 70??
                              Czy instynkt samozachowawczy u nich zanika czy sie rozwija?
                              Gdyby instynkt samozachowawczy zanikal,to ludzie by wygineli jak tysiace innych
                              gatunkow,a czlowiek rozmnaza sie teraz lepiej niz kiedykolwiek wczesniej w
                              przeszlosci.

                              > instynkt niczego nie podpowiada, jest odruchem bezwarunkowym, nie wymaga
                              > zadnego myslenia, przystosowywania,

                              Przeziebiony praczlowiek instynktownie ogrzewal sie przy ognisku,a ja
                              instynktownie biore aspiryne i przykrywam sie koldra.
                              Ty koniecznie chcesz sprowadzic instynkt wspolczesnego czlowieka do poziomu
                              wspolczesnego lwa,jakby czlowiek od lwa niczym sie nie roznil.

                              > krotko.... nie podlega zadnej woli
                              >
                              >
                              > Uprawa roli i hodowla jest metoda na przezycie,a ja jak jade gdzies samochodem
                              > to bardzo lubie jechac za kims,bo sie mniej mecze i nie musze obserwowac
                              drogi.
                              >
                              > patrz moja odpowiedz powyzej,

                              Ptaki fruwaja stadami,bo sie mniej przy tym mecza i ja tez lubie za kims jechac
                              niz wpatrywac sie w ciemnosci.

                              > > myslenie o przyszlosci (emerytura), handel.
                              >
                              > To jest efektem ewolucji instynktow,bo pierwotny czlowiek zyl z dnia na dzien.
                              > Chyba nie chcesz zatrzymac ewolucji i powiedziec,ze ci co ewoluuja traca
                              > instynkt,a ci co nie ewoluuja zachowuja instynkt?
                              >
                              >
                              > ...to samo, poprostu myla ci sie pojecia, nic wiecej.

                              Krotko mowiac,twoje myslenie nie podlega ewolucji.
                              • Gość: kapitalizm Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA-GENETYKA IP: *.oc.oc.cox.net 14.10.05, 19:55
                                obecni ludzie maja te same instynkty co przed tysiecy lat,z tym ze bardziej
                                udoskonalone.
                                Moze odpowiesz mnie na proste pytanie,Moj Drogi Medrcu,dlaczego ludzie zyli
                                kiedys srednio 30 lat a teraz 70??
                                Czy instynkt samozachowawczy u nich zanika czy sie rozwija?
                                Gdyby instynkt samozachowawczy zanikal,to ludzie by wygineli jak tysiace innych
                                gatunkow,a czlowiek rozmnaza sie teraz lepiej niz kiedykolwiek wczesniej w
                                przeszlosci.

                                ...glownie dlatego lepiej sie dostosowujemy, ze nie mamy zadnych automatycznych
                                instynktow ktore limitowalyby nasze zachowanie,

                                o ile zycie zwierzet podlega instynktownym odruchom, i nawet mala zmiana
                                srodowiska naturalnego powoduje ich wyginiecie - o tyle my uczac sie (bo nie
                                posiadamy zadnego automatycznego instynktu przetrwania) wciaz nowych "sztuczek"
                                (cala nauka) przedluzamy sobie zycie, mozemy np. z dnia na dzien zmienic
                                miejsce zamieszkania z upalnej Afryki na Alaske - bez grozby wyginiecia,
                                zyjemy coraz zdrowiej, wygodniej i szczesliwiej.



                                • maksimum Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA-GENETYKA 14.10.05, 23:06
                                  Gość portalu: kapitalizm napisał(a):

                                  > obecni ludzie maja te same instynkty co przed tysiecy lat,z tym ze bardziej
                                  > udoskonalone.
                                  > Moze odpowiesz mnie na proste pytanie,Moj Drogi Medrcu,dlaczego ludzie zyli
                                  > kiedys srednio 30 lat a teraz 70??
                                  > Czy instynkt samozachowawczy u nich zanika czy sie rozwija?
                                  > Gdyby instynkt samozachowawczy zanikal,to ludzie by wygineli jak tysiace
                                  innych
                                  >
                                  > gatunkow,a czlowiek rozmnaza sie teraz lepiej niz kiedykolwiek wczesniej w
                                  > przeszlosci.
                                  >
                                  > ...glownie dlatego lepiej sie dostosowujemy,

                                  Powiedzialbym,ze lepiej dostosowujemy swiat do swoich potrzeb.

                                  > ze nie mamy zadnych automatycznych instynktow ktore limitowalyby nasze
                                  >zachowanie,

                                  Wyobraz sobie,ze jeszcze 100 lat temu ludzie spali przecietnie 10 godz na
                                  dobe,a wynalazek elektrycznosci skrocil sen do 8 godzin.

                                  > o ile zycie zwierzet podlega instynktownym odruchom, i nawet mala zmiana
                                  > srodowiska naturalnego powoduje ich wyginiecie

                                  Ich bardzo niski poziom inteligencji i baaaaaaaardzo wolna ewolucja nie
                                  pozwalaja im na szybkie przystosowanie sie do odmiennego srodowiska.
                                  Czlowiek wyprowadzajacy sie z NYC do Miami podlega rozrzedzaniu krwi i proces
                                  ten trwa okolo 1 roku.

                                  > - o tyle my uczac sie (bo nie
                                  > posiadamy zadnego automatycznego instynktu przetrwania) wciaz
                                  nowych "sztuczek"
                                  > (cala nauka) przedluzamy sobie zycie, mozemy np. z dnia na dzien zmienic
                                  > miejsce zamieszkania z upalnej Afryki na Alaske - bez grozby wyginiecia,
                                  > zyjemy coraz zdrowiej, wygodniej i szczesliwiej.

                                  Przez pierwsze lata po przeprowadzce z Ozarowa do NYC tez zle znosilem lata,a
                                  teraz Polska jest dla mnie zimnym krajem.
                                  >
                                  >
                                  • Gość: Spiral_architect Pan Karol Sabath IP: *.chello.pl 15.10.05, 02:55
                                    to przeciez powazny naukowiec z PANu. Na szczescie nie smiertelnie powazny, bo
                                    jak widac i - co bylo dla mnie niemalym zaskoczeniem - zdarzylo mu sie zstapic
                                    na takie forum. I cale szczescie, moze niektorzy w koncu wytrzezwieja, choc, jak
                                    uczy mnie moja nauka: zadna dysklusja nie zmieni ludzkich postaw.



                                    • maksimum Re: Pan Karol Sabath 15.10.05, 04:12
                                      Gość portalu: Spiral_architect napisał(a):

                                      > to przeciez powazny naukowiec z PANu.

                                      I tak go wlasnie tutaj traktowalismy.

                                      > Na szczescie nie smiertelnie powazny, bo
                                      > jak widac i - co bylo dla mnie niemalym zaskoczeniem - zdarzylo mu sie zstapic
                                      > na takie forum.

                                      Teraz to obrazasz reszte forumowiczow.W swojej dziedzinie Karol Sabath goruje
                                      nad nami,ale ja jestem ekonomista i watpie czy by mnie dorownal w mojej
                                      dyscyplinie.

                                      > I cale szczescie, moze niektorzy w koncu wytrzezwieja, choc, jak
                                      > uczy mnie moja nauka: zadna dysklusja nie zmieni ludzkich postaw.

                                      To zalezy z kim sie ma do czynienia.
                                      • maksimum Re: Pan Karol Sabath i ewolucja "OUT OF AFRICA" 16.10.05, 21:59
                                        www.sciencemag.org/cgi/search?qbe=sci;270/5238/918&journalcode=sci&minscore=5000

                                        Bedzie sie musial pan Karol Sabath niezle tlumaczyc jak obecnie "panujaca"
                                        teoria ewolucji:"Out of Africa" zostanie obalona.
                                        Jak dla mnie,to ona sie od poczatku kupy nie trzymala,ale poczekajmy jeszcze
                                        troche i moja teoria zatriumfuje.
                                  • kapitalizm Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA-GENETYKA 16.10.05, 22:56
                                    Powiedzialbym,ze lepiej dostosowujemy swiat do swoich potrzeb.


                                    ...nareszcie sie ze mna zgadzasz, ze to my, ludzie, przystosowujemy swiat do
                                    swoich potrzeb, a nie odwrotnie - jak jest u zwierzat posiadajacych instynkty
                                    (min. przetrwania w danym srodowisku),

                                    powolutku robisz postepy....choc pewnie trudno bedzie ci przyznac, ze ludzie
                                    nie maja instynktow i wszystko osiagaja za pomoca mysli (rozumu, a nie
                                    instynktu),


                                    Wyobraz sobie,ze jeszcze 100 lat temu ludzie spali przecietnie 10 godz na
                                    dobe,a wynalazek elektrycznosci skrocil sen do 8 godzin.

                                    ...brawo!

                                    to nie przyroda zmienia nasze zycie, tylko my zmieniamy przyrode (produkujac
                                    energie i oszukujac naturalna ciemnosc) - brak instynktu samooswietlania,

                                    beda z was ludzie,


                                    Ich bardzo niski poziom inteligencji i baaaaaaaardzo wolna ewolucja nie
                                    pozwalaja im na szybkie przystosowanie sie do odmiennego srodowiska.
                                    Czlowiek wyprowadzajacy sie z NYC do Miami podlega rozrzedzaniu krwi i proces
                                    ten trwa okolo 1 roku.


                                    ...jak dlugo mis polarny przystosowuje sie do zycia na Saharze? i co on tam
                                    bedzie jadl?

                                    oraz jak dlugo zyrafie schodzi przystosowac sie do zycia na Antarktydze? i co
                                    ona bedzie tam jadla?


                                    a juz ci szlo tak dobrze...
                                    • maksimum Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA-GENETYKA 21.10.05, 23:38
                                      kapitalizm napisał:

                                      > Powiedzialbym,ze lepiej dostosowujemy swiat do swoich potrzeb.
                                      >
                                      >
                                      > ...nareszcie sie ze mna zgadzasz, ze to my, ludzie, przystosowujemy swiat do
                                      > swoich potrzeb,

                                      Tym sie roznimy od zwierzat,ze potrafimy zmieniac swiat do swoich potrzeb.
                                      Ewolucje przyspiesza duze zageszczenie ludnosci na okreslonym terenie,bo
                                      wymusza to znajdowanie innych umiejetnosci na przezycie i rozwoj.
                                      Duza liczba ludnosci na terenie Chin przyczynila sie do powstania tam
                                      najwiekszych miast w starozytnosci a tym samym szybkiego postepu
                                      cywilizacyjnego,podczas gdy mala ilosc aborygenow w Australii trzymala ich na
                                      poziomie troche lepiej zorganizowanych zwierzat.

                                      > a nie odwrotnie - jak jest u zwierzat posiadajacych instynkty
                                      > (min. przetrwania w danym srodowisku),

                                      Zwierzeta nie panuja nad przyroda i dlatego ich pierwotne instynkty nie ulegaja
                                      zmianie i sa latwe do zaobserwowania.
                                      Czlowiek instynkt przetrawnia i zachowania gatunku ma wiekszy niz zwierzeta i
                                      dlatego rozmnaza sie lepiej niz one.

                                      > powolutku robisz postepy....choc pewnie trudno bedzie ci przyznac, ze ludzie
                                      > nie maja instynktow i wszystko osiagaja za pomoca mysli (rozumu, a nie
                                      > instynktu),

                                      Ludzie maja instynkty tak jak zwierzeta,tylko wykorzystuja je inaczej.

                                      > Wyobraz sobie,ze jeszcze 100 lat temu ludzie spali przecietnie 10 godz na
                                      > dobe,a wynalazek elektrycznosci skrocil sen do 8 godzin.
                                      >
                                      > ...brawo!
                                      >
                                      > to nie przyroda zmienia nasze zycie, tylko my zmieniamy przyrode (produkujac
                                      > energie i oszukujac naturalna ciemnosc) - brak instynktu samooswietlania,
                                      >
                                      > beda z was ludzie,

                                      Musisz przyznac,ze juz teraz dobrze daje sobie rade.

                                      > Ich bardzo niski poziom inteligencji i baaaaaaaardzo wolna ewolucja nie
                                      > pozwalaja im na szybkie przystosowanie sie do odmiennego srodowiska.
                                      > Czlowiek wyprowadzajacy sie z NYC do Miami podlega rozrzedzaniu krwi i proces
                                      > ten trwa okolo 1 roku.
                                      >
                                      > ...jak dlugo mis polarny przystosowuje sie do zycia na Saharze? i co on tam
                                      > bedzie jadl?
                                      >
                                      > oraz jak dlugo zyrafie schodzi przystosowac sie do zycia na Antarktydze? i co
                                      > ona bedzie tam jadla?

                                      Sam widzisz,ze instynkt samozachowawczy zwierzat jest duuuuuuzo slabszy niz
                                      ludzi i dlatego zwierzeta beda sie zmienialy wokol nas a my pozostaniemi na
                                      zawsze wladcami.

                                      > a juz ci szlo tak dobrze...

                                      Ja sie nie poddalem.
                                      • Gość: kapitalizm Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA-GENETYKA IP: *.oc.oc.cox.net 22.10.05, 20:41
                                        ...Czlowiek instynkt przetrawnia i zachowania gatunku ma wiekszy niz zwierzeta
                                        i
                                        dlatego rozmnaza sie lepiej niz one.


                                        - czlowiek nie ma zadnego instynktu przetrwania (automatycznej wiedzy jak
                                        przetrwac),

                                        wszystkiego co mu moze pomoc przetrwac i sie rozwijac, moze on sie tylko
                                        NAUCZYC,

                                        moze, ale nie musi,


                                        ....Ludzie maja instynkty tak jak zwierzeta,tylko wykorzystuja je inaczej.

                                        - nie dziwie sie ci, ze nie podajesz zadnego przykladu na ludzki instynkt
                                        przetrwania......bo go nie ma,

                                        w zwiazku z tym przestan juz mowic o ludzkim instynkcie (automatycznej wiedzy).
                                        • maksimum Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA-GENETYKA 23.10.05, 04:15
                                          Gość portalu: kapitalizm napisał(a):

                                          > ...Czlowiek instynkt przetrawnia i zachowania gatunku ma wiekszy niz
                                          zwierzeta i dlatego rozmnaza sie lepiej niz one.
                                          >
                                          >
                                          > - czlowiek nie ma zadnego instynktu przetrwania (automatycznej wiedzy jak
                                          > przetrwac),
                                          > wszystkiego co mu moze pomoc przetrwac i sie rozwijac, moze on sie tylko
                                          > NAUCZYC,
                                          > moze, ale nie musi,

                                          To tak jak mlody lew nie musi sie nauczyc polowac i poczatkowo bawi sie ze
                                          swoja ofiara,bo nie umie zabijac.
                                          Mlody lew uczy sie zabijac od swoich rodzicow,jak rowniez wybierac najslabsza
                                          sztuke w stadzie,by polowanie mialo wieksze szanse powodzenia.
                                          Gdy mlode lwy zostawisz bez opieki matki,to z glodu zdechna rtazem ze swoimi
                                          instynktami.

                                          > ....Ludzie maja instynkty tak jak zwierzeta,tylko wykorzystuja je inaczej.
                                          >
                                          > - nie dziwie sie ci, ze nie podajesz zadnego przykladu na ludzki instynkt
                                          > przetrwania......bo go nie ma,

                                          Podaje ich bardzo duzo,tylko nie chcesz ich widziec.Przeciez czlowiek rozmnaza
                                          sie lepiej niz jakiekolwiek inne zwierze.

                                          > w zwiazku z tym przestan juz mowic o ludzkim instynkcie (automatycznej
                                          >wiedzy).

                                          Czlowiek bez instynku juz by dawno zniknal z powierzchni ziemii.
                                          • Gość: kapitalizm Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA-GENETYKA IP: *.oc.oc.cox.net 25.10.05, 19:00
                                            ...To tak jak mlody lew nie musi sie nauczyc polowac i poczatkowo bawi sie ze
                                            swoja ofiara,bo nie umie zabijac.
                                            Mlody lew uczy sie zabijac od swoich rodzicow,jak rowniez wybierac najslabsza
                                            sztuke w stadzie,by polowanie mialo wieksze szanse powodzenia.
                                            Gdy mlode lwy zostawisz bez opieki matki,to z glodu zdechna rtazem ze swoimi
                                            instynktami.

                                            - jeszcze raz, ale juz ostatni,

                                            lwy nie ucza sie niczego nowego (np. polowania na ptaki), one za mlodu
                                            doskonala sie w polowaniu na scisle zaprogramowana przez ich instynkt zwierzyne,

                                            czlowiek nie rozmnaza sie przez instynkt, tylko pozadanie, ktore ani nie jest
                                            automatyczne, ani wcale nie musi byc skierowane na prokreacje - a wrecz
                                            odwrotnie, dla zaspokojenia calkiem nieprokreacyjnych potrzeb czlowieka,

                                            rozumowa zdolnosc czlowieka zapobiegania, jak i ulatwiania zajscia w ciaze oraz
                                            mozliwosci koncepcji poza seksualnej (In Vitro, klonowanie, itp.) swiadczy w
                                            sposob oczywisty, ze nie jestesmy zaprogramowani na posiadanie/nieposiadanie
                                            potomstwa, ani tymbardziej nie posiadamy "instynktu rozmnazania"



                                            ...Czlowiek bez instynku juz by dawno zniknal z powierzchni ziemii.


                                            - dokladnie odwrotnie, moglismy przetrwac poniewaz nie jestesmy skazani na
                                            zadne instynkty, wciaz uczymy sie i poznajemy nowe sposoby przeksztalcania
                                            srodowiska nas otaczajacego dla wlasnych potrzeb.


                                            • maksimum Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA-GENETYKA 26.10.05, 01:48
                                              > Gdy mlode lwy zostawisz bez opieki matki,to z glodu zdechna rtazem ze swoimi
                                              > instynktami.
                                              >
                                              > - jeszcze raz, ale juz ostatni,
                                              >
                                              > lwy nie ucza sie niczego nowego

                                              Niczego nowego tu nie odkrywasz.
                                              Lwy nie ucza sie niczego nowego,bo NIE EWOLUUJA!!
                                              Czlowiek uczy sie nowych rzeczy i nastepne pokolenie WYSYSA to z mlekiem matki.
                                              MOZG SIE DZIEDZICZY.


                                              > (np. polowania na ptaki), one za mlodu
                                              > doskonala sie w polowaniu na scisle zaprogramowana przez ich instynkt
                                              >zwierzyne,

                                              Zupelnie nie tak,bo z glodu zjedza nawet czlowieka,choc na to nie sa
                                              zaprogramowane.

                                              > czlowiek nie rozmnaza sie przez instynkt, tylko pozadanie, ktore ani nie jest
                                              > automatyczne, ani wcale nie musi byc skierowane na prokreacje - a wrecz
                                              > odwrotnie, dla zaspokojenia calkiem nieprokreacyjnych potrzeb czlowieka,

                                              Tylko mnie nie wmawiaj,ze pozadanie nie jest instyktowne.

                                              > rozumowa zdolnosc czlowieka zapobiegania, jak i ulatwiania zajscia w ciaze
                                              oraz
                                              > mozliwosci koncepcji poza seksualnej (In Vitro, klonowanie, itp.) swiadczy w
                                              > sposob oczywisty, ze nie jestesmy zaprogramowani na posiadanie/nieposiadanie
                                              > potomstwa, ani tym bardziej nie posiadamy "instynktu rozmnazania"

                                              Oczywiscie ze ten instynkt posiadamy,choc moze nie kazdy w takiej samej mierze.
                                              Ja nie widzialem swojego zycia bez dzieci i dzieci mam.

                                              > ...Czlowiek bez instynku juz by dawno zniknal z powierzchni ziemii.
                                              >
                                              >
                                              > - dokladnie odwrotnie, moglismy przetrwac poniewaz nie jestesmy skazani na
                                              > zadne instynkty, wciaz uczymy sie i poznajemy nowe sposoby przeksztalcania
                                              > srodowiska nas otaczajacego dla wlasnych potrzeb.

                                              To powiedz to tym wszystkim zwierzetom,ktore nie potrafia przystosowac sie do
                                              zmieniajacych sie warunkow,ze swiat i ZOO sa nie dla nich.
                                              Widze,ze Ty ograniczasz instynkt do dwoch rzeczy,zdobywac pozywienie i
                                              wydalac,a to jest straszne uproszczenie zycia.
                                              • maksimum O FALSYFIKOWANIU TEORII NAUKOWYCH. 26.10.05, 03:10
                                                Gość portalu: Marcinlet napisał(a):

                                                > Żadna teoria nie zostaje też odrzucona kiedy nie ma innej, lepszej. Nie ma w
                                                > nauce bezkrólewia. Uczeni starają się rozbudowywać teorie zamiast je obalać.
                                                > Dążą oni do rozwiązywania na ich gruncie problemów przez nie zrodzonych i
                                                > mających szanse na rozstrzygnięcie, nie zaś do poszukiwania zagadnień, które
                                                w ich ramach rozwiązać się nie dadzą. Starają się więc raczej bronić za pomocą
                                                > rozmaitych zabiegów swych teorii przed negatywnym werdyktem pojawiających się
                                                > anomalii, które zawsze dają znać o sobie, i mają nadzieję, że się wreszcie z
                                                > nimi uporają za pomocą swych dotychczasowych narzędzi, a więc nie porzucają
                                                >ich natychmiast, gdy tylko jakieś doświadczenie im zaprzeczy.

                                                I dlatego wlasnie teoria "Out of Africa" jest ciagle zywa.

                                                > Falsyfikacja przyczynia się do wylania dziecka z kąpielą. Np. psychoanaliza:
                                                wg Poppera nie jest naukowa, nie można jej sfalsyfikować. Psychoanaliza pozwala
                                                > jednak zrozumieć wiele spraw związanych z naszymi nieświadomymi przeżyciami
                                                (co nie potrafią inne kierunki psychologii), więc nie da się z niej ot tak
                                                > zrezygnować.
                                                > Jak naukowcy odrzucą jakąś starą teorię, to mówią, że jest nienaukowa. Nie
                                                jest to więc już sfalsyfikowana teoria naukowa, ale w ogóle nie jest naukowa.
                                              • Gość: kapitalizm Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA-GENETYKA IP: *.oc.oc.cox.net 28.10.05, 20:47
                                                Lwy nie ucza sie niczego nowego,bo NIE EWOLUUJA!!


                                                - a co ma ewolucja wspolnego z posiadaniem/nieposiadaniem instynktu??

                                                Czlowiek uczy sie nowych rzeczy i nastepne pokolenie WYSYSA to z mlekiem matki.
                                                MOZG SIE DZIEDZICZY.

                                                - mowisz coraz smieszniej,

                                                wiec tylko dzieci karmione humana musza sie uczyc jezdzic samochodem, inne
                                                wysysaja ta umiejetnosc z mlekiem matki?

                                                Zupelnie nie tak,bo z glodu zjedza nawet czlowieka,choc na to nie sa
                                                zaprogramowane.

                                                - tak, zjedza bo czlowiek jest miesisty,

                                                ale z glodu nie beda wcinac warzyw ani polowac na ptaki tylko beda umierac -
                                                ludzie moga jesc warzywa albo polowac na ptaki, albo genetycznie zmienic
                                                zywnosc, albo sklonowac jakiegos zwierzaka, albo w przyszlosci np. jesc
                                                zupelnie sztuczna zywnosc, a wszystko to jest mozliwe bo nie maja instynktu
                                                jedzenia miesa czy polowania na zwierzeta,

                                                > ani tym bardziej nie posiadamy "instynktu rozmnazania"

                                                Oczywiscie ze ten instynkt posiadamy,choc moze nie kazdy w takiej samej mierze.
                                                Ja nie widzialem swojego zycia bez dzieci i dzieci mam.

                                                - ja nie,

                                                umowmy sie, ze ty masz instynkty i zyjesz instyktownie, a ja ich nie mam i do
                                                wszystkiego dochodze uzywajac rozumu,

                                                > ...Czlowiek bez instynku juz by dawno zniknal z powierzchni ziemii.
                                                >
                                                >
                                                > - dokladnie odwrotnie, moglismy przetrwac poniewaz nie jestesmy skazani na
                                                > zadne instynkty, wciaz uczymy sie i poznajemy nowe sposoby przeksztalcania
                                                > srodowiska nas otaczajacego dla wlasnych potrzeb.

                                                To powiedz to tym wszystkim zwierzetom,ktore nie potrafia przystosowac sie do
                                                zmieniajacych sie warunkow,ze swiat i ZOO sa nie dla nich.

                                                - i dlatego zwierzeta wyginaja, a czlowiek sie rozwija,


                                                Widze,ze Ty ograniczasz instynkt do dwoch rzeczy,zdobywac pozywienie i
                                                wydalac,a to jest straszne uproszczenie zycia.

                                                - tak, zycie zwierzat jest strasznie uproszczone - same instynkty,

                                                zycie ludzi ma ogrom bogactwa zycia, gdyz nie zostalismy wyposazeni w
                                                ograniczajace nas instynkty.

                                                • maksimum Re: SWIADOMOSC A EWOLUCJA-GENETYKA 29.10.05, 02:46
                                                  Gość portalu: kapitalizm napisał(a):

                                                  > Lwy nie ucza sie niczego nowego,bo NIE EWOLUUJA!!
                                                  >
                                                  > - a co ma ewolucja wspolnego z posiadaniem/nieposiadaniem instynktu??

                                                  Wlasnie to Ci probuje od poczatku wytlumaczyc,ale zapierasz sie rekami i nogami.
                                                  Zeby ze zwierzecia stal sie czlowiek,to musi on ewoluowac,a ewolucja oznacza
                                                  zmiany.Zmienia sie nie tylko wyglad i sposob myslenia czlowieka,ale rowniez
                                                  jego instynkty.
                                                  Przechodzenie na wyzszy stopien cywilizacyjny wymaga innych instynktow niz
                                                  chwytanie zebami zwierzaka i spozywanie go na zimno.
                                                  Roslinozerny kon inaczej zaspokaja glod niz miesozerny lew i instynkt kaze mu
                                                  lwa unikac.

                                                  > Czlowiek uczy sie nowych rzeczy i nastepne pokolenie WYSYSA to z mlekiem
                                                  matki.
                                                  > MOZG SIE DZIEDZICZY.
                                                  >
                                                  > - mowisz coraz smieszniej,

                                                  Widocznie Ty nalezysz do tych,co uwazaja,ze tylko urode dziedziczy sie po
                                                  rodzicach.
                                                  Nie zauwazyles tego,ze sportowcy rodza sie w rodzinach usportowionych,a
                                                  przyszli lekarze maja rodzicow lekarzy.

                                                  > wiec tylko dzieci karmione humana musza sie uczyc jezdzic samochodem, inne
                                                  > wysysaja ta umiejetnosc z mlekiem matki?

                                                  Sam widzisz ,ze predyspozycje jednych sa duzo wieksze niz drugich.
                                                  Jazda samochodem jest bardzo prosta,tylko jezdzenie w duzym trafficu jest trudne
                                                  ale nie dla wszystkich.
                                                  Ci ktorzy wychowali sie na wsi maja problemy z respektowanie sygnalizacji
                                                  swietlej w miescie,ale jak wiesz,przyzwyczajenie jest druga natura.

                                                  > Zupelnie nie tak,bo z glodu zjedza nawet czlowieka,choc na to nie sa
                                                  > zaprogramowane.
                                                  >
                                                  > - tak, zjedza bo czlowiek jest miesisty,
                                                  >
                                                  > ale z glodu nie beda wcinac warzyw ani polowac na ptaki tylko beda umierac -
                                                  > ludzie moga jesc warzywa albo polowac na ptaki, albo genetycznie zmienic
                                                  > zywnosc, albo sklonowac jakiegos zwierzaka, albo w przyszlosci np. jesc
                                                  > zupelnie sztuczna zywnosc, a wszystko to jest mozliwe bo nie maja instynktu
                                                  > jedzenia miesa czy polowania na zwierzeta,

                                                  Ale maja wiekszy od zwierzat instynkt samozachowawczy i potrafia przystosowac
                                                  sie do zroznicowanej diety.

                                                  > > ani tym bardziej nie posiadamy "instynktu rozmnazania"
                                                  >
                                                  > Oczywiscie ze ten instynkt posiadamy,choc moze nie kazdy w takiej samej
                                                  mierze.
                                                  > Ja nie widzialem swojego zycia bez dzieci i dzieci mam.
                                                  >
                                                  > - ja nie,
                                                  >
                                                  > umowmy sie, ze ty masz instynkty i zyjesz instyktownie, a ja ich nie mam i do
                                                  > wszystkiego dochodze uzywajac rozumu,

                                                  A gdy jestes glodny,to instynktownie idziesz do lazienki czy do kuchni?

                                                  > zycie ludzi ma ogrom bogactwa zycia, gdyz nie zostalismy wyposazeni w
                                                  > ograniczajace nas instynkty.

                                                  Zycie czlowieka jest tak bogate,bo tych instynktow mamy duzo wiecej niz
                                                  zwierzeta.

                                                  • maksimum CZY TAKI BYL NASZ NIESMIALY POCZATEK?? 19.11.05, 06:40
                                                    williamcalvin.com/teaching/bonobo.htm
                                                  • maksimum Karol Sabath a wyginiecie mamutow na ziemii. 13.05.06, 06:53
                                                    serwisy.gazeta.pl/nauka/1,34148,3341060.html
                                                    Moja dyskusja z Karolem Sabathem na temat wyginiecia mamutow byla dosc ostra i
                                                    ja stalem na stanowisku,ze ludzie nie mogli w zadnym przypadku przyczynic sie
                                                    do wyginiecia mamutow,bo 10.000 lat temu zyli niemal dokladnie tak jak inne
                                                    zwierzeta.
                                                    Czlowiek nie mial mozliwosci technicznych zeby wytepic wielkie ssaki,bo sam byl
                                                    sredniej wielkosci ssakiem uzrojonym w dzide.
                                                    Poza tym czlowiek nie zabijal dla przyjemnosci tylko dla jedzenia i duzo
                                                    latwiej mu bylo upolowac mniejsza sarne oraz latwiej ja przyrzadzic.
                                                    Po zabiciu mamuta,raczej wczesniej niz pozniej wieksze zwierzaki miesozerne
                                                    odgonilyby ludzi od takiej zdobyczy.
                                                  • maksimum W jaki sposob swiadomosc ksztaltuje byt? 07.07.06, 20:39
                                                    maksimum napisał:

                                                    > Gość portalu: Karol Sabath napisał(a):

                                                    > Zycie,to ma byc walka o przetrwanie i wtedy daje ono duzo satysfakcji,bo gdy
                                                    ma sie wszystko "zabezpieczone" przez panstwo,to musi sie to skonczyc stagnacja
                                                    > umyslowa,a w nastepstwie tego ekonomiczna.
                                                    >
                                                    > > Oj, miałem już zostawić ten wątek ekonomistom i ekologom, ale nie mogłem
                                                    > się oprzeć... ;-)
                                                    >
                                                    > Ekonomia jest o tyle ciekawa,ze musisz brac pod uwage psychike czlowieka
                                                    >niemal w kazdej decyzji.
                                                    > USA prowadza gospodarke popytowa,ktorej glowna rola jest pobudzic ludzi do
                                                    > konsumowania wiecej.Wiecej w tym przypadku znaczy rowniez lepiej.
                                                    > Pobudzenie oczywiscie musi byc umyslowe,bo jak wiadomo swiadomosc ksztaltuje
                                                    > byt.

                                                    Najwyzszy czas by rozwiazac te zagadke w jaki sposob swiadomosc ksztaltuje byt
                                                    a relacja odwrotna nie zachodzi.
                                                    Sposob nauczania mlodych ludzi musi dostarczac im nadmiar informacji w kazdej
                                                    interesujacej ich dziedzinie,tak by przed osiagnieciem dojrzalosci umyslowej
                                                    mlodzian posiadl juz wiedze przodkow.
                                                    Zostaje wtedy extra czas i energia by zajac sie wynalazczoscia i zadziwic swiat
                                                    zupelnie czyms nowym jak to zrobil Bill Gates.
                                                  • maksimum Maksymalne zroznicowanie dochodow oraz minimalna 09.07.06, 19:09
                                                    opieka spoleczna sa motorem napedowym zmian ewolucyjnych.
                                                    I taka wlasnie sytuacje stworzyli rzadzacy w Chinach,a rezultaty nie daly na
                                                    siebie czekac.

                                                    en.wikipedia.org/wiki/Image:GDP_per_capita_China_2004.png
                                                    W EU natomiast opieka spoleczna jest na stale zadomowiona w umyslach ludzkich,a
                                                    rywalizacja odsunieta na dalszy plan,co wprowadza stagnacje umyslowo-
                                                    gospodarcza.

                                                  • Gość: MACIEJ Czy Czarna Dziura nas pochlonie? IP: *.nycmny.east.verizon.net 11.07.06, 18:02
                                                    www.msnbc.msn.com/id/13801893/
                                                    Znajduje sie w centrum naszej galaktyki i ma mase 3-4 mln razy wieksza niz
                                                    nasze slonce:

                                                    "In 2000, Andrea Ghez, an astronomer at the University of California at Los
                                                    Angeles, and colleagues obtained the most detailed observations yet of the area
                                                    around a supermassive black hole, one residing at the center of our galaxy and
                                                    packing 3 million to 4 million times the mass of the sun."

                                                    Czy ktos sobie wyobraza sytuacje co by stalo sie,gdyby nasze slonce bylo 3-4
                                                    razy wieksze niz jest obecnie?
                                                  • Gość: Nauka Re: Czy Czarna Dziura nas pochlonie? IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 11.07.06, 23:21
                                                    Myslę o tym kazdego dnia - siedze i mysle co by było gdyby nasze słonce było 3-4
                                                    razy wieksze i tak sobie wymysliłem, ze wszelkie znaki na ziemi i niebie
                                                    wskazuja, ze wtedy ziemia byłaby 3/4 razy wieksza niz teraz i podobnie wszystkie
                                                    inne w naszym układzie planetarnym ciała, i wogoole cąły wszechświat byłby 3-4
                                                    razy większy i my byśmy tez byli 3-4 razy więksi i większą 3-4 razy bzdura
                                                    byłoby zapytac kto jest wiekszym kretynem ty czy Andrea Ghez ?
    • Gość: Nauka ewolucja "istnieje" buahaha IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 11.07.06, 23:18
      heheh ewolucja "istnieje" heheeh buahahaah hahahahaha a hahahah
      To powiedz mi w takim razie że jeszcze teoria wzgledności "istnieje", albo bajka
      o gasce balbince "istnieje" cóz za bzdura - forum zdominowane przez kilku
      uczonowców, którzy kaleczą wszystko włacznie z wyobraxnią własną
      to może mi drogi "naukowcu" odpowiedz na pewne pytanie - skoro ewolucja
      "istnieje" to jak tłumaczy rozwój samej siebie - skąd sie wzieła "ewolucja" z
      czego wyewoluowała ?
      • maksimum Re: ewolucja "istnieje" buahaha 27.07.06, 04:22
        Gość portalu: Nauka napisał(a):

        > heheh ewolucja "istnieje" heheeh buahahaah hahahahaha a hahahah
        > To powiedz mi w takim razie że jeszcze teoria wzgledności "istnieje", albo
        bajka
        > o gasce balbince "istnieje" cóz za bzdura - forum zdominowane przez kilku
        > uczonowców, którzy kaleczą wszystko włacznie z wyobraxnią własną
        > to może mi drogi "naukowcu" odpowiedz na pewne pytanie - skoro ewolucja
        > "istnieje" to jak tłumaczy rozwój samej siebie - skąd sie wzieła "ewolucja" z
        > czego wyewoluowała ?

        Musisz sie dokladnie przyjrzec swojemu dziadkowi i jesli dojdziesz do
        wniosku ,ze on jest madrzejszy od ciebie,tzn ze w twoim przypadku nie mamy do
        czynienia z ewolucja.
        • maksimum Doda Elektroda i Ciota Wojewodzki. 03.08.06, 17:46
          www.youtube.com/watch?v=Iw_sPTlvfg0&mode=related&search=
          W ktorym kierunku zmierza ewolucja w Polsce?
          Czy raczej w strone Wojewodzkiego czy Dody?

          www.youtube.com/watch?v=p9tNfKCLO8Q&mode=related&search=
          • maksimum Czy nam sie klimat ociepla czy to tylko zludzenie? 30.09.06, 00:45
            www.predictweather.com/global_warming/index.asp
            Z ponizszych wywod wynika,ze efekt cieplarniany nam nie grozi.

            Fact: The atmosphere on the planet Venus is 100% CO2, produced entirely from
            volcanoes. Because it is closer to the Sun , its atmosphere is in turmoil all
            the time. On the other hand Mars, also with a CO2 atmosphere is so frigid its
            polar caps are solid CO2, which we call dry ice. The coldness comes purely
            because Mars is further from the Sun . If CO2 alone heated planets up, Mars
            would be much warmer than it is.

            Fact: More CO2 is absorbed by young plants than by grown-up trees. If all we
            are worried about is CO2 absorption, it would make more sense to cut down the
            rain forests and plant saplings or even leave it as grass, both of which would
            absorb far more CO2 than mature trees do. It is hard to imagine
            environmentalists advocating the cutting down of the rain forests.
            • europitek Re: Czy nam sie klimat ociepla czy to tylko zludz 30.09.06, 05:17
              Tak tylko zajrzałem, żeby zobaczyć co u Ciebie słychać i widzę, że wszystko w porządku.
              Posdrowienia
              • maksimum Re: Czy nam sie klimat ociepla czy to tylko zludz 30.09.06, 21:19
                europitek napisał:

                > Tak tylko zajrzałem, żeby zobaczyć co u Ciebie słychać i widzę, że wszystko w
                porządku.
                > Posdrowienia

                Dzieki.
                Lato w NYC i calych Stanach mielismy jedno z najcieplejszych w hostorii,a teraz
                sie nagle chlodno zrobilo i w nocy trzeba okna przymykac,bo sie robi tak zimno
                jak w Ozarowie.
                Wyobraz sobie ,ze jak bylem tamprzez 10 dni ostatnio i w dzien bylo 25 stC ,to
                w nocy temp spada tam do 9 C i jak wyszedlem w koszulce z krotkimi rekawami,to
                juz po 10 wieczorem marzlem.
                • europitek Re: Czy nam sie klimat ociepla czy to tylko zludz 01.10.06, 01:11
                  To normalne z tymi wahaniami temperatury. O tej porze roku dzień jest już znacznie krótszy niż w czerwcu i lipcu, więc gleba i mury nie zdążą się mocniej nagrzać. W czasie letnich upałów w Warszawie było gorzej po zachodzie słońca niż w dzień - czułeś jak bije ciepło od dołu i z boków. Ciężkie "przegotowane" powietrze i zapaszek murów oraz trotuarów.
                  • Gość: MACIEJ Re: Czy nam sie klimat ociepla czy to tylko zludz IP: *.nycmny.east.verizon.net 02.10.06, 04:22
                    No wlasnie slyszalem,ze tez mieliscie lato stulecia.
                    W NYC rzeczywiscie bylo przegiecie,bo jak o polnocy i o 7 rano masz 32stC ,to
                    powiedz jak sie ubrac wychodzac z domu.
                    • maksimum Jest nas 300 mln w USA! i gonimy Chiny. 16.10.06, 07:46
                      www.msnbc.msn.com/id/15253291/
                      • maksimum Human brain map. 18.10.06, 21:50
                        www.bbc.co.uk/science/humanbody/body/interactives/organs/brainmap/index.shtml
                        Czego to sie doczekalismy?
                        • maksimum Jak bardzo lewicowi sa Polacy? Hilary prezydentem. 21.01.07, 03:42
                          wiadomosci.onet.pl/1469332,12,item.html
                          No wiec wiekszosc Polakow uwaza,ze Hilary Clinton zostanie prezydentem USA.
                          A ja wam na to,ze gdyby zyla w Polsce to byscie ja na pewno wybrali,ale na
                          wasze zmartwienie ona mieszka w USA i tu nie ma szans.
                          • maksimum Czy czlowiek zawsze byl zwierzeciem? NHL. 07.03.07, 02:15
                            www.youtube.com/watch?v=-bgDDj811gI&mode=related&search=
                            Oczywiscie o swoje prawa trzeba walczyc nawet w NHL.
    • shamsa Re: ale o co, panie, chodzi? 07.03.07, 22:52
      > Swiadomosc rosnie wraz z ewolucja.

      bez sensu prawisz. ewolucja nie "idzie naprzód" ani tym bardziej nie "rosnie"
      ewolucją nazywamy przeciez proces zmian przystosowawczych. niektore organizmy
      sie redukuja, niektore zmieniaja, niekore, jak m.in. czlowiek, specjalizuja
      pewne zdolnosci. co to ma do swiadomosci?
      jesli sie okaze ze "nieswiadomosc" w jakichs okolicznosciach daje wieksze szanse
      niz "swiadomosc" to bedzie wprost przeciwnie do twoich słow.

      a moze nie rozumiem intencji twojej wypowiedzi?
      • maksimum Re: ale o co, panie, chodzi? 08.03.07, 00:06
        shamsa napisała:

        > > Swiadomosc rosnie wraz z ewolucja.
        >
        > bez sensu prawisz. ewolucja nie "idzie naprzód" ani tym bardziej nie "rosnie"

        A czym wyjasnic to,ze ja jestem madrzejszy i lepiej mnie sie powodzi niz moim
        dziadkom?
        Czym wyjasnic to,ze dziadkowie nie umieli wymyslec nie tylko komputerow ale
        nawet telewizorow?

        > ewolucją nazywamy przeciez proces zmian przystosowawczych.

        Ci,ktorzy sa ponizej sredniej-sie przystosowuja,a ci ktorzy przewodza-sa
        wzorcem do nasladowania.

        > niektore organizmy
        > sie redukuja, niektore zmieniaja, niekore, jak m.in. czlowiek, specjalizuja
        > pewne zdolnosci. co to ma do swiadomosci?

        No wlasnie to,ze greccy filozofowie nie potrafili wynalezc kamery ani filmu i
        dlatego musieli byc tylko filozofami.

        > jesli sie okaze ze "nieswiadomosc" w jakichs okolicznosciach daje wieksze
        >szanse niz "swiadomosc" to bedzie wprost przeciwnie do twoich słow.

        W niektorych okolicznosciach nieswiadomosc daje wieksze szanse,bo strach
        potrafi sparalizowac i powodowac dzialania nieracjonalne.

        > a moze nie rozumiem intencji twojej wypowiedzi?

        Zalozmy,ze swiadomosc,to jest wiedza i teraz powiedz mi,czy wiedza przecietnego
        czlowieka jest teraz wieksza niz byla 2 pokolenia temu?
        • europitek Re: ale o co, panie, chodzi? 08.03.07, 01:11
          No dobra, to ja też troche "popiteczę".
          A jak chcesz tą wiedzę zmierzyć? W wartościach bezwzględnych (np. ilościach procedur wykonawczych), czy względnych (procencie wszystkich procedur wykonawczych dostępnych ludzkości jako całości, który potrafi wykonać statystyczna jednostka), czy może tylko jakościowych, cokolwiek to znaczy? (To trzeba by wyjaśnić sobie później bardzo dokładnie).

          • maksimum Re: ale o co, panie, chodzi? 08.03.07, 07:59
            europitek napisał:

            > No dobra, to ja też troche "popiteczę".
            > A jak chcesz tą wiedzę zmierzyć? W wartościach bezwzględnych (np. ilościach
            procedur wykonawczych), czy względnych (procencie wszystkich procedur
            wykonawczych
            > dostępnych ludzkości jako całości, który potrafi wykonać statystyczna
            jednostk
            > a), czy może tylko jakościowych, cokolwiek to znaczy? (To trzeba by wyjaśnić
            >sobie później bardzo dokładnie).

            Tak samo jak sie mierzy wartosc komputera:
            1-pojemnosc pamieci
            2-szybkosc kojarzenia

            • petrucchio Re: ale o co, panie, chodzi? 08.03.07, 09:50
              maksimum napisał:

              > Tak samo jak sie mierzy wartosc komputera:
              > 1-pojemnosc pamieci
              > 2-szybkosc kojarzenia

              To jak ocenisz np. wiedzę indyjskiego kapłana z połowy I tysiąclecia p.n.e.,
              który musiał znać na pamięć cały przekazywany ustnie kanon wedyjski
              (wielokrotnie przewyższający objętościowo Iliadę wraz z Odyseją)
              • europitek Re: ale o co, panie, chodzi? 08.03.07, 11:39
                W dodatku wieeelka pamięć wypełniona samymi zerami i superszybkie ich kojarzenie ze sobą, to chyba nie jest ideał?
                Sama pamięć i szybkość przetwarzania to tylko jedne z wielu parametrów decydujących o wydajności systemu informatycznego. Znacznie lepsze efekty niż dokładanie megabajtów i megaherzów można osiągnąć przez optymalizację oprogramowania lub zastosowanie wyspecjalizowanych urządzeń (np. kart). Co z tego, że sprzęt będzie "solidny", jeśli żle napisane procedury pochłoną całe jego zasoby bez odpowiednich efektów końcowych.
                Już się nawet nie czepiam, że oba podane parametry są z różnych "światów".
              • maksimum Re: ale o co, panie, chodzi? 09.03.07, 15:23
                petrucchio napisał:

                > maksimum napisał:
                >
                > > Tak samo jak sie mierzy wartosc komputera:
                > > 1-pojemnosc pamieci
                > > 2-szybkosc kojarzenia
                >
                > To jak ocenisz np. wiedzę indyjskiego kapłana z połowy I tysiąclecia p.n.e.,
                > który musiał znać na pamięć cały przekazywany ustnie kanon wedyjski
                > (wielokrotnie przewyższający objętościowo Iliadę wraz z Odyseją)
                • petrucchio Re: ale o co, panie, chodzi? 09.03.07, 16:12
                  maksimum napisał:

                  > A w jaki sposob mozesz zweryfikowac,ze tak wlasnie bylo?

                  Bo wiemy ze źródeł historycznych, jak wyglądała edukacja kapłanów, a literatura
                  skomponowana w okresie przedpiśmiennym przetrwała bez uszczerbku do naszych
                  czasów. Wiemy też, że różnice między różnymi tradycjami recytatorskimi były
                  minimalne, i że nacisk na dokładność był ogromny. Istnieje nawet tradycyjna
                  opowieść o pewnym pomniejszym bogu, który źle zaakcentował jedno słowo w formule
                  magicznej ze skutkiem fatalnym dla swojego syna (z "zabójcy Indry" stał się
                  "zabitym przez Indrę"). Zabytki literatury staroindyjskiej zaczęto zpisywać
                  bardzo późno. Najstarsze hymny Rygwedy (w bardzo archaicznym dialekcie) powstały
                  grubo przed rokiem 1000 p.n.e. (czyli na wiele stuleci przed pojawieniem się
                  pisma w Indiach), a najstarsze rękopisy pochodzą ze średniowiecza!
                  • petrucchio Małe uzupełnienie 09.03.07, 22:03
                    Pisałem krótko z braku czasu, ale chciałbym dodać jeszcze jedno. Ok. VI w.
                    p.n.e. (wciąż jeszcze w okresie przedpiśmiennym) zauważono drobne ale
                    niepokojące różnice między różnymi szkołami recytacji Wedy. Powstały wtedy
                    niesamowicie fachowe (z dzidsiejszego punktu widzenia) traktaty gramatyczne
                    szczegółowo analizujące i kodyfikujące raz na zawsze sanskryt, czyli literacki
                    język staroindyjski, i drobiazgowe opisy fonetyczne zarówno dialektu
                    wedyjskiego, jak i klasycznego sanskrytu. Ich celem było powstrzymanie zmian
                    zniekształcających recytowane teksty. Oczywiście te traktaty językoznawcze
                    (skomponowane ustnie!) zostały dołączone do kanonu i ich TEŻ trzeba się było
                    nauczyć na pamięć.
                    • Gość: MACIEJ Małe uzupełnienie.Chinczycy pisali 3.200 lat temu IP: *.nycmny.east.verizon.net 10.03.07, 02:10
                      en.wikipedia.org/wiki/Chinese_character
                      I to bylo jak beretem rzuc na wschod od Indii.
                      Persowie tuz na zachod od Indii tez stworzyli jezyk pisany dosc wczesnie,a Ty
                      podajesz tych nieukow,ktorzy musieli sie na pamiec uczyc by nie umieli stworzyc
                      jezyka pisanego,za jakis wzor.
                      • petrucchio Re: Małe uzupełnienie.Chinczycy pisali 3.200 lat 10.03.07, 02:15
                        Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                        > Persowie tuz na zachod od Indii tez stworzyli jezyk pisany dosc wczesnie,a Ty
                        > podajesz tych nieukow,ktorzy musieli sie na pamiec uczyc by nie umieli stworzyc
                        > jezyka pisanego,za jakis wzor.

                        Ależ oni uczyli się hymnów wedyjskich na pamięć również wtedy, kiedy pismo
                        dotarło do Indii, i jeszcze tysiąc lat później. Chodziło między innymi o to,
                        żeby hermetyczna wiedza kapłańska nie "wyciekła" poza środowisko braminów. A
                        nieukami nie byli na pewno. Językoznawstwo europejskie osiągnęło poziom
                        Paniniego dopiero w XX wieku.
                        • maksimum Ale hokej,to juz tylko nasza specjalnosc. 21.03.07, 06:11
                          www.youtube.com/watch?v=N1-25s4uwFQ&mode=related&search=
                          • Gość: leonard3 Re: Ale hokej,to juz tylko nasza specjalnosc. IP: *.adsl.inetia.pl 21.03.07, 13:50
                            Maxi, duzo tu bylo o swiadomosci i ewolucji, czy moglby dla mnie zreasumowac?
                            Moze dodam cos madrego
                            • Gość: MACIEJ Motorem postepu jest rosnaca swiadomosc. IP: *.nycmny.east.verizon.net 21.03.07, 21:30
                              A swiadomosc ksztaltuje byt.
                              Nie we wszystkim sie zgadzam z Karolem S. ale on ciekawie pisze/
                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=29055997&a=29210310
                              • Gość: MACIEJ Petrucchio prorokuje. IP: *.nycmny.east.verizon.net 02.04.07, 03:33
                                "Przypuszczam, że pojawienie się pierwszego gatunku na tyle rozumnego, że
                                opanowuje i przekształca po swojemu różne rodzaje środowiska, eliminuje z gry
                                dużą część konkurencji,"

                                Czy fakt,ze zywimy sie wolowina czy wieprzowina wplynal na zanikniecie tych
                                gatunkow czy raczej na wzrost ich populacji?
                                Czy fakt,ze zywimy sie jagodami,grzybami,jablkami spowodowal ich znikniecie?
                                Wprost przeciwnie.

                                " dlatego współistnienie na jednej planecie wielu gatunków
                                rozumnych może być trudne."

                                A to ciekawe!
                                A aborygeni i dzikusy z Amazonii?

                                " Ale ponieważ na razie nie znamy życia na innych
                                planetach, nie chcę spekulować."

                                Nie znamy,bo go nie ma.
                                • Gość: MACIEJ Re: Petrucchio prorokuje. IP: *.nycmny.east.verizon.net 02.04.07, 04:53
                                  "Tak naprawdę dobór naturalny nieustannie ZMNIEJSZA różnorodność generowaną
                                  przez mutacje."

                                  To nie dobor naturalny zmniejsza roznorodnosc lecz globalizacja.


                                  • wiktoriaka Re: Petrucchio prorokuje. 02.04.07, 08:08
                                    Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                    > "Tak naprawdę dobór naturalny nieustannie ZMNIEJSZA różnorodność generowaną
                                    > przez mutacje."
                                    >
                                    > To nie dobor naturalny zmniejsza roznorodnosc lecz globalizacja.

                                    Globalizacja stała się teraz takim wygodnym terminem, który tłumaczy wszystko,
                                    okazuje się, że nawet w biologii. Mówi się "globalizacja" i już nie trzeba nic
                                    więcej wyjaśniać. Może wytłumaczyłbyś laikowi, dlaczego dobór naturalny nie ma
                                    tu nic do rzeczy?

                                    • maksimum Re: Petrucchio prorokuje. 02.04.07, 18:35
                                      > Mówi się "globalizacja" i już nie trzeba nic
                                      > więcej wyjaśniać. Może wytłumaczyłbyś laikowi, dlaczego dobór naturalny nie ma
                                      > tu nic do rzeczy?

                                      Dopoki dobor naturalny odbywa sie na skale regionalna,to niemal w kazdej wsi
                                      moga byc rozne osobniki z roznymi charakterystykami,ale gdy zaczna oni
                                      konkurowac na szeroka skale,to cechy najbardziej przydatne wyeliminuja
                                      roznorodnosc.
                                      Kiedys kazdy szczep mial swoja kulture i wszystko bylo OK.Teraz jesy jedna
                                      kultura swiatowa plynaca na swiat z USA i caly swiat probuje sie do niej
                                      dostosowac.Pieniadz stal sie miernikiem wartosci a nie ordery komunistyczne czy
                                      uznanie wodza plemiennego.
                                      To samo dotyczy zasiegu wystepowania hummingbirds.
                                      en.wikipedia.org/wiki/Hummingbird
                                      Zasieg ich wystepowania jest coraz wiekszy i te,ktore sie najlepiej
                                      przystosowuja sie do roznych warunkow beda zwiekszac swoja ilosc kosztem innych.
                                      • wiktoriaka Re: Petrucchio prorokuje. 02.04.07, 19:37
                                        maksimum napisał:

                                        > Zasieg ich wystepowania jest coraz wiekszy i te,ktore sie najlepiej
                                        > przystosowuja sie do roznych warunkow beda zwiekszac swoja ilosc kosztem innych

                                        A czy to nie jest własnie dobór naturalny, kiedy osobniki najlepiej
                                        przystosowane zwyciężają kosztem innych?
                                • wiktoriaka Re: Petrucchio prorokuje. 02.04.07, 07:59
                                  Gość portalu: MACIEJ napisał(a):


                                  > " Ale ponieważ na razie nie znamy życia na innych
                                  > planetach, nie chcę spekulować."
                                  >
                                  > Nie znamy,bo go nie ma.

                                  A skąd jesteś tego taki pewny?
                                  • maksimum dlaczego dobór naturalny nie ma tu nic do rzeczy? 02.04.07, 19:11
                                    Przyjrzyj sie obecnej sytuacji,gdzie sila napedowa i wzorem do nasladowania
                                    jest USA oraz tej sytuacji sprzed 2.000 lat kiedy nastepowal rozpad Cesarstwa
                                    Rzymskiego.
                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=59482150&a=59550173
                                    Jesli nie byloby takiej sily jak USA,ktora jest w stanie przeciwstawic sie
                                    dzikusom z Afganistanu,to te wlasnie dzikusy pograzylyby obecna cywilizacje i
                                    cofnely ja o kilkaset lat.
                                    Wiadomo,ze dzikusy musza zniszczyc wszystko to,co jest ponad ich rozwoj
                                    umyslowy po to tylko by samemu swiecic przykladem.
                                    Cesarstwo Rzymskie nie potrafilo sie przeciwstawic dzikusom i przez 1.000 lat
                                    praktycznie nie bylo rozwoju cywilizacyjnego na ziemii,ani wzrostu ludnosci.
                                    Dlatego najwazniejszy dla rozwoju jest system spoleczny i porzadek,ktory bedzie
                                    ulegal zmianom ewolucyjnym,ale nigdy nie podda sie rewolucji dzikusow.
                                    Kolejna rewolucja dzikusow to okres ZSRR,ktory zatrzymal rozwoj cywilizacyjny
                                    we Wsch.Europie i wiadomo ,ze upasc musial a teraz nastepuje nadrabianie strat
                                    spowodowanych rzadami postkomunistow,a niektorzy z nich nieswiadomi swojej
                                    zgubnej roli, tak jak Kwasniewski znowu pra do wladzy.
                                    • wiktoriaka Re: dlaczego dobór naturalny nie ma tu nic do rze 02.04.07, 19:40
                                      maksimum napisał:

                                      > Cesarstwo Rzymskie nie potrafilo sie przeciwstawic dzikusom i przez 1.000 lat
                                      > praktycznie nie bylo rozwoju cywilizacyjnego na ziemii,ani wzrostu ludnosci.

                                      Różnie można na to patrzeć. My przecież pochodzimy od tych "dzikusów".
                                      • maksimum Re: dlaczego dobór naturalny nie ma tu nic do rze 03.04.07, 01:47
                                        > Różnie można na to patrzeć. My przecież pochodzimy od tych "dzikusów".

                                        Co nie znaczy,ze ekspansja z zachodu na wschod nie przynioslaby lepszych
                                        rezultatow.
                                        Wygral akurat silniejszy i cywilizacja madrzejszych musiala czekac 1.000 lat na
                                        ponowny rozwoj.
                                        Dlatego tak waznym teraz jest,zeby uzbrojeni glupole nie podbili madrych i
                                        cywilizowanych.Najwazniejsza jest wiec przewaga militarna USA nad reszta
                                        swiata,zeby rewolucjonistom typu Osama wybic z glowy rzady nad cywilizowanym
                                        swiatem.
                                  • maksimum Re: Petrucchio prorokuje. 04.04.07, 07:59
                                    > A skąd jesteś tego taki pewny?

                                    Do powstania zycia rozumnego potrzebny jest bardzo dlugi okres czasu oraz
                                    bardzo specyficzne,wrecz unikalne warunki.
                                    Tak wlasnie stalo sie na Ziemii i po miliardach lat mamy czlowieka.
                                    Jeden trudny okres od 1-1.000 AD wprawdzie bez spektakularnego rozwoju ale
                                    czlowiek przetrwal.
                                    Nastepny ciekawy okres naspapi po 2050r. kiedy liczba ludnosci swiata zacznie
                                    malec.

                                    PS.Moim zdaniem nastapi to szybciej niz naukowcy przewiduja.
                                    • Gość: MACIEJ Multiregional or Out Of Africa ? IP: *.nycmny.east.verizon.net 04.04.07, 22:16
                                      www.actionbioscience.org/evolution/johanson.html
                                      Ja sklaniam sie do wersji Multiregional.
                                      Jak wytlumaczyc szczatki czlowieka w okolicach Pekinu 39-42 tys lat temu?
                                      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,4036028.html
                                      • petrucchio Re: Multiregional or Out Of Africa ? 04.04.07, 22:55
                                        Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                        > Jak wytlumaczyc szczatki czlowieka w okolicach Pekinu 39-42 tys lat temu?

                                        W sposób dość prosty. W tym czasie ludzie penetrowali Azję Wschodnią. W czasie,
                                        o którym mowa, Homo sapiens dotarł już ponad wszelką wątpliwość do Australii i
                                        Europy, więc czemu nie w okolice Pekinu? Trudniej byłoby uwierzyć w szczątki
                                        człowieka współczesnego tak daleko od Afryki powiedzmy sprzed 100 tys. lat, ale
                                        40 tys. to żaden problem.
                                        • maksimum Re: Multiregional or Out Of Africa ? 04.04.07, 23:55
                                          Very funny,very funny!
                                          ----------------
                                          Analysis of mtDNA by Rogers and Harpending12 supports the view that a small
                                          population of Homo sapiens, numbering perhaps only 10,000 to 50,000 people,
                                          left Africa somewhere between 50,000 and 100,000 years ago.
                                          -----------------
                                          I ta niezbyt duza grupa ludzi zaludnila w blyskawicznym tempie caly swiat.
                                          Mnie z czystej ciekawosci interesuje,co ich pchalo do Europy,Azji i jeszcze
                                          dalej,bo ja przyjechalem do NYC i nie mam zamiaru jechac do Oregon?
                                          I co ich wypchnelo z Afryki?
                                          50-100 tys lat temu to byla dzicz,ktora nie znala kola ani dlubanki nie
                                          potrafila zrobic i co ich pchnelo do dalekich podrozy?
                                          Zadaje sobie rowniez pytanie,dlaczego moj pradziadek nie przybyl do USA,choc
                                          podroz morska byla wtedy dostepna?
                                          No wiec sa teorie,ze Afryke nawiedzila wielka susza itd.
                                          No wiec dlaczego ta mala grupa ludzi wyszla i szla,szla az obeszla swiat dookola
                                          a reszta zostala w Afryce i nigdy sie stamtad nie ruszala?
                                          Jak przechodzili polwysep indyjski to zamienili sie w Hindusow,a tuz obok
                                          zamienili sie w Chinczykow.
                                          Odleglosc miedzy jednymi a drugimi calkiem niewielka a rasa zupelnie inna.
                                          No i ci,ktorzy juz byli Chinczykami szli dalej i w Australii zamienili sie w
                                          Aborygenow.
                                          • petrucchio Re: Multiregional or Out Of Africa ? 05.04.07, 00:28
                                            maksimum napisał:

                                            > I ta niezbyt duza grupa ludzi zaludnila w blyskawicznym tempie caly swiat.

                                            Ani błyskawicznie, ani cały świat. W ciągu kilkunastu tysięcy lat ich potomkowie
                                            rozprzestrzenili się w Azji Południowej, a następnie dotarli do Australii i do
                                            północnej Eurazji wraz z Europą. "Zaludnienie" każdej z tych części świata było
                                            bardzo rzadkie: paleolityczni łowcy-zbieracze żyli w stosunkowo niewielkich grupach.

                                            > Mnie z czystej ciekawosci interesuje,co ich pchalo do Europy,Azji i jeszcze
                                            > dalej,bo ja przyjechalem do NYC i nie mam zamiaru jechac do Oregon?

                                            Na przykład poszukiwanie nowych terenów łowieckich. Wiele plemion Indian
                                            amerykańskich do niedawna wędrowało po preriach
                                            • Gość: MACIEJ Re: Multiregional or Out Of Africa ? IP: *.nycmny.east.verizon.net 13.04.07, 07:23
                                              > Ani błyskawicznie, ani cały świat. W ciągu kilkunastu tysięcy lat ich
                                              potomkowie
                                              > rozprzestrzenili się w Azji Południowej, a następnie dotarli do Australii i do
                                              > północnej Eurazji wraz z Europą. "Zaludnienie" każdej z tych części świata
                                              było
                                              > bardzo rzadkie: paleolityczni łowcy-zbieracze żyli w stosunkowo niewielkich
                                              >grupach.

                                              I calkiem nagle te niewielkie grupy przybyszow zamienily sie w milionowe rzesze
                                              Hindusow czy Chinczykow.

                                              > > Mnie z czystej ciekawosci interesuje,co ich pchalo do Europy,Azji i jeszc
                                              > ze dalej,bo ja przyjechalem do NYC i nie mam zamiaru jechac do Oregon?
                                              >
                                              > Na przykład poszukiwanie nowych terenów łowieckich. Wiele plemion Indian
                                              > amerykańskich do niedawna wędrowało po preriach
                                              • maksimum Nasze wojska laduja w Iraku. 06.05.07, 06:58
                                                www.youtube.com/watch?v=nuMK-5GJhuc&NR=1
                                                • maksimum Kobiety za kierownica. 18.05.07, 06:13
                                                  www.livevideo.com/video/C20C62503D1A49D6A34A130E7A74AC48/2007-women-s-driver-awards.aspx

                                                  kto poznaje swoja zone?
                                                  • maksimum Zona mu powiedziala,ze po komunie ani sladu 02.06.07, 05:36
                                                    i po 19 latach wrocil:

                                                    dzialdowo.wm.pl/Jan-Grzewski-po-dziewietnastu-latach-powrocil-do-zycia,25002
                                                  • maksimum Najwyzszy(236cm) poslubil 2x mlodsza. 12.07.07, 18:45
                                                    On 56 lat a ona 28 lat i niech mi ktos powie,ze rodzina nie dostala za nia
                                                    stada owiec.
                                                    www.msnbc.msn.com/id/19727485/
                                                    Facet nie mogl sie za bardzo tesciom klaniac,bo ma reumatyzm,a mnie ciekawi jak
                                                    sie sprawdzi w noc poslubna.
                                              • Gość: geolog piramidy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.07, 22:18
                                                Może ktos mi odpowie w jęz. polskim - w jaki sposób starozytni Egipcjanie
                                                wznosili piramidy bez znajomości Teorii Ewolucji
                                                • petrucchio Naprawdę nie masz o co pytać? 21.07.07, 11:10
                                                  A w jaki sposób Rzymianie zbudowali Koloseum bez znajomości mechaniki kwantowej?

                                                  A w domu wszyscy zdrowi?
                                                  • Gość: geolog Re: Naprawdę nie masz o co pytać? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.07, 13:20
                                                    do wzniesienia Koloseum potrzebna mechanika budowli
    • Gość: leonard3 wybaczcie mi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.07.07, 11:26
      Mam problemy psychiczne, leczę się psychotropowo, mam rozdwojenie jaźni, często
      nagłe lęki i stany paranoiczne, wszędzie widzę lenina i elke, a tak naprawdę to
      są moje loginy, moje drugie i trzecie ja.
      • Gość: Leonard3 Tchorzliwy ateista podszywa sie pod leonarda3 IP: *.adsl.inetia.pl 24.07.07, 12:13
        No ale tchorzliwy ateista sie prezstraszyl teistycznych pogladow leonarda3.
        Dywersja przestraszonego ateisty to dowod slabosci ateizmu. Ha,ha,ha,ha,
        • Gość: MACIEJ Building the Pyramids IP: *.nycmny.east.verizon.net 30.07.07, 05:11
          www.kingtutone.com/pyramids/building/
          Sa rozne wersje,ale kazda zawiera ciagniecie glazow na sznurach pod gorke
          prawdopodobnie na okraglakach.
          www.touregypt.net/construction/
          Podobno 100 tys slaves przez 10 lat budowalo piramide,ale Kozinski ma swoja
          wersje.
          www.touregypt.net/featurestories/pyramidworkforce.htm
          • maksimum Re: Building the Pyramids 01.05.08, 05:58
            Czy starozytni spiewali w czasie budowy piramid?
            youtube.com/watch?v=p3IbGGdMQgU&feature=related
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka