Dodaj do ulubionych

Ostatnia koniunkcja Saturna z MC

30.04.04, 19:23
Niedługo czeka mnie właśnie ta koniunkcja. Ale będzie już to trzeci i ostatni
raz (retrogradacja Saturna). Jakie są różnice między koniunkcjami gdy planeta
jest w retrogradacji a gdy nie jest? Co będzie oznaczało ostatnie już
przejście Saturna przez MC?
Obserwuj wątek
    • neptus Re: Ostatnia koniunkcja Saturna z MC 30.04.04, 21:11
      Jeżeli wszystko robimy zgodnie z "wymogami" to przy następnych przejściach
      otrzymujemy jakąś prowizję albo "nic się nie dzieje". Jeżeli nie, to przy
      każdym, kolejnym przejściu narasta napięcie, które może spowodować, że sytuacja
      rozwiąże się sama. Saturn na MC czuje się doskonale ale wszystko zależy od
      tego, jak my sie czujemy ze swoim MC, czyli na szczebelku, gdzie się
      wdrapaliśmy. Jeśli dobrze, to pewnie będzie jeszcze lepiej. Jeśli źle, będzie
      jeszcze gorzej. Saturn materializuje to, co mamy pod podszewką. Warto zwracać
      uwage na dodatkowe aspekty, choćby słabe, które Saturn tworzy "przy okazji" do
      innych planet. One też jakoś zabarwiają przebieg tego głównego tranzytu.
    • potrek Re: Ostatnia koniunkcja Saturna z MC 30.04.04, 22:32
      tuathal napisał:

      > Niedługo czeka mnie właśnie ta koniunkcja. Ale będzie już to trzeci i ostatni
      > raz (retrogradacja Saturna). Jakie są różnice między koniunkcjami gdy planeta
      > jest w retrogradacji a gdy nie jest? Co będzie oznaczało ostatnie już
      > przejście Saturna przez MC?

      Moim skromnym zdaniem ten trzeci nawrót Saturna może się objawić pretęsjami
      rodzinny i biskich nam osób oto że są oni mało ważni w twoim zyciu. Zwróć uwage
      na to żę wieszchołek twojego 4d jest w Koziorożcu którym żądzi Saturn. A co
      może wskazywać na chłodne i surowe stosunki domowe które wyniosłeś z domu
      rodzinnego. Wieszchołek 10d w Raku którym rządzi Saturn a lubi się nam on
      objawiać pod wieloma maskami np; przeciez ja to wszystko robiłem dla was (
      rodzina). Pozdrawiam
      Ps. all2 i anahella napewno udzielą panu bardzie rzczowej i trafnej
      odpowiedzi.
    • anahella Re: Ostatnia koniunkcja Saturna z MC 02.05.04, 02:10
      NIe podchodze do tematu obiektywnie, bo tez mnie niedlugo to czeka. smile
      • mandolia Re: Ostatnia koniunkcja Saturna z MC 03.05.04, 11:34
        Ja w czasie takiego tranzytu zameldowałam się w nowym mieszkaniusmile Tak więc
        Saturn, mimo, że w opozycji do IC, utrwalił stan rzeczy, który trwał już jakiś
        czas. Nastąpiła też niejako zmiana stanu rzeczy, bo przeprowadziłam się wtedy
        już definitywnie - ale tu zadziałał również Pluton na moim IC.
        • cassadaga5 Re: Ostatnia koniunkcja Saturna z MC 19.10.04, 23:06
          Podciagam wątek, bo jest bardzo interesujący i napewno dotyczy wielu osob.
          Wiec piszcie swoje spostrzezenia na temat saturna na MC.Sama to bede miala
          niedlugo ..Juz czuje Jego lodowatość..brrr
          • neptus Re: Ostatnia koniunkcja Saturna z MC 21.10.04, 21:08
            A mnie to nigdy ani na MC ani na IC nic ciekawego nie przyniósł. Kompletnie nic.
            • cassadaga5 Re: Ostatnia koniunkcja Saturna z MC 21.10.04, 21:49
              neptus napisal;
              "A mnie to nigdy ani na MC ani na IC nic ciekawego nie przyniósł. Kompletnie
              nic"


              To jesteś pierwszą osoba ktora twierdzi ze saturn nie ma wplywu na jej zycie w
              tak waznych punktach horoskopu.
              Pozdrawiam.
              • neptus Re: Ostatnia koniunkcja Saturna z MC 22.10.04, 02:06
                cassadaga5 napisała:

                > To jesteś pierwszą osoba ktora twierdzi ze saturn nie ma wplywu na jej zycie
                w
                > tak waznych punktach horoskopu.

                Saturn dawal mi niezla szkole przy innych okazjach, to widac tu juz nie
                musial. wink Moze to to sprawa powiązań Plutona i Neptuna z ta osią ale
                faktycznie nic ciekawego sie przy tych tranzytach nie wydarzylo. Az sie sama
                dziwie.
                • katharis Re: Ostatnia koniunkcja Saturna z MC 22.10.04, 10:53
                  Skoro nie czułaś przejścia Saturna przez MC i IC, to może rzeczywiście
                  przerobiłaś jego lekcje?
                  A przepracować Saturna to chyba najwyższy stopień rozwoju. Nirwana jakaś, czy
                  coś w tym stylu. smile)))

                  Ja mam, w pewnym sensie, podobną sytuację z Uranem. Teraz mam trygon tej
                  planety do natalnego Księżyca i czuje mocną poprawę sytuacji rodzinnej. Do tej
                  pory każdy aspekt Urana (nawet dobry) do innych planet powodował mniejszą lub
                  większą rewolucję w mym zyciu (bo uruchamiał Wielki Krzyż). Teraz to już nie
                  jest rewolucja tylko pozytywna zmiana.

                  Istnieje jeszcze inne rozwiązanie nie odczuwania tranzytów planet: może w
                  trakcie trwania aspektów planety do jakiegoś ważnego punktu w horoskopie
                  działają inne aspekty – silniejsze w danej chwili. Wtedy działanie tej
                  pierwszej planety będzie stłumione i może się ujawnić podczas następnego
                  aspektu do innej planety (powiązanej z nim). Często te wpływy mogą być wtedy
                  skumulowane.
                  Ale to trzeba dokładnie przeanalizować.
                  • neptus Re: Ostatnia koniunkcja Saturna z MC 23.10.04, 22:30
                    katharis napisała:

                    > Skoro nie czułaś przejścia Saturna przez MC i IC, to może rzeczywiście
                    > przerobiłaś jego lekcje?

                    Nie rób sobie jaj z powaznych ludzi, bo to nie przystoi...

                    Saturn rozlicza to, co tranzytuje. W tym wypadku chodzi o natalny układ MC-
                    Pluton-IC i mozna powiedziec, ze wowczas funkcjonowal on akurat nienajgorzej.
                    Ostatnio wygladalo to juz inaczej i tranzyt Neptuna przez MC wykopal mnie z
                    posadki (i mial racje). Pozytywnie tez odbieralam przejscie Saturna przez
                    Slonce, natomiast tranzyty Saturn-Saturn zawsze mi niezle dokładały, bo Saturn
                    akurat u mnie zawsze funkcjonował najgorzej. Mam nadzieje, ze czegos sie juz
                    nauczylam ale to zweryfikuje dopiero kolejne przejscie.
                    Zaden tranzyt sam w sobie nie jest ani dobry, ani zły. Jakakolwiek planeta
                    tranzytu aspektujaca cos w horoskopie natalnym jedynie zasila to, co juz mamy w
                    sobie. Albo dodaje energii naszym reakcjom pozytywnym albo negatywnym ale nie
                    moze niczego nowego wywolac, co nie rezonowaloby z naszymi psychicznymi
                    wzorcami. Energia kazdej z planet ma pewne specyficzne "zabarwienie". Dlatego
                    tranzytujące ten sam punkt horoskopu różne planety moga wejść w rezonans tylko
                    z tym, co do nich "pasuje" i jedne z nich odbieramy silniej, inne słabiej. My
                    sie zmieniamy, rozwijamy, dojrzewamy i kazdy kolejny tranzyt tej samej planety
                    moze przebiegac zupelnie inaczej. Nic nie jest nam dane na zawsze.
                    Jezeli tranzyt wyzwala negatywne efekty, to zawsze oznacza, ze cos mamy
                    nieuporzadkowane, nieprzepracowane w tranzytowanym ukladzie czy punkcie
                    horoskopu i wskazane jest sie tym zajac. Jezeli tranzyt przynosi "nagrode", to
                    znaczy tylko tyle, ze w danym momencie w tym miejscu wszystko jest w porzadku,
                    lub idzie w dobrym kierunku. Do nastepnego tranzytu mozemy sobie zawsze
                    cos "popsuc" albo tylko zatrzymac sie w rozwoju danej dziedziny zycia i wtedy
                    to, co kiedys bylo w porzadku, przy nastepnej okazji moze okazac sie juz
                    nieadekwatne do nowej sytuacji i zasilone energia tranzytu zadziala przeciw
                    nam. saturn szczegolnie celuje w nadawaniu naszemu rozwojowi wlasciwego
                    kierunku kopniakami ale tych, ktorzy sa na wlasciwej drodze nagradza. Jezeli
                    energia tranzytowanego ukladu ma dobre ujscie, tj. jest w horoskopie natalnym
                    dobrze w danym momencie zuzywana, wtedy czesto nie dzieje sie nic
                    spektakularnego, ani na plus ani na minus, bo to wszystko sie kanalizuje w
                    codziennym zyciu, w drobiazgach.

                    > Ja mam, w pewnym sensie, podobną sytuację z Uranem. Teraz mam trygon tej
                    > planety do natalnego Księżyca i czuje mocną poprawę sytuacji rodzinnej. Do
                    tej
                    > pory każdy aspekt Urana (nawet dobry) do innych planet powodował mniejszą lub
                    > większą rewolucję w mym zyciu (bo uruchamiał Wielki Krzyż). Teraz to już nie
                    > jest rewolucja tylko pozytywna zmiana.
                    >

                    Widocznie uklady Ksiezyca sa w tej chwili realizowane zgodnie z jego natura. smile

                    > Istnieje jeszcze inne rozwiązanie nie odczuwania tranzytów planet: może w
                    > trakcie trwania aspektów planety do jakiegoś ważnego punktu w horoskopie
                    > działają inne aspekty – silniejsze w danej chwili. Wtedy działanie tej
                    > pierwszej planety będzie stłumione i może się ujawnić podczas następnego
                    > aspektu do innej planety (powiązanej z nim). Często te wpływy mogą być wtedy
                    > skumulowane.
                    > Ale to trzeba dokładnie przeanalizować.

                    Moze byc i tak. Jezeli sa np. jakies uklady napieciowe, nawet slabe, to zwykle
                    latwiej je zauwazyc, niz najladniejszy trygon. Byc moze wlasnie nie masz
                    chwilowo zadnych wiekszych twardych tranzytow, albo jakis inny tranzyt blokuje
                    najtrudniejsze z ramion krzyza i trygon dziala sobie dzieki temu milo i
                    przyjemnie, wspomagajac nature Ksiezyca, chociaz aspekty Urana do Ksiezyca nie
                    maja najlepszej opinii nawet, gdy sa harmonijne.
                    W zyciu pojedynczy tranzyt jest ewenementem raczej rzadko spotykanym, zwykle
                    dziala kilka tranzytow naraz albo nastepuja one po sobie w krotkich odstepach
                    czasowych seriami. Zalezy to, oczywiscie, od rozkladu planet w horoskopie
                    natalnym. Mówiąc szczerze, to jeszcze nie spotkałam się z zadnym "czystym"
                    tranzytem, zawsze wmiesza sie chocby ktoras z planet osobistych i obraz
                    oddzialywania tego glownego tranzytu sie jakos modyfikuje.
                    • katharis Re: Ostatnia koniunkcja Saturna z MC 25.10.04, 15:20
                      > neptus napisała:
                      > Nie rób sobie jaj z powaznych ludzi, bo to nie przystoi...

                      Ależ ja wcale nie miałam nic złego na myśli.

                      > Widocznie uklady Ksiezyca sa w tej chwili realizowane zgodnie z jego
                      natura. smile

                      W moim wypadku chodzi głównie o Urana. Zresztą, dobrze to tłumaczy Rudhyar w
                      książce „Astrologiczne studium kompleksów…”.
                      Uran daje nam lekcje dopóty, dopóki nie zrozumiemy, co on nam burzy i dlaczego.
                      Niby to jest oczywiste - kazdą planetę trzeba wewnętrznie zrozumieć, poczuć i
                      zaakceptować. Ale w przypadku pary: Saturn-Uran to nie jest takie łatwe, bo te
                      planety maja działanie całkowicie przeciwstawne.

                      Kiedyś wydawało mi się, że Saturn, owszem, jest srogi, ale zawsze sprawiedliwy.
                      Urana nie rozumiałam. Czasami, ni w pięc, ni w dziesięć potrafi przywalić tak
                      ostro i niespodziewanie, ze trudno się pozbierać.
                      Ale tylko pozornie to się dzieje tak "bez powodu".
                      Jakieś gwałtowne przeżycie, szok, zmusza do zmiany świadomości i postawy wobec
                      pewnych spraw, które są naszą bolączką.
                      Im bardziej się przed tym bronimy, tym głębszych doświadczamy krysysów.
                      Kurczowe trzymanie się schematów, pragnienie zachowania swego ego blokuje nasz
                      rozwój.
                      I to właśnie rozwala Uran.

                      Według Rudhyara nie można do końca zakceptować Saturna nie akceptując Urana.
                      Kiedyś wydawało mi się, że tak dobrze rozumiem Saturna, że powoli zaczynam nad
                      nim panować. Ale to wszystko były tylko moje pobożne życzenia. Bo jak zaczął
                      działać Uran, to mi pokazywał to, co nie przepracowałam z Saturna i Urana.

                      Ale mimo wszystko (a moze właśnie przede wszystkim - teraz - kiedy to
                      zrozumiałam) uważam, ze istnieją osoby, które przepracowały Saturna.
                      Stąd moje uwagi dotyczące Twojego Saturna. Nie miałam nic złego na myśli. smile)).
                      Naprawdę.
                      • potrek Re: Ostatnia koniunkcja Saturna z MC 25.10.04, 19:42
                        Mam Saturna na Mc w Wodniku i czasie koniuncji Saturna tranzytowego z tym
                        punktem nic wedug mnie szczególnego się nie wydarzyło co mnie samego wprawia w
                        pewną astrologiczna kosternacje. Przy tranzycie Urana przez Mc ze scisłą
                        koniuncja Saturna ma kariera ruszyła do przodu a nie legła w gruzach. Teraz Mam
                        tam Neptuna na Saturnie i Mc prawie juz trzy lata i to przejawia sie pracą z
                        Fotografikami w studio a nie zamieszaniem w mej karierze zawodowej. Neptun to
                        iluzja - fotografia też jest iluzją. Pozdrawiam wszystkich patrzących na
                        NEPTUNA bardziej beneficznym okiem.
                      • neptus Re: Ostatnia koniunkcja Saturna z MC 28.10.04, 13:37
                        katharis napisała:

                        > Niby to jest oczywiste - kazdą planetę trzeba wewnętrznie zrozumieć, poczuć i
                        > zaakceptować. Ale w przypadku pary: Saturn-Uran to nie jest takie łatwe, bo
                        te
                        > planety maja działanie całkowicie przeciwstawne.

                        Oj, nie jest to łatwe...

                        > Kiedyś wydawało mi się, że Saturn, owszem, jest srogi, ale zawsze
                        sprawiedliwy.
                        > Urana nie rozumiałam. Czasami, ni w pięc, ni w dziesięć potrafi przywalić
                        tak
                        > ostro i niespodziewanie, ze trudno się pozbierać.

                        U mnie to zawsze wygladalo dokładnie odwrotnie. Uran darzył, a Saturn przywalał
                        ni stąd ni zowąd łopatą i wdeptywał w ziemię. Saturn budował jakieś koślawe
                        konstrukcje z klocków i nie było większej frajdy dla Urana, niż kopnąć taka
                        wieżę przy podstawie. "Ach, jaka piękna katastrofa!" smile

                        Uran ma rozwalać to, co jest chore i przeszkadza, a Saturn ma tym na gruzowisku
                        budować coś solidnego i pożytecznego. U mnie Uran spisywał się zawsze doskonale
                        i dawał mi dużo frajdy, a Saturn budował wyłącznie zbędne koślawe mury i
                        mroczne katakumby.
                        No i wyszło na to, że u mnie Uranowi przypadło w udziale budowanie zdrowego
                        Saturna, a Saturnowi niszczenie nadmiernych zapasów materiałów wybuchowych
                        Urana z dala od placu budowy. smile

                        Ja sie jednak upieram, że żaden tranzyt nie daje efektów tam, gdzie nie ma juz
                        istniejącego problemu. Jeśli coś działa w miarę dobrze w horoskopie natalnym,
                        jest własciwie realizowane, to kazdy tranzyt przez ten punkt tylko to wspiera
                        albo przechodzi niezauważony. Ta sama planeta tranzytu w innym miejscu wspiera
                        to, co koślawe i wzmacna naprężenia. Jeśli te naprężenia są już i tak duże, to
                        dodatek tego samego powoduje, że cała konstrukcja się wali.

                        Saturn wędrujący przez MC dobudowuje jeszcze jedno pieterko na wieży. Prosta
                        wieża nabiera majestatu, a krzywa sie wali. Uran uderza huraganem i mocna
                        konstrukcja nic sobie z tego nie robi, konstruktor tylko wiatrak ustawia i
                        wicher mu jeszcze mąkę miele, a słaba wieża rozwala się w gruzy.

                        Planety Saturn i Uran nawet wyglądają dosyć podobnie w aureolach pierścieni.
                        Widać rodzinne pokrewieństwo. Róznią sie tylko tym, ze Saturn sprawdza
                        wytrzymałość statyczną konstrukcji, a Uran dynamiczną.
                        • katharis Re: Ostatnia koniunkcja Saturna z MC 28.10.04, 14:33
                          > neptus napisała:
                          >żaden tranzyt nie daje efektów tam, gdzie nie ma juz istniejącego problemu.
                          Jeśli coś działa w miarę dobrze w horoskopie natalnym, jest własciwie
                          realizowane, to kazdy tranzyt przez ten punkt tylko to wspiera albo przechodzi
                          niezauważony
                          >

                          Właśnie o to mi chodzi.
                          U mnie Uran działał ostro, bo musiał zburzyć zbyt sztywne struktury Saturna.
                          Nie akceptowałam tego, dlatego to tak bolało.
                          Teraz to rozumiem, dlatego podczas obecnego tranzytu Urana do Księżyca (a
                          urodzeniowo mam opozycję tych dwóch planetsmile ) dostaję olśnienia. Układam sobie
                          wszelkie sprawy domowo-rodzinne i kobiece - ten tranzyt nie robi mi rewolucji
                          (kiedyś robił), tylko w tej chwili daje olśnienia.

                          > No i wyszło na to, że u mnie Uranowi przypadło w udziale budowanie zdrowego
                          > Saturna, a Saturnowi niszczenie nadmiernych zapasów materiałów wybuchowych
                          > Urana z dala od placu budowy. smile

                          O to właśnie chodzi.
                          Ja staram się swiadomie nad tym pracować. I choć dużo już przerobiłam, to
                          jeszcze trochę mnie czeka roboty z tymi planetami. Ale myśle, ze jestem na
                          dobrej drodze. )

                          Teraz Saturn mi przechodzi przez XII dom i nawet mi z tym dobrze. Owszem,
                          zgadza sie, ze jestem zmuszona skonfrontować się ze swoimi lękami, że musze
                          pewne sprawy zakończyć.
                          Ale mam przy tym dużo energii (akceptuję to, co się dzieje), a to jest wbrew
                          wszelkim opisom tego tranzytu. A energii mam tyle, ze mogłabym całe miasto
                          oświetlić. smile)

                          Sam fakt, ze się tak dobrze czuję przez okres kilku ostatnich miesięcy daje
                          nadzieję, ze już trochę przerobiłam tę planetę (Saturn będzie w XII domu
                          jeszcze długo, będzie się cofał, dojdzie do opozycji do Słońca, więc wtedy może
                          już nie być tak ciekawie; teraz dochodzi do koniunkcji z natalnym).
    • tellyjelly Re: Ostatnia koniunkcja Saturna z MC 31.10.04, 18:59
      ostatnia koniunkcja z mc objawila mi sie prawie anoreksja i trzymaniem regul
      ponad wszelka cene, tyle tego zjesc, to przeczytac, zycie wedlug regulaminu,
      ktory sama nakladalam na siebie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka