Białe skarpetki

27.02.15, 20:27
Słuchajcie, mam problem.
Jakoś na jesieni, na osiedlu pojawił się nowy bezdomniak. Nie kojarzę go z wcześniej, przybłąkał się kocio na nasze dzikie działki.
Jakoś tak pojawił się, dostał michę raz i drugi, i naturalną koleją rzeczy kot zaczął się meldować o określonych godzinach - zawsze 11-12 w dzień.
Kot dostawał jedzenie przez siatkę, coś suchego na później, coś mokrego od razu, przemycona została tabletka na robaki, takie tam opiekowanie się kotem w potrzebie.
Kot nie był dziki - dało się rękę przez siatkę przecisnąć i pogłaskać kota, kot nie miauczy, tylko skrzeczy, ale łasi się do ludzkiej ręki - najpierw myślałam, że może to jakiś spryciarz wychodzący, bo przecież udomowiony. Ale później pomyślałam, że za głodny na wychodzącego, inne koty od misek odganiał, wciąga nosem wszystko, co podane.
I dzisiaj stało się coś dziwnego. Tradycyjnie mąż wychodzi kotę nakarmić, ale ten pokonał ogrodzenie i był po "naszej stronie", zero zainteresowania michami, tylko robił łasząc się ósemki wokół mężowych nóg.
Nazwaliśmy go roboczo Białe Skarpetki, oto on:
https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/sb/ka/ci7z/6OsvkBa1FHbaIDMwJB.jpg
nie wiem, co za płeć. Po paru miesiącach karmienia wypiął się w moją stronę klejnotami - zero jajek. Ale jakby to była dziewczynka, to już powinna grubieć, jeśli nie wysterylizowana. Ucho nie cięte. Więc albo faktycznie kot domowy, może z domu wyrzucony, ale wysterylizowany, albo... nie wiem.
Problem taki - jak kotu ewidentnie proczłowieczemu powiedzieć, że nie ma miejsca w domu na czwartego kota, ale na michę może liczyć zawsze. A może jakiś dom mu znaleźć? Ale ja mam wszystko wszędzie poupychane, nie mam nikogo, kto by kota przygarnął, dorosłego na dodatek. No jak on już ogrodzenie pokonał, żeby pokazać, że jest pięknym zdrowym kotem szukającym domu, determinacja pełna, to jak mu pomóc?
    • zew-is Re: Białe skarpetki 27.02.15, 20:37
      W podobnej sytuacji byłam latem ubiegłego roku, ale mój bezdomniak był ewidentnie młodym, niekastrowanym kocurkiem. Zawiozłam go na umówiony zabieg do Koterii z prośbą o pomoc w szukaniu domu. Udało się nadzwyczaj szybko, choć to pewnie nie jest regułą. Więc taka ścieżka od razu przychodzi mi do głowy.
      • wiesia.and.company Re: Białe skarpetki 28.02.15, 16:40
        Kurczę! Dla mnie to też problem... Bo właściwie to wygląda, jakby miał pełne boczki, nie wychudzone, nie zaniedbane, łapki wydają się czyste, nieschodzone, nie utytłane (jak to u bezdomniaków). Ale to, że dosyć czysty nie przesądza, że ma dom... Daje się głaskać, przychodzi na pieszczoty - wyraźnie dał znać, że Was lubi, że docenia to, co dla niego robicie, że ma zaufanie. Przyszedł sam, ma potrzebę przebywania z człowiekiem, chce uwagi i pieszczot. Hm... to, że zjada jedzenie, że przychodzi w sprawie jedzenia o konkretnej porze to może być tak, że jest kotem czyimś, a robi obchód terenu i pasuje mu Wasza stołówka - bo przychodzi właściwie chyba tylko raz dziennie, nie to, że urzęduje cały czas czatując na Was i jedzenie.
        Czysty jest, dorodny. Może być kotem w drugiej strony działek, wypuszczanym z parteru bloku. Niektórzy tak robią, że idą do pracy, a żeby kot się nie nudził, to go puszczają i zgarniają po południu do domu. No nie wiem.... Tutaj widać, że przyszedł się pomiziać i powiedzieć, że Was lubi.
        Może powinniście obejść działki, zrobić rozpoznanie z drugiej strony działek, popytać tam osoby karmiące koty (karmicielki). Może coś wiedzą o tym pięknym, dorodnym kocie. Bardzo ma wyrazistą "twarz", śliczny jest, patrzy trochę moją Grosią...
        • lampka_nocna5 Re: Białe skarpetki 28.02.15, 21:45
          no właśnie, nie wygląda na bezdomniaka. Mało tego, na samym początku myślałam, że to kociczka w ciąży, taka zaokrąglona w boczkach. No, ale minęło jakby nie było 4 miesiące, ona nie schudła i dzieci nie przyprowadziła, więc może to faktycznie albo facet wykastrowany, albo dziewczyna wysterylizowana, a brak cięcia na uchu by oznaczał, że ma dom. Z drugiej strony, tak czeka (dzisiaj wypatrzyłam o 11-tej, zanim wyszłam, minęło pół godziny, kot nadal siedział, rzucił się na mięsko). No sama nie wiem. Na razie, przemyciłam tabletkę na robaki, mam nadzieję, że nie zaszkodzi - jeśli ma opiekuna i też mu podaje.
          Jutro idziemy do "naszych" bezdomnych mieszkających na tych działkach, może coś wiedzą.
          • wiesia.and.company Re: Białe skarpetki 01.03.15, 15:20
            Nie jest wykluczone, że kocio rzuca się na mięsko, bo to przecież koci przysmak, mięska nigdy nie za wiele wink i wcale nie musi to znaczyć, że nie ma co jeść tylko po prostu jest smakoszem. Przychodzi do dobrej restauracji, powdzięczy się do "obsługi lokalu", zaliczy głaski i wyrazy uznania. Nie spieszy mu się, może poczekać na "kelnera" z mięskiem. Nie ma chyba zapędów przywódczych, nie gania innych chętnych do jedzenia. Lubi przychodzić, tej zimy nie ma głębokiego śniegu i zasp, to chętnie łazikuje. Na pewno czegoś się dowiecie od "Waszych bezdomnych działkowych".
Pełna wersja