Chcialabym po pierwsze się przywitać

A teraz przejdę do rzeczy - mam cudną
młodą kotkę Szarotkę, z którą na szczęście nie mam chwilowo żadnych problemów.
Ale oprócz tego mam dwa koty, którymi niegdyś sie zajmowałam, ale po
wyprowadzce z domu są już kotami mojej mamy. Oba mają prawie 12 lat, więc już
powazny wiek... Długo zbierałam sie żeby pójść z nimi na czyszczenie zębów,
ale mojał dzień za dniem, a koty na czyszczeniu nie były. Ostatnio zajrzałam
mojej kocicy do pyszczka i zobaczyłam że ma potworne stany zapalne dziąseł,
zęby nadbiegnięte krwią i generalnie koszamar nie do opisania. Nie musze
dodawać, że w tym tygodniu wybieram sie z nią do weta, ale mam potworne
wyrzuty sumienia. Wyrzucam sobie, że przeze mnie kot cierpiał - a teraz przy
zdejmowaniu kamienia moze stracić ząb... Czy Wy chodzicie regularnie na
czyszczenie czy też uważacie, ze należy traktować to "naturalnie" - wszak
kotom na wolności nie czysci sie zębów... Jak to jest? Na razie jest mi smutno
i źle, bo zaniedbałam ukochanego zwierzaka.