Dodaj do ulubionych

Ten paskudny saturn

05.06.05, 22:44
Już w polpwie lata czeka mnie wejście saturna na ascendent. Poniższą opinię
znalazlam na innym forum. Czy to prawda? Bo jestem przerażona.


"witajcie...z moich skromnych obserwacji wynika że mając tranzytowego saturna
na ascendencie i w I domu, z tym chudnięciem to róznie bywa; napewno jednak o
zgrozo/!!!! uwaga dziwczyny/...brzydnie się okropnie i po prostu
starzeje...jesli któraś ma kompleks wiecznej małolaty, to pewnie bedzie
zadowolona bo latek troche jej przybędzie...
poza tym pojawiaja sie kłopoty zdrowotne /...bóle kości,zebów,reumaty-
czne, wszelkiego rodzaju problemy ze skórą...wysuszenie, wypryski, alergie
skórne/
ja...na tego Saturna na Asc nie czekam z utęsknieniem; zawsze w jakimś sensie
ten tranzyt to koniec zabawy, zaczyna sie cos innego co rzadko jest łatwe i
przyjemnie...pozdrówka"
Obserwuj wątek
    • sarna34 Re: Ten paskudny saturn 05.06.05, 22:51
      A oto inna opina na temat saturna na ascendencie.

      "tranzyt Saturna uruchamia swoisty dla każdego system samokontroli i
      konsekwencji w działaniu i tu dostrzegam jego "pomocną" rekę przy przejściu
      przez Asc kazdego z nas; musi jednak pojawić się myśl o podjęciu takiego
      wyzwania jakim jest np.zrzucenie z siebie balastu w postaci zbędnych
      kilogramów; nic o nas bez nas; równie dobrze można zdyscyplinować gospodarkę
      finansami albo ostatecznie zakończyć przedłużające się studiowanie...sami
      nadajemy priorytet sprawą które nas dotyczą....pzdr
      ps.powszechne jest mniemanie, że najlepiej jest
      zakochać się...hehehe/sprawdzone/
      Czy miłowanie ma cos wspólnego z tranzytami Saturna?"

      Mają wlaśnie tranzytowego saturna w koniunkci do slońca wlaśnie zrozumiala jak
      bardzo kocham pewnego pana. Liczylam, że mi obrzydnie, a tu nasilenie uczuć.
      Straszne, bo on zrobil się obojętny. Dramat! Nie wiem, jak będę żyć bez niego,
      gdy wyrzuci mnie ze swojego życia?
      • potrek Re: Ten wspaniały Saturn tranzytowy na asc :) 05.06.05, 23:01
        Ja miałem b.miłe wspomnienia tegoż tranzytu przez moj asc smileByła to nagroda w
        postaci ważnego publicznego wystepu przed 1000 publicznością w Nowym budynku
        LOT w Warszawie smileDla mnie duze zawodowe wyróżnienie. Wcale nie schudłem i nie
        chorowałem smileŻycze ci podobnego miłego przejśćia.Co ciekawe występ zbiegł się z
        tranzytową koniuncją Saturn/Słonce.Więc obie planety miałem tegoz dnia na asc smile
        • romy_sznajder Re: Ten wspaniały Saturn tranzytowy na asc :) 06.06.05, 00:27
          Ja niewiele, bo i nie mam z czego za bardzo, ale schudłam.
          No i mam dwie wiadomości, dobrą i złą.
          Sarna, własnie przeglądałam notatki z zeszłego lata [Sat. przez asc. u mnie]
          i przypomniałam sobie, co mi sie przytrafiało zdrowotnie.
          To jest zła wiadomość - przytrafiało się.
          Po pierwsze, wypadła stara plomba i przechodziłam leczenie kanałowe. Ból nie do
          opisania 'przedtem', a w trakcie leczenia pani lekarz wyszła z założenia, że
          zatruty ząb nie boli i nie trzeba znieczulać. Otóż boli.
          Po drugie mitem jest, że raz w zyciu przechodzi sie półpaśca. Przechodziłam
          drugi raz.
          Zważywszy, że mam skórne alergie na wszystko i w ogóle skóra u mnie reaguje
          nerwowo na wszystkie niefajne rzeczy: stres, niewyspanie, ból, wyglądałam
          nieciekawie. Wciąż z tym walczę, ale to już nie zasługa tranzytu, wtedy się
          zaostrzyło.
          Chorowałam kiedys na stawy, objawy trochę wróciły.
          Dobra wiadomość jest taka, że trwało to wszystko [a przyznasz, że sporo] w
          sumie niedługo, ze trzy tygodnie. Zważywszy, że Saturn się zafiksował w okolicy
          mojego asc i długo nie mógł sie odbić, był to zupełnie podręcznikowy przypadek
          nagłych, krótkotrwałych przypadłości zdrowotnych.
          Za to jak to ustąpiło, poczułam niewyobrażalna ulgę, bo tkwiąc w tym wszystkim
          po prostu jakoś musiałam zyć. I upały były niemiłosierne. A minęło - i poczułam
          sie szczęśliwa. Dla takiego stanu ducha warto się było pomęczyć.
          Cos jak uszczęśliwianie się za pomocą kozysmile
          • xxero Re: Ten wspaniały Saturn tranzytowy na asc :) 06.06.05, 09:59
            oj z Saturunem to nie wiem - z wlasnego doswiadczenia - jak to jest ale wiem jak
            Pluton podzialal wedrujac przez ASC. Rzeczywiscie schudlem i to niemalze ponizej
            "biologicznego progu" tzn. nigdy w zyciu nie bylem i pewnie nie bede taka skora
            i sciegnami jak wtedysmile
    • byk3 Re: Ten paskudny saturn 06.06.05, 11:55
      witam !jestem własnie na koncowce tranzytującego saturna i muszę przyznac ,ze
      jestem wyczerpana ,bardzo schudłam wyostrzyły sie rysy ,ktore i tak mam
      ostre ,przez ten okres takze miałam pełno tak zwanych pryszczy czułam sie jak
      nastolatka dorzewająca okropnosc!!!jezeli chodzi o zdrowie to u mnie pojawily
      sie problemy z zebami przez cały rok leczę zęby juz mam dosc.Rowniez zauwazyłam
      u siebie wielka odpowiedzialnosc ,ktorej wczesnie mi brakowało ,takze takiej
      stalosci w podejmowaniu decyzji i co dla mnie najwazniejsze ze bardzo zalezało
      mi na tym aby mnie traktowano bardzo powaznie niz dotychczas.Jeszcze
      przypomniało mi się ,ze bardzo pojawiły się od wejscia saturna na ascendent
      problemy z moją mamą bardzo zle przeszłam ten okres duzo rozczarowan nagle
      zobaczyłam mamę inną niz wczesniej taką z wadami !!to by było na tyle acha
      zmarszczki tez mi się pojawiły !!pozdrawiam
    • all2 Re: Ten paskudny saturn 06.06.05, 13:47
      Do tych wszystkich zmarszczek i dziur w zębach trzeba dodać jedno. Sat na Asc (podobnie zresztą jak na każdej osi, przy koniunkcji z pl. osobistymi i przy innych twardych aspektach) daje możliwość trwałych zmian i uporządkowania życia. Na Asc częste są rozwody albo rozpady związków. Taki tranzyt przypieczętowuje coś, co działo się już od dłuższego czasu - daje finał, i często jest to ulga i wyzwolenie. Tyle, że trzeba to zrobić własnymi rękami.
      • castaneta Re: Ten paskudny saturn 06.06.05, 13:55
        Potwierdzam schudnięcie - to się robiło samo! Potem Saturn cofnął się do 12
        domu i znów "odrobiłam straty". Natomiast 30 lat temu podczas pierwszego
        przejścia przez ASC zostałam zapisana do przedszkola - to znaczy rozpoczęłam
        życie społeczne a może bardziej odpowiedzialne?smile))
        • zeta23 Re: Ten paskudny saturn 06.06.05, 14:18
          Cofnęłam sie 30 lat temu i właśnie uświadomiłam się, że męczyłam się tak jak
          Sarna w związku, który nie dawał mi poczucia bezpieczeństwa, ale za to był
          fascynujący i była to moja pierwsza miłość.Wtedy saturn dobijał do ASC 2 razy
          po nim przejechał i jak wchodził do 1 domu to już było po...związku, ale to
          nieprawda, ze musiałam to przeciąć. Nie ja zerwałam, ale chłopak w którym byłam
          zakochana.Później przejechał przez ASC pluton i juz było zupełnie nieźle, bo
          umarło to co miało umrzećsmile)Pluton mnie oczysćił. Dzięki ci Plutonie...
          A że schudłam to chyba zrozumiałesmile)Z zębami nie miałam żadnych problemów.
      • margoux Re: Ten paskudny saturn 06.06.05, 14:28
        to i ja sie przylacze z dentysta i "rozwodem"smile

        od przejscia sat przez ASC przez caly tranzyt przez pierwszy dom reularne
        wizyty u dentysty. Jednoczesnie kiedy dokladnie tranzytowal mi
        ascendent "rozwiodlam" sie z bardzo przeze mnie wczesniej pielegnowanym, choc
        nieefektywnym uczuciem. Umarlo samo we snie i tym samym uwolnilo mnie od
        siebie, co faktycznie przyjelam z ulga. Przyznaje tez, ze bardzo pozytywnie
        odebralam ten okres, wlasnie przez to, ze poukladalam sie wewnetrznie, mimo, ze
        na zewnatrz energia i radoscia nie tryskalam.

        A teraz przygladam sie znajomemu, ktory jak w zegarku przy przejsciu Sat przez
        IC wrocil wreszcie do domu (wczesniej finanse i sytuacja osobista zmusily go do
        wyjazdu do innego miasta, czego nie chcial) i obecnie podejmuje proby powrotu
        rodziny.
        Calosc ukladu jest o tyle ciekawa, ze kompleksowo jest saturniczno-ksiezycowo-
        czwartodomowa, bo oprocz przejscia Saturna przez punkt IC, w ciagu dwoch
        najblizszych miesiecy bedzie mial przejscie progresywnego ksiezyca przez
        natalnego saturna w 12 d. i tranzyt saturna z 4 d. (opozycja) do natalnego
        ksiezyca w 10 d.
        Ten uklad wydaje mi sie na tyle silny, ze tu bedzie woz albo przewoz, tzn.
        powrot, albo rozwod, a rezultat pewnie bedzie zalezal bedzie od tego, na ile
        odrobil lekcje przez ostatnie 2-3 lata, od przejscia Sat przez Asc.
    • sarna34 Re: Ten paskudny saturn 06.06.05, 15:17
      Spróbuję podsumować saturna u siebie. Od roku jeździ mi po planetach osobistych
      w 12 domu. Nie mogę powiedzieć, że saturn jest wrogiem. Kiedy siedział mi
      koniunkcją na wenus w 12 domu (rak), w ubiegłym roku robiłam awans na
      nauczyciela dyplomowanego. To byla kilkumiesięczna harówka przy dokumentacji i
      sprawozdaniach, dwoiłam się i troiłam się. Przez trzy miesiące nie oglądałam
      nawet telewizji, nie mówiąc o wyjazdach towarzyskich. Nie bylo to trudne, lecz
      czasochłonne i pracochłonne. Nie musiałam korzystać z pomocy innych, bo sama
      nauczyłam się. Opłacało się. Dostałam maksymalną ilość punktów i dzięki temu
      otrzymałam awans zawodowy. Więcej pieniędzy, choć obcięli mi nadgodziny -
      jednak nie straciłam.
      Przy saturnie na wenus pogorszyły się sprawy uczuć. Pojawiły się osoby, które
      namieszały. 12 dom to ukryci wrogowie i to się u mnie idealnie sprawdza. Wciąż
      się o wszystkim dowiaduję.
      Słońce jest patronem mojego ascendentu, choć leży w 25 stopniu raka , a
      ascendent mam w 2 stopniu lwa. Więc myślę, że przez to slońce w 12 domu saturn
      dotkną mojego ascendentu. Bo od roku mam problem z odpornością i wciąż łapały
      mnie grypy, anginy i katary. Zęby mnie nie bolą, odczuwam ból kolana (stawy).
      Od chwili pierwszego przejścia saturna przez slońce zmieniłam swój sposób
      odżywiania. Nie jem chleba, kasz, ryżu ani ziemniaków, ograniczyłam też inne
      węglowodany. Nie piję herbaty, lecz cale litry wody mineralnej. Od roku
      systematycznie przyjmuję witaminy i minerały, więc nie mam problemów ze skórą.
      Na koniunkcji saturna do slońca nawalnego robiłam też Prawo Jazdy, straszne bo
      zdałam za 6 razem i wyjeździłam ponad 100 godzin. Teraz cały czas doskonalę
      swoją jazdę na trudnych odcinkach.
      Zrobiłam się systematyczna i pilna, wręcz pedantyczna. Wszystkie
      przedsięwzięcia zawodowe przygotowuję bardzo starannie i nie łamię przepisów.
      Zabezpieczenia te okazały się w 100% trafione, bo ukryci wrogowie przystąpili
      do ataku, ale nie mają się do czego przyczepić, więc jest na zasadzie "psy
      szczekają, a karawana jedzie dalej". Ponieważ jestem artystką, więc bardzo
      ciężko pracuję nad swoją twórczością. Opłaca mi się, bo nawet przy saturnie na
      slońcu, otrzymałam całkiem pokaźne nagrody finansowe i rzeczowe. Nie spadło to
      mi jak manna z nieba lecz jest to wynik wysiłków i starań.
      Sprawy uczuciowe jedynie nie są dobre. Czuję się niedoceniana i pomijana.
    • paulia Re: Ten paskudny saturn 06.06.05, 15:46
      A co sie dzieje, kiedy Saturn przechodzi przez Desendent?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka