Dodaj do ulubionych

Priorytet może iść... rok

09.05.06, 11:46
Biznesmen z Zamościa stracił szansę na 500 tys. zł unijnej dotacji, bo poczta
o tydzień spóźniła się z doręczeniem listu priorytetowego. Poczta tłumaczy, że
list priorytetowy może iść nawet rok - pisze "Gazeta Wyborcza".


Swój wniosek biznesmen wysłał listem priorytetowym 3 stycznia - trzy dni przed
ostatecznym terminem. Taki list - jak podaje poczta - powinien trafić do
adresata następnego dnia. Trafił po tygodniu.

Jak pisze "GW", poszkodowany wynajął prawnika i w przyszłym tygodniu podaje
pocztę do sądu. Będzie się domagał od niej 500 tys. zł. Ale pocztowcy
twierdzą, że przyjmując list priorytetowy, niczego nadawcy nie gwarantują. -
My jedynie deklarujemy, że przesyłka dotrze w określonym czasie i ponad 80
proc. listów priorytetowych rzeczywiście dociera. Ale nie gwarantujemy, że tak
będzie. Prawo nas do tego nie zobowiązuje - tłumaczy rzecznik Poczty Polskiej,
Radosław Kazimierski. Mało tego, prawo nie zobowiązuje poczty do dostarczania
listu priorytetowego nawet w ciągu miesiąca czy roku.
Jeśli taki list zaginie, poczta zwraca maksymalnie pięćdziesięciokrotność
pobranej za wysyłkę opłaty. W przypadku listu priorytetowego (koszt wysłania
4,20 zł) jest to 210 zł. - Mogę tylko powiedzieć przepraszam. Pan Janusz ma
prawo wytoczyć nam proces cywilny, a my będziemy czekać na wyrok sądowy - mówi
"GW" Kazimierski. W historii Poczty Polskiej nie przypomina sobie podobnego
procesu.

(INTERIA.PL)
Obserwuj wątek
    • jarekl1 Re: Priorytet może iść... rok 12.05.06, 16:21
      Pan redaktor wypisuje bzdury (a przede wszystkim nie rozumie co to list
      priorytetowy, a co list polecony). W przypadku zwykłego listu priorytetowego
      żadne odszkodowanie za opóźnienie lub zaginięcie nie przysługuje, przysługuje
      natomiast w przypadku zaginięcia listu poleconego.

      Oczywiście list może iść rok, dwa, a nawet dziesięć.
      Tylko, że w przypadku listu poleconego w obrocie krajowym (niezależnie czy
      priotytetowy, czy ekonomiczny) usługę uważa się za niewykonaną, jeżeli
      doręczenie przesyłki lub zawiadomienia o próbie jej doręczenia nie nastąpiło w
      terminie 14 dni roboczych od dnia nadania. Reklamację z tytułu niewykonania
      usługi można zgłosić po upływie 14 dni od dnia nadania przesyłki poleconej, nie
      później jednak niż w terminie 12 miesięcy od dnia ich nadania.
      A maksymalne odszkodowanie za utracony list polecony to wcale nie 210 złotych!
      Jest to 50-krotność opłaty za traktowanie przesyłki jako poleconej czyli obecnie
      50*2,20 zł=110 zł.

      > Jak pisze "GW", poszkodowany wynajął prawnika i w przyszłym tygodniu podaje
      > pocztę do sądu. Będzie się domagał od niej 500 tys. zł.

      Jeżeli prawnik przyjął zlecenie, to tylko potwierdza to jego niekompetencję
      (głupi prawnik, albo prawnik naciągacz).
      Biznesmen zapłaci honorarium, a prawnik i tak nic nie wskóra - na takie
      warunki świadczenia usługi biznesmen się zgodził zawierając z Pocztą umowę.
      Proste. Żadnego odszkodowania nie dostanie - list dotarł.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka