Dodaj do ulubionych

tranzyt neptuna

03.09.12, 19:33
dzień dobry,
dawno nie śledziłam wątków na forum, przygnał mnie tranzytujący neptun do marsa (kwadrat).
chciałam się podzielić tym, co się dzieje na takim tranzycie, sama szukałam podobnych postów i nie znalazłam..zaczęłam słuchać dużo muzyki, wręcz non stop, i to różnej.
Zaczęłam pisać pamiętnik, ciągle gdzieś coś gubię, tzn. gdzieś to jest, ale nie wiem gdzie..jakbym miała głowę w słoju z wodą... powróciłam do astrologii..
do tego nie sama nie wiem, czego (kogo) w życiu chcę. a do tej pory byłam bardzo konkretna, wiedziałam czego chcę.
Czy ktoś z Was miał podobny tranzyt? i inny - neptuna po księżycu?
pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • acrux_79 Re: tranzyt neptuna 03.09.12, 19:42
      Czy Mars jest w Bliźniętach, czy w Strzelcu?
      Powrót do astrologii jest ciekawą alternatywą.

      Ja miałem tranzyt Neptuna... na Marsie i w tym momencie nieco "złagodniałem", w sensie wizerunkowym i w sensie ostrości komunikacyjnej (tak, bywałem wredniejszy niż dziś - mam Marsa w domu trzecim - komunikacji, przyswajania wiedzy, wypowiedzi...).
      Twój Mars jest w znaku "nauczycielskim" zapewne (dwa wymienione), więc może to się też częściowo tak przejawiać. Dużo też zależy, w którym domu się znajduje. Jeśli w VII - jest szansa "zakochać się", jeśli w I - wysubtelniejesz, jeśli w IV - złagodzisz podświadomość, odkryjesz pokłady wrażliwości.

      Na dwoje babka wróżyła, ale "coś w ten deseń".
      • yellow_red Re: tranzyt neptuna 03.09.12, 20:32
        dziękuję za odp.
        mars w bliżniętach, w 12 domu., asc też w bliźniętach.
        neptun w 7 domu.
        a i alkohol się pojawił...często się pojawia..
        i nawet papierosy, których nie znoszę...
        i ciągle odpowiadam na pytania dotyczące mojej jakiejś decyzji - nie wiem...
        strasznie to wszystko męczące...
        • acrux_79 Re: tranzyt neptuna 03.09.12, 21:20
          Mars w 12 domu ma już "coś" z tego Neptuna, więc istnieje opcja, że ktoś Cię namówi do dziwnych działań. Jeszcze inaczej: musisz uważać na wpływy innych ludzi, przy połączeniu Neptuna w VII, oraz Marsa w XII istnieje takie ryzyko.
          "Ryzyko" nie znaczy, że tak jest.
    • bluevalentine Re: tranzyt neptuna 03.09.12, 19:46
      neptun w połączeniu z marsem chyba właśnie tak działa: nie wie się czego chce, wszystko jest rozmyte, możliwy też jest syndrom ''kręcenia się w kółko" (człowiek łapie się coraz to nowych pomysłów i zajęć nie kończąc poprzednich, co do niczego nie prowadzi)
      • yellow_red Re: tranzyt neptuna 03.09.12, 20:33
        tak, ale z marsem w bliźniętach to zaczynanie i nie kończenie już było u mnie obecne, tysiąc rzeczy na raz bym robiła, ale w niczym tak 100% się nie zanurzę...

        bluevalentine napisał(a):

        > neptun w połączeniu z marsem chyba właśnie tak działa: nie wie się czego chce,
        > wszystko jest rozmyte, możliwy też jest syndrom ''kręcenia się w kółko" (człowi
        > ek łapie się coraz to nowych pomysłów i zajęć nie kończąc poprzednich, co do ni
        > czego nie prowadzi)

      • princesswhitewolf Re: tranzyt neptuna 03.09.12, 22:38
        bluevalentine napisał(a):
        > neptun w połączeniu z marsem chyba właśnie tak działa: nie wie się czego chce,
        > wszystko jest rozmyte, możliwy też jest syndrom ''kręcenia się w kółko"


        zalezy jakie polaczenie neptuna.
        trygon Neptuna z Marsem daje intuicyjne dzialanie, inspirowane przedsiewziecia.

    • tamara401 Re: tranzyt neptuna 03.09.12, 21:57
      Posiadam Marsa w Byku w XII domu.Przeżyłam kwadrat Neptuna bardzo ciężko.Generalnie datuję kardynalne zmiany w życiu od tego okresu.Do momentu tego tranzytu realizowałam swoją wolę tak jak chciałam,nie wiedziałam ,że czegos nie można,że są jakieś granice,zawsze stawiałam na swoim,przetaczałam się przez życie jak taran,ten tranzyt uświadomił mi że moja WOLA nie znaczy nic to był bardzo pouczający tranzyt,który uczy człowieka pokory.
      do tego nie sama nie wiem, czego (kogo) w życiu chcę. w przeciwieństwie do Ciebie ja podczas tego tranzytu doskonale wiedziałam czego chce tylko po raz pierwszy nie mogłam postawić na swoim co wywoływało zimną wściekłość na przemian z bezradnością.Byłam tak naładowana złością, że bałam się aby komuś czegos nie zrobić,bałam się siebie.Czułam jak zaczyna rozklejać sie mój świat,im bardziej sie koncentrowałam tym gorzej było.Zewsząd otaczali mnie nie konkretni ludzie,którzy nie wiedzieli czego chcą/takie miałam odczucie/,miałam ochotę krzyczeć do nich cyt..."przebudźcie się".Miałam wrażenie że wylądowałam na innej planecie ,w innej rzeczywistości.Chyba też poczułam ,że mogę sobie z czyms nie poradzić, co wywoływało jakis dziwny lęk i niewiare w siebie.Powiem szczerze,że przeżyłam już wszystkie możliwe kwadratury do Świateł/Urana,Neptuna,Plutona/ na moim Księżycu odbyła się dokładna koniunkcja Urana z Plutonem,wszystkie transsaturniki przewaliły sie przez Saturna,ale ten tranzyt wspominam najgorzej.Dodam może jeszcze ,że prawie nie mam żywiołu wody w horoskopie/tylko Neptun w skorpionie/
      • princesswhitewolf Re: tranzyt neptuna 03.09.12, 22:35
        no ale cos konkretnego sie wydarzylo tamara na tym tranzycie w Twoim zyciu czy tylko jakies neptuniczne przezywanie wewnetrzne to bylo?
        • tamara401 Re: tranzyt neptuna 04.09.12, 08:01
          Powiem tak princesswhitewolf nic się nie wydarzyło takiego czego by mój stan ducha nie powodował.Gdy człowiek jest zły i podrażniony jest mniej efektywny/za bardzo koncentrujesz sie na sobie, na swych odczuciach/,naturalną konsekwencja tego są błędy i brak efektów/prawo Yerkesa-Dodsona/ w pracy.Można by za pytać a dlaczego byłam taka zła? ponieważ znalazłam się w środowisku ludzi kórzy inaczej myśleli, inaczej czuli,inne priorytety życiowe mieli jak ja, a Ja nie mogłam tego wtedy zrozumieć,że tak jest i że oni maja do tego prawo.Jakaś część mnie /mój Mars/ egoistycznie upierał się we mnie że mój system wartości/Byk-Wenus/ jest ważniejszy i lepszy,że muszę go bronić i o niego walczyć.Zgłosiłam wtedy w pracy wiele wartościowych projektów,które początkowo przynosiły spore efekty,ale w gruncie rzeczy później rozklejały się ; bo to ktoś ze strachu uciekł na chorobowe,ktoś inny czegoś nie wiedział,jeszcze inny dostał histerii itp.Mars chciał "zrobić " porządek z tym chaosem i bałaganem i stale "łamał" zęby.Gwoli ścisłości powiem że szef mój był bardzo zadowolony ze mnie ale ja miałam subiektywnie , palące, poczucie porażki.Zasadniczo te niepowodzenia dotyczyły pracy zespołowej,chyba moje ego nie potrafiło zaakceptowac tego,że mam pracować na maxa a efekty ma zbierać ZESPÓŁ/Neptun w Wodniku/.
          • princesswhitewolf Re: tranzyt neptuna 04.09.12, 09:14
            ponieważ znalazłam się w środowisku ludzi kórzy inaczej myśleli, inaczej czuli,inne priorytety życiowe mieli jak ja

            Czyli mialo to odzwierciedlenie w rzeczywistych wydarzeniach. Czasami niekoniecznie w ogole w jakikolwiek sposob w realu to widac.
            • tamara401 Re: tranzyt neptuna 04.09.12, 15:07
              Ja myślę,że świat zawsze taki był- różnorodny,tylko ja tego nie zauważałam, a kto ślepo zmierza do przodu ten sobie prędzej czy później guza nabije ... i to nie dlatego że nagle jakimś wydarzeniem się ściana pojawiła... ona zawsze tam była.
              • princesswhitewolf Re: tranzyt neptuna 09.09.12, 16:49
                Ale ta konfrontacja ze swiatem to wlasnie jak najbardziej realne wydarzenie dla ciebie. Czasem Neptun dziala tak ze na zewnatrz ok, wszystkie kontakty z ludzmi ok... A czlek ma jakies tam Neptunowe nastroje nie wiadomo dlaczego czasem- realizacja wewnetrzna
      • yellow_red Re: tranzyt neptuna 04.09.12, 19:01
        Dziękuję Tamara za podzielenie się swoimi przeżyciami na tym tranzycie.
        U mnie ten tranzyt (mam neptuna w 7 natalnie) niestety-stety totalnie rozwalił moje życie uczuciowe..na tranzycie kwadrat neptun słonce wzięłam ślub.. na tranzycie neptun kwadrat mars pojawił się ktoś trzeci..
        do tej pory nie wiedziałam co będzie dalej, ale starałam się wyobrażać różne scenariusze... żaden się nie sprawdził, ba! nawet w najgorszych scenariuszach, myślałam że będzie jednak inaczej...
        już nawet boję się pomyśleć co mi zrobi neptun z księżycem w pannie sad
        ale wcześniej czeka mnie uran kwadrat wenus...
        • yellow_red Re: tranzyt neptuna 04.09.12, 19:10
          chociaż to nie neptun mi coś robi, tylko sama sobie i innym robię..
          mózg jest na tym tranzycie na, a w serce wstępuje coś nie do ogarnięcia..
          wg. mnie nic nie dzieje się bez powodu, każdy tranzyt ma coś nam uświadomić, tylko z tym neptunem, to ..serio nie mam pojęcia co !
          czuję, że jak na siłę włączam do działania mózg to wszystko niszczy, co chce serce, efekt jest taki, że gdyby nie alkohol to bym tego nie była w stanie znieść..
          przepraszam za smęcenie...
          nawet wrogowi nie życzyłabym tego, co przechodzę..
        • tamara401 Re: tranzyt neptuna 04.09.12, 20:54
          na tranzycie kwadrat neptun słonce wzięłam ślub.. na tran
          > zycie neptun kwadrat mars pojawił się ktoś trzeci.
          a masz kwadrat między Marsem a Słońcem?
          • yellow_red Re: tranzyt neptuna 05.09.12, 10:03
            4st koniunkcja marsa i slonca
            • tamara401 Re: tranzyt neptuna 06.09.12, 15:59
              Skoro Mars jest w Bliźnietach a Słońce w Byku, to zastanowiłabym się nad tym że animus jest nie spójny,zatem sprawy męsko damskie nie będą układać się według życzenia.Jak znajdziesz mężczyznę który zasadniczą częscia swojej osobowości będzie Tobie odpowiadał to w łóżku nie będzie Tobie pasował i odwrotnie.Jednym słowem /mocno upraszczając/ mąż nie nadaje się na kochanka, a kochanek na męża.To bardzo istotny temat abyś zauważyła tę rozbieżność bo tak na prawdę Twoje potrzeby są nie jednolite i na poszukiwaniu właściwego partnera można strawić życie, frustrując się nie potrzebnie i goniąc za czymś co jest nierealne.Mars mówi o seksualności a Słońce w jakims stopniu można by powiedzieć jest aseksualne w dodatku Mars dopiero co opuszcza fazę spalenia,zatem mężczyźni których spotykasz w swoim życiu mają problemy marsowe,może niekoniecznie w sensie fizjologicznym ale ta część męskości która wiązę się z seksualnością nie funkcjonuje w pełni świadomie,cos się tam "gryzie " w psychice.Byk jest uparty i zaborczy będzie Ciebie nie puszczał,a Mars w Bliźnietach lubi gadać ale jak trzeba "zdjąć" spodnie to "woli" zniknąć.Obecność tego układu w XII domu tez nie sprzyja uświadomieniu,a juz kwadrat Neptuna do tej koniunkcji jest wielkim wyzwaniem.Sama ta koniunkcja mówi o problemach psyche męskiej a Neptun podnosi ten temat gdyż wzywa do jedności.Facet do póki będzie trwał tranzyt Neptuna będzie się miotał ze swymi dylematami,kołując Ciebie i uzależniając od siebie/bo Neptun w grze/ a ziemia z powietrzem i tak się nie pomiesza.Dobrze że Mars odchodzi od Słońca w miare lat układ ten będzie tracił na sile.Koniunkcja jest 4 stopniowa jak mówisz a zatem biorąc pod uwage tranzyt księżyca sytuacja z tym człowiekiem bedzie obracać sie i zmieniać w przeciagu krótkiego czasu,zaborczość i uniki ewentualnie werbalny romans to jest to czego możesz oczekiwać.Nie znam Twojego całego horoskopu ale na podstawie tej koniunkcji i tranzytu Neptuna /z VII domu/do niej tak bym widziała sytuacje.
              • yellow_red Re: tranzyt neptuna 06.09.12, 19:54
                dopiero teraz przeczytałam tego maila. Bardzo Ci dziękuję Tamara za bardzo wyczerpującą analizę. nigdy na to tak nie patrzyłam, w ogóle jakoś nie zastanawiałam się nad tym.. często tak mam, że coś może wydawać się oczywiste, ale ja kompletnie tego nie widzę, dopiero jak ktoś mi o tym powie, to to zauważam.
                mój mars bliźniętach kładzie duży nacisk na inteligencję partnera, wręcz mnie to zawsze "nakręcało"...
                Twoja analiza jest bardzo trafna..
                >/mocno upraszczając/ mąż nie nadaje się na kochanka, a kochanek na męża.<
                trafniej tego bym chyba nie ujęła... straszne to wszystko, ale tak jest...
                przez kilka miesięcy po raz pierwszy miałam romans..z jednej strony fantastyczny czas, z drugiej emocjonalna udręka, że zranię męża, który jest dobrym człowiekiem..Potem ciągłe rozterki, 3 raz odchodziłam od kochanka, żeby na spokojnie zakończyć najpierw związek z mężem..ale ciągle wracałam.. i kiedy postanowiłam z mężem że się chyba rozstaniemy, bo nam się nie układa, on się o całym romansie chwilę później dowiedział...i co? wszystko wybaczył..mimo wszystko bardzo mnie kocha...a ja po raz 4 odeszłam od kochanka..i jak odeszłam to zdałam sobie sprawę, że chcę z nim być. ale on miał już dosyć tego emocjonalnego bałaganu, cierpienia. przestał mieć "pewność mnie". Nie dziwię mu się.. on jest bardzo ziemisty, zamknięty w sobie (mars w rybach w 12d), uciekł od cierpienia, postanowił zdroworozsądkowo podejść do wszystkiego i trzymać się planu. dla mnie to abstrakcja, ale zazdroszczę mu tego, że tak potrafi..
                A z mężem jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi, fajną parą, gdyby tylko nie brakowało tej sfery...mam jeszcze teraz saturna na plutonie i saturnie w V domu..
                nie muszę chyba dodawać jakie mam mniemanie o samej sobie, ale przeklinać tu nie będę.
                Jeszcze raz dziękuję Tamara za odpowiedż
              • am98 Re: tranzyt neptuna 06.09.12, 23:15
                Mars w Bliźnietach lubi gadać ale jak trzeba "zdjąć" spodnie to "woli" zniknąć.
                LOL! smile
        • am98 Re: tranzyt neptuna 06.09.12, 00:54
          Mam też taki przypadek, że kobieta na tranzycie Neptuna przez DSC zakochała się i wzięła ślub. Żyją sobie niby miło i szczęśliwie, dopóki ona nie dowiaduje się, że mąż ją zdradza. Rozwodzą się. Neptun długo idzie, więc jego tranzyty mogą ciągnąć się latami. Dobrze radzą ci, co radzą, aby na tranzytach Neptuna nie podejmować ważnych życiowych decyzji...Alkohol też się pojawia, jak tranzyt minie i alkohol odejdzie.
      • felutka Re: tranzyt neptuna 06.09.12, 16:07
        Tamara, przeszłam koniunkcję Neptuna po Marsie w Wodniku i identyfikuję się całkowicie z tym, co napisałaś. To jeden z najgorszych tranzytów w moim życiu chociaż natalny Neptun jest dobrze aspektowany i wody w horoskopie mi nie brakuje. Od tego momentu zainteresowałam się astrologią(jeden z niewielu pozytywów oczywiście).
        Też zawsze szłam jak buldożer, wiedziałam czego chcę, nie było rzeczy niemożliwych, zawsze moje musiało być na wierzchu. Ale po tym tranzycie to już historia...całkowicie straciłam grunt pod nogami, siłę przebicia, jak gdyby wessało mnie jakieś bagno...ugrzęzłam. Energia powietrznego Marsa została zalana wodą i biedaczysko zaczął się dusić...ponieważ dodatkowo mój progresywny Mars siedzi jeszcze w Rybach( w przyszłym roku na szczęście przechodzi do Barana ufff) cała pozytywna energia została dokładnie rozmyta,rozmemłana i w jakiś dziwny sposób szła nie tam, gdzie powinna, a konkretnie to właściwie nie wiadomo dokąd i co najgorsze, zupełnie nie miałam na to wpływu. Mój natalny Mars jest w opozycji do Urana, więc dodatkowo większość dziwnych zbiegów okoliczności miała nagły i niespodziewany przebieg, pełen niedomówień, matactw, oszustw i utajnionej wrogości ze strony innych(Mars włada natalnym XIId) Zawiodłam się na ludziach i na sobie samej...konsekwencje ponoszę do dzisiaj niestety.
        Pozdrawiam
        • tamara401 Re: tranzyt neptuna 06.09.12, 17:43
          Dobrze, że wspominasz o progresjach i układach Marsa gdyż to jest bardzo ważne ponieważ tak na prawde Neptun uruchamia te dylematy które Mars niesie ze sobą poprzez presje szukania jedności.Funkcjonuje sobie jakis kwadrat do Marsa lub opozycja i do jakiegoś momentu spokojnie przerzucamy nie pasujace nam energię na kogoś innego lub coś innego ale Neptun ze swa potrzebą powrotu do prenatalnej jedności każe nam przy napięciowych aspektach nijako "zszyć" na siłę oderwane elementy psychiki.Przy różnym charakterze planet tak jak w tym przypadku Mars-Neptun samo ich spotkanie się nawet przy harmonijnych aspektach w natalnym jest bardzo ,bardzo trudne,zupełnie nie ma się czego wstydzić i zarzucać sobie jakieś błędy ,planety osbiste nie maja szans z transsaturnikami,a Mars to ślepa siła naszych instynktów,to tylko efekt tranzytu jest różny albo energia pójdzie na zewnątrz albo do środka.
          cała poz
          > ytywna energia została dokładnie rozmyta,rozmemłana i w jakiś dziwny sposób szł
          > a nie tam, gdzie powinna, a konkretnie to właściwie nie wiadomo dokąd i co najg
          > orsze, zupełnie nie miałam na to wpływu.
          to raczej przejściowy efekt, niestety skutki naszych działań czasami zostają.Czasami przetrawienie własnych błędów też wymaga czasu,najważniejsza jest rzetelna ocena zdarzeń.
        • yellow_red Re: tranzyt neptuna 06.09.12, 19:58
          Felutka a czy miałaś głębokie poczucie winy? tak że miałaś przebłyski świadomości przez tego neptuna, że nieźle mąci Ci się wszystko, a z drugiej strony, a z drugiej bezsilność?
          bo mój neptun kwadrat mars w bliźniętach właśnie tak robi.. sad
          • felutka Re: tranzyt neptuna 07.09.12, 13:41
            yellow_red napisała:

            > Felutka a czy miałaś głębokie poczucie winy?

            Nie miałam. Tylko wściekłość spowodowana niemocą i bezsilnością. Tonęłam, widziałam to i czułam, ale nic nie mogłam na to poradzić. Głowa zawsze pełna pomysłów zupełnie przestała pracować...Zupełny chaos mentalny i kompletny brak jakiejkolwiek inicjatywy, bierność i ciągłe oczekiwanie...nie wiadomo na co. Życie przeciekało mi przez palce a ja tylko bezradnie rozkładałam ręce. Cały ten proces rozpoczął się na kwadracie Neptuna do natalnej pozycji ( Skorpion) a apogeum nastąpiło na koniunkcji Neptuna z Marsem (Wodnik) Po przejściu tego ostatniego tranzytu nie było już co zbierać. To wszystko trwało parę długich lat dopalane jednocześnie ciężkimi tranzytami Plutona i Saturna, bardzo dużo się w tym okresie działo...Miałam niesamowitą intuicję, tzw "czuja" do ludzi i spraw...nic się przede mną nie ukryło, wszystko co próbowano(sporo tego było) niejako "wypływało" na powierzchnię samoistnie...a ja nie potrafiłam tego konstruktywnie wykorzystać, no może z małymi wyjątkami jak kupno domu(Mars włada Ic) smile Inwestycja finansowo doskonała ALE nie pozbawiona neptunicznych niespodzianek oczywiście, nie byłam w stanie ich dostrzec właśnie przez bezczynność(nie drążyłam zbytnio a powinnam była smile).
            pozdrawiam
    • yellow_red Re: tranzyt neptuna 05.09.12, 13:39
      zadałam pytanie, czy ci ludzie będą kiedyś razem? to pytanie dotyczy mnie bezpośrednio..
      najważniejsze do analiz chyba to:
      ja czyli ryby, czyli neptun w 12d, w trygonie do saturna i marsa
      on czyli 7 d? to panna, jest tam słonce, czyli biorąc pod uwagę, że bierze się do analizy raczej osobiste, to dobrze że to słońce jest w 7, prawda?
      wenus w 5d, w raku..
      nie potrafię tego obiektywnie wszystkiego opisać, ocenić, zanalizować. ale będę próbować

      pytanie zadane o 19:03 dnia 3 września 2012 roku w warszawie
      • am98 Re: tranzyt neptuna 06.09.12, 00:40
        yellow_red napisała:

        zadałam pytanie, czy ci ludzie będą kiedyś razem? to pytanie dotyczy mnie bezpośrednio..
        >
        > pytanie zadane o 19:03 dnia 3 września 2012 roku w warszawie

        hej! Ci ludzie to kto? TY i on, czy ona i on?
        • am98 Re: tranzyt neptuna 06.09.12, 00:41
          am98 napisała:

          > yellow_red napisała:
          >
          > zadałam pytanie, czy ci ludzie będą kiedyś razem? to pytanie dotyczy mnie bezpo
          > średnio..
          > >
          > > pytanie zadane o 19:03 dnia 3 września 2012 roku w warszawie
          >
          > hej! Ci ludzie to kto? TY i on, czy ona i on?

          aaa .. Ty i on... ok
          >
          • chlopolapka Re: tranzyt neptuna 06.09.12, 01:21
            Beda bo wladca 1d. (ciebie) zbliza sie do wladcy 7d.(twojego faceta)
            • yellow_red Re: tranzyt neptuna 06.09.12, 11:22
              Dziękuję. tylko zastanawiam się, czy jego dom to 7 dom.. czy nie 5 dom..bo to nie mąż...
              • chlopolapka Re: tranzyt neptuna 06.09.12, 13:12
                Eh niee, ja tam biore 5d. tylko na kochankow. A to nie kochanek nie??
                • yellow_red Re: tranzyt neptuna 06.09.12, 13:15
                  kochanek...
                  • chlopolapka Re: tranzyt neptuna 06.09.12, 13:42
                    Jowisz tworzy sekstyl z ksiezycem, niestety juz separacyjny...ale nie lam sie znajdziesz lepszego! PS. Ja sie nie znam za dobrze na astrologiismile
                    • yellow_red Re: tranzyt neptuna 06.09.12, 14:06
                      Dzięki.
                      Zastanawia mnie wenus w 5d, slonce w 7d..nawet pytanie mam z neptunem jako władcą.. co za .. smile
                      interpretuję to tak: ja 1d nie potrafię realnie, obiektywnie spojrzeć na to co się dzieje..(neptun),on 5d władcą rak, a księżyc w 1d w baranie - uparty, postanowił sobie, że znika, koniec kropka.
                      ale wenus w tym 5 domu...

                      czy ktoś ma pomysł jak dla odmiany patrzeć na kosmo o rozwód?? jakie planety? bo 1d i 7d na pewno.
      • am98 Re: tranzyt neptuna 07.09.12, 00:26
        nie potrafię tego obiektywnie wszystkiego opisać, ocenić, zanalizować. ale będę próbować
        pytanie zadane o 19:03 dnia 3 września 2012 roku w warszawie

        Teraz już wszystko jasne. Nie wiedziałam o kogo pytasz; zadałaś pytanie: czy CI ludzie... więc myślałam, że chodzi o nią i jego. Wracając, Ciebie sygnifikują: Jowisz, Wenus, Księżyc; Księżyc pokazuje również bieg spraw (aspekty separacyjne- co się działo, aplikacyjne: co się stanie). Jego, czyli osobę, o którą pytasz (kochanka) sygnifikują: Merkury i Słońce. Natomiast niechcianego małżonka, jak podpowiada Frawley: Saturn... (niezłe..). Ponadto, jako, że jest Neptun na ASC - Tobie możemy przypisać Neptuna również, który znakomicie opisuje Twój aktualny stan, stan zakochania i brak umiejętności rozsądnego, trzeźwego spojrzenia na sytuację. Neptun niesamowicie wszystko zamydla, zaciera granice, nie pokazuje prawdy. Tranzyt Neptuna należy przeczekać, nie podejmować żadnych wiążących decyzji. Na forum był wątek kiedyś o tym jak "skanalizować" energię Neptuna, pamiętam, kiedyś dziewczyny pisały. Ja na przejściu Neptuna przez Księżyc próbowałam robić zdjęcia, zachwycona prawie do łez pięknem przyrody, czułam jak wiatr przeze mnie przechodził. Były i inne emanacje, też... Jest taka książka Tracy Marks "Astrologia głębi". Ona tam cały rozdział poświęca tranzytom Neptuna (warto poczytać). Ona pisze tam, że często na tranzycie Neptuna zakochujemy się w wyobrażeniu partnera!
        Ale to Saturn otwiera oczy i pokazuje rzeczy, jakimi są. Wracając: mężczyzna, o którego pytasz jest Tobą umiarkowanie zainteresowany, żeby nie powiedzieć, że w ogóle nie jest... To człowiek rozsądny, bystry, bardzo inteligentny... Wszystkie jego sygnifikatory znajdują się u niego, czyli na descendencie. Ponadto, on myśli przede wszystkim o sobie, na co również wskazuje koniunkcja Słońca z Merkurym. To człowiek chłodny, analityczny, typowa Panna. Panna to znak podwójny i zmienny..
        Recepcje pokazują, iż to Ty zdecydowanie bardziej kochasz tego mężczyznę, niż on Ciebie. W pozycji Księżyca widziałabym również Twoje uczucia do niego i względem siebie: Księżyc egzaltuje Słońce (jego) i jednocześnie nienawidzi Wenus: kochasz mężczyznę i nie lubisz siebie.
        Spójrzmy na męża: jest w Tobie niesamowicie zakochany (Saturn w znaku Wenus) i, co nie dziwne: nienawidzi rywala...
        Moim zdaniem: do jakiegoś spotkania z mężczyzną raczej dojdzie, ale związku z tego nie będzie; Słońce zmierza do Jowisza (zmierzacie do siebie), ale też jest aspekt między Tobą a mężem. Ostatni aspekt, jaki utworzy Księżyc to opozycja z Saturnem. Paradoksalnie, zastanawiam się właśnie, jak traktować tę opozycję....
        • am98 Re: tranzyt neptuna 07.09.12, 00:42
          Ostatni aspekt, jaki utworzy Księżyc to opozycja z Saturnem. Paradoksalnie, zastanawiam się właśnie, jak traktować tę opozycję....

          Nie! Ostatni aspekt Księżyca to 1/4 z Wenus!
        • yellow_red Re: tranzyt neptuna 07.09.12, 21:23
          bardzo Ci dziękuję za odpowiedź i analizę zapytania.
          Już ściągnęłam Astrologię głębi. Jakbym czytała dawniej te teksty, nie mogłabym ich zrozumieć, a dziś czytając o neptunie, mam wrażenie, że ktoś opisał to co przechodzę, niesamowite.
          dziś wysłałam kochankowi smsy..strasznie ostre. chyba po to, żebym poczuła, że już na pewno po nich nie mam na co liczyć, bo życie z taką wyimaginowaną iskierką nadziei zabierało mi resztki energii życiowej.
          było mi lepiej..ale znów jest gorzej..już nie mam na to siły, gdyby tak ktoś mógł mi tego neptuna odsunąć....wyciskacz łez, jakby mało mu było wody w oceanie, wyciska każdą łzę...

          kochanek nie jest panną, ale również ziemistym- koziorożcem (Z neptunem na mc) z księzycem dokładnie co do minuty na moi słońcu.. ma saturna w 7 domu, wenus w kwadracie w wodniku do tego saturna.. co odbierałam jako z jednej strony lęk przed związkami, ale może wynikający z tego, że bardzo poważnie do nich podchodzi..
          co ciekawe, mąż robi mi tyle saturnem, że głowa mała- opozycję do słońca i marsa, kwadrat do księżyca, koniukcję do jowisza z uranem, a ja mu saturnem na marsie stoję. przez mojego neptuna na dsc, nigdy nie potrafiłam dostrzec tych aspektów, ba! on bez żadnych kwadratur itd, lekko idący przez życie, więc zawsze sądziłam, że jak coś złego, to moja wina...a tu bach, tranzyt neptuna wracam do astro i widzę tyle tych aspektów z saturnem! do tej pory widziałam tylko saturn-mars aspekty, wiem, może trudno w to uwierzyć, ale mój mózg nie widział kompletnie tych aspektów...
          zadałam pytanie przeszło miesiąc temu czy się rozwiedziemy, ale przez neptuna kompletnie nie potrafię wyciągać wniosków..strasznie mnie to wkurza z jednej strony,ale z drugiej już wiem że nic na to nie poradzę..pytanie było 2.08.2012 waw, godz16:25..może to jakoś dopełni obraz?sama nie wiem..


          • felutka Re: tranzyt neptuna 08.09.12, 23:37
            Antares na Asc- czas zakończyć ten rozdział. U męża Aldebaran- nowy początek. Księzyc aplikuje do Marsa- naturalnego władcy rozwodów, Uran(drugi władca rozwodów) robi aplikacyjny sekstyl do osi związków. Gdyby pytanie brzmiało: Czy powinnam...odpowiedź była by twierdząca.

            Mąż Merkury w retro albo jest zbyt słaby, żeby coś zmienić (osłabia go Słońce, jego męskość,nie sprawdza się jako kochanek) albo próbuje wrócić do czegoś, co go wzmocni (Merkury wraca by uniknąć spalenia). Ale biedak już stracił głowę (antiscia Merkurego na Algolu), miota się. Ale nawet nie myśli o rozwodzie i zdania nie zmieni(znak stały)
            Ty głową i ciałem jesteś przy mężu, twoje serducho wielbi Saturna (stan swojego konta). . Myśli o rozwodzie czasami pojawiają się w twojej głowie, ale tylko przelotnie smile Twoje niezaspokojone ciało chce tego bardziej ale nie na tyle, by coś konkretnego zdziałać. Sercu rozwód jest zupełnie obojętny. A Saturn nienawidzi rozwodu, Saturn to Twój portfel i konto bankowe, kochasz własne pieniądze a to czy je będziesz miała w dużej mierze zależy od Wenus.
            Reasumując: Mars (rozwód) w detrymencie, nikt nie lubi takiego popaprańca, nawet sam siebie nienawidzi; i złośliwy jest bardzo smile Uwielbia Twoje pieniądze więc drogo by Cię kosztował. Dysponujesz pieniędzmi męża? Rozwód zakręci kurek. Myślę, że z rozwodu nici, przeważą względy finansowe.
            pozdrówki
            • yellow_red Re: tranzyt neptuna 09.09.12, 18:45
              hm, kasa - niestety pudło. Jestem niezależna finansowo, każde z nas zarabia na własne konto,3 mamy wspólne na wspólne wydatki.
              nie posiadamy żadnych droższych dóbr materialnych...kasa jest dla mnie ważna ale tylko moja własna zaoszczędzona, nienawidzę sponsoringu, lubię płacić sama za siebie..
              • felutka Re: tranzyt neptuna 10.09.12, 15:32
                Nic nie pisałam o sponsoringu, czytaj ze zrozumieniem, pliss. Horoskop horarny dokładnie pokazuje Twoje zarobki i stan Twojego portfela na tamten moment wink Napisałam tylko, że finanse będą miały wpływ na Twoją decyzję smile
                pozdr
                • yellow_red Re: tranzyt neptuna 12.10.12, 13:34
                  a czy może być tak, że to właśnie mąż ze względów finansowych nie chce rozwodu? bo to raczej u mnie się finansowo lepiej "kręci".
                  trochę czasu minęło.. jak to wygląda? spotkania z kochankiem, czysto fizyczne. Już mi nawet nie robi złudzeń, że nie chciałby ze mną być, bo za bardzo się (wg. niego ) różnimy.
                  temat rozwodu odłożony..
                  tak sobie tkwimy w tej rzeczywistości, ale on nie wie, że znów się spotykam z kochankiem..
                  Ciekawe, czy to widać w tym pytaniowym kosmogramie.
                  Jak tylko coś się wydarzy, będę pamiętać, żeby dać znać.
                  pozdr.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka