Dodaj do ulubionych

kiedy koniec permanentnego bezrobocia?

14.09.09, 03:25
Witam Wszystkich serdecznie,

mój Narzeczony od kilku już lat boryka się ze znalezieniem DOBREJ pracy.
Dobrej = rozwojowej, dobrze płatnej, pozwalającej nam obojgu wziąć mieszkanie
na kredyt. Tymczasem biegnie 8-my rok naszej znajomości i Narzeczony ma pracę
albo na umowę zlecenie za grosze, albo na czarno trochę lepiej płatną, co
przekreśla marzenia o wspólnym domu.

Narzeczony jest solarnym Wodnikiem, więc wiązałam wielkie nadzieje z tranzytem
Jowisza przez znak Wodnika w roku 2009. Niestety rozmowy kwalifikacyjne -
jeśli były - to przebiegały "poniżej poziomu", np.: praca w dziale technicznym
IT okazywała się akwizycją usług Netii itp.

Czyżby więc Saturn w opozycji do Urana=patrona Wodników na bieżącym niebie
okazał się silniejszy od dobroczynnych wpływów Jowisza na solarne Wodniki?

Jeżeli ktoś z Was miałby czas i w ogóle ochotę popatrzeć na horoskop mojego
Narzeczonego, to podaję dane urodzeniowe:

23.01.1983 r. 08:50 Wrocław

Bardzo chciałabym poznać Wasze zdanie, kiedy będzie szansa na pracę z
prawdziwego zdarzenia? Ja jej kolejno upatrywałam w korzystnych aspektach
Jowisza. Niestety - bez efektu. Oczywiście marzenia o wspólnym zamieszkaniu -
pozostają marzeniami... (8-my rok...)

Pozdrawiam,
Lisenne
Obserwuj wątek
    • lisenne 08:50 to czas GMT, 09:50 w Polsce 14.09.09, 03:34
      Bardzo przepraszam za pomyłkę, jest po 3:00 w nocy i ze zmęczenia nie
      zauważyłam, że podałam czas GMT=08:50, zamiast lokalny=09:50
      sad
      • zlota.ra Re: 08:50 to czas GMT, 09:50 w Polsce 14.09.09, 11:15
        Z Twojego postu odniosłam wrażenie (być może błędne), że załatwienie kredytu i kupno mieszkania to zadanie dla Twojego narzeczonego. Jeśli tak bardzo chcesz z nim mieszkać w waszym własnym domu, nie patrz na niego i nie przejmuj się tak jego horoskopem, tylko sama weź kredyt i kup dom. Proste i skuteczne. Jeśli chcesz zmieniać świat - zacznij od siebie.

        A jeśli nie masz pracy i zdolności kredytowej, popatrz w swoje kółko i zastanów się jak możesz to zmienić. A narzeczonemu odpuść - niech sam się zajmie swoimi trudnościami. Każdemu z was wyjdzie to na dobre.
        • lwi2 Re: 08:50 to czas GMT, 09:50 w Polsce 14.09.09, 13:02
          Nie pamiętam czy Lisenne znasz trochę astrologię. Nie każdy ma
          horoskop na zarabianie dużych pieniędzy, zdolność kredytową i
          otrzymanie kredytu na własny dom. Całkiem poważnie, to co
          powiedziała poprzedniczka - może Ty masz taki?
          Lwi
          • madzik1975 Re: 08:50 to czas GMT, 09:50 w Polsce 14.09.09, 16:08
            (...) a ja się czasami zastanawiam po co w ogole sa fora dyskusyjne
            skoro tylko jaśnie chrabiostwo na nim siedzi i nie raczy nikomu
            pomoc ? wystarczy prosta odpowiedz a jeśli się czegoś nie wie to
            zamiast atakować wystarczy siedzieć cicho...

            Lisenne, ja sama bylam kiedys w podobnej sytuacji i mój też nie mógł
            długo znaleźć pracy, po paru latach się udało i teraz zarabia na
            tyle dużo że sam mógłby utrzymać nas oboję.
            Ja niestety niezbyt dobrze znam się na horoskopach, więc tu Ci za
            bardzo nie pomogę jednak trzytmam za Was kciuki smile
            • dzika_plaza Re: 08:50 to czas GMT, 09:50 w Polsce 14.09.09, 17:01
              Nie jestem ekspertem a raczej oscyluje w kierunku astrologicznej
              zieleniny. Jednak obecnie jowisz+chiron+neptun znajduja sie w 12
              domu Twojego partnera, zblizaja sie do punktu asc. Mysle, ze podczas
              przejscia przez asc Jowisza i pozniej - podczas pobytu w 1 domu
              powinno sie poprawic. Dalej Jowisz powinien uaktywnic Marsa w 1 domu.

              18 stycznia 2010 jowisz przejdzie przez asc.
              Nie wiem czy dobrze mowie. W zasadzie chcialam tylko stworzyc
              pretekst do dalszej dyskusji na ten temat.

              A czy partner nie jest troche leniwy jesli chodzi o prace? W 2 domu
              ksiezyc w byku...dom pieniedzy i zarobkowania.

              Patrzac dalej koniunkcja Satur Pluton jest calkime ladna:

              ze strony :unicorn.blox.pl/2007/05/Rocznik-1983-czyli-
              koniunkcja-Pluton-Saturn.html

              "Rocznik 1983, czyli koniunkcja Pluton - Saturn
              Robiłam kilka horoskopów dla osób z rocznika '82 i '83, mogę też
              obserwować kilka takich osób w działaniusmile Wbrew obiegowym opiniom o
              tzw. maleficzności (złoczynności) tego aspektu, ludzie, jakich
              napotykam z tą koniunkcją, radzą sobie z nią zwykle bardzo dobrze -
              są solidni, punktualni, można na nich liczyć i zwykle, o ile się
              polubimy, jest to znajomość na dłużej, na lata.
              Saturn, zupełnie niesłusznie, ma niedobrą opinię co najmniej od
              czasów Renesansu jako ten, który przynosi melancholię, smutki i
              żale. Pluton, jako wielka nie wiadoma i na dodatek patron
              Skorpionów, też bywa przedstawiany jako coś, czego trzeba się bać -
              tak już mają osoby nastawione do życia lękowo, zawsze gdzieś trzeba
              się oszukać kozła ofiarnego w horoskopie, który weźmie na siebie
              ciężar niepowodzeń wynikających z niedopatrzenia, lenistwa albo
              braku granic, które zdaja sie być znakiem naszych czasów i dorobiło
              się własnej nazwy, borderline.


              Osoby z tą koniunkcją mają natomiast bardzo dobrze ustawione
              granice - ani za sztywne, ani zbyt płynne. Twarde, ale elastyczne.
              To pozwala im być asertywnymi i w istocie pozostać sobą, pomimo, a
              może właśnie często trudnym doświadczeniom wyniesionym z
              dzieciństwa, co pokazuje, ze nie taki Saturn (i Pluton) straszny,
              jak go malująwink


              Joseph Campbell w "Bohaterze o tysiącu twarzy" pisze, że człowiek,
              który nie rozpoznaje w sobie pierwiastka ciemności i nie przyjmuje
              do wiadomości, że posiada także swój cień, swoją ciemną stronę,
              widzi diabła we wszystkim na zewnątrz i nawet w sferze sacrum widzi
              diabła. Tak też bywa z osobami, które boją się Saturna i Plutona i
              osób o wyraźnie widocznym charakterze saturniczno-plutonicznym -
              przeciez każdy ma gdzieś w swoim horoskopie Saturna i Plutona, a
              więc one także. Siła tkwi nie w oskarżaniu innych o swoje
              niepowodzenia, lecz przyjrzenie sie własnym wzorcom postępowania - i
              ich sumiennej, systematycznej korekcie, która jest dla większości
              osób z rocznika '83 sprawą oczywistą.
              Moim zdaniem ta koniunkcja daje wiele siły tym, którzy chcą i
              potrafią zniej skorzystaćsmile

              Saturn i Pluton się lubią - to podobne energie, choć Pluton rzecz
              jasna działa w większym i głębszym zakresie. Saturn to młodszy
              braciszekwink Oczywiście zdaję sobie sprawę, że to dość specyficzne
              rodzeństwo i że mają bardzo specyficzne zabawy i zabawki -
              powiedziałabym, że nieco gotyckie w wyraziewink - zwłaszcza dla
              rocznika '83, kiedy planety tworzyły koniunkcję już nie w Wadze, a
              Skorpionie."
              Prosze mnie poprawic jesli napisalam bzdury;D
              • nuvvo rocznik 83 :) a to ciekawe 14.09.09, 20:12
                dzika_plazowiczko a z jakiego to zrodla?
                nie napisalas bzdur, chociaz to bardzo ogolny opis.
                Nigdy wczesniej nie znalazlam niczego na temat tej koniunkcji
                dlatego ciesze sie ze ktos sie nia zajal.

                W latach 82-83 roznie sie ta koniunkcja ukladala, ja na przyklad mam
                saturna w skorpionie ale plutona jeszcze w wadze. (wrzesien'83)

                Lisenne, jesli naprawde marzycie o pomieszkiwaniu razem, to mozecie
                cos sobie wynajac.
                Nie sadze zeby ktos chcial tu ci sprawic przykrosc na forum.
                Bo prostu brak stalej pracy to nie tylko utrapienie twojego
                narzeczonego, a na tym forum z reguly nie robi sie nikomu
                horoskopow. Tez prawda ze niektorzy uzytkownicy naduzywaja motta
                forum i odmawiaja jakiejkolwiek drobnej informacji

                Moim skromnym zdaniem fakt, iz nie ma sie zdolnosci kredytowej do
                kupna apartamentu to jeszcze zadna nedza. Wybacz ostatnio mialam
                przeboje z koleznaka w podobnej sytuacji i wszedzie przedstawiala
                sie w roli strasznej ofiary losu, jaka to ona biedna, bo zarabia 700
                euro ( w polsce!!!) bo ma 1500zl oplat (my, pozostali smiertelnicy
                za prad i wode nie placimy?) i samotnie wychowuje dziecko.

                Na szczescie twoj nowszy post rozwial moja niechec.
                Zajrze chetnie w kolko twojego partnera, w koncu to moj rocznik.
                Niestety o konkretnym zatrudnieniu sam radix niedecyduje.
                • lisenne Re: rocznik 83 :) a to ciekawe 15.09.09, 00:37
                  Hej nuvo smile

                  > W latach 82-83 roznie sie ta koniunkcja ukladala, ja na przyklad mam
                  > saturna w skorpionie ale plutona jeszcze w wadze. (wrzesien'83)

                  ... skoro to planety pokoleniowe, to może nosisz w sobie (energetyczny) ślad
                  przełomu epok?

                  Koszt wynajmu/1 m-c = koszt 1 raty kredytu, 3 planety w Byku nie pozwalają mi
                  płacić komuś, gdy możemy spłacać NASZE smile

                  Wierz mi, naprawdę rozumiem, skąd tendencja do odrzucania próśb o horoskop. W
                  dawnej pracy rozniosło się, że interesuję się astrologią. Wiele dziewczyn
                  chciało (nie mylić z prosiło) "te wróżbeeee", a przy okazji dla siostry, mamy
                  itp. Tak więc nie dziwię się postawie obronnej przed zasypaniem prośbami o
                  "wróżbeeee"

                  Z drugiej strony myślę, że jeśli ktoś kulturalnie prosi o pomoc i parę słów
                  otuchy, to nie powinno się z marszu, nie znając sytuacji, wylewać mu pomyje na
                  łeb za przeproszeniem. To mnie zraziło w wypowiedzi zlota.ra, zwlaszcza ze w
                  wątku napisałam, że proszę o odpowiedź - jeśli ktoś będzie miał czas i w ogóle
                  ochotę popatrzeć na horoskop mojego. Jeśli nie ma - to wystarczy pominąć wątek.
                  Tak bywa na forum księgowym, jeśli np.: pytanie się powtarza, to zostaje bez
                  odpowiedzi, aż delikwent skorzysta z wyszukiwarki. Ale nikt po nim "nie jedzie".

                  Aaaaa, to stara prawda, że biadolą najczęściej ludzie, którzy mają lepiej od
                  nas, czasem nawet dużo lepiej. Do nas kiedyś wydzwaniał znajomy ponarzekać, że
                  cała kasa im poszła, bo kupili meble do pokoju w swojej willi, jak to źle i w
                  ogóle -> wiedząc doskonale, że my o samym mieszkaniu możemy jedynie pomarzyć.

                  Nie wiem, jakie to ma psychologiczne zaplecze, ale fakt, już nie po raz pierwszy
                  się z takim zjawiskiem spotykam. Ludzie w naprawdę złej sytuacji najczęściej
                  wstydzą się o tym mówić.

                  Cieszę się, że kolejny post przejaśnił trochę sprawę i rozwiał niechęć smile W
                  międzyczasie napisałam tyle następnych, że jasność tego wątku pewnie już razi w
                  oczy wink
                  • nuvvo Re: rocznik 83 :) a to ciekawe 15.09.09, 17:22
                    lisenne napisała:
                    > Koszt wynajmu/1 m-c = koszt 1 raty kredytu, 3 planety w Byku nie
                    pozwalają mi
                    > płacić komuś, gdy możemy spłacać NASZE smile

                    Przepraszam ze sie czepiam, ale wedug mnie to jest biadolenie.
                    Z calym szacunkiem, ale wedlug mnie, to tutaj jest saturn pogrzebany!
                    Bo na czym wam zalezy wlasciwie? Na posiadaniu tego WASZEGO
                    mieszkania, czy na byciu razem?

                    W pierwszym poscie napisalas ze tak bardzo marzycie o wspolnym
                    zamieszkaniu. Taki smutny post! Pomyslalam o dwojgu biednych,
                    kochajacych sie mlodych osobach nie mogacych byc ze soba sam na sam
                    w swoich czterech scianach.

                    Pal licho! nawet jesli dzisiaj pozrzedze. Takie problemy to naprawde
                    pikuś!
                    Saturn u twojego narzeczonego odgrywa wazna role w radiksie.
                    Rzadzi MC i robi tudziez sekstyl do MC.
                    Co jest zlego w pracy telemarketera? przeciez to nie musi byc praca
                    na reszte zycia.
                    Moze po prostu czasem lepiej wziac sie do jakiejkolwiek i poczekac
                    na lepsze czasy?
                    Awanse przychodza po mozolnym wysilku, tak jak egzaminy na studiach
                    same sie za siebie nie zdaja - kosztuja sporo mozolnego wysilku.
                    Ilu z nas musialo sie chwytac pracy w Mc'donaldzie czy Tesco mimo ze
                    mialo dyplom magistra z uniwerku? (ja na wolalam wyjechac za granice)

                    Ja rowniez mam z domu parcie na sukces - kiedy rodzice dzwonia i
                    pytaja co tam u mnie slychac (w sensie ile egzaminow do przodu, czy
                    kupie w koncu ta zieme, samochod itd)odpowiadam:
                    -pomału! w zyciu jak na polu - jest czas zbioru i cza SIEWU, narazie
                    jestem w tym drugim nie mam sie czym chwalic.
                    pozdrawiam,
                    aha - a ile teraz kosztuje wynajecie mieszkania w Waszym miescie?

                    • arcoiris1 Re: rocznik 83 :) a to ciekawe 16.09.09, 00:21
                      ha, a ja do końca sie z Tobą Nuvvo nie zgodzę. Bo, w wieku 26-27 lat
                      człowiek zazwyczaj jest juz po kilku latach wynajmowania mieszkania,
                      ma w miare stabilną sytuacje zawodową albo zaczyna ją miec i TO JEST
                      FAKTYCZNIE WYRZUCANIE SIANA W BŁOTO, SORRY i Lisenne ma rację,
                      lepiej wziąc kredyt (zawsze mozesz sprzedac mieszkanie) niz KOMUS go
                      spłacac wynajmując. (mówie to jak osoba z IC i Marsem w Byku)wiec
                      nic w tym dziwnego. No i durga rzecz, kazdy sprzedawał lody,
                      pracował w macu czy w jako kelner oraz roznosil ulotki. Kazdy wiek
                      ma sowje prawa i swoje zajęcia dorywcze które mu przysługują. Ale w
                      pewnym wieku zaczynasz wymagac, i teraz, lepiej miec nizsza posade w
                      dobrej, duzej firmie, niz na odwrót. w pewnym wieku nie bierzesz
                      wszystkiego jak lecisz, chyba ze sytuacja zyciowa cie do tego zmusi
                      i stoisz na krawedzi, dopoki tak nie jest warto szukac czegos co da
                      ci satysfakcję i popchnie kariere do przodu. Oczywiscie znalezienie
                      takiej pracy wymaga czasu, pracy, chęci i łutu szczęścia. Czasem
                      warto poczekac i dobrze przeczesac rynek zeby nie wpasc w jakies
                      beznadziejne miejsce.
                      • nuvvo Re: rocznik 83 :) a to ciekawe 16.09.09, 17:01
                        po prostu zmylil mnie pierwszy post.
                      • lisenne Re: rocznik 83 :) a to ciekawe 16.09.09, 22:00
                        Witaj arcoiris1 smile))) <- ten szeroki uśmiech to dlatego, że wiem, że nawet jeśli
                        będziesz miała odmienne zdanie, to wyrazisz je w taki sposób, że będzie wesoło i
                        ciekawie big_grin

                        Dziękuję za Twoje celne słowa. Ja nie zawsze potrafię wyartykułować
                        swoje/Narzeczonego poglądy. A jest dokładnie tak jak piszesz - jest czas na
                        ulotki, lody itp., żadne z nas rąk od tego nie umywało. A potem przychodzi czas
                        na stabilizację i zabezpieczenie się na starość. W tej chwili wydawać się może
                        ona odległa, ale pamiętajmy, że emerytury z ZUS-u mogą być niskie albo nie
                        będzie ich wcale (ponoć już teraz ZUS-y są w bankach zadłużone), więc do tego
                        czasu lepiej chociaż (i aż) móc na starość czuć się bezpiecznie we WŁASNYM,
                        WSPÓLNYM domku smile
                    • lisenne Re: rocznik 83 :) a to ciekawe 16.09.09, 20:54
                      Nuvo,

                      wynajem: ceny zaczynają się od 1500-1600 zł (kawalerka lub 2 małe pokoje). Mamy
                      swoje lata i tak wiele czasu na spłatę mieszkania, które na starość miałoby by
                      być naszym kątem, już nie zostało. Moim zdaniem rozsądniejsze jest inwestowanie
                      w to, co zabezpieczy nam życie, niż płacenie za wynajem komuś - a potem co?
                      Zostać na starość bez własnego kąta? Mielibyśmy Córce zwalić się na głowę,
                      zamiast zapewnić jej mieszkaniem jakiś start?

                      Narzeczony "nie opieprza się", po prostu praca telemarketera na pół etatu +
                      prowizja od nabitych w butelkę klientów jest mniej opłacalna niż dorywcze prace,
                      najczęściej na budowie, które wykonuje. Te dochody są po prostu większe. I nie
                      każdemu jest w smak naciągać klientów, bo na tym zwykle polega praca telemarketera.

                      Dodam, że ja też zaczynałam od pracy fizycznej, z rodzicami sprzedawałam
                      warzywa, dźwigałam ciężkie skrzynki itp., w pierwszej "własnej" pracy ścierałam
                      łóżka w solarium po spoconych babach itd. O tych moich pierwszych pracach nawet
                      nie wspominam teraz w CV.

                      To nie jest tak, że mamy dwie lewe ręce do roboty i czekamy biadoląc na gwiazdkę
                      z nieba (tak przynajmniej odebrałam Twoje słowa). Pierwszy powód czekania to
                      zdolność kredytowa w oczach banku, bo zależy nam na spłacaniu własnego "M".
                      Drugi powód jest taki, że w Narzeczonym jest silny strach pt.: "A co będzie,
                      jeśli się nie uda, jaka to dopiero będzie porażka i pośmiewisko, że sobie nie
                      poradziliśmy, a wtedy już nie będzie odwrotu". Bez Jego pewnej sytuacji
                      zawodowej wiem, że nie mogę oczekiwać, że podejmie ryzyko oderwania się od
                      własnego domu.
                      • nuvvo Re: rocznik 83 :) a to ciekawe 16.09.09, 22:00
                        dziecko zmienia stan rzeczy. jesli naprawde jestes pewna ze do konca
                        zycia bedziesz tam i z nim mieszkac to faktycznie oplaca sie wziac
                        kredyt. w kazdym razie kredyt na dom to bardzo powazna sprawa. znam
                        ludzi po 30tce z dobra pensja (bez dzieci co prawda)ktorzy lepiej
                        wyszli na wynajmie: bo z narzeczony odszedl, bo dzielnica zeszla na
                        psy itd.
                        widac dom i wlasna rodzina to dla ciebie wiecej niz potrzeba
                        bezpieczenstwa. taki wloczega z wyboru jak ja raczej tego nie
                        zrozumie.
                        w kazdym badz razie nie ty jedna masz tego typu problem.
                        ja wlasnie jestem w takiej sytuacji co twoj narzeczony - no moze
                        troche gorszej. zawsze myslalam ze to tylko moja wina, albo rynku
                        pracy dlatego wole plynac z pradem i zmieniam branze (tak jakbym
                        zmarnowala 4 lata studiow)
                        a tutaj widze ze to moze wynikac z radixu.


                        • princesswhitewolf Re: rocznik 83 :) a to ciekawe 16.09.09, 22:17
                          nuvvo napisała:
                          >zawsze myslalam ze to tylko moja wina, albo rynku
                          > pracy dlatego wole plynac z pradem i zmieniam branze (tak jakbym
                          > zmarnowala 4 lata studiow)
                          > a tutaj widze ze to moze wynikac z radixu.

                          Jezeli ktos ma ten silne wplywy"zmiennosci" wpisany w horoskop to najlepiej
                          sprawe ujarzmic znajdujac prace jaka ma element zmiennosci: liczne wyjazdy,
                          ruch, przeplyw obok ludzi itd itp. Wowczas praca moze byc trwala ale sama w
                          sobie ma element zmiennosci
                          • nuvvo Re: rocznik 83 :) a to ciekawe 16.09.09, 22:45
                            czy tu chodzi rowniez o podkreslenie znakow "Zmiennych"? panna niby
                            taka stala ale jest znakiem zmiennym ( mam sporo od wodnika urana,
                            strzelca , mam w ogole radix emigrancki)

                            Mam duzo ognia i powietrza w horoskopie, udusilabym sie
                            jednostajnym, niezmiennym fachu.
                            aczkolwiek dzielnie wyrabiam nadgodziny pracujac na moja
                            niezaleznosc. gdyby nie wytrwalosc mojego narzeczonego w dazeniu do
                            zmaieszkania razem to pewnie nadal bym kontynuowala zwiazek na
                            odleglosc (na odleglosc 2000km). boje sie takiej stabilizaccji na
                            amen - tak jak narzeczony lisenne: a co bedzie jesli sie nie
                            powiedzie? przeciez rozne rzeczy sie dzieja.

                            a co na starosc... no na starosc rowniez niezaleznosc ekonomiczna.
                            • lisenne Re: rocznik 83 :) a to ciekawe 16.09.09, 23:15
                              boje sie takiej stabilizaccji na
                              > amen - tak jak narzeczony lisenne: a co bedzie jesli sie nie
                              > powiedzie? przeciez rozne rzeczy sie dzieja.

                              heeeej, nuvvo, zwykle te osoby, ktore sie najbardziej obawiaja, czy z partnerem
                              "wyjdzie" i sie "uda", najlepiej trafiaja. To juz predzej dziewczyny, ktore leca
                              na hurrrra, jakos to bedzie, zle trafiaja.
                        • lisenne Re: rocznik 83 :) a to ciekawe 16.09.09, 23:07
                          Nuvo,

                          "jedyną stałą rzeczą w życiu są zmiany" -> tak więc może to i całe szczęście, że
                          masz charakter "włóczęgi z wyboru", może ta domieszka zmiennej natury pomoże Ci
                          zaakceptować obecne zmiany.

                          Obserwuj, jakich ofert pracy jest dużo, a jakich co raz mniej. Może lepiej teraz
                          przekreślić 4 lata, niż w wieku dojrzałym na bezrobociu boleśnie uświadomić
                          sobie, ze w 2009 była szansa się przebranżowić.

                          Bardzo fajnie odpisała Ci na temat pracy Princesswhitewolf smile Powodzenia! smile
                          • nuvvo Re: rocznik 83 :) a to ciekawe 16.09.09, 23:22
                            fajnie, tylko ze czytajac o twoich problemach, odkrylam ze mam
                            bardzo podobne, ale jestem w o wiele gorszej sytuacji. jednak nie
                            nazywam tego permanentnym bezrobociem!
                            troche mi sie przykro zrobilo bo myslalam ze macie jakies powazne
                            finansowe problemy (do tego masz coreczke na utrzymaniu)
                            a tu odkrywam ze w porownaniu do ciebie to jestem nedzarz. serio.
              • lisenne Re: 08:50 to czas GMT, 09:50 w Polsce 14.09.09, 22:00
                Cześć DzikaPlażo smile

                przepraszam Cię najmocniej, ale chyba wprowadziłam Cię niechcący w błąd.
                Poprawiłam się co prawda w drugim poście, ale chyba się zasugerowałaś tym moim
                pierwszym, gdzie podałam godzinę urodzenia wg czasu GMT, a nie lokalnego sad
                PRZEPRASZAM. Po prostu pisałam strasznie późno i zasypiałam nad klawiaturą...

                Ogólnie jednak myślę, że masz rację, wskazując na tranzyt Jowisza przez
                ascendent. Coś się niewątpliwie w tym czasie będzie bardziej znaczącego działo.
                Martwi mnie jednak, że oprócz dobroczyńcy Jowisza przy ascendencie, na MC będzie
                siedział Pluton, a na descendencie Saturn, czyli utworzy się półkrzyż sad

                Potwierdzam też przytoczoną przez Ciebie interpretację koniunkcji Saturna z
                Plutonem. Żartuję sobie czasem z mojego, że pasowałby na agenta wywiadu. ZAWSZE
                punktualny, ZAWSZE słowny... Mam wrażenie, że żaden znajomy (ani ja) nie jest w
                stanie sprostać Jego wyśrubowanym standardom, przez co na nikogo nie może tak
                bardzo liczyć, jak ludzie na Niego.

                Kiedyś planował karierę zawodową w wojsku, co zważywszy na Jego samodyscyplinę,
                całkiem nieźle by do Niego pasowało. Ale zważywszy na wiek to już raczej na to
                za późno. No i wg mnie na szczęście, w życiu bym się nie zgodziła, żeby pojechał
                np.: do Afganistanu!!

                W/w saturniczną melancholię osładza Jowisz w Strzelcu => na zewnątrz bardziej
                widać nieprzeciętne poczucie humoru i Wodniczo-Uraniczne zamiłowanie do
                nowoczesnych technologii, zmysł techniczny, w sumie ciekawa krzyżówka big_grin
                • dzika_plaza Re: 08:50 to czas GMT, 09:50 w Polsce 14.09.09, 23:10
                  Faktycznie...chyba byłam nieprzytomna i dośc ekspresowo podjełam
                  decyzję o pomocy w tej sprawie... ze przeoczyłam lisenne Twoja
                  poprowkę godziny...;/
                  • lisenne Re: 08:50 to czas GMT, 09:50 w Polsce 15.09.09, 00:47
                    Liczą się dobre chęci smile

                    A zresztą -> to pewnie przez tego Neptuna na MC, nawet tutaj zamącił, gdy zaczęłyśmy omawiać kwestię kariery zawodowej wink
              • princesswhitewolf Re: 08:50 to czas GMT, 09:50 w Polsce 16.09.09, 00:29
                alez skad, zadne bzdury. za samo cytowanie malo znanego w Polsce niestety
                Josepha Campbella osobiscie rozdaje medale, dzika plazo
            • lisenne Re: 08:50 to czas GMT, 09:50 w Polsce 14.09.09, 21:03
              Madzik1975,

              dziękuję ogromnie za pocieszające słowa smile

              Na szczęście są tu na forum też i ciepłe, serdeczne osoby smile Polecam posty
              Arcoiris czy Anahelli. Emanują dobrą energią i poczuciem humoru smile
          • lisenne Re: 08:50 to czas GMT, 09:50 w Polsce 14.09.09, 19:41
            Witaj lwi2 smile

            Pamiętam, że Arcoiris i Anahella nie chciały mi w 2006 roku wierzyć, że z Wenus
            i Jowiszem w Byku w X domu zarabiałam wtedy 1.172 zł netto - ale taka była
            prawda, radix szpecą mi po prostu inne układy. Od 1,5 roku zaczęło się to
            zmieniać na korzyść, chociaż dalej nie są to mega zarobki. Starcza na studia
            zaoczne, żywność, opłaty i zakup po 1-3 sztuki odzieży. Jak na nasz kraj, to nie
            ma co narzekać. Aczkolwiek oszczędności nie jestem w stanie na razie odkładać
            żadnych. Pewnie jak odpadną opłaty za studia.

            U Narzeczonego baaaardzo podoba mi się Jego Jowisz w Strzelcu, w sekstylu do
            Słońca, do tego w VIII domu, a z tego co pamiętam, jak pisał kiedyś Potrek - dom
            VIII znamionuje m.in. pieniądze brane na kredyt - nie nasze. Dawałoby to
            nadzieję na pomyślnie przebiegającą spłatę kredytu (benefik w VIII domu).
        • lisenne Re: 08:50 to czas GMT, 09:50 w Polsce 14.09.09, 19:19
          zlota.ra,

          Twoje wrażenie faktycznie było błędne sad

          Od 1,5 roku mam dość wysoką zdolność kredytową, może w końcu zaczyna procentować latami zbierane doświadczenie zawodowe. Wg symulacji Open Finance mam możliwość uzyskać kredyt na kawalerkę jako samotna matka (mam córcię z poprzedniego związku). Ale uważam, że nie ma sensu pakować się w formalności i niemałe koszty okołokredytowe, by zdobyć kawalerkę, kiedy we dwoje mamy szanse na mieszkanie dwupokojowe. Kupno domu samemu bynajmniej nie jest "proste i skuteczne" jak piszesz, do tego trzeba dwojga ludzi, dwóch pensji, przynajmniej w naszym kraju.

          Od 1,5 roku jestem gotowa na zmianę świata. Zaczęłam od siebie. A wątek założyłam, mając nadzieję, że przeczytam coś wspierającego Narzeczonemu - i samej sobie. Niestety za wiele ciepła w Twoim poście nie znalazłam sad
          • foudre Re: 08:50 to czas GMT, 09:50 w Polsce 14.09.09, 20:00
            Twój narzeczony ma Neptuna w koniunkcji z MC, co wskazuje, że ma
            dość mgliste pojęcie o swojej ścieżce kariery, choć MC jest w
            konkretnym znaku Koziorożca. Jeśli jego czas urodzenia jest
            dokładny, to Pluton właśnie tranzytuje mu MC, punkt kariery, więc
            coś w najbliższym roku się zmieni. Na lepsze - urodzeniowo i Pluton
            i Saturn (władca MC) są w sekstylu do MC. Władcą VI domu pracy
            zależnej jest Słońce, które jest w kwadraturze do Saturna, władcy
            MC - jak na moje oko, główna przyczyna problemów z pracą u
            narzeczonego to niskie poczucie własnej wartości. Może jednak liczyć
            na poparcie wpływowych osób (Słońce w XI domu, w sekstylu do
            Jowisza). Nie jest to horoskop szczególnie prominentny pod względem
            tradycyjnie rozumianej kariery i osiągania znaczenia w świecie
            zewnętrznym. Narzeczonego bardziej pociągają rzeczy "nie
            z tego świata" (Neptun na MC, w kwadraturze do ASc.). A co do
            pieniędzy - niepokojący jest wg mnie Chiron w koniunkcji z Księżycem
            na szczycie II domu w kwadraturze do Wenus, władczyni II domu
            pieniędzy - mówi o jakimś silnym urazie z dzieciństwa, które to
            zranienie w jakiś sposób przeciwidziała bogaceniu się. Warto
            przyjrzeć się temu motywowi w życiu narzczonego, tzn. wskazać mu ten
            kierunek, ale przyjrzeć musi się on sam smile
            • nuvvo Re: 08:50 to czas GMT, 09:50 w Polsce 14.09.09, 20:29
              foudre ale czy neptun na mc to nie sygnifikator chemików,
              farmaceutów?
              • foudre Re: 08:50 to czas GMT, 09:50 w Polsce 14.09.09, 20:50
                Znam sprzątaczkę, dyrektora szkoły, nauczyciela jogi i kierownika
                działu kontroli jakości w dużej firmie z Neptunem na MC smile
                • cytryna76 Re: 08:50 to czas GMT, 09:50 w Polsce 14.09.09, 21:41
                  Przede wszystkim w chwili obecnej Saturn tranzytuje 6 dom - dom
                  m.in. pracy, a więc w zasadzie nie dziwi mnie, że od dłuższego nie
                  może znaleźć satysfakcjonującego zajęcia. Saturn zawsze zmusza nas
                  do intensywnej pracy nad sobą w danej dziedzinie, w przede wszystkim
                  wymusza realistyczne spojrzenie na świat - w tym przypadku na jego
                  życie zawodowe. Najwidoczniej Twój mężczyzna ma tu do odrobienia
                  jakąś lekcję i póki co obrywa po głowie od surowego nauczyciela -
                  Saturna.
                  Może musi podnieść swoje kwalifikacje? Może ma za duże oczekiwania,
                  trochę nierealistyczne w jego sytuacji? PIszesz, że dostaje samo
                  mało atrakcyjne propozycje - może zatem powinien zacząć z tego
                  niższego pułapu i żmudną, saturnową harówką zapracować na coś
                  więcej? Może ma za wysokie aspiracje i oczekiwania?

                  Oczywiście to tylko przypuszczenia, nie znam sytuacji nie chcę
                  niczego przesądzać, może chodzić jeszcze o coś innego. Na pewno
                  jednak saturn "sprowadza go do parteru", by z jakiegoś powodu zszedł
                  na ziemię. Trazyt konczy się w przyszłym roku i wówczas sytuacja
                  zapewne poprawi się, o ile odrobi lekcje zadane przez saturna (tylko
                  lekcji raczej trudno nie odrobić, niestetywink. Do tego jeszcze
                  dochodzi wspomniany już tranzyt Plutona przez MC - w sumie wygląda
                  to na radykalną zmianę kierunku rozwoju zawodowego. Może np.
                  całkowita zmiana "branży"?

                  Jowisz co prawda tranzytował jego słońce, co przypuszczalnie dodało
                  mu ochoty do działania i rozwoju, tyle, że po pierwsze było to na
                  początku roku, po drugie Jowisz przechodził przez słoneczko tylko
                  raz. Sam pobyt Jowisza w znaku słońca niestety nie daje z automatu
                  powodzenia we wszystkich dziedzinach życia. Jak widać wpływy Saturna
                  okazały się potężniejsze.
                  • lisenne Re: 08:50 to czas GMT, 09:50 w Polsce 15.09.09, 01:46
                    Cześć Cytryno76 smile

                    Bardzo fajna wypowiedź. Dużo informacji, mało treści. Nie to co moje zdania
                    wielokrotnie złożone wink

                    Masz rację. Stawiam na trochę za duże oczekiwania (nie były duże, ale być może
                    faktycznie za duże, jak na początek drogi zawodowej). Powstała "przy okazji"
                    presja rodziny na sukces po sukcesie siostry na pewno nie pozostaje tutaj bez
                    znaczenia.

                    Kwalifikacje zmieniał (ukończył 2 kursy) - moze kiedys sie przydadza... I raczej
                    w prywatnym zyciu.

                    Fakt, pobyt Jowisza w znaku Slonca naprawde niewiele tutaj przyniosl, surowy
                    Saturn w opozycji do Urana-patrona Wodnika chyba przycmil wszystko. Staruszek
                    pokazal, kto tu rzadzi!



                • lisenne Re: 08:50 to czas GMT, 09:50 w Polsce 15.09.09, 00:43
                  Mojej koleżanki mąż - z Neptunem na MC - jest zawodowym żołnierzem. Ale mimo
                  tych sztywnych ram - cytuję - świetnie współpracuje z nim wahadełko, "chodzi mu
                  w rękach".
                • lisenne Re: 08:50 to czas GMT, 09:50 w Polsce 16.09.09, 18:23
                  foudre napisała:

                  > Znam sprzątaczkę, dyrektora szkoły, nauczyciela jogi i kierownika
                  > działu kontroli jakości w dużej firmie z Neptunem na MC smile

                  Od biedy jakieś powiązanie z Neptunem na MC tutaj jest:

                  1)sprzątaczka -> jak mocno zakurzy miotłą
                  2)dyrektor szkoły -> prowadzenie szkoły pełnej małoletnich gagatków wymaga iście neptunicznego ("rybiego") poświęcenia
                  3)nauczycielka jogi -> no tu całkiem serio, oddechy, sprawy ducha itp.
                  4)kierownik działu kontroli jakości -> pewnie nie raz przymyka oko na jakość wyrobu i naściemnia w papierach, inaczej niewiele by do sprzedaży przeszło

                  wink
            • lisenne Re: 08:50 to czas GMT, 09:50 w Polsce 14.09.09, 23:08
              Witaj Foudre big_grin

              Na dość skondensowanej przestrzeni Twojej wypowiedzi padła spora ilość
              konkretów, za które bardzo Ci dziękuję smile

              Neptun na MC - a wiesz co, to już lepiej niech ma to mgliste pojęcie o swojej
              ścieżce kariery zawodowej, niż żeby mi na księdza poszedł wink Albo muzyka wink

              A tak serio, to faktycznie, wykonywał już wiele zawodów - ot, próba dostosowania
              się do rynku pracy. Zarazem "po Neptunowatemu" - błędne decyzje, zmiana kierunku
              na studiach itp.

              Czas urodzenia jest dokładny, tj.: ten podany w drugim poście i jest to czas
              lokalny, w pierwszym poście przysypiałam i podałam przez pomyłkę czas GMT sad

              Pocieszyłaś mnie, bo dotąd nie zwracałam uwagi, że ta ciężko mi się jawiąca
              koniunkcja Saturna i Plutona, tworzy jednak sekstyl do MC!! smile To naprawdę dobra
              wiadomość smile (Sama mam kwadraturę Saturn+Mars do MC i dwa razy wyleciałam z
              pracy, do dziś została mi schiza, by wykonywać wszystko perfekcyjnie, bo inaczej
              cokolwiek może stać się pretekstem do wyrzucenia. Nie raz później mój Saturn z
              Marsem w koniunkcji ze zgrozą przyglądał się, jak innym młodym i
              niedoświadczonym dziewczynom uchodziły POWAŻNE niedociągnięcia na sucho).

              To prawda, była jedna wpływowa osoba, ale praca okazała się kompletnym
              niewypałem, firma jeszcze nie powstała, stanowisko telemarketer zamiast
              informatyk, umowa o dzieło zamiast umowy o pracę itp.

              Pluton na MC = wg mnie to jak nic kryzysy psychiczne w związku z pracą i karierą
              zawodową - a właściwie jej brakiem. Ale mam nadzieję, że tak jak piszesz - przez
              to, że urodzeniowo Pluton tworzy sekstyl do MC, ostatecznie zmieni się na lepsze.

              Niskie poczucie własnej wartości - z pewnością. Za dużo krytyki przez całe
              życie, kary cielesne w dzieciństwie.

              Przyznam szczerze, że nie znam symboliki Chirona w horoskopie?? To zranienie, o
              którym piszesz przywodzi mi na myśl dwie możliwości:
              1)cały dom zawsze finansowała Mama Narzeczonego (ojciec jest stworzony "do
              wyższych celów" i zarabia tyle, co na swoje potrzeby. Czasem boję się, że mój ma
              tak wbity głęboko ten obrazek z domu w podświadomości, że niezależnie od chęci i
              intencji nieświadomie "przyciąga" podobny układ życiowy.
              2)Siostra mojego przebojem weszła w życie, świetnie sobie dziewczyna radzi smile Z
              drugiej strony mam wrażenie, że ten wyczyn niechcący jednak tylko podwyższył
              poprzeczkę mojemu.
              3)jeszcze jedno: kiedyś widząc jak mój obstawia Lotto powiedziałam, że kto wie,
              z takim ładnym Jowiszem, to może faktycznie będzie miał szczęśliwą rękę. Kłopot
              w tym, że mój gra już 8 czy 9 lat, czasami boję się, że myśli, że obecne
              "krzywdy" wynagrodzą mu się za to z nawiązką w postaci wygranej. Zaznaczam, że
              On sam wie, że szanse na wygraną to 1 : 14 000 000, z matmy jest dobry...
              • foudre Re: 08:50 to czas GMT, 09:50 w Polsce 15.09.09, 14:16
                Ja postrzegam koniunkcję Saturna i Plutona jako dającą ogromny
                power. Sama w sobie ta koniunkcja nie jest ani dobra ani zła, ot
                zależy, co narzeczony wybierze w odniesieniu do niej.
                Podczas tranzytu Plutona przez MC wzbiłam się na szczyty swojej
                dotychczasowej kariery, choć był to wyczerpujący okres. Awansowałam,
                pracowałam po 12 godzin dziennie, w bardzo krótkim czasie musiałam
                nauczyć się kompletnie nowych rzeczy. Jednocześnie miałam wtedy
                powrót Saturna. Tranzyt Plutona przez MC wymusza przemianę, po jego
                zakończeniu w życiu zawodowym funkcjonujemy zupełnie inaczej.
                LEPIEJ.
                Chiron to antyczny centaur - nieśmiertelny syn Kronosa (Saturna),
                bardzo mądry i kochający ludzi. Zajmował się m.in.medycyną.
                Przypadkowo zraniony przez Heraklesa nie mógł wyleczyć swej rany,
                która ciągle krwawiła. Nie mógł też umrzeć, bo był nieśmiertelny. W
                końcu zrzekł się swej nieśmiertelności. Symbolizuje w horoskopie
                ranę powstałą najczęściej w dzieciństwie, która ciągle się odnawia -
                ciągle przyciągamy ludzi, zdarzenia, okoliczności, które tę ranę
                jątrzą. Każą nam się jej przyjrzeć i uzdrowić, my jednak wolimy
                wyprzeć ją do nieświadomości, aby świadomie nie przeżyć powtórnie
                tego bólu.
                Chyba masz dobrą intuicję co do tego motywu zranienia w życiu
                narzeczonego - zauważ, że to Księżyc i Wenus aspektują Chirona
                (kobiety!). Jednak cały ten układ (Chiron koniunkcja Księżyc w
                kwadraturze do Wenus) pokazuje, że narzeczony właśnie ogromnie boi
                się powtórzenia podobnego scenariusza, jaki zaistniał w jego domu
                rodzinnym. Nie chce go powtórzyć. Jednak przyciągamy właśnie to,
                czego się boimy. A przecież wystarczy spojrzeć i zobaczyć, że tak
                naprawdę nie ma się czego bać smile
                Jeszcze uwaga odnośnie tej sytuacji z wypełnianiem totolotka (czy
                jak to się teraz nazywa) - przyjrzyj się, na ile twoja postawa,
                twoje słowa, twoje zachowania jątrzą owo zranienie. Jesteś przecież
                symbolizowana w horoskopie narzeczonego i przez Księżyc i przez
                Wenus.
                • lwi2 Re: 08:50 to czas GMT, 09:50 w Polsce 15.09.09, 15:58
                  Obie podpowiedzi na początku były moim zdaniem prawidłowe. Skoro
                  jesteś silnym Bykiem, to "dom" jest Twoim zadaniem, większe masz do
                  tego predyspozycje i możliwości, z samego znaku zodiaku. Pomyśl jak
                  to osiągnąć, niekoniecznie akurat kredyt.
                  Byki mają duży talent do takich rzeczy, aż są w tym nudne czasami i
                  monotonne bardzo. Mam znajomego silnego Byka, który wszystkie włości
                  rodzinne trzyma w garści, a posag siostrom wypłaci jak znajdą sobie
                  facetów z domem (taki numer!, nie może być facet bez domu i już, dom
                  to mus).

                  Lwi
                  • lisenne Re: 08:50 to czas GMT, 09:50 w Polsce 16.09.09, 19:58
                    Predyspozycje do założenia własnego ogniska są u mnie obecne od wczesnych lat
                    dziecięcych, tyle że z racji potrzeby ucieczki z domu pełnego awantur i nie raz
                    rękoczynów, a nie z czystej i wesołej Byczej chęci do gromadzenia majątku, w tym
                    ziemskiego.

                    Niestety, ja możliwości finansowych jak Twój znajomy Byk nie posiadam. Czysto
                    teoretycznie - być może kiedyś z siostrą otrzymamy spadek po matce w postaci
                    działek budowlanych i to by było na tyle w temacie znaku Byka.

                    Cała moja droga zawodowa bardziej przebiegała w klimacie znaku Koziorożca (być
                    może przez kwadraturę Mars+Saturn do MC): wielokrotne nadgodziny, samotne
                    wertowanie wielu dokumentów-wzorców, gorączkowe doczytywanie przepisów -
                    wszystko po to, by być kompetentną, by nie zostać zwolnionym, utrzymać siebie i
                    dziecko, wypracować pozycję zawodową, która da nam w miarę jakieś zabezpieczenie
                    materialne.

                    Naprawdę, wiele poświęciłam, by osiągnąć obecny pułap zawodowy - i dalej się
                    zresztą uczę, mimo to małe szanse są na to, żebym wyłącznie sama była w stanie
                    osiągnąć, jak piszesz - jako silny Byk - mieszkanie dla naszej trójki.

                • lisenne Re: 08:50 to czas GMT, 09:50 w Polsce 16.09.09, 19:04
                  Witaj Foudre smile

                  Przyznam się, że na początku postrzegałam koniunkcję Saturna i Plutona z
                  obawami, negatywnie. Patrząc na horoskop mojego z czasem jednak zastanawiałam
                  się, czy to możliwe, żeby ta niesamowita punktualność, słowność, dobra
                  organizacja miały związek z właśnie TYM (ocenianym jako brzydki) układem? Do
                  tego w kwadracie do Słońca? Teraz czytam wypowiedzi Twoje i dzikiej_plaży i
                  okazuje się, że jednak jest więcej osób mających w/w zalety przy tak "ciężkim"
                  układzie smile

                  Gratuluję Ci tak pozytywnej realizacji tranzytu Plutona przez MC!! Wierzę Ci, że
                  to był wyczerpujący okres, coś podobnego jak Ty też przeżyłam, praca od 08:00 do
                  22:00, czasem dłużej, brrr... Mam nadzieję, że teraz to u Ciebie procentuje smile

                  Bardzo Dziękuję Ci za obrazową definicję Chirona.
                  Ta otwarta rana to może schemat wbity gdzieś w podświadomości: kobieta-matka,
                  które pracuje, dobrze zarabia, ale kasa przepada na utrzymanie całego domu - i
                  mężczyzna-ojciec, który żeby tyle pracował, co ją krytykuje i poniża, to byłoby
                  dobrze.
                  W efekcie mój, jako syn-mężczyzna nie ma dobrego wzorca, nie ma z kim się
                  utożsamiać, kiedy trzeba się wykazać typowo męskimi cechami w walce o pozycję
                  zawodową itp.
                • lisenne Re: 08:50 to czas GMT, 09:50 w Polsce 16.09.09, 19:10
                  foudre napisała:

                  > przyjrzyj się, na ile twoja postawa,
                  > twoje słowa, twoje zachowania jątrzą owo zranienie. Jesteś przecież
                  > symbolizowana w horoskopie narzeczonego i przez Księżyc i przez
                  > Wenus.

                  Dodam jeszcze, że energetycznie jestem wpasowana w ten układ i pewnie go
                  "jątrzę". Moje stellum Wenus, Jowisza i trochę dalej Słońca ląduje na Księżycu
                  Narzeczonego.
                  Z kolei mój Księżyc jest prawie w tym samym stopniu, co Księżyc Jego Mamy
                  (różnica około 1 stopnia), a zarazem obie lądujemy tymi Księżycami na
                  descendencie mojego Narzeczonego.
              • princesswhitewolf Re: Kozly i Panny 16.09.09, 00:43
                dobra stabilna prace dostaje sie jak sie ma sensowne CV czyli w nim nie dosc ze
                zawod w jakim jest praca aktualnie na rynku i to niezle platna, to jeszcze w
                dodatku na tym CV jest jakas ciaglosc zawodowa a nie nieustanne zmiany. Historie
                zawodowa musi sie w solidna ukierunkowana historie" lepic". Osobiscie
                zniechecaja mnie kandydaci z malo ukierunkowanym CV i czestymi zmianami pracy-
                sa niewiarygodni, bo wydaja sie zbyt zmienni... i takich na interview nie zapraszam.

                Uwazaj na wariant 1. lisenne jaki opisalas ( cos mi intuicja tak szepta ze to
                moze niebezpiecznie trafny opis sprawy), zwlaszcza w polaczeniu z wariantem 3. i
                lepiej sie ostro za tego swojego narzeczonego zabierz. Zalecana mantra i
                medytacja to Panna i Koziorozec. Aby osiagnac stabilnosc zawodowa nalezy miec
                podejscie pannniasto- koziorozcowo a nie jowiszowe- czyli mozolnie, z trudem i
                powoli ale za to na trwalych i solidnych fundamentach cos budowac. Nie ma ze
                boli i nie jest od razu idealna praca, bo od czegos trzeba zaczac zwlaszcza
                majac posiekane CV ze skokami to tu to tam...
                • aarvedui Re: Kozly i Panny 16.09.09, 16:09
                  princesswhitewolf napisała:

                  > dobra stabilna prace dostaje sie jak sie ma sensowne CV czyli w nim nie dosc z
                  > e
                  > zawod w jakim jest praca aktualnie na rynku i to niezle platna, to jeszcze w
                  > dodatku na tym CV jest jakas ciaglosc zawodowa a nie nieustanne zmiany. Histori
                  > e
                  > zawodowa musi sie w solidna ukierunkowana historie" lepic". Osobiscie
                  > zniechecaja mnie kandydaci z malo ukierunkowanym CV i czestymi zmianami pracy-
                  > sa niewiarygodni, bo wydaja sie zbyt zmienni... i takich na interview nie zapra
                  > szam.


                  czyli nudne korpoludy. osobiście nudnych korpoludów nie zaprosiłbym na zaden
                  interview do agencji, nawet do księgowości wink
                  • princesswhitewolf Re: Kozly i Panny 16.09.09, 19:08
                    nie pracuje w korporacji gwoli informacji, aarvedui. Nie znam "fascynujacych i
                    nienudnych skoczkow po profesjach". Najczesciej sa na tyle powierzchowni ze
                    niewiele maja do powiedzenia na interview, w przeciwienstwie do tych
                    solidniejszych pasjonatow jakiejs dziedziny. W zyciu przeczytalam tysiace CV i
                    setki kandydatow obejrzalam. W pracy liczy sie czy osobnik bedzie pracowal i czy
                    z tego powodu instytucja bedzie miala jakis wymierny zysk, a nie czy bedzie
                    lokalnym komikiem czy bajarzem uprzyjemniajacym czas.

                    Ostatnio zatrudnilam jako swojego asystenta 70letniego sympatycznego
                    Brytyjczyka jaki zaczynal od bycia zegarmistrzem. Cos umie i w przeciwienstwie
                    do wielu innych logicznie sie wypowiadal na interview.
                  • lisenne Re: Kozly i Panny 16.09.09, 22:39
                    smile smile smile

                    W księgowości pracują nie tylko stateczne panie z grubymi szkłami, zależy na
                    kogo trafisz. Są też księgowe - jajcary, robiące sobie nawzajem kawały smile
                • lisenne Re: Kozly i Panny 16.09.09, 22:30
                  Witaj Princesswhitewolf,

                  wcale Ci się nie dziwię. Pracując na Twoim miejscu też bym się kierowała
                  podobnymi przesłankami jak Ty. I wiesz, właśnie to mnie nie raz zadziwia: w
                  pracy spotykałam różnych ludzi, nie raz nieprzeciętnych, a czasem zupełnie
                  zwyczajnych, z przywarami: spóźnialskich, niesłownych, niezorganizowanych itp.
                  (ja z tymi cechami walczę, hehehe). Ale jednak jakiś czynnik (pomijam pracę "z
                  polecenia") powodował, że te osoby tę pracę dostawały! A cały kapitał cenionych
                  w pracy zalet, jakie mój mógłby wnieść - punktualność, słowność, zorganizowanie,
                  wydajność - leży odłogiem!

                  Mój ma smykałkę w kierunku napraw/montażu sprzętu komputerowego. Ma zmysł
                  techniczny, praca z komputerami to zajęcie na czasie i o ile wiem - dobrze
                  płatny. Wydaje się być dla niego idealny. Niestety, pracodawcy obawiają się
                  powierzyć taki sprzęt komuś bez doświadczenia w tym zawodzie (zrozumiałe->
                  ryzyko, koszty). Same zaświadczenie o praktykach uczelnianych w branży IT to
                  trochę mało.

                  Dla sprawiedliwości dodam, że pracował w 1 miejscu 3 lata, ale nie była to umowa
                  o pracę, no i nie w zawodzie "na lata". Niemniej postaraliśmy się o ogólne
                  referencje od tamtego szefa smile Niestety się nie przydają jak widać sad

                  Dziękuję za wskazówkę co do mantr i medytacji pt.: "Kozły & Panny", poszukam
                  czegoś o tym w necie, jeszcze nie praktykowałam.

                  PS.: Zważywszy na Twoje zainteresowanie astrologią, masz świetnie dopasowaną
                  pracę smile Szkoda tylko, że w CV nie ma godzin urodzenia wink
                  • princesswhitewolf Re: Kozly i Panny 17.09.09, 12:01
                    Lisenne,
                    No na poczatku sciezki zawodowej osoby z papierami z uczelni ale bez
                    doswiadczenia maja problem i sama takowy mialam. Swego czasu mialam polskie mgr
                    i mba z usa... i bardzo malo doswiadczenia zawodowego ( bo ciagle w szkolach
                    bylam, a prace podczas studiow nie sa w "dziedzinie", ale najczesciej ze szmata
                    albo jako sprzedawczynie) i w rezultaciewciaz otrzymywalam odmowy jako
                    "overqualified" jak skladalam na pozycje startowe dla osob bez wielu lat
                    doswiadczenia, a znow na wyzsze pozycje nie chcieli mnie przyjac bo tego
                    doswiadczenia nie bylo. To byl paragraf 22, jakies kolko bez wyjscia. W sumie mi
                    pomogly KONTRAKTY. Latwiej je bylo dostac. Kontrakcik tu kontrakcik tam i costam
                    skaplo na CV i pozniej juz bylo latwiej.
                    Dobrze ze ten Twoj narzeczony ma smykalke do systemow komputerowych. Moze niech
                    rozwazy jakies kurs CISCO i egzaminy ( np. CCNA, CCIE, CCNP, CCVP). Naprawde
                    jesli zda egzaminy CISCO to praca w Europie i Polsce stoi dla niego otworem.
                    Egzaminy i kurs kosztuja, mozna tez samemu sie uczyc ale spece nawet w aktualnej
                    sytuacji ekonomicznej maja pracy duzo i sa swietnie oplacani.
                    Lisenne ja nie jestem rekruterka z zawodu. Prowadze dzial marketingu w
                    ogromniastej instytucji zajmujacej sie fizyka
                    • lwi2 jaka praca? 17.09.09, 13:19
                      Wątek zajął się sprawami domu i kredytu, a w tytule było zdaje się
                      coś o pracy, a raczej jej braku.
                      Może trzeba od nowa spojrzeć na ten horoskop i zastanowić się "jaka
                      praca?"
                      Nie mam teraz czasu, ale tak klasycznie to straszne pustki w domach
                      odpowiedzialnych właśnie za pracę. A jak coś już siedzi, to nie to
                      co powinno (Księżyc jest wszędzie super, zwłaszcza w Byku, ale nie w
                      2 domu o czym już była mowa). Za to króluje Neptun na MC, w dodatku
                      silny w znaku (recepcja z Jowiszem), facet ma po prostu
                      Neptun/Jowisz na MC!
                      Może "Alveo"?
                      Lwi
                      • norjana Re: jaka praca? 19.09.09, 13:03
                        Lisenne,
                        Powiem Ci to co widzę, interpretując kosmogram najlepiej jak potrafię.
                        Popatrzyłam na kółko twojego faceta (rozumiem, że 9;50 rano)i myślę, że kluczem
                        jest po prosu znalezienie odpowiedniej dla danej osoby pracy, której typ pasuje
                        wiąże się pozytywnie z energią zarabianej kasy w horoskopie.
                        Więc jedziemy:
                        1. słońce w wodniku, jako władca 6 domu - pracy znajduje się w 11 odpowiadającym
                        za między innymi organizacje pozarządowe. Wenus również w wodniku jest w 12 domu
                        odpowiadającym między innymi za instytucje zamknięte i szeroko rozumianą opiekę.
                        Ponieważ słońce ma bardzo ładny sekstyl do jowisza i saturna w 8 domu - może z
                        powodzeniem szukać pracy jako np. informatyk w tym właśnie środowisku:
                        pozarządowo - opiekuńczym. Na portalu www.ngo.pl są oferty pracy w tym sektorze.
                        Są różnie płatne ale zazwyczaj są dosyć ciekawe. Pozatym niech Twój facet
                        poogląda sobie strony organizacji pozarządowych i pozwoli zadziałać szczęściu:
                        ma słońce w sekstylu do jowisza - niech da szansę wykazać się aspektowi
                        2. władcą zarabianej kasy jest wenus w 12 domu, w kwadraturze do chirona i
                        księżyca - to niestety niełatwe aspekty, które szczęścia nie dodają i każą
                        wątpić właścicielowi horoskopu w samego siebie.
                        Ale za to wenus z 12 domu jest w trgonie do neptuna w 9 domu: czyli rzecz
                        artystyczne np. grafika komputerowa mogłyby przynieść profit, zwłaszcza jeśli
                        pracowałby w tym fachu za granicą. Usytuowanie wenus i jej aspekt do neptuna
                        wskazuje, że taką pracę chętnie zamawiałyby u niego instytucje duchowe,
                        szpitale, domy opieki - może nawet więzienia bo to też dziedzina 12 domowa.
                        3. natalnie, z jego kosmogramu nie wynika aby zdobył swój dom samodzielnie. Ma
                        za to obietnicę pomocy innych ludzi w tym względzie i widzę też zapowiedź
                        otrzymania spadku, który wydatnie poprawi finanse.
                        Księżyc władca IC (domu) jest w koniunkcji z chironem a obie planety są w
                        kwadraturze do wenus oznaczającej zarabiane pieniądze.
                        Jeśli w kosmogramie natalnym nie ma sytuacji wskazującej na jakieś zdarzenie, to
                        ani tranzyty ani progresje zazwyczaj do niego nie doprowadzą.
                        4. progresje planet mówią o tym, że w jego życiu szykuje się rewolucja. Jego
                        progresywne słońce jest w 29 stopniu wodnika i za chwilę wejdzie do ryb. To
                        odmieni jego życie. Pamiętajmy, że słońce w natalnym odpowiada za pracę, w
                        związku z czym w przeciągu roku podejmie nowe, ważne decyzje w tym zakresie.
                        Usytuowanie w 12 domu zarówno wielu planet natalnych (w tym marsa, władcę
                        ascendentu w znaku ryb)jak i progresywnych mówi o silnej chęci pracy dla innych,
                        bez rozgłosu, często za cenę nawet symbolicznego wynagrodzenia.

                        Tak to właśnie widzę.

                        • lwi2 Re: jaka praca? 19.09.09, 14:01
                          Norjana super to napisałaś. Ja o tym Alveo całkiem poważnie, też
                          pasuje. Ma Merkurego w koniunkcji z Ceres, bardzo ścisły,
                          najściślejszy aspekt. Wykombinować coś w rytmie Merkury-Ceres.
                          Znak Panny jest zamknięty w 6 domu, zastanawiam się co to, czy
                          czasami do trybu funkcjonowania sprzedaży Alveo nie pasuje.
                          A Merkury/Ceres co by nie było w 10/11 domu.
                          O Alveo mam osobiście bardzo dobre zdanie, preparat jest Neptunowo-
                          Jowiszowy jak najbardziej. On ma koniunkcję Saturn-Pluton w 7 domu,
                          na kontakt ze starymi chorymi potrzebującymi odrodzenia ludźmi, na
                          przykład. A Księżyc/Chiron w 1/2 to pieniądze z takich kontaktów.
                          Napisałam trochę z pamięci, ale nawet przy tak pięknej pogodzie mam
                          włączony komputer i od czasu do czasu tu zaglądam.
                          Lwi
                          • lisenne Re: jaka praca? 06.10.09, 21:28
                            Na początku nie zrozumiałam o co chodzi z tym Alveo, wrzuciłam hasło w google -
                            i już całkiem się poczułam zdezorientowana, jak zobaczyłam wyniki wyszukiwania
                            smile Dopiero w tej wypowiedzi tutaj się połapałam.

                            Co do starszych ludzi, to faktycznie, wiele razy spadały na "mojego" obowiązki
                            obu babć i dziadka: malowanie altanki, wrzucanie węgla do piwnicy - i to
                            począwszy od lat nastoletnich, ponieważ szanowny ojciec od zawsze ma dwie lewe
                            ręce oraz czas tylko na swoją pracę, fajki i piwo.

                        • lisenne Re: jaka praca? 06.10.09, 21:21
                          O matko, ogromnie dziękuję Ci Norjana za pochylenie się nad kosmogramem mojego
                          narzeczonego i tak szczegółową analizę!! Naprawdę bardzo Ci jestem wdzięczna,
                          ponieważ mam świadomość tego, ile taka dokładna analiza wymaga czasu. Bardzo,
                          bardzo Ci dziękuję smile

                          Cieszę się, że przyjęłaś do tak długiej analizy już tę poprawną godzinę 09:50.
                          Nie darowałabym sobie, gdybyś niepotrzebnie namęczyła się z tą najpierw przeze
                          mnie podaną i błędną sad

                          Słońce w domu XI i w Wodniku -> faktycznie, to dusza społecznika, lubi ludzi i
                          dużo dla nich robi, choć po iluś rozczarowaniach mocniej ostatnio dochodzi do
                          głosu Saturn w VII domu - i większy dystans w relacjach.

                          A wiesz co jest najciekawsze? smile Odpaliłam linka, który podałaś i za który
                          również Ci dziękuję - i co się okazało? smile W jednej z wymienionych na stronie
                          instytucji mój był ostatnio na rozmowie kwalifikacyjnej! smile Dobrze przebiegła,
                          aczkolwiek jest też jeszcze jeden kandydat i nie wiemy, kto ostatecznie zostanie
                          wybrany. Żyjemy w napięciu, bo ciągle nie ma jeszcze decyzji sad

                          To prawda, co piszesz, "mój" ma także pewne przygotowanie zawodowe w zakresie
                          grafiki komputerowej, nie dopatrzyłam się wcześniej, że stoi za tym sprzyjający
                          aspekt Wenus i Neptuna smile

                          Nie ukrywam, że się zasmuciłam tym, że nie widać w horoskopie mojego
                          narzeczonego samodzielnie wypracowanego mieszkania sad Choć pewnie masz rację, bo
                          już tyle lat mam poczucie, że brniemy pod górę na żwirze i dalej się obsuwamy w
                          to samo miejsce sad

                          I to chyba prawda, co piszesz o teoretycznie możliwym spadku, tj.: kiedyś tam
                          otrzymaniu malutkiego (32m2) mieszkania. Choć o tej możliwości akurat myślę
                          niechętnie, ponieważ jak rok temu pojawiła się przez chwilę na to szansa
                          (rodzice mojego mieli przenieść się do dziadków w willi, a nam zostawić to "M")
                          - to chociaż nic z tego nie wyszło, to zdążyły paść komentarze, jak to bardzo
                          nam jest dobrze i że idziemy na gotowe. No cóż, nic z tego nie wyszło, więc
                          pewnie "komentatorom" zrobiło się lżej na sercu...

                          Nie stosowałam za często progresji, niemniej zwrócę teraz szczególną uwagę, jak
                          się będzie przejawiać przejście progresywnego Słońca do znaku Ryb. Nie ukrywam,
                          że boję się, czy owe Rybio-XII-domowo pełne poświęcenia klimaty nie zapowiadają
                          okoliczności życiowych typu utrata pracy przez główny filar rodziny: Mamę, co
                          skutkowałoby spadnięciem utrzymania domu (+mama+ojciec+babcia) na narzeczonego
                          barki. Oczywiście w tej sytuacji narzeczony zapewne czułby się zobowiązany dalej
                          mieszkać w swoim domu i go utrzymywać, ja z kolei dalej bym mieszkała osobno, z
                          córką w jednym pokoju sad

                          Kurczę, no! A niby ma takiego ładnego Jowisza w Strzelcu, do tego w koniunkcji z
                          Uranem! Ciągle
                          jeszcze liczę na to, że przyniesie mu dobrze płatną pracę w związku z nowoczesnymi
                          technologiami (Uran) i zagranicą (Jowisz & Strzelec).

                          Na zakończenie tej mojej dłuuugiej wypowiedzi jeszcze raz bardzo dziękuję Ci
                          Norjana za ogrom pracy nad horoskopem i dogłębną analizę.

                          Pozdrawiam Cię serdecznie smile



                      • lisenne Re: jaka praca? 06.10.09, 19:39
                        Słuszna uwaga lwi2, wątek faktycznie zboczył z głównego tematu, niemniej obie
                        sprawy się mocno ze sobą wiążą.

                        Faktycznie, dobre pytanie: jaka praca? To pytanie zwróciło moją uwagę na MC w
                        Koziorożcu (pierwsze kilka stopni, ale już w Koziorożcu jednak). Czy w takim
                        razie czasem nie najważniejszy jest władca znaku na MC: Saturn, w koniunkcji z
                        Plutonem? Nie raz sobie żartowałam, że z tą przesadną wręcz punktualnością i
                        słownością mógłby zostać tajnym agentem wywiadu (Saturn & Pluton), no ale tak
                        serio, to czyżby jednak wskazane byłoby zatrudnienie w policji, wojsku? Wiem, że
                        uwielbia militaria i nawet lubi nosić się w takim a la wojskowym stylu. Ale
                        mrozi mnie na myśl, ile w takiej pracy sytuacji, niosących zagrożenie życia, już
                        nie mówiąc o kwadraturze Saturna & Plutona do Słońca uncertain
                    • lisenne Re: Kozly i Panny 06.10.09, 19:18
                      Princesswhitewolf,

                      masz imponujace wyksztalcenie (to MBA...), ktorego gratuluje Ci tym bardziej, ze
                      zdobylas je godzac prace fizyczna z nauka (wiem jak to jest, gdy pozniej na
                      wykladzie oczy zamykaja sie same ze zmeczenia).

                      Mialas dobry pomysl z tymi kontraktami. Moj zbyt dlugo mierzyl za wysoko, staral
                      sie od razu o etatowa prace, zamiast na poczatek o praktyki, tak jak Ty o
                      kontrakty. Ale wiesz, zawsze wydawalo sie, ze "w tym wieku" jest juz "za stary"
                      na praktyki, poza tym 420 zl za czesne co miesiac trzeba bylo zaplacic, wiec
                      bezplatne praktyki odpadaly.

                      Hehe, nie tylko smykalka do komputerow jest, kursy CCNA tez ma ukonczone, ja
                      zreszta rowniez big_grin - ale szczerze, to tylko papier, bo niewiele z nich
                      wynieslismy. Byly robione w ramach toku studiow, prowadzacy siedzial i cos sobie
                      czytal w laptopie, a my metoda prob i bledow robilismy cwiczenia na Packet
                      Tracerze (symulatorze). Prawdziwy sprzet zamkniety na zapleczu, router tylko raz
                      widzialam.

                      Ale nie ukrywam, ze Twoje slowa o dobrych zarobkach w tej branzy zachecaja, by
                      zglebic ten material, choc samemu ciezko jest nauczyc sie wszystkiego "na
                      pamiec" z "Course book-ow" bez obslugi sprzetu. Zwlaszcza jak ktos ma - jak moj
                      - Barana na ascendencie. To kinestetyk, uczy sie przez dzialanie, ruch,
                      majstrowanie przy sprzecie. Tylko, ze czym innym jest beztroskie
                      ekperymentowanie przy naprawie starego radia babci smile, a czym innym jakies tam
                      potwornie drogie swiatlowody.

                      "Ogromniasta instytucja zajmujaca sie fizyka" - toz to brzmi super i naprawde
                      robi wrazenie!! smile Zapewne masz kontakt z bardzo inteligentnymi ludzmi i
                      prawdziwymi fachowcami. Tak to sobie przynajmniej wyobrazam smile

                      Pozdrawiam smile
                      • princesswhitewolf Re: Kozly i Panny 06.10.09, 19:58

                        Z CCNA nie moze dostac pracy??? <WYTRZESZCZ>
                        To strasznie trudne egzaminy i naprawde wysoko przynajmniej tutaj szacuje.
                        Przebijaja innych na interviews, ale... moze sie rynek ostatnio popsul.

                        lisenne napisała:
                        > Mialas dobry pomysl z tymi kontraktami. Moj zbyt dlugo mierzyl za wysoko,
                        >stara sie od razu o etatowa prace, zamiast na poczatek o praktyki, tak >jak Ty
                        o kontrakty.
                        Nie przejmuj sie. Ja taka madrala od poczatku tez nie bylam. Radze w oparciu o
                        bolesne doswiadczenia. Mi tez sie na poczatku wydawalo ze na kolana beda padac
                        pracodawcy jak juz zobacza to MBA he he... Niestety przeliczylam sie, pokory
                        nabralam i z desperacji zabralam sie za kontrakty, a dopiero po 1.5 roku
                        takowych dostalam pierwsza stala prace.

                        lisenne napisała:

                        > Princesswhitewolf,
                        > masz imponujace wyksztalcenie (to MBA...), ktorego gratuluje Ci (...)

                        cos ty Lisenne. MBA nawet w najlepszych ze szkol nie jest znowu takim strasznie
                        trudnym kierunkiem. Ciezko bardzo to sie dostac bo trzeba zdawac w USA na
                        renomowanej uczelne egzamin GMATA jaki jest j ang ( o niebo wyzszy poziom niz
                        CPE) i matematyke. Poza tym studia sa bardzo fajne i praktyczne.
                        O niebo niebo trudniejsze w moim zyciu bylo przez 5 lat kucie tysiace obrazkow i
                        dat do egzaminow na hist sztuki w Polsce. W Polsce na niektorych kierunkach
                        jest niebywaly wycisk.

                        • lisenne Re: Kozly i Panny 06.10.09, 21:53
                          Princesswhitewolf,

                          my te egzaminy zdawaliśmy na uczelni, jako przedmiot nauczania (nie wiem, jak
                          jest na kursach). Na CCNA1 może nas jeszcze pilnowali, czy nie ściągamy. Ale już
                          na CCNA4 zostawili nas samych w sali smile Egzaminy zaliczaliśmy w rekordowym
                          tempie, ponieważ w necie są dostępne gotowe odpowiedzi (np.: strona Krzysztofa
                          Kleina www.klaine.pl/?page_id=13), tak więc Ctrl+C pytanie, Ctrl+F na
                          stronie Kleina i już masz odpowiedź smile Tylko Voucher'a się nie dało tak łatwo
                          zaliczyć, bo w nim są najgorzej wymieszane pytania.

                          Ściągaliśmy równo, bo tak jak pisałam, sieci na pamięć ciężko się nauczyć. Mam
                          za złe uczelni brak dostępu do sprzętu, choć routery, szafa itp. na wyposażeniu
                          jest. Pod kluczem i alarmem.

                          Historia sztuki trudniejsza niż MBA?? No to teraz ja zrobiłam <WYTRZESZCZ> smile

                          A moze pracodawcy Cie odrzucali z MBA, bo tak naprawde padali na kolana - tylko
                          nie chcieli tego po sobie okazac? Nie raz sie mowi o dyrektorach/kierownikach,
                          ktorzy nie chca miec podwladnego przewyzszajacego ich kwalifikacjami big_grin

                          • princesswhitewolf Re: Kozly i Panny 08.10.09, 20:35
                            A moze jest jakis wyzszy CCNA czy cosik co jest takie powazane tu?? Jest jakis
                            CCNA5 czy cosik? Na pewno cos z tych CCNA jest takie ze baaaaaaardzo tu szanuja
                            bo czytalam nie raz.

                            napewno tez jest cos w tym jest ze niektorzy obawiali sie o swoje pozycje...
                            wiele interview polegalo tez wtedy na tym ze pytali sie co bym zrobila by
                            poprawic w ich firmie to i to i...zapisywali skrzetnie he he... Roznie bywalosmile

                            Jak mowilam. Dostac sie na porzadne MBA przez tego GMATA i w ogole konkurencje
                            jest ciezko, ale Hist Sztuki na UAM to koszmar. 12 na jedno miejsce, przyjeli
                            70. Po pierwszym roku zostalo nas 30( tyle miesci sie do autobusu na zajecia w
                            terenie lol wiec tyle mialo byc i juz)a po 5 tym roku w terminie dyplom
                            odbieralo nas tylko 12 osob...Horror. MBA nie jest tak trudno skonczyc jesli sie
                            zdalo niezle GMATA, jak sie totalnie czlowiek leni to wiadomo ze nie da rady.
                            Ale tam mniej kucia a masa praktycznych projektow.
                            • lisenne Re: Kozly i Panny 11.10.09, 17:49
                              Princesswhitewolf,

                              CCNA4 to - z tego co mi wiadomo - najwyzszy stopien. Mysle zreszta, ze te 4
                              stopnie spokojnie by starczyly, gdybysmy mieli dostep do sprzetu, bo sama nauka
                              teorii, to jak nauka latania samolotem z ksiazek.

                              W kazdym razie - dobrze (od Ciebie smile) wiedziec, jak bardzo te certyfikaty sa w
                              cenie za granica, moze kiedys sie przydadza, gdy (i jesli) dojrzejemy do
                              emigracji. Robilam dzis relokacje na rozne kraje. Dobrze wyglada horoskop mojego
                              w Hiszpanii, Mars przy Asc dodalby mu przebojowosci, a do tego MC w Strzelcu +
                              Jowis z Uranem w Strzelcu - jak miło smile Tylko ze moj radix mniej mi sie tam
                              podoba: Saturn przy Asc i Pluton przy IC - a pamietam, ze przy tranzycie Saturna
                              przez Asc mialam bodaj najgorszy okres w zyciu zawodowym.

                              Ojej, ale bym sie wkurzyla, gdybym widziala, jak skrzetnie zapisuja moje
                              pomysly, tak jak Twoje na interview, a wspolpracy pewnie na koniec obwiesie Ci
                              nie zaproponowali, wrrrr...

                              Mi sie wydaje Princesswhitewolf, ze Ty masz duzo z Koziorozca i choc piszesz, ze
                              takie MBA itp. nie bylo az takie trudne, to pewnie dlatego, ze spotkalas w zyciu
                              jeszcze ciezsze warunki, jak to mialo miejsce na historii sztuki. W ogole
                              myslalam, ze medycyna czy prawo to najbardziej oblezone kierunki, nie mialam
                              pojecia o tym, co sie dzieje na historii sztuki - miejsc tyle, co w autobusie,
                              hehehe, choc to w sumie wcale smieszne to nie jest.

                              A jesli moge zapytac - w jaki sposob i w jakim czasie tak dobrze sie nauczylas
                              angielskiego? Zakladam, ze dobrze opanowalas ten jezyk jeszcze przed podjeciem
                              studiow w USA -> bo przeciez, by wyniesc cokolwiek z wykladow itp. byl niezbedny?
                              • princesswhitewolf Re: Kozly i Panny 11.10.09, 19:08
                                lisenne napisała:
                                > A jesli moge zapytac - w jaki sposob i w jakim czasie tak dobrze sie
                                >nauczylas angielskiego? Zakladam, ze dobrze opanowalas ten jezyk jeszcze
                                >przed podjeciem studiow w USA -> bo przeciez, by wyniesc cokolwiek z wykladow
                                >itp. byl niezbedny?
                                No bez angielskiego nie da sie zdac wymaganego swiadectwa znajomosci j,
                                angielskiego na studia w USA TOEFL egzaminu, a co dopiero czesci z angielskiego
                                na GMAT ( dziadostwo matematyczno-jezykowe jakie trzeba zdac conajmniej na 600
                                pkt aby sie w sensowne miejsce dostac, konkuruje sie native speakerami)
                                Magisterke z hist sztuki obronilam w 1996, nieco wczesniej uswiadomilam sobie ze
                                w zasadzie moge byc tylko muzealnica z zawodu tudziez jakims klucznikiem... i
                                wiadomo, zeenie bardzo mi to odpowiadalo ze wzgl na zarobki oraz muzealna nude.
                                Stwierdzilam ze bez jezyka ani rusz nic ciekawego robic sie nie da zawodowo. W
                                LO mialam tylko niemiecki i rosyjski wiec wiadomo jak te jezyki zna sie po
                                ogolniaku... Wiec podjelam decyzje wyjazdu. Pod koniec 1996 roku wyjechalam do
                                UK aby sie nauczyc od zera i cos jeszcze studiowac potem. Mialam 3 letni plan.
                                Chodzilam codziennie do szkoly poczynajac od Callana w pierwszym roku ( nawet
                                dorabialam tam jako tlumacz wstepu do metody Callana na j. polski) Po dwoch
                                latach zdalam CAE a po trzech czyli w grudniu 1999 CPE itd. W miedzy czasie
                                pracowalam aby sie utrzymac i zaplacic za skzolenajpierw jako sprzataczka 3
                                miesiace(lol), potem niania kilkanascie miesiecy, potem po roku pozostale 2 lata
                                mialam wielkei szczescie jak na emigrantke bo pracowalam w Bibliotece
                                Brytyjskiej w dziale Literatury Slowianskiej ( polskie ksiazki). No a potem w
                                2000 skladalam na to MBA m na uniwersytety w UK i USA i dostalam sie w pare
                                miejsc, a wyladowalam w Kalifornii bo mi dali stypendium czyli znizke za czesne
                                co bylo bardzo istotne bo MBA paskudnie kosztowne jest.
                                • nuvvo Re: Kozly i Panny 12.10.09, 19:38
                                  ukłony szacunku dla twojej kariery princess,
                                  twoje doswiadczenie to najlepszy dowod na to ze na odpowiednie
                                  stanowisko trzeba cierpliwie zapracowac.
                                  to mnie zdopingowalas do nauki jezykow (pracuje nad zrobieniem
                                  B1-business z angielskiego i B2 standard z włoskiego)
                                  • princesswhitewolf Re: Kozly i Panny 12.10.09, 20:24
                                    nuvvo, bez przesady znowu bo sie zapadne ze wstydu pod ziemie hehe. Jest tez
                                    wiele osob jakie ciezko studiuje i w Polsce.
                                    Idee nauki jezyka popieram bo to zawsze sie przyda w zyciu. Sama francuski tluke
                                    od 2003 na cotygodniowych lekcjach.
                                    No wszystko co trwale przychodzi stopniowo i z mozolem...
                                    • nuvvo Re: Kozly i Panny 13.10.09, 12:44
                                      Nie przesadzam absolutnie. Wielu absolwentow polskich uczelni liczy na pelny
                                      etat od razu po szkole. Po czesci maja racje (piec lat na zupkach w proszku),
                                      ale to nie tedy droga niestety. Liczy sie doswiaczenie a nie papier.

                                      Tyle jesli chodzi o polskich absolwentow, co sie zas tyczy prawdziwego
                                      bezrobocia: To problem, kiedy brakuje pracy nawet dla sprzataczek. A tak sie
                                      akutalnie dzieje (nie mowie o Polsce). Rezultatj jest taki ze masa fajnych
                                      kreatywnych ludzi laduje na bruku, ewentualnie kołuje u rodziców (brak
                                      perspektyw, wegetacja = prawie jak bruk, bo ci ludzie nie maja srodkow na edukacje)

                                      Ja, choc jestem na 4 roku studiow, szukam byle jakiej roboty aby sie utrzymac i
                                      realizowac dalsza edukacje. I musze sie cieszyc byle jaka praca na pol etatu. Na
                                      szczescie za granica za pol etatu da sie jakos zyc.
                                      Z dzisiejszej perspektywy twoje szczescie polega na zdobyciu tej pierwszej pracy
                                      (sprzatanie). Nie wiem czy to naprawde brakuje etatow, czy to wina
                                      niekompetentnych urzedniczek w posredniakach. Nawet prywatne biura pracy nie
                                      oddzwaniaja.
                                      Ja i moi znajomi skaladlismy juz cv WSZEDZIE.
                                      • princesswhitewolf Re: Kozly i Panny 13.10.09, 13:29
                                        nuvvo napisała:
                                        >Na szczescie za granica za pol etatu da sie jakos zyc.

                                        Wiesz z tym zyciem za pol etatu tutaj to owszem masz absolutnie racje, da sie
                                        zupelnie spokojnie przezyc ale tylko jesli sie ma mieszkanie wlasnosciowe albo
                                        mieszka u rodzicow.
                                        Jezeli jednak nie to trzeba uwzglednic iz minimalna praca za godzine to £5.60
                                        czy cos w ten desen a wynajem pokoju to 400 funtow na miesiac w Londynie.
                                        Wynajem kawalerki to juz inwestycja rzedu £700+ oplaty z council taxem to ok
                                        £200. No czyli jesli ktos pracuje na pol etatu i wiele nie zarabia a nie
                                        mieszkania wlasnosciowego czy rodziny to jest w trudnym polozeniu naprawde i
                                        tutaj. To jest problem wlasnie z jakim sie wiekszosc emigrantow boryka. Zarobki
                                        sa ok, ceny tez znosne w stosunku do tych zarobkow ale niestety cena wynajmu
                                        mieszkania czy pokoju jest zatrwazajaca i zmienia zupelnie postac sprawy.
                                        Jesli chodzi o studia to rok najtanszy tutaj to £3200 i o ile 1-3 rok, college
                                        mozesz dostac grant i jakas pozyczke ( loan) to juz na studia magisterskie ( MA)
                                        juz nie... Wiec studenci tez sa w sumie w kropce.
                                        • nuvvo Re: Kozly i Panny 14.10.09, 09:04
                                          swiat nie konczy sie na londynie na szczescie.
                                          akurat z wynajmem mieszkan mam duzo do czynienia, w
                                          przypadku "swiezych" emigrantow najwazniejszy jest staly pelny etat.
                                          bo na poczatku nie ma sie znajomosci i trzeba sie godzic z takimi
                                          cenami jakie sa.

                                          najgorszy jest brak pracy
                                          • princesswhitewolf Re: Kozly i Panny 14.10.09, 13:13
                                            nuvvo napisała:
                                            > swiat nie konczy sie na londynie na szczescie.
                                            niby nie. Tyle ze poza Londynem, nizsze sa ceny mieszkan ale rowniez i pensje...

                                            > najgorszy jest brak pracy

                                            Swieta prawda. Po studiach zaliczylam 2 lata w USA desperackiego szukania
                                            pracy... wiem czym to smakuje, gorsze niz tran brrr
    • black_halo Re: kiedy koniec permanentnego bezrobocia? 13.10.09, 14:15
      Nie wiem czy to w czyms pomoze, trafilam tu przez przypadek.
      >Insteresuje sie astro od niedawna.

      Jestem z tego samego roczinka co Towj facet i od roku jestem
      bezrobotna. Mozna za to winic kwadrature saturna do urodzeniowego
      Jowisza, ktora przechodzilo albo przechodzi teraz wiekszosc ludzi z
      rocznikow 83-84. Do tego wlasnie weszlam w okres kwdratury Saturna
      do Neptuna. Do tego ta sama kwadratura pojawia sie w progresjach
      wiec ciezka sprawa. U mnie Jowisz przechodzi przez AC dokladnie 14
      lutego 2010, podejrzewam, ze moge sie spodziewac znaczacych zmian
      co tez potwierdzil moj osobisty astrolog bo w swojej sprawie wole
      nie czytac horoskopu sama tongue_out
      • nuvvo Re: kiedy koniec permanentnego bezrobocia? 14.10.09, 09:07
        ja tez przechodze te kwadrature saturna do neptuna.
        ale sam saturn niedlugo bedzie w sekstylu do jowisza i urana (sa w
        koniunckji w strzelcu) i mam nadzieje ze cos ruszy pod koniec roku.
        borykam sie ze znalezieniem stalej pracy i imam sie byle czego od
        czasu do czasu.
        • black_halo Re: kiedy koniec permanentnego bezrobocia? 14.10.09, 10:30
          U mnie saturn bedzie w sekstylu do slonca dopiero do konca
          listopada, na nastepne sekstyle musze czekac troche dluzej, potem
          uran a na koncu jowisz i merkury. Niestety po drodze wypada mi
          konikcja mars-saturn a mam saturna niespaketowanego wiec wszystko
          to trzesie moim zyciem. nawet tych sekstyli sie obawiam.

          Cos mi jeszcze przyszlo do glowy, co moglabym powiedziec autorce.
          Wiek 26-27 lat to nie jest koniecznie czas kiedy juz trzeba
          mieszkac na swoim. Co wiecej - bylabym za wynajmowaniem conajmniej
          do 30tki a moze dluzej. czasy sa takie, ze dzisiaj mozesz miec
          prace ww Warszawie a jutro w Krakowie ale jesli splacasz mieszkanie
          w stolicy to nie pojedziesz do Krakowa wynajmowac. Mnostwo mlodych
          osob w Europie zach. wynajmuje mieszkania nawet do 40 lat a w tym
          czasie odkladaja kase na wklad wlasny, mieszkanie lub. Wcale nie
          jest dziwne kupic sobie dom na emeryturze np. w Hiszpanii czy
          Wloszech. uwazam, ze nie ma sie co spieszyc a wynajmowanie to nie
          jest wkladanie pieniedzy w czyjas kieszen tylko kupowanie uslug.
          Jak idziesz do fryzjera to tez placisz chociaz twoj facet moglby ci
          obciac wlosy "pod garnek" w domu. Nie jest nigdzie powiedziane ze
          do 30stki trzeba sie "dorobic". Nasi rodzice przez pierwsze lata
          zazwyczaj mieszkali u swoich rodzicow lub wynajmowali pokoje i
          gniezdzili sie w nich z dziecmi, psem i kotem i jakos zyli.
          • princesswhitewolf Re: kiedy koniec permanentnego bezrobocia? 14.10.09, 13:16
            black_halo napisała:
            > Wiek 26-27 lat to nie jest koniecznie czas kiedy juz trzeba
            > mieszkac na swoim. Co wiecej - bylabym za wynajmowaniem conajmniej
            > do 30tki a moze dluzej. czasy sa takie, ze dzisiaj mozesz miec
            > prace ww Warszawie a jutro w Krakowie ale jesli splacasz mieszkanie
            > w stolicy to nie pojedziesz do Krakowa wynajmowac. Mnostwo mlodych
            > osob w Europie zach. wynajmuje mieszkania nawet do 40

            Zgadzam sie w pelni Black_halo. Na tym polega caly problem dzisiejszych czasow
            ze w sumie czlek sie nie moze osiedlic na stale bo NIGDY nie wiadomo gdzie
            wyladuje w nastepnej pracy. Niemniej jednak w KONCU trzeba wziac ten kredyt i
            cos gdzies kupic bo inaczej bedzie tak jak z moim znajomym. 60 lat i wciaz zyje
            w wynajmowanych mieszkaniach, bo wciaz przenosili go zawodowo.
            • nuvvo Re: kiedy koniec permanentnego bezrobocia? 15.10.09, 09:53
              princesswhitewolf napisała:

              Niemniej jednak w KONCU trzeba wziac ten kredyt i
              > cos gdzies kupic bo inaczej bedzie tak jak z moim znajomym. 60 lat
              i wciaz zyje
              > w wynajmowanych mieszkaniach, bo wciaz przenosili go zawodowo.

              A gdzie jest napisane ze trzeba? Poza tym, moze temu twojemu
              znajomemu to odpowiadalo?
              Piszesz o nim jakby conajmniej zycie przegral.

              A narzeczony lisenne nie ma przeciez 60 lat!

              • princesswhitewolf Re: kiedy koniec permanentnego bezrobocia? 15.10.09, 10:31
                nuvvo napisała:
                > Piszesz o nim jakby conajmniej zycie przegral.

                Moze zycia nie przegral ale z pewnoscia mu to nie odpowiadalo. Jest osoba
                niezbyt zaradna w tych sprawach... ma 60 lat i obecnie nie posiada nic poza
                problemami finansowymi, a czynsz za jego mieszkanie oplaca panstwo jako ze jest
                na zasilku bo nie ma pracy juz od paru lat. Wiesz ow facet to Byczek ze stellum
                w Strzelcu wiec takei szarpanie miedzy potrzeba byczej stabilizacji a
                nieustannym nie do konca przekonaniem gdzie chcialby osiasc.

                Pewno ze narzeczony lisenne i ona sama maja czassmile To sa baaaaaaardzo mlodzi
                ludzie. Mnie tez bawi ze w wieku dwudziestuparu lat ludzie sie juz stresuja ze
                nie maja niewiadomo jakiego stanowiska i zarobkow. Wszystko z czasem przychodzi
                w tych sprawach.
                Mowilam o tym kredycie ogolnie, nie w lisenne przypadku konkretnie. Ile
                dziesiatek lat mozna komus placic za mieszkanie skoro rownie dobrze moznaby
                przez ten czas splacic cos wlasnego .Nie, nie ma ze trzeba, ale jesli ktos chce
                zalozyc rodzine to takowe okredytowanie ( o ile nie posiada sie wlasnosciowego
                mieszkanie) to taka opcja jest najlepszym rozwiazaniem dla rodziny.
                • nuvvo Re: kiedy koniec permanentnego bezrobocia? 16.10.09, 12:06
                  princesswhitewolf napisała:

                  > nuvvo napisała:
                  > > Piszesz o nim jakby conajmniej zycie przegral.
                  >
                  > Moze zycia nie przegral ale z pewnoscia mu to nie odpowiadalo.
                  Jest osoba
                  > niezbyt zaradna w tych sprawach... ma 60 lat i obecnie nie posiada
                  nic poza
                  > problemami finansowymi, a czynsz za jego mieszkanie oplaca panstwo
                  jako ze jest
                  > na zasilku bo nie ma pracy juz od paru lat. Wiesz ow facet to
                  Byczek ze stellum
                  > w Strzelcu wiec takei szarpanie miedzy potrzeba byczej
                  stabilizacji a
                  > nieustannym nie do konca przekonaniem gdzie chcialby osiasc.
                  >
                  > Pewno ze narzeczony lisenne i ona sama maja czassmile To sa
                  baaaaaaardzo mlodzi
                  > ludzie. Mnie tez bawi ze w wieku dwudziestuparu lat ludzie sie juz
                  stresuja ze
                  > nie maja niewiadomo jakiego stanowiska i zarobkow. Wszystko z
                  czasem przychodzi
                  > w tych sprawach.
                  > Mowilam o tym kredycie ogolnie, nie w lisenne przypadku
                  konkretnie. Ile
                  > dziesiatek lat mozna komus placic za mieszkanie skoro rownie
                  dobrze moznaby
                  > przez ten czas splacic cos wlasnego .Nie, nie ma ze trzeba, ale
                  jesli ktos chce
                  > zalozyc rodzine to takowe okredytowanie ( o ile nie posiada sie
                  wlasnosciowego
                  > mieszkanie) to taka opcja jest najlepszym rozwiazaniem dla rodziny.

                  Princess, toz to sa fakty oczywiste i nikt tego nie podaje w
                  watpliowsc.
                  Tylko spojrz na temat watku, a na prawdziwy problem ("bo chca
                  mieszkac na swoim a nie wynajmowanym")
                  Tak i oto wyszlo szydlo z worka, bo na forum znalazlo sie wiecej
                  bezrobotnych z powazniejszymi problemami, niz "chec mieszkania na
                  swoim".

                  Jak to zwykle bywa, najwiecej biadola ci ktorym wcale zle sie nie
                  wiedzie.
                  • princesswhitewolf Re: kiedy koniec permanentnego bezrobocia? 16.10.09, 15:40
                    nuvvo napisała:

                    > Tylko spojrz na temat watku, a na prawdziwy problem ("bo chca
                    > mieszkac na swoim a nie wynajmowanym")
                    > Tak i oto wyszlo szydlo z worka, bo na forum znalazlo sie wiecej
                    > bezrobotnych z powazniejszymi problemami, niz "chec mieszkania na
                    > swoim".

                    Niewatpliwie masz racje. Dla kogos komu konczy sie zasilek czy w ogole nie ma za
                    co wynajac czegokolwiek problem "mieszkania na swoim" to luksusowa koncepcja.
          • nuvvo Re: kiedy koniec permanentnego bezrobocia? 15.10.09, 09:49
            dokładnie halo, całkowicie sie z toba zgadzam. przede wszytskim
            dlatego ze praca moze byc dzis tu a jutro na drugim koncu polski.
            pisalam o tym we wczesniejszych watkach. dodalabym jeszcze motyw
            partnera - no bo jak kredyt to przeciez na conajmniej 20 lat, a
            facet co? tez na nastepne 20 lat? Tu lisenne musi byc niesamowicie
            odwazna.

            • princesswhitewolf Re: kiedy koniec permanentnego bezrobocia? 15.10.09, 10:37
              nuvvo napisała:
              >no bo jak kredyt to przeciez na conajmniej 20 lat, a
              > facet co? tez na nastepne 20 lat? Tu lisenne musi byc niesamowicie
              > odwazna.

              Mieszkanie na kredyt tez mozna sprzedac, mozna byla narzeczona splacac bo to
              zalatwia notariusz przeciez, a nawet zyskac nawet w aktualnych warunkach
              ekonomicznych jesli kupi sie takowy do remontu i poprawi go a nastepnie sprzeda.
              Sa rozne rozwiazania.

              Znam osoby jakie maja zdrowie na remonty i nerwy, i co jakis czas kupowaly i
              remontowaly to znowu sprzedawaly i w sumie juz dzieki zyskowi w okresie hossy
              splacily wiekszosc kredytu. Obecnie kupili sobie nowy domek, znow remontuja ale
              czekaja na lepsze ceny do sprzedazy.
              • ilecram2 Re: kiedy koniec permanentnego bezrobocia? 02.11.09, 21:45
                sory, że się tak wtrącę (i to z zupełnie innej beczki).
                Czy w tym horoskopie widać, że podmiot rozważań ur 23.01.83 związał
                się z kobietą z dzieckiem?
                Pytam, ponieważ mam identyczną datę ur (godz. 12.00) i znam jeszcze
                jedną osobę z tą datą, a oczywiście jak się domyślacie, jest to
                elementem wspólnym wszystkich nas.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka