Od paru dni, zawsze kiedy wracam z pracy, cała firana leży na podłodze.
Wchodzę do domu i sie wkurzam, bo widzę, że znowu miały świetną zabawę moim
kosztem i już... już.... mam wrzasnąć kiedy spoglądam na dwa "szatanki"
siedzące i wpatrujące sie we mnie swoimi wielkimi oczami i w tym momencie jak
ręką odjął przechodzi mi cała złość, przytulam moje dwa niedobraki i idę
wieszać firanę. Czy dzisiaj znowu mnie to czeka?

)))))