Dodaj do ulubionych

24 preludia i fugi - Bach vs. Szostakowicz

17.07.06, 10:40
Szkoda , że apf wyjechał ale jak wróci, to sobie odświezymy.
Moje pytanie: słuchał ktoś zbioru autorstwa Szostakowicza - są swietne
wykonania, przede wszystkiem Tatiana Nikołajewa. Jest rewelacyjnym zajęciem
śledzenie, jak Szostakowicz, kompozytor, jakby nie było XX-wieczny, doskonale
realizuje formy polifoniczne. Zbiór jest rewelacyjny - moje ulubione to
Preludium i Fuga a-moll...żaluję że tzw. obowiązkowy fortepian skończył mi
się w liceum, bo liznęłam tylko Bacha, d-moll z obu tomów, c-moll z I, B-dur
z I, f-moll z II...i któreś jeszcze tylko nie pamiętamwink

Zapraszam chętnych i zorientowanych do wypowiedzi w tym temaciewink
Obserwuj wątek
    • dwakretki Re: 24 preludia i fugi - Bach vs. Szostakowicz 17.07.06, 14:19
      a co tu porównywać? musiałem sie kiedyś zagłębić w fugi fortepianowe XX wieku i
      akurat u Szostakowicza jedyne co zasługuje na uznanie to "masowość" produkcji.
      polifonia w fugach Szostakowicza jest często iluzoryczna (polifonizacja
      homofonii), tematy o symetrycznej budowie, niemal okresowe.
      • schaetzchen Re: 24 preludia i fugi - Bach vs. Szostakowicz 17.07.06, 20:30


        Trochę się stropiłam widząc zachętę w postaci skierowania tego postu do osób
        "chętnych i zorientowanych"... nie poczuwam się do tego drugiego... Znam cykl z
        genialnego wykonania Nikołajewej (Hyperion), zresztą kiedyś była o tym mowa na
        forum. Innych wykonań nie znam. Nie widziałam wszystkiego w nutach, więc moje
        wrażenia są "skażone" Nikołajewą smile Kilka preludiów i fug grałam. Najbardziej
        kocham D-dur smile To tak garść wrażeń:

        Nie wiem, czy dobrym pomysłem jest przeciwstawianie Szostakowicza Bachowi.
        Oczywiście porównania same się nasuwają, począwszy od układu cyklu, a
        skończywszy na okolicznościach w jakich Szostakowicz to napisał. Rocznica
        bachowska itd. Wiem, zaraz napiszesz, że nie chcesz wartościować - i dobrze, ale
        jakoś tytuł wątku... nie bardzo... To są tak różne światy - sprawa oczywista,
        jeśli wziąć pod uwagę różnice czasowe (DWK I 1722, DWK II 1744, Szostakowicz
        1950), ale nie tylko. Bacha słucham jak katedr, Szostakowicza jak miniatur (to
        nie jest umniejszanie jego wartości!!! Chodzi o emocje). Obaj poruszają (żeby
        nie było że Bach zimny i wielki). Więcej podziwu mam dla Bacha, więcej
        zrozumienia (i współczucia) dla Szostakowicza... U Bacha słyszę więcej
        różnorodności (w emocjach, w konstrukcjach, stylach), u Szostakowicza nawet te
        pozornie pogodne mnie przygnębiają - ale to pewnie przez to co czytałam (patrz
        PS2) No i Bach napisał tego 2 razy więcej smile

        No i sprawa tonalności - nie wiem na ile prawdziwe są historie opowiadane w
        szkole o tym jak to Bach postanowił "postawić pomnik" systemowi równomiernie
        temperowanemu. Ale postawił. A u Szostakowicza - sporo skal ludowych (wybaczcie,
        zawsze te lekcje w szkole przesypiałam, więc konkretów nie będzie), sporo
        atonalności - co oczywiście również może wynikać z oddalenia czasowego, ale
        myślę że nie tylko smile Chociaż u Bacha - od chromatyki czasami gęsto...
        Coś się zagmatwałam...

        Acha - skąd zdziwienie, że kompozytor XX wieczny potrafi pisać fugi? wink

        Acha po raz drugi - nie zgodzę się z Dwoma Kretkami że jedyny walor
        Szostakowicza to masowość. imho rzecz nie polega na tym, kto bardziej
        skomplikowaną i zgodną z zasadami fugę napisze. Chyba. Mnie on wzrusza. A to
        dużo smile przynajmniej dla mnie smile

        PS
        Przemkowa, a kto Ci broni teraz "liznąć" prel i fugi Szostakowicza?

        PS 2
        Jak ktoś nie czytał, to polecam Meyera o Szostakowiczu - jest tam opisany
        wstrząsający koncert, a raczej osąd nad tym cyklem - coś przerażającego. Zawsze
        jak tego słucham/gram to mam przed oczami bladego Szostakowicza, który gra dla
        partyjnych idiotów swoją muzykę, a oni maja czelność coś na ten temat
        powiedzieć... Straszne.

        • jdrk Re: 24 preludia i fugi - Bach vs. Szostakowicz 17.07.06, 22:31
          Hej! Ja tylko chętny wink

          Zgodzę się z tym, co napisała Schaetz smile

          Bacha mam w trzech wykonaniach, Sztostakowicza w dwóch + dodatkowo po jednym
          wykonaniu w MP3 - co wskazuje wyraźnie, że uwielbiam oba zbiory smile

          "Bach to Bach, tak jak Bóg to Bóg" - jak ktoś zgrabnie powiedział. Wielka
          katedra polifonii, piękna, wysoka, aż do samego Nieba. Słuchacz przy każdym
          odsłuchaniu powoli podnosi wzrok, dostrzegając coraz więcej szczegółów, potęgi i
          wspaniałości tej budowli. Trzeba wytrwałości, dobrego wzroku (ucha), wiedzy i
          serca, aby ogarnąć całość. Czy można dostrzec sam szczyt (jeśli on w ogóle
          istnieje)? Nie wiem - mi się jeszcze nie udało smile

          Szostakowicz - wspaniała, współczesna wersja zbioru Bacha. Na pierwszy rzut oka
          (ucha) bardziej atrakcyjna, uwodzicielska, różnorodna, pokazująca cały odcień
          uczuć i emocji - ale i szybko-zmienna, jak dzisieszy świat smile

          Bach wymaga czasu, kontemplacji, wytrwałości. Szostakowicz podoba się "od razu"
          wink Porównywać oba dzieła to tak, jak porównywać dzieła wielkich malarzy, starych
          mistrzów i tych XX-wiecznych - nie da się smile
          • dwakretki fugi 18.07.06, 03:51
            S. BARBER - Sonata op. 26 (cz. IV)
            E. BURY - Wariacje i fuga
            A. CHACZATURIAN - Recytatywy i fugi
            P. HINDEMITH - III sonata in B (cz. IV)
            - Ludus Tonalis
            - Sonata na dwa fortepiany (cz. V)
            D. KABALEWSKI - Preludia i fugi op. 61
            S. KISIELEWSKI - Preludium i fuga [zachowane z VI]
            P. von KLENAU - 6 preludiów i fug
            R. MACIEJEWSKI - Tryptyk (cz. III)
            M. RAVEL -Le Tombeau de Couperin (cz. II)
            D. SZOSTAKOWICZ - 24 preludia i fugi
            K. SZYMANOWSKI - Preludium i fuga
            - II sonata A-dur
            - III sonata
            Z. SZYMONOWICZ - Wariacje i fuga B A C H

            w analitycznym amoku przekopałem się przez te utwory i uwierzcie mi, w
            Szostakowiczu nic ciekawego nie znalazłem. Fakt, sprawnie to nawet czasem
            zrobione (czego o Kisielewskim i Maciejewskim powiedzieć sie nie da), ale
            zachwycać się? - nie, nie, nie. Hindemithowi wychodziło sprawniej
            i "barokowiej", Barberowi i Szymanowskiemu (w sonatach)na sposób beethovenowsko-
            romantyczny; von Klenau to ciekawostka - dodekafoniczne tematy z dość tonalną
            harmonią.
            bardzo lubię polifonie, kanony, fugata, fugi, ale te dwudziestowieczne są dla
            mnie trochę jak "dworki" nowobogackich co to mają udawać staropolski dworek
            rodem z "Pan Tadeusza". jak tu porównywać Jędrkową "katedrę polifonii" z
            nowobogackim "dworkiem"?
            • jdrk Re: fugi / preludia 18.07.06, 20:53
              Dzięki za listę smile Tak sobie pomyślałem, że miło by było poznać te, o których
              piszesz oraz innych wykonawców. Myślę tylko o preludiach i ew. fugach, może co
              ciekawszy zbiór etiud (sonaty ze względu na objętość, chwilowo pominę).

              Wobec tego mam pytanie: jakie znacie inne preludia i fugi na fortepian (oprócz
              Bacha i Szostakowicza)? I może przy okazji polecane wykonania? wink

              F.Chopin: 24 Preludia op.28 (ulubiony wykonawca?)
              F.Chopin: 12 Ediut op.10 + 12 Etiud op.25
              S.Rachmaninow: 24 Preludia czyli: 10 Preludiów op.23 + 13 Preludioów op. 32 +
              Preludium cis-moll op.3 nr 2 (Ashkenazy, bo tylko to wykonanie znam)
              • dwakretki Re: fugi / preludia 18.07.06, 22:11
                utwory, które podałem były napisane w latach 1905-1959 i pewnie nie są jedynymi
                przykładami fugi w tym czasie, jest jeszcze całe metry ćwiczebnych tworów
                kontrapunktu akademickiego i pewnie wśród tych znajdziemy najsilniejsze wzorce
                bachowskie wink
          • przemkowa.b Re: 24 preludia i fugi - Bach vs. Szostakowicz 25.07.06, 10:27
            jdrk napisał:

            > Bach wymaga czasu, kontemplacji, wytrwałości. Szostakowicz podoba się "od
            razu"
            > wink Porównywać oba dzieła to tak, jak porównywać dzieła wielkich malarzy,
            staryc
            > h
            > mistrzów i tych XX-wiecznych - nie da się smile

            Nie zgadzam się z tym poglądem. Jeest w nim coś ujmującego Szostakowiczowi. To
            tak jakbyś napisał: po Bachu już nic ciuekawego w muzyce się nei wydarzyło,a
            w XX wieku przyszedł taki sobie Rosjanin i jednym palcem napisał sobie zbiorek.

            Szostakowicz obiektywnie jest uważany za jednego z największych geniuszy muzyki
            w ogóle.
            Ja jei uważam, żeby porównywanie Bacha jego coś Bachowi ujmowało...
            mam wrażenie że na tym forum panuje jakiś niesłuszny kult bacha...wink)))))
            • dwakretki Re: 24 preludia i fugi - Bach vs. Szostakowicz 25.07.06, 11:37
              przemkowa.b napisała:


              > mam wrażenie że na tym forum panuje jakiś niesłuszny kult bacha...wink)))))

              słuszny kult BACHA
            • bwv1004 Re: 24 preludia i fugi - Bach vs. Szostakowicz 25.07.06, 14:11
              przemkowa.b napisała:

              > obiektywnie jest uważany

              Wewnętrzna sprzecznośc. Ty chcesz doktorat pisać?
              • przemkowa.b Re: 24 preludia i fugi - Bach vs. Szostakowicz 25.07.06, 14:42
                owszem. i nie rozumiem pytania.
                ktoś tu jest maksymalnie wkurzony tylko nie wiem o co i po cowink)))
                za literówki przepraszam. każdemu sie może zdarzyc.
                • bwv1004 Re: 24 preludia i fugi - Bach vs. Szostakowicz 25.07.06, 15:28
                  przemkowa.b napisała:

                  > owszem. i nie rozumiem pytania.

                  A to niedobrze, pani szóstkowa magister przymierzająca się do doktoratu...
                  Jeśli ktoś lub coś jest UWAŻANY za coś, to jest to sąd SUBIEKTYWNY. I nie ma
                  nic wspólnego z byciem czymś w sensie OBIEKTYWNYM.

                  > ktoś tu jest maksymalnie wkurzony tylko nie wiem o co i po cowink)))

                  Kto?? smile
                  • dwakretki Re: 24 preludia i fugi - Bach vs. Szostakowicz 25.07.06, 16:43
                    bwv1004 napisał:

                    > Kto?? smile

                    ja nie
                  • przemkowa.b Re: 24 preludia i fugi - Bach vs. Szostakowicz 25.07.06, 19:37
                    pani szóstkowa magister nie jest panią profesor z 70-letnim stażem życiowym i
                    praktycznym, a "hominis est errare"...

                    dziękuję za słuszne wytycznie błędu w moim myśleniu. Co prawda błąd ten opierał
                    się na fakcie, że każda encyklopedia którą otworzę, głosi że "SzostakowicZ był
                    największym symfonikiem XX wieku i blabla". Ale przecież ci, którzy piszą
                    encyklopedie to również ludzie. Zatem sądy są subiektywne, zatem Bach też jest
                    subiektywnie wielki. Dla niektórych. Dla mnie - powiedzmy - nie. Tzn. jest
                    wielki, ale inni też są. Zaden znowu król, najlepszy itede.
                    Tak, mówię to z pełną swiadomością, po 17 - letniej muzycznej edukacji.
                    De gustibus est non disputandum. Jeśli ocena Szostakowicza jest subiektywna,
                    bądźmy konsekwentni w stosunku do Bachawink))
            • jdrk Re: 24 preludia i fugi - Bach vs. Szostakowicz 25.07.06, 20:54
              przemkowa.b napisała:
              > Nie zgadzam się z tym poglądem. Jeest w nim coś ujmującego Szostakowiczowi. To
              > tak jakbyś napisał: po Bachu już nic ciuekawego w muzyce się nei wydarzyło,a
              > w XX wieku przyszedł taki sobie Rosjanin i jednym palcem napisał sobie
              > zbiorek.

              Ależ ja nie chciałem nic a nic ujmować Szostakowiczowi smile Ale może i tak było
              jak mówisz: przyszedł (znaczy wrócił z Drezna) i napisał sobie zbiorek. W końcu
              geniuszem był! wink

              Ale miałem na myśli to, że w każdym razie dla mnie, WTK Bacha było na początku
              trudne w odbiorze i po wielu, wielu przesłuchaniach (różnych wykonań) zacząłem
              się powoli do niego przekonywać. Szostakowicza poznałem później, ale od razu mi
              się spodobał, więc wyciągnąłem wniosek że jest łatwiejszy w odbiorze smile A co to
              muzycznej (harmonicznej, melodycznej, itp.) strony obu dzieł nie śmiem się nawet
              wypowiadać!

              > Szostakowicz obiektywnie jest uważany za jednego z największych geniuszy
              > muzyki w ogóle.

              Ale ja się z Tobą w pełni zgadzam!

              > Ja jei uważam, żeby porównywanie Bacha jego coś Bachowi ujmowało...
              > mam wrażenie że na tym forum panuje jakiś niesłuszny kult bacha...wink)))))

              A może już niedługo na tym forum będzie panował niesłuszny kult Szostakowicza? wink))
    • gladioli Re: 24 preludia i fugi - Bach vs. Szostakowicz 19.07.06, 14:35
      Super wątek! Pisałam pracę magisterską z op. 87. Ja też uwielbiam Preludium i
      Fugę a-moll, ale dołożę jeszcze D-dur, A-dur, gis-moll. Zachwycam się tym
      zbiorem, bo rzeczywiście można go nazwać współczesną odpowiedzią na DWK, ale
      jednak Szostakowicz pozostaje sobą. Jedyne podobieństwo znalazłabym w podjęciu
      pisania par preludiów i fug we wszystkich tonacjach (biorąc pod uwagę dźwięki
      skali chromatycznej - enharmonia). To co w środku jest światem muzyki
      XX-wiecznej z istotnym bagażem rosyjskiej tradycji. Ten zbiór można rozpatrywać
      z punktu widzenia neoklasycyzmu - jesli chodzi o formę, ale wydaje mi się, że
      bardziej frapująca jest sfera dźwiękowa (modalność, intonacja, pieśniowość).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka