Dodaj do ulubionych

utrata dziecka

20.03.06, 20:10
Mam przed soba horoskop osoby, która dwa razy poronila w ciagu niecałego
roku, latem po raz pierwszy a w lutym tego roku po raz drugi. Piąty dom
natalnie w Wodniku, a w nim Jowisz, Słonce i Merkury. Uran w 2, dyrekcyjnie
zwraca uwagę opozycja księzyca we Lwie do Jowisza i dokladny kwadrat do
Marsa. Chcialabym ja jakos pocieszyc. Czy jest metoda, żeby sprawdzic kiedy
mozna sie starac znowu o dziecko? Za wszystkie komentarze bedę wdzięczna.
Obserwuj wątek
    • astromaniak Re: utrata dziecka 20.03.06, 22:21
      miałem horoskop osoby u której w V domu były: Wenus i Mars któr odbierały
      kwadraturę od Księzyca z VIII domu. Mars był władcą domu V. Osoba ta przyznała
      że urodziła dziecko które miało wadę genetyczną i zmarło. Wg astrologii
      klasycznej drugie dziecko to dom VII a trzecie dom XI. Jej horoskop tak wypadał
      że domem VII i XI władała Wenus która była pod władaniem Marsa. Lekarze jej
      dawali 25 % szans na urodzenie zdrowego dziecka. Czy znalazłby się ktoś odważny
      aby dać jej więcej szans? Może Neptus?
    • moris6 Re: utrata dziecka 20.03.06, 22:46
      Zawsze przy okazji podobnych karmicznych problemów mam dylemat czy warto to
      odkrywać i czy ma to jakiś sens i czy to coś zmieni.
      To trudna sytuacja dla właściciela horoskopu bowiem dotyczy spraw
      zaprzeszłych poprzedniego życia - Saturn w IXd jest władca IV i V domu w
      opozycji do Węzła. Dusza sama nałożyła sobie takie ograniczenie na to wcielenie
      jako karę-kompensację za jakieś nadużycie. Jest pewne, że z Księżycem w Raku i X
      domu wymusza to na duszy konieczność wypełnienia zadania - posiadania potomstwa
      a z drugiej strony daje zakaz na w/w poprzez kwadrat WH tj. Wenus do Urana
      władcy V domu. Wobec takiej konfiguracji dusza będzie cierpieć z powodu
      niemożności zrealizowania zadania i ma cierpieć bo taki jest cel.
      W tej chwili Neptun jako WINA (ale tylko w tym horoskopie!) tranzytuje dom V i
      jego kolejne planety, blokując przyjście na świat dziecka. Ono jakby już prawie
      jest ale nie do końca, to bardzo typowe dla Neptuna.
      Pierwsze poronienie nastąpiło około 20.06.05 podczas gdy KARA Saturn utworzył
      opozycję do WH Wenus i kwadrat do Urana władcy V domu.
      Co może zrobić właściciel horoskopu aby odkupić swoją winę?
      Ważna jest tutaj pozycja Jowisza władcy VI domu. Ponieważ jest on w domu V w
      koniuncji ze Słońcem władcą XI domu sugeruję, że dobrym rozwiązaniem byłaby
      praca jest na rzecz obcych dzieci np. niepełnosprawnych (VI dom w Rybach).
      No i oczywiście pozostaje modlitwa, ponieważ jej dziecko jest... na razie w
      niebie a czy zechce zstąpić zależy to od Pana Boga.
      MR
      • mii.krogulska Re: utrata dziecka 20.03.06, 23:16
        Witam serdecznie,
        nie mogę ostatnio bywać na Forum, ale się odezwę, bo aż mi ciśnienie skoczyło.
        Najwyżej mnie Anahella zestrofuje i zbanuje.
        Uprawiasz Morisie straszny rodzaj astrologii, takich werdyktów to w
        najczarniejszych wiekach upadku naszej dziedziny nie stawiano.

        > Dusza sama nałożyła sobie takie ograniczenie na to wcielenie
        > jako karę-kompensację za jakieś nadużycie.
        ...
        >Wobec takiej konfiguracji dusza będzie cierpieć z powodu
        > niemożności zrealizowania zadania i ma cierpieć bo taki jest cel.

        I to mówisz dziewczynie, która ma opozycję Saturna do Słońca? A nie mówisz jej,
        kiedy ten tranzyt minie?

        Mii
        • arcoiris1 Re: utrata dziecka 20.03.06, 23:25
          odebralam wlasnie Twojego maila Mii- slicznie dziekuję. Ona ma Slonce na 16 st
          Wodnika, i masz racje, dopóki Saturn nie zejdzie z Lwa, może byc ciezko-
          zwłaszcza ze opozycja lezy na linii 5/11, a tranz Pluton jest na Wezle przy IC,
          a natalnie na Asc, i generlanie dość aktywny w jej horoskopie. Moris ma troche
          racji, i trafił prawie idealnie z data pierwszego poronienia, dlatego jestem
          pod wrażeniem.
          • mii.krogulska Re: utrata dziecka 20.03.06, 23:32
            Witam,
            dlatego nie można pisać o horoskopie bez zobaczenia go. Ja trochę, niestety, nie
            mam czasu, żeby grzebać w efemerydach i odkrywać daty urodzenia opisane w
            postach. Dat mi na Forum brakuje, bo jak mam odtwarzać, to jak na Bliźnięta
            przystało, tracę zainteresowanie.
            Pluton, rozumiem, jest w tranzycie w koniunkcji do IC? Węzeł zostawmy. Niech
            czeka, aż jej tranzytujacy Saturn minie Słońce i Pluton zejdzie z zerówki na IC.
            Chyba, że jest daleko, bo nie wiem, jakie orby stosujesz. Pluton na IC jest
            zdrowotnie (i nie tylko) trudniejszym aspektem od Saturna w opozycji do Słońca.

            Pozdrawiam smile
            Mii
            • arcoiris1 Re: utrata dziecka 20.03.06, 23:52
              Mii, czy teraz kolejną ewentualną ciąze, trzecią, rozpatrywac nalezałoby po
              domu 11?
              • mii.krogulska Re: utrata dziecka 20.03.06, 23:59
                Witam,
                najpierw tranzytach do jej radiksu, przede wszystkim. "Dom domu w domu" nic Ci
                nie da, jeśli są opozycje Saturna, Pluton na IC, Neptun na Słońcu. Nie
                liczyłabym domów jako "kolejne dzieci", bo to było poronienie, a nie narodziny
                dziecka.

                Pozdrawiam, Mii
            • moris6 Re: utrata dziecka 21.03.06, 09:04
              mii.krogulska napisała:

              > Witam,
              > dlatego nie można pisać o horoskopie bez zobaczenia go. Ja trochę, niestety, nie
              > mam czasu, żeby grzebać w efemerydach i odkrywać daty urodzenia opisane w
              > postach.

              Bardzo trafne spostrzeżenie.
              W takim razie dlaczego Mii jako profesjonalny astrolog wdałaś się w dyskusję i
              powierzchowną interpretację tematu bez znajomości tego co podstawowe?
              Odpowiedź na powyższe będzie również odpowiedzią o przyczynę Twojego wyjścia ze
              stanu równowagi.
              Co Cię tak oburzyło?
              Nie pytam dlatego bo nie wiem. Pytam dlatego bo jestem ciekaw na jakim poziomie
              szczerości będzie Twoja odpowiedź, a to może być dopiero podstawą dalszej rozmowy.

              pozdrawiam
              MR

              • mii.krogulska Re: utrata dziecka 21.03.06, 12:11
                Witam,
                odpowiem Ci, choć w skróconej formie.
                > W takim razie dlaczego Mii jako profesjonalny astrolog wdałaś się w dyskusję i
                > powierzchowną interpretację tematu bez znajomości tego co podstawowe?

                Wdałam się w dyskusję, ponieważ jest to Forum otwarte dla wszystkich, którzy nie
                tylko zajmuja się astrologią, ale po prostu chcieli sobie tu zajrzeć. Nie
                zgadzam się ze sposobem, w jaki tą dziedzinę zaprezentowałeś.
                Protestuję zawsze, kiedy ktoś za pomocą astrologii kreuje nieodwracalne
                werdykty, wróży nieprzerwane niepowodzenia i śmierć, przerażonym kobietom
                ogłasza niemożność zajścia w ciążę za karę i powołuje się na karmę lub duszę,
                której istnienia nie jest w stanie udowodnić i nad którą nie jest w stanie
                świadomie zapanować. Taką już mam naturę.
                "Straszne rzeczy", nawet jeśli je widzisz w horoskopie nie powinny być
                przedstawiane na otwartym Forum, bez znajomości tej osoby, w szybkiej wróżbie,
                bez potwierdzenia daty. Wyobraź sobie, ża ta kobieta zagląda sobie na Forum, bo
                wie, że ktoś może jej doradzić i znajduje Twoją odpowiedź. Skoro się powołujesz
                na karmę, to znasz tego konsekwencje.
                Po prostu nie podoba mi się Twój styl w tej odpowiedzi. Nic poza tym do Ciebie
                nie mam, bo ukrywasz swoją tożsamość - rozumiem, że tak łatwiej pozbawiać obce
                panie nadziei.

                > Nie pytam dlatego bo nie wiem.

                Ależ oczywiście, że wiesz, bo wszystko przecież wiesz smile że wiesz.

                > Pytam dlatego bo jestem ciekaw na jakim poziomie
                > szczerości będzie Twoja odpowiedź, a to może być dopiero podstawą dalszej rozmo
                > wy.

                Ale o czym konkretnie chcesz rozmawiać? O astrologii? Chcesz szczerze? Wybacz,
                ale ja nie mam czasu na dyskusje w stylu "co wiesz, że wiesz, jeśli sądzisz, że
                wiesz, ale powiedz szczerze, to ja ci może powiem, a może nie powiem". Chcesz o
                czymś rzeczowo porozmawiać, to znajdę na to czas.


                Mii
                • moris6 Re: utrata dziecka 21.03.06, 17:31
                  Witaj Mii
                  Tłumaczenie, że tak reagujesz broniąc biednych klientów wkładam oczywiście
                  między bajki wink Tym bardziej, że dyskusja toczy się między astrologami lub adeptami.
                  Natomiast stwierdzenie, że "taka już jestem" jest owszem prawdziwe, trudno jest
                  jednak rozmawiać gdy nie jesteśmy świadomi przyczyn swych emocji, oczywiście
                  można się wymieniać samymi emocjami czego przykład mieliśmy ostatnio na forum,
                  lecz nie taki jest mój cel i zadanie tego forum. Na rzeczowość reagujesz emocją,
                  na pytanie o emocje prosisz o rzeczowość. Tak więc sama widzisz, że płaszczyzna
                  do dalszej rozmowy zaczyna nam się wymykać, aczkolwiek mam nadzieję, że kiedyś
                  zaczniemy raz jeszcze smile

                  Chciałbym skierować dyskusję w bardziej konstruktywnym kierunku.
                  Kiedyś na forum Andrzeja Opejdy toczyła się dość ciekawa rozmowa o tym co wolno
                  powiedzieć klientowi. Osobiście twierdziłem, że są takie sytuacje w którym nie
                  wolno mówić prawdy, a czasem nawet powiedzenie nieprawdy może mieć większą
                  wartość i efekt. Odniosłem jednak wrażenie, że większość była za tym aby zawsze
                  mówić prawdę, ponieważ kłamstwo jest z natury niemoralne. Dość zabawnie to
                  wygląda, ponieważ teraz zostałem zaszufladkowany do tej drugiej grupy.
                  TAk więc uważam, że prawdę powinien znać astrolog, ponieważ jest to dobry punkt
                  wyjścia do udzielenia pomocy, klient natomiast może znać prawdę tylko w takim
                  stopniu w jakim jest mu to pomocne do rozwiązania problemu. Nie popieram
                  robienia całościowej, wieloaspektowej interpretacji horoskopu we wszystkich
                  możliwych dziedzinach. Jestem również przeciwny opowiadaniu klientowi o karmie
                  czy też praktyk naprawy i oczyszczania takowej, aczkolwiek orientować w temacie
                  się trzeba.

                  pozdrawiam
                  Marek Rostkowski
                  • mii.krogulska Re: utrata dziecka 21.03.06, 21:46
                    Witam,

                    > Tłumaczenie, że tak reagujesz broniąc biednych klientów wkładam oczywiście
                    > między bajki wink

                    Posługujesz się nieuzasadnioną złośliwością i zmieniasz sens mojej wypowiedzi.
                    Pisałam o astrologii jako dziedzinie, a nie o obronie klientów.

                    > Na rzeczowość reagujesz emocją, na pytanie o emocje prosisz o rzeczowość.

                    Przepraszam, ale nie będę komentować takich figur retorycznych.

                    > Osobiście twierdziłem, że są takie sytuacje w którym nie
                    > wolno mówić prawdy, a czasem nawet powiedzenie nieprawdy może mieć większą
                    > wartość i efekt.

                    To są bardzo sympatyczne, teoretyczne dyskusje. Ja w nich nie uczestniczę, bo
                    nie mam na to czasu.

                    > TAk więc uważam, że prawdę powinien znać astrolog, ponieważ jest to dobry punkt
                    > wyjścia do udzielenia pomocy, klient natomiast może znać prawdę tylko w takim
                    > stopniu w jakim jest mu to pomocne do rozwiązania problemu.

                    Czuję w tym emocje związane z delikatnym poczuciem wyższości wink
                    Pytanie, czy to, co akurat widzi astrolog, to JEST obiektywna prawda.
                    Zresztą o jakiej prawdzie mówisz? Absolutnej?
                    Jeśli uważasz, że potrafisz ze 100% pewnością odczytać z horoskopu całą prawdę o
                    człowieku i masz władzę rozstrzygnąć, co jest mu akurat potrzebne, a co nie, to
                    raczej nie mamy o czym dyskutować.
                    Dla Ciebie ta kobieta za karę nie zajdzie w ciążę, dla mnie w tym roku nie
                    zaszła w ciążę, bo jej fizyczne zdrowie osłabione jest przez trudne tranzyty.
                    Chciałbyś, żeby Twoja przepowiednia się sprawdziła, czy wolisz moją wersję?

                    Mii
      • arcoiris1 Re: utrata dziecka 20.03.06, 23:19
        Moris.. powaliles mnie. Wiecej na priva, dziękuje i pozdrawiam
        • mii.krogulska Re: utrata dziecka 20.03.06, 23:37
          Arcroiris, Twoja przyjaciółka ma cierpieć w nieskończoność, a Ty za to grzecznie
          dziękujesz, bo się data wydarzenia z grubsza zgadza?
          Anahello, zbanuj mnie, błagam...

          Mii
          • arcoiris1 Re: utrata dziecka 20.03.06, 23:40
            dziekuje, bo zadal sobie trud odtowrzenia idelanie jej horoskopu Mii. Data
            wydarzenia jest prawie idealna, to byl koniec czerwca. Mii, you've got a message
            • mii.krogulska Re: utrata dziecka 20.03.06, 23:55
              Witam,
              masz podane dwie ciężkie planety w znakach, dwie osobiste w znakach, z grubsza
              domy. Bierzesz efemerydy i sprawdzasz, domy widzisz. Potem patrzysz na tranzyty
              do wybranej daty. Tyle astromagii, wrażenie gwarantowane.

              Pozdrawiam smile
              Mii
              • arcoiris1 Re: utrata dziecka 21.03.06, 00:01
                zgadza sie. Ale na mnie robi to wraznie bo jestem poczatkująca i nie doszłam
                jeszcze do ładu ze swoim kólkiem które mam przed oczami czarno na bialym.
                Mii, pytanie podobnego sortu- czy przejście Saturna WH w tranzycie we Lwie
                przez władce 5 domu Merkurego we Lwie rokuje podobnie nieciekawie? Dodatkowo
                tranzyt ten byłby w dokladnej kwadraturze do Marsa na szczycie 5 domu.Nie brzmi
                za dobrze...
                • mii.krogulska Re: utrata dziecka 21.03.06, 00:22
                  Witam ponownie,
                  > zgadza sie. Ale na mnie robi to wraznie bo jestem poczatkująca i nie doszłam
                  > jeszcze do ładu ze swoim kólkiem

                  Choćbyśmy zajmowali się astrologią lat 20, to zawsze znajdzie się ktoś, kto
                  pokaże nam, że w czymś w tej astrologii jesteśmy początkujący. Jeśli taki ktoś
                  się nie znajdzie, to według mnie oznacza, że jako astrologowie mamy poważny
                  problem. Ale czytanie z efemeryd to podstawowa sprawa.
                  Jeśli ktoś mówi Ci coś, czego nie wiesz, masz pełne prawo pytać. Astrologia jest
                  systemem logicznym, a to oznacza, że wnioski wynikają z określonych przesłanek.
                  Poznaj te przesłanki, a odkryjesz skąd się wzięły wnioski.

                  > pytanie podobnego sortu- czy przejście Saturna WH w tranzycie we Lwie
                  > przez władce 5 domu Merkurego we Lwie rokuje podobnie nieciekawie?

                  Nie. Bo czym innym jest opozycja do Słońca, a czym innym koniunkcja do
                  Merkurego. Nie przejmuj się tak władcami, popatrz na znaczenie planet, które są
                  do siebie w aspektach. To są podstawy. Nie możesz brać wszystkiego na raz
                  jednocześnie i oceniać, że Saturn zawsze zły na przykładzie cudzego życia. Bo
                  czym innym jest opozycja do Słońca, a czym innym koniunkcja do Merkurego. Ten
                  ostatni aspekt może być czasem wytężonej pracy, poczuciem niekomunikatywności z
                  innymi ludźmi, poszukiwaniem własnej samodzielnej drogi... zależy od reszty
                  horoskopu, który jest całością. Sam opis nic nam nie da, jeśli nie rozumiemy
                  natury planet i natury aspektów.

                  Pozdrawiam serdecznie, Mii
                  • arcoiris1 Re: utrata dziecka 21.03.06, 12:47
                    czyli, rozpatrując ciąże i ewentualne komplikacje bierzemy pod uwagę Księżyc i
                    Marsa plus Wenus bez względu na to który dom znajduje sie pod ich władaniem?
                    Rozumiem, że sama ich natura jest prokreacyjno-macierzyńska, ale nie uważasz że
                    nalezałoby jeszcze rozpatrzec Mii dom 5 i aspekty Władcy tegoż domu do innych
                    planet, głownie do wyżej wymienionych i WH? mam mętlik.

                    Jesli chodzi o wypowiedz Morisa, zaden astrolog on równiez, nie powiedziałby
                    nikomu tego prosto w twarz bo to by było skandaliczne straszenie; przypominam
                    sobie jak mnie niektórzy astrologowie zbywali do tej pory półsłówkami jak
                    pytałam o dziecko w moim konkretnym przypadku--> "czy i kiedy" poniewaz z
                    klasycznego punktu widzenia mam tez nieciekawą astro sytuację w tym względzie a
                    mianowicie Mars na szczycie 4/5 domu w kwadracie zerowym do Merkurego Wł 5 domu
                    na szczycie 7/8 i w opozycji zerowej do Wezła Pln w 10 a wszystko to tworzy T-
                    kwadrat. Nikt jakoś nie widział tego że Mars w trygonie do Księzyca a Merkury
                    oprócz kwadratu do Marsa pełen trygonów i sekstyli, plus kon ze Słoncem we Lwie
                    naturalnym władca 5 domu silnym w swoim znaku. Naturę planet rozumiem, Merkury
                    nie jest najpłodniejsza planeta i niekoniecznie sie kojarzy z macierzyństwem i
                    ciążą, ale jeżeli do niego nalezy dom 5 to chyba trzeba go wziąc pod uwagę?
                    • mii.krogulska Re: utrata dziecka 22.03.06, 00:34
                      Witam,
                      > czyli, rozpatrując ciąże i ewentualne komplikacje bierzemy pod uwagę Księżyc i
                      > Marsa plus Wenus bez względu na to który dom znajduje sie pod ich władaniem?

                      postaram się pokrótce wyjaśnić, jak to widzę.
                      Po pierwsze horoskop urodzeniowy. Oceniasz wpływ planet na ogólną kondycję
                      fizyczną organizmu.
                      Piąty dom związany jest z twórczością, też prokreacją jako tworzeniem nowego
                      życia. Można mieć pięc planet w piątym domu, prokreować radośnie, a dzieci nie mieć.
                      Z władcy piątego domu, aspektów itd. można odczytać czy osoba chce mieć dzieci,
                      jak będzie do nich podchodzić. Dzieci mogą być własne lub cudze. Zauważ, że
                      często zmiana systemu domów zmieni władcę piątego domu.
                      Dzieci to też dom dziesiąty i dom czwarty.
                      Teorie związane z piątym domem i czasem zachodzenia w ciążę nie sprawdzają się
                      najlepiej w dzisiejszych czasach, kiedy płodność może podlegać regulacjom.
                      Generalnie nie działa większość tych teorii.
                      W pytaniu kiedy ciąża pomaga sprawdzenie progresywnego Księzyca w realcjach do
                      piątego domu i jego władcy, ale też IC i domem czwartym. Sama ciąża jako proces
                      nie jest domem piątym, ale ósmym - jako czwarty piątego. Choć są autorzy, którzy
                      uważają inaczej.
                      Przydatny jest solariusz, jeśli władcą roku jest planeta będąca władcą piątego
                      lub czwartego domu albo władca ma do niej aspekty.
                      I tranzyty planet. Tej dziewczynie Saturn przeszkodził, ale znam horoskopy
                      matek, które na podobnym aspekcie urodziły dzieci. W porównawczym mają więc
                      Saturna dziecka na swoim Słońcu. Czyli znów wracamy do piątego domu w tym
                      sensie, że może nam opowiedzieć co kobiecie dziecko przyniesie w sensie zmian
                      życiowych. Dzecko to też zmiana, a więc ważne momenty w progresjach.
                      Jest jeszcze kilka dawnych teorii związanych ze szczególnym wykorzystaniem
                      progresji, ale jeszcze je sprawdzam.

                      > Naturę planet rozumiem, Merkury
                      > nie jest najpłodniejsza planeta i niekoniecznie sie kojarzy z macierzyństwem i
                      > ciążą, ale jeżeli do niego nalezy dom 5 to chyba trzeba go wziąc pod uwagę?


                      Trzeba, ale zależy, czego szukasz. Będzie ważny w progresjach lub też jeśli
                      będzie aspektowany przez inne planety. To temat na porządne wypracowanie, bo
                      warto byłoby teraz wypisać te teorie, ale dzisiaj jest trochę późno.

                      Pozdrawiam, Mii
          • anahella Nie kloccie sie prosze:( 21.03.06, 15:43
            Moze sama sie zbanuje?wink Juz mialam propozycje zbanowania Neptusa, teraz Ty...
            Bez jaj. Forum jest od scierania sie pogladow, dyskusji, a nie wzajemnemu
            slodzeniu sobie herbatki. Jesli sie nie zgadzacie ze soba, to po prostu -
            piszcie, moze w dyskusji sie cos wyklaruje.

            Osobiscie tez jestem przeciwniczka mowienia ze obecne nieszczescia to kary za
            poprzednie wcielenia. Czasem obserwujac siebie i innych, mam wrazenie ze gatunek
            ludzki jest szczegolnie uzdolniony do pchania sie w klopoty na swoje wlasne
            zyczeniewink
            Kobiecie nie pomoze ze dowie sie, iz w poprzednim zyciu zrobila cos zlego i
            teraz ma cierpiec. O ile w ogole ktos umie to zobaczyc w horoskopie, to nie wiem
            czy powinno sie o takich rzeczach mowic, zwlaszcza osobom nieprzygowanym.

            Problem z astrologia karmiczna jest taki, ze trudno ja zweryfikowac. O ile latwo
            stwierdzic jaki energie niosa tranzyty np. Saturna, o tyle nie mamy wgladu w
            poprzednie wcielenia, a istniejace mozliwosci nie sa moim zdaniem do konca
            wiarygodne. No bo skad w kazdym zakatku swiata mnoswo osob, ktore byly w
            poprzednich wcieleniach Napoleonami, Kleopatrami i innymi slawnymi? Slyszalam o
            reikarnacji Klepatry w USA, Francji, Indiach, Egipie i Polsce rowniez. To ile w
            koncu mozna miec jednoczesnych inkarnacji?

            Kiedys jakas nawiedzona powiedziala mi, ze nie bede miec dziecka, bo w
            poprzednim wcieleniu zajmowalam sie usuwaniem ciaz. Ok, moze i upawialam ten
            niecny proceder, tylko co z tego, skoro w obecnym wcieleniu *nigdy dziecka nie
            planowalam* i nie cierpie z powodu bezdzietnosci!

            Nie oszukujmy sie - nie jestesmy duchownymi tylko astrologami: rzemieslnikami z
            sektora uslug dla ludnosci, wiec nie nam dzierzyc rzad dusz.
            • neptus Re: Nie kloccie sie prosze:( 21.03.06, 21:29
              Zgadzam się w pełni z Anahellą. Niezaleznie, ile wcieleń mamy za i przed soba,
              teraz mamy jedno zycie, ktore trzeba przezyć jak najlepiej. Zasłanianie się
              jakąś przeszłą karmą, to zrzucanie odpowiedzialności "No bo co ja mogę? Taka
              karma". Nikomu z tego nic pozytywnego nie przyjdzie. Karma, nie karma, a mamy
              konkretne zadania i problemy TU i TERAZ.
              Poronienia w wyjatkowych wypadkach sa spowodowane wadami genetycznymi czy
              konstrukcyjnymi kobiety. Główne przyczyny to nieodpowiedni tryb zycia,
              nerwowość, słaba odporność na stres, albo wmawianie sobie "karmy", czyli to
              wszystko, co robimy sobie tu i teraz. Potrzebna jest więc analiza osobowości
              rodziców, ich sposobu zycia, lękow i zaniedbań. Jezeli jest w horoskopie matki
              niesprzyjający układ, to trzeba dobrać taki czas tranzytow, by ten układ
              oslabiał. Niezależnie od tego trzeba najpierw popracowac nad psychicznym
              nastawieniem matki i zwykle jej skłonnością do ucieczki od problemow.
              Tego wszystkiego nie da się zrobic na podstawie kilku danych o połozeniu
              wybranych planet. Problem jest związany ze zbyt wielką odpowiedzialnością, by
              astrolog mógł sobie pozwalac na gdybanie bez przeprowadzenia całosciowej
              interpretacji. W ten sposób to sobie mozna interpretowac przebieg kolejnych
              imienin u cioci Zosi albo wyprawe do fotografa.
    • neptus Re: utrata dziecka 21.03.06, 00:45
      Miałam przypadek kobiety, któa poroniła ciążę i bardzo to przeżywała. Miała
      bardzo cięzkie układy Księzyca z Saturnem, Marsem, Uranem. To był rzeczywiście
      bardzo trudny przypadek. Udało się jednak jej pomóc i urodziła już zdrowego
      dzieciaka. Do tego potrzebna jest dość szczegółowa analiza horoskopów obojga
      potencjalnych rodziców, tranzytów, sytuacji domowej itd., a przede wszystkim
      przyczyn i okoliczności poronienia. Wówczas mozna dopiero cokolwiek mowić na
      temat terminu planowanej ciąży i warunkow, jakie trzeba stworzyć matce.
      • anahella Re: utrata dziecka 21.03.06, 22:50
        neptus napisała:

        > Do tego potrzebna jest dość szczegółowa analiza horoskopów obojga
        > potencjalnych rodziców

        No wlasnie: do dziecka trzeba dwojga.
        Poniewaz dziecko jest fizycznie zwiazane z matka prawdopodobnie jej horoskop
        jest tu wazniejszy, ale nie znaczy to ze horoskop ojca jest niewazny.
      • queenmaya Re: utrata dziecka 22.03.06, 01:45
        neptus napisała:

        > Miałam przypadek kobiety, któa poroniła ciążę i bardzo to przeżywała. Miała
        > bardzo cięzkie układy Księzyca z Saturnem, Marsem, Uranem. To był rzeczywiście
        > bardzo trudny przypadek.
        Ja mam beznadziejne układy w swoim horoskopie w tej kwestii, a nigdy nie miałam
        problemów ani z zajściem w ciążę, ani z jej donoszeniem. Z porodem to i owszem,
        ale to już inna bajka.
        Gdyby jakiś astrolog popatzył w mój horoskop mógłby mi przepowiedzieć same
        poronienia i bardzo by się pomylił (jeden nawet próbował, ale było już po
        fakcie, więc nie dał rady mnie przestraszyć).
        Mam poharatanego Marsa w Wodniku w 5 domu w opozycji do Księżyca i Plutona i w
        kwadraturze z Saturnem w Skorpionie (czyli półkrzyż na Saturna). Po prostu
        katastrofa. Przynajmniej teoretycznie. Bo praktycznie to powiedziałabym, że
        miałam problem odwrotny - zbyt łatwo zachodziłam w ciążę (zapewne z powodu
        napiętych aspektów Księżyc-Mars).
        Bardzo często problemy z zajściem w ciążę mają podłoże psychiczne. Przyczyny są
        bardzo różne i niełatwe do usunięcia. Zwróćcie uwagę, jak wiele kobiet
        bezowocnie przez długie lata starających się o dziecko zachodzi w ciążę
        natychmiast po adopcji dziecka.
        A co do karmy i kary.
        Kara nie jest wyznaczana przez żadną siłę wyższą, a zwłaszcza przez Boga. To my
        sami się karzemy, bo wierzymy w winę. Dlatego astrolog nie może mówić o karze i
        pokucie, ani nawet o karmie, bo ta jest nieweryfikowalna. Może co najwyżej
        powiedzieć o poczuciu winy, a to jest bardzo subiektywne i nie ma nic wspólnego
        z rzeczywistymi czynami.
        Nawet jeśli Anahello rzeczywiście zajmowałaś się owym niecnym (?) procederem, to
        ocena tego zależy wyłącznie od wyznawanego światopoglądu i wiary w grzeszność
        tego czynu. Jeśli ktoś wie, że duszy nie da się zniszczyć ani zabić aborcją
        będzie się śmiał z takiego gadania jak z przesądu. Zniszczeniu ulega fizyczne
        ciało, ale dusza pozostaje nienaruszona.
        • mii.krogulska Re: utrata dziecka 22.03.06, 09:43
          Witam serdecznie,

          queenmaya napisała:

          > Gdyby jakiś astrolog popatzył w mój horoskop mógłby mi przepowiedzieć same
          > poronienia i bardzo by się pomylił (jeden nawet próbował, ale było już po
          > fakcie, więc nie dał rady mnie przestraszyć).

          Właśnie o to mi chodzi. Podam jeszcze kilka przypadków "z życia wziętych".
          Pewnej pani pewien astrolog powiedział, że z jej horoskopu wynika bezspornie, że
          będzie miała jedno dziecko. Kiedy po raz drugi zaszła w ciążę doszła do wniosku,
          że któreś z jej dzieci musi w takim razie umrzeć, bo miała mieć tylko jedno.
          Przez kilka lat zastanawiała się, które umrze. Dzieci żyją, pani po terapii w
          trochę lepszej formie.
          Innej pani pewnien autorytet astrologi przepowiedział, że z uwagi na Saturna w 7
          domu jej małżonek niewątpliwie zejdzie z tego łez padołu. Obliczył, że za lat
          10. Pani wróciła przerażona do domu i choć niby nie wierzyła, to odliczanie do
          pogrzebu w jej głowie już się zaczęło. Po 4 latach trafiła do mnie ze słowami
          "co mam zrobić, żeby to się nie sprawdziło?". Lata minęły, mąż czuły, cały i zdrowy.
          Kolejnej pani pewna astrolog powiedziała, że za dwa lata czeka ją pogrzeb
          dziecka siostry. Poproszona na chrzestną dostała ataku histerii, bo jak tu
          chrzcić, kiedy wizja pogrzebu coraz bliższa.
          Inne pani znany astrolog przepowiedział wypadek i zgon za lat 5. Kiedy doszło do
          fatalnej daty uporządkowała wszystkie sprawy, rozstała się z narzeczonym (aby
          nie cierpiał po jej śmierci) i praktycznie rok miała wyjęty z życiorysu.
          Rzeczywiście wypadek był, ale pani przeżyła. Doszła więc do wniosku, że żyje na
          kredyt i zaraz ta śmierć ją dopadnie. Trudno prawidłowo funkcjonować z takim
          nastawieniem.
          Inny pan z miny astrologa wywnioskował, że za dwa lata czeka go tragedia
          straszna. Astrolog powiedział, że nie powie, co zobaczył, bo mu geniusze
          planetarne zabraniają. Trochę pana kosztowało wizytowanie innych dostępnych
          astrologów, którzy mogliby odkryć, co tamten wiedział, a nie powiedział.

          Takich miałam - jak się naśmiewa Moris - "biednych klientów".Jak wyjmę starsze
          notesy, to mogę jeszcze kilkanaście takich wydarzeń opisać.

          Pozdrawiam serdecznie, Mii
    • moris6 Re: utrata dziecka 22.03.06, 11:52
      Witam
      Sądzę, że główny problem tej dyskusji polega na niewiedzy czym jest astrologia
      karmiczna, jaki jest jej warsztat i narzędzia, jaka jest metoda pracy z
      klientem itp. Mam nieodparte wrażenie, że chyba nikt z was nie miał kontaktu z
      astrologiem typowo karmicznym. Chyba, że to byli to jacyś przebierańcy jak z
      opisanych przypadków Mii czy Anehelli.

      Dziwię się tylko, że dość szybko bierzecie się za krytykę bez znajomości
      tematu. Byc może wasza wrażliwość bierze się z wielu nieciekawych doświadczeń z
      pseudoastrologami. Nie sądze jednak aby to było podstawą do krytycznej oceny
      samej astrologii karmicznej.
      W Polsce bywa czasem astrolog typowo karmiczny, którego mogę polecić. Jest nią
      Pani Daria Protasowa.
      Koszt kursu jest niewielki, ostatnio widziałem że przyjmowała w Instytucje
      Waleologicznym w Poznaniu.
      Astrologia karmiczna nie zajmuje się dociekaniem poprzedniego wcielenia, kto
      kim był itp. lub co też zrobił.
      Podczas konsultacji z klientem nie nawiązuje się nawet do karmy, poprzedniego
      życia czy kary. Nikt nikogo nie straszy. AK zajmuje się badaniem złoża
      karmicznego i w jakiego typu problemach może się ono przejawiać w obecnym
      życiu. Wiedza ta ma służyć do rozwiązywania życiowych problemów.
      Wracając do tematu.
      Sugerowanie tej Pani aby poczekała na lepszy tranzyt nie jest rozwiązaniem jej
      problemu a tylko ucieczką od niego. Astrologia nie służy do omijania problemów
      jak narciaż tyczek w slalomie gigancie. Jeszcze raz powtarzam, czekanie na
      lepszy tranzyt nic nie zmieni albo zmieni charakter problemu. Radzę popatrzeć
      na jej horoskop przed wydawaniem podobnych werdyktów. Jeżeli ktoś nie czuje się
      na siłach samemu odtworzyć ten horoskop może poprosić Arcoiris o dokładne
      dane.
      Marek Rostkowski
      • mii.krogulska Re: utrata dziecka 23.03.06, 23:17
        Witam,
        ja bardzo chętnie dowiem się czegoś o astrologii karmicznej.
        Rozumiem, że jedyną dostępną w Polsce ekspertką jest Daria Protasowa. W jakim
        języku odbywają się wykłady? Czy są inne osoby które zajmują się tą dziedziną?
        Jeśli możesz polecić jakis spis lektur lub sensownych linków na temat astrologii
        karmicznej, to będę wdzięczna. Zdaje się, że jesteś tu jedynym astrologiem
        karmicznym. Czy możesz napisać coś więcej o różnicach? Czy są one tak głębokie
        jak między astrologią urodzeniową (na przykład) a horarną?

        > Podczas konsultacji z klientem nie nawiązuje się nawet do karmy, poprzedniego
        > życia czy kary.

        To do czego nawiązuje? Czym się różni taka konsultacja?

        > . Astrologia nie służy do omijania problemów
        > jak narciaż tyczek w slalomie gigancie. Jeszcze raz powtarzam, czekanie na
        > lepszy tranzyt nic nie zmieni albo zmieni charakter problemu.

        Tu się nie zgadzamy ze sobą. Czy astrologia karmiczna korzysta z tranzytu i w
        jakim zakresie?

        Mii
        • moris6 Re: utrata dziecka 24.03.06, 00:47
          mii.krogulska napisała:

          > Witam,
          > ja bardzo chętnie dowiem się czegoś o astrologii karmicznej.
          > Rozumiem, że jedyną dostępną w Polsce ekspertką jest Daria Protasowa. W jakim
          > języku odbywają się wykłady? Czy są inne osoby które zajmują się tą dziedziną?
          > Jeśli możesz polecić jakis spis lektur lub sensownych linków na temat astrologii

          Niestety nie wiem czy są i ilu jest astrologów i nauczycieli astrologii
          karmicznej, jest to dość mało popularny kierunek co też i widać po dość znikomej
          ilości literatury (w Polsce). Na Darię Protasową po prostu trafiłem i wydało mi
          się to sensowne i pomocne. Wykłady były po rosyjsku z tłumaczem. Astrologia
          karmiczna nie jest moim ulubionym konikiem dlatego specjalnie się nią nie
          zajmuję i nie zmierzam do przyklejenia sobie etykiety specjalisty astrologa
          (karmicznego również) ponieważ nie uosabiam się z tym co robię i czym się
          pasjonuję. Daje mi to większy dystans i swobodę krytyki tego czym się zajmuję.
          W analizie hor. staram się raczej skupić na aktualnych problemach bez zbytniego
          wybiegania w przeszłość czy też przyszłość. Owszem przyczyna problemu może leżeć
          w przeszłości ale nie zmienia to faktu, że rozwiązać go trzeba tu i teraz, tym
          co jest aktualnie pod ręką.
          Zajmowanie się karmą w potocznym ujęciu uważam za bezcelowe, skoro zostaliśmy
          pozbawieni świadomości poprzednich wcieleń. Co do samej reinkarnacji również mam
          inne zdanie i jest ono raczej zbieżne z poglądami Gurdżijewa. Jak jest naprawdę
          raczej się nie dowiemy więc nie ma to dla mnie aż takiego znaczenia.

          > karmicznej, to będę wdzięczna. Zdaje się, że jesteś tu jedynym astrologiem
          > karmicznym. Czy możesz napisać coś więcej o różnicach? Czy są one tak głębokie
          > jak między astrologią urodzeniową (na przykład) a horarną?

          Ja nie ponieważ nie jestem typem encyklopedycznym i schematycznym. Jak dla mnie
          podziały astrologii są trochę sztuczne i nie przywiązuję do tego az takiej wagi,
          tym bardziej, że korzystanie z jednych zasad dość często musi unieważnić inne.

          > To do czego nawiązuje? Czym się różni taka konsultacja?

          Raczej niczym szczególnym. Normalna rozmowa.

          > Tu się nie zgadzamy ze sobą. Czy astrologia karmiczna korzysta z tranzytu i w
          > jakim zakresie?

          Nie wiem czy astrologia karmiczna, w każdym razie wiele zależy od konkretnego
          nauczyciela, który przekazuje raczej swój warsztat, a wiadomo każdy ma trochę
          inny. W każdym razie w przypadku Darii nie korzystała z tranzytów przynajmniej
          nic o tym nie wspomniała.

          Marek Rostkowski
          • mii.krogulska Re: utrata dziecka 24.03.06, 01:15
            Witam,
            dziękuję za odpowiedź. Rozumiem, że jest to bardziej "technika intuicyjna". Czy
            jest jakaś literatura obcojęzyczna?

            > Jak dla mnie
            > podziały astrologii są trochę sztuczne i nie przywiązuję do tego az takiej wagi,
            > tym bardziej, że korzystanie z jednych zasad dość często musi unieważnić inne.

            Dlatego pytam o różnice, bo pomieszanie zasad prowadzi zwykle do nieporozumień.
            Dobrym przykładem jest właśnie horarna. Ma specyficzne zasady werdyktów, które
            są przez wielu automatycznie i z przedziwnymi skutkami stosowane do
            interpretacji horoskopu urodzeniowego.

            Mii
            • zaden1 Re: utrata dziecka 24.03.06, 01:42
              horoskop natalny jest tez horoskopem wydarzenia!
              • mii.krogulska Re: utrata dziecka 24.03.06, 11:04
                Witam,
                to, że horoskop natalny jest horoskopem wydarzenia jest oczywiste.
                Chodzi mi o to, że inaczej interpretujesz horoskop horarny postawiony na
                konkretne pytanie, a inaczej horoskop urodzeniowy osoby.

                Pozdrawiam, Mii
            • moris6 Re: utrata dziecka 25.03.06, 16:05
              mii.krogulska napisała:

              > Dlatego pytam o różnice, bo pomieszanie zasad prowadzi zwykle do nieporozumień.
              > Dobrym przykładem jest właśnie horarna. Ma specyficzne zasady werdyktów, które
              > są przez wielu automatycznie i z przedziwnymi skutkami stosowane do
              > interpretacji horoskopu urodzeniowego.

              Dla mnie największym zaskoczeniem, było to że do analizy nie jest potrzebny
              dokładny czas urodzenia, tylko sama data. Długo nie mogłem sie z tym pogodzić.
              Oczywiście zakładając zgodnie z reinkarnacją ciągłość życia czas nie powinien
              mieć aż takiego znaczenia. Ma to również swoje zalety - zbędna jest rektyfikacja smile
              Sposób tworzenia samego horoskopu jest bardzo prosty. Węzeł ustawia się na punkt
              wschodu w rzucie horyzontalnym.
              pozdrawiam
              MR
              • nowikapl Re: utrata dziecka 25.03.06, 20:10
                Nie wiem jakie aspekty i tranzyty skierowaly mnie na to forum,ale mam podobny
                problem jak w tytule ;-(
                Tak jak poprzedniczka poronilam juz 2 razy (pierwszy 03.2005,drugi 01.2006)chce
                sprobowac kolejny raz,bo jakos nie widze swojego zycia bez dziecka.
                Ktos mi juz powiedzial,ze na koniec tego roku Jowisz wejdzie mi do V domu...czy
                to moze oznaczac,ze wreszcie mi sie uda (nawet jesli bedzie to lezenie przez 9
                miesiecy),z drugiej strony dowiedzialam sie ,ze saturn bedzie tranzytowal moj
                Asc...czy stad sie biora moje problemy ? Czy do tej pory mialam jakies tranzyty
                ktore mi uniemozliwialy zostanie matka ?
                Bardzo prosze o jakies wskazowki...z astrologia styknelam sie juz kilkanascie
                lat temu ale bylo to spotkanie krotkie i w stopniu podstawowym ktore nie daje
                mi umiejetnosci interpretacji tranzytow.
                W jakiejs ksiazce przeczytalam,ze jesli jest mocno obsadzony trygon ognia to
                wrozy to bezplodnosc...a ja mam w nim wieksosc planet + Asc + MC,z drugiej
                strony czytalam tez ,ze jesli w V domu bedzie Jowisz i Ksiezyc to jest szansa
                na potomstwo...Jaka jest prawda ?
                Moja data 16.04.1971 godz.11.30,Lodz
                z gory dziekuje wink
                • anabej Re: utrata dziecka 25.03.06, 22:05
                  Polecalabym dwie daty do rozpatrzenia:

                  1. 11.12.2006. 11:30
                  2. 10.08.2007. 16:00
                  Roznica 9 miesiecy powinna Ci cos mowicsmile
                  To tak do zbadania przez Ciebie i innych i do porownania natalu z Twoim natalem
                  i porownania poczecia z Twoim natalem.
                  Tak mi jakos przyszlo do glowy, ze to moze dobre terminy... Nie wiem dlaczego mi
                  tak przyszlo...
                  Zbadajcie. Poza tym bardzo Ci wspolczuje i mimo, iz sama nie posiadam dzieci
                  jest mi rownie zal, ze takie przypadki spotykaja kobiety!
                  Mam nadzieje, ze sie uda. obojetne czy trafie z datami czy nie ma sie udac!
                  Trzymam kciukismile
                  • nowikapl Re: utrata dziecka 25.03.06, 22:15
                    tzn to sa daty staran ?...sorry ale troche sie pogubilam smile.Jesli tak,to mam
                    czekac az tak dlugo....buuuu....chyba nie wytrzymam
                    • anabej Re: utrata dziecka 25.03.06, 22:25
                      No to drugi uklad:
                      1. poczecie: 08.04.2006.
                      2. rozw.: 11.12.2006 smile
                      • anabej Re: utrata dziecka 25.03.06, 22:25
                        A co na to twoja biologia?
                        • nowikapl Re: utrata dziecka 26.03.06, 10:03
                          Anabej dzieki za wskazowki ale ta druga data czyli 8.04.2006 to znowu za
                          szybko...bo chyba przed kolejnymi probami bede musiala wyregulowac tarczyce i
                          moze hormony...chociaz jak tak patrze w kalendarzyk to 8.04.2006 bylby chyba
                          strzalem w dziesiatke... smile.Jak obliczylas te date i jak to sie ma do cyklu
                          Jonasa ,bo tam wychodzi mi najblizszy termin na 16.04 czyli w moje urodziny :-
                          ),tylko ze szansa na poczecie bedzie 1%
                          www.entropia.pl/zegarek/jonas.htm
                • hattric Re: utrata dziecka 25.03.06, 22:14
                  A...! To taki problem... Rozumiem i przepraszamsmile
                  H.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka