Dodaj do ulubionych

Ks. Jan Filewicz

17.02.06, 10:24
Okno mojej duszy niech zawsze pozostanie czyste i przejrzyste
aby Bóg mogł wejść do serca i duszy i wejść do środka i pozostać na zawsze

Ks. Jan Filewicz
Obserwuj wątek
    • aniouek1 Autobiografia 17.02.06, 12:34
      3 czerwca 1952 r. gdy urodziłem się było głośno
      - krzyk
      to ja Panie

      Potem gdy byłem mały
      broiłem i krzyczałem
      to ja Panie

      Szkoła podstawowa
      w której nie chciałem się uczyć
      to ja Panie

      Szkoła średnia nauka
      i okazja do "rozróby"
      to ja Panie

      Później seminarium duchowne
      chociaż umiałem, ale nie chciałem odpowiadać
      Pan przypomniał "Pójdź za Mną"
      to ja Panie

      Święcenia Kapłańskie przyjąłem
      z drżeniem serca

      Ja Kapłaństwo Chrystusowe
      powinienem nieść dobrze
      i "być dobry jak chleb"

      "Chcę serce moje jako bochen chleba
      pokroić dla tych których głód uśmierca
      Ty zasię zrób to o Panienko z nieba
      aby dla wszystkich starczyło mi serca"

      Oddałem się całkowicie
      Kapłaństwu Chrystusowemu:
      Msza św, katecheza, spowiedź
      "oazy", piesze pielgrzymki....

      Potem przyszła choroba
      trzy długie miesiące leżenia sparaliżowanemu
      w szpitalu i długie wewnętrzne
      uskarżanie przed Chrystusem i Maryją

      Czy nie chodziłem do Ciebie Maryjo
      w pielgrzymkach a teraz....

      Potem dochodzenie do zdrowia
      i w pełni sił znów jestem do dyspozycji
      przed Tobą Panie
      ja Panie

      Panie wspomóż mnie
      w znanych Tobie pomysłach
      i spraw abym był cierpliwy

      A Ty Maryjo bądź przy mnie
      abym był dobrym
      kapłanem
    • aniouek1 Wiersze pisane sercem ks. Jana 17.02.06, 12:41
      ...są piękne i do...rozdawania...

      Można je wchłaniać, jeść i pić
      i...można nimi żyć
      bo z życia są i dla życia
      bo są utkane z miłości dla miłości
      bo...są modlitwą
      • aniouek1 KLĘKAM PRZED TOBĄ 17.02.06, 12:47
        Jakże wpisać w literackie przestrzenie wartości, które pozwalają na powrót
        ujrzeć darowaną przestrzeń we właściwych proporcjach i barwach?

        Czyż pióro kapłańskie dotykające codzienności, w pytaniach, które nie ranią,
        w odpowiedziach pełnych ufności, w życiu, które zostało ofiarowane Najwyższemu
        winno szukać innych przymiotów, które zadziwiają klakierów literackości?

        Życzę ks. Janowi, aby brewiarz codzienny nadal nabrzmiewał poetyckimi
        modlitwami.

        Zapiski ks. Jana

        Zapiski poetyckie księdza Jana Filewicza są jak karteluszki, które umknęły
        z codziennego kapłańskiego brewiarza.

        Z wonnościami psalmów i modlitw, z fragmentami księgi nad księgami przywołują
        w prostocie wersy, którymi żywi się poezja, stając się człowieczym przesłaniem.

        Pytania nie są zwerbalizowanym zagubieniem a rozmową z Wszechmogącym
        i dziecięcymi w szczerości pytaniami na które odpowiada się własnym życiem.

        Teksty pozbawione "literackości" zadziwiają swoją głębią i prostotą, niekiedy
        dotykają Hiobowych pytań aby odpowiedzieć pełnym zaufaniem do Boga.
        I przez to stają się literackie, bez strojenia się w szaty minoderii
        i wyjątkowości.

        Wiersze ks. Jana nazwałem dopiskami do brewiarza kapłańskiego, nie brak w nich
        zaczerpniętych myśli Ojców Kościoła, teologicznych rozważań ale też i własnego
        życia - pełnego doświadczeń i cierpień.
        W wierszach ks. Jana zespalają się one w zapis jeszcze jednego życia, pełnego
        pytań i zadziwień.

        Od poezji kapłańskiej oczekuje się nieraz ducha filozoficznych traktatów
        a zapomina się często, że swoim życiem tworzyli ją i Biedaczyna z Asyżu
        i proboszcz a Ars.
        Były w nich pytania najprostsze i było w nich życie najzwyczajniejsze i święte.
        Jakże więc wpisać w literackie przestrzenie wartości, które pozwalają na powrót
        ujrzeć darowaną przestrzeń we właściwych proporcjach i barwach?

        Czyż pióro kapłańskie dotykające codzienności, w pytaniach, które nie ranią,
        w odpowiedziach pełnych ufności, w życiu, które zostało ofiarowane Najwyższemu
        winno szukać innych przymiotów, które zadziwiają klakierów literackości?

        Życzę ks. Janowi, aby brewiarz codzienny nadal nabrzmiewał poetyckimi
        modlitwami.

        /-/Jan Leończuk
        • aniouek1 Cisza mego serca 17.02.06, 12:48
          Cisza mego serca
          i duszy
          cisza pól
          łąk i lasów
          cisza dróg
          wijących się między polami
          w ciszy tej czuwa
          krzyż przydrożny
          zmurszały
          w ciszy
          Bóg Cię kocha
      • aniouek1 NIEŚĆ KRZYŻ 17.02.06, 12:52
        Ks. Jan Filewicz i Jego wiersze

        Kolejny tomik poezji ks. Jana Filewicza "Nieść krzyż" to płynący z serca głos
        wiary i ufności pokładanej w Bogu.

        Wydane w roku 2000 wiersze ks. Jana zebrane w tomikach "Zapisy modlitewne"
        i "Nie uciekaj" znalazły wielu czytelników, do serc których trafiła żarliwość
        jego wiary i prostota przekazu, zrozumiałego dla wszystkich.

        Ks. Jan Filewicz od wielu lat jest duchownym opiekunem osób niepełnosprawnych,
        z którymi wyjeżdża na pielgrzymki do miejsc świętych, najczęściej do Lourdes
        i La Salette, słynnych sanktuariów maryjnych we Francji.
        Organizuje też w Białymstoku spotkania integracyjne dla osób samotnych, chorych
        i kalekich.
        Wrażliwość na ludzkie cierpienie, a jednocześnie głęboka wiara znajdują swój
        wyraz w wierszach ks. Jana.


        ślady cierpienia, których
        Nie można sobie wyobrazić
        Ale na sobie?
        Tak można
        Tylko nie przejmuj się
        Te ślady cierpienia
        Są najpiękniejszymi
        Brylantami
        Jeśli je
        Ofiaruję w słońcu
        Panu Bogu


        Niech ten utwór bez tytułu pierwszego tomiku poezji ks. Jana Filewicza "Zapisy
        modlitewne" będzie zachętą do lektury trzeciego tomiku jego wierszy "Nieść
        krzyż".

        /-/ Elżbieta Markowa
        • aniouek1 Nieść krzyż 17.02.06, 12:53
          Nieść krzyż
          to nie tylko
          nieść smutek żałobę
          ale to nieść również
          radość życia, która wypływa
          z niesienia krzyża.
      • aniouek1 DROGA KRZYŻOWA 17.02.06, 12:56
        Drogę krzyżową nosimy w sobie, każdego dnia, w upadkach i nadziejach powrotów,
        w bólach pomówień i w brzasku miłosierdzia.

        Toczą się dni po wyboistych drogach, zza horyzontów dobiegają okrzyki "wypuść
        nam Barabasza", kiedy nie starcza już sił, wtedy głos konającego Chrystusa jest
        i naszym pytaniem "Eloi, Eloi lamma sabatchani...".

        Idziemy, wędrujemy poprzez dni i noce, umorusani codziennymi upadkami,
        zagubieni z palmami powitania i rózgami gotowymi smagać.

        W stacjach krzyżowych zawarta jest ludzka droga.
        Z nadzieją krzyża zmartwychwstania.

        Zapiski ks. Jana Filewicza prowadzą nas ku Spotkaniom.
        By dojrzeć Wizerunek w sobie i żarliwość kobiety z tłumu, obudzić drzemiącą
        potrzebę pomocy w niesieniu Krzyża przez mieszkańca Cyreny, aby nie być gapiem
        w misterium Zmartwychwstania.
        "Który za nas cierpiał rany", powtarzany wers z nadzieją, ma zarazem wskrzesić
        z ciemności grzechu i tchnąć nadzieję.
        A wtedy zmartwychwstanie towarzyszyć nam będzie każdą chwilą.
        A biczowanie i ciernie kaleczące skronie - znakiem pojednania.

        Jeszcze jeden dzień, jeszcze jedna stacja drogi krzyżowej, jeszcze jeden
        zapisany wers ks. Jana Filewicza, jeszcze jedno spotkanie na drodze ku
        Zmartwychwstaniu.

        /-/ Jan Leończuk
        • aniouek1 Ojcze Pio 17.02.06, 12:56
          Ojcze Pio

          Naucz przeżywać czas
          bym głosił
          wszystkim
          że Bóg jest miłością

          wszak Twoja miłość
          żarzy się nieskończonością


          Ojcze Pio

          jesteś błogosławiony
          Ojcem w Bogu
          naucz mnie modlitwy
          i miłości
          którą Ty kochałeś

          dobrocią wypełnij serce moje
          Ojcze Pio
          bądź moim Ojcem
          i spraw abym był lepszy
      • aniouek1 EUCHARYSTIA - MIŁOŚĆ - ZMARTWYCHWSTANIE 18.02.06, 08:59
        To jeszcze jeden modlitewny tomik poetycki Księdza Jana Filewicza. Ksiądz Jan
        zastanawia się w tym tomiku nad nieskończonością i wiecznością. Rozmawia z
        Bogiem i świętymi, rozmawia z ptakami, człowiekiem, oddechem ziemi, szumem
        kosmosu.
        Rozmawia słowami, które ratują człowieka, są one budujące. Krzyż, miłość,
        cierpienie, ofiara.
        Ksiądz jan mówi liryką i ekspresją i dlatego są one wdzięczne i mają głębszy
        sens. Drogi człowieka do wiary to modlitwa i rozmowy z Panem Bogiem Najwyższym,
        rozmyślania

        Szukam gwiazdy która prowadzi
        do Chrystusa
        szukamrozumem
        myślą i miłością
        W ogrodzie modlitw
        widzę jak klęczysz
        i błogosławisz życie
        ciszą...

        Ksiądz Jan dziękuje ptakom, które koncertami pomagają mu tworzyć poezję. Te
        modlitwy są w życiu naszym potrzebne, by szukać nadziei.

        Otwierają drzwi do poszukiwania
        Boga w błękicie nieba
        w szumie drzew
        i kroplach ciepłego deszczu.
        Wiersze jak muzyka wzbogacają
        nas i pozostają w nas, by szukać
        dali najpiękniejszej

        /-/ Teresa Wołyniec

        Kolejny tomik utworów Ks. Jana Filewicza można określić jako "okruchy
        przemyśleń" autora wielu spraw i problemów. Jest to liryka osobista,
        moralizatorska, ujęta w formę bezpośredniej wypowiedzi podmiotu lirycznego na
        temat sensu życia, cierpienia, miejsca Boga w ludzkiej egzystencji itp.
        Najczęstszym tematem wierszy jest miłość.

        miłość jest jedynym listem
        który dociera do adresata
        nawet jeśli jest zły adres

        ...reaktor atomowy nie ma tyle energii
        co kochający ojciec i matka...

        Wiele wierszy jest parafrazą stwierdzenia, że Bóg jest miłością
        ...gdzie jest Bóg jest miłość...

        W stylistyce zauważamy ciekawie wprowadzone reminiscencje
        św. Teresa mówiła
        "nie pragnąc niczego
        posiadamy wszystko"

        Dominantą stylistyczną jest elipsa, a kompozycyjną monolog liryczny. Ze względu
        na poetykę jest to umownie zwana poezja współczesna, ale jej wyróżnikiem jest
        optymistyczna filozofia oparta na bezwzględnym zaufaniu do Boga.
        Programowe niedopowiedzenia zbyt mocno nie zaciemniają intencji autora, by być
        zrozumiałym dla człowieka.
        Ks. Jan - choć innymi środkami - chce osiągnąć taką formę wypowiedzi o jakiej
        pisał L. Staff:

        ...I niech wiersz... będzie...
        tak jasny, jak spojrzenie w oczy
        i prosty jak podanie ręki
        Masztalerz Halina

        Wiersze ks. Jana Filewicza. Mam przed sobą kolejny maleńki tomik, czytam
        radosne pełne Boga wiersze. Wielu z nas doskonale zna ks. Jana. Ja również
        miałem możliwość przyglądać się jego postawie wobec ludzi i jego pracy
        duszpasterskiej. Ks. Jan znany jest z tego że jest niespokojnym duchem.
        Księdzem znanym nie tylko z ambony, konfesjonału i sali katechetycznej.
        Oczywiście to w sposób pełny określa powołanie i rolę w Kościele każdego
        księdza. Ale przecież ks. Jan jest polskim księdzem, a to znaczy bardzo dużo,
        jeśli się chce być na szlaku tych, którzy w sutannie pięknie potrafili służyć
        naszej Ojczyźnie. Ks. Filewicz był inspiratorem powstania wielu grup i
        środowisk we wszystkich parafiach, w których pracował. Pełen zapału, ciekawych
        pomysłów, nowych form pracy duszpasterskiej. To z jego inicjatywy wyruszyli z
        Białegostoku pielgrzymi na Jasną Górę, a zaraz potem w ekumenicznej pielgrzymce
        do Wilna. I rzecz ciekawa ks. Jan jako pierwszy ksiądz w naszym mieście wydał
        parafialne pisemko dla dzieci, ciekawe pod względem szaty graficznej i treści.
        A były to przecież czasy, że "Serduszko" było fenomenem na skalę kraju. A
        trzeba jeszcze powiedzieć, że wokół każdej inicjatywy duszpasterskiej tworzyła
        się wspólnota, grupa zaprzyjaźnionych ludzi, których skupiał wokół siebie ks.
        Jan i mobilizował do służby innym.
        A potem Pan dotknął ks. Jana cierpieniem. Zabrano go prosto z salki
        katechetycznej. Mogłem obserwować walkę Jasia z chorobą, mogłem słuchać
        opowieści chorych ze szpitala, w którym przebywał, o księdzu, który dodawał mu
        otuchy, który nie musiał opowiadać banałów, dzielić się tanim współczuciem. był
        człowiekiem chorym i wystarczyło popatrzeć na Jasia, by nabrać przekonania, że
        mówi prawdę. Chyba dopiero wtedy naprawdę poznałem ks. Jana.
        A potem nowe pomysły, duszpasterstwo ludzi chorych, niepełnosprawnych, może
        nawet nikomu niepotrzebnych. Słynne pielgrzymki na Lourdes. Niesłychana odwaga
        ks. Jana kiedy wiózł przez całą Europę kilka autokarów ludzi chorych. Myślałam
        często, że ma Janek odwagę, jak on sobie poradzi z ludźmi, którzy są ciągle w
        kręgu cierpienia. Poradził. Po co o tym wszystkim piszę? Wielu z parafian św.
        Jadwigi mogłoby napisać o wiele więcej i ciekawiej. Ale to wszystko świadczy,
        iż ks. Jan Filewicz znany był nam wszystkim jako człowiek czynu. I nawet ci
        najbliżsi współpracownicy zaskoczeni zostali pierwszym tomikiem jego wierszy.
        Okazało się, że pisał już od wielu lat. I że ten niesłychanie aktywny człowiek
        miał czas na wyciszenie się, na wejrzenie w głąb siebie, na refleksję. Na
        modlitewne rozmyślanie. A nie jest przecież prostą sprawą uchronić się od
        herezji aktywności.
        Wiersze, które mam teraz przed sobą są świadectwem jego drogi, bliskości z
        Panem. I ogromnego optymizmu. Wszystko ma tu swoje miejsce, są tu i kilometry
        polnych dróg w wędrówce do Pani Jasnogórskiej i tej "co w Ostrej świeci
        Bramie". I godziny pochylania się nad chorym, zrozpaczonym człowiekiem, który
        łaknie nadziei. I chyba zapis przygody z Bogiem ks. Jana. A zapewne zapis
        godzin modlitwy, zamyślenia i czuwania przed Bogiem. A może to po prostu zapis
        tych wędrówek z różańcem w ręku wśród bloków Słonecznego Stoku.
        Nasze czasy jak żadne inne potrzebują kogoś kto powie:

        "uśmiechnij się,
        pogodę i radość
        i ból codzienności oddala"

        I chociaż wiele współczesnych wierszy to dzielenie się wewnętrznym niepokojem
        autora, słowa na wynos, a często po prostu zwyczajny bełkot i trudno szukać w
        nich nadziei, świat wierszy ks. Jana jest Bożym światem. A autor chce z nami
        dzielić się tylko Bogiem, a to po prostu znaczy, że tylko dobrocią i pokojem
        opartym na zaufaniu Chrystusowi.
        Bo jego wiersze mają być przecież "maleńkim ziarenkiem pełnym miłości Boga".


        Ks. Kazimierz Litwiejko
        "Nie pragnąc niczego posiadamy wszystko"
        • aniouek1 idzie Jezus 18.02.06, 09:01
          idzie Jezus

          nostalgia za utraconym
          czasem

          a czas to miłość

          tęsknię za miłością



          nie bój się
          chodzić po morzu
          gdy Pan jest

          nie bój się
          co inni mówią
          gdy Pan jest

          nie bój się
          powiedzieć prawdę
          gdy Pan jest

          nie bój się
          mgły na drodze
          gdy Pan jest

          nie bój się
          bo gdzie Pan jest
          to wszystko jest dobrze
          co nie kochałeś
          a mogłeś
          zabrał czas
          który nie wróci

          można pokochać
          ale to będzie już
          "inna miłość"

          ludzie tracą godziny
          na traceniu i pragną
          żeby teraz ktoś napełnił

          człowiek powinien
          nie tracić godzin
          przeznaczonych mu na życie

          i miłość
    • aniouek1 przypomniały mi się ks. Jana wiersze... 09.02.07, 10:17
      i nie tylko wiersze przypomniały mi się...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka