picia tez ...
Nie wiem co sie tym ludziom w głowach porobiło- serio.
Rozumiem, ze ktos jest dumny ze swego wypieku, czy innej potrawy,
ewentualnie wina, czy nalewki włąsnej roboty, ale zeby kogoś zmuszać?
Ostatnio byam na przysłowiowym ciastku i kawie

- u dalszej
znajomej. Faktycznie słynie z pysznych ciast. Nie przepadam za
slodyczami w ogólnosci, tak mam , ale nie ejstem na dieci, to i
kawalek specjału spróbowalam - faktycznie - niebo w gębie

Inni
tez zachwalali i gospoduni promieniała z zadowolenia. Do czasu

Bo
niestety chyba chec uslyszenia kolejnego "piania" z zachwytu
przysłoniła jej dobre maniery i zdrowy rozsadek. ojawil sie znajomy
z dziewczyną, są chybna z sobą od niedawna, bo nie byla gronu znana.
Bardzo miła osoba, zresztą. Przyszli troszkę później (zapowiedziane
spóźnienie - on dłuzej pracował), ludzien juz "opiali" wypieki
gospodyni

. Znajomy oczywiscie zaraz przystapił do jedzenia ciast,
jego dziewczyna - nie. Na kilkarotne zachęty ze strony gospodyni
odpowiadałą "Dzięki, naparwde adnei wygląda i pachnie, ale ja nie
jadam ciast" - normalnie wg mnie. Nikt poza gopsodynią nie zachecał,
ale ona była niestrudzona "A co na diecie jestes? daj spokj, jeden
kawalek tuszy nie czyni, zresztą z taką figurą itepe" W końcu sama
nałozyłą dziewczynie na talerzyk ciasto, dziewczyna nie jadłą, to
sie nie odczepila tylko "Pzrykrośc mi robisz, a tak wszyscy lubią
moje ciasta itede". W końcu panna skapitulowałą i wocec ok. 15
całkiem obcych osób powiedziała: "Wybacz, mam cukrzyce, jaadm
okreslone rzeczy w określonych porach, unikam słodyczy, nie gniewaj
sie" ..Oczywiscie zrobił sie kwas, gospodyni jeła poniewczasie
przepraszać, ale parka i tak w miare szybko sie zwineła
Kiedyś, dawno bylam swiadkiem sytuacji na weselu, kiedy nienzny mi
gosc uporczywie proszony o wypicie "jednego" glosno i wyraźnie
powiedział "Nie mogę, jestem alkoholikiem" ...
Czy naprawde goscinnosc i chec zaipomnowania innym kunsztem
kulinarnym musi prowadzić do takich sytuacji? Luzdie nie rozumieją,
ze NIE znaczy NIE?