ernest_pinch Kierunek pedagogika - wylęgarnia bezrobotnych 24.08.10, 15:01 wyborcza.pl/1,75248,8286201,Pedagog_wyksztalcony__ale_bez_pracy.html Odpowiedz Link
roman_j Re: Kierunek pedagogika - wylęgarnia bezrobotnych 24.08.10, 20:41 Ciekawe, ale moje zdanie na temat pani Kudryckiej, które już nie jest najlepsze, pogorszyło się po przeczytaniu tego fragmentu: "(...) Nowelizowane prawo przewiduje także powołanie przy Radzie Głównej Nauki i Szkolnictwa Wyższego nowej instytucji - rzecznika praw absolwenta. [u]Jego zadaniem będzie praca na rzecz ograniczenia barier w dostępie do wykonywania zawodu zgodnego z kierunkiem studiów przez absolwentów tego kierunku.[/u]" Czy to oznacza, że jak sobie wybierzesz nieżyciowy, ale łatwy kierunek, po którym będziesz miał problem ze znalezieniem pracy, to rzecznik praw absolwenta będzie nakazywał np. otwieranie nowych szkół, żeby ci wszyscy absolwenci pedagogiki mieli gdzie pracować? Czy oni tam w ministerstwie to żyją w jakimś innym, bajkowym świecie??? Odpowiedz Link
ernest_pinch Re: Kierunek pedagogika - wylęgarnia bezrobotnych 24.08.10, 22:20 Już kiedyś pisałem, że pani Kudrycka podczas inauguracji roku akademickiego przemawiając po nieżyjącym prezydencie nie popisała się. Poniosła klęskę w debacie. Bardzo mnie wtedy rozczarowała chaotycznym przemówieniem. Taki styl można wybaczyć powiedzmy "małemu Kaziowi" - Ernestowi, ale nie ministrowi! Z jednej strony uważam, że kierunki studiów generujące bezrobotnych absolwentów powinny być wywalane z listy bezpłatnych studiów. Z drugiej, tylko niewielki procent pracuje w wyuczonym zawodzie. Może oprócz studiów "twardych" w stylu medycyna, prawo, inżynieria, gdzie wiedzę trzeba posiąść na poziomie konkretu, "miękkie" studia mają spełniać rolę by "ociosać" zawodnika, ucząc go myślenia. Odpowiedz Link
roman_j Re: Kierunek pedagogika - wylęgarnia bezrobotnych 25.08.10, 13:33 ernest_pinch napisał: > Może oprócz studiów "twardych" w stylu medycyna, prawo, > inżynieria, gdzie wiedzę trzeba posiąść na poziomie konkretu, > "miękkie" studia mają spełniać rolę by "ociosać" zawodnika, ucząc > go myślenia. To można by realizować na poziomie licencjatu na kierunkach humanistycznych. Takie studia wielokierunkowe, ale bez pogłębiania konkretnej dziedziny. A potem studia magisterskie już w konkretnym kierunku. Odpowiedz Link
roman_j Sadzać często, nie trzymać długo 30.08.10, 20:32 Ciekawy tekst z "Polityki" na temat polityki karnej. www.polityka.pl/swiat/rozmowy/1508054,1,ostrzej-karac-nie-ma-sensu---rozmowa-z-kryminologiem.read Mnie przekonuje. Zresztą właściwie do takiego podejścia ja jestem przekonany od dawna. :-)) Na przykład nie dziwi mnie ta konkluzja: "Odstraszanie działa tylko wobec pewnych grup przestępstw – na przykład gospodarczych, z tym że oddziałuje nie tyle wysokość kary, ile raczej prawdopodobieństwo wykrycia sprawców. Wiemy też, że o odstraszającej funkcji kary w ogóle nie można mówić przy przestępstwach gwałtownych, popełnianych pod wpływem alkoholu, narkotyków czy psychicznego wzburzenia. Przeprowadzono wiele badań dotyczących funkcji izolacyjnej więzienia. Wynika z nich, że osiągnięcie czegoś zauważalnego w statystykach dla całego kraju wymaga ogromnego zwiększenia liczby osadzonych, niemal do absurdu." Zaskoczyło mnie jednak to: "(...) kiedy pytamy społeczeństwo, okazuje się, że rzeczywiście chce ono surowszych kar „w ogóle”, ale jak ludziom podawać konkretne przykłady przestępstw, kazać im „osądzać”, to przekonujemy się, że ludzie proponują kary najniższe z możliwych" Odpowiedz Link
roman_j To nie bóg stworzył świat? 02.09.10, 12:35 Mówią, że fizycy wierzą w boga, bo widzą w prawach fizyki jego rękę. Czyżby to zaczęło się zmieniać: wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80355,8327131,To_nie_Bog_stworzyl_wszechswiat___twierdzi_znany_astrofizyk.html ? Odpowiedz Link
roman_j Smutna prawda o polskie (i płockiej) piłce nożnej 19.10.10, 06:59 Autor tego artykułu: www.sport.pl/euro2012/1,109077,8526225,Bez_tego_polscy_pilkarze_nie_podskocza_nikomu.html stawia moim zdaniem właściwą diagnozę "choroby" polskiego futbolu. Szkoda tylko, że nie widać na horyzoncie nikogo, kto by się chciał podjąć leczenia... Odpowiedz Link
ernest_pinch Re: Smutna prawda o polskie (i płockiej) piłce no 20.10.10, 15:03 Ciekawy artykul. System polskiej pilki noznej na poziomie kwantowym osiagnal stan bezruchu. I poki co wyglada na to, ze wiekszosci decydentow taki bezruch odpowiada. Skoro za bycie miernym dostaje sie godziwe pieniadze, to po co sie wysilac... Rotacje zawodnikow, trenerow, ruch w interesie kwitnie. A na to wszystko patrzy kibic, nie majacy mocy sprawczej. Odpowiedz Link
roman_j Re: Smutna prawda o polskie (i płockiej) piłce no 20.10.10, 21:15 Zaskoczyło mnie to, co przeczytałem w tym artykule o postawie właścicieli. Zrozumiałem, że kiedy trener chce przycisnąć piłkarzyków, to ma przeciwko sobie nie tylko ich, ale też właściciela, sponsora, prezesa, itp. Niepojęte... Odpowiedz Link
ernest_pinch Re: Smutna prawda o polskie (i płockiej) piłce no 21.10.10, 12:17 Kilka/kilkanascie lat temu w Zaglebiu Lubin byl trener Wieslaw Wojno (pozniej tez mial okazje pracowac w Plocku). Wydzwignal owczesne Zaglebie do poziomu europejskich pucharow. Az pojawil sie bunt pilkarzy. Ogladalem mecz, juz po wyrzuceniu trenera, w ktorym pilkarze skompromitowali sie przegrywajac 0:4 z jakims zepolem (bodajze wloskim, nie chce mi sie sprawdzac). Wtedy zadalem sobie pytanie: jak to jest, ze byle "majtek" moze sprawic ze kapitan okretu leci za burtę? A co do postawy wlascicieli, to moze jest tak, ze wola metode zamiatania problemu pod dywan; czyli wywale jednego goscia, niz kilku leniuchow, ktorzy moga pociagnac za soba jeszcze wiecej leniuchow. Zatrudnie jednego, nowego, moze sie z nimi jakos "ulozy". Odpowiedz Link
roman_j Re: Smutna prawda o polskie (i płockiej) piłce no 21.10.10, 18:24 Myślę, że problemem są kontrakty zawodników. Na pewno łatwiej jest zwolnić trenera niż zawodników-obiboków. I oni dobrze o tym wiedzą, dlatego się obijają. A jeśli spróbuje im się zaproponować kontrakty, na podstawie których można by od nich więcej wymagać, to na pewno z jednej strony nie znajdą się chętni, żeby je podpisać, a z drugiej znajdą się szybko chętni, żeby zaproponować przyjaźniejsze warunki umowy. I kółko się zamyka. Odpowiedz Link
ernest_pinch Droga ekspresowa S7 24.10.10, 20:27 Mozna zerknac, komu mila infrastruktura drogowa :) radom.gazeta.pl/radom/10,88286,8521378,Wizualizacji_drogi_ekspresowej_S7.html Jako "juser" przez 3 lata obserwowalem postepy na odcinku Grojec-Radom. I jestem kontent. Odpowiedz Link
roman_j Re: Droga ekspresowa S7 25.10.10, 21:31 Droga ładnie przedstawiona. Za dużo jednak jest tam różnych szczegółów i podkreślania, jak to wiele rzeczy zaprojektowano "na prośbę mieszkańców". Również muzyka mnie irytuje. No i dlaczego o tej drodze opowiada prezydent Komorowski? ;-)) Odpowiedz Link
roman_j Re: Czytelnia forumowa 28.10.10, 22:28 Bardzo ciekawy wywiad z profesorem Normanem Davisem: www.tokfm.pl/Tokfm/1,103454,8585357,Norman_Davies__Niewiele_jest_okresow_w_historii_Polski_.html Ujął mnie najbardziej ten fragment: Ale sam pan powiedział, że PiS to sekta. Dlaczego? - Sektę się definiuje od zachowania. To jest słowo bardzo wyważone. Bardzo pasuje do zachowania tej partii, przede wszystkim od wyborów prezydenckich. Na pewno ta tragedia w Smoleńsku pomaga. 2-3 lata miała być to partia opozycyjna, teraz przeciwdziała systemowi. Rzuca wyłącznie oskarżenia, najostrzejsze z możliwych. Stwierdza, że większość ludzi nie rozumie co to naród. Nie może być gorszego stwierdzenia w polityce. Nie ma w tej chwili dialogu, są tylko oskarżenia. Jak jest propozycja to warunki są tak niemożliwe do spełnienia, że nikt by tego nie przyjął. Jedna strona jest temu winna? - Na pewno zarzuty pochodzą z jednej strony, tu nie ma symetrii. Oczywiście druga strona czasami przesadnie reaguje i oddaje ciosy. Ale to jasne jak słońce, że to wszystko zaczęło się pięć lat temu kiedy Jarosław Kaczyński doszedł do władzy. Panie Profesorze, a na jakiej podstawie pan wnosi że to się wygotuje? Że ta bańka mydlana niechęci pęknie? - Zawsze w historii polityki najtrudniej jest powiedzieć, kiedy nastąpi zmiana w polityce. Może nastąpić jutro, za miesiąc, za rok. Ale na pewno to nie jest do wytrzymania. Wydaje mi się, że opozycja nie ma sensownej alternatywy, oni nie proponują alternatywy. Kiedyś alternatywą była IV RP, mocny rząd i to były echa z PRL-u. Jest jednak wśród tych ludzi niezadowolonych sporo takich, którzy uważają, że to co jest, nie jest demokracją taką, jak oni by chcieli. Ale jakiej by chcieli? Myślę, że wcześniej czy później przestaną. To czym było kiedy PiS, mieli władzę. I prezydenta, i premiera. Przepraszam, ten ich totalitaryzm, to był bardzo pusty, niekompetentny, nieowocny rząd. Więc nie widzę, że mają alternatywę, nie widzę instrumentów do przewrotu. Nie mają siły, to jest droga donikąd. Ale dopóki, jako sekta, trzymają się razem, mają swoją prawdę. Wszyscy inni są w błędzie, trzymają się rygorystycznie razem, pompują w sobie poczucie zagrożenia zewnętrznego i wewnętrznego i dopóki się w tym zagrożeniu trzymają, to ta sekta będzie działać. I moim zdaniem trzeba im dać trochę czasu, absolutnie nie reagować. Palikot i w mniejszym stopniu Niesiołowski to typ zachowań, których PiS chce. Wydaje mi się, że Tusk i Komorowski dobrze robią, że wytrzymują, nie reagują. Im trzeba dać czas i oni się wykończą. To wszystko się skończy. Odpowiedz Link
ernest_pinch stan niewiedzy przedwyborczej 31.10.10, 20:47 czyli daleko do marzenia Romana o spoleczenstwie obywatelskim :) www.rp.pl/artykul/16,556227.html Odpowiedz Link
roman_j Re: stan niewiedzy przedwyborczej 31.10.10, 22:03 Rzeczywiście, sytuacja wyłaniająca się z tego artykułu nie wygląda zbyt ciekawie. Ale to także zasługa samych samorządowców, że poza okresem przedwyborczym nie prezentują się wyborcom. Może coś by zmieniło utworzenie biur radnych powiatowych i wojewódzkich? Radni gminni są bowiem blisko ludzi, a posłowie i senatorowie mają takie biura. Natomiast radni wyższych szczebli organów samorządowych funkcjonują jakby nieco w oderwaniu od społeczności, które reprezentują. Odpowiedz Link
roman_j Jeśli marzysz o własnym lokalu... 20.11.10, 09:52 ... koniecznie przeczytaj ten wywiad: wyborcza.biz/Firma/1,101966,8660125,Kregliccy_opowiadaja_jak_sie_otwiera_wlasna_knajpe.html Jeśli się nie zniechęcisz, to przynajmniej będziesz wiedział, co Cię czeka. I być może unikniesz większości błędów. :-)) Odpowiedz Link
ernest_pinch Marek Hołyński 25.11.10, 21:34 Ciekawe spojrzenie człowieka, który spędził sporo czasy w Dolinie Krzemowej. wyborcza.pl/1,76842,7560458,Kariera_z_Doliny_Krzemowej__Tu_nie_ma_wolnego_czasu.html Miałem okazję posłuchać dziś pana Marka Hołyńskiego, niesamowita osobowość. Zapisuję go do mojej prywatnej galerii idoli :-) Odpowiedz Link
roman_j Re: Marek Hołyński 27.11.10, 09:52 Pozazdrościć kariery. Jednak przy lekturze tego artykułu zadałem sobie takie pytanie: czy nie będąc informatykiem można zrobić taką karierę? Czy istnieją zagłębia technologiczne innych branż i czy również robi się w nich tak zawrotną karierę? W każdym razie zbyt dużo o nich nie słychać. Trochę w Polsce słychać niekiedy o zagłębiu lotniczym: Świdnik, Mielec i okolice. A przecież nie sama informatyka jest motorem postępu. Postępu, wobec którego ja jednak jestem coraz bardziej sceptyczny oglądając jego skutki. Zarówno uboczne jak i te pierwszoplanowe. :-)) Odpowiedz Link
ernest_pinch Re: Marek Hołyński 27.11.10, 12:25 Mysle, ze mozna zrobic kariere nie bedac informatykiem. Najwazniejszy jest pomysl, a sam Holynski mowi: masz pomysl? to go zrealizuj! :-) Nie trzeba ciagnac projektu od pomyslu do wdrozenia, zawsze mozna zatrzymac sie na pewnym etapie, zgarnac kesz i zabrac od nowa za inne zagadnienie. Owszem, w informatyce jest teoretycznie szybsza droga na "wyplyniecie", ale i wieksza konkurencja przez to. Inne dzialki, ktore uprawialbym to biotechnologie, chemie kosmetyczne, farmaceutyczne itd. Prezes CI FIRE podawal np. przyklad firmy, gdzie ktos opracowal gadżet mierzacy czy dana paniusia ma cellulit. Przyklada "aparat" do cialka i moze stwierdzic: "naukowo mam wykazane, ze mam cellulit". Hehehe, sprzedano 1.5 mln sztuk produktu. I jeszcze co ciekawe, ludzie ktorzy na 1,2gim roku cos wymyslili, co mialo potencjal biznesowy - rzucali studia, bo po co im one... Oni juz swoja droge, swoj sposob na zycie znalezli. :-) Ja akurat sadze ze studia sa potrzebne, bo nie kazdy jest wybitny i nie kazdy ma kolosalne szczescie. Wlasciwie wykorzystane studia moga byc wskazowka wlasnej drogi. Odpowiedz Link
roman_j Re: Marek Hołyński 27.11.10, 14:28 ernest_pinch napisał: > Mysle, ze mozna zrobic kariere nie bedac informatykiem. Najwazniejszy jest pomysl, a sam > Holynski mowi: masz pomysl? to go zrealizuj! :-) Mnie chodzi o coś innego. Teraz większość uwagi skierowana jest na informatyków. To nie oznacza, że w innej branży nie można się wybić. Na pewno można. W każdej. Ale brak jest takich "Dolin Krzemowych" w innych branżach. Albo nie są tak medialne. No i nie wiem, w jakim zakresie fundusze venture capital inwestują w innowacje w innych branżach niż informatyczna. Żeby było jasne, ja nie narzekam. :) > Prezes CI FIRE podawal np. przyklad firmy, gdzie ktos opracowal gadżet mierzacy > czy dana paniusia ma cellulit. Przyklada "aparat" do cialka i moze stwierdzic: > "naukowo mam wykazane, ze mam cellulit". Hehehe, sprzedano 1.5 mln sztuk produktu. Zarobić na tym można, ale dla mnie jest to przykład postępu, który ja bym określił brzydkim słowem, "śmieciowy". Oczywiście pieniądze nie śmierdzą i nie można mieć pretensji do kogoś, że znalazł swoją niszę i ją wykorzystał z pożytkiem dla siebie. I dobrze. Ale czy ludzkość jako taka dokonała w ten sposób postępu? Może tak, w sferze samoświadomości... ;-)) > I jeszcze co ciekawe, ludzie ktorzy na 1,2gim roku cos wymyslili, co mialo potencjal > biznesowy - rzucali studia, bo po co im one... Oni juz swoja droge, swoj sposob na zycie > znalezli. :-) Ja akurat sadze ze studia sa potrzebne, bo nie kazdy jest wybitny i nie kazdy ma > kolosalne szczescie. Wlasciwie wykorzystane studia moga byc wskazowka wlasnej drogi. Zarówno rzucanie studiów, jak i ich kończenie są równie dobrymi wyjściami. Jeśli ktoś jest genialny lub ma świetny pomysł na biznes, to niech nie traci czasu na studia. Z drugiej strony można studia skończyć i do końca życia nie zrobić ze zdobytej wiedzy wielkiego pożytku, a studia traktować tylko jako etap zdobywania zaświadczenia o określonym poziomie wykształcenia (czyli dyplomu). Słowem każdy niech idzie taką drogą, jaka mu się wydaje najlepsza. Najwyżej okaże się, że się mylił. Ja w przeciwieństwie do naszych decydentów nie uważam, że 80% populacji musi mieć maturę, a 40% dyplom studiów. Owszem, takie wskaźniki byłyby powodem do dumy, gdyby nie osiągnięto ich kosztem poziomu zarówno świadectwa maturalnego jak i dyplomów studiów (choć tutaj jest różnica między wartością dyplomów, której nie ma w przypadku matur, choć wcześniej była). Odpowiedz Link
ernest_pinch Re: Marek Hołyński 27.11.10, 17:26 roman_j napisał: > Mnie chodzi o coś innego. Teraz większość uwagi skierowana jest na informatyków > . To nie oznacza, że w innej branży nie można się wybić. Na pewno można. W każd > ej. Ale brak jest takich "Dolin Krzemowych" w innych branżach. Albo nie są tak > medialne. No i nie wiem, w jakim zakresie fundusze venture capital inwes > tują w innowacje w innych branżach niż informatyczna. Żeby było jasne, ja nie n > arzekam. :) Nie korzystalem z vc, wiec ciezko mi cos wrzucic z wlasnych doswiadczen ;) Ale wysluchalem wielu osob, ktore w bezposredni czy posredni osob mialy z tym doczynienia. To brzmi jak banal, ale kwestia nadrzedna to sensowny biznesplan i oczekiwana stopa zwrotu. Mozliwe ze projekty z dzialki informatycznej daja relatywnie najwieksze przebicie i stad bedzie wynikala ich "wyzszosc" nad innymi branzami. Pewien profesor, pracujacy w Univ. Stanforda rzekl tak: patrz jakie kierunki badan preferuje UE, bo priorytety szybko sie nie zmienia i to moze byc drogowskaz. Innymi slowy, jezeli pracujesz na jakims wydziale transportowym, to nie zajmuj sie badaniem gaźnikow, bo temat oklepany od 120 lat... Sam np. widze, jak takie podejscie mozna "wypaczyc". Swego czasu finansownanie prawie z automatu otrzymywaly projekty, ktore dotyczyly szeeeeroko pojetych "nanotechnologii". > Zarobić na tym można, ale dla mnie jest to przykład postępu, który ja bym okreś > lił brzydkim słowem, "śmieciowy". Oczywiście pieniądze nie śmierdzą i nie można > mieć pretensji do kogoś, że znalazł swoją niszę i ją wykorzystał z pożytkiem d > la siebie. I dobrze. Ale czy ludzkość jako taka dokonała w ten sposób postępu? > Może tak, w sferze samoświadomości... ;-)) A mi sie wydaje ze taki czy owaki postep zostal dokonany - przeciez nawet planujac gadzet trzeba pomyslec nad cieciem kosztow wytworzenia (materialy, zasilanie etc), dystrybucja (moze jakis algorytm optymalizacji dostaw) itp. Oczywiscie, ze taki postep bedzie "lichy". Ale to moze byc punkt wyjscia do czegos wiekszego... > Zarówno rzucanie studiów, jak i ich kończenie są równie dobrymi wyjściami. Jeśl > i ktoś jest genialny lub ma świetny pomysł na biznes, to niech nie traci czasu > na studia. Z drugiej strony można studia skończyć i do końca życia nie zrobić z > e zdobytej wiedzy wielkiego pożytku, a studia traktować tylko jako etap zdobywa > nia zaświadczenia o określonym poziomie wykształcenia (czyli dyplomu). Słowem k > ażdy niech idzie taką drogą, jaka mu się wydaje najlepsza. Najwyżej okaże się, > że się mylił. Ja w przeciwieństwie do naszych decydentów nie uważam, że 80% pop > ulacji musi mieć maturę, a 40% dyplom studiów. Owszem, takie wskaźniki byłyby p > owodem do dumy, gdyby nie osiągnięto ich kosztem poziomu zarówno świadectwa mat > uralnego jak i dyplomów studiów (choć tutaj jest różnica między wartością dyplo > mów, której nie ma w przypadku matur, choć wcześniej była). Pełna zgoda!! :-) Odpowiedz Link
roman_j Re: Marek Hołyński 02.12.10, 09:27 ernest_pinch napisał: > A mi sie wydaje ze taki czy owaki postep zostal dokonany - przeciez nawet planujac gadzet > trzeba pomyslec nad cieciem kosztow wytworzenia (materialy, zasilanie etc), dystrybucja > (moze jakis algorytm optymalizacji dostaw) itp. Oczywiscie, ze taki postep bedzie "lichy". > Ale to moze byc punkt wyjscia do czegos wiekszego... Można pomyśleć, ale nie trzeba. Pisząc jakiś program komputerowy przecież zwykle nie tworzysz nowych algorytmów, czy języków programowania, ale korzystasz z gotowych narzędzi. Podobnie w kwestii dystrybucji produktów. Ale oczywiście nie wykluczam, że i przy takich wynalazkach jakiś postęp się dokonuje. Myślę jednak, że raczej rzadziej niż częściej. Odpowiedz Link
roman_j Jacek Żakowski rozmawia z Adamem Michnikiem 27.11.10, 10:11 Warto przeczytać. Michnik to człowiek budzący silne namiętności i mający wielu zagorzałych wrogów, dla których jest symbolem wszystkiego, co złe w mediach i nie tylko. I może dlatego, że nie przejmuje się opinią na swój temat mówi często rzeczy ciekawe, nieszablonowe, boleśnie niekiedy prawdziwe albo tylko niewygodne. Rzeczy, których wolelibyśmy nie usłyszeć, bo burzą obraz świata, jaki sobie stworzyliśmy i zmuszają do myślenia, czy nasz sposób postrzegania go i reagowania na to, co się w nim dzieje jest właściwy. Wywiad jest tutaj: www.polityka.pl/kraj/rozmowy/1510554,1,zakowski-pyta-michnika.read A poniżej kilka wyjątków na zachętę. Jacek Żakowski: Czas sprawi, że Krzysztof Wyszkowski i Jarosław Kaczyński zmienią zdanie? Adam Michnik: Czytając „Rzeczpospolitą”, widzę opinie osób, które były apologetami, a dziś niuansują swoje stanowisko. Nie sądzę, by apologeci IV RP stali się miłośnikami III RP. Ale inaczej myślą o dzisiejszej Polsce. To trzeba widzieć. I trzeba z nimi rozmawiać. Nie tylko w gazetach. Trzeba jechać w Polskę i spotykać się z ludźmi, którzy głosowali na PiS i Kaczyńskiego. (...) JŻ: W Hiszpanii, w RPA… Wszystkie kraje, które przeszły transformację trzeciej fali demokratyzacji, mają ostatnio wewnętrzne kłopoty. AM: Skończyła się romantyczna faza transformacji. Wyczerpały się wielkie narodowe cele. W Polsce stały za nimi cztery wielkie idee. Polski niepodległej – uwolnienie się od Armii Czerwonej i rosyjskiej dominacji. Polski demokratycznej – pluralizm, parlament, uczciwe wybory. Polski otwartej – paszporty, zniesienie cenzury. Polski bezpiecznej – NATO i Unia. Wielkie cele zostały zrealizowane. Teraz trzeba ludziom zaproponować sposób myślenia o Polsce, w którym zobaczą własne interesy. Pytanie numer jeden brzmi: czy my umiemy taką ofertę stworzyć. (...) JŻ: Bardzo dużo ma pan optymizmu. AM: Bo tendencja jest optymistyczna. Cztery lata temu groził nam autorytaryzm w stylu putinowskim. A potem PiS przegrał wybory parlamentarne, przegrał wybory prezydenckie, przegra samorządowe. Z kryzysem daliśmy sobie radę lepiej niż nasi sąsiedzi. Daliśmy radę po katastrofie smoleńskiej. Mamy rząd prowadzący rozsądną politykę i mający solidne poparcie. Czy to nie są przesłanki do optymizmu? JŻ: A jakie są zagrożenia? AM: Jedno pokazała afera hazardowa. Bez względu na to, czy było tam przestępstwo w sensie prokuratorskim, fakt, że emblematyczni politycy partii sprawującej władzę pozwalają tak ze sobą rozmawiać macherom od hazardu, jest kompromitujący. A drugie to brak oferty dla tych, którzy się w Polsce źle czują. Bo jak się tych ludzi z ich wyuczoną bezradnością zostawi samych sobie, to będą paliwem dla ekstremizmów. Po trzecie, stoi przed nami pytanie, czy umiemy się rozsądnie zachowywać w Unii i w NATO. Byłem zwolennikiem udziału w wojnie irackiej. Dziś byłbym bardziej ostrożny. Nie dlatego, by bronić Husajna. Dlatego, że ludzie w Polsce mają prawo odsapnąć po tych wszystkich reformach i zawieruchach. A po czwarte, trzeba się zastanowić, czy mamy coś atrakcyjnego do zaproponowania młodym ludziom. Potrzebny jest pomysł, który przekonująco pokaże, że Polska jest sexy. Odpowiedz Link
roman_j Sposoby na korki 02.12.10, 09:28 Sposoby tanie, dość proste, ale... kontrowersyjne. Zwłaszcza dla zagorzałych zwolenników jazdy własnymi czterema kółkami: warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,95190,8752601,Jak_walczyc_z_korkami__Oto_sprawdzone_i_tanie_sposoby.html :-)) Odpowiedz Link
ernest_pinch Re: Sposoby na korki 02.12.10, 20:02 Nie jestem zagorzalym zwolennikiem jazdy 4ma kolkami. Ostatnio gdy mam dotrzec do "centrali ", wybieram bus'a i metro. Co do artykulu: pierwszy pan formuluje swe pomysly w oparciu "o biadolenie internautow". Pogratulowac warsztatu naukowego ;) Skad wie jak beda zyly przyszle pokolenia i jakie koszty beda ponosily. Przykladanie dzisiejszych wskaznikow i odniesien do przyszlosci to cos z pogranicza wrozbiarstwa. Kolejny pomysl - oparty o metode kija - kary, ktorych sciagalnosc pomoze wybudowac wypozyczalnie rowerow. Pytanie: kto bedzie utrzymywal wypozyczalnie w okresie listopad-marzec? Pomyslodawcy, ktorzy czerpia wzorce z USA chyba.... a szkoda sie nad tym rozpisywac. Albo ten artykul napisal naiwny czlowiek wypychany do pisania relacji, albo pomyslodawcy nie potrafia wygenerowac racjonalnych pomyslow. Cos mi w tym nie gra. Ludzie - uzytkownicy drog nie jezdza przeciez na zlosc innym. Dac im rozsadna alternatywe, a z pewnoscia bedzie to z pozytkiem dla wszystkich :-) Odpowiedz Link
roman_j Re: Sposoby na korki 02.12.10, 22:01 ernest_pinch napisał: > Co do artykulu: > pierwszy pan formuluje swe pomysly w oparciu "o biadolenie internautow". Pogratulowac > warsztatu naukowego ;) Skad wie jak beda zyly przyszle pokolenia i jakie koszty beda > ponosily. To nie jest perspektywa pokoleń. Przynajmniej nie tak odległych, żeby nie można było ocenić, ile będzie kosztowało utrzymanie budowanej infrastruktury. > Przykladanie dzisiejszych wskaznikow i odniesien do przyszlosci to cos z pogranicza > wrozbiarstwa. Ale takie wróżbiarstwo się uprawia i uprawiają je poważne instytucje, a nie panie ze szklaną kulą w pokoju zadymionym kadzidełkiem. ;-)) > Kolejny pomysl - oparty o metode kija - kary, ktorych sciagalnosc pomoze wybudowac > wypozyczalnie rowerow. Pytanie: kto bedzie utrzymywal wypozyczalnie w okresie listopad- > marzec? Tutaj akurat jest połączenie dwóch pomysłów, z których każdy oddzielnie jest sensowny, ale powiązane razem niekoniecznie mają sens. Nie wiem też, czy to porównanie do kija jest dobre. Przecież nie każda opłata jest karą. Chodzi raczej o postawienie bariery. Ludzie idą zawsze po najmniejszej linii, jak woda, która płynie tam, gdzie ma najłatwiej. Żeby wodę skierować gdzie indziej można albo postawić jej tamę albo wykopać dla niej nowy kanał. W przypadku ludzi opłaty za parkowanie to taka tama. Część osób zapłaci i będzie parkować tak, jak dotychczas, część będzie parkować rzadziej i krócej, a część znajdzie inny środek transportu. Natomiast trudno jest mi wymyślić działanie, które byłoby odpowiednikiem wybudowania kanału. To musiałby być wygodniejszy, tańszy, szybszy i bardziej komfortowy sposób transportu niż własne cztery kółka i to najlepiej, żeby miał wszystkie te cztery cechy razem. Trudna sprawa. :-)) > Ludzie - uzytkownicy drog nie jezdza przeciez na zlosc innym. Dac im rozsadna > alternatywe, a z pewnoscia bedzie to z pozytkiem dla wszystkich :-) Owszem, tylko tę alternatywę czasem naprawdę trudno znaleźć. :-)) Odpowiedz Link
ernest_pinch rynek szrotowozów ma sie dobrze 13.12.10, 09:31 W sumie czemu nie mialby sie miec dobrze, skoro jest pobyt, a ludzi bardziej interesuje wyglad gó..na zapakowanego w zloty papierek niz sens jego kupna. wyborcza.biz/biznes/1,101716,8770295,Artysci_i_druciarze.html Odpowiedz Link
krzysiek_33 Re: Czytelnia forumowa 03.02.11, 08:13 Cześć! Słuchacie może audiobooków? Chętnie bym się powymieniał pozycjami, które posiadam. Nie jest tego jeszcze za dużo, dopiero niedawno odkryłem tę formę spędzania czasu. Pozdrawiam Krzysiek. Odpowiedz Link
roman_j Re: Czytelnia forumowa 03.02.11, 18:19 Dotąd nie słuchałem i na razie nie zanosi się, żeby to się zmieniło. Jakoś nie jestem przekonany do tej formy publikacji książek. :-)) Odpowiedz Link
krzysiek_33 Re: Czytelnia forumowa 04.02.11, 08:07 Ano widzisz, a ja już bez tego zasnąć nie potrafię. Na dodatek w podróży autem to niesamowicie skraca (oczywiście subiektywnie) czas jazdy. Przy Głowackim to aż się modliłem o korek w Łomiankach :) k. Odpowiedz Link
roman_j Re: Czytelnia forumowa 04.02.11, 19:56 No tak, w samochodzie audiobook wygrywa konkurencję z klasyczną książką. Właściwie to w takich sytuacjach jest właściwie bezkonkurencyjny. Ale ja nie mam samochodu. Mógłbym co prawda słuchać książek idąc do pracy, ale nie przepadam za chodzeniem ze słuchawkami w uszach. :-)) W każdej innej sytuacji, kiedy można bez kłopotu wziąć książkę do ręki, raczej nie zamienię jej na audiobooka. Ale bynajmniej nie mam do tego wynalazku negatywnego podejścia. Zwłaszcza, że mam bardzo miłe wspomnienia z... przedszkola, kiedy panie nauczycielki puszczały nam jakąś książkę (nie pamiętam tytułu) nagraną na szpulach magnetofonowych. To jest ten duży plus audiobooka, że z jednego egzemplarza może korzystać więcej osób na raz. I tak sobie myślę, że na takie wspólne słuchanie to bym się nawet dał namówić. A sam sobie może też posłucham jakiegoś, jeśli mi wpadnie w ręce. Ale raczej tak z ciekawości niż z potrzeby ducha. :-)) Odpowiedz Link
ernest_pinch prawie o Plocku ;-) 10.02.11, 12:17 Przypadkowo biorac do reki papierowe wydanie gazety natrafilem na taki artykul: www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53662,9049592,Ania_wraca_do_Huty_Nowej.html?as=1&startsz=x Mam bardzo mieszane odczucia... Odpowiedz Link
roman_j Z okazji Walentynek 14.02.11, 19:06 Ciekawy artykuł na temat miłości (fizycznej) w świecie zwierząt: wyborcza.pl/1,75480,9086329,Seks_dzikich_zwierzat.html Odpowiedz Link