dafne04
20.03.05, 12:29
Trochę przewrotnie chciałam zapytać... Jakie predyspozycje wrodzone lub
uaktywnienie jakich czułych punktów sprawiają, że ktoś kto uważa siebie za
astrologa : traci kompletnie obiektywizm i zdolność empatycznego podejścia do
problemu,klienta itp..., zachęcony sukcesami i ośmielony nabytą wiedzą traci
pokorę, nabywa cech guru, a w dążeniu do celu nie przebiera w środkach? Czy
astrolog ma w obowiązku tzw. konstruktywne "przepracowanie" swoich trudnych
aspektów, czy możemy go przyjąć takim "jak go Bóg stworzył", bo np. nikt tak
jak on tak świetnie nie prognozuje? Pozdrawiam - Dafne
Doświadczenie nie musi być wiekiem trumny - mądrze wykorzystane pozwala
wygrzewać się na polanie.