Dodaj do ulubionych

Saturn w 4 domu - no i boję się...

26.03.11, 01:48
Kurczę, doczytałam się u mojego dziecka młodszego w horoskopie o Saturnie w 4 domu. Źle aspektowany wiecie co oznacza...No i boję się teraz o męża mojego. Niestety nie wiem, jak sprawdzić, czy on jest dobrze, czy źle aspektowany. Czy możecie mi pomóc?

Data urodzenia syna: 14 stycznia 2010 roku, Warszawa, godz. 14.11

Może pomogą jeszcze te daty: urodzenie starszego syna: 6 stycznia 2005, w-wa, godz. 12.40

No i moja: 27.01.1976, Węgrów, godz. 18.25

Nie ukrywam, że strach mnie ogarnął, ale ja niedoświadczona w czytaniu horoskopów jestem...

Obserwuj wątek
    • mmoni Re: Saturn w 4 domu - no i boję się... 26.03.11, 11:04
      Nie wiem, co przeczytałaś (czyżby że Saturn w 4 domu oznacza śmierć ojca), ale ja mam Saturna w 4 z samymi napięciowymi aspektami, a nie przeszkodziło to mojemu ojcu żyć do tej pory (jest po 70-tce) w dobrym zdrowiu, czego mu dalej oraz Twojemu mężowi życzę.
      • naumma Re: Saturn w 4 domu - no i boję się... 26.03.11, 12:15
        No dokładnie. U mojego młodszego synka Saturn jest w 4 domu (śmierć ojca?), a u starszego w 3 domu (problemy z nauką? przerwana nauka?). Nie wiem natomiast czy są dobrze czy źle aspektowane, program Zet 8 o tym nie mówi. Albo ja nie umiem tego odczytać. No i stąd ten strach. Pomożecie mi w interpretacji?
        • jasmina.0 Re: Saturn gdzieś musi być 26.03.11, 12:42
          No może to i racja, że Saturn w 4 domu to śmierć ojca ( wczesna - dla dziecka) ale jednak nie dotyczy to tylko i wyłacznie położenia samego Saturna. W 4 domu oznacza on także, że sprawy domu, rodziny, pochodzenie są dla czlowieka ważne (może bedzie geneaologiem?).

          To tak jakby powiedzieć, że Saturn w 5-tym to kawalerstwo lub brak dzieci, a mój ślubny i ożenił się i spłodzić dzieci Saturn w 5-tym mu nie przeszkodził.mało tego jest rozrywkowy bardzo a podobno powinien byc ponury.

          Przestań się bać, bo ten Saturn w 4-tym to jeszcze musi być odpowiednio aspektowany żeby TE RZECZY mogły nastapić - no i tranzyty też się muszą dołożyć. ( U mnie rzeczywiście tak było ale mój Saturn w 4-tym jest natalnie w kwadracie do mojego Słońca, ASC i czego tam jeszcze i był w opozycji do Słońca mojego ojca na moim MC, poza tym mam bardzo napięciowy natalny i jak przyszły tranzyty planet ciężkich to w tym czasie aspektowały również kwadraturami wszystko).

          Więc bez strachu ,bo taktując astrologię deterministycznie powinniśmy się bać wszystkiego, przykryć prześcieradłem i czekać na najgorsze.

          Pozdrawiam i życzę szukania w horoskopie dziecka pozytywnych aspektów.
          • naumma Re: Saturn gdzieś musi być 26.03.11, 12:54
            No właśnie starałam się je znaleźć , szukając ukrytych talentów smile a tu taka bomba na mnie spadła, że teraz to mi trudno myśleć o czymś innym...
            • aarvedui Re: Saturn gdzieś musi być 26.03.11, 14:06
              nie można do poprawnej interpretacji stosować wyłącznie jednego deterministycznego wskaźnika.
              to astrologia jarmarczna...

              jeśli boisz się stać na stołku, to może nie musisz być taternikiem.
              • naumma Re: Saturn gdzieś musi być 26.03.11, 14:16
                No wiem...racja, racja. Ale dlatego liczę na waszą pomoc, jako doświadczonych "odczytywaczy" tych wszystkich wskaźników, koniunkcji, opozycji, tranzytów itp...
                • tina544 Re: Saturn gdzieś musi być 26.03.11, 16:22
                  Jeśli ktoś ma takie podejscie do astrologii, to powinien trzymać się od niej z daleka. To jest najgorsze co może być - nie mając wiedzy ani doświadczenia astrologicznego wyczytać coś w książce a potem się tym zamartwiać. Dziewczyno, przestań się tym zajmować, bo robisz sobie krzywdę a interpretując w ten sposób horoskopy swoich dzieci, możesz zrobić krzywdę także i im. A jeśli nawet byłaby to prawda, to co, poprzestawiasz planety? Naprawdę, przestań o tym myśleć i nie zajmuj się astrologią. Przepraszam za brutalność wypowiedzi, ale trafiłaś w mój czuły punkt, bo Twoja postawa wcale nie jest odosobniona i to dopiero jest tragiczne. Tak samo ludzie odkrywają u siebie wszystkie choroby, czytając encyklopedię zdrowia.
                  • naumma Re: Saturn gdzieś musi być 26.03.11, 17:30
                    No wiem, zgadzam się z tym, co mówisz, ale...mleko się już wylało, a ja próbuję sobie poradzić z tą sytuacją. Czytałam ten cholerny horoskop wygenerowany przez ZET8 dla zabawy, no ale jak doszłam do tego Saturna to mina mi zrzedła. Zrzedła mi jeszcze bardziej, jak u mojego drugiego syna wyczytałam, że jego rodzic może mieć wypadek na wodzie, a u mnie też coś piszą o zatonięciu statku...A mąż żegluje...I raz juz miał wypadek na łodzi, która zatonęła. Wiem, wiem, że zaraz dostanę znowu ochrzan od was, no ale powtarzam...mleko się wylało. Czy poprzestawiam planety? - nie , ale mogę poprosić męża, by nie żeglował dopoki dzieci nie dorosną; albo się ubezpieczyć, albo...Nie, nie zamierzam trwać w tej obsesji, ale astrologia pomaga was podejmować pewne decyzje, tak? Nie wierzę, że wy nie szukacie odpowiedzi, nawet gdyby miały być mocno nieprzyjemne.
                    • aarvedui Re: Saturn gdzieś musi być 26.03.11, 20:59
                      dlatego astrologią i sztukami dywinacji nie powinien zajmować się każdy, np
                      aby uniknąć przypadku samospełniającej się przepowiedni.

                      inną przykładową interpretacją Saturna w domu 4 to dom/rodzina dominująca i ściśle kontrolująca.
                      z powodu nadmiernej kontroli takie dziecko może mieć w życiu poważne nerwice i depresje.

                      inną - są trudności materialne w dzieciństwie

                      etc...interpretacji jednego położenia jest wiele, kiedy zajmuje się tym profesjonalista, potrafi wyciągnąć z setek wskaźników te o największym prawdopodobieństwie, a przeprowadzając wywiad może uwzględnić czynnik ludzki (doświadczenia i tzw wolnej woli).

                      jeśli ktoś potrafi trafnie odczytać datę i sposób śmierci, to albo jest, albo ma przebłysk geniuszu.
                      jeśli ktoś podaje tę datę klientowi, to albo zna klienta wiele lat i jest pewny, że ta informacja mu nie zaszkodzi, albo jest idiotą.
                      • potrek Re: Saturn gdzieś musi być 26.03.11, 21:48
                        Witam
                        Tam gdzie jest Saturn jest smutek i żal. Dom 4 to korzeń rodzinny i tam położony Saturn wskazuje że osoba nie dostaje poparcia od rodzinny jeśli chodzi o swoje aspiracje ( Kariera ) – 4 dom jest w opozycji do 10 domu kariery. W tym przypadku nie jest to aż tak meleficzne gdyż Saturn jest w wywyższeniu. Ale ponieważ włada on Słońcem i jest z nim w aspekcie kwadratury może ukazywać że rodzina a zwłaszcza ojciec dziecka będzie pragnął narzucić tej osobie np. rodzaj studiów, wybrać jej zawód. Dlaczego tak ma być ? Gdyż Słońce jest w domu 6 licząc od IC gdzie jest położony Saturn. Dodatkowo pokazuje że pani dziecko będzie pragnęło się realizować inaczej niż pragnie to jej ojciec i inni członkowie rodzinny. Reasumując z jej punktu widzenia ojciec i rodzina nie pomaga jej w realizacji jej marzeń, pragnień = Słońce. Saturn w 4 domu pokazuje także smutek w sercu. Dziecko i czy dorosły człowiek z natury nie jest wesołkiem.
                        • naumma Re: Saturn gdzieś musi być 26.03.11, 21:59
                          Potrek - bardzo dziękuję. Bardzo.
                        • janou Re: Saturn gdzieś musi być 26.03.11, 22:53
                          potrek napisał:
                          Tam gdzie jest Saturn jest smutek i żal. Dom 4 to korzeń rodzinny i tam położo
                          > ny Saturn wskazuje że osoba nie dostaje poparcia od rodzinny jeśli chodzi o swo
                          > je aspiracje ( Kariera ) – 4 dom jest w opozycji do 10 domu kariery

                          -zgadza sie
                          Saturn w 4 domu pokazuje także smutek w se
                          > rcu. Dziecko i czy dorosły człowiek z natury nie jest wesołkiem

                          a tu nie,stanowczo nie!
                          Saturn+Pluton w 4 domu
                          • potrek Re: Saturn gdzieś musi być 27.03.11, 06:35
                            > Saturn w 4 domu pokazuje także smutek w se
                            > > rcu. Dziecko i czy dorosły człowiek z natury nie jest wesołkiem

                            > a tu nie,stanowczo nie!
                            > Saturn+Pluton w 4 domu

                            I też masz Słońce w Koziorożcu w kwadraturze do Saturna w 4 domu w Wadze ? Janou każdy horoskop interpretuje się idywidualnie.
                            Piotr Rydlewski
                            • janou Re: Saturn gdzieś musi być 27.03.11, 14:09
                              potrek napisał:
                              I też masz Słońce w Koziorożcu w kwadraturze do Saturna w 4 domu w Wadze ?
                              w Strzelcu z trygonem do Saturna w Lwie >
                              Janou
                              każdy horoskop interpretuje się idywidualnie.

                              wiembig_grin
                        • tamara401 Re: Saturn gdzieś musi być 27.03.11, 08:36
                          Bardzo ciekawe spostrzeżenie.Znam sporo bliskich mi osób posiadających Saturna w IV domu.Powiedziałabym tak; z tym wsparciem w sensie materialnym jest chyba nie tak źle,osoby które znam wręcz "wiszą" materialnie na domu rodzinnym do wieku zwanego co najmniej dojrzałym,tak jakby bały się uniezależnić od gniazda rodzinnego wręcz żyją na koszt rodziców zwłaszcza ojca.Natomiast rzeczywiście skarżą się na brak wsparcia emocjonalnego co manifestowało się w dzieciństwie,dystansem ze strony ojca,zbytnia surowością,zbyt wygórowanymi ambicjami.Powiedziałabym że dziecko jest obciążone nijako od urodzenia ambicjami swego ojca co z pewnością nie ułatwia mu rozwoju.Zauważyłam też że takie osoby nawet w wieku 50 lat i wyżej radzą się rodziców w kwestii swych spraw życiowych i to tych codziennych,choć ci dobiegają już nie rzadko 80-ki.W charakterach tych osób odbija się brak dojrzałości i samodzielności/na tle niewiary w siebie/.Gdybym miała jednym słowem określić" efekt" położenia Saturna w IV domu powiedziałabym - uzależnienie od domu rodzinnego.
                          • lwi2 Re: Saturn gdzieś musi być 27.03.11, 09:03
                            W tytule teraz stoi, że Saturn gdzieś musi być, i pytanie do autorki wątku - a gdzie byś chciała? Wybieraj, który dom Ci odpowiada na posadowienie Saturna?
                            Ja mam w 3, jak Twój drugi syn, prawda? Gdzie byś mu tego Saturna przestawiła jakbyś miała wybór?

                            Lwi
                            • naumma Re: Saturn gdzieś musi być 27.03.11, 14:38
                              Gdyby był dobrze aspektowany, to chyba wszystko jedno, gdzie jest, prawda? Nie sieje wtedy jakiegoś większego spustoszenia...czy się mylę?
                              • aarvedui Re: Saturn gdzieś musi być 27.03.11, 16:36
                                naumma napisała:

                                > Nie sieje wtedy jakiegoś większego spustoszenia...czy się mylę?

                                oczywiście, że się mylisz.
                                Saturnowi należy koniecznie raz na dekadę składać ofiarę z macy zrobionej z nienarodzonych dzieci, koniecznie podczas aspektu z Jowiszem, inaczej czeka Cię 10 lat nieszczęść, trąd, świąd i poniewierka.
                                Nie ma żartów z Saturnem, więc pamiętaj o następnym terminie przebłagania tego straszliwego boga, a do tego czasu - koniecznie żyj w trwodze.
                                • foudre Re: Saturn gdzieś musi być 27.03.11, 16:41
                                  big_grin big_grin
                                  nie nie, ofiarę trzeba składać raz na siedem lat, chyba że Saturn jest akurat stacjonarny i w retrogradacji - wtedy ofiara powinna byc składana raz na dziesięć lat.
                                  • naumma Re: Saturn gdzieś musi być 27.03.11, 21:03
                                    Tylko z pytań "obcych" na forum się tak wyśmiewacie, czy ze swoich nawzajem też? Pytam bo zauważyłam, że niektóre fora przekształciły się w towarzystwa wzajemnej adoracji, gdzie każdy "obcy głupek, co to się nie zna" zbiera cięgi od "kręgu wtajemniczonych".

                                    PS. Dziękuję wszystkim, które potraktowali moje, może irracjonalne lęki, poważnie.
                                    • aarvedui Re: Saturn gdzieś musi być 27.03.11, 21:30
                                      teraz trochę rozumiem, co może przeżywać to dziecko.....
                                      nadopiekuńczość i irracjonalne lęki rzutowane na dziecko mogą być kulą u nogi na całe życie.

                                      niestety nie pomogło tłumaczenie Ci tego normalnie, nie pomogła ironia a nawet sarkazm.

                                      wskazówka numer 4 - nie musisz się martwić o Saturna w 4 i zagrożeniem śmiercią, bo Saturn już się pewnie świetnie manifestuje.
                                      • naumma Re: Saturn gdzieś musi być 27.03.11, 22:13
                                        Ale co mi miało pomóc? Zadałam pytanie, z prośbą o interpretację, jak wiele innych osób na tym forum, zaznaczając WYRAŹNIE, że wiedzy astrologicznej u mnie brak (choć już nie logicznego myślenia na pewno), a zostałam wyzwana od bazarowych astrologów i dano mi do zrozumienia, żebym spadała, bo tu się poważne osoby wypowiadają, a nie jakieś znerwicowane mamuśki...Aarvedui to forum nie jest chyba tylko dla ciebie, czy się mylę? Nie chcesz mi odpowiadać, to tego nie rób, ale spróbuj mnie nie obśmiewać, jeśli potrafisz, no chyba że jesteś Skorpionem z ascendentem w Bliźniaku, to rozumiem, że nie możesz się powstrzymać....
                                        • foudre Re: Saturn gdzieś musi być 27.03.11, 22:27
                                          Naumma, nie znając się na astrologii, zrobiłaś swojemu rocznemu dziecku horoskop i wstępnie go zinterpretowałaś. Nie znając się na astrologii, przepowiedziałaś też śmierć ojca dziecka. Wybacz, ja tu jednak widzę brak logicznego myślenia.
                                          I wybacz, ale twój post brzmi jak post znerwicowanej mamuśki, która sądzi, że na forum astrologicznym dowie się, czy jej mąż umrze czy też nie.
                                          A tak na marginesie - na pewno umrze, chyba że jest nieśmiertelny.
                              • black_halo Re: Saturn gdzieś musi być 27.03.11, 21:48
                                Moj Saturn tworzy tylko trygon do ASC wiec aspektowany jest dobrze ale jest w skorpionie w 8 domu. Jak poczytalam na poczatku to sie troche przerazilam tym opisem no ale zyc z tym trzeba. Nie uwazam tego za latwe polozenie ale za szczegolnie trudne tez nie. Nie ma dobrego miejsca na Saturna. Zreszta czlowiek jest tak skonstruowany, ze mu nigdy nie dogodzisz. jest zima i mroz to kazdy pragnie lata, przychodzi lato i wysokie temeperatury i kazdy odlicza kiedy bedzie chlodniej.
                                • naumma Saturn i ...matka? 27.03.11, 23:15
                                  Owszem, czytałam horoskop dziecka. I zadałam po prostu pytanie - co z tym Saturnem w 4. domu? Potem doczytałam, że na forum był już zresztą taki wątek...(Saturny w domach i o śmierci też tam sporo było). Wbrew temu, co myślicie, śmierć nie jest dla mnie aż tak przerażająca , dlatego ten wątek podniosłam i zostałam potraktowana jak histeryczka. Tak, boję się o męża, tak samo jak każda żona.

                                  Mam jednak pytanie dla tych, którzy podeszli do sprawy poważnie i chcą pogadać o Saturnie w 4 domu i możliwych interpretacjach.
                                  U mnie w rodzinie mąż jest bardzo czuły, wręcz wzór taty. Opiekuńczy, kochający. Materialnie też w miarę OK. Może ten Saturn to ja? smile Ja jestem znerwicowana (trudne dzieciństwo, ciężka praca, brak wsparcia rodziny) - nic śmiesznego...(choć pewnie nie dla wszystkich na tym forum). Bywam wycofana i nieobecna, smutna, mąż więcej zajmuje się dziećmi niż ja. Staram się oczywiście, by dzieci na tych moich nastrojach nie ucierpiały, no ale pewnie mi się nie udaje czasem. Jak wam się wydaje, może to o mnie chodzi i obciążenia, które ja generuję?
                                  • centauris Re: Saturn i ...matka? 28.03.11, 21:27
                                    Saturn do dystans emocjonalny, a więc nie możesz być Saturnem. Bardziej właśnie jest nim jego ojciec, w którym ma silne oparciesmile Tak naprawdę uważam, że dobra dla dziecka jest nie za duża emocjonalność. Ale, właśnie pewien dystans, dzięki któremu nie zalewa się dziecka własnymi emocjami, ale daje się mu silne oparcie, jak filar. Czyli stabilność emocjonalna i finansowa, aby móc zaspokoić odpowiednio dziecka potrzeby.
                                • wiesenblum Re: Saturn gdzieś musi być 28.03.11, 01:53
                                  black_halo napisała:

                                  > Nie ma dobrego miejsca na Saturna.

                                  Alez jest smile Ja mam Saturna dokladnie na Ascendencie i na dodatek w Baranie. Problem?
                                  A i owszem, ale tylko po przeczytaniu wyjetych z kontekstu zycia, osobowosci i calego kosmogramu interpretacji. Dla mnie ten Saturn to blogoslawienstwo - boje sie pomyslec patrzac na reszte kosmogramu i siebie co by bylo gdyby nie on wink
                                  OK - pare rzeczy musialem zrozumiec, pare przepracowac ale odkad zrozumialem po co go mam tam gdzie go mam bardzo mojego Saturna szanuje i lubie smile
                                  W moim przypadku saturn jest super jak mu sie reke poda i ... utrzyma, a i Jowisz moze sobie wtedy swietnie poszalec wink
                                  • labrom Re: Saturn gdzieś musi być 28.03.11, 15:28
                                    To sie ciesz wiesenblum bo nie kazdy ma tak dobrze jak ty. Ja mam Saturna w 4 domu i rzeczywiscie ojciec byl nieobecny prawie w moim zyciu. Dziecinnstwo bylo smutne i pelne rozczarowan, glownie z jego powodu. A pozniej umarl.
                                    Saturn w Rybach smile
                                    • lwi2 Re: Saturn gdzieś musi być 28.03.11, 16:04
                                      Saturn może u Ciebie (do naummy) działać jak 12-domowy, jest pod koniec 11 domu chyba, tak? A dom 12 to m.in. "ukryty wróg", czyli to Ty się go boisz jakby i akurat padło na horoskop dziecka. 12 dom jest "Neptunowy", w porządku domów takie przypisanie, jako 12-y, czyli masz mgliste o nim pojęcie, się obawiasz, itd. Czyli - wyszło, że pokazał się Twój horoskop.\
                                      A co do tego 4 domu, to on jest "Księżycowy" (w porządku domów jako 4-ty), no a Saturn i Księżyc to wiadomo, nie bardzo się lubią. Ale... są sposoby.
                                      Znajomej, która takie dziecko ma i pojawiła się m.in. depresja, zaproponowalam ... genealogie dla dzieciaka, ale mnie wyśmiała.

                                      Lwi
                                      • wiesenblum Re: genealogia 28.03.11, 17:42
                                        lwi2 napisała:

                                        > zaproponowalam ... genealogie dla dzieciaka, ale mnie wyśmiała.

                                        Z ta genealogia to nie jest taki zly pomysl. Moja bliska przyjaciolka, koniunkcja Saturna i Ksiazyca w 4 domu (skorpion), ojciec nie obecny (albo obecny czesciowo) wlasciwie od wczesnego dziecinstwa, zyl sobie osobno swoim zyciem, po smierci zostawil cala skrzynie dokumentow dot rodziny (akty zgonow, urodzen, slubow, swiadectw szkolnych itp itd). Odkrylismy to sprzatajac dom przed sprzedarza. Dziewczyna jako historyk z wyksztalcenia poczula "zew krwi" smile Mozna powiedziec ze smierc ojca + male odnalezione archiwum byly wyzwalaczem nowej pasji
                                        Nie sprzedala domu bo uzanla ze to pamiatka rodzinna, jeden z pokojow juz wyglada na muzeum historii rodziny, z genealogia jestesmy obecnie gdzies ok 1750 roku. Dziewczyna znalazla super-hobby jako druga noge do tgo co robi na codzien, malo tego - zaczyna na tym dodatkowo zarabiac: zaczela sie "po godzinach" specjalizowac w genealogii i naprawde zna sie na tym i zdobyla juz odpwiednie kontakty w archiwach zaczela robic badania genealogiczne dla Niemcow z korzeniami na Pomorzu i Warmii i Mazurach - jak tak dalej pojdzie to stanie sie to jej podstawowym zajeciem.

                                        Raczej nie sam ten aspekt pewnie jest przyczyna calego "zamieszania" i inne czynniki tu tez odegraly role ale tak mi sie skojarzylo co do genealogii
                                  • black_halo Re: Saturn gdzieś musi być 31.03.11, 22:38
                                    Ja nadal nie rozumiem swojego Saturna bo mi stoi na drodze do mojej Jowiszowej ekspansji, ogranicza mnie z kazdej strony, na chwile odpusci a potem znow dobija.
                          • 11_inez Re: Saturn gdzieś musi być 13.06.11, 12:16
                            Świetnie to ujęłaś. Saturn to uzależnienie od domu rodzinnego. Dystans emocjonalny z ojcem, który dla chłopca może być bardzo traumatyczny. Ja również mam na własnym rodzinnym podwórku takiego saturna w IV domu (dodatkowo wzmocniony o koniunkcję z marsem i plutonem). Wciąż uzależniony od rodziców i domu rodzinnego, materialnie i emocjonalnie, chociaż tak jakby bardziej podświadomie, bo na zewnątrz to wypiera. Próbował sie wyprowadzić z domu ale wrócił do nigo spowrotem. Do rodziców wciąż ma jakieś żale, głównie do ojca. O dziwo jest on ulubionym synem tegoż ojca i chyba jego największą rodzicielską porażką jeśli tak można powiedzieć. Napewno nie tak sobie tatuś syna wyobrażał, co nie zmienia faktu że chociaż obok jest syn wypisz wymaluj o jego wymażonych cechach, to uczucie jest dla tego drugiego. Dziwna emocjonalna więź...
                          • lipenka Re: Saturn gdzieś musi być 27.09.11, 10:58
                            jakbym o sobie czytalasmile ps. Saturn w IV domu w Byku w trygonie ze Słońcem w pannie w VIII domu i w trygonie z Ascendentem w koziorożcu brr..
                        • centauris Re: Saturn gdzieś musi być 28.03.11, 21:20
                          Ja mam obecnie Saturna w IV Domu i żałuję, że nie mam go w urodzeniowym. Moje dzieciństwo wtedy byłoby mocne i stabilne. Takie, jakie potrzebuje każde dziecko. A, ma obecnie wiele innych negatywnych aspektów z Saturnem. Tylko w domu rodzinnym stabilizacja i oparcie w rodziniesmile Obowiązki pewne również są, ale na tym polega życie i jego nauka.
    • romy_sznajder Re: Saturn w 4 domu - no i boję się... 28.03.11, 16:58
      > Nie ukrywam, że strach mnie ogarnął, ale ja niedoświadczona w czytaniu horoskop
      > ów jestem...

      Naumma, mnie sie zdawalo, ze jestes tu od dawna i masz wiedze astro. Ale skoro nie, to na poczatek kup jeden prosty podrecznik, a forum traktuj pomocniczo.
      Przez strachy trzeba przejsc, jednak lepiej na swoim horoskopie, oczywiscie na poczatku.


      > > Kurczę, doczytałam się u mojego dziecka młodszego w horoskopie o Saturnie w 4 d
      > omu. Źle aspektowany wiecie co oznacza..

      Taka mam propozycje, wykorzystaj latwy dostep do informacji. Sa cale bazy danych, astro.com., astrotheme... Znajdz opcje wyszukiwania po konkretnych wskaznikach i zobacz, ile osob ma takie rzekomo zloczynne wskazniki. W przypadku tzw. celebrytow mala chwile zajmie sprawdzenie zyciorysow takich osob i okaze sie, ze nie zawsze jest demonicznie.
      Saturn w 4d.:
      www.astrotheme.com/celebrites/saturn/m4/1.htm
      • naumma Re: Saturn w 4 domu - no i boję się... 28.03.11, 18:49
        Lwi, to ciekawe co piszesz o tym, że w horoskopie dziecka znalazłam swoje lęki. Jest to jeszcze ciekawsze zważywszy na to, że tego Saturna to ja powinnam mieć w 4 domu (kompletny brak ojca, fatalne stosunki z ojczymem, smutek związany ze wspomnieniami o rodzinnym domu, bardzo zła sytuacja finansowa i generalnie duże obciążenia). W mojej obecnej rodzinie jest odwrotnie - mąż bardzo poświęcony dzieciom, które go uwielbiają, ani krzty w nim tej surowości, dyscypliny, o której wspominacie...Dlatego zaczęłam szukać dziury w sobie smile
        • cus-cus Re: Saturn w 4 domu - no i boję się... 29.03.11, 12:21
          naumma...im więcej piszesz o sobie i o swoim życiu tym bardziej mam wrazenie że problem nie tkwi w horoskopie Twojego dziecka, a w samej Tobie. Zgadzam sie ze twierdzeniem, ze astrologia nie jest dla kazdego - myslę ze nie jest ona dobra dla Ciebie. Mam wrazenie ze zbyt emocjonalnie do niej podchodzisz, widzisz tylko to co złe, a jesli czegoś nie rozumiesz to od razu zakładasz że zwiastuje to jakąś tragedię. Astrologia jest jak wielka księga wiedzy - nie można jej przeczytać znjąc tylko kilka liter. Przyjmij moją dobrą rade i odpusc sobie astrologie zanim skrzywdzisz siebie i swoich bliskich dopowiadając sobie to czego nie wiesz. Ewentualnie proponuję wizytę u prawdziwego astrologa który zajmuje sie tym na codzień i jest profesjonalistą. Biorąc pod uwagę Twoje doświadczenia rodzinne o których piszesz (kontakt z ojcem i ojczymem) oraz emocjonalne i strachliwe podejscie do wszystkiego myślę ze dobrze by było porozmawiać też z psychologiem (wbrew pozorom to nic strasznego) - dla dobra Twoich dzieci...
          • jasmina.0 Re: naumma kotku 29.03.11, 15:48
            Nie ma co się obrażać. aarvedui tak już ma - nie tylko dowala "nowym" na forum ale rownież innym użytkownikom. Taki to juz sarkastyczny typ.
            Ma to tę dobra zaletę, że dany delikwent pomimo, że może poczuć się urażony to czasem "trzeźwieje" i zaczyna patrzeć inaczej na swój czy inne horoskopy, zaczynając dostrzegac w nim również pozytywy.

            Jak zaczęłam się zajmowac swoim horoskopem to tez widziałam w nim jedną wielka tragedię - przeplakalam wiele nocy no bo jak już doszłam do Saturna to rany boskie.Ale paradoksalnie połozenie i aspektowanie mojego Saturna daje mi tez wiele pozytywnych cech charakteru - wielką wytrzymalośc, wytrwałość, umię dochowac tajemnic, jestem oparciem dla wielu przyjaciół itd.
            Nie chodzi o mnie wszak ale o Saturna - on może manifestowac się też pozytywnie.

            Co do wody i żeglowania i tego co wyczytałaś nt utonięcia - nie bierz wszystkiego tak dosłownie - oczywiście najpierw przeanalizuj wszystkie aspekty pojedyńczo ale później postaraj się złozyc to w całość.Bo taki to a taki aspekt daje to i to ale....... dodatkowo mamy np. jeszcze aspekty Wenus z Jowiszem, ktore zazwyczaj pomagają spadać na cztery łapy i wychodzić cało z róznych opresji. ITD.

            Ktos wyżej napisał ( chyba Tina) ,że dzieci z Saturnem w IV domu są długie lata w jakiś sposób zależne od rodziców.
            Od siebie dodam- czasem przejawia się to na planie emocjonalnym i trudno takiemu człowiekowi wyzwolić się spod wpływów rodzica, jest mu źle, coś uwiera, nie mozna się zbuntować a w dalszej perspektywie jeśli sie to uda to poczucie winy trwa.
            Te osoby, ktore daja Ci tu rady co do manifestacji Saturna zwracają uwage na to abyś to TY nie popełniała błedów - jesli bowiem juz wiesz jak może manifestowac się Saturn w 4-tym to Ty jako matka powinnas robic wszystko aby Twoje dziecko nie musiało cie skrycie nienawidzić - ta nienawiść może byc długie lata nieuświadomiona - (no bo przeciez nie wypada nie kochac swojego rodzica) - ale w końcu dotrze do człowieka do jego umysłu i serca.

            Saturn w 4-tym źle aspektowany - "daleki" rodzic, daleki ojciec w jakiś sposób nieobecny. Może być to nieobecność emocjonalna - piszesz, że Twoj partner żegluje - czy robi to sam czy z synami. czy jest dla nich oparciem? Czy pozwala im przejąc właściwe wzorce męskości?

            Piszesz, że zabronisz parnerowi żeglować - i co? Będziecie siedziec i patrzec sobie w oczy? To świetnie, że ma jakies hobby, ale chyba powinniście to z nim dzielić.

            Saturn w 4-tym - pewnego rodzaju samotność ale ludzie z Saturnem w 4-tym dobrze się czuja w swojej samotności - oni tej samotności czasem bardzo potrzebują ( w zaleznosci od znaku)
            Jesli syn się czasem izoluje to pozwól mu na to, a nie pytaj bez przerwy "synku co się stało, może chciałbyś o tym porozmawiać?" itd.

            Saturn w 4-tym manifestuje się na wiele sposobów jak tu już wiele osób napisało.

            Oczywiście masz rację - jak się wie o pewnych zagrożeniach to łatwiej im zapobiegać , ale nie ze wszystkim sobie poradzisz bo jednak jakies przeznaczenie w tym jest.
            Czy pomyslałaś o tym, że jak zabronisz partnerowi żeglować to np. może spaść ze schodów w pracy i uderzyć się nieszczęśliwie? Jesli przeznaczenie ma się wypełnić to się wypełni i nic na to nie poradzisz - lepiej o tym nie myśleć i wykorzystywac w pozytywny sposób czas który nam jest dany.

            Pozdrawiam i mam nadzieje, że będziesz się pojawiać na forum.
            Nie jesteśmy tu wbrew pozorom towarzystwem wzajemnej adoracji.



          • naumma Re: Saturn w 4 domu - no i boję się... 29.03.11, 18:22
            cus-cus - już mi się nie chce tłumaczyć, nie jestem strachliwa i nie szukam nieszczęść na siłę. Mam swoje problemy jak każdy, a astrologia mnie kręci. Jestem bardzo nowa, więc wiele spraw mnie jeszcze ...szokuje???. Już sto razy w zyciu słyszałam, że coś nie jest dla mnie , na szczęście nie słucham wszystkich "dobrych rad", bo dziś bym siedziała wyłącznie w domu i prasowała mężowi koszule...A tak wbrew twojemu przekonaniu nie siedzę i nie trzęsę się ze strachu w kuchni pod stołem. Ale to też jest w moim horoskopie - ludzie mnie odbierają inaczej niż jestem naprawdę, widzę, że w wirtualu też...
        • jasmina.0 Re: Saturn w 4 domu - no i boję się... 29.03.11, 16:01
          naumma napisała:
          W mojej obecnej rodzinie jest odwrotnie - mąż bardzo poświęcony
          > dzieciom, które go uwielbiają, ani krzty w nim tej surowości, dyscypliny, o któ
          > rej wspominacie...Dlatego zaczęłam szukać dziury w sobie smile.
          ------------------------------------------
          Z własnego doświadczenia - mój ojciec tez był bardzo kochający, troskliwy, nie dyscyplinował mnie. A mam aspekt taki ktory jak byk pokazuje, że ojciec w jakis sposób nieobecny, albo odszedł, albo wyjeżdżał albo-........Już zaczynałam wątpic w mój horoskop. Ale nie.
          Po wielu latach nagle mnie oświciło ( kiedyś , to przyszło zupełnie z zewnątrz), ze jednak w jakiś sposób był nieobecny - nie będe tu dalej się wywnętrzać - ale był.

          Dlatego tez zwróć uwagę jak on reaguje gdzy Ty dyscyplinujesz dzieci , albo jak je będziesz dyscyplinować, czy Ci się sprzeciwi, czy da wtedy oparcie dzieciom, czy może nawet jak nie będzies miała racji to Ci przytaknie w myśl zasady - w jedności siła?

          Tu ten cały "pies" jest pogrzebany.
          nic w astrologii nie jest takie proste jak się wydaje i w zyciu też.
          • naumma Dziękuję 29.03.11, 18:38
            Jasmina, bardzo dziękuję za Twoje fajne odpowiedzi. Sporo rzeczy mi się przejaśnia. W sprawie męża i jego dystansu teżsmile

            A co do żeglowania, jasne, że można się pośliznąć na schodach, ale we wszystkich trzech horoskopach (moich i synów) odnajduję ten wątek o wypadku na statku, przynajmniej ZET8 tak twierdzismile Jeśli będzie mnie to gnębić, wybiorę się do profesjonalnego astrologa.

            No i zachęcam was do kontynuowania dyskusji nad Saturnem, ja mam go w 11 domu (wg ZET8) , czytałam książkę Liz Green, ale jeszcze nie rozumiem, co to dla mnie za lekcja...Na razie widzę tylko problemy, pewnie jeszcze nie dorosłam...
            • jasmina.0 Re: Dziękuję 29.03.11, 20:13
              naumma napisała:

              > A co do żeglowania, jasne, że można się pośliznąć na schodach, ale we wszystkic
              > h trzech horoskopach (moich i synów) odnajduję ten wątek o wypadku na statku, p
              > rzynajmniej ZET8 tak twierdzismile Jeśli będzie mnie to gnębić, wybiorę się do pr
              > ofesjonalnego astrologa.
              ----------------------
              To zawsze warto tyle, że nie do astrologa katastrofisty.

              Ale ja też mam w horoskopie , że mogę się utopić (wynika to z pozycji innej planety niż Saturn - chyba Neptuna o ile dobrze pamietam - a pomimo, że z pływaniem miałam dużo do czynienia to do dziś zyję a mam juz trochę lat. Nie wygląda na to, że mnie to spotka bo nigdzie wodą się nie wybieram - no chyba, że mnie to spotka w łyżce wody.
              Mam również w horoskopie, że czeka takie osoby wczesne wdowieństwo - jak na razie moj partner ma się dobrze a poza tym nawet gdyby mu się coś stało to z pewnością nie będzie to "wczesne".

              Mam równiez w horoskopie naglą i bolesną śmierć podobno w ogniu - i fakt przesladuje mnie od dawna ( jeszcze od czasów kiedy nie zmiałam pojecia o astrologii) wizja takiej śmierci - ale może jest to jakies wspomnienie dawnej inkarnacji - w każdym razie tak sobie to tłumaczę i korzystam z życia ktore mi jeszcze zostało.

              Tak, że wyluzuj.

    • hrvt Re: Saturn w 4 domu - no i boję się... 13.07.11, 13:29
      witam, a ja mam saturna w 4 domu i rzeczywiscie moj ojciec zmarl jak bylam w ostatniej klasie podstawowki - ale to nie jest to najwazniejsza informacja.
      Ja sie probuje przyjrzec tranzytom w moim horoskopie na dzien smierci ojca i mam dylematy:
      czy wazniejsze jest to ze Lilith przechodzila przez moje urodzeniowe slonce i byla w kwadraturze do ASC, czy tez to ze Uran i saturn albo wlasnie przeszly albo sie zblizaly do mojego ksiezyca??
      a moze cos przeoczam i powinnam zwrocic uwage na jeszcze inny tranzyt i aspekt?
      pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka