Dodaj do ulubionych

"Ja Astrolog "

20.03.05, 12:29
Trochę przewrotnie chciałam zapytać... Jakie predyspozycje wrodzone lub
uaktywnienie jakich czułych punktów sprawiają, że ktoś kto uważa siebie za
astrologa : traci kompletnie obiektywizm i zdolność empatycznego podejścia do
problemu,klienta itp..., zachęcony sukcesami i ośmielony nabytą wiedzą traci
pokorę, nabywa cech guru, a w dążeniu do celu nie przebiera w środkach? Czy
astrolog ma w obowiązku tzw. konstruktywne "przepracowanie" swoich trudnych
aspektów, czy możemy go przyjąć takim "jak go Bóg stworzył", bo np. nikt tak
jak on tak świetnie nie prognozuje? Pozdrawiam - Dafne

Doświadczenie nie musi być wiekiem trumny - mądrze wykorzystane pozwala
wygrzewać się na polanie.
Obserwuj wątek
    • romy_sznajder Re: "Ja Astrolog " 20.03.05, 13:13
      jak ktos się czuje półbogiem, to w każdej profesji jest ślisko.
      pardygmat eichelbergerowski.
    • antares22 Re: "Ja Astrolog " 20.03.05, 15:11
      Dafne, ale to czy i jak przyjmujesz takiego guru-bufona to Twój problem i Twoje
      podejście do niego, bo to Ty wybierasz czy chcesz korzystać z jego świetnych
      prognoz mimo jego widocznych wad, czy też nie. Ja nie przyjmuję, szukam innych,
      bo nie ma tak, żeby jeden jedyny człowiek był najlepszy, a cała reszta już nie.
      Co do "przepracowywania trudnych aspektów" to myślę, że każdy z paru miliardów
      ludzi na tej planecie m.in. po to tutaj przyszedł, choć mało kto zdaje sobie z
      tego świadomie sprawę. Inną kwestią jest to, iż przyjęło się uważać, że
      ludzie "specjalnego powołania" jak ksiądz, lekarz, sędzia, polityk, astrolog i
      pokrewne jako sprawujący funkcje kapłańskie i\lub służebne winni zachować
      szczególną etykę, gdyż dotykają ludzkiej duszy bądź sprawują funkcje
      przywódcze, wymagające wielkiej dyscypliny i odpowiedzialności oraz obdarzani
      są zaufaniem. A jak jest - wiadomo, dlatego ja staram się wybierać takich
      ludzi, którzy wydają mi się uczciwi i prawi. Nie zawsze prawda o nich okazuje
      się zgodna z moimi wyobrażeniami na ich temat, ale mając prawo wyboru zawsze
      mogę zrezygnować ze znajomości czy z usług kogoś, kto nie spełnia moich
      kryteriów. Ale to moje nastawienie, a każdy ma swoją własną hierarchię wartości
      i zgodnie z nią postępuje. Co prawda nie mogę zrezygnować z polityków, ale
      przynajmniej biernie protestuję, nie uczestnicząc w jarmarcznym teatrze zwanym
      wyboramismile
      Poza tym dla mnie wszyscy są równi w tym sensie, że "wszyscy jedno jesteśmy", i
      nie ma dla mnie więcej świętych i mniej świętych, na łotrostwo mistrza przymknę
      oko, bo jest mistrzem, a na łotrostwo Kowalskiego nie, bo jest statystycznym
      obywatelem. Dla mnie są ludzie, którzy są prawi lub nie i jest to jedyne
      kryterium rozróżniania.
      Pozdrawiam - Antares22
      • dafne04 Re: "Ja Astrolog " 20.03.05, 17:07
        Tak , zgadzam się z Tobą, że sami wybieramy sobie ludzi. Ale moze się zdarzyć,
        że zawiedzie nas intuicja, albo chwilowo nas "zaćmi". To prawda, że nikt nie
        jest doskonały. Ale czasami poszukujemy autorytetów absolutnych, niektórym jest
        to potrzebne. Nie zgadzam się natomiast z Twoim stwierdzeniem: "na łotrostwo
        mistrza przymknę oko, bo jest mistrzem, a na łotrostwo Kowalskiego nie, bo jest
        statystycznym obywatelem.". Mistrz ma większy potencjał, jest bardziej
        uzdolniony, więc należy więcej od niego wymagać. Jeśli przymkniemy oko, to z
        Mistrza szybko wyrośnie niedobry guru. Podpisuję się natomiast pod Twoim
        stwierdzeniem: "Dla mnie są ludzie, którzy są prawi lub nie i jest to jedyne
        kryterium rozróżniania.". Pozdrawiam.
        • antares22 Re: "Ja Astrolog " 20.03.05, 17:55
          Dafne, nie zrozumiałyśmy się odnośnie mistrza. Miałam na myśli - co wynika z
          kontekstu - że ponieważ wszyscy jedno jesteśmy, to nie będę przymykać oka na
          łotra - mistrza i nie będę przymykać oka na łotra - Kowalskiego. I muszę
          przyznać, że do tej hierarchii dochodziłam stopniowo, bo jeśli "Kowalski"
          okazał się bliską mi osobą, to łatwo było "nie dostrzegać" jego \ jej lub
          swojej nieprawości. Ale dziś nie godzę się już na łotrostwa bliskich, walczę z
          nimi mniej lub bardziej skutecznie, także ze swoimi grzeszkami, siedziało to we
          mnie od zawsze, tyle tylko, że nie miałam odwagi jawnie wystąpić przeciwko, a
          teraz w tym, co jest zależne w jakiś sposób ode mnie jestem nieustępliwa i już.
          Wiem, że niektórzy nazywają mnie dzięki temu różniście, lecz już mnie to nie
          dotyka.
          Pozdrawiam - Antares22
    • queenmaya Re: "Ja Astrolog " 20.03.05, 15:56
      Zacznę bufoniato i z zadęciem wygłaszając "mądrości" nie z tej ziemi wink
      Do horoskopu nie należy podchodzić za bardzo "deterministyczne", a raczej
      "probabilistycznie". A mówiąc po ludzku horoskop nie odpowada jednoznacznie na
      podobne pytania. Można oczywiście podejrzewać, że ktoś, kto ma obsadzony znak x
      lub silną planetę y, a do tego aspekty niespecjalne, może mieć tenddencję do
      bufonady lub wielkiego zadęcia na własnym punkcie. Ale tego dowiemy sie dopiero
      wtedy, gdy pogadamy z danym osobnikiem, bo może się okazać, że wbrew pozorom nie
      jest on taki, jak pochopnie sądziliśmy i że te wskaźniki realizuje bardziej
      pozytywnie (lub negatywnie, czego również wykluczyć się nie da).
      Można wierzyć w "planety złoczynne i dobroczynne" lub "porażone horoskopy", ale
      to tylko wiara, a ta jest ślepa.
      • antares22 Re: "Ja Astrolog " 20.03.05, 18:09
        Myślę, że skłonności do zadęcia widać zawsze, ale przyznam, że widać także czy
        te skłonności Włh będzie starał się ukryć, przepracować czy też zostaną w nim
        aż do śmierci na wierzchu. Poza tym ten, kto jest doświadczonym astrologiem
        nigdy nie bedzie sądził pochopnie, tylko rozważy wszystkie czynniki horoskopu
        dokładnie, zanim wyda osąd. Moim zdaniem pojęcia "złoczynne, dobroczynne,
        porażone" są pewnymi określeniami ułatwiającymi zrozumienie istoty danego
        horoskopu i są pojęciami umownymi, natomiast w istocie są to jakieś potencjały,
        które w pewien sposób się realizuje, a my wymyśliliśmy słowa na oddanie ich
        istoty po to , abyśmy mogli się jakoś porozumieć. Nie ma horoskopu złego czy
        dobrego, jest człowiek, który w taki czy inny sposób funkcjonuje na tym
        świecie, a my mamy swój zawodowy język na oddanie sposobu tego funkcjonowania.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka