o00
20.07.06, 02:57
Ujawnią esbeków w Kaliszu
Szef kaliskiej "Solidarności" chce przed wyborami samorządowymi upublicznić
listę byłych funkcjonariuszy SB. - To esbecy byli przyczyną zła, a nie tajni
współpracownicy - przekonuje
- Pokażemy tych, którzy kiedyś niszczyli ludzi walczących o demokrację, a
dziś korzystają z jej przywilejów - zapowiada Jan Mosiński, przewodniczący
kaliskiej "Solidarności" i równocześnie inicjator zespołu badawczego,
przygotowującego listę nazwisk osób, których opublikowanie może wstrząsnąć
Kaliszem. - Górnolotnie można powiedzieć, że będzie to dokończenie rewolucji
solidarnościowej - mówi Mosiński.
Najpierw ujawnią rękę, dopiero później miecz
Zespół tworzy grupa opozycjonistów z czasów PRL (oprócz Mosińskiego także
m.in. historyczka Grażyna Szlender, autorka czekającej na publikację książki
na temat kaliskiej opozycji), którzy uzyskali od IPN status pokrzywdzonych i
dostęp do materiałów, jakie zbierała na nich SB. - My niepotrzebnie nie
chcemy moralizować, po prostu przedstawimy listę nazwisk wraz z pełnionymi
funkcjami - zapowiada lider "S".- Chcemy to zrobić jeszcze przed wyborami
samorządowymi, tak by ludzie wiedzieli, na kogo głosują.
Lustracja przygotowana przez grupę Mosińskiego jest unikalna w Polsce - po
raz pierwszy dawni opozycjoniści biorą pod lupę tych, którzy łamali ludziom
kręgosłupy w PRL, a nie tych, którzy dali się złamać. - Naszym celem jest
napiętnowanie ręki, która trzymała miecz - mówi Mosiński. - To
funkcjonariusze SB byli przyczyną zła, a nie tajni współpracownicy, których
udało im się zwerbować.
Według szefa "S", decyzja, czy ujawniać nazwiska TW, działających w regionie
kaliskim, jeszcze nie zapadła. - Przede wszystkim interesują nas
etatowi "esbecy", zarówno ci jawni, jak i tajni. O agentach będziemy myśleć w
dalszej kolejności
Atmosfera robi się gęsta
Opozycja w Kaliszu powstała jeszcze w latach 70., współpracowała z KOR i
ROPCiO (Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela), wydawała podziemne
pismo "Wolność Słowa". - Ludzie, którzy nas wtedy zwalczali, dobrze urządzili
się w nowej rzeczywistości i nie przyznają się do tego, co wtedy robili -
mówi z oburzeniem Mosiński.
- Posiadamy nazwiska osób, które obecnie są na świeczniku, a w stanie
wojennym byli niezwykle aktywni w niszczeniu opozycji demokratycznej:
prowadzili inwigilację, byli świadkami przesłuchań - opowiada o zgromadzonych
materiałach Grażyna Szlender. - Ich ujawnienie to konieczność, jeśli nasze
życie polityczne i społeczne ma być przejrzyste.
Na liście mają znajdować się wysoko postawieni samorządowcy, biznesmeni i
policjanci. - Dzwonią do mnie młodzi policjanci i popierają ujawnienie
esbeków - twierdzi Mosiński.
Co na to komendant miejski kaliskiej policji Roman Borycki? - Nie uważam za
słuszne, by komentować inicjatywy różnych instytucji - kwituje całą sprawę.
- To sprawa polityczna - uważa lider kaliskiego SLD Andrzej Ordziejewski. -
Jestem za ujawnianiem tych, którzy robili świństwa, ale publikacja nazwisk
wszystkich funkcjonariuszy, to stosowanie odpowiedzialności zbiorowej.
- Atmosfera zaczyna robić się gęsta, niektórzy ludzie przestali mówić
mi "dzień dobry" - martwi się Mosiński, ale nie zamierza zmieniać swoich
planów. - Prawda musi zostać ujawniona - mówi z naciskiem.
miasta.gazeta.pl/poznan/1,36001,3495591.html?nltxx=1077859&nltdt=2006-07-20-02-05