Dodaj do ulubionych

Katolickie formy religijności

26.02.06, 08:45

U człowieka nie ma życia wewnętrznego bez jego zewnętrznych oznak;
nie inaczej jest również w Kościele

W naszym życiu często spotykamy “typowe" przejawy religii katolickiej: drogi
krzyżowe i znak krzyża, poświęcenie i udzielanie błogosławieństwa, woda
święcona i kadzidło, obrazy świętych i tablice wotywne, różaniec i procesje.

Dla ludzi spoza Kościoła rzeczy te są nierzadko obce i niezrozumiałe.

Niektórzy widzą w tym natłoczenie form zewnętrznych, które zdają się
przesłaniać spojrzenie na istotę – na Chrystusa.

Jednak znaki, obrzędy, gesty i zwyczaje istnieją we wszystkich religiach.

Idee i przekonania nie pozwalają się zamknąć w ciasnych granicach intelektu,
dążą do uzyskania swojej formy w życiu codziennym. Toteż również w życiu
katolika istnieją widoczne i bazujące na znakach formy wyrażania wiary.

Człowiek, który żyje w kościele nie może nie zauważyć, że te formy zewnętrzne
nie są istotą wiary katolickiej.
Formy nie odgrywały żadnej roli przy przedstawianiu przez nas prawd wiary.
Jednak nie są one jedynie czymś “zewnętrznym" względnie “powierzchownym".
Wiara jest rzeczą “ludzką". Jej częścią są zmysłowe wyrażanie i zmysłowe
przeżywanie. Pozbawiona tych cech religia nie mogłaby długo przetrwać.

Obrzędowość i religia ludowa są dla danej religii niejako “przemawianiem
poprzez ciało". Można w nich dostrzec treść i “duchowe życie" wiary.
Są one niejako językiem potocznym, “dialektem" wyższej teologii.
Toteż w różnych kulturach i regionach obrzędy różnią się od siebie.

Np. misje chrześcijańskie najłatwiej znajdują wspólny język z ludnością
miejscową, jeżeli uda im się włączyć religię w lokalną obrzędowość.

Wiele naszych chrześcijańskich obrzędów i świąt (np. okres bożonarodzeniowy
i wielkanocny) jest wynikiem podobnego procesu.

Właściwe uznanie ludowych zwyczajów i obrzędów bierze się dla Kościoła
katolickiego z faktu przyjścia Boga na świat w ludzkiej postaci.
Stał się On jednym z nas.
Od tego czasu wszystkie ludzkie wartości stały się nieodłącznym elementem
sfery religijnej.
Także Jezus uczestniczył w religijnej obrzędowości swojego ludu.

Obdarzony wielorakimi zdolnościami człowiek wezwany jest do uwielbiania Boga
nie tylko swoim intelektem, lecz także swoimi zmysłami.
Obserwuj wątek
    • aniouek1 Znak krzyża 26.02.06, 08:49
      Na wiejskich terenach katolickich spotyka się przy drogach i skrzyżowaniach
      świątki i krzyże. Oznakami wiary są zdobiące je kwiaty.
      Te obrazy i krzyże są znakami naszej nadziei, że przez śmierć na krzyżu
      zostaliśmy wybawieni.
      Ich widok może być dla nas w zapędzeniu życia codziennego cenną duchową
      inspiracją.

      Podobne znaczenie ma znak krzyża, jakim katolicy zwykle zaczynają odmawianie
      modlitwy i uczestnictwo we mszy świętej.
      Wypowiadane przy tym słowa “W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego" są
      najkrótszym wyznaniem naszej wiary w jedynego Boga w Trójcy Świętej.

      Natomiast krzyż chce wyrazić, że jako chrześcijanie stajemy pod krzyżem,
      co musi oczywiście zawierać w sobie również gotowość do naśladownictwa
      Chrystusa.

      Aż trudno zrozumieć, że znak krzyża dla niektórych stał się z biegiem czasu
      znakiem rozróżnienia konfesyjnego.

      Obecnie także wielu niekatolickich chrześcijan przejmuje ten znak.

      Tak ważnego znaku nie należy oczywiście czynić bezmyślnie i bez refleksji
      (jak się to niekiedy widzi).
      W przeciwnym wypadku trudno go kojarzyć z bogobojnością.

      Podejmij próbę uczynienia na początku modlitwy znaku krzyża w sposób
      pogłębiony: powoli, od czoła po pierś, od lewego do prawego ramienia, tak
      że “obejmie" całą Twoją osobę. Możesz wtedy doświadczyć, jak bardzo taki znak
      krzyża może dopomóc w skupieniu.
    • aniouek1 Woda święcona 26.02.06, 08:51
      Ze znakiem krzyża związany jest często inny obrzęd religijny: sięganie po wodę
      święconą, np. gdy wchodzi się lub wychodzi z kościoła.

      Woda święcona przypomina o chrzcie.

      Jesteśmy zbawieni przez krzyż Chrystusa – poprzez chrzest otrzymujemy udział
      w zbawieniu.

      Widzimy więc, jaki jest związek pomiędzy znakiem krzyża i wodą święconą.

      Sięganie po wodę święconą jest wskazane szczególnie wtedy, gdy chcemy pogłębić
      naszą świadomość, że przed Bogiem jesteśmy grzesznikami, którzy jedynie przez
      Niego mogą uzyskać czystość i świętość.

      Stąd obecność kropielnic z wodą święconą przy wejściach do wszystkich
      katolickich kościołów. – Ale czym jest “woda święcona"?
      • kendo Re: Woda święcona 26.02.06, 18:22
        tu tez sa kropielnice w kosciolach .

        a czym "jest woda swiecona"? nigdy sie nie zastanawialam nad tym,
        to po prostu poswiecowa woda przez ksiedza,ktora jak mi sie wydaje oczyszcza
        nas?
    • aniouek1 Poświęcanie i udzielanie błogosławieństw 26.02.06, 08:55
      W powszechnym rozumieniu często miesza się ze sobą terminy “święcić"
      i “błogosławić". Stąd próba wyjaśnienia:

      Kościół wyświęca ludzi lub poświęca rzeczy, jeśli całkowitym powołaniem tych
      ludzi, względnie przeznaczeniem rzeczy ma być służenie Bogu.

      Toteż poświęca się np. kościoły, ołtarze, świece, kielichy, dzwony, wodę
      i cmentarze i zastrzega je przez to dla pełnienia funkcji religijnych.

      Czym innym jest “błogosławieństwo".
      W rozumieniu potocznym błogosławieństwo oznacza coś dobrego, szczęście,
      pomyślność.
      Starzejący się człowiek może np. powiedzieć: “To, że jestem jeszcze zdrowy,
      jest dla mnie błogosławieństwem." Przez takie stwierdzenia przemawia wiedza, że
      my sami nie dysponujemy błogosławieństwem. Błogosławieństwo przychodzi od Boga.

      W religiach przedchrześcijańskich i niechrześcijańskich ludzie wierzyli, że
      mogą “wymusić" błogosławieństwo przez magiczne obrzędy.

      W niektórych nowoczesnych formach magii, w kultach diabła, horoskopach,
      talizmanach i amuletach zdaje się jeszcze pobrzmiewać echo owych religii.

      Chrześcijaństwo reprezentuje inną postawę: Kościelne błogosławieństwo jest
      przede wszystkim pochwałą i uznaniem Boskiej mocy stworzenia, i dopiero z tego
      wynika prośba.

      Wyczytać to można z wszystkich kościelnych formuł błogosławieństwa.

      Udzielając błogosławieństwa Kościół wie, że cały świat podlega Bogu; wie jednak
      również, że na świecie obecny jest grzech, który wywiera swoją moc.
      Przy odmawianiu błogosławieństwa Kościół przekazuje ludzi i rzeczy, które służą
      ludziom, pod opiekę Bożą i prosi o Jego pomoc.

      I tak Kościół błogosławi matki, chorych, dzieci, lecz także domy i mieszkania,
      żywność i napoje, pola i łąki, zwierzęta i auta...

      Wiemy, że Chrystus przez nałożenie rąk błogosławił dzieci, że błogosławił chleb
      i wino (por. Mt 19,13 nn; 26,26 nn).

      Błogosławieństwa udziela zwykłe kapłan. Lecz błogosławić może też każdy
      wierzący.
      I tak np. rodzice błogosławią dzieci. Gdy ktoś robi na sobie znak krzyża,
      to błogosławi sam siebie.

      Znak krzyża i błogosławieństwo są nierozłączne.

      Uwidacznia się przez to, że każda prośba o błogosławieństwo staje się skuteczna
      jedynie poprzez pomoc i działanie Chrystusa.
      Błogosławieństwa dokonuje się tylko w Jego imieniu.

      W tym leży różnica do wszelkich zabobonnych czarów, co w naszej oświeconej
      epoce znajduje wyraz np. w maskotkach; kawałkowi blachy człowiek przypisuje
      odwracającą nieszczęście siłę.

      Błogosławieństwo w znaczeniu chrześcijańskim jest natomiast wstawiennictwem
      Kościoła, wiąże się z nim nadzieja na to, co Chrystus przyobiecał jako nagrodę
      za pobożną modlitwę. “A o cokolwiek prosić będziecie w imię moje, to uczynię
      [...]" (J 14,13).

      Gdyby jakiś katolik był skłonny wierzyć w pomoc samych zewnętrznych znaków (np.
      poświęconego medalu) lub miał być zdania, że już samo użycie jakichś słów,
      formułek lub przedmiotów chroni przed nieszczęściem – grzeszyłby zabobonem.

      ---------------------
      Wciąż na nowo wysuwane są twierdzenia, że Kościół podczas wojny błogosławił
      także broń.
      W tzw. rytuale (książka zawierająca wszystkie kościelne formuły błogosławieństw
      na różne okoliczności) nie znajdziemy żadnego wzoru błogosławieństwa broni
      i sprzętu wojennego.
      Jeżeli nawet jakaś osoba duchowna dopuściła się pobłogosławienia broni,
      to uczyniła to na własną rękę, a nie w imieniu lub na polecenie Kościoła.
      • kendo Re: Poświęcanie i udzielanie błogosławieństw 26.02.06, 11:33
        do "slowa na niedziele" dodalabym rowniez blogoslawienstwo przez rodzicow
        nowozencow,
        sama doznalam takiego blogoslawienstwa na Nowa Droge Zycia.
    • aniouek1 Kadzidło 26.02.06, 08:58
      Przy szeregu błogosławieństw, a szczególnie przy okazji uroczystych mszy
      świętych, używa się kadzidła.

      Kadzidło jest wonną żywicą drzewną pozyskiwaną na Bliskim Wschodzie.

      Gdy posypie się nią rozżarzone węgle, przygotowane w kadzielnicy, powstaje
      biały dym, niosący z sobą miły zapach. Znakiem jest przy tym nie tyle miły
      zapach, co rozżarzone węgle i unoszący się dym.

      W Objawieniu św. Jana (Ap 8,3 n.) czytamy: “I przyszedł inny anioł, i stanął
      przy ołtarzu, mając złote naczynie na żar, i dano mu wiele kadzideł [...]. I
      wzniósł się dym kadzideł, jako modlitwy świętych, z ręki anioła przed Bogiem."

      Kadzidło jest symbolem miłości do Boga, która winna “płonąć" w chrześcijaninie.
      Podobnie jak dym jego modlitwy unoszą się do Boga.
      Wraz z psalmem 141 możemy się modlić: “Panie, pozwól mojej modlitwie niczym
      kadzidłu wznieść się przed Twoje oblicze, niech podniesienie moich ramion
      będzie ofiarą wieczorną dla Ciebie."

      W Starym Testamencie bardzo często znajdujemy opisy używania kadzidła podczas
      liturgii.
      Pierwsi chrześcijanie używali kadzidła podczas pogrzebów i podczas gromadzenia
      się przy grobach męczenników. Nie czynili tego przypuszczalnie przy świętowaniu
      liturgii, aby nie kojarzyło się to z pogańską ofiarą dymną, sprawowaną przed
      obrazami bożków i cesarzy.
      W miarę rozprzestrzeniania się chrześcijaństwa takie skojarzenia traciły swoje
      podstawy – już źródła z IV wieku piszą o używaniu kadzideł w kościołach.

      Kościoły wschodnie używają kadzidła o wiele częściej niż my.

      W ostatnim czasie sięgamy po kadzidło – lecz także inne znaki – bardzo
      oszczędnie, aczkolwiek może to oznaczać również zubożenie religii.

      Młodzi ludzie znowu chętnie sięgają po znaki, przejmują np. typowy dla religii
      wschodnich zwyczaj zapalania pałeczek dymnych. Nie chcą ograniczać się tylko do
      tego co celowe i pragmatyczne, lecz szukają form wyrażania swoich myśli i uczuć.

      “Po co tyle marnotrawstwa?" zamruczał Judasz, gdy Maria namaszczała w Betanii
      nogi Pana wonnym olejem. Odpowiedź Chrystusa: “Zostawcie ją." Wystarczyło Mu,
      że był to wyraz miłości, która nie jest wyrachowana, niczego nie oczekuje, ku
      niczemu nie zmierza, która chciałaby się po prostu ofiarować.
    • aniouek1 Przykazania kościelne 26.02.06, 11:32
      W Kościele katolickim istnieją przykazania, które nie pochodzą bezpośrednio od
      Boga (jak np. dziesięć przykazań), lecz wywodzą się z prawa kościelnego i stąd
      nazwa: PRZYKAZANIA KOŚCIELNE

      Przykazania kościelne mają na celu uporządkowanie kościelnego życia
      wspólnotowego i wskazanie głównych norm osobistego życia w wierze.

      Pełnomocnictwo Kościoła do wydawania obowiązujących nakazów wynika ze słów
      Jezusa: “Wszystko, co zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie [...]" (Mt
      18,18).

      Ponieważ jednak przykazania kościelne wyszły od ludzi, nie zobowiązują one
      w równy sposób jak przykazania Boże, przy ważnych przyczynach dopuszczają
      wyjątki.

      Każdy może rozstrzygnąć we własnym sumieniu, czy w konkretnym przypadku jest
      zwolniony od zobowiązania. Ponadto są one poddane wpływowi czasu –
      w określonych odstępach czasowych musi się sprawdzać, czy zachowują one swoją
      aktualność i swój sens. Mogą one służyć pogłębieniu wiary i wzmocnieniu
      świadomości wspólnotowej tylko wtedy, gdy ich logika jasno przemawia do
      wiernych.

      Od roku 1444 istnieje pięć przykazań kościelnych przy czym ulegały one
      modyfikacjom.

      Wg.: Katechizm Kościoła Katolickiego (1992 r.)(n. 2042-2043)

      1. Ustanowione przez Kościół dni święte święcić
      2. W niedziele i święta we Mszy świętej nabożnie uczestniczyć.
      3. Posty nakazane zachowywać.
      4. Przynajmniej raz w roku spowiadać się i w czasie wielkanocnym Komunię świętą
      przyjmować.
      5. W czasach zakazanych zabaw hucznych nie urządzać.

      Wg.: Katechizm Kościoła Katolickiego (1998 r.)(n. 2042-2043)II Synod Plenarny,
      n. 79 Uchwała Konferencji Episko-patu Polski z dnia 21.06.2001:

      1. W niedzielę i święta nakazane uczest-niczyć we Mszy świętej i powstrzymać
      się od prac niekoniecznych.
      2. Przynajmniej raz w roku przystąpić do sakramentu pokuty.
      3. Przynajmniej raz w roku, w okresie wielkanocnym, przyjąć Komunię Świętą.
      4. Zachowywać nakazane posty i wstrzemięźliwość od pokarmów mię-snych,
      a w okresach pokuty powstrzy-mywać się od udziału w zabawach
      5. Troszczyć się o potrzeby wspólnoty Kościoła
      • aniouek1 1. "W niedzielę i święta nakazane... 26.02.06, 12:36
        "W niedzielę i święta nakazane uczestniczyć we Mszy świętej i powstrzymywać się
        od prac niekoniecznych."

        Zacznijmy od wyliczenia tych świąt nakazanych.

        1 stycznia – Świętej Bożej Rodzicielki
        6 stycznia – Objawienie Pańskie (Trzech Króli)
        czwartek po niedzieli Trójcy Świętej – Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa
        (Boże Ciało)
        15 sierpnia – Wniebowzięcie NMP
        1 listopada – Wszystkich Świętych
        25 grudnia – Narodzenie Pańskie

        Ponadto, należy uważnie słuchać ogłoszeń duszpasterskich podczas niedzielnej
        Eucharystii - na pewno kapłani zawiadomią swoich parafian o wszelkich
        ewentualnych zmianach, czy nowych ustaleniach.

        Warto również szukać na stronach Episkopatu w Internecie.

        A na razie, gdyby pojawiły się jakieś wątpliwości, to trzeba zapytać swojego
        duszpasterza.

        Spotkałam się z różnymi wątpliwościami: po co chodzić na Mszę do kościoła, czy
        nie można się w domu pomodlić, przecież Bóg zna moje serce? I tak wszyscy
        chodzą do kościoła, po co robić takie przykazanie?

        Praktyka niedzielnych zgromadzeń sięga czasów apostolskich, a wówczas nie
        trzeba było zobowiązywać chrześcijan do udziału w "łamaniu chleba", ponieważ
        Eucharystia stanowiła dar i przywilej wynikający z żywej wiary. Z biegiem czasu
        zmiany zachodzące w Kościele wymusiły kształtowanie się prawodawstwa w kierunku
        określania obowiązku udziału w Eucharystii.
        Bardzo często zapomina się, iż podczas Komunii przede wszystkim jednoczymy się
        z Chrystusem. I to my na tym korzystamy. Wnosimy nasze: słabości, grzechy,
        dobre chęci, serce, niedoskonałą miłość. Natomiast On, Syn Boży oczyszcza nas
        z popełnionych grzechów, umacnia i ożywia miłość, która słabnie w codziennym
        życiu. I tylko dzięki Jego interwencji możemy zwyciężać swoje słabości, nie
        popadać w coraz większe kłopoty

        Eucharystia przez miłość zachowuje nas od przyszłych grzechów śmiertelnych.
        Nie są to żadne czary-mary, po prostu dzięki temu trudniej jest człowiekowi
        przez grzech śmiertelny zerwać więź z Jezusem. Chrystus to zagwarantował:
        "Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim"(J 6,56).

        Jest jeszcze sprawa nieuczestniczenia we Mszy św. Katechizm Kościoła
        Katolickiego podaje warunki usprawiedliwiające m.in. chorobę czy opiekę nad
        niemowlęciem. Jednak na samym usprawiedliwieniu nie wolno poprzestawać, warto
        skorzystać z dobrodziejstw techniki, radia i telewizji, by włączyć się duchowo
        w celebrowaną Eucharystię lub zapoznać się w treścią czytań przewidzianych na
        ten dzień.

        Sprawa pierwszej części przykazania jest na razie wyjaśniona, ale niewątpliwie
        sporo kłopotów może sprawić termin "prace niekonieczne", bowiem pozostawia on
        szeroki margines swobody przy jego interpretacji.
        Osobiście jestem wdzięczna za takie określenie, bowiem pozwała ono dostosować
        się do określonych warunków życia. Przyjrzyjmy się funkcjonowaniu rodziny z
        małymi dziećmi, gdzie np. odkurzanie dywanu w niedzielę jest niezbędne, inaczej
        wszystko, co maluchy na nim pozostawiają; jest nie tylko nieestetyczne, ale
        i grozi wywróceniem się, a czasem też dalszymi konsekwencjami.
        Natomiast ta sama czynność w domu, gdzie mieszkają wyłącznie dorosłe osoby, nie
        wydaje się aż tak niezbędna.

        Czasem tak bardzo zajmują nas sprawy rozwoju firm, że wszelkie sprawy związane
        z ich rozwojem pochłaniają bez reszty nasze myśli w każde święta, życie
        rodzinne po prostu zaczyna przeszkadzać.
        • aniouek1 Uświęcenie niedzieli 26.02.06, 12:44
          Dzięki trzeciemu przykazaniu Bożemu już w Starym Testamencie jeden dzień
          w tygodniu zastrzeżony był dla odpoczynku i oddawania czci Bogu.
          Trzecie przykazanie rozumiano od początku jako nakaz zaniechania w tym dniu
          ciężkiej pracy, przede wszystkim więc: wykonywania zawodu. U Żydów w ogóle nie
          można było pracować. My, chrześcijanie, pomni słów Chrystusa: “To szabat został
          ustanowiony dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu" (Mk 2,27, nie widzimy
          wykroczenia przeciw przykazaniu Bożemu, jeżeli ktoś wykonuje prace konieczne
          (obsługa komunikacji, pielęgnacja chorych, służby ratownicze...).

          Niektórzy pytają, dlaczego chrześcijanie (abstrahując od kilku grup) nie
          świętują już siódmego dnia tygodnia, szabasu, jako dnia Pana.
          Szabas to słowo hebrajskie i oznacza tyle co “dzień wolny". Z Biblii nie da się
          więc wyprowadzić określonego dnia tygodnia. Toteż pierwsi chrześcijanie
          współświętowali początkowo szabas, lecz jednocześnie wyróżniali pierwszy dzień
          tygodnia poprzez święto eucharystii, ponieważ Chrystus w pierwszy dzień
          tygodnia powstał spośród martwych. Potem uświęcano już tylko niedzielę. Już św.
          Paweł uznał święto szabasu za niewiążące dla chrześcijan (Kol 2,16).
          – W międzyczasie, w wyniku międzynarodowego porozumienia, tydzień rozpoczyna
          się poniedziałkiem; w oficjalnym kalendarzu niedziela jest więc ponownie
          siódmym dniem tygodnia.

          W ostatnich latach wysuwano intensywne zastrzeżenia wobec niedzieli jako
          wolnego od pracy dnia. Argumentowano np., że przy zachowaniu wolnej niedzieli
          nowoczesne środki produkcji nie dadzą się wykorzystać racjonalnie
          i ekonomicznie.

          Kościoły walczą wraz ze związkami zawodowymi o zachowanie wolnej od pracy
          niedzieli. Praca i procesy gospodarcze istnieją dla człowieka, a nie odwrotnie.
          Człowiek nie może stać się niewolnikiem wymogów gospodarczych, postępu
          technicznego, względnie walki o zyski. Praca i troska o utrzymanie to
          nie “wszystko". Wolna od pracy i poświęcona przez ludzi wierzących Bogu
          niedziela jest dniem, który “relatywizuje" codzienność, zawód, pracę, czyli
          wszystkie te rzeczy, które determinują nasze życie i nierzadko nas
          przytłaczają. Niedziela pozwala nam odpocząć, nabrać dystansu do spraw życia
          codziennego, zregenerować się, a zarazem pozwala na podjęcie refleksji o Bogu.
          Człowiek przypomina sobie w ten dzień, że nie żyje samym chlebem, pracą,
          wynikami i umiejętnościami, lecz że żyje owym słowem, które wychodzi z ust Boga.

          W jaki sposób możemy część wolnego czasu przeznaczyć na służenie Bogu?

          Najlepszym sposobem na to jest udział w kulcie, oddanie hołdu Bogu.
          Gdy więc katolicy przez własne przykazanie kościelne są zobowiązani do udziału
          w niedzielnej mszy świętej, to oznacza to coś więcej, niż tylko kościelne
          zarządzenie.
          Jest to konkretna interpretacja trzeciego przykazania Bożego, wyznaczenie
          pewnego minimum, jakie z tego przykazania wypływa.

          Ażeby wyjść naprzeciw potrzebom wolnego czasu u współczesnego człowieka
          i zostawić mu w niedzielę możliwie dużo czasu na osobistą rekreację
          i odpoczynek, proponuje się dla niego już w sobotę wieczór udział w wigilijnych
          mszach świętych. Kościół sięga w tym przypadku do starej praktyki, według
          której sobotni wieczór uznawany jest za początek niedzieli.
        • aniouek1 Pytaniowa rozsypanka 26.02.06, 14:04
          Jak oceniasz taką postawę: “Idę na mszę świętą wtedy, gdy czuję taką potrzebę!"

          Niekiedy wysuwa się zastrzeżenie, że obowiązkowa msza święta nie jest wiele
          warta, że uczciwsze jest przyznanie się wobec siebie, iż w danym dniu nie mamy
          wielkiej ochoty na udanie się do kościoła i pozostaniemy w domu.

          Czy swój stosunek do Boga można uzależniać od osobistych nastrojów i kaprysów?

          Czy w przypadku mszy świętej chodzi jedynie o “religijne potrzeby" człowieka?

          Czy to, co czynimy z obowiązku, nie ma żadnej wartości?

          Uczestnicząc we mszy świętej dajemy wyraz temu, że odniesieniem naszym jako
          stworzeń jest Bóg, i pozostaje to prawdą także wtedy, gdy nie czujemy “ochoty"
          na udział w eucharystii. Aczkolwiek jest również faktem, że samo “wypełnianie
          obowiązku" nie może pozostawać przez dłuższy okres wystarczającą motywacją do
          uczestnictwa we mszy świętej.
          --------------------------------------
          Uwaga - więcej na ten temat m.in.:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11087&w=35495537&a=35511575
        • aniouek1 Niedziela będzie dla nas? - Łukasz Kaźmierczak 26.02.06, 14:23
          Jeszcze do niedawna w myśl zasady „Panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek"
          dyrekcje hipermarketów na poważnie myślały o wybudowaniu kaplic w swoich
          centrach handlowych.
          Miało to uciszyć coraz bardziej natarczywych przeciwników niedzielnego handlu.
          Stało się jednak inaczej.
          Od kilku dni w pierwszym polskim mieście obowiązuje formalne ograniczenie
          handlu w niedzielę i święta.
          Teraz w ślady Radomia zamierzają pójść samorządy większości polskich miast.

          W czerwcu br. niemiecki federalny Trybunał Konstytucyjny oddalił skargę domu
          towarowego Kaufhof przeciw ustawie ograniczającej czas pracy placówek
          handlowych.
          Trybunał orzekł jednogłośnie, że obowiązujący w Niemczech całkowity zakaz
          handlu w niedzielę i święta jest zgodny z konstytucją.

          Niemieccy sędziowie stwierdzili, iż konstytucja nakazuje ochronę niedziel
          i urzędowych świąt, jako dni wolnych i czasu duchowej odnowy, a zasada
          niedzielnego świątecznego spokoju jest nienaruszalna.

          W zdecydowanej większości państw zachodnioeuropejskich od wielu, wielu lat
          pięciodniowy tydzień pracy stanowi niepodważalną normę.

          Abstrahując od przyczyn natury religijnej, dzisiejsi Europejczycy nie
          wyobrażają sobie, by ktoś próbował ograniczać ich prawo do weekendowego
          wypoczynku.

          A jak na tym tle wypadają Polacy? Cóż, na razie jesteśmy skazani na XIX-wieczny
          model kapitalizmu rodem z Reymontowskiej „Ziemi obiecanej"...
          • aniouek1 Hasło dał Zgierz 26.02.06, 14:38
            Pierwszą próbę zmiany tej sytuacji podjęto dopiero w 2001 roku pod koniec
            kadencji poprzedniego Sejmu, kiedy to grupie prawicowych parlamentarzystów
            udało się doprowadzić do uchwalenia nowelizacji kodeksu pracy. W myśl nowych
            przepisów, w niedzielę miały być czynne jedynie sklepy i zakłady usługowe,
            które zatrudniają nie więcej niż pięciu pracowników, których działalność byłaby
            niezbędna do zaspokajania codziennych potrzeb ludności.

            Wtedy jednak okoniem - który to już raz z kolei - stanął prezydent „wszystkich
            Polaków". Pomimo próśb ze strony Episkopatu Polski Aleksander Kwaśniewski,
            powołując się na rosnące bezrobocie oraz spadające tempo rozwoju gospodarczego,
            zawetował nowelizację.

            Nie udało się na szczeblu centralnym, zaczęto szukać rozwiązań na poziomie
            lokalnym.

            W czerwcu br. Komisja Krajowa NSZZ „Solidarność" zobowiązała przewodniczących
            regionów, by występowali do miejskich samorządów z wnioskami o zakazanie
            niedzielnego handlu. Zdaniem związkowców, niedziela powinna być czasem świętym,
            poświęconym Bogu i odpoczynkowi w gronie najbliższych. Dlatego należy upomnieć
            się o prawa osób zatrudnionych w handlu, a zwłaszcza tych, wobec których
            notorycznie łamane są pracownicze prawa: pracowników hipermarketów.

            Jako pierwsi zdecydowali się na to radni Zgierza w województwie łódzkim, którzy
            uchwalili zakaz handlu w niedzielę i święta dla sklepów o powierzchni większej
            niż 300 metrów kw. Miał on obowiązywać od l sierpnia br., ale wojewoda łódzki
            uchylił uchwałę zgierskich radnych, motywując to jej niezgodnością
            z konstytucją.

            To, co nie udało się w Zgierzu, wreszcie skutecznie wyegzekwowali radomscy
            rajcy. Od 15 sierpnia w Radomiu w niedzielę i święta sklepy mogą być czynne
            jedynie w godz. 11-14 (oprócz aptek i stacji benzynowych). Wojewoda mazowiecki
            nie dopatrzył się niekonstytucyjności w tej uchwale i w ten oto sposób Radom
            stał się pierwszym polskim miastem, w którym z mocy prawa niedziela nabrała
            prawdziwie świątecznego charakteru.

            Za złamanie zakazu grozi grzywna w wysokości 2,5 tyś. zł - niby żaden pieniądz
            dla wielkiej sieci handlowej, ale nie to jest najważniejsze. Hipermarkety nie
            mogą sobie pozwolić na reputację tych, którzy łamią prawo - i tutaj tkwi główna
            dolegliwość, jaką niesie uchwała.

            Radomski przykład podziałał niczym iskra na beczkę prochu - jak Polska długa
            i szeroka samorządowcy zapowiadają wprowadzenie podobnych przepisów. Teraz jest
            już tylko kwestią dni, gdy w Warszawie, Poznaniu, Wrocławiu, Gdańsku, Krakowie
            (w marcu krakowskim rajcom zabrakło zaledwie dwóch głosów do uchwalenia zakazu)
            i innych polskich miastach w porządku obrad znajdzie się głosowanie nad uchwalą
            wzorowaną na radomskim „precedensie".

          • aniouek1 Zakaz równy dla wszystkich 26.02.06, 14:41
            Czy władze samorządowe mają prawo ograniczać niedzielne handlowanie?
            Jak najbardziej. Okazuje się bowiem, że w myśl nowelizacji przepisów
            wprowadzających kodeks pracy z 1990 roku gmina może ustalać dni oraz godziny
            otwierania sklepów detalicznych, zakładów gastronomicznych oraz usługowych.

            Władze samorządowe mogą więc podejmować uchwały w dowolny sposób, określając
            godziny i dni handlu, ale z jednym ograniczeniem. Uchwały są miejscowymi aktami
            powszechnymi, w związku z czym muszą w jednakowy sposób traktować wszystkie
            podmioty.

            Nie mają więc raczej szans na uchwalenie propozycji tych radnych niektórych
            miast, którzy chcieliby wprowadzić ograniczenia w niedzielnym handlu jedynie
            dla sklepów wielkopowierzchniowych (supermarketów i hipermarketów). Dlatego też
            m.in. wojewoda łódzki podważył jako niezgodną z prawem uchwałę radnych ze
            Zgierza.

            Obowiązujące przepisy nie podobają się Polskiej Organizacji Handlu
            i Dystrybucji (zrzeszającej przedstawicieli największych sieci handlowych),
            którzy twierdzą, że w ten sposób łamana jest zasada wolności działalności
            gospodarczej (art. 20 i 22 Konstytucji RP) oraz zasada równości wobec prawa
            (art. 32).

            Zapewne więc jedynie kwestią czasu jest, kiedy ta potężna grupa pracodawców
            skieruje do rzecznika praw obywatelskich skargę na niekonstytucyjność przepisów
            z 1990 roku.

            Przeciwnicy handlu w niedzielę mają jednak równie mocne argumenty, wszak
            konstytucja gwarantuje również pracownikom prawo do wypoczynku (art. 66).

            Osobną kwestią są regulacje kodeksu pracy, które zezwalają na pracę w niedzielę
            i święta pod warunkiem, że jest to konieczne ze względu na użyteczność
            społeczną i codzienne potrzeby ludności, zwłaszcza w placówkach handlowych.

            Jednocześnie jednak pracodawca jest zobowiązany zapewnić pracownikowi
            wykonującemu pracę w niedzielę inny dzień wolny w tygodniu. Raz na trzy
            tygodnie taki pracownik powinien również korzystać z niedzieli wolnej od pracy.

            Handel w Unii Europejskiej w niedzielę i święta

            Austria
            - zakazany z wyjątkiem stacji kolejowych i lotnisk

            Belgia
            - zakazany poza 5 niedzielami w roku, sklepami zatrudniającymi do pięciu osób,
            sklepami specjalistycznymi oraz znajdującymi się w regionach turystycznych

            Dania
            - zakazany dla sklepów o obrotach większych niż 23 min koron rocznie
            i z wyjątkiem ośmiu niedziel przed Bożym Narodzeniem

            Czechy
            - dozwolony

            Francja
            - generalny zakaz handlu oprócz sklepów w regionach turystycznych i 5 niedziel
            w roku

            Finlandia
            - zakazany oprócz 5 niedziel w roku w godz. 12-21 i sklepów do 400 m kw.

            Grecja
            - zakazany oprócz regionów turystycznych

            Irlandia
            - dozwolony oprócz wyrobów alkoholowych

            Hiszpania
            - zakazany oprócz 9 niedziel w roku

            Holandia
            - zakazany oprócz regionów turystycznych i 12 niedziel w roku

            Luksemburg
            - zakazany oprócz 6 niedziel w roku

            Niemcy
            - zakazany oprócz stacji kolejowych i lotnisk i 4 niedziel w roku

            Portugalia
            - dozwolony z ograniczeniami dla hipermarketów

            Słowenia
            - generalny zakaz oprócz aptek itp.

            Szwecja
            - dozwolony (sklepy otwarte zwyczajowo w godz. 12-16)

            Węgry
            - dozwolony

            Wielka Brytania
            - dozwolony z ograniczeniami dla sklepów powyżej 280 m kw. (otwarte od 10.00
            do 18.00)

            Włochy
            - zakazany oprócz regionów turystycznych i 12 niedziel w roku

            Tyle teoria. Jak jest w praktyce, wszyscy dobrze wiemy. Bezrobocie powoduje, że
            prawa pracowników -zwłaszcza tych, których zatrudniają wielkie placówki
            handlowe - są dziś notorycznie łamane.
          • aniouek1 Po pierwsze Dzień Pański 26.02.06, 14:57
            Według badań CBOS, 51 proc. Polaków chce robić zakupy w niedzielę, 38 proc.
            jest temu przeciwnych.

            Jeszcze większą ilość przeciwników ma wprowadzenie zakazu niedzielnego handlu
            (oscyluje w granicach 70 proc.).

            W kraju, gdzie ponad 90 proc. obywateli uważa się za katolików, niedziela
            traktowana jest dziś jako dzień równie dobry jak każdy inny do załatwiania
            codziennych spraw.

            Niezmiernie wymowne i zarazem tragiczne jest to, że nasilony ruch
            w hipermarketach pokrywa się z zakończeniem kolejnych niedzielnych nabożeństw.

            Można zrozumieć, że pokolenie wychowane na pustych półkach z czasów komuny
            zachłysnęło się wolnością gospodarczą i konsumpcjonizmem. Telewizja i zakupy
            całą rodziną to dziś ulubiony sposób spędzania wolnego czasu przez Polaków.
            Dlaczego jednak musi się to odbywać kosztem sakralnego charakteru niedzieli?

            A przecież dla każdego katolika powinien to być dzień wyjątkowy.

            „Dzień Pański — jak nazywano niedzielę już w czasach apostolskich — cieszył się
            zawsze w dziejach Kościoła szczególnym poważaniem ze względu na swą ścisłą więź
            z samą istotą chrześcijańskiego misterium.

            W rytmie tygodnia, wyznaczającym upływ czasu, niedziela przypomina bowiem dzień
            zmartwychwstania Chrystusa.
            Jest »Paschą tygodnia«, podczas której świętujemy zwycięstwo Chrystusa nad
            grzechem i śmiercią, dopełnienie w Nim dzieła pierwszego stworzenia
            i początek »nowego stworzenia« (por. 2 Kor 5, 17).

            Jest dniem, w którym z uwielbieniem i wdzięcznością wspominamy pierwszy dzień
            istnienia świata, a zarazem zapowiedzią »dnia ostatniego*, oczekiwanego Sekcji
            Krajowej z żywą nadzieją, w którym Chrystus przyjdzie w chwale (por. Dz l, 11;
            l Tes 4, 13-17) i Bóg «uczyni wszystko nowe« (por. Ap 21, 5)" - pisze Jan Paweł
            II w swoim liście apostolskim „Dies Domini" - „O świętowaniu niedzieli".

            Jednocześnie Ojciec Święty ostrzega, że gdy niedziela zatraca swój pierwotny
            sens i sprowadza się jedynie do „zakończenia tygodnia", horyzont
            człowieka „staje się tak ciasny, że nie pozwala mu dojrzeć nieba".

            Chrześcijanin musi zatem wiedzieć, że świętowanie niedzieli to prawdziwe
            uświęcenie Dnia Pańskiego, nie zaś jedynie „zakończenie tygodnia" rozumiane
            wyłącznie jako czas odpoczynku i rozrywki.
            • aniouek1 no właśnie 18.02.07, 15:38
              > Chrześcijanin musi zatem wiedzieć, że świętowanie niedzieli to prawdziwe
              > uświęcenie Dnia Pańskiego, nie zaś jedynie „zakończenie tygodnia"
              > rozumiane wyłącznie jako czas odpoczynku i rozrywki.

              i właśnie dlatego Kasikku wiem, że o 5.30 było zimniej niż o 7.00 wink
      • aniouek1 2.Przynajmniej1x/r przystąpić do sakramentu pokuty 26.02.06, 15:28
        "Przynajmniej raz w roku przystąpić do sakramentu pokuty."

        Skoro poprzez popełnienie grzechu ciężkiego człowiek stracił kontakt z Bogiem,
        to właśnie sakrament pokuty jest szansą, by powrócić do Ojca.
        Być może właśnie obwarowanie przepisem dało odwagę do naprawy życia niejednemu
        z nas.

        Spowiedź podarował nam Pan Jezus, znał naturę ludzką i wiedział, że będziemy
        potrzebować oczyszczenia. I dlatego po Swoim zmartwychwstaniu ustanowił ten
        sakrament. Święty Jan opisał ów moment w Ewangelii.

        "A Jezus rzekł do nich: "Pokój wam. Jak Ojciec mnie posiał, tak Ja was
        posyłam". Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im "Weźmijcie Ducha
        Świętego. Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie
        grzechy, są im zatrzymane."

        Chrystus zostawił taką władzę apostołom tuż przed wniebowstąpieniem.

        Chciał, aby ci, którzy pragną zmieniać swoje życie na lepsze, mieli taką
        możliwość.

        Po to Pan Jezus ustanowił sakrament pojednania chociaż są ludzie, którzy
        woleliby, aby nie wyznawać swoich win przed człowiekiem?

        Jest to błędne przekonanie, ponieważ grzechy wyznajemy Jezusowi.

        Być może te ataki wynikają z trudności zaakceptowania, że ktoś również zna
        naszą ciemną stronę życia, której, jak się nam wydaje, na co dzień nie
        pokazujemy.

        Jednak na potwierdzenie konieczności przebywania kapłana podczas spowiedzi
        można przytoczyć słowa Jezusa: "gdzie są dwaj lub trzej zebrani się w Imię
        moje, tam ja jestem pośród nich" (Mt 18,20).

        To jest zapewnienie Jezusa, a nie ludzkie wymysły.
      • aniouek1 3. Przynajmniej 1x/r /.../ przyjąć Komunię świętą 26.02.06, 15:30
        "Przynajmniej raz w roku, w okresie wielkanocnym przyjąć Komunię świętą."

        Ten obowiązek został określony prawnie dopiero wówczas, gdy osłabła gorliwość
        wiernych i zaczęto zaniedbywać korzystanie z Eucharystii.

        W stosunku do całego Kościoła obowiązek ten wprowadził Sobór Laterański
        IV (1215r.).

        A dlaczego w okresie wielkanocnym?

        Te święta są źródłem i centrum liturgii chrześcijańskiej. Pan Jezus ustanowił
        Najświętszy Sakrament podczas ostatniej wieczerzy.

        Komunia jest pamiątką ostatniej wieczerzy, męki, śmierci i zmartwychwstania
        Chrystusa, natomiast czas Wielkiego Postu sprzyja dobremu przygotowaniu się.

        W Polsce czas przyjmowania Komunii świętej wielkanocnej trwa od niedzieli
        poprzedzającej Środę Popielcową do uroczystości Trójcy Przenajświętszej.
        Oczywiście Komunię można przyjąć jedynie w stanie łaski uświęcającej.

        Eucharystia może objawić pełnię miłości Boga i odpowiedzieć na Jego pragnienie
        miłości. A zatem przystępowanie do Komunii tylko raz w rokujest przede
        wszystkim wywiązywaniem się z obowiązku. Szkoda byłoby na tym poprzestawać.
      • aniouek1 4. Zachowywać nakazane posty i wstrzemięźliwość... 26.02.06, 15:36
        "Zachowywać nakazane posty i wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych,
        a w okresach pokuty powstrzymać się od udziału w zabawach."

        Zastanówmy się nad pierwszą częścią tego przykazania.

        Obecnie wg Kodeksu Prawa Kanonicznego (1249-1253) rozróżnia się post ilościowy
        i jakościowy (abstynencja).

        Post ilościowy polega na spożyciu do syta jednego posiłku w ciągu dnia,
        natomiast dwa pozostałe mają być lekkie. A jakościowy zabrania jedzenia
        pokarmów mięsnych.

        Dniami pokuty w całym Kościele są piątki i Środa Popielcowa.

        W każdy piątek, jeśli nie wypada wtedy uroczystość kościelna, trzeba zachować
        post jakościowy.

        Natomiast w Środę Popielcową i Wielki Piątek obowiązuje abstynencja i post
        ilościowy, którego powinny przestrzegać osoby od 21 do 60 roku życia, natomiast
        prawo do postu jakościowego obowiązuje młodzież od 14 lat.

        Post powinien mieć odniesienie do Jezusa i Jego cierpienia, a nie koncentrować
        się jedynie na posiłkach.
        Można unikać wszystkiego, co dobre i smaczne i wcale nie pościć.

        Jeżeli uświadomimy sobie, jak wielką ofiarę złożył z Siebie Jezus Chrystus,
        który wyrzekł się Swego życia, by nas życiem obdarzyć; jeżeli wyobrazimy sobie
        ogrom Jego cierpienia i wyrzeczeń i jeżeli chcę Mu się za to odwdzięczyć, i to
        jest moja główna motywacja wyrzeczeń i rezygnacji - wtedy zaczyna się mój post.

        Nie będzie wówczas ważne, na jakiej szerokości geograficznej się znajdujemy.
        Ani także nie będzie miało znaczenia, jak trudne wyrzeczenia podejmujemy dla
        wiary, czy rozwoju w życiu duchowym.
        Najważniejsze jest to, że wszystkie nasze działania wynikają z miłości do
        Niego, do Jezusa.

        Następna trudność w interpretacji czwartego przykazania może wynikać
        z określenia "Udział w zabawach".

        Kiedyś dodawano "hucznych", więc od razu zawężał się ich zakres. A tym samym
        łatwiej można było przestrzegać tego przykazania.
        Jednak sądzę, iż nie chodzi tu o liczbę decybeli czy bawiących się osób, ale
        raczej należy rozpatrywać je pod kątem rozumienia istoty pokuty
        chrześcijańskiej.

        Rozważmy, czy podejmujemy działania, które: zbliżają nas do Boga, odbudowują
        miłość zniszczoną przez grzech, umacniają wiarę, ożywiają miłość bliźniego
        przez dzieła miłosierdzia.

        Chrześcijańska pokuta nie powinna wynikać z lęku przed karą Boga, raczej
        z chęci wkroczenia na drogę do świętości.

        Staje się ona wartościowym i twórczym bodźcem, który uzdalnia człowieka do
        przekraczania swoich możliwości, poszukiwania wolności wewnętrznej w oparciu
        o inicjatywę Jezusa.
        • aniouek1 Przykazanie postu i abstynencji 26.02.06, 15:49
          Jeżeli ktoś chce coś osiągnąć, musi się w swój cel zaangażować.

          Osiągnięcie zysku niemal zawsze poprzedza rezygnacja: Kto oszczędza, rezygnuje
          z konsumpcji; kto chce wychować swoje dzieci na świadomych i krytycznych
          odbiorców programów telewizyjnych, nie wysiaduje godzinami przed odbiornikiem;
          kto chce schudnąć, stosuje dietę.

          Coraz więcej ludzi nie spożywa mięsa ze względów zdrowotnych, etycznych lub też
          ekologicznych.

          Chociaż pojęcia asceza, post i abstynencja wyszły z mody, to mają one nader
          aktualne odniesienie w życiu realnym: Kto chce osiągnąć dobry cel, musi ćwiczyć
          się w jego osiąganiu (greckie słowo “askese" oznacza “ćwiczenie") i zdobyć się
          na dystans wobec tego, co mu w tym przeszkadza (łac. “abstinentia"
          = “powściągliwość").

          Podobnie ma się rzecz z przykazaniami postu i abstynencji w Kościele: Podłożem
          ich jest przekonanie, że świat nie jest doskonały; nieprawość i zło są częścią
          naszego życia.
          Dzięki pogłębionej refleksji człowiek zaczyna pojmować, jak bardzo uwikłany
          jest w nieprawości i sam się do nich przyczynia.
          Wszystko to jest mu przeszkodą na drodze do Boga.

          W walce ze złem Biblia zaleca “czuwanie, post i rozdawanie jałmużny".

          O samym Chrystusie wiemy, że przez 40 dni pościł na pustyni.

          Sens tego wypływa z przekonania, że człowiekowi ustawicznie grozi zagubienie
          się w troskach i zabiegach o dobro doczesne.

          “Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust
          Bożych" (Mt 4,4).
          Wskazanie na to jest intencją postu, ma on nam pomóc w skierowaniu się na Boga.

          We wszystkim tym chodzi więc zawsze o postawę duchową, nigdy o zewnętrzną
          wierność prawu.
          Kościelne przykazania postu są tym samym wyzwaniem wobec czujności wiernych.
          Służą one nawróceniu i nigdy nie są celem samym w sobie.
          Są one znakiem wspólnoty z Chrystusem.
          Stąd np. na przypomnienie Jego śmierci wszystkie piątki są dniami pokuty.

          Wszyscy katolicy (od 14 roku życia) są w tym dniu zobowiązani do złożenia tzw.
          ofiary piątkowej.

          W większości krajów świata (lecz nie wszędzie) polegało to wcześniej na
          zachowaniu wstrzemięźliwości od potraw mięsnych.
          Jednak dziś rezygnacja z potraw mięsnych dla wielu nie oznacza już żadnego
          realnego wyrzeczenia; ponadto duch przykazania nie jest wypełniony, jeżeli co
          prawda nie spożywamy mięsa, lecz pozwalamy sobie w to miejsce na inne
          przyjemności – toteż dzisiejszy katolik może samodzielnie wybierać formę
          rezygnacji.
          Ofiara piątkowa może nadal polegać na zrezygnowaniu z potraw mięsnych; lecz
          można w tym dniu odmawiać sobie również innych rzeczy, ku którym mamy skłonność
          (np. tytoniu).
          Możliwe jest także zarezerwowanie sobie w tym dniu oddzielnego czasu na
          modlitwę lub lekturę Pisma świętego, można w tym dniu poświęcać się pracy dla
          potrzebujących.

          Solidarność wierzących wyrazi się najlepiej wtedy, gdy zaoszczędzone przez
          naszą rezygnację środki pieniężne przekażemy na potrzeby ludzi żyjących
          w ubóstwie.

          Powyższa regulacja w żadnym wypadku nie jest osłabieniem postnego zobowiązania,
          lecz racjonalnym przystosowaniem go do dzisiejszych warunków i wyjściem
          naprzeciw osobistej inicjatywie.

          Post nie ma nic wspólnego z abnegacją życia i świata.
          Pozwala na uzyskanie krytycznego dystansu wobec tego, co natarczywe.
          Pozwala na większe uwolnienie od rzeczy, od których we własnym mniemaniu
          jesteśmy zależni.
          Rozjaśnia pogląd na to, co konieczne.

          Co prawda świat i nasze życie zostają przez post “zrelatywizowane", lecz
          właśnie to pozwala na spojrzenie na nie niejako “z boku".

          Św. Teresa powiedziała: “Jak już pościć, to pościć; jak już ucztować, to
          ucztować!" Słowa te trafnie oddają katolicki punkt widzenia.
        • aniouek1 Jestem mięsem armatnim 26.02.06, 15:57
          Jestem mięsem armatnim
          Rozmowa z ojcem Stanisławem Jaroszem

          O kotletach, leniwym Jonaszu i umierającym Kościele

          - Marcin Jakimowicz: Skąd mały Staś wiedział, że zaczyna się Wielki Post?

          O. Stanisław Jarosz: – U nas w domu, w górach, to było widać. Były różne takie
          dziwactwa. Konie nie nosiły na szyi dzwonków, tzw. turlików, bo były one
          symbolem radości. Nie grało się, nie muzykowało.

          -MJ: I młodzi się tego trzymali? Nie graliście gdzieś po piwnicach?

          Nie. Ludzie mieli honor. To nie był jakiś zakazany owoc. Po prostu: jesteś
          facet, masz swój honor i nie będziesz robił z siebie kapcia, bo jest Wielki
          Post. Dotyczyło to też samego poszczenia, czyli ograniczenia michy. W zakonie
          tych postów „fizycznych” było mniej niż w rodzinnym domu (śmiech). Pościliśmy
          z konieczności, bo była bieda. I tu moja optyka postu sprowadziła się do pewnej
          rewolucji. Bo post to nie wstrzemięźliwość od mięsa. Ludzie czasami myślą:
          szkoda, że ten Pan Jezus umarł w piątek, bo bym się najadł mięsa, które tak
          lubię… Post jest odwróceniem takiego myślenia. Jezu, chcę być do Ciebie podobny
          i dlatego odmówię sobie czegoś, co sprawia mi przyjemność (a często jest moim
          zniewoleniem).

          -MJ: A ojciec Jarosz lubi kotlety?

          Tak, wbrew nazwisku lubię tłuste rzeczy. Ale post to nie kwestia tego, co się
          je i pije. To ograniczenie na przykład gier komputerowych, telewizji, Internetu.

          -MJ: Gdy spyta się przeciętnego Polaka, czy jest zniewolony telewizją, to
          oburzony zaprotestuje. A potem przez kilka godzin będzie gapił się w ekran…

          To jest pierwszy syndrom choroby alkoholowej: to nie ja, mnie to nie dotyczy.
          Ja jestem wolny.

          -MJ: …a więzienia aż pękają w szwach od niewinnych ludzi.

          Tak. Post to doskonała okazja do poznania siebie. To początek nawrócenia.
          Jeśli nie uznasz, że jesteś grzesznikiem, to po co ci Pan Bóg?
          Przecież wszystko załatwią ci pieniądze, rodzina, praca, dobre zdrowie.

          -MJ: Post w Biblii to często sprawa życia lub śmierci. Niniwa ocalała, bo jej
          mieszkańcy oblekli się w wory pokutne. Bóg mówi: nawróćcie się do mnie przez
          płacz i post, i lament…

          Ludzie w Biblii przekonali się na własnej skórze, jak skuteczne jest słowo
          Pana. Grzech rodzi śmierć. W Polsce mamy wtórne pogaństwo, a chrześcijaństwo
          straciło często swój smak, przestało być solą. I post jest postrzegany jako
          jakieś gusła. A przecież wołanie Boga: „Wróć do mnie!” pozostało. Mieszkańcy
          Niniwy przerazili się swego grzechu, zobaczyli, że on rzeczywiście zabija.
          A dziś ludzie mówią często: ja nie mam się z czego nawracać, jestem dobrym
          katolikiem i na dodatek jeszcze poszczę! I post staje się jakimś zabiegiem
          kosmetycznym religijności naturalnej, która nie ma nic wspólnego
          z chrześcijaństwem. On nie jest po to, by przypodobać się Panu Bogu.
          A może się łaskawie uśmiechnie i spełni moje prośby? A może będzie miał dla
          mnie więcej błogosławieństwa? Tak jakby go nie miał... Gdy ktoś mi mówi: muszę
          pościć, moja teściowa musi się nawrócić, mąż musi przestać pić, to odpowiadam:
          A może na odwrót? Może to ty masz się nawrócić, a wtedy mąż przestanie pić?

          -MJ: Niniwa była miastem na trzy dni drogi, a Jonasz biegł przez nią jeden
          dzień. Nie zależało mu na uratowaniu miasta?

          On miał gotowe rozwiązanie: usiadł i czekał, aż z nieba spadnie ogień
          i pochłonie tych grzeszników. I był bardzo rozżalony, że Pan Bóg ich uratował.

          Ja jestem Jonaszem. Wiem lepiej, jak powinien zachować się Pan Bóg.
          Mówię: to niemożliwe, żebyś wysyłał mnie do tych goim – nieobrzezanych,
          okropnych grzeszników i byś miał dla nich miłosierdzie. Wiem lepiej.

          Gdy przychodzi ktoś i pyta: Czy mogę pościć? – odpowiadam: Nie.
          I patrzę na reakcję.
          I jeśli mówi: dobrze, będę posłuszny, to wiem, że może pościć.
          Ale jeżeli zaczyna mnie przekonywać, że koniecznie musi pościć, to wiem, do
          czego taki post służy.

          A on ma oczyszczać. Leżysz na łopatkach i mówisz: Panie, niech się stanie Twoja
          wola.
          Umierasz, a łaska wtedy płynie rzeką. Ogromną rzeką.
          I widzisz, że ludzie we wspólnocie nie są po to, by ci służyć, ale po to, byś
          zobaczył swój grzech.

          Tak samo w małżeństwie. Jak ono pomaga spokornieć!
          A dzieci? Pięknie wyżerają egoizm rodziców.
          To błogosławieństwo.

          Tak samo choroby, łóżko, starość.
          Czasami się śmieję, że niektórzy muszą na starość zdziecinnieć, żeby się
          zmieścić do królestwa.

          Post jest początkiem umierania. Czuję dyskomfort, bo jestem głodny.

          _______
          c.d.n.
          • aniouek1 c.d.: ...A facet jak głodny, to zły… 26.02.06, 16:16
            Jestem mięsem armatnim
            Rozmowa z ojcem Stanisławem Jaroszem

            O kotletach, leniwym Jonaszu i umierającym Kościele

            - MJ.: A facet jak głodny, to zły…

            Właśnie! Post pokazuje ci twoje prawdziwe uczucia.
            Bóg mówi: wyprowadziłem cię na pustynię, by okazało się, co naprawdę nosisz
            w sercu.

            Post jest takim przygotowaniem artyleryjskim do nawrócenia, pokazuje, co
            naprawdę we mnie siedzi.
            Widzisz swoje leniwe wnętrze, które nie akceptuje dyskomfortu i niewygody.
            Jesteś sam na sam z Bogiem.
            Dla mnie, Stanisława Jarosza, który bardzo lubi święty spokój, wygodę
            i komfort, post jest czasem wytrącenia, który pokazuje mi, co naprawdę mnie
            wkurza.

            - MJ.: Z pustyni wychodzi się wspartym na Oblubieńcu…

            O, widzisz.
            To kapitalna definicja tego, co daje post: odkrycie własnej bezsilności po to,
            by spocząć na ramieniu Boga.

            Sam miałem taki kryzys wiary i zastanawiałem się, dlaczego kilogramy Komunii
            świętej nie zmieniły mojego życia?
            Bo ja chciałem Chrystusa, ale nie chciałem mieć myśli Chrystusa, poglądów
            Chrystusa!
            Nie mówiłem: niech mi się stanie, jak Ty chcesz.
            A wiem, że we mnie dwóch wielkich się nie zmieści: ja i Pan Jezus.
            Ktoś musi ustąpić.
            Najczęściej On.
            Post powoduje, że puszczam stery. Mówię: działaj, jak chcesz.

            - MJ.: Dlaczego niektóre złe duchy „wyrzuca się tylko modlitwą i postem”?

            Demon boi się ludzi pokornych, którzy idą pod prąd jego ścieżek.
            A post upokarza.
            Na pustyni nic nie znaczą złote karty kredytowe, nie działają telefony
            komórkowe, nie liczy się, czy jesteś inżynierem czy biedaczyną.
            Pustynia ogołaca, stawia we właściwej proporcji do Boga.
            Pokazuje, że tylko w Nim znajdziesz ratunek.
            I widzisz, że jedynym wyjściem, byś się nie wściekł, jest modlitwa.
            Inaczej zwariujesz.

            Ktoś podchodzi i mówi: Ojcze, poszczę trzy razy w tygodniu!

            A ja mówię: a może lepiej, żebyś tego zaniechał i przestał obmawiać?

            Muzułmanie i Żydzi poszczą więcej niż my. Hindusi z postu uczynili prawie
            masakrę. Ale… nie są chrześcijanami!

            - MJ.: A jak poszczą chrześcijanie?

            Upodabniają się do Chrystusa. Słowo „chrześcijanin” pochodzi z Antiochii.
            Ludzie wołali: to chrześcijanie, czyli… to Chrystusy! Nie ma innej drogi.
            Tylko droga krzyża.
            Kiedy powiedziałem pewnemu zakonnikowi: życzę ci, abyś skończył jak Jezus, to
            prawie się na mnie obraził.

            - MJ.: Kto dobrowolnie chce iść na pustynię? Ojciec nie ma ochoty zwiać?

            Mam. Nie lubię pościć.
            Ale czytam słowa: „zaprzyj się samego siebie” i chcę je realizować. I wiem jak.
            Chłopie, zacznij pościć, a to zaparcie się siebie przyjdzie szybciutko!
            I okaże się, jak bardzo się buntujesz i jesteś obrażony na Pana Boga.
            Może zaskamlesz jak pies o pomoc?

            - MJ.: Idę na Drogę Krzyżową. Nad kim mam płakać: nad sobą, czy Jezusem?

            On sam powiedział: nie płaczcie nade mną, ale nad sobą.
            Nie chodzi o płacz nad Jezusem.
            Bo to będzie jak w tym dowcipie:
            – Kumoszko, skąd to idziecie? – A z rekolekcji!
            – A co godoł misjonarz? – A pięściami bił po kazalnicy, ze te Zydy Pana Jezusa
            ukzyzowały.
            – To po co Łon pchoł się do tych Zydów, kie w zeszłym roku to samo Go spotkało?

            Droga Krzyżowa pokazuje, czym jest grzech.
            Skoro do jego neutralizacji potrzeba było czegoś tak potwornego jak męka
            i śmierć Syna Bożego, to znaczy, że on jest gorszy niż epidemia ptasiej grypy.
            Widzisz też, że istnieje piekło.
            Bo jeśli Ktoś ryzykuje własne życie, żeby mnie uratować, to znaczy, że naprawdę
            coś mi grozi.

            Już nie mogę mówić: Bóg mnie nie kocha, bo skoro On zupełnie bezinteresownie
            poszedł na szubienicę…

            W mękę Drogi Krzyżowej wchodzi Kościół.
            To jego misja: wydać się, jak ciało Jezusa, na ubiczowanie, poniżenie
            i ukrzyżowanie. Jak Sługa Jahwe. Mamy być mięsem armatnim.

            - MJ.: I widzi Ojciec co dzień to umieranie Kościoła?

            Tak. Nawet jeśli On nie za bardzo tego chce. Myślę tu przede wszystkim o sobie.
            Ale wierzę, że „jeżeli z Nim umieramy, z Nim razem żyć będziemy”. Amen.

            -------
            wiadomosci.onet.pl/1314700,240,1,kioskart.html

      • aniouek1 5. Troszczyć się o potrzeby wspólnoty Kościoła 26.02.06, 15:43
        "Troszczyć się o potrzeby wspólnoty Kościoła"

        Mimo iż wcale nie wyszczególnia się tutaj aspektów finansowych, to jakby
        automatycznie nasuwają się one na pierwszy plan.

        Dlaczego?

        Na pewno wpływa na to zmiana w świadomości współczesnego człowieka, sprawy
        materialne stały się dla wielu celem życia i zajmują one ogromną część ich
        aktywności.

        Kościół powinien mieć środki konieczne do sprawowania i utrzymania miejsc
        kultu, prowadzenia dzieł apostolstwa i miłości (charytatywne, wychowawcze.
        edukacyjne. itp.) oraz na godziwe utrzymanie szafarzy.

        Można tu przywołać wczesnochrześcijański zwyczaj przynoszenia na Eucharystię
        wraz z chlebem i winem darów, które miały być rozdane potrzebującym.
        Od początku różnego rodzaju potrzeby członków Kościoła miały ogromne znaczenie.

        Podejrzewam, że lęk budzi forma wspierania Kościoła, czyli sposób przekazywania
        świadczeń, a raczej jej zmiana.

        W Polsce jest zwyczaj kolekty mszalnej, tzw. "tacy" oraz okazjonalnych zbiórek,
        ale np. w Niemczech jest pobierany podatek kościelny. Wykształcił się tam taki
        zwyczaj na przestrzeni wielu lat.

        Kościół jest społecznością, wszyscy jesteśmy za siebie nawzajem odpowiedzialni,
        tworzymy wspólnotę.

        Oprócz przeznaczania środków na prowadzenie różnych inicjatyw w Kościele trzeba
        tutaj brać pod uwagę także inne sfery: inicjatywa, praca, wsparcie duchowe,
        pomoc w kroczeniu drogą do świętości itp.

        Odpowiadamy jako wspólnota za siebie, a na to pieniędzy nie potrzeba.
    • aniouek1 Przykłady obrzędowości kościelnej 26.02.06, 17:06
      Obrzędowość w Kościele katolickim jest bardzo bogata i każda pora Roku
      Liturgicznego posiada sobie właściwe formy m.in.:

      Procesje
      Pielgrzymki
      Popielcowy znak krzyża
      Błogosławieństwo domu w święto Trzech Króli (6 stycznia)
      Poświęcenie palm i procesja palmowa

      Stałym elementem obrzędowości kościelnej są m.in. takie modlitwy jak np.:

      Anioł Pański
      Różaniec
      • aniouek1 Procesje 26.02.06, 17:09
        Procesje - obok pielgrzymek - są dla wielu fenomenem typowo katolickim.

        Procesje są uroczystymi pochodami, zwłaszcza w dniach świąt, lecz także
        w czasach zagrożeń.

        Chce się przez nie uprosić od Stwórcy błogosławieństwo dla winnic, pól,
        zwierząt i ludzi, np. przez procesje błagalne.

        Często są one wyrazem wdzięczności (na przykład przy święcie dożynek) lub
        uwielbienia i wyznania wiary (np. procesje w dniu Bożego Ciała).
      • aniouek1 .Pielgrzymki 26.02.06, 17:13
        Pielgrzymki, obok procesji - o czym wspomniano już wyżej - są dla wielu
        fenomenem typowo katolickim.

        Pielgrzymki i miejsca pielgrzymkowe.

        Chrześcijanie darzą uszanowaniem miejsca życia i cierpienia Chrystusa.

        To samo można powiedzieć o miejscach, które wiążą się z matką Jezusa,
        apostołami lub świętymi.

        Ludzie wierzący doświadczają, że w takich miejscach można modlić się
        szczególnie żarliwie.

        I faktycznie w wielu miejscach pielgrzymkowych krystalizuje się pobożność
        i wychodzą z nich silne impulsy religijne.

        Obecnie zauważa się np. przyrost udziału młodzieży w pielgrzymkach.

        Niektórym ludziom tego typu pobożność być może nie odpowiada.

        Kościół nie zobowiązuje nikogo do udziału w tej religijnej obrzędowości.
        Intencją udziału w pielgrzymce jest jedynie wyrażenie naszego oddania Bogu
        i ufności we wstawiennictwo świętych.

        Nie można przypisywać jakiejś nadzwyczajnej siły samym miejscom i obrazom.

      • aniouek1 Popielcowy znak krzyża 26.02.06, 17:18
        W środę popielcową, na początku postu wielkanocnego, kapłan nakreśla popiołem
        na czole wiernych znak krzyża i posypuje im popiołem głowę.
        Jest to zwyczajem od XI wieku. Popiół jest znakiem przemijania. Robiąc znak
        krzyża kapłan mówi: “Pamiętaj, z prochu powstałeś i w proch się obrócisz",
        lub: “Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię".
      • aniouek1 Błogosławieństwo domu w święto Trzech Króli 26.02.06, 17:20
        Błogosławieństwo domu w święto Trzech Króli (6 stycznia)



        W dniu święta Objawienia Pańskiego (dzień Trzech Króli) katolicy nanoszą na
        górne framugi drzwi swoich domów datę (rok) oraz litery C + M + B.

        Są to początkowe litery od słów “Christus mansionem benedicat", tzn. Niech
        Chrystus błogosławi ten dom.

        Niektórzy mylnie sądzą, że litery te wzięte są od imion trzech króli: Caspar,
        Melchior, Baltazar.
      • aniouek1 Poświęcenie palm i procesja palmowa 26.02.06, 17:22
        W Niedzielę Palmową wierni przynoszą do kościoła palmy, które zostają
        poświęcone.

        Z palmami w rękach uczestniczą następnie w procesji, która jest przypomnieniem
        wjazdu Jezusa do Jerozolimy (por. J 12,13).

        Poświęcone palmy zanosi się do domu i przechowuje w widocznym miejscu aż do
        następnego roku.
        • aniouek1 wiecie, że to już...tuż tuż? 06.04.06, 19:00
          sami robicie wiązanki palmowe czy kupujecie gotowe.
          A może...wcale?
          • megxx Re: wiecie, że to już...tuż tuż? 08.04.06, 23:01
            No mam z tym pewien problem, bo dawniej palmy zrobione i poświęcone chyba spalało się-no kiedy-moja pamięć odmawia posłuszeństwa-był ogień w Wielki Czwartek, (nie wiem czemu taka tradycja była-chłopaki palili w nocy ogień), jest ogień w Wielką Sobotę, Był ogień na Zielone Świątki, no i popiół potrzebny na Popielec....
            A moja stara palma, poświęcona jest jeszcze....

            O tym zostawianiu czegoś...przypomniało mi się, trochę przedwcześnie, ale moja pamięć...-widziałam jak ludzie zabierali gałązki dekorujące ołtarze na Boże Ciało, u nas w Galicji, chyba tego nie było...nie wiem, co to i jak to rozgryźć.
      • aniouek1 Modlitwy 26.02.06, 17:55
        Cały czas pamiętać należy, że zewnętrzne formy kultu, widoczne znaki,
        pogłębiają postawę wiary, ale mają one sens tylko wówczas, gdy nie funkcjonują
        same dla siebie, lecz służą jako wyraz wewnętrznych przekonań religijnych.
        A wówczas mają faktycznie duże znaczenie – da się to sprawdzić.

        Wśród wielości modlitw szczególne miejsce w Kościele Katolickim zajmują:
        Różaniec i Anioł Pański.

        • aniouek1 Różaniec 26.02.06, 18:06
          Modlitwa uważanej za “typowo katolicką" to różaniec.

          Różaniec – jak się często mówi – jest przecież bardzo mechaniczną “modlitwą
          wielu słów", która właściwie nie zasługuje na miano modlitwy; przypomina on
          pogańskie formułki modlitewne, tym bardziej, że w ręku trzyma się sznur
          paciorków.

          Tym bardziej więc chyba zaskoczy niektórych informacja, że różaniec jest
          modlitwą medytacyjną.

          W rzeczywistości używa się przy nim bowiem bardzo niewielu ciągle powtarzanych
          słów, tak jak Jezus na Górze Oliwnej powtarzał wciąż tę samą prośbę.

          Powtarzanie jest językiem kochających – i zmagających się.

          Poza modlitwą Ojcze Nasz na różaniec składają się jedynie pozdrowienie
          anielskie Maryi oraz słowa pochwalne, którymi Elżbieta powitała Maryję (Łk 1).

          Tekst jest ciągle powtarzany. Lecz myśli nie kierują się przy tym na
          wypowiadane słowa, lecz na wydarzenia w życia Jezusa, w które modlący w sposób
          refleksyjny coraz bardziej się wgłębia. Różaniec jest więc modlitwą do
          Chrystusa.

          Po co więc tyle słów, po co sznur różańcowy?

          Pobożne słowa stają się niejako prądem rzeki, który porusza myśli do przodu
          i jednocześnie nie pozwala im się rozpraszać.
          Absolutna cisza może niekiedy rozpraszać bardziej niż równomierny dźwięk.
          Pomyślmy tu tylko o plusku potoku.
          Gdy się milczy, łatwo można popaść w rozmarzenie.
          Natomiast słowa wciąż tej samej modlitwy są niczym brzeg, od którego ciągle
          odbijają się lotne myśli, powracając następnie do środka rzecznego prądu, do
          przedmiotu medytacji.

          A sznur różańca?

          Ma on jedynie funkcję pomocniczą. Pozwala “związać" rozbiegane ręce.
          A paciorki wskazują nam, kiedy dany odcinek modlitwy się kończy.
          Dyktują one rytm i następstwo treści medytacji.
          Sznur ten niejako “dyscyplinuje" nasz tok myślowy. W momencie osłabienia
          koncentracji zauważamy nagle paciorki w naszych rękach i nasze myśli wracają
          do modlitwy.

          Tym samym różaniec jest formą medytacji dla ludzi, którym trudno przychodzi
          zachowanie ciszy i zebranie myśli.
          Pomagają im w tym tak pogardzane “powierzchowności".

          Z miejsca wyjaśnić tu trzeba pewne nieporozumienie: Jeśli ktoś sądzi,
          że po pięćdziesiątym powtórzeniu modlitwy zaskarbi sobie pięćdziesięciokrotną
          zasługę w oczach Boga, widzi więc jej siłę nie w żarliwości, lecz w ilości
          wypowiedzianych słów, tego modlitwa różańcowa jest od samego początku
          pozbawiona wartości.

          Nie wszystko jest dla każdego.
          Ten rodzaj modlitwy jest jedynie ofertą.

          U młodych katolików często nie jest to ulubiona forma rozmowy z Bogiem.

          Może dlatego, że nikt im nie wyjaśnił istoty różańca?

          Może dlatego, że odnaleźli dla siebie inne, bardziej odpowiadające im formy
          modlitwy (np. formę cichej medytacji)?

          Niech każdy szuka takiej formy, jaka jest mu najbliższa.
          • aniouek1 ...Tajemnice Różańca 02.03.06, 14:48
            Poprawne odmawianie różańca oznacza odmawianie modlitwy oraz medytację w tym
            samym czasie.
            Dzięki temu odmawianie różańca jest tak wspaniałym przeżyciem duchowym.

            Modlitwa Różańcowa stanowi swego rodzaju streszczenie Ewangelii i składa się
            z czterech tajemnic opisujących wydarzenia z życia Jezusa i Maryi.

            Wyróżniamy 20 tajemnic różańca, które dodatkowo podzielone są na 4 grupy:
            - Tajemnice Radosne,
            - Tajemnice Światła,
            - Tajemnice Bolesne,
            - Tajemnice Chwalebne.

            Przyjmuje się, że jedna część Różańca czyli jedna tajemnica powinna być
            odmawiana w danym dniu.

            Tak więc nie jest konieczne odmawianie Pełnej Modlitwy w ciągu jednego dnia,
            czy za jednym razem.

            Wystarczy odmówić jedną część czyli jeden "sznur" różańca.

            Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, aby raz dziennie odmówić Pełną
            Modlitwę Różańcową.

            Jeśli jednak chcesz odmówić jeden sznur różańca w ciągu dnia, to postaraj się
            stosować zasadę:

            - Tajemnice Radosne - Poniedziałek i Sobota

            - Tajemnice Światła - Czwartek

            - Tajemnice Bolesne - Wtorek i Piątek

            - Tajemnice Chwalebne - Środa i Niedziela

            Tajemnice Różańca ...

            Każda z czterech części Pełnej Modlitwy Różańcowej składa się z 5 Tajemnic :

            1. Tajemnica Radosna - Poniedziałek i Sobota

            - Zwiastowanie Maryi, iż jest matką Syna Bożego.
            - Nawiedzenie świętej Elżbiety.
            - Narodzenie Pana Jezusa.
            - Ofiarowanie Jezusa w świątyni.
            - Odnalezienie Pana Jezusa wśród uczonych w świątyni.

            2. Tajemnica Światła - Czwartek

            - Chrzest Pana Jezusa w Jordanie.
            - Objawienie Siebie na weselu w Kanie.
            - Głoszenie Królestwa Bożego i wzywanie do nawrócenia.
            - Przemienienie na górze Tabor.
            - Ustanowienie Eucharystii.

            3. Tajemnica Bolesna - Wtorek i Piątek

            - Modlitwa Pana Jezusa w Ogrodzie Oliwnym (Ogrójcu).
            - Biczowanie Pana Jezusa.
            - Ukoronowanie koroną z cierni.
            - Dźwiganie krzyża przez Pana Jezusa.
            - Śmierć na krzyżu.

            4. Tajemnica Chwalebna - Środa i Niedziela

            - Zmartwychwstanie Pana Jezusa.
            - Wniebowstąpienie Pana Jezusa.
            - Zesłanie Ducha Świętego.
            - Wniebowzięcie Maryi.
            - Ukoronowanie Maryi na Królową Nieba i Ziemi.

            Każda z 5 tajemnic w danej części odpowiada jednej dziesiątce Różańca.
            Dziesiątka Różańca - 10 razy Zdrowaś Maryjo ...
          • aniouek1 ...Jak odmawiać Różaniec ? 02.03.06, 15:05
            Wybierz, którą tajemnicę Różańca pragniesz odmówić (Radosną, Światła, Bolesną,
            Chwalebną), pamiętaj o odpowiednim dniu tygodnia.

            My dla przykładu wybierzemy

            I. Tajemnicę Radosną (Poniedziałek i Sobota):

            Zanim zaczniesz postaraj się wyciszyć i skupić !

            Początek

            Przeżegnaj się: wykonaj znak krzyża na piersi i powiedz: W Imię Ojca i Syna,
            i Ducha Świętego - Amen.

            Na krzyżyku

            1. Wierzę w Boga:

            Wierzę w Boga, Ojca Wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi.
            I w Jezusa Chrystusa, Syna Jego Jedynego, Pana Naszego,
            który się począł z Ducha Świętego, narodził się z Maryi Panny.
            Umęczon pod Ponckim Piłatem ukrzyżowan, umarł i pogrzebion.
            Zstąpił do piekieł.
            Trzeciego dnia zmartwychwstał;
            wstąpił na niebiosa, siedzi po prawicy Boga, Ojca wszechmogącego.
            Stamtąd przyjdzie sądzić żywych i umarłych.
            Wierzę w Ducha Świętego, święty Kościół powszechny, świętych obcowanie,
            grzechów odpuszczenie, ciała zmartwychwstanie, żywot wieczny.
            Amen.

            Na paciorku (większym)

            2. Ojcze nasz:

            Ojcze nasz, któryś jest w niebie, święć się imię Twoje;
            przyjdź królestwo Twoje; bądź wola Twoja jako w niebie, tak i na ziemi.
            Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj;
            i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom;
            i nie wódź nas na pokuszeni, ale nas zbaw ode Złego.
            Amen.

            Na kolejnych trzech paciorkach (mniejsze)

            3. Zdrowaś Maryjo (na każdym małym paciorku):

            (1x) Zdrowaś Maryjo, łaski pełna, Pan z Tobą, błogosławionaś Ty między
            niewiastami i błogosławiony owoc żywota Twojego, Jezus.
            Święta Maryjo, Matko Boża, módl się za nami grzesznymi teraz i w godzinę
            śmierci naszej. Amen.

            2x) Zdrowaś Maryjo, łaski pełna, Pan z Tobą, błogosławionaś Ty między
            niewiastami i błogosławiony owoc żywota Twojego, Jezus.
            Święta Maryjo, Matko Boża, módl się za nami grzesznymi teraz i w godzinę
            śmierci naszej. Amen.

            (3x) Zdrowaś Maryjo, łaski pełna, Pan z Tobą, błogosławionaś Ty między
            niewiastami i błogosławiony owoc żywota Twojego, Jezus.
            Święta Maryjo, Matko Boża, módl się za nami grzesznymi teraz i w godzinę
            śmierci naszej. Amen.

            Przed dużym paciorkiem

            4. Chwała Ojcu:

            Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu.
            Jak była na początku, teraz i zawsze, i na wieki wieków. Amen.

            Teraz możemy rozpocząć odmawianie kolejnych dziesiątek Różańca oraz rozważać
            jego tajemnice.

            Tajemnica I/1

            "Zwiastowanie Maryi, iż jest matką Syna Bożego"
            Tajemnice wypowiadamy przed dużym paciorkiem.
            Odmawiamy jedną dziesiątkę Różańca czyli:

            1 x Ojcze Nasz (duży paciorek)
            10 x Zdrowaś Maryjo (małe paciorki)
            1 x Chwała Ojcu (przed dużym paciorkiem)

            Tajemnica I/2

            "Nawiedzenie świętej Elżbiety"
            Tajemnice wypowiadamy przed dużym paciorkiem.
            Odmawiamy jedną dziesiątkę Różańca czyli:

            1 x Ojcze Nasz (duży paciorek)
            10 x Zdrowaś Maryjo (małe paciorki)
            1 x Chwała Ojcu (przed dużym paciorkiem)

            Tajemnica I/3

            "Narodzenie Pana Jezusa"
            Tajemnice wypowiadamy przed dużym paciorkiem.
            Odmawiamy jedną dziesiątkę Różańca czyli:

            1 x Ojcze Nasz (duży paciorek)
            10 x Zdrowaś Maryjo (małe paciorki)
            1 x Chwała Ojcu (przed dużym paciorkiem)

            Tajemnica I/4

            "Ofiarowanie Jezusa w świątyni"
            Tajemnice wypowiadamy przed dużym paciorkiem.
            Odmawiamy jedną dziesiątkę Różańca czyli:

            1 x Ojcze Nasz (duży paciorek)
            10 x Zdrowaś Maryjo (małe paciorki)
            1 x Chwała Ojcu (przed dużym paciorkiem)

            Tajemnica L/5

            "Odnalezienie Pana Jezusa wśród uczonych w świątyni"
            Tajemnice wypowiadamy przed dużym paciorkiem.
            Odmawiamy jedną dziesiątkę Różańca czyli:

            1 x Ojcze Nasz (duży paciorek)
            10 x Zdrowaś Maryjo (małe paciorki)
            1 x Chwała Ojcu (przed dużym paciorkiem)

            Na zakończenie

            Odmawiamy Pod Twoją obronę: Pod Twoją obronę uciekamy się, święta Boża
            Rodzicielko, naszymi prośbami racz nie gardzić w potrzebach naszych, ale od
            wszelakich złych przygód racz nas zawsze wybawiać. Panno chwalebna i
            błogosławiona. O Pani nasza, Orędowniczko nasza, Pocieszycielko nasza. Z Synem
            swoim nas pojednaj, Synowi swojemu nas polecaj, swojemu Synowi nas Oddawaj.

            Przeżegnaj się: wykonaj znak krzyża na piersi i powiedz: W Imię Ojca i Syna, i
            Ducha Świętego - Amen.

            W ten sposób odmówisz kolejne części Modlitwy Różańcowej

            II. Tajemnice Światła - (Czwartek)

            II/1. Chrzest Pana Jezusa w Jordanie.
            II/2. Objawienie Siebie na weselu w Kanie.
            II/3. Głoszenie Królestwa Bożego i wzywanie do nawrócenia.
            II/4. Przemienienie na górze Tabor.
            II/5. Ustanowienie Eucharystii.

            III. Tajemnice Bolesne - (Wtorek i Piątek)

            III/1. Modlitwa Pana Jezusa w Ogrodzie Oliwnym (Ogrójcu).
            III/2. Biczowanie Pana Jezusa.
            III/3. Ukoronowanie koroną z cierni.
            III/4. Dźwiganie krzyża przez Pana Jezusa.
            III/5. Śmierć na krzyżu.

            IV. Tajemnice Chwalebne - (Środa i Niedziela)

            IV/1. Zmartwychwstanie Pana Jezusa.
            IV/2. Wniebowstąpienie Pana Jezusa.
            IV/3. Zesłanie Ducha Świętego.
            IV/4. Wniebowzięcie Maryi.
            IV/5. Ukoronowanie Maryi na Królową Nieba i Ziemi.

            Życzymy powodzenia w odmawianiu Twojej pierwszej Pełnej Modlitwy Różańcowej!
          • kendo Re: Różaniec 03.03.06, 21:47
            slyszalam w kaplicy odmawianie rozanca przez kobiety,gdy bylam w kraju
            siedzialam skupiona,a na koncu w glowie mialam istny mlyn,
            niewiem jak one to robily ale ani razu sie niepomylily,
            wiecej nie poszlam z Mama,do wieczora chodzilam jak w transie.
        • aniouek1 Modlitwa Anioł Pański 26.02.06, 18:23
          Powstanie modlitwy Anioł Pański datuje się na wiek XI-XIV.
          Trzy razy dziennie dzieci Boże odkładały codzienne zajęcia, aby wznieść swego
          ducha i kontemplować tajemnicę miłosierdzia: Wcielenie Syna Bożego w łonie
          Dziewicy Maryi.
          Dziś, w obliczu zła, które burzy pokój, wielu chrześcijan na nowo
          odkrywa „Pozdrowienie Anielskie” i odmawia je w intencji pokoju.

          Niewątpliwie niektóre zwyczaje, jakie tradycyjnie towarzyszyły odmawianiu
          modlitwy Anioł Pański, zostały już zniesione albo ledwie się je dostrzega
          w dzisiejszym życiu ludzi.
          Jednakże chodzi o sprawy małej wagi, gdyż cała wartość kontemplacji zwracającej
          się ku tajemnicy Wcielenia Słowa, znaczenie pozdrowienia anielskiego,
          skierowanego do Najświętszej Dziewicy, błaganie o Jej miłosierne
          wstawiennictwo, pozostają niezmienione.

          Dalej, chociaż zmieniły się warunki czasów, dla większości ludzi zawsze
          pozostają te same, charakterystyczne chwile dnia: rano, południe i wieczór,
          które wyznaczają fazy ich działalności i zarazem wzywają do wprowadzenia pewnej
          przerwy poświęconej modlitwie”. (Adhortacja Marialis Cultus z 2 lutego 1974 r.)

          DŁUGA TRADYCJA MODLĄCYCH SIĘ

          W Małym Oficjum Matki Bożej, opublikowanym staraniem św. Piusa V w drugiej
          połowie XVI w., znajdujemy „Pozdrowienie Anielskie” w jego aktualnej formie:

          „Kiedy rano, w południe i wieczorem słyszymy bicie dzwonów, mówimy: Angelus
          Domini nuntiavit Mariae et concepit de Spiritu Sancto. Ave Maria... Ecce
          Ancilla Domini, fiat mihi secundum verbum tuum. Ave Maria... Et Verbum caro
          factum est et habitavit in nobis. Ave Maria... 15 dni odpustu zyskują ci,
          którzy odmawiają tę modlitwę pobożnie”.

          * W 1742 roku, Benedykt XIV polecił, aby w czasie okresu wielkanocnego
          zastąpić „Pozdrowienie Anielskie” modlitwą „Regina coeli” (Królowo Niebios).
          * Przed osiągnięciem aktualnej formy, modlitwa ta przechodziła różne fazy.
          W średniowieczu istniał obrzęd, czysto świecki, aby o zmierzchu dzwonić
          w naczynia do przechowywania ognia. Stąd zwyczaj odmawiania „Zdrowaś Maryjo”
          na dźwięk dzwonu. Z czasem rytuał ten był już mocno zakorzeniony.
          * Na początku XIII w. Grzegorz IX (1227-41) zarządził, by Pozdrowienie
          Anielskie odmawiane było rano i wieczorem, zawsze na dźwięk dzwonu.
          Potwierdził to Synod w Kolonii w roku 1279.
          * W 1262 r. generał franciszkanów św. Bonawentura nakazał członkom tegoż zakonu
          praktykę trzech „Zdrowaś...” rano i wieczorem.
          * W 1287 r. Synod w Exter w Anglii, zalecił kapłanom, by przyzwyczajali
          wiernych do odmawiania modlitwy „Zdrowaś...” trzy razy dziennie.
          * Jan XXII był pierwszym papieżem, który związał tę praktykę z odpustami
          w bulli z 1318 r., wydanej w Avignonie. Bulla ta nie wspomina jednak jeszcze
          o odmawianiu „Pozdrowienia Anielskiego” w południe. Zalecił to dopiero Kalikst
          III (1455-1458). Nakazał on również trzykrotne w ciągu dnia dzwonienie
          na „Anioł Pański”, aby otrzymać pomoc Bożą podczas wojny z Turkami. Zwyczaj ten
          szybko się rozprzestrzenił i w 1472 r. Ludwik XI rozciągnął go na całą Francję.
          * W XIX w. „Zdrowaś Maryjo” było odmawiane trzy razy dziennie i poprzedzone
          zawsze biciem dzwonów.

          Na kiedy datuje się słowa Modlitwy na Anioł Pański, które znamy dzisiaj?

          Prawdopodobnie, choć nie jest to pewne, za czasów św. Piusa V (1566-72) Anioł
          Pański przyjął swą obecną formę; z wyjątkiem wersetu i modlitwy końcowej, które
          to zostały dodane później.
          Mianowicie Benedykt XIV w swoim Breve z 14 października 1742 r. oświadczył,
          że werset i końcowa modlitwa stanowią cześć integralną Pozdrowienia Anielskiego
          i muszą być odmawianie w całości, jeśli ktoś chce uzyskać odpust.

          Papieże popularyzowali praktykę odmawiania Anioł Pański, wiążąc ją z odpustami:
          cząstkowym – przy każdym odmawianiu i zupełnym – raz w miesiącu pod zwykłymi
          warunkami.

          Modlitwa Anioł Pański po łacinie:

          V. Angelus Domini, nuntiavit Mariae.
          R. Et concepit de Spiritu Sancto.
          Ave Maria, gratia plena, Dominus tecum. Benedicta tu in mulieribus, et
          benedictus fructus ventris tui, Iesus. Sancta Maria, Mater Dei, ora pro nobis
          peccatoribus, nunc, et in hora mortis nostrae. Amen.
          V. Ecce ancilla Domini.
          R. Fiat mihi secundum verbum tuum. Ave Maria, gratia plena...
          V. Et Verbum caro factum est.
          R. Et habitavit in nobis. Ave Maria, gratia plena,...
          V. Ora pro nobis, sancta Dei Genetrix.
          R. Ut digni efficiamur promissionibus Christi.
          Oremus. Gratiam tuam, quaesumus, Domine, mentibus nostris infunde; ut qui,
          Angelo nuntiante, Christi Filii tui incarnationem cognovimus, per passionem
          eius et crucem, ad resurrectionis gloriam perducamur. Per eundem Christum
          Dominum nostrum.
          R. Amen.

          Modlitwa Anioł Pański w języku polskim:

          P.: Anioł Pański zwiastował Pannie Maryi.
          W.: I poczęła z Ducha Świętego.
          Zdrowaś Maryjo, łaski pełna, Pan z Tobą. Błogosławionaś Ty między niewiastami
          i błogosławiony owoc żywota Twojego, Jezus. Święta Maryjo, Matko Boża, módl się
          za nami grzesznymi, teraz i w godzinie śmierci naszej. Amen.
          P.: Oto ja, służebnica Pańska.
          W.: Niech mi się stanie według słowa Twego.
          Zdrowaś Maryjo...
          P.: A Słowo stało się ciałem.
          W.: I mieszkało między nami.
          Zdrowaś Maryjo...
          P.: Módl się za nami, święta Boża Rodzicielko.
          W.: Abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych.
          P.: Módlmy się: Łaskę Twoją prosimy Cię, Panie, racz wlać w serca nasze, abyśmy
          którzy za zwiastowaniem anielskim Wcielenie Chrystusa, Syna Twego poznali,
          przez Mękę Jego i Krzyż do chwały zmartwychwstania byli doprowadzeni. Przez
          Chrystusa Pana naszego.
          W.: Amen.
          P.: Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu.
          W.: Jak była na początku, teraz i zawsze, i na wieki wieków.
          Amen.
          P.: Wieczny odpoczynek racz im dać, Panie.
          W.: A światłość wiekuista niechaj im świeci.
          P:. Niech odpoczywają w pokoju.
          W.: Amen.

          Paweł VI: „Nasze słowo o modlitwie Anioł Pański chce być jedynie ponowieniem
          naszej prostej, lecz gorącej zachęty, by – jeśli to możliwe – podtrzymać
          zwyczaj odmawiania tej modlitwy. Nie wydaje się, by trzeba było ją odnawiać.
          Po tylu bowiem wiekach trwa jej moc i piękno, gdyż budowa jej jest prosta
          i zapożyczona z Pisma Św. Jej historyczny początek wiąże się z błaganiem
          o zachowanie pokoju. Nadto jej liturgiczny rytm w pewien sposób uświęca różne
          chwile dnia; wreszcie skłania ona do przypomnienia tajemnicy paschalnej,
          albowiem poznawszy Wcielenie Syna Bożego, prosimy, byśmy „przez Jego Mękę
          i krzyż zostali doprowadzeni do chwały zmartwychwstania”.
    • megxx Re: Katolickie formy religijnościupup 13.02.08, 09:45
    • kuba_bs Re: Katolickie formy religijności 02.12.21, 15:34
      Znalazłem bardzo ciekawy artykuł, w którym można odnaleźć historie związaną z różańcem, jaki i tym Różańcem przez duże "R". Opisali tam również jak odmawiać różaniec.

      Tutaj link do artykułu: Jak odmawiać Różaniec?

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka