Dodaj do ulubionych

zmarła nagle

28.10.16, 16:04
Moja kotka, 5 i pół roku, zmarła nagle. Wróciłem wcześniej z pracy, znalazłem ją martwą na podłodze. Była jeszcze ciepła. Leżała na boku, w naturalnej pozycji.

Wydawała się zdrowa, wczoraj wieczorem bawiła się na moim biurku.

Wylizywała sobie sierść, potem często to wymiotowała. Z trudem, z płaczem. Może się zakrztusiła? Może jakiś inny powód? Nie mam teraz siły by coś robić, ale nie rozumiem jak zdrowy, młody kot może nagle umrzeć.
Obserwuj wątek
    • augenthaler Re: zmarła nagle 29.10.16, 10:27
      Nie mogę się z tym pogodzić. Mam teraz gorszy okres w życiu, ona była dla mnie codziennie wielkim wsparciem. Nawet nie miała 6 lat. Nigdy nie chorowała. Dlaczego akurat ona? Dlaczego akurat mnie to spotkało, teraz, gdy tak bardzo potrzebowałem dodatkowych sił?
      Czytam, że wykastrowane koty żyją 14-18 lat, niewychodzące z domu, bezpieczne, mające spokojne życie. 14-18 lat! Czemu ona nie mogła być jak większość? To nie fair.
      Nie mogę się pozbierać. Nie rozumiem tego wszystkiego. Wołam ją co jakiś czas, jakbym postradał rozum. Nie akceptuję tej rzeczywistości, w której jej nie ma. A na zewnątrz zbyt dużo problemów i przeciwności losu, które mnie podłamują.
      Ja jej po prostu potrzebuję.

      • augenthaler Re: zmarła nagle 29.10.16, 10:37
        Weterynarz powiedział, że to albo zawał, albo udar. Może zawał, bo rzeczywiście łatwo łapała zadyszkę, po krótkim galopie przez mieszkanie. Miała domieszkę krwi meine coona, a ta rasa podobno jest podatna na choroby serca.
        W piątek wróciłem wcześniej z pracy. Mam wrażenie, że zmarła niedługo przedtem, bo wciąż była ciepła. Leżała na boku, z otwartymi oczami. Może gdybym przyjechał jeszcze godzinę wcześniej, to zastałbym ją żywą...
        • mysiulek08 Re: zmarła nagle 29.10.16, 18:23
          Odejscia przyjaciela jest zawsze bolesne. Bardzo Ci wspolczuje.

          Nie win siebie za jej smierc, nawet jesli bys wrocil wczesnie, to przy zawale nie mialbys szans jej pomoc. Mogla miec chore serce 'od zawsze', tylko na to nie zwrociles uwagi, zreszta malo kto by zwracal uwage na zadyszke kot przy zabawie.

          Kilka miesiecy temu stracilismy kotke, bezdomna, ktora do nas przychodzila na miske, powoli sie przekonywala, a ze miala gdzies maluchy to nic na sile nie moglismy robic.

          Ktorej niedzieli, niemal na moich oczach zagryzl ja pies sasiada... gdybym kilka sekund wczesniej podeszla do tych cholernych krzakow... moze Malgosia by zyla...

          Zostawila dwojke malych kociakow, teraz to juz dwie szalone kotki, ktore owinely sobie wokol pazura cala nasza bande.

          Twoja Kicia za Teczowym Mostem, ale patrz i rozgladaj sie, gdzies tam jest kot w potrzebie, ktorego Ona dla Ciebie wybrala.

          Zrob to dla Niej, dla Twojej Kici, przygarnij kocia biede, bedzie Ci lepiej.
          • augenthaler Re: zmarła nagle 29.10.16, 19:12
            Nie wiem. Myślę o tym, ale nie wiem, bo inny kot, to inny kot. Inny charakter, inna osobowość. I znowu lata zacieśniania więzi i uczuć. To nie jest takie proste. Ta strata nie niepowetowana i tej pustki nic nie zapełni.
            Najgorsze, że to się zdarzyło tak nagle, bez ostrzeżenia. I że teraz, gdy mam te wszystkie spiętrzone przeciwności losu. Od niej otrzymywałem wsparcie, wyczuwała moje nastroje, oferowała mi ciepło, swoją miłość.
            Nie umiem się jakoś z tego otrząsnąć. Jestem dorosłym człowiekiem, ale osłabionym ostatnimi problemami i teraz ten cios mnie kompletnie powalił. Nowy kot, to miesiące i lata wzajemnego docierania się i uczenia siebie nawzajem. A ja potrzebuję mojej kotki tu i teraz. Obsesyjnie o niej myślę.
            Wiem jak działa psychika w podobnych sytuacjach, wiem, że czas do pewnego stopnia leczy rany, ale ja nie mam tego czasu. Czuję się rozbity straszliwie. Dwa dni temu o tej porze utrudniała mi pracę przy biurku, bawiła się, droczyła, następnego ranka odprowadziła mnie do drzwi. Byłem zmęczony, niewyspany, przelotnie zarejestrowałem jej obecność. Nie mogłem wiedzieć, że to ostatni raz, kiedy ją widzę żywą.
            Zastanawiam się ile dni będę w takim stanie. A muszę pracować, muszę skupić się na obowiązkach. A nie czuję się na siłach. Po powrocie do domu zastanę pustkę. Gdy wracałem w piątek z pracy, bardzo zmęczony, cieszyłem się na myśl o tym, że kotka przywita mnie w drzwiach. Nie przywitała i już nigdy tego nie zrobi. Ja tego nie ogarniam.
            • mysiulek08 Re: zmarła nagle 29.10.16, 20:24
              Drugi nigdy nie bedzie taki jak Pierwszy i NIGDY go nie zastapi, to bez dwoch zdan.

              Miej oczy i serce otwarte, Twoja Kicia bedzie wiedziala, kiedy wskazac Ci nowe futro. Nie dzis, nie jutro, nie pojutrze, ale...

              Mamy spora kocia bande, ale gdyby odeszla nasza Kicia.Yoda, najukochanszy, najwspanialszy kot na swiecie, to kazdy z naszej trojki czulby sie podobnie, a MD (milosc najwieksza Kici.Yody, wielce odwajemniona) bylby w stanie takim jak Ty.

              Trzymaj sie! Jest ciezko.
            • mitta Re: zmarła nagle 29.10.16, 20:37
              Nie ogarniasz, bo nikt nie jest w stanie ogarnąć śmierci i tej pustki, którą po sobie zostawia. I ta myśl o jej nieodwracalności jest nie do zniesienia. Ból po stracie kogoś kochanego zostaje z nami na zawsze i zawsze będzie uwierał. Ale nie tylko czas potrafi go złagodzić.

              Twoja kotka zostanie w Twoim sercu, bo ma tam swój kawałeczek. Nikt jej nie zastąpi, bo nie o to chodzi, by wymieniać jednych na drugich. Ale w sercu jest dużo miejsca dla innych. Jest gdzieś na świecie inny kociak, który Cię bardzo potrzebuje. I ten czas zacieśniania więzi i uczuć, jak to ładnie ująłeś, sprawi, że ból po stracie kotki rzadziej będzie Cię dopadał.

              Jeszcze nie jesteś na to gotowy, bo trzeba sobie dać czas na żałobę. Ale nie odrzucaj myśli o nowym zwierzaku, raczej przyzwyczajaj się do niej, wtedy decyzja będzie łatwiejsza.

              Czuję, że jesteś w jakimś strasznym dole psychicznym. Potrzebujesz nie tylko kotki, potrzebujesz człowieka.

              Życzę Ci dużo sił. I pisz tutaj, jeśli poczujesz taką potrzebę. Bo my też znamy ten ból.
              • augenthaler Re: zmarła nagle 30.10.16, 05:56
                Ja nie odrzucam myśli o innym kocie. Myślę o tym. Ale jednocześnie cały czas myślę o swojej kotce, o jej codziennych zachowaniach, zwyczajach. Nie wyobrażam sobie następnego tygodnia w pracy. Nie chcę mówić o swoich problemach, ale rzeczywiście to jest dla mnie bardzo zły czas i ten cios jest już nie do zniesienia. Tak egoistycznie na to patrzę, że bez niej, bez jej wsparcia, ja sobie nie poradzę ze swoją obecną trudną codziennością. Nie było w takim codziennym dniu nic cenniejszego niż ona. Dlatego jest mi wyjątkowo ciężko. To nie tylko pustka, tęsknota, niezrozumienie nagłej straty, ale też przerażenie. Na niczym się nie umiem zaczepić, nie mam teraz żadnego oparcia, bo ona była w zasadzie jedyną prawdziwą pomocą.
                Nie jestem człowiekiem wierzącym, ale odruchowo odbieram tę sytuację symbolicznie, jako jakieś przeznaczenie, jako "celowe" wtrącenie mnie w głębsze warstwy piekła.
                Ludzie, którzy mają kochających ludzi, mogą liczyć na ich wsparcie w takich chwilach. Jest im łatwiej. Ja mogłem liczyć tylko na nią. Była wciąż młoda, zdrowa i to nagłe odejście jest tym bardziej trudne do pojęcia. Wpisuję to w szerszy kontekst swojego życia i zastanawiam się za jakie grzechy w poprzednim wcieleniu płacę teraz taką cenę. Bo w tym wcieleniu nie popełniłem zbrodni, za które miałbym ponosić teraz tak okrutną karę. Śmierć kotki dopełnia dzieła zniszczenia i rozpadu. Jest tragedią wpisaną w całą sekwencję koszmarnych faktów. Takim zwieńczeniem mojej osobistej definicji piekła.

                Myślę o nowym kocie egoistycznie i tylko egoistycznie. W panice staram się sobie pomóc, desperacko, za wszelką cenę. Żywa, czująca istota w domu nie zapełniłaby pustki po mojej kotce, ale zajęłaby nowy zakątek. Żyjąc, chodząc, krzątając się, bawiąc absorbowałaby moją uwagę. Ożywiłaby to martwe mieszkanie. Tylko egoizm przeze mnie przemawia. Chęć zagłuszenia tego przerażenia. Wczoraj prawie nic nie jadłem, a co dziwniejsze, wciąż nie czuję się głodny. Mogę nic nie jeść kolejny dzień. I kolejny.
                Jestem agnostykiem, nie czuję obecności Boga czy bogów, ale wczoraj modliłem się o cofnięcie czasu, o przywrócenie do życia mojej kotki albo o odebranie życia mnie. Każde z tych rozwiązań musi być lepsze niż piekło. Ale według ludzi wierzących piekło jest wieczne. Czy to mnie czeka za zbrodnie, które może popełniłem w poprzednich wcieleniach, a których nie pamiętam? Doszukuję się jakiegoś sensu, logiki, konsekwencji, harmonii, symboliki, ale może niczego takiego nie ma? Może wszystko jest tylko chaosem i przypadkiem?
                I gdzie ona teraz jest? Czy ona w ogóle jest? Czy istnieje jej dusza, energia, osobowość, charakter, a może to wszystko było tylko iskierką przelatującą przez czas i szybko gasnącą? Jestem pewien, że cokolwiek się z nią teraz dzieje lub nie dzieje, to będzie to też udziałem mnie i wszystkich innych żyjących istot na tym ziemskim padole. A więc albo będzie kontynuacja, albo jej nie będzie, a nasza pojedyncza krótka egzystencja w szerszej skali jest niemal bez znaczenia. Przemija szybciutko, szybko jest zapominana. Wraz z moją śmiercią zapomniana też będzie moja kotka, w której było tyle życia i energii, że nie sposób pogodzić się z tym, że to wszystko przepada nieuchronnie i bezpowrotnie.
                • mitta Re: zmarła nagle 30.10.16, 18:27
                  Nie wiem, co Ci napisać, by nie powtarzać banałów i nie bawić się w pseudopsychoanalizę.

                  Dopadło Cię pasmo nieszczęść i szukasz w tym wszystkim jakiejś symboliki, znaczenia, by móc to zracjonalizować, poukładać, zrozumieć. Ale to nie jest kara za jakieś winy, tak właśnie wygląda nasze życie – Twoje, moje, innych.

                  Kiedyś, w miejscu, które miało być moim DOMEM, spotykało mnie jedno nieszczęście za drugim, i od losu i od ludzi. Zwierzaków nie miałam, bo fizycznie nie dawałam już rady. Trwało to szesnaście długich lat. A potem wybudowałam dom i zamieszkałam z trzema rudymi kuleczkami. Po roku jakiś pirat drogowy potrącił jedną z nich – Rodzynkę, w miejscu, gdzie obowiązuje ograniczenie prędkości do 20 km. Ona wcale nie lubiła wychodzić, a wtedy wyszła, ale to ja zostawiłam otwarte drzwi. Było to pięć lat temu, a ciągle, kiedy o niej pomyślę, czuję smutek i poczucie winy. I przygarnęłam następną rudą kulkę, bezdomniaczka z działek. Też miałam te same, co Ty, obawy. Że będzie inny, że miną miesiące, zanim się dogramy i zrozumiemy, że będę porównywać go do tamtej kotki i być może tym go skrzywdzę. W momencie, gdy przekroczył próg naszego domu – wszystkie obawy ustąpiły, zawładnął nami bezgranicznie.

                  Piszesz, że myślisz o nowym kocie egoistycznie. Ale, jakimikolwiek będziesz się kierował motywami – nie skrzywdzisz go. Zresztą nie znam bardziej egoistycznych stworzeń, niż koty; parafrazując, kot bierze wszystko. A więc będzie was dwóch spragnionych ciepła egoistów, to się musi udać.
                  Nigdzie nie jest powiedziane, że człowiek ma się umartwiać i znosić ból w pojedynkę. Nie zdradzisz swojej kotki, jeśli dasz dom i miłość drugiemu kotu. A ona już zostanie z Tobą na zawsze. I teraz jest jej nawet więcej, niż kiedyś, bo zajmuje całą Twoją przestrzeń, uwagę, myśli.

                  Poradzisz sobie i chociaż nieszczęścia wcale nas nie uodporniają, to pozwalają poukładać sobie priorytety, odgrodzić się od tego, co złe i nieważne, a skupić na sprawach najważniejszych.

                  • aankaa Re: zmarła nagle 31.10.16, 00:42
                    Też miałam te same, co Ty, obawy. Że będzie inny, że miną miesiące, zanim się dogramy i zrozumiemy, że będę porównywać go do tamtej kotki i być może tym go skrzywdzę. W momencie, gdy przekroczył próg naszego domu – wszystkie obawy ustąpiły
                    ===
                    porównujemy ale nie oceniamy
                    zakochujemy się w innym kocie !! bo to kot tworzy dom smile
                • tilda Re: zmarła nagle 30.06.17, 02:34
                  Z tego co opisałeś prawdopodobna przyczyna zgonu to przerost komory serca tj kardiomiopatia przerostowa. Bardzo mi przykro, tym bardziej, ze niedawno spotkało mnie cos podobnego. Kiara miała 11 lat gdy nagle odeszła na męża i moich rękach... Zeskoczyła z kanapy, zahaczyła pazurem o materiał i nagle odskoczyła i padła. Po 2 minutach odeszła. Dlaczego! Nie zdradzała oznak choroby, nie dawniej jak miesiąc przed tym tragicznym wydarzeniem zrobiliśmy jej komplet badań. Wynikało z nich, ze jest w super kondycji jak na swój wiek. Niego jej nie zapomnę. Została z nami druga kotka - Bianka a od piątku mamy kocie dzieciątko Cleo. I szczerze radzę ci wziąć kota - nie jako "zastepnika", ale jako nowa kocia miłość.
            • smutekk Re: zmarła nagle 06.03.17, 12:48
              Moja ukochana kotka, z którą przeżyłam ponad 14 lat, bardzo mocno związane byłyśmy.. umarła ponad dwa lata temu i do dziś cierpię i nie mogę się pozbierać... ten ból nigdy nie minie.. ta pustka i wyrzuty sumienia... którymi siebie obwiniamy.. więc nie wiem jak będzie u cb, bo każdy inaczej przeżywa i inną ma więź.. ale jeśli Twoja więź i podejście do kotki było tak silne i podobne do mojej to może to trwac długo jak u mnie.. sad u mnie chyba nie minie nigdy.. mimo, że mam jeszcze kotki i nie zostałam sama jak Ty..
    • aankaa Re: zmarła nagle 31.10.16, 00:24
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/ei/ef/kdsh/vDUTrvPtmKgJt2TfbX.jpg

      to jedno z ostatnich zdjęć Sońki - miała 18 lat jak musiałam odprowadzić ją za TM
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/ei/ef/kdsh/xMZ2eb5bwB69pEbukX.jpg

      2-3 miesiące później na kotach pojawiła się fota bezdomnej kotki
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/ei/ef/kdsh/Mmyb3KTJAGrUIlP9AX.jpg

      po miesiącu tymczasu (luksusowego jak na kocie standardy) była już na swoich włościach, zdjęcie 2-3 tygodnie od zamieszkania
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/ei/ef/kdsh/LW0Da3EsApz5EqO5HB.jpg

      panowała niepodzielnie ponad rok... aż na początku stycznia zobaczyłam takie cuś (na tym samym kocim forum big_grin )
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/ei/ef/kdsh/Dqwn3EViSCm2asOt4X.jpg

      po 2 dniach ustalania szczegółów spotkaliśmy się (między Krakowem a W-wą) , 6 stycznia, 3 Króli, pod zamkiem w Chęcinach, chłopak dostał imię Mieszko smile
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/ei/ef/kdsh/MHBb53CRGWk6baVEDB.jpg

      minęło 9 miesięcy
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/ei/ef/kdsh/UBRId7aDRrPw8OzQ9B.jpg

      życzę Ci żeby odnalazło Cię futro, które pokochasz (zupełnie INACZEJ), które będzie Twoją ostoją, wsparciem, towarzystwem
      • mysiulek08 Re: zmarła nagle 31.10.16, 01:39
        Wlasciwie nic dodawac juz nie bede, dziewczyny powiedzialy i napisaly juz wszystko.

        I pokaz swoja Kicie (*)

        Nie wiem czy znasz Teczowy Most. To takie miejsce gdzies tam, gdzie jest niezmierzalne, gdzie wedruja wszystkie dobre dusze gdy koncza swoj ziemski zywot. I tam za Teczowym Mostem nasze koty czekaja na nas cierpliwie.

        Udanych Łowow Kiciu (nie wiem jak mialas na imie)

        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/xe/yb/ncoj/4YwPlgZjIBYKzRUQyX.jpg

        Przeszedł Kot po Tęczowym Moście
        poniósł z sobą okruchy miłości
        zostawił lęk i zmęczenie
        zabrał zaś Domu wspomnienie
        ciepłych rąk dotyk
        pieszczot głaskanie
        zapach posłanka
        i ludzkie kochanie.

        Przeszedł Kot po Moście Tęczowym
        zostawił nas nie gotowych
        na pożegnanie
        porzucił choroby i ból
        porzucił smutne istnienie
        zabrał ze sobą
        mego żalu
        wspomnienie

        ASK@
    • augenthaler Re: zmarła nagle 31.10.16, 05:35
      Wiem, że chcecie dobrze, ale to nic nie da, bo tu swoje muszę przecierpieć. Muszę dziś do pracy i to jest pierwszy dzień, gdy zbieram się do pracy bez niej. Nie przyszła, nie obserwuje jak się szykuję. Ona bardzo nie lubiła tego momentu, gdy wychodzę z domu. Czasem jakby prosiła bym został. W piątek ledwo ją rejestrowałem, bo byłem bardzo zmęczony, niewyspany. Skąd mogłem wiedzieć?
      Gdy wróciłem wcześniej z pracy, po 14, ona była ciepła, myślę o tym teraz dużo. Musiała umrzeć niedługo przedtem. Może nawet słyszała brzęk moich kluczy i się z tego powodu rozemocjonowała? Albo przestraszyła się odgłosów na korytarzu? Jak to u kotów niewychodzących, była dość strachliwa wobec świata zewnętrznego. A siedząc sama w domu mogła odczuwać lęk w zetknięciu z każdym zewnętrznym odgłosem.
      Ja nie mam mocy by cofnąć czas. Wszystko przemija. Wszystko musi mieć swój kres. Największa miłość, przyjaźń, przywiązanie, to tylko chwila. Każdego dnia istoty żyjące przeżywają tragedie związane z rozstaniem, z utratą. Przerażająca rozpacz... Niekończący się cykl nieszczęść...
      Nie wiem co z moją pracą. Nie wiem jak to będzie teraz wyglądało. Ona była wsparciem niezbędnym do funkcjonowania.
        • mysiulek08 Re: zmarła nagle 01.11.16, 04:45
          Może zawał, bo rzeczywiście łatwo łapała zadyszkę, po krótkim galopie przez mieszkanie. Miała domieszkę krwi meine coona, a ta rasa podobno jest podatna na choroby serca.

          Tu mozesz miec odpowiedz, miala wade serca i mogles tego nie zauwazyc, zbagatelizowac. Jak juz pisalam wczesniej, kazdy kot po szalenczej zabawie i gonitwach ma zadyszke. Jesli nawet bylbys swiadom jej chorego serca, to i tak niewiele bys mogl zrobic. Bardzo wiele kotow odchodzi nagle, zator/udar/serce.

          Wazne jest to, ze Twoja Kicia byla kochana i kochana, dales jej szczesliwe, choc krotkie zycie.

          Tego sie trzymaj. I pokaz nam kitke, jesli mozesz i chcesz.

          ps
          Mamy kocurka (jeden z wielu), kot fantastyczny i przy epizodzie zatkania struwitami w sierpniu wyszlo, ze ma 'nierowne wypadajace tony serca'. Niestety nie udalo sie wyciagnac nic wiecej od wetki (takich mamy lokalnych wetow i nie mamy mozliwosci dobrej diagnostyki). Prosiak jest dosc masywny, nie stroni od gonitw i tez miewa zadyszki. Byc moze to wada, byc moze wrodzona (kociak z rodzenstwem urodzony pod krzakiem, jego siostrzeniec ma przebudowe nerek) i na te chwile jestemy bezsilni, jesli faktycznie cos jest nie tak.
          • augenthaler Re: zmarła nagle 01.11.16, 08:04
            Mam z nią filmy, zdjęć niewiele, bo nie lubię zdjęć i nie mam dobrego aparatu.

            Chciałem dodać 3 fotki, ale system przyjął tylko jedną. Pozostałe mają za dużą rozdzielczość, a ja nie wiem jak to teraz zmienić. Niespecjalnie umiem i chcę się na takich rzeczach skupiać.
            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/4/me/ca/qaav/QswaasROBmxOrUghUB.jpg

            Jej życie było za krótkie. I zgasło zbyt nagle i nieoczekiwanie. Nie przypominam sobie by jej zachowania z ostatnich dni odbiegały od normy. Kot mi nie powie, że boli go serce, a sygnałów mogę nie odczytać. Ona sama mogła nie rozumieć, co oznacza uścisk w klatce piersiowej.
            Mogłem jej zostawić radio cicho grające, tak jak sugerują ludzie na portalach o kotach. Dla niej bycie samej w domu to na pewno był stres. Nie wiem też co spowodowało chorobę serca, bo ona miała bardzo spokojne, monotonne życie.

            Czuję taki ostateczny zawód, odnośnie życia i sposobu myślenia o życiu. Życie jest niemal bezwartościowe. Tylu ludzi zmarło, chyba 15 razy więcej niż obecnie żyje, wiele miliardów i kto o tych ludziach pamięta? A psy, koty, inne czujące zwierzęta? Co się z tymi życiami, energiami stało? Przepadło to wszystko, te emocje, doświadczenia, wspomnienia, osobowości, temperamenty, charaktery?
            Nie wierzę, że jest coś poza życiem. Jest brutalny cykl, nieoglądający się na nasze ludzkie poczucie moralności, logiki i porządku. Nigdy już mojej kotki nie zobaczę, ona odeszła bezpowrotnie, ze wszystkim co sobą reprezentowała. Tak jak odchodzą ludzie i wszelkie inne żyjące istoty. A ich życia są bardzo krótkie i przez przygniatającą większość niezauważalne. Przemijanie jest czymś odzierającym z nadziei.

            Mam pusty dom i choć ją wołam, to nie przychodzi. Szeleszczę papierkami, wtedy zawsze zainteresowana zaglądała. Była, nie ma jej. Z nami też tak będzie. W jednej chwili oddychamy, w innej znikamy na zawsze. Nie ma nic pomiędzy, nie licząc starzenia się, chorób, umierania. Ona tego została pozbawiona i ja też. Pożegnałem bliskich ludzi i bliskie zwierzęta, ale zawsze po ciężkiej chorobie, albo po starości. Nigdy w takich okolicznościach. To jest dla mnie jakby nowe doświadczenie, gorzkie i takie pozbawiające mnie złudzeń co do natury wszechświata.

            Myślę o nowej kotce, bo po prostu nie daję rady. Ale nie wiem ile mi życia zostało. Jak mam przygarnąć kolejną kotkę, gdy nie mam gwarancji, że jej nie opuszczę, i to całkiem niedługo?


              • augenthaler Re: zmarła nagle 02.11.16, 05:06
                Dlaczego musiała umrzeć? W tak młodym wieku? Tak nagle? Średnia życia 14-18 lat, więc dlaczego ona nie mogła być jak większość?
                To była kotka z charakterem. Nie taka, co się łasi i każdemu daje się pogłaskać. Nie lubiła innych kotów i była nieufna wobec innych ludzi. Ze mną przez lata nawiązała kontakt i więź, i to było coraz silniejsze. Z wiekiem była coraz mądrzejsza. Ale jeszcze nie osiągnęła najlepszego wieku... 5 i pół roku to za mało. Nie powinna zostawać sama w domu. Powinienem włączyć jej radio. Ale w ogóle nie myślałem o jej komforcie, w ogóle nie spodziewałem się tego co się stało. A teraz nic już nie zrobię, czasu nie cofnę, nigdy jej nie odzyskam. Ludzie wierzący mają łatwiej. Łudzą się światem pozagrobowym. To takie proste, ale też jakby prymitywne. Tymczasem wszechświat jest dużo bardziej brutalny i bezwzględny...
                • mitta Re: zmarła nagle 03.11.16, 00:01
                  Piękna była Twoja kotka, wydaje się taka mądra i poważna.

                  augenthaler napisał:
                  > Ludzie wierzący mają łatwiej.

                  Skąd to możesz wiedzieć? W obliczu spraw ostatecznych każdy jest przeraźliwie samotny, zalękniony, pogrążony w bólu i rozpaczy. Na to nie ma miary i czasu, każdy przeżywa to po swojemu.

                  Czy szukałeś już jakiejś kotki, przeglądałeś ogłoszenia na olx, gumtree, czy nie zabiło Ci mocniej serce na widok kociej biduli. A może warto zaryzykować i pomóc sobie i kotu. Dlaczego piszesz, jak schorowany starzec na łożu śmierci? Obiecuję, że wezmę tę kotkę, jeśli coś by Ci się stało, ale najpierw ją przygarnij.

                  I co Ty ciągle o tym radiu, kto Ci takich bzdur naopowiadał. Wymyślił to chyba ktoś, kto chce tym radiem zagłuszyć wyrzuty, że mało się interesuje kotem.

                  Koty nie reagują na muzykę tworzoną dla ludzi. Pies, owszem, czasami śmiesznie przechyli głowę, czasami zawyje, da znać, że słyszy. Kotom to zwisa, jest niepotrzebnym hałasem. Koty rozróżniają i reagują na dźwięki i głosy rzeczywiste, pochodzące z otoczenia. I odróżniają je od głosów z różnych odtwarzaczy. Jedynymi dźwiękami pochodzącymi z radia, czy telewizora, na które kot żywo reaguje - to odgłosy przyrody, a w szczególności głosy innych kotów, psów i ptaków.

                  Owszem, są próby tworzenia specjalnej "kociej muzyki", aby puszczać ją w schroniskach, lecznicach itp, ale po pierwsze trudno nazwać to muzyką, a po drugie nie wiadomo, czy koty mają pozytywne odczucia słuchając tych "utworów". Ja swoim puściłam kilka kawałków, obudziły się zdziwione, ale czy to było dla nich przyjemne - śmiem wątpić.

                  Więc sobie nie wyrzucaj, że nie puszczałeś kotce radia i nie rób tego w przyszłości. Komfort kot ma w Twojej obecności i to Twoja osoba jest źródłem tego komfortu. Kiedy kot jest domowy - tworzy z człowiekiem bardzo silne więzi i potrzebuje jego towarzystwa. A kiedy wychodzisz - kot większość czasu przesypia.








                  • augenthaler Re: zmarła nagle 03.11.16, 05:16
                    Bardzo źle się czułem i pod wpływem słabości wysłałem mejla do tego ogłoszeniodawcy.
                    www.olx.pl/oferta/kotka-danka-szuka-domu-CID103-IDhWLbj.html?requestFromAd=1&track%5Bmessage_sent%5D=1&id_at=2574338471
                    Ale nie otrzymałem odpowiedzi. Wyraziłem chęć wzięcia także jej brata. Mam niemałe mieszkanie, a jeden kot nie zostawałby sam na cały dzień... Nie wiem, co prawda, jak się obchodzić z kocurem, przed swoją kotką żadnego innego kota nie posiadałem, poza tym nie wiem jak się karmi dwa koty i jak się rozwiązują sprawy z kuwetą. No, ale ogłoszeniodawca nie odpisał i niejako sprawa się rozmyła.

                    Ona, ta z ogłoszenia, jest z twarzy bardzo podobna do mojej. Wiem, że nigdy nie byłaby nią. Ponad 5 lat docierania się, rozumienia, pokochania, to jest czas nie do odzyskania. Nic mi tego nie zwróci. Chyba zawsze towarzyszył by mi lęk, przed tym doświadczeniem, które w piątek było moim udziałem. Nagłą stratą, bez uprzedzenia, kochanej i kochającej istoty.
                    Pożegnałem wiele psów, chorych albo starych. Pożegnałem bliskich mi ludzi, chorych albo starych. Ale zdrowa, młoda kotka, odchodząca bez uprzedzenia, w takim trudnym życiowym momencie, to zbyt wiele...

                    Jeśli chodzi o moje zdrowie. Nie jest najlepiej. Od jakichś dwóch miesięcy pogarsza się, żyję w sporym stresie i nieustannym napięciu. Wspominałem, że jeszcze przed śmiercią kotki miałem poważne problemy. Teraz mi się wszystko rozpada. Nie mam gwarancji, że nic się nie stanie, nie mówiąc o tym, że ogarnia mnie jakiś rodzaj rezygnacji. Od piątku przeżywam coś w rodzaju załamania, ale jednocześnie bóle i ucisk w klatce piersiowej wcale nie wywołują paniki lecz nadzieję na ostateczną ulgę.

                    Moja kotka reagowała na muzykę. Na niektóre rodzaje muzyki. Jeśli jej się coś podobało, to przychodziła, by się zdrzemnąć w pobliżu głośników. Gdy muzyka się nie podobała, odwrotnie, wstawała i wychodziła do innego pokoju. Lubiła też błyskający telewizor, ale telewizor, nie monitor. Monitor komputerowy jakoś jej nie interesował. W pokoju z telewizorem siadała na fotelu i często patrzyła zupełnie wprost, obserwowała, tak jak siedząc na parapecie obserwowała życie za oknem.

                    Od dwóch miesięcy za mało jej czasu poświęcałem. Wracałem do domu zmęczony, wcześnie szedłem spać, przed piątą wstawałem z łóżka, niezależnie od tego czy sen przychodził czy nie. Nie pamiętam ani jednej dobrze przespanej nocy z tego okresu. Ona wyczuwała moje zmęczenie i moje nastroje. Przychodziła pocieszyć, wesprzeć. Była bez wątpienia najjaśniejszą i najcenniejszą częścią mojej codzienności.
                    • mysiulek08 Re: zmarła nagle 03.11.16, 05:46
                      Dwa koty to najlepsza opcja smile nie zostaja same, wspolnie sie bawia, nei nudza sie. Karmienie takie samo jak jednego (dwie miski), kuweta zazwyczaj starcza jedna, szczegolnie jesli jest to rodzenstwo lub koty zyjace razem. Kocur oczywiscie wykastrowany, kotka po sterylce.
                      Jedno Ci powiem, z wlasnego doswiadczenia kociego, kocury sa wiekszymi pieszczochami niz kotki smile

                      Moze jeszcze odpowie, jesli prowadzi dom tymczasowy, to moze nie miec czasu. A kociaste fajne, podobne do naszych Siostr B (maluchy po kotce zagryzionej przez psa). W opisie jest, ze kotka ma charakter smile i chyba troche dzikusuje wzgledem czlowieka, ale to pestka. Jaka frajda bedzie dla Ciebie przekonanie jej, ze czlowiek to fajny jest.

                      Jestes w stresie, to i objawy ze strony ciala beda. A na stres i depresje najlepszy kot ( i doktor jak trzeba)
                      • augenthaler Re: zmarła nagle 03.11.16, 17:10
                        Moja nie była pieszczochem. Trzeba było o jej względy powalczyć. Do ogłoszeniodawcy napisałem m.in.:

                        "Gdy siostrzeniec ją przyniósł, miała tylko pięć tygodni. Gryzła, drapała, była nieufna, agresywna wobec innych zwierząt. Ale ta charakterność sprawiła, że satysfakcja z zaskarbienia sobie jej miłości była większa."

                        Z biegiem lat była coraz mądrzejsza. A miała dopiero 5 i pół roku. Ostatnio stawała się pieszczochem, ale to był długi proces, zwieńczony jej bezgraniczną miłością. Sama już przychodziła, sama inicjowała zabawę albo wręcz o nią prosiła (nierzadko byłem zbyt zmęczony, albo nie miałem czasu).
                        Oddałbym wszystko co mam, by ją odzyskać. Ale ten świat nie jest tak skonstruowany...

                        Ogłoszeniodawca raczej się nie odezwie. Z moich tekstów jasno wynika, że mam problemy i myślę, że to zraża. Tym bardziej, gdy ogłoszeniodawcy bardzo zależy by te koty trafiły w dobre ręce. Człowiek w takim stanie jak ja, to nie są dobre ręce.
                        • mitta Re: zmarła nagle 03.11.16, 18:44
                          Nie opowiadaj głupot. To, że jesteś obecnie przytłoczony śmiercią swojej kotki i, w związku z tym, w nie najlepszej kondycji psychicznej nie oznacza, że nie jesteś odpowiednim człowiekiem dla tej kotki, czy jakiejkolwiek innej.

                          Już w poprzednim poście chciałam Ci napisać, że w sytuacji, kiedy właściciel pracuje, dobrze wziąć dwa koty, a jeszcze lepiej, żeby to było zżyte rodzeństwo, bo dokocenia bywają trudne. Cieszę się, że sam o tym pomyślałeś.

                          Jeśli chodzi o ogłoszenie - to jest dom tymczasowy, a tworzą takie domy wolontariusze pracujący na rzecz fundacji. Ogłoszenia zamieściła Marta, zobacz inne jej ogłoszenia. Być może nie ma czasu odpowiadać mailowo na wszystkie listy. Po prostu zadzwoń do niej, będzie szybciej. Zaproponuj wizytę adopcyjną u siebie w domu, żeby mogła się przekonać, że zapewnisz kotom właściwą opiekę. Na pewno będzie chciała, żebyś podpisał umowę adopcyjną - tak to się odbywa. I nie ma w tym nic złego. Ktoś, kto uratował zwierzaka, chce dla niego jak najlepiej. Ja też wzięłam mojego Szanelka za pośrednictwem fundacji.

                          Kotka nie znalazła jeszcze swojego domu, może czeka na Ciebie. Wcale nie jest łatwo znaleźć dom dla zwierzaka. Dużo ludzi się interesuje, ale mało decyduje. Jeśli nie przeszkadza Ci, że ona jeszcze jest małym dzikuskiem, tym lepiej, bo takie koty mają mniejsze szanse na adopcję. Ludzie wolą oswojoną przytulankę.

                          Zadziałaj, trzymam kciuki.

                          • augenthaler Re: zmarła nagle 04.11.16, 04:48
                            Może zadzwonię, jak będę miał siły. Wracam do domu około 16, od 20 rozpoczynam mozolne próby zaśnięcia. Mam więc tylko 4-godzinne okno w tygodniu. Przed kotką musiałem się na noc zamykać w pokoju, bo miała zwyczaj wchodzić na mnie w nocy albo zupełnie na głowę. Bardzo źle sypiam, albo w ogóle, więc takie jej manewry dodatkowo mi wszystko utrudniały. Około 3:30 otwierałem drzwi, często już stała pod nimi. Asystowała przy wszystkich porannych czynnościach. Odprowadzała mnie do drzwi. Gdy wracałem, nie stała pod drzwiami wyjściowymi, tylko dopiero jak się przekonała, że to ja się włamałem do mieszkania, przybiegała z wyprostowanym do góry ogonem. To oznacza, że bała się, że odgłosy zza drzwi były dla niej potencjalnie groźne.

                            Może tak było w piątek, dokładnie tydzień temu. Brzęczałem kluczami, obijałem się z rowerem na klatce schodowej... Może wyczuła, że to ja, a może zwyciężył lęk. Tym bardziej, że to był kolejny z rzędu dzień, gdy musiała w ciągu dnia znosić samotność. To niepojęte, że jej teraz nie ma.
                            • mysiulek08 Re: zmarła nagle 04.11.16, 06:10
                              Wyprostowany do gory ogon nie oznacza strachu (przestraszony kot przywiera do podloza i stara sie byc niewidoczny lub stosuje fanafaronade), to oznaka radosci i powitania, a jak ma zakrecony koniuszeka ogona to juz w ogole szal radosci i zabawy.

                              Koty bardzo szybko, jak tylko poczuja sie bezpiecznie, rozpoznaja codziennie dzwieki i nie robia one na nich wrazenia, totez nie sadze aby Twoja kotka bala sie byc w domu. Stawiam, ze spora czesc dnia bez Ciebie przesypiala.
                              • augenthaler Re: zmarła nagle 04.11.16, 15:57
                                Wiem co oznacza wyprostowany ogon. Nie w tym kontekście o tym napisałem. Z wyprostowanym ogonem podbiegała, gdy przekonana już była kto się włamał do mieszkania. Chwilę wcześniej chowała się po pokojach i co najwyżej wychylała główkę. Nigdy nie było tak, że otwierając drzwi widziałem ją naprzeciw siebie. Dopiero po chwili przybiegała z owym podniesionym ogonem.
                        • aankaa Re: zmarła nagle 03.11.16, 21:22
                          a może przejedź się do tej lecznicy ?
                          słowo pisane jest - jakby to powiedzieć - wyważone, list przed wysłaniem kilka razy sprawdzony/poprawiony
                          osobisty kontakt może bardzo dużo zmienić - i w Twoim, i w życiu któregoś z ogłaszanych kociaków. To często kot wybiera sobie swojego ludzia smile

                          trzymam kciuki !
                • tilda Re: zmarła nagle 30.06.17, 02:40
                  Jeżu cały w kolcach, wyglada jak moja Kiara!!!! Tez była czarna i miała takie spojrzenie. Koty maja 7 żyć pomysł czy to było jej ostatnie, czy wróci? Moja Kiara była tak mądra i tak dojrzała w duszy, ze jestem przekonana, ze to było jej ostatnie wcielenie.
      • ajaksiowa Re: zmarła nagle 04.11.16, 08:37
        A mnie si€ wydaje że branie zwierzaka w aktualnej kondycji autora nie jest dobrym pomysłem tymbardziej że nie jest człowiekiem. otwartym na kocie nieszczęścia .Dla wszelkich frustratów mam zawsze propozycję wolontariatu w schronie gdzie mogą się przekonać że są istoty bardziej nieszcz€śliwe niż oni sami i mogą się poczuć naprawdę potrzebni wręcz niezbędni.😅
        • mitta Re: zmarła nagle 04.11.16, 15:46
          Ajaksiowa, jak zwykle, szczera, aż do bólu. Jednak myślę, że takie spojrzenie też jest potrzebne. Bo można odebrać to jako atak, ale można też skłonić się do refleksji, czy nie ma w tym ziarnka prawdy.

          Czasami ludzie, którzy nie znają mnie, ani mojej rodziny, pytają, po co mi koty. Mam tylko jedną odpowiedź - dają mi dużo więcej, niż jestem w stanie im zaoferować i to ja powinnam być wdzięczna, że chcą przy mnie być. Myślę, że Augenthaler też o tym już wie. I że kota (i inne stworzenia też) bierze się nie dla siebie, ale dla kota, z empatii, współczucia, czy chęci dawania z siebie tego, co najlepsze. Bo w ostatecznym rozrachunku to właśnie dawanie przynosi nam więcej szczęścia, niż branie.

          Nie wiem, czy to dobry moment, czy zły, ale wiem, że z czasem człowiek kapcieje, obojętnieje, przyzwyczaja do nowej sytuacji i ulatnia się chęć do zmiany. Więc jeśli jest ten impuls - to trzeba działać. Szkoda by było, aby koty straciły szansę zamieszkania w fajnym domku z fajanym panem.

          A do Augenthalera: Mysiulek już napisała - wyprostowany ogon u kota to przede wszystkim poczucie bezpieczeństwa i komfort z tym związany. A że nie przybiegała na spotkanie? Bo kot to nie pies. Jest niezależny i powściągliwy w okazywaniu uczuć. I ma bardzo dobry słuch oraz pamięć słuchową. Doskonale wiedziała po odgłosach, że to Ty przyszedłeś. To nie lęk ją zabił, tylko choroba.
          • augenthaler Re: zmarła nagle 04.11.16, 16:43
            Ale jednak nie potrafię nie myśleć o tym, że gdy ją dotknąłem wciąż była ciepła. Byłem wtedy w szoku, ale wydaje mi się, że właśnie w jej oczach zachodziły pośmiertne zmiany tzn. te oczy nabiegły czernią. Nie wiem czy wiedziała, że to ja idę, ale nawet jeśli, to te odgłosy mogły ją jakoś rozemocjonować. Po całym dniu samotności.

            Ja też mam wątpliwości czy taka osoba jak ja, w takim stanie, powinna zaopiekować się kotem. Tym bardziej, że od 2 miesięcy mam w tygodniu tylko 4h widełek pomiędzy powrotem z pracy, a szykowaniem się do snu.

            Kwestię podniesionego ogona wyjaśniłem w innym poście, nieco wyżej. Niezrozumiałe to sformułowałem. Wiem jak kotka okazywała radość witając mnie, ale ja miałem na myśli wcześniejszy moment, gdy słysząc włamywanie się do mieszkania, chowała się po pokojach. Z pokoju wybiegała dopiero upewniwszy się kto się włamał. I to może świadczyć o lęku przed tymi odgłosami. Nigdy nie było tak, by stała naprzeciw drzwi, w momencie gdy je od zewnątrz otwieram, pewna, że ujrzy mnie wchodzącego.

            Byłbym nieuczciwy gdybym powiedział, że pomysł przygarnięcia kota nie jest egoistyczny. Jest. Czuję się rozbity i szukam desperacko sposobów by się z tego wyplątać. Również moi znajomi sugerują mi taką opcję. Kotkowi oczywiście krzywdy bym nie wyrządził i gdybym raz przygarnął, zdania bym nie zmienił. Wziąłbym odpowiedzialność. Ale za swoją kotkę też byłem odpowiedzialny a ona zmarła mając zaledwie 5 i pół roku. I zostawianie jej samej na cały dzień w domu na pewno jej nie pomagało. A gdy byłem w domu, nie zawsze miałem siły by się z nią bawić, by poświęcać jej czas, choć ostatnimi miesiącami coraz częściej się przymilała. Mogłem nie rozumieć jej języka, tych wszystkich sygnałów, mogłem nie zauważyć, że np. z jej oddechem może być coś nie tak, że źle się czuję, że coś ją boli...
            W tym sensie nie spełniłem się w roli opiekuna kota. I w tym kontekście nie powinienem brać do domu innego.
            • aankaa Re: zmarła nagle 06.11.16, 23:37
              zostawianie jej samej na cały dzień w domu na pewno jej nie pomagało. A gdy byłem w domu, nie zawsze miałem siły by się z nią bawić, by poświęcać jej czas, choć ostatnimi miesiącami coraz częściej się przymilała


              hmmm, pewnie podpadnę 99,9% kociarzy

              futro (teraz 2) zostawało same przez ok. 10 godzin (praca + dojazd), nigdy nie byłam "kocią mamą" co to z wędkami/piórkami/piłeczkami itp rzucała się do zabawiania kota. Tak lansowany laserek (że niby ja na kanapie a kocisko fruwa po ścianach, że takie zabawiane i szczęśliwe) w naszym (kocim) przypadku okazał się totalną porażką

              Wolę zalec na kanapie/w fotelu i czekać aż kot przylezie smile
              na jednego (BiŚ) czekałam niecały miesiąc, na drugiego (Mieszko) prawie 9

              koty mają michę o stałej porze, ciepło, czysto, siebie, moje łóżko nad ranem (nieraz budzę się bo przy próbie przewrotu wink czuję, że coś mi przeszkadza), od maja do października otwarty balkon = kocie tv wink
              nie sprawiają wrażenia zaniedbanych czy "chłodno-uczuciowo" traktowanych

              przyłażą, ocierają się, wywalają brzuchy do góry, robią baranki
              • aankaa Re: zmarła nagle 06.11.16, 23:49
                a - jednocześnie - dostawałam przysłowiowego pier.do.lca jak pojawiały się w domu

                forum.gazeta.pl/forum/w,10264,153904927,153904927,Dzien_dobry_jestem_BiS_.html

                forum.gazeta.pl/forum/w,10264,160039672,160039672,no_Chlopcze_przywitaj_sie_z_Ciotkami_.html
                • jagodamalina Re: zmarła nagle 20.11.16, 18:48
                  Augenthaler, czy zdecydowałeś się przygarnąć nowego kota? Przeczytałam ten smutny wątek i przypomniał mi się nasz piesek, Florek, który odszedł w wieku 6 lat. I chociaż wiedzieliśmy wcześniej o jego chorobie, to i tak bardzo całą rodziną przeżyliśmy jego odejście. W ciągu tygodnia pojechaliśmy do schroniska po nowego i okazało się, że są tylko duże psy, bardzo hałaśliwe. Choć serce mi się krajało, to się nie zdecydowaliśmy, bo mieszkamy w bloku i nawet na małego Florka sąsiadka się skarżyła, że głośno tupie. Wtedy pani ze schroniska powiedziała, że mają kociątko bez matki. Chciałam powiedzieć, że koty nas nie interesują, ale córka już je trzymała w objęciach i po minie poznałam, że już jest nasze. I tak przyszła do nas najukochańsza Melania (Melasa, jak mówi mąż, bo ma taki brązowy odcień czarnego futerka), a potem dołączył płowy Karmelek.
                  Też Ci życzę, żebyś znalazł następczynię swojej kotki, bo bez zwierząt dom jest niepełny.
                    • jagodamalina Re: zmarła nagle 20.11.16, 20:03
                      Niektórym wszystko przeszkadza, takie uroki mieszkania w bloku. Kilka razy ta pani nam zwróciła uwagę, że w nocy pies biega i ona nie może zasnąć (mieszka pod nami).
                      Najważniejsze, że się w ogóle nie zorientowała, że mamy koty i to już trzy lata.
                      • m.a.l.a_syrenka Re: zmarła nagle 20.11.16, 20:32
                        Koty inaczej stawiają łapki, nawet jak biegają. Poza tym mają wsunięte pazury, a psy dodatkowo lekko, ale jednak tymi pazurkami stukają.
                        Starsi ludzie miewają problemy ze snem i często za mało swoich spraw (albo się za swoje nie biorą i szukają tematów zastępczych) i stąd wieksza wrażliwość na pierdoły. Czasem w ten głupi sposób dopraszają się o uwagę.
                        Też mieszkam w bloku, więc znam ten ból.
                        Nawet jeżeli jesteś cicha jak myszka, to tacy ludzie czerpią siły życiowe z temperowania ciebie.
                        Co ciekawe, gdy mieszkałam na wsi, to miałam jednych takich sąsiadów, którym wszystko co moje przeszkadzało i jednych, którym może nie przeszkadzało, ale całymi dniami stali i obserwowali, co robię - też upierdliwe.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka