Dodaj do ulubionych

10 lutego Gdynia ma urodziny!!!

08.02.03, 19:48
!0 lutego 1926 r Rada Ministrów nadala wiosce Gdynia prawa miejskie. A zatem,
w poniedzialek 10 lutego 2003 nasze miasteczko obchodzic bedzie 77 urodziny.
Z tak pieknej okazji spodziewam sie na forum wielu wpisow - moze uda sie ich
zebrac 77?...
Dla trzech autorow nasympatyczniejszych, najciekawszych, najdowcipniejszych
postow - przewiduje nagrody - o podobnym charakterze...
Zapraszam zarowno aktualnych gdynian, jak i tych ktorzy musieli stad wyjechac
i to daleko. Takze tych, ktorzy rozwazaja decyzje przeprowadzenia sie do
Gdyni.
A zatem, do pior, a raczej - do klawiatur!!!
Obserwuj wątek
    • germanus Re: 10 lutego Gdynia ma urodziny!!! 08.02.03, 23:26
      Z cyklu: Satyryk też człowiek

      Moja Gdynia

      Nieczęsto bywam w Gdyni, przeciętnie co dwa lata,
      daleko, niedaleko, nieważne, kawał świata
      to jest z mojego miejsca, więc choć mi mało wrażeń,
      po prostu niemożliwe, i koniec to tłumaczeń.

      Gdynia powraca w myślach, rozmowach i powiastkach,
      jak wiele jest w mym domu z nastroju tego miasta,
      mój dom jak miasto nowy, dopiero zbudowany,
      mój dom jak miasto żywy, do pracy i zabawy,
      jest morze i jest bulwar, jest herb w szufladzie skryty
      i jest wieczorna chwilka wspominków wiatrem szytych,
      wspomnień z Kotwicy rodem, gdzie maszty wiatr kołysze,
      skąd między główki trafić, by wyjść na łączki ciszę,
      nieraz nie było łatwo, a chłopcy malowani
      do dziewcząt najpiękniejszych z uśmiechem się rzucali,
      przyszłe wilczyce morskie chętnie im gotowały,
      a chłopcy garnki myli, tak jak obiecywali,
      bywało też że z mola wracali siedem godzin,
      i zlani morską solą pod wiatr robili zwroty,
      a sztorm się wzmagał, groził, wywrotką lub złamaniem,
      aż wreszcie cumowali z życiem podarowanym,
      a potem były żarty z daniny dla Neptuna,
      i chęć pływania dalej, bo pływać, to jest duma
      i chwała z miasta, z morza, które od wieków żywi,
      a póki my pływamy, to dług spłacamy Gdyni.

      I jest rodzina liczna, jest stryj, kuzynów masa,
      to u nich od dzieciństwa w leszczyńskich wielkich lasach
      jagody zbieraliśmy, ciocia śmietaną lała,
      a każda z jagód miała uśmiech morskiego lata,
      na grzyby wcześnie rano szliśmy nie widząc dróżki
      podpiwkiem schładzaliśmy rozgrane słońcem buźki,
      ze stryjem na rozmowach o Gdyni pięknych czasach
      mógłbym przesiedzieć miesiąc, co jednak się nie zdarza,
      stryj ciągnąłby opowieść o służbie na Batorym,
      o swej i mej rodzinie, choć znamy każdy motyw,
      o pierwszych chwilach w Gdyni, gdy osiadł w morskiej ziemi,
      jak wrastał on, wnuk chłopa, jak klimat go odmienił,
      jak zmagał się z systemem wbrew czasom i logice,
      jak dumna ciocia chciała we flocie synów widzieć,
      i jak wnuk jego własny wrócił do Gdyni teraz
      i skończył morską szkołę z dyplomem oficera,
      jest Marek, mój przyjaciel, i jego opowieści,
      proste, serdeczne, miłe, a czasem krwawe w treści,
      o dziadku przedwojennym, o zrywie ku wolności,
      Skwerze, Kamiennej Górze, radościach lat młodości.

      I jest dziewczyna moja, z ulicy Abrahama,
      której rodzice przyszli, gdy ona nie istniała,
      z dzielnicy wielkopolskiej i spod klasztornej góry,
      i doczekali dzieci, w tym tej wspaniałej córy,
      i z morzem się zbratali i morze ich głaskało,
      a ona rosła w latach i miasto się zmieniało,
      i ona się zmieniła, osiadła gdzieś w Sopocie,
      i wszystko było w normie, pomarli więc dziadkowie,
      na cmentarz witomiński jeździła teraz często,
      na deptak świętojański, na targ i Starowiejską,
      na bulwar i do ciotek, i wuja z dużej floty,
      na wzgórze, skąd na porty najlepsze są widoki,
      a gdy już wrosła w Sopot, i w plaży żółty piasek,
      nieckę Opery Leśnej, Rysiego Wzgórza lasek,
      wracała do swej Gdyni, do klubu i do jachtów,
      do Iskry i kolegów, czasem na przekór faktom,
      a teraz, gdy od morza dzieli ją wspomnień kartka,
      niezmiennie chce powrócić i ciągnie mnie jak wariat,
      i tak za Gdynią tęskni, za plażą i za morzem,
      że chyba jej ustąpię, bo kocham ją wciąż trochę.

      I to jest moja Gdynia, i koniec, to już wszystko,
      niedużo, wiem, lecz teraz, gdy nie jest mi tam blisko,
      gdy tylko wspomnień garstka na codzień mi wystarcza,
      ten herb, w szufladzie skryty, jest jak Bałtyku tarcza.
    • zoppoter Outsider. 09.02.03, 11:10
      > Zapraszam zarowno aktualnych gdynian, jak i tych ktorzy musieli stad wyjechac
      > i to daleko. Takze tych, ktorzy rozwazaja decyzje przeprowadzenia sie do
      > Gdyni.
      > A zatem, do pior, a raczej - do klawiatur!!!

      Nie zaliczam się do żadnej z tych kategorii... Czyli nie dla mnie nagrody...
      • windyga Re: Outsider. 09.02.03, 13:53
        zoppoter napisał:

        > > Zapraszam zarowno aktualnych gdynian, jak i tych ktorzy musieli stad wyjec
        > hac
        > > i to daleko. Takze tych, ktorzy rozwazaja decyzje przeprowadzenia sie do
        > > Gdyni.
        > > A zatem, do pior, a raczej - do klawiatur!!!
        >
        > Nie zaliczam się do żadnej z tych kategorii... Czyli nie dla mnie nagrody...


        Oj,ty,ty figlarzu!
        Jasne, |e mo|esz i nawet powinienes stanac do konkursu!!!
        Przyjaciele to skarb.
        Czy outsider nie ma nic do napisania z okazji urodzin Jubilatki? Nic, zupelnie
        nic?! To wprost niemozliwe.
        A co bys powiedzial na teze, ze "ten nie zna zycia, co nie sluzyl w marynarce"
        He?
        • zoppoter Co miało być, a nie będzie. 09.02.03, 14:24
          > Czy outsider nie ma nic do napisania z okazji urodzin Jubilatki? Nic,
          zupelnie
          > nic?! To wprost niemozliwe.

          Czy z okazji urodzin... Ja juz trochę o Gdyni napisałem w tym i nie tylko w tym
          forum. Te moje opinie sa aktualne niezależnie od rocznic...

          Ja mam wciąż takie wrażenie, że Gdynia (miasto i port) jest jeszcze ciągle
          niedokonczona.
          Widać, że przedwojenne plany zagospodarowania miasta nie zostały zrealizowane.
          W mieście wciąż są działki czekające na zabudowę uzupełniającą poszczególne
          pierzeje. Wciąż są przedwojenne domy stojące "luźno" choć ich gładkie
          bezokienne ściany boczne wyraźnie wskazują, że one miały być integralną częścią
          zwartej zabudowy (widać to w Śródmieściu, w Orłowie, na Chyloni). Obecna ulicxa
          Władysława IV, wytyczona w latach pięćdziesiatych XX wieku, pozbawiła ulicę
          Abrahama jej pierwotnej roli zgodnej z przedwojennymi planami. Reprodukcje
          planów miasta z lat trzydziestych (zawarte w kalendaru wydanym jeszcze przez
          prezydent Cegielską w 1996 roku) i plan miasta Gotenhafen z roku 1940
          przedstawiają Śrómieście Gdyni bardziej "ludzkie", z centralnym placem -
          rynkiem, dzisiejszy kształt miasta odbiega od tych planów i sprawia, że brak w
          Gdyni takiego centralnego punktu.
          Nie zrealizowano też ciekawego planu zrobienia z Oksywia i Pogórza wyspy,
          dookoła której przebiegałby kanał portowy, którego część zbudowano juz przed
          wojną. Pozostał on jednak ślepym basenem, najbardziej wsuniętym w głąb lądu,
          zbudowano przy nim terminal kontenerowy i promowy, plany dokończenia kanału
          pogrzebała ostatecznie elektrociepłownia, którą pobudowano dokładnie w osi
          planowanego kanału... Nie zagospodarowano też nabrzeża tego kanału po
          przeciwnej wobec obu terminali stronie.
          Chciałbym zyczyć Gdyni, żeby na 100-lecie urodzin była taka, jaką ją widzieli
          jej twórcy. Ale to raczej nierealne życzenia.


          > A co bys powiedzial na teze, ze "ten nie zna zycia, co nie sluzyl w
          marynarce"
          > He?

          Powiem, ze nie słuzyłem w marynarce.
          • windyga Re: Co miało być, a nie będzie. 09.02.03, 15:00
            > Ja mam wciąż takie wrażenie, że Gdynia (miasto i port) jest jeszcze ciągle
            > niedokonczona.
            > Widać, że przedwojenne plany zagospodarowania miasta nie zostały
            zrealizowane.
            > W mieście wciąż są działki czekające na zabudowę uzupełniającą poszczególne
            > pierzeje. Wciąż są przedwojenne domy stojące "luźno" choć ich gładkie
            > bezokienne ściany boczne wyraźnie wskazują, że one miały być integralną
            częścią

            To prawda, najprawdziwsza. Tylko, pamietaj - Gdynia w odroznieniu od Gdanska i
            Sopotu, jest w zdecydowanej wiekszosci - prywatna. To znaczy - nieruchomosci sa
            w dominujacej wiekszosci prywatne. Zwlasza w Srodmiesciu, zwlaszcza przy ul.
            Swietojanskiej.
            To ma wplyw na wyglad kamienic, na dziury miedzy kamienicami niezabudowane
            ciagle.
            >
            To prawda, ze Gdynia nie ma rynku , ale charakter takiego forum ma przeciez
            Skwer Kosciuszki. I nawet jesli uznamy, ze Gemini to zadna architektura, to
            jednak bez watpienia dzieki temu Centrum, Skwer zyje okragly rok, nie tylko
            latem. Przypomne ze niedawno rozstrzygniety zostal konkurs na kocepcje zabudowy
            calego terenu nalezacego do WTC (miedzy Skwerem, ul. Waszyngtona, i
            Hryniewickiego)- przyszle Forum Morskie.

            A w kwestii wody: nie sadze, by Sopot mial lepsza wode od Gdyni. I nieprawda,
            ze jej jakosc nie zalezy od deczyji wladz miasta. Otoz jeszcze 12 lat temu byl
            stary zaawansowany w realizacji zreszta plan, by ujecie wody dla Gdyni w Redzie
            bylo tzw. ujeciem powierchniowym - czyli woda bylaby pobierana wprost z rzeki i
            uzdatniana. Jasne, takze przy pomocy chloru. Samorzad, ktory objal wladze w
            1990 r zdecydowal o budowie znacznie drozszego,ale gwarantujacego pyszna wode (
            z pokladow kredowych, glebinowych)- tez zreszta w Redzie. Takie ujecia sa
            rowniez w Wiczlinie i w Orlowie.
            Oczyszczalnia sciekow w Debogorzu juz od blisko 8 lat wyrzuca do Zatoki wode II
            klasy, dzieki czemu mozna bylo otworzyc zamkniete przez dlugie lata kapieliska

            > Nie zrealizowano też ciekawego planu zrobienia z Oksywia i Pogórza wyspy,
            > dookoła której przebiegałby kanał portowy, którego część zbudowano juz przed
            > wojną.

            No, jasne, ze nie zrealizowane i jak sadze nie jest to realistyczny pomysl.
            Mysle, ze jest wiele innych, pilniejszych dla miasta i portu spraw, jak chocby
            Trasa Kwiatkowskiego, o ktorej jak zapewne czytales - jasnie panowie z Rady
            Ministrow zapomnieli, tak jak zapomnieli o innych drogach stanowiacych o
            dostepie do portow od strony ladu. Na szczescie czytalam wczoraj, ze po
            protestach i prasowych publikacjach ( Gazety zwlaszcza) opamietali sie i jest
            szansa!

            >
            > Powiem, ze nie słuzyłem w marynarce.



            Ja tez nie...;~)))
            • zoppoter Re: Co miało być, a nie będzie. 09.02.03, 15:30
              >
              > To prawda, najprawdziwsza. Tylko, pamietaj - Gdynia w odroznieniu od Gdanska
              > i
              > Sopotu, jest w zdecydowanej wiekszosci - prywatna. To znaczy - nieruchomosci
              > sa
              > w dominujacej wiekszosci prywatne.

              Sopot i Gdańsk wtedy, gdy powstawała ich zabudowa, były tez prywatne... I też
              maja takie luki, ale one jakos mniej rzucaja się w oczy chyba. Może to kwestia
              architektury, roslinności, nie wiem.No i są te luki zabudowywane, zresztą przez
              prywatnych inwestorów. W Gdyni buduje się bardzo duzo (chyba najwięcej w
              trójemiście), ale... całkiem nowych osiedli, dzielnic, a mało jest takiego
              uzupełniania istniejącej zabudowy. Co nie znaczy, że go wcale nie ma...

              > To prawda, ze Gdynia nie ma rynku , ale charakter takiego forum ma przeciez
              > Skwer Kosciuszki. I nawet jesli uznamy, ze Gemini to zadna architektura, to
              > jednak bez watpienia dzieki temu Centrum, Skwer zyje okragly rok, nie tylko
              > latem.

              To jednak nie to. To otwarta przestrzeń, w dodatku nad samym morzem. A to
              oznacza bardzo nieprzyjemne warunki atmosferyczne, wiatry, zimno, poziome
              opady. Mało jest dni w roku, gdy się idzie tam na spacer z przyjemnością i bez
              obaw o zdrowie dzieci... No i nie ma tam handlu, więc tam nie tpoczy się życie
              miasta jako takie, tam się idzie specjalnie po coś, na imprezę, na zwiedzanie,
              do kina. Nie przechodzi się tamtędy niejako "przy okazji", po drodze,
              przypadkiem. Tymczasem tam gdzie powinien być rynek (i kiedys był) mamy szeroką
              przelotową arterię...

            • zoppoter 77. będzie Twój? 09.02.03, 15:46
              >
              > A w kwestii wody: nie sadze, by Sopot mial lepsza wode od Gdyni.

              No cóż, słyszałem to od osoby spoza Trójmiasta, która iała okazję sprawdzić
              wodę i w Gdyni i w Sopocie...

              >
              > No, jasne, ze nie zrealizowane i jak sadze nie jest to realistyczny pomysl.

              Relistyczny to on jest, nie takie rzeczy się na świecie buduje. Tyle, ze nie ma
              juz teraz chyba takiej potrzeby.

              Zdaje się, że napisałem właśnie siedemdziesiąty szósty post.

              • iwa_ja Re: 77. będzie Twój? 09.02.03, 22:23
                Kochałam Gdynię. I kocham nadal. W czasach, kiedy przesiadałam się w Gdyni,
                żeby dojechać do Harcerskiego Ośrodka Morskiego w Pucku. Kiedy kochałam się do
                obłędu w takim jednym, który mieszkał na Starowiejskiej. Kiedy przed każdymi
                świetami jeździlam po aprowizację z mamą do hali w Gdyni. Kiedy waliłam w kąt
                torbą po szkole, żeby wsiąść w kolejkę i pojechać na basen Zaruskiego. Kiedy
                dostałam patent sternika jachtowego po manewrówce w ciasnym basenie Zaruskiego.
                Kiedy ten ze Starowiejskiej zaciągnął mnie na jacht stojący na rusztowaniu nad
                Zaruskim. Kiedy ten ze Starowiejskiej w czasie Sylwestra w Maszoperii
                powiedział, że chce się ze mną ożenić...Kiedy uciekałam spod Stoczni, bo
                megafony mówiły, że w Gdyni godzina milicyjna od 17.00. Kiedy był Sylwester
                1970, prywatnie w domu koło Skweru i było tak smutno i patriotycznie. Kiedy
                grzałam na piechotę z dziećmi od mola w Orłowie. Kiedy robiłam artykuł o
                Leksztoniu w Chylonii. Kiedy...
                A potem zmieniłam Starowiejską na Starowiślną w Krakowie...
                • knovak Mojej Gdyni na urodziny 10.02.03, 00:01
                  Minęła już północ i chyba jako pierwszy mam zaszczyt złożyć memu miastu
                  życzenia urodzinowe: 1000 lat!!!
                  (to tylko tak na dobry początek;-)
                  Powiem wprost – takiego miasta jak Gdynia nie ma nigdzie.
                  To widać po całej jej historii. A znam ją nie tylko z autopsji, choć miałem
                  okazję obserwować a nawet uczestniczyć w paru kluczowych jej momentach.
                  Aż sobie zazdroszczę, że mogłem się w niej wychować i wyjść (chyba?) na ludzi.
                  I żałuję, żem na czasowej emigracji, na szczęście niedaleko – o paręnaście
                  minut SKMką (na południe) i drugie tyle autobusem do pętli tramwajowej
                  (zagadka: gdzie teraz mieszkam?).
                  Z mojej historii Gdyni: pamiętam dymy i helikoptery nad Gdańskiem w 70-tym, i
                  czołgi w jednostce pod oknem mojego wieżowca. Jeździłem okrakiem na Miśku
                  z „Daru Pomorza” (druga zagadka: o kogo chodzi?), zwiedzałem „Batorego” i
                  ORP „Burza”. Na „Znaczy kapitanie” nieledwie uczyłem się czytać.
                  Na witomińskim cmentarzu paliłem świeczki kapitanowi Kosko i obrońcom Gdyni.
                  Burzliwe lata 80-te – też jest co wspominać...
                  A mieszkałem najpierw w słynnej „szafie” na końcu „Władka”, później na
                  Witominie;
                  moją pierwszą Alma Mater była „Trzydziestka piątka”, wielkim też sentymentem
                  darzę przesławną „Dwójkę” przy Wolności. Potem wywędrowałem, na uniwerek, w
                  góry, w świat... ale i tak wracam do Gdyni.
                  Do rodziny i przyjaciół, do starych kątów, na groby bliskich.

                  Gdynia, moje miasto...
                  • lucy_z Re: Mojej Gdyni na urodziny 10.02.03, 17:13
                    Lubię Gdynię, tak jestem związana i z tym miastem, jak i z całym Trójmiastem.
                    Kiedy mieszkałam na Wybrzeżu to Gdynia była takim oknem na świat, inna od
                    pozostałych dwóch miast w swojej architekturze, nowoczesna, z szerokimi
                    ulicami, z dobrze zaopatrzonymi sklepami. Tam miałam i mam rodzinę, tam miałam
                    konkurencyjne kluby sportowe, gdzie ciągle rozgrywało się jakieś mecze...
                    Tam też czasami umiawiałam się na randki:))
                    To jest miasto, w którym wprawdzie sie nie urodziłam ani nie mieszkałam, ale
                    z którym jestem związana od dzieciństwa.
                    Niech to miasto dalej wspaniale się rozwija, niech bedzie takim wzorem do
                    naśladowania...
                    Wszystkiego najlepszego życzę MIASTU i jego MIESZKAŃCOM!:)
                    lucy
    • przemo333 Re: 10 lutego Gdynia ma urodziny!!! 10.02.03, 17:55
      A ja mieszkam pod Gdynią już 15 lat i to właśnie z Gdynią związane są przyjemne
      chwile. Spacery od Sopotu do Gdyni plażą,wyprawy wzdłuż okopów i stanowisk
      artyleryjskich okolic Orłowa nielegalne wyprawy w Babich Dołach do
      torpedowni.Letni teatr na plaży w Orłowie (tylko te komary) i najlepsza kawa w
      Trójmieście w Gemini i najcudowniejszy uśmiech pewnej dziewczyny z
      Gdyni.Brakuje tylko historii i tajemnicy takiej jaką ma np Długa w Gdańsku.No
      ale Gdynia ma dopiero 77 a nie 666 lat trochę szkoda.
    • o__o Re: 10 lutego Gdynia ma urodziny!!! 10.02.03, 19:48
      Szanowna Jubilatka Gdynia kończy dziś 77 lat. Piękny wiek i szmat historii.
      Chociaż wiek nobliwy, gdzież jej, dzierlatce porównywac sie do sąsiedniego,
      stareńkiego, tysiącletniego dziaduni Gdańska!
      Jako prawdziwa Gdynianka urodzona w samym sercu Gdyni, w szpitalu na Placu
      Kaszubskim xx lat temu ;-) i mieszkająca tu prawie całe życie, wypada mi złożyć
      serdeczne życzenia Jubilatce aby rozwijała się jak dotychczas,
      rosła i piękniała w oczach.
      Gdynia - miasto z morza i marzeń. Gdynia dla mnie to MORZE, MORZE I MORZE,
      miasto bardzo mocno zwiazane z morzem, nowoczesne i mające przed soba wiele
      pespektyw rozwoju.
      Co tu dużo gadać LUBIĘ GDYNIĘ i podobnie jak gospodyni forum uważam że GDYNIA
      TO FAJNE MIASTO!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka