Dodaj do ulubionych

LO - zjazd absolwentów

30.01.04, 07:32
W tym roku minie pięć lat od ostatniego zjazdu absolwentów LO w Siemiatyczach.
- Tradycją stał się fakt organizowania zjazdów absolwentów LO co 5 lat, choć
nie zawsze tak było - mówi dyrektor Zespołu Szkół Jan Choiński. - Pierwszy
zjazd odbył się w 1954 roku. Po 20 latach przerwy drugi miał miejsce dopiero
w 1974 r. Następne odbywały się już cyklicznie co pięć lat, mianowicie w
latach: 1979, 1984, 1988, 1994 i ostatni w 1999 r.

- Czy w tym roku przewidziane jest takie przedsięwzięcie?

- Wszystko wskazuje na to, że w 2004 r. odbędzie się VIII Zjazd Absolwentów
Liceum Ogólnokształcącego. Na styczeń planowane jest zebranie komitetu
organizacyjnego Zjazdu, na którym - oprócz omówienia najistotniejszych
kwestii - zostanie wybrany przewodniczący komitetu, jego zastępca i księgowy.
Komitet organizacyjny roześle zawiadomienia o zjeździe wraz z
najistotniejszymi informacjami, zamieści je również w prasie.

- Czy na zjazdy przybywa wielu absolwentów?

- Trudno przewidzieć frekwencję na najbliższym zjeździe. Mamy nadzieję, że
będzie ona wysoka, taka przynajmniej jak w przeszłości. Nie ukrywam, że
liczymy na wyższą, jako że przez kolejne pięć lat, które upływają między
zjazdami, wychodzi "w świat" niemała grupa kolejnych absolwentów. Nie ma
znaczenia, gdzie absolwent mieszka, w Siemiatyczach czy Koluszkach.
Przyjeżdżają ludzie z całej Polski, nawet z zagranicy.

- Czy wśród pracowników Zespołu Szkół są absolwenci siemiatyckiego liceum?

- W Zespole Szkół w Siemiatyczach pracuje aktualnie 18 naszych absolwentów.
To na nich przede wszystkim będzie spoczywał obowiązek przygotowywania szkoły
do przyjęcia gości - uczestników zjazdu.

(Głos Siemiatycz, wydanie internetowe z 27 stycznia 2004 r.)

box.zetobi.com.pl/glos_siemiatycz/aktual.html
Obserwuj wątek
    • ashanti5 Re: LO - zjazd absolwentów 30.01.04, 12:11
      wybierasz się Holender?
      • h.olender Re: LO - zjazd absolwentów 30.01.04, 12:39
        Z Holandii trochę daleko. Nie byłem dotąd na żadnym ze zjazdów. Nie dostawałem
        też zresztą zaproszeń. Bywa za to regularnie mój kolega z klasy, aktualnie
        mieszkaniec Białegostoku. W 1994 roku pisał, że był zdegustowany marną
        frekwencją - z naszej klasy były tylko 3 osoby. Stwierdził, że ludzie nie
        lubili chyba liceum. A poza tym "Siemiatycze już nie te i ludzie nie ci sami,
        nie ta atmosfera".
    • h.olender termin zjazdu 11.03.04, 13:52
      Termin zjazdu - 3-4 lipca 2004 r. (za "Glosem Siemiatycz")
    • h.olender program zjazdu 31.03.04, 12:08
      3 lipca, sobota
      8.00 - msza w cerkwi
      9.00 - msza w kosciele
      10.00 - odwiedzenie grobow nauczycieli, pracownikow i wychowankow na miejscowym
      cmentarzu
      12.00 - otwarcie Zjazdu, wystapienie przewodniczacego, gosci, odsloniecie
      tablicy pamiatkowej, czesc artystyczna w wykonaniu mlodziezy, pamiatkowe
      zdjecie, zwiedzanie szkoly
      15.00 - obiad
      19.00 - calonocny bal w sali gimnastycznej

      4 lipca, niedziela
      10.00 - spotkania klasowe

      Powolany zostal Komitet Organizacyjny VIII Zjazdu Absolwentow i Wychowankow
      Liceum Ogolnoksztalcacego im. KEN w Siemiatyczach, ktory podjal sie organizacji
      spotkania. W jego sklad wchodza nauczyciele - absolwenci pracujacy w naszej
      szkole oraz chetni absolwenci, ktorzy byli na zebraniu w dniu 9 lutego 2004 r.
      Chec pomocy zglaszaja takze osoby, ktore nie mogly uczestniczyc w zebraniu
      zalozycielskim.

      Koszt uczestnictwa wynosi: 40 zl za udzial w czesci dziennej wraz z obiadem, 70
      zl za udzial w calonocnym balu. Laczny koszt udzialu - 110 zl od osoby. Wplat
      nalezy dokonywac na konto:
      BANK SPOLDZIELCZY W Siemiatyczach 59 8092 0001 0002 7720 2000 0010

      Informacje o zjezdzie mozna uzyskac w sekretariacie szkoly - tel. 085 6552562,
      6552208 oraz na stronie internetowej LO: www.liceum.w.interia.pl, e-mail
      szkoly: liceum@pro.onet.pl
      Istnieje mozliwosc rezerwacji noclegow (25 zl od osoby)
      • ashanti5 Re: program zjazdu 16.04.04, 17:45
        Właśnie próbuje skrzyknąc kumpele z klasy, żeby razem się wybrać na bal.
        Mam nadzieje, że cos z tego wyjdzie, chociaż możemy trochę odstawać wiekowo od
        reszty uczestników.
        • toja0 Re: program zjazdu 21.04.04, 02:14
          moja mama skonczyla siemiatyckie LO bede ją namawial na przyjechanie na zjazd
          pozdrawiam
        • h.olender Re: program zjazdu 22.04.04, 16:43
          ashanti5 napisała:

          > Właśnie próbuje skrzyknąc kumpele z klasy, żeby razem się wybrać na bal.
          > Mam nadzieje, że cos z tego wyjdzie, chociaż możemy trochę odstawać wiekowo
          > od reszty uczestników.

          Bez obawy. Beda tam na pewno uczestnicy bardzo zroznicowani wiekowo. Od
          podlotkow do emerytow.
    • h.olender krótka historia zjazdów 29.06.04, 08:44
      Pierwszy zjazd odbył się z okazji 10 rocznicy utworzenia szkoły na początku
      lipca 1954 r. Zorganizowany został dzięki staraniom ówczesnego dyrektora
      Franciszka Miłkowskiego. Część oficjalną prowadził dyrektor, a w części
      artystycznej wystąpili zaproszeni na tę uroczystość artyści scen warszawskich,
      m.in. Kazimierz Brusikiewicz. Następnie odbyły się spotkania koleżeńskie w
      klasach i zabawa w ówczesnej sali gimnastycznej (połączonej z dwóch klas
      lekcyjnych).

      II Zjazd Absolwentów i Wychowanków Liceum Ogólnokształcącego odbył się po 20
      latach - 25 czerwca 1974 r. W tym roku przypadało też 30-lecie istnienia
      szkoły. Do organizacji zjazdu obok absolwentów włączyli się nauczyciele,
      dyrektor Tadeusz Tymiński, naczelnik miasta i gminy Zbigniew Radomski.
      Przewodniczącym zjazdu został absolwent z 1946 r. - profesor WSE w Krakowie -
      Stanisław Wacławowicz. Uczestnicy spotkania ufundowali miedzianą tablicę
      upamiętniającą II Zjazd i podjęli uchwałę o organizowaniu zjazdu co 5 lat.

      III Zjazd odbył się 1 lipca 1979 r. Honorowym gościem był pierwszy dyrektor
      naszej szkoły Sylweriusz Treugutt, zaś przewodniczącym zjazdu jego syn Stefan
      (matura 1945), znany krytyk literacki i teatralny, pracownik naukowy
      Uniwersytetu Warszawskiego i Polskiej Akademii Nauk.

      IV zjazd zorganizowano 30 czerwca 1984 r. Przewodnictwo uroczystości powierzono
      profesorowi chemii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu - pani Alinie
      Dudzic-Kamińskiej (matura 1949). Uroczystość odbyła się w sali gimnastycznej,
      gdzie zorganizowano też wystawę obrazów miejscowego nauczyciela Leonidasa
      Wiszenki. Dokonano odsłonięcia dwóch tablic pamiątkowych, upamiętniających
      pierwszy zjazd z 1954 r. i obecny.

      V zjazd miał miejsce w 1989 r. Zaproszono na niego dwoje najstarszych
      nauczycieli szkoły - Zofię Siestrzencewicz i Mariana Plichtowicza, który objął
      przewodnictwo uroczystości.

      W dniach 2-3 lipca 1994 r. obchodzono złoty jubileusz szkoły. Przygotowaniem VI
      zjazdu zajął się komitet organizacyjny złożony z nauczycieli - absolwentów
      uczących się w Zespole Szkół pod przewodnictwem pana Romana Panasiuka. Sprawami
      finansowymi kierowała Janina Kudela. Na przewodniczącego zjazdu zaproszono
      absolwenta LO z 1962 r., a wówczas pracownika naukowego Instytutu Biofizyki
      Uniwersytetu Warszawskiego - dr Zygmunta Kazimierczuka. Honorowym gościem
      została długoletnia nuczycielka liceum - Danuta Błocka (matura 1952).

      VII zjazd odbył się w dniach 3-4 lipca 1999 r. Jego przygotowaniem zajęli się
      również nauczyciele - absolwenci pod przewodnictwem Walentyny Przychodzeń i
      Grażyny Uszyńskiej. Przewodniczącym spotkania został profesor Borys Mikułowski -
      pracownik naukowy Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Na uroczystości
      przybyła też prof. Zofia Stefanowska, żona prof. Stefana Treugutta.

      Tradycją ostatnich zjazdów jest to, że cała impreza - część oficjalna i
      całonocna zabawa odbywają się na terenie szkoły, co - jak podkreślają
      uczestnicy - wpływa na wyjątkowy nastrój koleżeńskich spotkań.

      (Grażyna Uszyńska, Głos Siemiatycz, wydanie internetowe z 24 czerwca 2004)
    • ashanti5 kto był? 05.07.04, 18:00
      i jak było?
      • siwapp Re: kto był? 18.07.04, 14:19
        Cześć! Dopiero znalazłam to forum! Byłam - było całkiem sympatycznie. Mój
        rocznik był silnie reprezentowany aż przez 4 osoby :-))
        • h.olender Re: kto był? 19.07.04, 09:26
          siwapp napisała:

          > Cześć! Dopiero znalazłam to forum! Byłam - było całkiem sympatycznie. Mój
          > rocznik był silnie reprezentowany aż przez 4 osoby :-))

          :-)))
          Rozumiem, że inne roczniki były reprezentowane pojedynczo. To ilu Was tam było
          zusammen do kupy?
          • ashanti5 Re: kto był? 19.07.04, 10:06
            A który rocznik reprezentujesz?
            • siwapp Re: kto był? 19.07.04, 20:36
              Było nas całkiem sporo, najsilniej były reprezentowane roczniki, które maturę
              zdawały w latach 60 i 70 (tak na oko) - na plakietkach z nazwiskiem wpisana
              była też data matury :) Młodsze roczniki to tak raczej sporadycznie migały...A
              reprezentuję rocznik maturalny 95 :)
              • ashanti5 Re: kto był? 20.07.04, 09:37
                Nawet znam kilka osób z tego rocznika :)
                Ja jestem 1997
                • siwapp Re: kto był? 20.07.04, 15:15
                  To jest szansa, że się znamy w realu :) Ja z Twojego rocznika znam całkiem
                  sporo osób:) Ja jestem matura 95 klasa c:) A Ty?
                  • ashanti5 Re: kto był? 20.07.04, 17:08
                    matura 97, klasa "d".
                    • ashanti5 Re: kto był? 20.07.04, 17:09
                      Czy Twoje nazwisko zaczynak się na -si- (jak nick)?
                      • siwapp Re: kto był? 20.07.04, 21:45
                        Pudło! Na P:) A Twoje?
                      • ashanti5 Re: kto był? 21.07.04, 09:56
                        na J :)
          • wasas Re: kto był? 31.10.04, 11:45
            a może chcesz wiedzieć,kolego z pierwszej ławki od ściany, kto był z naszej
            klasy na zjeździe? Naszego kolegi z Białegostoku ( J.D. czy A. S.) tym razem
            nie było. A szkoda ...
            Pozdrawiam i cieszę się, że udało mi się Ciebie namierzyć.
            • h.olender Re: kto był? 02.11.04, 08:49
              wasas napisała:

              > a może chcesz wiedzieć,kolego z pierwszej ławki od ściany, kto był z naszej
              > klasy na zjeździe?

              Witam koleżankę z klasy. Nie bardzo co prawda potrafię rozszyfrować, kim
              jesteś. Chętnie bym się oczywiście dowiedział, kto z naszej klasy był na
              zjeździe absolwentów.

              Naszego kolegi z Białegostoku ( J.D. czy A. S.) tym razem
              > nie było. A szkoda ...

              Pisałem o wrażeniach Alka S. Na zjezdzie w 1994 r. byli oprócz niego tylko
              Zosia Mańko i jeszcze jeden kolega o inicjałach AS :-)

              > Pozdrawiam i cieszę się, że udało mi się Ciebie namierzyć.

              Pozdrawiam serdecznie. Dawno już nie miałem kontaktu z kolegami z klasy, nie
              licząc Darka Kowalskiego. Z tego co wiem, w Warszawie i okolicach mieszkają
              jeszcze Iwona T. i Anka D., a z równoległej klasy m.in. Czarek K., Jurek Sz.,
              Jarek Sz. i Mirek D. Całkiem liczna kolonia.
              • wasas Re: kto był? 03.11.04, 03:23
                Cześć kolego!
                Jak to miło się spotkać po latach choćby on-line. Razem z Zosią M. doszłyśmy do
                wniosku, że nadeszła już pora na spotkanie naszej klasy,planowałyśmy najpierw
                mury szkolne, a potem zmiana dekoracji. Jest nas tutaj 10 osób (Zosię i I.K.
                widzę prawie codziennie). Patrząc na zdjęcie z maturalnej klasy to o Tobie
                wiem najmniej( słyszałam tylko o studiach i czytałam wywiad w Głosie), a o A.F.
                nie wiem nic. Losy pozostałych są mi mniej lub bardziej wiadome, spotykam się
                (oprócz tej 10)z I.T, W.W.(mieszka w Czartajewie), M.R.(na rynku w czwartki), a
                wcześniej z J.D. i A.S. Jednak w największe osłupienie wprawiła mnie Anka B.(ta
                z długim warkoczem)- przywdziała habit. Ale ad rem. Stworzyłyśmy dość
                precyzyjny łańcuch powiadamiania o zjeździe, ale oprócz mnie i Zosi były tylko
                W.W i Anka W.(mieszka i pracuje w Bielsku). Zawiódł Marek R.- nie powiadomił
                Białegostoku, niektórzy za granicą,a inni- obiektywne przeszkody. Z równoległej
                klasy nie było nikogo,wiem,że nawet nie próbowali się spotkać.A szkoda...U nas
                wszyscy przynajmniej chcieli się zobaczyć.I ja im wierzę. Jestem zadowolona, to
                były piękne, wzruszające chwile,naprawdę warto się spotykać. Przecież łączą nas
                wspomnienia wieku młodzieńczego. Z perspektywy 22 lat uważam, że w szkole nie
                było tak źle, a i sam widok J.Ch. nie wywołuje już we mnie aż tak wielkich
                negatywnych emocji, chociaż poważnie skomplikował mi życie. W jego pracowni nie
                ma już katedry(czyżby w obawie przed kolejnym upadkiem z niej)i tego
                koszmarnego hasła z tyłu MATEMATYKA KRÓLOWĄ NAUK.
                Za 3 lata będzie 25 lecie matury i być może wtedy ponowimy próbę zebrania się.
                Aber aller Anfang ist schwer, nicht wahr? A babci Kosk już nie ma wśród nas. To
                tyle. Kończę smutno, ale to i dzisiaj Zaduszki.
                Trzymaj się ciepło!
                • h.olender Re: kto był? 03.11.04, 15:21
                  Jeżeli czytałaś wywiad w "GS", to wiesz o mnie prawie wszystko ;-)
                  Zmieniło się głównie to, że wróciłem we wrześniu do Polski. Byłem nawet
                  ostatnio w okolicach Siemiatycz, na grobach rodzinnych. Właściwie to mam tam
                  właśnie - na cmentarzach - prawie całą swoją najbliższą rodzinę. To tak a
                  propos smutnych refleksji zaduszkowych.
                  Pomysł ze zjazdem klasowym nie jest zły, łatwiej może nawet byłoby zebrać
                  większą grupę osób niż w przypadku zjazdu absolwentów LO. Kilka lat temu
                  siemiatycka kolonia z Warszawy i okolic czasem się zbierała, przy różnych
                  okazjach typu monodram DK w Teatrze Dramatycznym, "parapetówa" w domu Czarka K.
                  czy impreza u A. i J. Sz.
                  Zaskoczyła mnie wiadomość o Ance B. Niezbadane są wyroki opatrzności.
                  O śmierci babci Kosk też nie słyszałem, była już jednak osobą dość wiekową.
                  Tak a propos, jeśli się nie mylę, to byłaś najlepsza w klasie z języka
                  niemieckiego, nicht wahr?
                  Pozdrawiam serdecznie
                  • wasas Re: kto był? 03.11.04, 21:07
                    Czyżbym już nie była x :-) Jesteś miły, ale to Ty przecież byłeś najlepszym w
                    naszej klasie ze wszystkiego, a ja starałam się dorównać Ci jedynie z
                    niemieckiego. Nie byłam najlepszą, o nie! Pamiętam jak wyraźnie pisałeś tematy
                    lekcji na tablicy. Lubiłam babcię Kosk, odwiedzałam ją w szpitalu(często łamała
                    rękę albo nogę), a ona wypytywała mnie o naszą klasę. Pamiętała nazwiska,
                    kojarzyła fakty. Niespotykany wigor do końca. Zmarła 2 lub 3 lata temu, byłam
                    na jej grobie w Drohiczynie. Czy pamiętasz Goga? Jest jej krewnym. Wiem, że
                    ciężko chorował, ale na zjeździe wyglądał dobrze. Dość smutków, dobrze, że my
                    jeszcze "gramy w zielone".
                    Z tą Polską to na dłużej?
                    Bywaj! Also bis ......


                    -
                    • h.olender Re: kto był? 04.11.04, 09:16
                      wasas napisała:

                      > to Ty przecież byłeś najlepszym w
                      > naszej klasie ze wszystkiego,

                      eeeeeeeeeeeeeeeeetam, przesada. Byłem niezły z paru przedmiotów, a kilka mi
                      wybitnie nie leżało (biologia, fizyka, plastyczne, PO). Fakt, że nawet z tych
                      przedmiotów miałem zwykle dobre stopnie :-) Starałem się po prostu (z
                      powodzeniem), aby nie mieć na świadectwie żadnych trójek. A i tak kilka osób
                      miało w klasie lepszą średnią ocen. Poza konkurencją byli ASz i CzW, choć w ich
                      przypadku decydowały o tym nie tylko wybitne zdolności naukowe ;-)
                      Poziom niemieckiego w naszej szkole nie był niestety najwyższy, o czym się
                      przekonałem na studiach w Warszawie. Zaliczałem się tam do grupy "średniaków".
                      Byłem za to jednym z najlepszych z języka rosyjskiego. Lepsza w grupie była
                      tylko dziewczyna rodem z Hajnówki, czyli też z naszych stron.
                      Studiowałaś może germanistykę?

                      > Pamiętam jak wyraźnie pisałeś tematy
                      > lekcji na tablicy.

                      W szkole notorycznie obniżano mi oceny za zeszyt za "brzydkie" pismo, mocno
                      pochylone w lewą stronę. Zacząłem więc kaligrafować, pisać litery oddzielnie. Z
                      czasem doszedłem w tym do dużej wprawy. Tak piszę do dziś, wzbudzając czasem
                      prawie podziw. Teraz traci to na znaczeniu, bo piszemy głównie na komputerach.

                      > Lubiłam babcię Kosk, odwiedzałam ją w szpitalu(często łamała rękę albo nogę),
                      a ona wypytywała mnie o naszą klasę. Pamiętała nazwiska,
                      > kojarzyła fakty. Niespotykany wigor do końca. Zmarła 2 lub 3 lata temu, byłam
                      > na jej grobie w Drohiczynie.

                      Babcia Kosk była na pewno postacią bardzo pozytywną, pasjonatką swojej pracy.
                      Pamiętam, jak dojeżdżała codziennie z Drohiczyna, mimo że miała złamane obie
                      ręce. Organizowała też wycieczki do NRD i na Węgry, co było wtedy dużą gratką.

                      > Czy pamiętasz Goga? Jest jej krewnym. Wiem, że
                      > ciężko chorował, ale na zjeździe wyglądał dobrze.

                      Pamiętam, pamiętam, był naszym nauczycielem od biologii. Nie miałem u niego co
                      prawda najlepszych notowań. Raz, że nie byłem mocny z biologii, a dwa że Gogo
                      (p. Smorczewski) był wychowawcą klasy mojej starszej siostry, która była jego
                      ulubioną uczennicą. Studiowała biologię w Białymstoku. Ciągle więc słyszałem od
                      niego komentarze typu "twoja siostra to nie tak odpowiadała, niebo a
                      ziemia", "od jednej matki nierówne dziatki" itp. Potem stawiał mi 3=, a i
                      to "tylko ze względu na siostrę, bo powinna być dwója". Potem przyszedł Jurczuk
                      i miałem z biologii 5 :-)

                      > Z tą Polską to na dłużej?

                      Pożyjemy, zobaczymy :-) Pewnie na dłużej, przynajmniej na kilka lat.

                      P.S. Pozdrowienia dla ZM, IK i innych koleżanek i kolegów z klasy.
                      • wasas Re: kto był? 04.11.04, 22:24
                        Ale skromniś!A kto na polskim w I klasie rozszyfrował skrót SPATiF wzbudzając
                        nasze zdziwienie i plusując u prof.O:-O Plastyka, PO + w-f to tzw."michałki",
                        mało ważne. Pamiętam jak na matematyce w II klasie A.Sz. dał popis swojej
                        ogromnej wiedzy matematycznej wyciągając pierwiastek z liczby ujemnej. Było to
                        na zastępstwie z J.Ch.:-\ To po tym "odkryciu" zabrano nam prof.Ż. i zarządzono
                        korepetycje dla całej klasy. "Dzięki" A.Sz. lub Cz.W. musieliśmy zbierać papę
                        wokół szkoły. Była to kara za wagary.
                        Nie, studiowałam inny język obcy;-).Byłam na roku razem z W.Sz. z równoległej
                        klasy, a w akademiku mieszkali J.D. i A.S.:'-) Nawet nie myślałam o
                        germanistyce, tym bardziej, że potem uczyła mnie prof.B.(młoda Niemka)i miałam
                        już porównanie. Niestety, niekorzystne dla babci, mimo mego dużego szacunku dla
                        niej. Ale sympatię do języka wzbudziła we mnie. A pamiętasz, że mając
                        zagipsowane ręce kazała nam samym sobie wstawiać oceny do dziennika nawet
                        dwóje. A te meldunki na początku lekcji. Mam jeszcze klasówki sprawdzane przez
                        nią.
                        Jurczuk nie wymagał od nas zbyt wiele, został wtedy zastępcą dyrektora
                        i "często gęsto i z reguły" był nieobecny. Fakt, Gogo czytał z podręcznika,
                        dorzucał szczegóły z "Biologii" Villego, ale z pewnością wiesz jak wygląda cykl
                        rozwojowy nagonasiennych albo nagozalążkowych, nie jest Ci obca chełbia modra i
                        pantofelek;-)
                        Dzięki za pozdrowienia. Przekażę z radością! Ale będzie:-0
                        P.S. A co nowego na siemiatyckim podwórku;-)
                        • h.olender Re: kto był? 07.11.04, 13:04
                          wasas napisała:

                          > A kto na polskim w I klasie rozszyfrował skrót SPATiF wzbudzając
                          > nasze zdziwienie i plusując u prof.O:-O Plastyka, PO + w-f to
                          > tzw."michałki", mało ważne.

                          Dla mnie plastyczne w liceum bylo prawdziwa gehenna. Nie mialem za grosz
                          zdolnosci rysunkowych. Moze tylko dlatego p. Wiszenko stawial mi wyrozumiale
                          czworke...
                          A tego zdarzenia z rozszyfrowaniem skrotu SPATiF to juz w ogole nie pamietam.
                          Moglo tak byc, bo - choc pochodze ze wsi - bylem osoba dobrze "oczytana". Na
                          pewno lepiej od wiekszosci "miastowych" kolegow :-)
                          A Pani Oniszczuk darzyla mnie rzeczywiscie sympatia. Moze takze dlatego, ze
                          sama pochodzila z "terenu", z Milejczyc. Czasami wracala w niedziele do
                          Siemiatycz tym samym co ja autobusem. Pelnila tez dyzury w internacie, gdzie
                          przez kilka miesiecy zimowalem w I klasie. Pamietam, ze mielismy tam wtedy
                          konkurs wiedzy sportowej, w ktorym zablysnalem na tle innych kolegow i zrobilem
                          na niej duze wrazenie.

                          Pamiętam jak na matematyce w II klasie A.Sz. dał popis swojej
                          > ogromnej wiedzy matematycznej wyciągając pierwiastek z liczby ujemnej. Było
                          > tona zastępstwie z J.Ch.:-\ To po tym "odkryciu" zabrano nam prof.Ż. i
                          > zarządzono korepetycje dla całej klasy. "Dzięki" A.Sz. lub Cz.W. musieliśmy
                          > zbierać papę wokół szkoły. Była to kara za wagary.

                          Przyznam, ze tego zdarzenia tez nie pamietam. Chociaz pamietam wiele wydarzen z
                          czasow licealnych. Pamiec ludzka jest jednak wybiorcza, kazdy zapamietuje co
                          innego ;-)
                          Inaczej tez zapamietalem powod zmiany nauczyciela od matematyki. W II klasie
                          mielismy egzamin testowy przeprowadzany przez kuratorium z Bialegostoku. Wyszlo
                          z niego, ze nasza klasa prezentuje wrecz zalosny poziom. Tylko ja i Wala W.
                          zdalismy ten egzamin na trojke. Dlatego tez, w obawie o wyniki egzaminu
                          maturalnego, w III klasie zmieniono nam nauczyciela. Co by tam nie mowic, Kogut
                          byl duzo lepszym nauczycielem od Zubra :-)

                          > Nie, studiowałam inny język obcy;-).Byłam na roku razem z W.Sz. z równoległej
                          > klasy

                          Studiowalas wiec rusycystyke! Mozna bylo sie domyslec, bo przeciez bylas
                          laureatka olimpiady jezyka rosyjskiego.
                          A WSz byl przeciez poczatkowo kolega z naszej klasy. Przeniesiono go do
                          rownoleglej klasy matematyczno-fizycznej dopiero po jakiejs wpadce alkoholowej
                          w drugiej klasie, jesli mnie oczywiscie w tym przypadku pamiec nie myli ;-)
                          Z WSz (pseudonim Soko) spotkalem sie tez zreszta w Moskwie, gdzie praktykowal
                          przez jeden semestr w ramach studiow w slynnym instytucie jezyka rosyjskiego
                          im. Puszkina, akademik na ul Wolgina. Pewnie tez tam mieszkalas???

                          > "często gęsto i z reguły" był nieobecny. Fakt, Gogo czytał z podręcznika,
                          > dorzucał szczegóły z "Biologii" Villego, ale z pewnością wiesz jak wygląda
                          > cykl rozwojowy nagonasiennych albo nagozalążkowych,

                          Tu Cie tez rozczaruje. Pamietam ulubione powiedzenie Goga - "czesto, gesto, z
                          reguly", ale cykl rozwojowy nagonasiennych czy nagozalakowych pozostaje dla
                          mnie kompletna abstrakcja. Uczono nas w liceum wielu rzeczy zupelnie
                          nieprzydatnych w zyciu. Podobnie bylo tez np. z "krolowa nauk - matematyka". Bo
                          komu tez jest do czegokolwiek w zyciu potrzebne wyliczanie logarytmow, calek
                          czy silni albo cotangensu kata 60 stopni :-)

                          > P.S. A co nowego na siemiatyckim podwórku;-)

                          A to moze raczej Ty mi opowiesz? ;-) Moja wiedza bazuje na artykulach prasowych.
                          • wasas Re: kto był? 09.11.04, 00:00
                            Moim "plastycznym kołem ratunkowym" była Ela B. Pamiętam, jak w II klasie
                            wypędził mnie za drzwi. Nie przygotowałam projektu plakatu na olimpiadę w
                            Moskwie (1980 r.) bezczelnie twierdząc, że nie było nam to zadane. Byłam osobą
                            spokojną i pokorną, nie rozumiem co za duch przekory we mnie wstąpił. Prof. W.
                            okazał się jednak człowiekiem niepamiętliwym i potem wszystko było хорошо.:-)A
                            Soka i Marka R. wyrzucił już w I klasie za śmiechy na wystawie swoich obrazów.
                            Długo byłam pod wrażeniem matematycznego "odkrycia" kolegi. Prof. Ż. wymagał od
                            nas znajomości definicji i różnych twierdzeń(ach te zielone okładki
                            podręczników). Łatwo też było ustalić, kto będzie dziś "wyrwany" do odpowiedzi
                            (kombinacja dnia i miesiąca). Sam miewał problemy z rozwiązaniem niektórych
                            zadań i zadawał nam je do domu. Jego żona uczyła matematyki w jednej z
                            siemiatyckich podstawówek i była w tym naprawdę świetna. Nie przypominam sobie
                            jednak tego sprawdzianu. Pamiętam tylko, że otrzymywałam dwie ostatnie oceny,
                            ale za to w różnych kombinacjach(z ---, do potęgi 0,z "s"- za ściąganie, a raz
                            nawet z +). Moi znajomi mają niezły ubaw, kiedy recytuję im aksjomaty albo
                            twierdzenie o trzech prostopadłych. Na studiach mieszkałam z dziewczyną z
                            Bielska, która ukończyła Liceum z BJN. Była świetną studentką, a np.o stożku
                            wpisanym lub opisanym na kuli i przebiegu zmienności funkcji miała blade
                            pojęcie. Nic na siłę. W tym tkwiła tajemnica ich sukcesów w olimpiadach. A
                            nasza alma mater dbała o nasz "matematyczny rozwój".Teraz poziom jest żenująco
                            niski. Do ogólniaka idą uczniowie z dwójami, a klas równoległych jest 5-6.
                            Olimpijczycy na poziomie województwa bądź okręgu. O tempora! Aha! Matma czasami
                            się przydaje do obliczania%.
                            Papę zbieraliśmy aby uniknąć nagany. Jeden z tych dwóch i ....Ciapek(A.B):-
                            0 "zrezygnowali" z wagarów i wrócili do szkoły.
                            Soko wcześniej rozpoczął studia, ale w Moskwie byliśmy równocześnie;-)Pół
                            roku:'-).Po szkole prof. W. na I roku mieliśmy luzy. Teraz on jest bossem
                            firmy, a ja także не работаю учительницей русского языка.
                            Szansą dla miasta może być budowa rozpoczęta przez p. S. Martynika( ten od
                            firmy Pronar produkującej traktory w Narwi).Wcześniej wstrząsnęło nami bardzo
                            brutalne zabójstwo Kamila, miał tylko 17 lat. Szkoda, że "Kurier Samorządowy"
                            nie ma strony www, a i "GŁ" znasz tylko w wersji on-line. А впрочем, почему ты
                            этим занимаешься?
                            Bywaj!
                            • h.olender Re: kto był? 09.11.04, 08:44
                              wasas napisała:

                              > A Soka i Marka R. wyrzucił już w I klasie za śmiechy na wystawie swoich
                              obrazów.

                              A to zdarzenie akurat doskonale pamiętam. Czyli niektóre nasze wspomnienia
                              jednak się pokrywają. Generalnie bardzo wysoko oceniam umiejętności
                              pedagogiczne prof. Wiszenki. Moim zdaniem, był jednym z najlepszych - jeśli w
                              ogóle nie najlepszym - nauczycielem w naszym LO. Czasami tylko może nieco
                              porywczym, ale nikt przecież nie jest bez wad. Słyszałem, że jest
                              sparaliżowany, ale nawet i w tym stanie nie zaprzestał działalności
                              plastycznej. Maluje teraz podobno ustami.

                              > Pamiętam tylko, że otrzymywałam dwie ostatnie oceny,
                              > ale za to w różnych kombinacjach (z ---, do potęgi 0,z "s"- za ściąganie, a
                              > raz nawet z +).

                              2 do potęgi 0 albo do potęgi "s" (szachraj) było specjalnością p. Choińskiego.
                              Sam kiedyś dotałem z klasówki nawet 5 z "s". Niesłusznie, bo wcale wtedy nie
                              ściągałem, tylko nie widziałem co jest napisane na tablicy i poprosiłem o pomoc
                              kolegę z ławki. Kogut natychmiast zauważył naszą komunikację i obu nam wstawił
                              znaczki "s".

                              > Teraz poziom jest żenująco
                              > niski. Do ogólniaka idą uczniowie z dwójami, a klas równoległych jest 5-6.
                              > Olimpijczycy na poziomie województwa bądź okręgu. O tempora!

                              Nic dodać, nic ująć. Ech, ta dzisiejsza młodzież ;-)

                              > Soko wcześniej rozpoczął studia, ale w Moskwie byliśmy równocześnie;-)

                              Szukałem go na Wołgina rok wcześniej, ale okazało się, że powtarza I rok
                              studiów. Trafiłem tylko na jego koleżanki Walę z Plosek i jakąś dziewczynę z
                              Suchowoli. Po roku przyjechał, ale widzieliśmy się tylko raz, i to zupełnie
                              przypadkowo gdzieś na mieście, bodajże w przychodni lekarskiej. Słynnego wśród
                              braci studenckiej akademika przy ul. Wołgina już wtedy nie odwiedzałem.

                              > А впрочем, почему ты этим занимае&ься?

                              Sam nie wiem. Chyba odezwała się we mnie dziecięca fascynacja zawodem
                              dziennikarza. Przeszedłem też okres fascynacji internetem i dyskusjami na
                              różnych forach. Lubię też czasem stworzyć "coś z niczego". Poza tym myślałem,
                              że to forum się rozwinie, pojawią się jacyś nowi "forumowicze". Coraz częściej
                              jednak myślę, że forum to nie ma jednak większego sensu. Choć przykład Forum
                              Łapy pokazuje, że takie forum lokalne może się nagle bardzo uaktywnić. W
                              Siemiatyczach też jest przecież dużo ludzi z dostępem do internetu.

                              P.S. Cyrylicę w komputerze jednak zachowałaś :-)
                              • wasas Re: kto był? 14.11.04, 00:26
                                Nie znam osoby, która nie darzyłaby prof. Wiszenki szacunkiem i nie
                                wspominałaby go z sympatią. Jest po wylewie od kilku lat,wiosną i latem
                                przebywa u syna w Mielniku. Dawno nie rozmawiałam z żoną prof. Być może maluje
                                ustami. Widziałam prace takich osób. Coś niesamowitego. To jest talent. Krewny
                                mojej znajomej maluje nogami. Dobrą opinią pedagoga i wychowawcy cieszy się
                                jego następca, a zarazem uczeń prof. R. P.
                                Gdybyś nosił очки nie byłoby "s". Naraziłeś kolegę na dodatkowy stres.;-)
                                Zresztą Adam F. miał kłopot z okiem. A czy Ty kiedykolwiek ściągałeś:-0
                                Pamiętam, jak usprawiedliwiałam się kiedyś u Ch., że nie jestem przygotowana do
                                lekcji ponieważ pomagałam rodzicom w .... kurniku. Była to szczera prawda i
                                powiedziałam to bezwiednie. Cały tragizm i humor mojej wpadki uświadomił mi
                                potem J.D. Kilka lat temu Ch. otrzymał zaproszenie na studniówkę, na którym
                                pisało, iż zabawa będzie trwać do piania pierwszych kogutów:-D
                                Komputer nie jest już czymś nadzwyczajnym. Z dostępem do Internetu też jest
                                nieźle. Дело в том, że często ludzie, z naszego pokolenia lub starsi, którzy
                                chcą i mają coś ciekawego do powiedzenia, których pewne sprawy bulwersują,
                                niepokoją, czynią to na łamach lokalnej prasy. Być może nie mają czasu albo
                                ochoty na Internet, dzieci nie dopuszczają do "kompa" lub nie potrafią. Część
                                jeszcze o forum nie wie! A młodzi? Schade um jedes Wort! W ostatnim "GS"
                                właściciel restauracji "Oleńka" dziękuje kl.II za ...miłą i kulturalną zabawę w
                                czasie połowinek!!!:-0 Kilku innych napadło na policjanta na służbie.
                                Не падай духом! Pamiętaj, co radził Jan K. z Cz.
                                Bywaj!
                                • h.olender Re: kto był? 16.11.04, 09:26
                                  wasas napisała:

                                  > Gdybyś nosił очки nie byłoby "s".

                                  Okulary zacząłem nosić dopiero na studiach. W szkole miałem z tym jakąś barierę
                                  psychologiczną. Początkowo siedziałem tak w ogóle w ostatniej ławce. Potem
                                  zacząłem mieć problemy z przeczytaniem tego, co napisano na tablicy, więc się
                                  przesiadłem do pierwszej ławki. Po jakimś czasie przestałem widzieć i z
                                  pierwszej ławki. Dopiero wtedy udałem się do okulisty. Mój wzrok wyceniono
                                  wtedy na -2 dioptrie. Ale okularów dalej nie nosiłem. W Moskwie przeszedłem
                                  zabieg w instytucie mikrochirurgii oczu prof. Fiodorowa. "Odzyskałem" wzrok,
                                  tzn. przestałem nosić okulary. Teraz znowu je zakładam, ale tylko do jazdy
                                  samochodem, w kinie itp. Nacodzień nie są mi niezbędne.

                                  > Zresztą Adam F. miał kłopot z okiem.

                                  "Kłopot" AF z okiem polegał na tym, że miał on w ogóle tylko jedno oko. Drugie
                                  stracił w dzieciństwie. Z tego, co mówił, wybił mu je byk.

                                  A czy Ty kiedykolwiek ściągałeś:-0

                                  Zdarzało się, na studiach nawet dość notorycznie. Z LO pamiętam przykry
                                  incydent na klasówce z niemieckiego w III klasie. Przyłapała mnie pani Kosk i
                                  postawiła "bezlitośnie" dwójkę. Było to o tyle przykre, że była to dla mnie
                                  pierwsza w ogóle ocena niedostateczna w liceum :-(
                                  Pamiętam też podkładanie klasówek z chemii. Cała klasa zostawała po lekcjach i
                                  pisała klasówkę jeszcze raz, "na czysto". Potem ktoś brał klucz od pracowni
                                  chemicznej i dokonywał "podmiany". Z czasem chemiczka zaczęła chyba się
                                  domyślać. Chowała klasówki w ciemni. Niewiele to jednak zmieniło, bo klucz od
                                  ciemni trzymała w szufladzie w pracowni chemicznej :-)

                                  > Kilka lat temu Ch. otrzymał zaproszenie na studniówkę, na którym
                                  > pisało, iż zabawa będzie trwać do piania pierwszych kogutów:-D

                                  :-)))) Przednie.

                                  Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka