Dodaj do ulubionych

Mieszkania w końcu zaczną tanieć

IP: *.adsl.inetia.pl 18.05.07, 09:27
Może warto poczekać z zakupem mieszkania?
tiny.pl/dvtm
Obserwuj wątek
    • Gość: jarek Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć IP: *.wro.vectranet.pl 18.05.07, 09:42
      widac ze wzrósł popyt na artykóły o spadku .
      wzrosty juz niekscytuja :)prasa coraz czesciej z nami (i to bez sponsorowanych
      artykółów) :).niestety i ten ekspert zapomnial dodac ze ceny u nas są czesto
      wyzsze niz na zachodzie europy .ale liczą sie intencje :)
      • Gość: MarcinBat Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć IP: 195.117.99.* 18.05.07, 09:47
        ale jak widać zmalał popyt na słowniki ort;/

        • Gość: jarek Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć IP: *.wro.vectranet.pl 18.05.07, 10:58
          heheheh:)
      • Gość: Dyzio Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć IP: 195.42.249.* 18.05.07, 09:51
        art w miare obiektywny, chociaz pan naukowiec tez musi gdzies mieszkac; jednak
        wyraznie napisal, ze biorac pod uwage obecny optymizm konsumentow popyt na
        mieszkania bedzie sie utrzymywal. Trzeba czekac na wyzsze stopy proc i/lub
        spowolnienie gospodarcze; to pierwsze nadejdzie (juz nadchodzi) duzo wczesniej.
        Problem w tym, ze logiczne i rozsadne argumenty nie muja na razie zastosowania
        na rynku, gdzie nabywcami kieruje panika...
        • Gość: thesopranos Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć IP: 192.193.245.* 18.05.07, 10:07
          > na rynku, gdzie nabywcami kieruje panika...

          tyle ze panika i glupota musi miec poparcie pieniadzem. Jezeli zdecydowana
          wiekszosc mieszkan kupowana jest na kredyt i to w 80% wartosci nieruchomosci a
          czasami nawet i 100% to jest to ewenement... Jezeli kredyt zdrozeje znacznie
          np. o 150 bps to chetnych bedzie tyle samo ale na checiach sie skonczy bo nie
          dostana kasy z banku... Kolejna podwyzka stop % w lipcu o 25 bps a pozniej
          prawdopodobnie w pazdzierniku o kolejne 25 bps ale juz rok 2008 to 100 bps.
          ... Ludzie nie kupuja za gotowke bo ci dysponuja kwotami po 0,5 mln przeciez
          juz gdzies raczej mieszkaja i bynajmniej nie z rodzicami ani nie wynajmuja...
          Brak kredytow i niz demograficzny polaczony ze zwiekszona podaza moga
          spowodowac bardzo silna korekte...

          Pomimo nieznacznego wyhamowania w kwietniu, dynamika wzrostu wynagrodzeń
          utrzymuje się na wysokim poziomie, wskazując na wzrost potencjalnych zagrożeń
          inflacyjnych. W minionym miesiącu przeciętna płaca w sektorze przedsiębiorstw
          wzrosła o 8,4% r/r, wobec 9,1% w marcu (prognoza Citi: 7,8%, konsensus: 8,9%)

          Wzrost wynagrodzeń to potencjalne zagrożenie inflacyjne. W zeszlym miesiącu
          przeciętna płaca w sektorze przedsiębiorstw wzrosła o 8,4% r/r. Jeżeli
          dotychczasowe trendy zostaną utrzymane, sytuacja na rynku pracy będzie głównym
          źródłem zagrożeń dla stabilności cen, a przez to również jednym z czynników
          wpływających na decyzje RPP
          • Gość: waw Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć IP: *.aster.pl 18.05.07, 10:15
            thesopranos - czy mieszkasz w wynajmowanym mieszkaniu?
            • Gość: thesopranos Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć IP: 192.193.245.* 18.05.07, 10:26
              nope
              • Gość: waw Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.05.07, 17:17
                thesopranos - co znaczy nope?
                to w końcy wynajmujesz czy mieszkasz w swoim?
                • Gość: thesopranos Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć IP: 192.193.245.* 18.05.07, 17:18
                  nope znaczy nie

                  nie, nie wynajmuje - a czemu pytasz?
          • druop22 Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć 18.05.07, 10:20
            na czym opierasz swoje analizy odnosnie daleszego wzrostu stop %?
            inflacja jest wedlug mnie ponizej celu na bezpiecznym poziomie,
            zreszta to rowniez zasluga cen mieszkan, wyobrazasz sobie o ile skoczylyby ceny
            z koszyka inflacyjnego gdyby mozna bylo kupic nowe mieszkanie za 2,5tys.m2 jak
            kiedys?ludzie kupowaliby za gotowke i jeszcze sporo by im zostalo na
            konsumpcje, dodatkowe dobra na ktore teraz sobie nie moga pozwolic bo maja
            kredyt :)
            mieszkania wciagaja skutecznie nadmiar kasy na rynku i sa mozna powiedziec
            chyba hamulcem inflacji?!czy sie myle? ale z tego co wiem to do koszyka przy
            wyliczaniu wskaznikow brana jest pod uawge marchewka, maka itp. ale ceny
            mieszkan juz nie (a te poszly najbardziej do gory 200-300%)bo inaczej to bysmy
            mieli infalcje ze ho ho ! :)
            • przejazd14 Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć 18.05.07, 10:34
              Tak na marginesie dyskusji bank PKO BP wprowadził właśnie wysoką prowizję od
              wcześniejszej niecałkowitej spłaty kredytu ;)
              • Gość: kr Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć IP: *.gem.pl 18.05.07, 11:02
                Można prosić o źródło?
                • przejazd14 Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć 18.05.07, 12:12
                  1 kwietnia 2007 r.

                  Taryfa prowizji i opłat bankowych pobieranych przez Powszechną Kasę
                  Oszczędności Bank Polski Spółkę Akcyjną za usługi oferowane klientom
                  detalicznym: osobom fizycznym, klientom rynku mieszkaniowego i małym i średnim
                  przedsiębiorcom.
                  CZĘŚĆ II. USŁUGI OFEROWANE KLIENTOM PIONU FINANSOWANIA NIERUCHOMOŚCI
                  DZIAŁ VIII. Kredyty mieszkaniowe, kredyt konsolidacyjny i pożyczka hipoteczna
                  dla klientów indywidualnych


                  ................ 2/ częściowa – kredytów lub pożyczek hipotecznych ...0,5%
                  • Gość: kr Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć IP: *.gem.pl 18.05.07, 12:33
                    I to jest według Ciebie wysoka prowizja?
                    • przejazd14 Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć 18.05.07, 15:27
                      a to nie jest wg Ciebie wysoka prowizja?
                      • Gość: kr Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć IP: *.gem.pl 18.05.07, 16:17
                        Nie. To jest całkiem rozsądna prowizja.

                        Częściowa spłata powiedzmy 10% z kredytu o wartości 1000000 PLN to koszt 500zł.

                        Gdyby to były 2% to byłoby faktycznie drogo. Poza tym, podpisanie umowy
                        kredytowej w której zamiast wysokości prowizji wpisanej w umowę jest odwołanie
                        do tabeli opłat nie świadczy najlepiej o podpisującym.
                        • przejazd14 Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć 18.05.07, 22:13
                          Gość portalu: kr napisał(a):

                          > Nie. To jest całkiem rozsądna prowizja.
                          >
                          > Częściowa spłata powiedzmy 10% z kredytu o wartości 1000000 PLN to koszt
                          500zł.
                          >
                          > Gdyby to były 2% to byłoby faktycznie drogo.

                          A spłata 95 % kwoty dwukrotnie wyższej to ile będzie?

                          Może warto zainteresować się innym bankiem gdzie takich prowizji i pułapek po
                          prostu nie ma?
            • Gość: thesopranos Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć IP: 192.193.245.* 18.05.07, 10:55
              > na czym opierasz swoje analizy odnosnie daleszego wzrostu stop %?
              > inflacja jest wedlug mnie ponizej celu na bezpiecznym poziomie,

              a) wzrost wynagrodzen nie jest proporcjonalny do wzrostu wydajnosci pracy.
              b) podwyzki wynagrodzen przedsiebiorca przenosi przeciez na klientow poprzez
              wzrost cen swoich produktow - jezeli np. mleczarz chce zarabiac 2 x wiecej to 1
              litr mleka bedzie kosztowal dwa razy wiecej - w duzym uproszczeniu. Czyli
              wzrost wynagrodzen moze byc zludny poprzez zmniejszajaca sie sile nabywcza.
              c) Wszystkie z przedstawionych ostatnio projekcji inflacyjnych wskazują na
              ryzyko przekroczenia przez wskaźnik cen konsumpcyjnych stóp inflacyjnych NBP
              ustalonych na poziomie 2,5 proc. Aby tego celu bronić władze monetarne będą
              musiały podnieść stopy procentowe. Ocenia się, że w tym roku w Polsce stopy
              wzrosną o co najmniej 50 pkt. bazowych, a w ciągu 12 miesięcy łącznie o 100
              pkt. bazowych. Wyższe stopy będą jeszcze bardziej stymulowały popyt na złotego.
              Podobnie jak ma to miejsce obecnie w innych krajach.
              d) ponad 50% naszego wzrostu PKB to wzmozony popyt wewnetrzny a nie export czy
              inwestycje - pojawia sie presja inflacyjna
              e) naplyw pieniadza z EU min, fundusze strukturalne, modernizacja itp. z
              euro2012 wlacznie moga miec wplyw na wzrost inflacji

              Anglia ktora ma duuuzo mniejsza banke spekylacyjna ma juz w tej chwili
              najwyzsze stopy z krajow G-7 - 5,5%

              tak jak powiedziales - rynek nieruchomosci to swietna "gabka" inflacyjna bo
              wciaga nadmiar pieniedzy z rynku - ludzie pakujac pieniadze w mieszkania
              rezygnuja z kupna innych dobr wiec ich ceny rosna wolniej mniej niz wzrost
              wynagrodzen - ludzie maja zadluzenie czesto siegajace nawet 50% pensji netto
              rodziny. Jezeli wzrost stop % ograniczy podaz pieniadza to ludzie beda chcieli
              kupowac inne dobra a to spowoduje wzrost ich cen (np. teraz samochody bo
              kupowane sa mieszkania domy oddalone od centrum czesto i 30 km - dlatego teraz
              z kolei powoduje ich brak - ale jest przeciez import dlatego ich ceny nie rosna)

              > wyliczaniu wskaznikow brana jest pod uawge marchewka, maka itp. ale ceny
              > mieszkan juz nie (a te poszly najbardziej do gory 200-300%)bo inaczej to
              > bysmy mieli infalcje ze ho ho ! :)

              bardzo celna uwaga - dlatego RPP a wlasciwie "pisowy populista" walczy aby te
              stopy utrzymac na niskim poziomie i bedzie walczyl :) Problem jest taki ze ceny
              mieszkan juz nie rosna :)))) a nawet zaczynaja spadac - np. sciana wschodnia.
              Spora czesc ludzi pogodzila sie z faktem ze mieszkania sobie nie kupia i
              zaczynaja kupowac inne dobra w tym remontuja mieszkania - stad wlasnie inflacja
              jest na niskim poziomie... jeszcze, ale wystrzelila z 0,4% w marcu 2006 do 2,3%
              w marcu 2007 - wiec chyba ta gabka nie wciaga az tak dobrze aby trzymac stopy
              na niezmienionym poziomie. Cel inflacyjny to 2,5% +/- 100 bps. Jezeli nie
              podniesie sie stop % za wczasu to w takim tempie 4% bedziemy mieli juz w 2008
              roku co jeszcze bardziej odsunie w przyszlosc wejscie do strefy euro a 2012 rok
              bedzie poboznym zyczeniem w porownaniu z 2016 rokiem

              ps. malta i cypr wchodza w 2008 roku

              • druop22 Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć 18.05.07, 11:11
                Skrzypek mowi nie podwyzkom:
                biznes.onet.pl/0,1537840,wiadomosci.html
                ciekawe tylko czy to jego osobista uwaga (jego zdanie na ten temat) czy raczej
                wypowiedz bardziej znaczaca jako szefa NBP i RPP,
                RPP musi przeglosowac kazda decyzje, ale jesli reszta ma takie samo zdanie jak
                szef to raczej nie ma sie co martwic o podwyzki...
                znajac ludzi z PiSu to raczej reszta musi miec takie samo zdanie :)
                • Gość: thesopranos Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć IP: 192.193.245.* 18.05.07, 11:27
                  > ciekawe tylko czy to jego osobista uwaga (jego zdanie na ten temat)
                  > czy raczej wypowiedz bardziej znaczaca jako szefa NBP i RPP,

                  i tu wlasnie pojawia sie problem - na ile skrzypek ma swoje zdanie i zdrowy
                  rozsadek a na ile "reflektuje" uleglosc wobec swoich mocodawcow... "mierny,
                  bierny ale wierny?" - oby to nie bylo kolejne ognisko zapalne ala trybunal
                  konstytucyjny bo EU juz nam takich zabaw z pieniadzem nie wybaczy, agencje S&P
                  i Moodys obniza ratingi...

                  > RPP musi przeglosowac kazda decyzje, ale jesli reszta ma takie samo zdanie
                  > znajac ludzi z PiSu to raczej reszta musi miec takie samo zdanie :)

                  Skrzypek wie ze nie ma bladego pojecia o polityce monetarnej wiec chyba raczej
                  bedzie sie sluchal RPP ani blizniakow czy leppera...
                  • druop22 Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć 18.05.07, 12:07
                    Gość portalu: thesopranos napisał(a):

                    > Skrzypek wie ze nie ma bladego pojecia o polityce monetarnej wiec chyba
                    raczej bedzie sie sluchal RPP ani blizniakow czy leppera...

                    no wlasnie zatem skoro jako prezio RPP przemawia za posrednictwem poczytnego
                    dziennika to ktos mu musial doradzic co powiedziec,
                    poza tym nie sadze zeby byly to puste slowa rzucane aby zaspokoic rzesze
                    kredytobiorcow, PiS jeszcze za Balcerka krzyczal ze RPP ma dbac takze o wzrost
                    gospodarczy a nie tylko o to zebysmy mieli jak najmniejsza inflacje,
                    poza tym gdy szef RPP mowi cos a potem okazuje sie ze rada robi dokladnie na
                    odwrot to szybko sie kompromituje i traci zaufanie, a po jakims czasie nikt go
                    juz nie slucha :) dlatego mysle ze Skrzypek reprezentuje opinie przewazajaca w
                    radzie, a jego zdanie (niemajac duzego doswiadczenia w tym temacie) jest takie
                    jak wiekszosci.
                    • Gość: Dyzio Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć IP: 195.42.249.* 18.05.07, 12:20
                      nieprawda, Skrzypek to kompletny debil i nie wie co sie dzieje w Radzie, jego
                      zdanie nie jest absolutnie zdaniem innych czlonkow Rady.

                      Dla przykladu ostatnio powiedzial ze kwietniowa podwyzka nie jest poczatkiem
                      cyklu i byla tylko zapobiegawcza, a tymczasem A. Wojtyna stwierdzil ze pomimo
                      tego ze ostatnie dane makro (CPI za mar) wyszly nizej, to Rada nie moze sobie
                      pozwolic na 2-3 mies oddech w zaciesnianiu polityki pienieznej.

                      Czlonkowie Rady to ekonomisci, moze nie wszyscy sa jakos wybitni, ale poziom
                      merytoryczny Pana Prezesa S. jest zenujacy i znaczaco odstaje od skladu Rady.
                      • Gość: kkk Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć IP: *.crowley.pl 18.05.07, 17:27
                        nieprawda, Skrzypek to kompletny debil i nie wie co sie dzieje w Radzie, jego
                        > zdanie nie jest absolutnie zdaniem innych czlonkow Rady.
                        >


                        to zupełnie tak, jak było z Balcerowiczem :DDD

                        większość decyzji RPP zapadało wbrew głosowi Balcerowicza
                    • Gość: thesopranos Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć IP: 192.193.245.* 18.05.07, 12:23
                      > poza tym nie sadze zeby byly to puste slowa rzucane aby zaspokoic rzesze
                      > kredytobiorcow,

                      bardziej zeby uspokoic gielde, inwestorow itp a nie koniecznie samych
                      kredytobiorcow...

                      > poza tym gdy szef RPP mowi cos a potem okazuje sie ze rada robi dokladnie na
                      > odwrot to szybko sie kompromituje i traci zaufanie, a po jakims czasie nikt

                      :))) a ile razy slyszales o czyms takim w TV? - a moze haslo 3 mln mieszkan
                      kwasnieskiego czy kaczynskich? czy moze 100 mln walesy?

                      oni maja w dupie kompromitacje - zmieniaja zdanie co chwile bo ludzie maja
                      krotka pamiec :)

                      > juz nie slucha :) dlatego mysle ze Skrzypek reprezentuje opinie
                      > przewazajaca w radzie, a jego zdanie (niemajac duzego doswiadczenia
                      > w tym temacie) jest takie jak wiekszosci.

                      nic bardziej mylnego - to ze skrzypek cos takiego powiedzial to moze dlatego ze
                      ktos z pisu mu kazal - normalnie myslacy czlowiek podwyzsza stopy % jezeli
                      inflacja wymyka sie spod kontroli - tak sie robi na calym swiecie a gospodarka
                      rozwija sie zdrowo jak nie ma zbyt duzej inflacji ale zbyt mala tez nie
                      dobrze... wiekszosc czlonkow rpp jest za podwyzkami i bardzo uwaznie obserwuja
                      wskazniki makro - tak samo jak experci finansowi i doradcy inwest. - wzrost
                      zatrudnienia, wzrost pensji, inflacja, podaz pieniadza, trend europy i swiata
                      itp....

                      Skrzypek rownie dobrze bedzie mogl powiedziec juz w lipcu ze stopy trzeba
                      podniesc bo rozwijamy sie w bardzo dobrym tempie a wzrost stop wcale nie
                      pogorszy sytuacji bo to przeciez 25 bps i ludzie beda pisac - przeciez to
                      wzrost raty z 2,2 do 2,3... tak samo jak mowili jeszcze nie dawno a pozniej ze
                      to prawie nic 2,3 na 2,4 itp....

                      • Gość: thesopranos Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć IP: 192.193.245.* 18.05.07, 14:46
                        RPP podniosła stopy, aby dać sygnał, który prowadziłby do stabilizacji
                        oczekiwań inflacyjnych. To nie jest początek serii podwyżek - zapewnia Sławomir
                        Skrzypek w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej".

                        "...W najbliższych miesiącach inflacja będzie spadać, a w perspektywie 12
                        miesięcy nie ma zagrożenia przekroczenia celu inflacyjnego - uważa prezes
                        Narodowego Banku Polskiego, tłumacząc w ten sposób dlaczego nie należy
                        spodziewać się gwałtownego zacieśnienia polityki pieniężnej. Choć pytany
                        dwukrotnie nie odniósł się wprost do zagrożenia dla inflacji, które rodzi
                        szybki wzrost płac (w kwietniu wyniósł on 8,4 proc.). Prezes NBP stwierdził
                        jednak, że przedsiębiorstwa mają duże rezerwy restrukturyzacyjne i ich
                        wykorzystanie pozwoli na zwiększenie wydajności, co zneutralizuje wzrost
                        wynagrodzeń..."

                        www.finanse.egospodarka.pl/22112,Prezes-NBP-wzrost-inflacji-nam-nie-grozi,1,48,1.html
                        • Gość: thesopranos Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć IP: 192.193.245.* 18.05.07, 14:51
                          www.egospodarka.pl/22106,Ceny-produktow-rolnych-IV-2007,1,39,1.html
                • Gość: thelima Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć IP: *.inetaccess.pl 18.05.07, 15:37
                  Przed ostatnią podwyżką mówił to samo...

                  lima
              • Gość: kkk płace vs wydajność IP: *.crowley.pl 18.05.07, 17:25
                > a) wzrost wynagrodzen nie jest proporcjonalny do wzrostu wydajnosci pracy.


                masz rację - w skali od 2000 roku do dzisiaj wzrost wydajności pracy w Polsce
                jest dwukrotnie wyższy od wzrostu płac w tym samym okresie ( około 30% (
                wydajność )do około 15 %( wynagrodzenia ) )


                źródło : Lewiatan


                Związkowcy oczywiście twierdzą, że jest to jeszcze większy rozdźwiek, ale
                pozostańmy przy wersji przedsiębiorców/pracodawców ( jak śmiało można założyc
                znacznie ostrozniejszej )
                że dokładnie na odwrót , niż twierdzisz, to juz taki mało istotny szczegół ;)
                • Gość: PS Re: płace vs wydajność IP: *.crowley.pl 18.05.07, 17:28
                  i dane Lewiatana za okres 1996/2006

                  wydajność pracy pracownika wzrosła o ponad 56%

                  średnia płaca realna zwiększyła się o ponad 37%.
                  • poszi Re: płace vs wydajność 18.05.07, 17:51
                    > wydajność pracy pracownika wzrosła o ponad 56%
                    >
                    > średnia płaca realna zwiększyła się o ponad 37%.

                    Warto podrążyć głębiej:

                    praca.money.pl/wiadomosci/artykul/jak;naprawde;rosna;place;i;wydajnosc,201,0,231113.html
                    "Oznacza to, że jeżeli dobór długości okresu wziętego pod uwagę do porównania
                    dynamiki wydajności pracy i przeciętnej płacy realnej nie uwzględni opisanych
                    prawidłowości cyklicznych, to można uzyskać każdy wynik na poparcie swojej tezy.
                    W Polsce lata 2001-2002 cechowała stagnacja, gospodarka zaczęła z niej wychodzić
                    dopiero od połowy 2003 roku, dlatego wzrost płacy realnej nie nadążał za
                    wzrostem wydajności pracy. Od ok. IV kwartału 2005 roku proporcje te uległy
                    jednak odwróceniu i wzrost przeciętnej płacy realnej w gospodarce zaczął
                    wyprzedzać dynamikę wydajności pracy, a w 2006 roku różnica powiększyła się na
                    korzyść wzrostu płacy. Ta tendencja utrzyma się także w 2007 roku, prowadząc do
                    zniwelowania zaistniałej dysproporcji obu trendów."

                    Wzrost płac w tej chwili rośnie szybciej niż wydajnośc.

                    Chciałbym jednak zwrócić uwagę, że o ile relacja płacy do wydajności ma
                    znaczenie np. dla zysków przedsiębiorstw (sformułowanie, że płace rosły wolniej
                    niż wydajność jest równoważne stwierdzeniu, że udział płac w PKB sie zmniejszył,
                    co wystąpiło w wielu krajach, to ten tzw. "turbokapitalizm"), o tyle inflacja to
                    efekt tylko i wyłącznie monetarny:

                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=106&w=62654562&a=62684312
                    Już od starożytności psucie monety wywoływało inflację. Jest dla mnie
                    fascynującym, że to jest tak trudne dla wielu do zrozumienia. Jedyny kłopot jest
                    chyba taki, że współcześnie pojęcie pieniądza zrobiło się dużo mniej konkretne
                    niż w czasach pieniądza opartego na kruszcu. Dłużej ludzie potrafia być robieni
                    w balona (inflacyjnego).
                    • poszi Re: płace vs wydajność. PS 18.05.07, 18:06
                      > Chciałbym jednak zwrócić uwagę, że o ile relacja płacy do wydajności ma
                      > znaczenie np. dla zysków przedsiębiorstw

                      Chciałbym to uściślić. Podane wyliczenia wydajności przez Lewiatana to wskaźniki
                      w cenach stałych, czyli realne, zupełnie odseparowane od efektu monetarnego.

                      Wzrost płac nominalnych oczywiście koreluje z inflacją, dlatego wzrost płac jest
                      obserwowany jako jeden ze wskaźników wyprzedzających. Jednak wzrost płac to nie
                      przyczyna inflacji. Przyczyną jest wzrost podaży pieniądza ponad wzrost PKB.
                      Przy stałej podaży pieniądza wzrost płac oznacza np. spadek dochodów z kapitału
                      i w związku z tym brak zwiększonej presji inflacyjnej.
                    • Gość: kkk Re: płace vs wydajność IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.07, 21:08
                      > "Oznacza to, że jeżeli dobór długości okresu wziętego pod uwagę do porównania
                      > dynamiki wydajności pracy i przeciętnej płacy realnej nie uwzględni opisanych
                      > prawidłowości cyklicznych, to można uzyskać każdy wynik na poparcie swojej tezy
                      > .

                      owszem, tyle, że skracają okresy do 1-2 lat daje się jedynie obronić, dzięki tej
                      manipulacji danymi, tezę, że w krótkich okresach występują momenty, w których
                      płace rosną szybciej niż wydajność.

                      w skali ponad 5 letniej za kazdym razem wynik jest taki, że płace rosną znacznie
                      wolniej niż wydajność , różnica dotyczy tylko niewielkich wachań rozwarcia
                      między tymi dwoma
                      • poszi Re: płace vs wydajność 18.05.07, 22:33
                        > owszem, tyle, że skracają okresy do 1-2 lat daje się jedynie obronić, dzięki te
                        > j
                        > manipulacji danymi, tezę, że w krótkich okresach występują momenty, w których
                        > płace rosną szybciej niż wydajność.

                        Wyobraź sobie, że jeśli wzrost płac przez 95 lat podąża za wzrostem wydajności,
                        a potem przez ostatnie 5 lat wyprzedza wzrost wydajności, to obojetnie jaki
                        okres weźmiesz, ostatnie 5, 10, 20, 30, 100 lat, zawsze wydajnośc będzie rosła
                        szybciej niz płace, dlatego Twoj przykład 1996-2006 i 2000-2005 to żaden dowód,
                        bo to nie są rozłaczne okresy. W latach 2000-2005 byliśmy w takiej fazie cyklu
                        (w której wydajność rośnie szybciej niż płace), który wygląda na to, że się
                        (s)kończy(ł).

                        Polska ma sensowną gospodarkę tylko kilkanaście lat, ale w USA wydajność rosła
                        szybciej niż płace latami, po czym przez inne okresy rosła wolniej niż płace.

                        > w skali ponad 5 letniej za kazdym razem wynik jest taki, że płace rosną znaczni
                        > e
                        > wolniej niż wydajność , różnica dotyczy tylko niewielkich wachań rozwarcia
                        > między tymi dwoma

                        Takiś pewien? Jeszcze raz za:
                        praca.money.pl/wiadomosci/artykul/jak;naprawde;rosna;place;i;wydajnosc,201,0,231113.html
                        2000-2005
                        płace: 11%
                        wydajność: 27%

                        1996-2006
                        płace: 37%
                        wydajność: 56%

                        Zatem:

                        1996-1999 + 2006 (niestety podają dane takie, że nie da się wyciagnąć okresów
                        rozłącznych, ale to też skumulowane 5 lat; nie chce mi sie samemu tego liczyć,
                        ale jestem przekonany, że 1996-2000 było tak samo)

                        płace: 1.37/1.11 = 23.4%
                        wydajnośc: 1.56/1.27 = 22.8%

                        I co z tą Twoją ekonomiczną teorią? :)

                        Jeszcze raz powtórze, że wzrost wydajności szybszy niż płace oznacza innymi
                        słowy, że spada udział płac w PKB (porównanie do wydajności pracy, wymagałoby
                        jeszcze skorygowania na poziom partycypacji na rynku pracy). W USA po Wielkim
                        Kryzysie w zasadzie następował powolny proces odwrotny, tzn. udział płac w PKB
                        rósł od 50% PKB w 1929 roku do 59% w 1970 (oczywiście z kilkupunktowymi
                        cyklicznymi wahaniami), co wiązało się w pewnej mierze ze wzrostem uczestnictwa
                        na rynku pracy (w szczególności kobiet), w latach siedemdziesiątych wahał się w
                        przedziale 58-59%, po czym z nadejsciem Reagana zaczął spadać i osiągnął
                        lokalne dno w połowie Clintona (1996) na poziomie 56%. W końcówce lat
                        dziewięćdziesiątych znowu wzrósł i osiągnął 59% w 2001 roku. Od tego czasu
                        stosunkowo szybko spada i teraz wynosi 56%. Podobny proces był też w Polsce w
                        latach 2000-2005. Ale to żadna reguła.

                        Płace "Compensation of employees, received"
                        www.bea.gov/national/nipaweb/csv/NIPATable.csv?TableName=58&FirstYear=1929&LastYear=2006&Freq=Year
                        PKB (GDP)
                        www.bea.gov/national/nipaweb/csv/NIPATable.csv?TableName=5&FirstYear=1929&LastYear=2006&Freq=Year
                        • Gość: kkk Re: płace vs wydajność IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.07, 22:49
                          Twoj przykład 1996-2006 i 2000-2005 to żaden dowód,
                          > bo to nie są rozłaczne okresy. W latach 2000-2005 byliśmy w takiej fazie cyklu
                          > (w której wydajność rośnie szybciej niż płace), który wygląda na to, że się
                          > (s)kończy(ł).

                          Poszi , ale ja tego wogóle nie kwestionuję

                          Kwiestionuję twierdzenie, że obecny wzrost płac nie jest uzasadniony wzrostem
                          wydajności

                          Z tych danych jednoznacznie wynika, ze owszem jest uzasadniony, lecz opóźniony.
                          Do tego jedynie stwierdzenia dążę.

                          > I co z tą Twoją ekonomiczną teorią? :)

                          tak, że przyjmujesz okresy niezrozłączne i stąd Twoje wyliczenie siłą rzeczy
                          jest błędne :)
                          • poszi Re: płace vs wydajność 18.05.07, 23:07
                            > Poszi , ale ja tego wogóle nie kwestionuję

                            A to, to co?

                            >> w skali ponad 5 letniej za kazdym razem wynik jest taki, że płace rosną znacznie
                            >> wolniej niż wydajność , różnica dotyczy tylko niewielkich wachań rozwarcia
                            >> między tymi dwoma

                            "Za każdym razem". Jasne. :)

                            > Kwiestionuję twierdzenie, że obecny wzrost płac nie jest uzasadniony wzrostem
                            > wydajności
                            >
                            > Z tych danych jednoznacznie wynika, ze owszem jest uzasadniony, lecz opóźniony.
                            > Do tego jedynie stwierdzenia dążę.

                            Z tym się zgadzam, aczkolwiek z tego twierdzenia nie można wyciagnąć wniosku, że
                            przez to inflacja jest pod kontrolą. Jest też bardzo prawdopodobne, że tak, jak
                            wzrost wydajności "przestrzelił" wzrost płac, tak teraz wzrost płac
                            "przestrzeli" wzrost wydajności i płace wzrosną bardziej niż wynika z tego
                            "odrabiania zaległości".

                            > > I co z tą Twoją ekonomiczną teorią? :)
                            >
                            > tak, że przyjmujesz okresy niezrozłączne i stąd Twoje wyliczenie siłą rzeczy
                            > jest błędne :)

                            Ja się napracowałem w znajdowanie linków, to wykazanie teraz, że sie mylę,
                            zostawiam Tobie :)
                            • Gość: kkk Re: płace vs wydajność IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.07, 23:19
                              > > Kwiestionuję twierdzenie, że obecny wzrost płac nie jest uzasadniony wzro
                              > stem
                              > > wydajności
                              > >
                              > > Z tych danych jednoznacznie wynika, ze owszem jest uzasadniony, lecz opóź
                              > niony.
                              > > Do tego jedynie stwierdzenia dążę.
                              >
                              > Z tym się zgadzam, aczkolwiek z tego twierdzenia nie można wyciagnąć wniosku, ż
                              > e
                              > przez to inflacja jest pod kontrolą. Jest też bardzo prawdopodobne, że tak, jak
                              > wzrost wydajności "przestrzelił" wzrost płac, tak teraz wzrost płac
                              > "przestrzeli" wzrost wydajności i płace wzrosną bardziej niż wynika z tego
                              > "odrabiania zaległości".
                              >


                              Poszi - ale ja o tym, że inflacja jest pod kontrolą nie pisałem i nie do tegfo
                              dążę w dalszej kolejności

                              Dążę mianowicie do tego, że poniewaz płace mają jeszcze dość duży margines
                              wzrostu konsumującego dopiero teraz już dokonany wzrost wydajności, to znaczy
                              to, że dzięki temu można przyjąć , że wzrosty cen nieruchomości, które uważasz
                              za oderwane od fundamentów, nie są od nich oderwane aż tak bardzo, jak twierdzisz

                              może trochę inaczej:
                              twierdze tym samym, że fundamenty, od których wg Ciebie ceny się oderwały nie
                              stoją w miejscu, lecz usiłują je gonić, nieco niwelując ich istniejący , bąż nie
                              rozdźwięk

                              jeżeli wzrosty cen w pewnym okrtesie wyhamują , a wzrosty płac nie, to można się
                              spodziewać miekkiego lądowania

                              wszyctko lub prawie wszystko zależy to od nałożenia tych dwóch wykresów - czy
                              dobrze kombinuję Poszi ?


                              > Ja się napracowałem w znajdowanie linków, to wykazanie teraz, że sie mylę,
                              > zostawiam Tobie :)

                              Poszi , nie musze Ci tego dowodzić, ponieważ sam to przyjąłęś w swojej
                              wypowiedzi wczesniejszej :)


                              >Twoj przykład 1996-2006 i 2000-2005 to żaden dowód,
                              >bo to nie są rozłaczne okresy.

                              po co dowodzić czegoś , co do czego nie ma sporu ?

                              :P
                              • poszi Re: płace vs wydajność 19.05.07, 00:34
                                > Dążę mianowicie do tego, że poniewaz płace mają jeszcze dość duży margines
                                > wzrostu konsumującego

                                kkk, lubię z Tobą dyskutowąc na ogół (bo to kulturalna rozmowa, a poza tym
                                często wymagająca ode mnie sporego wysiłku :), bo masz nietrywialne argumenty),
                                ale czasami tak zmieniasz temat, że nie nadążam za tokiem Twojego rozumowania. W
                                skrócie opisze Ci wymiane postów:

                                druop22, 18.05.07, 10:20: "inflacja jest na bezpiecznym poziomie"

                                thesopranos, 18.05.07, 10:55: "wzrost wynagrodzen nie jest proporcjonalny do
                                wzrostu wydajnosci pracy."

                                kkk, 18.05.07, 17:25: "w skali od 2000 roku do dzisiaj wzrost wydajności pracy w
                                Polsce jest dwukrotnie wyższy od wzrostu płac w tym samym okresie"

                                PS, 18.05.07, 17:28 "1996/2006 wydajność pracy pracownika wzrosła o ponad 56%,
                                średnia płaca realna zwiększyła się o ponad 37%"

                                poszi, 18.05.07, 17:51 "Wzrost płac w tej chwili rośnie szybciej niż
                                wydajność." oraz nawiązując do poczatku wymiany "inflacja to efekt tylko i
                                wyłącznie monetarny:"

                                kkk 18.05.07, 21:08: parafrazując "ostatnie 1-2 lata to wyjątek" oraz "w skali
                                ponad 5 letniej za kazdym razem wynik jest taki, że płace rosną znacznie
                                wolniej niż wydajność"

                                poszi: 18.05.07, 22:33: parafrazując: "to lata 2000-2005 sa nietypowe, w latach
                                1996-1999+2006 wzrost płac był zbliżony do wzrostu wydajności. W długiej
                                perspektywie te wskaźniki sa zbliżone"

                                kkk: 18.05.07, 22:49 "Kwiestionuję twierdzenie, że obecny wzrost płac nie jest
                                uzasadniony wzrostem wydajności. Wzrost uzasadniony, lecz opóźniony."

                                poszi 18.05.07, 23:07 parafrazując "I jak się dane mają do wypowiedzi z 21:08"
                                oraz "to nie ma związku z tym, że inflacja jest pod kontrolą"

                                I wreszcie teraz

                                > Dążę mianowicie do tego, że poniewaz płace mają jeszcze dość duży margines
                                > wzrostu konsumującego dopiero teraz już dokonany wzrost wydajności, to znaczy
                                > to, że dzięki temu można przyjąć , że wzrosty cen nieruchomości,

                                Za nic nie jestem w stanie zrozumieć, jak to powyżej jest do pogodzenia z tym,
                                co napisałeś o 21:08, gdzie twierdziłeś, że zawsze wzrost wydajności przekracza
                                wzrost płac, więc o żadnym "gonieniu" nie ma mowy. Teraz nagle "dążysz" do
                                tego, że płace muszą dogonić wzrost wydajnosci. O 21:08 twierdziłeś, że jeszcze
                                się będą, cytuję, "rozwierać".

                                Zatem skoro dane sugerowały, że wzrost płac nie przekracza wydajności, to dla
                                Ciebie dobrze (bo w domyśle sugeruje to brak presji inflacyjnej), a jeśli co
                                innego (co dodałem później), to tym lepiej, bo jeszcze bardziej płace wzrosną.
                                Może się zdecydujesz? Podtrzymujesz twierdzenie z 21:08, czy nie?

                                > to, że dzięki temu można przyjąć , że wzrosty cen nieruchomości, które uważasz
                                > za oderwane od fundamentów, nie są od nich oderwane aż tak bardzo, jak twierdzi
                                > sz

                                Och. Ach. Wzrost wydajności za lata 2000-2005 przekroczył wzrost płac o 14%. O
                                tyle mogą wzrosnąć szybciej niż wydajność, żeby (nieco spłycając) nie zarżnąć
                                gospodarki. Ale mi rezerwa. O ile wzrosły ceny mieszkań od 2005 roku?

                                Poza tym z tego, że mogą wzrosnąć o tyle płace (powyżej wydajności) i zaledwie
                                wracamy do trendu nie wynika, że nie wzrośnie inflacja (inflacja też zresztą
                                była poniżej trendu). A wyższa inflacja, to wyższe stopy. Wysokie stopy zaś
                                dobrze chłodzą rozpalone głowy.

                                > może trochę inaczej:
                                > twierdze tym samym, że fundamenty, od których wg Ciebie ceny się oderwały nie
                                > stoją w miejscu, lecz usiłują je gonić

                                Nigdy nie twierdziłem inaczej. Fundamenty to wg mnie z grubsza ceny z roku 2004
                                + wzrost płac od tamtego czasu (w dłuższym terminie mniej niż wzrost płac).
                                Zatem fundamenty nie są bynajmniej stałe.

                                > jeżeli wzrosty cen w pewnym okrtesie wyhamują , a wzrosty płac nie, to można si
                                > ę
                                > spodziewać miekkiego lądowania

                                Tak. Jeśli nastąpi jedno i drugie to tak, ale to tautologia, bo taka jest
                                definicja "miękkiego lądowania".

                                > wszyctko lub prawie wszystko zależy to od nałożenia tych dwóch wykresów - czy
                                > dobrze kombinuję Poszi ?

                                W dyskusjach wcześniej twierdziłeś, że średnia płaca nie będzie kupować więcej
                                metrów kwadratowych. Takie twierdzenie jest sprzeczne z tezą o jakimkolwiek
                                lądowaniu (również miękkim), więc uważałeś, że "samolot nigdy nie wyląduje" :).

                                Cytuję "co do metrów kw ? nie zdziwię się, jeśli na dłuższy czas osiągniemy
                                wskaźnik na poziomie bliskim 0,3 w Warszawie"

                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=106&w=61163934&a=61272410
                                Zmieniłeś zdanie?
                                • Gość: kkk Re: płace vs wydajność IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.07, 00:57
                                  > Cytuję "co do metrów kw ? nie zdziwię się, jeśli na dłuższy czas osiągniemy
                                  > wskaźnik na poziomie bliskim 0,3 w Warszawie"
                                  >
                                  > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=106&w=61163934&a=61272410
                                  > Zmieniłeś zdanie?

                                  to, że się ,,nie zdziwię,, , nie znaczy, że twierdzę, że tak na pewno będzie

                                  obaj zdajemy chyba sobie sprawę z tego, że wersji przyszłości może być wiele ,
                                  jedne mniej , inne bardziej prawdopodobne


                                  > Za nic nie jestem w stanie zrozumieć, jak to powyżej jest do pogodzenia z tym,
                                  > co napisałeś o 21:08, gdzie twierdziłeś, że zawsze wzrost wydajności przekracza
                                  > wzrost płac, więc o żadnym "gonieniu" nie ma mowy. Teraz nagle "dążysz" do
                                  > tego, że płace muszą dogonić wzrost wydajnosci. O 21:08 twierdziłeś, że jeszcze
                                  > się będą, cytuję, "rozwierać".
                                  >
                                  > Zatem skoro dane sugerowały, że wzrost płac nie przekracza wydajności, to dla
                                  > Ciebie dobrze (bo w domyśle sugeruje to brak presji inflacyjnej), a jeśli co
                                  > innego (co dodałem później), to tym lepiej, bo jeszcze bardziej płace wzrosną.
                                  > Może się zdecydujesz? Podtrzymujesz twierdzenie z 21:08, czy nie?

                                  hehehe... nieźle się zapętliło

                                  moje twierdzenie z 21.08 dotyczyło tego co było w ostatniej powiedzmy dekadzie,
                                  a nie tego co jest w tej chwili

                                  jedno nie przeczy drugiemu : wtedy jedno uciekało a drugie zostawało w tyle,
                                  teraz to drugie nadrabia dystans do pierwszego :)




                                  > Och. Ach. Wzrost wydajności za lata 2000-2005 przekroczył wzrost płac o 14%. O
                                  > tyle mogą wzrosnąć szybciej niż wydajność, żeby (nieco spłycając) nie zarżnąć
                                  > gospodarki. Ale mi rezerwa. O ile wzrosły ceny mieszkań od 2005 roku?
                                  >

                                  kwestią otwartą pozostaje pytanie ile lat musiałoby potrwać wyrównywanie się
                                  tych proporcji, aby osiągnęły w miarę stabilny poziom równowagi( płace vs ceny
                                  mieszkań )
                                  • poszi Re: płace vs wydajność 19.05.07, 18:26
                                    > to, że się ,,nie zdziwię,, , nie znaczy, że twierdzę, że tak na pewno będzie

                                    Jak jeszcze napiszesz, że "nie zdziwisz" się, jak będzie odwrotnie, to cokolwiek
                                    będzie, nie wywoła to u Ciebie zdziwienia i zawsze będziesz miał rację. To jest
                                    wymigiwanie się od odpowiedzi.

                                    > obaj zdajemy chyba sobie sprawę z tego, że wersji przyszłości może być wiele ,
                                    > jedne mniej , inne bardziej prawdopodobne

                                    O, tak. Pewne sa tylko podatki i śmierć. :) Ale ton tych wypowiedzi w tym wątku
                                    i w tamtym są inne. Prawdopodobieństwo się przesuwa?

                                    Żeby było jasne, może określisz te prawdopodobieństwa? Żeby Cie zachęcić powiem,
                                    że uważam, że z bardzo dużym prawdopodpobieństwem współczynnik sredniej
                                    powierzchni za średnią płacę się poprawi, z dużym prawdopodobieństwem wróci w
                                    okolice współczynnika przedboomowego (w dłuższej perspektywie ma spore szanse go
                                    pokonać). Z małym prawdopodobieństwem zostanie na obecnym poziomie. Prawie na
                                    pewno się nie pogorszy. Oczywiście mówimy o perspektywe 5-10 lat.

                                    "Miękkie lądowanie" oznacza że się ten współczynnik poprawi, ale przez wzrost
                                    płac, a nie spadek cen. Z tego wątku wysuwam wniosek, że stałeś się (lub byłeś)
                                    zwolennikiem tej tezy.


                                    > moje twierdzenie z 21.08 dotyczyło tego co było w ostatniej powiedzmy dekadzie,
                                    > a nie tego co jest w tej chwili
                                    >
                                    > jedno nie przeczy drugiemu : wtedy jedno uciekało a drugie zostawało w tyle,
                                    > teraz to drugie nadrabia dystans do pierwszego :)

                                    Ależ się wymigujesz :) Przyznaj się, że się zagalopowałeś. Napisałeś, ze "zawsze
                                    [w okresie przynajmniej 5 lat] wzrost wydajności przekracza wzrost płac".
                                    "Zawsze" to w moim słowniku nie to samo, co "w ostatniej powiedzmy dekadzie".

                                    > kwestią otwartą pozostaje pytanie ile lat musiałoby potrwać wyrównywanie się
                                    > tych proporcji, aby osiągnęły w miarę stabilny poziom równowagi( płace vs ceny
                                    > mieszkań )

                                    To najpierw musielibyśmy dojść do porozumienia, jaki jest poziom równowagi
                                    "płace vs ceny mieszkań", żeby się zastanawiać na czasem "wyrównywania".
            • poszi Inflacja nie jest pod kontrolą 18.05.07, 16:17
              > wyobrazasz sobie o ile skoczylyby ceny
              > z koszyka inflacyjnego gdyby mozna bylo kupic nowe mieszkanie za 2,5tys.m2 jak
              > kiedys?

              Inflacja to fenomen pieniężny. Jeśli mieszkania kupowano by za gotówkę, to nie
              przybywałaby podaż pieniądza, ergo inflacja byłaby niższa.

              > inflacja jest wedlug mnie ponizej celu na bezpiecznym poziomie,

              Jeszcze. Od kilku miesięcy gwałtownie zaczęła rosnąć podaż pieniądza. Obecnie na
              poziomie 18% rok do roku.

              Przypomnę "równanie" wiążące podaż pieniądza z inflacją (w cudzysłowiu, bo to
              równanie to w pewnym sensie tautologia)

              M x V = G x P, gdzie

              M - podaż pieniądza
              V - szybkość obiegu
              G - realny PKB
              P - deflator PKB (czyli poziom cen).

              Jeśli V jest stałe, to jeśli wzrost podaży pieniądza przekracza realny wzrost
              PKB, mamy inflację.

              Ta zależnośc w długim terminie (w długim, bo ta ceny reagują z opóznieniem na
              takie bodźce pieniężne) sprawdza się dość dobrze:

              Skumulowany wzrost PKB w cenach stałych IV kw 2001- IV kw 2005: 15,7%.
              Skumulowany wskaźnik wzrostu cen konsumpcyjnych: 11,7%
              Skumulowany wzrost M3: 29,3%

              1.157*1.117=1.256

              Czyli mamy PKB + inflacja CPI 25,6%, wzrost M3 29,3%.

              Jeśli bardziej poprawniej metodologicznie porównujemy nominalny PKB (bo deflator
              PKB jest inny niż CPI), to w analogicznym okresie nominalny wzrost PKB wyniósł
              27,3%.

              Jak na mój gust to całkiem dobra korelacja.

              Rachunki za:

              www.nbp.pl/statystyka/Pieniezna_i_bankowa/DWN/podaz_bilansowa.xls
              www.stat.gov.pl/gus/45_1638_PLK_HTML.htm
              www.stat.gov.pl/gus/45_1334_PLK_HTML.htm
              Ostatnio wzrost M3 na poziomie 18% był w 1999 roku i inflacja wynosiła wtedy 9,8%.

              O ile RPP (+ rzad) nie wykombinują czegoś, by ograniczyć wzrost M3 lub nie
              wykombinują dwucyfrowego wzrostu PKB, to będzie inflacja taka jak w latach
              dziewięćdziesiątych.

          • Gość: Dyzio Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć IP: 195.42.249.* 18.05.07, 10:32
            malo tego, ludzie starajac sie o kredyt podrasowywuja swoja zdolnosc kredytowa
            przedstawiajac czesto wyzsze zarobki niz naprawde maja. Nie oszukuja banku,
            oszukuja sami siebie, bank ma zabezpieczenie na hipotece, a oni? nic poza swoim
            optymizmem na przyszlosc.
            • Gość: Agent Muu Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.07, 11:00
              Można się nieco przejechać, czytając prasę. Artykuł z sierpnia 2005:
              tiny.pl/dv7m
              Rynek mieszkań - jak giełda - oderwał się od fundamentów, stąd - moim zdaniem -
              wszelkie przewidywania i ich uzasadnienia tracą sens...
              • Gość: prawda? Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć IP: *.proxy.aol.com 18.05.07, 11:09
                Powiem szczerze, ze wszelkie spekulacje ekspertow i innych wszechwiedzacych
                slucham jednym uchem a drugim wypuszczam.
                Kupilem 2 mieszkania pod koniec 2005 roku i znajomi smiali sie ze mnie, ze
                zarzynam sie kredytem . Ot, takie bezinteresowne zlosliwosci.
                Jak zaczely sie lawinowe podwyzki w 2006 to skonczyly sie zarciki. Dzisiaj juz
                nikt mi nie powie, ze zle zrobilem. Cena za m2 jaka placilem w 2005 jest teraz
                po prostu smieszna. Ale nadal wiele osob wierzy w to, ze ceny spadna do tego
                poziomu.
                • Gość: jarek Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć IP: *.wro.vectranet.pl 18.05.07, 11:12
                  do tego poziomu to raczej wętpliwe bo zarobki poszly do góry i niewielka ale
                  jest inflacja .ale mogą znacznie spasc . miales farta czlowieku :)
              • Gość: jarek Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć IP: *.wro.vectranet.pl 18.05.07, 11:09
                na krótko okresowo- jeszcze raczej tak
                srednio okresowo -moze
                na długo -raczej nie
              • Gość: thesopranos Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć IP: 192.193.245.* 18.05.07, 11:21
                2 bardzo dobre uwagi, ale:

                w sierpniu 2005 roku panowie nie spodziewali sie ze RPP moze obnizyc stopy z
                ponad 5,5% do 4% - to wlasnie te 150 bps spowodowalo banke spekulacyjna ktora
                zaczela rosnac na dobre pod koniec 2005 roku... juz niedlugo nasze stopy wroca
                do tego poziomu ok. 5,5%


                > Rynek mieszkań - jak giełda - oderwał się od fundamentów, stąd -
                > moim zdaniem wszelkie przewidywania i ich uzasadnienia tracą sens...

                mieszkania w polsce to na pewno "cos" innego niz w krajach rozwinietych.
                Statystyczny Polak nie jezdzi na wakacje za granice, nie kupuja markowych
                ubran, nie kupuje nowych samochodow, nie chdzi do pubow, restauracji, nie
                wysyla dzieci do dobrych szkol ani nie zatrudnia opiekunek itp. dlatego relacja
                cen mieszkania do sredniej pensji moze byc nizsza niz na "zachodzie" i nie
                zawsze wchodzi w ramy zdrowego rozsadku czy ekonomi... ale przewidywania
                poparte faktem ze bank juz nie da tak latwo pieniedzy kazdemu uniemozliwi zakup
                nowych mieszkan na kredyt...

                gielda to inny balon i inna historia z ofe i tfi...
          • Gość: kkk wkład własny tu i tam... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.07, 21:23
            panika i glupota musi miec poparcie pieniadzem. Jezeli zdecydowana
            > wiekszosc mieszkan kupowana jest na kredyt i to w 80% wartosci nieruchomosci a
            > czasami nawet i 100% to jest to ewenement...


            no właśnie

            zastanawia mnie jeszcze jedna rzecz:

            wiele osób pisze, że absurdem jest, że u nas to kredyty sa udzielane przez banki
            na 100 a nawet więcej procent wartości mieszkania

            pisząc to dokładają przykład spadków w US i tamtejszych złych kredytów

            twierdzą, że u nas jest jeszcze gorzej, ponieważ u nas zaciąga się kredyty nawet
            na 130 % wartośći nieruchomości

            w związku z tym, że w zdecydowanej, miażdżącej większości, w Polsce kupuje się
            nowe nieruchomości w stanie surowym, do wykończenia, natomiast w US i Eur. Zach.
            w stanie ,,pod klucz,, , mam jednak pewną wątpliwość , co do wartości tego
            spostrzeżenia

            skoro wykończenie lokalu to koszt rzędu 10-30 % jego wartości w stanie surowym,
            to , tak na chłopski rozum, wychodzi mi, że jednak kredyt na 80 % tutaj, to to
            samo co kredyt na około 60 % tam , kredyt na 130 % tutaj, to z kolei kredyt na
            około 100 % tam

            czy przypadkiem nie jest to czynnik, popierający twierdzenie, że z kredytami u
            nas pod tym względem jednak jest lepiej niż tam ?

            Poszi walcz ;)
            • Gość: thesopranos Re: wkład własny tu i tam... IP: *.adsl.inetia.pl 18.05.07, 22:41
              brales kiedys kredyt hipoteczny? wiesz co to jest OLV, LTV, DV, FMV? wiesz co to
              jest operat szacunkowy? wiesz co to hipoteka zwykla i kaucyjna? wiesz co to jest
              zastaw? wiesz co to jest OREO? a moze koszt dochodzenia z
              zabezpieczen/likwidacja - wiesz to upadlosc konsumenka u masa upadlosciowa? Nie
              mozna porownac polityki kredytowej i realiow w USA bezposrednio do polski - bo
              tam mozesz sprzedac/przejac nieruchomosc praktycznie od reki a w polsce
              zalatwiasz przez gmine lokal zastepczy - do tego dochodzi jeszcze zupelnia inna
              kultura gospodarczo-prawana...

              > to , tak na chłopski rozum, wychodzi mi, że jednak kredyt na 80 % tutaj, to to
              > samo co kredyt na około 60 % tam , kredyt na 130 % tutaj, to z kolei kredyt na

              to ze mamy banki w stylu polbank czy millenium ktore daja wszystko i wszystkim
              to nie znaczy ze takimi "liberalistami" sa wszystkie banki. tak samo jest w usa
              - sa banki ktore praktycznie w ogole nie bawia sie "banke na nieruchomosciach" w
              ogole...

              > Poszi walcz ;)

              to conajmniej niegrzeczne i lepiej zachowuj sie na poziomie bo przynajmniej
              czegos sie nauczysz... troche pokory do tych co maja duzo wiedzy i jeszcze
              wiecej cierpliwosci odpowiadac w kolko na te same pytania...
              • Gość: kkk Re: wkład własny tu i tam... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.07, 22:52

                > > Poszi walcz ;)
                >
                > to conajmniej niegrzeczne i lepiej zachowuj sie na poziomie bo przynajmniej
                > czegos sie nauczysz... troche pokory do tych co maja duzo wiedzy i jeszcze
                > wiecej cierpliwosci odpowiadac w kolko na te same pytania...

                :O

                zupełnie nie wiem, o co Ci w tym akapicie chodzi, bo Posziego darzę sympatią i
                mam respekt wobec jego wiedzy, co niejednokrotnie podkreślałem
                • Gość: kkk Re: wkład własny tu i tam... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.07, 23:05
                  PS

                  chyba jesteś przewrażliwiony
                  nazwijmy to trochę złośliwie ,,efektem morfinki,, ;)

                  PPS

                  mam nadzieję, że tym razem wyłapiesz żart :)

                  PPPS

                  ja też mam swoją ,,morfinkę,, - moja wabi się ,,jarek,, :D
                  • Gość: thesopranos Re: wkład własny tu i tam... IP: *.adsl.inetia.pl 18.05.07, 23:16
                    > nazwijmy to trochę złośliwie ,,efektem morfinki,, ;)

                    :))) nie, chyba nie jestem - wydaje mi sie ze mam do cen mieszkan stosunek
                    ambiwalentny :)

                    > mam nadzieję, że tym razem wyłapiesz żart :)

                    uff... :)))

                    > ja też mam swoją ,,morfinkę,, - moja wabi się ,,jarek,, :D

                    jarek jest spoko - ma swoje zdanie i szanuje go za to :) morfinka to jest
                    dopiero ĆWOK - chetnie sie z Toba zamienie jezeli masz ochote :))))
                  • Gość: jarek Re: wkład własny tu i tam... IP: *.wro.vectranet.pl 19.05.07, 15:48
                    partner cie niewyruchał ?
                    • Gość: kkk Re: wkład własny tu i tam... IP: *.crowley.pl 19.05.07, 16:01
                      kretyn
                      • Gość: jarek Re: wkład własny tu i tam... IP: *.wro.vectranet.pl 19.05.07, 16:23
                        a ja jarek
                        • Gość: kkk Re: wkład własny tu i tam... IP: *.crowley.pl 19.05.07, 16:33
                          wydukaj z siebie wreszcie cos sensowanego, bo jak dotąd każdą dyskusję
                          zamieniasz w pyskówkę na poziomie piaskownicy, albo zamilcz kretynowaty
                          półanalfabeto
                          • Gość: jarek Re: wkład własny tu i tam... IP: *.wro.vectranet.pl 19.05.07, 17:15
                            nerwy ponoszą cie łosiu
                            • Gość: kkk Re: wkład własny tu i tam... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.07, 18:43
                              Gość portalu: jarek napisał(a):

                              > nerwy ponoszą cie łosiu

                              niestey zawsze tak mam, gdy jestem zmuszony wysłuchiwac popiskiwania gó..arzerii
                              • Gość: jarek Re: wkład własny tu i tam... IP: *.wro.vectranet.pl 19.05.07, 19:04
                                sam zaogniasz sprawe ,jestes nieuprzejmy a potem przypisujesz swoje wady mi .
                                to sie nazywa "projekcja"
                                pl.wikipedia.org/wiki/Projekcja_(psychologia) pod tym linkiem dowiesz
                                sie czy to wymaga leczenia .

                                pozatym radze ci zorientowac sie czy nie masz osobowosci infantylnej(ta twoja
                                ciągła przekora ,przesadne reakcje emocjonalne ).

                                przyznaje ze czasem potrafisz wzbudzic moje wątpliwosci co do danych (nie
                                inteligencij ) posziego .
                                czesciej jednak uwazaam ze sie po prostu czepisz i to głupio jak dziecko ktore
                                sprawdza jak sobie tatus poradzi z kolejnym "dlaczego ". ........(w tym
                                wykropkowanym miejscu byla uwaga którą litosciwie pominolem bo niechce
                                probowac analizowania twojego dzieciństwa).
                                wracając do "projekcji "-to slowo "popiskiwania" swietnie oddaje wlasnie twoj
                                glos w waszej (twojej i posziego)polemice.
                                • Gość: kkk :D IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.07, 19:46
                                  spieprzaj dziadu :)
                                • Gość: kkk :D PS IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.07, 20:02
                                  > sam zaogniasz sprawe ,jestes nieuprzejmy a potem przypisujesz swoje wady mi .
                                  > to sie nazywa "projekcja"

                                  nie , chłopcze, to nie jest projekcja

                                  już ci wyjaśniam co to jest:
                                  to jest dobrodziejstwo internetu, z którego korzystasz
                                  w realu poprostu po kilku wiesniackich tekstach, którymi mnie poczestowałeś
                                  dostałbyś w papę i skończyłaby sie twoja gadka

                                  tutaj możesz paplać do woli

                                  nie chce mi się więcej z tobą gadać , więc pisz co tam sobie chcesz, szkoda
                                  męczyć palce klikaniem w klawiaturę na ,,polemikę,, z tobą

                                  tym bardziej , że polemika z idiotą nie ma sensu, ponieważ najpierw sprowadza
                                  przeciwnika do swojego poziomu, a potem pokonuje doświadczeniem

                                  EOT
                                  • Gość: jarek Re: :D PS IP: 88.156.80.* 19.05.07, 20:23
                                    > w realu poprostu po kilku wiesniackich tekstach, którymi mnie poczestowałeś
                                    > dostałbyś w papę i skończyłaby sie twoja gadka

                                    taki jesteś bohater;)buheheheh
                                    juz sie caly trzese łosiu:)ojej ojej .buheheheh
                                    masz kompleks słabeusza co ?:)

                                    szkoda
                                    > męczyć palce klikaniem w klawiaturę na ,,polemikę,, z tobą

                                    palce wsadz sobie pedziu w dupe bedzie wiekszy pozytek dla ciebie i innych.
                                    :)
                                    • Gość: kkk Re: :D PS IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.07, 20:37
                                      >
                                      > taki jesteś bohater;)buheheheh
                                      > juz sie caly trzese łosiu:)ojej ojej .buheheheh

                                      i znowu nic nie zrozumiałes z tego co przeczytałeś - własnie o tym pisałem , że
                                      w necie pyskowac się nie boisz, bo nie możesz dostać w przygłupią pyskatą mordę


                                      >
                                      > palce wsadz sobie pedziu w dupe bedzie wiekszy pozytek dla ciebie i innych.
                                      > :)

                                      o - a to własnie jest projekcja - to trudne słowo, które wyszukałeś w wikipedii,
                                      ale wątpię czy zrozumiałeś :)


                                      • Gość: jarek Re: :D PS IP: 88.156.80.* 19.05.07, 21:05
                                        " i znowu nic nie zrozumiałes z tego co przeczytałeś - własnie o tym pisałem ,
                                        że w necie pyskowac się nie boisz, bo nie możesz dostać w przygłupią pyskatą
                                        mordę "

                                        niema sensu to gadanie jaki to ty jesteś ostry zawodnik a ja cieńki bolek.
                                        powiem ci tylko ze wyobrazenia o innych forumowiczach mogą byc dość złudne i w
                                        pape mozna by bylo nie tyle dac co dostac.


                                        napisales w poprzednim poscie "nie chce mi się więcej z tobą gadać , więc pisz
                                        co tam sobie chcesz, szkoda
                                        męczyć palce klikaniem w klawiaturę na ,,polemikę,, z tobą"
                                        czyli obiecales stulic gebe łosiu .a tu co ? NIEKONSEKWENCJA:)
                                        jak zwykle zresztą .

                                        ps idz obciągnąć partnerowi :)

                                        • poszi Pax 19.05.07, 21:40
                                          No dobra obaj Panowie. Dosyć.

                                          Bo robicie z siebie żywy dowód na Greater Internet Fuckwad Theory: :)

                                          www.penny-arcade.com/comic/2004/03/19
                                          Wolę Wasz image z tego rysunku po lewej stronie niż z tego po prawej :)
                                          • Gość: kkk Re: Pax IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.07, 22:33
                                            W sumie racja Poszi

                                            PS

                                            dzięki za doskonałą ilustrację do teorii o ,,dobrodziejstwie internetu,, , którą
                                            wysunąłem kilka postów wcześniej ;D
                                            • Gość: jarek Re: Pax IP: 88.156.80.* 20.05.07, 10:32
                                              > dzięki za doskonałą ilustrację do teorii o ,,dobrodziejstwie internetu,, ,
                                              którą wysunąłem kilka postów wcześniej ;D

                                              no popatrz popatrz jak ci poszi wturuje .ty wysuwasz teorie ,poszi dodaje
                                              ilustracje .poprostu rewelacja :).
                • Gość: thesopranos Re: wkład własny tu i tam... IP: *.adsl.inetia.pl 18.05.07, 23:12
                  > zupełnie nie wiem, o co Ci w tym akapicie chodzi, bo Posziego darzę sympatią i
                  > mam respekt wobec jego wiedzy, co niejednokrotnie podkreślałem

                  spoko :) bez urazy. Ja poshiego tez bardzo szanuje i ciesze sie ze tu jest bo
                  niewiele osob ma tu cos do powiedzenia... tak samo jak Ty czy niejaki Marcin i
                  pare innych osob ktore systematycznie spekuluja na temat wzrostow dmuchajac
                  swoja banke... :)

                  lubie jak ktos zadaje pytania i "slucha" odpowiedzi - a jak sie dalej nie zgadza
                  to znowu zadaje pytania albo formuluje wlasne wnioski. Szanuje wszystkich ktorzy
                  maja swoje zdanie niezaleznie od tego czy twierdza ze wzrosnie czy spadnie...
                  ale kazdy musi miec jakis argument.. jakikolwiek... nikt nie ma tutaj monopolu
                  na racje i wszyscy caly czas sie czegos uczymy... moze to brzmi troche mentorsko
                  ale tak wlasnie mysle...
                  • morfinka_12 spec - genialność tonego soprano! 18.05.07, 23:14
                    Gość portalu: thesopranos napisał(a):

                    Krótki przegląd KULTURY TONEGO SOPRANO

                    "przeczucie ze pochodzisz z jakis podmoklych terenow a matka oderwala cie
                    granatem od pluga :)" no śwetnie

                    "jestes prosty jak patyk od kaszanki a intelekt na poziomie myszki mickey..."
                    "zaloze sie ze jestes czlonkiem LPR albo PIS bo i zapedow lustracyjnych ci nie
                    brakuje" Tu się pkazujesz z najlepszej strony

                    "nie probuj ze mna rozmowiac dopoki nie" gramatyka nie jest ci obca (ha ha ha)
                    "rozmowa z toba to jak negocjacje z radiem - nic nie sklejasz i nawet nie
                    probujesz sie niczego tutaj nauczyc..." gdybyś miał krztę rozumu nie sądziłbyś
                    że chcę się czegoś nauczyć tylko CIEBIE

                    OGÓLNIE RARYTAS W TWOIM WYDANIU
              • morfinka_12 wow tony ile nieznanych słów - 18.05.07, 22:54
                a dlaczego tu nie podpisujesz się ABC?? jakiś ty mądry, i oczytany, i znasz się
                na terminologii fachowej - TONY NA PREMIERA, ALBO PREZYDENTA! bo prezes NBP
                chwikę dłużej zajęty jest, wyjątkowy fachowiec z thesoprano
                • Gość: thesopranos Re: wow tony ile nieznanych słów - IP: *.adsl.inetia.pl 18.05.07, 23:03
                  siemka morfinka :) nawet nie wiesz jak sie ciesze ze sprawdzilo sie moje kolejne
                  przeczucie ze pochodzisz z jakis podmoklych terenow a matka oderwala cie
                  granatem od pluga :) mowilem ci wiele razy ze nie gadam z toba bo jestes prosty
                  jak patyk od kaszanki a intelekt na poziomie myszki mickey... zaloze sie ze
                  jestes czlonkiem LPR albo PIS bo i zapedow lustracyjnych ci nie brakuje - twoim
                  zdaniem mam juz tutaj jakies 15 nickow...

                  niech ci nie schlebia ze sie do ciebie odzywam ale po raz ostatni odwoluje sie
                  do resztek twojej godnosci osobistej - nie probuj ze mna rozmowiac dopoki nie
                  zrobisz przynajmniej matury - rozmowa z toba to jak negocjacje z radiem - nic
                  nie sklejasz i nawet nie probujesz sie niczego tutaj nauczyc...

                  bez odbioru....
                  • morfinka_12 Re: wow tony ile nieznanych słów - 18.05.07, 23:09
                    Gość portalu: thesopranos napisał(a):

                    Krótki przegląd KULTURY TONEGO SOPRANO

                    "przeczucie ze pochodzisz z jakis podmoklych terenow a matka oderwala cie
                    granatem od pluga :)" no śwetnie

                    "jestes prosty jak patyk od kaszanki a intelekt na poziomie myszki mickey..."
                    "zaloze sie ze jestes czlonkiem LPR albo PIS bo i zapedow lustracyjnych ci nie
                    brakuje" Tu się pokazujesz z najlepszej strony

                    "nie probuj ze mna rozmowiac dopoki nie" gramatyka nie jest ci obca (ha ha ha)
                    "rozmowa z toba to jak negocjacje z radiem - nic nie sklejasz i nawet nie
                    probujesz sie niczego tutaj nauczyc..." gdybyś miał krztę rozumu nie sądziłbyś
                    że chcę się czegoś nauczyć tylko CIEBIE

                    OGÓLNIE RARYTAS W TWOIM WYDANIU
                    • Gość: kleo Re: wow tony ile nieznanych słów - IP: *.spray.net.pl 19.05.07, 22:17
                      myślalem ze to jakis 12 letni dzieciak sie wypowiada, a pomyslec ze to pismak z
                      gó-wna, kogo oni tam zatrudniają...

                      nie wypowiadaj sie mierny pismaku o czyimś stylu sam nie mając żadnego, twoja
                      aktywność na tym forum to żenada, brawa dla tego co cię rozgryzł i przestałeś
                      być anonimowy

                      może jakiś mich-nik albo inny mosiek poczytają to forum i cię wywalą na zbity
                      pysk z roboty, bo jakby nie patrzeć reputacji gazety nie podniosłeś, heheh
            • poszi Re: wkład własny tu i tam... 19.05.07, 03:01
              > czy przypadkiem nie jest to czynnik, popierający twierdzenie, że z kredytami u
              > nas pod tym względem jednak jest lepiej niż tam ?

              Kiedyś dyskutowałem chyba z Tobą sugurując, ze w Polsce nie jest lepiej niż w
              Stanach, ale szczerze mówiąc nie wiem. Może jest lepiej, a może nie. Jest parę
              rzeczy bardziej ryzykownych (np. waluty, zmienne stopy czy też absurdalnaie
              wysoka zdolność kredytowa), ale za nie ma np. ujemnej amortyzacji (jak pomyślę o
              tym, to mi się robi słabo :)). Z drugiej strony inaczej jest rozłożone ryzyko. W
              USA spora część kredytów jest zsekurytyzowana, w Polsce one "wiszą" w bilansach
              banków. Nie ma jednak na tyle dobrych danych, żeby coś powiedzieć konkretniej,
              bo nie wiadomo np. jaka część kredytobiorców w Polsce "idzie na całość". W sumie
              mam nadzieję, że jest lepiej, bo w USA narobiono niezłego bigosu.

              > skoro wykończenie lokalu to koszt rzędu 10-30 % jego wartości w stanie surowym,
              > to , tak na chłopski rozum, wychodzi mi, że jednak kredyt na 80 % tutaj, to to
              > samo co kredyt na około 60

              Akurat wydaje mi się, że to mało istotne. Po pierwsze, o ile dobrze pamiętam
              mniej niż połowa kredytów jest na nowe mieszkania. Po drugie z punktu widzenia
              zabezpieczenia nie ma znaczenia, ile ktoś wydał, ale raczej, o ile to podniosło
              jego wartość. Cokolwiek ponadpodstawowego podnosi wartość w małym stopniu,
              zaledwie w części tego, co się na to wydało. Mój gust jest inny niż Twój i
              rzeczy, które by mi się nie podobały, mogą dla mnie mieć nawet wartość ujemna,
              bo trzeba ponieść koszty ich usuniecia :). Można pewnie spokojnie założyć, że
              jeśli się wyda x ma wykończenie, to dla kupującego to może jest 0,5x. Zatem już
              mamy nie 10%, tylko 2,5% (połowa, bo nie wszystkie mieszkania są nowe, i teraz
              połowa z tego) [ten czynnik też do pewnego stopnia wystepuje w USA, aczkolwiek w
              USA tylko ok 15% sprzedaży to nowe domy]. Po trzecie wreszcie nie wiadomo, czy
              wykończenie jest za gotówke. Jeśli na to też są brane kredyty (np. ratalne), to
              za wiele to nie pomaga.

              > Poszi walcz ;)

              :)
        • Gość: jarek Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć IP: *.wro.vectranet.pl 18.05.07, 11:00
          to b.dobrze ze popyt sie utrzymuje (jeszcze duzy)
          spadek cen spowoduje wzrost podazy o którym pisze pan naukowiec :)
        • Gość: jarek Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć IP: *.wro.vectranet.pl 18.05.07, 11:02
          popyt sie utrzymuje ale podaz wzrasta -to powiedzial pan naukowiec :)
    • Gość: Krzycho Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.07, 20:51
      Zyje ponad 40 lat i jeszcze nie widzialem zeby jakakolwiek nieruchomosc staniala
      tak jak nie widzialem biednego doktora - chyba ze w telewizji!
      • poszi Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć 18.05.07, 21:19
        > Zyje ponad 40 lat i jeszcze nie widzialem zeby jakakolwiek nieruchomosc stanial

        To masz krótką pamięć.

        Łącznie w latach 2001/02, ceny spadły o kilkanaście, do niskich kilkudziesięciu
        procent zależnie od lokalizacji:

        www.pom.piib.org.pl/v3/news.php?subaction=showfull&id=1121714942&archive=&start_from=&ucat=1&t=1
        Zeszłoroczny boom skalą przyćmił wielokrotnie tamten boom końca lat
        dziewięćdziesiątch, więc i nierównowaga jest teraz większa.

        Natomiat wcześniej trudno było o spadki, bo większość Twoich 40 lat życia
        spędziłeś w czasach permanentnej inflacji. Inflację na poziomie w cywilizowanych
        krajach mamy zaledwie od kilku lat. Kiedy inflacja jest wysoka, to już brak
        wzrostu, to realny spadek.

      • Gość: jarek Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć IP: 88.156.80.* 18.05.07, 21:52
        a pamietasz jak sie kupowalo przedplaty na samochód ?
        a teraz idziesz i cie w d.... w salonie caluja jak chcesz kupic nawet na raty :)
        pamietasz jak dolce szly tylko do góry ?
        a teraz ciagle w dół :)
        albo jak akcje na gpw kupowala nawet babcia klozetowa ?
        a potem co ??? potem bańka pekła :) bo juz niemial kto od tej babci tych akcji
        odkupic :)hehehehe
        chcesz byc tą babcią dzis ? kup sobie chałupe w wawie ;)
        • Gość: aneczka Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć IP: *.chello.pl 19.05.07, 00:36
          no i ci roszczeniwocy ?
          bolą dupska po podwyżkach????
          A będziejeszcze bolało !

          ZAPIAĆ PASY , OSTRA JAZDA W GÓRĘ TRWA !!
          • Gość: jarek Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć IP: 88.156.80.* 19.05.07, 06:21
            moze ty bys dala komus dupska ?
            jak jest chetny by wziąść ;)
            • Gość: Alex Pamiętam jak w 2001 r. sprzedawałem mieszkanie IP: *.ptim.net.pl 19.05.07, 23:16
              Nigdy nie zapomnę jak w 2001 r. sprzedawałem mieszkanie. 38 m.2, 2 - pokoje, z
              widną odrębną kuchnią, rama -h bardzo ładny rozkład z widokiem na Park
              Bródnowski. Wiecie za ile poszło? Za 85 tys. zł i to po ponad pół roku
              sprzedawania (teraz takie wystawiają za 290 tys. zł)

              Potem z kolei na wiosnę 2005 r. kupowałem mieszkanie na Kabatach i wykończone w
              cegiełce 2 albo trzy pokojowe po 5,5 tys. zł za metr stały i nikt się specjalnie
              o nie nie zabijał.
              • Gość: rentier Re: Pamiętam jak w 2001 r. sprzedawałem mieszkani IP: *.acn.waw.pl 19.05.07, 23:57
                a teraz nagle popyt wystrzelil o 1000% - no w koncu po wjesciu do UE przyrost
                naturalny wynosi 50% i ludzie musza gdzies mieszkac
                skad nagle urodzila sie tak duza potrzeba posiadania mieszkania wsrod tak wielu
                Polakow?
                owczy ped??
                • Gość: rentier Re: Pamiętam jak w 2001 r. sprzedawałem mieszkani IP: *.acn.waw.pl 21.05.07, 22:04
                  polecam artykul w ostatnim wprost - ciekawa krytyka analiz rynkowych dot
                  nieruchomsci i perspektywy zmian cen
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka