sloggi
16.06.03, 17:16
Któregoś dnia Maryla
przyniosła mi amaryla
co kwiat miał długi i zdrowy
ni to czerwony
ani różowy
Stoi amaryl w oknie
i kusi zalotnie
podchodzę bardzo bardzo z ostrożna
do amaryla inaczej nie można
wokoło bąk sobie krąży
ugryzie i będę w ciąży
od bzyku jego ogłuchnę
tam gdzie mnie bzyknie spuchę
czy widział kto debila
skradającego się do amaryla
co go przyniosła Maryla
w darze dla imbecyla
jak mnie bąk bzyknąc zdąży
z pewnościa będę w ciąży
pełznę do niego z konewką
bo ni to krzak ni drzewko
w zasadzie kwiat i cebula
a bąk wokoło hula
tu bzyknie i tam zatrzeszy
już wolę szczypankę z kleszczy
chcę podlać głupią roślinę
a skradam się ponad godzinę
na drugi raz zamiast Marylę
zaproszę Mechagodzilę
ta zeżre mnie i głupotę
nie ważne co będzie potem
bo taka sobie Maryla
przyniesie doniczkę badyla
badyl jest wody spragniony
a człowiek jest uziemiony
przecież go nie podleję
bo bąk mnie w ciało uchleje
gdy uciec przed nim nie zdążę
od żądła nabędę ciążę
Dosyć mam już amaryla
co go mi dała Maryla
niech zeschnie cała cebula
i niech ktoś utłucze tego ciula
co mnie bzyk jego trwoży
już chyba nie może być gorzej
konewka mi w ręku drży
już prawie płyną mi łzy
strach przeciw zakaźnej ciąży
calutki umysł mój drąży
chęć mszczenia się na Maryli
spowodowała, że po chwili
pomyślałem, że po co przez bzyka
w moim umyśle panika
po co strach ciąży
umysł mój drąży
gdy bąk mnie tylko ukłuje
poczuje w sobie ruję
i gdy tylko zdążę
oddam Maryli ciążę
żądło też przecież mam
i opuchlinę w zamian jej dam
w zamian za amaryla
więc niech się modli Maryla
za bzyczącego debila
co kłujnąć chce bzykofila
i tak bąki i szerszenie
zajmuja się ciąży szerzeniem
przez bzyczącego mołojca
nabędę funkcję ojca
matką zaś będzie Maryla
co zwklekła mi amaryla
i przez chęć jego podlania
mogę być nosicielem ciążowania
amaryli strzeżcie się moi mili
bo zdobędziecie miano bzykofili.
pr