Dodaj do ulubionych

Zawod astrolog

17.08.05, 22:11

www.praca.gov.pl/index.php?page=klasyfikacja_zawodow&klasyfikacja_zawodow_id=997
Link jest tylko przyczynkiem do dyskusji.

Pytanie moje jest takie: jak postrzegacie zawod astrologa we wspolczesnym
swiecie: alternatywa dla psychologa czy raczej forma wrozbiarstwa?

Wiem, ze wielu astrologow robi prognozy, inni tego odmawiaja klientom za
pieniadze, ale miedzy soba wyciagja wnioski z tranzytow i progresji.
Obserwuj wątek
    • jerry.uk Re: Zawod astrolog 18.08.05, 02:13
      ani psycholog ani wróż. Szkoda, że nie ma więcej opcji bo wybrałbym każdą inną.
      Osobiście zamierzam studiować astrologię finansową i pewnie w przyszłości
      doradzać klientom najtrafniejsze inwestycje. Astrolog ma tę przewagę nad
      tradycyjnymi analitykami, że wie jak w przyszłości rozwiną się cykle planet.
      Myślę że najlepsze lata astrologii są ciągle przed nami.
      wojtek s.
      www.astromarket.pl
    • aarvedui Re: Zawod astrolog 18.08.05, 02:21
      astrolog to taka ni-pies-ni-wydra.
      jedni przekonani prognozują(prorokują przyszłość) z pełnym samozadowoleniem.
      inni nastawiaja się na większy dialog z klientem i jest tu jest aspekt
      terapeutyczny(np.rozsądny astrolog humanistyczny zachecajacy klienta do pracy
      nad sobą z astrologią jako mapą drogową-dokąd klient ma iść i czego się może
      spodziewać)
      ciężko więc wrzucić wszystkich astrologów do wspólnego worka

      a może warto porównać to z innymi krajami i "nieco" podobnymi profesjami?

      wydaje mi się,że np eksperci I-Ching i Feng-Shui cieszą się na wschodze
      powodzeniem(u podstawy tego też leży cykliczność zjawisk)

      wiem że niektóre działy HR na zachodzie stosują metody astrologiczne(chociaż nie
      wiem która firma się do tego oficjalnie przyzna)
    • panto Re: Stan kontemplujący... 18.08.05, 02:36
      anahella napisała:
      > jak postrzegacie zawod astrologa we wspolczesnym
      > swiecie: alternatywa dla psychologa czy raczej
      > forma wrozbiarstwa?

      Witaj Anno

      1. Moim zdaniem astrologii nie można mylić z psychologią. Owszem, po odbyciu
      stażu psychoterapeutycznego, na którym mogłem uczestniczyć w sesjach
      psychoterapeutycznych mogę powiedzieć, że moje sesje astrologiczne tak wiele od
      tamtych się nie różnią, no może z tą różnicą, że to ja więcej mówię, a nie ten,
      kto z tej usługi korzysta. Z drugiej jednak strony myślę, że „moja” astrologia,
      którą mam do zaoferowania, mimo, że korzysta z odkryć współczesnej myśli
      psychologicznej, to jednak stara się być dla psychologii metajęzykiem, czyli
      jest czymś, co wobec psychologii jest nadrzędne. W sumie mógłbym powiedzieć, że
      prowadzę coś w rodzaju psychoterapii egzystencjalnej, a moją metodą pracy jest
      przede wszystkim metoda Rogersa, która w głównej mierze opiera się na empatii,
      a jej główną treścią informacyjną jest filozoficzna myśl stoicka. Czy więc
      sesja astrologiczna jest dla mnie rodzajem sesji psychoterapeutycznej? Nie,
      chyba raczej nie.

      2. Tak wróżę. Przestałem się obawiać mówić o przyszłości. Kiedyś, jak
      zaczynałem brać za usługi pieniądze, to bałem się, że jak nie trafię z
      prognozą, to na dobrą sprawę klient mógłby zażądać ode mnie zwrotu pieniędzy.
      Teraz nie boję się pomylić. Zresztą staram się z byłymi klientami utrzymywać
      stały kontakt i weryfikować pewne prognozy na bieżąco. Coś dopowiadać, coś
      dopisywać, coś dosyłać, etc.

      Czy astrologia jest wróżbiarstwem? To zależy od tego, kto ją uprawia, bo od
      klientów słyszę o czym mówią różne osoby zajmujące się astrologią i z
      informacji, które do mnie dochodzą wynika, że wiele praktykujących astrologów
      traktuje ją jako formę wróżbiarstwa. Słyszałem też wiele negatywnych opinii na
      temat usług astrologicznych. Chodzi tutaj głównie o to, że klient zostaje
      zasypany stosem słów, których nie rozumie. Parę osób stwierdziło, że
      informacje, jakie do nich dotarły podczas sesji były zupełnie niezrozumiałe. Ja
      osobiście staram się zaciekawić klienta, opowiedzieć mu ciekawą historię.
      Często odwołuje się również do innych horoskopów, które kiedyś gdzieś
      widziałem. Innymi słowy: horoskopy są jak hip-hop, po prostu trzeba opowiedzieć
      ciekawą historię.

      Ale jeszcze raz, czy jest wróżbiarstwem. W moim wykonaniu chyba nie. Jest
      raczej wprowadzaniem słuchającego w stan kontemplujący dzięki któremu jest w
      stanie na swoje życie spojrzeć z szerszej, bo kilkunastoletniej perspektywy. Na
      prognozy długoterminowe czuję się jeszcze za młody.

      Tak to mniej więcej widzę...

      Pozdro
      Panto
      • panto Re: Pan Wojciech Jóźwiak o roli astrologa... 18.08.05, 02:48
        Jeszcze słówko, tak na marginesie. Otóż w tamtym roku przeprowadzałem wywiad z
        Panem Wojciechem Jóźwiakiem, którego pytałem o współczesną rolę astrologa.
        Wywiad ten przez jakiś czas był w Astrolabium, potem na chwilę zniknął, a teraz
        po liftingu Astrolabium zostanie niebawem na nowo umieszczony. Pan Jóźwiak jest
        zdania, że jedną z ważniejszych ról astrologa jest uczenie ludzi stosowania
        astrologii. Czyli dla niego, astrolog nie jest tym, który tłumaczy język
        gwiezdnej symboliki na język zrozumiały dla klienta, tylko tym, który klienta
        ma w ten język wprowadzić, który klienta tego języka ma nauczyć.

        Jest to również dość ciekawa opcja, z którą nie do końca się zgadzam, ale to
        już moje jak najbardziej osobiste zdanie...

        Pozdro
        Panto
        • all2 Re: Pan Wojciech Jóźwiak o roli astrologa... 19.08.05, 01:56
          panto napisał:

          Pan Jóźwiak jest
          >
          > zdania, że jedną z ważniejszych ról astrologa jest uczenie ludzi stosowania
          > astrologii. Czyli dla niego, astrolog nie jest tym, który tłumaczy język
          > gwiezdnej symboliki na język zrozumiały dla klienta, tylko tym, który klienta
          > ma w ten język wprowadzić, który klienta tego języka ma nauczyć.

          Przypomina mi się zdanie z pewnego filmu. "Moja uczennica zapytała mnie, która godzina, a ja zacząłem jej wyjaśniać, jak jest zbudowany zegarek".
          To często tak jest.
          Wiele osób tej wiedzy wcale nie chce. Wybór astrologa, czy on z kolei chce z tymi osobami rozmawiać. Nie musi.
          Dla mnie w tej chwili znacznie większą sztuką jest podawanie godziny bez wdawania się w szczegóły konstrukcji zegarka. Uważam, że to trudniejsze. Ale, jak już napisałam - każdy sam wybiera, czy chce to robić, czy nie.
          • panto Re: Do Pani Aliny: zgubione klucze... 19.08.05, 02:23
            all2 napisała:
            > Dla mnie w tej chwili znacznie większą sztuką jest podawanie
            > godziny bez wdawania się w szczegóły konstrukcji zegarka.
            > Uważam, że to trudniejsze.

            Pani Alino

            Całkowicie zgadzam się z Panią w tej kwestii. Dla mnie astrolog jest kimś, kto
            jest zawieszony między niebem a ziemią, a do jego głównych zadań należy
            tłumaczenie tego co niebiańskie na język ziemski, czyli taki, który jest
            zrozumiały dla ludzi chodzących po ziemi, których głowy nie zawsze muszą być
            zawieszone gdzieś tam w chmurach...

            Z drugiej jednak strony podejście Pana Jóźwiaka wydaje się być dość
            interesujące z tego względu, że wierzy on, że za jakiś czas oficjalna nauka
            znajdzie wreszcie wyjaśnienie astrologii. Innymi słowy: poszukiwany przez
            mniejszość z nas 'klucz' zostanie wreszcie znaleziony. A skoro każda nauka
            spełnia warunek intersubiektywnej sprawdzalności (ja puszczam teraz szklankę z
            kawą i ona się rozbija, jak Pani puści swoją szklankę, to ona również się
            rozbije) i intersubiektywnej komunikowalności (chodzi o to, że jak jeden
            naukowiec mówi, to drugi go rozumie), to przecież uzasadnione jest postępowanie
            takie, w którym ten 'klucz' chcemy przekazać innym - bo nie dość, że oni to
            powinni zrozumieć, to jeszcze powinni potrafić to zastosować.

            Tu oczywiście pojawia się temat rzeka związany z 'kluczem' do astrologii, a
            dokładniej mówiąc z tym, gdzie ten klucz właściwie się znajduje. Dla jednej
            grupy astrologów 'klucz' do astrologii znajduje się w przyrodzie, czyli w samej
            astrologii; dla drugiej, klucz do astrologii znajduje się w odczytującym
            horoskop.

            A gdzie według Pani jest ten 'klucz'?

            Serdecznie pozdrawiam
            Panto
            • neptus Re: Do Pani Aliny: zgubione klucze... 19.08.05, 02:47
              panto napisał:

              > all2 napisała:
              >
              > Pani Alino
              >

              O matko! Czy po to na forach uzywamy nickow, zeby ktos wycieral sobie
              klawiature imionami, moze jeszcze z nazwiska i adresu?
    • light8 Re: Zawod astrolog 18.08.05, 13:28
      Sadze, ze psychologowi wolnemu od ciemnoty empirycznej, astrologia moze tylko
      pomoc.
      W diagnozowaniu, rzecz jasna.
    • queenmaya Re: Zawod astrolog 18.08.05, 14:45
      Moim zdaniem astrolog jest od tego, żeby dostarczyć obiektywnej informacji i nic
      ponad to. Ja daję mapę, a ty jedziesz. Dokąd zajedziesz, to twoja sprawa.
      Wyjaśniam w przybliżeniu problemy karmiczne, co nie znaczy, że mówię "w
      poprzednim życiu byłeś faraonem Cheopsem". Mówię, że wygląda na to, że tu i tu
      się narozrobiało i zaciągnęło długi karmiczne i stąd obecne problemy, np. silne
      napięcia psychologiczne, kłopoty partnerskie lub możliwa skłonność to stosowania
      siły. Mówię o możliwych problemach z dzieciństwa i zwykle to się zdadza.
      Zwykle dla klienta ważne są problemy partnerskie i tu wspólnie zastanawiamy się
      nad ich przyczyną i rozwiązaniem. Przyczyna nie leży w gwiazdach, lecz w
      psychologii i podświadomości klienta, a gwiazdy tylko pomagają to zdiagnozować.
      Im więcej człowiek rozumie, tym łatwiej mu się poruszać w dżungli życia i mądrze
      rozwiązywać problemy.
      Na mojej stronie napisałam, że nie wróżę i nie podaję gotowych rozwiązań,
      ponieważ to byłaby niedopuszczalna ingerencja w karmę i naruszanie wolnej woli
      klienta. Życie zależy od naszych decyzji, a gwiazdy niczego nie wymuszają,
      chyba, że ktoś się opiera rozwojowi, to wtedy siła wyższa brutalnie się z nim
      rozliczy. A kiedy i w jaki sposób - to widać z tranzytów planet ciężkich (z
      Saturnem włącznie).
      Ostateczną decyzję każdy musi podjąć samodzielnie i ja z niego tej
      odpowiedzialności nie zdejmę, ale wierzę, że dzieki uzyskanej informacji wie i
      rozumie więcej.
      Wyciąganie wniosków z trazytów i progresji nie ma nic wspólnego z wróżeniem. Ja
      zawsze mówię, że "zegar życia" pokazał czas na rozwój w danej dziedzinie. Mówię,
      czego trzeba będzie się nauczyć, czego pozbyć i za co będzie człowiek
      rozliczony. Jeśli w szkole życia uczył się dobrze i odrabiał lekcje, to dostnie
      piątkę, jeśli się obijał, to dostanie pałę albo i lanie i będzie musiał zaczynać
      od początku.
      To nie "gwiazdy" powodują nasze wzloty i upadki, one tylko pokazują czas
      rozliczeń. I to jest dla mnie bardzo ważne, dlatego staram się, żeby ludzie to
      zrozumieli i starali się żyć świadomie - a horoskop traktowali jako przewodnika
      po labiryncie.
      • aarvedui Re: Zawod astrolog 19.08.05, 01:50
        ogólnie sie zgadzam.
        ale jeszcze dodałbym,że astrolog to też naukowiec.
        każdy klient to mimo wszystko więcej danych.
        więcej wyników.
        wiecej interpretacji i zyskanego doświadczenia.
        moze tez wynieść się-z naukowca do mędrca.i doświadczać dzieki astrologii
        działania jakiejś siły sprawczej i cykli wszechświata.kontemplować je.prówbować
        zrozumiećsmile

        ważny jest dialog.bo tak naprawdę to astrolog podróżuje razem z klientem.
        kiedy widzą znak - astrolog potrafi odczytać cześć napisu na nim.
        ale równie czesto sie zdarza,ze to klient wyjaśnia potem,o co chodzi w tym
        napisie,który astrolog (próbuje?wink) tłumaczy smile
    • jerry.uk Re: Stan kontemplujący... 19.08.05, 11:08
      Za to, ze uzyl imienia? Po co taka ostroznosc?
      Ja sam chetnie bym sie podpisywal imieniem i nazwiskiem, bo czuje sie
      odpowiedzialny za to, co pisze, ale nie chce zeby przegladarki niepotrzebnie
      indeksowaly moje nazwisko.
      Co innego imie - mysle ze to bardzo mile, jesli ktos piszac post zwraca sie
      personalnie do przedmowcy.
      Niedawno czytalem wyniki badan socjologicznych, ze Polacy maja bardzo niski
      poziom zaufania spolecznego. To utrudnia wspoldzialanie.
      MUSIMY SOBIE NAWZAJEM UFAC, INACZEJ DO NICZEGO NIE DOJDZIEMY!
      • byk3 Re: Stan kontemplujący... 19.08.05, 11:48
        jestem tego samego zdania co mój przedmówca również uwazam to za bardzo
        miłe ,ze ktos się zwraca po imieniu.Zrobiliscie z tego wielkie halo a na serio
        nie było powodu.
    • paulia Re: Stan kontemplujący... 19.08.05, 13:22
      Tez mi sie to troche za ostre wydaje.
      Imion nie, po angielsku nie mozna, terror czy co? smile
      Panto nie odchodz!!
      Z calym szacunkiem do Nepusa (bardzo cenie twoje wypowiedzi)
      Pozdrawiam
      Paulia
      • anahella Re: Stan kontemplujący... 20.08.05, 00:02
        Kazdy uzywa tu takiej maski jakiej chce. Jedni maja imie i nazwisko w nicku, lub
        podpisuja nim posty, inni uzywaja psuedonimu, ale gdyby poszukac w internecie to
        latwo odnalezc ich prawdziwa tozsamosc, jeszcze inni bardzo skrywaja swoje dane.
        Uszanujmy wszystkich. Nie bijmy sie.
    • vasudeva1 Re: Zawod astrolog 19.08.05, 14:31
      Myślę, że bez prognozy się nie obejdzie z tej prostej przyczyny, że klienci
      astrologów zawsze będą stawiać pytania o przyszłość jakiejś sprawy.
      Predykcja zdarzeń przyszłości nie jest sprawą łatwą, ale też jest niebezpieczna
      tak dla astrologa jak i dla tego który ufa w jego zdolności. Pół biedy jeśli
      zainteresowany sam pyta co może się wydarzyć. Jeśli astrolog z własnej
      inicjatywy prognozuje konkretne wydarzenie potencjalnie lub jako pewne, to z
      pewnością się pomyli w stosunku do okoliczności i w stosunku do dokładnego
      czasu.
      Astrolog nie powinien jednak chować głowy w piasek ale też nie powinien "owijać
      w bawełnę" niektórych mogących się pojawić (ważnych dla życia i zdrowia
      klienta) konfiguracji w horoskopie. Takie jest moje zdanie a jako przykład
      podam:
      Koniunkcja Mars Wenus w radixie i aspektujący koniunkcją te planety tr. Uran w
      domu I. Szereg zdarzeń których ta osoba nie zdołała uniknąć to?: wypadek
      samochodowy, dwukrotnie napadnięto ją na ulicy i zabrano torebkę z zawartoscią.
      w końcu włamanie do mieszkania podczas jej obecności w mieszkaniu.
      Po wypadku samochodowym zerknąłem w jej horoskop ale jej nic nie mówiłem aby
      jej nie niepokoić, dopiero po ostatnim zdarzeniu zaleciłem ostrożność we
      wszystkich takich sprawach.
      Jest oczywiste że nie wszyscy którzy mają taką konfigurację będą doświadczać
      takich sytuacji ale w tym horoskopie były jeszcze inne ważne aspekty planetarne
      i horoskopowe które w tym czasie mogły predysponowac tą osobę do wystąpienia
      nieprzyjemnych zdarzeń w jej życiu.
      Czy więc mówienie o mogących się pojawić takich sytuacjach w życiu człowieka
      jest wróżbiarstwem? W obliczu przedstawionego przykładu wydaje się że nie, ale
      kto z was miałby tyle odwagi aby ...
      • queenmaya Re: Zawod astrolog 19.08.05, 18:51
        vasudeva1 napisał:

        > Myślę, że bez prognozy się nie obejdzie z tej prostej przyczyny, że klienci
        > astrologów zawsze będą stawiać pytania o przyszłość jakiejś sprawy.

        Heh, mnie nie pytają...



        > Astrolog nie powinien jednak chować głowy w piasek ale też nie powinien "owijać
        >
        > w bawełnę" niektórych mogących się pojawić (ważnych dla życia i zdrowia
        > klienta) konfiguracji w horoskopie. Takie jest moje zdanie a jako przykład
        > podam:
        > Koniunkcja Mars Wenus w radixie i aspektujący koniunkcją te planety tr. Uran w
        > domu I. Szereg zdarzeń których ta osoba nie zdołała uniknąć to?: wypadek
        > samochodowy, dwukrotnie napadnięto ją na ulicy i zabrano torebkę z zawartoscią.
        > w końcu włamanie do mieszkania podczas jej obecności w mieszkaniu.

        Jestem po podobnym tranzycie: t. Uran przez n. Marsa, w kwadraturze do n. Wenus.
        Spodziewałam się trzęsienia lub zapadnięcia ziemi pod stopami, zawalenia
        budynku, wypadku samochodowego, kataklizmów wszelakich, ze śmiercią niemal...
        Co się wydarzyło?
        Lekka stłuczka, ale ja siedziałam w Żuku, a walnął w nas, w bok, BMW. On się
        rozpłaszczył, my nabiliśmy sobie po jednym małym guzie.
        Sądzę, że ta pani musiała mieć niezły bałagan w swojej psyche, że się to aż tak
        gwałtownie rozładowało. Uran wali tylko wtedy, gdy nie sprzątamy swojego śmietnika.
        Ja też miałam bałagan w głowie, więc otrzymałam ostrzeżenie.
        Moim zdaniem straszne rzeczy spotykają tych ludzi, którzy nad sobą nie pracują.
        Świadomemu może nie zdarzyć się nic albo coś ekscytującego, lecz niegroźnego.
        • vasudeva1 Re: Zawod astrolog 19.08.05, 20:33
          >Moim zdaniem straszne rzeczy spotykają tych ludzi, którzy nad sobą nie pracują.
          >Świadomemu może nie zdarzyć się nic albo coś ekscytującego, lecz niegroźnego.

          No tak, ale przy tempie życia jaki się w dzisiejszych czasach prowadzi: firma,
          klienci, bank, dom, przyjaciel 50km stąd ..., koleżanki, przyjaciółki,
          mechamik, Uran w koniunkcji z Marsem i Wenus, Neptun zbliża się do
          ascendentu... można nie zauważyć że nie dajemy rady, przecież zawsze jakoś szło
          więc dlaczego coś złego ma się stać.
    • uranika Re: Sierpniowa Pełnia 19.08.05, 20:29

      Taka ożywiona wymiana między forumowiczami wypadła już dzisiaj,
      szczególnie,nad ranem.
      Warto chyba zrobić porównawczy np.na godz.ok.03.00 z Horoskopem Forum,
      lub własnym.Dlaczego było tak gorąco,pokazują aspekty.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka