arana 20.10.05, 18:45 Son Yeol Eum Korea Pd. Mam koncert na fortepian z orkiestrą i remontem sąsiada, ale mimo wszystko to wykonanie nie robi na mnie wrażenia. A jak Wy odebraliście? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
a000000 Re: Finał, czwartek 20.10.05, 18:51 Bez remontu sąsiada, też bez wrażenia. A nawet wręcz przeciwnie. Odpowiedz Link Zgłoś
arana Re: Finał, czwartek 20.10.05, 18:53 W takim razie to dam sąsiadowi spokój. Odpowiedz Link Zgłoś
michal-z Re: Finał, czwartek 20.10.05, 18:58 ja miałem wczoraj z remontem koreanka - dużo kiksów, troche muzyki, wrażenie raczej średnie Odpowiedz Link Zgłoś
arana Re: Finał, czwartek 20.10.05, 19:01 Jak to miło spotkać bratnią duszę. Mój remont z wiertarką. A Twój? Odpowiedz Link Zgłoś
michal-z Re: Finał, czwartek 20.10.05, 19:32 mój głównie z młotkiem, aczkolwiek wiertarka też była Odpowiedz Link Zgłoś
forresty Re: Finał, czwartek 20.10.05, 19:02 słucham sobie wczoraj podsumowania w PR2 i panowie stwierdzili (Pani również) że poza Yumą to nie było wczoraj czego słuchać praktycznie. Koreańczyk ponoć grał bez czucia acz paluchy majac wprawne. Z Japończykiem nie nadążała ponoć orkiestra a ten nic sobie tego nie robił. Dzis czytam wyborczą i cała trójka to murowani praktycznie laureaci. Boguś Kaczyński rozpływał się nad grą japończyka. Albo w Wawie jest kilka konkursów albo odbywa się niezłe ściemnianie. Nie zmienia to faktu że dla mnie pierwszy dzisiejszy występ był po prostu taki sobie. nie porwało mnie to nijak. Moze dlatego że przesłuchałem dziś Zimermana obu koncerrtów Odpowiedz Link Zgłoś
arana Re: Finał, czwartek 20.10.05, 19:05 Ja po prostu życzę sobie być olśniewana. Jeśli nie jestem, reszta nie jest ważna. Odpowiedz Link Zgłoś
a000000 Re: Finał, czwartek 20.10.05, 19:16 Ja byłam na Zimermanie na żywo gdy grał obydwa koncerty ze swoją orkiestrą. Może dlatego tak jakoś nie potrafię tego DUCHA, DUSZKA usłyszeć??? Japończyk wczorajszy mi się nie podobał. Pani Nezo jak narazie też mnie zasmuca. Do tego podgląd na salę się nie otwiera w kompie. Ech, coś mam pod górkę. Odpowiedz Link Zgłoś
michal-z Re: Finał, czwartek 20.10.05, 19:34 w sali musi być chyba gorąco, bo strasznie jadą po bokach. a Nezu - no cóż, też raczej kiepsko, strasznie spieszyła, często nie zgrywała sie z orkiestrą... Odpowiedz Link Zgłoś
forresty Re: Finał, czwartek 20.10.05, 21:21 Ale i tak Zimerman & Co ustępuje miejsca Abbado+Pogorelich. Tam orkiestra gra wspaniałe rzeczy - Pogorelich nie gorsze. Ivo jak mu spojrzę w oczy to mam wrażenie że wyjdzie z niego jakiś drakula abo co gorszego. Odpowiedz Link Zgłoś
a000000 Re: Finał, czwartek 20.10.05, 23:47 mam tą płytkę Abbado - Pogorelich + orkiestra Chicago. lepszego wykonania jeszcze nie słyszałam. Technika, owszem, ale jaka kolorystyka!! Odpowiedz Link Zgłoś
forresty Re: Finał, czwartek 21.10.05, 09:48 nie jestem pewien ale to chyba Paleczny stwierdził w niedzielę że Pogorelich nie potrafi dalej grać Chopina na poziomie KCH. Już nie wiem o co tym wszystkim ludziom chodzi. Niech zrobią matrycę wszystkich dzieł Chopina, niech napiszą jak grać i niech zostawia jasno sprecyzowany margines na osobowość "gracza". Czasami mam zrażenie że jurorzy muszą udać się do spirytysty albo sklonować szczątki Chopina. Innej rady nie ma aby szacowne grono zadowolić. Odpowiedz Link Zgłoś
peternak Re: Finał, czwartek 21.10.05, 10:37 Nie przypominam sobie takiej wypowiedzi Palecznego... Jeśli chodzi o szukanie przez jury ideału wykonawczego, to byłbym skłonny stwierdzić, że Paleczny jest jedną z tych osób, które nie szukają odgłosu wierzb płaczących, pól szumiących i innych bzdet, a rzeczowo oceniają, przygotowanie techniczne-pianistyczne, osobowość artystyczną, intelekt pianisty (!!!) - czego wypadkową (i wielu innych rzeczy) jest prezentacja (w tym przypadku) konkursowa. Bardziej skłaniałbym się ku opinii, że na konkursie żądzi klucz geograficzno-personalny, i dlatego w II etapie odpadły pewne osoby... Chociażby Wunder, który zresztą nie zachwycił mnie swoim występem w II etapie... Nie jestem rasistą, broń Boże, ale jeśli liczba uczniów profesorów ma się równać w II etapie 60 %, a liczba Azjatów w III etapie ma się równać 9 czy 10, to będzie się tyle równać... To jest biznes... Kontrakty menedżerskie, płytowe, koncertowe, itd... Pamiętajcie... Konkursy nie mają OCENIAĆ artystów, bo tego zrobić się nie da po prostu. One mają KREOWAĆ przyszłe "gwiazdy". Wiem, że to może dośćproste tłumaczenie, ale tak jest. Kto nie pasuje do układanki - odpada... BYE! Odpowiedz Link Zgłoś
jdrk Re: Finał, czwartek 21.10.05, 11:44 peternak napisał: > Jeśli chodzi o szukanie > przez jury ideału wykonawczego, to byłbym skłonny stwierdzić, że Paleczny jest > jedną z tych osób, które nie szukają odgłosu wierzb płaczących, pól szumiących > i innych bzdet, a rzeczowo oceniają, przygotowanie techniczne-pianistyczne, > osobowość artystyczną, intelekt pianisty (!!!) - czego wypadkową (i wielu > innych rzeczy) jest prezentacja (w tym przypadku) konkursowa. No wlasnie dlatego twierdze, ze w jury jest za duzo pianistow i pedagogow, ktorzy licza kazda nutke i pauze! Ja dziekuje bardzo Panu Palecznemu. Wole te "bzdety", czyli piekna muzyke Chopina, w ktorej slychac tesknote za Polska i polskim krajobrazem, a nie serie osemek i szesnastek prezycyjnie oddzielonych idealnie wymierzonymi pauzami! Niech sobie w ten sposob oceniaja studentow, a nie Artystow! Odpowiedz Link Zgłoś
a000000 Re: Finał, czwartek 21.10.05, 12:08 A ja mam niecne podejrzenia, że w każdym krytycznym słowie pianisty uznanego wobec pianisty na rynek wchodzącego, jest najzwyklejsza ludzka zawiść i walka o przetrwanie. Taki Pogorelich jest śmiertelnym (bo przekładającym się na finanse) zagrożeniem. Nawet ja, zwykły zjadacz chleba, płytkę z nagraniem Pogorelicha kupuję w ciemo, a obok płytki Palecznego przechodzę obojętnie. I Paleczny o tym wie. I nie tylko Paleczny. Jaki to splendor dla nauczyciela, dla szkoły, gdy uczeń wygrywa konkurs??? A to też jest całkiem wymierna, finansowa korzyść. Jeśli nie wiadomo o co chodzi, to na pewno chodzi o pieniądze. NIGDY nie uwierzę, że pianiści i pedagodzy "przegapią" talent. Za udupieniem jednych a wypromowaniem innych kryje się drugie dno - korzyść. Bo sztuka to rzecz tak indywidualna i subiektywna, że można tylko powiedzieć : MNIE się podoba. Dlatego dobrze, że mamy własne uszy i własne sądy, nie musimy polegać na zdaniu tego czy owego krytyka, boć on przecież też subiektywnie gada. Odpowiedz Link Zgłoś
jdrk Re: Finał, czwartek 21.10.05, 12:41 a000000 napisała: > Jaki to splendor dla nauczyciela, dla szkoły, gdy uczeń wygrywa konkurs??? > A to też jest całkiem wymierna, finansowa korzyść. No wlasnie, skoro niektorzy szczyt slawy maja za soba, wiec swoja wartosc (artystyczna i finansowa) moga wlasnie w ten sposob utrzymac - wychowywac wybitnych nastepcow. Taka jest kolej rzeczy. Jak mozna o tym nie wiedziec (cisna mi sie na jezyk ostrzejsze slowa)? Ale moze sie zastanowia jak zobacza (zasobne) tlumy ciągnące do Pani Prof. Popowej-Zydron > Dlatego dobrze, że mamy własne uszy i własne sądy, nie musimy polegać na > zdaniu tego czy owego krytyka, boć on przecież też subiektywnie gada. Oczywiscie, ze tak, chociaz wiem, ze nie wszyscy "ufaja" swoim uszom Poza tym nie uwazam, ze oceny krytykow jakos znacznie roznily sie od moich, czy naszych tu na forum. To raczej z decyzjami jury sie nie zgadzamy Odpowiedz Link Zgłoś
a000000 Re: Finał, czwartek 21.10.05, 14:42 Szanowne jury zaliczam do szerokiego grona krytyków. Zwłaszcza, że wypowiadają się publicznie i w ten sposób wpływają na opinię. Odpowiedz Link Zgłoś
forresty Re: Finał, czwartek 21.10.05, 11:55 "rządzi"!!!! Na litość boskom - dzieci nasz czytają. Mi terz zdażają się literófki ale nie asz takie Ta wypowiedź poszła w świat przy okazji oceny niedzielnych występów w PR2. Rzeczywiście , może to nie Paleczny, a moja niepewność wynikła z tego że Pan Jury też wyrażał w tym programie swe oceny. Nieważne. Jeden z krytyków Pr2 (22.oo) mówi bardzo pięknie ale bardzo powiedziałbym "wodolejowato". Nawet znalazły się odniesienia do van Eycka które to pasuja do Chopina jak odkrywanie świata Ravela poprzez wiedzę o Rembrandtcie. No można teoretycznie podstawy do wywodów o sztuce Alvara Alto znaleźć w dziłalności egipskich fellachów tylko nie zmieni to faktu że taka dyskusja będzie o wszystkim i o niczym. Ja bardzo się sprzeciwiam wrażeniowej interpretacji dzieła sztuki. Zarówno plastycznego jak i muzycznego. Znany krytyk i estetyk angielski H.Read stwierdził kiedyś że każdy człowiek jeśli nie jest stopniu znaczącym upośledzony ma immanentną zdolność do postrzegania piękna w przyrodzie a co za tym idzie w dziełach sztuki. Owo piękno nazwał harmonią - obojętnie czego harmonią: brzydoty fizycznej, niedoskonałości emocjonalnej, kolorów, dźwięków itp. Wystarczy tę zdolność w człowieku rozbudzić.Piękno nie musi być ładne. I wtedy człowiekowi nie trzeba tłumaczyć co jest piękne a co nie. Jest to teoria mocno , powiedziałbym behawioralna i niekoniecznie wytrzymała ona próbę czasu, ale dla mnie jest ona po części wyjaśnieniem tzw. czystego geniuszu. no ale to temat na inną opowieść Natomiast mnie w krytyce dzieła sztuki - tutaj konkretnie interpretacji dzieła muzycznego - interesuje to dlaczego np Yamamoto zagrał tak a nie inaczej i z czego wynika fakt że fraza brzmi tak a nie inaczej. Jak poukładał koncert i co było tego przyczyną itd itd. Natomiast określenie "miał nieładny dźwięk" "zagrał nijak" itp to dla mnie nic nie znaczące związki frazeologiczne które nie tłumaczą tego co się usłyszało. Gdybym na egzaminie powiedział że Rubens malował nieładnie bo używał za dużo czerwieni i brązu no to wywalonoby mnie za drzwi przed skończeniem tego zdania. A tu ciągle słyszę że jakichś kryteriach czysto wrażeniowych-subiektywnych. Sztuka rzecz jasna jest dziedziną humanistyki ale nie zwalnia to humanistów obowiązku operowania jakimś obiektywnym aparatem naukowym, krytycznym. Co do "sędziowania" to napisano już wiele i nie będę "kserował" . Dziś w Rzeczpospolitej na ten temat rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_051021/publicystyka/publicystyka_a_10.html Co do udziału uczniów jurorów - tu chyba wszyscy są zgodni że coś z tym trzeba zrobić. A na marginesie to dodam że coraz częściej dostrzegam zjawisko "toyotyzacji" pianistyki. Kształci się tuziny fantastycznie wyszkolonych pianistów w Azji i w Europie a jakoś zaniedbuje się kształtowanie indywidualności artystycznej. Jeśli miałbym być złosliwy to powiedziałbym że większość z pianistów tego konkursu gra po prostu tak samo - i ci z Azji i ci ze Stanów i ci z Europy. Odpowiedz Link Zgłoś
cymber.gaj Re: Finał, czwartek 23.10.05, 19:09 forresty napisał: > Ale i tak Zimerman & Co ustępuje miejsca Abbado+Pogorelich. Tam orkiestra gra > wspaniałe rzeczy - Pogorelich nie gorsze. Ivo jak mu spojrzę w oczy to mam > wrażenie że wyjdzie z niego jakiś drakula abo co gorszego. Słuchałem dziś tej płyty pierwszy raz. Jestem wstrząśnięty - dosłownie ciarki przechodzą. Nowy, wspaniały świat (bez ironii, nie mylić z Huxleyem). I ta fenomenalna orkiestra! Nie przypuszczałem, że w koncercie f-moll kryją się takie cuda. Do tego jeszcze druga płyta Pogorelicha - cztery scherza. Wrażenia podobne. Skłania to do gorzkich refleksji o tępieniu wszystkiego, co nie jest Chopinem z konserwy, w dodatku wypitraszonej kiedyś tam, acz wiele lat po Chopinie. Chwała Marcie Archerich, której desperacki krok otworzył kiedyś Pogorelichowi drogę do kariery. A z poglądem, że Pogorelich nie potrafi grać Chopina na poziomie KCH, skłonny jestem się zgodzić. Odpowiedz Link Zgłoś
a000000 Re: Finał, czwartek 23.10.05, 22:21 cymber.gaj napisał: > >Nie przypuszczałem, że w koncercie f-moll kryją się takie cuda. Prawda? Mnie też to wykonanie wstrząsnęło. Co tam, rzuciło na kolana. > Do tego jeszcze druga płyta Pogorelicha - cztery scherza. Wrażenia podobne. Ja na temat Scherzi nie mam jeszcze zdania. Słuchałam już wiele, wiele razy, za każdym razem coś nowego, coś dławiącego, coś nawet odpychającego. Tak sobie wyobrażam całą prawdę o chopinowskich scherzi. A czy słyszałeś Etiudy Symfoniczne Schumana + Sonata 111 Beethovena? A także absolutmy deser - sonaty Scarlatiego. > A z poglądem, że Pogorelich nie potrafi grać Chopina na poziomie KCH, skłonny > jestem się zgodzić. O tak, ten pianista zupełnie nie pasuje do jakichkolwiek ram i wymogów. Tak jak poeta powiedział o Słowackim i Mickiewiczu, że są jako "dwa, na przeciwnych krańcach świata - bogi", tak uważam, że i Zimerman, i Pogorelich i Blechacz to takie bogi. Całkowicie inne i równie wspaniałe. Odpowiedz Link Zgłoś
callja Re: Finał, czwartek 23.10.05, 23:44 Witam Pogorelichomaniaków Koncert f-moll w wykonaniu Pogorelicha i Abbado to jedna z moich najukochańszych płyt - jeszcze dołączony do tego chopinowski Polonez fis- moll... Wstrząsający, mocny... u Pogorelicha zachwyca mnie zawsze lewa ręka - zwykle słychać u pianistów prawą, a lewa coś tam sobie plumka grzecznie; a u Pogorelicha lewa ręka szepcze, narzuca, krzyczy, porządkuje - mistrzostwo!! Po zaaplikowaniu sobie niegdyś porcji preludiów też spod palców Pogorelicha - nie mogłam sobie znaleźć miejsca, wciąż słyszałam, myslałam, przeżywałam. Ano, nastolatki głupiutkie są i aplikują sobie arcydzieła przed snem - i ich wina, że potem zasnąć nie mogą!! A Scarlatti to już temat na rozprawy naukowe+leżenie plackiem u stóp pianisty!! Kocia zmysłowość, miękkość, nieprawdopodobie selektywny, jasny, a jednocześnie osadzony dźwięk - i przebiegi szesnastkowe jak wycinane skalpelem. Jak on jednocześnie potrafi przy tej lodowatej precyzji grać tak zmysłowo? Nie wiem!! Ale tak jest. Chapeau bas!! A teraz Pogorelich milczy... smutne, niepokojące. Odpowiedz Link Zgłoś
a000000 Re: Finał, czwartek 24.10.05, 00:32 callja napisała: > A teraz Pogorelich milczy... smutne, niepokojące. Zgadza się. Coś się nie może pozbierać po śmierci żony. Nie dziwię się, była jego muzą, nauczycielką, opiekunką. Odpowiedz Link Zgłoś
arana Jędrku, gdzie jesteś? 20.10.05, 19:49 Po przerwie będzie Twój faworyt Yamamoto Takashi. Będę słuchać z zainteresowaniem, tym większym, że po raz pierwszy. Odpowiedz Link Zgłoś
jdrk Juz jestem :) 20.10.05, 22:39 arana napisała: > Po przerwie będzie Twój faworyt Yamamoto Takashi. Przepraszam, juz jestem Wlasnie wrocilem z FN - ogladalem koncert na telebimie. To prawda, ze to moj ulubiony pianista, co nie znaczy, ze faworyt Ale strasznie lubie go sluchac (i patrzec jak gra). Chcialbym, aby wszyscy pianisci tak jak on kochali Chopina! Yeol-Eum Son nawet w opinii znajomej koreanki, z ktora sluchalem tego koncertu, nie grala najlepiej - mylila sie i grala zbyt szkolnie. Aha - pytalem koreanki jak wymawia sie to imie i... nie potrafie tego powtorzyc Rieko Nezu grala troszkę lepiej, ale mnie nie zachwyciła. Grala koncert f-moll, wiec trudniejszy, ale wg mnie przecenila swoje umiejetnosci. Za to Takashi Yamamoto znow mnie nie zawiódł Gral zdecydowanie najlepiej z dzisiejszej trójki - zywo, z entuzjazmem, cały był tą muzyką. Ale byl nie tylko radosny, ale i romantyczny. No i widac bylo, ze ten jego entuzjazm udziela sie orkiestrze, i nawet Wit czasem się usmiechał I jak pieknie mu wyszedl Krakowiak w III części koncertu. A na koniec widzieliscie jak uradowal publiczonosc? Zadko zdaza sie, zeby koncert muzyki klasycznej tak dzialal na ludzi (obserwowalem jak juz wychodzili z FN i prawie wszyscy ciągle się usmiechali). Chociazby z tego powodu tak bardzo lubie go sluchac Odpowiedz Link Zgłoś
a000000 Re: Finał, czwartek 20.10.05, 20:55 Yamamoto uratował honor dnia. I rozruszał orkiestrę, bo już zasypiała. Odpowiedz Link Zgłoś
misio1980 Re: Finał, czwartek 20.10.05, 22:31 Nooo, Yamamoto to ja rozumiem... Może ja nie jestem muzykologiem, ale był w tym pierwiastek ewidentnie wirtuozerski, choć i uczucia w Romance nie zabrakło. Wreszcie ktoś, kto umie wydobyć barwę z tego szalonego instrumentu. Być może nadużywam swojego zmysłu intuicji, ale jak dla mnie to jest to chwilowo no1... gdyby nie to zagubienie w pierwszych taktach Ronda, byłoby wręcz cudownie. Odpowiedz Link Zgłoś
arana Finał, czwartek, Takashi 21.10.05, 08:33 I mnie porwała radość w grze Yamamoto Takashi. Było też, jak piszecie, romantycznie. Do pełni szczęścia brakło mi jednak czegoś. Otóż w obu koncertach Chopina całą romantyczność odczuwam jako uczucia już zrodzone, ale jeszcze nie nazwane do końca. Tej ulotności nie znalazłam. Ale to tylko takie uwagi robione już po koncercie, bo w ogóle byłam zachwycona. Odpowiedz Link Zgłoś
peternak Re: Finał, czwartek, Takashi 21.10.05, 08:35 I chyba o to w tym wszystkim chodzi? Nieprawdaż? Odpowiedz Link Zgłoś
arana Re: Finał, czwartek, Takashi 21.10.05, 16:43 Masz na myśli zachwyt? Tak, o to chodzi! Ale najgłębszy jest wtedy, jeśli utwór objawi mi jakieś wartości, jeśli poruszy tak, że utkwi we mnie na długo, czasem na zawsze, coś zmieni w moim widzeniu świata. Odpowiedz Link Zgłoś
peternak Re: Finał, czwartek, Takashi 21.10.05, 18:10 Oj... Masz wielkie wymagania (chodzi mi o zmiane w widzeniu świata) Ja do tej pory nie słyszałem, czy raczej nie doświadczyłem takiego wykonania, i nie chodzi tu tylko o fortepian, a o wykonawstwo w ogóle... A słyszałem już wielu znakomiotych wykonawców... A to co mi się podoba w Takashim, to niewątpliwa radość jaką daje mu gra utworu bądź co bądź utrzymanego w stylu brillant. No i radość jaką nam daje słuchanie jego osoby Cieszę się, że po jego występie nie zastanawiam się, czy to gis mógł zagrać bardziej miękko, a tamten łuk przetrzymać trochę dłużej. W przypadku występów konkursowych wolę pamiętać jak ktoś zagrał, niż jak ktoś grał... No, chyba, że ma się do czynienia z artystą o naprawdę wielkiej osobowości, doświadczeniu i umiejętnościach - wtedy wolę pamiętać jak ktoś grał, a nie zagrał... Pozdrawiam i idę na TVP Kultura... Odpowiedz Link Zgłoś
a000000 finał, piątek, Jaroszyński 21.10.05, 18:48 Dusza z pewnością, słowiańska. ALE....jeszcze trochę pracy przed nim. Chyba się nie spodziewał, że będzie mu dane zagrać finał. Odpowiedz Link Zgłoś
soova Re: finał, piątek, Jaroszyński 21.10.05, 18:55 coż.. jeżeli on sobie zdaje sprawę z poziomu swojej gry, to chyba prof. Gornostajewa i reszta jury robią chłopakowi krzywdę, dając mu grać finał jeżeli nie, to trudno... to już go nic nie uleczy nawet patrząc z jak najbardziej zdroworozsądkowego punktu widzenia nie można się oprzeć wrażeniu, że cała ta sytuacja coraz bardziej zakrawa na jakiś spisek, któego celem jest zapewnienie supportu Rafałowi Blechaczowi Odpowiedz Link Zgłoś
a000000 Re: finał, piątek, Jaroszyński 21.10.05, 19:18 Blechacza? nie podejrzewam, chłopak gra bardzo dobrze. Raczej zemsta za Drzewieckiego - odpadł? no to dalej konkurs skompromituje się sam. Co by jednak nie powiedzieć, ktoś tu komuś buty szyje. A może to koncetry są mentalnie tak bardzo obce współczesnej młodzieży, że problem ich przerasta? Typ brillante jest bardzo trudny gdyż leży bardzo blisko kiczu, może to za mocne słowo, ale nie znajduję innego, i niebezpieczeństwo jest ogromne, że pianista przekroczy cienką czerwoną linię. Może tak przesłodzić, że wyjdzie mdlący ulepek. Oni o tym wiedzą, i ta wiedza ich paraliżuje. Przecież to są wybitni pianiści, wszyscy. Technicznie nie takie formy pokonują z powodzeniem. Więc gdzie leży pies pogrzebany? Wiek atomu, kompa, techniki, duszę odebrał? Odpowiedz Link Zgłoś
rumburakk1 Re: finał, piątek, Jaroszyński 21.10.05, 19:26 Koreańczyk gra largheto. Jakbym był panną Chopina i absztyfikant tak by marudził na randce jak on gra to pewnikiem też dostałbym czarną polewkę. Jeśli to Romance po koreańsku to ja dziekuję za takie amory Odpowiedz Link Zgłoś
rumburakk1 Re: finał, piątek, Jaroszyński 21.10.05, 19:30 tyle tylko cosik mi sie widzi że starszy z braci może w tym konkursie czarnym koniem. jakieś mam takie dziwne przeczucia. może nie pierwsza nagroda ale wysoko. Odpowiedz Link Zgłoś
a000000 Re: finał, piątek, Lim Dong Min 21.10.05, 19:36 Starszy brat bardziej mi sie podoba. No, Min ruszył do tańca, wreszcie. Dwóch braci w finale to powinno się do księgi Guinessa wpisać. Ale część druga całkiem, całkiem. Romantyczna. Odpowiedz Link Zgłoś
a000000 Re: finał, piątek, Blechacz 21.10.05, 20:55 Powiem tylko tyle: bravo, bravissimo! Chwała i Sława Rzeczypospolitej! Odpowiedz Link Zgłoś
soova Re: finał, piątek, Blechacz 21.10.05, 20:56 klaszczę razem z tymi, którzy teraz klaszczą w Filharmonii... Odpowiedz Link Zgłoś
reader1 Re: finał, piątek, Blechacz 21.10.05, 21:05 jak nie wygrał - to jury w kosmos z wielkim huuukiem!!!!))) Odpowiedz Link Zgłoś
soova Re: finał, piątek, Blechacz 21.10.05, 21:09 trudno sie przyznac, ale nie wiedzialam, ze tyle pieknych miejsc jest w tym - wydawaloby sie - milion razy juz słyszanym koncercie, a w czasie występu Rafała co raz napotykałam takie miłe niespodzianki Odpowiedz Link Zgłoś
jdrk Re: finał, piątek, Blechacz 21.10.05, 22:20 NIECH ZYJE!!! NIECH ZYJE!!! NIECH ZYJE!!! ))))) Odpowiedz Link Zgłoś
arana Re: finał, piątek, Jaroszyński 22.10.05, 00:06 To niewiarygodne, ale dokładnie tak samo pomyślałam, słuchając dwóch pierwszych dzisiejszych artystów!!! Odpowiedz Link Zgłoś
arana Re: finał, piątek, Jaroszyński 22.10.05, 00:11 PS Odpowiadałam na post Rumburakka: Koreańczyk gra largheto. Jakbym był panną Chopina i absztyfikant tak by marudził na randce jak on gra to pewnikiem też dostałbym czarną polewkę. Jeśli to Romance po koreańsku to ja dziekuję za takie amory Odpowiedz Link Zgłoś
arana Re: Finał, czwartek, Takashi 22.10.05, 00:02 peternak napisał: > Oj... Masz wielkie wymagania (chodzi mi o zmiane w widzeniu świata) Ja do > tej pory nie słyszałem, czy raczej nie doświadczyłem takiego wykonania, i nie > chodzi tu tylko o fortepian, a o wykonawstwo w ogóle... A słyszałem już wielu > znakomiotych wykonawców... Myślałam ogólniej...o każdym dziele sztuki. Ja takie miałam, przede wszystkim literackie. Ale i muzyczne...przede wszystkim w dzieciństwie... Słucham podsumowania w Dwójce, gdzie przypomniano myśl, że życie powinno być kształtowane jak dzieło sztuki. Zgadzam się z tą koncepcją. Odpowiedz Link Zgłoś
misio1980 Archanioł Rafael 21.10.05, 21:19 Boskie, boskie, boskie. To jak ingerencja sił nadprzyrodzonych w palce zwykłego śmiertelnika. Trzepot anielskich skrzydeł, śpiew syren i wyznanie szalonego gruźlika w jednym. I co, za bardzo egzaltowany jestem ? Odpowiedz Link Zgłoś
cymber.gaj Re: Archanioł Rafael 21.10.05, 22:02 Bóg Ci zapłać za tę informację. Było perliście i przepięknie. Odpowiedz Link Zgłoś
charade84 Re: Archanioł Rafael 21.10.05, 22:49 niebiański spokój i niebiańskie piękno... Odpowiedz Link Zgłoś
anasia Re: Archanioł Rafael 21.10.05, 22:34 Słuchałam tego wykonania dwa razy na tv kulturze i zaraz potem na tv3 i ciągle coś nowego pięknego odkrywałam. Chciałabym usłyszeć na żywo jak Blechacz gra Bacha, Beethovena, Rachmaninowa... Nie mogę się doczekać werdyktu. Odpowiedz Link Zgłoś
arana Twój czar nade mną trwa... 21.10.05, 23:54 Nareszcie mam dostęp do kompa... Byłam w Kameralnej. E-moll Rafała... Spełnione marzenie. Podróż w głąb dzieła sztuki. W rzeczywistość malowaną światłocieniem emocji. Piękno, którego nie sposób wyrazić, można jedynie odczuć. Ale każdy doświadczy tej urody, gdy przypomni sobie wszystko najpiekniejsze, co spotkało go w życiu. Gdy wypełniała go niezwykła radość, nadająca magiczny wymiar dniom, godzinom, mgnieniom, gdy zycie nabierało niezwykłej intensywności, gdy o każdej chwili chciało się wołać: -Trwaj, jesteś piękna! Odpowiedz Link Zgłoś