Gość: K IP: *.adsl.inetia.pl 18.05.07, 09:27 Może warto poczekać z zakupem mieszkania? tiny.pl/dvtm Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: jarek Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć IP: *.wro.vectranet.pl 18.05.07, 09:42 widac ze wzrósł popyt na artykóły o spadku . wzrosty juz niekscytuja :)prasa coraz czesciej z nami (i to bez sponsorowanych artykółów) :).niestety i ten ekspert zapomnial dodac ze ceny u nas są czesto wyzsze niz na zachodzie europy .ale liczą sie intencje :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MarcinBat Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć IP: 195.117.99.* 18.05.07, 09:47 ale jak widać zmalał popyt na słowniki ort;/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jarek Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć IP: *.wro.vectranet.pl 18.05.07, 10:58 heheheh:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dyzio Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć IP: 195.42.249.* 18.05.07, 09:51 art w miare obiektywny, chociaz pan naukowiec tez musi gdzies mieszkac; jednak wyraznie napisal, ze biorac pod uwage obecny optymizm konsumentow popyt na mieszkania bedzie sie utrzymywal. Trzeba czekac na wyzsze stopy proc i/lub spowolnienie gospodarcze; to pierwsze nadejdzie (juz nadchodzi) duzo wczesniej. Problem w tym, ze logiczne i rozsadne argumenty nie muja na razie zastosowania na rynku, gdzie nabywcami kieruje panika... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: thesopranos Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć IP: 192.193.245.* 18.05.07, 10:07 > na rynku, gdzie nabywcami kieruje panika... tyle ze panika i glupota musi miec poparcie pieniadzem. Jezeli zdecydowana wiekszosc mieszkan kupowana jest na kredyt i to w 80% wartosci nieruchomosci a czasami nawet i 100% to jest to ewenement... Jezeli kredyt zdrozeje znacznie np. o 150 bps to chetnych bedzie tyle samo ale na checiach sie skonczy bo nie dostana kasy z banku... Kolejna podwyzka stop % w lipcu o 25 bps a pozniej prawdopodobnie w pazdzierniku o kolejne 25 bps ale juz rok 2008 to 100 bps. ... Ludzie nie kupuja za gotowke bo ci dysponuja kwotami po 0,5 mln przeciez juz gdzies raczej mieszkaja i bynajmniej nie z rodzicami ani nie wynajmuja... Brak kredytow i niz demograficzny polaczony ze zwiekszona podaza moga spowodowac bardzo silna korekte... Pomimo nieznacznego wyhamowania w kwietniu, dynamika wzrostu wynagrodzeń utrzymuje się na wysokim poziomie, wskazując na wzrost potencjalnych zagrożeń inflacyjnych. W minionym miesiącu przeciętna płaca w sektorze przedsiębiorstw wzrosła o 8,4% r/r, wobec 9,1% w marcu (prognoza Citi: 7,8%, konsensus: 8,9%) Wzrost wynagrodzeń to potencjalne zagrożenie inflacyjne. W zeszlym miesiącu przeciętna płaca w sektorze przedsiębiorstw wzrosła o 8,4% r/r. Jeżeli dotychczasowe trendy zostaną utrzymane, sytuacja na rynku pracy będzie głównym źródłem zagrożeń dla stabilności cen, a przez to również jednym z czynników wpływających na decyzje RPP Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: waw Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć IP: *.aster.pl 18.05.07, 10:15 thesopranos - czy mieszkasz w wynajmowanym mieszkaniu? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: thesopranos Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć IP: 192.193.245.* 18.05.07, 10:26 nope Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: waw Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.05.07, 17:17 thesopranos - co znaczy nope? to w końcy wynajmujesz czy mieszkasz w swoim? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: thesopranos Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć IP: 192.193.245.* 18.05.07, 17:18 nope znaczy nie nie, nie wynajmuje - a czemu pytasz? Odpowiedz Link Zgłoś
druop22 Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć 18.05.07, 10:20 na czym opierasz swoje analizy odnosnie daleszego wzrostu stop %? inflacja jest wedlug mnie ponizej celu na bezpiecznym poziomie, zreszta to rowniez zasluga cen mieszkan, wyobrazasz sobie o ile skoczylyby ceny z koszyka inflacyjnego gdyby mozna bylo kupic nowe mieszkanie za 2,5tys.m2 jak kiedys?ludzie kupowaliby za gotowke i jeszcze sporo by im zostalo na konsumpcje, dodatkowe dobra na ktore teraz sobie nie moga pozwolic bo maja kredyt :) mieszkania wciagaja skutecznie nadmiar kasy na rynku i sa mozna powiedziec chyba hamulcem inflacji?!czy sie myle? ale z tego co wiem to do koszyka przy wyliczaniu wskaznikow brana jest pod uawge marchewka, maka itp. ale ceny mieszkan juz nie (a te poszly najbardziej do gory 200-300%)bo inaczej to bysmy mieli infalcje ze ho ho ! :) Odpowiedz Link Zgłoś
przejazd14 Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć 18.05.07, 10:34 Tak na marginesie dyskusji bank PKO BP wprowadził właśnie wysoką prowizję od wcześniejszej niecałkowitej spłaty kredytu ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kr Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć IP: *.gem.pl 18.05.07, 11:02 Można prosić o źródło? Odpowiedz Link Zgłoś
przejazd14 Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć 18.05.07, 12:12 1 kwietnia 2007 r. Taryfa prowizji i opłat bankowych pobieranych przez Powszechną Kasę Oszczędności Bank Polski Spółkę Akcyjną za usługi oferowane klientom detalicznym: osobom fizycznym, klientom rynku mieszkaniowego i małym i średnim przedsiębiorcom. CZĘŚĆ II. USŁUGI OFEROWANE KLIENTOM PIONU FINANSOWANIA NIERUCHOMOŚCI DZIAŁ VIII. Kredyty mieszkaniowe, kredyt konsolidacyjny i pożyczka hipoteczna dla klientów indywidualnych ................ 2/ częściowa – kredytów lub pożyczek hipotecznych ...0,5% Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kr Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć IP: *.gem.pl 18.05.07, 12:33 I to jest według Ciebie wysoka prowizja? Odpowiedz Link Zgłoś
przejazd14 Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć 18.05.07, 15:27 a to nie jest wg Ciebie wysoka prowizja? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kr Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć IP: *.gem.pl 18.05.07, 16:17 Nie. To jest całkiem rozsądna prowizja. Częściowa spłata powiedzmy 10% z kredytu o wartości 1000000 PLN to koszt 500zł. Gdyby to były 2% to byłoby faktycznie drogo. Poza tym, podpisanie umowy kredytowej w której zamiast wysokości prowizji wpisanej w umowę jest odwołanie do tabeli opłat nie świadczy najlepiej o podpisującym. Odpowiedz Link Zgłoś
przejazd14 Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć 18.05.07, 22:13 Gość portalu: kr napisał(a): > Nie. To jest całkiem rozsądna prowizja. > > Częściowa spłata powiedzmy 10% z kredytu o wartości 1000000 PLN to koszt 500zł. > > Gdyby to były 2% to byłoby faktycznie drogo. A spłata 95 % kwoty dwukrotnie wyższej to ile będzie? Może warto zainteresować się innym bankiem gdzie takich prowizji i pułapek po prostu nie ma? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: thesopranos Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć IP: 192.193.245.* 18.05.07, 10:55 > na czym opierasz swoje analizy odnosnie daleszego wzrostu stop %? > inflacja jest wedlug mnie ponizej celu na bezpiecznym poziomie, a) wzrost wynagrodzen nie jest proporcjonalny do wzrostu wydajnosci pracy. b) podwyzki wynagrodzen przedsiebiorca przenosi przeciez na klientow poprzez wzrost cen swoich produktow - jezeli np. mleczarz chce zarabiac 2 x wiecej to 1 litr mleka bedzie kosztowal dwa razy wiecej - w duzym uproszczeniu. Czyli wzrost wynagrodzen moze byc zludny poprzez zmniejszajaca sie sile nabywcza. c) Wszystkie z przedstawionych ostatnio projekcji inflacyjnych wskazują na ryzyko przekroczenia przez wskaźnik cen konsumpcyjnych stóp inflacyjnych NBP ustalonych na poziomie 2,5 proc. Aby tego celu bronić władze monetarne będą musiały podnieść stopy procentowe. Ocenia się, że w tym roku w Polsce stopy wzrosną o co najmniej 50 pkt. bazowych, a w ciągu 12 miesięcy łącznie o 100 pkt. bazowych. Wyższe stopy będą jeszcze bardziej stymulowały popyt na złotego. Podobnie jak ma to miejsce obecnie w innych krajach. d) ponad 50% naszego wzrostu PKB to wzmozony popyt wewnetrzny a nie export czy inwestycje - pojawia sie presja inflacyjna e) naplyw pieniadza z EU min, fundusze strukturalne, modernizacja itp. z euro2012 wlacznie moga miec wplyw na wzrost inflacji Anglia ktora ma duuuzo mniejsza banke spekylacyjna ma juz w tej chwili najwyzsze stopy z krajow G-7 - 5,5% tak jak powiedziales - rynek nieruchomosci to swietna "gabka" inflacyjna bo wciaga nadmiar pieniedzy z rynku - ludzie pakujac pieniadze w mieszkania rezygnuja z kupna innych dobr wiec ich ceny rosna wolniej mniej niz wzrost wynagrodzen - ludzie maja zadluzenie czesto siegajace nawet 50% pensji netto rodziny. Jezeli wzrost stop % ograniczy podaz pieniadza to ludzie beda chcieli kupowac inne dobra a to spowoduje wzrost ich cen (np. teraz samochody bo kupowane sa mieszkania domy oddalone od centrum czesto i 30 km - dlatego teraz z kolei powoduje ich brak - ale jest przeciez import dlatego ich ceny nie rosna) > wyliczaniu wskaznikow brana jest pod uawge marchewka, maka itp. ale ceny > mieszkan juz nie (a te poszly najbardziej do gory 200-300%)bo inaczej to > bysmy mieli infalcje ze ho ho ! :) bardzo celna uwaga - dlatego RPP a wlasciwie "pisowy populista" walczy aby te stopy utrzymac na niskim poziomie i bedzie walczyl :) Problem jest taki ze ceny mieszkan juz nie rosna :)))) a nawet zaczynaja spadac - np. sciana wschodnia. Spora czesc ludzi pogodzila sie z faktem ze mieszkania sobie nie kupia i zaczynaja kupowac inne dobra w tym remontuja mieszkania - stad wlasnie inflacja jest na niskim poziomie... jeszcze, ale wystrzelila z 0,4% w marcu 2006 do 2,3% w marcu 2007 - wiec chyba ta gabka nie wciaga az tak dobrze aby trzymac stopy na niezmienionym poziomie. Cel inflacyjny to 2,5% +/- 100 bps. Jezeli nie podniesie sie stop % za wczasu to w takim tempie 4% bedziemy mieli juz w 2008 roku co jeszcze bardziej odsunie w przyszlosc wejscie do strefy euro a 2012 rok bedzie poboznym zyczeniem w porownaniu z 2016 rokiem ps. malta i cypr wchodza w 2008 roku Odpowiedz Link Zgłoś
druop22 Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć 18.05.07, 11:11 Skrzypek mowi nie podwyzkom: biznes.onet.pl/0,1537840,wiadomosci.html ciekawe tylko czy to jego osobista uwaga (jego zdanie na ten temat) czy raczej wypowiedz bardziej znaczaca jako szefa NBP i RPP, RPP musi przeglosowac kazda decyzje, ale jesli reszta ma takie samo zdanie jak szef to raczej nie ma sie co martwic o podwyzki... znajac ludzi z PiSu to raczej reszta musi miec takie samo zdanie :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: thesopranos Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć IP: 192.193.245.* 18.05.07, 11:27 > ciekawe tylko czy to jego osobista uwaga (jego zdanie na ten temat) > czy raczej wypowiedz bardziej znaczaca jako szefa NBP i RPP, i tu wlasnie pojawia sie problem - na ile skrzypek ma swoje zdanie i zdrowy rozsadek a na ile "reflektuje" uleglosc wobec swoich mocodawcow... "mierny, bierny ale wierny?" - oby to nie bylo kolejne ognisko zapalne ala trybunal konstytucyjny bo EU juz nam takich zabaw z pieniadzem nie wybaczy, agencje S&P i Moodys obniza ratingi... > RPP musi przeglosowac kazda decyzje, ale jesli reszta ma takie samo zdanie > znajac ludzi z PiSu to raczej reszta musi miec takie samo zdanie :) Skrzypek wie ze nie ma bladego pojecia o polityce monetarnej wiec chyba raczej bedzie sie sluchal RPP ani blizniakow czy leppera... Odpowiedz Link Zgłoś
druop22 Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć 18.05.07, 12:07 Gość portalu: thesopranos napisał(a): > Skrzypek wie ze nie ma bladego pojecia o polityce monetarnej wiec chyba raczej bedzie sie sluchal RPP ani blizniakow czy leppera... no wlasnie zatem skoro jako prezio RPP przemawia za posrednictwem poczytnego dziennika to ktos mu musial doradzic co powiedziec, poza tym nie sadze zeby byly to puste slowa rzucane aby zaspokoic rzesze kredytobiorcow, PiS jeszcze za Balcerka krzyczal ze RPP ma dbac takze o wzrost gospodarczy a nie tylko o to zebysmy mieli jak najmniejsza inflacje, poza tym gdy szef RPP mowi cos a potem okazuje sie ze rada robi dokladnie na odwrot to szybko sie kompromituje i traci zaufanie, a po jakims czasie nikt go juz nie slucha :) dlatego mysle ze Skrzypek reprezentuje opinie przewazajaca w radzie, a jego zdanie (niemajac duzego doswiadczenia w tym temacie) jest takie jak wiekszosci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dyzio Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć IP: 195.42.249.* 18.05.07, 12:20 nieprawda, Skrzypek to kompletny debil i nie wie co sie dzieje w Radzie, jego zdanie nie jest absolutnie zdaniem innych czlonkow Rady. Dla przykladu ostatnio powiedzial ze kwietniowa podwyzka nie jest poczatkiem cyklu i byla tylko zapobiegawcza, a tymczasem A. Wojtyna stwierdzil ze pomimo tego ze ostatnie dane makro (CPI za mar) wyszly nizej, to Rada nie moze sobie pozwolic na 2-3 mies oddech w zaciesnianiu polityki pienieznej. Czlonkowie Rady to ekonomisci, moze nie wszyscy sa jakos wybitni, ale poziom merytoryczny Pana Prezesa S. jest zenujacy i znaczaco odstaje od skladu Rady. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kkk Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć IP: *.crowley.pl 18.05.07, 17:27 nieprawda, Skrzypek to kompletny debil i nie wie co sie dzieje w Radzie, jego > zdanie nie jest absolutnie zdaniem innych czlonkow Rady. > to zupełnie tak, jak było z Balcerowiczem :DDD większość decyzji RPP zapadało wbrew głosowi Balcerowicza Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: thesopranos Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć IP: 192.193.245.* 18.05.07, 12:23 > poza tym nie sadze zeby byly to puste slowa rzucane aby zaspokoic rzesze > kredytobiorcow, bardziej zeby uspokoic gielde, inwestorow itp a nie koniecznie samych kredytobiorcow... > poza tym gdy szef RPP mowi cos a potem okazuje sie ze rada robi dokladnie na > odwrot to szybko sie kompromituje i traci zaufanie, a po jakims czasie nikt :))) a ile razy slyszales o czyms takim w TV? - a moze haslo 3 mln mieszkan kwasnieskiego czy kaczynskich? czy moze 100 mln walesy? oni maja w dupie kompromitacje - zmieniaja zdanie co chwile bo ludzie maja krotka pamiec :) > juz nie slucha :) dlatego mysle ze Skrzypek reprezentuje opinie > przewazajaca w radzie, a jego zdanie (niemajac duzego doswiadczenia > w tym temacie) jest takie jak wiekszosci. nic bardziej mylnego - to ze skrzypek cos takiego powiedzial to moze dlatego ze ktos z pisu mu kazal - normalnie myslacy czlowiek podwyzsza stopy % jezeli inflacja wymyka sie spod kontroli - tak sie robi na calym swiecie a gospodarka rozwija sie zdrowo jak nie ma zbyt duzej inflacji ale zbyt mala tez nie dobrze... wiekszosc czlonkow rpp jest za podwyzkami i bardzo uwaznie obserwuja wskazniki makro - tak samo jak experci finansowi i doradcy inwest. - wzrost zatrudnienia, wzrost pensji, inflacja, podaz pieniadza, trend europy i swiata itp.... Skrzypek rownie dobrze bedzie mogl powiedziec juz w lipcu ze stopy trzeba podniesc bo rozwijamy sie w bardzo dobrym tempie a wzrost stop wcale nie pogorszy sytuacji bo to przeciez 25 bps i ludzie beda pisac - przeciez to wzrost raty z 2,2 do 2,3... tak samo jak mowili jeszcze nie dawno a pozniej ze to prawie nic 2,3 na 2,4 itp.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: thesopranos Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć IP: 192.193.245.* 18.05.07, 14:46 RPP podniosła stopy, aby dać sygnał, który prowadziłby do stabilizacji oczekiwań inflacyjnych. To nie jest początek serii podwyżek - zapewnia Sławomir Skrzypek w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej". "...W najbliższych miesiącach inflacja będzie spadać, a w perspektywie 12 miesięcy nie ma zagrożenia przekroczenia celu inflacyjnego - uważa prezes Narodowego Banku Polskiego, tłumacząc w ten sposób dlaczego nie należy spodziewać się gwałtownego zacieśnienia polityki pieniężnej. Choć pytany dwukrotnie nie odniósł się wprost do zagrożenia dla inflacji, które rodzi szybki wzrost płac (w kwietniu wyniósł on 8,4 proc.). Prezes NBP stwierdził jednak, że przedsiębiorstwa mają duże rezerwy restrukturyzacyjne i ich wykorzystanie pozwoli na zwiększenie wydajności, co zneutralizuje wzrost wynagrodzeń..." www.finanse.egospodarka.pl/22112,Prezes-NBP-wzrost-inflacji-nam-nie-grozi,1,48,1.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: thesopranos Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć IP: 192.193.245.* 18.05.07, 14:51 www.egospodarka.pl/22106,Ceny-produktow-rolnych-IV-2007,1,39,1.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: thelima Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć IP: *.inetaccess.pl 18.05.07, 15:37 Przed ostatnią podwyżką mówił to samo... lima Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kkk płace vs wydajność IP: *.crowley.pl 18.05.07, 17:25 > a) wzrost wynagrodzen nie jest proporcjonalny do wzrostu wydajnosci pracy. masz rację - w skali od 2000 roku do dzisiaj wzrost wydajności pracy w Polsce jest dwukrotnie wyższy od wzrostu płac w tym samym okresie ( około 30% ( wydajność )do około 15 %( wynagrodzenia ) ) źródło : Lewiatan Związkowcy oczywiście twierdzą, że jest to jeszcze większy rozdźwiek, ale pozostańmy przy wersji przedsiębiorców/pracodawców ( jak śmiało można założyc znacznie ostrozniejszej ) że dokładnie na odwrót , niż twierdzisz, to juz taki mało istotny szczegół ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: PS Re: płace vs wydajność IP: *.crowley.pl 18.05.07, 17:28 i dane Lewiatana za okres 1996/2006 wydajność pracy pracownika wzrosła o ponad 56% średnia płaca realna zwiększyła się o ponad 37%. Odpowiedz Link Zgłoś
poszi Re: płace vs wydajność 18.05.07, 17:51 > wydajność pracy pracownika wzrosła o ponad 56% > > średnia płaca realna zwiększyła się o ponad 37%. Warto podrążyć głębiej: praca.money.pl/wiadomosci/artykul/jak;naprawde;rosna;place;i;wydajnosc,201,0,231113.html "Oznacza to, że jeżeli dobór długości okresu wziętego pod uwagę do porównania dynamiki wydajności pracy i przeciętnej płacy realnej nie uwzględni opisanych prawidłowości cyklicznych, to można uzyskać każdy wynik na poparcie swojej tezy. W Polsce lata 2001-2002 cechowała stagnacja, gospodarka zaczęła z niej wychodzić dopiero od połowy 2003 roku, dlatego wzrost płacy realnej nie nadążał za wzrostem wydajności pracy. Od ok. IV kwartału 2005 roku proporcje te uległy jednak odwróceniu i wzrost przeciętnej płacy realnej w gospodarce zaczął wyprzedzać dynamikę wydajności pracy, a w 2006 roku różnica powiększyła się na korzyść wzrostu płacy. Ta tendencja utrzyma się także w 2007 roku, prowadząc do zniwelowania zaistniałej dysproporcji obu trendów." Wzrost płac w tej chwili rośnie szybciej niż wydajnośc. Chciałbym jednak zwrócić uwagę, że o ile relacja płacy do wydajności ma znaczenie np. dla zysków przedsiębiorstw (sformułowanie, że płace rosły wolniej niż wydajność jest równoważne stwierdzeniu, że udział płac w PKB sie zmniejszył, co wystąpiło w wielu krajach, to ten tzw. "turbokapitalizm"), o tyle inflacja to efekt tylko i wyłącznie monetarny: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=106&w=62654562&a=62684312 Już od starożytności psucie monety wywoływało inflację. Jest dla mnie fascynującym, że to jest tak trudne dla wielu do zrozumienia. Jedyny kłopot jest chyba taki, że współcześnie pojęcie pieniądza zrobiło się dużo mniej konkretne niż w czasach pieniądza opartego na kruszcu. Dłużej ludzie potrafia być robieni w balona (inflacyjnego). Odpowiedz Link Zgłoś
poszi Re: płace vs wydajność. PS 18.05.07, 18:06 > Chciałbym jednak zwrócić uwagę, że o ile relacja płacy do wydajności ma > znaczenie np. dla zysków przedsiębiorstw Chciałbym to uściślić. Podane wyliczenia wydajności przez Lewiatana to wskaźniki w cenach stałych, czyli realne, zupełnie odseparowane od efektu monetarnego. Wzrost płac nominalnych oczywiście koreluje z inflacją, dlatego wzrost płac jest obserwowany jako jeden ze wskaźników wyprzedzających. Jednak wzrost płac to nie przyczyna inflacji. Przyczyną jest wzrost podaży pieniądza ponad wzrost PKB. Przy stałej podaży pieniądza wzrost płac oznacza np. spadek dochodów z kapitału i w związku z tym brak zwiększonej presji inflacyjnej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kkk Re: płace vs wydajność IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.07, 21:08 > "Oznacza to, że jeżeli dobór długości okresu wziętego pod uwagę do porównania > dynamiki wydajności pracy i przeciętnej płacy realnej nie uwzględni opisanych > prawidłowości cyklicznych, to można uzyskać każdy wynik na poparcie swojej tezy > . owszem, tyle, że skracają okresy do 1-2 lat daje się jedynie obronić, dzięki tej manipulacji danymi, tezę, że w krótkich okresach występują momenty, w których płace rosną szybciej niż wydajność. w skali ponad 5 letniej za kazdym razem wynik jest taki, że płace rosną znacznie wolniej niż wydajność , różnica dotyczy tylko niewielkich wachań rozwarcia między tymi dwoma Odpowiedz Link Zgłoś
poszi Re: płace vs wydajność 18.05.07, 22:33 > owszem, tyle, że skracają okresy do 1-2 lat daje się jedynie obronić, dzięki te > j > manipulacji danymi, tezę, że w krótkich okresach występują momenty, w których > płace rosną szybciej niż wydajność. Wyobraź sobie, że jeśli wzrost płac przez 95 lat podąża za wzrostem wydajności, a potem przez ostatnie 5 lat wyprzedza wzrost wydajności, to obojetnie jaki okres weźmiesz, ostatnie 5, 10, 20, 30, 100 lat, zawsze wydajnośc będzie rosła szybciej niz płace, dlatego Twoj przykład 1996-2006 i 2000-2005 to żaden dowód, bo to nie są rozłaczne okresy. W latach 2000-2005 byliśmy w takiej fazie cyklu (w której wydajność rośnie szybciej niż płace), który wygląda na to, że się (s)kończy(ł). Polska ma sensowną gospodarkę tylko kilkanaście lat, ale w USA wydajność rosła szybciej niż płace latami, po czym przez inne okresy rosła wolniej niż płace. > w skali ponad 5 letniej za kazdym razem wynik jest taki, że płace rosną znaczni > e > wolniej niż wydajność , różnica dotyczy tylko niewielkich wachań rozwarcia > między tymi dwoma Takiś pewien? Jeszcze raz za: praca.money.pl/wiadomosci/artykul/jak;naprawde;rosna;place;i;wydajnosc,201,0,231113.html 2000-2005 płace: 11% wydajność: 27% 1996-2006 płace: 37% wydajność: 56% Zatem: 1996-1999 + 2006 (niestety podają dane takie, że nie da się wyciagnąć okresów rozłącznych, ale to też skumulowane 5 lat; nie chce mi sie samemu tego liczyć, ale jestem przekonany, że 1996-2000 było tak samo) płace: 1.37/1.11 = 23.4% wydajnośc: 1.56/1.27 = 22.8% I co z tą Twoją ekonomiczną teorią? :) Jeszcze raz powtórze, że wzrost wydajności szybszy niż płace oznacza innymi słowy, że spada udział płac w PKB (porównanie do wydajności pracy, wymagałoby jeszcze skorygowania na poziom partycypacji na rynku pracy). W USA po Wielkim Kryzysie w zasadzie następował powolny proces odwrotny, tzn. udział płac w PKB rósł od 50% PKB w 1929 roku do 59% w 1970 (oczywiście z kilkupunktowymi cyklicznymi wahaniami), co wiązało się w pewnej mierze ze wzrostem uczestnictwa na rynku pracy (w szczególności kobiet), w latach siedemdziesiątych wahał się w przedziale 58-59%, po czym z nadejsciem Reagana zaczął spadać i osiągnął lokalne dno w połowie Clintona (1996) na poziomie 56%. W końcówce lat dziewięćdziesiątych znowu wzrósł i osiągnął 59% w 2001 roku. Od tego czasu stosunkowo szybko spada i teraz wynosi 56%. Podobny proces był też w Polsce w latach 2000-2005. Ale to żadna reguła. Płace "Compensation of employees, received" www.bea.gov/national/nipaweb/csv/NIPATable.csv?TableName=58&FirstYear=1929&LastYear=2006&Freq=Year PKB (GDP) www.bea.gov/national/nipaweb/csv/NIPATable.csv?TableName=5&FirstYear=1929&LastYear=2006&Freq=Year Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kkk Re: płace vs wydajność IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.07, 22:49 Twoj przykład 1996-2006 i 2000-2005 to żaden dowód, > bo to nie są rozłaczne okresy. W latach 2000-2005 byliśmy w takiej fazie cyklu > (w której wydajność rośnie szybciej niż płace), który wygląda na to, że się > (s)kończy(ł). Poszi , ale ja tego wogóle nie kwestionuję Kwiestionuję twierdzenie, że obecny wzrost płac nie jest uzasadniony wzrostem wydajności Z tych danych jednoznacznie wynika, ze owszem jest uzasadniony, lecz opóźniony. Do tego jedynie stwierdzenia dążę. > I co z tą Twoją ekonomiczną teorią? :) tak, że przyjmujesz okresy niezrozłączne i stąd Twoje wyliczenie siłą rzeczy jest błędne :) Odpowiedz Link Zgłoś
poszi Re: płace vs wydajność 18.05.07, 23:07 > Poszi , ale ja tego wogóle nie kwestionuję A to, to co? >> w skali ponad 5 letniej za kazdym razem wynik jest taki, że płace rosną znacznie >> wolniej niż wydajność , różnica dotyczy tylko niewielkich wachań rozwarcia >> między tymi dwoma "Za każdym razem". Jasne. :) > Kwiestionuję twierdzenie, że obecny wzrost płac nie jest uzasadniony wzrostem > wydajności > > Z tych danych jednoznacznie wynika, ze owszem jest uzasadniony, lecz opóźniony. > Do tego jedynie stwierdzenia dążę. Z tym się zgadzam, aczkolwiek z tego twierdzenia nie można wyciagnąć wniosku, że przez to inflacja jest pod kontrolą. Jest też bardzo prawdopodobne, że tak, jak wzrost wydajności "przestrzelił" wzrost płac, tak teraz wzrost płac "przestrzeli" wzrost wydajności i płace wzrosną bardziej niż wynika z tego "odrabiania zaległości". > > I co z tą Twoją ekonomiczną teorią? :) > > tak, że przyjmujesz okresy niezrozłączne i stąd Twoje wyliczenie siłą rzeczy > jest błędne :) Ja się napracowałem w znajdowanie linków, to wykazanie teraz, że sie mylę, zostawiam Tobie :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kkk Re: płace vs wydajność IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.07, 23:19 > > Kwiestionuję twierdzenie, że obecny wzrost płac nie jest uzasadniony wzro > stem > > wydajności > > > > Z tych danych jednoznacznie wynika, ze owszem jest uzasadniony, lecz opóź > niony. > > Do tego jedynie stwierdzenia dążę. > > Z tym się zgadzam, aczkolwiek z tego twierdzenia nie można wyciagnąć wniosku, ż > e > przez to inflacja jest pod kontrolą. Jest też bardzo prawdopodobne, że tak, jak > wzrost wydajności "przestrzelił" wzrost płac, tak teraz wzrost płac > "przestrzeli" wzrost wydajności i płace wzrosną bardziej niż wynika z tego > "odrabiania zaległości". > Poszi - ale ja o tym, że inflacja jest pod kontrolą nie pisałem i nie do tegfo dążę w dalszej kolejności Dążę mianowicie do tego, że poniewaz płace mają jeszcze dość duży margines wzrostu konsumującego dopiero teraz już dokonany wzrost wydajności, to znaczy to, że dzięki temu można przyjąć , że wzrosty cen nieruchomości, które uważasz za oderwane od fundamentów, nie są od nich oderwane aż tak bardzo, jak twierdzisz może trochę inaczej: twierdze tym samym, że fundamenty, od których wg Ciebie ceny się oderwały nie stoją w miejscu, lecz usiłują je gonić, nieco niwelując ich istniejący , bąż nie rozdźwięk jeżeli wzrosty cen w pewnym okrtesie wyhamują , a wzrosty płac nie, to można się spodziewać miekkiego lądowania wszyctko lub prawie wszystko zależy to od nałożenia tych dwóch wykresów - czy dobrze kombinuję Poszi ? > Ja się napracowałem w znajdowanie linków, to wykazanie teraz, że sie mylę, > zostawiam Tobie :) Poszi , nie musze Ci tego dowodzić, ponieważ sam to przyjąłęś w swojej wypowiedzi wczesniejszej :) >Twoj przykład 1996-2006 i 2000-2005 to żaden dowód, >bo to nie są rozłaczne okresy. po co dowodzić czegoś , co do czego nie ma sporu ? :P Odpowiedz Link Zgłoś
poszi Re: płace vs wydajność 19.05.07, 00:34 > Dążę mianowicie do tego, że poniewaz płace mają jeszcze dość duży margines > wzrostu konsumującego kkk, lubię z Tobą dyskutowąc na ogół (bo to kulturalna rozmowa, a poza tym często wymagająca ode mnie sporego wysiłku :), bo masz nietrywialne argumenty), ale czasami tak zmieniasz temat, że nie nadążam za tokiem Twojego rozumowania. W skrócie opisze Ci wymiane postów: druop22, 18.05.07, 10:20: "inflacja jest na bezpiecznym poziomie" thesopranos, 18.05.07, 10:55: "wzrost wynagrodzen nie jest proporcjonalny do wzrostu wydajnosci pracy." kkk, 18.05.07, 17:25: "w skali od 2000 roku do dzisiaj wzrost wydajności pracy w Polsce jest dwukrotnie wyższy od wzrostu płac w tym samym okresie" PS, 18.05.07, 17:28 "1996/2006 wydajność pracy pracownika wzrosła o ponad 56%, średnia płaca realna zwiększyła się o ponad 37%" poszi, 18.05.07, 17:51 "Wzrost płac w tej chwili rośnie szybciej niż wydajność." oraz nawiązując do poczatku wymiany "inflacja to efekt tylko i wyłącznie monetarny:" kkk 18.05.07, 21:08: parafrazując "ostatnie 1-2 lata to wyjątek" oraz "w skali ponad 5 letniej za kazdym razem wynik jest taki, że płace rosną znacznie wolniej niż wydajność" poszi: 18.05.07, 22:33: parafrazując: "to lata 2000-2005 sa nietypowe, w latach 1996-1999+2006 wzrost płac był zbliżony do wzrostu wydajności. W długiej perspektywie te wskaźniki sa zbliżone" kkk: 18.05.07, 22:49 "Kwiestionuję twierdzenie, że obecny wzrost płac nie jest uzasadniony wzrostem wydajności. Wzrost uzasadniony, lecz opóźniony." poszi 18.05.07, 23:07 parafrazując "I jak się dane mają do wypowiedzi z 21:08" oraz "to nie ma związku z tym, że inflacja jest pod kontrolą" I wreszcie teraz > Dążę mianowicie do tego, że poniewaz płace mają jeszcze dość duży margines > wzrostu konsumującego dopiero teraz już dokonany wzrost wydajności, to znaczy > to, że dzięki temu można przyjąć , że wzrosty cen nieruchomości, Za nic nie jestem w stanie zrozumieć, jak to powyżej jest do pogodzenia z tym, co napisałeś o 21:08, gdzie twierdziłeś, że zawsze wzrost wydajności przekracza wzrost płac, więc o żadnym "gonieniu" nie ma mowy. Teraz nagle "dążysz" do tego, że płace muszą dogonić wzrost wydajnosci. O 21:08 twierdziłeś, że jeszcze się będą, cytuję, "rozwierać". Zatem skoro dane sugerowały, że wzrost płac nie przekracza wydajności, to dla Ciebie dobrze (bo w domyśle sugeruje to brak presji inflacyjnej), a jeśli co innego (co dodałem później), to tym lepiej, bo jeszcze bardziej płace wzrosną. Może się zdecydujesz? Podtrzymujesz twierdzenie z 21:08, czy nie? > to, że dzięki temu można przyjąć , że wzrosty cen nieruchomości, które uważasz > za oderwane od fundamentów, nie są od nich oderwane aż tak bardzo, jak twierdzi > sz Och. Ach. Wzrost wydajności za lata 2000-2005 przekroczył wzrost płac o 14%. O tyle mogą wzrosnąć szybciej niż wydajność, żeby (nieco spłycając) nie zarżnąć gospodarki. Ale mi rezerwa. O ile wzrosły ceny mieszkań od 2005 roku? Poza tym z tego, że mogą wzrosnąć o tyle płace (powyżej wydajności) i zaledwie wracamy do trendu nie wynika, że nie wzrośnie inflacja (inflacja też zresztą była poniżej trendu). A wyższa inflacja, to wyższe stopy. Wysokie stopy zaś dobrze chłodzą rozpalone głowy. > może trochę inaczej: > twierdze tym samym, że fundamenty, od których wg Ciebie ceny się oderwały nie > stoją w miejscu, lecz usiłują je gonić Nigdy nie twierdziłem inaczej. Fundamenty to wg mnie z grubsza ceny z roku 2004 + wzrost płac od tamtego czasu (w dłuższym terminie mniej niż wzrost płac). Zatem fundamenty nie są bynajmniej stałe. > jeżeli wzrosty cen w pewnym okrtesie wyhamują , a wzrosty płac nie, to można si > ę > spodziewać miekkiego lądowania Tak. Jeśli nastąpi jedno i drugie to tak, ale to tautologia, bo taka jest definicja "miękkiego lądowania". > wszyctko lub prawie wszystko zależy to od nałożenia tych dwóch wykresów - czy > dobrze kombinuję Poszi ? W dyskusjach wcześniej twierdziłeś, że średnia płaca nie będzie kupować więcej metrów kwadratowych. Takie twierdzenie jest sprzeczne z tezą o jakimkolwiek lądowaniu (również miękkim), więc uważałeś, że "samolot nigdy nie wyląduje" :). Cytuję "co do metrów kw ? nie zdziwię się, jeśli na dłuższy czas osiągniemy wskaźnik na poziomie bliskim 0,3 w Warszawie" forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=106&w=61163934&a=61272410 Zmieniłeś zdanie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kkk Re: płace vs wydajność IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.07, 00:57 > Cytuję "co do metrów kw ? nie zdziwię się, jeśli na dłuższy czas osiągniemy > wskaźnik na poziomie bliskim 0,3 w Warszawie" > > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=106&w=61163934&a=61272410 > Zmieniłeś zdanie? to, że się ,,nie zdziwię,, , nie znaczy, że twierdzę, że tak na pewno będzie obaj zdajemy chyba sobie sprawę z tego, że wersji przyszłości może być wiele , jedne mniej , inne bardziej prawdopodobne > Za nic nie jestem w stanie zrozumieć, jak to powyżej jest do pogodzenia z tym, > co napisałeś o 21:08, gdzie twierdziłeś, że zawsze wzrost wydajności przekracza > wzrost płac, więc o żadnym "gonieniu" nie ma mowy. Teraz nagle "dążysz" do > tego, że płace muszą dogonić wzrost wydajnosci. O 21:08 twierdziłeś, że jeszcze > się będą, cytuję, "rozwierać". > > Zatem skoro dane sugerowały, że wzrost płac nie przekracza wydajności, to dla > Ciebie dobrze (bo w domyśle sugeruje to brak presji inflacyjnej), a jeśli co > innego (co dodałem później), to tym lepiej, bo jeszcze bardziej płace wzrosną. > Może się zdecydujesz? Podtrzymujesz twierdzenie z 21:08, czy nie? hehehe... nieźle się zapętliło moje twierdzenie z 21.08 dotyczyło tego co było w ostatniej powiedzmy dekadzie, a nie tego co jest w tej chwili jedno nie przeczy drugiemu : wtedy jedno uciekało a drugie zostawało w tyle, teraz to drugie nadrabia dystans do pierwszego :) > Och. Ach. Wzrost wydajności za lata 2000-2005 przekroczył wzrost płac o 14%. O > tyle mogą wzrosnąć szybciej niż wydajność, żeby (nieco spłycając) nie zarżnąć > gospodarki. Ale mi rezerwa. O ile wzrosły ceny mieszkań od 2005 roku? > kwestią otwartą pozostaje pytanie ile lat musiałoby potrwać wyrównywanie się tych proporcji, aby osiągnęły w miarę stabilny poziom równowagi( płace vs ceny mieszkań ) Odpowiedz Link Zgłoś
poszi Re: płace vs wydajność 19.05.07, 18:26 > to, że się ,,nie zdziwię,, , nie znaczy, że twierdzę, że tak na pewno będzie Jak jeszcze napiszesz, że "nie zdziwisz" się, jak będzie odwrotnie, to cokolwiek będzie, nie wywoła to u Ciebie zdziwienia i zawsze będziesz miał rację. To jest wymigiwanie się od odpowiedzi. > obaj zdajemy chyba sobie sprawę z tego, że wersji przyszłości może być wiele , > jedne mniej , inne bardziej prawdopodobne O, tak. Pewne sa tylko podatki i śmierć. :) Ale ton tych wypowiedzi w tym wątku i w tamtym są inne. Prawdopodobieństwo się przesuwa? Żeby było jasne, może określisz te prawdopodobieństwa? Żeby Cie zachęcić powiem, że uważam, że z bardzo dużym prawdopodpobieństwem współczynnik sredniej powierzchni za średnią płacę się poprawi, z dużym prawdopodobieństwem wróci w okolice współczynnika przedboomowego (w dłuższej perspektywie ma spore szanse go pokonać). Z małym prawdopodobieństwem zostanie na obecnym poziomie. Prawie na pewno się nie pogorszy. Oczywiście mówimy o perspektywe 5-10 lat. "Miękkie lądowanie" oznacza że się ten współczynnik poprawi, ale przez wzrost płac, a nie spadek cen. Z tego wątku wysuwam wniosek, że stałeś się (lub byłeś) zwolennikiem tej tezy. > moje twierdzenie z 21.08 dotyczyło tego co było w ostatniej powiedzmy dekadzie, > a nie tego co jest w tej chwili > > jedno nie przeczy drugiemu : wtedy jedno uciekało a drugie zostawało w tyle, > teraz to drugie nadrabia dystans do pierwszego :) Ależ się wymigujesz :) Przyznaj się, że się zagalopowałeś. Napisałeś, ze "zawsze [w okresie przynajmniej 5 lat] wzrost wydajności przekracza wzrost płac". "Zawsze" to w moim słowniku nie to samo, co "w ostatniej powiedzmy dekadzie". > kwestią otwartą pozostaje pytanie ile lat musiałoby potrwać wyrównywanie się > tych proporcji, aby osiągnęły w miarę stabilny poziom równowagi( płace vs ceny > mieszkań ) To najpierw musielibyśmy dojść do porozumienia, jaki jest poziom równowagi "płace vs ceny mieszkań", żeby się zastanawiać na czasem "wyrównywania". Odpowiedz Link Zgłoś
poszi Inflacja nie jest pod kontrolą 18.05.07, 16:17 > wyobrazasz sobie o ile skoczylyby ceny > z koszyka inflacyjnego gdyby mozna bylo kupic nowe mieszkanie za 2,5tys.m2 jak > kiedys? Inflacja to fenomen pieniężny. Jeśli mieszkania kupowano by za gotówkę, to nie przybywałaby podaż pieniądza, ergo inflacja byłaby niższa. > inflacja jest wedlug mnie ponizej celu na bezpiecznym poziomie, Jeszcze. Od kilku miesięcy gwałtownie zaczęła rosnąć podaż pieniądza. Obecnie na poziomie 18% rok do roku. Przypomnę "równanie" wiążące podaż pieniądza z inflacją (w cudzysłowiu, bo to równanie to w pewnym sensie tautologia) M x V = G x P, gdzie M - podaż pieniądza V - szybkość obiegu G - realny PKB P - deflator PKB (czyli poziom cen). Jeśli V jest stałe, to jeśli wzrost podaży pieniądza przekracza realny wzrost PKB, mamy inflację. Ta zależnośc w długim terminie (w długim, bo ta ceny reagują z opóznieniem na takie bodźce pieniężne) sprawdza się dość dobrze: Skumulowany wzrost PKB w cenach stałych IV kw 2001- IV kw 2005: 15,7%. Skumulowany wskaźnik wzrostu cen konsumpcyjnych: 11,7% Skumulowany wzrost M3: 29,3% 1.157*1.117=1.256 Czyli mamy PKB + inflacja CPI 25,6%, wzrost M3 29,3%. Jeśli bardziej poprawniej metodologicznie porównujemy nominalny PKB (bo deflator PKB jest inny niż CPI), to w analogicznym okresie nominalny wzrost PKB wyniósł 27,3%. Jak na mój gust to całkiem dobra korelacja. Rachunki za: www.nbp.pl/statystyka/Pieniezna_i_bankowa/DWN/podaz_bilansowa.xls www.stat.gov.pl/gus/45_1638_PLK_HTML.htm www.stat.gov.pl/gus/45_1334_PLK_HTML.htm Ostatnio wzrost M3 na poziomie 18% był w 1999 roku i inflacja wynosiła wtedy 9,8%. O ile RPP (+ rzad) nie wykombinują czegoś, by ograniczyć wzrost M3 lub nie wykombinują dwucyfrowego wzrostu PKB, to będzie inflacja taka jak w latach dziewięćdziesiątych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dyzio Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć IP: 195.42.249.* 18.05.07, 10:32 malo tego, ludzie starajac sie o kredyt podrasowywuja swoja zdolnosc kredytowa przedstawiajac czesto wyzsze zarobki niz naprawde maja. Nie oszukuja banku, oszukuja sami siebie, bank ma zabezpieczenie na hipotece, a oni? nic poza swoim optymizmem na przyszlosc. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Agent Muu Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.07, 11:00 Można się nieco przejechać, czytając prasę. Artykuł z sierpnia 2005: tiny.pl/dv7m Rynek mieszkań - jak giełda - oderwał się od fundamentów, stąd - moim zdaniem - wszelkie przewidywania i ich uzasadnienia tracą sens... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: prawda? Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć IP: *.proxy.aol.com 18.05.07, 11:09 Powiem szczerze, ze wszelkie spekulacje ekspertow i innych wszechwiedzacych slucham jednym uchem a drugim wypuszczam. Kupilem 2 mieszkania pod koniec 2005 roku i znajomi smiali sie ze mnie, ze zarzynam sie kredytem . Ot, takie bezinteresowne zlosliwosci. Jak zaczely sie lawinowe podwyzki w 2006 to skonczyly sie zarciki. Dzisiaj juz nikt mi nie powie, ze zle zrobilem. Cena za m2 jaka placilem w 2005 jest teraz po prostu smieszna. Ale nadal wiele osob wierzy w to, ze ceny spadna do tego poziomu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jarek Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć IP: *.wro.vectranet.pl 18.05.07, 11:12 do tego poziomu to raczej wętpliwe bo zarobki poszly do góry i niewielka ale jest inflacja .ale mogą znacznie spasc . miales farta czlowieku :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jarek Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć IP: *.wro.vectranet.pl 18.05.07, 11:09 na krótko okresowo- jeszcze raczej tak srednio okresowo -moze na długo -raczej nie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: thesopranos Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć IP: 192.193.245.* 18.05.07, 11:21 2 bardzo dobre uwagi, ale: w sierpniu 2005 roku panowie nie spodziewali sie ze RPP moze obnizyc stopy z ponad 5,5% do 4% - to wlasnie te 150 bps spowodowalo banke spekulacyjna ktora zaczela rosnac na dobre pod koniec 2005 roku... juz niedlugo nasze stopy wroca do tego poziomu ok. 5,5% > Rynek mieszkań - jak giełda - oderwał się od fundamentów, stąd - > moim zdaniem wszelkie przewidywania i ich uzasadnienia tracą sens... mieszkania w polsce to na pewno "cos" innego niz w krajach rozwinietych. Statystyczny Polak nie jezdzi na wakacje za granice, nie kupuja markowych ubran, nie kupuje nowych samochodow, nie chdzi do pubow, restauracji, nie wysyla dzieci do dobrych szkol ani nie zatrudnia opiekunek itp. dlatego relacja cen mieszkania do sredniej pensji moze byc nizsza niz na "zachodzie" i nie zawsze wchodzi w ramy zdrowego rozsadku czy ekonomi... ale przewidywania poparte faktem ze bank juz nie da tak latwo pieniedzy kazdemu uniemozliwi zakup nowych mieszkan na kredyt... gielda to inny balon i inna historia z ofe i tfi... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kkk wkład własny tu i tam... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.07, 21:23 panika i glupota musi miec poparcie pieniadzem. Jezeli zdecydowana > wiekszosc mieszkan kupowana jest na kredyt i to w 80% wartosci nieruchomosci a > czasami nawet i 100% to jest to ewenement... no właśnie zastanawia mnie jeszcze jedna rzecz: wiele osób pisze, że absurdem jest, że u nas to kredyty sa udzielane przez banki na 100 a nawet więcej procent wartości mieszkania pisząc to dokładają przykład spadków w US i tamtejszych złych kredytów twierdzą, że u nas jest jeszcze gorzej, ponieważ u nas zaciąga się kredyty nawet na 130 % wartośći nieruchomości w związku z tym, że w zdecydowanej, miażdżącej większości, w Polsce kupuje się nowe nieruchomości w stanie surowym, do wykończenia, natomiast w US i Eur. Zach. w stanie ,,pod klucz,, , mam jednak pewną wątpliwość , co do wartości tego spostrzeżenia skoro wykończenie lokalu to koszt rzędu 10-30 % jego wartości w stanie surowym, to , tak na chłopski rozum, wychodzi mi, że jednak kredyt na 80 % tutaj, to to samo co kredyt na około 60 % tam , kredyt na 130 % tutaj, to z kolei kredyt na około 100 % tam czy przypadkiem nie jest to czynnik, popierający twierdzenie, że z kredytami u nas pod tym względem jednak jest lepiej niż tam ? Poszi walcz ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: thesopranos Re: wkład własny tu i tam... IP: *.adsl.inetia.pl 18.05.07, 22:41 brales kiedys kredyt hipoteczny? wiesz co to jest OLV, LTV, DV, FMV? wiesz co to jest operat szacunkowy? wiesz co to hipoteka zwykla i kaucyjna? wiesz co to jest zastaw? wiesz co to jest OREO? a moze koszt dochodzenia z zabezpieczen/likwidacja - wiesz to upadlosc konsumenka u masa upadlosciowa? Nie mozna porownac polityki kredytowej i realiow w USA bezposrednio do polski - bo tam mozesz sprzedac/przejac nieruchomosc praktycznie od reki a w polsce zalatwiasz przez gmine lokal zastepczy - do tego dochodzi jeszcze zupelnia inna kultura gospodarczo-prawana... > to , tak na chłopski rozum, wychodzi mi, że jednak kredyt na 80 % tutaj, to to > samo co kredyt na około 60 % tam , kredyt na 130 % tutaj, to z kolei kredyt na to ze mamy banki w stylu polbank czy millenium ktore daja wszystko i wszystkim to nie znaczy ze takimi "liberalistami" sa wszystkie banki. tak samo jest w usa - sa banki ktore praktycznie w ogole nie bawia sie "banke na nieruchomosciach" w ogole... > Poszi walcz ;) to conajmniej niegrzeczne i lepiej zachowuj sie na poziomie bo przynajmniej czegos sie nauczysz... troche pokory do tych co maja duzo wiedzy i jeszcze wiecej cierpliwosci odpowiadac w kolko na te same pytania... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kkk Re: wkład własny tu i tam... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.07, 22:52 > > Poszi walcz ;) > > to conajmniej niegrzeczne i lepiej zachowuj sie na poziomie bo przynajmniej > czegos sie nauczysz... troche pokory do tych co maja duzo wiedzy i jeszcze > wiecej cierpliwosci odpowiadac w kolko na te same pytania... :O zupełnie nie wiem, o co Ci w tym akapicie chodzi, bo Posziego darzę sympatią i mam respekt wobec jego wiedzy, co niejednokrotnie podkreślałem Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kkk Re: wkład własny tu i tam... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.07, 23:05 PS chyba jesteś przewrażliwiony nazwijmy to trochę złośliwie ,,efektem morfinki,, ;) PPS mam nadzieję, że tym razem wyłapiesz żart :) PPPS ja też mam swoją ,,morfinkę,, - moja wabi się ,,jarek,, :D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: thesopranos Re: wkład własny tu i tam... IP: *.adsl.inetia.pl 18.05.07, 23:16 > nazwijmy to trochę złośliwie ,,efektem morfinki,, ;) :))) nie, chyba nie jestem - wydaje mi sie ze mam do cen mieszkan stosunek ambiwalentny :) > mam nadzieję, że tym razem wyłapiesz żart :) uff... :))) > ja też mam swoją ,,morfinkę,, - moja wabi się ,,jarek,, :D jarek jest spoko - ma swoje zdanie i szanuje go za to :) morfinka to jest dopiero ĆWOK - chetnie sie z Toba zamienie jezeli masz ochote :)))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jarek Re: wkład własny tu i tam... IP: *.wro.vectranet.pl 19.05.07, 15:48 partner cie niewyruchał ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jarek Re: wkład własny tu i tam... IP: *.wro.vectranet.pl 19.05.07, 16:23 a ja jarek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kkk Re: wkład własny tu i tam... IP: *.crowley.pl 19.05.07, 16:33 wydukaj z siebie wreszcie cos sensowanego, bo jak dotąd każdą dyskusję zamieniasz w pyskówkę na poziomie piaskownicy, albo zamilcz kretynowaty półanalfabeto Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jarek Re: wkład własny tu i tam... IP: *.wro.vectranet.pl 19.05.07, 17:15 nerwy ponoszą cie łosiu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kkk Re: wkład własny tu i tam... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.07, 18:43 Gość portalu: jarek napisał(a): > nerwy ponoszą cie łosiu niestey zawsze tak mam, gdy jestem zmuszony wysłuchiwac popiskiwania gó..arzerii Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jarek Re: wkład własny tu i tam... IP: *.wro.vectranet.pl 19.05.07, 19:04 sam zaogniasz sprawe ,jestes nieuprzejmy a potem przypisujesz swoje wady mi . to sie nazywa "projekcja" pl.wikipedia.org/wiki/Projekcja_(psychologia) pod tym linkiem dowiesz sie czy to wymaga leczenia . pozatym radze ci zorientowac sie czy nie masz osobowosci infantylnej(ta twoja ciągła przekora ,przesadne reakcje emocjonalne ). przyznaje ze czasem potrafisz wzbudzic moje wątpliwosci co do danych (nie inteligencij ) posziego . czesciej jednak uwazaam ze sie po prostu czepisz i to głupio jak dziecko ktore sprawdza jak sobie tatus poradzi z kolejnym "dlaczego ". ........(w tym wykropkowanym miejscu byla uwaga którą litosciwie pominolem bo niechce probowac analizowania twojego dzieciństwa). wracając do "projekcji "-to slowo "popiskiwania" swietnie oddaje wlasnie twoj glos w waszej (twojej i posziego)polemice. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kkk :D PS IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.07, 20:02 > sam zaogniasz sprawe ,jestes nieuprzejmy a potem przypisujesz swoje wady mi . > to sie nazywa "projekcja" nie , chłopcze, to nie jest projekcja już ci wyjaśniam co to jest: to jest dobrodziejstwo internetu, z którego korzystasz w realu poprostu po kilku wiesniackich tekstach, którymi mnie poczestowałeś dostałbyś w papę i skończyłaby sie twoja gadka tutaj możesz paplać do woli nie chce mi się więcej z tobą gadać , więc pisz co tam sobie chcesz, szkoda męczyć palce klikaniem w klawiaturę na ,,polemikę,, z tobą tym bardziej , że polemika z idiotą nie ma sensu, ponieważ najpierw sprowadza przeciwnika do swojego poziomu, a potem pokonuje doświadczeniem EOT Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jarek Re: :D PS IP: 88.156.80.* 19.05.07, 20:23 > w realu poprostu po kilku wiesniackich tekstach, którymi mnie poczestowałeś > dostałbyś w papę i skończyłaby sie twoja gadka taki jesteś bohater;)buheheheh juz sie caly trzese łosiu:)ojej ojej .buheheheh masz kompleks słabeusza co ?:) szkoda > męczyć palce klikaniem w klawiaturę na ,,polemikę,, z tobą palce wsadz sobie pedziu w dupe bedzie wiekszy pozytek dla ciebie i innych. :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kkk Re: :D PS IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.07, 20:37 > > taki jesteś bohater;)buheheheh > juz sie caly trzese łosiu:)ojej ojej .buheheheh i znowu nic nie zrozumiałes z tego co przeczytałeś - własnie o tym pisałem , że w necie pyskowac się nie boisz, bo nie możesz dostać w przygłupią pyskatą mordę > > palce wsadz sobie pedziu w dupe bedzie wiekszy pozytek dla ciebie i innych. > :) o - a to własnie jest projekcja - to trudne słowo, które wyszukałeś w wikipedii, ale wątpię czy zrozumiałeś :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jarek Re: :D PS IP: 88.156.80.* 19.05.07, 21:05 " i znowu nic nie zrozumiałes z tego co przeczytałeś - własnie o tym pisałem , że w necie pyskowac się nie boisz, bo nie możesz dostać w przygłupią pyskatą mordę " niema sensu to gadanie jaki to ty jesteś ostry zawodnik a ja cieńki bolek. powiem ci tylko ze wyobrazenia o innych forumowiczach mogą byc dość złudne i w pape mozna by bylo nie tyle dac co dostac. napisales w poprzednim poscie "nie chce mi się więcej z tobą gadać , więc pisz co tam sobie chcesz, szkoda męczyć palce klikaniem w klawiaturę na ,,polemikę,, z tobą" czyli obiecales stulic gebe łosiu .a tu co ? NIEKONSEKWENCJA:) jak zwykle zresztą . ps idz obciągnąć partnerowi :) Odpowiedz Link Zgłoś
poszi Pax 19.05.07, 21:40 No dobra obaj Panowie. Dosyć. Bo robicie z siebie żywy dowód na Greater Internet Fuckwad Theory: :) www.penny-arcade.com/comic/2004/03/19 Wolę Wasz image z tego rysunku po lewej stronie niż z tego po prawej :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kkk Re: Pax IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.07, 22:33 W sumie racja Poszi PS dzięki za doskonałą ilustrację do teorii o ,,dobrodziejstwie internetu,, , którą wysunąłem kilka postów wcześniej ;D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jarek Re: Pax IP: 88.156.80.* 20.05.07, 10:32 > dzięki za doskonałą ilustrację do teorii o ,,dobrodziejstwie internetu,, , którą wysunąłem kilka postów wcześniej ;D no popatrz popatrz jak ci poszi wturuje .ty wysuwasz teorie ,poszi dodaje ilustracje .poprostu rewelacja :). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: thesopranos Re: wkład własny tu i tam... IP: *.adsl.inetia.pl 18.05.07, 23:12 > zupełnie nie wiem, o co Ci w tym akapicie chodzi, bo Posziego darzę sympatią i > mam respekt wobec jego wiedzy, co niejednokrotnie podkreślałem spoko :) bez urazy. Ja poshiego tez bardzo szanuje i ciesze sie ze tu jest bo niewiele osob ma tu cos do powiedzenia... tak samo jak Ty czy niejaki Marcin i pare innych osob ktore systematycznie spekuluja na temat wzrostow dmuchajac swoja banke... :) lubie jak ktos zadaje pytania i "slucha" odpowiedzi - a jak sie dalej nie zgadza to znowu zadaje pytania albo formuluje wlasne wnioski. Szanuje wszystkich ktorzy maja swoje zdanie niezaleznie od tego czy twierdza ze wzrosnie czy spadnie... ale kazdy musi miec jakis argument.. jakikolwiek... nikt nie ma tutaj monopolu na racje i wszyscy caly czas sie czegos uczymy... moze to brzmi troche mentorsko ale tak wlasnie mysle... Odpowiedz Link Zgłoś
morfinka_12 spec - genialność tonego soprano! 18.05.07, 23:14 Gość portalu: thesopranos napisał(a): Krótki przegląd KULTURY TONEGO SOPRANO "przeczucie ze pochodzisz z jakis podmoklych terenow a matka oderwala cie granatem od pluga :)" no śwetnie "jestes prosty jak patyk od kaszanki a intelekt na poziomie myszki mickey..." "zaloze sie ze jestes czlonkiem LPR albo PIS bo i zapedow lustracyjnych ci nie brakuje" Tu się pkazujesz z najlepszej strony "nie probuj ze mna rozmowiac dopoki nie" gramatyka nie jest ci obca (ha ha ha) "rozmowa z toba to jak negocjacje z radiem - nic nie sklejasz i nawet nie probujesz sie niczego tutaj nauczyc..." gdybyś miał krztę rozumu nie sądziłbyś że chcę się czegoś nauczyć tylko CIEBIE OGÓLNIE RARYTAS W TWOIM WYDANIU Odpowiedz Link Zgłoś
morfinka_12 wow tony ile nieznanych słów - 18.05.07, 22:54 a dlaczego tu nie podpisujesz się ABC?? jakiś ty mądry, i oczytany, i znasz się na terminologii fachowej - TONY NA PREMIERA, ALBO PREZYDENTA! bo prezes NBP chwikę dłużej zajęty jest, wyjątkowy fachowiec z thesoprano Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: thesopranos Re: wow tony ile nieznanych słów - IP: *.adsl.inetia.pl 18.05.07, 23:03 siemka morfinka :) nawet nie wiesz jak sie ciesze ze sprawdzilo sie moje kolejne przeczucie ze pochodzisz z jakis podmoklych terenow a matka oderwala cie granatem od pluga :) mowilem ci wiele razy ze nie gadam z toba bo jestes prosty jak patyk od kaszanki a intelekt na poziomie myszki mickey... zaloze sie ze jestes czlonkiem LPR albo PIS bo i zapedow lustracyjnych ci nie brakuje - twoim zdaniem mam juz tutaj jakies 15 nickow... niech ci nie schlebia ze sie do ciebie odzywam ale po raz ostatni odwoluje sie do resztek twojej godnosci osobistej - nie probuj ze mna rozmowiac dopoki nie zrobisz przynajmniej matury - rozmowa z toba to jak negocjacje z radiem - nic nie sklejasz i nawet nie probujesz sie niczego tutaj nauczyc... bez odbioru.... Odpowiedz Link Zgłoś
morfinka_12 Re: wow tony ile nieznanych słów - 18.05.07, 23:09 Gość portalu: thesopranos napisał(a): Krótki przegląd KULTURY TONEGO SOPRANO "przeczucie ze pochodzisz z jakis podmoklych terenow a matka oderwala cie granatem od pluga :)" no śwetnie "jestes prosty jak patyk od kaszanki a intelekt na poziomie myszki mickey..." "zaloze sie ze jestes czlonkiem LPR albo PIS bo i zapedow lustracyjnych ci nie brakuje" Tu się pokazujesz z najlepszej strony "nie probuj ze mna rozmowiac dopoki nie" gramatyka nie jest ci obca (ha ha ha) "rozmowa z toba to jak negocjacje z radiem - nic nie sklejasz i nawet nie probujesz sie niczego tutaj nauczyc..." gdybyś miał krztę rozumu nie sądziłbyś że chcę się czegoś nauczyć tylko CIEBIE OGÓLNIE RARYTAS W TWOIM WYDANIU Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kleo Re: wow tony ile nieznanych słów - IP: *.spray.net.pl 19.05.07, 22:17 myślalem ze to jakis 12 letni dzieciak sie wypowiada, a pomyslec ze to pismak z gó-wna, kogo oni tam zatrudniają... nie wypowiadaj sie mierny pismaku o czyimś stylu sam nie mając żadnego, twoja aktywność na tym forum to żenada, brawa dla tego co cię rozgryzł i przestałeś być anonimowy może jakiś mich-nik albo inny mosiek poczytają to forum i cię wywalą na zbity pysk z roboty, bo jakby nie patrzeć reputacji gazety nie podniosłeś, heheh Odpowiedz Link Zgłoś
poszi Re: wkład własny tu i tam... 19.05.07, 03:01 > czy przypadkiem nie jest to czynnik, popierający twierdzenie, że z kredytami u > nas pod tym względem jednak jest lepiej niż tam ? Kiedyś dyskutowałem chyba z Tobą sugurując, ze w Polsce nie jest lepiej niż w Stanach, ale szczerze mówiąc nie wiem. Może jest lepiej, a może nie. Jest parę rzeczy bardziej ryzykownych (np. waluty, zmienne stopy czy też absurdalnaie wysoka zdolność kredytowa), ale za nie ma np. ujemnej amortyzacji (jak pomyślę o tym, to mi się robi słabo :)). Z drugiej strony inaczej jest rozłożone ryzyko. W USA spora część kredytów jest zsekurytyzowana, w Polsce one "wiszą" w bilansach banków. Nie ma jednak na tyle dobrych danych, żeby coś powiedzieć konkretniej, bo nie wiadomo np. jaka część kredytobiorców w Polsce "idzie na całość". W sumie mam nadzieję, że jest lepiej, bo w USA narobiono niezłego bigosu. > skoro wykończenie lokalu to koszt rzędu 10-30 % jego wartości w stanie surowym, > to , tak na chłopski rozum, wychodzi mi, że jednak kredyt na 80 % tutaj, to to > samo co kredyt na około 60 Akurat wydaje mi się, że to mało istotne. Po pierwsze, o ile dobrze pamiętam mniej niż połowa kredytów jest na nowe mieszkania. Po drugie z punktu widzenia zabezpieczenia nie ma znaczenia, ile ktoś wydał, ale raczej, o ile to podniosło jego wartość. Cokolwiek ponadpodstawowego podnosi wartość w małym stopniu, zaledwie w części tego, co się na to wydało. Mój gust jest inny niż Twój i rzeczy, które by mi się nie podobały, mogą dla mnie mieć nawet wartość ujemna, bo trzeba ponieść koszty ich usuniecia :). Można pewnie spokojnie założyć, że jeśli się wyda x ma wykończenie, to dla kupującego to może jest 0,5x. Zatem już mamy nie 10%, tylko 2,5% (połowa, bo nie wszystkie mieszkania są nowe, i teraz połowa z tego) [ten czynnik też do pewnego stopnia wystepuje w USA, aczkolwiek w USA tylko ok 15% sprzedaży to nowe domy]. Po trzecie wreszcie nie wiadomo, czy wykończenie jest za gotówke. Jeśli na to też są brane kredyty (np. ratalne), to za wiele to nie pomaga. > Poszi walcz ;) :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jarek Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć IP: *.wro.vectranet.pl 18.05.07, 11:00 to b.dobrze ze popyt sie utrzymuje (jeszcze duzy) spadek cen spowoduje wzrost podazy o którym pisze pan naukowiec :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jarek Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć IP: *.wro.vectranet.pl 18.05.07, 11:02 popyt sie utrzymuje ale podaz wzrasta -to powiedzial pan naukowiec :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzycho Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.07, 20:51 Zyje ponad 40 lat i jeszcze nie widzialem zeby jakakolwiek nieruchomosc staniala tak jak nie widzialem biednego doktora - chyba ze w telewizji! Odpowiedz Link Zgłoś
poszi Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć 18.05.07, 21:19 > Zyje ponad 40 lat i jeszcze nie widzialem zeby jakakolwiek nieruchomosc stanial To masz krótką pamięć. Łącznie w latach 2001/02, ceny spadły o kilkanaście, do niskich kilkudziesięciu procent zależnie od lokalizacji: www.pom.piib.org.pl/v3/news.php?subaction=showfull&id=1121714942&archive=&start_from=&ucat=1&t=1 Zeszłoroczny boom skalą przyćmił wielokrotnie tamten boom końca lat dziewięćdziesiątch, więc i nierównowaga jest teraz większa. Natomiat wcześniej trudno było o spadki, bo większość Twoich 40 lat życia spędziłeś w czasach permanentnej inflacji. Inflację na poziomie w cywilizowanych krajach mamy zaledwie od kilku lat. Kiedy inflacja jest wysoka, to już brak wzrostu, to realny spadek. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jarek Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć IP: 88.156.80.* 18.05.07, 21:52 a pamietasz jak sie kupowalo przedplaty na samochód ? a teraz idziesz i cie w d.... w salonie caluja jak chcesz kupic nawet na raty :) pamietasz jak dolce szly tylko do góry ? a teraz ciagle w dół :) albo jak akcje na gpw kupowala nawet babcia klozetowa ? a potem co ??? potem bańka pekła :) bo juz niemial kto od tej babci tych akcji odkupic :)hehehehe chcesz byc tą babcią dzis ? kup sobie chałupe w wawie ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aneczka Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć IP: *.chello.pl 19.05.07, 00:36 no i ci roszczeniwocy ? bolą dupska po podwyżkach???? A będziejeszcze bolało ! ZAPIAĆ PASY , OSTRA JAZDA W GÓRĘ TRWA !! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jarek Re: Mieszkania w końcu zaczną tanieć IP: 88.156.80.* 19.05.07, 06:21 moze ty bys dala komus dupska ? jak jest chetny by wziąść ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alex Pamiętam jak w 2001 r. sprzedawałem mieszkanie IP: *.ptim.net.pl 19.05.07, 23:16 Nigdy nie zapomnę jak w 2001 r. sprzedawałem mieszkanie. 38 m.2, 2 - pokoje, z widną odrębną kuchnią, rama -h bardzo ładny rozkład z widokiem na Park Bródnowski. Wiecie za ile poszło? Za 85 tys. zł i to po ponad pół roku sprzedawania (teraz takie wystawiają za 290 tys. zł) Potem z kolei na wiosnę 2005 r. kupowałem mieszkanie na Kabatach i wykończone w cegiełce 2 albo trzy pokojowe po 5,5 tys. zł za metr stały i nikt się specjalnie o nie nie zabijał. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rentier Re: Pamiętam jak w 2001 r. sprzedawałem mieszkani IP: *.acn.waw.pl 19.05.07, 23:57 a teraz nagle popyt wystrzelil o 1000% - no w koncu po wjesciu do UE przyrost naturalny wynosi 50% i ludzie musza gdzies mieszkac skad nagle urodzila sie tak duza potrzeba posiadania mieszkania wsrod tak wielu Polakow? owczy ped?? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rentier Re: Pamiętam jak w 2001 r. sprzedawałem mieszkani IP: *.acn.waw.pl 21.05.07, 22:04 polecam artykul w ostatnim wprost - ciekawa krytyka analiz rynkowych dot nieruchomsci i perspektywy zmian cen Odpowiedz Link Zgłoś