Dodaj do ulubionych

Schronisko w Kaliszu - nosówka

23.12.06, 17:15
Miesiąc temu po śmierci poprzedniego pieska który był również ze schroniska,
wzięty w 98 roku czyli za rządów Ś.P. A.Drygas, piesek oczywiście
zaszczepiony, zadbany, zapłaciliśmy 30 zł ale to chyba tylko za szczepienie ;)
Pani Drygas zmarła w 2003 bodaj na zawał, a przez co go miała to już nie wnikam.
Więc piesek 2 latka, zarażony już prawdopodobnie od poczatku kiedy go
wzieliśmy, był zarażony. Upewniło mnie również to że sam Pan Ciszewski
stwierdził że tam panuje ten syf.
Kolejna kwestia to aktualny dyrektor, nie mieliśmy żadnych podejrzeń biorąc
pieska bo do tej pory mieliśmy pozytywne przeżycia związane ze schroniskiem.
Więc tak, mieliśmy tylko 30 zł ze sobą, ja wyszedłem popilnowac pieska na
zewnątrz (przed biuro) a on beszczelnie po usłyszeniu że moja mama ma 30 zł
spytał się "a więcej ?", ani żadnego świstka, ani książeczki psa, nic ... ale
cóż psa nie bierzemy dla dyrektora tylko żeby mu zapewnić lepsze życie, i przy
okazji cieszyć się nim. Dzisiaj kiedy mija miesiąc pies leży i są to jego już
ostatnie godziny, muszę niestety odradzić branie zwierząt z naszego
schorniska, ponieważ nikomu nie zależy na nich, i jeśli jeden pies jest
zarażony, to nie oddzielają go od innych tylko skazują wszystkie na chorobe a
tym samym na śmierć. Szkoda że taki człowiek ma pod opieką ponad 300 psów i
ileś tam kotów. Mamy zamiar to gdzieś zgłosić, chociaż w naszym skorumpowanym
kraju gdzie liczą się tylko znajomości może to nic nie dać, no bo kogo
interesują jakieś tam zwierzęta. Przykre to ale prawdziwe, życzę wszystkim
wesołych świąt i nie życzę przeżywania zwłaszcza w okresie świątecznym
powolnej śmierci psa.
Obserwuj wątek
    • intermasterkalisz Re: Schronisko w Kaliszu - nosówka 24.12.06, 01:37
      Miesiąc temu i my braliśmy ze schroniska psa.
      Byłem tam po raz pierwszy po roku 2003, kiedy to zmarła dawna kierowniczka.
      Po dziesięciu minutach dzwonienia przy furtce zjawia się jeden z pracowników
      schroniska. Mówi, żeby przyjść następnego dnia o 8 rano, bo dzisiaj nie ma kto
      oprowadzić nas. Nawiasem mówiąc po dziedzińcu schroniska przechadza się kilka
      osób obsługi. No dobra, zjawiamy się na drugi dzień, ponownie czekając co
      najmniej kilka minut i dzwoniąc. Zjawia się ten jegomość, który dzień wcześniej
      mówił, że nie ma kto nas oprowadzić. Na szczęście nasza chęć posiadania psa
      właśnie ze schroniska przez ten niefortunny incydent nie została zmącona. Po
      udaniu się do kantorka wraz z czteroletnim wybrańcem chcieliśmy dopełnić
      formalności. W drzwiach mija nas szefo schroniska, nie zwraca na nas uwagi. Po
      zaczepieniu go przez oprowadzającego powiedział, żebyśmy na niego poczekali, bo
      on musi gdzieś jechać a komuś innemu nie możemy zostawić pieniędzy. Jednak
      ostatecznie sprawiając robienie nam wielkiej łaski zgodził się zostać kilka
      minut, wpisać nasze dane i przyjąć dowolną zapłatę za psa, jednak nie mniejszą
      niż 50 złotych.

      Mój wniosek: Obsługa schroniska często sprawia wrażenie, jakby zupełnie gdzieś
      miała dobro zwierząt. To czy znajdą nowy dom czy nie. Jeżeli tak traktują
      odwiedzających schronisko, innego wrażenia nie da się odnieść.

      Ale są też plusy w tym schronisku. Mam wrażenie, że do biednych ono nie należy.
      Wielość podmiotów pomagających schronisku napawa optymizmem. Są to m.in. Dom
      Opieki Społecznej dający resztki jedzenia, różne lokalne firmy spożywcze i
      prywatni darczyńcy. Najlepszym potwierdzeniem tego jest pies, który do dzisiaj
      przechodzi kurację odchudzającą :)

      Opieka medyczna wedle mojego wrażenia też jest OK. Po wyjechaniu ze schroniska
      pojechaliśmy do pobliskiej lecznicy, gdzie pies został zbadany, zaszczepiony i
      dostał kilka leków do odpchlenia (raczej zapobiegawczo, bo pcheł nie miał).
      Pracujący tam lekarz powiedział, że regularnie odwiedzają schronisko i zajmują
      się zwierzętami od strony zdrowotnej. Twój przykład to-mam nadzieję- odosobniony
      przypadek. Kiedyś wzięliśmy młodego psa, ale z zupełnie innego schroniska. Mimo
      niemalże agonii przeżył, udało się. Tego i Tobie życzę. Jeżeli jednak się nie
      uda, wiedz ze wiele innych psów czeka w schroniskach na lepsze życie.
      • harnas_kalisz Re: Schronisko w Kaliszu - nosówka 24.12.06, 12:12
        Niestety pies odszedł (bo nie potrafię powiedzieć zdechł) godzinkę temu, gdyby
        tylko komuś zależało na dobru zwierząt, do tego by nie doszło. Z tego co piszesz
        rozumiem że brałeś pieska 3 lata temu, może wtedy było inaczej, niby unia i w
        ogóle XXI wiek ale nikomu nie zależy by zadbać należycie o dobro naszych
        przyjaciół, jakimi są zwierzęta.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka