15.09.09, 20:58
Witam wszystkich serdecznie.

Chciałam Was bardzo prosic o pomoc. Nie wiem już do kogo mam się zwrócic,
próbowałam wróżki, myślę nad tarocistką, psychologiem, lekami uspokajającymi,
sama nie wiem. Ale jak tak dalej pójdzie to skończę z załamaniem nerwowym.

Rozstałam się z chłopakiem i nie mogę się otrząsnąc. Normalnie jestem osobą z
dużym poczuciem godności, ale on doprowadził mnie do takich stanów, ze teraz
wstyd mi za siebie. Nie poznaję siebie w tym co robiłam. On jest bardzo zimny
emocjonalnie, natalnie ma strasznie pokwadraturowiony( Merkury,Uran, Saturn,
Chiron) Księżyc(16'16 Panny) w 10. I lubi prowokowac w ludziach silne emocje
dla eksperymentu i obserwacji (Uran koniunkcja Słońce, silny Uran w ogóle).

W wektorze mamy Słońce, Wenus i Neptuna w koniunkcji w 2 domu w Koziorożcu. Od
jakiegoś czasu Pluton idzie i wraca tym szlakiem. A przy okazji po moim i Jego
Słońcu (mamy w koniunkcji - on 0'58, a ja 2'31 Koziorozca). Mamy też
koniunkcję ascendentów (on 18'35 i ja 19'41st. Skorpiona, oboje) i Księżyc w
Skorpionie na ascendencie w wektorze. Przepraszam, ze piszę chaotycznie, ale
mam taki mętlik w głowie, ze nie potrafię myślec racjonalnie.
Moje pytanie brzmi - kiedy ustabilizują się moje nastroje..? Bo problemy z Nim
zaczęły się mniej więcej od lutego-marca br.. Nie potrafię dojśc ze sobą do
ładu, nie potrafię na niczym się skupic. Mam odruchy autodestrukcyjne. Nie mam
z nim już żadnego kontaktu(od miesiąca), ale to nie pomaga . Nie chcę do Niego
wracac, wiem,ze nie jest wartościowym partnerem, że mnie oszukiwał i bawił
dopóki nie znudziło mu się. Dlaczego więc wariuję? Moje zasadnicze pytanie -
czy to może byc kwadratura mojego natalnego Saturna (23'59 Skorpiona, na
ascendencie) z tranzytującym Chironem? Czy ten aspekt to powoduje, że zaczynam
powoli tracic rozum przez to co było między mną a Nim..? Kiedy to się
skończy..? Jak Wy znosiliście taką kwadraturę?

Ja 24.12.1984 Lodz, 4:17 am
Obserwuj wątek
    • cytryna76 Re: Pomocy 15.09.09, 21:41
      To, co aktualnie przeżywasz, wiązałabym raczej z tranzytem Plutona
      przez Twoje Słońce. Tranzyt ten uściślał Ci się po raz pierwszy
      właśnie w lutym b.r.
      12.09 Pluton wrócił do ruchu prostego i znowu naciera najpierw na
      Twojego Neptuna, a potem (a nawet przez moment jednocześnie) na
      Twoje Słońce, toteż zaczyna sie akt drugi dramatu pt. radykalna
      zmiana tożsamości, wartości i celów życiowych itp. Najpierw jednak
      musisz uporać się z przeszłością, na którą składa się m.in. ów
      mężczyzna.
      "Odruchy autodestrukcyjne" to po prostu poczucie "wewnętrznej
      śmierci za życia", znane zapewne każdemu, który podobny tranzyt
      przeżył.
      Pluton boli, na pewno emocjonalnie, a czasem tak mocno, że niemal
      fizycznie. Nie ma "zmiłuj się", niestety. Przeszłość musi odejść,
      sęk w tym, ze przy Plutonie wcale nie chcewink Przyczepia się choćby
      do podświadomości jak rzep do psiego ogona.
      • id-11 Re: Pomocy 15.09.09, 22:51
        Wydawało mi się, ze jestem przygotowana na tego Plutona. Dużo czytałam o tym
        tranzycie i wiem,ze powinnam zostawic za sobą przeszłośc. Nie sądziłam,ze akurat
        on odegra az taką rolę w tym wszystkim. Tak naprawdę nie wiem dlaczego tak się
        uczepiłam akurat tej czesci mojej przeszlosci (tego faceta). Masz rację.
        Ostatnio wszędzie widzę i spotykam jakies elementy z mojej przeszlosci, bardzo
        przykre dla mnie. Jednak szczególnie przykre są dla mnie tranzyty Plutona przez
        Neptuna, Bogu dziękuję,ze w tym roku będzie ostatni. Ale co mam robic teraz? Nie
        radzę sobie. Robię coraz głupsze rzeczy (zaczyna to podchodzic pod łamanie
        prawa:/). A skłonności autodestrukcyjne przejawiam od kiedy pamiętam. Taka karma
        Neptuna ze Słońcem chybawink
        Powiedz mi Cytryno, jak ja mam to wszystko przetrwac?? I jeszcze do tego
        kwadratura Saturna do mojego Slonca szykuje mi się w najblizszym czaasieuncertain
        Zaczynam poddawac się powoli i miec coraz głupsze pomysły na rozwiązanie tego.
        • princesswhitewolf Re: Rady 16.09.09, 00:54
          klin klinem? Wyjechac? Jakies sanatorium, wczasy, duzo kolegow?
          Wanna z duza iloscia piany codziennie i masaz chocby... automasaz. Pilates czy
          joga albo jogging aby sie tak umordowac ze sie nie mysli. Masy zajec sobie
          organizowac tak aby nie myslec. Duzo filmow ale nie romantycznych, prosze.
          Generalne sprzatanie. Lektury o "czego grzeczne dziewczyny nie wiedza a zolzy
          wiedza" itp itd.Od czasu do czasu sie solidnie i koniecznie glosno wyryczec
          kolezance w rekaw- ulzy. Zdecydowanie nie dusic tego w sobie i za duzo o sobie
          nie rozmyslac.
          No mi pomoglo kiedys....
          • id-11 Re: Rady 16.09.09, 11:19
            Wyjechalam, na 2 tygodnie kiedy mial się wyprowadzac. Nie chcialam na to
            patrzec. Bylo swietnie, oderwalam sie, ale w koncu nastapil powrot do
            rzeczywistosci. Wtedy tez dowiedzialam się o przenocowaniu tej 15-latki. Nie
            wkurzylam się tylko podłamałam jeszcze bardziej. Nie dlatego, ze chcę do niego
            wracac. Dobilo mnie zero szacunku wobec mnie.
            Ogolnie nie bardzo mogę teraz relaksowac się i odpoczywac, bo zaczynam dopiero
            pracę - wreszcie, po 5 miesiacach poszukiwan. Na razie jest to niepewne, totez
            nie czuję się stabilna finansowo. I muszę skupic się na pracy. Problem w tym, ze
            srednio potrafię.

            Moja wspołlokatorka, lunarny Strzelec powtarza to samo. Znajdz sobie masę zajęc
            i cwicz tak,ze bedziesz padac ze zmeczenia. Ona ma taka metodę i twierdzi,ze
            dziala swietniesmile Ale to jest zamkniete koło. Nie mam siły na nic, więc nie
            robię nic. Umowilam się wczoraj z kolegą - odwolalam, bo nie mialam siły zeby
            wyjsc z domu. Prawie nie jem - poziom cukru mi spada i jestem strasznie ospała.
            Tylko palę i robię sobie ciągle herbatę. Tak wygląda moja dieta od paru dni. Nie
            sprawdzalam, ale strzelam, ze w ciągu tygodnia schudlam jakies 3 kilo.

            Ale wiem, ze masz całkowitą rację. Bycie z ludzmi, sprzątanie, oglądanie filmów,
            joga, to są rzeczy, ktore bardzo mi pomagająsmile Spróbuję to robic. Dziękuję.
    • acrux_79 Re: Pomocy 16.09.09, 04:40
      Witaj ! Złamane serce to wielka udręka, zwłaszcza dla saturniarzy,
      którzy coś mozolnie budują i ... bum ! Ten Twój Saturn chronił Cię i
      chroni, ale chowa też pod swoją powierzchnią problemy... Niczym
      rdza...

      Ja mam koncepcję, że po prostu Saturn Ci trochę puścił ( generalnie
      jest on superważny w Twoim horoskopie, nie dość że przy ASC, to
      jeszcze Księżyc w Koziorożcu, w kon Jowisz, także Słońce/Neptun w
      Koziorożcu.
      Saturn "puścił" bo:
      - jest teraz ścisła kwadratura tranzytującego Neptuna do niego
      - Uran tr. czyni do nat. Saturna trygon
      - dosyć często ostatnimi czasy Jowisz tr. tworzy kwadrat do Saturna
      nat. ( teraz retrograduje )

      Saturn "puścił", zatem puściła "godność" ( różnie rozumiana, w
      pozytywnym sensie odpowiedzialność, mądrość, w negatywnym sztywność,
      pancerz emocjonalny ), i jest "wstyd".
      Jeśli chodzi o to, by robić sobie za to rachunki sumienia, to bym
      dał sobie spokój. Mówię to do Ciebie, posiadaczki Neptuna ze
      Słońcem. Ważne jest czasem huknąć. Po co trzymać brudy ? W imię
      przyzwoitości ( Saturn ) czy miłosierdzia ( Neptun, wpływy Wodnika ).

      Myślę, że to Ty byłaś punktem zapalnym tego wszystkiego, tj Ty się
      zmieniałaś, a On w większym stopniu pozostał sobą. To trochę
      mądralińskie, ale ja bym się cieszył, jakby mi się oczy otworzyły.
      Tobie się otworzyły.
      Pewnym otwarciem oczu jest np tranzyt w tej chwili Jowisza (
      rozmach ) na Wenus ( mimo wszystko partnerstwo, dodatkowo władca
      DESC ). Wiele osób czeka na to, interpretuje to jako "ten czas", gdy
      fartnie się nowy związek, relacje, itp. U ciebie pracuje to inaczej.
      Oczywiście cały czas przypominam o "odrdzewieniu" twojego natalnego
      Saturna...

      Tranzyt Plutona przez Słońce to wszystko dopełnia, atmosfera
      gęstnieje, etc. Oczywiście jest to specyficzne
      Słońce, "zaneptunione".

      "Kiedy minie?". Nie udzielę uczciwej odpowiedzi smile . Ale intryguje
      mnie w styczniu to jak tr. Jowisz wejdzie na Marsa, gdy równocześnie
      Mars "zrobi" opozycję do Wenus.

      Pozdrawiam
      • id-11 Re: Pomocy 16.09.09, 10:40
        Rozstawalam się juz parę razy. Masz rację, Saturn, a do tego Saturn w
        kwadraturze do Wenus zawsze się ostro zadręcza tym co bylo, co się w to wlozylo,
        jak sie poswiecalo, a efektu brak, stracony czas, itp., troche takie robienie z
        siebie cierpietnika. Ale też ten Saturn, a moze i Wenus w Wodniku sprawialy, ze
        po intensywnym okresie zaloby (bylo juz na przyklad ciecie sie i upijanie sie,
        codziennie przez poltora miesiaca) względnie szybko i nagle, ot tak, dochodzilam do
        siebie i to sie neutralizowalo. Bardzo szybko jakos
        racjonalizowalam to sobie i zylam dalej. Zawsze rozstawalam się z tzw. klasą
        (nawet jesli mysli zdarzały się bardzo bez klasywink. Tym razem jest inaczej i
        pojecia nie mam dlaczego. Mamy parę ladnych aspektów, ktore przywiązują do
        siebie ludzi, ale bez przesady. On dosc szybko pokazal jakim jest czlowiekiem -
        przede wszystkim zepsutym moralnie i bez zasad, co mojego Neptuna i Wodnika
        bardzo bolalo, ale bylam zakochana, liczylam na to, ze moze pod wplywem moich
        natchnionych przemówien i oddania zobaczy, ze warto byc dobrym i szczerym wobec
        ludzi.
        Bo pierwszy raz tak naprawdę, jak nastolatka, jak wariatka (jak nie Saturn!wink
        zakochalam się. Tak czy inaczej nie chodzi o wstyd, ze się rozklejam. To juz
        pokonalamsmile) Chodzi o to, ze robię rzeczy, ktorych Neptun i Wodnik normalnie by
        nie zrobił, bo to wbrew ich zasadom. Zawsze myslalam,ze pieprznięte baby bez
        godnosci robią takie rzeczy. No i proszę, jestem jedną z nich. Najgorsze jest
        to, że nienawisc nie ustepuje. Wrecz rosnie. Nie jestem w stanie zainteresowac
        sie niczym innym, bo taka jestem przeżarta obsesyjnym mysleniem o zemscie i
        nienawiscia. To jest chore.

        No tak, to chyba ja się zmienialam, a on pozostal sobą. W sumie to dzialalo na
        roznych poziomach, on tez z czasem odkrywal coraz bardziej swoje oblicze - na
        poczatku byly cukiereczki, caluski, ciasteczka (mimo, ze on jest emocjonalnym
        robotem), ale skomplikowalo sie. Ja wyjechalam za granice na pol roku (on to
        akcpetowal), a kiedy wrocilam, bylo juz zupelnie inaczej. Oszukiwal mnie,
        szarpal i obrazal kiedy byl pijany (a byl czesto), wykorzystywal do swoich
        celow, itp. Nie wiem czy mozna to nazwac zmianą, ale ja po prostu stracilam
        cierpliwosc. Zobaczylam,ze on sie nie zmieni, nie dojrzeje, nie zacznie nagle
        miec zasad. Ze bedzie coraz gorzej. I ktoregos razu kiedy odkrylam jego kolejne
        klamstwo nie wytrzymalam i zerwalam. Ciezko to odchorowuję, a tymczasem on
        jeszcze bedac ze mna poznal jakas 15-latke i teraz ich milosc kwitnie. A nas jak
        gdyby nigdy nie bylo. Wykreslil mnie zupelnie ze swojego zycia (co jest dla mnie
        trudne i niezrozumiale, bo z wiekszoscia bylych utrzymuje poprawne stosunki).
        Pod moja nieobecnosc (mieszkalismy razem) przyprowadzil ją do naszego mieszkania
        i spedzili razem noc. Dowiedzialam sie o tym przypadkiem. Obecnie juz nie
        mieszkamy razem. Więc z jednej strony to ulga, z drugiej nie jestem 'na biezaco'
        i się zamęczam. Internet przeszperałam od A do Z żeby jednak na biezaco byc.

        A co ja robię? Nie mogę się na niczym skupic, ciagle jestem smutna, zaczynam byc
        monotematyczna - ciagle gadam o tym samym, nic mnie nie interesuje poza
        sledzeniem Go i wymyslaniem jak by sie tu zemscic. Robilam rzeczy, ktore moglyby
        skonczyc sie naprawde sporymi klopotami (prawnymi). Ale nie potrafię tego
        kontrolowac. Pierwszy raz nie umiem siebie kontrolowac i moje chore emocje plyną
        jak chcą.

        Faktycznie zrywalismy dwa razy, zawsze jak uściślała się koniunkcja tr. Jowisza
        do mojej Wenus. Tez tego nie rozumialam - dlaczego niby wspanialy aspekt dziala
        u mnie w taki sposob..? Ale w koncu natalnie Wenus tez nie mam rewelacyjnie
        aspektowanej, moglam sie spodziewac. Jako ciekawostkę dodam, ze mi 'szał
        miłosci' przyniosla akurat opozycja tr. Jowisza do mojej Wenus.

        Nie, nie jest to mądralinskie, ze przejrzenie na oczy jest dobre. Tez staram się
        podchodzic do tego w ten sposob, ze lepiej szybciej niż pozniej odkryc, ze ma
        się kolo siebie nieodpowiednie osoby. Ale nie zmienia to faktu, ze mi naprawdę
        psycha siada. Dzisiaj postanowilam kupic Valium, może pomoże. Bo powoli
        zamieniam się w osobę z zaburzeniami osobowości.

        Ja tez czekam niecierpliwie na styczen, ale głównie ze względu na to,ze Pluton
        ostatecznie zlezie mi z Neptuna, no i kwadratura tr. Chirona do mojego biednego
        Saturna pojdzie w cholerę.

        Przepraszam za jakże skromny (objętościowo) list, ale ja z tym moim Merkurym nie
        potrafię by zwięzłasmile

        Pozdrawiam i dziękuję




      • dzika_plaza Re: Pomocy 16.09.09, 10:52

        Nie bedę poruszac teraz zagadnien astrologicznych. Ale jesli o
        problem rozstania to sama jakis czas temu borykalam sie z tym i to
        dlllugi czas... no niestety wzielo mnie mocno. Grunt to zaciac sie w
        sobie i juz nie szalec, to najgorsze co mozesz zrobic. Najlepiej
        bedzie jesli NIE DASZ PO SOBIE POZNAC PRZED BYLYM ze cierpisz, ze
        odchodzisz od zmyslow. Olej, tak bywa, angazujemy sie ale czasem nie
        konczy sie to tak jak bysmy chcialy. I wiekszosc kobiet to
        przechodzi. Odrzucenie jest nauka zycia.
        Powinnas regularnie uprawiac jakis sport, zmeczenie fizyczne podnosi
        endorfiny, moze zabrzmi to banalnie bo to przeciez takie przyziemne
        i zupelnie nie oddaje twojego stanu ducha, ale sprawdza sie.
        Przebywaj duzo czasu z ludzmi, ale nie pij alkoholu! To oglupia i
        kontrastuje zle mysli...w ten sposob sama sie przytapiasz, pograzasz.
        Polecam Ci doskonałą ksiażkę: "Kiedy partner odchodzi", Doris Wolf.
        W tej chwili widzialam ja w antykwariacie: antykwariat.waw.pl.
        jest tam duzo o mechanizmie rozstania oraz moze znajdziesz tam
        odpowiedz dlaczego wam nie wyszlo. Glownym problemem jest to ze
        rozstanie najbardziej udeza w poczucie wlasnej wartosci.
        Czyli: nie pij/ogladaj komedie/ uprawiaj sport - jaki chesz, nie
        koniecznie basen, to co wpadnie Ci do głowy, to co lubisz czy kiedyś
        lubilas/ badz z ludzmi ale nie staraj sie caly czas klepac o bylym.
        I nie w padaj w karuzele mysli: dlaczego on mnie nie chce, co ze mna
        nie tak...poprostu czasem drogi sie rozchodza, ludzie sie zmieniaja,
        lub przestaja sie dopelniac. Jestes swietna najpewniej jako
        partnerka dla innego mezczyznysmile
        jesli naprawde czujesz sie zdruzgotana idz do psychologa...ja
        chodziłam.
        • id-11 Re: Pomocy 16.09.09, 11:27
          Wiem dlaczego nam nie wyszło, dlaczego on mnie nie chce i szybko się pocieszyl.
          Powod jest taki, ze nie wiem czy się smiac z jego glupoty czy plakac nad moja,
          ze z nim bylam.
          Nie mam kasy, nie mam znajomosci, nie mam wplywow ani wplywowych znajomych, nie
          mam ustawionego taty. No i znudzilam się. Oto powody. A nowa 15-latka ma tatę z
          firmą, no i jest nowa. Też się nią znudzi, ale jest szansa, ze będzie przy niej
          trwal wlasnie ze wzgledu na pieniądze taty.

          Teraz juz wiem co czują faceci, ktorzy 'nie sa atrakcyjni' bo nie są ustawieni,
          hahabig_grin

          Pojdę do psychologa, tylko muszę najpierw zacząc normalnie, regularnie zarabiac.
          A tak z ciekawosci - ile to 'dluuugo się z tym borykalam'? Bo zastanawiam się
          czy mi to potrwa jeszcze z miesiac czy raczej czeka mnie przewalone pol rokuwink

          Pozdrawiamsmile


          Teraz juz wiem
          • princesswhitewolf Re: Pomocy 16.09.09, 13:00
            id-11 napisała:

            > Wiem dlaczego nam nie wyszło, dlaczego on mnie nie chce i szybko się pocieszyl.
            > Powod jest taki, ze nie wiem czy się smiac z jego glupoty czy plakac nad
            moja,ze z nim bylam.

            Jestem za opcja 2 czyli plakac nad swoja glupota ze z nim bylas.
            Pomysl o tym tak: oddal ci wielka przysluge odchodzac od ciebie i uwolnilas sie
            od lajzy.
            Musisz byc silna. Widzisz kobiety czesto niejedna lajze musza wykopac zanim
            poznaja MrWlasciwy. I ty kiedys go poznaszsmile
        • lwi2 Re: Pomocy 16.09.09, 11:38
          Pewnie każdy był kiedyś w podobnej sytuacji i to jest pocieszające,
          bo jakoś ci inni przeżyli. Ale.. Nie oglądałam jeszcze horoskopów,
          potem się przyjrzę. Ale pomoc psychologa nie zawsze będzie dobrym
          wyjściem, pewnie jaki to psycholog też ma znaczenie.
          Także inne bardzo absorbujące zajęcia nie są najlepszym
          rozwiązaniem. Przećwiczyłam to na własnej skórze, jedno i drugie
          przyniosło fatalne skutki. Siedzenie w pracy do 22-ej i totalne
          przemęczenie, szkoda nawet gadać, ale może właśnie z tego powodu, że
          takie narzuciłam tempo, ktoś już nie żyje (wzorując się na mnie też
          sobie takie narzucił, a potem .. na amen). Przemęczenie nie jest
          dobrym rozwiązaniem, bo może być zabójcze jak brać to dosłownie,
          czyli tak "żeby nie myśleć".
          Co do psychologa, to powiem, że nawet nie był o to proszony, sam
          wyszedł z inicjatywą (a było to już po 4 latach od tamtego
          przemęczenia, co zaskutkowało wówczas porzuceniem pracy, potem jej
          zmianą nieudaną, a potem długim bezrobociem), nie był proszony ale
          pomógł. Skutki bardzo bolesne, nie do otrząśniecia się w ogóle. Na
          mój rozum "zepchnął mi faceta do podświadomości", "wyrzucił ze
          świadomości". Najpierw faktycznie "nie pamiętałam", ale tylko
          półtora roku. A potem się zaczęło... Co się zaczęło? Nie nadaje się
          do opowiadania na otwartym forum.
          Tak, że wszystkim się zdarza, i owszem, ale uważaj i z
          przepracowaniem i z psychologiem.
          Lwi
          • dzika_plaza Re: Pomocy 16.09.09, 12:02
            Lwi, nie miałam na mysli przepracowywania, tylko troche sportu
            zamiast siedzenia i myslenia, grzebania sie w przeszlosci,
            analizowania co bylo, co by bylo gdybym zachwala sie tak a tak...czy
            dalo sie jednak cos zmienic...i tak w kolko. Troche rucu poprostu
            zajmuje na jakis czas, czujesz ze panujesz nad swoim cialem.
            osobiscie lubie troche rywalizacji- tak 1 na 1- takie spoty. Mi
            psycholog pomogl, choc przerwalam te spotkania. pomogl mi bo mialam
            komu sie wygadac, choc poczatkowo kilka pierwszych spotkan to tylko
            plakalam nawet nie mogac wydusic slowa. Kilka rad mi sie przydalo,
            nawet nie zdawalam sobie sprawy.

            Id-11...jestes mlodziutkasmile Na szczescie, jeszcze wiele pieknych
            znajomosci przed Tobasmile Choc koziorozce kiepsko to znosza...wlasnie
            saturniczne, biora zwiazki na powaznie. Masz koniunkcje wenus z asc,
            to tez uczuciowosc.
            Bardzo dobrze ze znasz powody rozstania, nie wszyscy maja tak
            jasnosc. I wyglada na to , wybacz, ze to frajer, leniwy, wygodny
            dupek;/ Lepiej szybcie niz pozniej, masz czas przed soba zeby
            znalezc wartosciowego partnera, krory bedzie wsparciem w zyciu
            rowniez w trudnych sytuacjach.
            Hmm, co do trwania u mnie tego bolu...to prawie 2 lata. Chyba przez
            plutona na asc mozna siegnac dna rozpaczy (kwadrat saturn+ kwadrat
            slonce).Jeszcze do tego sie ludzilam ze wrocimy do siebie, bo po
            roku znowu mielismy kontakt...ale coz jemu chodzilo o cos zupelnie
            innego. Dla mnie to szczyt dranstwa, brak klasy, facet che wlazic do
            lozka bylej, bedac z kims w zwiazku...
            Powiedzilam basta i kilka konkretnych zdan.
            • id-11 Re: Pomocy 16.09.09, 12:49
              Sama kiedys zapieralam się przed psychologiem jak tylko moglam. Bardzo dlugo,
              nawet kiedy cięlam się, upijałam dzien w dzien, itp. i kolezanki mowily mi o
              psychologu - ze moglby pomóc, itp. ja mowilam twarde NIE. Otstatnio
              skapitulowałam - doszłam do wniosku, że jestem juz zmęczona moimi wahaniami
              nastrojów, tym, że wybieram sobie toksycznych partnerów (do tej pory trafil mi
              się jeden normalny), ze toleruję przemoc ze strony bliskich mi mezczyzn, ze moją
              reakcją na przykre sytuacje jest cięcie się i inne wariacje na temat 'zakatuję
              moje cialo'. Moja przeszlosc daje o sobie coraz bardziej znac, szczegolnie te
              poplątane sprawy. Więc ostatecznie, po wielu latach powtarzania 'nigdy nie pojde
              do psychologa ani psychiatry', olałam moje dawne podejscie. Chcę wywalic to z
              siebie, a przy okazji dowiedziec się co mi jest i dlaczego. Chcę przeanalizowac
              to z kims kto wie. Paradoks jest taki, ze sama jestem po psychologii. Jak widac
              niewiele mi to dalowink

              Wiem, ze mozna bardzo zle trafic i zrazic się na dobre. Ale mam znajomych,
              ktorzy trafili rowniez na tych skutecznych. Liczę, ze i mi się uda.
              Co do sportu to i tak srednio to ze mną wyjdzie - jestem leniwa jak kotwink
              Przemęczenie mi nie grozi. Jestem strasznie leniwym Koziorozcem, i to z silnym
              Saturnemtongue_out

              Ja szczerze mówiąc nie widzę siebie jako mlodziutkiej osoby. Mam wrazenie,ze juz
              mam taaaki bagaz nieprzyjemnych relacji i w ogole relacji (niekoniecznie
              oficjalnych i 'normalnych'), ze mam dosc. Zawsze zresztą myslalam, ze będę starą
              pannąwink))) Z mężczyznami zdecydowanie nie uklada mi się.

              Ja mam kwadraturę Wenus z ascendentem, koniunkcja bylaby za piękna i zbyt
              przyjemnawink)) Saturna mam za to w tym miejscu. Super sprawatongue_out

              To jest leniwy dupek, ktorego jedyną wartoscią w zyciu są pieniadze. Ale wcale
              mi to jakos zadania nie ulatwia. Zostalam skreslona bo nie jestem nadziana i nie
              mam wplywów. To takie upokarzające i niesprawiedliwe. To mnie chyba w tym
              wszystkim najbardziej boli. Wziąl ode mnie czego potrzebowal (nie chodzi o
              pieniadze) i wyszedl bez slowa, bo nie mam więcej zasobów przydatnych jemu. Tak
              to wygląda.

              Mam przed sobą cale zycie, ale nie umiem ulozyc sobie bliskich relacji z
              mezczynami. Zaczynam bac sie tego kogę mogę wybrac w przyszlosci. I myslę, ze
              powinnam w ogole wykluczyc tę sferę zycia z mojego zycia. Jesli dam radę.

              A tymczasem czekam cierpliwie az tr. Pluton zlezie mi z Neptuna, a tr. Neptun z
              Saturna. To ich obwiniam o to wszystkowink)))

              Pozdrawiamsmile




              • princesswhitewolf Re: Pomocy 16.09.09, 13:09
                id-11 napisała:
                >Ja szczerze mówiąc nie widzę siebie jako mlodziutkiej osoby.
                >Mam wrazenie,ze juz mam taaaki bagaz nieprzyjemnych relacji i w ogole >relacji
                (niekoniecznie oficjalnych i 'normalnych'), ze mam dosc.

                Nie ty jedna. Nie masz 83 lat,a doswiadczenia jakie ci sie trafily z
                mezczyznami srednio trafiaja sie co drugiej kobiecie w dzisiejszych czasach.
                Serio gdybym ci opowiedziala historie moich kolezanek to bys stwierdzila ze i
                tak jestes szczesciara. Naprawde nie przesadzaj. Zycie nie jest latwa sprawa.

                >Zawsze zresztą myslalam, ze będę starą
                >pannąwink))) Z mężczyznami zdecydowanie nie uklada mi się.

                Przypominam ze mamy 21 wiek i pojecie Starej Panny to anachronizm w dzisiejszych
                czasach. Znam masy kobiet jakie wyszly za maz po 40 tym roku zycia. Sama wyszlam
                za maz majac prawie 37 lat ( u mnie jest Saturn Wenus koniunkcja w 7 domu).
                Prosze nie byc zdesperowana majac zaledwie dwadziesciacosik lat. Lepszy zaden
                chlop niz byle jaki. Wartosc zycia kobiety nie okreslana jest tylko przez to czy
                jest z facetem czy nie i czy nosi obraczke czy nie.
                • id-11 Re: Pomocy 16.09.09, 13:25
                  Okreslenie 'stara panna' nie mialo zabrzmiec pejoratywnie, przynajmniej ja go
                  tak nie odbieram. Okreslenia 'singiel' nie lubię bo jest dla mnie sztuczne,
                  nadęte i to wytwór kultury masowej. Daleka jestem od okreslania wartosci zycia
                  kobiety poprzez to czy jest z kims czy nie. Też uwazam,ze lepiej byc samemu niz
                  z toksycznym partnerem i dlatego wlasnie niezbyt optymistycznie patrzę w
                  przyszlosc. Nie spotykalam dotąd na swojej drodze zbyt wielu wartosciowych
                  mezczyzn, a z byle kim nie będę się wiązac dla samego związania.
                  • princesswhitewolf Re: Pomocy 16.09.09, 13:38
                    id-11 napisała:
                    >dlatego wlasnie niezbyt optymistycznie patrzę w przyszlosc.

                    i zle. Fakt ze ktos jest sam nie oznacza ze jego zycie jest nudne czy smutne.
                    Nie badz uzalezniona od zwiazkow i ze one okreslaja jakosc twojego zycia. Zycie
                    samemu daje tez ogromne mozliwosci i mase radosci przynosi realizacja w
                    przyjazniach. Odpusc wyczekiwanie na kogos kto urzadzi Twoje zycie i doda jemu
                    wartosci. Sama je zacznij realizowac/

                    Zapewniam ze mezczyzni jak i kobiety sa i tacy i tacy. Wartosciowi i ci mniej.
                    Po prostu moze najpierw musisz odbebnic jakas tam karme. I ja to czynilam przez
                    wiele lat, niemniej, przyznam, nigdy nie wpadlam na pomysl ze nie ma
                    wartosciowych mezczyzn. Oczywiscie ze sa. Mezczyzni z jakimi bylas byli
                    najlepszymi nauczycielami i nie mow ze nie mieli zadnych wartosci. To nie fair!
                    I jesli bedziesz miala wlasciwa postawe to NIC, absolutnie NIC w zyciu nie trwa
                    wiecznie. Zla passa ze zwiazkami tez sie skonczy i otworzy nowy pozytywny etap,
                    ale to zakladajac ze bedziesz miala wlasciwe nastawienie i wyciagniesz wszystko
                    co najlepsze z "chudych lat"
                    • dzika_plaza Re: Pomocy 16.09.09, 13:40

                      Princess dajesz mi nadzieje. mam 32, niebawem w sylwester bedzie
                      kreska wiecej;/ jestem sama, a od tamtego rozstania nie zwiazlam sie
                      z nikim. Nie znaczy to ze sie zamknelam i nie szukalam. Obecnie
                      majac wenuso/neptuno/chirona slizgajacego sie po wenus w piatym domu
                      sporo sie dzieje... ale piatodomowo, (spotkania, rozmowy, czasem cos
                      wiecej i trach sypie sie). choc czuje to mocno poruszona - asc waga,
                      czyli wenus jest wladca 1 domu, jesli sie nie myle. mam tez plutona
                      na marsie...kurde.
                      Przeszlosc teraz mocno mnie boli, a chcialabym zapomniec. A pluton
                      nieodwolalnie idzie w kierunku Slonca na IC.

                      Singiel to dla mnie pirat uczuciowysmile
                      • princesswhitewolf Re: Pomocy 16.09.09, 13:58
                        Ot pokolenie Plutona w Wadze i wielu tez z Uranem w Wadze. Pozniej sie w
                        wiekszosci wiazemy....
                        P.S. Ja swojego meza poznalam na tym forumwink
            • zeta23 Re: Pomocy 16.09.09, 14:08
              Id-11 masz rzeczywiscie transformujące tranzyty.Dodam tylko, bo
              chyba wszytsko zostalo powiedziane, że tranzytujący Wezel robi ci
              kwadrat do Plutona ,( za chwile wejdzie na Ksiezyc i Jowisza),a wg
              Pronaya znaczy to rozstanie, rozwiązanie związku. Tranzytujący
              Neptun rowniez męczy ci kwadraturą wezel poln. co oznacza izolacje,
              niezrozumienie. Aspekt niekorzystny dla przyjazni i milosci, U
              ciebie na tyle wazny aspekt, ze masz Wezel poln. w 7 domu. Co do
              koniunkcji tranz. Jowisza do Wenus to mysle, ze to ona ci "podbija"
              emocje.Poobserwuj swoj wezel poln, mysle ze jest bardzo waznym
              dodatkiem do calosci horoskopu.
              Trzymaj sie.
              • cytryna76 Re: Pomocy 16.09.09, 16:19
                No coż, przykro mi, ale chyba niewiele Ci doradzę poza tym, co
                zostało napisane. Takie tranzyty trzeba po prostu jakoś przeżyć,bo
                one nie odpuszczają tak łatwo np. odwrócenie poprzez skierowanie
                energii na inne tory.Najwiekszą korzyścią, jaka możesz odnieśc ze
                znajomości astrologii w takich przypadkach to świadomość procesu i
                wiedza, że każdy tranzyt kiedyś się kończy, dając w efekcie
                pozytywne zmiany (wiem, wiem, ze teraz gdy siedzisz w oku cyklony,
                trudno ci w to uwierzyćwink.

                Na pewno musisz pozwolić odejść przeszłości, nie zatrzymywać jej.
                Starasz się to robić, wiem. Ale skoro jest Ci tak ciężko może coś
                jeszcze trzeba wyeliminować z Twojego życia? Pluton domaga się
                radykalnej transformacji i będzie Cię nękał tak długo, aż dopnie
                swego i narodzi się (w wielkich bólach i cierpieniach niestety )nowa
                tożsamość.
                Tranzyt ten zachodzi w 2 domu - zastanów się - może już nieco
                abstarhując od tego faceta - co należy zmienić/odrzucić w sferze
                finansowej lub/i w sferze Twojego osobistego systemu wartości? Tym
                bardziej, że wkrótce swoje trzy grosze dołoży Saturn, niestety. Coś
                jeszcze się musi "posypać" jak domek z kart. nie piszę tego, by Cię
                straszyć, ale być za wczasu się przygotować.

                Osobiście zdecyowanie doradzam wizytę u psychologa, jeśli tylko
                odczuwasz taką potrzebę. Mnie do niego zaprowadził wieloletni
                masakryczny tranzyt saturna przez 7 dom. Psycholog naprawdę pomógł
                mi przeprowadzić poztywne zmiany w życiu uczuciowo - miłosnym. W
                Twoim wypadku Pluton zdecydowanie sprzyja takim
                terapeutycznym "oczyszczeniom".
    • aarvedui Re: Pomocy 16.09.09, 16:07
      pluton i tyle. kompulsywne i przymusowe poza wyobrażenia.

      trzeba przetrwać i tyle. być świadomym. przynajmniej się starać wybijać ponad,
      chociaż na moment, żeby nie stracić całkiem perspektywy.

      pocieszyć się perspektywą, że jak będzie po to czeka Nowa Jakość Siebie i nowe,
      świeże spojrzenie.
      można próbować umożliwić przepływ "energii" przez słońce. każde słońce ma pewną
      aktywność, która bardziej mobilizuje i dokarmia w sposób konstruktywny (np można
      powiedzieć że koziorożec to świadome branie odpowiedzialności i "dorastanie").
      byle by to nie było tępe zagłuszanie, żeby wiedzieć, że ten wir aktywności to
      tylko konieczne upuszczanie pary.

      nawet jeśli dojdzie do tego załamania nerwowego, do upokarzania się, czy
      przykrych rzeczy, to z perspektywy lat mogą okazać się wzmacniające dla
      charakteru =)
      wiec uszy do góry, ważne nie tracić szerszej życiowej perspektywy.
      • id-11 Re: Pomocy 17.09.09, 15:34
        Z Plutonem to ciekawa sprawa. Czytalam sporo o tym tranzycie (tr.
        Pluton na natalnym Sloncu), ale oceny są w sumie bardzo różne.
        Spotkalam się z opinią, ze to swietny tranzyt, ze daje mnostwo
        powera, ze masz taką energię i magnetyzm, ze mozesz wszystko. Ze to
        bardzo wzmacnia i ze ma sie ogromne poklady wytrzymalosci. A z
        drugiej strony, ze boli, szczegolnie psychicznie, ze to są czesto
        hardkorowe doswiadczenia i czlowiek męczy sie tragicznie ze sobą. Ze
        w tym czasie rozne zjawiska/ludzie/zwyczaje w jego zyciu moga umrzec
        i odejsc. Moja siostra taki sam tranzyt u siebie, tyle, ze w znaku
        Strzelca wspomina tez jako straszną męczarnię. Jako plus wymienia,
        ze po tym tranzycie byle g...o juz czlowieka nie rusza i ze w
        efekcie jest sie bardzo silnym psychicznie.

        Jak na razie zakupilam sobie wczoraj jakies tabletki uspokajające
        (po ktorych ma się niezle fruwanie psychicznewink i staram się
        bardziej aktywowac Wodnika w moim podejsciu i mysleniu niz
        Skorpiona. Wodnika u mnie więcej, powinien wygracwink

        Dziękuję Wam wszystkim za odpowiedzi. Dzięki temu co napisaliście
        uspokoiłam się i ochłonęłam chociaż na trochę.

        Ale tego nadchodzącego Saturna i tak cholernie się bojęuncertain Jako
        wredny babsztyl trochę się jednak cieszę, bo on jest z 23 grudnia i
        będzie mial to samotongue_out

        Pozdrawiam Was serdeczniesmile
        • princesswhitewolf Re: Pomocy 17.09.09, 16:57
          ahh z tymi tabletkami to niebezpieczna sprawa. Masy uzaleznionych ludzi. Zejdz z
          nich jak najszybciej bedziesz mogla. Melisa i duzo snu lepsza opcja na dluzsza
          mete...
          • cytryna76 Re: Pomocy 17.09.09, 19:19
            Polecam persenwink. Poważnie. Nie uznależnia i nie otumania. Mi
            osobiście pomógł przetrwać saturnowo - plutoniczne traumy, gdy
            emocjonalnie było naprawdę tragicznie.
            • id-11 Re: Pomocy 17.09.09, 19:37
              Pani w aptece wybrala mi Nervomix - powiedzialam, ze chcę cos
              uspokajającego, ale co nie powoduje senności. Wzięłam dzisiaj 3
              tabletkę (2 poprzednie wczoraj) i szczerze mówiąc chyba średnio mi
              odpowiada. Jestem otumaniona i zmulona. Moze to kwestia
              przyzwyczajenia organizmu, nie wiem. A moze rzeczywiście ten Persen
              będzie lepszy. Czuję się tak fatalnie, ze wlasciwie nie obchodzi
              mnie czy się od nich uzależnię. Najchętniej bym zasnęła i obudziła
              się za rok.
              • princesswhitewolf Re: Pomocy 18.09.09, 00:13
                wyjedz gdzies. Do kogos w jakiejs chatce na wsi, w gorach czy nad jeziorem.
                Zrob sobie wakacje. Jedz na kurs pieczenia chleba czy zeglarski cos w ten desen.
                Odpocznij.
                • dzika_plaza Re: Pomocy 18.09.09, 11:25
                  Wogole nauka czegos nowego, przelamywanie swoich ograniczen dobrze
                  robi, poczujesz sie panem zycia. Polecam jazde konna- kontakt ze
                  zwierzetami jest swietny, poza tym jak kilka razy swpadniesz tez
                  dobrze Ci to zrobi. jesli chodzi o dziola dziurawiec pity
                  systematycznie jest dobry na depraesje. tylko uwaga - oslabia
                  dzialanie srodkow antykoncepcyjnych... tak na wszelki wypadeksmile
                  • id-11 Re: Pomocy 18.09.09, 15:54
                    Wyjechalam rzeczywiscie na kilka dni na wies, ale jutro niestety
                    powrót. A wlasciwie nie wiem czy niestety - i tak gdziekolwiek
                    jestem siedzę i myslę tylko o jednym. Wzięłam ze sobą książki o
                    synastrii i analizuję wektor jego i tej dziewczyny. Moj Boze, jak
                    czytam to co napisalam nie wierzę, ze az tak mi odwala. Poza tym nie
                    wiem czy najlepszym wyjsciem nie bylaby wyprowadzka - moje
                    mieszkanie jest przesiąknięte jego energią, a moze raczej moimi
                    wspomnieniami. A z drugiej strony nie mam ochoty wyprowadzac sie z
                    fajnego i relatywnie taniego mieszkania ze względu na jakiegos
                    idiotę i moje schizy (ktore wiem, ze w koncu miną).
                    Przelamywanie ograniczen jest fajne i wartowsciowe, ale myslę, ze
                    dobrze jest miec wsparcie w innych sferach zycia jesli w jednej się
                    coś pieprzy. Ja ma wrazenie, ze moje problemy z olaniem tego, ze byl
                    w stosunku do mnie chamem i teraz mam ochotę się mscic, to tylko
                    wierzcholek góry lodowej. Cala reszta mojego zycia tez nie wygląda
                    różowo. Jedyne co mi się totalnie nie sypie to zdrowie (tfu,tfuwink.
                    Zresztą wiem, ze bardzo dobrze zrobiłam zrywając z nim. Jeszcze
                    tylko muszę poczuć obojętność i będzie ok.
                    Nie będzie problemów z dziurawcemsmile Chcę pobyc sama ze sobą, poznać
                    siebie i odpocząć od facetów, w jakiejkowliek formie - nawet
                    niezobowiązaującego kochanka. Więc na razie w sprawach seksu będzie
                    Saturnicznie, no i moze trochę Wodnikowo (polecam sklep
                    lovehoneysmile .
                    Poza tym byłam u wróżki w sierpniu i taaaka byla przekonana o mojej
                    wielkiej podatnosci na ciążę w najblizszym czasie - i to takiej z
                    wpadki, ze z wielkim zapałem pas cnoty zalozylam. Taki na 8 zamkówtongue_out
                    • nuvvo Re: Pomocy 24.09.09, 17:34
                      znam te tranzyty.
                      powiem ci ze przechodzilam je podobnie. dotyczylo to niedopowiedzialnego
                      partnera (taka niemota "bez jaj", niesamodzielny maminsynek - jak to ujela moja
                      dobra znajoma) od ktorego za nic nie chcialam odchodzi, ale moj pluton robil mi
                      kwadrat do slonca i dzielil nas bezlitosnie.

                      potem pluton sie nieco przesunal i tranzytowal koniunkcja mojego neptuna - wtedy
                      to dopiero zaczelam bladzic w ciemnosciach, dalej nie chcialam z nim zerwac.
                      potem to sie juz zrobil balagan bo jeszcze on raz odchodzil raz wracal...
                      Dodatkowo, dostalam lekcje zycia - samodzielnosci. Mialam do czynienia z ludzmi
                      w jakis sposob skrzywionymi psychicznie (wlasciciel wynajmowanego mieszkania i
                      wspolokatorka) i bedac od nich zalezna musialam wywalczyc swoje. ze smiechem to
                      wspominam, ale wtedy naprawde sie ich balam.

                      W tamtym okresie bardzo mi pomogl film pt "symetria" bo calkowicie sie
                      identyfikowalam z glownym bohaterem. Nie chodzi wcale o agresje, tylko o te sile
                      charakteru, odwage.

                      Teraz to dziekuje plutonowi za ten drenaz. naprawde jest mi o wiele lzej. A i
                      tobie bedzie o wiele lzej juz na poczatku przyszlego roku, kiedy pluton bedzie
                      robil sekstyl do siebie samego.

                      U mnie, kiedy juz pozniej pluton przesunal sie do sekstylu do swej natalnej
                      pozycji, przybylo sporo sil. Nabralam sily charakteru. Nie wiem jak to opisac,
                      tego nie widzisz na codzien. Chodzi o to ze dzieki treningowi z czasow
                      kwadratur, nabylam pewne umiejetnosci interpersonalne ktore wykorzystalam w
                      czasie sekxtylu plutona.

                      Mam nadzieje ze nie namieszalam za bardzo.
                      Pamietaj, co cie nie zabije to cie wzmocni.
                      • id-11 Re: Pomocy 28.09.09, 21:45
                        To zabawne, bo facet o ktorym pisalam rowniez jest niemotą bez jaj i
                        maminsynkiem. I rowniez zabieralam sie dlugo do zerwania, w zasadzie byly juz
                        wczesniej próby, ale jakos nie wychodzilo. Ale w koncu juz nie wytrzymalam -
                        odkrylam wtedy, ze mnie oklamuje. Wiele rzeczy znosilam, ale robienia ze mnie
                        idiotki nienawidzę najbardziej. Moze nawet ciągnęłoby się to dalej, gdyby nie
                        to, ze on w tym czasie poznal kogos kto mial to na czym najbardziej mu w zyciu
                        zalezy - pieniadze. Dlatego nie walczyl o nas, a ja, choc bylo mi strasznie
                        cięzko, wiedzialam,ze to zerwanie i tak kiedys będzie musialo nastąpic. Poza tym
                        my w wektorze mamy Slonce, Wenus i Neptuna w koniunkcji w Koziorozcu (1'44, 2'05
                        i 3'16) i wiedzialam, ze nie dosc, ze ten Pluton, to jeszcze lada moment Saturn
                        zrobi nam kwadrat do tej jakze slodkiej i mydlącej oczy koniunkcji (a przy
                        okazji naszych natalnch Slonc - jego 0'58, a moje 2'31 Koziorozca). Postanowilam
                        dzialac zanim zadziala Saturn i Plutonwink)
                        Staralam i staram się myslec, ze dobrze zrobilam. Ze nie będzie mi nigdy po
                        drodze z kimś kto jest przekupny i interesowny. Mielismy zasadniczo rozne
                        priorytety w zyciu - ja bardziej Rybno-Wodnicze, on bardziej... sama nie wiem
                        jak to nazwac, nie chcialabym zadnego znaku obrazicwink)) Powiedzmy,ze
                        Skorpioniczno-Koziorozcowo-Bycze w negatywnym wydaniu.
                        Mam do tego wszystkiego bardzo pogmatwaną i nieciekawą sytuację zawodową i
                        edukacyjną, ale chyba powoli nabieram sił. Tabletki odstawilam dosc szybko,
                        zaczęłam normalnie jeśc i chociaz nadal mam lekkiego świra, to jakoś powoli
                        schodzi to ze mnie. Nie do końca oczywiscie. Zaczęłam trochę bardziej
                        interesowac sie magią, choc muszę przyznac, ze bodźcem ku temu byla chęc
                        wykorzystania jej przeciwko niemu. Teraz nie jestem juz taka wkręcona w
                        mszczenie się na nim. Chyba powoli wracam do zywych, chociaz na mysl o nim nadal
                        robi mi się niedobrze i natychmiast podnosi mi się ciśnienie .

                        Ja znam inną wersję - co Cię nie zabije to Cię udziwnitongue_out

                        Pozdrawiamsmile
                        • nuvvo Re: Pomocy 29.09.09, 00:02
                          nie chodzi o to abyscie mieli jednakowe priorytety.
                          ale o to zeby twoj facet cie szanowal,
                          pisalas wczesniej o jakichs szarpaninach i wyzwiskach - to niedopuszczalne. ty
                          na swoim prawdziwym miejscu (nie krzywo akceptowanym neptunem) nigdy bys do
                          czegos takiego niedopuscila prawda?
                          w koncu sama pisalas, ze zawsze uwazalas za glupie te wszystkie kobiety co tkwia
                          przy ponizajacych je partnerach.

                          na twoim miejscu w ogole olalabym patrzenie na wektory i tlumaczenie jego
                          zachowania wygoda i pieniedzmi. to po prostu prymitywny cham i jakiekolwiek by
                          mial priorytety takim prymitywnym niewrazliwym i po prostu ****tym chamem
                          pozostanie. A ty przeciez nie szukasz chama tylko normalnego faceta.

                          by the way - twoje poglady na zycie, tj, aby wytrwac zwiazku pomimo trudnosci to
                          saturnicznosc. Nie widze tu nic rybiastego.(ofiara z twojej naiwnosci? - ale juz
                          dawno go rozkminilas wiec juz nie jestes naiwna)
                          saturnicznosc:
                          czyli w trudzie, w biedzie i skromnie(jak ostatnio ja moj ON)ale razem i do przodu.
                          Mysle ze swietnie zrozumialabys sie z kims ciezko pracujacym za granica,
                          znajacym zycie. Za granica - bo trzeba wytrwac czas rozlaki, albo bedac tam,
                          trud prawdziwie samodzielnego zycia, bez tatusia ktory sypnie kasa. No i w
                          ogole: zaradny facet(czyli nie tyle bogaty co pracowity) to chyba marzenie
                          wiekszosci z nas.

                          • id-11 Re: Pomocy 29.09.09, 14:41
                            Tak, wczesniej wydawalo mi się, ze to proste - partner nie szanuje i oszukuje,
                            to dajesz mu kopa i za drzwi. Teraz juz wiem, ze z boku wygląda to banalnie
                            prosto, w srodku jest jednak inaczej. Mialam jedną sytuację w ktorej przekonałam
                            się na wlasnej skorze dlaczego kobiety gnębione psychicznie czy bite przez
                            swoich partnerow nie bronią się, tzn. nie szukają pomocy na zewnątrz.
                            Co do podobnych priorytetów przekonałam się juz wczesniej, ze one są -
                            przynajmniej dla mnie - bardzo, bardzo wazne. Tym bardziej, ze nie mam dobrego
                            zdania o interesownych i falszywych ludziach. Dlatego pojawił się dosc powazny
                            dysonans - mam partnera, ktorego powinnam cenic, ale ja nie potrafię cenic
                            przekupnych i plytkich ludzi. On twierdzil, ze robię z siebie 'świętoszkę', ja
                            mowilam, ze nie ma zadnych zasad i ma obsesje na punkcie pieniedzy. Jak zaufac
                            komus kto ceni kasę, urodę, zabawę i te znajomosci z ktorych moze cos miec? No
                            to przekonalam się bardzo dobrze, ze nie moznatongue_out
                            W sumie moglam przewidziec, ze jak juz się trochę znudzi sprzeda mnie za
                            pierwszą lepszą bardziej 'opłacalną".

                            Wytrwac w zwiazku pomimo wszystko to saturnicznośc, ale moje lekkie skrzywienie
                            w stronę masochizmu, albo moze raczej to, ze ja to toleruję (nie tylko w tym
                            przypadku) to juz dla mnie jakies niezdrowe zaneptunienie.
                            Rozłąkę znoszę faktycznie bardzo dobrze (bylam juz po obu stronach - i jako ta
                            czekająca w Polsce i jako ta zagranicą), ale ja to raczej przypisuję mojemu
                            Wodnikowi - nie potrzebuję miec przy sobie partnera często i całkiem dobrze mi z
                            tym, ze przez większosc czasu łaczą mnie z kims smsy i telefon, a nie trzymanie
                            się za rączki.
                            Wlasciwie wszyscy faceci z którymi mialam blizej do czynienia byli zaradni,
                            nawet bardzo, tylko, ze inne rzeczy byly dla nas wazne. Zaskakuje mnie, ze ci
                            dwaj najwazniejsi mieli Slonce w Koziorozcu jak ja - teoretycznie powinnysmy
                            miec podobne cele i ambicjewink
                            Większosc miala Ksiezyc w aspekcie z Uranem - najczesciej kwadraturę (3 na 4
                            razy). I w ogole dosc zaznaczonego Urana bądz Wodnika. Po tym ostatnim doszlam
                            do wniosku, ze daję sobie zakaz zblizania się do tych dziwacznych facetów
                            (Ksiezyc z Uranem), bo oni są nienormalni emocjonalnie;P

                            Pozdrawiam smile
                            • nuvvo Re: Pomocy 29.09.09, 16:01
                              dalej sie nie rozumiemy, ja mowie o saturnicznosci - budowaniu
                              fundamentow pod STABILNY zwiazek, a w tym zwiazku nie bylo czego
                              budowac. Ale ja mowie o normalnym zwiazku. Z jakims normalnym,
                              poczciwym facetem.

                              coz, dopiero dzis poznym wieczorem merkury przestanie sie cofac,
                              zrozumiesz lepiej o co mi chodzi.

                              Nie ma zadnych watpliwosci czy postapilas slusznie. Sama to chyba
                              wiesz i nie potrzebujesz ciotki-dobrej-rady.

                              olej przeszlosc, przestan sioe zamyslac.

                              A tak a propos: to on jest zarybiony, jesli wydaje mu sie ze
                              znajomosciami do czegos dojdzie.
                              na zycie trzeba patrzec realistycznie - to jego postawa zaneptuniona.
    • arcoiris1 Re: Pomocy 24.09.09, 17:01
      Daj sobie z 6 miesiecy i będzie dobrze. Wychodz, bywaj z ludzmi, jak
      chcesz to wypij sobie zeby zasnac (ale uwazaj zeby sie nie wkrecic
      za bardzo w alk)i zobaczysz że za kilka miesiecy bedziesz jak
      nowa smile trzymam kciuki!
      • janina62 Re: Pomocy 26.09.09, 21:21
        Dla uzupełnienia tego co powiedziano wcześniej/nikt nie wspomniał o
        modlitwie/
        Leszek Żądło/cyt./
        "Uzdrawiając związki i swój stosunek do seksu należy uzdrowić
        stosunek do miłości i do ludzi. Pomódl się o oczyszczenie wszelkich
        intencji dotyczących związków, korzystania z nich, seksu, korzystania
        z seksu, przywiązań, obowiązków i wielu innych spraw, jakimi czujesz
        się powiązany z ludźmi. Pomódl się, by Bóg uzdrowił twoje wyobrażenia
        na temat związków, by dał ci dobre, konstruktywne przykłady zdrowych
        szczęśliwych związków.

        Praca nad oczyszczeniem związków może być żmudna i męcząca, ale
        opłaca się. Należy wiele przebaczyć sobie i innym i podnieść swą
        świadomość bezpieczeństwa i kompletności – samowystarczalności tak
        wysoko, żeby przestać potrzebować innych ludzi mając pewność, że:
        ”wszystko, co potrzebne pojawia się w moim życiu i otoczeniu właśnie
        wtedy, gdy jest potrzebne”.

        Uświadomienie sobie jedności wszystkich ludzi z Bogiem poprzez
        odkrycie swej prawdziwej boskiej natury odcina od powiązań
        karmicznych. Łatwo wówczas zmienić towarzystwo na znacznie lepsze.
        Uświadom sobie też, że energia Boga jest przyjemniejsza i czyściejsza
        od energii nawet najpotężniejszych z ludzi, a Jego moc przekracza
        wszystko, do czego ludzie są zdolni.

        Bóg ma dla mnie zawsze coś lepszego niż to, do czego byłem
        przywiązany.
        W moim życiu rezygnuję ze służenia, wybieram współpracę,
        współtworzenie i współradowanie się.
        Moje stosunki z innymi buduję na bazie miłości, szacunku, zrozumienia
        i zgody na doskonałą wolność.
        Przebaczam . . . całą przeszłość i pozwalam sobie na przebaczenie za
        wszystko, co namieszałem.
        Jestem pewien osiągnięcia konsensusu (pełnej zgodności) na poziomie
        wyższej świadomości i boskiej inspiracji w każdym związku, który
        tworzę. I jestem za to wdzięczny Bogu i Jego wsparciu.

        Przykładowa modlitwa o uwolnienie:

        Boże, powierzam Ci uwolnienie mnie od wszelkich powiązań
        emocjonalnych i energetycznych między mną, a moimi byłymi
        partnerkami. Dziękuję Ci za to, że uwalniając mnie od powiązań
        emocjonalnych i energetycznych między mną, a moimi byłymi
        partnerkami, dajesz mi poczucie Twego wsparcia. Dziękuję Ci, Boże, za
        to, że uwalniając mnie, od razu pokazujesz mi, co masz dla mnie
        lepszego od powiązań emocjonalnych i energetycznych między mną, a
        moimi byłymi partnerkami."
        • nuvvo Re: Pomocy 27.09.09, 12:16
          partnerkami?????????
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka